Siedziba władzy

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Siedziba władzy

Postprzez Aka » 27 lis 2018, o 22:14

Mężczyzna najwidoczniej trochę przeceniał młodego Uchihę. To, że miał takie a nie inne nazwisko, nie znaczyło, że wyprowadzanie psów było dla niego nieodpowiednim zajęciem. Choć nie był totalnym nowicjuszem w sprawach Shinobi, to nie można było go nazwać pełnoprawnym wojownikiem. Mimo wszystko uśmiechnął się grzecznie, gdy urzędnik pochwalił go, że w tym tygodniu nie ma pracy dla ludzi z jego wykształceniem.
- Bez przesady, proszę pana. - zaśmiał się lekko. Podobnie jak jego rozmówca spojrzał mu w oczy - bynajmniej nie zamierzał spuszczać wzroku. Niech go sobie ocenia, ma do tego pełne prawo, w końcu to on decydował o ewentualnym przydzieleniu zadania. - No właśnie w tym jest problem, że odpoczywałem przez ostatnie parę tygodni. Kiedy będzie lepszy czas, jeśli nie teraz? - zapytał retorycznie, zbliżając się trochę do biurka, za którym siedział pechowy urzędnik. - Najlepiej w końcu rozwija się poprzez praktykę. I po to właśnie tutaj jestem. - skinął głową, mierząc go uważnie wzrokiem. Widać było, że facet chyba dawno nie wychodził zza tego biurka. Jaki wojownik zdobywa siłę i wiedzę poprzez siedzenie zamkniętym w czterech ścianach i odpoczywaniu? Gdyby tak działał świat, to zapewne co drugi potrafiłby władać technikami potrafiącymi niszczyć wioski. Na szczęście było zupełnie inaczej i szczęścia próbowali tacy jak on - chętni do działania i lekko szaleni. W końcu każda misja niosła ze sobą ryzyko, a on zgłaszając się po nią przyjmował do wiadomości, że może już nigdy nie wrócić żywy do domu. I cóż... zupełnie mu to nie przeszkadzało.
Młody Aka oczywiście wiedział, że to co mówi ten gość, to stek kłamstw. - Ah, "spokojny"? - zapytał, oscentacyjnie unosząc brew do góry. - To ciekawe, bo idąc tutaj widziałem jak jakiś - jak mniemam - więzień, jest eskortowany przez strażników. - zauważył, drapiąc się delikatnie po brodzie. W sumie to nie był jego interes, ale nie można było nie zauważyć tak oczywistego blefu. - No to jak będzie? Na pewno nie znajdzie się coś ciekawego...? - zapytał ponownie. - Podejmę się każdego zlecenia. - dodał, lekko przekrzywiając głowę w bok, jak gdyby upewniając się, że jego rozmówca rzeczywiście na niego patrzy. W końcu... gdyby chciał go pożegnać, to już dawno by to zrobił, nieprawdaż?
Aka
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Jun'ichi » 29 lis 2018, o 21:25

Misja rangi C
Aka
5/30


Mężczyzna zza biurka bez słowa wpatrywał się w Ciebie, kiedy to próbowałeś mimo wszystko otrzymać jakieś zadanie. Pokiwał wreszcie głowa jakby chciał rozluźnić kark po czym sięgnął po jakiś papierek leżący na uboczu.
Podoba mi się Twoje nastawienie. Gdybym uznawał to za test Twojej determinacji, zdałbyś go śpiewająco, jestem pod wrażeniem. - podniósł papierek i pomachał nim w powietrzu.
Sam przyznasz, że tylko dzięki szczęściu natrafiłeś na tamtego łotrzyka. Kilka minut temu wyjawił nam dwóch podejrzanych, którzy prawdopodobnie są odpowiedzialni za kradzież wielu drogocennych rzeczy z trzech domostw. Póki co nie powinni oni nawet wiedzieć, że ich towarzysz został złapany, a tym bardziej że już zdążył ich wydać. Poza tym nie mamy pewności, że wskazane osoby są na pewno winne zarzucanych im czynów. Rozumiesz do czego zmierzam? Nie możesz po prostu wpaść, powalić i wrzucić za kratki. Chce byś zebrał dowody ich winy, potwierdził czy w ich posiadaniu są skradzione przedmioty z listy która jest tu, na samym dole kartki. Jeśli uda Ci się potwierdzić ich winę, natychmiast wróć by zdać raport. Wtedy zdecydujemy kto będzie odpowiedzialny za ich schwytanie. Czy to jasne, Aka? - przy ostatnich słowach mężczyzna wyciągnął ku Tobie dokument i uśmiechnął się delikatnie ciągle patrząc Ci w oczy, jakby chciał zobaczyć w nich chociaż odrobinę zwątpienia przez które mógłby odebrać Ci to zadanie.


Kartka:
Spoiler: pokaż
Pierwszy podejrzany to Hanma Tousuke. Wysoki na niemal dwa metry mężczyzna, o masie przekraczającej grubo ponad 150 kilogramów. Czarne niczym smoła włosy sięgające ramion, wąsy i broda, pionowa blizna na prawym policzku.
Drugi podejrzany to Mikisa Tamaro. Nazywany przez niektórych karłem z racji wzrostu (154 cm), raczej szczupły. Łysy o niebieskich oczach oraz wielkim, niemal okrągłym nosie mężczyzna, który prawie zawsze pali papierosy oraz pała niesamowitą nienawiścią do psów.
Miejsce pobytu żadnego z nich nie jest znane. Niemal na pewno są jednak na terenie wioski, gdzie powinna znajdować się ich kryjówka razem z łupami.

Lista skradzionych rzeczy:
- złoty naszyjnik z wisiorkiem w kształcie serca
- 10 złotych pierścionków i obrączek
- mała skrzynka zdobiona złotem, w której znajdowały się pieniądze (prawdopodobnie ponad 1.000.000 Ryo)
- bezcenna katana przekazywana z pokolenia na pokolenie, której głownia ma kształt węża
- pełna zbroja złocona w wielu miejscach, również rodzinna pamiątka na której znaleźć można liczne symbole węża
- średni zwój zawierający wiedzę na temat wielu technik
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Shin - C
2) -
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
Ciapciak
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Siedziba władzy

Postprzez Aka » 3 gru 2018, o 12:06

Ah te spojrzenia na siebie. Może gdyby gość nie miał trzykrotnie więcej lat niż on i nie był urzędnikiem, tylko ładną urzędniczką to może umówiłby się z nim na jakąś kolację. Teraz niestety musiał obejść się smakiem. Teraz jednak nie była pora na żarty i dogryzanie sobie, a przynajmniej młody Uchiha takie miał uczucie.
- Dziękuję. - skinął lekko głową w stronę mężczyzny, uśmiechając się pod nosem. - Tak, w sumie to prawda. Napotkałem ich przypadkowo, gdy szedłem tutaj zobaczyć, czy nie macie jakiegoś zlecenia. - przyznał. Jak się okazało - coś było na rzeczy, tylko z początku jego kompan rozmowy nie chciał o tym go poinformować. W pewnym sensie rozumiał go - przychodzi jakiś przeciętny nastolatek i chce się zajmować poważnymi sprawami. Na jego miejscu zapewne postąpiłby podobnie. Tym bardziej, jeżeli chodzi o tak drażliwy temat jak kradzieże - w końcu młody Aka mógł być kretem, który próbuje dowiedzieć się co z członkami ekipy - czy przypadkiem nie puścili pary z ust. Uchiha oczywiście nikim takim nie był, ot zależało mu na pracy i przyszedł w odpowiednie miejsce i jak się okazało, w odpowiednim czasie.
Aka spojrzał się mężczyźnie prosto w oczy, a chwilę potem skierował wzrok na kartkę, kładąc na niej palec, przytrzymując ją przy stole i tym samym nie pozwalając jej sobie zabrać. To była chyba odpowiednia taktyka na nieokazywanie zwątpienia. Sam Uchiha był trochę zaskoczony, że nie można ot tak po prostu wejść im do domu i przetrzepać każdy zakamarek, każdą szafę. W końcu gdzieś musieli kitrać te rzeczy, a raczej nie wywozili ich za miasto i nie zakopywali gdzieś na plaży.
- Jasne jak słońce, proszę Pana. - potwierdził, spoglądając raz jeszcze na listę zaginionych przedmiotów, chcąc zapamiętać jakie rzeczy zostały skradzione. Biżuteria, skrzynia ze złotem, pamiątki rodzinne... Aka spojrzał na to ze zdumieniem, jednak po chwili spoważniał i spojrzał na swojego zleceniodawcę. - Dam radę to załatwić. - odpowiedział z pewnością w głosie. - Skoro nie mogą się o tym dowiedzieć, to będzie trzeba działać szybko. Prędzej czy później zorientują się, że ich koleżka siedzi. Będę miał tylko kilka pytań i mogę ruszać. - uprzedził. - Wiemy coś więcej o tych ludziach? To jakaś zorganizowana szajka, czy po prostu banda złodziejaszków, która chciała sobie dorobić czyimś kosztem? - to miało dosyć spore znaczenie. Określenie wroga pozwalało na dobór odpowiedniej strategii działania. - Cóż, patrząc po tym, że potrafili wynieść zbroję, nie wzbudzając przy tym uwagi strażników sądzę, że to Shinobi, a nie przeciętni cywile. Mylę się? to również było bardzo ważne, patrząc po tym jak bardzo potrafią się te grupy od siebie różnić.
Po (nie)otrzymaniu odpowiedzi był w sumie gotowy by ruszyć dalej. Oczywistym miejscem poszukiwań była najbardziej podejrzana z dzielnic miasta, miejsce gdzie przeplata się biedota z cwaniaczkami, paserzy ze złodziejami. Nigdzie indziej nie dałoby rady opchnąć tak charakterystycznych rzeczy, norę musieli mieć więc gdzieś na uboczu.
Aka
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Jun'ichi » 7 gru 2018, o 13:12

Misja rangi C
Aka
7/30


Niestety to wszystko co wiemy na ich temat. Każdą informację dostaliśmy od tego schwytanego, a nikt z naszych nigdy wcześniej nie słyszał o tych ludziach. Równie dobrze może okazać się, że zostaliśmy oszukani i szukamy nie tych ludzi co trzeba ale... wtedy naszego więźnia czeka kolejne przesłuchanie, którego z całą pewnością pożałuje do końca swoich dni. - kiedy mówił te słowa, zauważyłeś że chyba liczył na taki obrót spraw bo jego oczy zabłysnęły jakby chęcią mordu, a on sam na moment zamyślił się, rozmarzył zapewne w wizji torturowania winnego.
Obrazek
Po chwili wrócił do siebie i zerknął znowu prosto na Ciebie.
Nie wykluczamy, że było ich więcej, może nawet pomagał im jakiś shinobi. Właśnie dlatego Twoim zadanie jest zebrać dowody. Nie ma już nic więcej, co mógłbym powiedzieć Ci na temat tej sprawy. Resztę informacji to Ty przekażesz mnie, Aka. - teraz lider wyprostował się na swoim fotelu i złożył ręce na klatce piersiowej. Rozmowa była zakończona, a Ty mogłeś wyjść by rozpocząć swoje poważne dochodzenie.

Kiedy opuściłeś budynek, ujrzałeś tłumy ludzi przechadzających się ulicami wioski. Młodzi, starzy, rodziny z dziećmi, zwierzęta, powozy, było tu wszystko. Z każdej strony dobiegały przeróżne hałasy, nawoływania i zachęty do kupowania towarów, posiłków, zabawek, broni i wielu, wielu innych rzeczy. Wiedziałeś, że nie możesz zachowywać się w sposób zbyt oczywisty, by nie wzbudzać podejrzeń. Była przecież możliwość, że towarzysze więźnia wiedzieli już o sytuacji i teraz mogli nawet obserwować budynek! A może wcale tak nie było? Może to Ty nadal miałeś przewagę?
Jedno było pewne - ktoś taki nie ukrywa się w porządnych dzielnicach wioski, dlatego poszukiwania trzeba zacząć od miejsc pasujących do takich delikwentów. Tylko które to miejsce?


Sam musisz wybrać miejsce, do którego chcesz się udać. Tylko w jednym z miejsc w wiosce znajdziesz to czego szukasz, ale w innych mogą znajdować się przydatne wskazówki.
Ryuuzaki no Taki
Ryuuzaku no Taki str. 2
Powyżej masz listę lokacji w wiosce - poza terenami mieszkalnymi, tam nie będziemy zaglądać w ogóle - wybierz pierwszą, wyrusz do niej, dotrzyj na miejsce i wciel się w detektywa. Pamiętaj by nie dać się wykryć, ściany mają uszy, a szpiedzy mogą być wszędzie.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Shin - C
2) -
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
Ciapciak
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Siedziba władzy

Postprzez Rika Kari Matsubari » 7 kwi 2019, o 20:16

Był wcale nie zimny dzień, jak na panujące w Ryuzaku jesienne realia. Radosny wręcz, bo Rika obwieściła w domu, że idzie na misję i nie wiadomo kiedy wróci. Nie, nie musicie się o mnie martwić. Jestem akolitką. Jeny, wiecznie o tym zapominacie…
Wyszła więc naprzeciw pełnemu słońcu, które uśmiechało się wraz z nią. Przyodziana w zwykłą, białą sukienkę, która przez większość jesiennych dni uznana byłaby za bardzo optymistyczny wybór, lecz dzisiaj w miarę się broniła. Bezdenna, brązowa torebka na prawym ramieniu i brunatna sówka imieniem Fumo na lewym barku. Imię na cześć zmarłej dziewczynki, po której przejęła opiekę nad tym słodkim stworzonkiem stawało się coraz bardziej zwyczajne, choć wciąż z rzadka wprawiało w zadumę. Teraz jednak nie myślała o tym, miała bowiem przed sobą cel. Niekończące się schody do Nihya-tsu, dzielnicy możnych, w której była dotąd tylko przy okazji epidemii zarazy przybyłej z Kami no Hikage. Wtedy, choć była w najlepszym stanie z całej grupy, pozwoliła nieść się na rękach, ot taki bohaterski gest małej kunoichi. Teraz zmachana wspięła się pod nie sama.
Będąc przy bramie rozejrzała się nieco, odświeżając stare obrazy. Przywitała się ze strażnikiem, którego nie znała nawet z widzenia i mówiąc z czym przychodzi, przeszła przez bramkę. Od razu wiedziała dokąd się kierować. Właściwie to tylko jej się wydawało, niemniej trafnie. Zapukała po trzykroć w trzy i nie czekając na reakcję weszła do środka. Widząc pytające spojrzenie zaczęła mówić:
-Jestem Rika Matsubari, akolitka Ryuzaku no Taki. Proszę o przydzielenie mi zadania. - uśmiechnęła się, jakby miała dzisiaj urodziny, a stojące przed nią osoba lada chwila miała dać jej prezent.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 566
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hibana » 9 kwi 2019, o 20:13

Obrazek
"Dwie krople wody"
Dla: Rika Kari Matsubari
Misja rangi C
1/30


Wpadło do pokoju małe stworzenie.
Nie czekało na zaproszenie. Nie czekało na pozwolenie. Wpadła Rika do biura i zaczęła mówić.
Zdziwiony wzrok dwóch panów przy biurku. Jeden miał mundur oficerski, a drugi nachylał się nad nim od strony drzwi. Ten co nie wyglądał na pracownika urzędu, był nieco grubszy i niski. Śmiesznie ubrany. Jak kolorowa piłka na krótkich nogach. Ten zdecydowanie nie wyglądał na przełożonego młodej Akolitki. Twarz miał czerwoną, jakby przed chwilą się kłócił. „Przed chwilą”, przed wtargnięciem słonecznego huraganu.
Drugi mężczyzna – ten co siedział za biurkiem w mundurze – w porównaniu z przeciwnikiem, wyglądał słabo. Był dość chuderlawy i podstarzały. Pomarszczone oczy zdradzały strach. Chyba ucieszył się z przyjścia dziewczynki.
Taki oto obrazek zastała świeżo upieczona Akolitka przychodząc po swoją pierwszą misje na nowym stanowisku. Bezradny dziadziunio za biurkiem i krzyczący na niego, namiot cyrkowy. Staruszek nawet nie zdążył uchylić ust.
-Nie, nie, nie, panienko – zawołał grubas, kręcąc głową i kreśląc powietrze krótkimi rączkami. - Już mówiłem, że nic z tego. Żadnych przebieranek.
Staruszek uniósł palec jakby chciał się wtrącić, lecz zabrakło mu siły przebicia przez potok chaotycznych słów. Mały, gruby, kolorowy człowieczek skakał i machał rękami, wyraźnie zabraniając Rice tego czego nawet nie zrobiła.
-Od razu widać, że panienka to panienka – mówił nieprzerwanie. - Nie ma mowy, żeby się nie zorientowali. Nie, nie, nie. I co to w ogóle za imię „Rika”? I co to za sowa? Skąd ją panienka wyczarowała, hę? Nie. Nie ma mowy. Nasza jedyna szansa to prosić władzę o dodatkową ochronę. Przecież już to panience tłumaczyłem.
Mówił coś jeszcze. Cały czas wyglądał na bardzo wzburzonego zachowaniem Riki... cokolwiek zrobiła. Prychał przy tym jak parowóz i nadymał się jak balon. Oj, chyba zaraz odleci.
Oficer przez ten czas tylko cicho mruczał próbując się wtrącić w wywód karzełka. Bez powodzenia. Jego bezradne spojrzenie zbiegło się ze spojrzeniem Riki. Chyba próbował znaleźć nić porozumienia. Jakby wiedział, że nie wie o co chodzi i wiedział, że Matsubari też nie wie. Mogli najwyżej podać sobie ręce w podwójnym braku rozumienia.
Tym czasem kolorowy człowiek mówił dalej. Mówił i mówił. I chyba wreszcie skończył.
-Niech już panienka wraca do gospody i mnie nie denerwuje. Muszę poważnie porozmawiać z oficerem.
Zakończył krzyżując krótkie rączki na piersi i odwracając się do Riki plecami. Staruszek wyglądał jakby chciał coś powiedzieć, ale nie miał siły, wiedział, że teraz jego kolej.
A co na to Rika?
ObrazekLokalizacja Hibany: Polana na obrzeżach osady
Prowadzone misje: Masachi - D; "Serduszko"
Urlop
Avatar użytkownika

Hibana
Niespodzianka Zimy
 
Posty: 391
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Rika Kari Matsubari » 9 kwi 2019, o 21:26

Wtargnęła w sam środek czyjejś rozmowy. Być może uciszyłaby się, grzecznie przeprosiła i z czerwonymi rumieńcami wyszła z biura, czekając nie tylko aż wyjdzie rozmówca oficera, ale aż on sam zaprosi ją do siebie, gdy będzie gotów. Nie postąpiła tak, bowiem stojący przy biurku mężczyzna w pstrokatym ubraniu delikatnie mówiąc nie wzbudzał szczególnego szacunku.
Wtargnęła nie tylko w sam środek czyjejś rozmowy, ale również walki. Walki, do której niefortunnie przystąpili zawodnicy odmiennych wag. Co gorsza, to karzeł zdawał się mieć przewagę w szybkości, tłamsząc w zarodku nawet władzę formalną oficera. Teraz jednak coś się zmieniło, pojawił się trzeci gracz, na którym skupił uwagę Namiot.
Może rzeczywiście powinnam była ubrać się cieplej? – pomyślała po uwadze o przebierankach. Nie umknęło jej, że staruszek nie miał tu za wiele do powiedzenia, a ona mogła być dla niego jedynym ratunkiem. Tylko… hej! Mała przyszła tu po zadanie, a nie wiedzieć kiedy została uwikłana w jakąś dziwną grę. Musiała szybko przedefiniować to wszystko, tymczasem Namiot kontynuował, a z każdym kolejnym słowem wszystko stawało się coraz dziwniejsze. Akolitka wyglądała zupełnie tak, jakby właśnie po raz pierwszy w życiu usłyszała słowo tangens. Pytające spojrzenie w kierunku oficera pozostało bez odpowiedzi, musiała jakoś poradzić sobie sama.
-Rika to bardzo ładne imię. – zaczęła od najważniejszego. Szybko pożałowała tak stanowczego tonu. - … proszę pana. Sówka wabi się Fumo i jest ze mną, bo tego chce. – odpowiedziała łagodnie. Nie było to miejsce ani czas na wylewną opowieść o całej prawdzie. Prawdzie, którą znała tylko ona, Fumo i Fumo, czyli pochowana w leśnej mogile blond włosa dziewczynka, na której cześć imię nosi sowa.
Dobrze… ale przecież tutaj coś bardzo, ale to bardzo nie pasuje!
-Przepraszam, ale… - podjęła, lecz Namiot stał już odwrócony do niej tyłem. – PAN MNIE CHYBA Z KIMŚ POMYLIŁ. – Wypuściła całe powietrze z przepełnionych płucek, by wciąć się jak rasowy polityk! - Raczej nie mógł mi pan niczego tłumaczyć, bo ja nigdy pana nie widziałam. – wytłumaczyła.
Ja też muszę poważnie porozmawiać z oficerem. Ale jak?
-Właściwie to przyszłam do oficera, bo potrzebuję przydziału. Bo… wzywał mnie oficer, prawda? – nad jej włochatą główką zapaliła się żarówka. Eureka pokroju stwierdzenia, że stłuczenie pradawnej wazy babki Akane to sprawka kota, którego nigdy nie mieli. Ale może czasem warto postawić wszystko na jedną kartę? Gdyby jakimś cudem okazało się, że opacznie zinterpretowała cała sytuację, musiałaby się tłumaczyć złym zrozumieniem pisma dotyczącego awansu. Tymczasem zwróciła się bezpośrednio do oficera, dając mu pierwszeństwo w zabraniu głosu. Intensywnie wgapiła się w umundurowanego mężczyznę zza biurka. Splotła dłonie na wysokości klatki piersiowej, jakby składając modły.
Dawaj, człowieku! To NASZA jedyna szansa! – powtórzyła w myślach słowa Namiota.
Jedyna szansa przeciw niemu.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 566
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hibana » 11 kwi 2019, o 20:24

Obrazek
"Dwie krople wody"
Dla: Rika Kari Matsubari
Misja rangi C
3/30


Mała Matsubari – co dość oczywiste – szybko stanęła w obronie swojego imienia i pierzastej towarzyszki.
Szkoda tylko, że karzełek nie słuchał w spokoju odpowiedzi dziewczynki. Był pewien, że to kolejne kłamstwo, rola tej... No właśnie, kogo? Poczerwieniał na twarzy. Już miał się odezwać. Już się nadął. Już nawet zaczął składać pierwsze zdania, gdy oficer – zebrawszy całą odwagę – własną piersią osłonił dziewczynkę.
-A-ale... To naprawdę Rika – wyjąkał powstrzymując wybuch grubaska. - Znam nazwisko Matsubari. Samą Rikę również kojarzę z widzenia. Nie wiem z kim ją pan pomylił, ale...
Ale błysnęło! Rika mogłaby przysiąc, że widziała jak nad głową staruszka zapala się – żarówek jeszcze nie znali – świeca. Ten błysk rozumu w starych oczach! Zaskoczyła jakaś zapadka. Połączył wszystkie, znane sobie fakty i zebrał je w jeden, spójny wniosek. Już wszystko rozumiał, i było to widać, że rozumie.
-Czyżby... - wypalił podekscytowanym tonem. - Czyżby Rika była podobna to tej dziewczynki, o której pan mówił?
Oczy mu się zaświeciły, ale nie mniej niż oczy karzełka, gdy pojął co oficer właśnie powiedział. Spojrzał jeszcze raz na Rikę, zmierzył ją wzrokiem. Chyba już wierzył, że Rika, to Rika. To jednak nie był koniec efektów owej pomyłki. Jakiś dziwny uśmiech pojawił się na twarzy kolorowego mężczyzny. Trochę straszny uśmiech, ale Rika chyba się nie przestraszy. Prawda?
-Jak dwie krople wody – powiedział nieco zbyt nachalnie wpatrując się w dziewczynkę. - Chociaż, może to tylko wrażenie. Jak tak teraz patrzę... Nie. Nie ma żadnej różnicy! Najwyżej w charakterku, ale co tam – machnął ręką i zaśmiał się radośnie.
Staruszek również zaczął się śmiać. Obaj wyglądali na bardzo ucieszonych, jakby właśnie znaleźli odpowiedź na wszystkie swoje problemy. Może znaleźli?
-Siadaj dziecko – karzełek wskazał krzesło przy biurku. - Mówiłaś, że przyszłaś po zadanie, tak? Świetnie się składa. Ty – zwrócił się oczywiście do staruszka. - Wezwałeś ją, czy jak ona twierdzi, więc daj jej zadanie. No, szybko. I wszyscy będą szczęśliwi.
Kto będzie to będzie. Rika nadal nie bardzo rozumiała co tu się odgrywa. Z kim ją pomylono? Jakie zadanie miała dostać? Którędy uciekać? Tyle pytań i tak mało odpowiedzi.
Staruszek nie wyglądał na zadowolonego z tego jak ten drugi mu rozkazuje, ale chyba nie miał odwagi, siły bądź chęci do buntu. Zaczął już sporządzać jakiś protokół. Zaraz każą jej coś podpisywać.
-Siadaj Matsubari – potwierdził miłym skinieniem głowy i sam wskazał jej krzesło. Głośno przy tym wzdychał. Ból bezradności i własnych słabości. - Przypomnij, ile masz lat? Rodzice nie będą się martwili jeśli wyjedziesz na jakiś czas?
ObrazekLokalizacja Hibany: Polana na obrzeżach osady
Prowadzone misje: Masachi - D; "Serduszko"
Urlop
Avatar użytkownika

Hibana
Niespodzianka Zimy
 
Posty: 391
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Rika Kari Matsubari » 12 kwi 2019, o 22:26

W tej dziwnej rozgrywce, w której najmniejszego pojęcia nie miała o co chodzi, dwaj panowie wymieniali się informacjami, podczas gdy ona obserwowała to niczym kibic na trybunach kortu tenisowego, śledzący wzrokiem migrującą po obydwu stronach kortu piłką. Namiot nie dawał Rice zbyt wiele uwagi, święcie był bowiem przekonany, że jest ona kimś innym. Wreszcie umundurowany pan zza biurka przyznał, że zna Rikę. Nie znał jej co prawda za dobrze, ale kojarzył. Już teraz rozsławiała swoje nazwisko i było jej z tym szalenie dobrze.
Z biegiem rozmowy wyjaśniło się przynajmniej jedno. Rika jest podobna do jakiejś dziewczynki, o której mówił namiot. Albo raczej ta dziewczynka jest podobna do Riki. Panienka słyszała już podobne teksty raz czy drugi i raczej nie lubiła, gdy był ktoś podobny. Teraz nie czuła jednak żadnego zawodu. Gdzieś na skraju świadomości z tyłu jej włochatej główki krążył pewien zarozumiały skrót myślowy, który przekonywał, że ilekroć ktoś kogoś do niej porównuje, to chce tylko ogrzać się w jej blasku.
Tymczasem panowie toczyli swą rozmowę, a Rika sobie stała. Namiot chyba dawał się przekonywać do podobieństwa między Riką a Tą Drugą i wgapiał się w nią z gracją wyłupiastych, sowich oczu. Mała przyzwyczajona była do tego, że inni ją oglądają. Tym razem jednak nie tyle dała się oglądać, co sama odwzajemniała spojrzenie. Nie zrobił na niej pierwszego dobrego wrażenia, ale teraz wysnuł myśl w ramach której mogłaby wyruszyć na misję. Nie znała szczegółów, ale na wszystko przyjdzie czas. Co bardzo ważne, Namiot nie widział problemu w tym, że była młoda, co nobilitowało go w jej oczach.
Wreszcie starszy pan podjął decyzję i wezwał ją do siebie. Mogła usiąść i być może nawet się odezwać. Na podwórku, gdzie panowały zasady ulicy, pewnie obraziłaby się na walenie po nazwisku. Z ust mundurowego brzmiało to jednak dumnie i pozwalało myśleć, że traktował ją z powagą. Mężczyzna sporządzał jakieś pismo, którego zawartości Rika szybko się domyśliła. Stąd szeroki uśmiech na jej buzi, który jednak szybko zanikł, gdy otrzymała pytanie.
-Mam 13 lat. – powiedziała zupełnie tak, jakby miała dobre trzydzieści. – To zależy kogo zapytam. Z mamą to nie bardzo, ale jak pójdę do tatka to będę mogła jechać. – powiedziała z rozbrajającą szczerością. – Do domu mam jakieś 10 minut, więc można powiedzieć, że mogę jechać. – wyjaśniła, wszystko odpowiednio upraszczając.
-Dokąd w ogóle jedziemy? – tak, dla niej było to już pewne. – i co to za dziewczynka podobna do mnie? – zapytała, nie kryjąc się z zainteresowaniem.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 566
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hibana » 13 kwi 2019, o 19:47

Obrazek
"Dwie krople wody"
Dla: Rika Kari Matsubari
Misja rangi C
5/30


-13 lat... - powtórzył oficer, gorliwie zapisując coś na kartce. - Rozumiem. I tak będę musiał jeszcze zgłosić Twoją misje swoim przełożonym, więc będziesz miała czas pomówić z rodzicami.
Cały czas coś pisał. Karzełek stał z boku i z radosnym uśmiechem obserwował dziewczynkę. Obaj żyli we własnym świecie i zdawali się nie pamiętać, że Rika nie ma do niego dostępu. Nie wie co panowie myślą, wiedzą i planują.
-Do Kaigan – odpowiedział oficer nie podnosząc wzroku znad pisma. Dopiero drugie pytanie kazało mu przypomnieć, że Matsubari nie ma o niczym pojęcia. To było jak wiadro zimnej wody. No tak, ona o niczym nie wie! Poderwał się, gdy to sobie uświadomił i spojrzał przepraszająco na młodą Akolitkę. Potrząsną siwą głową jakby próbował się obudzić. - Co ja robię? Przecież Ty nawet nie wiesz czego ma dotyczyć ta misja – krzyknął i spojrzał wymownie na karła, jakby chciał powiedzieć „To przez to, że mnie tak poganiałeś”, czego oczywiście nie powiedział. Zwrócił się za to do Riki. Odłożył na bok kartkę i złożył dłonie na stole. - Zacznijmy od początku. Jeśli masz się podjąć zadania, powinnaś znać całą historie – spojrzał wymownie na karzełka. Grubasek nie wyglądał na zadowolonego z pomysłu, by teraz wszystko dziewczynce opowiadać, ale chyba nie miał innego wyboru.
-Dobrze, opowiem jej – powiedział z ciężkim sercem i równie ciężko opadł na krzesło obok Riki. Westchnął. - Chodzi o małą Misae, moją podopieczną. Ale zacznijmy od początku. Przewodzę grupie wędrownych artystów, ale nie o to chodzi. Wiele lat temu przyłączyła się do nas pewna dziewczyna z bogatego domu, ale nie o to chodzi. Dziewczyna uciekła z domu, bo nie mogła znieść presji rodziców, ale nie o to chodzi. Zaczęła z nami podróżować, a nawet wyszła za maż za innego artystę, ale nie o to chodzi. Razem z mężem zginęła rok temu gdy zaatakowano nas na szlaku, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że ojciec tej dziewczyny jest umierający, a ponieważ była jego jedynym dzieckiem, cały majątek postanowił przepisać jej i jej córce – Misae. I teraz, mała jest jedyną spadkobierczynią ogromnego majątku. Ale też nie o to chodzi! Bo najważniejsze jest, że inni krewni tego staruszka mają chrapkę na spadek i wynajęli płatnych morderców do pozbycia się małej, i o to chodzi! - Opadł na zziajany na krzesło, z którego poderwały towarzyszące tej historii emocje, i przetarł spocone czoło. Teraz do rozmowy włączył się oficer:
-Pan Sakasu przyszedł prosić władze wioski o ochronę dziewczynki w drodze do jej dziadka w Kaigan – wyjaśniał swoje miejsce w rozgrywanym dramacie. - Tłumaczyłem mu jednak, że bez wiarygodnych dowodów nie możemy nic zrobić. Nie postawimy na nogi całego oddziału – czego pan wymaga, gdy nawet nie wiemy czy owi mordercy naprawdę istnieją...
-Przecież już tłumaczyłem, że istnieją – przerwał mu Sakasu, ale szybko się uspokoił. - W każdym razie, już nie potrzebujemy ochrony – uśmiechnął się patrząc na Rikę. Oficer również się uśmiechnął.
-Co Ty na to, Matsubari? - Zapytał podając jej wypełniony formularz. - Wystarczy, że wyruszysz do Kaigan wcześniej niż Misae i posłużysz za przynętę na ewentualnych morderców. Nie będziesz nawet musiała z nimi walczyć. Sprawdzisz tylko, czy obawy pana Sakasu są uzasadnione. Jeśli Cię zaatakują będziemy mieli podstawy by przydzielić Misae ochronę, a wtedy bezpiecznie przebędzie sama resztę drogi. Zgadzasz się? Jeśli tak, podpisz – podał jej namoczony w tuszu pędzelek.
Co zrobi Rika? Ulegnie pod proszącym wzrokiem obu panów, a może uzna, że takie niebezpieczeństwo to dla niej za dużo?
ObrazekLokalizacja Hibany: Polana na obrzeżach osady
Prowadzone misje: Masachi - D; "Serduszko"
Urlop
Avatar użytkownika

Hibana
Niespodzianka Zimy
 
Posty: 391
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Rika Kari Matsubari » 14 kwi 2019, o 21:58

To zabrzmiało jak prawdziwe wyzwanie. Rety, nigdy nie byłam w Kaigan! – pomyślała. Istotnie, według jej wiedzy było to całkiem daleko, a odległość w skrócie myślowym oznaczała jednocześnie trudność eskapady. Przez chwilę nie przeszkadzało jej nawet, że kompletnie nie wie co ma zrobić i dopiero gdy sam oficer zreflektował się, że Rika nie może złożyć podpisu dopóki nie wie na co się godzi, dziewczynka również uzmysłowiła sobie to „drobne” uchybienie. Skinęła milcząco głową, dając znak, że wtajemniczenie ją w misję byłoby całkiem dobry pomysłem. To jednak nie on przemówił, a pan Namiot.
Jego wywód był skokowy i u Riki prowadził do nagłego wzrostu i spadku zainteresowania, za każdym razem gdy okazywało się, że „nie o to chodzi”. Zaczęło ją to drażnić i miała nawet ochotę sama dokończyć kolejne jego zdanie, ale nie chciała być niegrzeczna. Koniec końców, zupełnie zapomniała, że mężczyzna właśnie opowiada jej istotną historię. Powinna była skupić się bardziej. Koniec końców udało się jej połączyć ją w całość, niemniej brakowało pierwiastka emocjonalnego, którym mogłaby obdarzyć historię małej Misae, jej zabitych rodziców i umierającego dziadziusia. Pewnie niedługo, gdy przemyśli całą sprawę, to to do niej dotrze.
Gdy Namiot skończył, zauważyć można było emocje, jakie nim targały. On naprawdę to przeżywał, a to wzbudzało coś w rodzaju empatii. Coś podobnego do tego co czują chłopcy, gdy kolega któremu dokuczali wreszcie się popłacze. Rika karciła się za same myśli.
-Dziewczynka jest bez rodziców. Musi niedługo dojechać do dziadka, a RODZINA wynajęła płatnych morderców, by się jej pozbyli? czy to oni pozbyli się jej rodziców?Na to ostatnie nie ma dowodów i dlatego Ryuzaku nie może wysłać całej armii więc… wyśle mnie? – brzmiało to absurdalnie, ale Rika wcale tak nie myślała.
Spojrzenia ponownie skierowane były na nią. Jakże okrutnie brzmiały słowa oficera, który mówił, że Rika ma robić za przynętę! Było w tym jednak coś jeszcze. Coś, co mogło dać jej kluczową przewagę.
-Sakasu-sama, Misae nie potrafi walczyć, prawda? To może dać mi przewagę, jeśli rzeczywiście wyglądamy tak podobnie. Skoro Pan mógł nas pomylić, to najemnicy tym bardziej. - skomentowała przytomnie.
Wzięła pędzel od oficera.
-Gdzie mam złożyć autograf? – zapytała, po czym machnęła zdecydowanie zbyt szpanerski podpis. Byłaby zapomniała!
-Dostanę mapę Kaigan? Nigdy tam nie byłam.
Gdy wszystko stanie się jasne, Rika powie ojcu o wyjeździe, by ponownie zameldować się u władz, bądź w innym wskazanym miejscu i ruszyć w drogę.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 566
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hibana » 15 kwi 2019, o 20:04

Obrazek
"Dwie krople wody"
Dla: Rika Kari Matsubari
Misja rangi C
7/30


Obaj panowie uśmiechnęli się rozczuleni wypowiedzią Riki. Chodziło głównie o tego „dziadka”. To była takie proste, dziecięce myślenie. Nic to, że córka od niego uciekła. Nic to, że Misae nawet go na oczy nie widziała. Nic to, że przez niego i jego spadek próbują zabić małą. Nic. Dziadek to dziadek, kochany dziadziuś.
-”Armia” - powrtórzył oficer chihocząc pod nosem. - To za dużo powiedziane, ale poza tym masz racje. Posłużysz za przynętę – zmierzył Rikę wzrokiem i uśmiechnął się jak dorosły próbujący podnieść dziecku ego. - Przecież jesteś silną i dobrze wyszkoloną akolitką. Na pewno nie dasz się zabić byle bandziorom, prawda?
Mówił nawet takim głosem. Rika mogłaby się poczuć urażona...
-Zgadza się – odezwał się Sakasu nim Rika zdąrzyła się zorientować, że powinna się pogniewać. - Misae jest zdolną akrobatką, ale zupełnie nie potrafi walczyć – wzruszył ramionami tak jakby on umiał. - W dodatku, tak jak powiedziałaś, jesteście praktycznie identyczne. Nawet ja nie mógłbym was rozróżnić, a znam Misae od dziecka.
Po tych słowach zapadła cisza, którą przerwała dopiero Matsubari.
-Tutaj – powiedział oficer wskazując odpowiednie miejsce na kartce. - Oczywiście, że dostaniesz mapę. Przygotuję Ci także szczegółowe wytyczne, ale dostaniesz je na odprawie – zabrał formularz i zebrał go razem z plikiem innych dokumentów. - Teraz, jak wcześniej mówiłem, będę musiał porozumieć się z przełożonymi i dokładnie zaplanować misje – mówiąc wstał i skierował kroki w stronę drzwi. - Możesz teraz iść do domu, zapytać rodziców o zdanie. Chociaż, teraz to już raczej „powiadomić” - uśmiechnął się. - W każym razie, spotkamy się jutro przy obozowisku. Pan Sakasu powie Ci gdzie to jest – mówiąc to wyszedł, a Rika została sama z karłowatym, grubiutkim „namiotem”.
-Obozujemy na północy wioski – zaczął mówić, gdy tylko oficer zniknął za rogiem. Wyjął z kieszeni kawałek kartki i zaczął coś szkicować. - Narysuję Ci mapę – obejrzał się by sprawdzić czy nikt ich nie podsłuchuje i dodał. - Lepiej żebyś przyszła trochę wcześniej. Trzeba będzie wybrać dla Ciebie ubrania na podróż, przedstawić drózynie, no i... – sciszył głos. - Jestem pewien, że Misae chciałaby Cię lepiej poznać. Zgoda?
Uśmiechnął się życzliwie. Odkad odkrył, że Misae z sową to nie Misae, jego charakter zmienił się o jakieś 180 stopni. Nie krzyczał już na dziewczynkę i nawet odpóścił trochę oficerowi. Widać było, że odetchnął z ulgą.
z/t -> Park
ObrazekLokalizacja Hibany: Polana na obrzeżach osady
Prowadzone misje: Masachi - D; "Serduszko"
Urlop
Avatar użytkownika

Hibana
Niespodzianka Zimy
 
Posty: 391
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość