Posiadłość Rodziny Okamura

Kolejna z prowincji Wietrznych Równin o dość pokaźnych rozmiarach. Sakai zamieszkiwane i zarządzane jest przez Ród Akimichi. Prowincja sąsiaduje od południowego zachodu z regionem Samotnych Wydm, a od południowego wschodu z regionem Prastarego Lasu. Od południa Sakai z kolei sąsiaduje z terenami niezbadanymi, co niejednokrotnie powoduje zbrojne utarczki. W prowincji tak jak w regionie, od czasu do czasu dopatrzeć się można niewielkich zagajników leśnych, ale w przeważającej części dominuje ukształtowanie równinne, z wysoką trawą, które idealnie nadaje się do hodowli bądź uprawy roli. Nieopodal granic znajdują się również wioski pod zarządem Szczepu Kakuzu.

Posiadłość Rodziny Okamura

Postprzez Natsu » 16 gru 2018, o 15:16

Obrazek

Znajdująca się w południowej części regionu posiadłość należy do rodziny Okamura. Ród ten od dawna para się handlem, będąc jednym z najbardziej liczących się w całej krainie. Głową rodu aktualnie jest Okamura Kanako, kobieta w średnim wieku, która po śmierci ojca przejęła cały interes, doprowadzając do jeszcze większego rozkwitu, co oddaje ich rodzinna posiadłość. Wysoki, wielopiętrowy budynek ze zdobionymi dachami otoczony jest ogromnym ogrodem, o którego codziennie dba kilku ogrodników. Do terenów rodziny przylega niewielka wioska, której mieszkańcy pracują na należących do rodziny Okamura ziemiach.
Avatar użytkownika

Natsu
 
Posty: 2315
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 18:36
Wiek postaci: 0
Multikonta: Natsume

Re: Posiadłość Rodziny Okamura

Postprzez Rindou Arashi » 16 gru 2018, o 15:33

31 / ...

Kobieta słysząc odpowiedź swojego rozmówcy, jedynie uśmiechnęła się. Nie było co zwlekać, skoro bal miał odbyć się niedługo. Wzięła swoje wierzchnie odzienie z wieszaka i narzuciła sobie na ramiona, po czym bez słowa wyszła a nasz bohater udał się za nią. Nie musieli czekać na transport, gdyż tuż przed wyjściem z koszar czekała na nich zdobiona karoca. Właściciel pomógł kobiecie wsiąść, po czym zajął miejsce na kozie, czekając na rozkaz rozpoczęcia jazdy. Kiedy tylko ten nastał, szarpnął on za wodze, wprawiając 4 przypięte do wozu konie w ruch. Te od razy zerwały się, kierując się w stronę południowej bramy, skąd dalej traktami ruszyli do posiadłości. Podróż była spokojna, kobieta raczyła się dostarczonymi przez gospodarza napojami alkoholowymi oraz słodyczami, opowiadając Murai'owi o gościach, który będzie mógł spotkać. Informacje nie były zbyt ciekawe, opowiadała o tym jak ktoś wygląda, czym się zajmuje jego rodzina oraz jakieś anegdotki, które wydarzyły się w niedawnym czasie. Wszystko tylko po to, aby zabić nudę i przetrwać podróż do domu.
Słońce już dawno było za nieboskłonem, kiedy na horyzoncie dostrzegli górujący nad drzewami budynek. Była to posiadłość Rodu Okamura, czyli ich cel podróży. Po przejechaniu przez zdobioną bramę i minięciu ogromnego ogrodu, powóz zatrzymał się przed schodami prowadzącymi do środka białej budowli. Nie trzeba było długo czekać, żeby ze środka wybiegł komitet powitalny złożony głównie ze służby. Pomogli oni wysiąść kobiecie, po czym zajęli się znajdującymi się z tyłu wozu bagażami. Najstarszy z nich, wysoki mężczyzna z siwym wąsem pod nosem i łysą głową, stanął przed kobietą i skłonił się jej.
- Witaj w domu, Kanako-sama. Tak jak pani prosiła, zająłem się już przygotowaniami do balu... Gdzie jest Pański mąż? Pozostał w interesach?? - w tym momencie spostrzegł wychodzącego Kakuzu, którego powitał delikatnym skłonem.
- Zaprowadź mojego gościa do pokoju gościnnego. - poczekała aż przyjmie on jej polecenie, po czym poszła w stronę domu, znikając gdzieś na jego korytarzach. Służący poczekał chwilę aż kobieta zniknie, po czym spojrzał na Murai'a, po chwili przyglądania się, zaprowadził go krętymi korytarzami do jednego z gościnnych pokoi. Ten był wyposażony we wszystko co wymaga odpoczynek na odpowiednim poziomie. Wygodne łóżko, mała biblioteczka, biurko z drewnianym krzesłem, do tego za parawanem niewielka toaletka.
- Czy mogę w czymś jeszcze pomóc? Zaprowadzić do łaźni? Kazać przygotować coś specjalnego w kuchni?? - po wprowadzeniu gościa do pokoju, zadał mu serię standardowych pytań, przy okazji pokazując mu gdzie można znaleźć przygotowane dla gości kimono. Kiedy już uzyskał odpowiedzi na swoje pytania, podziękował za rozmowę i ruszył powolnym krokiem po korytarzu, zostawiając Murai'a samego w pokoju. Do balu był cały dzień, więc pewnie do południa jutrzejszego dnia miał trochę spokoju...


Czy jest coś, co jeszcze chciałbyś zrobić przed balem czy mogę skipnąć do wyjazdu?
Rindou Arashi
 

Re: Posiadłość Rodziny Okamura

Postprzez Murai » 16 sty 2019, o 20:07

Był gotowy. W swojej głowie miał już kilka scenariuszy które mogłyby się sprawdzić. Różniące się potencjalną ilością gości, rozkładem pomieszczeń i przebraniami które mógłby wykorzystać do zatajenia swojej tożsamości. Nie liczyłby tutaj na Henge no Jutsu, zakładając że gospodarze są ludźmi rozumnymi to powinni zainwestować w sensora albo nawet ich grupę. Pilnujących bezpieczeństwa podczas przyjęcia i obserwujących okolicę w każdym kierunku. Dlatego też jeden z gości pokryty powłoką z chakry wzbudziłby ich wyjątkowe zainteresowanie i możliwe że doszłoby to rękoczynów. Miał swoje metody na zmianę aparycji. Do pewnego stopnia rzecz jasna, ale nadal stanowiło to niezbędny element jego planu. Pracodawczyni chciała jednak żeby Kakuzu nie ściągał na siebie uwagi, a technika opracowana przez Muraia nadal wystawiałaby go na ciekawskie oczy. Więcej, niestety, dowie się dopiero na miejscu. Adaptacja do różnorakich warunków była jednym z elementów jego szkolenia w czasach izolacji od świata, ale do mistrzostwa musiał ją dopracować już w zorganizowanych środowiskach społecznych. I mimo, że wolał mieć duże ilości czasu na przygotowania i analizę sytuacji, niedługo będzie miał okazję do robienia tego w locie.
Po krótkiej wizycie w domu w celu uzupełnienia zapasów jedzenia i wody pitnej dla fretki, na bliżej nieokreślony czas, chętnie poszedł wraz z kobietą do jej karocy i zajął miejsce w niej. Ciekawym było, że kobieta w tak krótkim czasie zdołała samodzielnie zdobyć kolejnego woźnicę. Przez większość czasu była przesłuchiwana, jak nie cały czas. Musiała faktycznie być bardzo znaną osobą z dużymi pokładami gotówki. Dało się to wywnioskować już wcześniej, ale teraz Murai znalazł dowód. A podczas stawiania tez dowody były najważniejsze. Suche fakty. Takie jak te, którymi kobieta raczyła niciowca podczas podróży. Oczywiście Murai wszystko analizował i zapamiętywał, w tej sytuacji nawet niewielkie szczegóły mogły się liczyć. Teoretycznie, bo informacje o tym kto handluje i czym były nieco zbędne. Ale nie wykluczone że podczas przyjęcia się przydadzą, przykładowo gdyby Kakuzu zechciał porozmawiać z gośćmi. Nie zakładał, że ten scenariusz byłby prawdopodobny, ale trzymał go gdzieś z tyłu głowy. Podczas podróży rzecz jasna był wyczulony na wszelkie przejawy nietypowych zjawisk wszelakich, także tych ze strony kobiety. Karoca jechała, a Kakuzu wpadł w poważny dylemat. Czy używać podwójnego ukrycia swojej osobowości czy użyć wyłącznie jednej formy.
- Podczas przyjęcia - rozpoczął rozmowę - będę podawał się za jednego z gości w celu wtopienia się w tłum. Jako że nie byłem zaproszony, mam nadzieję iż będę mógł się podawać za osobę towarzyszącą. Proponuję określić jedną wersję mojej tożsamości w celu uniknięcia nieporozumień. Przedstawiał się będę jako Kayaba Oroshi, kupiec z Ryuzaku i Pani dobry znajomy. Zmienię moją aparycję już podczas podczas podróży, w ten sposób jedynie nasza dwójka będzie o tym wiedziała. Prosiłbym jedynie o dostarczenie odzienia, może być proste kimono, najlepiej nieograniczające ruchów. Im mniej będę się wyróżniał, tym większe będą szanse na pochwycenie atakującego. Proces zamiarny może być nieco niewygodny do obserwowania, pozwolę więc sobie zasłonić twarz. - Murai chwycił swój płaszcz i zakrył nim swoją głowę. Następnie rozpoczął proces przemiany. Powoli nici w jego ciele zmieniały swoje ułożenie i strukturę, tym samym nadwyrężając fizyczny kształt jego ciała. Naciągając skórę gdzie trzeba było. Czyniąc się nieco wątlejszym niż do tej pory, jak gdyby nie był umięśniony. Zmieniając barwę swojego głosu. Celem było stworzenie persony której nikt by nie podejrzewał o bycie wyszkolonym ninją przy jednoczesnym zachowaniu wszelakich wartości bojowych.
- Przy okazji mogłaby mi Pani powiedzieć nieco o swojej służbie. I samych gospodarzach przyjęcia. Wypadałoby znać takie szczegóły, z pewnością przydadzą się podczas wtapiania się w tłum. - rzekł jeszcze podczas transformacji, przykryty szatą. Informacje które uzyskał mogły mu się faktycznie przydać i nie należało ich bagatelizować, a na pewno nie mógł zrobić tego sam Kakuzu. W końcu jego twarz wyłoniła się spod szaty. Całkowicie inna niż do tej pory. Najważniejsze jednak elementy zostały na swoim miejscu - oczy, brwi, włosy no i rzecz jasna szwy. Które starał się zmniejszyć jak tylko mógł żeby nie przyciągały uwagi. Mógł podawać się za Kakuzu-kupca, nie było z tym żadnego problemu. Chyba.

Dotarli do posiadłości. Nie wyróżniała się niczym specjalnym, ot posiadłość jakich wiele. Typowy widok typowego bogackiego domu. Po pewnym czasie wszystko zaczynało popadać w schematy i klisze, zaczynało się wyłapywać wspólne elementy wielu, pozornie niepowiązanych, rzeczy. Tak też było i teraz. Większość domów ważnych osobistości parających się kupiectwem była w zasadzie tym samym. Ale nie mógł pozwolić sobie na całkowicie szczery komentarz. Nikt by sobie tego nie życzył. Murai w przebraniu jedynie kiwnął głową w stronę przydzielonego mu pracownika. Nie nadwyrężał głosu. Nie nadwyrężał ruchów. W tym momencie mógł być na terenie wroga.
- Łaźnia będzie dobrym pomysłem. Proszę mnie zaprowadzić. - odpowiedział całkowicie szczerze i zgodnie z prawdą. Nie był w stanie wtopić się w tłum brudny od krwi i kurzu, nie przy eleganckich i pachnących jegomościach. Po szybkim i dokładnym odświeżeniu wrócił do pokoju, pilnując rzecz jasna żeby nikt nie zaglądał w jego rzeczy. Ani na chwilę nie spuszczał ich z oczu. Będąc już samotnie w pokoju i odprawiając sługę zabrał się za kontrolę swojego uzbrojenia. Dokładnie i z najwyższą ostrożnością sprawdzał jego stan. Chciał się upewnić co do środków, które posiadał i których mógł użyć. I czekał, co innego mu zostało?


Użyta technika do transformacji:
Nazwa
Jiongu: Henge no Jutsu

Dziedzina
Klanowe

Ranga
B

Pieczęci
Brak

Zasięg
n/d

Koszt
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4%

Opis Praktycznie całe ciało Kakuzu zbudowane jest z nici, które zastępują także mięśnie. Technika wykorzystuje ten fakt i możliwość poruszania nićmi wewnątrz organizmu. Za jej pomocą i z ogromną ilością skupienia niezbędnej do prawidłowego wykonania, Kakuzu zmienia rozkład nici w swoim ciele i tym samym zmienia jego proporcje. Dodatkowe nici w odpowiednich miejscach mogą uczynić użytkownika bardziej barczystym, imitować faktyczną muskulaturę albo nadmiar tłuszczu. To samo tyczy się twarzy, możliwa jest zmiana jej rysów na takie bardziej odpowiadające użytkownikowi. Skóra z kolei może być odpowiednio naciągana od wewnątrz celem osiągnięcia odpowiedniego efektu, na przykład nieco chudszej postury albo innego konturu twarzy. Nikt też nie broni na pozbywanie się z ciała nadmiaru nici bądź generowanie nowych. Technika polega więc na transformacji użytkownika i tym samym utracie cech charakterystycznych wynikających z budowy ciała. Możliwe jest nawet zmienienie swojego głosu przez odpowiednią manipulację nićmi z których stworzony jest narząd za to odpowiedzialny (fałd głosowy).

Technika jest bardziej użyteczna od Henge, gdyż jest to zmiana stała. Jedna technika i możemy stworzyć sobie sześciopak na czas nieograniczony chakrą ani koniecznością ponownego użycia techniki. Jest to też niewykrywalna zmiana dla sensorów, bowiem nie pokrywamy się powłoką z chakry, a zmieniany formę naszego ciała od wewnątrz.

Zmiany nie mogą być bardzo drastyczne, w przeciwnym wypadku skóra po prostu nie wytrzyma i całość będzie wyglądała niesamowicie sztucznie. Niektórych elementów wyglądu nie da się zmienić, w tym włosów, oczu i brwi, a także cech skóry - blizn, szram, krost i oczywiście nie da się ukryć faktu bycia Kakuzu. Osoba która dobrze zna użytkownika może się zatem połapać. Tak samo nie zmienimy chakry i sensor dobrze z nią obeznany nie da się nabrać na zmianę wyglądu. Wszystko musi też trwać (kilka minut w pełnym skupieniu), co skutkuje niemożnością jakiejkolwiek walki. Zmiany w rozmieszczeniu nici nie wpływają na statystyki w sposób pozytywny, ale w przypadku zbyt wielkich zmian proporcji może dojść do utraty balansu ciała i w efekcie do ujemnych modyfikatorów zależnych od oceny prowadzącego.

Link do tematu postaci KLIK!
Murai
 

Re: Posiadłość Rodziny Okamura

Postprzez Nikusui » 27 lut 2019, o 22:35

Wyprawa rangi B
Dla Muraia
33/...


Podczas podróży był czas, by ustalić jeszcze parę szczegółów, które mogły być znaczące. Oczywiście kobieta wysłuchała słów Muraia, już w myślach zgadzając się z tym, co mówił. Fałszywa tożsamość, nie tylko jako imię i nazwisko, ale również i wygląd. To było dość zaskakujące. Co prawda uszanowała stwierdzenie, że cały proces jego, jakby to powiedzieć, przemiany, mógł nie być zbyt entuzjastyczny dla oka, dlatego powstrzymała się od spoglądania, głowę odwracając w drugą stronę i jedynie potwierdzając jednym słowem, że owszem, zgadza się na takie ustalenia.
- Bal organizowany jest przez rodzinę Yotikiri. Mają dość długą historię, ale coraz to bogatszą. Od dziada zajmowali się wyrobami jubilerskimi. - kobieta przerwała na chwilę i uśmiechnęła się, jakby krzywdo. - No, teraz po prostu nad tym czuwają, od reszty mają ludzi. Rozwinęli się na tyle, że posiadają dość spory sklep w Shigashi no Kibu. Bal ma pomóc w kontaktach z osobami w Ryuzaku no Kibu. Rozumiesz, rozszerzenie działalności. - dodała, poprawiając kosmyk swoich włosów i założyła go za ucho. To było wszystko, co wiedziała i co powinien wiedzieć Kakuzu. - Z gospodarzami zapoznam cię niemal na początku. - dopowiedziała dla pewności, by nie musieć tutaj opowiadać o tym, jak wyglądają i tym podobne. Gospodarzy wcale nie było trudno poznać, to oni byli przecież w centrum zainteresowania. To do nich gnał każdy z przybyłych gości.
- Tobie wszelakiego wsparcia będzie udzielał Hayate. Do tej pory nigdy nie zawiódł, chociaż czasem aż podejrzana jest ta jego perfekcyjność. - zażartowała na koniec, cicho śmiejąc się pod nosem. Prawdą jednak był fakt, że nigdy nie nadwyrężył jej zaufania i to właśnie on odprowadził Kakuzu do pokoju w późniejszym czasie. - Przy mnie będą dwie służki. Jedna to Shinyo, drugiej niestety nie znam. Ta, która miała być, się rozchorowała, więc Shinyo znalazła zastępstwo na szybko, swoją kuzynkę. Moja służba ubrana będzie w czerń i fiolet, dosyć łatwo będzie szło ich rozpoznać. - I to było wszystko, czym zdążyła się z mężczyzną podzielić. Dotarli na miejsce, gdzie powitał ich mały komitet. Składał się z czterech mężczyzn, ale tak jak wspomniała Kanako, odziani byli w skromne ubranie w kolorze czerni i fioletu.
Kobieta jeszcze raz spojrzała na Muraia, aby zapamiętać jego nowy wygląd i już po chwili zniknęła mu z widoku, podczas gdy bagaże były wypakowywane i zabierane przez trzech młodych mężczyzn. Jeden ze sług oczywiście po tym, jak odprowadził Muraia do pokoju, postanowił spełnić jego prośbę i zaprowadzić go do łaźni. Tam Kakuzu miał chwilę, żeby się odświeżyć i rzeczywiście, nikt mu nie przeszkadzał. Czekały również na niego suche ręczniki, wszystko było przygotowane na przybycie gościa. Czy to dziwne? Może niekoniecznie, gdy pochodziło się z bogatej rodziny i goście mogli zjawić się w każdej chwili. Przezorny zawsze ubezpieczony.
Reszta wieczoru oraz nocy przebiegła spokojnie. Nie działo się nic niepokojącego, nic nie zapowiadało jakichkolwiek problemów. Dla Muraia zostało przygotowane śniadanie, później również lekki obiad, w dość niedużym odstępie czasu. Wedle życzenia - mógł zjeść w swoim pokoju, bądź też w dość dużym salonie, ale i tak jadłby sam. Co jak co, ale kto ma wiedzieć czy Kakuzu jedzą czy też nie?
Kanako miała czas, żeby się przygotować. Droga nie była aż tak daleka. Bal odbywał się w posiadłości znajdującej się tuż przy granicy z Yusetsu. Kiedy nadszedł czas, Murai został odprowadzony do wyjścia, oczywiście przez Hayate. Po chwili pojawiała się również kobieta, w towarzystwie dwóch kobiet, które niosły niewielkie bagaże.
- Jak noc, Oroshi-san? - zapytała z delikatnym uśmiechem, po czym zerknęła porozumiewawczy na Hayate. Ten otworzył drzwi i ruszyli w stronę powozu, który miał ich dostarczyć na miejsce. Znajdował się też drugi, nieco mniej okazały, który miał być dla służby, a więc dwóch kobiet oraz Hayate.
Jak tylko wsiedli do środka, powozy ruszyły. Kobieta miała na sobie dość bogato zdobione, fioletowo-białe kimono. Włosy były upięte w wysoki kok, a na szyi widniał okazały naszyjnik z białymi, wartościowymi kamieniami. Być może prezent od gospodarzy balu.
- To tak na długo? - zapytała z czystej ciekawości, oczywiście mając na myśli jego wygląd. Było to jakaś sztuczka, ale jaka, nie miała pojęcia. No, w sensie, pewnie nic, co potrafiłby każdy ninja. Musieli być jego ostrożni, żeby Murai nie został szybko zdemaskowany.

z/t -> viewtopic.php?f=95&t=7019
Murai - jeśli chcesz, możesz dać post na szlaku z z/t, lub już w samej posiadłości


Hayate - sługa służący wsparciem dla Muraia
Shinyo - służka Kanako
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
Gracz nieobecny
 
Posty: 1029
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 12:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Posiadłość Rodziny Okamura

Postprzez Seinaru » 17 lut 2020, o 16:22

Ostatni przeciwnik nie miał zbyt wiele do powiedzenia w bezpośrednim starciu. Gdy tylko Seinaru udało się ominąć skierowaną w niego technikę, było już za późno na postawienie defensywy. Pchnięcie w krtań wroga sprawiło, że jego ciało osunęło się bezwładnie na ziemię. Z powalonym i dobitym przed sekundami szermierzem tworzyli duet, który nie był już w stanie zagrozić samurajowi i rachmistrzowi. Jednakże zanim Kei oddalił się z miejsca zdarzenia, przetrzepał kieszenie pokonanych w poszukiwaniu notatek, liścików czy czegokolwiek, co mogłoby naprowadzić go na trop tych, którzy zaaranżowali ten atak. Seinaru nie miał bowiem wątpliwości, że ci tutaj to jedynie pionki wysłane jako najsłabsza siła ognia, która miała jedynie spróbować szczęścia w wyeliminowaniu tropicieli porwanego dziecka, nie zaś ostatnia linia obrony i działa, która szajka wytoczyła w ostateczności. Podczas przeszukania ciał, Keiowi w oczy rzucił się jednak nie notes ani pisemne rozkazy od szefostwa bandy, lecz nietypowy wzór wytatuowany na ciele jednego z pokonanych. Przypatrywał mu się przez chwilę w zamyśleniu i po chwili podsumował wyciągnięte wnioski.
- Heh, kurczak... - Po czym stanął na równe nogi i wrócił do Tona, aby mogli kontynuować podróż do wioski rodu Okamura.
- Nie było chyba tak strasznie, co? Dalej jesteś w jednym kawałku? - Zagadnął do niego jeszcze, aby upewnić się, że nic nie umknęło jego uwadze i rachmistrz rzeczywiście nie odniósł żadnych obrażeń. Jeśli istotnie tak było, to mogli kontynuować wędrówkę, aż dotarli do celu, gdzie znowu trzeba było znaleźć nocleg. Był już bowiem wieczór, a niezaprawieni w bojach zwykli ludzie mieli swoje pokłady wytrzymałości.
- No dobra, znasz jakiś hotel albo kogoś, u kogo moglibyśmy zatrzymać się na noc? Musimy jak najszybciej złapać jakiś trop, żeby nam nie uciekli. Trzeba działać szybko i dać o sobie znać w ostatniej chwili, chociaż i tak myślę, że już wiedzą że tu jesteśmy. - Rzekł do Tona i czekał na jego odpowiedź. W tym momencie do głosu miały dojść jego znajomości i kontakty i być może uda mu się znaleźć jakąś bezpieczną przystań na nadchodzącą noc.
Obrazek
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 2415
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 28
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba z tyłu na biodrach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Posiadłość Rodziny Okamura

Postprzez Ichirou » 17 lut 2020, o 21:51

Obrazek
Wyprawa rangi B
Seinaru
39/57


Czy Seinaru zwrócił uwagę na swój nowy nabytek? Czy dostrzegł, że krew wrogów, choć szybko zmyta przed deszcz, pozostawiła na broni ledwie zauważalny ślad? Że grot włóczni nabrał na ostrości? Może tak, może nie, ale niezmiennym pozostawał fakt, że oręż samuraja był niebezpieczniejszy niż jeszcze przed paroma chwilami.
Kiedy przeszukiwał kieszenie poległych, w ręce wpadła mu dość interesująca rzecz. Ot, kartka z krótkimi notatkami. Teraz już trochę poplamiona krwią i zmoknięta od deszczu, ale wciąż możliwa do rozczytania.

    Dzień 1. Zastraszony Kirigaya zamknął się w swoim mieszkaniu. Myśli, że się ukrył.
    Dzień 2. Nie wyszedł z domu ani na chwilę.
    Dzień 3. Odwiedził go jakiś mężczyzna. Został na noc. O świcie opuścili razem dom.
Rachmistrz potrząsnął łbem i przebąknął coś pod nosem, że się trzyma, ale po jego zachowaniu można było stwierdzić, że ledwo. Nie zszedł na zawał, to było najważniejsze.
- W-wiem o jednej gospodzie z noclegiem, a-ale to nie jest najlepszy pomysł. N-nie powinniśmy tak pokazywać się przy wielu ludziach... - stwierdził strapiony, a chwilę później doznał małego olśnienia. - Ale mam tu jednego znajomego. Masazumi mu na imię. Przedsiębiorca. Robię mu rachunki od lat, raz nawet wyratowałem go z opresji, kiedy miał problemy natury księgowej z Panem Okamurą... Tak czy inaczej, ufam mu. Moglibyśmy go odwiedzić, popytać. Prywatna kwatera o wiele bezpieczniejsza od przybytku pełnego różnych klientów...
Zabranie ze sobą Tona i ratowanie mu dupska w czasie potyczki na szczęście przyniosło jakąś korzyść. Mężczyzna mógł uruchomić lokalne koneksje. Nawet jeżeli nie miały one jakoś szczególnie pomóc dalszemu śledztwu, to spokojne lokum w niespokojnym czasie było i tak czymś wartym odnotowania.
Nauczyciel poprowadził swojego wybawcę uboczem wioski, omijając główne ulice, przez które czasem przewijali się jacyś ludzie. Niedługo później dotarli do odpowiedniego domostwa. Na tle wioski, w której mimo wszystko najwięcej było rolników, budynek prezentował się całkiem nieźle.
Ton zapukał w drzwi nerwowo, a niedługo później w progu pojawił się ubrany w szlafrok, zaspany mężczyzna w średnim wieku, o wyraźnych zakolach i starannie przyciętej brodzie i wąsie.
- Ton? A co ty tu? Nie mogłeś listu wysłać? - odezwał się gospodarz i zaraz po tym ziewnął.
- N-nie... O coś innego chodzi. Potrzebujemy noclegu, wpuścisz nas? Zaraz wszystko opowiem.
- Yyyy, no tak, tak, ugoszczę. Tylko cichutko, bo stara już zasnęła. No i te buciory zdejmijcie, bo nie da wam żyć za wniesienie błota. Było jakąś bryczkę opłacić, a nie o własnych nogach taki kawał iść, no ale tobie to zawsze pieniądza szkoda - stwierdził, wpuszczając obu panów do środka. Przyjrzał się uważnie Seinarowi, ale nie skomentował jego osoby. Wprowadził ich potem do saloniku i zapalił ze dwie świece, by chociaż trochę przegonić panując w środku mrok.
- Pewnie was w gospodzie nie przyjęli, co? Znasz tego właściciela, Ienobu? Skurczybyk w nosie ma miejscowych, nawet ich na gorzałkę nie wpuści, bo jacyś obcy zaświecili mu pieniądzem przed nosem i praktycznie cały lokal najęli na cholera wie ile... No to co, może herbatki? - odezwał się, przecierając ochoczo ręce, tak jakby ta herbatka miała nie być tylko herbatką. Ton jednak od razu potrząsnął przecząco dłonią na znak, że nie ma ochoty.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3300
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG/Discord: Ichi#9163

Re: Posiadłość Rodziny Okamura

Postprzez Seinaru » 18 lut 2020, o 14:10

Jak widać, dobre uczynki popłacają. Po uratowaniu Tona nadszedł czas, aby to on przejął pałeczkę i poprowadził duet tam, gdzie mogli znaleźć tymczasowe schronienie. Ciężko było rozwiązać całą sprawę w biegu zaraz po wejściu do zupełnie nowej i nieznanej samurajowi wioski.
- No jasne, chodźmy go odwiedzić. Jestem tuż za tobą... - Odparł Seinaru na propozycję odwiedzin pana Masazumi. Wyglądało na to, że Ton nie kłamał i istotnie może pomóc im w odnalezieniu się w Okamurze, a co za tym idzie szybciej doprowadzić do odnalezienia chłopca.
Gdy stanęli przed domem tutejszego kupca, Kei przed wejściem rozejrzał się jeszcze dookoła, aby upewnić się, że nikt ich nie obserwuje. Tak czy siak oboje z Kirigayą weszli do środka, aby tam się wysuszyć, ogrzać i nareszcie usiąść.
- Bardzo dziękuję za gościnę. Seinaru Kei, pasterz z Teiz. - Przedstawił się samuraj, aby dobrego wychowania stało się zadość.
Tuż po przedstawieniu się, uszu Keia doszła jednak pierwsza podejrzana informacja. Masazumi nie miał chyba pojęcia czemu zawdzięcza odwiedziny swojego księgowego i jego przyjaciela, toteż na pewno nie ważył własnych słów. Dlatego też informacja o tym, że grupa obcych osób wynajęła dla siebie całą tutejszą gospodę na pewno była godna uwagi.
- Herbatka byłaby super, poproszę. Tylko bez żadnych wkładek, jeśli można... - Powiedział Kei zdejmując swoje laczki i zostawiając je w progu. Odwiesił również mokry płaszcz, odstawił włócznię i dopiero wszedł głębiej do mieszkania.
- A co to za bogacz wynajął sobie cała gospodę? Jakiś daimyo czy inny szlachcic was odwiedził? - Zagaił jeszcze raz poruszony przed chwilą temat, a następnie dodał jeszcze drugiej pytanie.
- Szukamy z Tonem zaginionego dziecka. Ośmioletni chłopiec, kulawy. Uczeń pana rachmistrza. - Wskazał ręką na swojego towarzysza, a następnie dodał jeszcze.
- Widział pan tutaj ostatnio takie dziecko?
Obrazek
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 2415
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 28
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba z tyłu na biodrach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Posiadłość Rodziny Okamura

Postprzez Ichirou » 19 lut 2020, o 01:29

Obrazek
Wyprawa rangi B
Seinaru
41/57


Masazumi okazał się całkiem poczciwym gospodarzem, który nie przyjął zmęczonych podróżą pod dach, ale i był skory ugościć ich gorzałeczką. Posmutniał, kiedy obaj panowie odmówili wypicia czegoś na rozgrzanie. Wyraźnie brakowało kompana do czegoś mocniejszego, bo samemu to jednak nie wypadało. Tak czy inaczej, mężczyzna przytaknął na życzenie przybyszów i zniknął na parę chwil w kuchni, wcześniej wskazując miejsce, w którym można było się rozpłaszczyć i zostawić mokrą i brudną wierzchnią odzież.
Niedługo później wszyscy zasiedli przy gorącym naparze i wrócili do wcześniejszej rozmowy. Ton, choć był u znajomego, wydawał się dosyć cichy i przygaszony. Chyba wciąż był wstrząśnięty ostatnimi wydarzeniami, a przy tym było mu trochę wstyd i nie chciał się przyznawać się do oddania podopiecznego w ręce przestępców.
- A jaki tam bogacz czy panicz – odpowiedział gospodarz. Machnął przy tym niedbale. – To jacyś goście, nie żadna szlachta, jakieś interesy tu chyba robią, czy cholera wie co. Somsiad wczoraj poszedł do tej gospody, bo stwierdził już, że nie usiedzi, to tamci go nawet do środka nie wpuścili, bronią pogrozili i kazali spieprzać. No i jest ich chyba trochę. Uporczywe, bo lokal tak jakby zarekwirowany i nie ma gdzie się spotkać. Dziwna sprawa, bo trochę podejrzani są, ale dymu w sumie nie robią. Miejscowi boją się ich zaczepiać, bo pierwszego dnia paru zarobiło guza u tych typów. Ale prócz tego to spokój.
Gospodarz siorbnął herbatę i wysłuchał kolejnego pytania. Pokręcił na nie przecząco głową.
- A to pierwsze słyszę, nie kojarzę. Dzieciaki czasem widuję, ale wszystkie miejscowe. Tak daleko ci ten uczeń uciekł, że go aż tutaj szukasz? – zapytał, kierując spojrzenie do Tona. Tamten jednak wzruszył coś ramionami i mruknął cicho, pełen zakłopotania niewygodnym tematem. Zerkał przy tym dyskretnie na samuraja z nadzieją, że ten go nie wyda przy znajomym.
Masazumi był chętny do dalszej rozmowy, ale raczej nie miał już zbyt wiele informacji, które mogłyby zainteresować przybyszów. Powiedział już wszystko, co wiedział. Napomknął tylko, że lokal zarekwirowany jest przez nietutejszych od przynajmniej kilku dni. Jeżeli został spytany o lokalizację gospody, to wskazał jej miejsce ulokowania, które było po drugiej stronie wioseczki.
Rachmistrz, gdy znalazł chwilę na osobności z Keiem, zadeklarował, że wolałby pozostać w bezpiecznych czterech ścianach znajomego do czasu rozwiązania sprawy. Oznajmił, że takie nerwy nie są dla niego, a poza tym na typ etapie poszukiwań będzie bardziej kulą u nogi niż wsparciem. Ton niewiele już mógł wnieść do śledztwa i kontakt z Masazumim było najlepszą rzeczą, którą mógł zaoferować.
Wszystko więc już zależało wyłącznie od pasterza z Teiz, który był zdany wyłącznie na siebie. Jeżeli chciał, mógł przenocować w pokoju gościnnym.

    Jeżeli Seinaru ma jeszcze jakieś pytania, może je zadać, ale ogólnie to proszę o jakieś plany na dalsze działania.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3300
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG/Discord: Ichi#9163

Re: Posiadłość Rodziny Okamura

Postprzez Seinaru » 19 lut 2020, o 13:42

- No ta, to rzeczywiście podejrzane. - Seinaru przytaknął Masazumiemu, gdy ten skończył opowiadać o okupowanej karczmie. Niby właściciel miał prawo dysponować swoim przybytkiem jak mu się żywnie podobało, lecz był to trop co najmniej warty sprawdzenia. Z drugiej jednak strony Kei wydumał, że gdyby sam był bandą podróżującą z porwanym dzieckiem, to unikałby takiego rozgłosu i zwracania na siebie uwagi. Jedno z drugim trochę mu się gryzło, chyba że szajka czuła się tak pewna siebie i bezkarna, że nie dbali o to czy ktoś będzie czy nie w stanie ich znaleźć.
Seinaru oczywiście wypytał gospodarza o lokalizację gospody, miał zamiar sprawdzić ten trop od ręki, jeśli ten sam wpada mu w ręce. Jaki był sens czekać do rana i spać tuż obok wroga, który zapewne wie o tym, ze jest ścigany? Gdy Ton zabrał go na stronę i zaczął wykładać swoje racje, Kei z chęcią poparł jego pomysł. Walka w lesie była o wiele trudniejsza, gdy musiał jednocześnie atakować wroga i bronić sprzymierzeńca. Teraz gdy Kirigaya zostanie z tyłu w bezpiecznym miejscu, Seinaru będzie mógł w razie konieczności pójść na całość.
- Zostańcie tu i zamknijcie drzwi. Niech nikt nie wychodzi z domu i nikogo nie wpuszczajcie dopóki nie wrócę. - Poinstruował obu Panów i choć dla Masazumiego było to zapewne zaskakujące, odpowiednie wyjaśnienia sytuacji Seinaru pozostawił rachmistrzowi. Sam zaś złożył kilka pieczęci i puffnał w obłoczku dymu, z którego po chwili wyłonił się użytkownik Suitonu, z którym Kei stoczył walkę w lesie. Zamiana w jednego z bandy była kluczowym elementem w jego planie. Jeśli ci z karczmy odstraszają wszystkich oprócz swoich, to albo przegonią również jego, albo wpuszczą do środka. To zaś będzie oznaczało, że znajdująca się tam banda jest odpowiedzialna za porwanie, a poszukiwany chłopiec może nawet jest tam przetrzymywany właśnie w tej chwili.
Udając od tej chwili swojego niedawnego przeciwnika, Kei wyszedł z domu Masazumiego i skierował się do wskazanej mu karczmy. Miał ze sobą swoją włócznię, jednak nie obawiał się, że ona go zdemaskuje. W razie pytań miał zamiar odpowiedzieć, że jest to trofeum, które zabrał po zabiciu ochroniarza Tona i teraz należy do niego. Nie wiedział jednak co spotka go w gospodzie, więc był gotowy na wszystko. Pierwszym celem było dostanie się do środka i infiltracja, czy rzeczywiście w środku znajduje się Hitosu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 2415
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 28
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba z tyłu na biodrach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Posiadłość Rodziny Okamura

Postprzez Ichirou » 19 lut 2020, o 21:43

Obrazek
Wyprawa rangi B
Seinaru
43/57


Pasterz z Teiz był na tyle wytrzymały, że nie straszna mu była jedna nieprzespana noc. Nie chciał więc tracić czasu na niepotrzebne postoje i przy okazji ryzykować zdemaskowaniem. Postanowił działać od razu i sprawdzić swój największy trop. Tym razem już samotnie, bo bez Tona, który nawet bez polecenia nie wyściubiły nosa z domostwa swojego poczciwego znajomego. Rachmistrz tym samym opuścił scenę, co oznaczało rozpoczęcie kolejnego improwizowanego aktu na zakrwawionych deskach teatru zwanego potocznie życiem.
Panowie pozamykali dom na wszystkie spusty, a Seinaru wyruszył na spacer na drugą stronę wioski, uprzednio upodabniając się do pokonanego przeciwnika za pomocą elementarnej techniki ninjutsu. Było już późno, więc dróżki były opustoszałe. W czasie krótkiego spaceru nie minął więcej niż dwóch, może trzech mieszkańców. Gospoda chyba jednak nie spała. Już z większej odległości dało się dostrzec kilka źródełek światła, których słaby blask nieśmiało wymykał się przez okna na zewnątrz.
Odbiór wizualny lokalu był trochę ograniczony przez panujący wszechobecnie półmrok, ale nie było problemu w wyłapaniu najistotniejszych faktów dotyczących obiektu, do którego właśnie kierował się samuraj. Lokal w całkiem przyzwoitym stanie utrzymania. Raczej nieduży, bo w końcu nie była to żadna stolica, tylko wioska jakich wiele w prowincji. Budynek miał parter i pięterko, połączony był z niewielką stajnią. Nieopodal frontu karczmy znajdowała się szopa, na tyłach z kolei jakaś drewniana wiata.
O elewację szopy oparty był jakiś koleś. Chyba uzbrojony. Troszeczkę przysypiał. Rozbudził się jednak, kiedy zobaczył nadchodzącego Seinara, ale to w sumie tyle z jego działań. Chyba rozpoznał użytkownika suitonu i pozwolił mu zbliżyć się do lokalu. Przed wejściem stał kolejny osobnik, też z bronią przy pasie. Bardziej rozbudzony, ale również nie zaalarmowany nadejściem przybysza.
- Co ty, kurwa, tutaj robisz? Miałeś siedzieć w Yakiniku i obserwować... A zresztą, nie mnie się tłumacz - stwierdził zdegustowany i machnął niedbale ręką, po czym usunął się na bok i pozwolił bohaterowi wejść do środka.
Kei znalazł się w głównej sali gospody. Nie była wielka, bo mieściło się w niej tylko kilka stołów. Naprzeciwko znajdował się bar z przejściem na zaplecze, po prawej natomiast ulokowane były schody na antresolę, z której można było dostać się do kilku pomieszczeń, prawdopodobnie sypialnianych. Ot, typowe rozwiązanie. Prawie wszystkie knajpy były budowane na jedną modłę.
Ledwo wlazł do środka, a już został zaczepiony przez jakiegoś czarnowłosego typa, który siedział z dwoma innymi gośćmi przy okrągłym stoliku nieopodal wejścia do lokalu. Zabijali nudę grą w kości.
- Skąd żeś się tu wziął i czemu nie zajmujesz się swoją robotą? Ja jebię, mieliście jedno zadanie. Właśnie, gdzie jest Ryozo? Co z nauczycielem? Tłumacz się i to szybko, bo właśnie tracę cierpliwość - odezwał się niezadowolony, a dwójka siedząca przy nim zamilknęła. Podobnie zresztą jak pozostali, którzy znajdowali się w lokalu, bo było tu jeszcze parę osób. Nikt tu raczej nie wyglądał na cywila. Jeżeli nie mieli broni tuż przy sobie, to ta spoczywała gdzieś nieopodal. Żadnego dzieciaka nie było.
Osobnik, który przemówił, zwrócił również uwagę na broń dzierżoną przez Seinaru, ale na ten moment nie podjął jej tematu.

Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3300
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG/Discord: Ichi#9163

Re: Posiadłość Rodziny Okamura

Postprzez Seinaru » 20 lut 2020, o 15:17

Plan chyba wypalił. Kei bez wzbudzania podejrzeń zbliżył się do swojego celu i choć na wejściu został zaczepiony przez tymczasowego wykidajłę, to nie robił mu on zbyt wielu problemów z wejściem do środka. Na jego powitanie Kei wzruszył tylko bezradnie ramionami. Seinaru uważnie obserwował nie tylko tego typa, ale w oczy rzucił mu się również ktoś stojący nieopodal. Wyglądało na to, że zabezpieczali się jak mogli, a ich liczba była chyba większa niż pospolitych bandyckich zgrai.
Wchodził w paszczę lwa. Dobrze przynajmniej, że pozwolili mu zachować włócznię. Szybko okazało się, że wewnątrz gospody z bronią każdemu było do twarzy. Gdy samuraj znalazł się w środku szybko zlustrował pomieszczenie, aby wyłapać wszystkich obecnych, ich ilość i aktualną pozycję. Pierwszy, drugi, trzeci... w sumie chyba siedmiu, którzy znajdowali się w głównej sali. Cholera wie ilu jeszcze siedziało w pokojach albo pilnowało drugiej strony karczmy. Na pierwszy rzut oka nie wyglądało to dobrze, ale na razie wystarczyło po prostu nie wypaść z roli. Problem polegał jednak na tym, że bardzo trudno jest wcielić się w kogokolwiek jednocześnie cały czas improwizując. Kei musiał myśleć bardzo szybko, zwłaszcza że od wejścia został zaczepiony przez kogoś, kto budził chyba wśród pozostałych respekt. Respekt albo strach. Kei przełknął ślinę, co dało mu sekundę na zebranie słów w jakieś normalne zdanie.
- Nie ma sensu już tam siedzieć. Ryozo i ten rachmistrz nie żyją. Chyba wynajęli kogoś, żeby odbił chłopaka, bo Ton wyruszył razem z nim tutaj. Zasadziliśmy się na nich na drodze. Ryozo zginął w walce, tak samo jak Ton i... ten sławny pasterz, Seinaru Kei. To jego włócznia, zabrałem ją na dowód. - Wskazał na nią wzrokiem, a następnie zaświeciła mu się w głowie jeszcze jedna lampka.
- Bachor tutaj jest? Nie wiadomo czy ktoś jeszcze nie będzie próbował szczęścia. - Zapytał wprost swojego "szefa" i być może uda mu się uzyskać jednoznaczną odpowiedź. Wtedy będzie mógł działać bardziej zdecydowanie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 2415
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 28
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba z tyłu na biodrach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Posiadłość Rodziny Okamura

Postprzez Ichirou » 21 lut 2020, o 20:14

Obrazek
Wyprawa rangi B
Seinaru
45/57


Pasterz owiec niczym kameleon zmienił kolor i przybrał postać koguta, wszedł do paszczy lwa i stanął pomiędzy wronami, próbując krakać tak jak one. Całkiem sporo odniesień do świata zwierząt, jednak porwanie niewinnego dzieciaka, którego dopuściła się tajemnicza grupa, było absolutnie nieludzkie.
Choć był mistrzem włóczni, to sprawdzał swoje siły w trudnej sztuce indagacji, starając się wyciągnąć od nieprzyjaciół jak najwięcej informacji, szczególnie tych dotyczących uprowadzonego chłopca. Jeżeli Seinaru cokolwiek znał się na ludziach, to w postawie swojego rozmówcy mógł dostrzec wyraźne niezadowolenie, a nawet i złość. Najwyraźniej pojawienie się tego typka, pod którego właśnie się podszywał, było czymś zupełnie niespodziewanym i mocno odbiegającym od wcześniej ułożonego planu działania.
- Seinaru Kei tam się pojawił? Ten Seinaru Kei? Ja jebię, to masz kurna szczęście, że się zasadziliście na niego, bo w otwartym starciu miałbyś pewnie marne szanse – stwierdził zdenerwowany, zaraz po tym ugryzł się w zaciśniętą pięść, tak jakby miało to w jakiś cudowny sposób wspomóc jego procesy myślowe lub przywrócić wewnętrzny spokój.
- Kuźwa… To i tak nic nie zmienia, że to nie ty decydujesz, co ma sens, a co nie. Mieliście pilnować cały czas kwatery nauczyciela. To było bardzo pewne, że ktoś z Ryu się tam zakręci. Co jak pójdą kolejni twoim śladem? Miałeś jakiś ogon? Skąd w ogóle Ton wiedział, dokąd iść, skoro nasza kryjówka mała być tajna? – rzucił serią pytań, wciąż szukając pomysłu na rozwiązanie problematycznej sytuacji. Stukał przy tym nerwowo palcami o blat stołu. Dumał, dumał i wreszcie wydumał.
- …wiem! Weźmiemy trofeum po pasterzu i podeślemy je do Szkoły Ryu jako jasny przekaz, że chuja nam zrobią. Zresztą, nasze zasady były jasne, muszą gnoje za to jakoś zapłacić.
- Odrąbiemy palucha dzieciakowi i podrzucimy razem z dzidą, to im się odechce rumakowania – zasugerował osobnik siedzący przy tym samym stoliku.
- O, o, o, to mi się podoba. I skrócimy im jeszcze czas na odpowiedź – zadeklarował wyżej postawiony, po czym klasnął w ręce. Rozejrzał się szybciutko po sali i zatrzymał wzrok na samotnie siedzącym osobniku przy ścianie, po jego prawicy.
- Weźmiesz od niego włócznię i z Jakuchu zajmiecie się podrzuceniem jej do Szkoły. No i palucha też – oznajmił, a potem przeniósł spojrzenie na przeciwną stronę, czyli tam gdzie siedziała dwójka mężczyzn przy schodach. – Te, te, skoczcie na górę do bachora i odetnijcie mu jednego palucha. Tylko jakoś z głową to zróbcie, żeby młody się nie wykrwawił za bardzo. Opatrzcie go, czy coś – wydał polecenie, na co ci średnio zadowoleni podnieśli się ospale z miejsc, mrucząc coś pod nosem.
Samotnie siedzący (po lewej stronie Seinara) wstał od stołu i ruszył w kierunku pasterza, by odebrać od niego trofeum po pokonanym, sławnym samuraju. W tym samym czasie dowodzący tutejszą brygadą wydał nowe polecenia Keiowi.
- Weźmiesz któregoś do pomocy i wrócisz się do Yakiniku. Będziecie dalej obserwowali kwaterę nauczyciela. My za to musimy pomyśleć nad zmianą kryjówki. Kuźwa, skoro Ton jakoś wiedział, to nie ma co ryzykować.

    Mapka - nie zmieniałem, ale ten na dole mapy właśnie zaczął iść do Seinara, a ci dwaj na górze zbierają się na schody ulokowane za nimi.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3300
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG/Discord: Ichi#9163

Re: Posiadłość Rodziny Okamura

Postprzez Seinaru » 22 lut 2020, o 00:21

Szczęście dalej mu sprzyjało. Seinaru udało się nie zdradzić prawdziwej tożsamości i nie tylko dostał się między swoje cele, ale również zdobył mnóstwo cennych informacji. Najważniejszą z nich była oczywiście ta, że poszukiwany chłopiec jest tutaj i jeszcze ma się dobrze. Czego więcej można było chcieć? Był nawet szacunek dla umiejętności samuraja. I choć nie były to komplementy wypowiedziane wprost, to fakt że jest wśród bandytów znanym postrachem połechtało trochę ego Keia.
Nie zdążył nawet zbierać myśli, aby odpowiadać na pytania swojego szefa. Ten rzucał na przemian dygresjami, pytaniami i rozkazami, a zhengowany samuraj stał tylko słuchając i przytakując rozumnymi oczami, odgrywając podporządkowanie. Sytuacja zrobiła się bardziej napięta, gdy polecenia przywódcy bandy zaczęły być wcielane w życie od ręki. Gdy chłopak usłyszał, że palce poszukiwanego dziecka mają zostać ucięte, a główny oręż za chwilę mu odebrany, nie czekał już dłużej. W sytuacji dookoła rozeznał się podczas gdy tamten bełkotał do niego o swoich dalszych planach. Oczywistym było, że pierwszy musi polec ten, który jest naprzeciw - lider zebranych tutaj zakapiorów. Być może nawet jego szybka egzekucja sprawi, że reszta odstąpi od jakiejkolwiek walki?
Jego pierwsza ofiara siedziała na krześle za stołem. Czy zdąży z tej pozycji zareagować? Seinaru wyczekał odpowiedniego momentu i gdy podchodzący do niego bandzior był jeszcze w bezpiecznej odległości, samuraj spiął wszystkie mięśnie i odbił się od podłogi jednym błyskawicznym susem w poziomie, wykorzystując cała swoją szybkość i sprawność fizyczną. To miało być jak mrugnięcie okiem, w jednym momencie tutaj, a w kolejnym ułamku sekundy włócznia miała przebić serce jego rozmówcy. Kei miał zamiar przeskoczyć tuż nad stołem i dosłownie wpaść na przeciwnika, przebijając jego klatkę piersiową i przybijając do baru znajdującego się za nim. Nie dbał już o podtrzymanie Henge, całą swoją koncentrację i skupienie przeznaczył na ten błyskawiczny atak. W razie gdyby ten szturm zakończył się niepowodzeniem, celem Keia było pchnięcie lidera bandytów z innej pozycji, a gdyby ten był poza zasięgiem miejsca w którym wylądował Seinaru, wtedy ostrze włóczni skieruje przeciw pozostałym jego towarzyszom, którzy siedzieli z nim przy tym samym stole.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 2415
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 28
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba z tyłu na biodrach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Posiadłość Rodziny Okamura

Postprzez Ichirou » 22 lut 2020, o 13:32

Obrazek
Wyprawa rangi B
Seinaru
47/57


Dowiedziawszy się tego, czego potrzebował, postanowił porzucić swoją przykrywkę w bardzo zdecydowany sposób. Dalsze utrzymywanie dotychczasowej roli nie przyniosłoby niczego dobrego – niczemu winny chłopiec zostałby okaleczony, pasterz rozstałby się z włócznią, a część Kogutów, którym wydano rozkazy, rozeszłaby się w różne strony. Śledztwo zostało zakończone. Rozpoczęła się potyczka.
Zmierzający w jego stronę osobnik nie zdążył podejść do Seinaru, ponieważ ten zerwał się do przodu niczym błyskawica. Samuraj wykonał ze dwa - trzy długie kroki i nabrawszy rozpędu wyskoczył z wyciągniętą przed siebie bronią. Śmignął ponad stołem, a zaskoczony szef bandy, dysponujący skróconym niemal do zera czasem reakcji, zdążył jedynie odchylić się do tyłu. To jednak nie wystarczyło. Grot włóczni zatopił się w jego klatce piersiowej, tuż obok serca, kiedy Kei był w najwyższym punkcie paraboli swojego skoku. Ułamek sekundy później lider znajdował się już jakieś dwa metry dalej, łopatkami przyszpilony do baru, z przebitym na wylot płucem. Przez ostatnie, szybko ulatujące momenty swojego życia spoglądał z wielkim zdziwieniem wymalowanym na twarzy na górującego nad nim samuraja.
Rozpoczęła się wrzawa. Optymistyczny wariant, jaki brał pod uwagę bohater, niestety nie miał tutaj miejsca. Rozsiana po całym lokalu banda była zaskoczona, jednak nie przerażona. Kilku z nich krzyknęło, by zmobilizować wszystkich swoich kompanów. Każdy sięgnął po broń, jaką tylko miał pod ręką.
Jako pierwsi zareagowali dwaj goście, którzy siedzieli dotąd z szefem przy stole. Jeden z nich sięgnął po tanto, drugi natomiast po wakizashi. Zerwali się z miejsc i rzucili na się na samuraja, który był na ten moment obrócony do nich plecami. Zamierzali zaatakować z dwóch stron, by zmaksymalizować swoje szanse na zwycięstwo.
Siedzący przy barze, popijający wcześniej jakiś alkohol, mężczyzna sięgnął po kij znajdujący się obok i również zamierzał zemścić się za szefa.
Ten stojący za barem przykucnął i schował się pod blatem. Typ, który początkowo miał odebrać włócznię od Keia, ruszył do ataku. Jeden z tych, którzy mieli zająć się chłopcem, ruszył pędem schodami na górę. Drugi zachował swoją pozycję. Pilnujący drzwi, słysząc zamieszanie, właśnie wpadł do środka.
Nihongou napoiła się krwią kolejnego przeciwnika, ale pragnęła jeszcze więcej.

    Mapka - wszystko powinno być całkiem czytelne. Pustym kółkiem zaznaczam wyeliminowanego przeciwnika..

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3300
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG/Discord: Ichi#9163

Re: Posiadłość Rodziny Okamura

Postprzez Seinaru » 22 lut 2020, o 19:21

Nie przypuszczał, że przebicie siedzącego przed nim mężczyzny pójdzie mu z taką łatwością. Nie spodziewał się oczywiście tak znikomego oporu tkanek, bo psychicznych hamulców ku temu samuraj wyzbył się już dawno. Jeden sus i jedno pchnięcie wystarczyło, aby ciało siedzące przed chwilą przy stoliku teraz zajęło miejsce przy barze. Kei śmignął między zaskoczonymi pozostałymi mężczyznami gubiąc po drodze kamuflaż, lecz tak czy siak musiał być gotowy do kontynuowania walki ze wszystkimi zakapiorami naraz.
Wyciągnął ostrze z przybitych do kontuaru zwłok, również z dużą łatwością. Włócznia stała się jakby... ostrzejsza? Tak mu się wydawało, lecz nie miał wiele czasu aby przestudiować tą różnicę. Kei był świadomy obecności dwóch kolejnych celów za sobą, lecz większą jego uwagę przykuły schody prowadzące na piętro, gdzie znajdował się poszukiwany chłopiec. Seinaru nie chciał, aby w pewnym momencie ktoś zdesperowany użył go jako przetargowej i postawił na szali życie Hoitsu. Samuraj wymyślił sobie, że gdy odetnie drogę na górę bandziorom, będzie mógł spokojnie wyrąbać wszystkich tych, którzy wciąż będą chcieli go atakować. Dlatego też nie odwracał się nawet w kierunku czających się za jego plecami dwóch przeciwników, lecz z włócznią w dłoni zwrócił się w swoją prawą stronę, w kierunku przeciwnika z kijem. Błyskawicznie zrobił kolejny skok w stronę nowego celu. Znał techniki stylu Mokuzai, więc był gotowy na kontratak pchnięciem (Ikioi) i mając to na uwadze chciał wyprowadzić pchnięcie poprzedzone zwodem poprzez balans ciałem. Ostatecznie jednak wszystko kolejny raz miało się sprowadzić do jednego celnego pchnięcia w klatkę piersiową, a następnie bieg dalej w kierunku schodów. Samuraj nie zamierzał jednak wspinać się po nich tradycyjnie. Chciał wskoczyć na stół znajdujący się tuż przy nich i dostać się kolejnym skokiem bezpośrednio do przeciwnika, który stał już bliżej piętra. Jego też należało przyszpilić do ściany, aby odciąć bandziorom drogę do chłopca.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 2415
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 28
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba z tyłu na biodrach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Następna strona

Powrót do Sakai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość