Ryokan "Królik Inaby"

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Chise » 24 lip 2018, o 10:10

Misja D
1/15


Noc w Ryokanie minęła spokojnie. Mimo napływu uciekinierów z Kami no Hikage, w Hanamurze nie działo się nic zbytnio interesującego, a na pewno nic głośnego, co mogłoby zakłócić sen młodej Yamanaka. Jedyne, co mogło jej tak naprawdę przeszkadzać, to był jej własny, jeszcze skołatany poprzednimi wydarzeniami umysł, który zdawał się zupełnie niepotrzebnie podsuwać brutalne obrazy, o których wolałaby zapomnieć. Jednak zmęczenie miało swoje zalety - wymęczony organizm domagał się odpoczynku bez względu na stan umysłu, więc mogła przespać noc bez koszmarów, zsuwające te, które były na jawie w niepamięć.
Położyła się wcześnie rano, a kiedy otworzyła oczy, za oknami było jeszcze siwo. Słońce dopiero miało wynurzać się zza horyzontu, by olśnić swoimi promieniami wyspiarską prowincję i piękne miasto, więc panował dziwny półmrok. Wtedy jednak dziewczyna zamknęła oczy, tylko na sekundę.. I nagle kiedy je otworzyła, gorejąca kula unosiła się już na niebie. Delikatny, nocny szron topił się w ciepłych promieniach, a ludzie już kręcili się po ulicach. Choć nie było to jeszcze południe, to z pewnością był już późny ranek. Sen nieraz potrafił sprawiać takie figle, na szczęście tym razem zupełne niegroźne. Nikt przecież nie stał nad nią z batem, ani nie była z kimś umówiona, by wstawać wcześniej.
Zdążyła może ledwo wykonać poranną toaletę i inne czynności potrzebne, by się dobudzić i funkcjonować jak porządny człowiek, kiedy usłyszała delikatne pukanie do drzwi. Nie było ono nachalne, ale nie musiało takie być, i tak było doskonale słyszalne przez cienkie ściany pomieszczenia.
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1324
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 24 lip 2018, o 10:24

- Rok 384 - Zima -


" Zbyt długi sen "
Obrazek

Poranek... To coś wspaniałego móc spać ile tylko się zapragnie... Prawdę mówiąc to zastosowała się do polecenia wydanego przez Hikariego by zwyczajnie odpocząć tyle ile potrzebuje. Ciało odpoczęło, umysł też czy jednak rzeczywiście mogła czuć się wypoczęta?
Zaraz po otwarciu oczu przekręciła się na drugi bok bo tak naprawdę spodziewała się, że nie minęło aż tak dużo czasu, dopiero po chwili gdy zaczynała do siebie dochodzić zrozumiała, że jednak musiała długo spać ponieważ czuła się częściowo wypoczęta. Półmrok panujący za oknem nie zdołał jej w tej kwestii oszukać. Początkowo nie chciała nawet wychodzić z pod pierzynki jednak wiedziała, że musi w końcu udać się na te wiecznie odkładane spotkanie z ojcem w szpitalu. Coś ją wiecznie od tego odciągało lub szukała wymówki.
Przeciągnęła się wyciągając przy tym szeroko ręce i wydostała się z pod kołder, mimowolnie zerknęła w kierunku okna za którym mogła dostrzec, że na ulicach grasują już ludzie jak takie mrówki pracujące dla swojej królowej.
- Ciekawe która godzina, nie mogę się przyzwyczaić do tutejszego słońca, zachodzi jakoś inaczej - Rzuciła sama do siebie w myślach, no bo przecież położenie geograficzne tego miejsca było dla niej niemal drugim biegunem w stosunku do Soso, jej domu.
Przekręciła się chwilę po pokoju próbując przy tym zebrać myśli.
- Dzisiaj muszę do niego iść a prawdopodobnie jutro albo po jutrze będziemy ruszać... Powinnam przedłużyć rezerwację - Skrzywiła się, wiedziała jednak, że to jedyne co może zrobić bo jeśli zwyczajnie z pokoju zrezygnuje to zajmie go ktoś inny i wtedy nie będzie się miała gdzie podziać.
Wtedy usłyszała pukanie do drzwi, właściwie to nie zdążyła zrobić nic konkretniejszego bo by się dobrze umyć musiałaby zejść w stronę łaźni, mogła co jedynie złożyć kołdry przy materacu więc po usłyszeniu pukania szybko to zrobiła z lekkim zdenerwowaniem.
- Kto to może być o tej porze... Oh, mam nadzieję, że to nie tata, przecież mnie zamęczy tym, że go jeszcze nie odwiedziłam... Może to Hikari? Może jeszcze ma mi coś do przekazania... - Zastanawiała się przez dosłownie moment.
- Już idę, już, sekundka, proszę mi dać chwileczkę. - Powiedziała starając się ukryć w swoim głosie to, że nie spodziewa się ani nie chce gości
Nie była to irytacja aczkolwiek zaskoczenie. Gdy była gotowa, musiało to nastąpić szybko złapała za drzwi i nieznacznie je odsunęła spoglądając na osobę która właśnie w tej chwili zdecydowała się niepokoić. Wciąż była w Yukacie, bo przecież jeszcze nie zbierała się do wyjścia, śniadanie było tym czego jej było trzeba przed wyjściem a wliczało się przecież w koszt pokoju.





Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2804
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Chise » 24 lip 2018, o 10:47

Misja D
3/15


Dziwna to nieco sytuacja, kiedy córka obawia się odwiedzin własnego ojca, szczególnie kiedy ten przebywa w szpitalu. Jego wyjście oznaczało przecież, że jest zdrowy, a ludziom zazwyczaj na tym zależy! Inoshi jednak chyba aż zbytnio zachłysnęła się niezależnością i swobodą, bo wolałaby, by nie był to ojciec. Już bardziej wolałaby swojego nowego senseia, mężczyznę, który przekazywał jej swoje nauki.. Jednak choć Yamanaka nie mogła być tego pewna, to on odszedł już z Hanamury, kierując się w stronę swojej ojczyzny i nie mógł czekać na nią za drzwiami z kolejnymi naukami.
Kiedy otworzyła drzwi, czekała więc na nią niespodzianka. Przede wszystkim, musiała spojrzeć znacznie niżej, niż mogła się spodziewać - jej gość sięgał niewysokiej przecież dziewczynie może do łokcia. Brązowe włosy zebrane miała w dość niedbały kucyk, a poza ciepłym odzieniem, normalnym w zimę, zauważyć mogła kaburę na prawym udzie. Szare oczy dziewczynki czujnie zmierzyły postać Yamanaki, jakby sobie odhaczała kolejne rzeczy na liście. Blond włosy - są, dziwne zielone oczy - są, wiek się zgadza - zgadza. Dopiero wtedy dziecko otworzyło buzię.
- Pani Ya-ma-na-ka Inoshi? - wysylabizowała wysokim głosikiem długie, trudne nazwisko, zerkając na coś, co miała w dłoniach, a przypominało to mały zwój. Zerknęła na dziewczynę, szukając potwierdzenia, a kiedy je uzyskała, sama kiwnęła głową, po czym zaczęła szperać w kaburze. Z tego co mona było zauważyć, raczej nie miała tam broni, za to pełno papieru.
- Miałam tu.. Gdzieś.. Wiadomość.. - mówiła, przerzucając papierzyska. Jednak wyglądało na to, że albo znalezienie jej nie było tak łatwe, albo coś się stało. Dziewczynka nerwowo przerzuciła włosy z ramienia na plecy, krzywiąc się lekko.
- Na pewno tu była - mruczała lekko poddenerwowana - Od Pani ojca.. Ze szpitala - dodała, unosząc na chwilę wzrok.


Spoiler: pokaż
Obrazek
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1324
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 24 lip 2018, o 11:12

- Rok 384 - Zima -


" Mały gość? "
Obrazek

Inoshi otworzyła drzwi i odruchowo spojrzała nieco do góry spodziewając się osoby wyższej od siebie, ku swojemu zaskoczeniu nie zobaczyła jednak nikogo i spuściła wzrok nieco w dół patrząc na małą ciemnowłosą. Odruchowo podniosła się jej brew tak jakby nie do końca wiedziała co się właściwie stało. Kto miałby powód ją niepokoić, zwłaszcza tutaj w mieście w którym nikt jej nie zna bo jest jedną z wielu poszkodowanych całym tym wybrykiem jaki miał miejsce w Kami no Hikage. Widząc nie wyższego od siebie dzieciaka stałą tak chwilę z zakłopotaniem na twarzy patrząc w jej stronę:
- Ile ona może mieć lat? Przypomina mi to zbyt o Soso i o Seri, dlaczego wszystko musi takie być? - Myślała krzywiąc się przy tym nieznacznie.
Zmierzyła młodszą od siebie koleżankę wzrokiem od góry do dołu. Po ostatnich dniach sama czuła się niezbyt dobrze, dzisiaj i tak wyjątkowo lepiej niż wczoraj. Widząc ją zwróciła uwagę na spięte włosy z drobną zazdrością.
- Też bym chciała takie długie... - Myślała wspominając, że jej samej nie udało się do tej pory znieść coraz to dłuższych włosów ponad szyję, ale czego się nie robi by spełnić oczekiwania? Zmrużyła nieznacznie oczy wsłuchując się w pierwsze słowa dziewczynki. To jak literowała jej nazwisko przyprawiło ją o niezły ubaw, nie chciała jednak tego po sobie pokazać, uśmiechnęła się tylko odrobinę po szelmowsku, przynajmniej chciała by tak to wyglądało, lubiła marudzić a nie chciała jednak zrażać kogoś od razu do siebie.
- Mogłaby chociaż wiedzieć jak je wymówić skoro czegoś chcę, wystarczyłoby samo imię... - Myślała w tej samej chwili, wiedziała, że sama zadała by sobie chociaż tyle trudu jeśliby ją wysłali z wiadomością do kogoś.
Początkowo nie mówiła nic słuchając tego co mówiła młoda doręczycielka dalej, na słowa o ojcu jej oczy się nieznacznie zmieniły. Nie od dzisiaj wiadomo, że Yamanaki nie mają źrenic a więc tęczówki robią wszystko. Tak też jej tęczówki wyraźnie się zwęziły z pewną niepewnością i troską w wyrazie twarzy.
Zagryzła lekko wargę, odrobinkę, niemal ledwo widocznie starając się ukryć zdenerwowanie jakie wywołało w niej to jedno zdanie, że jest od ojca.
- Jest od niego... Czyli jednak nic mu nie jest, prawda, prawda? Nie mogło mu przecież nic być, nie mogło, było nawet w porządku gdy się rozstawaliśmy, no przecież... Dlaczego wysłał ten list, co się stało, że nie mógł przyjść sam? Wiedział przecież, że czeka na niego pokój... - Biła się z własnymi myślami które od razu rysowały miliony scenariuszy i niespełnionych sytuacji. To nie tak, że nie kochała ojca, był w końcu jej tatą a która córka nie kocha swojego tatusia? Zwyczajnie po nim odziedziczyła nieco marudzenia.
Częściowo też zawsze była gorsza i zwyczajnie miała do niego żal, że jednak nie potrafił uczyć jej jak trzeba, w takim tempie i sposób który by jej odpowiadał. Ród cechował się specyficznymi zasadami które niekoniecznie jej odpowiadały, zwłaszcza to, że jako dziewczyna nie miała nic do powiedzenia w wielu sprawach, głównie tych które dotyczyły jej samej. Zwłaszcza, że nawet o szkoleniu podjęto decyzję za nią, była kunoichi tylko dlatego, że tak wypadało...
- Co to za wiadomość, co z nim? Wszystko w porządku z moim tatą? - Zapytała z troską w oczach, miała wtedy jedną rękę wyciągniętą tak jakby miała się przygotować na coś złego, ściskała ją w niedalekiej odległości od swoich ust.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2804
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Chise » 24 lip 2018, o 11:42

Misja D
5/15


Dziewczyna uparcie grzebała w torbie, coraz bardziej marszcząc brwi, nawet pytanie Yamanaki nie było w stanie wytrącić jej z z tego zajęcia. Nadal z pochyloną głową nieco wzruszyła ramionami, nieznacznie.
- Z tego co wiem.. To wszystko było w porządku - odetchnęła głośniej, łapiąc za jakiś kawałek papierku, który się zablokował na dnie i próbując go wyjąć - Ale.. Ja tylko.. Roznoszę.. Wiadomo.. Ojej! - przy gwałtownym szarpnięciu papiery porozwalały się na wszystkie strony po podłodze, upadając nie tylko na te czyste fragmenty, ale i na miejsca w których było widać ślady mokrych butów i odrobiny śniegu. A dodatek, teraz w dłoniach miała dwa kawałki wiadomości zamiast jednego, przerwany niemal na pół. Przez moment dziewczyna wyglądała na po prostu przerażoną, po czym upadła na kolana i zaczęła panicznie wszystko zbierać do rąk, byle nie dotykało mokrego i brudnego podłoża. Jednak zbierając wszystko, także to co już było wybrudzone, siłą rzeczy brudziła wszystko jak leci.
- O nienienienie.. - jojczyła z niepokojem, rozglądając się czy nic nigdzie nie zostawiła, podnosząc nawet buty Yamanaki do góry by sprawdzić, czy nic się do nich nie przylepiło - Ojjjj.. Aizawa-sensei mnie zabijeee - jęczała, nie zwracając zbytnio w tym momencie uwagi na Inoshi. Dopiero po chwili podniosła na nią wzrok, już ponury.
- To była ta wiadomość - westchnęła, podając podarty i przybrudzony kawałek papieru. Jednak jak dziewczyna złożyła połówki, to zawartość był dość czytelna.
"Inoshi,
Czuje się już lepiej. Pewnie wiedziałabyś o tym już wcześniej, gdybyś mnie odwiedziła. Niedługo wychodzę, będziemy potrzebowali więcej pieniędzy na transport. Ta młoda dama powiedziała mi, że szpital [plama błota] zajęcia i z pewnością znajdą też coś dla ciebie. Wiem, że to duże obciążenie, ale na razie nie mamy innego wyjścia jak zapracować na wszystko. Możemy spotkać się już w szpitalu, po południu.
Tata"

- Aj aj aj.. Naprawdę niedobrze - biadoliła dziewczyna, starając się osuszyć kartki swoim płaszczem.
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1324
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 24 lip 2018, o 12:08

- Rok 384 - Zima -


" Mała nieporadna doręczycielka "
Obrazek

Blondynka widząc co się dzieje wciąż się zamartwiała, na chwilę jednak jej zmartwienie zniknęło widząc nieporadne zachowanie dziewczyny, jej pierwsze słowa ją uspokoiły. Dalej jednak była ciekawa co zawarte jest w liście, czy innej wiadomości którą miała otrzymać, skrzywiła się widząc co zaczęło się dziać dalej.
- No, masz ten list? - Rzuciła do doręczycielki uderzając lekko stopą w podłogę, tak jakby czegoś wyczekiwała. Stałą teraz ze skrzyżowanymi rękami na piersiach. Nie śpieszyło się jej jednak nie mogła wytrzymać w tej niepewności.
W chwili w której wszystko co miała się skomplikowało i zostało rozrzucone po całym otoczeniu. Pokręciła głową zaciskając jedną z rąk w piąstkę, po chwili jednak zażenowana spuściła swobodnie ręce dalej słuchając jojczenia dziewczyny, początkowo chciała jej pomóc, ostatecznie widząc jak bardzo jest tym przejęta nie zrobiła tego.
- Nie mogłaś zwyczajnie wyjąć wszystkiego, he?! - Wydarła się, całkiem niepotrzebnie, była już nieco poddenerwowana całą tą niepewnością i tym co może zostać zawarte w liście, w tej chwili gestykulowała ręką tak jakby chciała komuś lekki grozić. Mimo wszystko po chwili przestała.
- Przecież jestem taka sama jak ona, kogo ja oszukuję... Czy naprawdę tak niewiele trzeba by poczuć się lepiej? Obiecałam przecież Hanzo, że będę dobra... Obiecałam Hikariemu i co robię? Wyżywam się na niej? - Spuściła głowę w dół i pochyliła się przykucając przy tym, starała się pomóc zebrać dziewczynie listy nie zerkając oczywiście na ich zawartość, no ale kogo nie ciekawiła ich treść, mimo, że nie chciała tego robić to mimowolnie zerkała na inne korespondencje jeśli mogła, taka mała menda z niej.
Jeśli wszystko było już pozbierane, zarówno tutaj jak i w korytarzu, może i nieco się upaprała wychodząc z pokoju na nieco brudnawy korytarz, no ale cierp jeśli chcesz być dobrym jak to mówią. No i roztapiający się w pomieszczeniu śnieg musiał być zimny, prawda? Mniejsza o to, takie drobne niedogodności była w stanie znieść jako karę za swoje uniesienie, przynajmniej tak sobie w tej chwili wmawiała.
Jak tylko mogła dostać w swoje łapki list od razu go wzięła, jasne, że zwróciła uwagę na stan w jakim dotarła do niej wiadomość, skrzywiła się podnosząc jedną i drugą kartkę do góry, starając się ułożyć je lekko nad sobą by przeczytać je jedna za drugą. Oczywiście nie przemyślała tego bo niewiele się to różniło od złożenia ich zwyczajnie w rękach w poziomie. Po chwili jednak poleciała do stolika i położyła je na nim.
Nim zabrała się za czytanie wróciła do doręczycielki spoglądając na nią trochę tęskniącym i smutnym wzrokiem, widziała w tej małej gapie samą siebie, słysząc jak biadoliła słyszała niemal narzekającą siebie na to jak podchodzono do niej w domu czy to do jej jako osoby.
- Poczekaj chwilkę... Proszę - Powiedziała w jej stronę przeskakując na drugą stronę pomieszczenia, sięgnęła do swojej torby wyciągając z niej zawiniątko z którego wyciągnęła monetki o równowartości 20 ryo. Spoglądając na nie westchnęła i odłożyła pozostałe.
- Może nie skarci jej tak bardzo jak przyniesie coś dodatkowo, nawet jeśli to przynajmniej ma coś dla siebie - Zagryzła lekko wargę poprawiając grzywkę. Podeszła do małej i oddała jej pieniążek mówiąc.
- Twój sensei się raczej ucieszy jak skończysz roznosić w końcu kolejne zadanie wykonane, prawda? - Nieco skrzywiła się widząc jak dzieciak próbuje osuszać kartki, nic nie mogła jednak na to w tej chwili poradzić. Chciała wnieść tutaj nieco nauki Hikariego do równania licząc, że i sama doceni swoje starania i nie spróbuje przesadzić zarówno z treningiem jak i próbą wykazania się.
- Arigatou... - Powiedziała lekko się kłaniając małej, oczywiście trudno byłoby pochylić się jakoś bardzo nisko, był to delikatny ruch.

Ostatecznie jak została już sama to zabrała się za czytanie wiadomości.
- Jednak czeka mnie tam wizyta... Miałam zostać Iryoninja, tak postanowiłam... chyba... Ciekawe jak dużo kosztowało zajęcie się moim tatą, nie mogło przecież być tak źle - Pokręciła głową poprawiając włosy, wypuściła z siebie powietrze starając się rozluźnić. Jak tylko mogła to ściągnęła z siebie Yukatę, złożyła jak trzeba i odłożyła obok materaca. Powoli zaczęła ubierać się w swoje ciuszki które sprezentował jej Hikari, były ciut luźne jednak pas załatwiał sprawę należycie. Potem wyszła zakładając buciki i zamykając drzwi. Zapięła płaszczyk pod szyją i ruszyła na dół a później, w stronę szpitala.
- Ciekawe co było pod tą plamką błota... - Zastanawiała się człapiąc powoli pomiędzy padającymi płatkami śniegu.




- Szpital w Hanamurze -


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2804
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kitashi » 1 wrz 2018, o 16:07

To nie tak miało być, to zdecydowanie nie tak miało być. Już wszystko układało się dobrze, wszystko wyjaśnione, praca znaleziona i zapewniająca transport na stały ląd, wszystko to zostało zaprzepaszczona wraz z bolesnymi skurczami żołądka które sprawiły iż Koseki zgiął się w pół. Nie chciał puszczać przyjaciół samych, ale wiedział też że będzie obciążaniem, więc został w Ryokanie, uprzednio wciskając przyjaciołom większość zakupionych zapasów jak suszone mięso, ryż i kilka innych rzeczy które powinny spokojnie przetrwać podroż i gdy tylko Ci opuścili pokój chłopak zamknął się w hotelowej łazience przeklinając w duchu hanamurę i pecha którego na nich sprowadziła. Wiele godzin spędził w łazience, czując na karku zimny pot, kurcze żołądka przypominające kopniaki, oraz kolejne dawki nadtrawionego jedzenia opuszczające jego ciało w taki czy inny sposób. Prze cały dzień chłopak praktycznie nie opuszczał łazienki, jedynie uzupełniając płyny, albowiem zatrucie żołądkowe mogło go łatwo odwodnić. Poza myślami w których zaklinał wyspę na której to miał z przyjaciółmi zakosztować samodzielności, chłopak myślał o tym, jak dostać się na kontynent. Wiedział że po wydatkach mają problem z tym aby opłacić transport, jak i wiedział o tym że jego przyjaciele będą chcieli wysłać mu pieniądze, na co ten nie chciał nawet się godzić, bo wiedział ze im przydadzą się one bardziej. tak też między falami bólu wpadł na pomysł. Jego ojciec mówił mu o tym iż z odpowiednia wiedzą o ukierunkowywaniu chakry poprzez pieczęci można tworzyć swoje własne techniki. Do głowy wpadł mu pomysł na technikę, dzięki której to mógłby w stanie stworzyć z shotonu łódź, którą to opuściłby tą okropną wyspę. Wiedział iż będzie czekać go długa droga złożona z prób i błędów, oraz że do owej łodzi potrzebował będzie dodatkowo żagla, ale był gotów poświęcić cały dzień i noc by to osiągnąć, a jednocześnie dołączyć do przyjaciół bez konieczności oczekiwania na pomoc finansową. Po przespaniu nocy i zjedzeniu z rana najprostszego śniadania które nie powinno zaszkodzić jego wymęczonemu żołądkowi - samym ryżu, ruszył na wybrzeże by rozpocząć przygotowania.

z.t.
Kitashi
 

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Ame » 9 gru 2018, o 22:07

Hozuki nie mógł wiedzieć o żadnej z tych rzeczy, które działy się w kajutach. W tej chwili nie zastanawiał się nad ich spokojnym życiem, które zostało prawdopodobnie bezpowrotnie przerwane przez przybrzeżne skały. Na ich szczęście lub nieszczęście przerwany został tylko spokój, a nie samo życie. Znaczy też nie zupełnie, bo mężczyźni nie mieli go nawet tyle. Za to mają teraz spokój. Wieczny. Jak widać na powyższym przykładzie, myślenie tego typu najwidoczniej niebieskowłosego przerastało i lepiej będzie dla niego gdy skupi się na otaczającej go rzeczywistości.
W pewnym sensie cieszył się z tego, że kufer pozostał zamknięty. To oznaczało dwie rzeczy - albo skrzynka jakimś cudownym zrządzeniem losu przetrwała przez przypadek, albo ktoś specjalnie zabezpieczył ją tak, żeby jej zawartość nie została własnością krewetek. Ame po cichu liczył na tę drugą opcje. Przynajmniej grupka będzie w stanie sama zapłacić za swoje wyżywienie i nocleg, a kto wie - może nawet odwdzięczyć się pewnemu cudownemu rodzeństwu, które wzięło ich pod swoje skrzydła? Kusiło go żeby po prostu siłą wedrzeć się do jego wnętrza, oj kusiło...
Stadko rozbitków grzecznie podążało za swoimi tymczasowymi przewodnikami, chociaż Rekin patrząc na tę hałastrę wolałby być teraz izolatorem. Po prostu ze względu na brata i dynamikę wydarzeń skończył jak skończył mimo tego, że jego pierwszą myślą było wydobycie skarbów a nie ludzi, a teraz to wstyd z nimi iść przez miasto. Obwieszony kosztownościami wyglądałby jak cesarz, teraz najwyżej wyglądał jak początkujący alfons. Grupka chyba wyczuwała jego lekką niechęć, bo ich spojrzenia skupione były na Kaito. Co w dużym skrócie tworzyło dla Ame bardzo przyjemną sytuacje. Skoro ktoś oczekuje czegoś nie od niego tylko od jego współtowarzysza, to dlaczego miałby przejmować jakąkolwiek inicjatywę? Zarówno on jak i czarnowłosy wiedzieli, że mogą wykorzystać rozbitków do łatwiejszego dostania się na teren objęty walkami, teraz przynajmniej mają motyw, mogą być kimś więcej niż tylko kolejnymi najemnikami. Mogą być bohaterami. Co nie zmienia faktu, że to Kaito może zamówić pokoje i zrobić wywiad środowiskowy podczas grzania się przy kominku. Starszy zamierzał sprawić swoją obecnością, że nikt w knajpie nie będzie chciał ich zaczepiać, stworzyć grupie pechowców iluzje poczucia bezpieczeństwa. Rozglądał się uważnie po izbie w poszukiwaniu ewentualnych kłopotów i trzymał się blisko, żeby w razie czego mógł zaatakować. Ostatecznie ich tragedia mogła nie być przypadkiem w czasie wojny, ktoś może wrócić dokończyć niewykonaną robotę, a wtedy nici z zostania bohaterami klanu Yamanaka.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kaito » 17 gru 2018, o 16:25

W przeciwieństwie do brata on momentami rozmyślał o tym jak wyglądało wcześniej zapewne spokojne i szczęśliwe życie rozbitków. A może inaczej – nie tyle co chciał się na ten temat rozwodzić, co po prostu tego typu myśli samoistnie atakowały jego umysł. Starał się przed nimi bronić, bo nie było to przecież nic przyjemnego. W takich chwilach chciał w końcu wykrzyczeć tej całej matce naturze, że świat jest niesprawiedliwy, że złego diabli nie biorą, a tym dobrym ludziom przydarzają się nieszczęścia… tylko po co miałby to robić? Świat taki już po prostu był, ślepy los decydował nieraz o tym, kto zginie, kto przeżyje, a kto do końca swoich dni pozostanie nędznikiem, zniewolonym przez więzy drastycznych wspomnień z przeszłości. I to też nie była chyba prawda, że smutne rzeczy dotykały tylko tych porządnych, czyż nie? Każdy mógł mieć pecha. Kaito zdawał sobie przy tym sprawę z tego, że praw rządzących wszechświatem zmienić w żaden sposób nie może. Nawet jego idealizm nie sięgał aż tak daleko. Chłopak starał się jednak przekonywać samego siebie, że nawet niewielka pomoc, ręka podana jednej z osób doświadczonych przez los jest czymś istotnym. Jak to się mówiło? Świata nie zmienisz, ale jeśli pomożesz jednej osobie, możesz uratować jej życie, które to dla niej jest całym światem, więc chyba warto.
Domyślał się, że Ame nie dzieli jego altruistycznego podejścia do grupy Yamanaków, ale nie winił go za to. Motywacja czy słowa nie mogły być przecież ważniejsze od czynów, a gdy mowa o tych ostatnich, akurat niebieskowłosemu nie można było niczego zarzucić. Zdecydował się pomóc, ryzykował nawet swoim życiem… a to, że ciekawiło go, co znajduje się w tajemniczej skrzyni. Cóż, Kaito byłby kłamcą, gdyby powiedział, że jego to nie interesuje. Jasne, chciał wiedzieć, szczególnie po tym jak przeniósł ten kufer przez całą drogę do osady, no ale podróż okupiona kroplami potu jeszcze nie doczekała się nagrody i na nią trzeba było chyba jeszcze jakiś czas poczekać. W końcu gdyby teraz otworzyli przy kobietach i dzieciach skrzynię i zaczęli grzebać w ich rzeczach, nie byłoby to zbyt eleganckie i wzbudzające zaufanie zachowanie, prawda? Młodszy z Hozuków, kiedy dotarli wreszcie do ryokanu, pomyślał jednak o tym samym, co jego pobratymiec, a mianowicie o tym, że członkowie rodu Yamanaka mogą im przekazać wartościowe informacje. Zanim ich spotkali wybierali się przecież do prowincji Yamanaków i Hyuugów, by wziął udział w tej ich małej wojence, czyż nie?
Wreszcie weszli do środka, a Kaito gestem dłoni wskazał Ame i całej świcie, że za chwilę wraca i wskazał im na wolne stoliki, by zajęli miejsca. Sam podszedł do lady, żeby zamówić kilka półmisków gorącego jedzenia, ryb, owoców morza… właściwie wszystkiego, czego by dusza zapragnęła. Chciał, żeby każdy uszczknął miał wybór i zdołał się posilić. Pieniądze nie grały dla niego większej roli, bo czymże były w obliczu tej sytuacji? Poza tym stwierdził, że jeśli będzie mu potrzebny jakiś zastrzyk gotówki, to po prostu przyjmie jakieś zlecenie i sobie dorobi. Poszukiwanie kotów czy sprzątanie magazynów nie było dla niego w żadnym razie upokarzające, nawet jeśli wolał sprawdzić się w boju.
Po złożeniu zamówienia zamierzał dowiedzieć się czegoś więcej o uratowanych przez niego i starszego brata osobach. Stąd usiadł gdzieś obok nich i starał się wyszukać wzrokiem osobę, która w jego mniemaniu mogłaby być najbardziej otwarta na rozmowę. Po czym chciał to poznać? Może nieco mniej nieobecnym niż reszta spojrzeniu utkwionym na jego osobie? Sam nie wiedział, chyba w tej kwestii liczył w jakimś sensie na swoją intuicję.
- Słyszeliśmy, że wasz ród toczy obecnie wojnę z rodem Hyuuga. – Rzucił spokojnym tonem, na chwilę przerywając i spoglądając na reakcję obecnych. Miał w końcu świadomość tego, że wspomina raczej o czymś dla nich bolesnym, tylko czy aby bardziej bolesnym niż strata rodzin w morskiej toni? – Czy to dlatego podróżowaliście do naszej prowincji? – Zapytał po tym, starając się powiązać wydarzenia ze świata, o których wiedział, z tymi, których razem z Ame byli świadkami.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 461
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Hayami Akodo » 23 gru 2018, o 17:23

MISJA RANGI C DLA AME I KAITO HOOZUKICH (GRUPOWA)
18/45
"A happy life consists in tranquility of mind"


Obrazek

Rozbitkowie idą za Wami, pokorni, zmarznięci, zdrętwiali. To nie tak, że nie bali się Was trochę - rybki zawsze są groźne, nawet gdy są słodsze od miodu - a jednak postanowili Wam, mimo wszystko, zaufać. Nie, żeby mieli wybór.
Obsługa ryoukanu jest nad wyraz zdumiona, widząc tą procesję kobiet, dzieci i Ryb, ale nie zamierza odmawiać nikomu ani głosu, ani pokoju. Przygotowuje więc od razu odpowiednią ilość pokoi i łóżek dla nowo przybyłych, odbierając - oczywiście - od Kaito pewną sumę Ryo; tak już jest na świecie, że nic nie jest za darmo.
Kobieta, z którą wcześniej rozmawialiście, pochyla głowę. Jest zmęczona, zdenerwowana, rozstrojona wypadkami, chciałaby się gdzieś położyć i wypłakać w spokoju. Jednak wie, że jest winna wybawcom trochę wyjaśnień - choćby nawet szczątkowych. Co ma teraz zrobić? Och, co ona ma teraz zrobić?
-I tak...i nie. Jeden z nas miał list do cesarza. Ale list zatonął, razem ze statkiem, my chcemy tylko...
Nie zdąża dokończyć, bo w tej chwili do ryoukanu wchodzi dwóch nadzwyczajnie wręcz rozgadanych kupców. Jeden z nich to typowy wręcz Hoozuki, taki stereotypowy przedstawiciel gatunku, drugi to jakiś kontynenciarz - przystojny, młody, czerwonowłosy facet.
-...i ja wam mówię, panie, że wojna już się kończy!
Jego towarzysz prycha cicho.
-Jaka znowu wojna?
-No Yamanaków, a niby czyja, panie? Yamanaki chcą się z Hyuuga dogadać podobno, tak mi opowiadał szwagier mojego znajomego, a on wie o tym od innego znajomego, co to siedział u Hyuuga i się na rzeczy zna. Mówię panu, bogom za to trza dziękować, tyle pieniędzy na kontrakty przyjdzie teraz!-zapewnia gorąco chłopak o włosach koloru krwi. Drugi kupiec przewraca oczami.
-Jak będzie za co, to będziemy dziękować, a jak nie, to i nie dziękować...-kiwa głową, a w jego mądrych, ciemnych oczach widać jakiś cień. Ani on, ani jego towarzysz nie zwrócili uwagi na dzieciaki i kobiety, albo tylko udają? Idą po schodach na górę, a za nimi drepcze dziewczyna z tacą, na której stoi butelka sake i dwie czarki. Inna dziewczyna, uśmiechnięta i konwencjonalna brunetka z kiełkami, zwraca się do Ame:
-Czy możemy jeszcze jakoś pomóc, coś zrobić?
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 971
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Ame » 6 sty 2019, o 15:11

Zgodnie z oczekiwaniami, niewielka trzoda potrzebowała pasterza czy tam pasterzy, lecz daleko im było od stanu gdzie nie brak im niczego. Nie było też żadnych zielonych pastwisk, nie było sensu prowadzić ich nad wodę, trauma którą przeżyli na pewno była jeszcze zbyt silna. Przynajmniej wszyscy byli cicho i dali się prowadzić do miasta niczym pokorne cielaki, a żaden oportunistyczny wyspiarz (nie licząc rodzeństwa) nie postanowił skorzystać z ich trudnej sytuacji.
Obsługa ryokanu mimo zdziwienia działała sprawnie, nie trzeba się było specjalnie z nimi gimnastykować, za co Ame był im wybitnie wdzięczny. Jeszcze bardziej wdzięczny był za to, że skasowali Kaito za tę usługę. Niebieskowłosy spokojnie wsłuchiwał się w rozmowę zaczętą przez brata. Yamanaki, którzy przeżyli dalej mieli coś wspólnego ze swoimi towarzyszami, którzy podjęli się przymusowej misji zbadania dna morza. Dalej byli rozbici. Odpowiedzi kobiety nie były przez to zbyt klarowne, chłopak nigdy nie dowie się, zresztą tak samo jak wszyscy inni, co było w liście, więc nie było żadnego sensu nad rozważaniem jego użyteczności.
Do lokalu właśnie wchodziło dwóch facetów. Pierwszy wyglądał na kogoś przynajmniej powiązanego z klanem Hozuki, zaś drugi ewidentnie nie był tutejszy. Najprawdopodobniej byli kupcami i właśnie byli w trakcie rozmowy o wojnie, którą Ame był zainteresowany. Postanowił się temu odrobinę przysłuchać, ale nie za bardzo przekonywała go wiadomość od szwagra jego znajomego, który wie o tym od innego znajomego, co to siedział u Hyuuga i się na rzeczy zna. Zwłaszcza, że kupiec się raczej sam z siebie nie zna, skoro w dziejach świata to raczej wojna stwarzała okazję dla oportunistycznych handlarzy. Z drugiej strony chłopak nie znał skali konfliktu, a odbudować się przecież trzeba. Kto to tam wie, on jest od machania mieczem a nie ekonomii. Mądrych to i dobrze posłuchać, pomyślał Rekin. Poszli na gór, a za nimi kelnereczka i tu skończyła się jego obserwacja z racji braku obiektu obserwowanego.
W tym czasie zaczepiła go inna kelnereczka, która pewnie z obowiązku zapytała czy w czymś może jeszcze pomóc. Chłopak nie wiedział czy może, nic nie przychodziło mu do głowy, a nawet jeżeli to teraz skasowali by za tę usługi z jego kieszeni, na co nie mógł się tak po prostu zgodzić. intuicja jednak podpowiadała mu, że warto o coś zapytać, w końcu za to ciężko go będzie skasować.
- Kim byli ci dwaj, którzy właśnie poszli na górę? - rozmawiali o wojnie, więc mogą stanowić cenne źródło informacji, może warto z nimi zamienić słówko.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kaito » 13 sty 2019, o 10:46

Obsługa ryokanu nie była chyba przyzwyczajona do takiego spędu, szczególnie jeśli mowa była o osobach pochodzących spoza wyspiarskich rejonów. Nie oszukujmy się zaś, po rozbitkach z rodu Yamanaka na pierwszy rzut oka było widać, że tutaj nie pasują. Brakowało im charakterystycznych rekinich kłów czy rybich łusek, to jedno, ale przede wszystkim czuli się tutaj zagubieni, przerażeni, co dało się wywęszyć od nich pewnie i na kilometr. Na szczęście pracownicy przybytku nie byli nastawieni do obcych negatywnie i nie zamierzali odmawiać nikomu ani posiłku ani ewentualnego noclegu, o którym… wstyd przyznać, ale Kaito początkowo nie pomyślał; a przynajmniej nie pomyślał o tym, ile to wszystko może go kosztować. Miał jednak jeszcze trochę odłożonej gotówki i stwierdził, że jak raz pomoże bliźniemu, nawet jeśli taka pomoc znacząco uszczupli jego kieszenie, to i tak od tego nie zbiednieje. Nie chciał oszczędzać na zniwelowaniu czyjejś krzywdy. Był bowiem w stanie wyobrazić sobie jak on sam czułby się, gdyby stracił najbliższych członków rodziny. Co prawda żaden pieniądz nie zdołałby wówczas przywrócić jego harmonii ducha, ale niewątpliwie niezbędne byłoby mu wsparcie, jakim tym razem on otaczał przedstawicieli rodu Yamanaka. Chłopak miał nadzieję, że tę dobroć serca los kiedyś mu jeszcze wynagrodzi, choć póki co trudno byłoby powiedzieć, że nie działa bezinteresownie.
Musiał jednak przyznać, że przy tym całym zamieszeniu zdążył już zgłodnieć i przydałaby mu się jakaś solidna porcja. Spoglądał więc w kierunku lady z niemałym zniecierpliwieniem, a jego mózg chyba na chwilę się wyłączył. Przed oczami Kaito miał tylko smakowitą rybę i dopiero słowa siedzącej obok kobiety wyrwały go nieco z tego letargu, choć i tak musiał na spokojnie przetrawić tę informację. Tylko czy w ogóle było co trawić? Nie dało się ukryć, że wiedza, jaką wraz z bratem uzyskali była dość szczątkowa. Wiedzieli tylko, że przybysze mieli przekazać jakiś list Cesarzowi, ale z jakiego powodu i czego on dotyczył… pozostawało póki co wielką niewiadomą. Zresztą nie było nawet pewności czy w ogóle poznają jego treść, zważywszy na to, że list zatonął wraz ze statkiem. Bo czy ktokolwiek z ocalałych wiedział, czego list dotyczył czy może ten sekret został powierzony akurat komuś, kto zginął w morskiej toni? Młody Hozuki zamierzał nawet o to wszystko dopytać, ale nagle wypowiedź kobiety przerwało wtargnięcie do ryokanu dwóch kupców. Mężczyźni tak trajkotali, że chcąc nie chcąc, czarnowłosy odwrócił głowę, lustrując ich swym bacznym spojrzeniem od stóp do głów. Jak się okazało jeden z nich należał nawet do rodziny, choć raczej dalszej, bo Kaito nie udało się go rozpoznać. Mimo że nieznajomi oddaleni byli przynajmniej o kilka kroków, do uszu młodego shinobiego dobiegły urywki ich rozmów, z których jednoznacznie wynikało, że konflikt pomiędzy rodami Yamanaka i Hyuuga został zażegnany. Kaito odruchowo szturchnął Ame pod stołem, kompletnie nie zauważając kelnerki, która jakby wyrosła spod ziemi i nagle pojawiła się przy ich stole. Jak się okazało, niebieskowłosy pozostawał bardziej czujny – nie tylko słyszał rozmowę kupców, ale i od razu postanowił wypytać o nich dziewczynę. Właściwie dobry plan, kupcy często mieli swoje ulubione jadłodajnie, więc niewykluczone, że kelnerka wiedziała z kim ma do czynienia. Kaito także był ciekawy odpowiedzi, choć nie zamierzał się niepotrzebnie wcinać w rozmowę pomiędzy dziewczyną, a jego starszym bratem. Wiedział, że Ame i tak podzieli się z nim uzyskaną wiedzą, toteż skorzystał z okazji i zamiast tego zwrócił się do reprezentantki rodu Yamanaka.
- Czy któraś z Was miała okazję zapoznać się z listem lub chociaż domyśla się, jaka była jego treść? – Mruknął niezbyt głośno, wręcz konspiracyjnym tonem, bo zdawał sobie sprawę z tego, że nie były to raczej sprawy, o których powinna słyszeć cała knajpa. Ba, nie wiedział czy sam by sobie zdradził treść listu, gdyby nawet ją znał, ale z drugiej strony… plan Yamanaków chyba się trochę posypał, a pierwotny posłaniec prawdopodobnie wyzionął ducha gdzieś w pobliżu wraku. Zmiana okoliczności wymagała więc raczej i zmiany podejścia, a co za tym idzie istniała szansa na to, że wdowy zdecydują się jednak na współpracę z tubylcami. Kto wie, być może było to coś na tyle ważnego, że bracia Hozuki powinni jednak poprosić o audiencję u samego Cesarza?
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 461
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Hayami Akodo » 19 sty 2019, o 18:45

MISJA RANGI C DLA AME I KAITO HOOZUKICH (GRUPOWA)
22/45
"A happy life consists in tranquility of mind"


Obrazek

Kobiety patrzą po sobie. Pytania i troskliwość braci Hoozuki są dla nich zaskakujące; nie liczyły na tyle dobra w wyspiarzach, którzy uchodzą za twardych, okrutnych i przywykłych do śmierci wojowników, dążących do siły i zniszczenia. Nie spodziewały się po nich prostej uczciwości, serc, których nie zatruła jeszcze gorycz świata - i dlatego postanawiają spróbować sobie przypomnieć, skupić się. Trochę im to zajmuje, zwłaszcza że sztormu emocji i chaosu myśli nie da się poukładać tak łatwo, a wiele drobnych szczegółów mogło uciec. Jednak...

- Nie pamiętam zbyt dobrze... - krzywi się jedna z nich, poprawiając swemu dziecku przekrzywione ubranko. - Na pewno był adresowany do kogoś z rodu Yuki, ale nie wiem, do kogo dokładnie. Nie wiem, co jest w środku. Ale ten kufer chyba da się otworzyć, tylko potrzebny jest ktoś silny, jakiś pogrzebacz albo coś, co otworzy zamek...Sama nie wiem. Przykro mi, że nie możemy ci pomóc.

- Młodzieńcze - zwraca się do Kaito druga kobieta, nieco młodsza. - Czy byłbyś tak dobry i odnalazł w porcie kogoś, kto płynie do Soso, po czym przekazał mu listy od nas do naszych mężów? Ktoś ich musi powiadomić, co się tu stało, a nie śmiałybyśmy trudzić ciebie i twojego brara tak daleką podróżą. Będziemy ci wszystkie dozgonnie wdzięczne.

- Tata? - pyta cienkim, przechodzącym w paniczny falset jedno z dzieci, sądząc po barwie głosu i aparycji, dziewczynka. - Tatuś psyjdzie?

Odpowiedź jednej z matek zagłusza wypowiedź kelnerki, która odpowiada właśnie na pytanie Ame, oraz dość głośny łomot czegoś na górze, tak jakby coś się przewróciło. Dziewczyna drapie się po potylicy, marszcząc brwi. Nie wygląda na tytankę intelektu, to na pewno, ale bardzo chciałaby jakoś pomóc.

- Szczerze panu powiem, że nie mam pojęcia, eeee...Hoozuki-dono. - stwierdza ze szczerym żalem w głosie. - To jacyś kupcy czy ktoś taki, ale szczegółów nie znam. Zdaje się, że jeden z nich ma jakichś znajomych w Daishi, a drugi kolegów w Soso, ale nie dam głowy, nie słuchałam uważnie, o czym rozmawiają. Zatrzymali się u nas cztery dni temu, mówili, że przyjechali tu pohandlować. Jeśli chce pan wiedzieć więcej, Hoozuki-dono, niech pan zapyta Harunę. Do niej należy pranie pościeli gości, może będzie coś wiedzieć więcej. To straszna plotkara i zawsze wszystko wie o wszystkich. Haruna jest Hoshigaki, jak się pan zapyta w kuchni, to może ją pan tam znajdzie.

_________________________________________________________________________________________________________
Spoiler: pokaż
Obrazek
Słodki rekinek dla Was na przeprosiny! Tym razem pierwsza odpisuje Rybcia Junior, zaraz po niej poproszę o post Seniora :3
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 971
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kaito » 20 sty 2019, o 16:40

Ah, te stereotypy… nie miał pojęcia skąd to się w ogóle brało. Może te rybie łuski czy niebieskawa skóra Hoshigaki, a może ich ostre zębiska sprawiały, że obcy widzieli ich w niezbyt korzystnym świetle? Tylko czy wygląd świadczył o charakterze? Na wyspach pewnie było równie wiele okrutników, co i ludzi o dobrym sercu. Ba, tych drugich musiało być nawet więcej, bo w innym wypadku raczej nie jedliby sobie spokojnie w knajpie, a walczyli o życie na jakimś pobojowisku. Jeżeli jednak przedstawicielki rodu Yamanaka były zdziwione czy zaskoczone ich pomocą, to Kaito nie miał nic przeciwko temu. W końcu miło było komuś pokazać, że jest inaczej, dać trochę wiary i nadziei, szczególnie po takiej tragedii, jaka spotkała te biedne kobiety i dzieci.
- Do kogoś z rodu Yuki… – Powtórzył spokojnie po jednej z towarzyszek, zastanawiając się co też takiego mogło się znajdować zarówno w liście, jak i w kufrze i czy może nie należałoby powiadomić kogoś należącego do „lodowej rodziny”.
Rozumiem, nie szkodzi. Nigdzie nam się nie śpieszy. – Dodał jeszcze z uśmiechem, żeby pokazać kobiecie, by nie przejmowała się tym, że czegoś nie pamięta. Kto wie, może sobie jeszcze przypomni, a nawet jeśli nie, to przecież nie zamierzał jej za nic karać. Zastanawiał się natomiast nad tym w jaki sposób poradzić sobie z tym kufrem. Był niemal pewien, że wcześniej widział gdzieś klucz, ale nie mógł sobie przypomnieć gdzie… Może u którejś z ocalałych? Od razu pomyślał za to o Ame. Jego starszy brat był silniejszy, powinien chyba być w stanie otworzyć tę przeklętą skrzynię nawet i bez niezbędnych narzędzi? Ten zamek nie mógł być przecież aż tak wytrzymały, żeby niebieskowłosy nie mógł go jakoś rozłupać.
Z przemyśleń na temat tajemniczej zawartości skrzyni wyrwała jednak Kaito wypowiedź innej z kobiet, która prosiła go o odnalezienie posłańca i dostarczenie listów do mężów ofiar tego nieszczęsnego wypadku. Czarnowłosy podrapał się po głowie, starając się pojąć o co w tym wszystkim chodzi. Czyli ci mężczyźni na statku, których nie udało się im uratować, nie byli mężami i ojcami ocalałych? W sumie… nie musieli… albo może nie wszyscy nimi byli. Prawdę mówiąc młody Hozuki chciał wierzyć w tę wersję, szczególnie po tym jak do jego uszu dobiegł piskliwy głosik jednego z dzieciaków. Ajj, jak na ninja miał chyba za dobre serce, bo ten falsecik nieźle go rozczulił i sprawił, że kąciki ust mimowolnie uniosły się ku górze.
- Nie śmiałbym odmówić. – Odpowiedział na prośbę kobiety, ale nie zdążył nawet rozwinąć tematu, bo najpierw głos kelnerki zagłuszył inną pannę Yamanaka, a następnie dało się słyszeć głośny łomot dochodzący z piętra. Kaito chcąc nie chcąc obejrzał się za siebie, co oczywiście i tak nie pozwoliło mu dowiedzieć się, co tak naprawdę się wydarzyło. Za to, kiedy sytuacja się nieco uspokoiła, chłopak ponownie odwrócił się w stronę kobiety, która wspominała o wiadomościach do mężów.
- Mogłaby mi pani przekazać te listy? – Zaproponował, bo przecież bez sensu, żeby biegał do portu i z powrotem. – Znajdę kogoś, kto podejmie się ich przekazania. Niech tylko pani sprawdzi czy wszystkie są odpowiednio zaadresowane. – Dodał jeszcze, spoglądając nerwowo za Ame. Miał bowiem zamiar pomóc, ale nie chciał zostawiać ofiar katastrofy samych sobie. Dlatego też korzystając z chwili, w której prawdopodobnie Yamanaka przeglądała koperty, wskazał towarzyszkom gestem dłoni, żeby poczekały, po czym szturchnął swojego starszego braciszka.
- Będę musiał wyskoczyć do portu. – Mruknął mu na ucho, wskazując głową resztę tej mało wesołej ferajny. – Chcą przekazać komuś podróżującemu do Soso listy do swoich mężów. – Wytłumaczył powód swojej wędrówki, a następnie oczekiwał na pakunek od kobiety, którą można już było chyba nazwać swego rodzaju liderką grupy. Chciał się jak najszybciej uwinąć z poszukiwaniami w porcie, żeby następnie zająć się razem z bratem kwestią listu do rodu Yuki, a także zawartością przywiedzionego z tak daleka kufra.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 461
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Ame » 20 sty 2019, o 17:48

Ja ich miejscu Ame też nie liczyłby na pomoc wyspiarzy, liczyłby raczej na kosę pod żebra i utratę resztek majątku, co zresztą Rekin na samym początku zakładał. Wyszło jak wyszło przez pewien zbieg okoliczności - dobroć Kaito i ich mizerny stan materialny przez co nie warto było ich nawet okradać. Za to pomoc im w tej trudnej sytuacji mogła przynieść więcej korzyści niż wejście w posiadanie kufra z damską bielizną. Przynajmniej Kaito by wiedział co dostanie na urodziny.
Tak czy siak chłopak dalej przysłuchiwał się temu co działo się wokół. Był ciekawy o co chodziło z tym całym listem. Zawsze mógł go sprzedać komuś komu może na nim zależeć albo oddać władzy żeby zyskać sławę i zapunktować zasługami. Jedyną osobę, którą kojarzył z rodu Yuki był sam cesarz. Statek płynął z całą delegacją, a ci ludzie nie wyglądali na pierwszych lepszych podróżników. Z drugiej strony to na prawdę mógł być tylko przypadek i niczego nie można spekulować dopóki listu nie przeczyta. W tym czasie druga kobieta zwróciła się do Kaito, więc Ame przestał słuchać. Wiedział, że tę cześć może spokojnie zostawić jemu, zwłaszcza że zwróciła się do niego bezpośrednio. Jeżeli czarnowłosy będzie go potrzebował to sam zapyta o pomoc. O ile pozwoli mu na to duma.
Hozuki niestety nie słyszał wszystkiego co się działo, gdyż jego uwagę zwrócił hałas na górze. Jakby coś się przewróciło... albo ktoś upadł. Miał na szczęście na tyle podzielną uwagę żeby jednocześnie słuchać kelnerki i w głowie snuć swoje powyższe przemyślenia. Koniec końców nie było to zbyt potrzebne, bo nie miała nic wartościowego do powiedzenia. Tego wszystkiego zdążył się już sam domyślić po tym co usłyszał siedząc na dole. To może znaczyć, że albo informacje, które zdobył samodzielnie są prawdziwe albo to samo mówią wszystkim miejscowym żeby nie dać złapać się na kłamstwie.
- Dziękuje za pomoc! - odpowiedział. Głównie z grzeczności. Teraz pozostało tylko pytanie - co dalej?
Otóż dalej będzie to co następuje. Podobno podczas testu, który polega na wrzucaniu odpowiednich kształtów do odpowiednich pustych przestrzeni można się wykazać intelektem albo ponadprzeciętną siłą. Biorąc pod uwagę sytuacje z kluczem i zamkiem, Ame miał zamiar tym razem skorzystać z tej drugiej furtki. Jeżeli nie uda mu się za pomocą siły ramion, zamierza znaleźć jakiś przedmiot, który będzie mógł posłużyć za dźwignie. Jeżeli Yamanaki nie będą obawiać się o zawartość kufra zawsze może ją porąbać jednym z mieczy. Na Ciebie patrzę, zanbato!
Po akcji z kuferkiem zamierzał rozejrzeć się za plotkarą z rodu Hoshigaki.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość