Sad na skraju wioski

Najmniejsza, a zarazem najbardziej wysunięta na północ prowincja Wietrznych Równin. Antai zamieszkiwany jest przez Ród Kaminari i ze względu na swoje położenie, ma idealne warunki do rozwoju wszelakich przedsięwzięć bazujących na żegludze morskiej. Ukształtowanie terenu w przeważającej części jest równinne, i dopiero przy linii brzegowej zauważyć może wszelkie niewysokie, porośnięte trawą wydmy. W południowych sektorach prowincji można zaś znaleźć niewielkie osady Szczepu Kami.

Sad na skraju wioski

Postprzez Hoshigaki Kenji » 12 kwi 2018, o 18:55

Obrazek



Obrazek

Shigemi
7/15


Dotarliście, musieliście opuścić Twój teren czyli mury klanu Kaminari. Ku Twoim oczom ukazał się piękny dom, zadbany, bardzo nowoczesny jak na tamte czasy. Bardzo podejrzane było, że starsza pani ma pieniądze na tak ekskluzywny budynek.
- Dziękuję, połóż ten kosz tutaj.- palcem wskazała na niewielkie drzewo, które znajdowało się obok Was.
Było tam wiele inny koszy przepełnionych jabłkami, obok drabina, a na niej młody mężczyzna.
- To mój syn, Akito- machnęła głowa starsza kobieta.
W tym momencie młodzieniec zszedł i przywitał się z Tobą, choć nie do końca wiedział co robisz w tym miejscu.
- Kto to jest mamo?- spytał Akito.
Kobieta mimo sędziwego wieku miała dość młode dzieci.
- Ten mężczyzna pomógł mi, gdy zasłabłam na ulicy...- westchnęła kobieta.
Widać było zdenerwowanie na twarzy jej syna. Zadawał milion pytań, czy wszystko okej, czy nic się nie stało. Po kilku minutach matka wyjaśniła mu całą sytuację. Uspokoił się, choć po jego drgającej powiece stwierdzić można, że bardzo przejmował się zdrowiem swojej matki.
- W nagrodę zaprosiłam go na obiad!- krzyknęła babunia.
Znajdowaliście się blisko domu, sad, był praktycznie jego częścią, elementem. Wtedy przez jedne z drzwi wybiegła młoda kobieta, blondynka, średniego wzrostu, dziewczyna promieniała. Wybiegła chyba, by pomóc mamie, nie spodziewała się obecności osób trzecich. Gdy Cię dostrzegła od razu zwolniła, jej twarz zarumieniła się. Przywitała się z matką, na Ciebie jedynie zerkała ukradkiem. Matka przedstawiła jej całą sytuację po czym złapała swoja córkę za barki i odwróciła w Twoją stronę. Młoda dziewczyna odwróciła swoją twarz w bok, wywnioskować z tego można było, że albo jest bardzo wstydliwa albo wpadłeś jej w oko.
- To jest Mei, moja córka.- starsza pani popatrzyła Ci w oczy.
Mimo że wcześniej wspomniałeś, że poprzez wykonywany zawód nie chcesz zawracać sobie głowy kobietami to i tak pchała ją wprost na Ciebie. A jeszcze kilka chwil temu prawie po Tobie krzyczała, choć to ona sama o niej wspomniała pierwsza. Całej sytuacji z boku przyglądał się syn, Akito. Był rozbawiony, na jego twarzy widniał ogromny uśmiech, od ucha do ucha.
Hoshigaki Kenji
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Shigemi » 13 kwi 2018, o 11:21

Starczy umysł nie przestawał mnie zadziwiać, uśmiechnąłem się widząc zatroskanie chłopaka - bardzo dobrze o nim świadczyło to, że tak dbał o matkę, temat ojca był właściwie pomijany, toteż nie chciałem go rozwijać. Młode dzieci jednak dawały do myślenia. W drugiej kolejności spojrzałem na dom, a właściwie posiadłość, staruszki widocznie nie doceniłem, a te jabłka chyba musiały być złote biorać pod uwagę rozmiar i nowoczesność budynku. Przyglądałem się całej sytuacji po części z rozbawieniem po części z zakłopotaniem, wszak byłem trochę nieproszonym gościem zwłaszcza dla młodszego pokolenia. Dziarskie zachowanie babci zaczynało mnie zastanawiać, bardzo szybko doszła do siebie po zasłabnięciu i jeszcze szybciej kombinuje jak mnie spiknąć z córką. Roześmiałem się sam do siebie - czyżby babka to od samego początku zaplanowała? Nie to byłoby niemożliwe - Jednak nie pozostało mi nic innego jak zjeść obiad, zwłaszcza, że lekko mówiąc byłoby sporym nietaktem zawinięcie się teraz. Dziewczyna była ładna i sympatyczna, próbowałem na szybko określić czy również była "oczytana i elokwentna", ale musiałem to zrobić ukradkiem, wpierw jednak wypadałoby się przywitać:
Kaminari no Shigemi, miło Was poznać... - powiedziałem i skłoniłem się jak nakazywała etykieta najpierw w stronę dziewczyny, a następnie lekko skinąłem głową w stronę Akito. Co ciekawe chłopak miał niezły ubaw z całej sytuacji, coś tu nie pasuje...
Shigemi
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Chise » 19 kwi 2018, o 19:47

Misja D
9/15

Z boku sytuacja wyglądała zupełnie niewinnie, a wręcz nieco sielankowo - Shigemi w zamian za pomoc udzielonej starszej kobiecie miał otrzymać obiad.. A może i coś jeszcze by skapnęło z hojnej ręki, kto wie..? Jednak jak się przyjrzeć bliżej, to staruszka zachowywała się zdecydowanie zbyt dziarsko jak na swoje niedawne zasłabnięcie, jej syn widocznie świetnie się bawił, a córka wyglądała na zawstydzoną. Jednakże co złego może się wydarzyć, jeśli zostaniesz na obiad?
Dziewczyna jeszcze bardziej spłonęła rumieńcem, słysząc twoje przedstawienie się i drygnęła niezgrabnie, bo matka nadal trzymała ją krzepko za barki. Akito kiwnął ci głową, nadal rozbawiony, po czym zwrócił się w kierunki starowinki.
- Może gdzieś usiądziesz? - podszedł do niej i ujął ją delikatnie pod rękę, kobieta puściła dziewczynę, która niemal natychmiast odwróciła się lekko bokiem i splotła ręce z przodu, tylko zerkając na nieznajomego jej chłopaka - Chodźmy na ławkę przy lipie. Naprawdę, nie powinnaś się przemęczać, nie rozumiem czemu mi o tym nie powiedziałaś.. - ich głos oddalał, a tuż przed odejściem.. Czy stara kobieta właśnie puściła młodzieńcowi oczko? A może mu się wydawało?
Zapadła lekko niezręczną cisza. Dziewczyna po chwili nerwowego zaplatania i rozplatania rąk w końcu odchrząknęła. Spojrzała na Shigemiego niemal spanikowana, jakby miał się z niej zacząć śmiać.
- Ettooo.. - odezwała się po raz pierwszy, drżącym głosem - ...może pomożesz mi przy obiedzie? - niemal pisnęła, wyrzuciła z siebie to pytanie jakby parzyło ją w język. Zerkała cały czas niespokojnie, to na ciebie, to na matkę, która oddaliła się z bratem na dobre kilkanaście metrów.
Chise
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Shigemi » 21 kwi 2018, o 12:19

Podrapałem się po głowie, cóż to było dziwne co tutaj się działo, w dodatku babuszka mi oczko puściła albo to był tik nerwowy, było to dziwne, strasznie dziwne. Westchnąłem cicho, a widząc że dziewczynę wprowadzam w jakiś dziwny paniczny stan postanowiłem jednak nie robić jej przykrości, więc tylko kiwnąłem głową i ruszyłem za nią.
Co więc dzisiaj pichcimy? Twoja mama to bardzo miła kobieta, bardzo się o Was troszczy... - [i]Może nawet aż za bardzo, bawienie się w swaty było delikatnie mówiąc nie na miejscu zwłaszcza, że w każdej chwili mogłem delikatnie mówiąc dostać kosę pod żeberko i zakończyć swój żywot. W tym temacie babcia była nierozważna, trzeba było jakoś przerwać tę ciszę, więc zagaiłem:
Czy oprócz pomocy mamie czymś się zajmujesz? - banalne, mam nadzieję, że przynajmnniej jej nie urażę.
Shigemi
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Chise » 22 kwi 2018, o 18:46

Misja C
11/30

Mimo lekko nietypowej sytuacji Shigemi nie tracił rezonu ani humoru. Dziewczyna wydawała się być wręcz chorobliwie nieśmiała albo może zrażona do mężczyzn, ale z czasem.. Z czasem może jej minie, przy odrobinie towarzystwa?
Kto wie, może taki był cel staruszki? Swaty swatami, ale może sama obecność była dla niej terapeutyczna. Inaczej pewnie nigdy się nie przełamie, nawet gdy spotka właściwego faceta. A Kaminari, ze swoim spokojnym, uprzejmym podejściem, powoli sprawiał, że się uspokajała.
- R-r-ramen - wyjąkała, po czym odetchnęła. Weszli razem do domu, gdzie przez krótki korytarz przeszli do kuchni. Była niewielka, ale jasna, z dużym oknem, na parapecie którego stały kwiaty. Dziewczyna wskazała chłopakowi stół, na którym leżały przygotowane do krojenia warzywa, z deską, misją i nożem, samo dziewczę zaś odwróciło się plecami, by zamieszać w garze, w którym zapewne był już wywar mięsny.
- Zazwyczaj.. Zajmuje się ogrodem - mówiła nieco śmielej, nachylając się nad ogniem, by sprawdzić temperaturę - Jestem kim w rodzaju zielarki.. Początkującej oczywiście.. Ale wiele się dowiedziałam od kiedy nauczyłam się czytać.. Idzie mi powoli, ale mam nadzieje, że niedługo będę mogła pomagać w produkcji leków do szpitala i nieco na to zarobić, bardziej pomóc mamie - zdaje się, że chłopak uderzył we właściwą nutę, bo nieźle się rozgadała, jak na nią. Podmuchała delikatnie w ogień, który nieco się uniósł. Wpatrywała się w płomienie przez moment, gdy zapadła cisza. Tym razem była jednak bardziej przyjazna, bez tej niezręczności.
- Przepraszam - stwierdziła nagle, z lekkim smutkiem - Za mamę. Wiem, po co cię tu ściągnęła. Ona sądzi, że pewnego dnia po prostu spotkam mężczyznę i puff.. Stanie się. Nie potrafi zrozumieć, że... To po prostu niemożliwe - mówiła cichutko, kręcąc głową, po czym otarła oczy i policzki przedramieniem i wstała. Skierowała się w strony szafki, z której wyciągnęła szkatułę. Otworzyła ją, zerknęła do środka.. Po czym przesunęła ją w stronę Shigemiego.
- To niewiele.. Ale tyle mogę ci dać za fatygę. I cierpliwość - powiedziała łagodnie. W środku było trochę gotówki i pierścionek z czerwonym oczkiem.
Chise
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Shigemi » 24 kwi 2018, o 13:56

Czy ta misja awansowała? Bo jakby co zaczynałem ją jako D ;p
__________
Uśmiechnąłem się, ramen to zawsze dobry pomysł, pożywny, syty no i ma sporo smacznych odmian. Zobaczyłem co jest do zrobienia i ruszyłem do krojenia warzyw, skoro miałem pomóc to coś trzeba robić. Kolejny życzliwy uśmiech, który miał trochę rozluźnic atmosferę, a następnie powiedziałem:
Bardzo trudna dziedzina do nauki, ale jakże przydatna. - Następnie dodałem widząc jej przygnębioną minę:
Nie martw się zrozumiałem to odkąd zobaczyłem powrót jej formy do zdrowia, czy coś się stało? - zadałem pytanie widząc jak się speszyła rozumiałem że najprawdopodobniej uczucia były już w czyjąś stronę skierowane, niestety coś stało na drodze do szczęścia. Zobaczyłem co ona wyciąga, z ciekawości sięgnąłem po pierścionek i zapytałem jednocześnie biorąc go pod słońce i przyglądając się:
Na prawdę byłabyś w stanie zapłacić aż tyle za spacer z Twoją mamą? Z resztą stawka jest już dawno ustalona. powiedziałem i oddałem jej szkatułkę, a następnie pierścionek i dodałem:
Ślicznie świecidełko...
Shigemi
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Venus » 24 kwi 2018, o 19:13

/To się dzieje PO misji, proszę tego teraz nie uwzględniać.

NPC posłaniec

Ni stąd, ni zowąd, nagle przed Tobą pojawił się posłaniec. Jego twarz nie wyrażała ani grama radości, smutku również nie. Miał za to jedno zadanie - przekazać wiadomość prosto od Lidera. Nie zawsze była okazja, a przede wszystkim czas, by zainteresowanego zaprosić do gabinetu. W takich chwilach przydawał się właśnie ktoś taki, jak ten mężczyzna. Jeśli ktoś już bywał w Siedzibie Władzy, mógł kogoś takiego kojarzyć bez problemu.
- Ohayo. - mężczyzna powitał się krótko i skinął lekko głową. Następnie wysunął dłoń z niewielką przesyłką, z widocznym stemplem z wosku. Był on w kolorze ciemnego bordo. Koperta zaś miała nieco żółtawy odcień, ale nie wyglądała na starą. Widocznie taki tego urok.
- Wiadomość od Shirei-kana. Proszę się do niej ustosunkować i wykonać. Aktualnie Shirei-kan nie może się z tobą zobaczyć osobiście, ale po powrocie konieczne będzie zdanie raportu. - powiedział, oczekując, że zabierzesz przesyłkę. Tak czy siak, mógł ją po prostu przed tobą zostawić. Sam miał jeszcze wiele rzeczy do zrobienia, a czasu mało. Nie wyjaśniał co i jak, bo sam nie znał zawartej tam treści. Był profesjonalistą, nie zaglądał do cudzych przesyłek. - Sayonara! - zdążył jeszcze powiedzieć, po czym puffnął. Zamiast sylwetki mężczyzna widoczna była przez chwilę biała chmura, która i tak szybko zniknęła. Po wszystkim została już tylko koperta, którą należałoby otworzyć. Zwłaszcza, że widniały na niej dane samego zainteresowanego. Ewidentnie przesyła trafiła w dobre ręce.


Kaminari Shigemi,
Już za tydzień w Kami no Hikage odbędzie się festiwal, na którym się pojawisz. Chcę zebrać jak najwięcej informacji, gdyż to wydarzenie może mieć coś wspólnego z utworzeniem Cesarstwa w niedawnym czasie. Nie przebywaj tam dłużej, niż to konieczne, w miarę możliwości sugeruje szybki powrót po zdobyciu informacji, w jakim to dokładnie celu został festiwal zorganizowany oraz obserwacji poczynań na tych terenach.
Po powrocie proszę o raport.

Kaminari Ukyo
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
 
Posty: 1565
Dołączył(a): 9 cze 2015, o 23:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
GG: 4208281
Multikonta: Nikusui

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Chise » 25 kwi 2018, o 00:33

Misja niewątpliwie D (sorki za pomyłkę XD)
13/15


Dziewczyna pokiwała nieśmiało głową, potwierdzając jego słowa. Zdecydowanie ten temat był jednym z tych, które mogła rozwijać bez zbytniego zakłopotania. Może dlatego, że nie dotyczył bezpośrednie jej? Nic osobistego w tym nie było, jedynie nauka, trochę wiedzy..
- Mam nadzieje, że jak się w tym wprawię.. To może, w przyszłości.. Uda mi się zarobić dość, by móc uczyć się nawet iryojutsu.. Nie wiem czy się nadaje, ale.. Chciałabym spróbować - wydawała się zamyślona, a nawet nieco rozmarzona, mówiąc o tym i zatrzymując się na chwilę w ruchu.. Ale zaraz pokręciła głową i się cicho zaśmiała, chyba pierwszy raz od kiedy chłopak się pojawił.
- Ale to dalekie plany i nawet nie wiem czy możliwe - stwierdziła bardziej twardo, zdecydowanie, choć przebijała z tego zwyczajna niepewność siebie. Bycie medykiem obligowało do większego poświecenia niż od zwykłych shinobich, często rozpoczynali trening już w młodym wieku, wymagali doskonałej kontroli czakry.. A dziewczę prawdopodobnie nawet z czakrą nie miało nic wspólnego. Może więc i jej wątpliwości były uzasadnione i na takie marzenia było zwyczajnie za późno?
Na jego pytanie uśmiechnęła się, lekko i melancholijnie, a jej twarz przyozdobiły lekkie rumieńce. Nie były to te same czerwone plamy wstydu, które widział wcześniej.. Raczej niewielkie wypieki z emocji.
- Tak.. I nie. Stało się coś, co nie powinno i. W sumie tyle - wzruszyła ramionami, nie chcąc najwyraźniej rozwijać tematu. W czasie gdy chłopak oglądał pierścionek, dziewczyna zgarnęła pokrojone przez niego warzywa i wrzuciła do wywaru, mieszając razem wszystko energicznie.
Potem zbliżyła się do Shigemiego, nie odbierając jednak od razu pierścionka, a patrząc na niego w ręce chłopaka.
- Aż tyle czy tylko tyle? Inny na twoim miejscu mógłby ją wykląć w cztery diabły, ty tego jednak nie zrobiłeś - sama wydawała się być tym zaskoczona. W końcu wyciągnęła rękę, na której mógł położyć pierścionek.
I właśnie ten moment wybrała sobie matka z synem, by wparować do izby. Należy nieco z boku spojrzeć na to, co mogła zaobserwować - dwójkę młodych ludzi, gdzie chłopak daje dziewczęciu pierścień..
- NA AMATERASU - wykrzyknęła staruszka, nagle rozpromieniając się jak słońce i cała promieniując radością - NARESZCIE! WIEDZIAŁAM, ŻE TO TEN WŁAŚCIWY! MOJA KOCHANA! - rzuciła się w stronę córki, którą nieco zamurowało, bo stała jak słup soli, z półotwartymi ustami. Syn stał w progu, czerwieniejąc na twarzy coraz bardziej i wydawało się, że niemal było czuć na karku jego dyszenie.
Chise
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Shigemi » 25 kwi 2018, o 15:18

Było tutaj trochę dziwnie, ale jednak przyjemnie, westchnąłem cicho widząc jak sprawa się toczy, ale cieszyła mnie ambicja dziewczyny, postanowiłem w jakiś prosty sposób podnieść ją na duchu, więc powiedziałem krótko:
Nawet jeśli nie uda Ci się zostać Medycznym Ninja, jest sporo zawodów z tym związanych i chyba tańszych do wyszkolenia, a rąk w szpitalach i organizacjach medycznych nigdy dosyć, najważniejszy jest zapał do pracy, - chciałem ją upewnić, że to na prawdę świetny pomysł, nie spodziewałem się, że uda mi się ją przekonać do iryo, ale wiedziałem jedno w razie ewentualnej wojny im jest ich więcej tym lepiej.
Wszystko zależy ile jest warty dla właściciela... - powiedziałem i nie dane było mi dokończyć bo babuszka już dałą koncert co tym razem mnie zdenerwowało troszkę:
Pani Babciu, to jest Wasz pierścionek, da Pani córce trochę oddechu to sobie znajdzie kiedyś kogoś, a jeśli jest szczęśliwa tak jak jest to tym bardziej nie ma co się wtrącać... - powiedziałem, oddałem szkatułkę i postanowiłem się ewakuować powoli z pomieszczenia.
Shigemi
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Chise » 26 kwi 2018, o 23:01

Misja D
15/15


Tak samo szybko jak sprawa się skomplikowała, tak samo się rozwiązała. Wystarczyło kilka pełnych wzburzenia słów, by babcia zrozumiała jak bardzo nad interpretowała sytuację, którą zastała. Kobieta odkleiła się od córki, która odetchnęła głębiej, nie wiadomo czy z ulgi czy z powodu siły uścisku babuleńki. Brat także nieco się uspokoił, a przynajmniej niepokojąca purpura zniknęła z jego twarzy. Przesunął się w bok, przepuszczając młodego z grzecznym, a może nawet lekko przepraszającym ukłonem.
Kiedy jednak wyszedł z domu, to usłyszał za sobą kroki. Wybiegła za nim Mei, trzymając w dłoniach szkatułkę, chcąc ją jeszcze raz ofiarować młodzieńcowi (jako wynagrodzenie za misje pieniężne).
Jednak jeśli nadal nie chciał pieniędzy, sięgnęła do szyi i zdjęła z niej zawieszony na kawałku jedwabnego sznurka kawałek drewnianej tabliczki. Była ona w lnianej torebce, na której był wyszyty złotą nitką trójkąt wpisany w okrąg.
- To amulet omamori, dostałam go od wędrownego, ślepego mnicha. Ma zapewniać pomyślność. W środku jest modlitwa, ale nie sprawdzałam, bo nieszczęście spada na tych, który otworzą amulet - wytłumaczyła, po czym zacisnęła na nim mocno jego dłoń, czerwieniąc się niesamowicie na ten gest, po czym pożegnała go i pozwoliła odejść.



/Koniec misji! Jeśli Shigami nie weźmie szkatułki = brak wynagrodzenia pieniężnego, za to amulet omamori. Decyzja zależy od ciebie :3 Mam nadzieje, że było w miarę przyzwoicie jeśli chodzi o tempo i jakość i polecam się na przyszłość! Powodzenia!/
Chise
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Shigemi » 27 kwi 2018, o 10:13

Cała akcja była strasznie upierdliwa, już przypomniałem sobie czemu zazwyczaj okrywałem się maską sceptyczności, sarkazmu i ogólnie poznanej wredoty. Westchnąłem cicho, ale postanowiłem tylko skinąć głową, aby się pożegnać i ulotniłem się. Ku mojemu zaskoczeniu dziewczyna wybiegła z domu za mną. Odwróciłem się i powiedziałem:
Przepraszam nie miałem siły się żegnać. - następnie zobaczyłem coś co było dla mnie sporym szokiem, jednak przyjąłem amulet, w kwestii szkatułki postanowiłem się nie wypowiadać ponownie i tylko się uśmiechnąłem widząc zwłaszcza, że to dla niej sporo znaczy:
Nie jesteś mi nic winna, ale przyjmę ten amulet jako znak naszej przyjaźni. - zapowietrzylem się trochę i podrapałem się po głowie jak to miałem w zwyczaju, a następnie z zawadiackim uśmieszkiem powiedziałem:
Chociaż nie obiecuję, że go nie otworzę, gdy zatęsknię... - puściłem jej oczko i ruszyłem w stronę swojego domku.
z/t
Shigemi
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Anzou » 17 lut 2019, o 15:24

Wszystko szło dobrze, do momentu zjawienia się na miejscu spotkania osoby poszukiwanej. Młody Kaminari został po prostu złapany jak w jakąś pułapkę. Trzeba przyznać, że sytuacja nie jest zbyt komfortowa, jeden ruch może doprowadzić do śmierci. Chłopak pierwszy raz spotkał się z kontrolowaniem drzewa. To pewnie jakiś Shinobi, do tego Anzou jest już na przegranej pozycji. Młodzieniec musi podjąć teraz świadomą decyzję.
-Ehh, wiem jak to wszystko wygląda, pozwól, że wytłumaczę Ci wszystko od początku. Na spokojnie, nie chcę żadnych problemów, od razu widzę, że jesteś silniejszy ode mnie, ja kłopotów nie szukam. Do sedna! Pewnie człowiek z wąsem zaczepił mnie w knajpie i poprosił bym kogoś dla niego odnalazł. Mianowicie - kazał mi odnaleźć mistrza ślusarstwa, który co chwila może zmienić wizerunek, dobre zadanie, co? Nie wiedziałem o tej osobie nic, w sumie nadal niewiele wiem, wiem tylko, że nie pochodzi z wioski i aktualnie w niej przebywa. Przeprowadziłem swoje prywatne postępowanie, które doprowadziło mnie do tego miejsca. Tak, wiem jak to wszystko głupio wygląda, ale uważam, że właśnie Pan jest owym ślusarzem. Proszę mi powiedzieć, mam rację? A co do tych kobiet... Eh, najmocniej przepraszam, nie chciałem przeszkadzać, ja wykonuję tylko swoje zadanie. Mam jeszcze karteczkę, jeżeli chce ja Pan zobaczyć, bardzo proszę.
Powiedział młody Kaminari spokojnym tonem, choć czuł jak jego serce zaczyna bić nieco szybciej. Sytuacja była napięta. Młody Anzou rozejrzał się po okolicy, szukał potencjalnego przedmiotu, z którym mógłby się podmienić w razie ataku nieznajomej osoby. Tylko czy ta osoba zaatakuje? A po drugie - nawet jeśli, to pewnie w każdej chwili może stworzyć element z gałęzi, który by go przebił. Beznadzieja.
Avatar użytkownika

Anzou
 
Posty: 29
Dołączył(a): 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6941&p=110274#p110274
GG: 0
Multikonta:

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Yamanaka Inoshi » 17 lut 2019, o 20:56

Misja Rangi - D - 20/...


- Rok 386 - Wiosna -
- Kaminari Anzou -
- Raigeki -

- Sad -




" Poszukiwania "

Wszystko szło dobrze... To zbyt dużo powiedziane, jakim problemem dla chłopaka znającego podstawy ninjutsu było przekradnięcie się obok zwyczajnej służki bądź też kelnerki która żadnych umiejętności shinobi nie posiadała, dodatkowo, nie spodziewała się, że ktoś zainteresuje się śledzeniem akurat jej osoby. Jak sam zauważyłeś ona nie była problemem którego nie byłeś w stanie przeskoczyć. Wpadłeś w czyjeś sidła a raczej, zbyt bezpośrednio podszedłeś do całej sytuacji co jednocześnie odbiło się na przebiegu spotkania. Zacząłeś mówić, nie miałeś większego wyjścia bo ucieczka i tak za bardzo nie wchodziła w grę. Nie teraz, nie w taki sposób. Tłumaczyłeś się na wszelkie możliwe sposoby które powodowały tylko zaciskanie się korzeni na twoich nogach, przynajmniej początkowo. Później im więcej słyszał tylko przewracał oczami wyraźnie znużony całą sytuacją w jakiej go postawiłeś. W pewnej chwili zeskoczył z drzewa, nie uwolnił cię jednak, wysunął jednak rękę po notatkę którą dostałeś od swojego zleceniodawcy. Z ciekawości wziął ją od ciebie i odczytał. Po przeczytaniu tego jedynego zdania jakie w sobie zawierała westchnął tylko ciężko. - Kurcze... Naprawdę musiałeś sprawiać mi o to tyle kłopotu? Nie mogłeś tak od razu? Nie mogłeś przyjść jak człowiek? - Zakrył twarz ręką wykonując zarazem gest swoistego zażenowania twoim postępowaniem. W tej samej chwili też zostałeś uwolniony z więzów które ściskały twoje nogi. Podniósł się powoli spoglądając na ciebie z pode łba - I tak powinienem był dawno przysłużyć się gildii... No nic, spotkam się z nim. - Schował wiadomość do jednej z kieszeni swojego stroju i powoli zaczął kierować się do wyjścia z sadu, chyba kierował się do miasta. Aczkolwiek nawet w twoją stronę nie spoglądał ani nie powiedział wiele więcej, słyszałeś jednak początkowo jak mamrocze zdegustowany coś sam do siebie.
Masatake
Sklepikarz
Shugā
Yasumi


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 2980
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Anzou » 17 lut 2019, o 22:05

-W takim razie wypada mi jeszcze raz Pana przeprosić! Dziękuję za uwolnienie! Miłego wieczoru życzę!
Krzyknął Anzou na odchodne i uśmiechnął się szeroko. Jego cel, pomimo początkowych trudności losu został osiągnięty. To bardzo miłe uczucie, że w tak młodym wieku chłopak potrafił wydedukować i przeanalizować wszystkie fakty, przeprowadzić swoje małe postępowanie, mimo tak małej wiedzy na temat osoby, której szukał W sumie, gdyby nie ludzie i to, jak lubią wszystko opowiadać na lewo i prawo nie byłoby tak łatwo. Koniec końców - trzeba się udać do knajpki, spotkać z wąsaczem i odebrać należną gotówkę. Anzou od razu czym prędzej ruszył w kierunku knajpy, bez większego zastanawiania się, w głowie już miał zarobione pieniążki. Oczywiście, potem musiał złożyć wizytę w sklepie z wyposażeniem, tak jak obiecał właścicielowi. Gdy młodzieniec znajdzie się w knajpie od razu ruszy w kierunku wąsacza i zamelduje, że zadanie zostało wykonane, bez zbędnego patrzenia w oczy, chłopak po prostu opowie jak sprawy się mają, konkretnie.

/zt do knajpy
Avatar użytkownika

Anzou
 
Posty: 29
Dołączył(a): 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6941&p=110274#p110274
GG: 0
Multikonta:

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Kami Sona » 23 sie 2019, o 23:22

Jako świeżo upieczony dōkō, Sona musiał zająć się zarabianiem na swoje potrzeby oraz na podatek dla osady Tenshikoku, w której się wychował. Niektórzy z jego rówieśników mieli szczęście, gdyż pierwsze misje zleciła im liderka Kami; tych jednak było w ich czasach nie wiele i otrzymywały je głównie dzieci zasłużonych wojowników. Przybłęda jaką był Sona musiała radzić sobie sama, a presja ze strony starzyzny była nie mała i pomimo młodego wieku i braku doświadczenia, chłopak musiał wejść w dorosłość i przynieść do domu samemu zarobione pieniądze. Nie mogąc znaleźć zlecenia w pobliżu swojej osady, udawał się do sąsiadujących wiosek oferując swoje usługi ninja. Niestety, wszystko w czym mógłby być pomocny, wieśniacy byli w stanie zrobić sami i jego odpłatnej pomocy nie potrzebowali. O tej porze roku w Antai panowały upały i Sona nie potrafił sobie z nimi jeszcze tak dobrze radzić będąc w podróży. Niegdyś ciągła tułaczka była dla niego chlebem powszednim, lecz od wielu lat prowadził osiadły styl życia zamieszkując osadę szczepu Kami. Pod pewnymi względami stał się przez to słabszy i mniej odporny, lejący się z nieba żar wywoływał u młodzieńca konsternację oraz lekkie zawroty głowy. Gdy w kolejnej wiosce odprawiono go z kwitkiem, skierował swoje kroki w stronę sadu znajdującego się nieopodal, by móc schronić się w cieniu drzew. Wieśniacy spoglądali na niego podejrzliwie jak na złodzieja, jednak o tej porze roku owoce były jeszcze w większości niedojrzałe i kradzież ich motywować mogła jedynie czysta desperacja. Z resztą, Sona wcale nie był głodny. Był zmęczony i zniechęcony, a choć nie zrobił tego dnia wiele więcej poza chodzeniem od wioski do wioski za pracą, pot przyklejał mu włosy do czoła jakby odbył wielogodzinny trening. Nie miał innego wyjścia jak szukać dalej zleceń, nie mógł przecież wrócić do wioski z pustymi rękami. Może powinien zająć się zbieraniem jakichś ziół leczniczych na sprzedaż? Gdyby tylko wiedział, jak je rozpoznać... niestety nie trenowano go pod tym kątem, a i on sam nigdy nie wykazywał zainteresowania w tym kierunku. Postanowił, że jeśli do końca dnia nie uda mu się nic tu znaleźć to jutro z samego rana uda się nad brzeg i poszuka pracy u rybaków. Teraz jednak musiał chwilę odpocząć i przeczekać te piekielne upały...
Avatar użytkownika

Kami Sona
 
Posty: 16
Dołączył(a): 21 sie 2019, o 21:18
Wiek postaci: 14
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Szczupły, nie wysoki chłopak o bordowych oczach i niebieskich włosach.
Ubrany w granatowy bezrękawnik z lekko zakrywającym twarz kołnierzem.
Cech szczególnie zwracających uwagę brak.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7642
GG: 0
Multikonta:

Następna strona

Powrót do Antai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości