Wioska Notsuka

Jest to najmniejsza prowincja na terenie Karmazynowych Szczytów, znajduje się w niej średnia pod względem wielkości, lecz dobrze prosperująca osada z siedzibą Rodu Yamanaka. Terytorium prowincji w większości pokryte jest górami i pagórkami, obfitującymi w różnorakiej głębokości jaskinie. Flora składa się głównie z traw i wysokich drzew iglastych, z nielicznymi odmianami wysokogórskich drzew liściastych i mchów. Soso posiada również dostęp do morza, co pozwoliło mieszkańcom rozwinąć rybołówstwo i przemysł morski.

Wioska Notsuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 24 lis 2018, o 19:11

- Wioska Notsuka -


  • Wioska Notsuka
  • Saimin


Wioska Notsuka nie należała do tych które rozwijały się najprężniej w tym regionie a to za sprawą bliskości z ziemiami należącymi do rodu Koseki. Każdy wiedział, że ten region był dosyć chłodnym i niezbyt gościnnym miejscem przez to uprawy nigdy nie były w tej okolicy specjalnie bogate. Przy wiosce jednak znajdowała się drobna rzeka która obfitowała w ryby. Stąd też mieszkańcy tej osady mogą poszczycić się niezłymi połowami mimo położenia całkiem głęboko na lądzie. Sama wioska wcale nie należała do dużych. Nie prowadziły nawet do niej główne drogi. Nie była konkurentem dla większych i ważniejszych lokalizacji na mapie w tym regionie. W trakcie wojny, mimo wszystko nawet i z tej osady pobierana była żywność która miała wyżywić ludzi oraz żołnierzy w najgorszych okresach czasu.
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Hikari » 25 lis 2018, o 01:19

Przez moment Hikari musiał pomyśleć słysząc odnośnie żywności, przed chwilą słyszał, że wszystko z nią było w porządku. Przyjął jednak nowe wiadomości bez zawahania, dopiero poznawał dalsze szczegóły zadania. Czyżby nagle chłopak zechciał podzielić się większą ilością faktów, może nawet tych bardziej tajnych? Tak na prawdę nie widział w tym nic do ukrycia za specjalnie, a także Terumi nie miałby czym się chwalić zupełnie. Z pewnością, wróci z sake do jakiegoś Ryokanu, zamówi sake i się upije chwaląc swoje czyny. Zdecydowanie do takich nie należy, przynajmniej jeżeli chodzi o ostatnią część zdania o wysławianiu swojego mienia. Wolał rozmawiać na normalne tematy.
W całych nieoficjalnych informacjach było wciąż miejsce na jakieś ciekawostki. Bardzo prawdopodobne jest, że bandyci poddawali się za strażników i pobierali nielegalnie żywność. Wrabiając władze prowincji w problemy z ludnością trzeba pomyśleć o konsekwencjach, sprawa przecież wyjdzie na jaw. Aby robić coś takiego trzeba albo mieć sile przeciwstawić się całemu rodowi, początkowo nawet pokonanie małych oddziałów przyniesie tylko większe kłopoty. Jest to jednak bardzo dobrą ofensywą przeciwnika, który w ten sposób może wywoływać mały bunt wewnętrzny. W przypadku dłuższego konfliktu właśnie takie działania mogą zawahać na końcowym rezultacie, tak więc czy ci głupcy zasługiwali na współczucie? Bardzo w to wątpił, był już nawet gotowy zgodnie z wolą urzędnika ich zabić bez wahania. Czuł, że to jednak będzie musiał także w sobie zabić wraz z prawdziwymi emocjami pokazywanymi innymi. Odetchnął trochę głębiej z wcześniejszą lekkością zostawiając to gdzieś z tyłu pamięci jako fakt przyszły dokonany.
- W takim wypadku nie ma raczej co się nad nimi litować. Albo są głupcami, albo potrafią bardzo dobrze się chować i unikać wrogów. W tym drugim przypadku z pewnością są to wrogie oddziały, które jakoś dostały się na te tereny z inflirtracji.
Postanowił także być szczery z młodzieńcem, w porównaniu do jego gestykulacji Hikari miał swoją dość kiepską.
-Jeżeli na nich trafimy chciałbym abyś upewnił się o swoje bezpieczeństwo i trzymał gdzieś w ukryciu. Tak na wszelki wypadek.
Podróż będzie dość długa w takim wypadku, prawdę mówiąc mógłby być samotnie szybciej tam na biegiem niżeli korzystając z wierzchowca, ale wątpił w takie zdolności towarzysza. Powoli zaczynał rozumieć słowa Natsume, który chwalił go za prawie nadążanie za jego ruchami. Czy większość ludzi nie potrafiła dojrzeć jego ataków, a co dopiero jakkolwiek odpowiedzieć? Był zdecydowanie przerażającym człowiekiem w swojej potędze, której Yogańczyk chciały dogonić.
- Nie traćmy skoro tak czasu.
Doszli do stajni, gdzie ponownie jego przewodnik zachował się perfekcyjnie. Jeżeli chodziło o załatwianie formalności rwał się do tego pierwszy jak przystało na osobę odpowiedzialną przed rodem jako jego członek. Terumi dopiero co tutaj przybył niedawno, a to miało być jego pierwsze zadanie dzięki któremu pozna trochę geografię prowincji. Po trochę dłuższej chwili czekania na lekkim mrozie przyprowadzono dwie klacze. Ubrane w skórzane szaty były gotowe do drogi nawet przy tych opadach śniegu. Przyjął informacje spoglądając w którą stronę powinni wyruszyć. Były to górzyste tereny stanowiące miłą odmianę dotychczasowych wrażeń. Większość jednak to było lasu, więc szybko powróciło to do zupełnej normalności. Szkoda, mało zwiedzał takich wyżyn w swym życiu, o ile się zdarzyły. Teraz dopiero pomyślał, że pewnie zbliżają się w kierunku frontu.
- Postarajmy się wyrobić przed zmrokiem.
Przywitał się z podawanym mu wierzchowcem głaszcząc go po głowie, a potem jednym susem wskoczył na jego grzbiet i ruszył powoli do przodu dając się dogonić chłopakowi. Za miastem znacznie przyśpieszyli, ale nie tak aby zajechać konie oczywiście przynajmniej w planie. Wedle potrzeb, aczkolwiek Hikari nie obawiał się nocy, czy zmroku co przychodzi wcześnie. Może wtedy spotkają dużo wcześniej rabusiów i będą mieli wszystko z głowy?
Ostatnio edytowano 25 lis 2018, o 20:44 przez Hikari, łącznie edytowano 1 raz




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2250
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 25 lis 2018, o 16:33

Misja Rangi - CW - 13/...


- Rok 385 - Zima -
- Terumi Hikari -
- Trakt -

- Bezpańskie psy -





" Trakt "

Kto wie jaka była rzeczywiście prawda. Każdy wiedział tyle na ile mu pozwolono by wiedział, poczynając od ciebie a na wieśniakach z osady kończąc. Trudno nazwać to wystąpieniem przeciwko całemu rodowi, zwłaszcza jeśli mówimy o niezbyt dużej osadzie. To raczej zabezpieczanie własnych rezerw zapasów na czarną godzinę lub, kto wie. zamierzone działanie mające jakiś inny cel.
- Wybacz Hikari-san, ale zrobisz co uważasz. - Odpowiedział Terumiemu na jego przemyślenia, bo co miał innego powiedzieć? Nie miał wystarczającej wiedzy by ocenić czy są to rzeczywiście członkowie wrogiego klanu lub wynajęci przez nich ludzie. Nie mógł tego wiedzieć. Nie chciał zgadywać ani nikogo osądzać. Każdy miał swoje powody robić to co robi, tak samo Hikari miał swoje powody by być tutaj.
- Jeśli uważasz, że tak będzie najlepiej to tak zrobię - Było mu to nawet na rękę. Nie musiał oglądać tego co Terumi zrobi z bandytami czy ktokolwiek się okaże nimi być. Poza tym, jego zadaniem i tak było jedynie wspomóc Hikariego w znalezieniu zbójców, nie walka z nimi. Rozkazy były jasne. Oczywiście, że pochwała dla klanu wymagała jego interwencji mimo to nie czuł się do tego zobligowany jeśli sam zainteresowany nie potrzebował go na miejscu.
- Oczywiście, jak sobie życzysz - Wtedy ruszyliście, tak naprawdę to chłopak nie czuł się na miejscu ani w pozycji by tobą dyrygować mimo, że byłeś najemnikiem. Sam był tylko Doko. Mimo, że to on podlegał bezpośrednio pod klan to ty byłeś tym bardziej doświadczonym najemnikiem który miał reprezentować klan w tej sytuacji, on można stwierdzić był jedynie twoim głosem o ile w ogóle nim był. Ruszyliście więc bez marnowania czasu drogą która wyprowadziła was z osady klanu Yamanaka. Już poza osadą dostrzegliście obydwaj, że warunki nie należą do najlepszych, główne drogi na całe szczęście nie miały na sobie całych warstw śniegu, jedynie drobna wyściółka.
Oczywiście mogliście jechać szybko i zapewne tak jechaliście. Zależało ci by wyrobić się przed zmrokiem, jednak chyba nie wierzyłeś, że rzeczywiście bez problemu uda ci się to zrealizować. Zarówno ty jak i zwierzęta mają swoją wytrzymałość. Jechaliście tak przez dosyć długi czas aż dotarliście w końcu do jednej z bocznych dróg które miały zaprowadzić was do Osady. Już dawno minęliście las i dostrzegliście nieco przemarźniętą rzekę wzdłuż której mieliście dalej jechać. Wasze konie były wycieńczone a zmrok już dawno was złapał. Sam przejazd głównymi drogami był bezproblemowy to przejechanie bocznymi oraz leśnymi drogami było największym problemem bowiem nikt nie zajmował się pilnowaniem tych dróg i ich odpowiednim stanem, tym bardziej, że też nie należały do tych najbardziej uczęszczanych a od czasu dostaw zdążyło już śniegu napadać. Konie były zmęczone tą trudną przeprawą jednak dotarliście do osady w nieco mniej optymistycznym czasie niż zakładałeś. Było już dawno ciemno, zwłaszcza, że w zimie dni są krótsze. Może to szczęście, może nie jednak nie zostaliście przez nikogo po drodze zaskoczeni.
Przed tobą rysowała się niezbyt duża osada. Ulice były odrobinę rozświetlone i przy bramie stało dwóch strażników. Na wasz widok od razu stanęli w gotowości do, no właśnie, czego? Brama była wystarczająco duża by wpuścić na raz do środka jeden wóz. Już dalej mogłeś bez problemu dostrzec kontury budynków które się w osadzie znajdowały, a to jakieś sklepy a to jakaś świątynia, no i rzecz jasna łaźnia. Jedna na całą osadę. Jak tak zacząłeś się dalej rozglądać to nigdzie nie widziałeś rynku, przynajmniej nigdzie po środku osady. Szybko dostrzegłeś jednak wzniesienie na które prowadziła ścieżka w wiosce, a na samym wzniesieniu znajdowały się kolejne budynku a w tym największy z nich, najbardziej z tyłu zaraz przy górskim kamieniu który tworzył dla osady naturalną obronę. To chyba oczywiste do kogo należał ten budynek.

Michio
Urzędnik
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Hikari » 25 lis 2018, o 21:15

Chciałby Terumi, aby te decyzje co zrobić z odpowiedzialnymi za rabunek osobami od niego odebrał, ale był niestety w pełni zdany na siebie. Zresztą nie było to ostatecznie nazbyt dziwną decyzją, to jego zadaniem było się rozprawienie z buntem, który tutaj powoli powstawał. Możliwe, że umarłby śmiercią tragiczną samodzielnie, ale ród Yamanaka nie mógł sobie pozwolić na takie tracenie czasu więc wysłał najemnika, który zajmie się problemem za nich. Ten to ma najcięższe jak zwykle zadanie, odwalić czarną robotę, zebrać jak najmniej chwały, bo wszystko najlepiej przypisywać jest tylko swoim. Przy okazji jak coś popsuje przypadkiem można na niego zrzucić całą odpowiedzialność, potem wygnać, a w najgorszych przypadkach stracić. Piękna perspektywa, gdzie dla większości przemawia pieniądz za dołączeniem do którejś z stron.
Dobrze, że przewodnik nie miał zamiaru lekceważyć jego polecenia ukrycia się. Nie chciał przypadkiem, aby znalazł się w niebezpieczeństwie, ale nie obawiał się tak bardzo, że mogli mu zrobić krzywdę bandyci. Tutaj w głowie miał głównie wizje jak sam Hikari go rani przypadkowo którąś z swoich ognistych technik, które do tej pory potrafią nawet jego zadziwić swoją mocą. Jego możliwości przy ściągniętym wisiorku z kamieniem żarzącym się czerwonym kamieniem dzieliła niemalże przepaść do tego co wykonuje z jego pomocą. Jego ciekawość odnośnie pochodzenia artefaktu nie została w żaden sposób zaspokojona, ale musiał uważać jeżeli chodzi o zdobywanie informacji. Jeden zły ruch i ktoś dowiadując się o nim może polować na jego życie.
Wyruszyli natychmiast, zgodnie z wolą Yogańczyka. Towarzysz również uważał wcześniej, że jak najszybsze pokonanie podróży jest dobrym pomysłem, do którego się dostosował. Nie oznaczało to, że w trakcie jej zabrakło całkowicie pytań, ostatecznie mając uczennice z tych terenów wolał dowiedzieć się czegoś więcej o kulturze tutejszych mieszkańców. Była mu ona zupełnie obca, a swoimi zachowaniami mógł ją urazić. Ostatecznie sam nie wierzył w to, że robi coś takiego z powodów drugiej osoby, ale w tym wypadku chciał porządnie wypełniać swoje obowiązki. Wiele można powiedzieć o Terumim także złego, alkoholik kroczący własnymi ścieżkami, których nikt w wiosce nie jest w stanie odgadnąć. Większość decyzji podejmowana pod wpływem chwili, ale trzeba tutaj przyznać, że dotrzymywał swojego słowa najlepiej jak potrafił.
- Skoro spędzimy trochę czasu samotnie na szlaku może powymieniamy się historiami z swoich stron? Ja mogę zacząć, legendą o wojowniku z psem mądrzejszym od niego samego...
Była to stara legenda na temat pewnego Inuzuki, który narozrabiał, został wygnany z wioski, a po spotkaniu futrzanego towarzysza ocalił swoją osadę. Problemem zawsze była niepełnosprawność umysłowa, która nagle znikła. Okazało się, że to jego ninken przybierał jego postać i prowadził za niego większość życia, ale gdy prawda wyszła na jaw został ponownie pośmiewiskiem. Zniknęli pewnej nocy razem, a od wtedy słuch o nich zaginął. Oczywiście to wszystko było otoczone lekko humorystyczną otoczką.
Jechali dość szybko, ale z każdym pokonanym kilometrem Terumi przyswajał się do myśli o podróżowaniu nocą. Sam początkowo nie znał odległości tak więc zupełnie zdawał się na słowa wypowiedziane jeszcze w wiosce przez towarzysza. Zwierzęta też mają swoją wytrzymałość i musiały się na chwilę zatrzymać w bezpiecznym miejscu przy rzeczce zaczerpnąć łyka lodowatej wody. Może i miejscami pokryta lodem, ale nie całkowicie i zwierzę sobie poradziło po ewentualnym pozbyciu się tej przeszkody za pomocą przykładowo kopnięcia. Nawet posiadając największe chęci na świecie ciemność spowiła świat dookoła, co mogło być niebezpieczne. Musieli zwolnić, konie były zmęczone, a stan drogi narażał je na dodatkowe ryzyko kontuzji. Nawet sprawny jeździec nie poradzi nic, kiedy jego rumak będzie miał zwichniętą czy złamaną nogę. Możliwość pułapki z strony kogokolwiek była najmniejszym problemem, Yogańczyk był pewny, że sobie poradzi w razie kłopotów.
Problemy jednak ich ominęły, przynajmniej tak się zdawało kiedy zobaczyli bramę osady z dwoma strażnikami. Oczywiście, ci byli w stanie gotowości nie mogąc rozpoznać tożsamości przybyszów. Równie dobrze mogli napotkać jakichś rzezimieszków chcących trochę nabałaganić w ich domostwach, bandytów którzy podkradali żywność poddając się za władze wioski, albo właśnie delegację z Saimin. Mądry człowiek jest gotowy na wszystko, nawet te najgorsze wersje wydarzeń. Hikari zbliżając się podniósł prawą rękę w geście przywitania się.
- Jestem Hikari Terumi wysłany przez ród Yamanaka aby rozwiązać problem z grasującą tutaj grupą bandytów zwącą się bezpańskimi psami. Byłbym wdzięczny, abyście nam powiedzieli gdzie możemy dostać dzisiaj nocleg, a jutro z rana najnowsze informacje na ich temat.
Nie wykluczał, że ta grupa hołoty może mieć jakiegoś człowieka w wiosce Notsuka, tak więc mimo wszystko był wciąż uważny. Wolał nie skończyć nabity na widły.
Ostatnio edytowano 26 lis 2018, o 20:16 przez Hikari, łącznie edytowano 2 razy




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2250
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 25 lis 2018, o 23:45

Misja Rangi - CW - 15/...


- Rok 385 - Zima -
- Terumi Hikari -
- Wioska Notsuka -

- Bezpańskie psy -





" Wioska Notsuka "

Terumi mógł chcieć wielu rzeczy, rzeczywistość jednak lubiła pisać scenariusze w których to ludzie czynu podejmowali decyzje i to inni musieli się z nimi liczyć, kim był ten nasz Terumi jak nie takim człowiekiem czynu, akcji który to właśnie wypracowywał w taki sposób swoją pozycje? Pewnie, że wynajęcie najemnika i zrzucenie na niego winy za wszystko co pójdzie nie tak jest łatwe, to przecież w końcu nikt nie znaczący inaczej by się nie zaciągał na służbę u innego rodu. Kultura klanu Yamanaka nie odbiegała od wysokiej kultury która panowała w Karmazynowych szczytach. Szczyty od zawsze cechowały się sztywnością, prawdopodobnie nawet większą niż u Uchiha, mimo to tak było w Saimin z kolei w pomniejszych osadach zaludnionych przez zwyczajne osoby mogło być inaczej, nic nie było regułą. Wszędzie jednak mogli znajdować się ludzie bardziej zapoznani z klanem którzy musieli emanować ich stylem bycia.

Dotarliście w końcu do bramy przed którą stałą dwójka strażników, od razu byli w gotowości jak się tylko zbliżyliście. Mogliście być każdym, nawet nie musieliście być tym za kogo się przedstawialiście. Jako główny shinobi podczas tej misji wystąpiłeś pierwszy, dostrzegłeś jednak, że Michi chciał wykonać pierwszy krok. Uprzedziłeś go, został więc z tyłu i pozwolił tobie przejąć inicjatywę. Wykonałeś pierwszy krok i podniosłeś prawą rękę, niemal jak w goście rzymskich legionistów. Byliśmy jednak w Karmazynowych szczytach, ten gest nie został odebrany w żaden zły sposób. Obydwaj gotujący się strażnicy spojrzeli i na was i na wasze konie. Obydwaj zdecydowali się wysłuchać waszych słów oraz tego co miałeś im do powiedzenia. Jeden spojrzał na drugiego potem zlustrował siedzącego na koniu chłopaka za tobą wzrokiem. Obydwaj byli wyposażeni w skórzane pancerze oraz włócznie, jak typowi strażnicy bramy.
- Terumi-san, tak? Widzisz Koril? Yamanaka nie mają nawet jaj by wysłać tutaj swojego, przysyłają jakiegoś podrzędnego pajaca, najemnika. - Parsknął jeden z nich do drugiego. Odsunął się i machnął ręką na ciebie i twojego towarzysza.

- Wjeżdżaj. Rozejrzyj się to znajdziesz sobie miejsce do spania. Na końcu ulicy po prawej stronie, już jak miniesz wzniesienie, tam jest Ryokan. - Mówił to z przekąsem i kwaśną miną. Od razu było widać, że nie jest zbyt szczęśliwy z twojej wizyty, ani tym bardziej nie byłby bardziej ucieszony widząc tutaj faktycznego Yamanakę, nie wspominając już o bogu ducha winnemu chłopaku który z tobą tutaj jechał. Widzieli po jego minie, że nie jest zbyt doświadczony. To było niemal jak obelga.

- Nawet nie przysłali nam prawdziwego shinobiego tylko tego cherlaka i jakiegoś najmitę, phi. Zarządca kazał przekazać temu kogo przyślą, że możecie swobodnie poruszać się po wiosce z jednym zastrzeżeniem - Nie macie wstępu do sfery magazynowej. Nie damy ukraść więcej zapasów bo pomrzemy tej zimy. - Mówiąc to wskazał drugą odnogę po lewej stronie, prowadziła ona na rynek a dalej za rynkiem znajdował się spory jak na tą osadę magazyn w którym przetrzymywano żywność i inne zasoby. Już od początku można dojść do tego, że tutejsi nie są zbyt ufni nawet wobec klanu który nimi zarządza w świcie tych interesujących kradzieży dokonywanych przez kogoś kto wydaje się być Yamanaką lub za niego pozuje.

Michio
Urzędnik
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Hikari » 26 lis 2018, o 20:16

Wydawałoby się, że idiotów na tym świecie jest coraz więcej, ale prawdę mówiąc z wiekiem coraz łatwiej ich odróżniamy. Na prawdę najlepszym pomysłem na uzyskanie pomocy jest wyzywanie najemnika, który dodatkowo nie jest podporządkowany ostatecznie władzy. Większość robi to dla pieniędzy co prawda, ale wciąż są wartościowymi jednostkami. Przy nieodpowiednim traktowaniu zawsze mogą zdradzić, a to bywa bolesne. Do tej pory wszyscy go brali za jakiegoś niemalże przybłędę. Czy Hikari wybuchnie gniewem? Skądże, zawsze go tak traktowali nawet w wiosce i nigdy nie zwraca uwagi obelgi wobec niego samego. Nie jest to w stanie wzniecić w nim żadnego pożaru, ani reakcji. Nienawidził za to jednego, jak to dotyka innych z tego wcześniej interweniował w sprawie przewodnika i go ochronił. Przydałaby im się jakaś nauczka, ale czy warto dobijać im trochę oleju do głowy? To jest ciężkie pytanie. Zatrzymał konia jakieś siedem metrów od bramy.
- Podrzędny pajac, który sam ma załatwić grupę, z którą cała wasza wioska nie mogła sobie poradzić. Widzę, że panowie nie stali w kolejce po rozum rzucając obelgami w stronę najemnika. Po pierwsze, zazwyczaj chodzi tylko o kasę, którą płacą obie strony, a po drugie ten zawsze może zdradzić jak będzie źle traktowany.
Szybko złożył pieczęć tygrysa, której mężczyźni nie byli w stanie zatrzymać nawet próbując z takiej odległości. Zrobił głęboki wdech mieszając chakrę w płucach i zamieniając ją w płomień, który przechodząc przez gardło wypluty prosto w powietrze przyjął postać smoka. Oczywiście uważał na wszystkie drzewa czy cokolwiek co mogłoby się podpalić i wybrał trasę tak, aby niczego nie zahaczyć. Poczuł jak amulet się aktywował zwiększając jeszcze możliwości i tak bez tego dość przerażającej techniki bijącej ciepłem nawet na parę metrów. Była to tylko jedna sztuka, ostrzegawcza. Przygotował się na możliwe wierzganie konia i uspokojenie go natychmiastowe. Nie wiele wiedział o tej klaczy, spędził z nią dopiero dzień.
- Jeżeli nie chcecie aby następna poleciała w waszym kierunku to możecie być dla nas grzeczniejsi. Nie mam zamiaru robić awantury, co nie znaczy, że muszę jej unikać za wszelką cenę.
Miał nadzieję, że wzbudził tym pokazem respekt, a także nie wywołał zbyt wielkiego zamieszania w wiosce. Nie chciał ostatecznie kłopotów.
- Mam jeszcze jedno pytanie, skoro tutaj miejscowi są tacy przyjaźni wolałbym oszczędzić chodzenia sobie pomiędzy nimi. Czy wiecie gdzie mamy szukać tych waszych wielkich bandytów? Jak nie to powiedzcie do kogo z rana moglibyśmy się udać aby udzielił nam odpowiedzi.
Powoli nacisnął gaz i ruszył koniem pewnie, przy okazji wysłuchując odpowiedzi. Niezależnie jak ona brzmiała ruszył w kierunku Ryokanu, no o ile nie podjęli największej głupoty świata i właśnie podnieśli swoją broń jednocześnie wołając o wsparcie z siedziby głównej tego zadupia. Odwiedzili stajnie wręczając pieniążek stajennemu za zajęcie się wierzchowcami. Potem weszli do środka, a Terumi nie tracąc czasu wynajął pokój, a potem stolik, gdzie miał zjeść kolację.
- Przysiadasz się? Zawsze towarzystwo lepsze niż siedzenie samemu.
Zrobił lekki gest ręką zupełnie nie przejmując się niedawnym zdarzeniem przy bramie. Dla niego mogłoby tego nie być zupełnie. Oczywiście do jego zamówienia musiało dojść jakieś porządne sake, a jak nie posiadali to chociaż piwo, a podczas wieczoru całego z trzy kubki tego jasnego trunku. W podróży nie spożyli zbyt wiele więc teraz zaszalał biorąc zestaw dwóch, czy trzech dań. Rozmowa na toczyła się na temat zapewne wszystkiego i niczego, Hikari był rozmówcą mogący dostosować się do drugiej osoby. Posiadał w pewnym sensie dość szeroką wiedzę, nie mając co robić samemu podróżował i czytał wiele książek. Tak przykładowo, a po tym poszedł spać i z rana zależnie od wczorajszej odpowiedzi strażnika wybrali się od razu na polowanie lub do wskazanego przez nich punktu informacyjnego.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2250
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 26 lis 2018, o 23:06

Misja Rangi - CW - 17/...


- Rok 385 - Zima -
- Terumi Hikari -
- Wioska Notsuka -

- Bezpańskie psy -





" Wioska Notsuka "

Czy rzeczywiście cały ten pokaz w kierunku strażników był konieczny? To ty byłeś tutaj gościem, w ich domu w ich stronach. Oczywiście obydwaj mężczyźni nie byli shinobi, stąd też zlękli się wyraźnie tego co zdecydowałeś się im pokazać. Jeden z nich cofnął się pod mur a drugi? Drugi aż krzyknął, szybko jednak się opamiętał i nie wzbudziło to ogólnowioskowego alarmu. Nie mniej jednak trudno było nie zobaczyć nagle rozświetlonej bramy, jeśli by ktoś chciał. Zagroziłeś im i zabrzmiałeś całkiem poważnie. Żaden z nich nie odważył się odezwać nawet słowem, czy właśnie to chciałeś osiągnąć? Michi również wydawał się wyraźnie poruszony przedstawieniem jakie sprawiłeś. Dałbyś sobie rękę uciąć, że od tej chwili bał się ciebie nieco bardziej.
- N-nie wiemy... Nie wiemy... - Odpowiedzieli obydwaj niemal jak chórem. Ich broń niemal trzęsła się im w dłoniach. Czy to był respekt którego oczekiwałeś? Twój współpracownik mimo, że znajdował się po twojej stronie, nie jemu grożono, również nie miał zbyt pewnej miny. Wydawał się zakłopotany twoim pokazem.
- H-hikari-san, chyba powinniśmy o poranku udać się do włodarza... - Zachwiał się nieco kończąc zdanie, tak naprawdę nie wiedział czy będziesz chciał się tam udać, co będziesz chciał zrobić ani czy nagle nie zwrócisz się i przeciw niemu. Widziałeś, że jego tęczówki wyraźnie się pomniejszyły, tak jak u twojej uczennicy co mogłeś dostrzec już nie raz lub dwa. Ruszyliście dalej, chłopak mimo wszystko trzymał się odrobinę za tobą z tyłu. Podczas gdy ty skierowałeś się do Ryokanu to Michi zajął się końmi, zabrał je do stajni gdzie też zadbał by je napojono i dano im jeść. Wiadomo, że kwestia ryokanu i pokoju to twoja działka, on mógł przecież coś spartolić.
- Hai... Hikari-san - Przysiadł się do ciebie, czemu nie, chociaż gdybyś nie poprosił usiadłby bardziej z tyłu albo i na końcu stolika.
- Hikari-san... Proszę mi wybaczyć ale, nie możesz robić takich rzeczy. Ci ludzie mają prawo czuć się oszukani. Człowiek oszukany robi różne rzeczy... Miejmy nadzieję, że nie odbije się to nam czkawką... Ani mi... - Spojrzał się na ciebie całkiem poważnie jakby już spodziewał się, że przewalił sobie u ciebie konkretnie. Bo czy częściowo tak nie było? Każdy kto przechodził drogę Terumiego kończył albo zastraszony albo w trumnie, czy właśnie tak nie było?
Oczywiście, że karczmarz i jego obsługa bez najmniejszego problemu dostarczyli ci wszystko czego potrzebowałeś. O tej godzinie byliście tam niemal sami, w takim miejscu nikt raczej nie pijał w środku nocy. Sake, te najlepsze które znałeś również zostało podane, niby zadupie a jednak wiedzą jaki alkohol dobry, miałeś też wybór drinków z prowincji Daishi ze względu na bliskość. Nie mniej jednak w końcu obydwaj zjedliście. Chłopak wydawał się spięty do samego końca i jadł jednym zębem. Jak już byliście gotowi to udaliście się do pokoju i tam pozostało jedynie udać się na spoczynek... Spoczynek który nie trwał tak długo jakby się mogło wydawać bowiem zbudziło cię walenie do drzwi o ile tak można to nazwać. Szybko dosyć zostały otwarte na oścież, niemal wyważone za pomocą klucza który posiadałeś w tej chwili i ty i karczmarz. Twoim oczom ukazało się sześć sylwetek ludzi w skórzanych zbrojach, z różnego rodzaju bronią, poczynając od dwóch ze zwykłymi pałkami, jednego z kataną, dwóch z kunaiami. Ten z kataną miał na czole dumnie przewiązaną opaskę rodu Yamanaka. Dwóch z nich już znałeś z wczoraj. Michi też był w pokoju, szybko zerwał się przypatrując wcale nie zaskoczony grupie mężczyzn która wparowała do pomieszczenia.
- Terumi! Nie waż się robić żadnych fałszywych ruchów albo skończy się to dla ciebie źle. - Zmierzył twoją osobę uważnie wzrokiem. Czy to było aż tak dziwne, że przyszedł? Można było się tego spodziewać po wczorajszym przedstawieniu
- Masz pięć minut na wyjaśnienie całej tej sytuacji do której doszło tutaj wczoraj z MOIMI ludźmi inaczej porozmawiasz sobie z Kogo którego przyślą tutaj z Saimin by pojmać buntownika. - Uśmiechnął się wtedy w twoim kierunku, był to cwaniacki uśmiech, pozwolił sobie nawet powoli kroczyć po pokoju od lewej do prawej trzymając swoją krótką katanę na ramieniu podczas gdy pozostali stali na miejscu, przy drzwiach.
- Jeśli zrobisz coś dziwnego to informacja i tak zostanie przekazana dalej o to już się nie musisz martwić. - Wskazał wtedy na chłopaka który ci towarzyszył.
- Wiesz, szkoda mi Ciebie bo jak on coś odstawi to ty też za to bekniesz... - Przewrócił głowę w jego kierunku by zaraz spojrzeć na ciebie, ściągnął ostrze z ramieniu wskazując nim na ciebie - Mów więc. Czas start. -

Michio
Urzędnik
Nitta
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Hikari » 27 lis 2018, o 02:46

Reakcja ludzi z otoczenia była do przewidzenia, ale następnym razem przynajmniej zastanowią się może dwa razy co będą mówić wobec obcych. Brzmiało to dość poważnie, było groźbą, ale też nie bez powodu. Gdyby trafili na człowieka o bardziej bezdusznej naturze obecnie ta dwójka była trupami, a tak to tylko stali z zlanymi portkami. Chłopak mu towarzyszący również wydawał się zaniepokojony, ale Hikari odpowiedział mu z lekkim uśmiechem.
- O ile ten nie znajdzie nas z poranka pierwszy.
Lekko zażartował, bo nie spodziewał się za mały pokaz wysłanego ognistego tworu ktoś go potem ścigał. Dopiero następne zdanie odpowiedział na poważniej.
- Ale masz rację, nie ma sensu rozmawiać z nikim innym niż zarządcą.
W karczmie dostali jeden wspólny pokój, zajął się tym Terumi nie z powodu, że ktoś mógłby coś spartolić, a z względu na oszczędność czasową. Jedna osoba zajmuje się końmi to on sam noclegiem, na tym polega ostatecznie jakaś współpraca. Nie należał do osób biernych, a w większości podróży tak było. Wolałby dwa pojedyncze, ale takie coś jest również w stanie przeżyć. Michio przyjął zaproszenie do stolika, ale rozmowę zaczął od skomentowania wydarzeń przy bramie. Spodziewał się tego, można wręcz powiedzieć, że Yogańczyk czekał aż ten moment nastąpi. Oczywiście nie uważał to za nic złego, w porównaniu do wcześniejszej gry był człowiekiem niezwykle pokojowym.
- Tak samo człowiek obrażany ma prawo robić się gniewny i różne głupoty.
Wzruszył ramionami.
- Prawdę mówiąc nie miałem zamiaru ich krzywdzić nawet jakby nie przestali mnie obrażać. Chciałem ich przestrzec, że nie każdy lubi słuchać spokojnie takich słów, a kiedyś ich szczęście się skończy.
Przynajmniej alkohol podany do tej pory go nie zawiódł, bo mieszkańcy tej prowincji całkowicie. Wszyscy byli niesamowicie niemili i wydawało się, że robią wszystko aby zdobyć sobie nowych wrogów, bo Hyuga nie wystarczają. Młodzieniec wydawał się dość miłym wyjątkiem, z którego postanowił jednak zdobyć jedną jeszcze informację.
- A co do tego czy mają prawo czuć się oszukani... Pokazałem im tylko dlaczego nie powinni myśleć, że są oszukani.
Po obfitej kolacji wypełnionej paroma trunkami lokalnymi przyszedł czas na sen. Hikari był dość silnym wojownikiem więc będąc budzony o poranku poprzez wypadający klucz z zamka nie miał kaca. Zawsze był czujny, jako shinobi w każdej sekundzie musisz być zmuszony do walki o życie. Po chwili z furią brzdęknął zamek i drzwi rozwarły się na oścież. Jego słowa wcześniejsze okazały się prorocze. Pięciu zbrojnych wraz z dowódcą pojawiło się w środku. Nasz bohater stał już na równych nogach gotowy do ucieczki nawet przez najbliższe okno zanim do niego ktokolwiek podejdzie zbyt blisko. Rozpoznawał dwójkę strażników spod bramy i od razu wiedział o co chodzi. Mężczyzna z kataną i przewiązaną opaską rodu Yamanaka zaczął przemawiać.
Sam zapewne zarządca tych terenów był bardzo krnąbrny, mierzył Terumiego wzrokiem, próbował irytować uśmiechem, a także straszyć słowami co zupełnie nie działało. Można powiedzieć, że im więcej słów mówił tym bardziej mu było szkoda dołączenia do tej strony konfliktu. Miał powoli lekko dość rozmawiania z idiotami, ale przejdzie mu jak w końcu będzie w stanie zająć się prawdziwym celem misji. Gdy wybiło odliczanie czasu ten zaczął swoją wypowiedź od wyraźnego westchnięcia.
- Przyślą tutaj Kogo z Saimin, bo najemnik sprawił, że strażnicy nocni się posikali na warcie z strachu? Jeżeli chcesz mogę grzecznie tutaj poczekać i złożyć mu wyjaśnienia, podczas gdy w międzyczasie ktoś wam ukradnie jeszcze więcej zapasów. Uważasz, że któryś z nas na tym skorzysta?
Przewrócił oczami spoglądając na reakcję każdego tutaj obecnego, jednocześnie nie wykonując żadnego gestu. Ton jego słów, a w szczególności pierwszych był dość ironiczny. Oczywiście kontynuował swoją przemowę, chciał jednak pokazać jak bardzo cała sytuacja jest ironiczna.
- Po prostu spróbowałem ich nauczyć trochę szacunku od obcych. Czy wszystkich tutaj na powitanie się znieważa? Wyzywa od podrzędnych pajaców? Chciałem im pokazać, że nie każdy będzie tak miły i zamiast wycelować technikę w niebo może skierować ją na nich. Ostatecznie poza tym, że trochę śmierdzą nawet włos im z głowy nie spadł.
Patrzył na reakcję wszystkich obecnych, od początku planował przewrócić kota ogonem. Tutaj jednak się lekko ukłonił wobec mężczyzny z opaską Yamanaka. Ostatecznie rozumiał takie najście, a to dodatkowo pokazywało, że dbał o swoje włości.
- Nie wiem co tobie naopowiadali, ale przybyłem aby pozbyć się waszego problemu. Wczorajsze zdarzenie tylko pokazało tym strażnikom, że mam do tego odpowiednie zdolności i można mnie potraktować poważnie. Jakbym był buntownikiem mógłbym powtórzyć sztuczkę z wczoraj, a wycelowana broń nikogo by nie ochroniła. Moglibyśmy porzucić te nie miłe powitanie i zająć się sprawą grupy zwanej bezpańskimi psami?
Wyciągnął rękę w celach powitania poprzez wymianę uścisków.
- Chciałbym powiedzieć, że miło mi poznać, ale ta wycelowana broń po nagłej pobudce lekko psuje atmosferę poznawczą.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2250
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 27 lis 2018, o 20:57

Misja Rangi - CW - 19/...


- Rok 385 - Zima -
- Terumi Hikari -
- Wioska Notsuka -

- Bezpańskie psy -





" Wioska Notsuka "

Pewnie, że można było to przewidzieć i zapobiec tego typu ekscesom. Każdy jest jednak mądry dopiero po szkodzie jak to mówią. Nie mniej jednak stało się i spotkałeś się z niebyt zadowoloną grupą i ich przodownikiem który oczekiwał wyjaśnień odnośnie zdarzenia do którego doszło wczorajszej nocy przy bramie wjazdowej do osady.
- Nie pouczaj mnie przybłędo. Na pewno zainteresował by ich fakt tego w jaki sposób się tutaj pojawiłeś. Najemnika łatwo kupić, kto wie czy nie dołączyłeś po drodze do ich bandy a chłopak boi się pisnąć słówko. - Spojrzał po swoich ludziach, nie opuścił broni bo i po co. To był jego gwarant kontroli sytuacji, on miał ostrze, to on decydował co i jak się w tej chwili stanie.
- Jesteś najemnikiem? Jesteś, dobrze wiesz jak ludzie się do takich odnoszą, potrafiący sprzedać własną matkę za garść ryo. Zresztą... Póki jesteś po naszej stronie chyba nie muszę się martwić o to, że odpalisz coś na miarę " podpalenia " reszty naszych zapasów? - Westchnął chowając ostrze do pochwy. Wtedy rozległo się poruszenie pośród jego ludzi, każdy w jakiś sposób zareagował, jeden westchnął głośno, inny wyglądał na zaskoczonego. Jeden z twoich wczorajszych znajomych postanowił się jednak odezwać.
- Ależ panie kapitanie... - Zwracał się do przodownika, nie zdążył powiedzieć nic więcej. Tak naprawdę nie zależało mu na konflikcie z nikim, tym bardziej z shinobim który w domyśle miał im pomóc. Zwłaszcza, że darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby... Przynajmniej nie powinno się. Nie mniej jednak istniał powód takiej nieufności i rozgoryczenia które opanowało strażników.
- Dam ci radę, Terumi... Czujesz się na tych włościach zbyt pewnie. Jestem pewny, że w Saimin byś sobie na takie coś nie pozwolił. To tylko pokazuje w jak wielkim poważaniu masz nas i jak bardzo patrzysz na nas z góry. - Pokręcił głową wyraźnie niezadowolony, przewrócił oczami odrobinę spoglądając w stronę chłopaka który siedział jak wryty, nie odzywał się.
- Co ty mu zrobiłeś Terumi, że nawet się nie odzywa? - Skierował pytanie bezpośrednio do ciebie. Fakt faktem odkąd tylko weszli chłopak się nie odezwał, był częściowo w szoku całą sytuacją która zaistniała. Obserwował i błądził myślami w różnych kierunkach.
- Nie ważne... Zarządca chce was widzieć jak będziecie gotowy. Prosiłbym tylko byście się pośpieszyli i nie nadwyrężali czasu Okitamy-sama bo jego czas jest cenny a każda zmarnowana minuta to minuta mniej którą mógłby poświęcić Notsuce. - Zakręcił dłonią nakazując swoim ludziom odwrót. Wszyscy wykonali delikatny skłon i wyszli z wyjątkiem prowadzącego mężczyzny który zatrzymał się w drzwiach opierając wewnętrzną jej częścią na rękojeści swojej katany, na jej czubku. Szarowłosy, bo właśnie takiego koloru były jego kolczaste włosy stanął w drzwiach zwracając się w waszym kierunku:
- Jestem Nitta, kapitan straży Okitamy-sama. Unikajcie kłopotów - Powiedział przejeżdżając dłonią po elemencie framugi drzwi. Wyszedł i pozostawił waszą dwójkę samą w pokoju. Za oknem mogliście dostrzec, że słońce powolutku wschodzi na horyzoncie rozpoczynając nowy dzień. Wydaje się, że w tej osadzie niektórzy to prawdziwe nocne marki albo zwyczajnie wstają aż tak wcześnie.

Michio
Urzędnik
Nitta
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Hikari » 29 lis 2018, o 02:53

Sytuacja robiła się wręcz komiczna, przecież Hikari przed tym przestrzegał strażników, że mogą spotkać kogoś pracującego tylko dla pieniędzy. W takim wypadku przy złym traktowaniu przez draną stronę nie będzie miał problemu jej zdradzić, ale takie głupki mogły tego nie zrozumieć. Dobrze, że chociaż dowódca tutejszy schował broń, za czym poszedł szmer wśród jego podopiecznych, a niektórzy nawet słownie próbowali dyskotować. Na nic się to nie zdało, ponieważ został uciszony.
- Tak samo władzę w Saimin by zainteresowało to jak zostałem potraktowany przez strażników przy bramie. Jedynie wyjaśniłem tej dwójce, że wyzywając najemnika i traktując go jak gówno na podeszwie skłaniają go do zdrady. Możliwe troszeczkę mnie poniosło, ale nie wykonałem chociażby gestu agresji wobec nich, a technikę wystrzeliłem w niebo.
Lekko drapał się z tyłu po głowie chcąc mieć to za sobą, ale wciąż miał coś do dodania.
-Nie jestem jednak tutaj dla pieniędzy, ale nawet jakbym był jacyś bandyci są w stanie zaoferować więcej niż właściciele prowincji? Wątpię. Dla uspokojenia powiem, że mam uczennicę, która należy do rodu Yamanaka. Naturalne dla mnie było pojawienie się tutaj i przysłużyć się sprawie aby zakończyć wojnę, ale na pierwsze zadanie zostałem wysłany tutaj.
Oczywiście Kapitan musiał wspomnieć o swojej urażonej dumie, bo przecież w Saimin by tak nie zrobił. Kto to jednak zaczął? Mieszkańcy tej wioski, a on tylko oddał pięknym za nadobne. Oczywiście co było problemem? Różnica w możliwościach, bo Terumi był człowiekiem z którym powoli należało się liczyć jako dość spora siła militarna. W Soso jak dotychczas nikt nawet o nim nawet nie słyszał tak więc obecna reakcja nie była niczym dziwnym, ale już dawno się z taką nie spotkał. Teoretycznie powinien ich zrozumieć, bo są w ciężkiej sytuacji, a tutaj nie przybywa "nikt konkretny". Problemem jest, że yogańczyk nie akceptuje takiego wytłumaczenia do traktowania innych. Powinno się okazywać szacunek, zwłaszcza jak ma się otrzymać pomoc. Wspomnienie o milczącym Michio wzbudziło ciekawość tym faktem, ale jedyna możliwa reakcja to wzruszenie ramionami. Sam nie wiedział co mu, wczoraj podczas kolacji się jeszcze odzywał.
- A bo ja wiem? Może się zestresował jak go budzi sześć osób z bronią w ręku?
Faktycznie mógł teraz w głowie mieć tylko możliwe scenariusze przyszłych swoich problemów. Nikt też do niego bezpośrednio się nie zwracał, był tylko gdzieś wymieniany w dyskusji. Tak czy inaczej zostali poinformowani, że zarządca wioski na nich już czeka. Teraz rozumiał, dlaczego ten napad na pokój został wykonany. Jak to powiadają na kontynencie: nadgorliwość jest gorsza od cesarstwa. Widać ten kapitan straży był bardzo oddany swoim obowiązkom i ślepo wierzący w jego zwierzchnika. Hikari się wyspał i był gotowy pójść dowiedzieć się wszystkiego, zawsze mogli wrócić jeszcze wypocząć później.
- Jestem gotowy iść nawet za parę minut, a Ty Michio?
Chciał przy okazji wybudzić młodzieńca z obecnego zastygnięcia, a znalazł dobrą okazję. Wydawało się, że to wszystko i goście zmierzają do wyjścia, ale dowódca grupki zatrzymał się w drzwiach, aby się przedstawić.
- Miło mi poznać.
Odpowiedział dość szybko, zanim Nitta zniknął z pokoju. Zamknął drzwi, a potem przy zgodzie przewodnika, że mogą wyruszać zaczął się ubierać. Gdy byli gotowi wyruszyli do wyróżniającego się domu stojącego z tyłu przy górskim kamieniu. Musiał on należeć do Okitamy, przy wejściu podawał ich imiona oraz nazwiska, aby dotrzeć do tego najważniejszego mężczyzny w wiosce. Byli oczekiwani, nie mogło to być już teraz większym problemem. Wątpliwe było istnienie zaawansowanej jakiejś przejebanej biurokracji po drodze więc powinni z tym się uporać dość szybko.
- Hikari Terumi oraz Michio Yamanaka do usług, miło nam poznać.
Postanowił przedstawić dwójkę, chociaż wiedział, że wieści już do niego dotarły. Również te o celu ich pobytu.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2250
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 30 lis 2018, o 01:59

Misja Rangi - CW - 21/...


- Rok 385 - Zima -
- Terumi Hikari -
- Wioska Notsuka -

- Bezpańskie psy -





" Wioska Notsuka "

No i zostaliście w pokoju sami. Było rano, dosyć wcześnie ale wyglądając przez okno szybko doszedłeś do tego, że ta osada wstaje wcześnie, wraz z kogutami których piania jednak nie udało ci się usłyszeć. Michi był w szoku jeszcze przez krótką chwilę po wyjściu strażników. Siedział tak zastygnięty, po paru chwilach udało mu się jednak dojść do siebie, pokręcił głową, strzelił się delikatnie po policzku. Wiedział, że musicie wstać więc jak tylko się zacząłeś ubierać zdecydował się na to samo. Wstał poszedł i się umył. W ciszy. Ty prawdopodobnie przez ten czas również się uszykowałeś.
- Nie powinieneś był im grozić... Hikari-san, to był błąd, teraz będą nam to wciąż wypominać - Spuścił głowę niezadowolony. dopinając pasek przy swych spodniach. Wyszliście więc z budynku kierując się dalej pośród wstającego słońca które oświetlało waszą ścieżkę tylko nieznacznie. Musieliście udać się po schodach które znajdowały się bliżej samej, głównej bramy w której pobliżu stała znajoma dwójka strażników. Wydawali się was ignorować póki nie zbliżyliście się na tyle by robiło im to różnicę. Spojrzeli ale się nie odezwali.
- Pozwól, że ja zacznę, Hikari-san. - Powiedział spokojnie Michi nawet nie spoglądając w twoją stronę, szedł z dosyć tępym spojrzeniem, nawet jak na niego. Pokonaliście schody i stanęliście przed wejściem do budynku na wzniesieniu który należał do tutejszego zarządcy. Przed samymi drzwiami stała dwójka ochroniarzy.
- Przybyliśmy w sprawie nękających tę osadę złodzei. - Skłonił lekko głowę w kierunku strażnika, był to gest spokojny i delikatny. Mężczyzna w zbroi spojrzał się najpierw na ciebie a potem dopiero na chłopaka.
- Yamanaka Michi oraz Terumi Hikari, jesteśmy oczekiwani - Odparł, strażnik kiwnął głową i zaraz złapał za klamkę i pociągnął otwierając wrota do sporawej posiadłości. Pierwsze kroki w budynku pozwoliły wam obojgu zobaczyć sporą halę w tej drewnianej hacjendzie. Widać, że miała pomieścić wielu gości, była jednak pusta. Na jej końcu znajdowały się schody prowadzące nieco w górę a na ich końcu znajdował się fotel, całkiem dostojny można rzecz. Po bokach pomieszczenia, już na wzniesieniu znajdowały się stoły a za stołami drzwi prowadzące gdzieś w głąb kompleksu pomieszczeń. Przy jednym ze stołów stał mężczyzna z wygoloną głową, był w średnim wieku, miał delikatny ciemny wąs.
- Okitama-sama zaraz was przyjmie - Mówił wykonując drobny pokłon. Michi w tej chwili uczynił to samo.
- Michi... Hikari - Mówił najpierw podnosząc głowę a potem wskazując na ciebie w chwili gdy powiedział twoje imię.
Wtedy też stało się coś czego pewnie się spodziewałeś. Z jednych drzwi z boku wyszedł swobodnym krokiem Nitta i stanął obok fotela, nim jednak dotarł skinął głową w waszym kierunku. Całkiem szybko bowiem gdy Nitta znalazł się na miejscu z drzwi po drugiej stronie wyszedł, nieco starszy już mężczyzna o długich siwiejących włosach i drobnej ozdobionej białymi igłami brodzie. Zasiadł on na fotelu. Wtedy też podszedł do niego Nitta i nachylił się szepcząc coś w jego kierunku. On wysłuchiwał tego co przyboczny ma do powiedzenia, mruknął kilka razy po czym pozwolił się mężczyźnie odsunąć nieco na bok.

- To było na pewno o nas... - Chłopak wydał z siebie szept w kierunku Terumiego, nie mogliście jednak sobie szeptać dłużej bo już w tej chwili Okitama zdecydował się przemówić. Wstał z krzesła i właśnie w tym momencie Michi schylił głowę, wykonał połowiczny ukłon, taki okazujący szacunek, Okitama nie pozostał jednak bierny i zrobił to samo. Kwestia tego co zrobił Hikari.
- Chciałbym ci przedstawić Terumiego Hikariego, Okitama-sama. To on ma rozwiązać problem trawiący tą osadę. - Mówił chłopak, w pierwszych literach które wypowiadały jego usta głos mu się łamał, im dalej w zdaniu tym jednak lepiej sobie radził.
- Doprawdy? Już słyszałem o waszych wczorajszych wybrykach. Kto pozwolił ci siać chaos i strach w mojej osadzie? Na całe szczęście mieliście tyle rozumu, że jednak żaden z was nie zdecydował się faktycznie zaatakować żadnego z moich... Ludzi klanu Yamanaka, zaatakować. - Wziął głęboki wdech i wpuszczał powietrze nosem, wydawał się zdenerwowany jednak czy można go winić o zdenerwowanie w chwili w której jego osada podupada przez bandę łotrów?
- W jakim celu was przysłali i dlaczego Ciebie a nie Sentokiego rodu Yamanaka o którego prosiłem? - Rzucił to pytanie do was obydwu, jednak jego wzrok skierowany na twoją twarz sugerował jedno, nie oczekuje on odpowiedzi od chłopaka, lecz właśnie od ciebie.

Okitama
Michio
Urzędnik
Nitta
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Hikari » 30 lis 2018, o 03:25

Młodzieniec przyjmował dość kiepsko obecną sytuacje i żadne słowa nie naprawiały jego humoru. Jego przykładem Terumi również poszedł się przemyć wodą. Był dość uparty w swoim przekonaniu, wiedział o racjach drugiej strony, ale posiadał także swoje. Racja leżała po środku, bo ani on ani strażnicy nie powinni tak postąpić, a dalsze rozmowy tego nie zmienią.
- Mogą wypominać, to samo zrobię z brakiem jakiegokolwiek szacunku dla człowieka, który przybył tutaj pomóc. Spokojnie, wykonamy swoje zadanie i będą się cieszyć.
Klepnął go lekko otwartą dłonią po plecach.
- Może nawet zostaniesz bohaterem tej wioski.
Zażartował sobie trochę, ale tak często bywało. Faktyczne czyny jak nienaganne wykonanie zadania potrafiły zyskać przychylność nawet mimo nie najlepszego początku. Wcale Hikari nie miał zbyt wielkich wymagań, jak po prostu brak poniżania drugich. Doprowadza to w przyszłości do różnych zajść, jak tutaj mimo iż wszystko co zrobił to sztuczny pokaz. Podchodząc do głównej bramy przy coraz lepszej widoczności dzięki podnoszącemu się na niebu słońcu mogli widzieć w oddali ponownie ich ulubioną dwójkę strażników. Czy wszyscy robią to specjalnie, aby musieli teraz na siebie jak najczęściej trafiać szukając jakiegoś możliwego konfliktu? Jakiś czarny scenariusz, którego chyba obawiał się Michio chcący przejąć dowodzenie. Tym razem po nocnej zmianie pilnowali drzwi, co nie powinno być normalne skoro Nitta wyjaśnił już sprawę i uznał, że mają wspólny cel.
- Jak wolisz.
Przewodnik okazywał szacunek, który zaowocował otworzeniem drzwi. Yogańczyk tylko serdecznie się uśmiechnął nie wykonując najmniejszego gestu mogącego wzbudzić jakąkolwiek agresję kiedy wchodził do środka. Miejsce było przygotowane do pomieszczenia sporej ilości osób, ale o tej godzinie nic dziwnego, że było puste. Zakończona była podniesieniem z dostojnym fotelem, stołami i drzwiami z tyłu. Przy jednym z tych drewnianych mebli stał mężczyzna, który nakazał im chwilę poczekać. Tutaj Terumi powtórzył gest pozostałej dwójki. Widocznie w tym regionie to był jakiś zwyczaj. Zostali przedstawieni, a wtedy z jednej strony wyszedł kapitan straży tej wiochy kiwający im głową. Na ten gest również odpowiedział i cierpliwie czekał na przyjście zarządcy, co nie trwało długo. Z drugiej strony przyszedł mężczyzna o długich siwiejących włosach, który zasiadł na fotelu. Nawet nie ukrywali zdawania raportu z wejścia na pokój w karczmie szepcząc między sobą. Michio tutaj odkrył normalnie boruto, nowy Albert Einstein, nie abym wiedział kto to jest. A o czym innym mogli tam się porozumiewać? Może o tym jaką ładną sylwetkę ma Inoyu? Nie miał zamiaru na to odpowiadać, zresztą czasu nie było. Czcigodny Okitama miał zamiar przemówić w ich kierunku. Zatrzymał go tylko... Połowiczny ukłon, któremu odpowiedział, a najemnik również powtórzył gest, przypadkiem się zdarzyło to w trakcie wypowiadania jego imienia. Kiedy chłopak skończył trzeba było dodać swoje trzy grosze, nie zostawać mimem.
- Miło mi poznać.
Słysząc wałkowanie jednego tematu w kółko lekko westchnął. Ile można powtarzać to samo, czy to zmieni przeszłe zachowanie którejś z strony? Hikari zdobył tutaj szacunek w tamtej dwójce strachem, ale też zdecydowanie przesadzali. Nie wykonał najmniejszego agresywnego w ich stronę gestu. Dało się wyczuć zdenerwowanie mężczyzny więc tymczasowo nie miał zamiaru odpowiadać na początkowe pytania. Tym bardziej, że padło kolejne mogące być największym problemem.
- To już pytanie do urzędników w Saimin, ale czy warto tak od razu skreślać ich wybór z góry?
Lekko westchnął zanim zacznie długi monolog.
- Walczyłem w wojnie o odbicie Kinkotsu z rąk Kaguya, poprowadziłem za sobą setkę Terumi, w tym nawet kilku sentokich. Zostałem dopuszczony przez Jou Sabaku do grupy uderzeniowej tajnym przejściem, gdzie walczyłem w ramię w ramię z Murai'em oraz Ichirou z krwawego pokolenia. Wspólnie otworzyliśmy cele ich obecnej liderki, która poszła walczyć z uzurpatorem, który przejął władzę. Poza tym służyłem na murze i przeżyłem tam jeden atak zza muru. Mógłbym opowiadać jeszcze parę rzeczy, ale i tak wątpię abyście mi uwierzyli przykładowo o pojedynku z cesarzem w ramach treningu. Wiem, że posiadam tylko rangę Akoraito w szczepie, ale to bardziej skomplikowana sprawa.
Dał chwilę na przetrawienie informacji drapiąc się z tyłu po głowie.
- Jak pewnie wiecie moja rodzina nie za bardzo się wewnętrznie lubi, a jestem dzieckiem krwi obu gałęzi. Do tego wioskowych zdrajców, bo chcieli zjednoczyć szczep.
Machnął lekko ręką, bo to były zupełnie nie istotne w tym momencie informacje.
- Jeżeli wciąż wątpicie i wczorajszy pokaz jutsu nie wystarczył mogę zrobić jeszcze jeden. Co do sytuacji strażnicy lekko też przesadzają, nie wykonałem wobec nich najmniejszego gestu, a ognista technika została wystrzelona pod kątem pionowym w powietrze. Moja groźba brzmiała następująco.
Delikatnie odchrząknął powstającą lekko chrypkę. Długi czas się nie odzywał, a teraz potok słów.
- Widzę, że panowie nie stali w kolejce po rozum rzucając obelgami w stronę najemnika. Po pierwsze, zazwyczaj chodzi tylko o kasę, którą płacą obie strony, a po drugie ten zawsze może zdradzić jak będzie źle traktowany. Jeżeli nie chcecie aby następna poleciała w waszym kierunku to możecie być dla nas grzeczniejsi. Nie mam zamiaru robić awantury, co nie znaczy, że muszę jej unikać za wszelką cenę.
Tutaj spojrzał po reakcji reszty.
- Bardziej powinni to potraktować jako ostrzeżenie, a jutsu miało tylko sprawić, aby nie śmiali się dalej nie biorąc czyichś słów poważnie. Owszem widzę winę po swojej stronie, nie powiedziałem, że to było konieczne. Z drugiej strony też popatrzcie na to z drugiej strony, przybyłem tutaj pomóc z dobrej woli, wcale nie licząc nawet na wynagrodzenie, a chcąc zakończyć tą wojnę. Będąc na samym wejściu wyzywany również mogą mnie ponieść emocje jak was słysząc tylko jedną stronę konfliktu i nie jestem wcale zaskoczony reakcją. Nie byłem wciąż pierwszy, który popatrzył na kogoś innego z góry co zasugerował kapitan straży Nitta, a jedynie odpowiedziałem tamtej dwójce tym samym.
Westchnął mając dość już się tłumaczenia.
- Mam nadzieję, że to jest wystarczające, bo chciałbym przejść do naszego głównego problemu. Jest nimi grupa bezpańskich psów, o których prosiłbym o informacje.
Wykonał Hikari tutaj lekki ukłon i przemawiał wciąż poważnie, ale czuć, że ma więcej chęci niż przy tłumaczeniu się. Jak to było możliwe zaczął zadawać pytania.
- Czy znacie dokładniejszą lokalizację ich bazy?
- Macie jakiś trop kim mogą być, czy to zwykła hołota jak słyszałem czy też może ktoś wysłany przez Hyuga do rozrabiania na terenie wroga?
- Posiadacie ich przybliżoną liczebność, albo jakieś zdolności przez nich posiadane?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2250
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 30 lis 2018, o 22:29

Misja Rangi - CW - 23/...


- Rok 385 - Zima -
- Terumi Hikari -
- Wioska Notsuka -

- Bezpańskie psy -





" Wioska Notsuka "

Jak wielka była twoja chęć by faktycznie poznać kulturę tego ludu, byłeś świadkiem drobnych gestów które niosły za sobą, wydawałoby się, że nic a jednak w ich mentalności niosły nie tylko szacunek ale zwyczajnie dobre wychowanie i wiedzę o tym jak zachowywać się wobec tych wszystkich ludzi z którymi pewnie nie jeden raz przyjdzie ci się spotkać, najemnikiem można zostać na chwilę ale też i na dłużej. Kultura jednak czasem schodziła na dalszy plan, zwłaszcza w obliczu takiej chwili jak ta. Sam Okitama póki co się nie przedstawił, może i powinien był zrobić to wcześniej. Nie zapomniał o tym jednak. Obserwował Terumiego oraz chłopaka, gesty które wykonywał każdy z nich i o ile po chłopaku otrzymał to czego się spodziewał to po Terumim właściwie też. Zero tutejszego szacunku do nikogo, westchnął jedynie słysząc jego pierwsze słowa. Wtedy zdał sobie sprawę, że ma do czynienia z osobą która nie ma najmniejszego pojęcia o tutejszych zwyczajach ani temu jak powinna się zachowywać co mimo wszystko wydawało mu się dziwne zważywszy na to jak blisko leżą ziemie tego klanu oraz Soso.
- Jestem Okitama, zarządzam tą wsią z rozkazu Akiko Yamanaka, uprzywilejowany do pełnienia tego stanowiska ponownie przez obecną przywódczynię Arisu-sama. Mówisz więc, że jesteś bohaterem wojennym, znasz ludy nie tylko pustyni ale i inne... Stąd dziwi mnie twoja postawa chłopcze - Powiedział z nieco krzywą miną i wyraźnie rozczarowanym wzrokiem. Siedząc podparł łokieć o krzesło a następnie lekko musnął dłonią swoją brodę.
- Przeżywając tyle przygód powinieneś wiedzieć, że to tylko prości ludzie... Nie jesteśmy nikim szczególnym, jeśli nie rozumiesz tego, że robiąc to co zrobiłeś mogłeś doprowadzić do paniki w wiosce a taki akt mógł spotkać się z aktem agresji jednego z bardziej... - Zacisnął w tym momencie lekko pięść swojej lewej dłoni, po chwili ją rozluźnił i normalnie oparł na fotelu.
- ...Gorącogłowych strażników, mogło tam dojść do tragedii, chłopcze. O zwykłe kilka słów które nie mają znaczenia - Mówiąc pierwsze słowa skierował swoje spojrzenie na Nittę, nie było ono gniewne jednak nie wyglądało też na przychylne.
- Rzucaj sobie te swoje techniki gdzie indziej, siła to coś innego niż szacunek. Tyle przeszedłeś a wciąż wiesz tak mało - Pokręcił głową skrywając na chwilkę swoją twarz pomiędzy dłonią. Nie mówił tego z pogardą. Mówił to co myślał w tej chwili. Nie patrzył w kierunku Michio który stałą nerwowo i przełykał ślinę, nie wiedział co przyniesie ta rozmowa, nie odzywał się niepytany.
- Nie mów mi jak powinni to potraktować, standard zachowania kreuje się z wielu czynników. W Saimin siedziałbyś za to w celi i to jest fakt. Nie mniej jednak skoro już tu jesteś potrzebujemy cię. Ostatnio odwiedziły nas dwie grupy, obydwie twierdziły, że przybywają z Saimin po zapasy. I jedni i drudzy wyglądali tak samo. Standardowo bym powiedział. Nitta potwierdzi, że wozy, oznaczenia, wszystko było w porządku - Wysunął dłoń w kierunku Nitty który wystąpił i zdecydował się przejąć inicjatywę.
- Owszem panie, każdy transport składał się z siedmiu ludzi w tym dwójki shinobich na czele. Z tego co teraz wiemy tylko jedni z nich byli prawdziwi albo rzeczywiście Saimin nas okrada... A co za tym idzie Arisu-sama. - W tej chwili Okitama podniósł wzrok dodając od siebie.
- Nitta! Wypluj te słowa, Arisu-sama nie zrobiłaby nam czegoś takiego. - Zmarszczył brwi przyglądając się mężczyźnie który odwrócił się na chwilę w jego stronę, podszedł bliżej, wykonał delikatny ukłon.
- Jak uważasz, panie - Kończąc ukłon cofnął się i odwrócił w waszą stronę.
- W przeciągu tygodnia mamy przygotować kolejne towary do kolejnego transportu do Saimin. Myślę, że tutaj powinieneś zacząć. Złap ich, dopadnij... Jak uważasz. Masz wolną rękę rzucać te swoje ogniste smoki. - Mówił przewracając oczami początkowo na Nittę a następnie na zarówno Michiego jak i Terumiego.

Okitama
Michio
Urzędnik
Nitta
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Hikari » 3 gru 2018, o 00:43

Prawdę mówiąc w tym co mówił zarządca też było sporo prawdy, ale każdy miewał swoje racje. Hikari uważał, że jego są równie istotne. Mogli się obawiać reakcji gorącogłowych, którzy mogliby go zaatakować, ale czy rzeczywiście tak było? Pokazał im tak na prawdę show, którego prawdopodobnie nigdy w życiu nie zobaczą, bo to co rzucił było na prawdę potężną techniką. Taki ogień w tej temperaturze spokojnie mógł burzyć nawet mury i przeć niepowstrzymany naprzód. Jego moc była brutalna, wydawało się jakby smocza paszcza ryczała w trakcie lotu.
- Możecie się nazywać prostszymi ludźmi, ale dla mnie jesteście takimi samymi jak inni. Nie mam zamiaru was traktować w żaden sposób gorzej i też nie chcę tego otrzymywać. Dodatkowo obrzucanie błotem i ciągłe przemilczanie tego może doprowadzić do ignorowania przez resztę.
Lekko westchnął rozglądając się po tym miejscu, mógł teraz prawdę mówiąc zrobić kolejny mały pokaz, tylko czy był sens? Pewnie martwił się o swoich chłopaków, bo po tym co usłyszał, jak byli przerażeni miał podstawy do obaw.
- Rozumiem, że można było postąpić lepiej, ale jedyną możliwą tragedią mogło być najwyżej parę siniaków u strażników. Nie miałem nigdy najmniejszego zamiaru postąpić agresywnie w ich kierunku, a taki przypadek z drugiej strony potrafiłbym zneutralizować bez jakichkolwiek ofiar. Poza tym pokazałem im coś dość niezwykłego, tylko największy głupiec by próbował w takim przypadku coś zrobić, skoro wcześniej obiecałem, że chcę tylko brak wyzwisk w zamian za przyjaźń. Wymagania nie były warte podejmowania walki o ich zniesienie.
Spojrzał tutaj po obecnych i wciąż kontynuował wypowiedź lekko się w tym momencie kłaniając.
- Mogłem się zachować lepiej to przyznaję i za to przepraszam, ale właśnie jako najemnik widziałem różnych ludzi na tym świecie. Wielu z tych agresywnych i będących tylko dla pieniędzy mogłaby wykorzystać sytuację, że nie będzie wysłany przez jakiś czas żadne wsparcie do wioski. Z takim traktowaniem skoro jedynym motywem jest gotówka zdrada przyszłaby o wiele łatwiej do głowy. Żyjemy w niebezpiecznych czasach, nie wiadomo co się trafi. Chciałem tylko się upewnić, że następnym razem nie popełnią takiego błędu. Zdałem sobie sprawę, że przesadziłem, ale to dopiero po fakcie widząc ich twarze.
Wyprostował się ponownie i chciał zakończyć ten powoli długi temat rozmowy. Zdawał sobie znaczenie z słów Okitamy, ale nie potrafił im przyznać pełni racji znając drugą stronę.
- Obiecuję już jednak nie rzucać tego więcej w mieście.
Terumi nie był rozczarowany rozmową, wręcz przeciwnie. Obie strony mogły szczerze przedstawić swoje poglądy, bez bycia przy okazji dalszego obrażania. Straszenie celą nie było niczym nowym, znaczy niby pierwszy raz za takie coś, bo wcześniej to lider w przypadku zdrady jego gałęzi, ale to zupełnie różne sprawy. Strach i siła nie powinny budować szacunku, ale są jego elementem. Popatrzmy na liderów, zazwyczaj są to wybitne jednostki w klanie, które swoją potęgą mogły wykonać czynności niedostępne dla innych więc zdobyli dowództwo. Tak na prawdę najwyższy szczebel władzy ma bardzo dużo powiązania z faktycznymi umiejętności shinobi, chociaż to nie ma zastosowania w wsiach zazwyczaj gdzie żyją ludzie nie posługujący się chakrą.
Dalej dostał już ciekawe informacje na temat swojego zadania, a szczególnie ciekawy okazał się dialog między dowódcą straży, a jego przełożonym. Nitta podejrzewał, że Arisu-sama może ich oszukiwać co sprawiło, że Hikari zaczął analizować wszystkie dotychczasowe informacje z tymi nowymi. Wcześniej w siedzibie słyszał o grupie bandytów, którzy napadali gdzieś na południe osady. Nie zgadza się to z ostatnio użytym sposobem jakim było użycie dwóch idealnie takich samych grup. Idealnie odwzorowane wozy, oznaczenia, zapewne też papiery bo wątpił aby tutaj było to zaawansowane do przesyłania myśli.
- Będąc w siedzibie władzy urzędnik jako winnych wskazał mi szabrowników, którzy atakują na południe od osady. Wątpię aby użyta tutaj metoda pasowała do nich, ale mając ładny cel i dobry plan mogliby pójść na takie coś. Martwi mnie jednak, że jeżeli naprawdę oni są za to odpowiedzialni jest duże prawdopodobieństwo posiadania zdrajcy, albo szpiega w szeregach. Powinniśmy uważać co przy kim mówimy i mieć szeroko otwarte oczy oraz uszy.
Nie znał liderki rodu Yamanaka, aby mógł o niej wysunąć jakiekolwiek wnioski, ale sam zapał kogoś kto miał z nią bliższe kontakty jako zarządca wiernie jej bronił. Wątpił w jakieś kombinowanie z jej strony tym bardziej, że trwa raczej impas na froncie. Zaskakujące tylko było pozwolenie na dowolne używanie jego techniki, ale wątpił aby to chodziło o miasteczko.
- Skoro to wszystkie rady natychmiast tam wyruszę i postaram się czegoś dowiedzieć, a jak niczego się nie dowiemy pewnie pojedziemy poszukać bazy oprychów w wskazanym miejscu przez urzędnika i wrócimy przed przybyciem kolejnego transportu.
Terumi nie mając nic do dodania, ani nie będąc dłużej zatrzymywany poszedł rozejrzeć się do miejsca, gdzie radził udać się Okitama. Wiedział, gdzie ma się udać, bo wczoraj to jedyne miejsce, do którego zabronili udać się strażnicy. Na pożegnanie wykonał ukłon, domyślał się, że to także może być tradycją, a w razie czego nie powinno być zbytnio źle zrozumiane. Może w ten sposób poprawi ich nastawienie, obecnie wygląda jakby uważali go za kogoś mającego nierówno w głowie.
Ostatnio edytowano 4 gru 2018, o 00:57 przez Hikari, łącznie edytowano 1 raz




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2250
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 3 gru 2018, o 23:43

Misja Rangi - CW - 25/...


- Rok 385 - Zima -
- Terumi Hikari -
- Wioska Notsuka -

- Bezpańskie psy -





" Wioska Notsuka "

Czy zarządca miał powody by kłamać? Okitama przedstawił tobie sprawę na tyle na ile sam wiedział i ją rozumiał. Twarde fakty dominowały w rozmowie z nim i słowach dotyczących celu twojego zadania. Odpowiedzi Terumiego niekoniecznie satysfakcjonowały Okitamę, nie było tajemnicą to, że wydawał się nieco zmęczony przeprowadzaną rozmową z jednej strony Terumi mówił, że rozumie jednak z drugiej wciąż wił się zalążek problemu który do tej nieprzyjemnej sytuacji doprowadził. Ostatecznie jednak przyznał on, że więcej się taka sytuacja nie powtórzy co już można uznać za przynajmniej drobny sukces. Dalej jednak rozmowa przeszła na temat tego o czym dowiedział się wraz z Michim od władzy Saimin. Chłopak przysłuchiwał się rozmowie i nie miał zamiaru przerywać, podobnie jak Nitta który kilka chwil wcześniej został już uciszony.
- Zdrajcy albo i nie, ja ufam wszystkim swoim ludziom. - Stwierdził powiedział poprawiając nieznacznie swoje usadowienie na fotelu który zajmował.
- Po prawdzie niektóre transporty giną po drodze i w całym zamieszaniu jakie panuje łatwo jest się pod nie podszyć, wystarczy w końcu symbol klanu. Wozy nie są zazwyczaj widocznie oznaczane by nie kusić łotrów - Westchnął spuszczając w tej chwili głowę nieznacznie w dół.
- Dlatego właśnie oczekiwaliśmy Yamanaki bo ani ty Terumi-san, ani ten chłopak nie wiecie gdzie znajdują się takie oznaczenia ani jak one wyglądają. Z kolei moi ludzie będą Ciebie tylko spowalniać o czym wnioskuję z twojego popisu. Zresztą, wozy są sprawdzane tylko w Saimin by upewnić się, że nikt nie sabotował przewozu. - Mówił spoglądając na Nittę, potem na ciebie. W tej chwili w pomieszczeniu prócz was nie było nikogo, mężczyzna który was tutaj zaprosił też już wyszedł i zajął się innymi sprawami. Michi z kolei wydawał się nieco przybity tym, że każdy go tak bardzo nie docenia, nie wydawał się szczęśliwy z wydanej przez Okitamy oceny.
- Oczywiście udzielę wam wszelkiego wsparcia jakie będzie potrzebne - Powiedział Nitta skinając nieznacznie głową w kierunku zarówno ciebie i Michiego, podpierał wtedy dłonią rękojeść swojej broni, chciał wyglądać dumnie i nonszalancko.
- Dobrze, idźcie, zobaczmy co przyniesiesiesz... - Mówił Okitama poświęcając wam w tej chwili odrobinę mniej uwagi bowiem skupił się na poczynaniach i prezencji Nitty który od razu zdecydował się go zagadać gdy już obydwaj opuszczaliście pomieszczenie.
- Musimy zacząć myśleć nad bezpieczeństwem osady jeśli takie sytuacje jak ta będą się powtarzać, Okitama-sama... - Zaczął wojownik. Dalej jednak nie słyszeliście co mówił bo obydwaj opuściliście halę, oczywiście Michi wykonał ukłon, pożegnał obydwu panów i wraz z tobą opuścił budynek.
Wyruszyliście więc schodami w dół po opuszczeniu budynku Okitamy. Kierowaliście się na dół na tak zwany poziom zero w osadzie. Szybko dotarliście do tej samej drogi jaka przebiegała przez niemal całą osadę. Tym razem ludzie kroczyli już po ulicach i zajmowali się swoimi sprawami. Od czasu do czasu ktoś patrzył się na waszą dwójkę dziwnie, zarówno kobiety jak i mężczyźni. Nie chodziło tutaj tylko o ciebie ale i o Michiego. Tutejsi albo nie lubili gości albo nie mieli ich zbyt wielu, stąd takie ciekawskie zainteresowanie.
- Masz jakiś plan, Hikari-san? - Zapytał swobodnie Michi podczas gdy kroczyliście ulicami osady. Po parunastu minutach dotarliście do rynku na którym znajdowało się trochę straganów z rybami i innymi wyrobami, było zimno, pora roku nie rozpieszczała jednak każdy potrafił tutaj o siebie zadbać, siebie jak i swój stragan. Sam rynek nie był aż tak duży. Kilkadziesiąt większych stoisk z przedmiotami wszelakiej maści. Można było tutaj dostać sporo rzeczy. Dalej jednak, poza samym rynkiem dostrzegliście Magazyn przy którym nie było wozów a jedynie dwójka strażników która pilnowała wejścia do środka. Budynek był całkiem solidnej konstrukcji a i rozmiary mogły wydawać się imponujące, wciąż daleko mu jednak było do faktycznego spichlerza jakie można uświadczyć w Saimin, jednej z głównych osad prowincji.

Okitama
Michio
Urzędnik
Nitta
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Następna strona

Powrót do Soso

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości