Samotne wydmy

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku i Ród Maji. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników.

Re: Samotne wydmy

Postprzez Sabaku Kuroko » 14 sty 2019, o 02:20



Kuroko był bardzo skupiony na swoim treningu. Miał jasno określony cel, stać się silniejszym by móc efektywnie i dobrze chronić zarówno swojej wioski jak i ich mieszkańców. Chcąc czy nie, stawanie się silniejszym było czymś niezbędnym by móc to osiągnąć. Tak się zajął całym treningiem, że zapomniał o przysłowiowym "Bożym świecie". Nic więc dziwnego, że nie zauważył staruszki stojącej nieopodal. Jak tylko się zorientował, że nie jest tutaj sam, od razu zwrócił na nią uwagę. Babuszka sprawiała wrażenie zachwyconej wyczynami chłopaka. Fakt, te techniki, które właśnie opanował były w zasadzie flagowymi technikami jego rodu i były dość widowiskowe, ale żeby aż tak? Ciężko obiektywnie stwierdzić. Miała na sobie luźne i przewiewne ubrania co sugerowało, że pochodzi z pustyni lub jej okolic albo, że często na niej bywa. Okazało się, że towarzyszy jej dziewczyna w mniej-więcej wieku młodego Sabaku. Blondynka, drobna, nawet ładna - tylko tyle był w stanie zauważyć i ocenić, ponieważ większość jej ciała pokrywał okrywał wierzchni, szary płaszcz a głowę osłaniał słomiany kapelusz. Było dość wietrznie więc nic dziwnego, że przytrzymywała kapelusz żeby nie odleciał. Zaczęła przepraszać za babcię oraz za zajęcie jego czasu. W sumie nic straconego, bo i tak miał sobie zrobić przerwę.

Nie ma problemu. I tak robiłem sobie właśnie przerwę. - odpowiedział na przeprosiny. Skupił się na rówieśniczce co było chyba w miarę oczywiste. Nie zamierzał się interesować staruszką. Wnuczka była dużo ładniejsza. - Przy okazji zapytam. Czego szukały.... - przerwał. W tym momencie staruszka wyszarpała się z uścisku wnuczki i ruszyła w kierunku czerwonowłosego. Chłopak zaczął się już martwić a w zasadzie nawet zaczął się bać. Nie wiedział co ta staruszka od niego chce, ale wiedział że nie byłoby to nic dobrego. Szczęście w nieszczęściu, piach pod jej stopami się osunął co zaskutkowało przewróceniem się staruszki. Obawy chłopaka zostały chwilowo stłumione. Przewracając się, pech chciał że uderzyła ramieniem w zbite, piaszczyste podłoże.

Nic się Pani nie stało? - zapytał podchodząc bliżej. Zakładał, że wnuczka od razu ruszy na ratunek, ale jeżeli uda mu się pierwszemu dotrzeć, to miał w zamiarze pomóc jej wstać. - Proszę na siebie uważać i patrzeć pod nogi. Mogło się Pani stać coś zdecydowanie bardziej poważnego. - dodał. Zarówno staruszka jak i jej wnuczka wyglądały niegroźnie. Można nawet powiedzieć, że z lekka pierdołowato. Oczywiście w pozytywnym sensie. Nie zamierzał jednak "opuszczać gardy" i mieć się mimo wszystko na baczności. - Swoją drogą, co tutaj robicie? Macie coś do załatwienia w osadzie? - zapytał. Może było to trochę bezpardonowe, ale być może był w stanie jakoś im pomóc. W końcu się tutaj wychował a z tego co wiedział i o czym musiał pamiętać, jego rodowi po niedawnych wojnach zależało na poprawienie stosunków ze światem zewnętrznym.
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
Gracz nieobecny
 
Posty: 158
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 19:47
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301

Re: Samotne wydmy

Postprzez Fumiko » 14 sty 2019, o 22:42

Obrazek
Budulec rodu [ D ]
3 / x
Sabaku Kuroko


Kobieta chyba nie do końca sobie zdawała sprawę z tego co się właśnie stało lub nie robiło to na niej większego wrażenia. Na szczęście wnuczka w porę zareagowała i zaczęła podnosić ociężałe ciało babci. Ona sama nie była skora do współpracy, lecz widząc, że przedstawienie się skończyło, powróciła na chwilę do rzeczywistości i posłuchała się swojej latorośli. Mimo wszystko zbliżający się Kuroko mógł zauważyć, że na pomarszczonej twarzy kobiety szczególnie wyróżniają się jej oczy. Błądzące dookoła, czasami wykonujący szybki ruch w jedną ze stron. Nie wiadomo było czy tak naprawdę jest ona tutaj w pełni obecna i rozumie co się w ogóle wokół jej dzieje, lecz pewne było to, że oglądanie wyczynów młodzieńca było dla niej czymś magicznym. Czymś, co pozwala jej zatracić całe swoje myśli w tej jednej rzeczy. Obecnie jej twarz nie wyglądała już na tak uśmiechniętą jak wcześniej, jednak widok zbliżającego się młodzieńca sprawiał delikatne podnoszenie się jej kącików ust.

Dziewczyna natomiast była dość speszona całą sytuacją i, coś cicho bełkocząc pod nosem, starała się przemówić swojej babce do rozsądku. –Nie, nic się jej nie stało – wtórowała od razu młodsza z nich nie pozwalając nawet babci się zastanowić nad odpowiedzią, o ile w ogóle jakakolwiek kiedyś by padła. – Obasan dzisiaj jest dosyć zamroczona. Obstawiam, że kupiła nieodpowiedni kaktus Ameno. Są ostatnio największą plagą. – Uśmiechnęła się niezręcznie w kierunku chłopaka. Nie wydawała się być zbyt pewna w tym co mówi, ale na całkowite kłamstwo to również nie wyglądało. Może po prostu dobrze gra, a może przez całe to zajście jest jej zwyczajnie głupio?

Babcia, gdy dostała chwilę wolności od uścisku dziewczyny, która w czasie rozmowy z Kuroko sprawdzała dokładnie stan swojej torby czy przypadkiem coś nie wyleciało w trakcie całej akcji, ruszyła tym razem już wolnym krokiem w kierunku chłopaka wyciągając swoje kościste dłonie w kierunku jego twarzy. Nie miała chyba złych zamiarów, lecz jej delikatny uśmiech i trzęsące się ręce mogłyby przerazić nie jednego śmiałka. Jeżeli Kuroko pozwolił, babcia zdążyła go delikatnie dotknąć, jednak, czy do ich spotkania doszło czy też nie, dziewczyna ponownie złapała babcię za rękę i tym razem, używając o wiele większej siły, przyciągnęła ją bliżej do siebie. Na twarzy staruszki ukazał się niemały grymas bólu, a z jej ust wydostało się ciche jęknięcie. Blondwłosa, wiedząc, że nie będzie to zbyt dobrze odebrane, puściła wnet swoją babcię i odwróciła się na pięcie ruszając przed siebie. – Mam jedną o wiele za dużą sprawę do załatwienia. – Rzuciła, a jej ton nie był już tak delikatny. Dało się w nim odczuć odrobinkę złości, ale co się dziwić, przed chwilą wręcz zaatakowała biedną staruszkę, która skonfundowana stała w niedalekiej odległości od chłopaka, nie za bardzo wiedząc co ze sobą zrobić.
Fumiko
 

Re: Samotne wydmy

Postprzez Sabaku Kuroko » 14 sty 2019, o 23:41

Trzeba było przyznać, że co najmniej dziwną była sytuacja, w której Kuroko się znalazł. Z jednej strony jakaś dziwna, schorowana (żeby nie powiedzieć "posrana" patrząc na to co się działo z jej oczami) staruszka. Z drugiej strony całkiem ładna, młoda dziewczyna, która zaczynała sprawiać wrażenie rozwścieczonej niczym osa na cały świat. Chłopak miał niezłego mind fuck'a i ni cholery nie wiedział co z tym przysłowiowym "fantem" zrobić. Ale wszystko po kolei...

Kiedy staruszka się wyrżnęła, wnuczka od razu pobiegła jej pomóc i nie było w tym nic dziwnego. Ta pozwoliła się jej podnieść i w tym momencie niemalże od razu ruszyła w stronę chłopaka. Kuroko stał jak sparaliżowany i z widocznym przerażeniem w oczach jak starsza Pani wyciągała ku niemu swoje łapska. Jakby ją odtrącił, to mogło by się to skończyć bardzo źle. Z drugiej strony jakby tego nie zrobił, mogło stać się jeszcze gorzej. Trwając w tym dysonansie poznawczym, całe szczęście na ratunek przybyła mu wnuczka staruszki, która ją odciągnęła. Chłopak nie był w stanie ukryć uczucia ulgi jakiego doznał. Co prawda dziewczyna dość mocno ją szarpnęła, ale nie był to od razu powód do wstydu. Nie było się czym przejmować. Czerwonowłosy nie powiedział jednak tego mając przeczucie, że nawet gdyby to zrobił, i tak nic by to nie dało. Słowa "Mam jedną, o wiele za dużą sprawę do załatwienia" zaintrygowały chłopaka. Co to mogła być za sprawa skoro aż tutaj zawędrowały? Tak, Kuroko był niemalże pewien, że nie są stąd. W końcu się tutaj wychował i jakby były to by je kojarzył co nie?

Co to za sprawa do załatwienia? Może będę w stanie pomóc? - zaproponował dziewczynie. Jakby nie patrzeć chłopak miał wpływy w osadzie. Mniejsze lub większe, ale jednak. Bądź co bądź był synem szefa straży przybocznej lidera rodu co w sumie przekłada się na szefa straży osady. - Wierz lub nie, ale dość często załatwiam różne sprawy dla różnych ludzi. - starał się upewnić dziewczynę. Taaak, do tej pory pamięta ostatnie, nieszczęsne zadanie pseudo poszukiwacza zaginionego Indiany Jones'a. Może nie było to zadanie, które najbardziej przypadłoby mu do gustu, ale przynajmniej miał z niego fajny amulet.

Coś ewidentnie popychało chłopaka ku pomocy dziewczynie. Tak, zdecydowanie jej a nie staruszce. Staruszkę kolokwialnie mówiąc miał z grubsza "w rzyci". Może to przez urodę niewiasty? Może to przez fakt, że znajdowała się w potrzebie i chłopakowi włączył się tryb rycerza na białym koniu? Cholera wiedziała, ale fakty były takie, że coś wewnątrz czerwonowłosego mówiło mu, że dobrze byłoby im pomóc a do tej pory jeszcze nigdy nie zawiódł się na swoim przeczuciu.
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
Gracz nieobecny
 
Posty: 158
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 19:47
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301

Re: Samotne wydmy

Postprzez Nagara » 20 sty 2019, o 17:51

5/x
Postacie: Haruka, Garoshi, Katsuya, Amiko

Dziewczyna patrzyła się przez chwilę na chłopaka. Wydawało się, że jej nieśmiałość była spowodowana ogólnym charakterem. Była miła, troskliwa, opiekuńcza wobec innych osób. Mogła nawet pasować trochę charakterem wobec samej matki Kuroko. Wiadome jednak było, że jego rodzicielka była bardziej odważna, jednak pewne cechy były te same. Może więc dlatego czerwonowłosy czuł, że mógłby się z nią bardziej gadać niż z jej babką. Rozmowa mogła się imać, kiedy to dziewczyna chcąc odpowiedzieć, zaraz zauważyła, że staruszka zaczęła się oddalać.
Naprawdę, ja chciałabym... nie wiem... sama. Ale jeśli coś będzie to... to może cię znajdę. Taką czerwień dość łatwo rozpoznać. Może się spotkamy... kiedyś. Obasan, zaczekaj, Obasan! — Dziewczyna zaczęła biec za seniorką, posyłając jeszcze na pożegnanie uśmiech dla obiecującego shinobi ze słów ojca Sabaku. Niby nic więcej miało się nie stać, ale nagle zaraz obok Kuroko pojawił się zziajany i zmęczony mężczyzna, który zwrócił się już bezpośrednio do niego. — Kuroko, twój... huh... twój ojciec chce Cię zobaczyć... huh... huh... przy siedzibie straży. Chodzi o... huh... Garoshiego. — Nie szczędził słów, mówił bardzo lakonicznie, a jednak mógł dać Kuroko do myślenia już coś więcej. Ojciec mu zaufał, skoro chciał z nim porozmawiać, a może nawet zapytać o pomoc. Uznanie ze strony surowego, acz sprawiedliwego ojca? Być może. Kuroko nie miał tak naprawdę czasu na decyzje, bo zaraz miał już iść za mężczyzną.


Pisz tym miejscu → Siedziba Straży
Nagara
 

Re: Samotne Wydmy

Postprzez Ichirou » 1 maja 2020, o 12:27

Obrazek
Misja rangi C
Mayū
3/30


Sanjiro w takim razie sobie postał. Trochę lat już żył na tym świecie i miał świadomość, że panienka z dobrego domu potrzebuje trochę czasu na przygotowania, więc nastawił się na to, że będzie musiał na nią poczekać. Nie spodziewał się jednak, że to wszystko będzie aż tyle trwało. Nawet jeśli nie spieszył się w podziwianiu pięknego domostwa, to i tak swoimi brązowymi oczami zdążył dokładnie obejrzeć wszystkie ornamenty i zdobienia na wybielanych ścianach piaskowca. Zdążył też ze trzy razy przejrzeć zawartość swojej podróżnej torby, a potem, z braku lepszego pomysłu na siebie, zaczął kopać jakimś kamyczkiem po ziemi, co dało mu rozrywkę na kolejne, ciągnące się minuty wyczekiwania.
Pochłonięty prymitywną zabawą, nie zauważył, kiedy wyszykowane i wypachnione dziewczę po trwających ponad pół godziny przygotowaniach stanęło tuż przed okazałym, dosyć majestatycznym wejściem budynku. Wysoki mężczyzna zorientował się dopiero wtedy, gdy kamyk, który właśnie szturchnął swoim butem, zatrzymał się pod sandałem Mayū. To wybudziło go momentalnie z ostatnich minut bezmyślności i sprawiło, że aż się wzdrygnął trochę przed obawą, że swoim działaniem mógł wywołać wzburzenie młodej paniusi.
- Och, ekhm, świetnie, możemy ruszać – zaczął nieco zmieszany, przeczesując dłonią bujną czuprynę i badawczo spoglądając na władczynię złotego pyłu, chcąc wychwycić jej dzisiejszy humorek i ogólny temperament.
Ruszyli głównymi uliczkami Kinkotsu, przez które przewijało się całkiem wielu ludzi. W czasie krótkiego przemarszu posłaniec udzielił odpowiedzi na pytanie młodej Sabaku, układając kolejne zdania raczej bez pośpiechu.
- Yhm, no to tak. Na zachód stąd jest plantacja, w sumie pewnie jedna z kilku, której klan zapewnia protekcję w zamian za regularne dostawy i tak dalej. No i ta regularność została zaburzona. W sensie wiesz, gońcy czy tam tragarze wędrują w te i we w te, a jak się pojawi dzień czy dwa brak jakiegokolwiek odzewu czy znaku życia, no to jest już coś niepokojącego. Może jakaś burza piaskowa, może ktoś napadł na dostawę, może jakieś wściekłe kojoty, może coś… No tak czy siak, władze wolą sprawdzić sytuację i zainterweniować zawczasu, o ile w ogóle interwencja jest potrzebna – rozgadał się, by na końcu wziąć głębszy oddech i przejść do oczywistej konkluzji. – No więc tak, w zasadzie masz rację, brak kontaktu i mamy to sprawdzić. – Podrapał się po podbródku, reflektując się nad tym, że w sumie to odrobinę niepotrzebnie się naprodukował.
Przydługawe wyjaśnienia pozwoliły zapełnić czas spaceru. Dotarli do zachodniej bramy osady, gdzie w cieniu, na utwardzonej glebie siedziała znużona kobieta. Wyglądała na nieco młodszą od Sanjiro, była podobnego wzrostu do Mayū, a przy tym drobnej postury. Ubrania zwiewnie, w kolorach beżu i zieleni z paroma złotymi przeszyciami. Przed szkodliwym wpływem słońca jej głowę chronił biały turban, spod którego wyłaniały się czarne kosmyki nie aż tak gęstych i lśniących włosów, jakimi mogła poszczycić się nastoletnia bogolka.
Kobieta na widok dwójki przybyszów westchnęła ciężko, ospale podniosła się do pionu i narzuciła na ramię podróżną torbę.
- No wreszcie, bo już miałam ruszać sama. Chodźmy, bo szkoda czasu. Mamy kawałek drogi, a za jakiś czas będą najgorsze upały – odezwała się nieco poirytowana i niedbale machnęła ręką, zalecając rozpoczęcie przeprawy przez pustynne trakty.
- Jestem Tokiyo – zaczęła, kiedy mury Kinkotsu były już za ich plecami. - Tak w skrócie, to jestem zaopatrzeniowcem. Głównie szpitale i tym podobne placówki, dlatego przydzielono mnie do tego zadania. Dmuchają na zimne, więc w przypadku jakiegoś mniej wesołego scenariusza będę musiała zadbać o plantację i jak najszybsze wznowienie dostaw. – Jej ton był dosyć chłodny, ale nie nieprzyjazny. Wydawała się być skupiona na zadaniu i z pewnością bardziej sztywna od rozgadanego właściciela gęstego afro o swobodnym stylu bycia.
- Taki jest podział ról. Ja zajmę się kwestiami późniejszych dostaw lub sprawdzeniu potrzeb logistycznych plantacji. Ty, Mayū, jako kunoichi zapewnisz nam ochronę i w razie potrzeby rozwiążesz problemy. No i Sanjiro... – zaczęła, cicho wzdychając i przenosząc spojrzenie na wysokiego mężczyznę.
- Tak, tak, wiem, jestem tutaj popychadłem. Przynieś, podaj, pozamiataj, śmignij do osady i przekaż wieści, już się do tego przyzwyczaiłem przez te lata – stwierdził markotnie, a chwilę po tym przeniósł uwagę na reprezentantkę rodu Sabaku, jako że Tokiyo nie była zbyt chętna do dalszych rozmów z nim.
- A wiesz, że też w sumie za młodu szkoliłem się na shinobi? Heh, tylko tak trochę nie wyszło i jakoś życie się tak potoczyło, że w sumie to wylądowałem w innym miejscu, no ale tak w zasadzie, to nawet nie żałuję. Cholera, trochę moich rówieśników zginęło tu i tam, a ja latam głównie po wiosce czy tam okolicach i jakoś omijam te większe czy tam mniejsze niebezpieczeństwa. Co najwyżej kojoty mnie na bezdrożach pogonią, ale do przeżycia, heh… - przerwał na tym opowieść o wszystkim i o niczym, zerkając znów na nastolatkę, próbując wybadać, czy rokuje na rozmówczynię na kolejne kilometry pustynnej wycieczki. O ile nie został przygaszony w jakiś sposób, to szybko wrócił do niezbyt wartościowej gadaniny, nie pozwalając ciszy na rozgoszczenie się między trójką podróżników.
W słowotoku Sanjiro pojawiło się jednak parę sensownych informacji. Mężczyzna sięgnął bowiem po mapę regionu i oznajmił, że łączny czas przemarszu z Kinoktsu do plantacji ziół to kilka godzin, więc na miejscu pojawią się popołudniu. Przy swoich szacunkach uwzględnił przy tym postój w południe, by uniknąć najgorszego skwaru.
Warunki i tak dawały im się we znaki. Gorąc uderzał nie tylko z przejrzystego nieba, ale również buchał od rozgrzanego podłoża. Zarysy stolicy po pewnym czasie zniknęły za ich plecami. Teraz otaczał ich tylko pofałdowany, piaszczysty ocean.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3250
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Samotne wydmy

Postprzez Mayū » 1 maja 2020, o 18:28

Mijała wraz ze swoim nieco roztrzepanym towarzyszem kolejnych przechodniów, którzy kłębili się gęsto na ciasnych ulicach Kinkotsu. Nie miała pojęcia, skąd aż tylu ich się wzięło o tak niekorzystnej porze, kiedy powinni raczej zwolnić obroty i zmusić się do grzecznego przeczekania tych paru godzin. Odrobinę ją uwierało, że, skoro sama nie może sobie teraz pozwolić na przywilej poodpoczywania aż do godzin wczesnowieczornych, ci głupi ludzie wyleźli z domów bez żadnej istotnej przyczyny - a za taką uznawała praktycznie każdą, która nie dotyczyła wykonywanych przez nią aktywności. Część tego wesołego tłumu zbierało się nad wyraz chętnie przy stoiskach z wyjątkowo tandetnymi suwenirami. Ach, no tak, turyści. Mayū od zawsze miała do nich dość ambiwalentny stosunek. Niby nie mogła znieść widoku kolejnych fal turystów i uważała ich za plagę, która regularnie nawiedza jej piękną osadę, ale też nie mogła zignorować ich wkładu w tutejszą gospodarkę, a konkretniej - w sakiewkę jej ojca, gdy odwiedzają jego klinikę, by kupić te egzotyczne specyfiki za cenę kilkukrotnie wyższą niż produkty przeznaczone dla mieszkańców. Z zamyślenia nad plusami i minusami obecności przyjezdnych w Kinkotsu wyrwał ją głos idącego tuż obok mężczyzny, który wreszcie zdecydował się odpowiedzieć na jej pytania. Zbierał się do tego tak ślamazarnie, że prawie zapomniała, że w ogóle je zadała. Naprawdę starała się wysłuchać z uwagą całej wypowiedzi posłańca, ale mówił z manierą tak bardzo na to niesprzyjającą, że już na samym początku jej myśli zdążyły odpłynąć gdzieś indziej - o, na przykład w stronę soczystych owoców, gdy mijali niewielki bazarek. Jakie ładne owoce. Świeże, pachnące. Na pewno pyszniutkie. Palce lizać. Ocknęła się dopiero w momencie, gdy jej rozmówca skończył swój rozwleczony i pozbawiony jakichkolwiek istotnych szczegółów monolog. Przytaknęła mu niedbale, uznając, że jest po prostu bezużyteczny. Przez resztę drogi nie odezwała się do niego ani słowem.
Pokonanie dystansu dzielącego ich od zachodniej bramy nie trwało zbyt długo, więc, na szczęście, udało im się uniknąć niezręczności związanej z przedłużającym się milczeniem. Na miejscu zastali pewną kobietę, która aparycją nie odbiegała od standardowego wyglądu osób, które mają jednak nieco więcej obowiązków niż rozpuszczone panienki - Mayū mogła sobie pozwolić na trochę mniej praktyczny strój, bowiem zazwyczaj działała wewnątrz osady, gdzie warunki są niewspółmiernie bardziej korzystne.
To jego wina, że przyszedł do mnie tak późno — odparła szybciutko na jej uwagę o spóźnieniu, w ogóle nie widząc w tym swojej winy. Przecież tak czy siak musiałaby się zebrać, a ten cholerny posłaniec mógł przyjść z samego rana. Nie przyszedł. Przyszedł dopiero w okolicach południa, chociaż doskonale wiedział, że już niedługo skwar będzie nie do wytrzymania.
Odpowiedziała ujawnieniem swoich personaliów na jej przedstawienie się, po czym skinęła od niechcenia głową, by potwierdzić, że wysłuchała jej słów. W sumie, to nie powiedziała niczego istotnego. Najprawdopodobniej wynikało to nie z niechęci wyjawienia jakichś nowych informacji, a raczej z tego, że jej wiedza również była mocno ograniczona i dowiedzą się czegokolwiek więcej o tym incydencie zbliżając się do placówki.
Absolutnie nie spodziewała się, że Sanjiro będzie jeszcze chciał się jakoś z nią spoufalać, więc z początku jedynie zerknęła na niego pytająco, gdy zwrócił się do niej mniej formalnie. Wszelkie tego typu zaczepki w godzinach pracy uznawała za dość nieodpowiednie; praktycznie od zawsze utrzymywała sztywną granicę między życiem prywatnym a zawodowym.
Skoro dajesz sobą pomiatać, to nie dziw się, że tobą pomiatają. Najwyraźniej ci to odpowiada — odburknęła dość nieczule, wzruszając ramionami z jawną obojętnością. Skoro tak bardzo mu to nie pasowało, że poczuł potrzebę pomarudzenia o tym do nieznajomej osoby, to dlaczego nie chciał tego zmienić? To było dla niej kompletnie niezrozumiałe. Zupełnie tak, jakby to nie on kontrolował swoje życie, a życie przejęło kontrolę nad nim. Smutny, słaby człowiek. — Ależ oczywiście, że nie żałujesz. Trochę niefajnie tak umierać jak twoi koledzy, prawda? — Nie mogła powstrzymać prześmiewczego grymasu, który wdarł się nagle na jej usta. — Stchórzyłeś. I tyle. Ale w sumie świat też potrzebuje takich jak ty, więc nie dołowałabym się za bardzo. Po prostu znasz swoje miejsce — skończyła, patrząc na niego z pobłażliwą dobrocią. Dokładnie tak, jak patrzy się dziecko, które zrobiło coś wyjątkowo głupiego. No jest głupie, ale nic z nim nie zrobisz - po prostu pozwolisz mu być głupim. Nie wierzyła, że ktoś taki jak jej obdarzony pokaźnym wzrostem towarzysz mógłby kiedykolwiek się zmienić, ale z drugiej strony - czemu miałby się zmieniać? W końcu ona sama potrzebowała ludzi, którzy jej usługiwali. Bez nich jej życie byłoby dużo trudniejsze, więc uznawała ich egzystencję za pożyteczną.
Im bardziej oddalali się od osady, tym bardziej pustynia weryfikowała przygotowanie władającej złotem kunoichi do tego typu eskapad; wyposażone w niewielki obcasik sandały zapadały się w morzu gorącego piasku, a nieprzyzwyczajony do piekielnego żaru organizm walczył o obniżenie temperatury oblewając nastolatkę potem. Ilekroć narzekała swojej babce, że coś ją boli, to ta zawsze odpowiadała, że jak boli, to znaczy, że żyje, więc… cholera, jak ona teraz żyła! Chyba nigdy nie czuła się bardziej żywa niż teraz, gdy pasy wypełnionej ciężkim kruszcem gurdy wpijały się boleśnie w jej wąskie ramiona, a płuca pochłaniały kolejne porcje rozgrzanego powietrza.
Tokiyo — przerwała w końcu milczenie, starając się skupić na czymkolwiek innym niż na własnej fizyczności. — Zakładając, że przerwanie kontaktu nie wynika z przyczyn losowych… czy istnieje możliwość, że jest ktoś, kto mógłby zagrozić plantacji? Może niezadowolony klient? Konkurencja? A, jeszcze jedna sprawa. Czy na plantacji znajdowały się jakieś szczególnie rzadkie rośliny? — dokończyła, licząc na to, że wreszcie uda jej się wyklarować pewne kwestie. Poprawiła naczynie na swoich plecach, po czym zgarnęła odrobinę materiału z barków, by ulokować na swojej głowie prowizoryczny turban. Mogłaby już wracać. Daleko jeszcze?
Obrazek
PH BANK KP GŁOS 砂金
Avatar użytkownika

Mayū
 
Posty: 62
Dołączył(a): 6 kwi 2020, o 22:16
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średni wzrost, ciemna karnacja, złote oczy i czarne, długie włosy. Nadmiernie obwieszona złotą biżuterią. Zwykle przywdziewa czerń.
Widoczny ekwipunek: Gurda na grzbiecie; duża torba na biodrze; dwie kabury na udach; rękawiczki z blaszkami na dłoniach.
Link do KP: viewtopic.php?p=139116#p139116
GG/Discord: 6685228 | Vay#6526
Multikonta: -

Re: Samotne wydmy

Postprzez Ichirou » 1 maja 2020, o 20:57

Mayu [zt], dalej tutaj -> Plantacja ziół
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3250
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Poprzednia strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości