Rynek

Re: Rynek

Postprzez Ichirou » 6 gru 2018, o 21:07

Wyprawa rangi C
Shikarui
11/x


Mężczyzna pokręcił przecząco głową na pytanie dotyczące szczegółów relacji jej matki. Najwyraźniej nie wiedział nic konkretnego o historii młodego Sanady, ewentualnie tę wiedzę bardzo umiejętnie ukrywał, bo nie dało się w jego zachowaniu dopatrzyć kłamstwa.
Skoro tyle czasu go szukał, to zapewne musiał liczyć, że ten będzie skłonny wypełnić jedną z ostatnich woli staruszki i ruszyć na spotkanie z nią. Nie spodziewał się jednak, że Shikarui będzie aż tak rwał się do tego.
- Miałem tu jeszcze poczekać na ważną wiadomość, no ale dobra - odparł, sięgając ponownie za łyżkę i już nabrał do niej gulaszu, kiedy to padło kolejne pytanie, które okazało się ważniejsze od jedzenia. Shuichi zawahał się na moment, a potem odstawił łyżkę, pozbierał myśli i udzielił odpowiedzi.
- Tak mi się wydaje… Znaczy się, nie mam niezbitych dowodów, no ale coś musi być na rzeczy. Dowiedziałem się, że kilka innych osób z Juugo zmarło kilku ostatnich lat z powodu wyniszczającej choroby, przy której lekarze rozkładali bezradnie ręce. No i często te przypadki łączył tajemniczy znachor… Może to tylko przypadek, a może wcale nie? Co mi właściwie zostało? Jeżeli jest szansa, by moja matka przeżyła spokojną starość bez cierpień, to zamierzam ją wykorzystać.
Potem zamilkł i wrócił do posiłku, który chyba zdążył się już przestudzić. I tak zjadł go ze smakiem. No i w pośpiechu.
- No to jak, ruszamy? Skoro chcesz ją odwiedzić, to nie ma co zwlekać. Mamy kawałek, więc jak coś, to pogadamy w drodze - wyjaśnił krótko, po czym zebrał się z miejsca i zabrał swoje rzeczy. O ile Shikaruia nie zatrzymywały żadne sprawy do zalatwienia, był gotów wyruszać już właściwie w tym momencie.
Prędzej lub później i tak opuścili Ryokan, a potem pokierowali się w kierunku wskazanym przez reprezentanta szczepu Jugo.
Zaczął padać śnieg.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3258
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Rynek

Postprzez Shikarui » 6 gru 2018, o 22:31

NIgdy nie był wielkim znawcą ludzi. Instynktownie czasem udawało mu się dopasować do osoby przed nim stojącej, wprawić ich oczekiwania wobec drugiej osoby w życie, być płaszczącym się sługom albo raczej silnym i zdecydowanym shinobim. Nie przeszkadzała mu żadna z tych ról tak długo, jak długo przynosiła ona jakikolwiek zysk. A tu? Co tutaj miało przynieść zysk? Nawet się nad tym nie zastanawiał. Wszystko wskazywało na to, że mieli obaj skorzystać na tym interesie, który nie zawierał w sobie opłat. Przysługa za przysługę, przyjacielu - ty mi dobrze, więc ja tobie też. Shikarui opuścił nieco swoją gardę, dał się zaskoczyć - tak całkowicie. Próbował przez tych parę dni odnaleźć samotną babunię, a tu się okazywało, że nie dość, że nie była samotna, to jeszcze nie było z nią zbyt dobrze. Czemu go to tak uderzyło? Bo dobrzy ludzie powinni żyć dłużej? Bo wydawała się punkcikiem anielskości zasianym na tej obłażącej w obłudę ziemi? Nie, była zwykłą kobietą, która wykazała się czymś niezwykłym wobec niego. Spodziewał sie, że może już nie żyć, od dawna spoczywać w łonie Matki Ziemi, czekając na to, aż rozpadnie się w pył i narodzi na nowo, bo tak właśnie dobra Cioteczka Los chciała. Ten świat opływał w niespodzianki i jedną z tych niespodzianek był Shuichi, który szukał go tylko po to, żeby zaprowadzić go do tej, którą tak bardzo chciał odnaleźć. Mógł być naprawdę dobrym kłamcą, ale czarnowłosy nie był aż tak przewrażliwiony i nie bał się aż tak jednego człowieka, żeby nie ryzykować. Poza tym - instynkt podpowiadał mu, że tutaj nie było się nad czym zastanawiać, należało chwytać srokę za ogon, póki obiecywali, że będzie znosić złote jaja. Z tym, że tu złoto mierzone było w walucie innej niż ryo - o wiele mniej materialnej. Proszę, kto by pomyślał, że zainteresuje go kiedykolwiek coś, co nie związane z przeliczonymi, ciężkimi woreczkami ryo.
Tajemniczy znachor… Hmph, brzmiało rzeczywiście - tajemniczo. Zmarszczył nieco brwi, trawiąc te wypowiedziane słowa. Trawiąc w swoim własnym wnętrzu, czy powinien się zainteresować i zaangażować. Tutaj chodziło przecież o NIĄ. Ale z drugiej strony - czy na pewno chciał? Nie bardzo. Chciał jak najszybciej się stąd wydostać i… i… wrócić do Seiyamy i… i co dalej? Nie, jego myśli teraz zalęgły się w tym konkretnym mieście i na TEJ konkretnej osobie. Powrót, porzucanie wszystkiego tak, jak porzucił spalone mosty - to nie wchodziło chwilowo w drogę. Nie odpowiedział niczego na te wolne przemyślenia, które brzmiały jak zachęta, żeby Shikarui się zaangażował. Miał czas na przemyślenie i nie zamierzał podejmować decyzji, dopóki staruszki nie zobaczy. Jeśli rzeczywiście nie ma dla niej lekarstwa, a jedynym lekiem mógłby być w posiadaniu tego znachora to… porzuciłby ją na śmierć tylko dlatego, że zwykł pozostawać “neutralny” i “nie mieszać się w problematyczne rzeczy”? Bo to brzmiało problematycznie - i to cholernie. Nie wspominając o tym, że brzmiało jak zaangażowanie się w sprawy Jugo. Nie chciał się w nie angażować.
Zjadł gulasz, chociaż stracił większą część apetytu. Zrobiło się zimniej, czy to tylko jemu się tak wydawało? Dreszcz za dreszczem przesuwały się po jego ciele, drobne i niezauważalne, dla niego za to oczywiście odczuwalne. Tak samo nie był jakoś zbyt skory do rozmów. Zapytał pokrótce jak sobie Saki radziła, ile czasu już są problemy z jej zdrowiej, jak z jej rodziną. Takie zupełnie proste pytania, kiedy chcesz się dowiedzieć, jak sobie ta jedna, konkretna osoba radziła przez cały ten czas, kiedy ciebie nie było. Spoglądając na drogę przed sobą miał wrażenie, że jest nieznośnie długa, jego nogi są nieznośnie ciężkie, a Shuichi idzie jeszcze bardziej nieznośnie wolno.
Zaczął padać śnieg, a ten skutecznie ochładzał.
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1884
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Rynek

Postprzez Ichirou » 7 gru 2018, o 18:46

Shikarui [zt]
Dalej tutaj -> viewtopic.php?p=105861#p105861
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3258
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Rynek

Postprzez Kaze Tetsu » 8 gru 2018, o 01:33

Obrazek

Spoiler: pokaż

Czy wiesz, co mówi... ?
[Miwako- misja rangi D]
5


Zasmarkana chusteczka została niedbale wepchnięta, co wyglądało jak odruch u dziewczynki, do kieszonki w kurtce, zaraz po tym jak posłusznie doprowadziła się do porządku. Słowa złotowłosej dziewczyny wyraźnie poprawiły jej nastrój. Na samo wspomnienie sztuczki, przed chwilą jeszcze zapłakana dziewczynka, zaczęła aż podskakiwać i się cieszyć.
- Uwielbiam sztuczki! Pan Sabi też różne zna! - powiedziała dumnie.
Brązowe oczy wpatrywały się w Ciebie, pełne napięcia i oczekiwania nowego dziwu. Jednak nagle nastąpiła jakaś zmiana w zachowaniu dziecka. Gdy po chwili dotarło do niej, że ktoś się jej przedstawił, założyła nogę za nogę, dygnęła w ukłonie niczym baletnica i rzekła.
- Nazywam się Zeri.
Gdy tylko dopełniła formalności, wróciła do Ciekawego wpatrywania się w sztuczkę, akurat gdy rozpoczynało się składanie pieczęci. Z otwartą buzią przyglądała się temu dziwnemu dla niej zachowaniu, a gdy tylko pojawił się obłoczek dymu dało się słychać pełne zachwytu.
-Oooooo!
Które przeszło w radosne podskakiwanie i klaskanie, gdy dziewczynka ujrzała Twoją nową postać. Przyglądała się dokładnie czy widać cokolwiek z poprzedniej Twojej postaci gdy nagle postanowiła wczuć się w rolę.
- Piękna sztuczka onii-san! Poprzednio to był Twój prawdziwy wygląd, czy może teraz go masz? A taki obłoczek to łaskocze? A czy jest miękki? Właściwie to jesteś chłopcem czy dziewczynką? Możesz tak się zrobić na dorosłego i udawać kogoś ważnego i poważanego?
Gradobicie pytań trwałoby pewnie nadal, gdyby nie sugestia z wzięciem dziewczynki na barana. Zeri wydawała się bardzo lubić taką formę zwiedzania miasta.Gdy tylko wgramoliła się na Twoje plecy zaczęła rozglądać się na wszystkie strony. Tak samo jak i Ty. Mijały was dziesiątka ludzi, wszyscy zabiegani. Jakiś żebrak siedział niedaleko jednego z budynków, w pobliżu koksownika który przyjemnie grzał w tak chłodny dzień. W jednym z zaułków dało się widzieć zaaferowaną czymś grupkę chłopców, którzy wyglądali na łobuzów. Kupcy i handlarze krzyczeli i zachęcali do odwiedzania właśnie ich stoiska, z oczywiście najlepszymi towarami w atrakcyjnych cenach. Przy wejściu na plac widać było dwóch mężczyzn, którzy potencjalnie mogli być strażnikami. Gdzie teraz udasz się z małą dziewczynką na plecach?
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
Gracz nieobecny
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 16:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122

Re: Rynek

Postprzez Miwako » 8 gru 2018, o 15:24

A jednak była w tym wszystkim pewna niespodzianka. Zeri, małe dziecko, które zdecydowanie nie powinno samotnie błąkać się po rynku, ukłoniła się właśnie w sposób jasno wskazujący na jej dobre wychowanie. I chodziło tu raczej o coś więcej niż wczesną naukę tego, by podczas jedzenia nie rozkładać łokci na stole. Po raz pierwszy Miwako zastanowiła się, kim właściwie może być stojąca przed nią dziewczynka. I nie wzdrygała się już przed dotknięciem jej.
- Właściwie to kiedy ostatnio widziałaś pana Sabi? I co tutaj robisz sama, Zeri? - zapytała, choć jej ton nadal brzmiał dość chłodno, wykrzesywanie z siebie entuzjazmu nigdy nie przychidziło blondynce łatwo - Mieszkasz w Nawabari?
Zwróciła oczywiście uwagę na stwierdzenie, że pan Sabi zna różne sztuczki. Shinobi czy nie, warto było zapamiętać sobie tę informację i... nieco ostrożniej podejść do sprawy. Miwako z natury nie ufała ludziom, a mała Zeri mogła być w końcu przynętą, która zaprowadza łatwowiernego delikwenta w jakąś ciemną uliczkę, gdzie sprawę przejmie kilku drabów z nożami. Kunoichi przypuszczała, że jednemu nożownikowi dałaby radę, ale kilku? A jeśli to będą shinobi, skoro padło stwierdzenie o "sztuczkach"? Wątpliwe jednak, by ktoś taki grasował w ich osadzie. Z przepowiadaniem przyszłości Miwako wciaż nie szło najlepiej, z całą pewnością jednak umiała teraz stwierdzić, że takiemu zbójowi długiej kariery w Nawabari nie wróży.
Obróciła się dookoła, prezentując swoją chłopięcą wersję.
- To... sekret - powiedziała spokojnie, a przez jej opanowany wyraz twarzy rzeczywiście mogło to wyglądać dość tajemniczo - Ale zamiana w kogoś ważnego jest ryzykowna. Pomyśl sama co by było, gdyby ktoś cię przyłapał. Cała twoja rodzina by na tym ucierpiała... - nie była pewna, na ile Zeri rozumie te mechanizmy, kiedyś jednak może ktoś jej to lepiej wyjaśni.
Wędrowała więc, niosą dziewczynkę na swoich ramionach. Bezdomnego właściwie nie zauważyła, bo wzrok jej prześlizgnął się po nim, nie rejestrując niczego, zupełnie jakby użył jutsu do ukrycia swej obecności. Łobuzów w zaułku postanowiła zignorować już świadomie, pewnie znęcają się nad słabszym kolegą. Cicha myśl w głowie przypomniała jej o głupich bachorach z rodzinnej Totsukawy, tam uwielbiali maltretować bezbronne zwierzątka. Chłopięca twarz Miwako pozostała niezmieniona, podczas gdy ona sama zdecydowała się podejść do mężczyzn wyglądających na strażników.
- Przepraszam, czy nikt nie pytał o tę dziewczynkę? Zgubiła się ze swoim opiekunem. - miała nadzieję, że może Sabi również poszukuje Zeri, w takim wypadku również powinien zwrócić się o pomoc do straży, przy okazji opisując im jej wygląd.
Nie czuła się więc w obowiązku dodawać czegokolwiek więcej, w końcu jaka Zeri jest, każdy widzi. Na ewentualne pytania pewnie lepiej odpowie też sama dziewczynka.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
Gracz nieobecny
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 18:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
Multikonta: Suzu

Re: Rynek

Postprzez Kaze Tetsu » 8 gru 2018, o 21:56

Obrazek

Spoiler: pokaż

Czy wiesz, co mówi... ?
[Miwako- misja rangi D]
7


Nie było Ci dane dojść do strażników. Zeri zobaczyła coś w zaułku z chuliganami, zerwała się tylko z Twoich pleców i pobiegła w tamtą stronę, krzycząc:
- Zostawcie Pana Sabiego! Pomocy!
Ostatnie słowo rzuciła rozpaczliwie oglądając się w Twoją stronę. Wbiegła między chłopców i osaczonego przez nich lisa. Grupka czterech młodych, opryszków, za pomocą patyków, zagnała biedne zwierzę o pięknym rdzawym futrze w zaułek między budynkami rynku. Mała dziewczynka stała między nimi a lisem, z rozłożonymi ramionami wyraźnie dając do zrozumienia, że nie da skrzywdzić zwierzęcia.
- Zjeżdżaj mała. Mamy zlecenia na tego lisa.
Wypowiedział to największy z nich, głosem który sugerował, że nie zawaha się użyć siły, by zdobyć zwierzaka. Był nieco otyły, jego twarz pokrywały krosty, a włosy ścięte bardzo krótko sprawiały, że wyglądał jakby strzygł się u więziennego fryzjera.
Dziewczynka jednak nie ustępowała, patrzyła się tylko z nadzieją w Twoją stronę jakby na ostatnią deskę ratunku. Chłopcy jeszcze Cię nie zauważyli. Za to przywódca bandy zniecierpliwił się i zamachnął się kijem na Zeri. Byłaś za daleko, by móc zareagować. Rozpędzony kij już prawie uderzył dziewczynkę, gdy nagle rdzawy błysk przeszył powietrze. Lis rozpędził się zawczasu, odbił od rozłożonego w obronnym geście ramienia Zeri i złapał pędzący kij w zęby, wyrywając go chłopcu z ręki. Wylądował gładko na ziemi, odrzucił potencjalną broń ruchem pyska by poleciała jak najdalej od łobuzów. I ku zdziwieniu wszystkich, poza Zeri rzekł.
- Nie uczyli Cię ludzki szczeniaku, by nie bić samic?
Chłopcy jednak nie odpuszczali. Czterech na jednego lisa i dziewczynkę. Czy im pomożesz?

Czy wiesz, co mówi lis?
Spoiler: pokaż

Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
Gracz nieobecny
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 16:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122

Re: Rynek

Postprzez Miwako » 8 gru 2018, o 22:43

Miwako nie była impulsywną osobą. Działała, uprzednio analizując sytuację i tworząc sobie w głowie plan, zgodnie z którym następnie mierzyła się z problemami. Naturalnie nie wszystko dało się przewidzieć i bardzo często czynnik ludzki przeszkadzał, zazwyczaj jednak miała i to pod pewną kontrolą. Nawet się specjalnie nie zdziwiła ucieczką Zeri, choć - bogowie! - czemu mała musiała pobiec na miejsce zamiast po prostu pozwolić dorosłym się tym zająć? Miwako rozejrzała się pospiesznie, niestety do strażników było zbyt daleko. A przecież tak to powinno wyglądać - ona by ratowała liska, podczas gdy dziewuszka ruszyłaby sprowadzić straż.
Realizacja tego scenariusza w drugą stronę nie wchodziła w grę - zrozumiała to bardzo dobrze w chwili, gdy łobuzy zdecydowały się na zaatakowanie dziewczynki. Co za chamstwo! Chuligani bijący się między sobą to jest standard, z którym naprawdę ciężko jest wygrać. Ale atakowanie małej dziewczynki i znęcanie się nad zwierzakiem? Nie namyślając się wiele i wciąż nie porzucając swej zmienionej przez technikę przemiany formy, Miwako postanowiła zaskoczyć "przeciwnika" atakiem, wykorzystując fakt, że chyba nikt jeszcze nie zwrócił na nią uwagi. Wydawali się zresztą zaskoczeni czymś, co zrobił lis. Do kunoichi nie dotarło jeszcze, że odezwał się ludzkim głosem. Przyzwyczajona do tego, że rozumie mowę zwierząt, po prostu nie zwróciła na to uwagi. Zdecydowanie bardziej pochłaniała ją perspektywa samotnej walki przeciwko trzem zbirom. Była kunoichi, ale w całym swym życiu nie miała jeszcze okazji do wykonania jakiegokolwiek ciosu poza treningowymi sparingami. Rozpędziła się i wybiła zręcznie z jednej nogi, a drugą poleciała prosto w głowę łobuza, tym samym realizując swoje wejście smoka. Kopnięcie należało raczej do oszołamiających niż krzywdzących, sama także nie miała imponującej siły, a i z tej nie korzystała w pełni. Zakładała, że ma do czynienia ze zwyczajnym mieszkańcem osady i nie chciała go poważnie uszkodzić.
- Ten lis pójdzie ze mną - oświadczyła groźnym tonem, w duchu błogosławiąc fakt, że nie wygląda na drobną, delikatną dziewczynkę, którą w istocie była.
Przeniosła spojrzenie złotych oczu na Zeri.
- Weź go i wyjdź z uliczki. Załatwię ich szybko - dodała, przenosząc z niej spojrzenie na pozostałych, w każdej chwili mogli zareagować atakiem.
Zrobiła krok w tył i podniosła gardę, prezentując gotowość do walki. W rzeczywistości jednak miała nadzieję, że uciekną. Jeśli byli szkolonymi wojownikami, zaraz mogło się zrobić nieprzyjemnie.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
Gracz nieobecny
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 18:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
Multikonta: Suzu

Re: Rynek

Postprzez Kaze Tetsu » 9 gru 2018, o 19:29

Obrazek

Spoiler: pokaż

Czy wiesz, co mówi... ?
[Miwako- misja rangi D]
9


Łatwo jest znęcać się nad słabszymi, zwłaszcza gdy się nie bronią. Gdy jest się o głowę wyższym od rówieśników i prawie dwa razy cięższym można się uważać za króla podwórka. Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie rzuci się na kogoś takiego.
Przynajmniej tak się wydawało przywódcy łobuzów. Nie spodziewał się uderzenia w głowę, które bolało jak diabli. Momentalnie padł na ziemię. Siniaki, guzy i drobne stłuczenia gwarantowane. W głowie mu dzwoniło i nie mógł się podnieść, oczy zaś były nieprzyjemnie zamglone. Jego towarzysze tylko zamarli w przerażeniu. Król łobuzów nie wiedział co bardziej go bolało, potężny cios w czaszkę czy zraniona duma.
- Ałłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłł! Jak mogłeś?!
Zaczął zawodzić. Nie jest dobrze nagle znaleźć się po drugiej stronie kija. Może niedosłownie w tym wypadku. Tak czy inaczej dzieciak siedział teraz na ziemi, trzymał się za głowę i zawodził szlochając. Jego koledzy patrzyli się na Ciebie z przerażeniem, nie będąc w stanie nawet się ruszyć. Pewnie zbytnio obawiali się podzielić los swojego "szefa".
Zeri wykorzystała ten moment, by złapać Pana Sabiego, schowała go pod swoją kurtkę i uciekła za róg jednego z budynków przy wejściu do zaułku. Tym razem była niespodziewanie więc posłuszna.
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
Gracz nieobecny
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 16:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122

Re: Rynek

Postprzez Miwako » 9 gru 2018, o 20:32

Nie było jej przykro. Spoglądanie na obolałego chłopca w ogóle nie wywołało w niej nawet śladowego poczucia winy, ze skrupułami nie było wszak Miwako do twarzy. Nawet teraz, gdy pokazywała światu zupełnie inne oblicze. Błękitne oczy spoglądały tak samo chłodno, nie wyrażając przy tym właściwie niczego. Emocje nie przystoją lalkom. Nie przejmując się strachem ulicznych wandali ani tym, że nikt nie wykazywał ochoty do dalszej walki, podeszła i postawiła nogę na brzuchu szefa, dociskając go do ziemi jeżeli próbował jakoś oponować.
- Macie zlecenie na lisa. Dokąd mieliście go dostarczyć i po co? - zapytała, planowała w pełni wykorzystać ich strach, nie czekając, aż dojdą do siebie i zorientują się, że właściwie to przewaga liczebna znajduje się po ich stronie.
Przynajmniej Zeri nareszcie współpracowała. Jeżeli Miwako dobrze zrozumiała, ten właśnie lis nazywał się Pan Sabi, i choć nie tłumaczyło to w żaden sposób sytuacji, w jakiej zastała wcześniej dziewczynkę, równie dobrze mogła spróbować się czegoś dowiedzieć już teraz. Gdyby ktoś miał ich ścigać, wolałaby wiedzieć coś w tym temacie, zanim jeszcze dziwni ludzie wejdą do jej domu. Papa zawsze powtarzał, że informacja jest kluczem otwierającym większość drzwi. Pozostałe otwiera się pieniędzmi.
Przyciskając wciąż butem chłopca do ziemi (zdecydowanie, lecz nie tak, by wyrządzić mu krzywdę), obróciła jeszcze spojrzenie na jego kompanów. Niech wiedzą, że o nich pamięta. Niech nie mają złudzeń, że wezmą ją z zaskoczenia.
- Powiedzcie mi wszystko na ten temat to szpital nie będzie wam potrzebny. - dodała, niech będą świadomi, że proponuje im uczciwą wymianę.
Blefowała oczywiście, bo nie zależało jej na tych informacjach dostatecznie, by katować trzech głupich chłopców z wioski. Niezależnie od ich odpowiedzi miała zamiar ich po chwili zostawić i ruszyć za Zeri, z nadzieją, że dziewczynka nie wpadła w kolejne tarapaty. I tak na wszelki wypadek, opuszczając uliczkę i wychodząc poza zasięg widzenia trzech chuliganów, planowała wrócić do swego prawdziwego wizerunku. Niech sobie potem ścigają błękitnowłosego terrorysty, ona nie ma z tym nic wspólnego!


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 30 gru 2018, o 23:52 przez Miwako, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
Gracz nieobecny
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 18:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
Multikonta: Suzu

Re: Rynek

Postprzez Kaze Tetsu » 16 gru 2018, o 16:03

Obrazek

Spoiler: pokaż

Czy wiesz, co mówi... ?
[Miwako- misja rangi D]
11


Przywódca grupy próbował się wykręcić spod uciskającej go nogi, jednak ból skutecznie mu to uniemożliwiał. Twoj noga dociskała go do ziemi coraz mocniej. Jego towarzysze, zamiast mu pomóc pobledli tylko na wspomnienie o szpitalu i potwierdzenie tych słów, jakie znaleźli w cierpiącej twarzy ich kolegi. Nikt nie chciał znaleźć się na jego miejscu. Jeden z rozsądniejszych chłopców, postanowił czym prędzej wyśpiewać wszystkie tajemnicy ich "misji".
- Mieliśmy tylko znaleźć lisa i dostarczyć jego lub informacje o nim do księgarni, tej przy wejściu na rynku. Nagroda za niego jest całkiem ładna. To tyle, przysięgam!
Ostatnie dodał pośpiesznie widząc Twój chłodny wzrok, wpatrujący się wprost w niego. Na co komu mógł być potrzebny lis? Zeri czekała ukryta za rogiem, żaden zaś z chłopców nawet nie myślał drgnąć. Nawet przywódca chuliganów przestał się szamotać, pod zelżonym uciskiem buta.
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
Gracz nieobecny
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 16:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122

Re: Rynek

Postprzez Miwako » 31 gru 2018, o 01:52

Wszystko wskazywało na to, że ocalenie przyjaciela małej Zeri przed bandą łobuziaków wcale nie oznaczało końca problemów tej dwójki. Komuś zależało na lisie, do tego stopnia, że zdecydował się wystawić nagrodę nawet za samą informację na jego temat. Miwako naturalnie rozumiała to w jedyny logiczny dla niej sposób - na zwierzątku można było zarobić znacznie więcej. Nie widziała innego powodu, dla którego ktoś miałby tak rudzielca poszukiwać. Za dużo w tym barbarzyństwa i tajemnicy.
- Nie było tu żadnego lisa. Jak się dowiem, że poszliście o nim zameldować, znajdę was - obiecała i sugestywnie przejechała palcem po swej chłopięcej szyi.
A potem ruszyła odnaleźć Zeri, przy pierwszej okazji powracając do swej prawdziwej postaci. Z przyjemnością poprawiła długie blond włosy i rozprostowała nieistniejące fałdki kimona, dając sobie przy tym czas na podjęcie decyzji co do kolejnego kroku. Blondynka doceniała wartość informacji i z reguły starała się być tą najlepiej zorientowaną w sytuacji - dzięki temu mogła wyprzedzać nieprzyjemne sytuacje. No i świadomie decydować, kiedy lepiej nie mieszać się w cudze sprawy.
- Wygląda na to Zeri, że nie tylko ty szukałaś Pana Sabi. Najlepiej będzie, jeśli ominiecie okolicę księgarni przy rynku - poradziła, spokojnym ruchem dłoni wskazując na wnętrze uliczki, którą zostawili za sobą - W przeciwnym wypadku możecie być narażeni na więcej takich sytuacji. Najlepiej jeśli w ogóle zabierzesz lisa do domu.
Nie miała wprawdzie pewności, czy rzeczywiście mieszkają razem, ale wałęsanie się razem po mieście nie wróżyło im niczego dobrego. Tyle tylko, że to naprawdę nie była sprawa Miwako. Samo marnotrawienie czasu na takie bezinteresowne działania zdawało się pozostawiać nieprzyjemny posmak w ustach blondynki i tylko to cichutkie pragnienie bycia zorientowaną w sytuacji własnego podwórka sprawiło, że zatrzymała się przy dziewczynce i jej lisie, nie odwracając od nich chłodnego wzroku.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
Gracz nieobecny
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 18:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
Multikonta: Suzu

Re: Rynek

Postprzez Kaze Tetsu » 31 gru 2018, o 13:56

Obrazek

Spoiler: pokaż

Czy wiesz, co mówi... ?
[Miwako- misja rangi D]
13


Zeri chowała się za progiem, trzymając lista pod kurtką tak, że tylko jego głowa wystawała na zewnątrz. Jako, że był nieco poniżej głowy dziewczynki, tworzyli razem bardzo osobliwy totem. Dziewczynka od czasu do czasu pogłaskując lisa po głowie. Gdy wróciłaś z zaułku i zmieniłaś swoją postać znowu, dziewczynka znowu zrobiła wielkie oczy, lis prychnął tylko delikatnie. Obydwoje wsłuchiwali się w Twoje słowa, gdy wolnym krokiem oddalaliście się od miejsca niedawnej potyczki.
- Nie wchodzić do księgarni? Ale mama tam często bywa. I straszliwie długo rozmawia z wujkiem.
Dziewczynka była szczerze zaskoczona taką sugestią. A na wspomnienie o powrocie do domu trochę się skrzywiła. Sabi natomiast wydał z siebie tylko lekkie westchnięcie.
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
Gracz nieobecny
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 16:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122

Re: Rynek

Postprzez Miwako » 31 gru 2018, o 15:06

Szli, a resztki śniegu skrzypiały im pod butami. Prawdopodobnie były to ostatnie dni zimy, co Miwako przyjmowała z pewnym żalem - wkrótce zniknie piękna, biała pierzynka, ukrywająca wszystko to, co brzydkie i szare. Zrobi się wprawdzie cieplej i łatwiej będzie trenować na powietrzu, ale estetyka była dla niej ważna, a w tej kwestii zima zdecydowanie nie miała sobie równych. Piękna i zimna, królowa wszystkich pór roku.
- Nie wchodzić wtedy, gdy masz przy sobie Pana Sabi. - sprostowała, bo raczej w tym wszystkim nikt nie planował krzywdzić dziewczynki.
Raczej. Inna rzecz, że w tej chwili pojawiały się dwie najbardziej prawdopodobne możliwości. Albo matka dziewczynki opowiedziała "wujkowi" o pięknym lisku córki i ten postanowił go z jakiegoś powodu porwać, albo... skarżyła się na zwierzę, mężczyzna zaś działa zgodnie z jej pragnieniem pozbycia się niechcianego pupilka. Ale w takim razie sprawa nie była znowu przesadnie skomplikowana.
- Powinnaś porozmawiać o tym z mamą, Zeri. Powiedzieć jej, że wujek obiecał pieniądze za dostarczenie lisa lub choćby informacji o nim. Jeśli o niczym nie wiedziała, to lepiej by to się zmieniło. Kto wie, może ten wujek ją oszukał? - wątpiła w to, ale lepiej wszystko sprawdzić niż coś zaniedbać - Może być jednak tak, że to twoja mama nie chce, byś przyjaźniła się z Panem Sabi. Jeśli tak jest, tym bardziej powinna ci powiedzieć zamiast organizować jakieś podchody...
Miwako nie wyraziła kolejnej myśli głośno, uznając, że jest to sprawa oczywista. Jeśli to rodzicielka chciała pozbyć się lisa, Zeri powinna dostosować się do jej życzenia, wszak obowiązkiem dzieci było bezwzględne posłuszeństwo wobec rodziców. Czasami bywało to trudne, ale taki był przecież porządek świata, a przynajmniej Karmazynowych Szczytów. W takim wypadku jedyne, co Zeri pozostało, to próba przekonania matki do zmiany zdania.
- Odprowadzę was. - zdecydowała, rozglądając się ukradkiem, czy nikt się przypadkiem nimi przesadnie nie interesuje - Prowadź Zeri.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
Gracz nieobecny
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 18:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
Multikonta: Suzu

Re: Rynek

Postprzez Kaze Tetsu » 1 sty 2019, o 22:58

Obrazek

Spoiler: pokaż

Czy wiesz, co mówi... ?
[Miwako- misja rangi D]
15


Dziewczynka była wyraźnie zaniepokojona Twoimi słowami. Czyżby Panu Sabiemu dalej groziło jakieś niebezpieczeństwo? Jednak ruszyła pewnym krokiem w stronę księgarni, ciągnąć Cię za sobą.
- Ale mama lubi lisy. A wujek to chyba by się bał jej sprzeciwić.
Dziewczynka długo nad czymś myślała zanim zebrała się by to powiedzieć. Trochę jakby walczyła sama z sobą. Rusy pysk lisa wystawał z jej kurtki. Sabi rozglądał się na wszystkie strony uważnie. Szyld księgarni, stary i wykuty lśnił on topiącego się śniegu, w którym odbijały się promienie zimowego jeszcze słońca.
Zeri podchodziła do budynku bez obaw pomimo tego, że czuła się nieco wystraszona przez Ciebie.Gdy byliście już całkiem blisko, przez szybę wystawy sklepu zobaczyłyście niezwykle elegancką kobietę, w bardzo drogim kimonie z fantazyjnymi haftami. Na szyi nosiła białego lisa. W pierwszym odruchu można by pomyśleć, że to zwykłe futro. Lis jednak ziewał od czasu do czasu i łypał okiem na wszystko w około. Kobieta nie krzyczała, jednak było w jej głosie coś donośnego, co pozwoliło wam usłyszeć fragment rozmowy, zanim jeszcze weszłyście do środka.
- ... wam naprawdę dobrze i nie jesteście w stanie namierzyć dziewczynki z lisem? Ile takich może być w mieście?
Mężczyzna za ladą był wyraźnie zakłopotany. Za to nie Zeri. Na widok kobiety zerwała się szybciej, niżbyś była w stanie zareagować, krzycząc:
- Mama!
Dziewczynka przeleciała przez drzwi i rzuciła się na kobietę, wtulając się w jej kimono. Biała lisica, bo teraz do
strzegłaś, że to samica, fuknęła tylko na Sabiego.
- Zerillo! Czy ty wiesz jak się martwiłam? Wszyscy nasi ludzie Cię szukali! Będziesz miała dużo do wytłumaczenia!
Kobieta zauważyła Twoją obecność. Odwróciła się na chwilę do mężczyzny za ladą.
- Widzisz Metzger, Ty twierdziłeś, że się nie da, a tej uroczej młodej damie się udało znaleźć moje dziecko.
Matka Zeri podeszła do Ciebie, ukłoniła się elegancko i zgodnie z etykietą po czym rzekła:
- Nazywam się Natsuki. Wielce Panienka pomogła mojej rodzinie, dlatego należy się Panience nagroda, którą wyznaczyłam za pomoc. Dziękuję.
Kobieta wręczyła Ci sakiewkę z pobrzękującymi monetami. W ostatnim jej słowie było coś sztucznego, jakby nie była nawykła do jego wymawiania.
- Na nas czas Zerillo. Pożegnaj się. I szykuj na srogi szlaban młoda damo.
Zeri podbiegła do Ciebie, ukłoniła się zgodnie z etykietą i uśmiechnęła szeroko. A potem mniej zgodnie z etykietą pomachała Ci na odchodne i udała się za matką.

Misja zakończona sukcesem
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
Gracz nieobecny
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 16:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122

Re: Rynek

Postprzez Miwako » 2 sty 2019, o 00:29

Skierować się prosto w paszczę lwa? Choć Miwako zachęcała Zeri do konfrontacji, nie chodziło jej wcale o potencjalnego porywacza jej pupila. Wyprawa do księgarni wydawała się po prostu głupia, kunoichi postanowiła jednak ograniczyć się do milczącego wsparcia, bo nie zwykła narzucać innym swoich planów i metod działania. Podążyła wraz z Zeri, wzrokiem starając się namierzyć stacjonującego najbliżej strażnika na wypadek spodziewanych problemów. W głowie ułożyła sobie kilka planów awaryjnych i czuła się nawet przygotowana na to niepotrzebne starcie, kiedy to dotarły nareszcie do sklepu z książkami i błękitne oczy dostrzegły przepięknie odzianą kobietę.
Miała przy sobie lisa, co natychmiast zwracało uwagę i mogło sugerować, że ona właśnie pragnęła włączyć Pana Sabi do swej kolekcji futerek, ale... Miwako znacznie bardziej skupiła się na detalach jej stroju. Wszystkie hafty, zręczne zaszewki, łączenie kolorów, nawet fryzura nieznajomej damy zdawała się idealnie komponować z całością. Dla młodej panienki, której rodzina w dodatku żyła z tworzenia i sprzedaży kimon właśnie, był to widok niemal hipnotyzujący. Otrząsnęła się dopiero, kiedy Zeri pisnęła tuż obok niej, nazywając kobietę mamą.
A tego już się blondynka nie spodziewała.
Weszła za nią, i choć bez trudu zachowała swą zwyczajową, niewzruszoną twarz, czuła się nieco zdezorientowana. Zupełnie inaczej wyobrażała sobie to wszystko. Mimo to odkłoniła się uprzejmie, a dla mamy Zeri nie miała chyba nic poza podziwem. Choć zauważyła oczywiście, że kobieta nie ujawniła swojego nazwiska.
- Hasegawa Miwako. Cieszę się bardzo, że mogłam pomóc. - zapewniła, skromnie nie podnosząc spojrzenia.
Nie próbowała jednak odmawiać nagrody, tłumacząc się jakimś głupim idealizmem. Mieszek był przyjemnie ciężki, właściwie wynagradzał jej konieczność postraszenia kilku chuliganów. Wyglądało na to, że poszukiwano samej Zeri, po prostu nie chcieli nagłaśniać zaginięcia córki możnych by nie pogorszyć jej sytuacji. Mogłoby się okazać, że znalazca zażądałby znacznie większej kwoty za oddanie dziecka... Miwako nie była jednak zachłanna. Nie uśmiechnęła się też do Zeri, gdy ta przyszła się pożegnać, zamiast tego po oddaniu formalnego ukłonu położyła jej dłoń na głowie.
- Nie pakuj się więcej w tarapaty, dobrze? Być może jeszcze się zobaczymy...
Spojrzenie przeniosła jeszcze na dwa lisy towarzyszące matce i córce, po czym w milczeniu odprowadziła je wzrokiem. Dopiero po tym sama opuściła księgarnię i udała się od razu na targ, by zakupić nieco żywności dla swej armii ryjówek. Nie chciała przecież, by babcia cofnęła swoją zgodę na ich pozostanie w domu Nijima.


[zt]
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
Gracz nieobecny
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 18:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
Multikonta: Suzu

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nawabari (Osada szczepu Jūgo)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości