Dom Inoyū

Re: Dom Inoyū

Postprzez Shikatsu » 17 lut 2019, o 13:27

Shi nawet nie zauważyła, że herbatka, którą tak bezpardonowo się poczęstowała, była lepszej jakości niż inne herbatki, które miała przyjemność konsumować w swoim dziewiętnastoletnim życiu. Pociągnęła więc spory łyk, choć na moment nie dostrzegając złożoności aromatu naparu - Inoyu miała szczęście, że Nara wróciła do domu dopiero na nędzne ostatki, inaczej można byłoby nazwać to wręcz marnotrawstwem. Dziewczyna obtarła usta wierzchem dłoni, odstawiając na blacik swoją czarkę - zaspokoiła prymitywne pragnienie.
- Te zamówienie to chyba ci się przyśniło - parsknęła krótko, przewracając oczami i zapierając się dłońmi za swoim grzbietem, by wyciągnąć przed siebie obolałe nogi. Przeszła dzisiaj przecież ogromne dystanse! - Nie twoja sprawa. Może byłam się przewietrzyć.
Nie miała zamiaru się nawet z nią wykłócać - obie wiedziały, że jeśli Shi zapuszczała się do miasta, to zwykle po to, by przesłać coś rodzicom lub odebrać list z Midori. Inoyu może uważała to za kolejny objaw lenistwa Nary, która większość czasu trzymała się bliżej domostwa i okolicznego lasku, ale powody były zgoła inne - Shi po prostu rozsądnie uznała, że w najbliższym czasie raczej nie będzie pojawiać się w centrum, bo może ściągnąć na siebie niepotrzebne jej do szczęścia tarapaty; tym bardziej, że właściciel lombardu z którego zwinęła wazę widział jej twarz i pewnie, co gorsza, dobrze ja zapamiętał. Raczej wolała się nie zapuszczać w tamte okolice bez powodu.
Opadła grzbietem na podłogę, rozkładając ręce na boki i zawieszając bezmyślne spojrzenie na suficie, gdy ktoś zapukał do drzwi. Nie miała nawet ochoty się tym zainteresować - ostatni raz, gdy odebrała przesyłkę w domu Inoyu, wpakowała się w niezłe bagno. Pozwoliła więc gospodyni zająć się petentem, a sama przymknęła ślepia, w sumie nie myśląc o niczym. Może to była medytacja, może po prostu zaleganie bez celu.
- Od kogo to? - w sumie miała to w nosie, ale skoro już spędzały czas razem, to czuła się zobowiązana do tego, by nawiązać coś w rodzaju dialogu. Jeden z kotów Inoyu wąchał jej leżącą na drewnianych deskach dłoń, a sama Shi zdobyła się na otworzenie jednego oka, by okazać zainteresowanie korespondencją panny Inuju. Może to wujostwo?
Na ofertę zarobku westchnęła męczeńsko - ten zbieg okoliczności był jakiś podejrzany; jeszcze rano dumała nad tym, że pasowałoby zdobyć trochę złota, a tu taka okazja? To nie miało prawa dobrze się skończyć. Nagle poczuła, że więdnie i traci wszelkie siły.
- ...Ale że musimy wyjść? Nie można tutaj? No dobra - pomarudziła jeszcze przez moment, nadal rozpłaszczona na drewnianych deskach. W końcu jednak zebrała się w sobie, powoli stawiając do pionu zesztywniałe członki. Nie zadawała zbędnych pytań - potrzebowała tych pieniędzy. Z ociąganiem więc zebrała swoje śmieci i zapięła nad tyłkiem torbę ze swoim ekwipunkiem, który nosiła przy sobie zawsze, nawet jeśli szła doić krowy. Przezorny zawsze ubezpieczony, tym bardziej, że Soso chyba nie było najbezpieczniejszym miejscem na świecie. Leniwie otrzepała swoją kurtkę z kurzu, przeciągnęła się i wreszcie spojrzała wyczekująco na Inoyu, która była już najprawdopodobniej zniecierpliwiona ślimaczym tempem Nary.
I, nadzwyczaj pogodnie, ruszyła z Inoyu, by powrócić na miejsce zbrodni.


z/t z Inojkiem
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 235
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Dom Inoyū

Postprzez Ichirou » 17 lut 2019, o 18:03

Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2523
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 27
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Dom Inoyū

Postprzez Shikatsu » 16 mar 2019, o 15:06

Wiosna minęła w okamgnieniu, a po niej przyszło lato. Atmosfera w domu Yamanaków oczyściła się odczuwalnie - może to nowina o końcu wojny sprawiła, że Shikatsu odprężyła się wreszcie, stając przyjemną w obyciu współlokatorką? A może to fakt, że zawdzięczała Inoyu to, że nie wyglądała teraz na świat zza grubych i zimnych krat? Coś się na pewno zmieniło, a Shi z niewdzięcznego pasożyta przemieniła się w kogoś, kogo można w sumie nazwać w miarę dobrym lokatorem. Stała się na pewno życzliwsza w stosunku do gospodyni - miała świadomość tego, że jej pobyt w Soso zdecydowanie się przedłużał, a Inoyu ostatnimi czasy wykazywała się jakąś anielską cierpliwością w stosunku do jej osoby - tym bardziej, że, o dziwo, podzieliła się z nią zarobionymi ostatnio pieniędzmi. A nie musiała!
Dlatego teraz Shi starała się ułatwić jej życie na tyle na ile mogła - przestała rozprzestrzeniać się ze swoim lichym dobytkiem poza miejsce dla nie wyznaczone, czasem nawet dobrowolnie zgłosiła się, by trochę pomóc przy oporządzaniu chałupy - co prawda w granicach rozsądku, takie przebłyski zdarzyły jej się najwyżej ze dwa razy, ale nadal była to drastyczna zmiana na lepsze. Nawet w stosunku do Inoyu stała się życzliwsza - wcześniej raczej wymijały się, nie zwracając na siebie zbyt wiele uwagi, teraz jednak Shi łapała się na tym, że zdarza się wyczekiwać powrotu albinoski ze świątyni.
Tak było też i dzisiaj - Nara snuła się od kąta do kąta, nie do końca w ogóle wiedząc, co ma ze sobą zrobić. Jej wąska przestrzeń życiowa w Soso zaczynała powoli ją dusić i tym częściej potrzebowała Inoyu tylko po to, by otworzyć do niej znudzoną gębę. Kręciła się więc po domku wujostwa jak bąk, odbijając się od ścian - było to do niej w sumie niepodobne; zwykle w momentach nudy po prostu znajdowała sobie jakieś powtarzalne zajęcie, które potem najczęściej kończyło się drzemką.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 235
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Dom Inoyū

Postprzez Inoyū » 16 mar 2019, o 16:08

Yamanaka nie miała zazwyczaj zbyt wielkich problemów związanych ze swoim albinizmem; ot, może jej cera była nieco bledsza, a włosy, chociaż wśród członków jej klanu zwykle były dość jasne, przechodziły raczej w chłodną biel, zamiast zatrzymać się na platynowym blondzie. Jedynym elementem jej facjaty, który mógłby przyciągnąć uwagę, były jej ślepia - nienaturalnie czerwone, przekrwione tęczówki. Pozbawione źrenic, więc pozbawione też praktycznie każdej emocji - jej oko nie reagowało na bodźce w sposób oczywisty. Właściwie, to w ogóle nie reagowało. Tęczówka się nie zwęża. Nie rozszerza się. Dwa, czerwone, martwe punkty. Chwała bogom, że nadrabia swoją bogatą mimiką. Dzięki temu jest chociaż odrobinę bardziej ludzka.
Jest jednak pewien okres, kiedy doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego drobnego defektu, a cały świat zdaje się wręcz o tym na każdym kroku jej przypominać. Lato bynajmniej nie było zbyt łaskawą porą dla, pozbawionej naturalnej ochrony przed promieniowaniem słonecznym, skóry albinoski. Wtedy to, gdy akurat przez chwilę zapomniała o konieczności przebywania w najbardziej zacienionych miejscach, przybierała kolor soczystej czerwieni, a zniszczony naskórek łuszczył się bezlitośnie, pozostawiając każdą kolejną, zaleczoną warstwę już nieco delikatniejszą. Ile to musiała się nachodzić za maściami łagodzącymi jej dolegliwości! Wraz z wiekiem nabrała doświadczenia, a wraz z doświadczeniem również wiedzy, zaczęła więc coraz częściej wychodzić z parasolką, która miała chronić ją przez palącym słońcem. To sprawdzało się najlepiej.
Kiedy wracała ze świątyni było jeszcze całkiem niepóźno; najprawdopodobniej wczesne popołudnie z tego, co zdążyła wywnioskować po wędrówce słońca po nieznośnie bezchmurnym niebie. Koniec wojny, naturalnie, był nowiną niezwykle radosną dla zwykłego śmiertelnika, jednak dla opiekunki chramu ta radość wcale nie była dominującym uczuciem - dobrze, że już nie zabijają się na froncie. Źle, że ludzie, zachłysnąwszy się chwilą pokoju, praktycznie przestali odwiedzać jej świątynię, a liczebność klienteli szybko skurczyła się do stanu sprzed wojny, gdy jej jedynymi bywalcami pozostawali turyści i ci bardziej nadgorliwi wyznawcy. W końcu po co mieliby się fatygować, skoro już wymodlili swoje upragnione zakończenie konfliktu?
Po kilku tłustych miesiącach, w końcu nadeszły miesiące chude; uznawszy, że spędzi ten dzień bardziej produktywnie w domu, niż czekając bóg-wie-na-co w świątyni, przemknęła szybciutko pod parasolem do swojego domostwa. Uchyliła drzwi, wpuściła koty. Zdjęła buty, po czym stanęła bosą stopą na podłożu, delektując się jej chłodem.
...I w tym momencie podniosła głowę, a przed jej oczami ukazała się błądząca po pomieszczeniu bez większego celu sylwetka Shikatsu.
Na bogów, przestańże się już tak kręcić, co ci się stało? Masz owsiki czy jak? Wszystko z tobą w porządku? — powitała się z nią grzecznie, zatrzymując na niej nieco zaniepokojone spojrzenie. Dokładnie takie, jakie posyła się potencjalnym wariatom. Podejrzane zachowanie Nary skłoniło Yamanakę do pozostawienia jej w spokoju; w końcu kto wie, co ona teraz zamierza zrobić? Czy to już udar? Zbyt długo stała na słońcu? Lepiej nie ryzykować i się oddalić.
Oparła parasolkę o ścianę tuż przy wejściu i, pocierając rękawem cienkiej koszuli spocone czoło, zaczęła przemieszczać się w stronę swojego pokoju.
PH BANK KP arciki głosik

I have dreams like you - no, really!
just much less touchy-feely
they mainly happen somewhere warm and sunny

Obrazek

on an island that I own
tanned and rested and alone
surrounded by enormous piles of money


· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Forum
 
Posty: 245
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wielki kunai na grzbiecie, torba na biodrze, rękawiczki z blaszkami.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Dom Inoyū

Postprzez Ichirou » 16 mar 2019, o 17:35

Obrazek
Misja rangi D
Inoyū i Shikatsu
1/22


Nadchodziło lato. Słońce z większą ochotą swoimi gorącymi promieniami obmywało Karmazynowe Szczyty. Do serc mieszkańców Soso wlało się ciepło jednak nie za sprawą ognistej gwiazdy, lecz z powodu kojącej nowiny o zakończeniu wojny. Ciągnący się miesiącami konflikt o pozycyjnym charakterze wreszcie dobrnął do finiszu, który dla klanu Yamanaka i jego prowincji był umiarkowanie pozytywny. Zwykli ludzie odetchnęli z ulgą, zmartwień było tak jakby mniej, a i sam region powoli odżywał gospodarczo po przywróceniu otwartych granic. Krew poległych i łzy zrozpaczonych wsiąknęły już w skamieniałą glebę.
Życie wracało do normy, a ludzie znowu zaczynali myśleć o sprawach bardziej przyziemnych. Nie inaczej było w przypadku znajomej bohaterkom pary.
Pewien piegowaty, o twarzy czerwonej od słońca, rudy smarkacz żwawym krokiem przemierzał kolejne uliczki wioski. Zmierzał z dwoma niemalże identycznymi liścikami pod dobrze mu znany adres. To był jego rewir. Miał szczęście, bo trafił pod dom albinoski, kiedy znajdowały się w nim obie adresatki wiadomości. Kiedy dziewczyny omawiały temat pasożytów zamieszkujących ciało Nary, po domostwie rozległo się pukanie.
Stuk stuk, puk puk.
- Jeden liścik dla pani Shikatatsu i jeden liścik dla pani Inuju - odezwał się radośnie, kiedy tylko otwarto mu drzwi. Potem tylko przekazał przesyłki i zmył się w podskokach.
Oba listy były bardzo podobne i ograniczały się do dość krótkiej informacji. Były spisane przez Hisako, która bardzo życzliwie zaprosiła koleżanki do Sosenki na ploteczki i nadrobienie zaległości. Na końcu nadmieniła, że ma jeszcze do przekazania im jedną ważną wiadomość, co wolałaby zrobić osobiście. Zaproszenie dotyczyło dzisiejszego wieczoru, ale w razie czego Hisako prosiła o zwrotną wiadomość, gdyby dziewczynom bardziej odpowiadał inny termin.
Jeśli młode adeptki zjawiły się w aromatycznej knajpce o umówionym czasie, to znajoma o kasztanowych włosach przywitała je ciepłymi uściskami. Po dawnych, dość tragicznych wydarzeniach nie było u niej już żadnych śladów, a do tego wydawała się być jeszcze weselsza niż zwykle. Planowała uśpić czujność dziewczyn przyziemnymi ploteczkami i tematami, ale nie mogła się powstrzymać i praktycznie po chwili wypalała, że będą z Yasuhiko brać ślub. Ostatnie niespokojne czasy i tak już dość długo wstrzymywały ich plany, więc teraz, po zakończeniu wojny, postanowili przystąpić do ceremonii praktycznie od razu. Przekazała przy okazji pozdrowienia od przyszłego pana młodego, który właśnie był zajęty dogrywaniem szczegółów nadchodzącego wesela. Hisako narzekała, że czasu coraz mniej, że tyle przygotowań, że różne sprawy się nawarstwiają, że się stresuje, że nie wie, jak to będzie i w ogóle. Mimo wielu zmartwień i obaw przemawiała przez nią jednak pewna radość, z którą chciała się podzielić ze swoimi przyjaciółkami. Zaprosiła więc Inojkę i Shi na swój ślub, wielokrotnie podkreślając, że obie muszą koniecznie się zjawić, bo inaczej będzie na nie obrażona na śmierć i życie.
Gdyby jednak dziewczyny nie miały ochoty na spotkanie znajomej, to i tak otrzymały zaproszenie, tyle że dwa dni później i drogą listowną. Hisako nie miałaby im tego za złe, nawet gdyby nie dały żadnego odzewu. Wierzyła w nie chyba bardziej niż one same w siebie.
Uroczystość miała odbyć się w rodzinnym domu pana młodego za równy tydzień, zgodnie z tradycją, więc o wieczornej porze.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2523
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 27
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Dom Inoyū

Postprzez Shikatsu » 22 mar 2019, o 15:08

Znudzona Shi czekała na Inoyu jak wierny pies na właściciela – na sam odgłos jej kroków wybudziła się na moment z tego dojmującego marazmu, by podreptać do drzwi z zamiarem wyjścia naprzeciw powracającej ze świątynnej roboty gospodyni. Już otworzyła usta, by powitać radośnie albinoskę – ta jednak, zamiast docenić ten komitet powitalny w postaci Shikatsu i kotów, zdecydowała się zainteresować tym, czy Nara nie jest aby zarobaczona.
- Sama masz owsiki – odpowiedziała krótko i bardzo elokwentnie na tę zaczepkę, wzruszając ramionami z lekkim obruszeniem. W sumie nie było to dalekie od prawdy – takie obrzydlistwa chyba łatwo się roznoszą na małej przestrzeni? W takim razie Inoyu miała szczęście, że nie miała racji, a Shikatsu nie była nosicielem żadnego paskudztwa, bo obie miałyby poważny problem.
Nie zraziła się jednak ta zniewaga i chciała kontynuować pogawędkę, zmęczona robieniem poważnych rzeczy Inoyu była do tego niekoniecznie skłonna; miała prawo czuć się zmęczona, w przeciwieństwie do Shikatsu, która całe dnie spędzała zazwyczaj na odbijaniu się od ścian. Yamanaka wyminęła ja obojętnie, by podreptać do swojego pokoju, a Shi została tak jak stała, nadal pozbawiona jakiegokolwiek zajęcia.
Na szczęście dosłownie chwilę później rozległo się pukanie do drzwi – Nara nie musiała więc zniżyć się do żebrania o uwagę albinoski i mogła skupić się na prostej czynności odebrania przesyłki. Wyjrzała za drzwi ze stosownym ociąganiem, by po raz kolejny ujrzeć przed sobą małego posłańca. Tym razem wiadomości były dwie – zaadresowane do obu kunoichi, każda takim samym pismem. Podrapała się po skroni, zastanawiając się, kto w ogóle jest ich wspólnym znajomym – lista nie była zbyt długa.
Zapukała w cienka ścianę pokoiku Inojki, by bez czekania na odpowiedź zajrzeć do środka, niedbale pokazując albinosce liścik.
- Masz ochotę wyskoczyć dzisiaj do knajpy?

---------

Tydzień od usłyszenia z ust Hisako szczęśliwej nowiny o zbliżającej się ceremonii minął w okamgnieniu. Shi nie szykowała się do imprezy zbytnio – wszystkie te rytuały i obrządki dookoła ślubów uważała za zbędne i niepotrzebnie symboliczne; cieszyła się ze szczęścia pary, ale nie skakała z radości na myśl o tym, że będzie musiała wystać przez cała ceremonie, a potem spełniać się towarzysko. Dopiero w ostatniej chwili więc przypomniało jej się o tym, że w jej oszczędnym bagażu, który przywiozła ze sobą do Soso, nie ma niczego, co przypominałoby odzienie stosowne do takiej okazji. Stała więc właśnie nad wyłożonymi na podłodze swoimi ubraniami na zmianę, które na pewno można było nazwać bardzo wygodnymi, ale nie były to rzeczy, które wypada nosić na grzbiecie podczas jednego z piękniejszych dni cudzego życia.
Znała jednak kogoś, kto wyjątkowo dbał o prezencję – i przypadkiem złożyło się, że ten ktoś nazywał się Inoyu i siedział dosłownie za ściana, prawdopodobnie wyczesując swoje długie kudły, nacierając ciało aromatycznymi olejkami, malując swoje blade lico czerwonym pigmentem i dobierając garderobę. Shi zdążyła już poznać Yamanake na tyle dobrze, by wiedzieć, że ta dzisiaj wystroi się tak, by przyćmić pannę młoda.
Wiedziała więc, gdzie się udać – znów zapukała w cienka ścianę i wsunęła głowę bez pytania do pokoju albinoski, by spojrzeć na nią dość bezradnie.
- Pomóż mi, Inoyu. Masz cokolwiek, co mogę ubrać? Coś prostego? Może jakieś ciuchy twojej mamy? Cokolwiek?
Teraz mogła tylko się modlić, że kapłanka nie zrobi z niej ślicznego bezika.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 235
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Dom Inoyū

Postprzez Inoyū » 26 mar 2019, o 21:46

Spotkanie z Hideko Hisako jest o tyle warte odnotowania, że podczas jego trwania dziewczyna poinformowała nasz sympatyczny duecik o zbliżającym się ślubie, na który – koniecznie, jak kilka razy podkreślała – musiały przyjść, bo inaczej sobie tych swoich zaślubin bez nich w ogóle nie wyobraża. Potem jeszcze kilkakrotnie powtarzała coś o śmierci, jednak o czyjej śmierci szatynka z takim zaaferowaniem opowiadała – tego już Inoyū nie zdążyła zarejestrować, bowiem była wówczas zbyt zajęta spijaniem ostatnich łyków sosnowej herbatki. Herbata, nawet pomimo nieskładnego paplania ich znajomej, które nieco psuło spokojną, wręcz senną atmosferę herbaciarni, była całkiem dobra. Właściwie, to był to jedyny pozytywny akcent spędzonego poza domem wieczorka; wizja radosnego pląsania na weselu dziewczyny, z której jeszcze kilka miesięcy wcześniej miała zamiar tylko zedrzeć pieniążki i już więcej jej nie zobaczyć, przerażała ją tak bardzo, że zdecydowała się nawet o tym nie myśleć.
Wyparcie zbliżającej się wielkimi krokami daty przyszło jej nadzwyczaj łatwo. Tak łatwo, że o ślubie przypomniała jej dopiero Nara, która bezceremonialnie wparadowała do jej pokoju, agresywnie oznajmiając, że ta koniecznie musi jej w czymś pomóc, a do tego potrzebne będą jej mamine fatałaszki. Zmarszczyła delikatnie brwi. Spojrzała na nią półprzytomnie, próbując wysilić swoje dość niedomagające dzisiaj neurony do sklejenia porozrzucanych chaotycznie informacji w sensowną całość.
Nie dam ci przecież niczego od mojej matki, nie ma mowy — fuknęła z lekkim przerażeniem, gdy do jej jakże błyskotliwego umysłu zaczęły w końcu napływać wspomnienia ze sprzedtygodniowego posiedzenia z Hisako. Jak stała, tak teraz sobie usiadła – jeszcze nic dzisiaj nie zrobiła, a już czuła się tak zmęczona, że aż musiała sobie westchnąć. No masz ci los! Kiedy niby ma spędzić cały dzień na nierobieniu niczego, skoro cały świat tak bardzo chce jej w tym przeszkodzić?!
Na pewno nie masz czegoś swojego? Jesteś pewna? Sprawdź jeszcze raz — jęknęła bezsilnie, pocierając opuszkami palców wewnętrzne kąciki zmęczonych ślepi — No dobra. Dobra. Coś prostego, tak? Czekaj, bo nie wiem, czy mam w ogóle coś takiego — mówiąc to, poczłapała flegmatycznie w kierunku swojej prowizorycznej garderoby, by zacząć przekładać niedbale różnej maści łaszki, niezbyt bacząc na ewentualne ich pogniecenie. Szafa Inoyū nie znała prostoty; oczom Shi raz po raz migały zdobne tkaniny, które za sprawą niecierpliwych dłoni Yamanaki z impetem lądowały na niezbyt czystej podłodze. Mlasknąwszy z dezaprobatą, wyciągnęła wreszcie z najdalszych odmętów najmniej strojne kimono. Nie pamiętała, kiedy ostatnio miała je na sobie. Czy w ogóle miała kiedykolwiek?
...Pasuje ci to? Zresztą i tak nie masz wyboru, nie dostaniesz niczego innego — wzruszyła delikatnie ramionami, wciskając w jej ręce ciemny materiał przygotowanego przez nią stroju, po czym niezbyt subtelnie wypchnęła ją za drzwi, chcąc wreszcie zająć się własną, niedoszlifowaną jeszcze, prezencją. Kto jak kto, ale Inoyū lubiła łaszki. Lubiła, gdy się świeci. Lubiła, gdy było nowe. A także, co najważniejsze - lubiła, gdy było drogie. Wierzyła, że zasługuje na to, co najlepsze. Odjęłaby sobie od ust, żeby tylko kupić tę jedną, konkretną rzecz, którą właśnie sobie upatrzyła, a bez której jej życie nie miałoby już dłużej sensu.
Tak właśnie było z najnowszym kimonem, które postanowiła sobie kupić zupełnie bez żadnej okazji; w sumie tylko po to, by ładnie prezentowało się w szafie przepełnionej równie pięknymi, ale też nienoszonymi, kimonami. Bo z jakiej okazji miałaby je w ogóle zakładać? Do pracy? Do przekopania ogródka?
Materiał zdobnego kimona błyskał złotą nicią, a Inoyū, na nowo zachwycona swoim świeżutkim nabytkiem, przywdziała je na siebie z pewnym ociąganiem; ciężka tkanina ocierała się dość nieprzyjemnie o jej zbyt delikatną skórę. Nie mogła być szczęśliwsza.
Ej, Shi, a nie chcesz czasem iść sama? Trafiłabyś, nie? — bąknęła niemrawo. Nie, nie trafiłaby.
Kilka niegroźnych sprzeczek i pośpiesznych powrotów po jakiś zapomniany, acz niezaprzeczalnie konieczny, przedmiot później udało się im w końcu opuścić posiadłość państwa Yamanaka.
Hej, przynajmniej naje się za frajer. Czy są jeszcze jakieś pozytywy?

z/t
Ostatnio edytowano 29 mar 2019, o 19:06 przez Inoyū, łącznie edytowano 1 raz
PH BANK KP arciki głosik

I have dreams like you - no, really!
just much less touchy-feely
they mainly happen somewhere warm and sunny

Obrazek

on an island that I own
tanned and rested and alone
surrounded by enormous piles of money


· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Forum
 
Posty: 245
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wielki kunai na grzbiecie, torba na biodrze, rękawiczki z blaszkami.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Dom Inoyū

Postprzez Ichirou » 27 mar 2019, o 22:01

Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2523
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 27
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Dom Inoyū

Postprzez Shikatsu » 15 kwi 2019, o 19:13

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Po tak ciężkiej pracy zasługiwała na chwilę odpoczynku - bałagan, który wygenerowała, zostawiła za domkiem, licząc, że niedługo przysłonią go opadające z drzew liście. Ze względu na coraz mocniejsze wiatry, które zwiastowały początek jesieni, sama szybko wyniosła się do zacisznego wnętrza domostwa, nie chcąc oglądać tych nieestetycznych widoków - w końcu od zawsze wiadomo, że najlepiej odpoczywa się w miejscu harmonijnym i urodziwym. Rozsiadła się więc w eleganckim saloniku Yamanaków, uprzednio bez pytania częstując się jakimś zwojem z rodzinnej biblioteczki - resztę wolnego popołudnia, dopóki Inoyu nie wróciła do domu i nie zrobiła jak zwykle zbędnego rabanu - chciała poświęcić na zgłębianie tutejszej mitologii. W końcu po niczym lepiej się nie śpi niż po bajeczce.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 235
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Dom Inoyū

Postprzez Ichirou » 16 kwi 2019, o 19:36

Obrazek
Misja rangi D
Shikatsu
1/15


Było ciepłe lato, choć czasem padało, na weselu dużo sake się wypiło, a po nim długo umierało. Tak zaczęła się górska przygoda. Dzień był jeszcze młody i Shikatsu była młoda.
Stuk stuk, puk puk.
Po domostwie rodziny Yamanaka, w którym obecnie znajdowała się tylko sarenka z Midori, rozległo się donośne pukanie. Dźwięk ten mógł zjeżyć włosy na głowie i zmrozić krew w żyłach, bowiem niemal zawsze zwiastował mniejsze lub większe przygody. Jeżeli w genialnym umyśle ciemnowłosej kunoichi zrodził się pomysł, by udawać nieobecną, to niestety natręt po drugiej stronie ściany nie dawał jej spokoju. Zapukał razy drugi, trzeci, a może i nawet czwarty, jeżeli była taka potrzeba.
Nara mogła wielce się zdziwić, kiedy po otwarciu drzwi ujrzała przed sobą nie małego rudzielca, lecz narzeczonego męża Hisako. Mężczyzna obdarował znajomą spokojnym, nieco zmęczonym spojrzeniem, a jego kamienna twarz - jak zawsze zresztą - nie zdradzała żadnych emocji i intencji jego nadejścia.
- Cześć. Przepraszam, że nachodzę, ale mam jedną sprawę. Hisa chwaliła cię, że specjalizujesz się w rozwiązywaniu różnych problemów, a ja właśnie taki jeden mam... - odparł, wzdychając cichutko i przyglądając się uważni Shi, czy jest w ogóle zainteresowana.
- Moglibyśmy o tym porozmawiać? Spokojnie, to nic zobowiązującego, decyzję najwyżej podejmiesz później - dodał, zdobywając się na minimalny uśmiech w stronę rozmówczyni, bo leciutkie uniesienie się kącików ust na tej kwadratowej, nieplastycznej twarzy chyba można było uznać jako uśmiech. Jakby nie było, z duetu ratowniczek swej żony to właśnie z Shikatsu lepiej się dogadywał, choć ta nić porozumienia wyszywała w głównej mierze milczenie.
Nie wyglądało na to, by Yasuhiko był skory do omówienia sprawy na zewnątrz. Jeżeli Nara zapytała się o szczegóły dalej stojąc w progu, to Yasu grzecznie poprosił o możliwość porozmawiania w bardziej zacisznych warunkach.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2523
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 27
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Dom Inoyū

Postprzez Shikatsu » 23 kwi 2019, o 15:01

Młoda Nara właśnie wycierała swoje buty z lepkiego mulu, gdy ktoś zdecydował się mieć czelność ją niepokoić. Początkowo zamarła bez ruchu jak spłoszone zwierzę, spoglądając wrogo na drzwi dzielące ją od intruza - starała się nie wydawać ani jednego dźwięku, wstrzymała nawet oddech. Może jej się wydawało? Natręt jednak nie dawał za wygraną, namiętnie tłukąc w drewniane drzwi. Shi dobrze wiedziała, co to oznacza - ktoś miał jakiś interes do Inoyu, a skoro ta jest nieobecna, to najprawdopodobniej zdecyduje się spróbować zaprząc do roboty tego, kto się napatoczy - i w tym przypadku będzie to Shikatsu, która miała inne plany na popołudnie niż brudzenie sobie rączek.
Zdecydowała się jednak pofatygować do wejścia i uchylić drzwi, łypiąc zza nich wrogo na nieproszonego gościa. Liczyła na to, że swoją niesympatyczną aparycją sprawi, że delikwent uzna całkiem rozsądnie, że może zaczeka na panią domu i da jej święty spokój, którego tak pragnęła.
- Pan Yasu, dzień dobry, cześć. Inoyu jest w świątyni - nie da się ukryć, że była zaskoczona tym, kogo ujrzała przed sobą. Do tego momentu łudziła się, że wraz z finałem wesela skończyły się perypetie nowożeńców, w które chcąc nie chcąc została wciągnięta. Na sam dźwięk słowa „problem” skrzywiła się, podskórnie wiedząc, co to zwiastuje – Yasuhiko nie wydawał się typem osoby, która wpadła do niej na pogawędki przy kawie. Przez moment miała ochotę zatrzasnąć mu drzwi przed nosem.
- No dobra, proszę wejść – cofnęła się do środka, niedbałym gestem zachęcając mężczyznę do pójścia za nią – Tylko zdejmij buty. Inoyu zabije mnie, jeśli znajdzie tu choć odrobinę błota.
Nie bawiła się nawet w dobrą gospodynię – oparła się o jakiś mebelek zadem, krzyżując ręce na piersi i spoglądając wyczekująco na gościa. Nie chciała zachęcać go do jakiegoś rozsiadania się i w ten sposób przedłużać niezapowiedzianą wizytę. Na szczęście, na tyle na ile miała przyjemność zapoznać się z temperamentem świeżo upieczonego męża Hisako, on też nie wyglądał na takiego, co chciałby zajmować jej więcej czasu niż wymagało tego wdrożenie kunoichi w dręczące go problemy.
- Nie chcę nic obiecywać, ale o co chodzi? Znowu ktoś zrzucił z dachu szanowną małżonkę? – zarechotała ponuro. Nie była pewna, czy takie żarty są na miejscu, ale minęło już trochę czasu, sprawa może była trochę mniej drażliwa.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 235
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Dom Inoyū

Postprzez Ichirou » 24 kwi 2019, o 20:07

Obrazek
Misja rangi D
Shikatsu
3/15


- Najwyżej zrzuciłabyś to na mnie - odparł spokojnie, choć biorąc poprawkę na jego niemalże zerową ekspresyjność, to ta kwestia mogła zabrzmieć jako mały żarcik, którego celem było rozładowanie trochę sztywnej atmosfery. Może chciał nieco obniżyć formalność spotkania, niepotrzebnie narzuconą przez nazwanie go panem, a może chciał rozluźnić Narę przed wytoczeniem skomplikowanej sprawy - trudno powiedzieć. Choć z jego kanciastej twarzy trudno było ckolwiek odczytać, to było pewne, że nie przyszedł z byle czym.
Grzecznie odstawił buciki nieopodal wejścia, a potem ruszył za ciemnowłosą do salonu. Tam znalazł sobie coś do przycupnięcia lub oparcia się. W żadnym wypadku nie był skory do rozwalenia się na jakieś kanapie się i picia herbatki godzinami, ale z drugiej strony trochę głupio stać jak kołek w środku pomieszczenia i prowadzić dalszą rozmowę. Uczynił więc podobnie jak Shi i znalazł sobie jakiś mebelek, który mógł przynajmniej połowicznie pełnić rolę siedziska.
Nie wybuchnął śmiechem na słowa znajomej, a jego usta tylko minimalnie drgnęły. Shikatsu usłyszała jednak, jak ten głośno wypuścił powietrze nosem.
- Chodzi o coś innego... - zaczął spokojnie, omiatając smętnym spojrzeniem salonik, jakby układając w głowie odpowiednie słowa. - Mam kuzyna, ma na imię Tsunematsu, pracuje dla naszej rodziny. Nie powinnaś go kojarzyć, bo nie było go na weselu, w sumie to i w pracy też już go nie było chwilę czasu. No i w tym jest problem, że nie wiem, co się z nim dzieje. Wiesz, kawaler, mieszka sam na uboczu, jesteśmy właściwie jego najbliższa rodziną. Moi rodzice zaczynają się niepokoić, bracia też nic nie wiedzą... Byłem wczoraj u niego, znaczy się, pod jego domem. Pukałem w drzwi, ale go nie było. Przez okna zaglądałem, ale niczego specjalnego nie dostrzegłem. - Wzruszył bezradnie ramionami, wracając spojrzeniem do Shi i na niej zawieszając swoje spokojne, brązowe ślepia.
- Moja prośba jest więc taka, żebyś sprawdziła jego dom od środka. Hisa zapewniała mnie, że to byłaby dla ciebie pestka. Może coś znajdziesz, a jeśli nie, to trudno, przynajmniej jedna niewiadoma zniknie. Moja matka od paru dni smęci, że pewnie zapił się w swojej chałupie, ale ona lubi trochę przesadzać, no i nigdy za nim nie przepadała.
Yasuhiko poczekał grzecznie, aż geniusz z Midori przetrawi wyłożoną sprawę i określi, czy w ogóle podejmuje się zadania. Jeżeli tak, poinstruował dokładnie, gdzie leży lokum Tsunematsu, a w razie potrzeby spisał adresik na jakimś papierze. Był też gotów odpowiedzieć na wszelkie pytania, ale nawet jeśli te się nie pojawiły, to dodał na koniec parę słów od siebie.
- Wiesz... on jakoś ostatnio chodził z kwaśną miną, ale zbywał pytania na ten temat. Osobiście wątpię, żeby aż tak zapił. Często łaził po tych różnych lokalach we wiosce, ale to robi chyba prawie każdy kawaler po trzydziestce, nie?
Gdyby nie było już dalszych kwestii do wyjaśnienia, to Yasu pożegnał się grzecznie, wskoczył z powrotem w swoje buciki i opuścił domostwo Inojki. W innym przypadku dalej opierał się o mebelek, tyle że przełożył nóżki między sobą, bo już w biodrach trochę zaczęło go boleć od tego krzywienia się.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2523
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 27
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Dom Inoyū

Postprzez Shikatsu » 26 kwi 2019, o 17:23

Shi posługiwała się osobliwą mieszanką zwracania się do mężczyzny w drugiej osobie, które przeplatało się z mówieniem per pan - nie do końca wiedziała, na jakiej stopie znajduje się w relacjach z Yasuhiko, tym bardziej, że więcej okazji do pogawędek miała z jego niedawno poślubioną narzeczoną. Nie znaczyło to jednak, że czuła się niezręcznie w towarzystwie tego mrukliwego chłopa - oboje cenili chyba tak samo ciszę i spokój, zazwyczaj więc, gdy mieli okazję się spotkać, spędzali czas na komfortowym milczeniu.
To był w sumie chyba pierwszy raz, gdy usłyszała, jak świeżo upieczony mężuś wypowiada tyle słów naraz - początkowo nie mogła się skupić na jego wypowiedzi, zbyt zaskoczona faktem, że mężczyzna w ogóle umie wypowiedzieć kilka zdań złożonych po sobie.
- Sprawdzić dom od środka? Czyli po prostu mam się włamać? - Nara schowała dłonie głęboko w kieszenie swojego wdzianka, mrużąc ślepia z momentem, gdy napotkała statyczne spojrzenie pana Yasu. Parsknęła pod nosem gorzko - No to ładne ma o mnie zdanie Hisako!
Podrapała się po ramieniu, przez moment zastanawiając się nad tym, co wyłożył jej przybysz. Na samą myśl, że miałaby się gdzieś wdzierać do środka, przypominały jej się jej przygody w lombardzie, tym razem ryzyko wydawało się jednak znikome. Co mogło najgorszego się stać? Najwyżej znajdzie delikwenta albo upojonego alkoholem do nieprzytomności, albo po prostu zimnego.
- Jak mi zapłacicie za fatygę, to nie ma sprawy. Ty, twoja matka, wszystko mi jedno kto. Sprawdzę tego waszego pijaczynę. W najgorszym przypadku po prostu znajdę trupa. Sąsiedzi nie skarżyli się na zapach?
Szczerze mówiąc, to sposób w jaki Yasuhiko mówił o swoim krewnym nie sprawiał wrażenia, jakby był specjalnie strapiony jego zniknięciem. Może Tsunematsu nie był ulubieńcem familii, a może, najzwyczajniej w świecie, wcześniej zdarzało mu się więcej takich krótkich zniknięć? Shi zdecydowała błyskotliwie, że nie będzie się interesować zawiłościami rodzinnych relacji i odpuści sobie zadawanie dalszych pytań – robota wydawała się prościutka i niezbyt męcząca.
Odczekała cierpliwie aż pan Yasu przygotuje jej małą mapkę, która ułatwi jej dotarcie do domostwa zaginionego. Sama nie ociągała się z wyruszeniem w drogę – wyszła razem z Yasuhiko, rozdzielając się z nim w odpowiednim momencie, by dotrzeć pod wskazany adres. Chciała załatwić sprawę szybko i czym prędzej wrócić, cięższa o parę miedziaków, do własnych, bardziej interesujących, zajęć. W dodatku – jeśli na miejscu czekał na nią nieboszczyk – to wolała nie zwlekać z wizytą z wiadomych względów. Nie brała w ogóle pod uwagę, że coś może pójść nie tak – najbardziej martwiła ją teraz kwestia smrodu.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 235
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Dom Inoyū

Postprzez Ichirou » 27 kwi 2019, o 19:30

Shikatsu [zt]
Lecimy tutaj -> viewtopic.php?f=63&t=5257&p=116236#p116236
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2523
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 27
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości