Przytułek dla ubogich

Przytułek dla ubogich

Postprzez Ayatsuri Juranu » 21 cze 2019, o 13:54

Na obrzeżach osady Yokukage znajduje się przytułek, prowadzony przez małżeństwo przed czterdziestką. Jest to dwukondygnacyjny budynek z drewna pomalowanego na biało, otoczony sporym ogrodem. Na parterze domostwa znajdują się dwa pomieszczenia – w jednym znajdują się liczne posłania dla podopiecznych przytułku, zaś w drugim jest lecznica, w której gospodyni przyjmuje pacjentów. Na piętrze znajduje się część mieszkalna właścicieli rezydencji, a także kilka pomieszczeń gospodarczych, między innymi spiżarnia, pokoje z narzędziami i malutka domowa stolarnia. Dom od ogrodu oddziela taras, na który się trzeba wdrapać z zewnątrz po dwóch schodkach. Ogród dookoła budynku składał się z grządek z warzywami i ziołami, jednak z tyłu było kilka grobów i pustych dołów otoczonych drzewami.
Ayatsuri Juranu
 

Re: Przytułek dla ubogich

Postprzez Ayatsuri Juranu » 21 cze 2019, o 16:22

"Pomocna dłoń"
Misja rangi D dla Meijin
7/15?


Ciężkie chwile towarzyszyły dźwiganiu bezwładnego starca, przyprawiając Meijin’a o mdłości. Niestety, trzeba będzie się potem umyć, a teraz ciężko byłoby zostawić takiego człowieka, z którym działo się coś strasznego. Odurzenie nieprzyjemnościami zagłuszało dokładne słowa mężczyzny, się z ciężkim oddechem opowiadał o okolicy. Meijin mógł się dowiedzieć, że trafił do Yokukage, stolicy prowincji Midori. Było to największe skupisko ludzi w okolicy. A ponoć są też inne prowincje – większe i ludniejsze. Wspomniane też zostało, że okolicą rządzi klan Nara. Później długo się zeszło na opowiadaniu tego, że klan to taki duży ród, ale nie do końca, bo już poszczególne odłamy są ze sobą tak mało spokrewnione, że ciężko, żeby to jeszcze była jedna rodzina, ale wciąż łączy ich wiele wspólnych tradycji i umiejętności. Ponoć nawet mogą unieruchomić kogoś własnym cieniem!

Droga tak mijała, a oni odsuwali się od centrum osady, docierając do dwupiętrowego budynku z wielkim ogrodem, do którego prowadził przewodnik. Od paru chwil zamilkł, a na ramieniu można było czuć większy nacisk związany z ciążącym ciałem. Prowadzący przytułek wyraźnie opadał z sił, ale doprowadził jeszcze do wyjścia na ścieżkę przez ogród. Opadł jednak na kolana na deseczki blokujące wzrost trawy na przejściu do drzwi do domu. Teraz były dwa ciężary do doprowadzenia. A smród pozostał. Starzec zaś wymknął się z chwytu i leżał plackiem. Drugi mężczyzna na kolanach podpierał się rękoma i ciężko dyszał. A została tylko ostatnia prosta...
Ayatsuri Juranu
 

Re: Przytułek dla ubogich

Postprzez Meijin » 21 cze 2019, o 17:13

Jeśli usuniemy narastające zmęczenie, a także nieprzyjemny zapach, to droga mijała chłopakowi naprawdę przyjemnie. Meijin mógł zadawać pytania, na które zawsze padała odpowiedź. Okazało się, że osada ta ma swoją nazwę- Yokukage oraz jest siedzibą klanu Nara, ludzi ponoć wyjątkowo inteligentnych i przenikliwych, którzy do tego wszystkiego potrafią unieruchamiać innych za pomocą cienia. Powinienem więcej się o nich dowiedzieć. Skoro są tacy mądrzy, to może będą w stanie odpowiedzieć na dręczące mnie pytania? Zapytał się w głowie Meijin i spojrzał na swojego towarzysza; nie wyglądał on najlepiej. Miało to pewnie związek z ciągłym odpowiadaniem i jednoczesnym dźwiganiem tego bezwładnego człowieka, musiało to zostawić ślad na jego kondycji. Meijinowi zrobiło się na tyle głupio, że po prostu się zamknął i szedł przed siebie.

Droga do przytułku była dość wymagająca, jednak tak długo jak nieśli tego człowieka razem, to wszystko było w porządku. Niestety w momencie kiedy już praktycznie mieli wchodzić do domu ten mężczyzna w średnim wieku opadł z sił i upadł na ziemię jednocześnie wypuszczając kloszarda z rąk. W tym momencie na ziemi jeden człowiek leżał, a drugi klęczał, łączyło ich to, że obydwoje nie byli w stanie chodzić. Meijin musiał na szybko załatwić tą sytuację. Najpierw jednak zwrócił się do mężczyzny. -Wszystko w porządku? Oczywiste było, że nie, ale należało coś zrobić. Meijin nie mógł ich tak zostawić. Sam ich nie wniosę, mógłbym spróbować, ale byłoby to nieodpowiedzialne, najlepiej będzie zorganizować jakąś pomoc. Zgodnie z tą myślą chłopak zaczął się rozglądać za pomocą. Jeśli ktoś w pobliżu się kręci, to chłopak prosi taką osobę o pomoc we wniesieniu tych dwóch jegomości do środka. Jeśli nie ma nikogo w okolicy, to chłopak kieruje swoją twarz w stronę przytułku, składa pieczęć barana i zaczyna krzyczeć "pomocy". Jego głos powinien zostać usłyszany, szczególnie, że został wzmocnionym specjalnym ninjutsu.


Spoiler: pokaż

Nazwa
Utsusemi no Jutsu

Pieczęci
Baran

Zasięg Max.
50 metrów

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2%

Dodatkowe
Trzeba utrzymywać pieczęć

Opis Prosta technika, z kalibru tych podstawowych, mająca na celu zmylenie, bądź nawiązanie kontaktu z celem. Dzięki tej technice możemy emitować każdego rodzaju odgłos jaki siedzi nam w łbie, czy to ćwierkanie ptaków, wybuchy notek, ryk lew lub innego człeka głos. Dźwięk atakuje dany cel z każdej strony, nie dając mu szansy na zlokalizowanie użytkownika, no chyba że ten stoi na widoku. Dany odgłos jest nadawany cały czas, do momentu kiedy dana pieczęć nie zostanie rozłączona.


101%-10%=91%
Meijin
 

Re: Przytułek dla ubogich

Postprzez Ayatsuri Juranu » 22 cze 2019, o 13:53

"Pomocna dłoń"
Misja rangi D dla Meijin
9/15?


Tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Załamanie się całej sytuacji na ostatniej prostej było dość niespodziewanym obrotem wydarzeń, ale Meijin mimo tego wszystkiego zachował trzeźwy umysł i potrafił zawołać o pomoc. Bardzo dobrze rozegrane, biorąc pod uwagę to, że z użyciem chakry właściwie nie było opcji, że zostanie nieusłyszany.

- Muszę tylko chwilkę odsapnąć... – usłyszał głośny szept obok siebie. Chyba gospodarz dochodził do siebie, a przynajmniej wiadomo było, że wszystko z nim w porządku i tylko się zmęczył. Niemniej jednak drzwi się otworzyły i wyskoczyła z nich drobna blondyneczka w roboczym stroju.

- Ojej! Co tu się stało?! – zawołała, podbiegając do swojego męża. Schyliła się nad nim i przytuliła. Najwidoczniej nie ruszał ją nieprzyjemny aromat biedaka - Kochanie, możesz wstać? – ten skinął głową i zaczął się podnosić, a kobieta zaczęła próbować uchwycić starca - Szybko, on chyba nie oddycha! – zawołała zniecierpliwiona, zmieniając swego partnera w dźwiganiu. Tamten mężczyzna już powoli szedł w stronę drzwi. Trzeba było się pospieszyć, bo oboje zaczęli się w tym momencie denerwować. Faktycznie, dyszenie ostatnio ustało tylko do prowadzącego przytułek, a nie do niesionego. Teraz już chyba niesionego ciała…
Ayatsuri Juranu
 

Re: Przytułek dla ubogich

Postprzez Meijin » 22 cze 2019, o 15:32

Dlaczego Meijin wzywał pomocy? Bo rodzice uczyli go, że trzeba pomagać innym? A może liczył, że zostanie wynagrodzony za swoje czyny? Czy też po prostu miał dzień na pomaganie i gdyby tak wstał lewą nogą, to wszystko potoczyłoby się inaczej? Tego nie wiemy, nie zmienia to jednak faktu, że zrobił to co zrobił i po prostu krzyczał.. Jesli jego plan zadziała to zaraz powinno pojawić się jakieś wsparcie. Co jednak gdyby nikt tego wołania nie usłyszał? Zapewne życie tej dwójki byłoby zagrożone,a z dwóch trupów leżących obok jakiegoś dziwnego, obcego shinobi byłoby się wyjątkowo trudno wytłumaczyć. Chłopak rozejrzał się po okolicy, nic się nie działo, jedyne co usłyszał, to ciche słowa mężczyzny, który informował, że wszystko z nim w porządku. Meijin odetchnął i powiedział do siebie w myślach. Chociaż z tym wszystko jest w porządku.

Po chwili otworzyły się drzwi, wyskoczyła z nich jakaś kobieta i biegiem ruszyła w ich kierunku. Sądząc po jej zachowaniu, musiała być żoną właściciela. Wyglądało na to, że byli uratowani. Meijin otrzepał się i gotów był po prostu już sobie odpuścić i pójść gdzieś odpocząć, ta kobieta krzyknęła, że kloszard nie oddycha. Zdziwiło to chłopaka więc jej odpowiedział. -Jak to nie oddycha? Jeszcze chwilę temu oddychał! Znowu chwycił bezwładne ciało i zaczął myśleć co można zrobić. W jego wiosce gdy ktoś przestawał oddychać, to zazwyczaj robiono wszystko żeby przywrócić mu tą funkcję, noszenie takiego człowieka chyba nie jest dobrym pomysłem. Krzyknął więc do kobiety. -Skoro nie oddycha, to gdzie my go zaniesiemy!? Musimy działać teraz i tutaj! Niezależnie od tego co zadecyduje kobieta, Meijin się jej podporządkowuje, to ona ma wiedzę potrzebną do pomagania innym, nie on.
Meijin
 

Re: Przytułek dla ubogich

Postprzez Ayatsuri Juranu » 22 cze 2019, o 20:04

"Pomocna dłoń"
Misja rangi D dla Meijin
11/15?


Po chwili zwinne oko shinobi mogło dostrzec, że kobieta nie była jedyną osobą, która zareagowała na wołanie o pomoc. W drzwiach pojawiły się inne twarze, które zwabione piskami swojej dobrodusznej opiekunki wynurzyły się z domu. Wychudzeni mężczyźni w zaawansowanym wieku wyszli i od razu wzięli się do roboty. Zastąpili kobietę, zastąpili też Meijina. W pięciu unieśli ciało w pozycji leżącej.

- Na stół go! Szybko! – po czym pobiegła, zostawiając obcego ze swym zmęczonym partnerem. Ten się wtedy spojrzał na chłopaka i podszedł do niego. Wzruszył ramionami i popatrzył za pośpiesznie oddalającymi się ludźmi, którzy znikali wewnątrz domku.

- No więc… Nie wiem jak to się skończy. Chyba przyszliśmy za późno. – powiedział brązowowłosy ze smutkiem - Keiko zrobi wszystko co może, żeby go uratować. Niestety nie pierwszy raz nie zdążyłem. – chyba zaczął płakać, jakby to był jego błąd. - Dziękuję za wsparcie, niewielu zachowałoby się tak jak ty. Chcesz zobaczyć co z nim? – zapytał, ocierając łzę. Wskazał też przy tym drugą ręką na dom, zapraszając do środka. Meijin trafił na gościnne miejsce, gdzie miał okazję się zatrzymać, jeśliby chciał, w końcu może służyć jako jednego z podopiecznych, jak i opiekunów. Przysługa za przysługę…
Ayatsuri Juranu
 

Re: Przytułek dla ubogich

Postprzez Meijin » 23 cze 2019, o 10:22

W momencie, w którym jacyś starsi mężczyźni wzięli, najprawdopodobniej martwego już człowieka, ze sobą, z Meijina jakby uszło całe powietrze. Poczuł jak wiele sił kosztowało go niesienie tego mężczyzny przez taki kawał drogi. Usiadł na ziemi, poprawił włosy i spojrzał w niebo. Było bezchmurne i błękitne, patrzenie w nie dawało iluzję spokoju, niestety na ziemi nie było tak spokojnie, ludzie żyli swoim życiem. Jedni się rodzili, inni umierali, a jeszcze inni po prostu byli ku śmierci, czekali aż ich życie się zakończy i tak jak mówił kapłan, wrócą do bogów. Chłopak westchnął i zaczął rozmyślać. Mogłem zrobić coś więcej? Może gdybym znal techniki iryojutsu, to byłbym w stanie rozpoznać jego zły stan i mu pomóc?
Z zamyślenia wyrwały go słowa mężczyzny, nie nastrajały go optymizmem. Skoro to nie był pierwszy raz kiedy przyszedł za późno, to czemu dalej się w to bawi? -Czemu pomagasz tym ludziom? Znasz ich, czy są oni dla ciebie obcy? Robisz to bezinteresownie czy chcesz odkupić swoje winy, albo jakoś zarobić? Tutaj Meijin zrobił przerwę. Nie czuł się jak ktoś, kto pomógł. W zasadzie nie czuł nic. Najchętniej to by po prostu się położył i tak leżał przez kilka godzin, ale nie mógł tego zrobić, chciał się przez chwilę jeszcze tutaj pokręcić.
-Możemy sprawdzić, ale wątpię, że spotkamy żywego... Tutaj chłopak zrobił przerwę. -Proszę mi wybaczyć za wcześniejsze pytania, mogły być nie na miejscu, to Pana życie i może Pan z nim robić co Pan chce... Irytujące to jest, że tak łatwo ludzie umierają. Przecież on nie umarł nagle, nie mógł ktoś mu pomóc wcześniej? Co by to był za problem żeby zwrócić uwagę na kogoś, kto nie czuje się najlepiej. Nie rozumiem tego!
Musiał to z siebie wyrzucić, u niego w domu nigdy takie sytuacje nie miały miejsca, wszyscy byli niczym członkowie rodziny, każdy wspierał każdego.
Meijin
 

Re: Przytułek dla ubogich

Postprzez Ayatsuri Juranu » 23 cze 2019, o 18:09

"Pomocna dłoń"
Misja rangi D dla Meijin
13/15?


Chłopak z odludzia przechodził jeszcze faze odrzucenia tego, co się właśnie stało, ale mężczyzna był tylko smutny. Widać było, że nie mógł zrobić nic więcej, choć się starał i był tego świadomy. Zaprosił gestem do domu i szykował się, by wszystko opowiedzieć.

- Znasz takie przysłowie, człowiek człowiekowi wilkiem? – zapytał zrezygnowany - Ludzie w większych osadach nie znają się, więc o siebie nie dbają. Ale pamiętam nauki rodziców, że wszyscy mamy korzenie w tym samym miejscu. Drzewa rywalizują, ale wszystkie pną się ku górze. Niektóre są słabsze, ale możne je ściąć, a można je podeprzeć. – piękne słowa płynęły z ust smutnego mężczyzny – Jestem stolarzem, a moja żona lekarzem. Powodzi nam się, ale nie wszyscy są w stanie coś robić, czy stać ich choćby na kawałek ziemi, który można wykorzystać, by postawić dom, zasadzić rośliny. Czy zrobić broń, by upolować coś z lasu. -mówił wchodząc i pokazując sporą izbę mieszkalną z wieloma posłaniami, siedziało tu dwóch mężczyzn, a pozostałych było słychać z pomieszczenia obok - Nie jestem w stanie pomóc wszystkim, którzy tej pomocy potrzebują. Dlatego wybieram tych, którzy są w największej potrzebie i już nie mogą z tego wyjść. To jest Seiji, przewrócił się i został podeptany przez konie ciągnące wóz. Nie mógł pracować, nie miał bliskiej rodziny, a gdy Keiko wyleczyła jego nogi i rękę, a on zechciał dołączyć do nas i pomagać innym. Okazało się, że świetnie gotuje. Prawda? – jeden z mężczyzn skłonił się i uśmiechnął chwalony. Teraz wyraźnie odpoczywał. - A to Tomio. Jego rodzinny dom w lesie został zniszczony przez żerującą parę niedźwiedzi. Zna się na roślinach, jeśli widziałeś sadzonki w ogrodzie to jego dzieło. Było mu ciężko, ale jesteśmy jego nową rodziną. – kolejny mężczyzna ukłonił się na powitanie - Nie znaliśmy się wcześniej, nasz dzisiejszy… Przypadek… Też był mi obcy, ale spróbowaliśmy. I to się już liczy. Nie znamy jego historii, nie widziałem go wcześniej, a regularnie szukamy po drogach, czy ktoś naprawdę potrzebuje wsparcia, a nie tylko żebrze, bo nie ma ochoty nic innego robić. Tacy też są. – w końcu po tłumaczeniu chłopakowi przyszedł czas na odwiedzenie dzisiejszej ofiary. Gospodarz bez słowa dotknął drzwi, widać było łzy na jego twarzy. Opuścił głowę, podniósł ją, by spojrzeć na Meijin’a, a następnie znowu ją opuścił - Jestem Kobayashi Hideo, jeśli chcesz, to może być też twój dom. – otworzył drzwi.

W środku od razu można było zobaczyć stół z mężczyzną, którego dopiero co przyprowadzili. Kobieta dalej próbowała go reanimować, widać było, że za pomocą chakry. Wszyscy byli wgapieni w zieloną poświatę, jak gdyby od tego zależało jego życie. Biorąc pod uwagę, że to jedyna szansa, to faktycznie, mieli rację. Podopieczni przytułku, schludni, pozbawieni smrodu, a wręcz delikatnie pachnący, stali wszyscy z niecierpliwieniem. Jeden ocierał pot z czoła Keiko. Tak zaś nie była smutna, nie była zniecierpliwiona. Jej twarz wyrażała coś w rodzaju gniewu, nienawiści wobec świata za to, że dzieją się takie rzeczy. Podzielała pewnie uczucia Meijin’a, ale była dodatkowo uświadomiona o to, jaki świat jest naprawdę. Ale się nie poddała i dalej walczyła. Tak jak inni powinni walczyć. Czy ktoś jej w końcu powie, że on nie żyje? Czy to zniszczy ostatnią nadzieję na uratowanie go?
Ayatsuri Juranu
 

Re: Przytułek dla ubogich

Postprzez Meijin » 23 cze 2019, o 21:08

Meijin dalej bił się z myślami, ale powoli uświadamiał sobie jak niewiele mogli zrobić. Mogli go jedynie przetransportować tutaj, do miejsca gdzie mógł otrzymać pomoc. Może gdyby któryś z nich był medykiem... Jedno jest pewne, sytuacja ta wpłynie na światopogląd chłopaka, szczególnie na rozumienie kruchości życia. Meijinowi nie pozostało teraz nic innego jak pójść za mężczyzną. "Zwiedzanie" tego przybytku było połączone z opowiadaniami dotyczącymi napotykanych osób. Przy każdej nowo poznanej osobie Meijin kłaniał się z należytym dla starszych szacunkiem, a dopiero następnie witał się słownie.

Wszystkie z tych opowieści łączyła jedna rzecz, każda z osób która otrzymała pomoc od Hideo chciała brać udział w jego "misji". Wszyscy ci ludzie drastycznie się od siebie różnili, zarówno wyglądem jak i umiejętnościami, a jednak wszyscy oni byli tutaj mile widziani i równie uprzejmie obchodzili się z każdą nową osobą. Ta ogólna dobroć przypomniała Meijinowi jego dzieciństwo, każdy każdemu pomagał, wszyscy mogli na siebie liczyć. W tym świecie, zdaniem Hideo, było inaczej, każdy był sam. Największe wrażenie jednak zrobiły na Meijinie ostatnie słowa mężczyzny. -D.. dom? Wydukał niepewnie. -Przecież ja nic takiego nie zrobiłem żebym mógł tutaj mieszkać, nie zasłużyłem. Meijin delikatnie się zarumienił i opuścił wzrok. Po chwili spanikowany powiedział. -Przepraszam za brak manier, jestem Meijin, bardzo miło Pana poznać.

Po tej krótkiej rozmowie Meijin spogląda w stronę walczącej o cudze życie Keiko. Widząc jej zaangażowanie, zwrócił się do Hideo. -Jeśli będzie taka potrzeba, to mogę oddać trochę czakry, może umożliwi to uratowanie tego człowieka.
Meijin
 

Re: Przytułek dla ubogich

Postprzez Ayatsuri Juranu » 25 cze 2019, o 17:31

"Pomocna dłoń"
Misja rangi D dla Meijin
15/15
Koniec.


Jakkolwiek szczere i ochocze były starania młodego shinobi, nie było tu zbyt wiele do działania. Gdyby użył swojego szóstego zmysłu to dowiedziałby się, że lekarce wcale nie brakuje chakry. Brakuje za to w leżącym ciele, było tam za mało nawet jak na cywila. To koniec. Walka się skończyła, tym razem porażką. Gospodarz podszedł i delikatnie dotknął ramienia małżonki, podejmując próbę wyrwania jej z szału ratowania. Nikt nie śmiał się odezwać, Keiko tylko opuściła ręce. Wszyscy wpatrywali się w pozbawione ducha ciało. Zielonkawa otoczka dłoni kobiety zniknęła, ale ta dalej coś robiła. Oceniała funkcje życiowe, sprawdzając, czy mężczyzna rzeczywiście zmarł. Jej mina wskazywała jednoznacznie, że nic więcej tu nie zdziała. Hideo delikatnym ruchem ręki

- Pogrzeb urządzimy wieczorem. Żył zapomniany, lecz nie odejdzie zapomniany. Tyle możemy dla niego zrobić. – powiedział Hideo, prowadząc na górę, biorąc coś ze swojego warsztatu stolarskiego, a później pokazującego Meijin’owi mały pokoik na piętrze - Hodujemy tu jadalne rośliny, niedaleko mamy strumyk, w środku wolne łóżka. Może i nie wierzysz, że coś zrobiłeś, ale do ostatniej chwili walczyłeś, a mógłbyś tak walczyć o innych. Niektórzy zostają tutaj, bo czują się nam dłużni za uratowanie ich życia, ale ty masz wolny wybór. – wręczył mu jakiś spory rulon - Gdy jeszcze handlowałem moimi dziełami, przejeździłem Midori wzdłuż i wszerz, możliwe, że odwiedziłem też twoją wioskę. Jeśli chciałbyś opuścić nas, to ta mapa przyda się bardziej tobie niż mi. A jeśli zostaniesz, uczynisz nam wielki honor, a z tym może zobaczysz, że świat nie jest taki mały, jak ci się dotąd wydawało…

Przedmiotem wręczonym przez gospodarza była oczywiście mapa prowincji Midori, a wskazany malutki samotny pokój był miejscem, w którym mógł się rozgościć. Na krócej czy dłużej? To już zależy od niego. Opuścił swoją rodzinną wioskę, ale trafił na nową rodzinę, która przyjmie go za samą dobroć serca… A ciepły posiłek, dbanie o swoich, a także dla obcych były wartościami, które rozświetlały światło w mrocznym świecie shinobi…

Spoiler: pokaż
No i koniec. Mam nadzieję, że mimo smutnego oddźwięku misja się podobała. Prosiłbym też o posta kończącego z Twojej strony. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś na siebie trafimy w wątkach!
Ayatsuri Juranu
 

Re: Przytułek dla ubogich

Postprzez Meijin » 25 cze 2019, o 17:51

Niestety pacjent zmarł. Niby ten człowiek śmierdział, niby był nikim dla wszystkich osób w tym przytułku, ale jednak dało się wśród tych wszystkich ludzi wyczuć autentyczny smutek i złość. Wszystkim tutaj zależało na uratowaniu tego mężczyzny. Cała ta sytuacja pozwoliła Meijinowi zrozumieć, że są na tym świecie różni ludzie, nawet tacy co bezinteresownie pomagają innym. Może to jest cel życia? Bycie dobrym człowiekiem. Może i ja, jako shinobi powinienem starać się czynić dobro? Chłopak westchnął, byłoby mu o wiele łatwiej gdyby ktoś po prostu powiedział mu jak działa świat i ludzie. Poznawanie tego wszystkiego na własnej skórze było bardzo męczące.

Chłopak ruszył za Hideo i gdy ten dalej pokazywał przytułek, to chłopak tylko co jakiś czas pozwalał sobie na przerwanie jego wywodu i zapytanie o jakiś interesujący go aspekt. Po wszystkim mężczyzna wręczył mu mapę prowincji, chyba najlepszy prezent jaki mógłby dostać Meijin. Chłopak spojrzał z zaskoczeniem na Hideo i wydukał. -Dz... iękuję. Ja bardzo chętnie z wami zostanę. Postaram się zrozumieć jak to jest żyć tak jak wy, pomagając innym. Następnie pozwolił Hideo odejść i skierował się do swojego nowego domu, niewielkiego pokoju. Rzucił się na łóżko i zasnął.

Po kilku godzinach Meijin wstał i ogarnął się, chciał dzisiaj zwiedzić trochę Yokukage, może znajdzie kogoś komu mógłby pomóc?


z/t
Meijin
 

Re: Przytułek dla ubogich

Postprzez Kyoushi » 28 cze 2019, o 23:12

    Dywagacja na różne tematy była nadzwyczaj ciekawa i bardzo gładko przebiegała. Młody Uchiha był zadziwiony, że potrafił się dogadać z pierwszym lepszym nowym młodzieniaszkiem. Ni stąd ni zowąd zjawił się ktoś kto może nie tyle co go rozumiał, a potrafił wypowiedzieć swoje zdanie na pewne tematy, a przy okazji wysłuchał co ma do powiedzenia czerwonooki. To imponowało każdemu, kto cenił sobie prawdomówność i silny charakter.
    - Na mur możesz iść w każdej chwili, jednak na tereny dzikich już nie. Poza tym nie polecam, mógłbyś nie wrócić w jednym kawałku lub co gorsza wcale. Jednak by ruszyć i czegoś się dowiedzieć na mur to niezły pomysł, polecam. Informacje z pierwszej ręki są najcenniejsze. Bardzo się cieszę, że odnalazłeś z moją pomocą jakiś cel. Pokrywa się poniekąd z moim, jeżeli będziesz dążył do zdobycia większej świadomości. Pewnego razu może razem wybierzemy się za mur w celu inwigilacji? - zadał to pytanie dość retorycznie. Nie spodziewał się by Meijin był na tyle chętny by współpracować z białowłosym, jednak… Pytanie zadać mógł. Chciał wiedzieć co myśli kruczowłosy. Kolejny temat to już rodzina czarnego przybysza.
    - A widzisz, jesteśmy z jednego pokolenia. Ciągnie nas w nieznane. Chcemy zjednoczenia i wiedzy. Tak Ty i ja. - podsumował to, jak reaguje młodzieniec na wzgląd otworzenia się swojej osady na świat. To brzmiało bardzo… Dobrze!
    - Więc nie mamy na co czekać, ruszajmy. - powiedział, a wtem całą trójką udali się do przytułku. Ashikaga Akira stawał się równie ciekawy co Meijin. Jego styl mowy i czczenie jakiegoś boga wydawało się interesujące. Jaki Pan? Może Antykreator? A może nie? Białowłosy zachowywał czujność. Nie wiedział jak się zachować, bo gdy tylko usłyszy imię ‘boga’, którym byłby Han… Nie powstrzyma się przed przesłuchaniem czy też czymś gorszym.
    - Mnie zwą Kyu, Akiro. Najedzmy się. - powiedziawszy, już po chwili znalazł się jako jeden z trzech w przytułku, gdzie dosiedli do jednego ze stołów z posiłkiem. - Bierzcie coś, ja zapłacę za wszystko, nie powinni nas obsługiwać za darmo. Nie krępuj się Akira. Ja muszę udać się na stronę. Gdy wrócę, chciałbym dowiedzieć się co nieco o Twoim 'Panie', a także kim jesteś Ashikago Akira. Czysta ciekawość...- powiedział z uśmiechem z serii 'powiedz coś o sobie, a ja Cię ocenię jak najlepiej potrafię' i wyszedł na chwilę, by móc skorzystać z WC.

//Chłopaki, mój kolejny odpis może pojawić się najwcześniej w poniedziałek, nie chcę was stopować, dlatego swoją postać wysłałem na dłuższą 'dwójkę'. Kontynuujcie dialog proszę, a ja niedługo wrócę, piąteczka byki!
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1659
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Warszafka
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Przytułek dla ubogich

Postprzez Akira » 30 cze 2019, o 19:01

Nieznajomi mężczyźni okazali się zadziwiająco zainteresowani wyznaniem młodego akolity co cieszyło go w stopniu równym do presji, jaką nakładało. Sam, dopiero zaczynał zbliżać się do boga i chociaż jego wiedza teoretyczna była bliska pełnej, obawiał się, że nie zdoła właściwie oddać jego chwały i wspaniałości. Cóż, raz się żyje, jak to mawiają śmiertelni. Fakt trafienia na tych pomocnych ludzi oraz ich ciekawość nie mogła być przypadkiem, a skoro takie zadanie stawia przed nim najwyższy to on, skromny sługa wykona je najlepiej, jak tylko potrafi. - Wyznaję najwyższego z bogów. Jashina. Pana życia i śmierci. - Nie sposób było odmówić prawdy tym słowom, choć stanowiły tylko niewielką cześć jego chwały. - Tego, który daje łaskę nieśmiertelności i jako bóg mordu nie ma sobie równych w walce. - Taki wstęp powinien dać pewien pogląd na wiarę Akiry, równocześnie nie zagłębiając się zanadto w szczegóły. - Miło mi Pana poznać Kyu, oczywiście, jeśli zechce Pan wysłuchać po powrocie opowiem Panom trochę więcej. - Rozmowa była niewątpliwie ważną, ale mężczyznę skręcał głód, mając więc przed sobą jedzenie, od razu zabrał się za ucztę.

Jako osoba o dosyć sporych gabarytach przy okazji wyjątkowo aktywna i głodna jak zwierze wyznawca pochłaniał paszę w ogromnych ilościach. Oczywiście starając się nie obciążyć zanadto swoich dobrodziejów, ograniczał się i wybierał tylko najtańsze z potraw. Mimo wszystko samym ryżem masy się nie zrobi, trzeba do tego dodać jakiś kawałek męska, czy dwa. - Nie chciałbym być przesadnie wścibskim, ale jeśli mowa o murach, to czy Panowie należą do jakichś organizacji wojskowych? Nie brakuje wam, jak widzę uzbrojenia, a i obaj wyglądacie na takich, którzy potrafią poradzić sobie samodzielnie na trakcie. - Nie to, żeby stanowiło to jakieś wyzwanie, biorąc pod uwagę, że nawet taki nieopierzony, zaledwie dwudziestoletni uczeń jak on sobie z tym raził. Po prostu nie znalazł innego określenia, jakie dobrze opisałoby aurę niebezpieczeństwa, i pewności siebie, jaką wyczuwał w obecności tych dwóch.
Akira
 

Re: Przytułek dla ubogich

Postprzez Meijin » 30 cze 2019, o 23:19

Rozmowa z Kyu w końcu dotarła do momentu, w którym obydwoje mogli z tego skorzystać, do propozycji wspólnego wypadu poza te słynne mury. -Inwigilacja świata za murem? Oczywiście, że byłbym zainteresowany, jednak biorąc pod uwagę twoje wcześniejsze słowa, będę musiał się poważnie wzmocnić aby tam przetrwać. Powiedział delikatnie zawiedziony Meijin, on naprawdę chciałby od razu udać się za mur. Poznawanie świata musi być naprawdę wspaniałe, ta płynąca z tego wolność, nikt cię nie ogranicza w dążeniu do wiedzy, jedyną blokadą są zasady moralne, a jak wszyscy wiemy, są one subiektywne...
Niestety dla Meijina był on po prostu zbyt słaby, jeśli da się zaskoczyć pierwszej lepszej zasadzce, to nic z jego marzeń, po prostu umrze, jako jeden z wielu niefortunnych marzycieli. Wiedział, że nie pozostało mu nic innego, jak odnaleźć kompetentnych ludzi, którzy nie tylko pomogą mu rozwinąć ducha, ale także wesprą go w jego drodze do odnalezienia odpowiednio mocnych technik defensywnych, które to znowuż pozwolą na przetrwanie za murami. Nie mógł się jednak nie zgodzić z Kyo, faktycznie byli z jednego pokolenia, co zabawne, pochodzili z całkowicie różnych społeczności, z totalnie różnych stron świata, ale mimo to, byli do siebie bardzo podobni. Kto wie, może ojciec Kyoushiego kiedyś zawędrował aż do prastarego lasu i spłodził nieślubne dziecko? Meijin delikatnie się do siebie uśmiechnął, zabawna to wizja tak posiadać jakieś rodzeństwo. -Widać tylko nasze pokolenie zna wartość wiedzy i nauki. Mam nadzieję, że młodzi pójdą naszym tropem.

Kiedy dotarli do przytułku, to okazało się, że Kyo jednak nie tyle był głodny, co po prostu musiał iść do toalety. Gdyby powiedział, to od razu, to byśmy nie tkwili na środku ulicy, tylko od razu poprowadziłbym go tutaj. Ah ci ludzie... Westchnął sobie Meijin. Na szczęście dla chłopaka był jeszcze Akira, nowoprzybyły i zmęczony człowiek, który powiedział bardzo ciekawą rzecz; był wyznawca niejakiego Jashina. Meijin przez prawie całe swoje życie uczył się o całym systemie religijnym ich świata, ale nigdy nie słyszał o Jashinie, możecie sobie wyobrazić jak bardzo był napalony, aby czegokolwiek się dowiedzieć. Zaczął więc bombardować swojego nowego rozmówcę pytaniami. -Bóg Jahin? Przepraszam cię Akiro, ale nigdy o nim nie słyszałem, czy jest on w jakiś sposób powiązany z Amaterasu, Izanami i Izanagi? Tutaj chłopak zrobił przerwę, aby przemyśleć swoje słowa. Kiedy uświadomił sobie jak to brzmi szybko dodał. -Oczywiście nie chce obrazić Pana Jashina, ale naprawdę nic o nim nie wiem. Było to troszkę niestandardowe, ale Miejin poczuł się bardzo nieśmiało, dlatego też bardzo ucieszył się z pytania zadanego przez Akirę. -Ja nie należę do żadnej organizacji, chwilę temu dowiedziałem się o murze, a tak naprawdę, to od kilku tygodni wiem, jak wielki jest otaczający nas świat... Dopiero niedawno opuściłem moją rodzinną wioskę, była ona odcięta od świata, także dopiero teraz mogę poznać, to co bogowie mają nam do zaprezentowania. Po tym stwierdzeniu Meijin uśmiechnął się deliktanie w stronę Akiry i napił się wody stojącej na ziemi niedaleko jego nogi.
Meijin
 

Re: Przytułek dla ubogich

Postprzez Akira » 1 lip 2019, o 16:41

A zatem Dżentelmeni okazali się odkrywcami. Niebezpieczny zawód, szczególnie w tak ciekawych czasach. - Cóż, w bardzo niewielkim stopniu. Poza samą boskością większość powszechnych bogów najwyraźniej nie przeszkadza panu. Jestem tylko skromnym akolitą i nie mam wglądu w interakcje między nimi, ale biorąc pod uwagę temperament Jashina raczej nie byłoby ich w niebiosach, gdyby narazili się na jego gniew. Nieśmiertelny jest bóstwem nadzwyczajnym i często opacznie interpretowanym, przez zachowania różnych lepiej i gorzej wykształconych wyznawców. Jest patronem mordu i zabijania. W swojej naturze przyjmuje ofiary tak z ludzi dobrych, jak i złych, błogosławiąc tym, którzy go czczą. Jako taki jest bóstwem idealnie neutralnym w zakresie swojej domeny i tylko od wyznawcy zależy, czy czcił go będzie, mordując każdego, czy tylko tych, którzy na śmierć zasłużyli. Jest również nieśmiertelny i to nie tylko w pojęciu nas ludzi. Nawet inni bogowie nie są w stanie uczynić mu krzywdy. Kiedy czas przeminie, a świat obróci się w pył, pan zostanie i trwał będzie. - Tak, Jashin bez wątpienia nie należał do typowych bóstw. Co prawda większość z nich trzymała się swoich cech charakterystycznych, ale większość z nich opowiadała się przy tym za Ying lub Yang. Podobnie jak ich pan, większość kapłanów podążała ścieżką neutralności, lecz niełatwo było dostrzec równowagę w kimś, kto właśnie wymordował całą rodzinę obserwatora.

Szczęściem pośród Jego sług byli również ludzie dobrzy, kroczący spokojnie poprzez świat i nauczający o tym, jaki naprawdę jest Jashin. Hmmm... powinienem częściej nauczać... Ta myśl uderzyła mężczyznę niczym grom z jasnego nieba. Czyżby takie czekało go powołanie? Na razie trochę zbyt wcześnie, by wyrokować i zapewne oświecenia dostąpi, kiedy już bardziej zbliży się do boga, zagłębiając się w tajniki wiary.
Akira
 

Następna strona

Powrót do Yokukage (Osada Rodu Nara)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość