Siedziba władzy

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 12 lis 2018, o 18:23

Kenshi w bardzo ograniczonym stopniu, ufał nowo poznanemu mężczyźnie. Dlatego nie owijając w bawełnę, wymógł na nim szybkie przejście do sedna sprawy, w związku z którą tutaj przybył. Tetsuo wyjawił, że w ostatnim czasie, przebywał poza granicami cywilizowanego świata, badał obszary Tajemniczego Lasu, a precyzując skupiał się na tamtejszej florze. Członek Shiro Ryu uważał, że znalazł tam roślinę, która mogła służyć do omamienia naszych współbraci z organizacji, pozbawienia ich własnej woli, zrobienia posłusznej bezwolnej armii.
- Czy potwierdzenie tak postawionej hipotezy, mogłoby w jakiś sposób przyczynić się do odwrócenia procesu który już zaszedł... albo do zabezpieczenia się w przyszłości przed podobnym zagrożeniem? - zapytał, być może słusznie uznając, że taka sytuacja mogłaby się powtórzyć. Nie wiadomo w jaki sposób członkom zakonu wyprano umysły, w jaki sposób przejęto kontrolę nad ich duszami... Czy odbyło się to poprzez podanie doustnie specyfiku, rozpylenie gazu, a może po zastosowaniu specyficznej techniki kontroli? To wszystko pozostawało w chwili obecnej w sferze gdybań niepopartych żadnymi informacjami. Właściwie, aż do teraz.
- Yusetsu znajduje się daleko od Atsui... a ja dałem słowo Kirino-sama, że nie opuszczę osady bez zasięgnięcia jej zgody. W obecnej sytuacji... Biorąc pod uwage to co dzieje się w pobliżu granic... Nie dziwią mnie te środki ostrożności
Czarnowłosy odpowiedział, z wolna zabierając dłoń z rękojeści katany. Tetsuo wyciągnął swoją dłoń w kierunku Kenshiego i ten przez chwilę wahał się czy ją uścisnąć. Spotkanie z innym "Zielonym Smokiem" było na tyle zaskakujące, że mogło dziwić i budzić poważne podejrzenia. Kenshi nigdy nie należał do ludzi naiwnych, ale też wiedział, jaka nadarza się szansa, aby dowiedzieć się o tych którzy stali za destabilizacją sytuacji na kontynencie...
- Dałem słowo, że nie opuszczę osady bez zgody przywódczyni swojego szczepu i słowa dotrzymam. Nie proszę Cię byś na mnie w osadzie zaczekał, ale jeżeli ustalimy kilka punktów na drodze do Yusetsu, dogonię Cię przed dotarciem do celu - odparł, ściskając wyciągniętą rękę. Możliwe, że Kirino-dono wróci do gabinetu jeszcze w dniu dzisiejszym, a jeżeli nie udałoby sie jej złapać tego dnia, to prawdopodobnie nie byłoby z tym problemu dnia następnego. Jeden dzień opóźnienia nie powinien stanowić problemu.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 403
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: Azuma

Re: Siedziba władzy

Postprzez Rindou Arashi » 18 lis 2018, o 13:37

17 / ...

|Tetsu starał się jak mógł aby Kenshi zrozumiał jego pobudki i do niego dołączył. Ciężko było mu odpowiadać na pytania odnośnie nieznanej przyszłości, szczególnie takiej, w którą mieszał się jakiś nienormalnie potężny byt. Mogło się zdarzyć wszystko i nic, taka już była ta przewrotna historia. Ich odkrycie mogło nic nie zmienić, a mogło też doprowadzić do zakończenia problemu prania mózgu.
- Niestety, nie znam odpowiedzi na twoje pytanie. Moje odkrycie jest jedynie tropem wynikającym z kilku eksperymentów. Być może to nie tego zioła użyto do kontroli umysłu, być może ono nie było jedynym składnikiem, albo zostało poparte jakąś silną techniką, a sama roślina była jedynie wzmacniaczem efektu. Takim stabilizatorem ułatwiającym działanie. W każdym razie, jeżeli nic nie będziemy robić, to wróg dalej będzie przed nami, musimy chociaż próbować go gonić. - W jego oczach dało się dostrzec błysk, widać było, ze chce on działać, los świata nie jest mu obojętny, czy było tak też z Kenshim?? Czy jemu także zależało na odkryciu zagadki kontroli umysłu?
- Rozumiem, sam pozostanę w osadzie do rana, muszę jeszcze wypocząć i przygotować zapasy na wyprawę. Po wschodzie słońca będę czekał godzinę przy bramie, potem ruszę w drogę. Będę podróżował głównymi traktami do Yusetsu, jeżeli mnie nie dogonisz, to będę czekał na ciebie w karczmie "Mięsny Zaułek", to duże i znane podróżnikom miejsce, znajduje się na skrzyżowaniu dwóch najważniejszych szlaków, więc na pewno do niej trafisz. - po uściśnięciu dłoni uśmiechnął się. Wyglądało jakby na jego twarzy przez chwilę zagościł błogi spokój, po czym pożegnał się, zbierając chakrę w stopach i wykonując potężny skok w stronę dachu. Kenshi pozostał sam, jednakże niezbyt długo, gdyż chwilę po wyjściu z uliczki, dostrzegł swojego Shirei-kana, który wraca w stronę siedziby. Wraz z nim szło dwoje inny ludzi w lokalnych mundurach oraz dwoje mężczyzn zakutych w kajdany z czarnej stali. Przy szyi każdego z nich lewitowało kilkanaście czarnych ostrzy, które wyglądały jakby najmniejszy ruch miał spowodować ich wbicie w skórę. Jednego z nich Kenshi kojarzył z listów gończych, które mijał wychodząc z siedziby, Drugi był dla niego zagadką.
Rindou Arashi
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 20 lis 2018, o 22:32

Niewiedza Tetsuo była zrozumiała, choć na myśl o problemie, również irytująca. Tego jednak po sobie nie dał Kenshi poznać, tylko delikatnie skinął głową.
-Może ale nie musi to pomóc poznać prawdę. Próbować jednak musimy. Życie zdążyło mnie już nauczyć, że zwykłe, czasem niepozorne sytuacje mogą mieć później kolosalne znaczenie - odpowiedział dochodząc do podobnej konkluzji co i jego rozmówca. Należało w jakikolwiek sposób, podjąć działania, które mogły przysłużyć się powstrzymaniu szaleństwu rozpoczętemu w Kami no Hikage. Destabilizacja kontynentu, centralnej władzy w postaci Rady Możnowładców, była na ręke jedynie tym, którzy chcieli wzniecić bunty, powstania... Rozlew krwi.
- Postaram się więc Ciebie złapać do tego czasu. Jeżeli się nie uda, uczynię to na trakcie - odparł, uświadamiając sobie, że nie wziął pod uwagę odmownej odpowiedzi liderki swojego klanu. Przez sekundę pomyślał, że może warto było o tym przypomnieć Tetsuo, ale... Ostatecznie tego nie uczynił. Zamiast tego uścisnał dłoń mężczyzny i pozwolił mu odejść, odprowadzajac go co jedynie swoim spojrzeniem. Przez chwilkę tkwil jeszcze w miejscu, analizując całą sytuację. Myśli kłębiły mu się od być może swojej zbytniej naiwności, aż do myśli, że nadarzyła się niebywała szansa, by się czegoś ważnego dowiedzieć.
Ruszył w drogę powrotną, zaułkiem którym ruszył w pościg za Tetsuo. W chwili gdy go opuszczał, pojawił się niedaleko wejścia do siedziby władzy, gdzie ujrzał tą którą szukał. Kirino Hibiki w asyście strażników, oraz dwóch pojmanych mężczyzn. Ich dłonie obleczone były żelaznymi kajdanami, a wokół ich szyji krążyły czarne ostrza, niewątpliwie we władaniu Jitonu. Jeden z tych mężczyzn był mężczyzną, którego Kenshi kojarzył z pewnego listu gończego...
- Widzę, że polowanie było owocne, Shirei-kan - odezwał się względem przywódczyni, lekko składaniając głowę w geście szacunku. - Czy wśród takiego towarzystwa, znajdzie się i chwila dla mnie na audiencję? - zapytał, nie wiedzac czy miał jeszcze szansę dzisiejszego dnia uzyskać od liderki zgodę na opuszczenie osady.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 403
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: Azuma

Re: Siedziba władzy

Postprzez Rindou Arashi » 24 lis 2018, o 21:52

21 / ...

Rozmowa z tajemniczym przybyszem zakończyła się tak szybko jak się rozpoczęła a jedynym co po niej zostało były wspomnienia w głowie Kenshiego. Tam właśnie działały smoki, z ukrycia walczyły o dobro świata, nie wychodząc ze swojego przytulnego cienia. Dzięki temu nie niepokoili swoimi działaniami zwyczajnych ludzi, tych, których nie interesowało ilu ludzi umarło, żeby w spokoju mogli jeść ryż w swoim domu. Wracając jednak do sedna całej sprawy, nasz bohater postanowił wyjść z cienia i porozmawiać ze swoją przywódczynią, która wróciła właśnie z polowania. Już po kilku krokach poczuł, że jej spojrzenie na nim spoczywa. Machnęła ręką, nakazując pozostałym podwładnym ruszenie w stronę budynku, przez co mogła pozostać sama przed wejściem wraz z Kenshim.
Kenshi-san, ostatnimi czasy coraz więcej nieprzyjemnych ludzi chowa się na wydmach. Trzeba czasami samemu się ruszyć i rozprostować kości. Jednakże pewnie nie o tym chciałeś ze mną rozmawiać. Co cię sprowadza?? - spojrzała na Kenshiego, delikatnie się uśmiechając. Pojawienie się tego Sentokiego zawsze oznaczało coś ciekawego, coś nietypowego, coś co mogło przerwać codzienną nudę. Oparła się plecami o mur budynku, oczekując aż usłyszy co tym razem zaprowadziło go w stronę jej gabinetu.
Rindou Arashi
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 25 lis 2018, o 11:44

Przywódczyni szczepu na prośbę Kenshiego, zatrzymała się, a następnie postanowiła go wysłuchać. Gestem nakazała strażnikom, aby się oddalili w stronę pobliskiego budynku, a sama oparła się o ścianę, obserwując co ma czarnowłosy do powiedzenia.
- Wiesz Pani, że masz od tego ludzi. Od kilku dni nie wykonywałem żadnego zadania. Mogłem się tym zająć - odparł, najpierw odnosząc się do wzmianki o ludziach kryjących się na wydmach. Mowa tu była oczywiście o kryminalistach, ludziach którzy popełnili przestępstwo i próbowali uniknąć za to poniesienia odpowiedzialności.
Działanie Shirei-kan nie było jednak prawdziwym przedmiotem tej rozmowy - Maji chciał uzyskać zgodę na działanie poza obrębami osady, a nawet prowincji. Miał w pamięci rozmowę, w której potwierdził że bez zgody liderki, nie podejmie takich kroków.
- Skontaktował się ze mną były zakonnista Shiro Ryu... Wpadł na trop, który może wyjaśnić w jaki sposób Suzumura Hanji pozbawił wolnej woli członków Zakonu Smoków. Prosi o moją pomoc... obecność w wyprawie. Uważa, że kontakt może być obserwowany przez wrogów i szuka wsparcia. Ufa mi, bo udao mi się uniknąć losu innych...
Spoważniał postanawiając postawić na szczerość. Nie wiedzial jak liderka zareaguje na to co powie, ale liczył na jej wyrozumiałość i również chęć poznania prawdy. A tej można się bylo dowiedzieć, jedynie próbując. - Może, ale nie musi to być pułapka. Dlatego chciałbym się udać we wsazane miejsca sam. W ten sposób nie ryzykuje życia nikogo poza swoim własnym. Kierować się będe w stronę Yusetsu, a pamiętam że obiecałem nie opuszczać osady, bez Twojej zgody Pani
Wyjawił wszystko co zamierzał, dzieląc się nie tylko wątpliwościami, ale również możliwościami, jakie można było uzyskać, po zweryfikowaniu takiej wiedzy. Teraz wszystko zależalo od tego co postanowi Shirei-kan.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 403
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: Azuma

Re: Siedziba władzy

Postprzez Rindou Arashi » 26 lis 2018, o 00:50

25 / ...

Nad pustynią powoli robiło się ciemno, słońce chyliło się ku zachodowi, pozostawiając na niebie jedynie swojego białego brata. Budynek Rady rzucał spory cień na ulicę przed sobą oraz znajdujące się dalej budynki mieszkalne, dając im chwilę ulgi od prażących promieni. Zdawało się, że przywódczyni Szczepu Maji także chciał skorzystać z tej chwili ochłody, dlatego też nie wchodziła do dusznego budynku, a delektowała się delikatnym wiaterkiem, który właśnie się pojawił. Oparła się plecami o budynek i spojrzała na spokojne niebo, gdzie leniwie powinny płynąć chmurki, te jednakże niezbyt często nawiedzały pustynię.
- Wiem, że zawsze mogę na ciebie liczyć, czasami jednak trzeba wyjść zza biurka, zostawić papiery i samemu trochę się rozprostować. Poza tym, ten jeden delikatnie zalazł mi za skórę. Nie ważne jednak, jak się spodziewam, nie przyszedłeś do mnie aby rozmawiać o lokalnych bandytach. - Po tych słowach kobieta zamieniła się w słuch, starając się nadążyć za prowadzoną przez Kenshiego opowieścią. Zaciekawiło ją, że jest jeszcze trochę smoków, którzy w jakiś sposób uniknęli prania mózgu, myślała, że jej podwładny jest jednym z niewielu, czyżby się myliła? Cała historia była dziwna, jednakże tak wyglądało wszystko do czego pchał swoje ręce Antykreator, więc nie było żadnych powodów do zmartwień, a przynajmniej większych niż te standardowe.
- Nie będę Cię zatrzymywać. Jeżeli uważasz, że jest to znaczący trop, który pomoże Ci rozwiązać ten problem to ruszaj. Lepiej niż ja, czy ktokolwiek inny w osadzie znasz Smoki, wiesz czego możesz się w tym wszystkim spodziewać. Chciałabym jedynie, abyś po powrocie zdał mi raport ze swoich odkryć i tego co dowiedziałeś się w trakcie podróży. - Znała swojego podwładnego na tyle dobrze, że wiedziała iż nie będzie przychodził do niej z błahą sprawą. Skoro postanowił przyjść i pytać o pozwolenie na opuszczenie osady po mimo tego, że niedawno obiecywał zostać, musiała to być ważna sprawa. Dodatkowo była powiązana z tajemniczymi wydarzeniami na Kami no Hikage, a każda, nawet najmniejsza informacja w tej sprawie była na wagę złota.
Rindou Arashi
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 26 lis 2018, o 19:53

Czarnowłosy wyjawił szczegóły odbytej niedawno rozmowy z Tetsuo, stawiając przed swoją liderką na szczerość. Liczył, że i ona doceni nadarzającą się szansę dowiedzenia czegoś więcej o człowieku, który stał za obaleniem porządku panującego na kontynencie. Maji wierzył, że wiedza o tym jak można przeciwdziałać albo odwrócić proces odczłowieczania ludzi, pozwoli ochronić innych. W tym jego szczep. Tracąc Shiro Ryu, utracił opokę na której zaczął budować swój nowy światopogląd. Jeżeli straciłby i swój szczep...
- Oczywiście, po powrocie zdam szczegółowe sprawozdanie z podróży - odparł, potwierdzając oczekiwania Kirino-sama co do jego obowiązków. Odkąd upadła organizacja Shiro Ryu, czarnowłosy nie widział powodu, by ukrywać informację z nimi związane. W razie jego śmierci, będzie jeszcze ktoś wiedzący równie dużo.
- Rzeczywiście musiał zaleźć za skórę, skoro po niego ruszył aż sam Shirei-kan
Wysłuchał Hibiki i tego co miała do powiedzenia odnośnie jej obowiązków. Być może i w tym przypadku sprawy zaszły tak daleko, że od lidera wymagało sie znacznie więcej, niż zwyczajna papierkowa robota. Kobiet stanęła na wyskości zadania, czego nie tylko Kenshi był świadkiem, ale również i mieszkańcy, którzy jeszcze nie zdążyli skryć się w swoim domostwie.
- Nie będę zajmował więcej Twojego czasu, Pani. Dziękuje za udzieloną zgodę. Zrobie wszystko, aby zweryfikować te informację i nie wrócić z pustymi rękami. Po tych słowach ukłonił się, a następnie jeżeli liderka nie miała nic ruszył w drogę powrotną. Zamierzał wrócić do domu, zebrać wszelki niezbędny ekwipunek, odpowiednio wypocząc, a rano pojawić się przed bramą, w umówionym miejscu z Tetsuo
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 403
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: Azuma

Re: Siedziba władzy

Postprzez Natsu » 30 lis 2018, o 14:10

Przechodzimy Tutaj
Avatar użytkownika

Natsu
Moderator
 
Posty: 2280
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 17:36
Wiek postaci: 0
GG: 6078035
Multikonta: Natsume

Re: Siedziba władzy

Postprzez Youmu Nanatsuki » 13 gru 2018, o 13:19

Dzień odpoczynku w zupełnie innym klimacie, niż na Hyuo wystarczył Youmu, by zrobić to, co chciała już od dawna. Ciężko westchnęła na myśl, że teraz oprócz wesołego oznajmienia, że jest córką zdrajczyni, będzie musiała jeszcze szczegółowo wytłumaczyć zajście w Cesarstwie i może nawet podczas opuszczania go. Była niewinna, ale niefortunne losy działały na jej niekorzyść. Zabiła, by się bronić. Zbiegła z uciekinierem, by trafić na kontynent. Przecież tamten okręt nie miał powodu, by płynąć gdziekolwiek płynął bez więźnia. Musieli zawrócić, a wtedy czarnowłosa trafiłaby do Morkisch Klifów, z których przecież w trybie natychmiastowym została wygnana. Zrządzenia losu wciąż pakowały ją w coraz to bardziej skomplikowane sytuacje. Kolejne ciężkie westchnięcie zakończyło myśl i było swoistą klamrą kompozycyjną. Wypoczęta, najedzona, umyta i przygotowana wreszcie wyruszyła w stronę siedziby liderki Maji. Trzecie westchnięcie pojawiło się, gdy zdała sobie sprawę, że będzie musiała się użerać ze strażnikami, by porozmawiać z ich przełożoną. I niedługo może i jej.
Rozpięty płaszczyk luźno powiewał targany wiatrem, a Youmu jakby nieobecna duchem powolutku przemierzała ulice osady. Nie zwracała uwagi na otoczenie, lecz w myślach układała odpowiedzi na pytania, których się spodziewała. W końcu dotarła przed budynek, do którego zmierzała. Wewnątrz zatrzymała się na chwilę, by rozejrzeć się za gabinetem liderki. Musiał być jakoś oznaczony i jakoś strzeżony. Gdyby znalazła potencjalne miejsce przebywania Kirino Hibiki, to podeszłaby zapewne do strażników.
- Nazywam się Youmu Nanatsuki, jestem Dōkō z Atsui. Chcę porozmawiać z liderką szczepu Maji. Mam pewne wieści o dawnej zdrajczyni szczepu i jej potomkini. - powiedziała, zagrywając w taki sposób, jakby nie chodziło wcale o nią. Zaznaczyła słowo "zdrajczyni", bo to podkreślało powagę informacji, które posiadała i wcale tak poważnie nie były. Można rzecz, że nawet nieistotne, ale tego strażnicy wiedzieć nie mogli. Ze znudzonym, zmęczonym wręcz spojrzeniem wpatrywała się w strażników, czekając na odpowiedź. Była w pełni sił, ale takie tracenie czasu i poświęcanie uwagi nieważnym jednostkom było dla niej jak tortura. Chciała mieć to szybko za sobą i zająć się znacznie ciekawszą postacią, jaką zdawała się być Kirino.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 237
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Siedziba władzy

Postprzez Koala » 16 gru 2018, o 09:16

Spoiler: pokaż
Obrazek

To, gdzie przebywała sama Kirino, nie było żadną tajemnicą. Jej gabinet mieścił się na najwyższym piętrze, jedyny pokój broniony dodatkowo przez strażników i każdy chyba wiedział, gdzie kierować swoje kroki, jeśli chciał się z nią spotkać. No chyba że było się tu dopiero pierwszy raz. Tak czy siak - wystarczyło kogoś zapytać o drogę, choćby przemiłą i przesympatyczną panią (z dziekanatu), która czuwała pilnie za blatem nieopodal wejścia do siedziby władzy, obczajając każdego, kto wpadł na pomysł przekroczenia tego progu. I dopiero po takiej obczajce ze strony tejże pani, człowiek zaczynał się zastanawiać, czy rzeczywiście dobrze zrobił wpadając na pomysł zawitania tutaj. Awansów się zachciało! Misji! Spowiedzi z (nie)udanych podróży!
Strażnicy nie powstrzymywali cię przy wejściu, nikt nie próbował cię rozbroić, zapieczętować, wyrzucić, ani nic z tych podobnych. Miła odmiana po Hanamurze, w której zostałaś napiętnowana. I tak oto zatrzymałaś się przed drzwiami Wielkiego Brata (Wielkiej Siostry?), znudzona a przez to wyniosła, gotowa stawić czoło przeciwnością nie czystą siłą, a sprytem i pomysłowością. Na przykład takim, że nikt poza tobą nie wiedział tak wiele o tym zdrajcy, o którym chciałaś donosić. Jeden ze strażników zapukał do drzwi i wszedł do środka, prosząc, żebyś chwilę zaczekała. Mogłaś nadstawiać ucha, ale drzwi były na tyle grube, że słyszałaś tylko niewyraźny pogłos ich krótkiej rozmowy. Bardzo krótkiej. Zaraz strażnik się wynurzył z wnętrza, zamykając drzwi za sobą.
- Liderka przyjmie panią za dwie godziny. - Obwieścił strażnik. Na tym pertraktacje się skończyły. Jakkolwiek ten czas spędziłaś - dwie godziny minęły jak w mordę strzelił. W międzyczasie przynajmniej dwie osoby minęły cię i weszły do środka, ale nikt z nich nie pytał nawet strażników o zdanie. Zapukali sami, weszli - strażnicy nie protestowali. Żaden z nich nie zwracał też na ciebie większej uwagi. Albo ta chwila mijała ciągnąco, jak guma do żucia, która przylepia ci się do podeszwy i nie chce odpuścić, bo jeszcze nie pokryła się wystarczającą ilością piachu, żeby tak po prostu ją zeskrobać. Po tych dwóch godzinach zostałaś przyjęta.
Gabinet liderki był dość prosty, ale obecność Kirino wypełniała go całego. Gdzie nie zagubiłoby się oko, widać było coś, co należało z całą pewnością do niej. Pojedyncze pierdółki, które składały się na historię jej przeżyć i tej osady. Kobieta wyglądała na zmęczoną. Trzymając nogi wywalone na biurku, które miała odziana w dopasowane, wysokie buty na obcasie, podpierała dłonią swoje czoło, bo głowę miała opuszczoną, ale spoglądała w kierunku drzwi, którymi przeszłaś. Słynęła ze swojego piękna na całą prowincję i nie dało się zaprzeczyć - była przepiękna. Długie, czarne włosy i fijołkowe oczy, o takich właśnie śpiewano w balladach, opiewając jej smukłe ciało. Ciało, którego nie bała się eksponować. Ściągnęła nogi z blatu i przysunęła się na krześle w stronę biurka, składając dłonie na stole poprzez splecenie ze sobą palców. Nietrudno było zauważyć, że miała elegancko wypielęgnowane paznokcie w kształcie migdałów.
- Zagubiony ptaszek przynoszący wieści o zdrajcach. - Wskazała gestem, zapraszającym, krzesło przed biurkiem. - Mam nadzieję, że to coś naprawdę wartego mojego czasu.

Obrazek
This is a fantasy based on reality
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 802
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 13:07
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta: Shikarui

Re: Siedziba władzy

Postprzez Youmu Nanatsuki » 16 gru 2018, o 19:54

Dwie godziny. Nie było to dużo czasu, chociaż liczyła na to, że wejdzie od razu. Mogła się spodziewać, że bycie liderem szczepu, to całkiem zajmująca posada. Kirino nie mogła jeszcze znać wartości Youmu, by zwyczajnie przepuścić ją przed wszystkimi, zatem czarnowłosa nawet się nie gniewała. Westchnęła ciężko, kiwnęła głową do strażników i usiadła gdzieś na ławeczce, by po kilkunastu minutach położyć się wzdłuż niej i zwyczajnie zasnąć. Nie było lepszego sposobu na czekanie, niż sen.
Obudziły ją otwierające się drzwi. Ktoś wychodził z gabinetu liderki, a jeszcze trochę zaspana panna Nanatsuki, zsunęła nogi z ławki i przetarła oczy. Przeciągnęła się leniwie i już miała usiąść na ziemi, by zacząć swój rytuał "medytacji", lecz ocknęła się, że to wcale nie jest poranek. Poprawiła włosy i cały swój strój, i weszła do środka. Otoczenie nie grało większej roli w pierwszym momencie. Szkarłatne spojrzenie Youmu utkwiło w Kirino, która to powoli poprawiła swoją wyjątkowo luźną pozycję. Okazywało się, że plotki, które czarnowłosa uznała za przesadzone, wcale nie odbiegały daleko od prawdy. Oczywiście każdy kolejny prostak niezdolny do pojęcia urody ubarwiał sobie postać liderki, dodając jej coraz to "lepsze" atuty. Młoda kunoichi miło się zaskoczyła, gdy ujrzała, że Kirino jest najzwyczajniej w świecie ładna. Bardzo ładna, ale nie są to przesadzone absurdy, o których słyszała.
Nie czekała na jakieś pozwolenie, a sama skierowała się w stronę krzesła, które mimo wszystko zostało jej zaproponowane. Uśmiechnęła się delikatnie na słowa, poniekąd, swojej przełożonej. Zdawała się wiedzieć nieco więcej, niż Youmu mogła przypuszczać. Rozsądnie byłoby założyć, że wie zdecydowanie więcej, niż panna Nanatsuki i tak też zrobiła. Oznaczało to, że nie mogła zbytnio ubarwiać historii, a jedynie w momentach, które były najbardziej tajemnicze.
- Nie mnie oceniać. - odparła krótko na kwestię czasu i jego właściwego spożytkowania. Zasiadła na krześle wygodnie i rozglądnęła się po gabinecie, na kilka sekund ignorując Kirino. Było tutaj bardzo... przytulnie jak na miejsce przeznaczone do pracy. Drobne przedmioty jasno wskazywały, że należą do liderki, a nie są byle elementami wystroju położonymi tutaj przez kogokolwiek. Oficjalny ton był nieco stłumiony przez to, ale za to każdy czuł się nieco swobodniej. Youmu zrozumiała o co może tutaj chodzić. Umysł działał w dwóch trybach, świadomym i nieświadomym. Jeżeli miało się świadomość o nieświadomości, była to znaczna przewaga. Taki gabinet rozluźniał, tak jak i postawa Kirino. Mogło być to pułapką, przynętą na nieostrożnych, którzy nieświadomie coś palną albo i świadomie, chociaż niekoniecznie samodzielnie. W końcu gabinet był swego rodzaju terytorium liderki, władała tutaj znacznie bardziej, niż gdziekolwiek indziej. Może jedynie jej własny dom stanowił wyjątek. Czarnowłosa nabrała uwagi, wracając oczyma do Kirino, która to, swoją drogą, mogłaby nosić makijaż, by podkreślić jej piękne linie kości policzkowych. Pomalowane paznokcie na odcień pasujący do oczu mogłyby tylko dodać jej uroku. Czarne pazurki Youmu stanowiły kolejną część kontrastu między jasną cerą, kruczoczarnymi włosami, a szkarłatnymi oczami.
- Bardziej chciałabym się skupić na potomstwie zdrajców. - poprawiła się, by wygodnie rozsiąść się na fotelu i szybko wzrokiem omiotła biurko w poszukiwaniu czegokolwiek metalowego, co nie byłoby oczywistą bronią. Potrzebny był jej ten przedmiot w celu dalszej prezentacji, jeżeli zajdzie taka potrzeba. - Nihiko Maji, dawna członkini szczepu, która opuściła go, aby dołączyć do Mafii Shigashi. Znikła i Wam, i tym z Shigashi po tym, gdy wykorzystano ją do sprzątnięcia jakiegoś podrzędnego, gówno wartego kupca. Miała być tylko nożem do pchnięcia w serce, a który później się wyrzuca do rzeki. Jeżeli rozumiesz o co mi chodzi. W Shigashi uchodziła za Nihiko Yagyuu, ale ją wykryto. Prawie ją zabili, ale trzeba przyznać, że wcale tak słaba nie była, jak ją opisywali. Uratował ją nieznajomy mężczyzna, który później został ojcem. Szkoda, że nie zdążył poznać swego dziecka. Zabiła go przed porodem, gdy wyszło na jaw, że jej ukochany chce ją wydać władzom Shigashi. Następnie skierowała się do Ryuzaku no Taki gdzie ukryła się. Tam urodziła córkę. Pracowała w drobnej knajpie przy portach, aż jeden z byłych strażników z Shigashi, a wtedy marynarz, ją rozpoznał. Nihiko znikła i można swobodnie założyć, że ktoś ją zajebał. Zresztą z tego co wiem, to nagroda za jej głowę była całkiem miła. W końcu trochę zadrwiła sobie z mafii. - po tej opowieści, którą Youmu starała się skrócić na ile się dało, pochyliła się do przodu, dotykając jakiegokolwiek z metalowych przedmiotów. Chodziło jej o namagnesowanie go, ale nie miała żadnych złych zamiarów. Jeżeli nie było niczego do namagnesowania, to jedynie pochyliła się. Jej spojrzenie utkwiło twardo w fiołkowych oczach liderki, a usta z każdą chwilą wywijały się w większy uśmieszek.
- Jak myślisz, kto jest jej córką? - zapytała półszeptem, zdecydowanie zadowolona z siebie, bo przecież była dumna z bycia Maji. Uwielbiała swoje umiejętności i teraz chciała je zaprezentować w momencie wypowiedzenia pytania. Cokolwiek namagnesowała, to podniosła to do góry i powoli tym obracała w powietrzu. Pierwszą część sprawy wyjaśniła i od razu zaczęła z drugą. Teraz mogła się przekonać co myśli o niej Kirino. To umożliwiało Youmu przygotowanie planu co należy powiedzieć dalej, co ubarwić i jak ubrać w słowa, by osiągnąć swoje.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 237
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Siedziba władzy

Postprzez Koala » 19 gru 2018, o 19:09

Spoiler: pokaż
Obrazek

Kirino nie przypominała dobrej mateczki, która przygarnia w ramiona zagubione owce, ale nie wyglądała też na wilka, który zagryzie, kiedy tylko podejdziesz, skacząc prosto do gardła. Mężczyźni wierzyli w dwie rzeczy jeśli o kobiety chodzi i jeśli któraś z nich nie pasowała, zaczynali się gubić. Pierwszą rzeczą było to, że kobiety są słabe, a druga, że kobietom się podobają. Kirino mogłaby grać obie role na raz i pewnie cała rzesza wyznawców jadłaby z jej nóg, ale nigdy nie udawała ani jednego, ani drugiego. Plotki o jej urodzie sięgały poza to miasteczko, a jednak nikt nigdy nie mówił na poważnie o jej kochankach, chłopakach czy kimś, kogo chciałaby mieć za partnera chociażby po to, by przedłużyć ród i mieć kogo posadzić na swoim stołku. Tym, którego nie dostawało się tylko ze względu na linię krwi i śliczne oczka. O ten stołek trzeba było walczyć tymi pazurkami, które lepiej wyglądałyby pomalowane. Nikt też nigdy nie pisnął o tym, żeby liderka była słaba i bezbronna. Nie musiała więc wyglądać na wilka, żeby nim być. Jak wszyscy ninja, którzy coś osiągnęli, a jej piękna uroda była tylko dodatkowym atutem, którego była świadoma i nie bała się go eksponować. Swoje mocne strony należało podkreślać, nie chować je przed światem.
Na biurku leżało kilka metalowych przedmiotów. Kilka senbonów, kilka jakiś spinaczy, kunai służył do trzymania papierów, żeby wiatr ich nie strącał. Zresztą ten pokój był pełen metalu. Wyczuwałaś żelastwo wokół siebie, które wręcz wołało, by zrobić z niego jakiś użytek, zająć się nim, by nie zostało zapomniane. Tak, zdecydowanie to był teren liderki.
Czekała na ciebie i twoją opowieść, kiedy spokojnie zasiadłaś i kiedy zaczęłaś ją snuć. Nie badała cię spojrzeniem, nie przeszywała fijołkową taflą. Spoglądała na swoje paznokcie. Aż chciałoby się pokusić o stwierdzenie, że kobieta się nudziła i próbowała znaleźć jakieś zajęcie, żeby nie zasnąć. Bo kto mógł dać zapewnienie, że naprawdę słuchała? Nikt. Tak jak nikt nie mógł zapewnić, że którakolwiek z tych rzeczy była jej obca i o nich nie wiedziała, albo na przykład... że kładła faka na jakiegokolwiek uciekiniera z wioski. Cokolwiek chodziło jej po głowie, dawała złudzenie, że bliżej temu było do przejęcia się, jaki lakier wybrać na jutro, skoro dzisiaj odpuściła sobie malowanie, niż do tego, jak wielkim skurwysynem trzeba być, żeby porzucić i zdradzić swój własny ród.
- Ludzie odchodzą i przychodzą. Tak to bywa, że tych odchodzących prędzej czy później dogania zła karma. - Spojrzała znowu w twoim kierunku, uśmiechając się lekko pod nosem. Dość kpiąco. - Jak to cudownie, że trafiłaś do prawdziwego domu. I to z poprzedzającym cię listem mówiącym o tym, że twoja głowa znalazła się na liście bingo w Cesarstwie. - Jej uśmiech się poszerzył, usłyszałaś nawet w jej głosie rozbawienie. - Głupio winić córkę za przewiny matki, a lodowymi soplami się nie przejmuj, dziecko. Kije w tyłki im wszystkim Watatsumi powsadzał. - Prychnęła. - W końcu to była jedynie samoobrona.

Obrazek
This is a fantasy based on reality
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 802
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 13:07
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta: Shikarui

Re: Siedziba władzy

Postprzez Youmu Nanatsuki » 26 gru 2018, o 19:06

Historia z matką rzeczywiście należała do nużących i dla samej Youmu była tylko nieprzyjemną koniecznością, aby usprawiedliwić dlaczego chce rozmawiać z liderką, a nie kimkolwiek innym. Czarnowłosa miała gdzieś matkę i to, jak skończyła. Sprawa, w którą się wplątała niosła swoje ryzyko, którego wtedy nie pojęła, a które później ją przerosło. Panna Nanatsuki nie czuła wobec niej litości. Była słaba, to została pokonana. Świat momentami bywał prostszy, niż się wydawało.
Obiektem zabawy stał się jeden ze spinaczy, który został namagnesowany dotykiem i uniósł się, gdy zadała pytanie. Powoli się obracał, aż powoli zbliżył się do Youmu, by wylądować na jej dłoni. Obracała nim między palcami, słuchając co Kirino ma do powiedzenia, a mówiła ciekawie. Nie takiej reakcji spodziewała się czarnowłosa, chociaż domyślała się, że podczas pobytu w więzieniu powiadomiono liderkę, bo w końcu otwarcie przyznała, że posiada zdolności Maji. Uniosła brew, a gdy nastała cisza, to zaśmiała się lekko i krótko. Westchnęła ciężko, chociaż na jej twarzy malował się wyraz pewnego zadowolenia. Odłożyła spinacz na biurko, by ponownie oprzeć się wygodnie.
- Miło mnie zaskoczyłaś. - rzuciła luźno, chwytając palcami jeden ze swoich kosmyków, i bawiąc się nim. - Jedynych władców jakich znałam do tej pory, to ci z Ryuzaku. Jeżeli miałabym podać definicję obrzydzenia, to wskazałabym na nich. - w gruncie rzeczy nie chodziło jej o ich wygląd, który zazwyczaj był rzeczywiście nieprzyjemny, ale o tej przeraźliwie nudny charakter, który niby dążył do wzbogacenia się i władzy, czyli dzielili ambicje z Youmu, a jednak byli tacy... głupi, niezorientowani na wartość, której nie da się natychmiast wyrazić w Ryo.
Tak czy inaczej, panna Nanatsuki doceniała wyrozumiałość Kirino, a raczej ceniła ją za rozsądek, którym się wykazała. Miło było porozmawiać z kimś inteligentnym, komu nie trzeba tłumaczyć oczywistości i który potrafi wysnuwać wnioski z niewypowiedzianych informacji. Hasło "Watatsumi" słyszała dopiero... może drugi raz, ale była przekonana, że usłyszała je na Hyuo i dało się wywnioskować, że chodziło o jakieś bóstwo. Youmu nie wierzyła w bóstwa, a raczej uważała, że sama jest swoim bóstwem. Według niej istniał tylko człowiek i to, co mógł osiągnąć. Jednak nie miała nic przeciwko wierze, bo wiara była niesamowitym, wspaniałym narzędziem. Kontrolowała masy ludzi bez najmniejszych podejrzeń o co naprawdę chodzi. Czarnowłosej marzyło się okrzyknięcie jej boginią, bo za kogoś ponad innymi, to już uważała się. Wtedy miałaby odpowiednią władzę i pozycję, która satysfakcjonowałaby ją. Na chwilkę panna Nanatsuki odpłynęła w tych rozmyślaniach o boskości, jednak szybko wróciła do siebie i przeniosła swój wzrok na Kirino.
- Ich lista Bingo nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia. Nie zamierzam tam wracać. To nudne miejsce przepełnione zadufanymi, fałszywymi jednostkami. Nie znają swojej wartości i nie pokładam w nich żadnego zainteresowania. - powiedziała jakby od niechcenia, zmęczona samą myślą o tych wszystkich Yukich, których na swej drodze spotkała. Jednak nagle wróciło do niej życie, na jej twarz wypłynął zadziorny uśmieszek w momencie, w którym zakładała nogę na nogę.
- To, co znasz, to tylko pierwsza część mojej przygody. Jeżeli samoobrona dla niektórych wyglądała na niewiarygodną, to prawdziwie nieprawdopodobne dopiero nadchodzi. - powiedziała i zaśmiała się melodyjnie, szczerząc się wesoło. - Ten zidiociały Yuki, którego zabiłam, przeszkodził mi w wykonaniu zlecenia przez co nie stać mnie było na podróż do domu. Wyrok jasno mówił, że muszę natychmiast opuścić tereny Cesarstwa bez prawa do zatrzymywania się, zatem coś musiałam wykombinować. Zobaczyłam w porcie statek Yukich i wpadłam na sprytny plan, by ich wykorzystać. Postanowiłam wmówić im, że mają się upewnić, że dotrę na kontynent i nigdzie nie schowam się, jako że zapewne podejrzewano mnie o szpiegostwo. Nie wiem w jakim stopniu mi uwierzyli, ale zabrali mnie ze sobą. Okazało się, że to statek z pojebanie silnym więźniem, którego gdzieś transportowali. Raiden, czyli kolejny debil Yuki, ale tym razem zaskakująco silny, postanowił, że mam być pod pokładem. Nie robiło mi to różnicy tak długo, jak byłam za darmo transportowana do domu i to jeszcze pod ochroną. - w tym momencie prychnęła śmiechem, zasłaniając usta dłonią. Chichotała chwilę, aż w końcu poprawiła włosy, spojrzała czy nie uszkodziła pomalowanych paznokci i zaczęła kontynuować opowieść. - Droczyłam się ze strażnikami i, swoją drogą, są za życia równie sztywni, co po śmierci. Bali się mnie na tyle, że znów zamrożono mnie w tym przeklętym, czarnym lodzie. Ja pierdolę. Zasnęłam, a jak się obudziłam, to już działo się dużo. Okazało się, że ekipa tego więźnia postanowiła go odbić. Praktycznie zatopili statek, wyrżnęli strażników, a ja wpadłam na kolejny plan - porozmawiać z uciekinierem czy by mnie nie zabrał ze sobą, bo w sumie to wciąż nie byłam zamieszana w tą całą szopkę co się tam odpierdalała. On się zgodził, trafiłam do nich na pokład, a na pożegnanie on i Raiden zderzyli się jakimiś, kurwa, technikami pewnie rangi S i rejs toczył się dalej. Wysadzili mnie na kontynencie, a Yuki pewnie uważają mnie za winną kolejnej zbrodni. Haha! - wesoło zaśmiała się na koniec, jednak szybko nastrój z niej uszedł. Westchnęła ciężko, odchylając głowę do tyłu.
- Jebać tych Yukich, tylko problemów mi narobili. Przyszłam tutaj w dwóch celach. Pierwszym było oficjalne dołączenie do szczepu albo z niego wygnanie. Obojętne, ale jak sprawa się rozwiąże, to będę wiedziała co dalej. Drugim celem jest kilka pytań i jedno zadam już teraz. Więzień, o którym mówiłam, nazywał się Kaen. Potrafił topić czarny lód samym spojrzeniem, a niebieski ogień, który wydmuchiwał sprawiał, że było goręcej niż na pustyni. Wiesz kim on jest? - podczas niemalże całej wypowiedzi wpatrywała się w sufit, jednak na końcu spojrzała poważnie na Kirino. Ciekawiło ją kim był ten starzec, co przewinił i jaką dysponował siłą naprawdę, a nie podczas popisów, by reszta nie uznała, że Raiden puścił go wolno.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 237
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Siedziba władzy

Postprzez Koala » 27 gru 2018, o 11:30

Spoiler: pokaż
Obrazek

Były pewne różnice w poziomach mocy, których nie dało się naruszyć. Jeśli nie mogłaś się do nich zbliżyć, to nie mogłaś ich też przeskoczyć. Nic więc dziwnego, że Kirino nie zwróciła najmniejszej uwagi na spinacz, który powędrował do dłoni Youmu, a ta wymowna zabawa była jak ostrzenie pazurków kocich na udzie właściciela. Niby nie chce zrobić krzywdy, niby nie wyraża chęci ataku, ale ostre kolce wbijające się w ciało były jak przestroga. Mówiła ona o tym, że jeśli przekroczysz pewną granicę, najprawdopodobniej zostaniesz pożarty żywcem. Tylko kto tutaj powinien się obawiać pożarcia przez kogo? Chyba wspominałam - lidera nie dostaje się ani za te ładne paznokcie, ani drobną twarz o dużych, fijołkowych oczach, ani za zgrabne nogi, co jak karabiny strzelały każdym krokiem i grzmiały w męskich umysłach. Tych kobiecych też, tylko w kobiecych była to zazwyczaj melodia zazdrości. Tak więc kocie ostrzyło swoje pazurki, a mama tygrys przypatrywała się, jaki wyraz mordki przy tym robiło. Brakowało tylko, żeby zaczęła machać ogonem na boki, by kocie miało na co polować i na czym skupić swoją uwagę, dając pokaz frywolności. W oczach liderki próżno było (na szczęście?) szukać matczynego wyrazu twarzy i spojrzenia pobłażliwego. Nie, tam było zainteresowanie. Nie to nachalne i nie to, które nakazuje od razu gnać za wiedzą, którą pragniesz posiąść. To zainteresowanie malowało się pastelowymi barwami, przytłumionymi w swoich ciepłych barwach. Trochę jak ten spinacz. Niby blask stali, do której każdy był przyzwyczajony, a jednak każda z tej stali, przerobiona na broń, potrafiła ranić inaczej.
- Hmph. - Przymknęła lekko oczy, długie, ciemne rzęsy, rzuciły półcienie na jej lekko wypukłe kości policzkowe. - Teraz, kiedy Tsuyo się tam rozgościł, nie jest aż tak nudno. Tylko czekać, aż obwołają Ryuzaku nową Koroną Świata. - Zahuśtała się na krześle, opierając je na tylnych nogach, kiedy jej spojrzenie z ciebie zawędrowało na piękny pędzel, który leżał na podstawce. Jeden z tych służących do kaligrafii. Zaraz za nim, w eleganckim dzbanuszku, piękniło się pawie pióro. Zamyślenie, albo opadnięcie humoru - wybierz jedno, albo strzel w oba. Bez obaw, masz kołczan Legolasa tak długo, jak długo te strzały będą ślepymi trafami twoich własnych myśli. - Ciężko jednak zaprzeczyć, że możnowładcy są jak kleks na pergaminie. - Niby mają konkretny kształt, swój jedyny, swój oryginalny, a jednak na tle cennych liter - są tylko kleksem.
- Słusznie, nie zapuszczaj się już tam. - To nie brzmiało jak pochwała za trzeźwość myślenia po zakończeniu całej tej historii. Nie brzmiało też bardzo twardo, a jednocześnie należało do jednych z tych kwestii, którym... nie można zaprzeczyć. Nie weźmiesz jej do ręki, nie zmemłasz jak kartki papieru i nie wyrzucisz do wody. Jest przylepiona do twojej czaszki i stajesz się z nią nierozłączna, albo... no właśnie, albo co?
- Nie jestem specjalistką od Yukich, tajemnica ich czarnego lodu nie została mi, dziwnym trafem, objawiona. Przypuszczam jednak, że byłaś bardziej pod wpływem jakiegoś rodzaju iluzji. Nie istnieje coś takiego jak "niebieski ogień"... chyba że w jakichś sekretnych, zakazanych technikach. Jeśli ten mężczyzna jest ci przychylny, możesz spróbować ruszyć jego śladem. Jestem ciekawa, co to za niezwykła osobowość w naszym świecie się objawiła. - Spojrzała znów na ciebie. - I od razu uznaj to jako powitanie w rodzinie. Dom, słodki dom. - Uśmiechnęła się nieco ironicznie. - Będziesz miała okazję się wykazać jako Doko. Jeśli dowiesz się czegoś o tym więźniu i jego załodze, z którą podróżowałaś, dopilnuję, żeby sowicie cię wynagrodzić. - Jej uśmiech się zmienił na bardziej gładki, niemal jedwabisty, sprawiający psychiczną przyjemność od samego spoglądania na niego. - Jeśli to wszystko, jesteś wolna. Od dzisiaj możesz się przedstawiać nazwiskiem Maji.

Obrazek
This is a fantasy based on reality
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 802
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 13:07
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta: Shikarui

Re: Siedziba władzy

Postprzez Youmu Nanatsuki » 27 gru 2018, o 16:10

Pazurki, które niemalże stały się tematem głównym rozważań, wcale nie były groźbą, ani nawet zabawą, a prostym dowodem, że się je posiadało. W końcu każdy mógł mówić, że je ma, ale dopóki je nie wysunie, dopóty tylko teoretycznie je ma. Niektóre koty miały obcinane pazurki przez swoich właścicieli, aby były milsze, niezdolne do zranienia nimi. Inne koty miały je piłowane, aby nie stanowiły zagrożenia dla właścicieli, ale dla myszek. Kotek, jakim była Youmu, pozostawał bez właściciela. Jej pazurki były ostre zdolne zranić nie tylko myszki, lecz również inne koty, czego przykładem był mały wybryk na Hyuo. Miała jednak świadomość, że jej pazurki są niczym w porównaniu do szponów Kirino. Różnica ich poziomów była oczywista, chociaż to nie tak, że czarnowłosa uważała się za gorszą. Wręcz przeciwnie - uważała się za lepszą, aczkolwiek była słabsza. Mogłaby postawić siebie obok Kaena, Raidena, Kirino, czy wszystkich razem, a wciąż uważałaby się za lepszą z prostej przyczyny - wiedziała, że ma potencjał, który przerasta innych. Ślepo uważała, że jest ponad innymi i jej możliwości są nie do osiągnięcia przez zwyczajnych ludzi, do których zaliczał się każdy, ale nie ona. Nawet jeżeli jej zdolności nie pozwalały jej na wiele, to w jej rękach znaczyły więcej. Przekonana była, że to jej wyjątkowy charakter sprawia, iż jest kimś lepszym. Mogła wycisnąć z prostych zdolności tyle, ile nikt inny. Jej arogancja nie znała granic, ale nie była oderwana od rzeczywistości - trzeźwo patrzyła na ile może sobie pozwolić, a na ile inni. Nie była silna, ale zdecydowanie nie była tak słaba, jak każdy inny byłby w jej sytuacji.
Zainteresowanie, które wzbudziła u Kirino nie było jej intencją. Nie miało nawet większego znaczenia, chociaż zadowoliło samą czarnowłosą. Zaciekawienie liderki podnosiło jej szansę na zbliżenie się, a przecież o to chodziło. W gruncie rzeczy bycie kunoichi nie było czymś, czego naprawdę chciała panna Nanatsuki, ale było narzędziem, by osiągnąć to, co jej się należało. Zbliżenie się do Kirino było wygodne, bo pozwalałoby na więcej, otwierało nowe drogi, które czekały na wykorzystanie przez Youmu. Taka bliskość była też mile widziana przez samą czarnowłosą z prostego faktu - Kirino była osobą wartą jakiejś uwagi. Jej umiejętności nie mogły być lekceważone, jej charakter czynił z niej intrygującą osobę, a uroda - miłą dla oka. Czarnowłosa nie pogardziłaby, gdyby liderka została dekoracją jej łoża, chociaż takie znajomości, chociażby przelotne, nie interesowały ją. Panna Nanatsuki potrafiła docenić każdą urodę, gdyż było to elementem treningu na krawczynię, a efektem ubocznym był fakt, że płeć teraz nie miała najmniejszego znaczenia. Przekonana była o swojej obiektywnej ocenie aparycji, na którą nie wpływał czynnik upodobań seksualnych. Jeżeli jednak była mowa o jakimś wyścigu o względy Youmu, to Kirino zdecydowanie była na przedzie.
- Nie nazwałabym ich kleksami, chociaż to nie najgorsze porównanie. Nazwałabym ich kropkami. Brzydkie, nudne, ale niezbędne, by zdanie miało sens. Bez nich Ryuzaku no Taki nie miałoby racji bytu. - powiedziała spokojnie, półgłosem, jakby jednakowo zamyślona, co sama liderka, chociaż wpatrywała się gdzieś pusto w nią, a nie w pędzel.
Nie skomentowała wypowiedzi odnośnie Cesarstwa i podróży tam. Nie potrzebowała rozkazu czy polecenia od Kirino, bo wystarczyło, że sama nie chciała się tam pojawić. To miejsce nie było godne Youmu. Za to uniosła brew, gdy usłyszała o iluzji. Nie mogła wykluczyć, że nie była pod jej wpływem, ale wątpiła w tę wersję. Jaki byłby cel w łapaniu jej w genjutsu, by zmienić kolor ognia? Żeby było tajemniczo? Żeby było ciekawiej? Kaen nie był osobą, która przejmowałaby się takimi błahostkami.
- Do niedawna powiedziałabym, że czarny lód nie istnieje i z pewnością nie jest chłodniejszy od normalnego. Czerń łatwiej się nagrzewa i wie to każdy krawiec. A jednak poznałam czarny lód i przekonałam się, że jest zimniejszy. - powiedziała, zwracając uwagę na to jak mało wiadomo o świecie. Było jeszcze wiele zagadek, które czekały na rozwiązanie i istniało wiele informacji, które należały do niewielu. Niebieski ogień mógł być iluzją, ale nie musiał. Po tych słowach lekko zachichotała. - Przychylny to zbyt duże słowo. Dał mi przedmiot, który mam otworzyć, gdy uznam, że jestem w stanie dotrzymać im kroku. Twierdzi, że jest dla mnie miejsce w ich szeregach. Nie interesuje mnie przynależność do jakiejś organizacji, ale sama jego osoba należy do intrygujących. Nie spodziewaj się, że szybko dowiem się czegoś o nim. Pojęłam siłę, którą zaprezentował i porównałam ją do własnej. - z każdym słowem poważniała, ale na końcu wesoło się uśmiechnęła. - Wynagrodzenie jakie mnie interesuje nie zawsze ma jasne przełożenie na Ryo. - dodała, a na jej twarzy wykwitł zadziorny uśmieszek. Poprawiła się na fotelu, jakby przygotowywała się do opuszczenia gabinetu. - Wolę budować swoje własne nazwisko, Kirino Hibiki, liderko szczepu Maji. - uśmieszek nie znikł. Chodziło jej o to, że sama władczyni szczepu nie korzystała ze "Maji" jako właściwego jej nazwiska. Youmu lubiła to, które sama sobie nadała. Nanatsuki. Siedem księżyców. Dokładnie tyle, ile dało się zaobserwować na niebie, chociaż nie jednocześnie. Siedem faz, które miała również wyszyte na swoim płaszczyku. Podniosła się z fotela, mrużąc oczy i przeciągając się z głuchym jękiem. Sen na ławce, a później fotel sprawiły, że nie do końca czuła się komfortowo. Teraz musiała się albo rozruszać, albo prawdziwie zrelaksować.
- To tyle. Jakbyś potrzebowała ubrań najwyższej jakości i klasy, to wiesz kogo szukać. - wypowiedź ta była kaprysem. Czarnowłosa lubiła szyć kreacje, jednak niemalże nikt nie wiedział, że to potrafiła. Brakowało jej klientów, a przecież nudne było ciągłe prezentowanie tylko sobie ubrań. Może by tak coś uszyła dla Kirino, aby prawdziwie podkreślić jej atuty, a nie tylko je... uzewnętrznić? Może. Poprawiła swoje ubranka, włosy i odwróciła się, by ruszyć w stronę wyjścia. - W gabinecie kolor Twoich oczu wydaje się głębszy, ciemniejszy. Pomaluj paznokcie na szkarłat, ale pasować będzie też ciemna zieleń lub czerń. Dobierz do ubrania. - nie wiadomo było na ile Youmu mówiła do Kirino, a na ile do samej siebie, jakby ćwiczyła swój zmysł doboru kolorów. Już nie kontynuowała jakie kolory pasują jej bardziej w intensywnym świetle, czyli poza gabinetem, na zewnątrz. Zatrzymała się, gdy uchyliła drzwi i spojrzała przez ramię. Jej twarz znów wyrażała to znudzenie co niemalże zawsze.
- Do zobaczenia. - rzuciła i przekroczyła próg. Zaraz po opuszczeniu gabinetu skierowała się do wyjścia z siedziby, a później już ruszyła ulicami w tylko jej znanym celu. A może nawet i ona nie znała swojego celu. W każdym razie szła przed siebie, nie zwracając uwagi na otoczenie.


Z/T
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 237
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Dzielnica szczepu Maji

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości