Centralna i zachodnia część dzielnicy mieszkalnej

Gracze rozpoczynający/mieszkający w Ryuzaku no Taki są zobowiązani do założenia tutaj swojego domu bądź mieszkania, w którym będą mieszkać na czas pobytu w tym kraju.

Re: Centralna i zachodnia część dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Kisho » 9 sty 2019, o 14:01

Spacyfikowali trójkę najemników w dość zaskakująco szybkim tempie. Kisho zdawało się, że poszło im zbyt łatwo. Spodziewał się z ich strony czegoś więcej. Chociaż, po prawdzie przywykł już do tego, że zawsze ma pod górkę i prędzej czy później coś mu się komplikuje, rzecz jasna na jego niekorzyść. Uczucie niedosytu było w tym wypadku jednak odbierane pozytywnie. Musiałby być głupi, by nie cieszyć się z takiego obrotu sprawy. Może rzeczywiście dzisiaj dopisuje mu szczęście?
Idąc za ciosem i tym samym kontynuując wcześniej ustalony plan, przeszli w końcu do przesłuchania. Ta część była najlepsza. Początkowo mieli trudności, by cokolwiek wydusić z najemników, ale przyboczny Mei za pomocą swoich pięści w końcu zdołał nakłonić jednego do współpracy i szybkiej pogadanki. Dowiedzieli się wszystkiego, co chcieli. Poznali motywy i cel działania sprawców, a także, na kogo zlecenie działali i gdzie z ów człowiekiem mili się spotkać.
- Nie rozumiem, jak ludzie mogą być tak upodleni - skomentował krótko działanie biznesmena i pomógł w przetransportowaniu najemników na statek. Chłopak nie potrafił zrozumieć, dlaczego ktoś, kto zarabia ogromne sumy Ryo, musi się posiłkować brudnymi zagraniami tylko po to, by wzbogacić się jeszcze bardziej przy minimalnie najmniejszym wkładzie.
Po przekazaniu trójki schwytanych reszcie drużyny wreszcie mogli przystąpić do ostatniego etapu. Bardziej niż najemników zależało im właśnie na owym biznesmenie, bo to on był wszystkiemu winny. Według ustaleń miał się spotkać z najemnikami w domostwie z bordowym dachem, gdzie przekaże honoraria i oficjalnie zakończą współpracę. Tam właśnie założyli zasadzkę.
Słysząc propozycję Mei, dotyczącą pierwszeństwa w wyborze podmienianej osoby, aż prychnął krótkim śmiechem. Osobiście było mu wszystko jedno, jaki wygląd przybierze. Nie miał on zbyt wiele do powodzenia ich misji. Ostatecznie padło na czarnowłosego, ale jak wspomniano, był to wybór czysto losowy. Chłopak nie podmieniał się jednak od razu. Z techniką czekał do samego końca, gdyż wolał poobserwować okolicę za pomocą swych szkarłatnych oczu. Podmianę zastosował ledwie kilka minut przed wejściem ich celu do budynku. Do tego czasu cały czas skanował pobliskie tereny, a także, dla bezpieczeństwa przyjrzał się biznesmenowi, czy też czasem niczego podejrzanego ze sobą nie posiada.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • kabura na broń (na prawym i lewym udzie)
  • torba (na lewym i prawym pośladku)
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Centralna i zachodnia część dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Ichirou » 10 sty 2019, o 17:19

Misja rangi C
Kisho
33/30


Zasadzka skończyła się pomyślnie, a i wyciąganie informacji przebiegło bez większych problemów. Owszem, istniało ryzyko, że pojmani kłamali, ale to w przyszłości miało się już wyjaśnić. Ważne, że cała trójka znajdowała się teraz w rękach kompanii, która mogła odpowiednio ukarać za wszelkie przekłamania. To, że wygadali się na miejscu wskazywało, że główną ich motywacją były pieniądze. Ot, zrobili to, za co im zapłacono (lub za co obiecano zapłatę), więc w obliczu pojawieniu się problemów, postąpili niczym chorągiewki i skierowali się w innym kierunku. Z pewnością nie zamierzali poświęcać się dla swego zleceniodawcy. Mieli okazję do złagodzenia swojej i tak kiepskiej sytuacji, więc z niej skorzystali.
Kiedy sprawa się wyjaśniła, nie pozostało nic innego jak odeskortować szemrane trio z powrotem na statek. W drodze jeden z nich, mimo spętania, próbował wyrwać się i uciec, ale dość szybko został spacyfikowany przez samą panią kapitan.
Jakiś czas później pojmani znaleźli się już na statku i zostali przekazani załodze.
- Dobra, no to wracamy! W tym samym składzie. Poradzimy sobie, nie? - oznajmiła zadowolona Mei, po czym zabrała dwójkę kompanów i ruszyła do znanego im już sektora w dzielnicy mieszkalnej.
Odnalezienie odpowiedniego budynku z czerwonym dachem nie stanowiło problemu, szczególnie jeśli Kisho posłużył się swymi czerwonymi ślepiami. Trafili tam przed zmierzchem, więc mieli jeszcze trochę czasu, który mijał dość nudno i powoli. Nic się w okolicy nie działo, bo ta przecież była opuszczona przez mieszkańców.
Kiedy mrok rozciągnął na całe niebo swój ciemny płaszcz, doujutsu Ranmaru mogło zarejestrować dwie osoby powoli zmierzające ich w kierunku. Ze względu na słabe oświetlenie nie był w stanie wyłapać detali, ale i tak wyłapał najważniejsze fakty. Jednym z dwójki był chuderlawy mężczyzna o zaczesanych do tyłu włosach, odziany w szaty ze srebrnymi wstawkami, bledziutko mieniącymi się w świetle księżyca. Drugim z nich był młodszy osobnik, noszący charakterystyczny dla straży uniform.
Drużyna Mei rzecz jasna skorzystała z henge w odpowiednim momencie. Moment przed tym kobieta poinformowała, by przygotowali się na odpowiednie działanie. Chciała, by spacyfikowano przestępców równie sprawnie, jak tych poprzednich.
Niedługo później doszło do spotkania w budynku. Starszy kupiec, w domyśle zleceniodawca, rzucił małym mieszkiem monet w kierunku fałszywych podwładnych.
- Kolejna transza, ale pospieszcie się. Jutro chcę wypłoszenia ostatnich lokatorów. Zaraz mi zaczną węszyć, czy coś...
Kapitan nie potrzebowała dodatkowych powodów na powiązanie osobnika ze sprawą.
- No dobrze, policzmy... - zrobiła kroczek w kierunku dwójki, ostentacyjnie otworzyła mieszek i miała już zliczać kolejne monety, kiedy w pewnym momencie nagle zerwała się zaatakowała strażnika. Doskoczyła i uderzyła w splot słoneczny mężczyznę, zanim ten zdążył wyciągnąć broń.
Zaraz po tym zerwał się przyboczny Mei, który capnął biznesmena. Ten nie był wojownikiem, toteż nie sprawił żadnych problemów.
Obaj zostali spacyfikowani i spętani, przy czym tym razem kobieta postanowiła zabrać ich już od razu na statek i tam zamienić z nimi parę słów.
Trójka shinobi nie kłamała - kupiec okazał się być żmijowatym biznesmenem i dzięki przestraszeniu mieszkańców chciał wykupić budynki za niewielkie pieniądze. Strażnik był natomiast skorumpowanym przedstawicielem prawa - zamiast ukrócić przestępstwo, uciszał sprawę i dusił ją w zarodku. Cała intryga miała zostać przeprowadzona bardzo sprawnie, a biznesmen planował stać się właścicielem gruntów i obiektów zanim cała sprawa nabierze rozgłosu.
Na szczęście kompania Mei zareagowała na czas i powstrzymała misternie obmyślone przestępstwo. Ludzie, choć zastraszeni i mający za sobą wiele stresów i nieprzespanych nocy, nie stracili swojego dorobku. Straż Ryuzaku - ta nieskorumpowana - miała dociągnąć sprawę do końca i pomóc mieszkańcom wrócić do ich domostw.
Przejęty majątek biznesmena miał zostać użyty do pokrycia strat, a wszystkich umoczonych w przestępstwie czekało wkrótce stanięcie pod wymiarem sprawiedliwości.
To już jednak nie dotyczyło Kisho, którego zadanie skończyło się właściwie po powrocie na statek z kolejną dwójką pojmanych. Nieukrywająca dobrego humoru Mei podziękowała młodzieńcowi za pomoc w sprawie. Szkarłatne doujutsu okazało się bezcenne podczas tej misji. Mimo to kapitan spróbowała wycenić wsparcie młodego najemnika - ofiarowała mu należytą zapłatę i zaoferowała powrotny rejs, jeżeli ten chciał wrócić do Kantai.
Nie było potrzeby wierzyć w duchy. Ludzie tworzyli sobie wystarczająco wiele koszmarów.

    Misja zakończona. Uznałem, że nie będę przedłużał, bo i tak się strasznie długo wyczekałeś na przejęcie misji. :")
    Odpisuj tutaj, jeżeli zostajesz w Ryuzaku. Jeżeli wracasz z Mei na wyspy, to odpisz tam - w takim przypadku mój post niech będzie twoim [zt].
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2942
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Centralna i zachodnia część dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Kisho » 13 sty 2019, o 12:41

Kisho nie wątpił, że sobie poradzą. Był praktycznie przekonany, że nie napotkają żadnego oporu ze strony biznesmena, zwłaszcza że ten wpakuje się prosto w ich zasadzkę i zapewne nawet nie zdąży zauważyć co się tutaj dzieje. Jak się okazało, chłopak nawet nie musiał nic robić. Mei i jej kompan sami zajęli się dwójką przybyłych.
Nie minęła chwila a spacyfikowanego biznesmena wraz ze skorumpowanym stróżem prawa odprowadzili na statek, którym tu przybyli. Dla Kisho sprawa z tajemniczymi zjawami w tym momencie się zakończyła. Dalej to już kwestia czasu aż ukarzą winnych i odkręcą cały ten bajzel. Najbardziej poszkodowani - mieszkańcy osady - od tego momentu powinni spać już spokojnie, chociaż po tym, co im zgotowano, zapewne jeszcze przez kilka najbliższych dni będą czuć się nieswojo.
- Dokończcie tę sprawę do końca i pozdrów ode mnie małą Ari - takie słowa mogła usłyszeć Mei, gdy znajdowali się kilka metrów przed statkiem. Jak wspomniano, dla Kisho był to koniec zadania, dlatego też, wierząc, że Pani Kapitan zajmie się resztą, postanowił opuścić grupę i ruszyć dalej tam, gdzie go nogi poniosą. Umknął gdzieś z tyłu i tyle go już widzieli. Zapłaty nie potrzebował. Jakby nie było najął się jako ochotnik do pomocy, nie wspominając nic o żadnym wynagrodzeniu. Poza tym można przyjąć, że zapłatę przyjął w formie darmowego transportu na kontynent. Dodatkowo według niego, każde Ryo, jakie wysupłali od biznesmena, powinno być rozdysponowane mieszkańcom poszkodowanej wioski, więc tym bardziej czułby się głupio, przyjmując jakikolwiek pieniądz.

[zt]
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Centralna i zachodnia część dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Toshiro » 13 kwi 2019, o 15:24

Rozmowa ze starcem okazała się prostsza niż mu się wydawało. Najwyraźniej dwójka ninja miała w sobie coś, czego nie mieli inni kandydaci do tej pracy. Zastanawiał się co też to takiego było. Mężczyzna wyglądał na ukontentowanego, że to właśnie się do niego zgłosili, a raczej sam czarnowłosy, bo dziewczynę sam zaczepił. Jak dotychczas rzadko widywał, aby jakaś dziewczyna miała białe włosy. W sumie to kojarzył tylko Asakę, z którą dogadywał się bardzo dobrze. W końcu znali się praktycznie od dzieciństwa. Tak też białe włosy były dla niego dobrym znakiem, nawet bardzo dobrym, ponieważ kojarzyły mu się z bliską mu osobą. Miał nadzieję, że dziewczyna, która będzie mu teraz towarzyszyć nie zmieni tego poglądu, która swoją drogą została właśnie poklepana po ramieniu i zapewniona, żeby się tym teraz nie przejmowała. Oprócz tego rzucił krótki motywacyjny tekścik, który w sumie na nim nie zrobił jakiegoś wielkiego wrażenia, aczkolwiek różnookiej mógł w tej sytuacji nieco polepszyć humor. Najwidoczniej jego prosty, aczkolwiek ludzki gest przypomniał też starszemu człowiekowi, aby on również im się przedstawił. No cóż... Wypadałoby chyba poznać imię i nazwisko swojego zleceniodawcy, prawda? Raczej nie jest to jakaś brudna robota wymagająca dyskrecji i anonimowości, a przynajmniej miał taką nadzieję, ponieważ gdyby tak się okazało, to nigdy by się takowej nie podjął.
-Oddelegowany z Prastarego Lasu? W takim razie musi pan posiadać spore doświadczenie, skoro sprawował Pan pieczę nad tamtejszym lasem.- stwierdził próbując wyciągnąć nieco informacji o samym Hayate Ayasakim, którego dłonie był bardzo szorstkie. Nie żeby Nishiyama miał jakieś gładziutkie, bo od treningów, to raczej takich rączek się nie ma, ale ten gość miał dłonie praktycznie jak drzewa, którymi się zajmował.
Skoro dopełnili już wszystkie formalności, to mogli ruszyć w kierunku jego domu, jak to sam zaproponował, najpierw na strawę, co by nie hasać o pustym żołądku. Był to całkiem niezły pomysł, chociaż zazwyczaj ktoś kto z taką pasją wypowiada się o czymś co zostaje niszczone chce, aby sprawa została jak najszybciej rozwiązana. Tutaj podejście było jednak zupełnie inne. Nie zamierzał go pospieszać, ponieważ musiał się dowiedzieć jeszcze o wiele więcej rzeczy, aby cokolwiek tutaj wskórać.
- Na pewno posiada pan jakieś informację, ot choćby gdzie były ataki i o jakiej porze dnia. Czy były regularne? Czy może bardziej losowe? Wszystko może się przydać, nawet to co wydaje się dla Pana nieistotne. - odparł spokojnym tonem na jego wypowiedź. Ludzie lubili nie mówić wszystkiego, bo komuś coś wypadło z głowy, albo uważali, że to nieistotne, a tutaj sprawa ma się zupełnie inaczej. Jeśli nie mieli nawet podejrzanych, to każdy szczegół może zaważyć na tym czy uda się odnaleźć sprawców czy też nie.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 718
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: Harikken

Re: Centralna i zachodnia część dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Misae » 13 kwi 2019, o 22:15

Z przygody nie mogła już zrezygnować, byłoby to conajmniej niegrzeczne tym bardziej, że już zaczęli wymieniać między sobą podstawowe grzeczności. W sumie skoro mieli teraz współpracować (albo raczej współpracować będzie z sympatycznie wyglądającym młodzieńcem, a jej pracodawcą będzie starszy zarządca) wypadałoby wiedzieć na swój temat choć to jak się nazywają - przynajmniej w jej przypadku nieco więcej wyjawiało to informacji.
W sumie to spotkanie mogło być dobrą okazją na spędzienie czasu z nowymi ludźmi bez ciągłej potrzeby polegania na braciach Rakurai i jej ulubionym Koseki'm. W sumie nie widziała jednego i drugiego już od tak dawna, że powoli zaczynał jej się zacierać w pamięci obraz tego spotkania. Stety czy niestety ale nie byli już dziećmi i każdy z nich miał własne życie, własne obowiązki i zmartwienia. Choć było to bolesne nie mogła dłużej robić sobie nadziei, że jest inaczej. A tymbardziej, że obecna sytuacja wymagała jej pełnego skupienia i przynajmniej choć odrobinę kultury by się odezwać, gdy panowie przedstawili jej swoje imiona.
- Yamanaka Misae, bardzo mi miło - ukłoniła się nisko i z odpowiednią dozą szacunku. Początkowo nie do końca wiedziała czemu Hayate wyciągnął w jej stronę ponownie dłoń. Poczekała tak chwilkę ale uznała, że nie zrobił tego przez przypdek i uścisnęła ją lekko. W jej okolicach raczej nie było takich zwyczajów, ale po wizycie na wyspach wiedziała, że świat i obyczaje są tak wielkie, że nie wszędzie to co w jednym miejscu uchodzi za zuchwałość w rzeczywistości nią jest. Po prostu trzeba było z otwartym umysłem przyjąć los taki jakim był.
Kiedy już uprzejmości zostały wymienione można było przejść do kolejnego etapu, a był on tak kuszący, że aż kiszki Misae zaburczały szczęśliwie w odpowiedzi.
-Bardzo chętnie zjem coś dobrego, od przyjazdu do Ryuzaku nie miałam czasu na posiłek - nie było co ukrywać, zebranie energii na zbliżającą się misję to był doskonały pomysł więc pozwoliła się prowadzić, gdyż sama za bardzo nie wiedziała gdzie może liczyć na coś smacznego. Przez ten czas rozmowa o niszczycielach lasu toczyła się dalej, a jej nowy kompan Toshiro na tyle rozsądne pytania zadawał, że dziewczyna nie czuła potrzeby by jak na razie pytać o coś od siebie - kiedy Hayate wyjaśni wszystko będzie mogła drążyć dalej.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Centralna i zachodnia część dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Harumi » 14 kwi 2019, o 02:22

„Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy”

13/45
[Toshiro & Misae - misja C]

Minęło niespełna pół godziny odkąd pan Hayate poznał dwoje shinobich, a już zapraszał ich do swego domostwa. Albo był naiwny, albo za bardzo wierzył w ludzi. Niepoprawny paradoks jeśli wziąć pod uwagę wydarzenia jakich był naocznym świadkiem. A było ich całkiem sporo. Począwszy od powrotu Antykreatora, szeregu kongerów i prób załatania nieporozumień między klanami, poprzez wielkie batalie i zamieszki, aż do czasów doczesnych, znanych również Toshiro jak i Misae. Był to dość spory bagaż doświadczeń, ale jak widać na załączonym obrazku, nie przerobił zarządcy leśnych ścieżek na zgorzkniałego starca.
— Nie nazwałbym tego tak. Po prostu kocham las, a przede wszystkim szerokie spektrum natury. To coś, czego nie da się opisać słowami. Moja żona zawsze mówiła, że kocham drzewa bardziej, niż ją — ciemne źrenice Hayate rozbłysły z momentem wypowiedzenia słowa "żona". Przy tym wszystkim obniżył swój wzrok tak, by uniknąć złapania przez którekolwiek z młodzików. Zupełnie nieświadomy zaczął obracać grubą, wykonaną ze stopu złota, obrączkę. — Ale to nie była prawda — dodał. Ad finem tak, jakby ktokolwiek miał wziąć tę kwestię na poważnie. W tejże też chwili gwałtownie machnął ręką.
— To nie były czasy, w których patrzono na umiejętności, chodziło o lojalność. Teraz też wcale nie jest lepiej. Konflikt za konfliktem. W was nadzieja, wy, młodzi... — przerwał na ułamek, by wnikliwie spojrzeć na każde z nich i nabrać powietrza w wysłużone płuca. — Inaczej patrzycie na świat. My, staruchy, byliśmy zbyt ulegli. Zbyt... przestraszeni — wyjąkał słabo, a lewą dłoń odruchowo położył na piersi, w miejscu, gdzie blizna, pamiątka przeżytych wydarzeń, wciąż pulsowała słabym bólem.
— No, ale dość tych dramatów. Ruszajmy zatem, bo panienka nam wymrze z głodu. — westchnął, kusząc się jednocześnie o delikatny uśmiech i ruszył na zachód. Droga obfitowała we wszelkie zakręty i zakręciki. Na każdym z nich trójka spacerowiczów trafiała na szereg osób, które witały się z panem Hayate. Zdaje się, miał wielkie poważanie wśród lokalnej społeczności. Starzec starał się z każdym z rozmówców zamienić choć parę słów, gołym okiem (albo uchem!) dało się zobaczyć, iż kojarzy wiele konkretów z życia mieszkańców. Ot, choćby to, że pani Hamiru niedawno urodziła córkę, a pan Yuttana buduje dom z bali, w czym pomaga mu siostrzeniec.
Gdy sytuacja nieco się ostudziła, a chętnych zaczepialskich zabrakło Toshiro zadał istotny pakiet pytań. Ayasaki wydał z siebie cichy pomruk dający jasno do zrozumienia, iż musi się zastanowić nad odpowiedzią. A właściwie nad informacjami, jakie może przekazać, a jakich nie. Summa summarum, pochodził bezpośrednio z ramienia władzy, a niektórymi nowinami, najzwyczajniej w świecie, nie mógł się dzielić z obywatelami.
— Ciężko mówić o regularności. Zazwyczaj wieczorami, choć i w dzień się zdarzyło. Okoliczni mieszkańcy, a w szczególności pani Aiko mieszkająca w pobliżu lasu, mówiła, iż wieczorami da się usłyszeć dziwaczne, mówione w niezrozumiałym języku oracje. Nie wiem ile w tym prawdy, cóż, z całym szacunkiem, ale Aiko-dono nie jest do końca... o zdrowych zmysłach... — mruknął nie do końca pewien, czy z jego ust powinien paść podobny osąd. Bądź co bądź, nie chciał, by młodzi myśleli o nim jak o plotkarzu. W chwili wypowiadania ostatnich słów dotarli pod drzwi domku. Całkiem ładnego domku. Z pewnością Zarządca lasu nie mógł narzekać na braki w budżecie. Z daleka można było dopatrzeć się rzędu shoji* wpuszczających do wnętrza ogrom światła. Struktura budynku wydawała się bardzo delikatna i lekka, ale również całkiem wytrzymała. Bardzo charakterystycznym elementem był dach. Swoim wyglądem przypominał dłonie modlącej się osoby, które zbiegają się pod kątem 60 stopni. Przepuszczonym w progu młodzikom ukazało się pomieszczenie wyłożone tatami*. Nim jednak ruszyli dalej, zgodnie z zasadami, zdjęli swe obuwie. Zaskakujący może być praktycznie całkowity brak mebli. Jeśli już jakieś się pojawiły, to były bardzo niskie. Wystrój wnętrza tworzy układ słupów i krokwi oraz rozciągnięty na nich papier ryżowy, przez który prześwituje światło. Podłoga jest pusta i pokryta słomianymi matami. W centralnej części pomieszczenia znajdował się odręczny portret przepięknej kobiety z ciemnymi, jak pióra kruka, włosami. Rama obrazu przepasana była czarną wstęgą. Był to swoisty butsudan*, po jego lewej stronie stały kadzidła, świece i specjalne lampy.
— Przejdźcie do kuchni — polecił mężczyzna, a sam podszedł do jednego z mebli i wyjął z niego zdobną, całkiem sporą, szkatułę. Po chwili dołączył do Toshiro oraz Misae, a na środku stołu położył enigmatyczne pudło. Jednak będą musieli poczekać, nim poznają zawartość, bowiem mężczyzna zbliżył się do prowizorycznego blatu, z jednej z szafek wyciągnął trzy miski i w nie również wlał Ramen, czyli rosół z kurczaka z dodatkiem wieprzowiny. Wszystkie porcje doprawił sosem sojowym i dodał szczypiorek, wodorosty, po jednej sztuce, przekrojonego w pół, jajko na twardo, pędy bambusa i soi. Wpierw podał dwie porcje, a następnie doniósł swoją ostatecznie zasiadając przy miłym towarzystwie, naprzeciw Misae.
— Nim przejdziemy do posiłku... — sięgnął do skrytki, podciągnął ją blisko torsu i otworzył wyjmując z niej listy, działo czyjegoś pędzla oraz bliźniacze amarantowe kanzashi. Jeden z portretów podsunął pod dłonie dziewczyny. Przedstawiał Hinori’ego i Megumi - o tym, iż są to rodzice Misae zarządca, rzecz jasna, nie wiedział - oraz czarnowłosą kobietę, niesamowicie podobną do tej z portretu w "salonie", choć zdecydowanie młodszą, niż na wyżej wspomnianym obrazie. Dzieło nosiło znak czasów, było całe wygniecione, a kanty miało niedbale powyrywane.
— Znasz tych ludzi? Wiesz... Moja żona zaplotła dwa różowe kanzashi. Jedno z nich zostawiła dla naszego dziecka, drugie podarowała im — wskazał palcem na parę. — Mówiła, że ich dziecię niesamowicie choruje, terapia ziołami nie pomaga i wkrótce umrze... Dlatego też cię zaczepiłem.
Twarz pana Hayate przybrała na powadze i niepewności, a ciemne, przekrwione oczy spotkały się z dwukolorowymi oczyma Misae. Ewidentnie oczekiwał wyjaśnienia. Bo czyż to nie dziwna sytuacja, gdy ozdobę, podarowaną dla umierającego dziecka nosi całkiem żywa dziewczynka?
*Tradycyjne okna, a także w drzwi, przesuwane, zrobione z bambusa oraz papieru.
*Mata ze słomy ryżowej splecionej słomą trawy (igusa), o stałych proporcjach 90x180 cm.
*Domowy ołtarz ku czci zmarłej osoby.

Postacie
1) Zarządca lasu (Hayate Ayasaki)

Mapa
*klik*

Dla MG

Harumi
 

Re: Centralna i zachodnia część dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Misae » 15 kwi 2019, o 14:14

Dziewczyna z zainteresowaniem słuchała wszystkich słów mężczyzny i pozwoliła by to panowie ich prowadzili - może średnio rozsądne dla dziewczyny w jej wieku, ale jak się uczyć jak nie na własnych błędach? Wiadomo, że lepiej w goóle ich nie popełniać, ale taka kolej rzeczy była niemożliwa do osiągnięcia i bialowłosa doskonale sobie z tego zdawała sprawę. A że zarówno Hayate jak i Toshiro wzbudzili w niej pozytywne emocje uznała, że może im zaufać.
Droga mijała spokojnie, ale Yamanaka dalej miała z tylu głowy problem tamtych niszczycieli zieleni... komu mogłyby przeszkadzać drzewa w lesie? Ktoś musiał mieć naprawdę spory problem sam ze sobą, że postanowił wylewać swoje żale i frustracje na bogu ducha winne rośliny. Miała cichą nadzieję, że za sprawą stoi grupa nudzących się nastolatków i wystarczy im tylko przemówić do rozumu sensownymi argumentami. Siła argumentó lub argument siły - ona się zajmie jednym, a jej towarzysz oby drugim.
-Najlepiej będzie jak przejdziemy się na miejscu i sprawdzimy w czym tkwi problem - stwierdziła ze spokojem. Teraz już domysły w niczym im nie pomogą szczególnie, że dotarli już do celu swojej wyprawy, którym było naprawdę ładne domostwo. Albo Hayate należał do bogatej rodziny, albo władze Ryuzaku naprawdę bardzo dobrze płacili zarządcą lasu. Oczywiście dziewczyna nie była z tych co by innym do porfela zaglądała, ale ot takie myśli przyszły jej do głowy.
Wnętrze domu oglądała z prawdziwym zainteresowaniem podziwiając co chwilę jakiś kolejny jego element. Oczom nie umknął jej również portret niesamowicie pięknej kobiety przy którym zatrzymała się na chwilę nim nie zostali zaproszeni do kuchni. Misae posłusznie wykonałą polecenie, zajęła wolne miejsce i z uśmiechem przyglądała się podanej porcji za którą z uśmiechem podziękowała. Już miała się zabrać za napełnianie brzuszka dobrą strawą kiedy mężczyzna pokazał jej podobiznę dwójki ludzi, których rozpoznała by zawsze i wszędzie.
-Ta para to moi rodzice... - wyjawiła z szeroko otwartymi oczami, po czym pociągnęła krótko temat - ... przez prawie całe dzieciństwo leżałam przykuta do łóżka i nigdy nie mógł postawić diagnozy... tamte czasy pamiętam jak przez mgłę - tylko twarze różnych medyków i ciągłą słabość - nieprzyjemnie jej się robiło na samo wspomnienie.
-Ta kobieta na portecie to pana żona, prawda? - zapytała niepewnym głosem
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Centralna i zachodnia część dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Toshiro » 15 kwi 2019, o 19:57

Ktoś mógłby zapytać czymże jest ludzkie życie wobec natury, a konkretniej lasów, drzew które go tworzyły. Część naszych drewnianych przyjaciół żyła mniej więcej tyle co ludzie, czyli ok. 60-100 lat, jednak większość drzew przeżywało niejedno ludzie życie. Był to o wiele "trwalszy" zawodnik jeśli chodzi o przeżycie w tym świecie. Z drugiej strony zarówno ludzie jak i drzewa byli narażeni na różne zagrożenia, oczywiście tylko ze strony tych pierwszych, bo przecież żaden z drewnianych kolegów nagle nie stwierdziłby, że ma chęć kogoś napaść i wychłostać mu bebechy, nieprawdaż?
No właśnie, jeśli już jesteśmy przy konfliktach, gdy padło nazwisko dziewczyny Toshiro nieco zdziwił się nie dowierzając, że właśnie to usłyszał. Choć nie dał po sobie tego poznać, to na prawdę był w szoku i musiał spojrzeć raz jeszcze, aby się upewnić. Jego czarne jak smoła oczy wlepiły się na krótki moment w oczy Misae, którym przyjrzał się raz jeszcze, tym razem jednak nie skupił się na ich kolorze, a tym co "mają w środku", a raczej tym czego nie mają, bo brakowało im źrenic. Nie spodziewał się, że spotka Yamanakę o tak intrygującej aparycji. Zazwyczaj członkowie tego klanu mieli długie, blond włosy tak jak w przypadku Inoshi, którą to spotkał na ślubie Asaki, typowa Yamanaka. W tym przypadku jedyną charakterystyczną cechą były oczy i to nawet podwójnie charakterystyczną w jej przypadku. W każdym razie chłopak odwrócił wzrok, aby nie wpatrywać się w nią za długo, ponieważ mogłaby uznać to za niegrzeczne.
W tym czasie mężczyzna odpowiedział na jego "zaczepkę", choć... Takiej odpowiedzi to się nie spodziewał. Tym bardziej, że nawiąże do swojej żony, której najwidoczniej bardzo mu brakowało. Nishiyama nie był w stanie wydedukować, czy po prostu go zostawiła przez jego pracę, czy też niestety umarła. W sumie to nie wiedział, która opcja byłaby w tej sytuacji lepsza aczkolwiek miał świadomość, że jest to dość niewygodny temat i lepiej go nie poruszać. Szybko zmienił temat opowiadając o teraźniejszych konfliktach. Jednym ze świeższych była właśnie wojna Yamanaka i Hyuga, która odcisnęła się nawet i na jego osadzie położonej w Daishi. Swoją drogą miał nadzieję, że Misae nie znała nikogo z tamtejszego oddziału, który musiał po części spacyfikować, choć nie powinni mieć mu za złe wykonywanie swoich obowiązków jako shinobi, który przynależał do rodu Koseki. Zarówno oni jak i ich wrogowie, czyli Hyuga, którzy również zostali przywróceni do pionu. W każdym razie to już przeszłość i na pewno zarówno jedna jak i druga strona miała większe zmartwienia na głowie, na przykład tysiące niewinnych istnień, która ta wojna pochłonęła... No nic, lepiej wrócić do tu i teraz.W końcu zostali wynajęci w określonym celu, a nie żeby rozmyślać o czymś innym.
- Tutaj zgadzam się z Misae, w takim razie nie pozostaje nam nic innego jak po prostu zbadać miejsca, w których doszło do tych... aktów wandalizmu. - powiedział szukając odpowiednich słów, aby ubrać to wszystko w składne zdanie.
Gdy dotarli do domostwa Hayate rozwiały się jego wątpliwości do tego jak został sam. Pośród tych wszystkich ładnych zdobień zdołał dostrzec ołtarzyk poświęcony zapewne jego żonie. Sam dom robił dość spore wrażenie i można by rzec, że żył sobie całkiem nieźle jak na "gościa od lasu". Otrzymał swój posiłek, a następnie kiedy miał do niego przystąpić, mężczyzna poprosił o jeszcze chwilkę i zagadnął po raz kolejny Yamanakę. Toshiro nie za bardzo był w temacie i nieco zdziwiony przysłuchiwał się cierpliwie ich rozmowom. Co prawda od samego początku zauważył niecodzienną ozdobę Misae, aczkolwiek ludzie potrafili nosić na prawdę dziwne rzeczy, więc to nie robiło na nim zbyt dużego wrażenia. Nie chcąc też wtrącać się tam gdzie nie trzeba, po prostu słuchał wszystkiego w milczeniu z powagą. Najwidoczniej nie tylko on znalazł w tym miasteczku kogoś, kto znał jego rodziców. Cóż za ironia losu.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 718
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: Harikken

Re: Centralna i zachodnia część dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Harumi » 20 kwi 2019, o 15:49

„Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy”

16/45
[Toshiro & Misae - misja C]

Sam fakt posiadania aż tak pięknego domu mógł dziwić. I dziwił niejednego. Częstokroć doszukiwano się bajońskich sum, jakie można zbić dzierżąc posadę swoistego strażnika lasu. Prawda była zgoła inna. Hayate ani nie kradł, ani nie mamił, ani nawet nie brał w łapę. Nic z rzeczy, które można uznać za niepoprawne. Właściwie sprawa była dość prosta. Konwencjonalna, można by rzec, bowiem dom był prezentem ślubnym od dwóch rodów. Zarówno Ayasakich jak i Yamada. Ci drudzy byli dość znani na terenach Ryuzaku no Taki, gdyż od lat trudnili się handlem. A jak wiemy, w miastach kupieckich, można dzięki temu nazbierać spory kopiec pieniędzy. Oczywiście, bynajmniej nie było tak, że dostali cudowne mieszkanie w stanie deweloperskim. O, nie, nie. Wszystko, co obecnie cieszyło oko gości Zarządcy Lasu, było zdobyte ciężką, czasami wręcz wykańczającą pracą.
Wszystko, wydawać by się mogło, toczyło się swoim własnym i spokojnym torem. Ziarno niepewności w głowie Ayasakiego urosło do monstrualnego poziomu. Nie potrafił odmówić sobie prawdy. Może z czystej ciekawości, a może dla nieżyjącej już żony. Wiedział to tylko on. On, ten który właśnie w tym momencie wbił swe bystre, przenikliwe spojrzenie w Yamanakę. Oczekiwał odpowiedzi, szczerej i prawdziwej, bowiem zawsze kierował się tylko nią - prawdą. W oczekiwaniu począł rytmicznie stukać stopą o posadzkę, a palce obu rąk zakręcać wokół siebie. Wstrzymał oddech, gdy Misae otworzyła usta.
— Rozumiem... — wybełkotał. Nie takiej odpowiedzi się spodziewał. Ani nawet podobnej. Wszystkie wersje, jakie założył w swej glacy, były nieprawdziwe. Zwykły miraż. Oddychał ciężko, próbując poukładać w głowie to, co właśnie usłyszał. Wszystko wydawało się takie... Nierealne. Oderwane od rzeczywistości. Wzrokiem wodził po blacie zastanawiając się, co mógłby teraz powiedzieć. Teoretycznie - sporo, praktycznie - czuł, że nie może otworzyć ust. I wtem, nadeszło pytanie od żony. Pan Hayate rozpromieniał. Myśli zaczęły krążyć wokół przyjemnych chwil z drugą połową. Uśmiechnął się krzywo.
— Tak. Piękna, prawda? Była cudowną osobą... Zdolną, mądrą... — złączył dłonie kciukami pocierając o siebie. — Żyła, żeby pomagać. Była zielarką. Próbowała cię leczyć. Ale bez skutku. Strasznie to przeżywała....
Mężczyzna westchnął ciężko i wyjął kolejne portrety i pamiątkach kładąc je na stół. Ewidentnie potrzebował tej rozmowy od dawna. Na trzech kartkach były listy nadane przez rodziców Misae. Głównie z raportami z pogarszającym się stanem zdrowia, podziękowaniami za słowa otuchy. Jeden z portretów prezentował czarnowłosą kobietę, wyraźnie tę samą, co z portretu, ale mającą około siedemnastu lat.
— To Hizuka. Zmarła nim zdołała dowiedzieć się, że cię wyleczono — wskazał palcem na postać z lewej strony. — A to — ponownie wskazał. — Jej przyjaciel. Właściwie... Pierwsza, nieodwzajemniona miłość. Za shinobi panny sznurem... — uśmiechnął się gorzko. — Masaki? Masari... Jakoś tak. Zresztą, to nieistotne. Życie jest okrutne, dzieciaki. Pamiętajcie o tym. Ale teraz, lepiej przejdźmy do jedzenia.
To mówiąc sięgnął dłonią po pałeczki i począł spożywać posiłek. Był otwarty na pytania, właściwie dawno nie miał okazji, by porozmawiać z kimś, kto słuchałby go tak jak Toshiro i Misae.

Postacie
1) Zarządca lasu (Hayate Ayasaki)

Mapa
*klik*

Dla MG

Harumi
 

Re: Centralna i zachodnia część dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Misae » 22 kwi 2019, o 21:54

To jaką historię miał dom, w którym znaleźli się z nowym towarzyszem nie wiedziała, bo i skąd? Świat krył w sobie tyle sekretów, że jeden w tą czy jeden w drugą nie zmieniał nic. Ale czy w rzeczywistości tak było? Czy udawanie, że jeśli czegoś nie wiemy nie ma znaczenia rzeczywiście? Gdyby ludzie wykazywali się tak wielką ignorancją przecież nigdy żadnemu naukowcowi nie udałoby się odkryć tylu pięknych rzeczy. Nigdy też nie zostałaby pociągnięta ta rozmowa, a rzecz niby pstrą - małe kanzashi. A jednak nie było to tak jasne i płytkie. Losy ludzi, którym wcześniej nie dane było się spotkać od tak dawna były splecione w historii której każde znało tylko część.
Przyjrzała się pokazanej podobiźnie uśmiechając się do siebie ciepło.
-Bardzo piękna - przyznała ze spokojem w głosie do zarządcy i pociągnęła myśl dalej - musiała być niezwykle utalentowana... tworzyła tak piękne rzeczy - ponownie tego dnia dotknęła ozdoby we włosach. Nigdy nie przyszło jej do głowy, że wiązała się z nią tak niezwykła historia. Pełna nadziei i cierpienia, które ponieśli nie tylko jej rodzice, ale również ludzie, o których istnieniu nigdy nawet nie marzyła istnieć. Dopiero kied zaczęła sobie zdawać z tego sprawę poczuła, że jest coś co powinna zrobić. Coś bez czego nie spojrzy w swoje odbicie w lustrze.
-Bardzo przepraszam, że spadło na państwo tyle zmartwień przez moją osobę... - pochyliła się w niskim ukłonie grzywką niemal nie zamaczając w podanym posiłku. Wiedziała doskonale, że nie po to mężczyzna rozpoczął tą rozmowę, ale musiała się ustosunkować do bardzo niespodziewanej sytuacji - ... bardzo dziękuję za pomoc i troskę, którą państwo okazali. Wiem, że dawała ona siła moim rodzicom wtedy kiedy tak bardzo nadzieja znikała z ich życia - mówiąc ostatnią część uniosła wzrok na mężczyznę patrząc na niego swoimi wielkimi, kolorowymi oczami, z których aż wylewały się tysiące emocji, których dziewczyna od tak nie umiała w sobie ukryć, choć jako kunoichi powinna. Gdy temat zszedł na młodzieńca przetarła kąciki oczu, które niewiedzieć kiedy stały się nieco wilgotne i zaśmiała się lekko - trudno powiedzieć czy do siebie czy z bezsilności.
-Podróżnicy również potrafią zakręcić w głowie... a czy to shinobi czy poszukiwacz przygód wszystko sprowadza się do tego, że kiedy długo nie dają znaku życia pojmuje się, że już nie dadzą rady do nas wrócić - odparła głosem do złudzenia dającemu wrażenie, że sam temat nie obszedł dziewczyny.. w sumie czemu się dziwić. Minęło już prawie pięć lat, a wspomnienie już dawno przeistoczyło się w jedynie zamglony obraz przeszłości.
-Dziękuję, smacznego - odparła kiedy mężczyzna zarządził by skupić sięna jedzeniu i sama zaczęła swój posiłek. Prawie z tego wszystkiego zapomniała jaka jeszcze przed chwilą była glodna.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Centralna i zachodnia część dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Toshiro » 25 kwi 2019, o 19:01

Historia Misae wydawała się nieprawdopodobna w zestawieniu do tego o czym opowiadał mężczyzna. Czyżby rzeczywiście gdy była dzieckiem była na skraju śmierci? Ludzie ją skreślili i przewidywali jej rychłą śmierć, a jednak siedziała niedaleko niego. Przezwyciężyła wszystko co mogła, wygrała z chorobą i mogła się cieszyć życiem, a na dodatek na przekór wszystkiemu nosiła jeszcze ten kwiat, przez który została rozpoznana, a który miał zwiastować jej przegraną walkę. Teraz jednak jest wręcz odwrotnie, jest to symbol odniesionego zwycięstwa nad przeciwnościami i złośliwościami losu. Zapewne jej rodzice bardzo się ucieszyli na wieść, że ich umierająca córka nagle wyzdrowiała. Zapewne jest to ciekawa historia, jednak Toshiro nie zwykł dopytywać się o takie rzeczy. Najczęściej był to dość traumatyczne przeżycia, choć Yamanaka stwierdziła, że i tak niczego nie pamięta, wszystko zupełnie jak przez mgłę. Nic dziwnego skoro trawiła ją jakaś choroba.
Tak jak i on pamiętał swoich rodziców jak przez mgłę... Oni również zostali skreśleni przez swój ród. Niestety Ci, którzy postawili na nich krzyżyk dopięli swego nie wiedząc nawet, że osieracają Nishiyamę, któremu na rękę było, że o nim nie wiedziano. Dzięki temu zachował sporą swobodę i mógł się cieszyć wolnością. Oprócz tego mógł rozwijać się we własnym zakresie, aby w końcu wyruszyć na poszukiwania tych, którzy pozbawili go najbliższej rodziny. Rozmowa między Misae a Hayate trwała w najlepsze. Czarnowłosy nie zamierzał się w nią wtrącać, jak to miał z resztą w zwyczaju wolał zwyczajnie posłuchać kogoś innego, niż samemu mówić jeśli nie był o to pytany. Otwierał się dopiero na ludzi, których już znał i to nie byli też byle jacy znajomi, musiał ich już znać od dłuższego czasu.
Jak się okazało temat ten nie przysporzył zbyt ciepłych wspomnień, ponieważ oczy dziewczyny zrobiły się szkliste, co było widoczne tylko przez moment, ponieważ chwilę później zostały już przetarte. Nie należało rozdrapywać starych ran, nieprawdaż? Tutaj jednak ewidentnie mężczyzna chciał się komuś wygadać, a jeśli była to jeszcze osoba z przeszłości jego żony to już w ogóle. Kiedy jednak spostrzegł "młodzieńca" na obrazie, którego wskazał Ayasaki jego brew powędrowała ku górze w zdziwieniu co mogło zapewne zostać dostrzeżone przez resztę towarzystwa.
-Masaru. Jakiż ten świat mały... Smacznego.- poprawił mężczyznę kiedy na obrazie rozpoznał swojego mentora, opiekuna, który opiekował się nim od dzieciństwa, od czasu kiedy pozostał na tym świecie zupełnie sam. Na szczęście byli tacy ludzi jak on, którzy jeszcze mieli dobre serce i mu pomogli, później poznał Asakę, Hotaru, a na końcu Shikaruia i jakoś mu zleciało, aż do teraz. Choć i tak doskwierała mu samotność, a raczej towarzyszyła, ponieważ on i tak zazwyczaj stronił od towarzystwa. Nie miał zwyczaju się przywiązywać, ponieważ wiedział jak bardzo łatwo jest taką więź zniszczyć i stracić.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 718
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: Harikken

Re: Centralna i zachodnia część dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Harumi » 26 kwi 2019, o 16:28

„Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy”


[Misae & Toshiro - misja C]
19/45

Mężczyzna uśmiechnął się gorzko i przytaknął głową. W ogólnym rozrachunku Hizuka nie posiadała szczególnego talentu. Ot, coś tam wiedziała o ziołach. Główny dryg skupiał się wokół rękodzieła, które swego czasu było naprawdę popularne na tych terenach. Tanie, ładne i religijne. Czego chcieć więcej? Kupowali wieśniacy i bogaci. A wszystko po to, by przypodobać się bóstwom. Hayate pozwolił dziewczynie dokończyć jej kwestię. Bynajmniej nie chciał, by poczuła się w sposób, który wzmagał napełnianie się kącików oczu łzami.
— Nie martw się dziecko, jestem pewien, że patrzy na nas z boku samego Amenominakanushi*. Jestem szczęśliwy, że trafiliśmy na siebie. Hizuka, zapewne, również — odparł chcąc nieco wyluzować atmosferę. — A dam sobie obie ręce uciąć, że nie chciałaby, byś się smuciła — dodał łapiąc Misae za obie, drobniutkie dłonie. Nie tak, jak łapią mężczyźni. Tak, jak łapie ojciec. Ostoja spokoju. Ktoś, na czyje wsparcie zawsze można liczyć. Po chwili jednak zabrał ręce, bowiem nie chciał, by Misae była zakłopotana. Ayasaki przemilczał kwestię podróżników wiedząc, że Yamanaka nie nawiązuje do tego bez powodu. Jednak, mimo wszystko, wolał by nastrój zmienił się w nieco weselszy. Ściągnął wszystkie dodatkowe elementy wystroju stołu i schował je do szkatuły. Pudło przesunął ku rogowi blatu i życząc wcześniej "smacznego" zaczął spożywać posiłek. Chwilę zajęło mu, nim zorientował się co mówił młodzieniec. Chwilę, w której wciągnął pierwszą porcję makaronu.
— Skąd wiesz młodzieńcze? — mruknął jakby nie dowierzając. Tyle zbiegów wydarzeń powodowało, że czuł się nieco nieswojo. Po skończonym posiłku dopytał, czy Zespołowi M&T smakował posiłek, czy chcą dokładki. Jeśli nie, rzecz jasna, jako gospodarz domu pośpiesznie uprzątnął blat i odłożył szkatułę w pierwotne miejsce.
— To co, w drogę? — zapytał.

*Amenominakanushi – jedno z trzech bóstw, które wyłoniły się jako pierwsze "w czasie, gdy powstawały niebo i ziemia". Amenominakanushi uważany jest przez niektórych za "boga początku".

Postacie
1) Zarządca lasu (Hayate Ayasaki)

Mapa
*klik*

Dla MG
Ostatnio edytowano 5 maja 2019, o 18:57 przez Harumi, łącznie edytowano 1 raz
Harumi
 

Re: Centralna i zachodnia część dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Misae » 30 kwi 2019, o 22:17

Ten dzień był zupełnie odległy od tego jak Misae planowała by wyglądał. Może już odpuszczając wersje pozostania w Soso i kiszenia się we własnym sosie założenia były proste - zrobić zakupy, może wynająć jakiś powóz aby się ze wszystkim bezpiecznie i wygodnie zabrać a potem... dalej nie robić nic twórczego. Może to i lepiej, że ktoś postanowił rozruszać jej wcale jeszcze przecież nie stare kości? W tym wieku powinna tryskać energią i chęcią działania, a jako, że udało jej się uciszyć matrymonialne głosy z otoczenia powinna tym bardziej żyć pełnią życia.
Dlatego też była bardzo wdzięczna za to zupełnie niespodziewane spotkanie. Prawie tak jak wdzięczny był jej brzuch za to, że powoli wypełniany zostawał przez pyszną potrawę. Plan zakładał początkowo, że zje jak tylko dostanie się na miejsce, ale rozkojarzona tymk wszystkim jakoś zapomniała o głodzie, który teraz dał o sobie znać ze wzmożoną mocą.
-Ja również bardzo się cieszę... nie sądziłam, że za tą pamiątką idzie jeszcze tyle wspomnień. Teraz tym bardziej będzie dla mnie cenną w imię wspomnień naszych bliskich - odparła uśmiechając się z całego serca ciepłem, które nawet jak na nią było niesamowicie silne. Nie było w jej słowach przesadzonej grzeczności. Rzeczywiście w imię pamięci pięknej żony zarządzcy lasu, troski jej rodziców i tych których nie mogło być teraz z nimi wiedziała, że musi nosić swoje kanzashi z jeszcze większą dumą i szacunkiem.
Kiedy Toshiro wspomniał o niewielkiej wielkości świata przyjrzała mu się z pytaniem wymalowanym w jej dwukolorowych oczach. Czyżby i on chciał się podzielić jakąś historią? Chętnie posłucha.
-Ruszajmy nim zrobi się ciemno... wtedy może być nam nieco trudniej zdobyć poszlaki - odpowiedziała na propozycję rozpoczęcia misji. Co stanie się zaraz? Wszystko zależy od jej ciemnowłosego kompana.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Centralna i zachodnia część dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Toshiro » 2 maja 2019, o 13:10

Ckliwym rozmowom nie było wręcz końca. Jednakże Toshiro zdawał sobie sprawę z tego, że często są one bardzo pomocne. Chyba każdy miał tak, że musiał się z czegoś kiedyś wygadać, więc nie dziwiło go, że mężczyzna skorzystał z tej oferty. Przy okazji mógł się nieco więcej dowiedzieć zarówno o nim jak i o Misae, która wydawała się mieć dość ciężką przeszłość, szczególnie w aspekcie zdrowotnym. Na szczęście teraz wyglądało na to, że są to tylko i wyłącznie wspomnienia. Hayate zareagował natychmiastowo widząc zbierające się łzy w kącikach różnokolorowych oczu starając się pokrzepić nieco dziewczynę i zapewnić ją, że wszystko jest w porządku i to powinno być szczęśliwe, a nie smutne spotkanie. Złapał ją za ręce jakby była jego córką, ale po chwili chyba się opamiętał. Musiał dać się nieco ponieść chwili.
Na tekst o podóżnikach Ayasaki nic nie odpowiedział, najwidoczniej wiedział o czymś czego czarnowłosy nie wiedział, albo sam nie wiedział jak się do tego odnieść. Choć było w tym nieco prawdy, to Nishiyama patrzył na to nieco inaczej, bardziej ogólnie. Każdy, którego spotkaliśmy w życiu, nieważne czy była to nieznana osoba, czy też dobry przyjaciel, pozostawiał coś po sobie, coś dzięki czemu byliśmy bogatsi w doświadczenia. Nie zawsze były to doświadczenia, którymi moglibyśmy się poszczycić, czy też chcielibyśmy je wspominać, jednakże przez to stajemy się właśnie tym kim jesteśmy.
- No cóż... Mógłbym rzec, że Masaru jest mi jak ojciec. Nigdy nie opowiadał mi jednak, że w młodości miał takie powodzenie u kobiet. Choć z tego co wiem, to zawsze był sam. Nie wspominał, aby miał kiedyś żonę, czy też nawet dziewczynę. - chciałoby się dodać, że zupełnie jak Toshiro, ale jeśli chodzi o to pierwsze, to trochę gorzej. Zwyczaje w Daishi były rzeczą świętą. Tam rodzice najczęściej wybierali żony, czy też małżonków. Wszystko rozchodziło się o to, aby jak najlepiej wydać córkę. Co prawda jego opiekun był łakomym kąskiem dla rodzin szukających bogactwa, jednakże on sam nie miał dzieci, a jedynie sprawował opiekę nad Nishiyamą. Ogólnie rzecz biorąc odpowiadał za niego, ale nigdy nie widział sensu w swataniu ludzi na siłę dlatego pozostawiał mu tutaj wolną rękę. Chłopak do pewnego czasu nawet nie myślał o innych dziewczynach, ponieważ był zapatrzony w swoją przyjaciółkę Asakę. Jednak ostatnio sporo się zmieniło, bo jej ślub nieco otworzył mu oczy. Oczywiście dalej pozostawali w tych samych stosunkach, jednak jego percepcja względem świata nieco się zmieniła. Na początku było to dla niego soczystym ciosem prosto w mostek, aczkolwiek po złapaniu tchu doszedł do siebie. Co prawda zaczął dostrzegać innych, ale był na te sprawy po prostu bardzo obojętny. Spoglądając na Misae mógł jednoznacznie stwierdzić, że jeśli jest Yamanaką, to zapewne albo już jest za kogoś wydana, albo nie może odpędzić się od adoratorów. Tym bardziej, że wygląda jak szlachcianka.
W takich oto przemyśleniach minął mu posiłek, po którym mieli wybrać się na poszukiwania podżegaczy, którzy wypalali lasy. Swoją drogą przez te wszystkie rozmowy praktycznie zapomniał o celu ich spotkania i misji. Na jaw wyszły tak niebywałe rzeczy i rozmowa była tak interesująca, że zapomniał nawet po co tutaj w ogóle jest!
- Jasne, po ciemku to nic nie zobaczymy. No chyba, że ktoś rozpali akurat wtedy ogień, to nawet łatwiej będzie go odnaleźć, choć szczerze przyznam, że wolałbym najpierw zbadać na czym stoimy. - przyznał rację swojej przedmówczyni.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 718
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: Harikken

Re: Centralna i zachodnia część dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Harumi » 5 maja 2019, o 18:57

Kontynuujecie tutaj.
Harumi
 

Poprzednia strona

Powrót do Tereny mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość