Las wielkich palm

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Re: Las wielkich palm

Postprzez Chise » 22 lut 2019, o 12:52

Misja C
17/30


Wątpliwości rosły. Samuraj nie był tak skłonny do walki jak jego brat, co chyba trochę zbiło Yashimitsu, który grzecznie się ukłonił. To samo zrobił samuraj, nie opuszczając jego z niego swojego spojrzenia. Pilnował go - i zapewne miał ku temu dobre powody, biorąc pod uwagę to, z kim przyszedł i jaką miał reputację jego klan - ale nie zaatakował ani jego ani kobiet, co już świadczyło o pewnej mądrości. Mężczyzna nie był stary, ale i nie był też młodzikiem dającym się ponieść emocjom. Zmrużył oczy, kiedy Kaguya mu odpowiedział, a właściwie to.. Nie odpowiedział tylko lekceważył. Jednak doświadczenie i mądrość wieku kazały mu się wstrzymać przed atakiem jako pierwszy, nawet jeśli czuł się w pewien sposób prowokowany przez młodzika.
- Będę jedyną osobą, z którą będziesz rozmawiał - poprawił go chłodno. Po kolejnym pytaniu zaś zapada chwila ciszy. Samuraj poruszał palcami wolnej dłoni, jakby żałował, że nie ma tam obnażonej katany, można było sobie wyobrazić jej delikatny, hipnotyzujący ruch, który by powodował. Oceniał go spojrzeniem, jakby się zastanawiał, czy to ma sens? Próba uniknięcia walki przez rozmowę? A może po prostu przyszli tutaj ich zabić i cały ten wysiłek poświęcony temu, by nie plamić ostrza krwią, pójdzie na marne?
- Daj mi choć jeden dobry powód bym miał ci udzielać takie informacje. Boisz się, że ja cię zagaduje, a z domu wybiegnie zaraz cały klan samurajów gotowych cię pociąć w imię odzyskania honoru przez brata? - uśmiechnął się kpiąco, unosząc jedną brew do góry. W jego ustach rzeczywiście brzmiało to trochę.. Absurdalnie, jeśli nie powiedzieć głupio. Robiło z nich furiatów, którymi chyba nie byli.
- A ty, kim jesteś? Jesteś jej mężem? Przyszedłeś spłacić dług swojej rodziny? Przeprosić za niegodne zachowanie żony? - pytania były podszyte ironią. Widocznie sam nie wierzył w to, że miałoby tak być.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1426
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Las wielkich palm

Postprzez Yoshimitsu » 22 lut 2019, o 17:03

Coś pewny siebie... Samuraj sprawiał wrażenie silnego, ale... Ale ostatnim razem mistrz miecza też sprawiał wrażenie trudnego przeciwnika, a okazał się mówiąc delikatnie słaby.
-Jesteś w błędzie. Rzekł pewny siebie Yoshimitsu po czym kontynuował. -Zapytałem przez szacunek do Ciebie i Twojej rodziny. Nie mam zamiaru z nikim walczyć jeśli w tym domu są Twoje dzieci. Kaguya grał na czas chcąc się dowiedzieć jak najwięcej na temat sprawy jak i swojej sytuacji. Młody shinobi z kościanego klanu został już oceniony, przez doświadczonego samuraja. Ocena ta wydawała się być negatywna, wziął go za niedoświadczonego szczeniaka, który łatwo straci nad sobą panowanie. Wszystko to sprzyjało Yoshiemu.
-Nie przyszedłem tutaj spłacać długu, nie jestem mężem ani tym bardziej nie będę nikogo przepraszał. Powiedział z uśmiechem godnym najbardziej szalonych Kaguya. -Jestem tutaj aby porozmawiać na temat tych dwóch kobiet. Odpuść im dług... Zasyczał zdradzając swoje szaleństwo. Poprawił lewy rękaw po czym spojrzał w niebo spokojny i pewny siebie, oczekując dalszych wydarzeń.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 254
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 19
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Las wielkich palm

Postprzez Chise » 22 lut 2019, o 19:10

Misja C
19/30


Chociaż słowa Kaguya miały z zasady raczej uspokoić sytuację, to nie tak się stało. Samuraja zdaje się rozmawianie z kim, kogo uznawał za niedobrze nastawionego, o rodzinie tylko jeszcze bardziej podburzało. Uniósł wysoko brodę w geście pełnym dumy.
- Moja rodzina nie jest twoim problemem - wysyczał przez zaciśnięte zęby - Nie musisz się o nią troszczyć, sam o nią dbam - dodał, kołysząc saya nerwowo. Starał się przy tym cały czas zasłaniać chłopakowi widok na dom, nikt się też nie wychylał zza okien i nie wyglądał przez drzwi. Ciężko było ocenić, czy rzeczywiście ktokolwiek jeszcze tam był.
Kolejne słowa Yoshimitsu były coraz bardziej niepokojące. Skoro nie był tutaj, by się dogadać, nie był ich bliskim.. Kto zostawały same najgorsze możliwości. Samuraj wycofał jedną stopę do tyłu, przyjmując lepszą pozycję.
- Idiota! Miałeś jedno zadanie - usłyszał zza pleców syk jednej z kobiet i głębokie westchnięcie drugiej. Cóż, przecież był zatrudniony, by udawać jej męża, a właśnie wszystkiego się wypadł. Nie można było tego nazwać "delikatnym odstępstwem od planu", a raczej całkowitym od niego odejściem! Nic dziwnego, że mogły się.. Zirytować. Jednak to wszystko było pobocznym wątkiem od głównej rozmowy, która zdaje się właśnie dążyła do kulminacji. Propozycja była zwyczajnie śmieszna dla niego.
- Wyrządziły tyle szkód, a ja mam im jeszcze odpuszczać dług? Z jakiej racji? - nachylił się lekko w jego stronę - Nie ma mowy. Nigdy. Oddadzą mi wszystko, co do jednego Ryo, a do tego momentu będę ich ścigał choćby na końcu świata - wysyczał, kładąc dłoń na tsubie. Nie rzucał się jednak na Kaguya, wyglądał jakby czekał.. Albo się koncentrował.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1426
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Las wielkich palm

Postprzez Yoshimitsu » 25 lut 2019, o 12:46

-Prosiłem i ostrzegałem... Powiedział spokojnym głosem po czym odrobinę zawiedziony spojrzał w stronę kobiet. Poprawił rękaw koszuli patrząc z zaciekawieniem na samuraja. Yoshimitsu był rozdarty, chciał rozwiązać sytuacje pokojowo, ale kości... Te kości zaczynały powoli przemawiać same, najważniejsze jest pierwsze uderzenie jeśli dojdzie do konfrontacji z mistrzem miecza. -Przepraszam na moment. Powiedział to i stracił panowanie nad sobą, zaczął się po prostu śmiać. Znowu poprawił koszulę, po czym zaczął wyjmować jedną ze swoich kości, pochylił się w stronę samuraja po czym ruszył na kobietę, która wbrew jemu odezwała się. Nie użył do tego całej siły ale celował pchnięcie w bark, chciał ją tylko ukarać za brak lojalności. Jeśli udało mu się trafić, poprawia rękaw koszuli, wbija kość w ziemię po czym wyprostowany podnosi obie ręce do góry i w takiej pozycji oczekuje na to co zrobi samuraj.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 254
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 19
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Las wielkich palm

Postprzez Chise » 26 lut 2019, o 21:31

Misja C
21/30


Kiedy Yoshimitsu przepraszał, śmiał się i wyjmował kości.. To samuraj przez cały czas stał skupiony, sekundy mijały. Kaguya nawet chyba nie wiedział jak cenne były te skrawki czasu, które przeciwnik wykorzystywał do budowania koncentracji, by być przygotowanym do ataku. Jak dobry szermierz poświęca czas na ostrzenie i pielęgnację ostrza, tak teraz mistrz miecza nastawiał się do walki. Nie wytrącił go z rytmu jego psychopatyczne zachowanie, nawet fakt, że zaatakował kobietę, chociaż przecież przed tym właśnie chciał ustrzec brata. Ale on przecież nie był jego krewnym, a sam ustawiał się w coraz gorszej sytuacji. Przed honorowym samurajem atakować kobietę, nieuzbrojoną?
Sama niewiasta nawet zapewne nie zauważyła uderzenia. Sam Yoshi zapewne także nie, bo jego szybkość była za duża jak na jego percepcję, więc sam uderzał w pół na oślep, w pół na pamięć. Szczęściem, kobieta nie zdążyła nawet drgnąć, przez co kość wbiła się w jej bark. Krzyknęła boleśnie, nogi się pod nią ugięły. Mogła to być kara za nielojalność, a może po prostu skryta frustracja? Może po prostu od początku czekał na okazję, by mieć jakiś powód do ataku, bo zwyczajnie mu się nie spodobała wypacykowana, zmanierowana panienka.
Jednak nie zdążył podjąć kolejnych kroków, nie mówiąc o wbiciu kości w ziemię czy podniesieniu rąk.. Atak był dla niego jak błyskawica. W jednej chwili samuraj stał z dłonią na tsuce, a w następnym mrugnięciu okiem.. Był tuż obok niego, katana w jego dłoni i przy jego ciele, kolejne mrugnięcie i ostrze było już w jego ciele. Przewaga fizyczna przeciwnika była.. Miażdżąca. Cięcie było skośne, od jednego ramienia przez klatkę piersiową. Szczęśliwie, rana była głęboka tylko w pierwszej fazie, utrudniając mocno poruszanie jedną ręką, jednak krwawiła dość intensywnie. To była jednak tylko nauczka ze strony mężczyzny, który teraz odsunął się od niego i ustawił lekko bokiem.
- Odejdź albo na tym się nie skończy - powiedział spokojnie, z pewnością siebie. I miał ku temu podstawy.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Rana jest rozległa, ale dość płytka. Głęboka jest jedynie na samym początku, dość mocno naruszyła ramię i każde poruszenie ręką powoduje duży ból. Dodatkowo rana dość intensywnie krwawi.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1426
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Las wielkich palm

Postprzez Yoshimitsu » 26 lut 2019, o 23:57

Udało się... Udało się prawie wszystko, trafił kobietę w bark żeby wiedziała czym jest dla Yoshiego, ale sam chłopak został trafiony przez samuraja. Kobieta na ziemi z przebitym barkiem, młody shinobi krwawi, a samuraj czuje się mocniejszy, wszystko to paradoksalnie może postawić Kaguye w wygranej pozycji. Wystarczałaby mała nieuwaga ze strony mistrza miecza, żeby skończyć jak młodszy samuraj, którego już spotkał na swojej drodze Yoshi. Uśmiech z grymasem bólu na twarzy kościstego członka z szalonego klanu. Uśmiech, który mówił wiele, nieostrożny wariat. Niedoświadczony młodzik, tylko w ten sposób oceniać mógł go starszy z mężczyzn. Tylko czy ta ocena, pozwoli wywołać nieostrożność podczas ataku? Nie wiedział tego nikt, Yoshi mógł tylko podejrzewać. -Prosiłem, milcz. zwrócił się do kobiety, która miała przebity bark. Kaguya ruszył spokojnym i pewnym krokiem w stronę samuraja licząc, że ten go zaatakuje. Jeśli shinobi zostanie zaatakowany z jego ciała wysunie się 8 kości (dłonie, uda, barki i łokcie), wszystkie swoje kończyny jak i kości mimo bólu, który promieniował od rany dzięki adrenalinie pozwalającej na atak, skierował w stronę oponenta. Moment, w którym Yoshimitsu nie zostanie zaatakowany, wykorzysta na to żeby ruszyć na samuraja. Chwile przed Nim samym, kości wysuną się, w kierunku newralgicznych dla ruchu przeciwnika. Kaguya chce jedynie ograniczyć jego ruchy, ponieważ wie że tego człowieka nie jest w stanie pokonać jednym ciosem, dlatego swój atak kieruje bardziej w stronę bicepsów oraz ud. Liczba ostrzy wyciągniętych przez chłopaka, daje dużą szanse na trafienie.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 254
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 19
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Las wielkich palm

Postprzez Chise » 27 lut 2019, o 23:15

Misja C
23/30

Czy Yoshimitsu był szalony? Ciężko było to ocenić. Jego zachowanie nie miało sensu w oczach samuraja, a w opinii kobiet zapewne był psychopatą, co zamiast im pomóc najpierw im groził, potem nie wywiązał się z umowy, a następnie jeszcze na nie rzucił. Obie kobiety były teraz na ziemi, jedna z nich krzyczała, druga płakała i przez łzy starała się pomóc, wykorzystując ubranie by zrobić nieudolny opatrunek i starając się jej pomóc i uspokoić siebie i ją. A wszystko to dlatego, że się odezwała, chyba niezbyt odpowiedni wymiar kary do przewiny, prawda? Każda normalna/przeciętna osoba by tak uznała, ale przecież ostrzegał? Ostrzegał. To miała za swoje.
Choć starszy mężczyzna dał Kaguya szansę na wycofanie się, dla niego nie było nawet takiej możliwości. Nie zawahał się, nie wycofał, może nawet nie zdawał sobie sprawy z tego jak duża dzieli ich różnica? Jednak widział.. A właściwie, to właśnie nie widział nawet poruszania się przeciwnika, jego percepcja była zbyt niska. Nie zwracał uwagi także na swoje rany, chociaż krwawiły dość obficie. Czy było to mądre?
Samuraj nie zaatakował pierwszy, zaczekał na ruch młodzieńca. Był cierpliwy, wyczekał moment.. By gdy młodzieniec zbliżył się do niego i wysunął kolce, ten odsunął się od niego płynnie, ostrza ledwo go drasnęły, nim zdążył się w czymkolwiek dalej zorientować, poczuł silne uderzenie z zaskakującym miejscu, bardzo nisko, w tył kolan. Siła cięcia była na tyle duża, że Kaguya zwyczajnie stracił równowagę i uderzył o ziemię, a potem nastąpiło kopnięcie w środek pleców, by obalić go na brzuch i przycisnąć go do ziemi. Właściwie ciężko było chłopakowi zrozumieć co się stało aż do ostatniej chwili, gdy już leżał powalony.
Obok swojej głowy widział świecące na niebiesko ostrze, dosłownie kilka centymetrów od swojego nosa, które potem przesunęło się nad nią, zawisając nad białą czupryną jak katowski topór.
Być może właśnie tym dla niego będzie.
Yoshi ostrzegał kobiety, nie posłuchały go i poniosły tego konsekwencje.
Samuraj ostrzegał Kaguya i nie posłuchał go. Jakie będą tego konsekwencje?
Nagły ruch i chłopak poczuł przeszywający ból w dłoni. Pokryte poświatą ostrze przebiło się przez nadgarstek chłopaka jak przez masło, tnąc go na wylot. Potem była kolejna fala potwornego bólu, gdy ostrze zaczęło się przekręcać, powoli powiększając obrażenia.
- Jeszcze? - zapytał samuraj miękko.

Spoiler: pokaż
Rana na klatce piersiowej jest rozległa, ale dość płytka. Głęboka jest jedynie na samym początku, dość mocno naruszyła ramię i każde poruszenie ręką powoduje duży ból. Dodatkowo rana dość intensywnie krwawi.
Cięcie w tył kolan nie było głębokie, ale bolesne i utrudnia poruszanie nogami. Przeciwnik przyciska Yoshiego do ziemi, przyciskając go nogą.
Nadgarstek.. Cóż, nie spełnia już swojej funkcji. Kości pogruchotane, silnie krwawi, ból jest potworny, a obrażenia tylko się powiększają.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1426
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Las wielkich palm

Postprzez Yoshimitsu » 27 lut 2019, o 23:35

Nie dał rady... Kaguya nie poradził sobie z wyzwaniem jakie stanowił dla Niego samuraj. Yoshimitsu miał szczęście przegrać z kimś, kto cały czas powstrzymuje się przed zabiciem go. Zachowanie dosyć ciekawe, tym bardziej w sytuacji, która właśnie miała miejsce. Coraz mniej krwi w ciele, coraz więcej bólu. Totalne zniszczenie nadgarstka nie było największym problemem, problemem jest samuraj, który dociska go do ziemi.
-Wygrałeś ze mną samuraju, czemu więc jeszcze żyje? Ból odczuwany przez chłopaka przeszywał go nawet wtedy kiedy mówił. Chciał walczyć dalej, ale granica bólu, który mógł znieść została już przekroczona. Mistrz miecza wiedział już, że wyszedł z tej potyczki zwycięsko. Co powstrzymywało go przed dobiciem młodego Kaguyi? Pytanie samuraja, było zbędne. Obaj wiedzieli, że walka skończyła się w momencie drugiego trafienia mieczem. Resztki kościanych ostrzy zniknęły w ciele chłopaka. Yoshimitsu mógł już liczyć tylko na to, że zostanie oszczędzony.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 254
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 19
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Las wielkich palm

Postprzez Chise » 28 lut 2019, o 22:40

Misja C
25/30


Pytanie było jak najbardziej trafne. Skoro miał tak dużą przewagę nad nim to czemu go po prostu nie zabił? Z pewnością miał mnóstwo możliwości by to zrobić wcześniej, nie mówiąc już nawet o tragicznej sytuacji w której był teraz. To byłoby z pewnością dla niego łatwiejsze, czystsze i wymagające mniej wysiłku niż unieruchomienie go w ten sposób i dawanie mu kolejnej szansy. Na szczęście młodzieniec ze szczepu Kaguya wiedział kiedy przewaga przeciwnika jest duża by podejmować dalszą walkę, tylko czy zrozumiał to w odpowiednim czasie? Już wcześniej dostał ostrzeżenie i je zignorował. Teraz to już naprawę była tyko dobra wola przeciwnika.
Ruch miecza zatrzymał się i tajemnicza poświata znikła. Jednym ruchem, nie powodując więcej zbędnego bólu, wyciągnął ostrze z rana i zręcznym ruchem strzepnął krew z klingi, robiąc krok wstecz. Zszedł z pleców chłopaka, dając mu szansę na podniesienie się albo chociaż na to by mógł usiąść i ocenić swój stan. Nogi bolały, ale cios nie był okaleczający, dał radę się poruszać, ale wolniej i boleśnie. Najgorzej było z nadgarstkiem, który bolał potwornie i nie dało się z nim nic zrobić. Z takimi obrażeniami nadawał się tylko do szpitala i oby dało się go poskładać.
Przeciwnik milczał przez chwilę. Oglądał swoją broń w zamyśleniu. Może sam się dopiero nad tym zastanawiał? A może właśnie dobrze wiedział, tylko nie chciał się z tym zdradzać.
- Oszczędziłeś mojego brata - powiedział w końcu, chowając miecz w saya - Opowiedział o tym co się stało i opisał cię wystarczająco dokładnie. Nie tylko oszczędziłeś, ale i dzięki tobie nie ma rąk splamionych niewinną krwią. Miałem wobec ciebie dług, ale teraz.. Jesteśmy kwita - spojrzał na chłopaka spod zmarszczonych brwi - Ale nie pokazuj mi się więcej na oczy w ich towarzystwie. Nie pomagaj im. Nie zasłużyły na to - pokręcił głową zdegustowany.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1426
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Las wielkich palm

Postprzez Yoshimitsu » 10 mar 2019, o 15:52

Yoshimitsu skorzystał z sytuacji, podniósł się i usiadł. Ból w nadgarstku uderzał z niesamowitą mocą, bał się że nawet jego kości mogą się nie zregenerować z takiego stopnia uszkodzeń. Kaguya musiał się jak najszybciej zebrać w podróż do szpitala. Podróż ta mogła go zabić, położenie chłopaka rysowało się tragicznie.
Yoshi, poprawił rękaw koszuli zdrową dłonią, po czym spróbował wstać.-Mogę... Mogę coś zrobić w związku z długiem tych kobiet? Wiedział, że ryzykuje ale przyjął zadanie i musiał spróbować wszystkiego żeby ją wykonać. -Zgodziłem się zrobić wszystko żeby pomóc w tej sprawie. Ból zaczynał być zbyt widoczny, rozcięcia na ciele shinobi były bolesne, krwawienie coraz bardziej dawało się we znaki. Jak się nie zgodzi... Muszę czym prędzej dostać się do szpitala. Młody Kaguya wiedział, że może liczyć tylko na siebie. Sam wybrał drogę, w której nie pomoże mu nikt. Oddalił od siebie kobiety pierwszym swoim atakiem, a na pomoc samuraja nie miał co liczyć. Śmierć zajrzała w jego oczy, ale to nie był ani czas ani miejsce na to żeby dumny ród stracił jednego ze swoich członków.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 254
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 19
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Las wielkich palm

Postprzez Chise » 12 mar 2019, o 12:53

Misja C
27/30


Spalił za sobą wszystkie mosty tutaj. Zaatakował kobiety, które go wynajęły do tej roboty, a na pomoc samuraja pewnie też nue było na co liczyć. Nadmiarem dobroci z jego strony było to, że postanowił nie skracać o głowę szalonego Kaguya, tak dla dobra siebie, swojego domu i w sumie społeczeństwa. Kto to wie, może gdyby sam wcześniej nie okazał łaski pewnemu młodemu samurajowi, gdyby go zabił albo pozwolił by skalał sobie ręce niewinną krwią.. Gdyby nie ten dług życia, może teraz samuraj szukałby dla niego przytulnej dziury w ziemi, by wrzucić do niego jego truchło, a dalej zajęły by się nim sępy i pustynny piach. Pustynia była wielka, nikt by pewnie nie znalazł jego niezwykłych kości.
Jednak mimo tego, nadal próbował coś ugrać. Dlaczego? To pewnie było zagadką, którą umysł nieobjęty rządzą krwi rozwiązać nie umie. Najpierw zgadzać się pomóc, potem wygrażać. Najpierw zaatakować za odezwanie się, potem próbować negocjować. Wszystko wydawało się być w pewien sposób logiczne, a równocześnie wykrzywione jak w krzywym zwierciadle.
- Dlaczego miałbym to robić? - powtórzył wcześniejsze pytanie, ale jakoś bardziej miękko. Patrzył na młodzieńca, który z twarzą wykrzywioną bólem nadal próbował wykonać swoje zadanie.
- Ehhh - westchnął ciężko, przeczesując dłonią włosy, po czym spojrzał jeszcze raz na niego i na kobiety, które nadal nie zwracały na nich większej uwagi, skupiając się na panicznej próbie opatrywania rany. Która to, przy okazji, była znacznie mniej poważna, bo była tylko jednym czystym pchnięciem, które nie uszkodziło kości.
- Wszystko, mówisz? - dopowiedział sobie, po czym kiwnął głową - W takim razie mam dla ciebie jedną propozycję. Zrzucę ich dług na ciebie, ty odbierzesz go od nich w jaki tam sposób chcesz. Mi zaś będziesz winny.. Przysługę. Wiesz, czym jest giri? Takie, powiedzmy, wezwanie do pomocy. Pewnego dnia cię wezwę, a ty odpowiesz na to i zrobisz to, co ci powiem. Co ty na to? - układ z diabłem? Czy też oferta pomocy?
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1426
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Las wielkich palm

Postprzez Yoshimitsu » 12 mar 2019, o 19:11

Propozycja samuraja nie była z gatunku tych, które można odrzucić. Yoshimitsu w całym swym szaleństwie bardzo chciał się zgodzić od razu bez względu na wszystko. Ciekawość zżerała go od środka, jakiej pomocy może oczekiwać od niego mistrz miecza.
-Czyli moje zadanie, zostało wykonane. Przybędę na Twoje wezwanie kiedy będziesz mnie potrzebować. Kaguya wziął najgłębszy oddech jaki tylko potrafił, próbował walczyć z bólem jak tylko mógł. Brał pod uwagę to, że może tutaj za chwilę zdechnąć, nie wiedział czy da radę dotrzeć sam do szpitala. Pustynia go urodziła i pustynia jest już jedynym jego wrogiem. Yoshi znowu spróbował wstać, tym razem użył całych swoich sił żeby to zrobić. Poprawił rękaw swojej koszuli zdrową dłonią i ruszył w kierunku kobiet. -Macie co chciałyście, jesteście wolne... Wynoście się stąd! Podniósł głoś, zwykły delikatny krzyk kosztował go tak wiele, że upadł na ziemię. Krew uciekająca z ciała, dawała mocno w kość i do tego te warunki pogodowe... Normalny stan zdrowia pozwala mu je znosić bez zwracania uwagi, ale teraz kiedy jest zmęczony i stracił trochę krwi, zaczyna wpędzać go w tarapaty. Nie mogę tu zdechnąć, to by było za proste.
Yoshimitsu spojrzał szaleńczym i pustym wzrokiem w niebo, na jego twarzy rysował się uśmiech. -Samuraju, czyli to jest ten moment, w którym mogę Cię już opuścić? Znowu wstał, hart ducha szaleńca może zrozumieć tylko ktoś taki sam jak on. Kaguya wykonał delikatny ukłon i dodał do swojego pytania: -Jestem Yoshimitsu Kaguya, jeśli masz mnie wezwać musisz znać moje imię. Młodzieniec liczył, że za propozycją nie kryję się coś, co musiałby wykonać w swoim aktualnym stanie.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 254
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 19
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Las wielkich palm

Postprzez Chise » 13 mar 2019, o 20:15

Misja C
29/30


Pośród wielu różnic między mężczyznami, jedna zdawała się ich łączyć. Honor. Yoshimitsu mógł być szalony, nieprzewidywalny, łatwo dawał się ponieść szałowi krwi, ogólnie nie zaprezentował się za dobrze.. Ale jak do tej pory dał się poznać jako człowiek słowa. Podjął się zadania i wykonywał je do końca, nawet kiedy był pokonany i bezradny wobec przeciwnika. Ostrzegał kobiety przed wtrącaniem się i kiedy to zrobiły to zareagował. Chyba tylko dlatego, że zobaczył to w Kaguya to padła ta dość nietypowa propozycja. W tej sytuacji rzeczywiście, nie do odrzucenia. Kiedy więc chłopak się zgodził, samuraj kiwnął głową.
- Zaczekaj moment - mruknął, po czym wycofał się do domu. Przez to ominęło go wyganianie kobiet, które nadal lamentowały i płakały. Strach jednak okazał się dobrym motywatorem, a obawa, że Yoshimitsu znów zaatakuje większa od bólu. Kobieta wstała i podniosła swoją ranną towarzyszkę, która krzyknęła z bólu, ale utrzymała się na nogach i tak odeszły w swoją stronę. Z domu mógł usłyszeć cichą rozmowę, jeden głos był żeński i nieznajomy, ale nie mógł zrozumieć o co toczy się dyskusja. Gdy mężczyzna wrócił, mógł zobaczyć tylko ich plecy i miał w dłoniach dwie rzeczy, które przekazał Kaguya. Bandaż i spora, trójkątna chusta były nowe i białe.
- Opatrz się. Martwy mi się nie przydasz, Kaguya Yoshimitsu - powiedział szorstko, po czym sam się przedstawił - Hajime Tanaka. Wypatruj na mojej wiadomości emblematu sokoła.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1426
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Las wielkich palm

Postprzez Yoshimitsu » 13 mar 2019, o 22:53

Trochę późno wzięły się za wypełnianie poleceń... Myślał sobie, Yoshi patrząc na dwie kobiety, które mogły już być zadowolone z tego jak to się skończyło. Delikatna rana od pchnięcia całkowicie niegroźna, czym była wobec tego co otrzymały. Czysta karta i wolność na dłuższy czas. Yoshimitsu podejrzewał, że za chwilę znowu wpadną w długi, ale nie dbał już o to ani trochę. Wracający ze swojego domu samuraj, niósł trójkątną chustę. Rzuciła się w oczy bo była dosyć spora, ale to drugi przedmiot, uszczęśliwił delikatnie chłopaka. Bandaże! Całe szczęście, że już teraz może przynajmniej zasłonić rany przed pustynnym pyłem oraz zatamować krwawienie. -Nie musiałeś tego robić. Forma podziękowania, dość dziwna ale Yoshimitsu nie był najlepszy w tych wszystkich stosunkach międzyludzkich. Odebrał oba przedmioty od samuraja. Obandażował przede wszystkim głęboką ranę na ramieniu, zabierając się za delikatnie pokaleczone nogi, poprawił rękaw koszuli i spojrzał z jedynym w swoim rodzaju uśmiechem na samuraja, taką minę w tym stanie zafundować mógł jedynie wariat. -Przybędę na wezwanie tak szybko jak będę mógł, masz na to moje słowo. Wiedział jaką cenę musi zapłacić za wolność tych dwóch kobiet, które nie potrafią płacić własnych długów. Od tego momentu był gotowy poświęcić własne życie gdy tylko zostanie wezwany. Stracił wolność, ale czy akurat na niej zależało mu najmocniej?
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 254
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 19
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Las wielkich palm

Postprzez Chise » 14 mar 2019, o 10:46

Misja C
31/30


Samuraj wzruszył ramionami na niezręczne podziękowania, choć ciężko było je tym nazwać. Jakimś tam jednak wyrażeniem wdzięczności zawsze były, prawda? Mężczyzna jednak tego z samej dobroci serca nie zrobił, miał konkretny cel. Na ten moment chłopak był jego inwestycją w przyszłość, która miała mu się opłacić, do czego zaś przyda mu się okaleczony lub nieżyw? Na pustyni nawet na nawóz się nie nada.
- Musiałem, nie musiałem. Zrobiłem, bo chciałem - wydawał się być nieco skrępowany, jak dzieciak przyłapany na gorącym uczynku gdy robi coś.. Może nie zakazanego, ale niemile widzianego. Wstydliwego. W sumie pomaganie osobie która przyszła do twojego domu z jego wrogami i chciała siłą zmusić do odpuszczenia długu. Chyba każdy patrzyłby dziwnie na człowieka, który załatwia sprawy w taki sposób.
Widząc uśmiech chłopaka może zaczął żałować swojego postępowania.
- Na razie musisz iść do szpitala - rzucił, po czym cofnął się w stronę domu. Zatrzymał się jednak przed wejściem i obejrzał na chłopaka.
- W końcu Cię wezwę. Ale do tego czasu.. Nie zbliżaj się do mojego domu - rzucił groźnie, po czym zaczekał z wejściem, aż Kaguya się oddali.
Co się z nim stało dalej? Yoshimitsu miał szczęście, nie uszedł daleko, a napotkał kupiecką karawanę, kierującą się w stronę stolicy. Nie byli od niej daleko, na wozie starczyło ledwie kilka godzin jazdy. Przez ten czas zdążył jednak znacznie osłabnąć, więc do szpitala musieli go wnieść pół przytomnego. Ale Kaguya leczą się szybko. Następnego dnia czuł się dobrze i zajmowano się jego ręką. Kaguya był w stanie wysuwać zniszczone kości i zastępować je nowymi, więc nie miał przynajmniej problemu ze złamanymi i ponownie złożonymi, a przez to osłabionymi kościami. Swoje jednak odsiedzieć musiał, by w końcu wyjść na wolność.
Od teraz giri miało wisieć nad jego głową.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Koniec misji! Mam nadzieję, że bawiłeś się dobrze. W nagrodę dostajesz 5 fabularnych dni w szpitalu, proszę to uwzględnić i napisać ładnego posta już w szpitalu, z tego tematu dostajesz mgowskie zt.
Powodzenia w dalszej grze!
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1426
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Poprzednia strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości