Port

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Re: Port

Postprzez Ayatsuri Juranu » 10 sty 2019, o 02:16

"Poszukiwania"
Misja rangi D dla Izanagi
15/15?


Wejście w zaułek może nie było najmądrzejszym pomysłem, ale w końcu Izanagi był shinobim. I to nawet nie byle Doko, ale Akoraito, który reprezentował jeden z największych klanów na kontynencie. Wszedł więc w zaułek w pełnej gotowości, podążając za dziwnym menelopodobnym człekiem, oczekując agresji z jego strony. A przynajmniej się na nią przygotowując. Nic jednak bardziej mylnego, gdyż widać było tego mężczyznę częściowo schowanego za skrzyniami, ale zanim się do niego zbliżył, by go dokładnie zobaczyć, tamten zdążył się już odezwać.

- Kim jesteś i dlaczego mnie szukasz? - wypalił wprost. Przecież ten gość zupełnie nie pasował do opisu. Włosy miał brązowe, ubrany był w jakieś wory, a do tego wyglądał na dużo niższego... Chyba, że to po prostu przez garbienie się. - Nic tobie nie wiszę. Obserwuję wszystkich moich wrogów, ale nie widziałem, żeby którykolwiek się z tobą dogadywał. - czy to faktycznie jest ten poszukiwany Dosu? Ciężko było go zobaczyć, bo stanął w takim miejscu, żeby ciężko go było dostrzec z głównej drogi, a już tym bardziej usłyszeć. Cokolwiek by się nie działo, nadeszła chwila na wyjaśnienia ze strony shinobi'ego, póki potencjalny koniec zlecenia jest w zasięgu ręki.
Ayatsuri Juranu
 

Re: Port

Postprzez Izanagi » 11 sty 2019, o 02:19

Ciężko było gościa rozpoznać z początku, przez co zacząłem się mu bliżej przyglądać, chciałem mieć pewność że wiem z kim rozmawiam.
-Tsuchi Dosu? Twoja matka Cię szuka i wynajęła mnie abym dowiedział co z Tobą się dzieje.- nie chciałem mówić za głośno aby nie zrobić mu problemów, tak czy siak miał duże.
- Dobra, wracasz do domu, może matula Ci pomoże rozwiązać Twoje problemy, jak nie to daj mi jakiś znak życia bym mógł pokazać go jej aby nie martwiła się tak o Ciebie. Wybierz, byle szybko.- zacząłem się rozglądać, żeby nikt nas nie zauważył, nie wiem kogo ten typek jeszcze zdenerwował, a jak ktoś mnie z nim zobaczy to jeszcze połączy mnie z nim przez co będę musiał się mieszać w nie swoje sprawy, a tego raczej bym nie chciał. Sharingana wyłączyłem gdy zauważyłem że zagrożenia niema, miałem teraz tylko nadzieje że facet spokojnie wróci do domu i nie będzie nic komplikować, ja dostanę swoją nagrodę i zajmę się swoimi sprawami.
Avatar użytkownika

Izanagi
Gracz nieobecny
 
Posty: 144
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 14:34
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5250&p=79530#p79530

Re: Port

Postprzez Ayatsuri Juranu » 11 sty 2019, o 17:11

"Poszukiwania"
Misja rangi D dla Izanagi
17/15?


Mężczyzna czy może chłopak mruknął dając do zrozumienia, że on zrozumiał co się dzieje i przyjął do wiadomości wyjaśnienie Izanagi'ego, które było dość wiarygodne biorąc pod uwagę jego zachowanie, które było zbyt spokojne, żeby cokolwiek zrobić ukrywającemu się.

- Rozumiem. Ale nie mogę jeszcze wrócić. Mam plan. - powiedział poważnie ale się namyślając - Niedługo ją odwiedzę, ale na razie dam ci notkę dla niej i mój szalik od niej. - ale to nie był jeszcze koniec tego co miał do powiedzenia - Jeśli jesteś zainteresowany, to szukam kogoś, kto umie walczyć. Potrzebuję tylko kilku dni, odwiedzę matkę i by się odezwała do ciebie. Spotkamy się wtedy u niej. To jak? - powiedział dość tajemniczo i zostawił wspomniane wcześniej rzeczy na widoku na skrzyniach obok niego, po czym zaczął odchodzić. Sprawa jest chyba załatwiona i można wracać do zleceniodawczyni. Pytaniem tylko było, czy to koniec przygody z Dosu, czy Izanagi zgodzi mu się pomóc w szemranym interesie wymagającym bycia prawie że bycia zaginionym.
Ayatsuri Juranu
 

Re: Port

Postprzez Izanagi » 11 sty 2019, o 18:53

To jednak był on, całe szczęście bo jeszcze parę sekund i bym zwątpił...
- Dobra dawaj co tam masz i spadam.- wziąłem od niego jego dowody życia, schowałem po kimono, koleś jeszcze coś wspomniał o kolejnym zleceniu.
- Po prostu się do mnie odezwij, jak będziesz miał hajs to pomyślimy.- rzuciłem i odszedłem powoli w stronę... no tak w sumie to gdzie ja miałem spotkać się z jego matką, bo już zapomniałem z tego wszystkiego. Czekaj, czekaj gdzie mieszka rodzina Tsuchi, o ile się nie mylę to chyba gdzieś w dzielnicy mieszkalnej, czy coś takiego. Szybko ruszyłem tam, po drodze myślałem sobie nad tym co chciał mi zaoferować syn zleceniodawczyni, zastanawiałem się czy chciałbym przyjąć misję od kolesia co ma takie długi, przecież może się okazać że nie będzie miał mi z czego zapłacić i co ja wtedy zrobię? Zobaczymy co będzie, być może się okaże że jeszcze nie będę chciał od niego pieniędzy, albo nie będę chciał mu pomóc bo nie będzie mi odpowiadało coś. Na razie nie wiem co zrobię, porozmawiamy to się dowiemy, teraz trzeba iść i dostarczyć matce dowód życia, pewnie się martwi.
z/t -> viewtopic.php?f=120&p=108860#p108860
Avatar użytkownika

Izanagi
Gracz nieobecny
 
Posty: 144
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 14:34
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5250&p=79530#p79530

Re: Port

Postprzez Oshi » 21 kwi 2019, o 13:16

Oshi nie miał z kim zbytnio się żegnać, dlatego już po krótkim uzupełnieniu zapasów wyszedł przez główną bramę osady. Jego droga prowadziła do Saki, miejsca które odwiedził tylko raz w życiu... To właśnie wtedy poznał się na prawdziwej naturze Akimichi. Jeden z nich który wyzwał młodego Senju do walki, niemal doszczętnie zniszczył część lasu, pragnąc całkowicie zdematerializować młodego wojownika. Niestety plan się nie powiódł, a szczątki grubasa mogli później odszukać w różnych miejscach świata. Chłopak na szczęście nie wywołał wojny, jednak wolał przez jakiś czas unikać tego miejsca.
Teraz jednak podróż idealnie zbiegła się z drogą przez krainę głodomorów. Senju czując w sobie nową energię do działania, ruszył dziarskim krokiem przez Shinrin. Granice w tej części świata powinny być bezpieczne, mimo niedawnych zamieszek na dalekiej północy. Oshi nie martwił się jednak potencjalnymi bandytami, mając wciąż w pamięci ostatnie porachunki z szefem lokalnego gangu. Burū odnalazł się dopiero kilkadziesiąt metrów po opuszczeniu bramy, zwyczajnie czekając na swego pana na środku traktu. Jego pełny brzuch oznaczał kolejne pozbawione życie, które odchodząc podtrzymało życie drapieżnika. Oshi uśmiechnął się do małej besti, czekając aż ten spokojnie zajmie swoje miejsce. Dni stały się o wiele krótsze, porywisty wiatr smagał ostatnimi liśćmi roznosząc je po drodze. Oshi obserwował całe to podniebne przedstawienie, zastanawiając się jednocześnie nad zadaniem którego miał zamiar się podjąć. Sogen w głównej mierze przypadało Uchiha, a ich odwieczny konflikt z rodem Senju, był obecnie zawieszony na kruchym traktacie pokojowym. Chłopak znał konsekwencję złych posunięć na ich ziemiach, dlatego z całą pewnością nie zamierzał się uruchamiać. Jego plan był prosty, najszybciej jak mógł przeszedł do krainy Akimichi. Uzupełniając jednocześnie zapasy w pobliskich wioskach. Nie zamierzał odwiedzać osad Klanów, pozostając w ukryciu do samego Sogen. Dopiero tam na miejscu miał zamiar przedstawić swoje papiery straży, prosząc jednocześnie o doprowadzenie przed oblicze kapitana. Zapamiętywał najwięcej jak mógł, przyszłość mogła okazać się przecież całkiem różna... Kraj zajmowany głównie przez ród Uchiha, okazał się znacznie bardziej rozwinięty niż lasy Senju. Oshi zdawał sobie sprawę z ich wpływu w dziedzinie żeglarstwa oraz hodowli bydła. Jednak dopiero na miejscu mógł stwierdzić z jak wielkim zagrożeniem ich przodkowie borykają się od pokoleń... Wojna z tymi ludźmi, może przynieść ogromny wpływ na przyszłość obu nacji.
Obrazek

Towarzysz podróży •<~

Obrazek

•Imię: Burū
•Wiek: 5 lat
•Płeć: Męska
•Wielkość: 80 cm

...*Wąż ukrywający się przeważnie gdzieś na ciele Oshiego, owinięty wokół szyji przyjemnie syczy mu do ucha gdy krew niemal wisi w powietrzu. Złote spojrzenie pionowych źrenic, niebieskie łuski mieniące się w słońcu zielonym odcieniem. Chłopak nadał mu miano Burū... Było to pierwsze co przyszło do jego głowy, gdy ujrzał jak mały gad wydostaje się z rozciętych wnętrzności większej besti.*...
Avatar użytkownika

Oshi
 
Posty: 604
Dołączył(a): 27 sie 2017, o 23:46
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: -Niebieskie włosy.
-Całe ciało pokryte tatuażem w motywach lasu.
-Zlote oczy.
-Wakizashi na plecach, przy pasie.
-Czerwony płaszcz, przewiązany w pasie rękawami.
-Typowe sandały do połowy łydek.
-Bandaże na dłoniach, sięgające do samych łokci.
Widoczny ekwipunek: -Plecak(Eventy/misje/wyprawy).
-Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=59104#p59104
Multikonta: O.O

Re: Port

Postprzez Kana Yuki » 24 kwi 2019, o 02:49

„Czarny pazur”
ROZDZIAŁ I



[Keion & Oshi - misja C]


Podróż do Sogen minęła, zarówno jednemu jak i drugiemu, mniej lub bardziej przyjemnie. Obie opcje, w zależności od stosunku, wynagradzała wypłata, jaka została określona w treści zwoju. 500 ryou brzmiało doprawdy zachęcająco. Nic więc dziwnego, iż oboje podjęli się zdania mimo, iż nie wiedzieli o nim właściwie... Niczego. Być może w okolicznościach, w których nadawcą zwoju nie byłby Kapitan Sogeńskiej Straży, a sama rekrutacja znacznie mniej oficjalna i zasadnicza, to któreś z dwójki schinobi zachowałoby się inaczej. W ten czas, najzwyczajniej w świecie, znaleziono by kogoś innego na to miejsce. Sprawa, choć prozaiczna i zdawać by się mogło, nieważąca na czyimkolwiek losie, nie cierpiała zwłoki. Sam motyw przekazania zlecenia wyraźnie wskazywał, że nie jest to łapanie kotka, ani tym bardziej coś, co będzie przyjemne i proste.
Port w Sogen, to miejsce położone nieopodal mieszkań tutejszego rodu. Granicznym punktem są jedynie bagniste tereny, które bynajmniej nie sprawiają, że funkcjonowanie tegoż obszaru jest jakkolwiek utrudnione. Przystań, swoją drogą jedna z głównych, cieszy się sporą popularnością wśród wilków morskich, bowiem to właśnie tą drogą morską transportowana jest większość sprzedawanego towaru w Sogen.
Miejsce to funkcjonuje również jako, pośrednio, miasto. Wokół można doszukać się wszystkiego, czego strudzony podróżnik może chcieć. Od pamiątek, pożywienia, odzienia, poprzez alkohol, aż do karczm z opcją noclegu. Wszystko to po to, by jak najbardziej ułatwić życie marynarzom, którzy są siłą napędową gospodarki tegoż regionu. Nie da się pominąć faktu, iż najzwyczajniej w świecie, targo-port cuchnie rybami. Cuchnie, to bardzo delikatne stwierdzenie. Z pewnością turyści odczują ten wyjątkowy odór. Marina nie odznacza się szczególną architekturą czy ozdobami. Wszystko utrzymane jest w srogim, zimnym i prostym klimacie bez zbędnych figurek i cudów. Głównie dlatego, iż znajdujące się nieopodal bagna podczas ulew sprowadzają spore ilości błota na ten obszar.
OSHISenju, który przybył do portu parę minut przed Keionem, podszedł do zadania z rozsądkiem i pełnym szacunkiem. Doskonale zdawał sobie sprawę z relacji i stosunków między klanami lasu, a rodami z Sogen. Jawił się zatem nie tylko jako silny wojownik, Wężowy chłopiec, ale i całkiem sprytny analityk. Chciałoby się rzec, odpowiednia osoba, na odpowiednim stanowisku. Sentokiego, rzecz jasna. Kierowany własnym umysłem i doświadczeniem, wypatrzył strażników i dzięki nim został zaprowadzony do siedziby straży. Gdzie, jak można się domyślić, czekał na niego Kapitan Sogeńskiej Straży.
Ukazawszy odpowiedni zwój został zaprowadzony wprost przed oblicze wiekowego mężczyzny. Bez słowa. Wzięto dokument i poprowadzono do odpowiedniego pomieszczenia. Najwyraźniej takie praktyki były dość powszechne i Oshi nie powinien się im dziwić. W końcu nie jest na wycieczce krajoznawczo-poznawczej. Został zwerbowany w jasnym celu.
Drzwi rozchyliły się z irytującym, choć cichym, piskiem. W centralnej części pomieszczenia znajdowało się biurko ze stosem papierzysk oraz zwojów. Za nim zaś, Strażnik Sogeńskiej Straży. Na sobie miał mundur w nienagannym stanie; zero zadrapań, zero pognieceń. Wyglądał poważnie i... Nieco przerażająco. Głównie dlatego, iż cała jego twarz pokryta była w drobnych, posiniałych bliznach. Od razu można było spostrzec, iż z niejednego pieca chleb jadł.
— Witaj chłopcze — mruknął, podnosząc wzrok znad jednej z kartek i poprawił bryle. A następnie, leniwie wskazał dłonią miejsce, które powinien zająć Oshi — usiądź.
Mężczyzna przez chwilę przyglądał się nietypowej aparcycji Senju. Dłuższy moment spędził na podziwianiu Burū, który ukrywał się gdzieś na ciele Oshiego. Od zawsze fascynowały go gady, choć z pewnością nie tak, jak niebieskowłosego chłopaka.
— Co cię do mnie sprowadza? — zapytał. — Problemy w domu, ojciec bije matkę, bieda taka, że pies szczeka dupą, hm?
Najwyraźniej analiza aparycji Oshiego sprawiła, że przyrównał go do pokrzywdzonego przez los dzieciaka. Ciekawe.KEIONKeion miał mocno utrudnione zadanie w porównaniu do jego przyszłego towarzysza. Idąc za elementarnym faktem tego, o czym informował list, wystarczyło wstawić się w Porcie, co posłusznie zrobił. Jednak mimo poszukiwań, nie udało mu się mu się odnaleźć ludzi w mundurach. A to wszystko przez fakt, iż zostali zaangażowani w odprowadzenie Senju. Najzwyczajniej w świecie - minęli się. Licho nie śpi.
W mniejszych i większych pudłach wypełnionych wodą, którymi wyłożone były kramy, pływało wszystko, co znaleźć można w stanie wolnym w oceanie. Od rekinów i tuńczyków, a skończywszy na żółwiach morskich i ośmiornicach. To, jak zręcznie sprzedawcy szykują do sprzedaży te morskie stworzenia, mrozi krew w żyłach. Zasada zawsze jest taka sama - nic się nie może zmarnować. Jeden przekrzykuje drugiego, zaniża cenę. Wszystko jednak według zasady - sprzedać jak najwięcej i jak najszybciej. A port, cóż, z racji nadchodzącego sztormu, jest niesamowicie oblegany. Jedynie porywisty wiatr i gwałtowne mżawki sprawiają, że z godziny na godzinę maleje ilość zarówno handlarzy, jak i kupców. Czytaj, potencjalnych informatorów.

Oshi, kontynuujesz tutaj.
Keion, zostajesz w Porcie.
Postacie
1) Rzezimieszek
2) Mężczyzna w mundurze
3) Malinowy stwór
4) Kapitan Sogeńskiej Straży

Mapa
*klik*

Dla MG
Zwłaszcza w czasach, gdy bardzo łatwo jest przekupić choćby i strażników. <= wskazówka (1)
Ostatnio edytowano 12 maja 2019, o 03:30 przez Kana Yuki, łącznie edytowano 8 razy
Kana Yuki
 

Re: Port

Postprzez Keion » 26 kwi 2019, o 13:36

Tak jak planowałem udało mi się dotrzeć do portu w Sogen i nawet udało mi się tego dokonać w krótszym czasie niż planowałem, ale to nie zmieniało faktu że nie wiedziałem co dalej. Moje dotychczasowe życie jako shinobi, tylko w nie wielkim stopniu przypominało życie innych shinobi, nie miałem do tej pory styczności z organami śledczymi czy też odpowiadającym za bezpieczeństwo. No może z tymi ostatnimi tylko raz miałem, ale nie była to dość fortunna sytuacja rozgrywająca się na środku ulicy, gdzie dwóch przygłupów posądzało mnie o jakieś przestępstwo. Po prostu wcześniej wiedza o tym gdzie szukać pomocy nie była mi potrzebna i teraz nie miałem zielonego pojęcia gdzie szukać tego całego kapitana Sogeńskiej straży. Jedyna wiedza w tej kwestii jaką posiadałem to jak wygląda mundur jego podwładnych i właśnie z tej wiedzy próbowałem korzystać. Krzątając się pozornie bez celu szukałem kogoś noszącego mundur strażnika, a biorąc pod uwagę że ludzi było sporo to ktoś musiał w jakiś sposób pilnować tutaj porządku i sądziłem że to tylko kwestia czasu, aż na kogoś takiego nie wpadnę. Oczywiście dookoła było dużo handlarzy i kupców, ale oni za informacje zawsze życzyli sobie pieniędzy, albo nawet nie próbowali pomóc tylko od razu wcisnąć jakiś z swoich towarów na sprzedaż. -Powinni w tym zwoju napisać gdzie można znaleźć tego ich całego kapitana, bo przecież skąd mam wiedzieć gdzie on jest skoro nigdy go nie spotkałem.-Nie podobał mi się ten brak informacji, ale starałem się o tym za dużo nie myśleć bo w końcu sam się na to zgodziłem. Nie zmieniało to jednak faktu że miałem dość posępną minę i zapach ryb dochodzący zewsząd wcale nie poprawiał mi humoru, tak samo jak pogoda, która wyraźnie się psuła, zwiastując nadejście sztormu. Miałem jeden prosty cel, znaleźć kogoś kto będzie w stanie mnie pokierować do kapitana straży żebym nie musiał zbyt długo czuć zapachu ryb. W tym celu byłem nawet gotowy porozmawiać z miejscowymi sprzedawcami, choć nigdy im nie ufałem. Ktoś kto za wszystko żąda pieniędzy i za darmo nie chce nawet wskazać drogi czy podzielić się drobnymi informacjami nie zasługuje na dobre traktowanie. Jednakże pomimo uprzedzenia w końcu poszedłem do jednego z nich pytając o drogę i kapitana jakże słynnej straży.
Avatar użytkownika

Keion
 
Posty: 315
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 10:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Szare włosy, szczupły w miarę wysoki, ma wcięcia koloru czerwonego na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura z prawej strony na udzie i torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?p=79323#p79323
GG/Discord: 9908468

Re: Port

Postprzez Kana Yuki » 4 maja 2019, o 19:29

„Czarny pazur”
ROZDZIAŁ I



[Keion & Oshi - misja C]

Czas mijał nieubłaganie. Keion posłusznie czekał, aż z oddali dotrze do jego uszu stukot wojskowych butów i eskortuje go wprost do siedziby władzy. Ów dźwięk jednak nie nadchodził. Ani przez pierwsze pięć minut, ani następne trzydzieści. Życie w porcie tętniło nieznośnym hałasem i okrzykami sprzedawców. No i cóż, cuchnęło tak, że chciało się stąd wiać jak najszybciej. Tylko gdzie, w którą stronę? Dezinformacja powodowała przymus zostania w tym miejscu. Miejscu, które ociekało wonią ryb i jeszcze bardziej cuchnących rybaków. Trudne życie shinobiego.
Po upływie paru kawałków czasu Hayakawa zdecydował się, choć nie bez niechęci, popytać sprzedawców, którzy, wedle jego założenia, powinni wiedzieć gdzie znajduje się Siedziba Straży. Szedł od straganu do straganu. W jednym odmówili mu pomocy, bo „Panie, nie ma nic za darmo w tych czasach”, w drugim gość mówił jakimś niezrozumiałym językiem i czort jeden wie co, w trzecim zaś... Stała młoda, na oko osiemnaście lat, dziewczyna. Ładna, zgrabna, z chustą na głowie, uśmiechnięta od ucha do ucha. Dobry strzał! Widząc szarowłosego od razu rozpromieniła się jeszcze bardziej, a jej policzki przybrały na ceglastym kolorze. Cóż, w okolicach portu ciężko o urokliwego, przystojnego mężczyznę, a Keion, coby nie mówić, odstawał od normalnego handlarza rybkami. Dziewczę stanęło na baczność, pierś wypięło do przodu i wsłuchując się w słowa mężczyzny nieco... Zmarniała. Jednak w głowie zawtórowała jej myśl o tym, że jeśli mu pomoże, to może... Może weźmie ją na randkę? Proste dziewczę z prowincji, proste myślenie. Cóż.
— Siedziba straży? — wymamrotała dźwięcznym głosem namiętnie się jąkając. — To niedaleko, mogę cię zaprowadzić, właściwie... Właściwie już się zbieram, zanosi się na deszcz — zaśmiała się nerwowo, licho wie z czego i po co. — Nie jesteś stąd, prawda? Co cię tu sprowadza? — zagaiła powoli, zgodnie z tym co powiedziała, składając stanowisko i pakując towar w odpowiednie "siatki".

Jeśli się zgodzisz, kontynuujesz tutaj.
Postacie
1) Rzezimieszek
2) Mężczyzna w mundurze
3) Malinowy stwór
4) Kapitan Sogeńskiej Straży
5) Dziewczyna sprzedająca ryby

Mapa
*klik*

Dla MG
Zwłaszcza w czasach, gdy bardzo łatwo jest przekupić choćby i strażników. <= wskazówka (1)
Od dawna nie ufał temu łajdakowi, a jedyne, co sprawiało, że wciąż był "zaufanym egzekutorem", to kasa od tych na wyższych stopniach. Kapitan Sogeńskiej Straży stał przy zdaniu, że poczucie obowiązku powinno być niezależne od kwoty, którą dostaje się za wykonanie zadania. W tym przypadku bywało to, cóż, chwiejne. <= wskazówka (2)
4) Kapitan Sogeńskiej Straży
Na sobie miał mundur w nienagannym stanie; zero zadrapań, zero pognieceń. Wyglądał poważnie i... Nieco przerażająco. Głównie dlatego, iż cała jego twarz pokryta była w drobnych, posiniałych bliznach. Bryle.
Haki
latarnik, egzekutor, strażnik, dziewczyna od ryb
Kana Yuki
 

Re: Port

Postprzez Aira » 18 cze 2019, o 10:06

W końcu dotarli na miejsce. Nie można powiedzieć, że siedzenie tyle czasu w łodzi nawet w doborowym towarzystwie należało do rzeczy nadzwyczaj przyjemnych. Oczywiście podróż i tak zleciała szybciej niż można było przewidzieć. Aira cały czas rozmawiała z Hayamim a Yuuki przez większość czasu próbowała włożyć łapę do wody. Biała kulka sierści zafascynowała się taką ilością otaczającej ich wody. Dziewczyna zaś bezpiecznie trzymała ją na kolanach by nie wypadła. W około panowała sroga zima, woda z pewnością nie nadawała się do pływania. Dotarło do niej wcześniejsze pytanie samuraia dotyczące drastycznej zmiany wyglądu. Ciężko było tą decyzję wytłumaczyć. Może po prostu: Kobieta zmienną jest. Chyba nie miała w tym jakiegoś głębszego powodu. Wydawało się jej, że w ten sposób będzie postrzegana bardziej kobieco, a może doroślej. Tego nie wie nawet sama Aira. Ale zostawmy już ten temat i weźmy się za bieżące wydarzenia. To gdzie najpierw? - spytała zaciekawiona nim łódź dobrze nie przycumowała do brzegu. Psinka smacznie drzemała więc ułożyła ją sobie wygodnie na głowie tak by jej nie obudzić. Wstała ze swojego miejsca i zabrała tobołki. Pierwsze kroki na stałym lądzie mogły stanowić jakiś problem, w końcu przez tyle czasu wszystko się kołysało. Złapała jednak równowagę i przeciągnęła się. Od razu lepiej - dodała, uśmiechając. Była jak otwarta księga. Wzrok przemieszczał po wszystkim, szukając jakiś ciekawych budowli, roślinności i czegokolwiek innego niż w rodzinnej wiosce której nie opuszczała od urodzenia. Dziewczę, cały czas z tyłu głowy miała wydarzenia z powierzonego zadania. I tu nie również nie wiedziała, jak ugryźć ten temat. To z pewnością będzie rozmowa na inny termin, teraz było tyle ciekawych rzeczy do zbadania. Oj tak, a ciekawość miała dokładnie taką samą jak młode psiaki. Tylko, żeby Hayami nie musiał pacnąć dziewczyny gazetą w nos.
Aira
 

Re: Port

Postprzez Hayami Akodo » 19 cze 2019, o 14:51

I know we got the power
Masters of our own fate
Together we are stronger
As long as we got faith




Obrazek


Kobieta zmienną jest, co? To wyjaśnienie, jakże proste, rozbawiło Hayamiego, a zarazem chwyciło go za serce. Pogłaskał Yuuki po głowie, śmiejąc się, gdy suczka próbowała z uporem godnym lepszej sprawy włożyć łapkę do lodowatej, szarej i nieprzyjaznej wody. Itachi zaszczekał głośno; trudno było powiedzieć, czy wyrażał dezaprobatę z zachowania przyjaciółki, czy oburzenie rozbawieniem pana. Być może jedno i drugie...?
Nie musieli już płynąć zbyt długo. Wkrótce ujrzeli brzegi Sogen i ten sam, znajomy, dość bezpieczny port, teraz pogrążony w zimie, chłodzie i pustce.
Wysiedli wolno z łodzi - najpierw Hayami wyniósł na brzeg wszystkie rzeczy, potem pomógł wysiąść zwierzakom, a na końcu osobiście ofiarował ramię Airze, uśmiechając się czarująco.

- Pani pozwoli, że jej pomogę - zaproponował. Lekki wiatr mierzwił jego długie, rozpuszczone w trakcie podróży włosy, igrał z granatową fryzurą Airy, dotykał futra Itachiego, który właśnie cicho zaskomlał pod wpływem zimna przeszywającego jego łapki, i nadal zafascynowanej wodą Yuuki.

Pomógł jej zsiąść na ląd, osobiście zapłacił milczącej przewoźniczce, która o nic nie pytała i wydawała się kompletnie niezainteresowana całą sytuacją. Sprawdził dokładnie, czy nic nie zostawili na łodzi, a gdy upewnił się co do tego, podniósł swoje rzeczy z ziemi. Zerknął, czy nie musi uwolnić Airy od jakichś ciężarów (albo jest się gentlemanem, albo nie). Jeżeli nie było trzeba nic wziąć, to gwizdnął na Itachiego, aby ten czasami nie skorzystał z nieuwagi pana i nie zaczął sprawdzać namacalnie temperatury wody.

- Teraz pójdziemy do hotelu Marmur, gdzie zatrzymywałem się po i bodajże przed wojną o Mur - oświadczył. - Zjemy coś, odpoczniemy po podróży, psy się wygrzeją, a jutro od samego rana ruszamy zwiedzać teren Sogen. Jest tu sporo miejsc i lokali, które powinnaś zobaczyć, kochana. W razie czego nie przejmuj się, stać mnie, żeby zapłacić. Traktuj to jak wakacje.

Uśmiechnął się ciepło. Z Airą naturalność przychodziła ci łatwiej niż z nią. Miał świadomość, że prędzej czy później stosowne wieści dotrą do uszu Sagisy - samuraj w jasnych barwach, o charakterystycznej lwiej grzywie, z psem bardzo mocno się wyróżniał z tłumu. Wręcz się z niego indywidualizował. Sama Aira, jako typowa Inuzuka, nieco mniej rzucała się w oczy, choć jej granatowe kudełki i uroczość kobiecego ciała mogły przyciągać oczy. Mimo to...
Zbyt wiele cieni nie budzi przychylności.

Poprowadził ją pod ramię, pokazywał ważne punkty orientacyjne i przy nich przystawał. Tam, gdzie było trzeba, z cierpliwością godną co najmniej filozofa lub samuraja tłumaczył Airze, jak i skąd ma dotrzeć, żeby się nigdzie nie zgubiła - i tak przez całą drogę aż do hotelu Marmur.
Do marmuru, w którym pogrzebano kilka ludzkich tajemnic.

___________________________________________________________________________________________________________
zt z Airą do hotelu Marmur
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1121
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR
- po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011

Re: Port

Postprzez Kyoushi » 24 lip 2020, o 12:32

    Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1602
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Port

Postprzez Kakita Asagi » 27 lip 2020, o 18:16

Pięć dni i dwa sztormy od opuszczenia Yinzin, statek którym podróżowali państwo Kakita przybijał do portu w Sogen. Sogen to fajne miejsce, w zasadzie, niebieskooki dotychczas bardzo dobrze wspominał ostatni pobyt w osadzie Uchiha, wszak wtedy spotkał Uchiha-hime i Senju Keizo, którzy stali na straży cywilizowanego świata na murze. Kiedy się rozstawali obiecawszy sobie, że spotkają się u cesarza Natsume, niebieskooki nie wiedział, że nigdy się więcej nie zobaczą. No cóż... nieznane są wyroki losu.
W czasie podróży niebieskooki opowiedział swojej żonie o pierwszym spotkaniu z cesarzem, w położonej na południu Hanamurze, kiedy to na wielkim turnieju nasz bohater pierwszy raz liznął wielkiego świata. Kakita opowiadał swej żonie o pięknych i wspaniałych budowlach na południu, wspomniał też o kupieckim mieście Ryuzaku, nawet obiecał, że tam zajrzzą, a kiedy zbliżali się już do Sogen, to napomknął o Uchiha-hime. O tym, że kiedyś była niewidoma, a potem odzyskała wzrok w cudowny sposób, o tym, że służyła na murze w oddziele zwanym Shinsengumi no i o tym, że zatrzymają się we wspoaniałym hotelu Marmur (w głowie natomiast policzył koszt tej eskapady). No i nie omieszkał nie wspomnieć, że władała stylem walki 7 mieczami jednocześnie i że stoczył z nią zwycięski sparing koleżeński. Wszystko oczywiście superlatywach i z przekonaniem prawdziwego znawcy i obieżyświata bo... warunki podróży były beznadziejne. Dwa sztormy które spotkali po drodze wytrząsały ich tak, że Ayame uzyskiwała kolory jakich u człowieka się nie spodziewał. Wszystko co zjadała również opuszczało jej ciało lądując za burtą, w sumie podobnie jak u niego za pierwszym razem, kiedy płynął na kontynent uczyć się w szkole Taka, ale tak źle, to chyba nie było... W każdym razie, z romantycznego podróży statkiem zrobiła się męczarnia i niebieskooki odliczał dni i noce do momentu, aż w końcu przybiją do suchego lądu, bo nie był pewien, czy za tą podróż jego ślubna nie zrobi użytku z rodzinnego sztyletu...
- Oku-san, oto Sogen. Ojczyzna potężnego i sławnego rodu Uchiha... - rzekł niebieskooki wychylając się na relingu i biorąc głęboki wdech... portowego powietrza. Niestety, nasz bohater zapomniał, że Sogen, a Kaigan to zdecydowanie dwie różne opowieści. Kaigan, lesiste i położone bardziej na południu, tak więc z nieco ostrzejszym klimatem było względnie suche. Portowa osada Funemi, chociaż miała swoje "gorsze miejsca" generalnie była dosyć sympatycznym miejscem, natomiast tutaj... No zapach bagien unosił się wyraźnie, dzięki wszystkim Kami mieli wiosnę, a nie lato bo, było by nieciekawie. Znaczy się, z nim by było.
- Pozwól, że ci pomogę. - zaproponował schodząc pierwszy po trapie, wyciągając w stronę żony dłoń, co by nie zachwiała się na ostatnich metrach, a jej kimono nie padło na brudną ziemię. To byłoby zdecydowanie niepomyślne i pogorszyłoby i tak złą sytuację.

Tak czy inaczej, do Sogen trzeba było się udać, jeśli chcieli dostać się do Kaigan. Droga przez Soso była by zdecydowanie zbyt wielkim nadkładaniem drogi, a najszybciej było właśnie przez Sogen do Ryuzaku, a potem już szybko do Kaigan. Najchętniej trasę tę pokonałby statkiem do Funemi, ale chyba Ayame nie da się mu wsadzić na żaden okręt, no nic, zobaczmy jak się potoczy sytuacja, pierw skupmy się na tym, by żaden cwaniak nie obrobił ich z pieniędzy tudzież innych cennych rzeczy, a następnie udajmy do tego sławnego hotelu, o którym opowiadał żonie...
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1508
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Port

Postprzez Kyoushi » 27 lip 2020, o 19:44

    Wrócił i on. Szybki, niebezpieczny i niepełnosprawny nieprzewidywalny. Le Kjoszo. Gdy biegał to wiało, gdy stał to nie wiało. Jego obecność przyprawiała o uśmiech i radość wszystkie dzieci, a o płacz wszystkich tutejszych ze względu na to jakie powodował szkody, swoją nieudawaną niezdarnością. Będąc tak zajętym wyścigiem z samym sobą i treningami zapędził się z terenów bagnistych, niczym prawdziwy bagniak, aż do portu, gdzie wylazł i wskoczył na jeden z większych budynków, na którym mógł wyłożyć kopyta i spojrzeć prosto w wiosenne niebo, może poobserwować jakieś statki, cokolwiek, gdzie mógłby odpocząć i stracić trochę czasu.
    Nie musiał jednak tracić wiele czasu, ponieważ obserwował jeden ze statków tak intensywnie, że nie zauważył, że się osuwa z dachu. Powoli, ale skutecznie się osuwał, samemu skupiając wzrok na tymże statku. Jego niebywała percepcja dawała mu tę przewagę, że mógł widzieć wiele, ale jego ograniczony umysł nie dawał mu poznać, że się OSUWA. W ten o to sposób, legendarny już shinobi z Kotei, ogarnął się w swoim wpatrywaniu jak przypadkowo, gdy tylko statek dobił do portu zleciał z dachu, ledwo w ostatniej wręcz chwili chwytając się krawędzi. - Hehe. Ale dałem. - powiedział, spoglądając w dół, by ostatecznie puścić i upaść na cztery łapy, jak prawdziwy kocur. On wiedział co przykuło uwagę. Otóż, rzadko spotyka się ludzi tak odzianych w tych rejonach. Można powiedzieć śmiało - nigdy.
    Białowłosy nigdy nie potrzebował zaproszenia. Nie potrzebował też kultury ani manier by wdupcyć się jak świnia w koryto. Widział jak jegomość pomaga damie w zejściu ze statku, może zaraz chwyci ją w ramiona i przeniesie resztę drogi? Była taka możliwość, ale po co, gdy błotny król pojawia się paręnaście metrów od niego, gdy mógłby rozstąpić to niczym zbawiciel. Morze błota. Tym razem jednak podchodził by w końcu trochę przesadzić, jak to zwykle miał w zwyczaju.
    - Noooooo kogo me piękne i nieskazitelne oczy widzą?! Czy to nie mój rywal prosto z Yinzin, Asagi-san?! Nigdy nie zapomniałbym tych manier i tego dumnego kroku! Tutaj? W moim porcie? - zapytał, idąc krok za krokiem bardzo powoli z rozłożonymi rękami jak do przywitania, z uśmiechem na ustach. Nie wiedział jak samuraj zareaguje, ponieważ ostatnim co było na trybunach miało dojść między nimi do jakiegoś pojedynku, teraz jednak był na terenie bagniaka. Co dalej moi państwo? Póki co nie zwracał uwagi na damę, w końcu to nie było zbyt przyjacielskie, gdyby od razu zaczął mówić do niej, nie wiedząc nawet kim jest - maniery zachował jakiekolwiek by to Kakita przedstawił ją, tę której pomagał w zejściu. A nuż dowie się czegoś nowego od znajomego z turnieju!
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1602
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Port

Postprzez Kakita Ayame » 28 lip 2020, o 20:57

Pięć dni i dwa sztormy od opuszczenia Yinzin, statek którym podróżowali państwo Kakita przybijał do portu w Sogen. To była wieczność. Nie sądziła, że podróżowanie jest tak szalenie nieprzyjemne. Czytała o tej „chorobie morskiej” ale musiał przeżyć aby zrozumieć. Na początku starała się to znosić z jakąś godnością, ale już po pierwszym sztormie poddała się zupełnie. Ze zrezygnowaniem poddała się całej tej sytuacji. Cokolwiek, by nie zjadła kończyło za burtą, ale nie była jakoś specjalnie głodna bo cały czas ją mdliło. Asagi natomiast wydawał się całkiem spokojny i nawet w dobrym humorze, a także wygadany. W przerwach między umieraniem zastanawiała się czy przypadkiem opuszczenie ojczyzny nie wpływa tak pozytywnie na humor jej męża w końcu spędzili tam o wiele więcej niż zamierzali i jeszcze wcisnęli mu żonę… no ale musiała przyznać że przy całym jej opłakanym stanie był bardzo nawet nie była pewna jak to ująć wyrozumiały dla jej słabości.
Ostatnie dni zlały się jej w walkę o przeżycie i słuchanie opowieści niebieskookiego, ale niewiele z nich pamiętała chociaż z pewnością odciągały uwagę od kołysania i stanowiły jakieś zajęcie bo takowego też nie miała na statku. Ku jej uldze dotarli do obiecanego portu.
Propozycję pomocy w zejściu na upragniony ląd przyjęła z wdzięcznością i bladym uśmiechem. Ale przyszło rozczarowanie, nawet kiedy postawiła stopy na lądzie nadal kołysało, chociaż w nieco inny sposób. No i śmierdziało to było pierwsze co ją uderzyło, nie znała niektórych zapachów chociaż zapach ryb i mięsa umiała rozpoznać. Port był… inny niż to co widziała na Yinzin czy Teiz. Jednak jej uwaga szybko została zajęta przez przybysza, który co prawda nie je osobiście a jej towarzysza, znaczy męża. Nie sądziła, w tak ogromnym świecie już na dzień dobry spotkają kogoś znajomego, znaczy Asagi spotka. Czekała jak sprawy się rozwiną i czy nie jest to jakaś podpucha i czy Kakita też pamięta przybyłego chociaż raczej takich osób się nie zapomina, białe włosy i czerwone oczy przy ciemnym ubiorze… Na razie cieszyła się zejściem na ląd.
Avatar użytkownika

Kakita Ayame
 
Posty: 75
Dołączył(a): 9 mar 2020, o 19:27
Wiek postaci: 21
Krótki wygląd: Niezbyt wysoka ciemnowłosa kobieta o ciemnych oczach o gęstych rzęsach i bladych ustach. Ubiera się w tradycyjne kimono. Posiadająca urodę charakterystyczną na Lazurowego Wybrzeża.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8176&p=134862#p134862
GG/Discord: view

Re: Port

Postprzez Kakita Asagi » 29 lip 2020, o 09:29

Najważniejsze, że już przestało kołysać, prawda? Cóż, zawsze dziwnym uczuciem jest stanąć znów na suchym lądzie, jak się kilka dni spędziło na morzu. Nie, by Asagi był jakimś wielkim wilkiem morskim, ale w zasadzie, zszedł już znany świat wzdłuż, więc niewiele mogło go zaskoczyć i był na swój sposób obieżyświatem...
No dobrze, koniec tej autoafirmacji, ważniejsze sprawy na horyzoncie. Mając już jakieś bojowe doświadczenie, niebieskooki poczuł, że ktoś się mu przygląda. Takie dziwne uczucie, stania się nagle obiektem czyjejś uwagi, nieprzyjemna sprawa, tak więc w czasie, gdy pomagał swej małżonce zejść z okrętu, zmysłami już omiatał okolice, w poszukiwaniu ów gapia - byli w porcie, tutaj pewnie sporo marynarzy i jak już wspomniano innych cwaniaków, którzy tylko czekają by kogoś oskubać lub obić. Co prawda, samuraj nie wyglądał na raczej łatwy łup - wiadomo, zbroja, miecze itp., ale odważnych (tudzież głupich) nigdy nie brakuje, gdyby było inaczej, to czy miecze i zbroja byłyby potrzebne?
Omiatając spojrzeniem (i resztą zmysłów) okolice, niebieskooki wyłowił... białowłosego błotnego króla. Wysoki jegomość, uzbrojony w jeszcze liczniejszy niż jego własny arsenał, a do tego odziany w elegancką czerń i do tego idzie w ich stronę, a nawet mówi... znaczy, nie że w ogóle, tylko do niego.
Samuraj potrzebował kilku sekund, by skojarzyć, jakichś to rywali ma, a jako, że lista nie była specjalnie długa (co innego, lista wrogów), a na pamięć jeszcze aż tak nie narzekał, skojarzył któż to taki się zbliża.
- Uchiha Kyoushi-san. No proszę, szeroka jest sieć niebios, lecz jej oka są gęste. Miło pana widzieć. - odpowiedział z typową dla siebie manierą i lekkim ukłonem, po czym kolejne trybiki w jego głowie zaczęły wskakiwać na odpowiednie miejsca. Tak, coś tam o pojedynku było, na Yinzin i na turnieju. Przed tym, jak zmierzył się z Yuki Natsume, nie pamiętał już dokładnie... a nie, wróć, pamiętał. Kiedy tylko spojrzał na uzbrojenie, jakie miał przy sobie białowłosy, pamięć mu zadziałała lepiej. Sam zaproponował, by Kyoushi po turnieju go odnalazł, bowiem chciał sprawdzić, w czyje ręce trafiła klinga samuraja. No cóż, jak widać, trzeba uważać z "życzeniami", bo lubią się spełniać. Oczywiście, niebieskooki nie sądził, że Kyoushi tutaj specjalnie przyszedł bo go szukał, to by było dosyć dziwne, ale może jacyś Kami pomogli rzeczywistości się spełnić?
- Pozwól, że ci przedstawię. Moja małżonka, Kakita Ayame. - ustąpił nieco z miejsca, by żona mogła się przedstawić, po czym zgodnie z etykietą przedstawił swojego kolegę.
- Oku-san, oto pan Uchiha Kyoushi. Nasze losy łączy droga miecza domagająca się spotkania naszych kling. - wyjaśnił już niejako zapowiadając, co to za znajomy. W zasadzie, Ayame mogła już chyba zauważyć pewien ogólny wzór znajomych jej męża: najpewniej władają mieczami tudzież inną bronią i albo już się obijali, albo dopiero będą. Bo co to on jej obiecywał? Jakaś miłą podróż bez zbędnych atrakcji?
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1508
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości