Dom i warsztat Juranu

Re: Dom i warsztat Juranu

Postprzez Ayatsuri Juranu » 13 sty 2019, o 04:07

Partia siódma – dzień szósty

Wykonywanie dwóch partii dziennie weszło Juranu już w nawyk, właściwie mógł dorzucić do księgi z recepturami nową kartkę zatytułowaną „Receptura nudnego dnia Juranu”. Bo kolejny dzień przyniósł nowe szanse… A nie, to już było i nie wróci więcej, nawet jeśli tyle się zdarzyło to do przodu wciąż wyrywa głupie serce. A było to serce marionetkarza i początkującego alchemika. Swoją drogą jakby się to serce wyrwało w wielkim bólu i rozterce, to mogło by za wojskiem polecieć i na wojnę ruszyć. Czy można współczuć samemu sobie? W sumie chyba zawsze się samemu współczuje ze sobą, więc można. Tak więc Ayatsuri współczuł sobie, czy może nawet bardziej bliskie będzie prawdy powiedzieć, że żałował zarzuconemu sobie planowi wytworzenia tych kilku porcji ciekawej substancji, jaką właśnie robił. Było już jednak za późno, żeby się poddać, więc musiał jego mały plan sześciodniowy doprowadzić do końca, bo inaczej wszystko mogłoby legnąć w gruzy jak pewien związek. Na szczęście to tylko plan sześciodniowy, a nie sześcioletni, bo wtedy to by faktycznie był problem własnej świadomości przy codziennym odtwarzaniu tych samych działań. A skoro już jesteśmy przy odtwarzaniu codziennych działań, to Juranu zaczął dzień od śniadania, sprawdzenia dokładności ułożenia składników, a później jeszcze przyszła na trochę gimnastyki i ćwiczeń fizycznych, bo przecież nie można stracić formy, gdy nie robi się misji i siedzi w domu przed statywem alchemicznym. Kiedyś to dzieci biegały po dworze, grały w piłkę, a teraz tylko siedzą w domu i alchemia i alchemia. Białowłosy nie był tego najlepszym przypadkiem, bo nie bawił się na dworze z rówieśnikami, ale wiemy o co chodzi. Zamiast podróżować, on nad substancjami wolał pracować. A tak to się wszystko skończyło, że kolejną porcję tego specyfiku mu się wytworzyło.

Jak, się pytacie? Jak to do skutku doszło? Otóż postępował tak jak zawsze, więc do niczego złego nie doszło. To samo tarcie kłącza, a później widok jak z innymi ziołami je złącza. A to wszystko w bazie z tłuszczu umieszczone, gdzie po delikatnym podgrzaniu, wszystko staje się gotowe. Mieszać trzeba było, przy tym oczywiście, bo inaczej zamiast ziół, mogłyby być zwykłe drzewa liście. Doświadczenie i dokładność były jednak po stronie Juranu, bo od drobnego błędu mogłoby wyjść dużo rabanu. On zaś jednak wszystko zrobił perfekcyjnie, bo robił to po raz kolejny i wcale nie musiał rymować każdego zdania ze sobą. Naprawdę, myślicie, że człowiek się nie męczy przy tworzeniu tego? Męczy, dlatego Juranu zrobił sobie przerwę na obiad, zanim zacznie partię ósmą – ostatnią. Przynajmniej ostatnią na razie.

Nauka wykonywania substancji Mahi. Link do opisu w kuźni: viewtopic.php?p=108446#p108446
Usuwam 1x Zestaw Umiarkowanych ziół - link do zakupu: viewtopic.php?p=108940#p108940
Umiarkowanych ziół pozostało 2
Dodaję 10 porcji Mahi do ekwipunku.

Ayatsuri Juranu
 

Re: Dom i warsztat Juranu

Postprzez Ayatsuri Juranu » 13 sty 2019, o 04:19

Partia ósma – dzień szósty

Partia ósma będzie w tej serii partią ostatnią. Tak oto zadecydował Juranu, że po sześciu dniach pracy lub przygotowań, siódmego dnia w końcu odpocznie. I wiedział, że to będzie dobre, ale na razie czekał go ostatni przystanek, ostatni kamień milowy na koniec tej drogi. Drogi nudnej, żmudnej i do bólu powtarzalnej, ale jednak drogi, którą przetrwał i jest u jej kresu, przed wielkim rozwidleniem następnych wielkich czynów. No nie do końca samych wielkich, bo są jeszcze te mniejsze, a także te tyci, tak jak znaczenie obiadu, który właśnie jadł na parterze domku. Znowu przepiórka. Kolejny dzień, ale sam o nie prosił w dużych ilościach. Nigdy wcześniej nie najadł się tyle mięsa, szczególnie w ciągu jednego tygodnia, więc trochę już się odzywały problemy gastryczne, nieprzyzwyczajone do tego rodzaju żywności. Po prostu świetnie, jakby już nie dość było tego, że te dni się zacierały, to jeszcze teraz będzie liczył je pod kątem „który dzień problemów z brzuchem mamy dziś”, odróżniając od „który dzień z chemią właśnie spędzam”. Czy mogłoby być gorzej jeśli chodzi o tydzień spędzony nad alchemią? Tak, mogło być. Mógł męczyć się z recepturą, którą wykonuje się nawet dwa razy dłużej, czy tam trudniej, chociaż ciężko tu mówić o trudności, bo to w większości podążanie za określonymi z góry krokami.

A tak w zasadzie, skoro już mowa o określonych z góry krokach, to nie mogłoby się obyć bez tego, co zawsze Juranu czynił z ziółkami, czyli starcia podstawowego kłącza i kilku dodatkowych ziółek, które następnie zmieszał ze smalczykiem. Gdyby nie to, że wiedział jak to się skończy, to nawet miał ochotę nabrać na palec i spróbować, jaki w smaku jest ten produkowany specyfik. Niestety, działał niekorzystnie dla zdrowie, a on już miał te nieszczęsne problemy gastryczne po objedzeniu się mięsem, więc teraz musiał cierpieć bez stosowania własnej trucizny. Ale w końcu przeszedł przez wszystkie kroki tej receptury, żeby w końcu uzyskać tę ostatnią upragnioną porcję. Tak, miał ją! Teraz klękajcie narody, bo Juranu może wyjść z domu na coś więcej niż tylko zakupy i pewnie wkrótce to zrobi, gdyby nie to, że jeszcze parę spraw tu pozostało do załatwienia. Nawet nie zamierzał zbierać drużyny przed wyruszeniem w drogę, ale następne działania będą równie niezbędne, co właśnie wspomniane zebranie drużyny dla niektórych.


Nauka wykonywania substancji Mahi. Link do opisu w kuźni: viewtopic.php?p=108446#p108446
Usuwam 1x Zestaw Umiarkowanych ziół - link do zakupu: viewtopic.php?p=108940#p108940
Umiarkowanych ziół pozostało 1
Dodaję 10 porcji Mahi do ekwipunku.

Ayatsuri Juranu
 

Re: Dom i warsztat Juranu

Postprzez Ayatsuri Juranu » 13 sty 2019, o 04:44

Odpoczynek - dzień siódmy

Tak oto skończyła się seria wykonywania substancji alchemicznych przez Juranu. Można było zająć się innymi sprawami, niezwiązanymi z ziołami i truciznami. Niestety było to po części powiązane, ale przynajmniej nie musiał odbębniać znowu tego samego, dokładnie tych samych, zapisanych w recepturze zadań. Teraz to było co innego, a mianowicie zastosowanie tego odpowiednio w marionetkach. Otóż to, proszę państwa - nadszedł czas, gdy dwie najpowszechniejsze zdolności związane z siła Ayatsuri wiązały się jedną całość, by wspólnie siać zamęt na polu bitwy i powodować jeszcze większy niż dotąd element zaskoczenia.

Tym, co Juranu teraz tu czynił, co opróżnił swoje marionetki - dwie sztuki Tonbo, czyli jego małej i uroczej ważki, a następnie korzystając z 80 porcji trucizny Mahi, pokrył dokładnie każdy z 80 senbonów z marionetek. Długo i męcząco trwało to, aż zrobił wystarczającą ilość mazi, ale miał nadzieję, że jest to warte wysiłkowi, ponieważ od dziś każde trafienie senbonem z jego pierwszej marionetki, a także jej kopii, stanie się niebywale niebezpieczna, mogąc unieruchomić całe kończyny przeciwnika.

Po załadowaniu ponownym marionetek senbonami, przyszła jednak kolej na drugą rzecz, którą musiał wykonać przed wyruszeniem gdziekolwiek, a mianowicie schować swój zestaw małego alchemika, czyli użyć pieczętowania w zwoju, na statyw alchemiczny oraz pozostały zestaw ziół i zestaw specyfików. Rozłożył swój mały zwój i złożył pieczęć tygrysa, co skończyło się zapieczętowaniem wszystkich tych rzeczy w zwoju i umożliwiało mu odpieczętowanie tego później, w warunkach polowych.


To by było na tyle, jeśli chodzi o ważne cuda, które wieńczyły tydzień jego pracy, więc Juranu oddał się relaksowi przez resztę dnia, spożywając owoce i soki z nich wyciśnięte, bo dość miał tego przeklętego mięsa. Jeśli kiedyś więcej będzie robił substancje na bazie tłuszczu, mięso po prostu wyrzuci, bo to się mija z celem, żeby tracić zdrowie, gdy chce się zrobić coś pozbawiającego zdrowia innych. Nadszedł w końcu wieczór i wygodne legowisko, czy może bardziej łóżko ciepło przyjęło swego właściciela, pozwalając mu odejść w krainę snów i oczekiwania na następny dzień...


CZĘŚĆ TECHNICZNA POSTA
Marionetka Tonbo nr 1 (amunicja: 40/40 senbon w wariancie Ayatsuri); - senbony zatrute za pomocą Mahi
Marionetka Tonbo nr 2 (amunicja: 40/40 senbon w wariancie Ayatsuri); - senbony zatrute za pomocą Mahi

Odejmuję 80 porcji Mahi z ekwipunku (wytworzone przez 8 poprzednich postów w tym temacie).

Pieczętowanie!
W małym zwoju umieszczam (w nawiasie przed przedmiotem podana objętość)
(70) Podstawowy statyw alchemiczny;
(12) 1x Umiarkowany zestaw ziół;
(10) Butelka 10/10 porcji Oiru
(10) Butelka 10/10 porcji Ari
(10) Butelka 10/10 porcji Irakusa
Mały zwój zapełniony 112/150

Użyta technika:
Spoiler: pokaż

Nazwa
Fūin no Jutsu

Pieczęci
Przy pieczętowaniu Tygrys, przy odpieczętowaniu brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny(jednorazowe pieczętowanie)

Dodatkowe
Użytkownik musi stać obok zwoju (i takowy posiadać, rzecz jasna)

Opis Podstawowa technika specjalistów w pieczętowaniu, wymagająca użycia zwoju. Ninja staje w pobliżu papirusu i nakłada na papier (lub obok, jeżeli przedmiot jest za duży) to, co ma zostać zapieczętowane wewnątrz. Następnie przelewa do obu - przedmiotu i zwoju - swoją chakrę i składa pieczęć tygrysa. Efektem jest zamknięcie wewnątrz papieru docelowego przedmiotu, który następnie można w każdej chwili ponownie odpieczętować.

Uwaga -Pieczętowanie materiałów organicznych (m.in. materiałów do przeszczepu) możliwe jest przy pomocy tej techniki dopiero od Fūinjutsu C.
-Na randze E z Fūinjutsu możemy pieczętować przedmioty tylko w małych zwojach.
-W przypadku samurajów technika jest dostępna od Fūinjutsu rangi D


100%-5%=95% chakry, ale postać idzie lulu i wypoczywa, więc odnawiam do 100%
Ayatsuri Juranu
 

Re: Dom i warsztat Juranu

Postprzez Hibana » 14 sty 2019, o 18:16

Obrazek
"Nowe Życie"
Dla: Ayatsuri Juranu
Misja rangi C
1/30


Młody Ayatsuri robił to, co Ayatsuri lubią najbardziej. Coś mieszał, coś majstrował, coś składał, jednym słowem: tworzył. Ayatsuri, wielki rod, wielkich wynalazców, który chyba tylko przez przypadek lub chichot bogów utknęli w tym zacofanym, średniowiecznym świecie. Juranu całkowicie zatonął w swej arcyważnej i arcyciekawej pracy. Moża by odnieść wrażenie, że gdyby tylko mógł nie jadłby i nie spał – tylko pracował. Bez końca tworzył przeróżne cuda, o jakich świat wieków ciemnych nie słyszał.
Niestety, ciało Ayatsuri – ciałem ludzkim. Musi jeść i spać. Juranu nie stanowił wyjątku i – jak nakazywała natura – zjadł i poszedł spać.

Obudziło go dopiero pukanie do drzwi. Nie, walenie. Zwykłe, kulturalne pukanie. Był już ranek, następnego dnia. Słońce ledwie wystawiało pierwsze, nieśmiałe promienie ponad linie horyzontu. Bardzo wczesna pora. Zbyt wczesna.
Podchodząc do drzwi Juranu mógł usłyszeć znajomy głos:
-Dzień dobry! Czy mieszka tutaj Ayatsuri Juranu?
Silny, męski głos. Chłopak mógł być pewien, że już go kiedyś słyszał. Tylko, kiedy? Przy jakiej okazji?
ObrazekLokalizacja Hibany: Wioska ukryta wśród drzew
Prowadzone misje:
Towarzysz: OnnaObrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 570
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024

Re: Dom i warsztat Juranu

Postprzez Ayatsuri Juranu » 16 sty 2019, o 00:55

Pokój w piwnicy, który zajmował Juranu nie był idealnie skomunikowany z resztą domostwa, szczególnie z częścią naziemną, ale wszystko było tak zaplanowane, żeby takie rzeczy jak pukanie czy światło były dostępne niemalże w każdym zakątku, oczywiście przy zachowaniu polityki otwartych drzwi. Sieć luster i odpowiednia akustyka w domu Ayatsurich to w zasadzie jedne z najprostszych możliwych udogodnień, biorąc pod uwagę to, co byli w stanie zrobić w ich warsztacie. Tyle, że tam to już wszystko było na zamówienie, a oni nie trzepali na tym potężnego grosza, bo nie można tak wykorzystywać mieszkańców i tak trudnych warunków pustyni.

Chociaż sen już miał lekki, to wciąż wybudzenie było nagłe, a skoro do drzwi rozległo się pukanie, to trzeba było jakoś odpowiedzieć na nie. Nie wypadało tego jednak zrobić od tak, w swojego rodzaju piżamie. A z drugiej strony nie miał czasu na ubieranie się, bo petent może odejść, a przecież gdy ktoś chce czegoś z warsztatu, puka do drzwi drugiego domku na posesji. Musiała to być więc sprawa bardziej osobista, a to oznacza osobiste podejście. Ruszył więc co szybciej, zgarniając swój już poniszczony i nie do końca oczyszczony bordowy płaszcz, zarzucając go na ramię. Teraz zagarnął włosy na tył, a potem założył normalnie płaszcz na siebie, z włosami trzymającymi się pod płaszczem z tyłu. Już można było iść otworzyć drzwi. Ruszył chłopak lekkim biegiem, otworzył drzwi, by dojrzeć tego, kogo tam dojrzał.

- W czym mogę służyć? - zapytał z lekkim skłonieniem się przed przybyszem. Uprzejmość to ważna rzecz, a kojarzył głos, więc tym bardziej - ktoś go zna, więc trzeba tym bardziej pokazywać się z dobrej strony. Płaszcz powinien trochę przykryć jego piżamowaty ubiór, co dało więcej szacunku przybyszowi niż tylko pokazanie się jak najszybciej od tak. Ciekawe, co to była za sprawa, bo w sumie w końcu była chwila na zastanowienie się, co kogoś może sprowadzać o tej porze.
Ayatsuri Juranu
 

Re: Dom i warsztat Juranu

Postprzez Hibana » 16 sty 2019, o 23:29

Obrazek
"Nowe Życie"
Dla: Ayatsuri Juranu
Misja rangi C
3/30


Za drzwiami stał starszy, postawny mężczyzna. Sumiasty wąs i orli wzrok. Na baczność. Jak generał przemawiający do swego wojska. Czy już poznajesz?
-Dzień dobry, synu – przemówił bujając się lekko na pietach. Robił to wyjątkowo szlachetnie, to przyznać trzeba. - Mam nadzieję, że mnie pamiętasz.
Czy pamiętał? A kto inny – prócz rodzonego ojca – zwracałby się do niego per „synu”? Znał tylko jedną taką osobę. Mylę się? Do tego ten wąs, i ten wzrok...
-Ayatsuri Hirohito – przypomniał się kapitan straży. - Spotkaliśmy się przy okazji tej cudzoziemki. Tej, co zabiła narzeczonego.
Przerwał i zmierzył chłopaka wzrokiem. Przyglądał mu się uważnie, głaszcząc się po wąsach. Wyglądał na zadowolonego z obserwacji.
-Widzę, że od tamtego czasu sporo się zmieniłeś. Słyszałem też, że byłeś poza granicami prowincji – w jego głosie czuć było uznanie, a na twarzy pojawił się uśmiech. - Właśnie dlatego do Ciebie przychodzę. Widzisz synu, mamy pewien problem i ktoś obyty z innymi prowincjami i ich mieszkańcami mógłby nam bardzo pomóc – uśmiechnął się sympatycznie, jak dobry wujek. - Nie chciałbyś przysłużyć się klanowi, a przy okazji – zarobić?
Przybycie – niespodziewane. Oferta – ciekawa. Niebezpieczeństwo - … Wiemy coś na ten temat? Nie chwal dnia, przed zachodem słońca i nie skreślaj nocy, przed świtem. Na razie nie ma się czego obawiać, a broń... dobrze było by wziąć. Zawsze dobrze. Kobieta nie wyjdzie nieumalowana, a shinobi – bez broni. Juranu był shinobi, więc zapewne wrócił się po swój oręż, gdy usłyszał:
-Przejdźmy do siedziby – zabrzmiały plecy mężczyzny, który już zdążył się odwrócić i skierować pierwsze kroki w stronę owego przybytku. - Tam wszystko wyjaśnię i ustalimy szczegóły. A, jeszcze jedno – dodała, tym razem, twarz kapitana. - Ubierz się, synu. Do przełożonych tak nie wypada...

Odwrócił się na pięcie – w takt wyuczonej musztry – i staną pod ścianą domu. Czekał. Nic już nie mówił, tylko czekał aż Juranu się oporządzi. Gdy to zrobił – bez zbędnych słów i formalności – poprowadził chłopaka do siedziby.
* Następny post tutaj, albo już w siedzibie władzy. Wedle woli.
* NPC pochodzi z tej misji
ObrazekLokalizacja Hibany: Wioska ukryta wśród drzew
Prowadzone misje:
Towarzysz: OnnaObrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 570
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024

Re: Dom i warsztat Juranu

Postprzez Ayatsuri Juranu » 17 sty 2019, o 00:28

Po głosie i mężczyźnie się spodziewał akurat strażnika, którego wtedy spotkał w sprawie wrobienia w morderstwo, ale było to już kilka miesięcy temu, więc nie było dziwnym, że nie przypomniał sobie na pierwszy rzut oka. Niemniej jednak miło było zobaczyć znajomą twarz, nawet jeśli trzeba będzie coś wykonać. Tym bardziej uśmiech zagościł na twarzy Juranu, witając mężczyznę, który już raz docenił jego umiejętności i wrócił ponownie, bo może być przydatny.
- Tak, pamiętam pana. Miło pana znowu widzieć. - skłonił się jeszcze niżej niż wcześniej lekko na powitanie. Powitanie to jedno, ale wyrazy szacunku wobec organów straży to zupełnie inna sprawa - Nie wiem czy moja podróż do Sogen nadała mi wystarczająco dużo doświadczeń, ale zrobię co w mojej mocy. Tylko wezmę sprzęt.

Już ręką podtrzymywał drzwi, żeby w razie czego je zamknąć gdy będzie wracał do pokoju, ale nie miał w sumie zamiaru tego robić, bo przecież musiał wskoczyć tylko na chwilę na dół, ubrać się, o czym właśnie wspomniał Hirohito.
- Tak, to też. Za moment wracam. - ruszył pędem na dół, odpinając płaszcz szczelnie okrywający jego ciało mimo zniszczeń w materiale. Zaczął się szybko rozbierać wchodząc do swojego pokoju, a następnie ponownie narzucać na siebie strój, tylko, że tym razem normalne ubranie przygotowane na warunki zewnętrzne. Przewiewne spodnie i izolująca od warunków gorąca na pustyni góra. Teraz czas na torbę - w niej już miał wszystkie potrzebne rzeczy. Gdy to miał już na sobie, ponownie złapał za płaszcz i ruszył na górę, biegnąc wręcz po domu. Nie wiedział co to za zadanie, ale niebezpieczeństwo czai się za każdym rogiem, więc lepiej nie ruszać się z domu bez broni. Zamknął pospiesznie drzwi wychodząc z domu.

- Ruszajmy. - białowłosy ruszył za strażnikiem, udając się do siedziby władzy lokalnie panującego rodu Ayatsuri. Prawdę powiedziawszy ciekawiło go to, bo nigdy w niej nie był, a odwiedził tę w osadzie Kotei w dzielnicy Sogen, więc czas obudzić lokalny patriotyzm i poznać w pełni rodzinne okolice.


[z/t] -> Siedziba władzy
Ayatsuri Juranu
 

Re: Dom i warsztat Juranu

Postprzez Ayatsuri Juranu » 27 lut 2019, o 17:39

Pierwsza misja rangi C oznaczała też pierwszą ofiarę śmiertelną. Pierwszą krew na rękach, czy nawet marionetkach Juranu. Dotarł do domu późną nocą, czy może wczesnym porankiem, ale przez wszystkie myśli tłoczące się w jego głowie nie zmrużył oka. A zmęczony po powrocie był niewiarygodnie. Leżał w ubraniu i rozmyślał. O życiu, o śmierci. Gdyby tylko ludzie byli jak marionetki klanu Ayatsuri. Uszkodzone trafiają do warsztatu i zostają naprawione. Człowieka też by się przydało naprawić. Pozbawić umysłu i wyrzutów sumienia, nadać nowe ciało, w którym wszystko można poprawić. Wszystkie te dramaty, które napotkał chłopak brały się z emocji. Jiro został opłacony do zabicia, żądny więc był pieniędzy. Dziewczyna, która chciała go wrobić w morderstwo sama to zrobiła z zawiści. A ta z Sogen z kolei pewnie z tęsknoty. Ludzkie emocje to słabość, trzeba się ich pozbyć. Trzeba być jak marionetka prowadzona na żyłce przez klan. Wykonać każdy rozkaz, pozbawić w tym siebie. Można nie chcieć zabijać, ale wtedy się zginie samemu, skończy jak jego starsi bracia, który polegli w nieznanych starciach. Nie będzie jak oni, nie zawaha się więcej. Rozkazem tu była ochrona pani Kanemochi. Obronił ją. Nie wspominali, czy agresor ma przeżyć czy nie. Zrobił co musiał, co mu rozkazali.

Myśli tłukły się w jego ciele godzinami, później dniami. Spał mało, zamiast tego robił cokolwiek, co pozwoli mu się skupić na jednej rzeczy, najczęściej czyszcząc swoich małych podopiecznych. Szorował ich, żeby nie było tam ani śladu krwi. Rozkładał, sprawdzał każdy element z osobna, składał z powrotem. I tak wielokrotnie, dzień w dzień zajmując się tym samym. Gorsze to mogło być nawet od jego przygody z alchemią. Nałożył nową farbę na drewno, żeby nie było śladu zabójstwa.

Mijały dni, może nawet tygodnie, a Juranu myślał jak się udoskonalić. Nie mógł polegać tylko na marionetkach. Musiał się udoskonalić. Każdy, kto wie o marionetkarskim stylu walki wie, że może przeciąć żyłki ostrzem złożonym z chakry. A nie zaskoczy przecież nikogo robiąc cały czas swój marny teatrzyk. Czas coś zmienić, czas znaleźć nowy sposób na walkę. W końcu opuścił swoje domostwo, próbując realizować nowy plan.


[z/t] -> Sklep z wyposażeniem
Ayatsuri Juranu
 

Re: Dom i warsztat Juranu

Postprzez Ayatsuri Juranu » 27 mar 2019, o 00:13

Po powrocie ze sklepu nie mógł się doczekać, by nauczyć się w końcu korzystać z tej nowej broni. Jego służba wymagała walki. A walka wymagała korzystania z różnych narzędzi, między innymi z broni. Łańcuch, którym chciał się nauczyć posługiwać Juranu był możliwością, by pochwycić przeciwnika i utrzymać go przy życiu.

Trening zaczął od dość oczywistej rzeczy, czyli włożenia łańcucha do rękawicy łańcuchowej. Był to jego pierwszy raz, więc zrobił to bardzo ostrożnie. Następnie przywdział ten skomplikowany osprzęt na lewą dłoń. Żeby zaś mieć jasny cel, wystawił z ojcowego warsztatu na duże podwórze humanoidalną kukłę bez żadnego wyposażenia. Był to świetny materiał na manekin treningowy. Podstawy władania łańcuchem już znał, było to podobne do władania żyłkami. Teraz jednak uczył się zadawania konkretnych ciosów. Stanął w odległości pięciu metrów od celu i odrobiną chakry uwolnił łańcuch z rękawicy. Wymachiwał przed sobą czymś, co przypominało stalowego węża. Lewa, prawa, atak. Z jednej i drugiej strony. Na początku nie było to zbyt płynne, nie każdy przecież od ręki panuje nad takimi tworami. Ale też nie było to niemożliwe, gdyż to jeden z najłatwiejszych ruchów, jakie mógł wykonać. Wymach w jedną, wymach w drugą i dopiero uderzenie. Wszystko tylko po to, żeby zamaskować prawdziwy kierunek ataku. Próbował wszystkich możliwych konfiguracji. Lewa-prawa-lewa. Lewa-prawa-prawa. Prawa-Lewa-Lewa, a także prawa-lewa-prawa. Wyćwiczenie tego z odpowiednią płynnością trwało godzinami, pozwalając mu zapomnieć o tym, że musi się lepiej bronić. A potem kilka dni, aż się okazało, że robi to tylko dla zabicia czasu i myśli, a nie dla właściwego treningu. A po tych kilku dniach, gdy kukła już stała odbarwiona przez słońce, skończył wreszcie ćwiczenie tego manewru.



Nauka techniki Chen rangi D: Kusarinageru
Spoiler: pokaż

Nazwa
Kusarinageru 鎖投げる

Dziedzina
Chen

Zasięg
Zasięg łańcucha

Wymagania
Wymaga broni łańcuchowej lub z dołączonym łańcuchem

Dodatkowe
+10 do szybkości na czas wykonywania techniki

Opis Shinobi chwyta za swój łańcuch by następnie zamachnąć się nim najpierw w jedną stronę a potem w drugą mając na celu zmylenie przeciwnika odnośnie kierunku ataku.
Ostatnio edytowano 25 lip 2019, o 20:00 przez Ayatsuri Juranu, łącznie edytowano 1 raz
Ayatsuri Juranu
 

Re: Dom i warsztat Juranu

Postprzez Ayatsuri Juranu » 27 mar 2019, o 00:18

Przyszedł czas na ponowny trening korzystania z łańcucha. Juranu nie mógł poprzestać na prostym ruchu związanym ze zmyleniem kierunku, z którego nadejdzie atak – potrzebował też poprawić jego siłę. Odbarwiona kukła treningowa zaczęła się już zlewać z kolorem wszechobecnego piasku i piaskowca. Najprostszym sposobem na nadanie siły atakowi łańcuchem było zakręcenie młynka nad głową, od tego też zaczął trening Ayatsuri. Podniesienie, młynek, atak. Nie było to proste, ale gdy już zapanował nad bezbłędnym utrzymaniem stalowego węża w powietrzu, drewniana ofiara uginała się pod kolejnymi ciosami. To jednak nie było wszystko. Prawdziwą siłą tego ruchu był ponowny atak powracającym łańcuchem. Kilka dni na dopracowanie szczegółów tego manewru i będzie się mógł wziąć za kolejne treningi.

Nauka techniki Chen rangi D: Teiōsekkai

Spoiler: pokaż

Nazwa
Teiōsekkai 帝王切開

Pieczęci
Brak

Zasięg
Zasięg łańcucha, obszarowe

Koszt
Brak

Wymagania
Wymaga broni łańcuchowej lub z dołączonym łańcuchem

Dodatkowe
+ 5 do siły, + 5 szybkości na czas wykonywania techniki

Opis Shinobi po przygotowaniu swojego łańcucha wyciąga dłoń wraz z nim w górę wykonując nim ruch okrężny i nadając siłę. Następnie wyrzuca łańcuch z ruchem kontrolowanym tworząc tym samym jedno szerokie cięcie a następnie wykorzystuje siłę powracającego łańcucha by zadać kolejne.

Ostatnio edytowano 25 lip 2019, o 20:00 przez Ayatsuri Juranu, łącznie edytowano 1 raz
Ayatsuri Juranu
 

Re: Dom i warsztat Juranu

Postprzez Ayatsuri Juranu » 27 mar 2019, o 03:00

Można było walczyć i uderzać łańcuchem, ale trzeba było się zająć tym, do czego służył ten przedmiot poza starciami. A mianowicie przytrzymanie kogoś. Juranu wrócił znowu na podwórze i spojrzał na wyblakłego manekina. Miał już odrąbane kilka kawalątków po nauce poprzednich manewrów, a teraz przyszedł czas na kolejny. Zaczął od lekkiej rozgrzewki i powtórzenia już znanych manewrów, zanim zajmie się nowym – chwytającym. Gdy pomachał i uderzył kilka razy, mógł się wziąć za właściwą naukę. Pierwszym krokiem było odpowiednie zakręcenie łańcucha podczas ataku. Po uderzeniu w przeszkodę musiał on się owinąć, tak więc już podczas kolizji musi on już zacząć oplatać cel. Nie mogło to oczywiście nastąpić bez włożenia w zamach odpowiednio dużej siły, która faktycznie spowoduje załamanie tego zakrętu stalowego węża nie w jednym, ale nawet w kilku miejscach, co przyspieszy skręt. Pozostało jeszcze nachylenie uderzenia na tyle, by kolejne zwoje łańcucha na ofierze znajdowały się obok siebie, unieruchamiając większy obszar ciała, a nie tylko pojedynczy pas. Te wszystkie czynniki składały się na dziesiątki, jeśli nie setki prób wykonanych na przełomie kilkunastu dni. Trochę wyżywał się na nieszczęsnej kukle za to, jak bezradny był podczas walki, która go spotkała. Nie jest w stanie jeszcze stanąć z wrogiem twarzą w twarz, ale może jeśli opanuje do perfekcji władanie łańcuchem, to może to właśnie on, a nie przeciwnik, będzie dążył do starcia w bliskim kontakcie…

Nauka techniki Chen rangi C: Hebi Kusari
Spoiler: pokaż

Nazwa
Hebi Kusari

Pieczęci
Brak

Zasięg
Zależy od długości łańcucha/liny

Koszt
Brak

Dodatkowe
+20 siła

Opis Przydatne jutsu kiedy chcemy kogoś unieruchomić. Użytkownik przez odpowiednie manipulowanie liną lub łańcuchem wysyła go w kierunku oponenta i łapie w pułapkę. To, jak konkretnie zostaje spętany przeciwnik zależy od woli łapiącego. Trzeba też pamiętać, że przy niższej szybkości i percepcji od oponenta będzie ciężko go schwytać bez uciekania się do podstępu. Ofiara może się uwolnić, lecz musi mieć 25 punktów siły więcej niż użytkownik i niekoniecznie uda mu się wyrwać od razu - wiadomo, lina zareaguje inaczej niż metal. W przypadku oplątania ofiary łańcuchem z kolcami próby wyzwolenia się będą znacznie bardziej bolesne.
Ostatnio edytowano 25 lip 2019, o 20:01 przez Ayatsuri Juranu, łącznie edytowano 1 raz
Ayatsuri Juranu
 

Re: Dom i warsztat Juranu

Postprzez Ayatsuri Juranu » 2 kwi 2019, o 12:35

Poza walką marionetkami, a w skrajnych przypadkach bronią, każdy Ayatsuri powinien opanować jeszcze jedną sztukę, która niezwykle ułatwia ich życie. Chodziło mianowicie o sztukę pieczętowania, czyli Fuuinjutsu. Juranu szukając nowych pomysłów na specyfiki chemiczne odnalazł w zwojach ojca kilka prostych, a całkiem przydatnych technik. Pierwszą, którą chciał się zająć i opanować, było Shikoku Fuin. Jutsu to polegało na wyryciu chakrą skupioną w palcu wiadomości na przedmiocie, którym mogło być w zasadzie wszystko. Chłopak postanowił, że na swój materiał do pisania wybierze manekin, na którym wcześniej wyżywał się łańcuchem. Przyszedł tam o zachodzie słońca ze zwojem z techniką i świecą. Nocny chłód pozwalał mu się skupić, gdy przelewał chakrę do palca, przyciskając go jednocześnie do drewna. Zmniejszał i zwiększał natężenie energii w palcu, czekając aż uda mu się zostawić jakikolwiek znak. Gdy mu się nie udawało coś, zaglądał do notatek po wskazówki, przecież nie była to trudna technika – utrzymać odpowiednio skupioną chakrę i przeciągnąć ją, by nadać kształt wiadomości. Gdy już w południe rezygnował z dalszych prób, na drewnianej kukle widniał się podpis trenującego – Ayatsuri Juranu.

Nauka techniki Fuuinjutsu rangi C: Shikoku Fūin
Spoiler: pokaż

Nazwa
Shikoku Fūin

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3% (maks. 3 tury)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jutsu to może zostać użyte do wytworzenia wiadomości w momencie, gdy nie mamy pod ręką kartki i długopisu, lub gdy po prostu nie mamy na nic innego czasu. Poprzez przesłanie chakry do palca, ninja może za jego pomocą pisać różnego rodzaju wiadomości na wszelakich powierzchniach - skóra, drewno, kamień, papier, wszystko. Wiadomości jednak nie można już usunąć. Technikę można utrzymywać przez 3 tury.
Ostatnio edytowano 25 lip 2019, o 20:01 przez Ayatsuri Juranu, łącznie edytowano 1 raz
Ayatsuri Juranu
 

Re: Dom i warsztat Juranu

Postprzez Ayatsuri Juranu » 2 kwi 2019, o 12:39

Fuuinjutsu nie opiera się tylko na chowaniu różnych rzeczy pod pieczęciami, ma też różne inne zastosowania, czego białowłosy nauczył się już przy nauce poprzedniej techniki – Shikoku Fuin. Tym razem jednak jego uwaga skupiła się na czymś zupełnie nowym, a mianowicie jednej ze skuteczniejszej technik bariery. Dotarł bowiem do ojcowskiego zwoju z opisem Gofuu Kekkai. To Jutsu polegało na rozmieszczeniu pięciu notek z charakterystycznym oznaczeniem, a chakra w nich zawarta wzmacniała przejście oznaczone jedną z nich. Wykorzystał do treningu notki znalezione w domu i starą skrzynię, której bardzo łatwo było o nadkruszenie wieka. Stała nieużywana przez swój wiek i słabą jakość wykonania, a teraz nareszcie się do czegoś przyda. Następnie zgodnie z instrukcjami Juranu narysował znaki na notkach, po czym zaczął formować wokół nich chakrę. Co było charakterystyczne dla pieczętowania, przelewał ją na przedmiot, by tam pozostała, w przeciwieństwie do standardowego Ninjutsu, które nie tworzyło stałej formy. Jakość postawionej bariery sprawdzał atakując skrzynkę kunai’em, notując wcześniej swoje przygotowanie do danej próby. Dzięki temu Ayatsuri analizował kolejne podejścia, dzięki czemu nie działał losowo, licząc, że w końcu się uda, a świadomie docierał do idealnego użycia techniki… No i oczywiście pozwoliło mu rozciągnąć naukę na kilka dni, bez utraty postępów. Niemniej jednak i tak musiał spędzić kilka kolejnych dób przed jakimkolwiek innym większym wysiłkiem, chociaż to bardziej było ograniczenie umysłu niż ciała.

Nauka techniki Fuuinjutsu rangi C: Gofū Kekkai
Spoiler: pokaż

Nazwa
Gofū Kekkai

Pieczęci
Baran

Zasięg
Notki można oddalić o 250 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Należy posiadać pięć pustych notek.

Opis Technika przydatna głównie dla tych, którzy cenią swoją prywatność. Polega bowiem na przyklejeniu notki do drzwi/bramy danej organizacji/domu/czegokolwiek. Dzięki temu bariera staje się praktycznie niezniszczalna, by ją zniszczyć trzeba odnaleźć cztery następne notki, które autor może schować maksymalnie w odległości 250 metrów od tej przyklejonej do bramy. Kiedy oderwie się je równocześnie, bariera ulega zniszczeniu sama w sobie. Barierę można pokonać także zrywając notkę jedną po drugiej, osłabiając jej moc. Utrzymuje się ona jednak przez kolejne 3 minuty, by następnie ulec zniszczeniu.
Ostatnio edytowano 25 lip 2019, o 20:02 przez Ayatsuri Juranu, łącznie edytowano 3 razy
Ayatsuri Juranu
 

Re: Dom i warsztat Juranu

Postprzez Ayatsuri Juranu » 2 kwi 2019, o 12:41

Ze znalezionych notatek pozostała chłopakowi ostatnia technika, prawdopodobnie najbardziej przydatna przy jego stylu walki. Kuchiyose: Raikou Kenka, czyli jego kolejny kamień milowy, który chciał osiągnąć, polegało na zapieczętowaniu małych przedmiotów. Juranu więc nie próżnował i postanowił wziąć dwa najbardziej kluczowe elementy jego uzbrojenia – rękawicę łańcuchową oraz marionetkę Tonbo, jego ukochany twór przypominający ważkę. Próbując nauczyć się tej techniki, w szczególności opierał się na zwykłym Fuuin no Jutsu i podobieństwie w zapieczętowaniu przedmiotu, właściwie trochę sprecyzowane użycie techniki-matki. Liczył, że kukiełka będzie w rozmiarach możliwych do przyjęcia dla tej formy ukrycia przedmiotu. Narysował na spodzie rękawicy znak, na którym się skupił przelewając chakrę. Przyłożył przedmioty, skupiając się jeszcze bardziej. Tutaj nie chodziło nawet o trudność samego zapieczętowania, bo to już umiał, ale o rozmiar i późniejszą możliwość szybkiego uwolnienia ich z nierealnego schowka. Gdy jednak po kilku godzinach kształtowania chakry nad swoim sprzętem udało mu się „zniknąć” marionetkę, przyszła pora na drugą fazę tego nietypowego Kuchiyose – charakterystycznego uwolnienia gdzie tylko się zapragnie na ręce przytykanej do pieczęci. Przez tydzień codziennie rano i wieczorem powtarzał rytuał zapieczętowania i odpieczętowania swoich drewnianych podopiecznych. Wzbogacony o te kilka nowych technik, nie mógł usiedzieć w domu, teraz powinien sprostać swoim demonom i móc w końcu kogoś obronić. Albo zabić. A jeśli żadne z tych się nie uda, to chociaż przeżyć…

Nauka techniki Fuuinjutsu rangi C: Kuchiyose: Raikō Kenka
Spoiler: pokaż

Nazwa
Kuchiyose: Raikō Kenka

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt Stworzenie pieczęci: E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+ 3%
Odpieczętowanie - brak

Dodatkowe Plakietka większa niż 8cm na 8cm lub inny podobny przedmiot do pieczętowania

Opis Technika polega na stworzeniu małej pieczęci na metalowej plakietce czy innym nośniku, którego wymiary nie mogą być mniejsze niż sama pieczęć, dzięki czemu uzyskujemy mały schowek o pojemności małego zwoju (uwzględnia się przeliczniki za rangę Fuuin). W pieczęci, za pomocą podstawowej techniki Fuuin no Jutsu, możemy zapieczętować broń i niewielkie przedmioty, o ile nie przekraczają objętości 40. Żeby odpieczętować przedmioty, należy przyłożyć rękę do plakietki, a te pojawiają się w przykładanej dłoni, przy czym dokładna pozycja jest zależna od użytkownika. Przykładowo można przyzwać małe shurikeny pomiędzy palcami, żeby te były od razu gotowe do rzutu.


+Zapieczętowanie 2x Tonbo za pomocą Raiko Kenka w rękawicy łańcuchowej.


[z/t]
Ostatnio edytowano 25 lip 2019, o 20:03 przez Ayatsuri Juranu, łącznie edytowano 1 raz
Ayatsuri Juranu
 

Re: Dom i warsztat Juranu

Postprzez Ayatsuri Juranu » 23 lip 2019, o 20:16

Po męczącej podróży i miłej niespodziance w siedzibie władzy, Juranu w końcu mógł udać się do domu. Przespał się ze swoim nowym statusem w wiosce, ale nie zamierzał spocząć na laurach. Podczas walki na pustyni Ienobu użył elementu błyskawicy, a był marionetkarzem. Może trzeba było wziąć z niego przykład i rozszerzyć zdolności o techniki żywiołowe? Problem jednak był w tym, że chłopak dysponował Fuutonem, a nie Raitonem. Nie zmieniało to jednak faktu, że postanowił działać. Wyszedł na zewnątrz i siadając na należącym do jego rodziców kawałku piasku zaczął medytować i skupiać chakrę. Ciężko mu było opanować pełną jej koncentracją, więc ze złożeniem pieczęci wyzwolił ją z całego ciała. Było to najprostsze co mógł zrobić, ale jednocześnie okazało się być bardzo ciekawe w zastosowaniu. Na razie rozwiało to tylko delikatnie piasek, ale po godzinach prób i wykorzystywania niebieskiej energii Juranu w końcu opanował stworzenie silnego powiewu wiatru dookoła. Nie pozostało mu teraz nic innego, jak tylko udać się na spoczynek, zanim zacznie się męczyć kolejnymi sprawami.

Nauka techniki Fuuton rangi D: Fūton: Enshō No Kaze
Spoiler: pokaż

Nazwa
Fūton: Enshō No Kaze

Pieczęci
Połowa pieczęci Barana

Zasięg Max.
25 metrów

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jutsu defensywno-ofensywne, najbardziej podstawowa technika Uwolnienia Wiatru. Shinobi składa połowę pieczęci Barana, a następnie wyzwala z swojego ciała silny podmuch wiatru, rozchodzący się na wszystkie jego strony. Uderzenie wiatru jest na tyle silne, że jest w stanie zdmuchnąć lżejszych oponentów, a tych którzy stracili równowagę - po prostu obalić. Dodatkowo w pełni chroni przed wszystkimi pociskami (strzały, bełty) i bronią miotaną.
Ostatnio edytowano 25 lip 2019, o 20:04 przez Ayatsuri Juranu, łącznie edytowano 1 raz
Ayatsuri Juranu
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości