Dojo

Re: Dojo

Postprzez Shikarui » 10 kwi 2019, o 10:22

A jednak.
Gorącym żelazem bogowie kuli ludzi, dlatego większość z nich tak łatwo było zepsuć. Młot uderzył w złą stronę, stal pękła, jak tutaj, podczas hartowania. Nie wytrzymała przeciążenia, na które została narażona, by stać się silniejszą. To nic, to nie szkodzi. Wielu łamie się w pół a potem twardnieje w złamanych miejscach. Widać niedoskonałości, wypukłości, ale nakładasz kolejną warstwę metalu i spawasz to jeszcze raz. I jeszcze raz. Do pierdolonego skutku, aż nie będziesz w stanie ustać na nodze, która według medyków była nie do odratowania. Tak wykuli jego i tak został też wykuty młody Hyuga, który za bardzo kochał swój klan, żeby się od niego uwolnić i zmienić coś w swoim życiu. Widzisz - możesz użyć yari jako kija, by pomóc sobie iść, ale włócznia na zawsze pozostanie włócznią. Bronią, którą można zabijać i używać jej jako osłony. Nie tym właśnie był teraz Jun'ichi? Kijem, na którym się podpierano. Tym z bardzo ostrym grotem. Wydawał się bardzo łagodny, bardzo ułożony i bardzo niski - wcale nie przez to, że był ogólnie niewysoki. Najsilniejszą z broni tych delikatnych, drobnych istot było to, że niewielu na nich zwracało uwagę. Niepozorność czyniła z siebie kamuflaż na miarę najsprawniejszych drapieżników, których natura dostosowała doskonale na polowań. Twoim bezwzględnym celem w tych polowaniach zawsze był człowiek. Hannibalizm był tu ideą, wygodnym mieszkańcem codzienności. Dowodem na to, że było jeszcze o co walczyć, miał być ten zryw. To "a jednak". A jednak, co umarło w łonie matki, nim zdążyło zachłysnąć się pięknem otaczającego nas lata. Pierwszy oddech był najbardziej bolesny, a potem? Potem było tylko gorzej. Już nie wiem. Współczuć czy się cieszyć?
Zmiany zawsze wpływały na coś więcej niż tylko wygląd. Kiedy czułeś się lepiej z samym sobą stawałeś się bardziej śmiały. Mogłeś w końcu unieść wyżej głowę. Wykłócić się o swoje miejsce, którego odmawiano ci tylko dlatego, że byłeś taki a taki. Co na to miejsce nie pozwalali, boś niewpasowany w ich schematy. Asaka nie potrzebowała zmiany koloru włosów na inny, żeby się wpasować. Potrzebowała za to zostać przygarniętą przez prawdziwą rodzinę, żeby całkowicie się nie zagubić. Nie wszyscy mieli takie szczęście. Wybór, który był dokonywany przed ich oczami, należał tylko i wyłącznie do niego. Tego śmiesznego pokraki, który wolał oddać ciało i umysł swoim panom, którzy tak źle go potraktowali niż zyskać siebie dla siebie samego. Nie było w czarnowłosym większych chęci podważania tego, powiedział już, co myśli. Jego żona również powiedziała swoje. Bojowniczka o wolność, godność i dumę! Uniesiona emocjami! Shikarui aż się uśmiechnął pod nosem, prostując i odrywając głowę od jej ramienia, choć mrużył już kocie ślepia. Na szczęście nie czuł się na tyle źle, by odlatywać i tutaj zasypiać, chociaż rzucany nieświadomie przez kunoichi czar był dość ciężki do zwalczenia. Trzymała go w ryzach wizja podróży i herbata, której jeszcze nawet nie tknął, a przecież wypadało. Sam miał na nią ochotę po tych krzątaninach uliczkami, żeby chociażby spłukać posmak miejscowego kurzu z krańca warg. Ujął filiżankę, siadając uprzednio prosto, w siadzie skrzyżnym. Poczekał, rzecz jasna, aż herbata zostanie rozlana. Doprawdy, jeszcze tylko rok i będzie się zachowywać jak prawdziwy książę z włości. Tak jak powinna głowa wielkiego rodu. Wzorców na swoje zachowanie miał pod dostatkiem w młodości i teraz. Nawet jeśli Koseki nie byli aż tak rygorystyczni we wszystkich tych zasadach jak tacy Hyuga, to tradycja i kultura była ważna dla całych Karmazynowych Szczytów. Ci bardziej w górach chyba po prostu skupili się bardziej na ganianiu z dzidami za łosiami i innymi niedźwiedziami.
Uniósł spojrzenie na chłopaka, delikatnie pytające, kiedy ten się roześmiał. Pośpieszył z wyjaśnieniami. Tak, tak, to było takie kobiece.
- Zadaniem kobiety jest wprowadzać łagodność w gwałtowne życie mężczyzn. Nie jest nieznajomą osoba, której imię znasz i częstuje cię herbatą pod własnym dachem. - Shikarui zawsze miał bardzo jasne stanowisko co do roli niewiasty w życiu mężczyzny. Zawsze uważał je za równe mężczyznom, choć w tutejszej zazwyczaj były księżniczkami zamykanymi w domu, końmi rozpłodowymi. Oczywiście rolą kobiety było przynieść na świat potomka rodziny, to całkowicie naturalne, ale płeć słabsza potrafiła wnieść więcej siły się podejrzewało - przynajmniej kunoichi. Był więc przyzwyczajony do pewnych norm, pewnych zasad, takich jak to, że to kobieta zawsze przynosiła dla gości herbatę i to ona rozlewała sake. Że to mężczyzna, jako głowa rodziny, siedział u szczytu stołu. Były to rzeczy tak naturalne, że w zasadzie się nad nimi nie zastanawiał. Nigdy jednak też nie pomyślał o Asace jako o gorszej i rzeczywiście - słabszej płci. Wręcz przeciwnie - z dumą prezentował ją u swojego boku jako równą sobie. W przypadku ludzi sprawa zawsze była bardziej skomplikowana, ale czy to typowo kobiece? Trochę tak. Trochę nie. Asaka nie martwiła się o każdego nieznajomego spotkanego po drodze. W zasadzie miała gdzieś trudy i znoje nieznajomych, chowała swoją energię dla bliskich. Na przykład dla niego. I to też bardzo w niej lubił, bo był pazerny. Nie cierpiał, gdy ktoś tykał jego własność w jakikolwiek sposób. Kiedyś potrafił być zazdrosny nawet o każdy jej uśmiech słany do kogoś innego, na szczęście szybko przyszła mądrość. Nie chciał jej wszak czynić swoim więźniem.
W słowach Jun'ichiego nadeszło zrozumienie. Dla siebie, dla świata. Wybaczenie i pogodzenie się z losem. Dumnie. Jego słowa nanosiły balsam na blizny. Zaimponował mu. Ten chłopaczek naprawdę zaimponował Shikaruiemu na tyle, że leniwy tygrys zastygł w bezruchu, błyskając oczyma tak, jakby miał zaraz ruszyć w pogoń. Choć nikt nie uciekał. Wręcz przeciwnie - Jun nadal tutaj był, Asaka siedziała u jego boku. Skinął głową w stronę rozmówcy z szacunkiem. Z uznaniem. Pokazując, że rzeczywiście wywarł na nim bardzo dobre wrażenie i nie zamierzał w żaden sposób skłócać się z tym, co przecież doskonale rozumiał. Teraz zrozumiał jeszcze bardziej.
- Rzeczywiście. Karaluchy. - Ostatnie słowo wydawało się prześlizgiwać na krańcu jego języka, jakby samo wypowiedzenie go sprawiło mu przyjemność, albo przynajmniej było na tyle istotne, by odpowiednio je zaakcentować. Nieco przeciągnąć, zastanawiając się nad jego brzmieniem. Cóż za trafne porównanie... - Stanowili problem. Walka w środku miasta nie jest komfortowa. Naraża na straty materialne. - Żaden lider nie był zadowolony ze strat materialnych. Tym bardziej, że narażała również zwykłych ludzi. Shikarui miał to gdzieś, cel uświęcał środki. To, czy do celu musiał uścielić sobie dywan z trupów na swej drodze nie miało dla niego znaczenia. Znaczenie za to miał impakt, jaki każda decyzja oddziaływała na Asace i na świecie. Choć... och, ta krew na jego kimonie, ta krew rozpryskująca się na ścianie, uliczce... Czuł do niej pociąg.
- Masz ochotę na mały trening? - Zapytał wprost chłopaczka. - Spokojnie, czuję się całkiem dobrze. Chyba że ty masz ochotę się zmierzyć, kochana? - Zwrócił się do Asaki.
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1533
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Dojo

Postprzez Asaka » 10 kwi 2019, o 15:32

- Podobno – dodała. Podobno było to możliwe. Nie widziała tego na własną parę oczu, ale dlaczego miałoby to być niemożliwe? Medyczne jutsu było niesamowite, choć cholernie trudne, i Asaka w myślach dziękowała za prezent, jaki jej macocha postanowiła jej dać z okazji ślubu, by dziewczyna mogła zacząć się uczyć w drodze, a nie być przykuta do jednego miejsca i biblioteki. Ogrom teorii, jaki trzeba było przyswoić… Ale Asakę do tego ciągnęło od zawsze. Tak ją właśnie ukształtowała przeszłość i doświadczenie, które było jej udziałem. - Nikt nie każe ci porzucać maskę – a na co ta zmiana miałaby wpłynąć? Na jego umiejętności? Wątpliwe. Jedyne na co to by wpłynęło, to postrzeganie jego samego na siebie, a skoro ta maska tak mu się podobała, to mógł ją nosić ciągle.
Zresztą… Asaka nie zamierzała mu mówić jak ma żyć. Była do tego ostatnią odpowiednią osobą. Z drugiej jednak strony nie była taka najmłodsza, widziała to i owo i zdążyła przemyśleć sobie pewne sprawy. Zdążyła też zmądrzeć i zobaczyć, że to, co myślała pięć lat temu, to kupa bzdur i teraz postąpiłaby inaczej, wiedząc to wszystko. Może bardziej przykładałaby się do treningów, może wcześniej skończyłaby robić wszystkim głupie żarty… Mogła wyglądać bardzo młodo i w większości przypadków brano ją za dziewkę, która niedawno skończyła pełnoletniość, ale taką głupią siksą już od dawna nie była.
- Nie, nie typowo kobiece – odpowiedziała, choć to nie na nią padało spojrzenie. Z kolei z mimiki Shikiego rzadko kiedy dało się coś sensownego wyczytać i wyciągnąć. W większości była to zawsze ta sama gładka twarz, którą nie targały emocje. - Po prostu krew mnie zalewa, jak słyszę o wielkich starszych mądralach, traktujących innych tak, a nie inaczej – zapomniała tylko dodać, że po prostu postawa Jun’ichiego, jego sposób bycia był dla niej tak bardzo sympatyczny i miły, że dlatego jej emocje brały górę. W innym przypadku mogłaby być zupełnie niewzruszona.
- No właśnie, o to mi chodziło. Nic ci nie brakuje i jesteś takim samym użytkownikiem Byakugana, jak każdy inny Hyuga – mruknęła, ciesząc się, że zmusiła chłopaka do rozmowy i do powiedzenia czegoś więcej. - Ja również odstaję od rówieśników. Gdy inne dzieciaki szły na swoje pierwsze, takie strasznie proste misje, ja dopiero uczyłam się jak powinnam trzymać kunai, albo jak odpowiednio rzucić shurikenem. Moja rodzina wzięła mnie pod swój dach, ale nie mogli znieść, że miałabym być takim beztalenciem, czy kimś… - zupełnie inne losy, ale część ich doświadczenia, jak widać, się pokrywała. Jednak wszystko jasne i o to Asace właśnie chodziło - ani wygląd Jun'ichiego, ani urodzenie Asaki nie wpływało na to, by byli gorsi. By byli słabsi. By byli mniej przydatni klanowi, któremu służyli.
Resztę natomiast mogła tylko skwitować skinieniem głowy. Jun’ichi był bardzo zdecydowany w tym, o czym mówił – i było to jak najbardziej godne pochwały. Cóż, grunt to nie żałować podjętych decyzji, tak uważała Asaka i to właśnie miała za godne życie. Gdyby jednak chłopak podzielił się ze swoją motywacją do tego, w jaki sposób chronić członków klanu i że postawienie wyżej w hierarchii by w tym przeszkodziło… Cóż, Asaka mogła się bardzo mocno nie zgodzić. To nie najsilniejszych członków rodu się tak naprawdę chroniło, bo ci potrafili sami o siebie zadbać. Chroniło się tych najsłabszych. I najmłodszych, bo to oni byli przyszłością rodu. A wyższa ranga niejednokrotnie w tym pomagała. Miało się wystarczający posłuch u tych mniej doświadczonych, by pokierować nimi tak, by nie zrobili czegoś debilnego. Miało się środki, by robić jeszcze więcej dla klanu i nikt nie patrzył na to jak na kolesiostwo, a jako naturalne następstwo pewnych spraw. Można się było podjąć trudniejszych misji i tym samym sprawić, że jakiś przekonany o własnej wielkości, świeżo upieczony doko, nie porwie się na trudniejsze zlecenie. Zrozumienie tego wszystkiego zajęło Asace trochę czasu. Ale, kto wie, może takie służenie klanowi z ukrycia, z najniższej rangi, też miało jakiś sens? Grunt, by lider wiedział, że może polegać na swoich podwładnych.
- W sumie wcześniej o tym nie pomyślałam, ale coś w tym jest – w tych karaluchach. Shikarui już wcześniej wziął głowę z jej ramienia, to i ona rękę, którą tak dość nieświadomie gładziła męża, teraz przystawiła do kubka, trzymając go oburącz. - Ten, którego przyprowadziliśmy, nie stawiał się za bardzo. Bardziej zależało mu na tym, by ochronić torbę ze zwojami i by tamta kobieta mogła z nią uciec. To ona była prawdziwym problemem. Była cholernie szybka, w ogóle nie mogłam za nią nadążyć – a że plan? Nie było żadnego planu. Shikarui zaatakował z dachu, a Asaka musiała szybko połapać się w sytuacji, wdrapać się na budynek i dostosować do tego, co zastała, patrząc na sytuację w zaułku z dachu budynku. Tamta walka dała im w kość i gdyby nie Shikarui… To naprawdę byłoby kiepsko. Mieli cholerne szczęście tak naprawdę.
- Mee, nie – parsknęła, patrząc na Shikiego powątpiewająco. - Nie potrzebuję się popisywać tym co umiem. Mogę co najwyżej sobie popatrzeć i ewentualnie was zatrzymać, jakby było coś nie tak – dodała jeszcze. Nigdy nie przejawiała takiego entuzjazmu jak Shikarui, do walki z innymi. Jasne, dobrze było się czasem zmierzyć w przyjacielskim sparingu, ale prawdę mówiąc robiła to z Sanadą tak często, że nie czuła najmniejszej potrzeby, by proponować to każdemu napotkanemu nieznajomemu.
Patrzyła na Shikiego jeszcze przez chwilę sceptycznie, ale skoro mówił, że czuje się dobrze, to proszę bardzo. Jeśli tylko Jun’ichi miał ochotę…
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 999
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Dojo

Postprzez Shikarui » 14 kwi 2019, o 10:42

- Instynkt macierzyński. - Uśmiechnął się lekko pod nosem czarnowłosy, upijając kilka łyków przestudzonej już herbaty. Nabrała takiej temperatury, że można było pić ją spokojnie, a nadal była przyjemnie ciepła. Rozgrzewała. Chociaż dzień był tak przyjemne ciepły, że niby nie było od czego rozgrzewać. Jego podsumowanie miało figlarny wyraz. Już jasno się określili, że zamierzają mieć potomków, ale to jeszcze nie czas. Kiedy pragnęli podróżować, skupiać się na swojej karierze ninja, dzieci nie wchodziły w grę. I tak dobrze, że mieli mamę Asaki, która byłaby przeszczęśliwą babcią i na pewno chętnie zajęła by się dzieciaczkiem. Lata mimo wszystko mijały dość prędko. Wydawałoby się, że dopiero przemierzali tą drogę, kierując się ku Karmazynowym Szczytom, niezobowiązani czymkolwiek, wolni jak wolne były dmuchawce rozpryśnięte na wietrze. Gdzie im zawiało, tam mogli się udać. Teraz już wyruszyli z konkretnym celem i zadaniem niesionym na plecach od swojego lidera - by przynieść z tej wyprawy nie tylko zbroję. Daleko nie zdążyli się ruszyć a już się przekonali, że to nie miała być taka prosta i szybka droga, jak im się wydawało, że będzie. Czy było warto? Oczywiście. Przynajmniej ochronili Karmazynowe przed jakimś szaleńcem.
Zawsze mogło się wydarzyć coś nie tak. Coś się mogło zepsuć. Ktoś się mógł zapomnieć. Tylko kto tu był tym kimś, co miał zagrozić drugiej stronie? Shikarui miał o tym dzieciaku, który przyniósł im herbatę, większe mniemanie niż o Odzie czy Ryutaro. Wszystko właśnie dlatego, jaki był niepozorny. To sprawiało, że chciał stanąć z Hyugą twarzą w twarz na jego własnym terytorium i przekonać się, ile druga strona jest warta. Czy warto było nosić tę maskę, kryć pod nią swoją hańbę i zamieniać ją w coś, co według niego będzie "godnym życiem". Zrozumieć nie znaczyło zaakceptować. Tak i ciężko było zaakceptować decyzje tego typu, które padały przed nimi, otworem, jakby czytali rozwartą księgę krzywych prawd, od których wolało się odwracać spojrzenie. Jakie szczęście, że Asaka i Shikarui zdążyli na nią wiele razy spojrzeć podczas swojego życia i chociaż byli przyciskani z całej siły, obijani i dręczeni - spojrzenia nie odwrócili. Mogli spokojnie spoglądać Junowi w twarz i nie martwić się o konsekwencje dnia następnego. Nie mogły istnieć. Przed nimi była tylko miła droga, nieskończone możliwości i trakty prowadzące dowsząd. A przed Jun'ichim? Czy przed nim znajdowało się cokolwiek?
- Bieganie za kotami, sprzątanie uliczek. Kiedyś to było na porządku dziennym. Kiedy przenieśliśmy się na polowanie Nukeninów? - To było pytanie retoryczne, wypowiedziane w zamyśleniu, choć tego zamyślenia nie było słychać w jego głosie. Zapatrzył się w taflę herbaty w swojej czarce, lekko nią poruszając, by i zawartość nie trwała w zupełnym bezruchu. Jak i nie stało ich życie. To Jun'ichiego też w pewnym momencie ruszy z kopyta do przodu. Och, gdyby tylko Sanada wiedział, że już ruszyło..! Działo się u niego o wiele więcej, niż się podejrzewało na pierwszy rzut oka. Ten drugi również. Ospały w spokoju dom, puste dojo, on - taki spokojny. Niesiony emocjami wraz z falami wydarzeń, a jednak nie panikujący i nie biegający oczyma wokół, by przekonać się, czy zagrożenie nie przyszło za państwem Sanadą. Shikarui znów błysnął czerwonymi oczami i spojrzał w prawo, by przyjrzeć się okolicy w odległości najbliższych dwóch kilometrów. Po nim również nie było widać większego zdenerwowania - a jednak nieprzyjemną była myśl, że ktoś mógł się za nimi kierować, albo że są obserwowani właśnie teraz. To również brał pod uwagę.
- Może innym razem. Gdy będziemy wracać z podróży, jeśli bogowie dadzą nam się spotkać. - Dopił herbatę do końca. - Zbierajmy się powoli w drogę. Dzień chyli się ku końcowi, musimy znaleźć jeszcze karczmę. - Zwrócił się do Asaki. - Dziękujemy za gościnę. Powodzenia na drodze ninja. - Pożegnali się zgodnie ze wszystkimi zasadami, jeszcze wymienili parę zdań, nim w końcu Sadana podnieśli się, zebrali swoje rzeczy i odeszli. Dokładnie przez te same drzwi, którymi zostali tutaj zaproszeni. Ten sam ogród, który lśnił swoją żywotnością mimo miejskich zabudowań wokół. Prosto w stronę Sogen, gdzie mieli wciąż kilka rzeczy do załatwienia.


[z/t Shikarui i Asaka.]
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1533
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Dojo

Postprzez Jun'ichi » 15 kwi 2019, o 11:10

Jun'ichi popijał ciepłą herbatę i wpatrywał się na przemian w państwa Sanada. Rozmowa z nimi okazała się znacznie mniej stresująca niż początkowo zakładał, dlatego pewnie pozwolił sobie na ten wcześniejszy śmiech. Widział teraz, że mimo trudnej profesji jaką wybrali, są ludźmi o dobrych sercach i jasnych celach - żyć wspólnie niezależnie od tego czy czasy sprzyjają czy też nie. Miłość była dla kaleki tematem całkowicie obcym, jednak wydawała się przyjemna i chyba sam chciał kiedyś jej zasmakować.
Może jeśli pozbyłbym się tych blizn, tak jak radzili? - pomyślał, patrząc przez chwilę na swoje odbicie w kubeczku herbaty.
Rozmyślania te szybko zostały jednak przerwane przez propozycje mężczyzny, która równie szybko przerodziła się w krótkie wspominki dawnych czasów. Zanim Jun zdążył się chociaż zastanowić nad odpowiedzią, państwo Sanada zdecydowali ruszyć w dalszą drogę, pozostawiając chłopca samego z wieloma, nowymi informacjami i myślami.
Dziękuję, że zgodzili się państwo ze mną porozmawiać. Wiele to dla mnie znaczy, a informacje które otrzymałem z pewnością pomogą mi lepiej chronić klan. Jestem wdzięczny. - powiedział stojąc już na baczność i kłaniając się nisko.
Po kilku chwilach chłopak odprowadził gości aż do samego wyjścia, a następnie odprowadził ich jeszcze wzrokiem aż do najbliższego rozwidlenia dróg, za którym zniknęli.
Ciekawe czy nasze drogi jeszcze się przetną. - szepnął sam do siebie, uśmiechając się pod maską. Był to zwariowany dzień, w czasie którego chłopak zaznał zarówno upokorzenia, smutku, żalu ale również radości, dumy i prawie rodzinnego ciepła. Z cała pewnością na długi czas zapamięta to spotkanie i będzie wypatrywał kolejnego, o ile wszyscy dożyją tego dnia.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Sagisa & Akashi - C
2) Mai - C
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1224
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Dojo

Postprzez Jun'ichi » 24 kwi 2019, o 23:29

Poprzednia lokacja

Jun'ichi drugi już raz tego dnia wyciągnął swój zestaw do parzenia herbaty, zagotował wodę i powrócił do gości. W ich spojrzeniach oraz postawie widział, że sprawa z jaką przybyli nie należy do najprzyjemniejszych, jednak czego innego mógł się spodziewać - tego dnia spotkało go już wystarczająco wiele dobrych rzeczy, teraz przyszła pora na coś mniej przyjemnego.
Kiedy mężczyzna zaczął mówić, kaleka jedynie przytaknął na jego propozycję ominięcia zbędnych grzeczności. Sam fakt poinformowania go o takim zamiarze był już w oczach chłopca miłym gestem, jednak nie było czasu by zbytnio się nad tym rozczulać.
Co takiego? Zaginęła?! - w głosie chłopca wyraźnie dało się słyszeć nie tylko zdziwienie ale również złość, która rzadko przejmowała nad nim kontrolę. Nie zdążył wypić więcej jak trzy łyki swojego naparu, odstawił jednak kubek na podłogę i zerwał się na równe nogi.
Jeśli jest państwa córką, to z całą pewnością posiada również Byakugan. Jej odszukanie musi być priorytetem, nie możemy pozwolić by tajemnice klanu dostały się w niepowołane ręce! Nie po tym co stało się ostatnio! - niemal krzyknął kaleka, wspominając niedawną śmierć jednego z Hyuga, który został wysadzony podczas ratowania innego członka rodu. Tamtą stratę Jun'ichi mocno przeżył, a teraz cała jego praca oraz nerwy miały pójść na marne? Nie mógł na to pozwolić ani biernie się temu przyglądać.
Proszę powiedzieć wszystko co powinniśmy wiedzieć. Jak wygląda, jak ma na imię, gdzie widzieli ją państwo ostatnio. Może ma jakieś ulubione miejsce, albo ostatnio stało się coś złego w jej życiu? Wszystko może mieć znaczenie! - po tych słowach chłopak wybiegł na zaplecze, pozostawiając zebranie informacji Naokiemu, który miał przecież pomóc mu w zadaniu. Po chwili Jun wrócił z przypiętą do pasa torbą oraz drewnianym kijem przymocowanym na plecach.
Nie ma czasu do stracenia! Wrócimy razem z państwa córką. Obiecuję.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Sagisa & Akashi - C
2) Mai - C
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1224
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Dojo

Postprzez Naoki » 25 kwi 2019, o 20:31

Obiad w nowo poznanej karczmie był ciekawy, a przede wszystkim bardzo smaczny. Jednak wszystko potoczyło się na nim lekko dziwnie, odbiegało od normy, zwłaszcza para która mimo niechęci do Jun'ichego poprosiła go o pomoc. Wszystko wskazywało, że to poważna sprawa. Przez co nie było czasu do stracenia i obaj opuścili karczmę razem z prawdopodobnie maleństwem kierując się w stronę Dojo zamaskowanego.
- Nie musisz się o to martwić, chętnie Ci pomogę. - odparł cicho, tak by jego nowy znajomy nie miał żadnych wyrzutów sumienia.
Zaraz po dotarciu na miejsce, zielonowłosy zabrał miejsce naprzeciw gościom chłopca, w końcu byli teraz zleceniodawcami. Warto byłoby ich wysłuchać do końca.
Porwanie w tym przypadku było bardzo prawdopodobne, zwłaszcza patrząc po reakcji Juna, sam Naoki nie planował się zbytnio wtrącać do pytań, w końcu Jun'ichi zadał wszystkie odpowiednie pytania w tej sprawie. Chociaż i tak nie brał pod uwagę, że dziewczyna uciekła sama, mając dość swoich rodziców. Jeżeli w stosunku do niej byli tacy sami co do Jun'ichego nie byłoby to dziwne.
- Postaram się pomóc w tej sprawie. - dodał, na sam koniec uśmiechając się i stając obok Juna, by po tym mógł wysłuchać reszty informacji odnośnie zaginionej. Warto byłoby wiedzieć kogo się szuka. Po tym w sumie można by zadać jakieś dodatkowe pytania by uzyskać dokładniejsze dane na temat dziewczyny. Tak samo warto byłoby poznać ostatnie miejsce jej pobytu i skierować się tam.
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 285
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 21:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG: 41875401
Multikonta: Akashi

Re: Dojo

Postprzez Uchiha Masako » 26 kwi 2019, o 00:52


Obrazek

Córko, gdzie jesteś?!
Misja rangi C [10/45] Naoki, Jun'Ichi


Dojo, zazwyczaj pełne odgłosów takich jak sapanie ćwiczących w nim uczniów, okrzyki trenujących ich nauczycieli, zagrzewających do walki, bądź głuche odgłosy praktykowanych ciosów, teraz wypełnił głos Jun'Ichiego. Jego poruszenie było chyba nieco zaskakujące dla pary i nawet kobieta na moment straciła swój nieprzyjemny wyraz twarzy. Pod zdziwieniem było jednak coś jeszcze - coś, co wyczuli obaj młodzieńcy, gdy padły słowa o byakuganie. Kobieta - nadal nieprzedstawiona - przybrała szybko na twarz maskę, zaś wzrok Hikamoto jakby na moment zgasł, zastąpiony chyba... wstydem.

- Cóż... - zaczął, na moment przerywając, aby odchrząknąć. - Tamaki... nie posiada naszego klanowego dojutsu. Urodziła się bez tego daru, dlatego też odmówiono nam pomocy. Mimo to, jest naszym dzieckiem i chcemy, aby do nas wróciła, cokolwiek się z nią stało. - głos mężczyzny z początku drżący, pod koniec wypowiedzi nabrał determinacji. - Jak wygląda... jest szczupłą, wysoką na około pięć i pół shaku dziewczyną. Pociągła twarz, iemne, krótkie włosy. -

- Krótkie, czyli sięgające nawet nad ucho. Zazwyczaj paskudnie rozczochrane, bo za żadne skarby nie dała się przekonać do zapuszczenia dłuższych. Ani i do grzebienia. - westchnęła żona Hikamoto, okazując na moment cień matczynych uczuć.

- Minako ma słuszność, bardzo rozczochrane, w istocie. - zgodził się z nią mąż. - Powinna być ubrana albo w swoje podróżne ubranie, czyli lekkie, brązowe spodnie, czarne buty i czerwoną, lekką bluzkę bez ramion - temu dziecku nigdy chyba nie jest zimno - albo w wyjściowe kimono, czerwone. Pewnie będzie mieć też swoją torbę ze sobą. -

- Ostatni raz ją widzieliśmy, kiedy wyszła z domu dwa dni temu. Miała udać się po zakupy, a potem potrenować w zagajniku i spotkać z przyjaciółmi. Tyle, że nigdy nie dotarła na miejsce spotkania. -

- Zacząłbym pewnie poszukiwania albo na rynek, albo do gospody "Pod Samotnym Wilkiem", to jej ulubione miejsce. Ewentualnie zagajnik, lubi tam spacerować. I jeszcze jedno - niezależnie od tego, co się stanie... jesteśmy wdzięczni za waszą pomoc. - zakończył Hikamoto i zarówno Jun'Ichi, jak i Naoki mieli wrażenie, iż jest to jak najbardziej szczera deklaracja.



Prowadzone misje:
  1. Między tygrysem a smokiem. - (C) Tamaki Hyuuga
  2. Tytoń w opałach - (C) Hou, Kaiko
  3. Pustynny pogrzeb - (C) Shenzen
  4. Ślad popiołu - Rozdział 1 - (D) Hanako
Avatar użytkownika

Uchiha Masako
 
Posty: 305
Dołączył(a): 11 kwi 2019, o 19:07
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska, w miarę szczupła dziewczyna o bladej cerze i ciemnych, krótkich włosach do ramion. Ubrana w lekkie, bure kimono, na plecach zaś ciemny płaszcz dobrej jakości. Na głowie nosi słomkowy kapelusz, a w ustach niemal zawsze ma fajkę.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7198
GG: 0
Multikonta: Hoshigaki Toshiko

Re: Dojo

Postprzez Naoki » 26 kwi 2019, o 11:41

Informacje przedstawione przez rodziców były ciekawe i zapewne bardzo przydatne. Osoba poszukiwana nazywała się Tamaki, miała ciemne, krótkie włosy. Specyficzny wygląd jak na dziewczynę. Jednak nadal nie poruszyli w tym temacie ważnych kwestii, które mogły decydować o jej zaginięciu. Przez co zielonowłosy planował się o nie dopytać.
- Ile ona ma lat? - zapytał, spokojnym i opanowanym głosem, podnosząc się zw swojego miejsca by lekko się rozprostować zapewne przed wyruszeniem. Pierwsze pytanie było łatwe i sam wiek mógłby wykluczyć częściowo porwanie, jednak pozostało jeszcze jedno pytanie. Znacznie trudniejsze, skoro do Junj'ichiego mieszkańcy i członkowie jego klanu potrafili odnosić się z pogardą, to jak traktowali tą dziewczynę, która mimo bycia Hyuuga nie posiadała ich dojutsu. To była bardzo ważna kwestia, która trzeba było poruszyć.
- Mam jeszcze jedno pytanie. Jaki stosunek Tamaki miała do waszego rodu, oraz jaki stosunek mieli inni Hyuuga do niej? - powiedział, teraz nieco z większą powagą w glosie. W końcu to nie była kwestia, która była łatwa dla rodziców.
- A jeżeli ktoś odnosił się do niej z pogardą, bądź źle ją traktował. Chciałbym wiedzieć jakie osoby to były. - dodał, zaraz po tym jak otrzymał odpowiedź na poprzednie pytanie, o ile to co powiedzieli jej rodzice świadczyło o tym, że ktoś ją prześladował, bądź poniżał.

Resztę rozmowy pozostało zostawić Jun'ichiemu, który mógłby zdecydować co powinni zrobić dalej, przez co chłopak odsunął się nieco, zostawiając miejsce dla kaleki, a samemu postanowił zaczekać w spokoju na to jaką decyzje podejmie jego nowo poznany przyjaciel.
- Więc, gdzie idziemy Jun'ichi? = zapytał się, o ile zamaskowany do niego podszedł. Warto było, żeby właśnie on decydował o tym gdzie wyruszą najpierw. W końcu to on znał lepiej tą wioskę i mógł podjąć lepsze decyzje odnośnie do pory dnia. Tam gdzie więcej ludzi o danej porze, tym więcej informacji, które można zdobyć.

Zawsze przecież mogli też się rozdzielić i sprawdzić dwa miejsca na raz, spotykając się w trzecim. Tylko tą decyzję musi podjąć Jun'ichi, niech on będzie głową w tej sprawie. W końcu to on jest gospodarzem tego regionu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 285
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 21:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG: 41875401
Multikonta: Akashi

Re: Dojo

Postprzez Jun'ichi » 30 kwi 2019, o 09:19

Jedn, proste "cóż" zatrzymało Jun'ichiego w miejscu, chociaż jeszcze chwilę wcześniej gotów był wybiec z domu ile sił w nogach. Informacja o tym, że córka dwójki rodowitych Hyuga jest pozbawiona Byakugana była dla kaleki bardzo dziwna, zdawało się to wręcz niemożliwe. Pytania które zadał Naoki dały Junowi chwilę na przemyślenie tego, jakim cudem on został nim obdarzony, zaś ona nie. Czy to było uczciwe? Czy powinien czuć się w jakiś sposób winny? Wiedział teraz tylko jedno...
Nadal płynie w niej krew naszego rodu. Proszę nam jeszcze wskazać owych przyjaciół, mogą okazać się pomocni w poszukiwaniach. - odpowiedział zmartwionym małżonkom.
Następnie zwrócił się w stronę towarzysza i zaproponował coś, na co on zapewne również wpadł - wyruszenie w dwa miejsca jednocześnie dla zaoszczędzenia czasu.
Ja udam się na rynek, z Byakuganem łatwiej będzie mi znaleźć ją w tłumie. Ty mógłbyś udać się do tawerny i gdyby żaden z nas jej nie znalazł spotkajmy się tam, gdzie miała trenować czyli przy zagajniku. Jeśli i tam jej nie znajdziemy, oby chociaż jej znajomi mieli z nią jakiś kontakt. We dwóch z pewnością ją odszukamy, chociaż wydaje mi się że czeka nas ciężka przeprawa. Takie zniknięcie nie jest normalne. - po tych słowach kaleka chciał jak najszybciej ruszyć w drogę. Poczucie obowiązku pchało go do działania, chociaż czasami sam zastanawiał się czy nie ma w tym również nieco chęci pokazania tego, że nie jest tylko bezużytecznym opiekunem Dojo.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Sagisa & Akashi - C
2) Mai - C
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1224
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Dojo

Postprzez Uchiha Masako » 2 maja 2019, o 00:54


Obrazek

Córko, gdzie jesteś?!
Misja rangi C [13/45] Naoki, Jun'Ichi


Tak jak Minako i Hikamoto wydawali się prezentować dwa odmienne charaktery, tak i obaj młodzieńcy wydawali się być dwiema stronami monety w swym podejściu do sprawy. Naoko na chłodno dopytywał o pozostałe fakty, podczas gdy Jun'Ichi z niespotykaną chyba na co dzień pośród mieszkańców Shir-Iwy żywiołowością planował już parę kroków naprzód. Pomimo jednak owej różnicy charakterów, obaj skupieni byli na celu swego zadania - zadania, za które nawet nie dostali zaliczki, ale jedynie obietnicę. Oczywiście była to obietnica dana przez honorowych zapewne członków rodu Hyuuga, zatem nie było powodu do niepokoju.

- Jest... w waszym wieku mniej więcej. Ma siedemnaście lat, w przyszłym tygodniu miała... to znaczy ma skończyć osiemnaście. - odpowiedział Hikamoto, spoglądając na obu shinobi. Na wspomnienie relacji Tamaki z pozostałymi członkami rodu, jego twarz drgnęła ponownie i powoli skinął głową. Najwyraźniej Naoki trafił w czułą nutę. - Bywały sytuacje, kiedy inni członkowie klanu nie byli przesadnie... wyrozumiali dla jej sytuacji. Dorośli w większości raczej nie komentowali przy niej jej stanu, jednak na pewno robili to w swoich domach, a ich dzieci to powtarzały. Jeśli miałbym kogoś wskazać... - urwał na moment, kierując wzrok na swoją żonę w zamyśleniu. - Asahiko? -


- Tak. - potwierdza jego słowa Minako. Imiona te, chociaz należą najwyraźniej do osób niespecjalnie dobrze traktujących jej córkę w przeszłości, wydają się być wypowiadane z odrobinę mniejsza ilością jadu, aniżeli cokolwiek powiedzianego na temat opiekuna dojo. - Albo Senzen. Oboje zawsze nią gardzili, podobnie jak i nami. A ich synowie nie raz i nie dwa bili się z Tamaki. -

Jun'ichi skojarzył oba imiona. Asahiko Hyuuga była porucznikiem straży, odpowiedzialną za sporą część jej działań w Shiro-Iwie. Kompetentna i chłodna w obejściu, ale ponoć sprawiedliwa. Jej mąż, Senzen, jest natomiast jednym ze strażników w siedzibie rodu Hyuuga. Ich dwójkę synów - Kisaku i Koichiego - miał okazję obserwować swego czasu w dojo, gdy trenowali w pocie czoła kolejne techniki rodowej sztuki taijutsu.

- Odpowiadając zatem na twoje pytanie - stosunek do klanu miała chłodny z wzajemnością, jednak zdobyła tutaj także paru przyjaciół, o których wspomnieliśmy. W karczmie powinniście znaleźć ich oboje: Masaru wybija się posturą i rudymi włosami - natomiast Ichiko jest drobną brunetką o bardzo krótkich włosach. - dokończył Hikamoto, podając wam wraz z żoną detaliczną listę zainteresowanych osób, które mogły wiedzieć coś na temat ich córki. - Jeśli wam się uda, mieszkamy w centrum - duża posiadłość niedaleko świątyni Bishamona. Będziemy czekać na jakiekolwiek wieści. -

Jeśli dwójka świeżo upieczonych przyjaciół nie miała nic do dodania, mogła zasadniczo ruszać na poszukiwania. Było wczesne popołudnie, zatem przed nocą mieli jeszcze szanse odwiedzić przynajmniej część miejsc, które być może doprowadzą ich do sedna sprawy - zaginionej Tamaki.



Prowadzone misje:
  1. Między tygrysem a smokiem. - (C) Tamaki Hyuuga
  2. Tytoń w opałach - (C) Hou, Kaiko
  3. Pustynny pogrzeb - (C) Shenzen
  4. Ślad popiołu - Rozdział 1 - (D) Hanako
Avatar użytkownika

Uchiha Masako
 
Posty: 305
Dołączył(a): 11 kwi 2019, o 19:07
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska, w miarę szczupła dziewczyna o bladej cerze i ciemnych, krótkich włosach do ramion. Ubrana w lekkie, bure kimono, na plecach zaś ciemny płaszcz dobrej jakości. Na głowie nosi słomkowy kapelusz, a w ustach niemal zawsze ma fajkę.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7198
GG: 0
Multikonta: Hoshigaki Toshiko

Re: Dojo

Postprzez Naoki » 3 maja 2019, o 09:24

Czy ze strony zielonowłosego dało się wyczuć nutkę profesjonalizmu z odrobioną oschłości? Raczej tak mogli to odbierać inni ludzie, w końcu sam zielonowłosy w tym momencie być bardziej przerażony niż profesjonalny. Chociaż teraz to nie miało znaczenia. W końcu rodzice zaginionej przedstawi najważniejsze informacje. Było wiadomo ile lat ma dziewczyna, jak wygląda i z kim się spotyka. Sam fakt jej wieku mógł świadczyć bardziej o ucieczce z znienawidzonego miejsca, niż o uprowadzeniu. Tylko nie było wartym o tym wspominać, ale nawet gdyby była to zwykłą ucieczka warto byłoby ją przekonać do powrotu nawet na chwilę i pożegnania się z rodziną.
Chociaż sam Jun'ichi uważał, że to zniknięcie nie jest normalne, może coś w tym serio jest? Nie trzeba jednak myśleć o tym, właśnie w tej chwili.
- Skoro tak chcesz, to dobrze. Ja pójdę do tej gospody, a ty możesz zamiast na rynek pójdziesz porozmawiać z tamtą rodziną? Może ich synowie wiedzą coś więcej, albo mieli coś wspólnego z jej zniknięciem. Po tym najwyżej spotkamy się w zagajniku i skierujemy w stronę rynku. - odparł, przedstawiając nieco zmienioną wersje planu. Raczej także bardziej zoptymalizowaną. Żadne z nich nie będzie musiało samemu bawić się na rynku wśród tłumu ludzi. Zamaskowany raczej łatwiej dogada się z rodziną własnego klanu, a obcemu będzie łatwiej zdobyć zaufanie przyjaciół dziewczyny.
- Mam nadzieje, że uda nam się zdobyć jakieś informacje. Spotkamy się bliżej wieczora w zagajniku, przy tamtych schodach. - dodał, na sam koniec. Ustalając miejsce ich spotkania. Samo miejsce, w którym mieli się spotkać było znane im obu, w końcu tam się poznali.

Teraz postało jedynie spokojnie skierować się w stronę gospody i rozejrzeć się tam za rudowłosym chłopakiem. Skoro był ponoć duży, jego zauważenie powinno być łatwiejsze, niż małej dziewczyny. Jednak na nią także warto zwracać uwagę, a jak ich zauważenie będzie niemożliwe, warto byłoby zapytać się o nich obsługi. W końcu rodzice zaginionej nie podawaliby gospody jako miejsca do szukania, gdyby nie mieli pewności, że tam często przebywają i obsługa powinna ich chociaż kojarzyć z wyglądu.
Oczywiście jeżeli część drogi pokrywała się z trasą Jun'ichiego szedł razem z nim, aż do momentu rozdzielenia się. W końcu szybciej podróżuje się z kimś, a nie samemu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 285
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 21:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG: 41875401
Multikonta: Akashi

Re: Dojo

Postprzez Jun'ichi » 3 maja 2019, o 10:21

Nowe fakty które zdradził ojciec zaginionej Tamaki okazały się całkiem interesujące. Jun nie spodziewał się, że kiedykolwiek spotka w swoim klanie kogokolwiek o podobnych problemach jak jego własne, dlatego sprawa zaginięcia stawała się dla niego bardziej osobista.
Po wszystkim pożegnał zleceniodawców i pozostał jeszcze chwilę z Naokim, który zaproponował lepszy plan działania. Kaleka skinął głową z aprobatą, wiedząc że odszukanie znajomych ale również potencjalnych wrogów mogło przynieść największe i najszybsze korzyści w obecnej sytuacji. Nie było jednak wcale tak oczywiste to, że rodzina Hyuga chętnie porozmawia z Junem; jak można było zauważyć, dla niektórych rozmowa z zamaskowanym chłopcem była niczym kara lub najwyższa konieczność wykonywana z odrazą. Tak czy inaczej misja była misją, a zaginiona mogła być z każdą chwilą coraz dalej od wioski, lub coraz bliżej śmierci.
W takim razie spotkamy się w zagajniku. Powodzenia, Naoki. - powiedział na koniec Jun'ichi, wyciągając raz jeszcze dłoń do chłopaka. Był to pierwszy raz, kiedy jego towarzysz misji nie patrzył na niego z odrazą, nie obrzucał obelgami ani nie traktował jak zarazę. Jun nie chciał tego stracić, podobało mu się to uczucie spokoju i swobody jakie czuł przy zielonowłosym. Był ciekaw, czy właśnie w taki sposób czują się normalni shinobi podczas wszystkich misji.

Po wyruszeniu w stronę domu gdzie mieszkać mieli młodzi chłopcy wraz z rodzicami, Jun postanowił że zanim zapuka do drzwi, przeskanuje swoim Byakuganem okolice domu w poszukiwaniu śladów walki, szarpaniny, może kawałków naderwanych ubrań czy innych materiałów. Chciał też szybko sprawdzić sam dom, aby upewnić się kto w nim przebywa, chociaż nie spodziewał się tam znaleźć samej zaginionej. Wiedział jednak, że rodzice jeśli wiedzieliby coś na temat dziewczyny, a ich synowie byliby temu winni, to staraliby się ich ukrywać. Sprawdzanie domu po rozmowie byłoby zbyt ryzykowne, bo rodzice mogli wtedy już również go obserwować.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Sagisa & Akashi - C
2) Mai - C
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1224
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Dojo

Postprzez Uchiha Masako » 5 maja 2019, o 11:55


Obrazek

Córko, gdzie jesteś?!
Misja rangi C [16/45] Naoki, Jun'Ichi


Młodzieńcy przygotowali plan, podzielili obowiązki i dowiedzieli się najprawdopodobniej wszystkich istotnych na ten moment informacji od rodziny Tamaki. Nie pozostawało nic innego, jak pożegnać się z Hikamoto i Minako, którzy również spieszyli się do swoich obowiązków, zaciemnionych jednak niepokojem o córkę... a w przypadku Minako - zapewne też moralnym wątpliwościami co do wynajmowania półkrwi opiekuna Dojo do tak istotnego zadania. Ruszyli w drogę, przez chwilę idąc jeszcze razem, rozdzielając się dopiero po jakimś kwadransie.


Jun'Ichi

Jun'Ichi pierwszy pożegnał się z Naokim, odbijając na głównej ulicy w prawo, ku dzielnicy zamieszkanej przez nieco bogatszych obywateli. Szybko wszedł pomiędzy rezydencje - mniejsze lub większe - należące do elity osady. Kiedy dotarł na miejsce, do otoczonej niskim murem posiadłości Senza i Asahiko. Ulicą przechadzało się tutaj zdecydowanie mniej osób niż w ścisłym centrum, a większość przechodniów stanowiły osoby o ewidentnie bogatych, pięknie skrojonych kimonach.

Po szybkim przeskanowaniu okolicy z pomocą Byakuugana, Jun'Ichi był w stanie określić, że w środku rezydencji znajduje się teraz sześć osób, z czego trzy posiadają spore pokłady chakry. Pan domu, Senzen, obecnie odpoczywał w sypialni, natomiast jego synowi najwyraźniej ćwiczyli w ogrodzie. Poza nim na miejscu były też trzy osoby ze służby, zajmujące się swoimi obowiązkami. Śladów walki dookoła domu raczej nie zauważył. Oczywiście gdyby miało nastąpić porwanie, to raczej nie sprowadzono by Tamaki do centrum osady pełnej osób potrafiących spoglądać przez ściany...


[Zmiana tematu.]

Naoki

Po tym, jak Naoki rozstał się z nowym przyjacielem, a od tej pory także współpracownikiem, udał się raźnym krokiem do karczmy wskazanej przez rodziców Tamaki, jako miejsce w którym znaleźć często można było jej przyjaciół. Spacer chwilę mu zajął, a po drodze mógł widzieć przedstawicieli najrozmaitszych profesji krążących ulicami osady, nierzadko będąc zmuszonym do przeciskania się przez tłum - a raz nawet do dania po łapach jakiemuś dzieciakowi próbującemu zwędzić mu sakiewkę.

W końcu dotarł na miejsce i jego oczom ukazał się dwupiętrowy, zadbany budynek, który wydawał się wręcz epatować gościnnością, w czym niemałą zasługę miały przyjemne zapachy jedzenia dobiegające ze środka. Gości było o tej porze sporo, a gwar rozmów i śmiechów podkreślał jeszcze pierwsze wrażenie. Naoki rozglądnął się szybko po sali biesiadnej i ku swemu zdziwieniu zauważył nie jednego, ale... dwóch sporych, rudowłosych osobników, siedzących razem przy jednym ze stolików, wyglądających na ojca i syna. Rozmawiali z dwiema dziewczynami, wyglądającymi - na oko - na przedstawicielki najstarszego fachu świata, aczkolwiek pierwsze wrażenie mogło oczywiście być mylne.

[Zmiana tematu.]



Prowadzone misje:
  1. Między tygrysem a smokiem. - (C) Tamaki Hyuuga
  2. Tytoń w opałach - (C) Hou, Kaiko
  3. Pustynny pogrzeb - (C) Shenzen
  4. Ślad popiołu - Rozdział 1 - (D) Hanako
Avatar użytkownika

Uchiha Masako
 
Posty: 305
Dołączył(a): 11 kwi 2019, o 19:07
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska, w miarę szczupła dziewczyna o bladej cerze i ciemnych, krótkich włosach do ramion. Ubrana w lekkie, bure kimono, na plecach zaś ciemny płaszcz dobrej jakości. Na głowie nosi słomkowy kapelusz, a w ustach niemal zawsze ma fajkę.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7198
GG: 0
Multikonta: Hoshigaki Toshiko

Re: Dojo

Postprzez Hisokamaru » 9 cze 2019, o 19:08

Hisokamaru wszedł ostrożnie do Dojo. Jeszcze nigdy tutaj nie był. Zwykle wychodził trochę poza osadę, żeby mieć swięty spokój, ale też, żeby nie przeszkadzac innym. Teraz jednak powoli się ściemniało, a bez tej czasem wnerwiającej swietlistyej kropki na niebie potrafiło zrobić się całkiem chłodno. Chłopak wystarczająco zmarzł już dziś śledząc Tamaki. Dziewczyna narazie zaszyła się w jego głowie na stałe, a Hisokamaru nadal nie mógł rozgryźć czemu ciągle o niej myśli. Co więcej, nie mógł dojść do tego jak nagle i drastycznie zmienił się jego plan. Zamierzał sam udać się do Shigashi i na zawsze pożegnać z tym zgniłym miejscem. Sam. Bo sam był od zawsze. Przyzwycził się do tego, i sam był też z własnej woli, w pewnym tego słowa znaczeniu. A dziś jak z nieba spadła ona, i sam, sam z własnej woli chce żeby do niego dołączyła. Ignorując to jak surrealna wydawała mu się jego reakcja, z cudem graniczyła taka reakcja tej dziewczyny, po tym jak ją śledził. Skoro zrozumiała, a chyba zrozumieć musiała skoro nie dała mu liścia, to chyba muszą być podobni. Tak rozmyślając, chłopak mimowolnie się uśmiechnął. Dziwne. Czuł trochę jakby… Jakby nie był sam. I było mu z tym dobrze.

Przechodząc przez próg zauważył jak nieskazitelnie czyste było dojo. Ktoś zdecydowanie bardzo o nie dbał. Z lewej strony pokój oświetlało ciepłe światło zachodzącego słońca. Dziś planował popracować na swoją szybkością. Dostał zresztą do tego dziś namacalną motywację, gdy Tamaki zdzieliła go w brzuch nim ten dobrze się zamachnął. Jeśliby chciał zostać kiedyś potężnym Shinobi i wojować z klanami, jak to zwykł sobie marzyć młody, nie mógł pozostać tak słaby fizycznie. A na to pomóc może tylko ciężka praca. Skierował się pewnym krokiem do obrotowego manekina, i stanął w klasycznej postawie Juken. Przymknął na chwile oczy. zebrał myśli, -Byakugan!- krzyknął w myślach, aktywując klanowe Doujutsu, zwiększając percepcje, po czym wziął pierwszy zamach. Uderzył manekina w lewe górne ramię, które szybko powróciło z drugiej strony. Sparował, kopiąc środkowe ramię, przy czym zamierzał szybko się schylić. W połowie drogi… nie miał nawet czasu zareagować, i dostał drewnianym ramieniem w twarz. Złapał się szybko za nos, i z ogniem w oczach uderzył z całej siły w ramię, jednocześnie odskakując. Naszczęście nie był złamany, lecz z nosa ciekła mu lekko krew. Szybko uspokoił emocję, i w jego oczach zapłonął jeszcze większy ogień determinacji. Poddawać się nie miał zamiaru.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 10 cze 2019, o 21:54 przez Hisokamaru, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika

Hisokamaru
 
Posty: 91
Dołączył(a): 18 maja 2019, o 16:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: 172cm, długie kruczoczarne zaniedbane włosy, białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba, biały szal
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=117151#p117151
GG: 0
Multikonta:

Re: Dojo

Postprzez Tamaki Hyūga » 9 cze 2019, o 19:55

~ 1/15 ~ ~ Hisokamaru ~

~ Misja Rangi D ~

~ Trening, trening i po treningu ~

Dojo które chłopak wybrał na swój trening było bardzo zadbane i najpewniej codziennie sprzątane przez jakiegoś oddanego swojemu zadaniu osobnika. Podłoga była dobrze wypolerowana a wszystkie sprzęty również były czyste i odpowiednio naoliwione. Pomimo małej ilości światła wpadającej do środka biały jasny wystrój sprawiał iż dało się bez nadmiaru oświetlenia wszystko tutaj widzieć. Hisokamaru zdawał się być sam w dojo i oddawał się w pełni swojemu treningowi, zdeterminowany kompromitacją z ręki młodej dziewczyny z jego klanu jakiej doświadczył wcześniej tego samego dnia. Aktywował Byakugan a następnie wyprowadził kilka ciosów w obrotowego manekina, ten jednak "podjął" walkę i martwa materia odwdzięczyła się młodemu Hyuudze pięknym za nadobne co skutkowało w bolesnym uderzeniu w nos oraz kilku kropelkach krwi wypływających z jednego z nozdrzy. Na zewnątrz dojo wiał silny, zimny wiatr, który przerodził się w nieprzyjemny dla ucha świst kiedy prześlizgiwał się on pomiędzy deskami z których zbudowany był budynek. Młody Hyuuga stał przed manekinem gotowy aby kontynuować swoją walkę kiedy usłyszał dochodzące z innej części dojo skrzypienie desek, które brzmiało jakby ktoś chciał się nieudolnie zakraść w pobliże trenującego chłopaka...
Prowadzone misje:
~ Brak ~

Obrazek
Avatar użytkownika

Tamaki Hyūga
 
Posty: 199
Dołączył(a): 18 maja 2019, o 02:00
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska, szczupła, długie, ciemnoniebieskie włosy, białe oczy klanu Hyuuga
Widoczny ekwipunek: - Kabura na prawym udzie
- Torba przy pasie z tyłu po lewej stronie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5229
GG: 0
Multikonta: Nie

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość