Targowisko

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Targowisko

Postprzez Kana Yuki » 30 gru 2018, o 23:57

Mimo podstarzałego ciała Ojisan wciąż był niesamowicie silny. Chodziły pogłoski, że ze swoimi umiejętnościami mógłby wyrżnąć całą wioskę w pień. No, ale nikt tak naprawdę się go nie bał - ot, spokojny, skryty, niezbyt rozmowny dziadziuś zawsze wychodzący na spacer punkt 6 rano. Wracał dopiero w porze obiadowej, gdzie bywał? Któż to wie. Ludzie plotkowali, że spędzał czas z ukochaną. Nie, nie kochani, nie z babcią Harumi. Z ukochaną, która z racji statusu majątkowego i prestiżu, została oddalona w przedbiegach. Dziwne, że przy takim zachowaniu, wciąż pochwalał małżeństwa aranżowane. Być może uznał, że starych drzew się nie przesadza? A pewnych tradycji nie zmienia i już. Nikt też nie udowodnił mu zdrady, a żona Ojisana wydawała się obojętna i głucha na plotki.
- S-słucham? - zająknęła się patrząc na chłopaka jak na debila. Znali się zaledwie parę godzin, a już stwierdzał, że wędrówka z Harumi to to, czego chce przez najbliższy czas. Po krótkim przemyśleniu propozycji zdała sobie sprawę, iż brunet jest darem od losu. Gdyby nie on, musiałaby zabawić w mieście znacznie dłużej, szukając odpowiedniej osoby do towarzystwa. Wciąż jednak zastanawiało ją co stało się z znanymi jej kupcami - zobowiązali się do pomocy i bum. Ni ma ani ich, ani transportu.
- Jeśli chcesz i jesteś gotów przebyć setki kilometrów wśród parzącego słońca, skorpionów, wydm, ruchomych piasków... - wyliczała na palcach - To pewnie. Ruszylibyśmy nazajutrz - rzuciła. Oczekując, że powyższe informacje nie zrażą Keizo, a zamiast tego wzbierze w nim chęć poznania dzikich, nieprzychylnych nikomu terenów.
Nastąpiła niezręczna cisza. Białowłosa z pewnością nie nadawała się do rozpoczynania rozmów. Patyczek - ze zjedzonego dango - rolowała w prawo i lewo, w górę i w dół... Nad czym on tak myślał? Przecież zadała proste, niewymagające pytanie. Coś zająknął, w następstwie tego dziewczyna uniosła głowę, swe oczy kierując na rozmówcę. Wydawał jej się niesamowicie zmieszany pytaniem. Tylko dlaczego? Nie ulega wątpliwości, że zarówno talent, jak i warsztat miał całkiem solidny. Przekręciła głowę na lewo, opierając się na wewnętrznej stronie dłoni. Uważnie wsłuchała się w cały monolog, w myślach przyznając mu rację - talent, to zaledwie 10%, reszta to ciężka, czasem niewdzięczna i nie przynosząca oczekiwanych wyników, praca, mozolne powtarzanie pewnych czynności, aż do uzyskania pełnej biegłości - to właśnie czeka każdego shinobi. Nie wieczne, pełne emocji i wydarzeń misje, romanse czy wojny. Od analizy słów odciągnął ją kwiat wiśni wpuszczający niesamowicie przyjemną woń.
- Masz rację Keizo. - Podsumowała - Zazdroszczę ci chwil z rodzicami, moi spędzali ze mną niewiele czasu - dodała ze smutkiem.
Na pewno ją kochali, gdzieś w głębi siebie. Problem pogarszała znikoma ilość uwagi, jaką jej poświęcali. Wiecznie stwierdzali, że są zajęci, nie mają czasu, lepiej, żeby spożytkowała wolny czas na trening. W pewnym momencie czuła się jak pies z rodowodem - wyglądać, umieć i nic więcej. Z czasem zdała sobie sprawę, że takie zachowanie było motywowane troską o dobro, przyszłość, ale wciąż czegoś brakowało... Na szczęście był on, białowłosy nauczyciel, który był z nią zawsze i wszędzie. W smutku, radości, przy upadkach i wzlotach.
Wstała od stołu wyraźnie ożywiona.
- Musimy wszystko przygotować, o ile chcemy wyruszyć jutro w południe - zarządziła. - Możesz spać u mnie, jeśli chcesz. Mam wolny pokój - uśmiechnęła się.
Jeśli Kei się zgodzi, udadzą się do położonego niedaleko domku.

z/t + keizo -> viewtopic.php?f=62&t=2518
Ostatnio edytowano 10 kwi 2019, o 17:42 przez Kana Yuki, łącznie edytowano 1 raz
Kana Yuki
 

Re: Targowisko

Postprzez Kana Yuki » 10 kwi 2019, o 17:41

NIE CZAS ŻAŁOWAĆ RÓŻ, GDY PŁONĄ LASY

1/45
[Toshiro & Misae - misja C]

Typowa jesień na wschodniej części kraju. Żółć, pomarańcz, czerwień, brąz. A właściwie szafran, złoto, cynober, karmin, ochra, rdza, cynamon, miedź, herbaciany brąz, tycjanowy pomarańcz i dziesiątki odcieni tychże kolorów wybijają z każdego centymetra kupieckiej prowincji znanej pod nazwą Ryuzaku no Taki. Wokoło centrum miasta piętrzą się rozmaite budynki mieszkalne, świątynie ku czci bóstw wszelakich, restauracje oraz zajazdy dla strudzonych podróżą wędrowników. Krajobraz obfituje również w gęsto porośnięte lasy, obecnie w złotej, jesiennej pelerynie. Piękno przemijającej z wolna pory roku najlepiej widać podczas schyłku dnia lecz nie tylko. Także poranki potrafią cieszyć oczy i naładowywać pozytywną energią.
Gwara miasta bywa irytująca. Zwłaszcza wtedy, gdy każdy napotkany człowiek w pośpiechu kieruje się na miejsce swojej pracy - rybacy, nad graniczące z Kami no Hikage wybrzeże. W końcu zjawisko upwellingu jest na tej szerokości geograficznej dość powszechne; wynoszone z głębin wody są bogate w substancje odżywcze, co zapewnia bujny rozwój organizmów planktonicznych, a w następstwie znaczne zwiększenie połowów. Kupcy, na targ, na którym swoją drogą można kupić dosłownie wszystko. Od produktów spożywczych, poprzez wszelakie odzienie, aż do drobnych babilotów. Mieszkańcy traktują ów placyk jako miejsce codziennych spotkań czy chociażby swoistą darmową tablicę ogłoszeń. Mówi się, że nad straganami w Ryuzaku no Taki nigdy nie gasną promienie słońca, bowiem handel obywa się tu od samiutkiego świtu, aż do późnych godzin wieczornych. I bynajmniej dlatego, że kupcom nie brzęczą stosy monety w sakwach. Pracę swą, w znacznej większości, traktują jak sposób na spędzanie wolnego czasu. Rzadko kiedy zdarza się, by jakikolwiek z wystawiających się sprzedawców był opryskliwy. Panuje tu niesamowicie przyjacielska zostania atmosfera. Rzec by można - istny raj mlekiem i miodem płynący.
Godzina dziesiąta, to czas, w którym wszystkie stragany zostają ostatecznie obłożone w warzywa i owoce, a szarzy ludzie kończą rozwieszać plakaty ze zleceniami. Na ogół stoją tam jedynie dwie godziny, bo szybko znajdują się chętni na podjęcie się wyzwania. Tegoż dnia jednak nie było zbyt wielu zleceniodawców. A przynajmniej na ten moment. W centrum całego targowiska posiwiały człowiek w mundurze z naszywką symbolizującą drzewo i małym, ledwie zauważalnym znakiem "森" (przyp. Las). Wymachiwał, całkiem leniwie, to w prawo, to w lewo białą chustą z lakonicznymi napisami "zlecenie" oraz "pieniądze". Co pewien czas wykrzykiwał doniośle nieco konkretniejsze informacje, które odnosiły się do wymagań względem potencjalnie zainteresowanych.
— Praca dla dwójki zdolnych młodzików! Płacę uczciwie! — i tak w kółko. Dociekliwych było niewielu. Ale byli. Jednak starzec za każdym razem kręcił głową, cmokał ustami i odprawiał ich z kwitkiem, czort wie dlaczego.

Postacie
1) Zarządca lasu

Mapa
*klik*

Dla MG

Kana Yuki
 

Re: Targowisko

Postprzez Misae » 10 kwi 2019, o 17:53

Droga minęła jej całkiem przyjemnie. W ciszy, sam na sam ze sobą można przemyśleć wiele… no ale nie ukrywajmy! Przez ostatnie miesiące miała aż za dużo czasu na przemyślenia co do swojego losu. Nie były to ambitne myśli bo i czuła, że zbyt wiele ambitnych rzeczy nie zrobiła. Takiej depresji już dawno nie miała, a wracała za każdym razem kiedy widziała twarz tamtego nieszczęśnika. Czuła jakby sama umierała w tamtej chwili i nie wiele była w stanie ze sobą zrobić. Może za bardzo się nad sobą rozczulała? Na pewno. Co do tego nie miała żadnych wątpliwości, ale kiedy nie zastanawiała się nad tym wszystkim to popadała w dziwny letarg przerywany tylko pomocą w wojnie. O tak. Była bardzo wdzięczna, że wybuchł ten konflikt jakkolwiek okrutnie to zabrzmiało – dzięki niej miała szansę zająć swoje myśli. Były zadania i musiała je wykonać nie rozpaczając nad swoim losem wysoko urodzonej panienki.
Odetchnęła głęboko. O swoim losie uczuciowym już zamierzała nie wspominać bo nie było o czym. Niosła więcej zamieszania niż było to konieczne i sprawiała smutek najbliższym. Może ona była po prostu popsuta? Ot popsuty człowiek, który nie umie żyć w społeczeństwie? Zabawne bo przed podróżą na wyspy miała o sobie zupełnie inne zdanie i o ile zaradna najbardziej była przy przyjaciołach to sama też umiała o siebie zadbać.
Była bardzo wdzięczna kiedy tylko udało jej się dotrzeć do dzielnicy targowej. Oczywiście i tym razem musiała zachować się jak dama w opresji i podpytać ludzi o drogę. Może i powinna rozwiązać to inaczej i bardziej w stylu kunoichi, ale ta metoda była znacząco wygodniejsza i łatwiejsza do ogarnięcia i nie wymagała od niej żadnych nakładów energii. Lenistwo… albo się już aż tak postarzała… trudno powiedzieć, ale coraz bardziej zbliżała się do średniego wieku jaki osiągali wojownicy ninja i powinna coraz bardziej to rozumieć.
Jakim błogosławieństwem było dla niej kiedy przed jej nosem pojawiły się zarysy sklepu z materiałami do yukat – „pojawiły się” i „zarysy” były dobrym określeniem bo ilość ludzi, która przemierzała ulice była przeogromna… a może to ona straciła obiektywizm spędzając tyle czasu w zaciszu swojej rezydencji? Kiedy była na festiwalu na wyspach nie rzucało jej się to wtedy w oczy nawet jeżeli liczba ta była wielokrotnie większa. Tak to jest jak usypiane zostają nasze instynkty i trzeba było je powoli budzić. Widząc sporą grupę wchodzącą do sklepu zatrzymała się przed wejściem i postanowiła poczekać, aż się trochę przejaśni – ostatnie na co miała ochotę to zostać stratowaną przez zakupoholików. Sprowadziła na swoje usta delikatny uśmiech, aby nie odstraszyć przyszłych klientów którzy również by chcieli tam zajrzeć. Sama by na miejscu właściciela skepu nie chciała...
W międzyczasie jej oczy zwróciły się ku mężczyźnie w mundurze, który poszukiwał dwóch śmiałków do jakiegoś dobrze płatnego zadania. Nie cierpiała na brak pieniędzy ale jakiś cichy głosik, bardzo bardzo cichy głosik dawnej chętnej do przygód duszy kazał dziewczynie podejść kilka kroków i chociaż podsłuchać co się dzieje. Miała przecież tyle czasu, że chyba nie zaszkodzi jej troszkę posłuchać... prawda? Zbliżyła się by wszystko widzieć i zainteresowanym wyrazem twarzy postanowiła poczekać na rozwój wydarzeń.
Obrazek
“It's amazing how a little tomorrow can make up for a whole lot of yesterday.”

Misje:
- Kakita Ayame - misja D
Avatar użytkownika

Misae
Miss Lata
 
Posty: 792
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 11:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG/Discord: Misae#1695

Re: Targowisko

Postprzez Toshiro » 11 kwi 2019, o 00:47

Toshiro wyszedł ze sklepu zadowolony, że jednak wybrał się w tę podróż. Choć tak na prawdę miał bardzo dużo wątpliwości i martwił się, że to całe miasto jest bardzo przereklamowane. Okazało się jednak, że opowieści były prawdziwie i rzeczywiście dostanie to co sobie wymyślił. Oprócz tego okazało się, że nawet tak daleko znalazł kogoś kto okazał się być kimś bliskim dla jego rodziców. Rozpoznał go nawet po tylu latach jak przez to, że utrzymywał z nimi kontakt aż do samej śmierci. Nie dotarła do niego wiadomość o ich śmierci, ale wszystkiego się domyślał. Nishiyama był tutaj potwierdzeniem tym słów, więc spotkanie to było zarazem radosne, ale też i bardzo smutne, bo wspomnienia wróciły. Chociaż już nie uderzało to w niego tak bardzo jak kiedyś, to gdy rozmawiało się z kimś kto o tym nie wiedział było to nieco inne przeżycie. Takie, które jednak dawało co nieco do myślenia i jeszcze trochę muskało dawno zagojone blizny. W każdym bądź razie nie wyszedł przez to z niczym.
Rozmowy trochę trwały, właściciel sklepiku przeniósł się nawet z nimi na chwilę do swojej pracowni, gdzie ustalali też szczegóły jego zamówienia. Ani się obejrzał, a minęły godziny i przyszła pora pożegnania. Zapewne wpadnie tam jeszcze kiedyś, ale teraz... Wyszedł w końcu na powietrze i ujrzał masę ludzi. Dotarł tam bardzo wcześnie, aby uniknąć tłumów, ale przez to, że trochę się zagadali, to zdołał się już zebrać pokaźny tabun hałaśliwych ludzi. Niemniej jednak nie przeszkadzało mu to w podziwianiu piękna tego miejsca. Zwłaszcza, gdy w końcu dotarł do miejsca, które przypominało targowisko, albo po prostu nim było. Gdzie się nie obejrzał to wszędzie byli jacyś sklepikarze starający się sprzedać swoje dobra. Nie bez powodu nazywając to miejsce stolicą handlu. To wszystko było dodatkowo otoczone barwną paletą jesiennych barw, od brązu, aż po żółć. Chyba druga najładniejsza pora roku, zaraz po wiośnie.
Czarnowłosy przemierzał targowisko zerkając tu i ówdzie. Było tutaj na prawdę wiele rzeczy, wszystkie przyciągały wzrok, ale nie dało się im wszystkim przyjrzeć przez panujący tutaj ruch. Przez jakiś czas chłopak błądził między ludźmi przystając na chwilę w niektórych miejscach, aż w końcu dotarły do niego pewne nawoływania, które różniły się od innych. Były to zapewne jakieś zlecenia. Pewien mężczyzna w mundurze ciągle nawoływał, a kiedy już ktoś podszedł to za każdym razem kiwał tylko głową i odsyłał go z kwitkiem. Nishiyama rozejrzał się po ludziach zgromadzonych wokół tych "nawoływaczy", jednak nikt się za to nie zamierzał zabrać. Zapewne była to "praca", która wymagała pewnych zdolności i nie mógł się jej podjąć zwykły obywatel, dlatego po krótkim przyglądaniu się zaistniałe sytuacji Toshiro postanowił podejść i zapytać o szczegóły.
-Dzień dobry, co prawda podróżuję sam, ale jeśli zdradzi mi pan na czym miała by polegać ta praca, to może byłbym w stanie panu pomóc?- zaproponował mężczyźnie zatrzymując się tuż przed nim. Nie miał nic lepszego do roboty, więc dlaczego by nie zająć się jakimś zleceniem? Być może przy okazji będzie mógł pozwiedzać miejsca, które warto byłoby tutaj odwiedzić.
Avatar użytkownika

Toshiro
Najlepsza Letnia Scena
 
Posty: 927
Dołączył(a): 26 lis 2018, o 00:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Harikken

Re: Targowisko

Postprzez Kana Yuki » 11 kwi 2019, o 01:34

NIE CZAS ŻAŁOWAĆ RÓŻ, GDY PŁONĄ LASY

4/45
[Toshiro & Misae - misja C]

Zarządca lasu, oddelegowany przez władze, nieustannie zachęcał przemierzających targ do podejścia i podjęcia się zadania. Wciąż jednak bezpardonowo odprawiał chętne osoby z kwitkiem. I nic w tym dziwnego, w końcu gdy zgłasza się kolos z muskulaturą Arnolda Schwarzeneggera, a może i większą, który mógłby złapać cię w łapska, podnieść i potrząsnąć jak pudełeczkiem z kulkami, to raczej nie masz ochotę na współpracę. Również kręcisz nosem, gdy podchodzi ktoś o aparycji anorektyka po piątym wylewie i porażeniu mózgowym, bowiem komunikacja, to także podstawa pomyślnie wykonanego zadania. I można tak wymieniać pięć przypadków osób, które zupełnie nie wzbudziły zainteresowania starca. Wzdychał poirytowany. Niby Ryuzaku no Taki jest pełne ludzi, niby targ jest ostoją żądnych pieniędzy ludzi, ale... No ale odpowiednich kwalifikacji to im brak. I to kompletnie.
Zmarnowany zaczął wodzić wzrokiem po twarzach wszystkich ludzi. To pani w zaawansowanej ciąży dzierżąca w dłoni kwiaty, to jakiś wysoko postawiony gwardzista, to jakieś dziecię hasające wokoło straganów, które wrzeszczało niemiłosiernie. Bieg między sylwetkami mieszkańców i turystów zatrzymał dopiero, gdy w oczy rzuciła mu dziewczyna. Niebagatelne piękna, w końcu całkowicie nieszablonowa.
Niedbale podrapał się po posiwiałych włosach, swoją drogą miał ich może z trzy na krzyż, i zmrużył oczy chcąc wyostrzyć naniesiony na źrenice obraz. Symptomatyczne kanzashi w odcieniach amarantu uruchomiło proces myśleniowy. Kontemplacje przerwał dopiero w momencie, gdy obserwowana sygnatura zaczęła się zbliżać. Nerwowo odwrócił wzrok, coby nie wyjść na jakiegoś zboczeńca, by ponownie skierować swe brudno-zielone, nazbyt przekrwione oczy nań dziewczynę. Nie mógł się wyzbyć wątpliwości i chęci ukrócenia swoich domysłów. Na boga, był jedynie prostym człowiekiem, który dialog prowadzi najczęściej z drzewami albo krzewami w okolicznej kniei.
— Przepraszam — rzucił chrapliwie, nieco nieśmiało, ale wciąż niezwykle serdecznie. — On'nanoko-chan* skąd masz te kanzashi? — To mówiąc gwałtownie wyjął prawicę z kieszeni. Kultura, jakiej był uczony od dziecka, wymagała szacunku również względem osób młodszych o kilka dekad. Pytania od obcych zawsze krępowały ichnich odbiorców. Zarządca leśnego gaju doskonale zdawał sobie z tego sprawę, toteż starał się brzmieć tak mile, jak to tylko możliwe. Nie chciał przecież przestraszyć Misae, której oczy przywodziły mu na myśl te krowie. Spokojne, łagodne, niezwykle głębokie.
Dalszy dialog przerwał słusznego wzrostu chłopak o ciemnych włosach. Starzec kątem oka spojrzał na młodego kawalera, po czym grzecznie przeprosił Yamanakę. W końcu - Business is business.
— Oczywiście, już tłumaczę — powiedział spokojnie kierując swój tenor w kierunku zainteresowanego. — Od jakiegoś czasu przewalają się drzewa w pobliskiej głuszy. I nie byłoby w tym nic zaskakującego, naturalnie może robić to i sam zefirek. Jednak na samym kładzeniu pokotem się nie kończy. Ktoś natrętnie, z premedytacją podpala obszary leśne, wycina młodziki listkowe. A na to wszystko władza rozkłada ręce. Bo przecież "to tylko parę drzewek" — ostatnie wypowiedział z niezwykle karykaturalnym wydźwiękiem.— Las nie przemówi, kto go rani, nieprawdaż? Moja prośba jest lapidarna, o ile oczywiście jesteś zainteresowany współpracą, chcę, byś zlokalizował problem. Ster miasta to leniwe kluski, im trzeba wszystko pod nos. — Pokręcił łbem i kontynuował. — Rzecz jasna, zapłacę i pomogę ci w poszukiwaniach. Las bywa zgubny.

*dziewczynko

Postacie
1) Zarządca lasu

Mapa
*klik*

Dla MG

Kana Yuki
 

Re: Targowisko

Postprzez Misae » 11 kwi 2019, o 11:11

Stała i pachniała. A przynajmniej takie wrażenie co do swojej osoby miała od ostatnich kilku miesięcy. No dobra, może aż tak dramatycznie nie było, ale jeśli miała by przypomnieć sobie siebie sprzed dwóch lat były to zupełnie dwie różne osoby. Może to już się nazywała starość? No wiadomo, wtedy kiedy coś strzyka w plecach, kiedy odchodzą chęci do walki czy ruszenia odwłoka z własnego domu. Niby myślała, że jest jeszcze na to za młoda, ale cholera wie? Różnie się ludzie starzeją to może i ją to dopadło? Teraz nie zostało jej zrobić nic innego niż spisać testament i szykować sobie jakieś ładne miejsce na pochówek - rozsądny człowiek myśli o tym znacznie wcześniej, a nie zostawia to na ostatnią chwilę i rodzinę z sytuacją nie do rozwiązania.
Kiedy stała taka pogrążona w myślach tylko sobie znanych podszedł do niej ten sam mężczyzna, któy do tej pory nawoływał i poszukiwał jakiegoś śmiałka, który podejmie się zadania. Śmiałków było całkiem sporo, ale żaden nie spełniał oczekiwań mężczyzny.
- Dzień dobry – odparła z lekkim ukłonem kiedy mężczyzna zaczął rozmowę. Był od niej sporo starszy i należało zachować się wobec niego z szacunkiem. Nie do końca wiedziała co mogło się stać, że zwrócił na nią uwagę, ale już po chwili wszelkie jej wątpliwości zostały rozwiane. Ze zdziwieniem dotknęła ozdoby we włosach. Nie spodziewała się, że to będzie chodziło właśnie o kanzashi - Dostałam je od rodziców kilka lat temu... - odparła pogodnie, uśmiechając się na wspomnienie tamtej chwili. Może nie było to nic wyjątkowego, ale zawsze lepiej jej się robiło kiedy myślała o ojcu i matce. Zawsze byli dla niej ogromnym wsparciem i mają niezastąpione miejsce w jej sercu.
Rozmowa nie trwała długo bo zaraz dołączył do nich młody chłopak wyższy od niej niemal o głowę. Czyli jednak znalazł się ktoś chętny zadania, kto wzbudził zainteresowanie mężczyzny z lasu. Jako, że stała przy całej rozmowie mimowolnie usłyszała i treść zadania. Nie była to najbliższa do oskarżenia podsłuchiwania sytuacja w jakiej była. Zainteresowała się na tyle, że mimowolnie zadała pytanie
-Ma pan jakieś podejrzenia co do tego, kto mógłby być za to odpowiedzialnym? – nawet nie wiedziała kiedy słowa wypłynęły z jej ust. Może cicho budząca się chęć by zrobić coś ze swoim życiem dochodziła do głosu? A może tak jak typowa kobieca natura - „nie jestem ciekawska ale lubię wiedzieć” wzięła górę? Trudno powiedzieć. Pewnym było to, że trzeba było wziąć się za siebie wreszcie.
Obrazek
“It's amazing how a little tomorrow can make up for a whole lot of yesterday.”

Misje:
- Kakita Ayame - misja D
Avatar użytkownika

Misae
Miss Lata
 
Posty: 792
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 11:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG/Discord: Misae#1695

Re: Targowisko

Postprzez Toshiro » 11 kwi 2019, o 14:48

Toshiro wręcz mimowolnie podszedł do starszego mężczyzny i zagaił o zadanie, które przewidział dla ów dwójki młodzików. Pomimo tego, że nie był u siebie, to najczęściej nie mógł obojętnie przejść obok kogoś kto potrzebuje pomocy, a przy okazji mógł zarobić trochę grosiwa, ponieważ dopiero co wszystko wydał na swoje projekty i te dwa piękne cudeńka wiszące u jego boku. Dodatkowo mogła to być okazja do tego, aby je przetestować. Był ciekaw, czy treningi z Shikaruiem przyniosły jakiś efekt. Oczywiście użyje ich tylko w ostateczności kiedy będzie przyparty do muru. Starzec musiał mieć dosć wygórowane wymagania, ponieważ wielu ludzi odsyłał z kwitkiem, nawet takiego jednego potężnego, który swoją muskulaturą prezentował na prawdę konkretny poziom.
Gdy czarnowłosy zmierzał w jego kierunku okazało się, że jego uwagę przykuł ktoś inny. Nishiyama począł się w takim razie rozglądać po ludziach szukając tej osoby. Kiedy w końcu odnalazł białowłosą dziewczynę bardzo się zdziwił. Asaka w tym miejscu?! Ponoć mieli się wybrać do Sogen, aby zapytać o zgodę na przenosiny Shikaruia do Daishi. Czyżby już wszystko załatwili? Huh... Po chwili zaskoczenia przyszedł moment realizacji. Dziewczyna była sporo wyższa od Koseki, choć dalej niższa od Toshiro. Dodatkowo posiadała zupełnie inną fryzurę, nie wspominając już o charakterystycznych złotych oczach. W przypadku tej dziewczyny również nie można było odjąć jej unikalności, ponieważ jej tęczówki nie miały tego samego koloru. Rzadko spotykana cecha, każdy musiał to przyznać. W połączeniu z jej urodą na pewno tworzyła interesujący obiekt, nic dziwnego, że to właśnie na nią zwrócił najpierw uwagę mężczyzna. Zwrócił uwagę na jej kanzashi pytając się skąd pochodzi. Widać było, że był nieco podenerwowany, trochę to dziwne, że chłop w takim wieku zagadywał do takich młodych kobiet. Chociaż kto wie? Różnie to bywało, szczególnie jeśli ktoś pochodził z jakiegoś majestatycznego rodu. Często wtedy małżonka była dużo starsza od swego męża, równie dobrze mogłaby by być jego drugim albo trzecim dzieckiem. Wtedy też wtrącił się Nishiyama, który jakby wybił go nieco z letargu zwracając na siebie uwagę. Otrzymał oczywiście bardzo szybko i bardzo konkretnie odpowiedź.
- Jasne, mogę to sprawdzić, tylko jak już wspominałem, niestety podróżuję sam, a słyszałem, że pan szukał dwóch osób. Czy jest ku temu jakiś specjalny powód? - odparł spuszczając na chwilę z niego wzrok i zerkając w stronę dziewczyny, która po wysłuchaniu starca wydawała się również być zainteresowana jego problemem. Czyżby była kunoichi? Bardziej przypominała jakąś szlachciankę z wysoko postawionej rodziny, z którymi czasem widział się Toshiro z racji na pochodzenie jego opiekuna, Masaru, który również posiadał dość spory majątek na ziemiach Daishi. Niektóre z nich faktycznie były ninja i w ich głowie chodziło tylko o wspinanie się po szczeblach do góry, nieważne był umiejętności, tylko jak wysoko jesteś w hierarchii i ile posiadasz wpływów, czy też pieniędzy. Dlatego też Nishiyama w takie rzeczy wolał się nie bawić i dobrze mu było z jego posadką Doko, posiadał przez to dużo więcej swobody. Po chwili padło pytanie ze strony wcześniej zaczepionej dziewczyny. Czyżby poszukiwania drugiej osoby właśnie dobiegły końca, czy jest to jedynie zwykła ciekawość?
Avatar użytkownika

Toshiro
Najlepsza Letnia Scena
 
Posty: 927
Dołączył(a): 26 lis 2018, o 00:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Harikken

Re: Targowisko

Postprzez Kana Yuki » 11 kwi 2019, o 19:43

„Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy”

7/45
[Toshiro & Misae - misja C]

Zarządca lasu pogładził swą gęstą, niemniej siwą od trzech włosów na czubku głowy, brodę i jeszcze dociekliwiej przyjrzał się rękodziełu. Znał je, znał na wylot. Dzwoniło, tylko w którym kościele? Mężczyzna zdecydowanie potrzebował jeszcze chwili na złożenie faktów w całość.
— Ah — mruknął, by dać znać, że informacja została odnotowana w notatniku myśli.
Los przekorny znowu misję da. Prapa-pa-para-pa-pa. Ooo-ooo-aha! I tak dalej. Wszyscy znamy ten klasyk dramatu i komedii, w którym niestrudzony wojownik trafia na człowieka z niewidzialną, zółtą jak słoneczko w lecie, strzałką, niczym z gry, mówiącą "podejdź". W tym przypadku za znak robił wielki sztandar i nawoływanie. Będąc młodym i biednym człowiekiem ciężko przejść obok takiej okazji. Życie pieniądzem się toczy. Pokusie nie oparł się również Toshiro. Nie tak dawno oddelegował mordercę w ręce władzy, toteż przedstawione przez starca zadanie brzmiało, cóż, zachęcająco. Szybkie śledztwo, wypłata i do domu. Brzmi dobrze, nieprawdaż?
— Myślę, że ta kwestia jest rozwiązana. Nieprawdaż dziewuszko? Towarzystwo kobiet zawsze motywuje chłopców do wzmożonej pracy — roześmiał się odchylając głowę w tył. — Aż przywodzą mi się na myśl lata mojej młodości! Cóż to były za czasy... Może i krwawe, ale jakże wspaniałe. A teraz to tylko drzewa przyszło mi pilnować. Imiona im nadawać — westchnął. — Bynajmniej nie narzekam. To piękne dary natury, ich szumy koją każdy trud.
Mówił jak natchniony, żyjący milenium pustelnik. Ot tak, po prostu. Przywara wieku i doświadczeń życia w okresie wielkich wojen i strachu tak wielkiego, że nie w sposób sobie nawet wyobrazić jegoż rozmiarów.
— Jakbym wiedział, drogie dziecko, to bym tu nie stał jak paprotka oczekująca na proces fotosyntezy — wzruszył ramionami zwróciwszy się do młodej kunoichi. W następstwie niemal wymuszenia na dziewczynie udziału w zleceniu, odwrócił się tyłem i począł zwijać materiał z napisem nakreślonym węglem.
Dzierżąc w dłoni proporzec stanął twardo z piersią wypchniętą do przodu. Wokoło roztaczała się aura kurtuazji i niczym nie spowodowana potrzeba okazywania szacunku starcowi. On sam nigdy się jej nie domagał. W końcu nie każdy nauczony jest kultury, a za to winić można jedynie rodziców, bynajmniej dziatki.
— Powód? — zapytał unosząc jedną z krzaczastych brwi. — No gdzie będzie ze mną jakiś młodzik lazł po lesie. Zamęczyłbym go na śmierć. W zespole zawsze raźniej, robota szybciej idzie. Co dwie głowy, to nie jedna. A moja to nadaje się może tylko do sprawdzania stanu flory i fauny. To już nie te lata, gdzie hasało się za zbójami i rzezimieszkami. Niedługo mnie do Sabishi poślą, cobym się do piachu przyzwyczajał.
Zarządca leśnych dróg ponownie się roześmiał, a ów reakcja sprawiła, że obecne na twarzy zmarszczki jeszcze mocniej zaznaczyły swą obecność. Coby nie mówić, umundurowany był bardzo sympatycznym człowiekiem. Rzec by można, dziadkiem na medal. Szkoda, że wnuków się nie doczekał. Ale cóż, los. Bywa i tak.
— No to co, moi mili, idziemy? — wystosował szybko i energicznie. Wpierw spojrzał na najmniej pewną partię, Misae, a następnie czysto dla zasady na Toshiro.

Postacie
1) Zarządca lasu

Mapa
*klik*

Dla MG

Ostatnio edytowano 13 kwi 2019, o 13:37 przez Kana Yuki, łącznie edytowano 3 razy
Kana Yuki
 

Re: Targowisko

Postprzez Misae » 12 kwi 2019, o 15:06

Mężczyzna przyglądał się ozdobie na włosach dziewczyny z miną jakby coś go trapiło albo zastanawiało. Misae nie wiedziała co o tym myśleć. Jakoś samej nigdy nie chciało jej się roztrząsać historii kolorowej ozdoby - skoro otrzymała ją w darze od swoich rodziców na pewno nie była w jakiś sposób podejrzana albo niebezpieczna i nie czuła nigdy wcześniej potrzeby by roztrząsać jej pochodzenie. Kto wie? Może właśnie powinna? Na razie wolała oddalić od siebie tą myśl, gdyby było coś nie tak z tym kanzashi przez ten czas zdążyłaby to już dawno zauważyć. Ważniejsza rozmowa działa się obok niej...
... choć może nie obok, a sama mimowolnie stała się częścią tej dziwnej eskapady. Kiedy mężczyzna zwrócił się bezpośrednio do niej zupełnie jakby jej pytanie było swoistym zgłoszeniem do zadania otworzyła tylko lekko usta i wybąkała.
-Eto... ja... - szybko jednak zdała sobie sprawę, że przypomina teraz bardziej rybę próbującą złapać hałst powietrza niż poważną młodą damę i zamknęła rozdziawioną paszczę. Odetchnęła głęboko ze skinieniem głowy dając znać, że zgadza się ze starszym panem. No nic. Nie było sensu się kłócić. Miała nadzieję, że ojciec nie będzie zły, że wróci troszkę później z jego zakupami. I tak chcieli żeby się rozruszała to chyba nie powinni mieć pretensji
-Ma pan rację, to było głupie pytanie. - odparła i słuchała dalej wymiany zdań między panami teraz wykazując znacznie więcej zainteresowania - w końcu dotyczłyło jej teraz to wszystko zupełnie bezpośrednio, a nawet mało istotna informacja mogła okazać się kluczowa by oznaleźć podpalacza.
-Jestem penwa, że sobie poradzimy sprawnie - powiedziała patrząc z uśmiechem na swojego towarzysza w misji i podążyła spokojnym krokiem za zarządcą lasu.
Obrazek
“It's amazing how a little tomorrow can make up for a whole lot of yesterday.”

Misje:
- Kakita Ayame - misja D
Avatar użytkownika

Misae
Miss Lata
 
Posty: 792
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 11:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG/Discord: Misae#1695

Re: Targowisko

Postprzez Toshiro » 12 kwi 2019, o 18:35

Sprawa Reijiego już dawno przeszła do lamusa, sprawca został najprawdopodobniej słusznie ukarany za swoje zbrodnie. Toshiro cieszył się z tego podwójnie, ponieważ on również prawie został oszukany. Na szczęście tym razem pozostał czujny do samego końca. Nie to co za pierwszym razem, kiedy to dopiero odnaleziona zguba powiedziała mu, że jest w błędzie. Jak dotąd spotykał się tylko z kłamstwem i oszustwem. Można by rzec, że człowiek się do tego przyzwyczajał. Tak też było. Zawsze sceptycznie podchodził do obcych, a dla niego praktycznie każdy nim był. Na wspomnienie o młodych i krwawych latach brew czarnowłosego uniosła się lekko do góry. Chyba wolał nie wiedzieć za bardzo o jego przeszłości, chociaż warto było to zapamiętać, tak w razie czego. Chłopak nie przerywał dziwnego monologu staruszka i nie zamierzał go komentować, bo albo postradał zmysły na starość, albo rzeczywiście skrywał jakieś mroczne sekrety. Pasja z jaką mówił mogła wskazywać na jedno i drugie.
Pytanie dziewczyny rzeczywiście nie było zbyt trafne, aczkolwiek... Może facet miał jakieś podejrzenia co do jakiejś grupy ludzi, ale nie mógł ich dorwać? Na ich nie szczęście stwierdził, że nie ma zbyt wiele im na ten temat do powiedzenia. Na powód zatrudnienia dwójki osób również nie dostał jednoznacznej odpowiedzi. W każdym razie morał był taki, że im więcej było ludzi tym lepiej. Przytaknął mu tylko na znak, że przyswoił sobie jego odpowiedź, a następnie zerknął w stronę dziewczyny, która chcąc nie chcąc miała się stać jego towarzyszką, a przynajmniej na czas tej misji.
-W takim razie pozwól, że się przedstawię. Nishiyama Toshiro. Liczę na owocną współpracę.- powiedział uśmiechnąwszy się życzliwie i ukłonił się lekko w stronę białowłosej jak to na człowieka wychowanego i kulturalnego przystało. Następnie to samo uczynił w stronę starca w mundurze. Oczywiście panie miały pierwszeństwo, to nie ulegało żadnym wątpliwościom.
- Myślę, że w takim wypadku możemy wyruszać. Jeśli posiada pan jakiekolwiek informacje, czy też wskazówki, to prosiłbym o przekazanie nam ich podczas drogi. - oznajmił spokojnym tonem, a następnie jeśli cała ferajna się zebrała, to ruszył za mężczyzną, który miał ich poprowadzić na miejsce zdarzenia.
Avatar użytkownika

Toshiro
Najlepsza Letnia Scena
 
Posty: 927
Dołączył(a): 26 lis 2018, o 00:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Harikken

Re: Targowisko

Postprzez Kana Yuki » 13 kwi 2019, o 02:40

NIE CZAS ŻAŁOWAĆ RÓŻ, GDY PŁONĄ LASY

10/45
[Toshiro & Misae - misja C]

Oboje wzbudzili w starcu zaufanie. Dziewczyna przede wszystkim z uwagi na znajome rękodzieło, a chłopak, cóż, po prostu dobrze mu z oczu patrzyło. Starzec był święcie przekonany o nieomylności swych osądów, toteż nie zamierzał dłużej nad tym rozmyślać.
— Nie przejmuj się dziewuszko — poklepał Misae po ramieniu, nim się odwrócił, w akcie podniesienia jej na duchu. Bynajmniej nie chciał, by poczuła się jak dziecko. Może i tak wyglądała, ale... Ale dla niego wszyscy byli równi i już!
— Oczywiście, że dacie! Zdolne z was młodziki, to widać od razu — pokrzepił oboje. Naprawdę chciał w to wierzyć. W końcu problem sam się nie rozwiąże, a jego ukochane drzewa nie mogą ot tak czekać aż je wszystkie wytną w pień.
Widząc zachowanie Nishiyamy począł masować skronie jednocześnie wodząc nad własnym niewychowaniem.
— Boże, stary, głupi. Wybaczcie — pokręcił głową śmiejąc się sam z siebie. — Hayate Ayasaki, zarządca lasu Ryuzaku no Taki oddelegowany z Prastarego Lasu — to mówiąc wysunął, oczywiście po Toshiro, dłoń w kierunku dziewczyny kłaniając się na tyle nisko, na ile pozwalała ranga w społeczeństwie i to samo uczynił względem Toshiro. Dłonie miał szorstkie i bardzo nieprzyjemne w dotyku. Zupełnie tak, jakby dotykało się kory. Najwidoczniej praca nie była mu obca.
— Jak się człowiek śpieszy, to się Oni* cieszą. Najpierw zapraszam was oboje na coś ciepłego. O pustym brzuchu to i Shirei-kan nie podoła — uśmiechnął się i dłonią wyznaczył kierunek domu. — Przy strawie wszystko wam opowiem. Choć nie wiem, czy jest co opowiadać.

*Oni – diabły. Najczęściej spotykaną odmianą są półnagie osobniki z rogami na głowie. Mają szerokie paszcze i spiczaste uszy. W rękach maja widły, czasem "młotek szczęścia". Ich charaktery bywają bardzo różne – od krwiożerczych po łagodne i śmieszne.

Postacie
1) Zarządca lasu

Mapa
*klik*

Dla MG


Kana Yuki
 

Re: Targowisko

Postprzez Kisho » 2 maja 2019, o 15:34

Pozostało zdać się całkowicie na Masaru i to, czego zdołał się dowiedzieć. Był autentycznie przekonany co do usłyszanych informacji na temat swego kompana. Ciekawe jakby to wszystko się potoczyło, gdyby Uchiha odmówił pójścia na układ w celu wyjaśnienia sprawy. Nie wylądowałby za kratkami i tym samym nic a nic by nie wiedział. Musieliby we dwójkę kombinować i szukać bez żadnego punktu zaczepienia. Całę szczęście, wszystko potoczyło się zupełnie inaczej i teraz oboje byli w drodze na spotkanie z potencjalnym informatorem.
- Ci „pewni ludzie" o których słyszałeś to jakaś podejrzana grupa? - spytał z ciekawości, przedzierając się przez uliczki tuż obok Masaru. - Wiesz coś konkretnego o nich?
Może dla Uchiha była to mało istotna informacja, ale Kisho wolałby wiedzieć ewentualnie coś więcej o grupie, do której dołączył poszukiwany Senju. To mogła im pomóc w późniejszym etapie. Poza tym, Ranmaru przeczuwał, że sprawa jest dość podejrzana i strasznie zagmatwana, skoro muszą udać się do typka spod ciemnej gwiazdy by dowiedzieć się czegokolwiek o zbiegłym towarzyszu, który, co jeszcze zabawniejsze, miał przecież wrócić i pomóc rannemu koledze.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
Gracz nieobecny
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 19:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523

Re: Targowisko

Postprzez Chise » 2 maja 2019, o 19:37

Misja B
13/45


Chłopak skrzywił się nieco na pytania Kisho. Musiały one paść, były dość oczywiste i odpowiedz na nie zawierała ważne dla ich misji informacje, ale i tak odpowiadanie na nie nie stanowiło najmilszej części z tego festiwalu powodzenia i szczęścia.
- No.. Można tak to ująć - mruknął ponuro, marszcząc brwi i zasępiając się we własnych myślach, ale szybko się poprawił, przekazując więcej informacji - Znaczy, z tego co się dowiedziałem to na pewno do przyjemniaczków nie należą. Chyba wystraszyłem tego gostka w celi, bo nie bardzo chciał ich, jak to ujął, wystawiać, ale i tak dowiedziałem się, że zajmują się rzeczami na skraju prawa - powiedział, zostawiając wyobraźni to jak się dowiedział takich rzeczy od osoby, która nie chciała mówić, ale można było odnieść wrażenie, że to nie było nic przyjemnego - "Ochrona" i "udzielanie pożyczek", czyli tłumacząc na normalny język, haracze i lichwa, głównie, bo zapewne nie tylko to - dodał, palcami tworząc cudzysłów przy odpowiednich słowach. Opis rzeczywiście nie był zbyt zachęcający, ale nie było też najgorzej. Zawsze mogli zajmować się kradzieżą, napadami albo zabójstwami, patrząc na to z tej perspektywy..
Nie, i tak było źle.
- Ale żeby wiedzieć coś konkretnego o kimkolwiek stamtąd.. To nie, niestety - wzruszył ramionami i westchnął. Zapewne gdyby nie brak możliwości używania czakry, a przy tym czerwonych oczu, to wiedział by wszystko od tego człowieka i o nim.
Droga nie była daleka. Targowisko słychać było ze sporej odległości, tętniące życie centrum miasta, pełne kupców, przekupek, robiących zakupy, przechodów i kieszonkowców. Musieli uważać na swoje kiesy, bo tych ostatnich nie brakowało z pewnością. Oszałamiał nie tylko hałasem, ale i zapachem i wzrokowo. Pstrokate, pełne różnych rzeczy, niekiedy intensywnie pachnących, nie zawsze ładnie, tworzyło niesamowity aglomerat.
Nawet Masaru zdawał się być przygnieciony zadaniem, jakie przed nimi zostawił.
- Eeeee.. To może i tu znasz jakiś skrót? - zapytał niepewne, nawiązując do tego jak obserwował otoczenie chłopak tuż przed tym jak Mitsuhide zaatakował. Ciężko było powiedzieć, czy tylko żartował czy pamiętał jego czerwone oczy, ale użycie z nich mogło im pomóc.. Albo jeszcze zagmatwać sprawę.
Tak czy siak, ich wskazówką było to, że musieli szukać na obrzeżach. Nie było więc sensu ruszać przez środek, Uchiha postanowił ruszyć skrajem targu, szukając takich.. Mniej przyjaznych codziennym przechodniom okolic.
Chise
 

Re: Targowisko

Postprzez Kisho » 5 maja 2019, o 17:19

Z dwojga złego lepiej, że faktycznie będą mieli do czynienia z grupą skupioną jedynie na obrocie i pozyskiwaniu pieniędzy a niżeli bandą złodziei czy morderców. Chociaż, co by nie było, nawet i na takich mogą natrafić. Przecież jedno z drugim często jest powiązane, a przynajmniej Kisho był świadomy, że lichwiarze i im podobni wynajmowali mięśniaków od czarnej roboty, co by sobie nie brudzić rąk.
- Czarno to widzę... - mruknął, wyraźnie niezadowolony. Wydawało się, że ponownie na własne żądanie pakuje się w kłopoty. Pocieszający w tym wszystkim był jednak fakt, że przynajmniej nie był sam.
- Raczej się nie przyda, zbyt wiele ludzi i miejsc... - odpowiedział szybko, podając nawet powód. Czerwone oczka może i mógłby przeskanować okolicę, ale co by to dało? Chłopak zobaczyłby jedynie masę stłoczonej czakry bez wyraźnych konkretów, które mogłyby im teraz pomóc. Gdyby choć raz spotkał Naoki'ego, mógłby rozpoznać jego chakrę w tym gąszczy bez wysiłku, ale tak? To jak szukanie igły w stogu siana. - Musimy zdać się na własne oczy i szukać po obrzerzach - dodał, choć po prawdzie wcale nie musiał, bo dla Masaru była to czysta oczywistość. Kisho ruszył tuż za Masaru, nie chcąc stracić go z oczu i jednocześnie wspomóc go w poszukiwaniach. Rozglądał się, w sumie nie wiedząc za bardzo za czym. Mniej przyjazne okolice? Podejrzane straganiki? Jakkolwiek tego nie nazwać, wyglądało na to, że muszą zwracać uwagę na te podejrzane, z grubsza nijak niepasujące do targowiska miejsca. Szkoda tylko, że ani on, ani Masaru nie wiedząc, jak takie miejsca wyglądają...

//sorka za zwłokę. Musiałem niespodziewanie udostępnić lapka a potem wytrzeźwieć po imprezie :)
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
Gracz nieobecny
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 19:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523

Re: Targowisko

Postprzez Chise » 6 maja 2019, o 23:57

Misja B
15/45


Kisho był dość negatywnie nastawiony.. Ale i ciężko było być nastawionym pozytywnie w takiej sytuacji. Każde możliwe rozwiązanie i wyjaśnienie tej sytuacji wyglądało w tym momencie dość ponuro. Jednak na pewno Masaru starał się nie roztrząsać niczego za bardzo, skupiając na swoim zadaniu, choć wydawał się nieco zawiedziony odpowiedzią chłopaka. Ha, zapewne wszystko byłoby łatwiej gdyby dało się na odległość wzroku Ranmaru znaleźć każdą osobę, a nawet z odległości kilometrów sprawdzać czy ktoś nas nie obserwuje w zatłoczonym mieście.. Niestety, każda rozsądna osoba wie, że to niemożliwe i nawet magiczne oczy tu nie pomogą. Uchiha także to akceptował, nawet jeśli nie było to dla niego korzystne i nie zamierzał się o to kłócić czy naciskać. Musieli szukać w bardziej tradycyjny sposób, ruszyli więc po obrzeżach targowiska, rozglądając się po straganach. Im dalej od wejścia, od środka, od głównych ścieżek, tym stoiska robiły się skromniejsze lub dziwniejsze, bardziej podejrzane. Normalny człowiek raczej nie miał by czego tu szukać, często sprzedawano tutaj broń lub upłynniało nielegalną zdobycz. Nawet ludzie wyglądali coraz mniej na kupców, a coraz bardziej na najemnych zbirów.
Ale w końcu coś rzuciło się im w oczy i to w sumie nie dlatego, że wyglądało podejrzanie.. A wręcz przeciwnie. W porównaniu do innych by porządny, niemal okazały. Masaru od raz skierował na niego oczyska.
Cóż, wskazówką mógł być też krzykliwy napis "Pożyczki od renki".
- Co sądzisz? - zapytał, przechylając głowę - Warto zapytać, prawda? Masz jakiś pomysł jak to rozegrać? Zapewne nie będą zachwyceni tym, że ktoś szuka kogoś od niech - zmarszczył brwi, zakładając ręce na piersi.
Chise
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości