Szlak transportowy

Kraj kupiecki położony na wschód od Prastarego Lasu. Graniczy z prowincjami Midori, Sogen i Kaigan. Ryuzaku no Taki jest znane ze swojego bogactwa i szeroko zakreślonych wpływów - związane jest to z dobrym położeniem i łatwym dostępem do morza, czym nie może się pochwalić Shigashi no Kibu. Kraj ten ma bardzo żyzne gleby i przyjazny klimat, co korzystnie wpływa na jego stan. Na terytoriach tej prowincji, wśród nielicznych pagórków, można też znaleźć główną świątynię Wyznawców Jashina.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Saburō Hokusai » 16 gru 2018, o 15:35

Cała trójka szła sobie spokojnie jak się okazało wędrując do osady Senju. Po co tam szedł? Chłopak nie wiedział i nie pytał. Wolał to zostawić bez odpowiedzi. Oshi gdy gadał z dziewczyną widać było, że przekonał ją, aby starała się zaufać wyznawcy. Po ich rozmowie dziewczyna podeszła do chłopaka i zaczęła rozmowę. Wiadomym było, że nie zaufa mu od razu, ale było to fascynujące jaki wpływ miał na nią Oshi. Ciekawiło go jak się poznali i dlaczego od teraz podróżują razem, jednak tą kwestię również wolał zostawić na razie bez odpowiedzi. Uśmiechnął się się do dziewczyny lekko po czym odpowiedział na jej słowa.
- Nie dziwię się, że po takiej akcji mi nie ufasz, to normalne. Mam tylko nadzieję, że zauważysz to, że dla swoich jestem całkowicie oddanym i normalnym człowiekiem
Widział, że Senju nie był zbyt skłonny do rozmowy. Nie odpowiedział mu na pytanie odnośnie dawnej organizacji. Ciekaw był czy jeszcze istniała i jaki miała ona cel, ale tego się już raczej nie dowie. Wyjął swoją maskę, którą nosił w płaszczu i spoglądając na nią postanowił zerwać swoją więź z nią. Podrzucił ją do góry i szybkim ruchem ręki wyjął kosę zza pleców i przeciął ją w pół. Po tym odłożył kosę znowu na swoje miejsce i szedł dalej z przyjaciółmi. Chciał zerwać wszystko co było związane z jego przeszłością, a stać się kimś innym, lepszym. Słońce świeciło wysoko na niebie, kiedy doszli do granic Midori. Tutaj Oshi postanowił przez chwilę odpocząć, więc i chłopak postanowił sobie usiąść. Nie przejmował się zimnem, dlatego usiadł po prostu na zimnej ziemi po turecku patrząc na dziewczynę oraz swojego kompana. Ciekawiło go jak wygląda osada Senju. Jeszcze nigdy tam nie był, a spotkać więcej osób o mocy podobnej do Senju to mogło być dobre doświadczenie. W dodatku jeszcze nie dowiedział się kim jest dziewczyna i jaką posiada moc, jednak postanowił poczekać z tym do chwili gdy coś się im nie przytrafi, a to była tylko kwestia czasu. Wąż Oshiego wyszedł z rękawa spadając wprost na śnieg. Tylko ślepy by chyba nie zauważył, że ten chłopak naprawdę uwielbiał te małe istoty i był z nimi naprawdę silnie związany. Jego kompan poruszył ciekawy temat wbrew pozorom. Jak to podkreślił Hokusai nie musiał się martwić takimi rzeczami. Nie należał do całej sekty, był wędrowcem, samotnikiem. Natomiast dziewczyna zapewne gdzieś posiadała swój klan, który na pewno jakoś na nią wpływał. Ciekawym było czy nie będzie z tego problemów, ale z drugiej strony dlaczego mieli by je robić? W pewnym momencie położył się na ziemi patrząc w niebo. Chłód zaczął powoli docierać do jego ciała, lecz nie przeszkadzało mu to. Błękit nieba rozpościerał się przed nim sprawiając, że mógł choć na chwilę odpłynąć i zająć się fantazjami. Miał mało czasu, bo za niedługo znowu wyruszają, ale jak na razie mógł chwilkę odpocząć i rozluźnić mięśnie.

Dokąd: Shinrin
Czas podróży: 1,5 h
Środek transportu: pieszo
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
Gracz nieobecny
 
Posty: 290
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 15:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kami Noriko » 16 gru 2018, o 23:53

A więc ruszyli do ojczyzny Oshiego. Czekała ich kilkugodzinna podróz, jednak jej to nie przerażało. Powiedziałaby wręcz, że czuła przypływ motywacji i energii na myśl o nowym miejscu. Pozna znów nowe miejsca, inne od tego w którym żyła całe swoje życie.
Opowiedz mi coś o swoim klanie. I pokaż mi na jakiejś mapie gdzie idziemy, chciałam sobie poukładać to w głowie. powiedziała bez pardonu do chłopaka, jednak nie było to podyktowane jakąś wścibskością, a zwykłym zainteresowaniem. Byli podobni charakterologicznie do niebieskowłosego? Czy wszyscy tam mieli niebieskie włosy? Czy węże były ich zwierzątkami? A nuż dowie się czegoś nowego od tamtejszych medyków? Czy będą chętni do podzielenia się wiedzą z kimś z zewnątrz? To był jedynie początek góry lodowej pytań jaki kłębił jej się w głowie.
Była wdzięczna Saburo, że nie naciskał na nią ani nie obrażał się. Rozumiał całą sytuację. Być może źle go oceniła z początku? Może był świadomy tego, że ma takie napady... nieświadomości i przemocy? Musiała przyznać, że to co działo się w głowie chłopaka fascynowało ją. Był tak ciekawym przypadkiem, że z chęcią dobrałaby się do tego co siedziało w jego głowie, jednak jej fascynacja nie wykraczała poza jej domniemania. Nie odważyłaby się na jakikolwiek atak na niego z takich pobudek. Owszem, uważała się za badacza, lecz nie szaleńca.
Mam nadzieję. odpowiedziała, obdarzając go uśmiechem. Następnie odezwał się znów Oshi. Stwierdził on ciekawą rzecz - otóż Saburo był wolnym strzelcem, który był posłuszny jedynie swojemu bogu. Jej ciekawość znów się zaostrzyła, lecz nie trwała długo, gdyż zadał jej pytanie. Zaskoczyło ją.
Raczej nie... Najwyżej poślą po mnie. jej klan miał swoje sposoby dostarczania wiadomości, a kiedy opuszczała to miejsce, nie działo się nic. Pozamykała wszystkie możliwe rozgrzebane sprawy, więc nie była na tyle potrzebna ani na tyle ważna, żeby konkretnie po nią posłali. Po raz kolejny kiedy pomyślała o czekającej ich wyprawie, niemalże na jej obliczu można było odczytać dziecięcy entuzjazm. Naprawdę cieszyła się na poznanie nowych terenów.

___________

Dokąd: Shinrin
Czas podróży: 1,5h
Środek transportu: pieszo
KP | PH | Bank
Avatar użytkownika

Kami Noriko
Gracz nieobecny
 
Posty: 79
Dołączył(a): 15 wrz 2018, o 20:33
Wiek postaci: 22
Link do KP: viewtopic.php?p=98078#p98078

Re: Szlak transportowy

Postprzez Keizo » 2 sty 2019, o 01:12

Rankiem w końcu ruszyli - Keizo oraz Harumi - na szlak transportowy. Przed wyjściem z domu odkryli, że czekają na nich dwie niewielkie przesyłki, podobne do tych przekazanych im wcześniej przez spółkę Tyczkębolec. Senju schował swoją do kieszeni, nie zastanawiając się nad nią zbyt wiele - być może kiedyś przyjdzie mu jeszcze odebrać od nich jakieś zlecenie.
Ich droga wiodła z prawie jednego końca cywilizowanego świata shinobi na drugi, choć niektórzy zapewne mogliby się spierać że Sabishi do zbytnio cywilizowanych nie należało, przynajmniej według tego co wyjawiła mu o tym miejscu białowłosa.
Wyjście z Ryuzaku nie stanowiło większego problemu - przy wyjściu z miasta znaleźli kilka karawan handlowych, które pozwoliły im na dołączenie w swoje szeregi, co rozwiązało także problem wody o który martwiła się Harumi. Teraz pozostało im tylko dotrzeć do Sabishi cali i zdrowi - a co stanie się na miejscu (lub jeszcze w drodze) pokazać im może tylko przyszłość.

Dokąd: Sabishi
Czas: 2,5h
Środek transportu: pieszo
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
Gracz nieobecny
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kisho » 9 mar 2019, o 15:40

Z tego, co pamiętał, kapitan sam stwierdził, że rudzielec jest shinobim, co prawda niezbyt uwarunkowanym, ale jednak. Na pierwszy rzut oka rzeczywiście niezbyt pasował do roli ninja, ale mając na uwadze ostatnie nauki, lepiej powstrzymać się od pochopnego oceniania stricte po pierwszej prezentacji. Chwilowo Kisho zawierzył strażnikowi, a ostateczną ocenę postawi w praktyce, gdy już przyjdzie co do czego i będzie trzeba skorzystać z umiejętności shinobi. Dlatego też nie zapytał o nic, a w odpowiedzi jedynie kiwnął głową, potwierdzając swój fach. Poza tym, czy jego rozmówca, aby czasem sam się nie przyznał do bycia ninją, pytając "Ty TEŻ jesteś shinobim?"?
- Kisho - przedstawił się, gdy zwrócono mu uwagę. - Kisho Kyuzazame - poprawił się i zastosował pełną formę, z imieniem i nazwiskiem, odchylając nieco głowę w bok, by uniknąć lecącego obłoku. Dym z fajki, mimo że słodki i w sumie znośny - przynajmniej w porównaniu z innymi bardziej normalnymi śmierdzącymi fajami - lekko go drażnił. Zwłaszcza jeśli ktoś celowo dmucha nim prosto w twarz.
- Dokładnie - potwierdził streszczoną wersję Mitsuhide. Widząc jego rozbawienie, dodał: - Jestem medykiem, więc pomagam od razu, gdy to konieczne. - Przeczuwał, że ta cała komedia z pomaganiem przestępcy, na którego teraz polują, zapewne tak go uradowała, więc musiał wyjaśnić, że dla niego pierwszorzędnym celem jest pomoc, a dopiero później zadawanie pytań.
- I to jest najzabawniejsze w tym wszystkim - uśmiechnął się na chwilę. - Sam do mnie napisał, zapewne myśląc, że skoro poprzednio mu pomogłem to i teraz to zrobię. Chociaż równie dobrze mógł pomyśleć, że wiem coś o jego towarzyszu. - Wzruszył ramionami, nie bardzo wiedząc, która z przedstawionych opcji mogła być bardziej prawdopodobna. Nie miało to jednak wielkiego znaczenia. Liczyło się jednak to, że wiedzieli, gdzie mają szukać, a to upraszczało całą sytuację. Dodatkowo mili sporą przewagę, gdyż Kisho coś nieco już o tej karczmie wiedział, a właściwie o szefie tego budynku, co mogło im teraz uratować tyłki.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
Gracz nieobecny
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 19:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523

Re: Szlak transportowy

Postprzez Chise » 11 mar 2019, o 18:13

Misja C
15/30

Mężczyzna kiwnął głową, kiedy w końcu jego nowy towarzysz się przedstawił i uśmiechnął sympatycznie.
- Miło poznać, mimo okoliczności - odwzajemnił formalności, tym samym chyba domykając część obowiązkową, która wynika między dwójką nieznanych sobie osób, które mają razem pracować. Wszystko inne w końcu tak czy siak w końcu samo wyjdzie na wierzch, prawda?
Jednak kiedy Kisho zaczął się tłumaczyć, Mitsuhide potrząsnął głową z uśmiechem.
- Nie dlatego się śmiałem, nie ma nic złego w niesieniu pomocy. Raczej rozbawiła mnie... Liczba podobieństw między naszymi historiami - przymrużył delikatnie oczy, uśmiechając się subtelniel. Ten zamyślony, a może niemal rozmarzony wyraz twarzy dziwnie nie pasował do wesołego wyglądu i usposobienia, które prezentował wcześniej.
- Chociaż ja medykiem nie jestem, ale także chciałem pomóc kogoś, kto na to nie zasługiwał. Tyle, że ja miałem przez to dużo większe kłopoty - stwierdził nagle rzeczowo, wracając do rzeczywistości. Fajka wypaliła się, więc odwrócił ją i wysypał popiół i żar jaki został, rozcierając je na ziemi podeszwą obuwia, a potem zajął się ostukiwaniem jej i czyszczeniem z resztek, wydając się tym zaabsorbowany do reszty. Koniec końców jednak go słuchał, bo odwzajemnił jego uśmiech.
- Jakkolwiek zły jest, to podziwiam jego przywiązanie do towarzysza. Sporo ryzykował odzywając się do kogoś, kogo nie zna, mając list gończy na karku - dodał zaciekawiony, po czym przychylił głowę - Albo mu zależy albo jest głupi. Na dwoje babka wróżyła - zawyrokował w końcu ze śmiechem. Docierali już do bram miasta, skąd odprowadzały już ich spojrzenia znudzonych strażników i kupieckie karawany, które mijali w drodze.


/zt, następny post w Sogen na trakcie lub bezpośrednio w karczmie.
Chise
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Toshiro » 10 kwi 2019, o 00:37

Nastał dzień, słońce leniwie wspinało się ku górze, zaś Toshiro zbierał się do dalszej drogi po postoju w jakiejś przydrożnej karczmie. Doskonale wiedział, że do celu jego podróży zostało już na prawdę niewiele. Spakował swoje rzeczy i ruszył w podróż. O tej porze dnia było całkiem chłodnawo, w końcu nastała już jesień. Pomimo tego można było spostrzec wiele podróżnych, którzy nie marnowali swojego czasu i zupełnie tak jak on, skoro świt ruszali w stronę handlowej stolicy kontynentu, bo chyba tak można było nazwać kraj Ryuzaku no Taki. W każdym bądź razie zostały mu może z dwie godziny drogi.
Czas ten zleciał mu całkiem szybko, ponieważ przyglądał się nowym widokom starając się zapamiętać wszystko jak najlepiej. Ani się obejrzał, a był już u granic osady, która prezentowała się na prawdę okazale. Na pierwszy rzut oka widać było, że rzeczywiście jest to bogate miejsce. Od razu można było stwierdzić, że dzieje się tutaj na prawdę dużo, na szczęście większość miasta była jeszcze całkiem ospała. Nishiyama specjalnie wybrał wczesną porę, aby nie trafić na tłumy, za którymi szczerze nie przepadał.

z.t.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 879
Dołączył(a): 26 lis 2018, o 00:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Harikken

Re: Szlak transportowy

Postprzez Naoki » 12 kwi 2019, o 10:08

Kto by się spodziewał, że ten czas płynie tak szybko? Właśnie było tak w tym przypadku. Młody chłopak zaraz po opuszczeniu lokalu natrafił na swojego mistrza, który od razu zabrał go w stronę szlaku transportowego.
- Mam nadzieje, że dobrze spędziłeś ten czas. - powiedział, z uśmiechem na twarzy, zwracając się do swojego młodego podopiecznego. W końcu czasami była tak, że warto zostawić młodzież samemu, żeby szkoliła się w zdobywaniu informacji i przystosowywała się do życia shinobi.
- Tak. Miałem okazję oglądać walkę na arenie. Poznałem wspaniałe umiejętności, niejakiego Ame. - odparł, z dumą chłopiec. Fakt, mimo swojego sceptycznego podejścia do tej podróży. Teraz czuł się z niej zadowolony. Przecież niecodziennie można zobaczyć takie rzeczy. Teraz jednak przyszedł czas na kolejną podróż. Jednak nie w stronę prowincji rodzinnej.
- To dobrze. Teraz jednak musimy wyruszyć z powrotem. Jednak zatrzymamy się po drodze. W prowincji naszych sąsiadów i zabawimy tam nieco dłużej. Mam nadzieje, że nie będzie Ci to przeszkadzać i jesteś gotowy do podróży. - powiedział, starzec. Wskazując dłonią kierunek ich podróży, który praktycznie pokrywał się z tym samym szlakiem, którym tutaj przybyli. Przez co jedynie zostało przytaknąć chłopakowi i ruszyć za swoim mistrzem do prowincji o nazwie Kyuzo. Ciekawe jak to wszystko będzie tam wyglądać, po niedawno zakończonej wojnie. Dzięki, której Naoki postanowił zostać shinobim i walczyć w obronie swojej rodzinnej ziemi. Czas zobaczyć co przytrafi mu się na miejscu. Zaraz po tym jak tam dotrze.

Dokąd: Kyuzo
Czas podróży: 2:30
Środek transportu: Pieszo
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 448
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 22:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086

Re: Szlak transportowy

Postprzez Rika Kari Matsubari » 23 kwi 2019, o 21:42

Oddanie swojego ulubionego konika o wdzięcznym imieniu musiało wymagać nie lada zaparcia i Rika rozumiała to. Oddanie Chichi, choć nie permanentne, mogło być odpowiednikiem pozwolenia na zabawę ulubioną zabawką u dzieci lub pożyczenie żony w dorosłości. We wszystkich tych przypadkach konsekwencje mogły być kolosalne. Niebezpieczeństwo pstrokatego konika? Po moim trupie!
-Nic mu nie będzie. Ciekawe co to za jedni. – próbowała raczej narzucić filtr zainteresowania na całą tę sytuację, aniżeli strachu. – spotkamy się na miejscu. – zapewniła.
Tekst o oddaniu osobowości, opiekuna a nawet ubrań, jest cudowny. Kto nie pękłby przed oddaniem konika? Teraz mogła mieć jedynie nadzieje, że jest w dobrych rękach albo – najlepsza opcja – nic mu nie grozi. Tak też doszło do ich rozstania. Do zobaczenia niebawem!
Wraz z Sakasu i Riką jechać miały dwa wyglądające jak dwie krople wody blondasy. Oni jednak nie znaleźli się w tym samym miejscu z przypadku, jak Rika i Misae, a zostali sparowani przez geny. Rika pomachała im na przywitanie, mimo że nie dzieliła ich jakaś szczególna odległość. Ciekawe czy Misae właśnie w nich znalazła inspirację dla imienia dla swojego konia?
Gdy ruszyli, pierwsze kilkanaście minut upłynęło spokojnie. Pewnie nawet więcej. Po czasie jednak trzeci raz minęli to samo miejsce i Rika zrobiła się niespokojna.
-Ej, dlaczego krążymy w kółko!? – pociągnęła Namiota za rękaw i „głośno” mu szepnęła. Wydawało jej się, że padli ofiarą genjutsu! Znała to!
Dopiero gdy ten wytłumaczył jej o co chodzi, uspokoiła się. Mało kto wiedział o tej eskapadzie i mało kto miał o niej wiedzieć. Pewnie tak było lepiej. Bezpieczniej. Tylko dla kogo, dla nich czy Misae? Rice nie podobało się to, ale takie było polecenie oficera, a z nim się przecież nie dyskutuje. Niewątpliwie zagrywka ta miała jakiś sens, choć ona nie była tego pewna. Jedno nie ulegało wątpliwości, byli teraz mniej uchwytni dla tych, którzy mogliby wiedzieć o której wyjadą, ale łatwiejsi do zauważenia dla tych, którzy szykowali zasadzkę. Do takich przynajmniej doszła wniosków, gdy w milczeniu patrzyła leniwie to w lewą, to w prawą stronę. Pozostało zawierzyć autorytetowi i robić swoje. Najwyraźniej oficer oglądał W-11 i wiedział, że wszyscy prawilni gangsterzy tak robią, żeby zgubić ogon.
-Dobrze. Znamy się od lat. – powtórzyła, jakby była to najoczywistsza rzecz na świecie. Odwróciła się na powrót przodem do drogi.
-To będzie dłuuuuga podróż. – marudziła strasznie. Raz gapiła się na drogę, a raz przejeżdżała dłonią po czerwonym futerku i patrzyła jak subtelnie zmienia odcień. Potem znowu gapiła się w przestrzeń i gładziła futro. Udając znudzenie najłatwiej skupić się na drodze. Chyba jednak przesadziła, bo z biegiem czasu rzeczywiście zaczęło jej się nudzić. Dziwne uczucie zmieszania nudy i lęku. Raczej trudne do wyjaśnienia. Coś mogło się zadziać, ale jednak szanse na to były minimalne. Chciała misję, a nie wycieczkę, no ale co miała zrobić? Przecież najważniejsze, żeby nic nie stanie się Misi i jej konikowi.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 765
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Szlak transportowy

Postprzez Keion » 24 kwi 2019, o 12:10

Widząc że sprawa jest z typu tych nie czekających zwłoki, oraz że przybysz na zbyt miłego nie wygląda wyszedłem za nim z budynku. Niestety pierwszym co mnie spotkało na zewnątrz był chłodny i bardzo nieprzyjemny wiatr. Nieznajomy miał z nim więcej problemów bo jego długie włosy nie chciały pozostać na swoim miejscu. Jednakże nie zamierzałem się skupiać na jego włosach, które w ogóle mnie nie obchodził. Zatrzymałem się i zamierzałem czekać na wyjaśnienia, na co mężczyzna zareagował również się zatrzymując. Widocznie wcale mu się nie spieszyło bo wyciągnął fajkę i wypełnił ją tytoniem. Chwilę później z fajki unosił się dym, którym nieznajomy musiał oczywiście się pochwalić dmuchając na mnie. Jako medyk wiedziałem że owe ziele do zdrowych nie należy i nie zamierzałem wdychać dymu wytworzonego w procesie spalania. Stałem z nie wzruszoną miną, po mimo faktu iż wiedziałem że nieliczni maja do niego dostęp i koleś musi być kimś ważnym. Całe szczęście wiatr, który początkowo mi nie sprzyjał bardzo szybko rozwiał niepożądany dym. Zaś na pytanie czy palę nie odpowiedziałem nic tylko kiwnąłem przecząco głowom, w końcu mężczyzna wyraźnie miał do mnie jakąś sprawę i z całą pewnością nie chciał mi zaproponować wspólnego papierosa. Cały ten teatrzyk nie odbywał się za długo i mężczyzna w miarę szybko zaczął przechodzić do konkretów, kpiąc przy okazji z mojego braku wiedzy na temat mundury Sogeńskiej straży. -Jakby mnie to w ogóle obchodziło.-Pomyślałem sobie wyraźnie niezadowolony zastanawiając się czy nie powinienem go w tym momencie olać i wrócić do środka. Jednakże nie zrobiłem tego bo trochę się go obawiałem, a poza tym chciałem się dowiedzieć jaki to interes do mnie ma. Nieznajomy wkrótce wyciągnął zwój i zaczął tłumaczyć, że kapitan Sogeńskiej straży ma do mnie interes i że mam się tam zjawić oraz wspomniał coś o jakimś Senju. Od razu w głowie narodziło mi się kilka pytań, ale widząc jak przybysz ciężko wpatruję się w kawałek papieru powstrzymałem się od zadawania ich sądząc że za chwilę dowiem się czegoś więcej. -Kapitan Sogeńskiej straży mnie wzywa, co prawda byłem tam kiedyś nim jeszcze zostałem shinobii, ale nie sądzę bym go spotkał i mógł się mu czymś narazić. Co więcej nie przypominam sobie żebym kiedyś spotkał jakiegokolwiek Senju, a co dopiero o podobnym imieniu do wymienionego. Nie zmienia to jednak faktu że sytuacja zdaje się być co najmniej interesująca i warta uwagi.-Zastanowiłem się nad usłyszanymi informacji, które niestety do niczego nie były w stanie mnie zaprowadzić, a jedynie rozbudzić moją ciekawość. Chwilę później okazało się że chodzi o odnalezienie jakiegoś zaginionego statku, na co trochę się ucieszyłem bo przynajmniej wiedziałem że niczego nie przeskrobałem, a jeszcze bardziej się ucieszyłem gdy usłyszałem o nagrodzie. -500 Ryo? Moja najwyższa wypłata dotąd wynosiła połowę tego.-Byłem trochę szokowany, nie skupiłem się na reszcie słów wypowiedzianych przez mężczyznę i w ostatniej chwili złapałem rzucony przez niego zwój. Niestety zaraz jak nieznajomy skończył gadać to się pożegnał i odszedł nie dając mi chwili żeby zadać jakiekolwiek pytanie. -Widocznie powiedział wszystko co istotne i pewnie sam więcej nie wie.-Pomyślałem spoglądając na zwój, a następnie go rozwinąłem i upewniłem się co do informacji podanych przez niego. Wszystko się zgadzało, a na zwoju nawet widniała pieczęć, więc nie miałem powodów żeby mieć jakieś wątpliwości. -Jak robota sama szuka człowieka to nie ma co się zastanawiać, tylko się za nią brać, a może w końcu szczęście się do mnie uśmiechnie i wyjdę z tego dołka finansowego.-Zamknąłem zwój i schowałem, po czym bez zwłoki ruszyłem w ślad za mężczyzną, który zdawał się być jednym z członków Sogeńskiej straży.

Z Ryuzaku do Sogen był spory kawałek drogi i minęło kilka dni nim udało mi się dotrzeć na miejsce łapiąc się wszelkich możliwych środków transportu. Połowę jednego dnia udało mi się przeleżeć na wozie z sianem jednego chłopa, który jechał akurat w sprzyjającym kierunku, szkoda tylko że gdy się zorientował że ma towarzysza na gapę zażądał ode mnie kosmicznej sumy pieniędzy. Niestety nie miałem czym mu zapłacić i musiałem uciekać bo mężczyzna chciał mnie nadziać na widły. Później zboczyłem trochę ze ścieżki, żeby upolować coś na ząb i odnaleźć jakiś strumyk z wodą żeby zaspokoić pragnienie. Pieszo przeszedłem sporo kilometrów i przynajmniej raz musiałem uciekać przed wilkami, które chciały sobie że mnie zrobić obiad, a których nie chciałem zabijać. W końcu udało mi się trafić na samotnego kupca, który na mój widok był bardzo wystraszony myśląc że chcę go okraść z jego dobytku. Z trudem udało mi się z nim dogadać i zgodził się bym z nim podróżował, całe szczęście jego celem również był port w Sogen i końcówka mojej podróży była niezwykle leniwa. Pożegnaliśmy się w porcie i życzyliśmy sobie wzajemnie bezpiecznej drogi, po czym on pojechał dalej, a ja zacząłem się zastanawiać się gdzie powinienem szukać kapitana Sogeńskiej straży. Wiedziałem jedynie jak wyglądał mundur posłańca, a to nie wiele mi pomagało. Jednakże uznałem że port jest tutaj centrum wszystkiego i założyłem że bliżej wody łatwiej będzie go znaleźć, albo przynajmniej jego podwładnych i tak postanowiłem postąpić. W głowie zaś cały czas próbowałem sobie odpowiedzieć na jedno pytanie, "dlaczego akurat ja?".

z/t
Avatar użytkownika

Keion
 
Posty: 276
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Szare włosy, szczupły w miarę wysoki, ma wcięcia koloru czerwonego na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura z prawej strony na udzie i torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?p=79323#p79323

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hibana » 24 kwi 2019, o 21:21

Obrazek
"Dwie krople wody"
Dla: Rika Kari Matsubari
Misja rangi C
15/30


Stare przysłowie mówi, że każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. A jeszcze starsze mówi, że od pierwszego trupa...
Podróżowali już dobrze ponad dobę i prawie dotarli do granicy z Kaigan. Na horyzoncie, ponad drzewami widać było nieśmiało wyglądające chorągwie posterunku granicznego, a płuca wypełniały się nieznaną dotąd wonią. Inna prowincje, inny las, inne drzewa, inne powietrze. Wszystko było inne, nowe i tajemnicze.
Rika miała racje, to była dłuuuga podróż. A ona sama. Daleko od domu, w towarzystwie trzech obcych mężczyzn. Że też rodzice jej na to pozwolili, a raczej... że też jej nie zatrzymali. W końcu, chyba mieli coś jeszcze do gadania w swoim domu, czyż nie?
Granica zbliżała się wielkimi krokami. Coraz bliżej do punktu bez powrotu. Dopuki byli jeszcze w Ryuzaku, Rika zawsze mogła się jeszcze wycofać. Uciec i wrócić do rodziców. Wraz z przekroczeniem granic ta szansa bezpowrotnie zniknie. Czy jest na to gotowa?
Najwyraźniej tak, bo jednak udało im się – bez zmiany składu – przekroczyć posterunek i wkroczyć na obce ziemie. A było to trzeciego dnia od opuszczenia osady.
Dla wędrownych artystów ciągłe podróżowanie, przekraczanie granic i życie na szlaku nie było niczym nowym. Nie wyglądali na zbyt przejętych drogą, długą jazdą, ani kontrolami na granicy.
Nie przejęli się nawet bardzo, gdy Sakasu ze stoickim spokojem powstrzymał konia i przerzucając wzrok między mapą, a zastanym widokiem powiedział:
-Chyba zabłądziliśmy.
Rzeczywiście, to co ujrzeli nie było tym czego należało się spodziewać na głównym szlaku tak potężnej prowincji. Widok przyprawiał o ciarki i mroził krew w żyłach. Opuszczona osada. Spalone domy. Brak żywego duch i tylko ten worek na drodze. Nic szczególnego, może to nawet nie worek, a tylko kilka starych szmat? Na obecną odległość ciężko było stwierdzić. Trzeba było się bardzo mocno wpatrywać by wyróżnić znajome kształty. Może to śmieci, może worek z ryżem, może...
-To chyba człowiek – powiedział jeden z braci mocno wytężając wzrok.
Nerwowe szepty, rozważania i chaotyczne kręcenie mapą. Artyści byli przyzwyczajeni do drogi, ale nie do takich niespodzianek. Wśród podróżnych zapanowało coś na kształt chaosu. Jak to się stało, że zabłądzili? Gdzie jest szlak? Co z tym czymś na drodze? Każdy miał swoje zdanie i każdy inne. A co na to Rika?
z/t -> Wioska w lesie
ObrazekLokalizacja Hibany: Yinzin
Prowadzone misje: "Ptaki"-C;
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 738
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 2 maja 2019, o 22:14

Misja C
Ame
23/30


Obrazek


Słysząc, że Amemu pasuje ta oferta (hah, musiała pasować już wczoraj, skoro się pofatygował, ale nigdy nie wiadomo) Shinobu poklepał go przyjacielsko i z jeszcze większą ulgą wymalowaną na okrągłej jak słońce twarzy. Po jego reakcjach, mimice i mowie ciała uważniejszy obserwator mógłby zdecydowanie wywnioskować, że kupiec jest… przestraszony, by nie powiedzieć, że przerażony. Jego niedawny rozmówca nie sprawiał najsympatyczniejszego wrażenia, a w dodatku słowa, które powiedział na koniec, a na które Ame zwrócił uwagę, dawały do myślenia. Czy mogła to być konkurencja? Zazdrosna, że handlarzowi tak dobrze idzie interes? A może była to raczej pokrzywdzona strona jakiejś transakcji, którą chciwy kupiec wykiwał na grube pieniądze? Opcji było tak naprawdę wiele, tylko danych zbyt mało, by wyciągnąć właściwe wnioski.
Mina mu zrzedła, gdy Ame zapytał o, najwyraźniej, niewygodny temat w postaci oddalającego się mężczyzny.
- Kazuki Ao - burknął pod nosem niechętnie po krótkiej chwili ciszy. Zaraz zresztą odsunął się odrobinę od Rekina, starając się nań patrzeć, choć nie mogło ujść uwadze, że dość często jednak jego wzrok zezował na to, co działo się za plecami niebieskowłosego. - Ze dwa miesiące będą jak zaczął mnie nachodzić, wymyślając co kolejne niestworzone rzeczy, bym nie mógł wyruszyć i sprzedać towaru. Teraz znowu chciał, żebym został w Ryuzaku i nie handlował, wręcz żądając dostępu do moich skrzyń. Trochę o niego podpytałem, nikt nic za bardzo o nim nie wie, ale jak na moje, to to jest jakiś czub. A czuby mogą być niebezpieczni. Zwłaszcza, jak zaczynają grozić - usta grubaska ścisnęły się w cienką kreskę, a potem lekko pokręcił głową. - Życie jest mi miłe, dlatego wolę nie ryzykować - a pewnie jego towar był mu równie miły, więc nie chciał ryzykować podwójne. I tutaj zaczynała się rola Amego, czyż nie? - Chodźmy, nie ma co zwlekać. Jesteś gotowy?
Po tych słowach mężczyzna machnął na Amego, dając mu znać, by poszedł za nim i gwizdnął, na co facet z widłami pośpieszył do wnętrza stajni. Oczywiście Shinobu Hiro dał Amemu chwilę czasu, jeśli ten nie był gotowy (ale nie za długo, bo ewidentnie mu się spieszyło). Wóz, zaprzęgnięty w dwa konie wytoczył się ze środka budynku, a na ławeczce z przodu siedział ten sam facet, który przed chwilą dumnie dzierżył widły, tyle, że teraz to wideł ani widu ani słychu, za to na głowie dumnie prężył się nieco wydłużony słomkowy kapelusz - ostatni krzyk mody. Kupiec wskoczył na wóz z tyłu, tam gdzie grzecznie stały wszystkie zabite teraz gwoździami skrzynie, i zaprosił Amego do siebie, samemu przysiadając na jednym z pudeł.
Droga szła spokojnie. Woźnica nie spinał koni, ale też nie robił za zawalidrogę. Gdzieś po trzech godzinach drogi okazało się, że ten stylowy kapelutek to był najwspanialszy pod słońcem pomysł i wszyscy mijający ich podróżnicy zazdrościli nakrycia głowy - bo słonko przygrzewało równo. Kilku maruderów zmierzających w tę samą stronę co oni chciało podwózki w ten upał, ale Shinobu wszystkim grzecznie odmawiał twierdząc, że na wozie nie ma już miejsca. W południe zrobili krótką przerwę, dając koniom chwilę wytchnienia i możliwości napicia się wody z przepływającego obok strumyka, czy poskubania trawki. Sami też coś zjedli i ruszyli w dalszą podróż. Jakąś godzinę drogi od postoju, gdy już dłuższy czas byli w dość gęstym lesie, konie zaczęły parskać nieco częściej niż dotychczas. Woźnica nieco zwolnił jednak nie zatrzymał karawany. Hiro już otwierał buzię by coś powiedzieć, a w tej samej chwili Ame mógł usłyszeć świst dobiegający z lewej strony. Zbliżający się.

Spoiler: pokaż
Shinobu Hiro
Karczmarz
Mężczyzna z blizną


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
· ·

Obrazek
· · ·
seasons don't fear the reaper
nor do the wind, the sun or the rain
Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1263
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ame » 11 maja 2019, o 21:33

Pewnie, że pasowała! Przecież nie trzeba przypominać, że i tak mu się nudziło. Cieszył się, iż robota znalazła go sama, a kto wie, może będzie miał okazje dać komuś w mordę, co zawsze jest miłą opcją. Shinobu wydawał się być zadowolony z obecności Ame, zaś to zadowolenie z obecności niebieskowłosego kontrastowało z widocznym strachem przed mężczyzną, z którym kupiec wcześniej rozmawiał. Kimkolwiek był na pewno wywoływał w nim niemiłe uczucia. Ame jako prosty chłopak ze wsi oczywiście zapytał wprost i na szczęście odpowiedzi się doczekał.
- Kazuki Ao...hmm, nie słyszałem o nim nigdy. - na początku miał wrażenie, że coś mu się obiło o uszy, ale jednak nie. W końcu nie był miejscowy. Kupiec dalej obserwował przestrzeń za plecami rekina. Może spodziewa się kłopotów już teraz? Groźby muszą być poważne, skoro zależy mu na ochronie. W tym czasie uważnie słuchał historii Shinobu.
- Grozić może każdy, nie każdy wprowadza je w życie. - bardziej chciał pocieszyć zleceniodawce, z tego co zauważył, napastnik wyglądał na takiego co nie zawaha się wdać w walkę. Opowieść wyjaśnia jednak dlaczego handlarz włóczył się po mieście i wypytywał. Węszył żeby dowiedzieć się o swoim prześladowcy. Ame czuł się teraz trochę głupio z tym, że to jego podejrzewał o niecne spiski i zacieranie rączek przed popełnieniem podstępnych występków.
- Chodźmy. - rzucił krótko w reakcji na słowa kupca. Hozuki nie musiał przygotowywać się specjalnie do drogi, wszystko już dawno było na swoim miejscu. Po krótkiej chwili ze stajni wyjechał wóz prowadzony przez lądowego Posejdona, który gdzieś zgubił swój atrybut. Widocznie zamienił je na atrybut każdej modnej plażowiczki w sezonie 2018. Ame zapakował się na wóz i docelowo na skrzynie zaraz za kupcem.
Niebieskowłosy był podwójnym wygranym. Przejedzie się bryczką i jeszcze mu za to zapłacą. Poznał jeden prosty trick, górale go nienawidzą! Tak samo nienawidziło go słońce równo pizgając złem po jego ciele składającym się w więcej niż z standardowych 70% wody. Czyli nie wygrał.. najwyżej znów był remis, a może nawet pat, bo on nie zejdzie z wozu, a słońce też się nie wyłączy. Na szczęście nie podwozili nikogo, więc nic nie zakłócało tej cudownej równowagi życiowej jaką udało mu się osiągnąć. Na postoju Ame niemalże pił równocześnie z końmi, ale trawki nie skubał. Gdy ruszyli w drogę, po tym jak las stał się gęstszy, zrozumiał że przy wodopoju połączyła go ze zwierzętami dziwna i niewytłumaczalna więź, gdyż ich parskanie wzbudziło w nim niepokój. Może to gęsty las, a może ..zasadzka! Chłopak słysząc świst z lewej, wiedział że leci w nich jakiś pocisk. Pozostało tylko pytanie czy to broń konwencjonalna czy notka wybuchowa. W ułamku sekundy podjął decyzje, że nie warto ryzykować.
- PADNIJ! - krzyknął do kupca rzucając się na niego w celu przygwożdżenia go do powierzchni płaskiej, gdyż wiedział, że ten zapewne samemu nie uniknie ataku. Następnie zamierzał zorientować się skąd zaatakowano, zlokalizować przeciwników i oszacować ich liczebność nie oddalając się od wozu.
Przez miesiące, patrzył na pełny lili wodnej staw i stawał się świadom, że nie może być to zwykły rekin morski. Element, który zmienił jego charakter to wlasnie wybor bestii. Kiedy wrócił był nieco inny. Nie posiadał jeszcze paktu, jednak już do czegoś się zobowiązał, reprezentowania cechy tego zwierzęcia swoim nastawieniem. - Hakai o Ame.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 604
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 22:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 11 cze 2019, o 20:31

Misja C
Ame
25/30


Obrazek


Wszystko miało swoje dobre i złe strony. Deszcz oznaczałby pogodę idealną dla Rekina, ale zdecydowanie złą dla podróży karawaną – koła mogły zablokować się w gęstniejącym błocku, tworząc kolejne koleiny, i w którymś momencie już się nie wydostać z dziury. Z kolei gdy słonko przyświecało, a uklepana droga była sucha, jechało się wręcz wspaniale. I tylko Amemu było mniej wspaniale, gdy woda wręcz można by rzec, że z niego parowała. Wjazd w las był pewnego rodzaju ulgą. Liście dość skutecznie blokowały drogę promieniom słonecznym, czuć było lekkie orzeźwienie powietrza, związane też z wonią olejków eterycznych uwalniających się z roślin porastających okolicę. Cień – prawdziwy przyjaciel. Ale taki zdradliwy przyjaciel, bo w cieniu… można się było skryć. Liście szumiały, krzaki szeleściły, a światło i półcienie tak grały ze sobą, że nie wszystko można było wyłapać od razu. Należało być więc czujnym. Bo… gdy tracisz czujność, możesz roztrwonić coś więcej.
Na przykład zdrowie.
Życie.
Godność.
Zapłatę za robotę, której się podjąłeś.
Świst. Cisza została dość brutalnie przerwana. To znaczy cisza, jaką można uświadczyć w pełnym życia lesie w środku dnia. Ame nie dał się zwieść; nie pozwolił postradać życia swojego i swojego pracodawcy. Nie w tak głupi sposób. Nie stracił czujności. Rzucił się na Shonobu, który kompletnie nie wiedział co się dzieje i przygwoździł siebie wraz z grubaskiem do podłoża wozu, pomiędzy skrzyniami. Cud, że żaden z nich nie walnął się w głowę… A mogło się to zakończyć różnie. Najpierw nastąpiło głuche stuknięcie, jakby coś twardego i metalowego wbiło się w drewno, a następnie można było zobaczyć błysk. Jaskrawe, jasne światło rozlało się po najbliższym otoczeniu; ciekawski woźnica, który przed chwilą odwrócił głowę, chcąc zobaczyć co się dzieje, teraz przyciskał dłonie do oczu i krzyczał coś o tym, że nic nie widzi. Hiro nie krzyczał, za to mrużył oczy. Natomiast Ame miał na tyle szczęścia, że znalazł się tyłem do rozbłysku.
Konie zarżały dziko. I poniosły. A wóz wyrwał się do przodu wraz z nimi. Rekin z kolei nie miał większego problemu, by oszacować, że zaatakowano ich od linii drzew po lewej stronie. Zupełnie jakby… ktoś ukrył się wśród gałęzi i tylko czekał.

Spoiler: pokaż
Shinobu Hiro
Karczmarz
Mężczyzna z blizną


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
· ·

Obrazek
· · ·
seasons don't fear the reaper
nor do the wind, the sun or the rain
Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1263
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Szlak transportowy

Postprzez Toshiro » 27 cze 2019, o 19:01

Dokąd: Sabishi
Czas podróży: 2:30
Środek transportu: Nogi :|

Z siedziby władzy Toshiro nie ruszył od razu na szlak. Było już zbyt ciemno i był zbyt zmęczony pogonią za "duchami", które jednak były prawdziwe i czyniły wiele zła. Miała nadzieję, że sprawa szybko zostanie rozwiązana i sprawcy zostaną pochwyceni. Niemniej jednak nie było to już jego zmartwienie, ponieważ on miał inny cel. Musiał wypocząć w jakiejś karczmie, a następnie z samego rana wyruszyć do Sabishi, gdzie miał donieść o przemycie zwierząt do innego kraju. Chodź cel był szczytny, to droga była na prawdę daleka. Nie dziwił się, że chcieli kogoś wysłać najszybciej jak się dało, bo trochę minie zanim ta wiadomość zostanie tam dostarczona. Skoro jednak nie mieli ludzi, to musieli postawić na niego. Podczas swojego odpoczynku Nishiyama dokładnie rozplanował swoją podróż, aby jak najszybciej dostać się na pustynię. Wydawało mu się, że najkorzystniejsza trasa przebiegać będzie przez Midori, Shinrin, Sakai, a na samym końcu przez główne szlaki Atsui aż do samego Sabishi. Po odpowiednim odpoczynku jak postanowił tak też zrobił. Zjadła śniadanie, a następnie ruszył w długą podróż w nadziei zapobiegnięcia kolejnych podobnych incydentów.

z.t.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 879
Dołączył(a): 26 lis 2018, o 00:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Harikken

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ame » 28 cze 2019, o 12:58

Nie wszystko ma swoje dobre i złe strony. Kaito na przykład ma same złe i kradnie tylko powietrze. Co do deszczu to jednak prawda. Można powiedzieć, że od samiutkiego początku niebieskowłosy był w pewien sposób powiązany z tym zjawiskiem atmosferycznym. Głównie przez spaczone poczucie humoru rodziców, którzy uznali, że w ich klanie takie imiona powinny być normą. No ale deszcz na złość mu ewidentnie nie padał. Upiorne słońce dawało mu w kość i miał cichą nadzieję, że nie roztopi się jak pięć gałek lodów o różnych smakach umieszczonych w jednym wafelku, upuszczonych na asfalt przez niezdarnego przedszkolaka, który uznał, że to dobry pomysł żeby na tym wafelku zaoszczędzić, bo tak to będzie go stać na dodatkową kulkę o smaku smurfowym. Dopiero wjazd do zacienionego lasu dał mu odrobinę wytchnienia, zaś proces zamiany w kluchę parzuchę postępował odrobinę wolniej.
Rekin wiedział, że lasy są idealnym miejscem na zasadzki. Ograniczona widoczność, zamaskowane pułapki, idealnie miejsce do gry w chowanego. Czego może chcieć więcej ktoś kto ma interes w tym, żeby jakiś wóz nie dotarł na miejsce, w które miał dotrzeć? Co prawda Hozuki nie znał dokładniej trasy, nie był stąd, ale nie trzeba było tutaj doświadczenia. Każdy wie, że lepiej atakować z zaskoczenia i co za tym idzie - z ukrycia. Mimo wszystko nie zamierzał tracić niczego - zdrowia w zasadzie nie mógł stracić za zasługi w postaci wygranej na loterii genetycznej, życia i godności da radę upilnować, ale przede wszystkim nie zamierzał tracić obiecanej zapłaty. W życiu trzeba mieć priorytety.
I gdy tak sobie siedział i nawiedzały go myśli przeróżne, to usłyszał świst. Nie wiedział co w nich leciało, ale wiedział co może zrobić. Rzucił się na swojego pracodawce w myślach modląc się, żeby agresorami okazali się jacyś biedacy, których nie stać na notki wybuchowe. Wszystko inne był w stanie przetrwać.
Po chwili wydarzył się cud! Polegał on na tym, że to nie była notka wybuchowa. Siła na szybko skleconej w myślach modlitwy do nieokreślonej siły sprawczej obroniła go także przed oślepieniem. Dzięki temu był w stanie oszacować skąd nadszedł atak. Nie potrzebował pomocy Watsona, aby określić, że atak wykonano zza linii drzew po lewej stronie.
W tym momencie pojawił się kolejny problem. Woźnica był oślepiony, a wystraszone konie pognały niczym hipsterzy na premierę nowego modelu Iphona. Jedyna różnica objawiała się w tym, że one biegły w konkretnym kierunku i celu. Gdyby była mgła i beton, to jeszcze można by się posłużyć pewną piosenką do opisu tej sytuacji, no ale ich nie ma. Przed Ame pojawił się trudny wybór - pozwolić koniom na samowole i dać im rozwalić wóz, czy zająć się przeciwnikami. Wrogów nie widział, nie znał ich liczby ani jakimi jeszcze zabawkami dysponują, zaś wlokące ich na oślep konie prędzej czy później doprowadzą do katastrofy.
- Nie wstawaj! - krzyknął do swojego pracodawcy. Priorytetem jest to, żeby nie dostał w łeb zbłąkanym shurikenem.
Sam niebieskowłosy zaś zamierzał wskoczyć na miejsce woźnicy i zatrzymać konie. Byłoby mu przykro gdyby rozwaliły wóz albo wpakowały ich w kolejną pułapkę. Następnie zamierzał zająć pozycje za wozem po przeciwległej stronie do tej, z której ich zaatakowano. Potrzebował więcej informacji żeby przejść do skutecznego kontrataku, dlatego zamierzał obserwować linie drzew po lewej stronie.
Przez miesiące, patrzył na pełny lili wodnej staw i stawał się świadom, że nie może być to zwykły rekin morski. Element, który zmienił jego charakter to wlasnie wybor bestii. Kiedy wrócił był nieco inny. Nie posiadał jeszcze paktu, jednak już do czegoś się zobowiązał, reprezentowania cechy tego zwierzęcia swoim nastawieniem. - Hakai o Ame.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 604
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 22:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości