Obóz Ósmy [lokacja wojenna]

Jest to najmniejsza prowincja na terenie Karmazynowych Szczytów, znajduje się w niej średnia pod względem wielkości, lecz dobrze prosperująca osada z siedzibą Rodu Yamanaka. Terytorium prowincji w większości pokryte jest górami i pagórkami, obfitującymi w różnorakiej głębokości jaskinie. Flora składa się głównie z traw i wysokich drzew iglastych, z nielicznymi odmianami wysokogórskich drzew liściastych i mchów. Soso posiada również dostęp do morza, co pozwoliło mieszkańcom rozwinąć rybołówstwo i przemysł morski.

Obóz Ósmy [lokacja wojenna]

Postprzez Shikarui » 14 lis 2018, o 10:29

Obrazek
Wojskowy obóz założony przy granicy z Kyuzo, przytulony do lasu daglezji i skryty w cieniu tych potężnych, sięgających kilkudziesięciu metrów, drzew. Stanowi jedną z głównych baz wypadowych na tereny Kyuzo, służąc głównie partyzantce.
Obrazek

Take my evil heart, I offer it to You
Watch it beating while my skin turns blue.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1630
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Obóz Ósmy [lokacja wojenna]

Postprzez Seinaru » 14 lis 2018, o 14:49

No cóż, Seinaru nie był specjalistą jeśli chodzi o opiekę nad chorymi i zmarłymi. Dlatego wygodnie siedział sobie na fotelu gdy pod jego nogami leżał martwy Shijima. Pewne rzeczy po prostu muszą się wydarzyć swoim naturalnym torem i jeśli przeznaczenie będzie chciało Cię zabrać do siebie, to nawet szmatki obaduchane niedbale wokół głowy czy ręki na nic się nie zdadzą. Dlatego jedyne co Kei robił podczas ich podróży to pokrzepiające poklepywanie i serdeczne "Trzymaj się". Liczyła się przecież również wola przetrwania, a nie tylko zatamowanie licznych krwotoków, udrożnienie dróg oddechowych czy inne takie drobnostki. Dobrze, że samuraj pamiętał o koniach, które czekały na nich wiernie na skraju zniszczonego obozowiska. Szybko wszyscy utworzyli trzyosobowy konwój i już po chwili pod przewodnictwem Riri przesuwali się przez las, w kierunku innego, nietkniętego przez walki obozowiska, gdzie Yoshida miał otrzymać fachową pomoc.
Fakt, zmęczenie dawało mu się we znaki, jednak nie mogli przecież rozbić obozowiska tu, w środku niczego z rannym towarzyszem przerzuconym przez koński grzbiet. Oczka mu się kleiły, to fakt, ziewnęło mu się nawet ze dwa razy, ale przysięgał przed sobą, że to tylko dlatego, że patrzył na ziewającego Hideo. Nie prowadzili więc żadnej ożywionej rozmowy, Kei jedyne co zrobił to opowiedział o swoim pojawieniu się w tym lesie, jak został wysłany przez Tadatoshiego na tą wojnę jako wsparcie i zwiad zaniepokojonego sąsiada, potem rozmówił się z Arisu, a na koniec przywiódł go tutaj Akiya z pierwszym zadaniem. Historia banalna, ale wymagała opowiedzenia, aby nie wzbudzać niepotrzebnych podejrzeń i zamieszania wokół jego osoby.
Gdy dotarli do obozowiska, Seinaru zastanawiał się już nad tym, która noga odpadnie mu jako pierwsza ze zmęczenia, ale jakoś doczłapał jeszcze do namiotu szpitalnego. Teraz polegał głównie na Riri, wciąż czuł się tutaj gościem, a jej autorytet wynikający z rangi pewnie pozwoli mu uniknąć wielu linijek tłumaczeń. Poza tym, nadawała mu ona niewątpliwie mnóstwo wiarygodności, a dwójka świadków ostatnich wydarzeń mogła potwierdzić jedyną prawdziwą historię ran Yoshidy. Musieli jak najszybciej oddać go pod opiekę medyka i Kei miał nadzieję, że zajmą się tym w pierwszej kolejności. Potem pewnie przyjdzie pora na poznanie swojego nowego zwierzchnika na tym posterunku i może w końcu jakaś wojskowa grochówka i zasłużona drzemka?
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 1909
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, której hełm jest przytroczony do pasa; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem.
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Obóz Ósmy [lokacja wojenna]

Postprzez Shikarui » 15 lis 2018, o 11:03

Misja Wojenna B
Seeping through the cracks
I'm the poison in your bones.

Obrazek
34

- Mamy rannego! - Na wojnie ciężko było o słodkie przywitania i otwarte szeroko ramiona. Tutaj bardzo łatwo było rozpocząć wszystko od "mamy rannego". Medyk w namiocie, który właśnie doglądał jednego z pacjentów, oglądnął się na was. Riri, nieznajomy i ktoś, kto ułożony był na noszy przyczepionej do końskiego siodła w improwizowany sposób. Mężczyzna, miał około czterdziestki, powiedział coś cichym tonem do swojego pacjenta i wstał, podchodząc do was. Jego fartuch był cały ubabrany krwią, ale ten widok był przecież normą. Powiedziałabym, że śmierdział dla ciebie posoką - ale ta tak mocno wżarła się już w twoje nozdrza, że nie wyczuwałeś żadnej różnicy. Tylko dym snujący się nad obozem był na tyle inną wonią od tych, które wyczuwałeś dotychczas, że dostała się do twoich zmysłów. Wyglądał na zmęczonego już na pierwszy rzut oka. Pobladłego, wykończonego, nawet jego ruchy były bardziej powolne i ospałe.
- Co się stało? - Nie śpieszyło mu się jakoś szczególnie, bo i nie widział ze swojej perspektywy stanu pacjenta. Określenie go słowem "zły" byłoby niedopowiedzeniem roku. Dopiero gdy się zbliżył, na jego twarzy pojawiło się przykre zdziwienie, chociaż był to ledwo jego cień.
- Nie pytaj. Po prostu mu pomóż. - Odetchnęła jasnowłosa. Rzeczywiście - o więcej wyjaśnień mężczyzna nie prosił. Od razu się zbliżył i przyłożył dwa palce do gardła Yoshidy. Zimna skóra, tak samo zimna jak sama Śmierć. Wymarzła na kąsającym powietrzu jesieni, która powoli wchodziła w zakamarki zimy.
- Nie żyje.
Na wojnie ciężko było o słodkie powitania. O wiele łatwiej było się pożegnać. Wyglądał, jakby spał, jak większość ludzi, którym pozwolono odejść w swoim śnie, nieświadomym tego, jak wiele cierpienia spotkałoby ich po wynurzeniu się. Nikt nie zapłakał nad jego ciałem, nie było słów pożegnania, tylko medyk złożył jego dłoń na brzuchu i odszepił nosze. Jeden z wielu trupów, nie stanowił nikogo specjalnego. Jakoś tak to było, że po śmierci wszyscy byli sobie równi. Królowie, zwykli kmiotkowie i shinobi - ci większej, mniejszej rangi, a jednak nie można powiedzieć, że nie miało to znaczenia. O wiele bardziej państwo bolało utrata wysokiego szczebla ninjy, bo on sam jeden mógł się przeciwstawić wielu. Jak widać - nieszczęście lubiło wdzierać się w sam środek kart opowieści. Jak to dobrze, że twoim największym zmartwieniem był wieczorny posiłek.
Yoshida został zabrany. Dwóch chłopów uniosło noszę i wynieśli go na tyły obozu, w czasie którym to zdążył do was przybiec ten sam chłopak, który sprintem wcześniej wystartował na wasz widok, by zameldować, że powiadomił przywódcę o powrocie Riri i ten oczekuje jej stawienia się. Wraz z nowym gościem, którego przybycia się nikt nie spodziewał. Blondynka kazała powiadomić, że zaraz przyjdą, tylko się... ogarną. Co prawda jej nic nie było, wyglądała jakby dopiero co wyszła spod prysznica, ale ty byłeś uświniony od stóp po włosy. Zabrała cię do jednego z namiotów, w których rezydowała już dwójka Doko i wskazała wolne posłanie, gdzie mogłeś się rozgościć, nakazując Hideo oprowadzić cię po istotniejszych miejscach. I tak została ci wskazana rzeczka, z której czerpali wodę i gdzie można się było umyć, kuchnię polową, aż w końcu - dwa najważniejsze namioty. Namiot dowódcy, Kogo Tsukiyo Yoru, a obok niego namiot, w którym obecnie rezydowała Riri. Tam też, razem z Riri, kiedy już byłeś gotowy, umyłeś się i przydzielono ci twoją wymarzoną, wojskową grochówkę, musiałeś się stawić na wezwanie. W końcu Kogo Yamanaka musiał ci paść do stóp i ucałować je w podzięce za twoją cudowną służbę dla rodu.
- Yamanaka Riri oraz Seinaru, meldują się na rozkaz. - Kobieta nie straciła swojego rezonu, chociaż miałeś wrażenie, że mimo wszystko nieznacznie pobladła. Na pewno nie była już aż tak pewna siebie, jak wtedy, w tym lesie, gdzie spotkaliście się... po raz pierwszy?
Yoru był jednym z tych ludzi, którzy robili wrażenie od pierwszego wejrzenia. Nie ważne jakie, odbiór był zazwyczaj subiektywny, ważne, że je robił. Świat wokół niego mógłby zwolnić, zapaść w zimowy sen, zatrzymać się na stałe. Naturalna charyzma? Charakter ze stali? Gdybyś znał się na ludziach, pewnie wiedziałbyś, w co strzelać. Tak pozostawało ci tylko być ślepym strzelcem. Jasne włosy, choć zdecydowanie ciemniejsze od tych, które prezentowała sobą chociażby Riri, poprzecinane ciemniejszymi pasmami o nieco myszowatym kolorze, jasne oczy o księżycowej barwie, do której zakropiono jedną kropelkę błękitu - te jednak posiadały źrenice, nie stanowiły samej tęczówki. Stanęliście przed nim razem z kobietą, która cię do obozu wprowadziła. Siedział na drewnianym krześle, za stołem, na którym rozłożone były mapy, papiery różnego rodzaju, wszystko we względnym nieporządku, jakbyście oderwali go dopiero co od pracy. Stukał równo palcami o oparcie krzesła, kiedy w ciszy się wam przypatrywał, jakby ręka go świerzbiła do tego, żeby ją na was unieść. A może nie? Może po prostu zastanawiał się...
- Co tam się wydarzyło? - Jego palce zatrzymały się. Jego zimne, powłóczyste spojrzenie zatrzymało się na tobie.
Obrazek

Take my evil heart, I offer it to You
Watch it beating while my skin turns blue.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1630
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Obóz Ósmy [lokacja wojenna]

Postprzez Seinaru » 15 lis 2018, o 17:07

No cóż tu powiedzieć? Śmierć zawsze przychodzi tam, gdzie wcześniej zawitała Wojna. Seinaru nie był zbyt zaskoczony tym, że w czasie podróży z Yoshidy uleciało życie. Znali się dopiero od nawet niecałych dwóch dni, miał go opłakiwać? Samuraj przyjął tylko do wiadomości jego zgon i poczekał, aż zabiorą go z jego konika, chociaż tutaj w obozie chyba nie musiał już zaprzątać sobie głowy jego opieką. Są chyba od tego specjalnie ludzie, prawda? Po zdaniu poległego był w końcu nieco bardziej swobodny i mógł pozwiedzać obóz, do którego szczęśliwie dotarli. Rozluźnił się przez to nieco i pozwolił na chwilę odpocząć swojej głowie. Hideo chociaż raz okazał się pomocny. Dzięki jego wskazówkom Seinaru bez błądzenia i pytania nieznajomych o drogę miał szansę umyć się, najeść i usiąść na dłuższą chwilę, co pozwoliło mu stawić się przed tutejszym dowódcą w nieco lepszej kondycji fizycznej i psychicznej. Wciąż był zmęczony i najchętniej przełożyłby wszystkie meldunki na jutro rano, ale chyba nie do końca wypadało tak rządzić się pierwszego dnia, nawet jeżeli było się najsilniejszym samurajem i w ogóle.
Gdy był już gotowy, a musiał być bardzo szybko, pospiesznie udał się do właściwego namiotu wcześniej zostawiając swoje ruchomości w namiocie, gdzie przydzielono mu posłanie, aby ostatecznie zebrać burę od swojego nowego zwierzchnika. Kei nie miał wątpliwości, że teraz wpadnie pod jego rozkazy, ale nie przeszkadzało mu to. Tak naprawdę to w ogóle nie widział różnicy pomiędzy wykonywaniem poleceń Arisu czy kogokolwiek innego, ponieważ w tych stronach i tak był po raz pierwszy, nikogo nie znał i o nikim nie miał zdania. Gdy jednak razem z Riri stanęli przed panem Tsukiyo, na twarzy Keia namalowało się chyba lekkie zaskoczenie. Inaczej wyobrażał sobie wojennego dowódcę. W głowie miał raczej obraz mężczyzny w średnim wieku, z bródką i długimi włosami spiętymi z tyłu, postawnego i wzbudzającego jednocześnie strach i respekt samą aparycją. Szybko jednak przypomniał sobie, że nie jest przecież u samurajów, gdzie taki jest etos wojownika, a u Yamanaka, gdzie ludzie mieszkają w kwiaciarniach, a o pozycji społecznej decyduje długość Twoich blond kłaków. Niechaj więc tak będzie. Na proste pytanie Seinaru znał prostą odpowiedź. Nie zamierzał kłamać ani nikogo kryć, był prostym człowiekiem i uważał, że każdy ponosi konsekwencje swoich czynów, nawet tych niezbyt chwalebnych. (wciąż nie uważał, aby miał na sumieniu więcej dusz niż te, które wycisnął własnoręcznie)
- To trochę skomplikowane, wie Pan... - Zaczął żeby tylko nie milczeć, ale tak naprawdę nie wiedział w którym miejscu powinien znaleźć się początek historii. Zdecydował więc, że na razie odpowie jak najbardziej zwięźle, a dopiero potem na specjalne życzenie będzie wdawał się w konkretne szczegóły.
- Ja i Yoshida zostaliśmy oddelegowani przez Arisu Yamanakę do odwiedzin w pobliskim sojuszniczym obozie, a następnie mieliśmy zrobić wypad na wrogi posterunek Hyuga. Yoshida znał więcej szczegółów, ale nie zdążył mi ich przekazać. Niestety w trakcie wykonywania zadania zostaliśmy zaatakowani, omyłkowo jak mniemam, przez oddział Riri właśnie. - Wskazał głową stojącą obok niego hotelarkę.
- Ostatecznie wywiązała się walka, w której zginął mój towarzysz i jeszcze jeden z jej żołnierzy. - Brzmiało to jak prawdziwe kuriozum, ale niestety taka była prawda, przedstawiona chyba jak najbardziej bezstronnie. Nie bez powodu użył jednak sformułowania, że to oni zostali zaatakowani przez nią. To było na pewno w tej sprawie kluczowe i nie podlegało dyskusji.
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 1909
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, której hełm jest przytroczony do pasa; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem.
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Obóz Ósmy [lokacja wojenna]

Postprzez Shikarui » 16 lis 2018, o 00:15

Misja Wojenna B
Seeping through the cracks
I'm the poison in your bones.

Obrazek
36

Spodziewaj się niespodziewanego? Jakoś tak. Yamanaka mieli delikatne urody, ciężko było u nich o faceta z krwi i kości, który przelewał testosteron na swój sweter na klacie, to jedno mogłeś już stwierdzić, chociaż tak na dobrą sprawę zbyt wielu Yamanaka nie poznałeś. Wystarczająco wielu, żeby nie znaleźć typowego samca alfa na swojej drodze. Może i lepiej? Jeszcze chciałby ci podkraść stado owieczek i tą jedną, co siedziała u ciebie w domu. W przeciwieństwie do Yoshidy, Yoru daleko było do delikatnej budowy. Androgenicznej, jaką tamten mógł się, ekhem, poszczycić. Jego ciało było dobrze zbudowane, nawet jeśli nie stanowił faceta dwa na dwa. Ubrany w prostą, lnianą, jasną koszulę, ciemne spodnie, wysoko wiązane buty. Jego włosy, nie, nie długie - dość krótkie, sięgające ledwo łopatek, zebrane były w dość niesforny kuc. Gdyby nie to, że koszula tak dobrze na nim leżała i była prawdopodobnie szyta na miarę, to chyba wyglądałby tak, jakby dopiero co wylazł z łóżka. W tej części namiotu widać było tylko ten stół, kilka krzeseł, które nie zostały wam podsunięte i nikt nie zezwolił wam usiąść, mapy, stoliki, na których stały figurki do określania odpowiednich pozycji, znaczniki, stojak na broń, na którym piękniła się katana wraz z wakizashi, a który stał na tyle blisko, że Yoru mógłby spokojnie doń sięgnąć, gdyby tylko wyciągnął rękę. Z brzegu widać było zasłonięte przejście do dalszej części namiotu, zapewne już bardziej prywatnej.
Twój komentarz, że to "skomplikowane", został pominięty. Czekał na rozwinięcie opowieści, chociaż cierpliwość chyba nie była jego najmocniejszą stroną. Co niezbyt dobrze wróżyło komukolwiek, skoro mieli tu obóz wojskowy. Albo może to poddenerwowanie? Pewnie niedobrą grochówkę mu zaserwowali, dlatego ma tak nos na kwintę. Kiedy skinąłeś głową na Riri, nieprzyjemny, stalowy wzrok, zsunął się z ciebie na nią. Nie zaprzeczyła, niczego nie powiedziała. Czekała, aż zakończysz wątek, skoro to ty, pośrednio, zostałeś wywołany do tablicy na skargę. Albo raport? How about: both?
- Słucham? - W jego głosie rozbawienie przemieszało się z niedowierzaniem. Ten typ nieprzyjemnego, gorzkiego rozbawienia, kiedy z czarnej komedii pozostaje ci się tylko śmiać. Płakać w końcu nie wypada nad ludzką głupotą i bezsensownością wydarzeń. Uniósł wyżej brwi, ale chociaż przeniósł spojrzenie to na ciebie, to znów na nią - nie było żadnego zaprzeczenia, że to tylko żarcik i że zaraz wszystko zostanie wyjaśnione. Podniósł się, krzesło szurnęło nieprzyjemnie o drewnianą płachtę, którą położono w namiocie, żeby zimne błoto nie raziło tak mocno. I nie śmierdziało ziemią.
- Czy was, kurwa, pojebało? - Podparł się o stół rękoma, nachylając się w waszym kierunku, jakby ten stół miał być ostatnią fortecą, która broniła was przed nim. Nie jego przed wami. - Co to za nowe metody? Atakowanie na oślep? Coś mnie pominęło w wojskowych szkoleniach, czy poranna mąka nałożona na ryja przyćmiła ci mózg? - Warknął, kierując lodowate słowa - i jeszcze bardziej mrożące spojrzenie - na Riri. - Ty. - Skierował spojrzenie na ciebie i wyprostował się, splatając ręce na klatce piersiowej. - Potwierdzasz, że to ona pierwsza cię zaatakowała?
- Panie, to była pomyłka. - Wyskoczyła w końcu Riri. - Przecież obóz został zaatakowany przez Hyuuga, skąd mogłam wiedzieć, że... - Zatrzymał ją jednym uniesieniem dłoni. Jednym gestem. Tyle wystarczyło.
- Zastanowię się później nad konsekwencjami tego, dlaczego zabiłaś swojego człowieka i Yoshidę.
- Przesadzasz, Panie. Wina leży po obu stronach. Ten samuraj odpowiedział na atak bez zawahania, chociaż musiał widzieć, że jesteśmy z Yamanaka.
Obrazek

Take my evil heart, I offer it to You
Watch it beating while my skin turns blue.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1630
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Obóz Ósmy [lokacja wojenna]

Postprzez Seinaru » 16 lis 2018, o 09:55

- Hhhhh... - Seinaru zacharczał tylko żeby nie zaśmiać się z tego tekstu o mące na ryju. Sprawa była poważna, ludzie nowi, poważni i surowi, więc na milion procent nie wypadało się uśmiechnąć podczas zbierania bury. Mimo to jednak Kei został zaatakowany tym tekstem z zaskoczenia, niewiele mógł poradzić. Szybko jednak wrócił do porządku, gdy tylko poczuł na sobie wzrok kogokolwiek. Zwłaszcza, że sekundę później rzeczywiście poczuł na sobie spojrzenie Yoru i pytanie szukające potwierdzenia zeznań.
- Zasadniczo to nie ona nas zaatakowała, tylko chyba ten młodzik... Hideo? Nie wiem, tak mi się wydaje, spomiędzy drzew poleciała na nas technika fuutonu. Yoshida wyczuł wcześniej trójkę nieznajomych, ale zanim zdążyliśmy ich zauważyć byliśmy już w defensywie. - No, w takiej sytuacji oboje mieli chyba pełne prawo twierdzić, że trafili na wrogi patrol, który miał zgładzić niedobitków wracających do zniszczonego obozu? Bo taka dokładnie była pierwsza myśl samuraja, gdy wtedy zostały ścięte pierwsze pnie drzew. Kei nie miał już wiele więcej do dodania, tym bardziej że Dowódca wyraźnie nie lubił, gdy ktoś odzywa się niepytany. Jego autorytet wypełniał cały ten pokój i Seinaru na pewno nie chciał wchodzić z nim w jakiś konflikt, tym bardziej że sam chciał jak najszybciej wydostać się z tej rozmowy i w końcu udać się na spoczynek. Starał się jednak nie dawać tego po sobie poznać.
Zdziwiło go, gdy Riri po raz kolejny zabrała głos. Usprawiedliwiała się i próbowała podzielić winę na ich oboje. Może miała rację, może nawet on przyzna jej rację? Tylko jak inaczej Kei miałby się zachować? Nieprawdą było to, że musiał wiedzieć kto przed nimi stoi. Był w tych stronach pierwszy raz, a nawet jego doświadczony przewodnik, który specjalizował się w infiltracji nie potrafił zidentyfikować kogo wyczuł. Dlatego przecież wtedy najpierw się ukryli. To nie trzymało się kupy tak wyraźnie, że na ten zarzut Seinaru nie odpowiedział absolutnie nic, tylko w milczeniu przyglądał się panu Kogo, czekając na kolejny gest uciszający krnąbrną i niepokorną podwładną. Tak, po tej próbce którą zobaczył przed chwilą, spodziewał się tego z dużym przekonaniem.
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 1909
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, której hełm jest przytroczony do pasa; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem.
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Obóz Ósmy [lokacja wojenna]

Postprzez Shikarui » 16 lis 2018, o 18:13

Misja Wojenna B
Seeping through the cracks
I'm the poison in your bones.

Obrazek
38

Cokolwiek chodziło panu ważnemu po głowie, twój z trudem powstrzymany, hm, śmiech, uszedł jego uwadze. Albo zwyczajnie pozwolił sobie na to, żeby go zignorować. Kto wie, może wewnętrznie był tak naprawdę bardzo dumny ze swojego wymyślonego pojazdu, a tylko zgrywał takiego ważniaka, żeby dobrze przed nowym wypaść. Riri za to brewka nawet nie drgnęła, kiedy została w bardzo nieprzyjemny sposób obrażona. W wykłócaniu się z tym konkretnym osobnikiem była na przegranej pozycji już na starcie.
Yoru przyłożył dwa palce do nasady nosa i przymknął oczy. Chyba modlił się właśnie o cierpliwość do bogów, a z idiotami wtedy sam sobie poradzi. Albo próbował naprawdę się powstrzymać przed tym, żeby nie poleciały na podłogę głowy. Szkoda podłogi, nawet ładna taka, z dywanikiem pod biurkiem... po co ma się plamić, sprzątać to potem będzie trzeba, grób dla trupa kopać. Meeh. Szkoda zachodu. Nastąpił moment ciszy, w którym Riri zgrzytnęła zębami, starając się wyglądać nadal na niewzruszoną, a ty walczyłeś ze swoim rozbawieniem w tej arcypoważnej sytuacji.
- Słyszałaś, Riri? Pan mówi, że was nie widział. - Opuścił rękę, wydawał się o przynajmniej ton spokojniejszy. Dla ciebie tamta dwójka była tylko kolejnymi duszami, które zabłąkały się do historii, nie odgrywając znaczącej roli, ale dla niego byli to żołnierze, a kiedy trwała wojna, liczyłeś każdego jednego człowieka. Zaś kiedy dowiadujesz się, że ci cenni ludzie wyrzynają siebie wzajem..? Cóóż... Brakowało jeszcze tylko poszukiwań zbitego lusterka, bo może to tylko klątwa pecha spadła na ten obóz. - Hideo wrócił z wami, więc to Kuroku został zabity? I w końcu kto wydał rozkaz do ataku?
- Tak jest. - Zawahała się na to drugie pytanie. Zwinęła usta w cienką linię, ale zaraz rozluźniła mięśnie, nawiązują kontakt wzrokowy z Kogo. - Ja panie. Jak mówiłam - teren był niebezpieczny. Byłam pewna, że Hyuuga się tam kręcili.
- Co zrobiliście z ciałem? I co ze zwiadem obozu? Natrafiliście na jakieś ślady, czy w tym zadaniu przeszkodził ci wściekły borsuk, albo stado mrówek? - Riri dzielnie ignorowana słane w stosunku do niej docinki. Nietrudno było zauważyć, że Yoru za nią nie przepadał, chyba zresztą ze wzajemnością. Różnica stopni między nimi była jednak zbyt duża, żeby kobieta sobie na cokolwiek pozwoliła. Na razie zignorował poprzedni temat.
- Co do ciebie... Nie dotarł do mnie żaden list mówiący o nowym najemniku na froncie, ale skoro nie mieliście dołączyć do tego obozu, to nic dziwnego. - Obszedł biurko i stanął przed wami, opierając się pośladkami o kant stołu. Tak, zdecydowanie był spokojniejszy. Jeszcze przed chwilą miało się wrażenie, że powietrze jest naprawdę gęste. - Poinformuję Arisu-dono o tym, że cię przejmuję. Jeśli dotrą do ciebie jakieś rozkazy zwrotne, dowiesz się drugi. - Bo on będzie pierwszy, naturalnie. Odbił się od stołu i sięgnął po krzesło, które przechylił. Oparło się na dwóch tylnich nogach i przeciągnął je bliżej siebie, ustawiając prosto przed sobą - i przed biurkiem. - A teraz siadaj. - Wskazał ci gestem siedzisko, czekając aż podejdziesz - i usiądziesz.
Wiesz przecież - są takie zaproszenia, którym się nie odmawia.
Obrazek

Take my evil heart, I offer it to You
Watch it beating while my skin turns blue.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1630
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Obóz Ósmy [lokacja wojenna]

Postprzez Seinaru » 19 lis 2018, o 18:45

No oczywiście że nie było nawet krztyny jego winy! Przecież on tylko aktywnie się bronił! Trzymał się własnego życia poprzez próby pozbawienia go innych. No ale na szczęście nie na tym skupiała się rozmowa, a na opierdzielaniu Riri za jej oczywiste błędy. Mimo to w Seinaru nie było żadnej satysfakcji w tym, że kobieta została teraz zganiona. Bardziej cieszył się z tego, że samemu nie musi teraz bronić się przed żadnymi oskarżeniami. Tym bardziej, że Yoru poruszył bardzo istotną kwestię ciała... Kuroku? No cóż... na pewno trudno byłoby mu wytłumaczyć, że ciało zostało najpierw poćwiartowane, a potem rozrzucone po lesie techniką fuutonu i teraz jest częścią tutejszego krajobrazu. Tą kwestię Riri będzie chyba musiała omówić ze swoim dowódcą indywidualnie, bo kolejne wiadomości o absurdalnym charakterze mogłyby do końca wyczerpać jego pokłady cierpliwości.
Na słowa Yoru, że nie został on poinformowany o przybyciu Seinaru, samuraj zrobił tylko bezradną minę. No to również nie była jego wina. Damn, ten chłopak zawsze jest nieskazitelnie czysty!
- Jasne, nie ma sprawy. - Odpowiedział potwierdzeniem, którego tamten zdecydowanie nie potrzebował. Wypadało jednak otworzyć buzię, a nie stać jedynie jak słup soli i bezgłośnie przytakiwać. Oczywiście skorzystał z zaproszenia, bo sam był ciekawy, jaki jeszcze temat może chcieć poruszyć z nim Yoru. Wydawało się, że wszystko zostało przed chwilą uregulowane, wydarzenia przeszłe i przyszłe rozkazy. Co tu więcej do gadania? Siadł jednak, tak samo z bojaźni, szacunku jak i ciekawości.
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 1909
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, której hełm jest przytroczony do pasa; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem.
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Obóz Ósmy [lokacja wojenna]

Postprzez Shikarui » 20 lis 2018, o 10:34

Misja Wojenna B
Seeping through the cracks
I'm the poison in your bones.

Obrazek
40

- Śpieszyliśmy się, żeby odratować Yoshidę, Panie. W związku z tym nie mieliśmy możliwości na przenoszenie martwego sojusznika. Zwłaszcza, że jest tam więcej ciał do zabrania. - Ciągle stała w tym samym miejscu, wyprostowana na baczność, gotowa na każde skinienie paluszka swojego dowódcy, podczas gdy ty podszedłeś do przodu i usiadłeś na krześle, które ci zaproponował. Od tej pory miałeś stracić możliwość podziwiania niektórych min, jakie Riri oszczędnie strzelała na niektóre teksty, jakie tu padały. - Obozu nie udało się przebadać z powodu, jaki podałam przed chwilą. Jak pan już wie, Yoshidy niestety również się uratować nie dało.
Jeżeli czułeś się chociaż w połowie borsukiem, to można było powiedzieć, że rzeczywiście to borsuk był odpowiedzialny za przeszkodzenie im w śledztwie. Yoru słuchał już w spokoju, obyło się bez wyzwisk i dalszym ciskaniem w siebie błotem. Przypatrywał ci się, jakbyś był dodatkowym mieczem, który został mu rzucony pod nogi, więc można z niego zrobić jakiś użytek, skoro już byłeś dany - brudny i zakrwawiony, nie krystalicznie czysty, o ostrzu pobrudzonym krwią jego braci. Ludzie mieli skłonności do kłamania, wiedział o tym doskonale - mieli do tego jeszcze większe skłonności, kiedy stawiano ich przy stryczku i machano pętlą na lewo i prawo... jeden sznur w dłoni potrafił mieć więcej daru przekonywania niż najbardziej charyzmatyczna jednostka wyciągnięta z salonów. Tutaj właściwie nie musiał się nawet szczególnie starać, Riri czuła go sama, a ty? Jak zwykle - zbyt zapatrzony na kraniec własnego nosa, żeby dojrzeć szerszą perspektywę. Lata mijały, ale pewni ludzie pozostawali niezmienni. Może to i lepiej.
- Siedź spokojnie. - Yoru wyciągnął do ciebie dłoń i ułożył ją na twojej głowie. Widok na jego nieugięte, stalowe oczy, w których litość chyba dawno nie zawitała, rozmazał się, a ty zatopiłeś się na moment w ciemność. Obrazy zaczęły się cofać - kawałek po kawałku, stawały przed tobą jeszcze raz. Te z dzisiejszych wydarzeń, te z podróży, cofając się do momentu, w którym liderka przyjęła cię w swoim gabinecie. I cofnęły się dalej. Do drogi, którą przebyłeś z Teiz i do rozmowy z Yakuienem. Sprint bez trzymanki, od którego kręciło się w głowie, ale nie dostawało mdłości, zatrzymujący na co bardziej ciekawych szczegółach, wyłapujący poszczególne słowa, rozmowy, zdania, które tam padały. Czułeś, że możesz z tym walczyć, jak najbardziej. Pytanie tylko, czy chciałeś.
Obrazek

Take my evil heart, I offer it to You
Watch it beating while my skin turns blue.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1630
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Obóz Ósmy [lokacja wojenna]

Postprzez Seinaru » 20 lis 2018, o 15:47

Ah, kimże był Seinaru aby myśleć, że Yoru zaprasza go na pogawędkę... cóż, skończyło się na tym, że tutejszy Dowódca wykazał się swoją nieufnością, a nie gościnnością, której spodziewał się Kei. W sumie nie można było mu się dziwić, samuraja znał dopiero od 10 minut i przez ten czas zdążył się już dowiedzieć, że odpowiada on za śmierć półtora jego człowieka. No dobra, w śmierci Yoshidy też było trochę jego winy, może i tak. Niemniej jednak, to całe przedstawienie było o wiele na wyrost i Keiowi bardzo się to nie spodobało. Mężczyzna przyłożył rękę do jego głowy i zaczął szukać, gmerać i wygrzebywać. Ostatnie wydarzenia przenikały przez jego myśli, ostatnia podróż do tego obozu, nawet to jak Seinaru sikał do tej samej rzeki z której tutejsi Yamanaka brali wodę (żart lol). Nie wierzył w jego prawdomówność, ale to z kolei nie dawało mu przyzwolenia na trzepanie mózgu Seinaru jak pustego worka. Kei nie odzywał się jednak, nie miał nic do ukrycia ponieważ przez całą ich rozmowę mówił prawdę, jednak co za dużo to niezdrowo. Samuraj pozwolił mu na dotarcie do chwili, gdy spotkał się on po raz pierwszy w siedzibie Arisu i gdy Yoru zobaczył również to, Kei stanowczo złapał go za rękę i odsunął od swojej głowy.
- Tyle wystarczy, do wcześniejszych informacji nie masz prawa. - Był Kogo i tutejszym dowódcą, ale to uprawniało go do robienia z nim co chce? Seinaru był przekonany, że on również ma tutaj coś do powiedzenia.
- Gdyby Arisu miała co do mnie wątpliwości, sama by to zrobiła. Bez jej rozkazu nie pozwalam na ujawnianie informacji dotyczących Yakuina i Teiz. Tym bardziej, że mogłoby to bardzo nie spodobać się panu Tadatoshiemu. - Wstał już z krzesła, nie miał ochoty wciąż znajdować się w pozycji podporządkowanej.
- Czy to wszystko?
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 1909
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, której hełm jest przytroczony do pasa; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem.
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Obóz Ósmy [lokacja wojenna]

Postprzez Shikarui » 21 lis 2018, o 11:54

Misja Wojenna B
Seeping through the cracks
I'm the poison in your bones.

Obrazek
42

Yoru nie oponował, kiedy chciałeś przerwać połączenie, ba - kiedy poczuł twoją chęć poruszenia, o ile to można tak nazwać, chęć wyzwolenia się - puścił. Wychynąłeś z powrotem na powierzchnię, która wcześniej prezentowała się nad taflą wody, która przysłaniała ci widok na wszystko wokół, przedziwne uczucie, które w pierwszym momencie dawała ci poczucie braku stabilności i to zerwanie się na równe nogi przyprawiło cię o lekki zawrót głowy. Na szczęście nie na tyle duży, żeby nie móc zachować swojego cool stylu i zachwiać się jak ostatnia ciota. Tych nieprzyjemności nie przewidziano w dzisiejszym daniu. Pytanie, czy bycie przywódcą tego grajdołu dawało mu prawo do robienia tego, co mu się żywnie podoba? Pewnie nie. Być może tak. Wojna rządziła się własnymi prawami, pewne rzeczy wymagały drastycznych rozwiązań, a chyba grzebanie w czyjejś głowie właśnie tak można było nazwać.
- Być może nie zauważyłeś, samuraju, ale szanownej Arisu tutaj NIE MA. - Położył nacisk na ostatnie słowa, odpowiadając spojrzeniem. Byliście sobie mniej więcej równi - przynajmniej jeśli chodzi o wzrost. Cała reszta gdzieś leżała i kwiczała, na różnych pozycjach. I od różnych stron. - Wyjaśnię ci coś, bo twoja inteligencja chyba tak daleko nie sięga. - Syknął zimno. - Jesteś oficjalnym wysłannikiem Yinzin, a przyczyniłeś się już do śmierci jednego z naszych shinobich. W tę czy drugą stronę - nie jest to zbyt korzystne światło dla naszych stosunków politycznych. A ty pojawiasz się tu jak pół dupy zza krzaka i już na wstępie jest jakiś problem. W chuju mam w związku z tym twoją urażoną dumę. - Skrzywił się, zawracając za swoje biurko. - Nie, nie wszystko. - To, czy usiadłeś z powrotem, czy też nie, zależało od ciebie. Gościnność? Ha, dobre sobie. Chyba ostatnią rzeczą, o jakiej myślał ten mężczyzna, były ciepłe i miłe powitania.
- Podejrzewam, że mamy w obozie szpiega. - Stanął przodem do wielkiej mapy wywieszonej na ścianie, za plecami krzesła, które było teraz odsunięte od biurka. - Od miesiąca mają miejsce tu bitwy, które przegrywamy, zbyt wiele zbiegów okoliczności jak na tyle wydarzeń. Dlatego też ten sposób przesłuchania cię BYŁ konieczny. Wbrew twojemu małostkowemu, egoistycznemu widzeniu. - Uniósł lekko rękę w znużonym geście i odwrócił się do was przodem. - Riri wtajemniczy cię w szczegóły. Radzę jednak uważać, z kim rozmawiasz w tym obozie i co robisz. Stan twojego dupska będzie też reprezentował stan relacji między Yamanaka a Samurajami. - Oparł dłonie o blat i pochylił się w waszym kierunku. - Zostajesz uniewinniony i uznaję, że działałeś jedynie w samoobronie. Wypad z namiotu. W przeciągu najbliższych dni możecie oczekiwać na rozkazy.
Obrazek

Take my evil heart, I offer it to You
Watch it beating while my skin turns blue.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1630
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Obóz Ósmy [lokacja wojenna]

Postprzez Seinaru » 22 lis 2018, o 17:32

Oh jejku, nie było sensu sprzeczać się z Yoru, ani w ogóle wchodzić w jakieś nawet racjonalne dyskusje. Wiadomo przecież, kto będzie musiał mieć ostatnie słowo, więc jakakolwiek polemika była dla Seinaru jedynie stratą czasu. Tym bardziej, że tutejszy dowódca stał się już wyjątkowo obcesowy i wulgarny, na co samuraj nieco się skrzywił. Na szczęście udało mu się na koniec do jakiejś konkretnej sprawy, sedna ich wizyty tutaj? Chłopak nie do końca wiedział, czy to było tłumaczenie, które kompletnie nie pasowało do tego mężczyzny, czy po prostu kolejny rozkaz. Przyszło mu do głowy, że do wykrycia jakiegokolwiek kreta świetnie nadawałaby się technika, której przed chwilą stał się ofiarą. Wydawało mu się, że nie ma chyba lepszych specjalistów od demaskacji ukryte wroga niż Ród, który może czytać wspomnienia. Nie łączył jednak tych faktów na głos, niczego nie sugerował Yoru, bo zapewne ten również już na to wpadł dawno temu i z bardzo oczywistego powodu tego nie zastosował, więc Seinaru nie chciał się wychylać ze swoją rzekomą ignorancją po raz drugi. Pozwolił zatem dokończyć podsumowanie swojemu tymczasowemu dowódcy, aby było mu już wolno opuścić namiot. Ten facet ewidentnie był zbyt dumny na to aby widzieć w nim sojusznika, chciał jedynie żołnierza i Kei był z tym zupełnie w porządku. Nie będzie musiał przez to główkować tylko robić co mu każą, a to również miało swoje plusy, z największą zaletą na czele, która była wygoda bezmyślności do pewnego stopnia.
- No dobrze... - Zaczął już po całej tej paplaninie, nie bardzo wiedząc jak to wszystko skwitować, bo nie bardzo wiedział czego od niego oczekiwano po tym uchyleniu rąbka tajemnicy dotyczącego szpiega. Chyba najrozsądniej będzie po prostu pozwolić wydarzeniom toczyć się swoim torem...
- Dziękuję za zrozumienie w sprawie... wie Pan... tych zgonów... w każdym razie, nie będę już nikogo atakował bez rozkazu. - Uśmiechnął się, po czym opuścił namiot.
Skierował się niemal wprost do miejsca, gdzie zostawił swoje ruchomości, gdzie przydzielono mu posłanie i gdzie zamierzał natychmiast i głęboko zasnąć.
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 1909
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, której hełm jest przytroczony do pasa; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem.
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Obóz Ósmy [lokacja wojenna]

Postprzez Shikarui » 23 lis 2018, o 02:55

Misja Wojenna B
Seeping through the cracks
I'm the poison in your bones.

Obrazek
44

Riri nie wyszła od razu z tobą. Przez moment się zawahała, ale kiedy ją mijałeś, widziałeś, że nadal stoi w tym samym miejscu, tak samo wyprostowana. Tak samo gotowa przyjmować rozkazy od swojego świrniętego przełożonego. Choć - może i świrnięty nie był, ale agresywny - już na pewno. W jej głowie nikt przynajmniej nie grzebał - chyba? Jakiś powód do tego, żeby wszystkich utaj nie wziąć na stołek i im łbów nie przeszukać, był na pewno. Może ten, w którym obóz liczył sobie nie kilka, nie kilkanaście, a kilkadziesiąt jednostek? Przesłuchać wojaków, którzy przeplatali się przez to miejsce, rozkazy często słały ich w odrębne tereny... a może już zostali przesłuchani i ty byłeś formalnością? Dlatego, że właśnie szpiega znaleźć się nie udało? Cokolwiek było przyczyną, racja, lepiej milczeć. Skoro byłeś pionkiem, bardzo łatwo było się rolę pionka wczuć.
Kiedy wyszedłeś na zewnątrz uderzył w ciebie przenikliwy chłód. Zmęczenie, drobne otarcia i siniaki nabite przy niezwykle mężnej walce z drzewami (hola, hola, ktoś w niej stracił życie!), podróż - wszystko nałożyło się na siebie i dało twór, z którego powstało zmęczenie. Usadzało cię nisko, przy ziemi, z newralgicznym wrażeniem, że unosi cię woda Teiz, kołysze powoli i uspokajająco, a przejście do namiotu to tylko formalność, która musi tu zostać dokonana. Przestój. Kotara namiotu opadła za tobą, w ciebie uderzył mróz, a ty przyłapałeś się na drobnym przestoju. Minimalną refleksją nad tym, czy rzeczywiście powinno być tak zimno? I kiedy znów zdążyło zrobić się tak ciemno? Księżyc wysoko stał na niebie, a gwiazdy puszczały ci pawie oczka, zwiastując kilka przyjemnych snów. Tych, od którymi egzorcyzmujesz wszystkie koszmary, które mieszkały za twoim kołnierzem. Chyba że ich też się już pozbyłeś? Tak samo łatwo, jak pozbywałeś się każdego przy swoim boku. Zwykły pech, Przyjacielu, zapomnij. Krok za krokiem... Nie, nie powinno być tak późno. Rozmowa i cała ta sprawa mogła potrwać z pół godziny? Jeśli trwała godzinę był to maks. Obóz już śnił, lecz rozpalone latarnie - jak wypalone mosty - oświetlały ci drogę i prowadziły prosto do namiotu, do którego trafiłeś chyba nawet bardziej instynktownie niż świadomie. Pamiętałeś jeszcze drogę? Odróżniałeś jeden namiot od drugiego, gdzie wszystkie tu były prawie takie same? Droga trwała dwie minutki, ale pobyt tam - parę godzin.
Wyglądało na to, że to przeglądanie myśli wcale nie było takie szybkie, jak ci się wydawało.
Dzień przywitał cię szybko i nieprzyjemnie. Obolałe mięśnie, głód, zimno. Chyba że przyniosłeś sobie, dzielny żołnierzu, jakąkolwiek matę albo koc, wiedząc, że ruszasz w teren? W ustach suszyło od braku wody, ale przynajmniej byłeś czysty i... gotowy do pracy? Szuranie butów, kręcenie się żołnierzy, głośne rozmowy - nikt tutaj nie przejmował się tym, że ktoś chciałby "pospać dłużej". To było pierdolone wojsko, a nie wakacje w Hotelu "Marmur". Co do Marmuru - gdzie się podziała Riri tego nie było wiadomo. Nie widziałeś jej złotej czupryny, żeby kręciła się gdzieś w okolicy. I nic dziwnego, w końcu zajmowała namiot bardziej odpowiadający komuś jej rangą. Ludzie się tutaj znali, więc rozmawiali ze sobą dość swobodnie - o ile swobodą można było określić tę naprężoną, ponurą atmosferę, która rozwlekała się nad waszymi głowami jak stado krążących po niebie kruków. na razie nikt niczego od ciebie nie chciał. Żołnierze powoli zaczynali się rozchodzić, każdy na swoją misję, została tylko garstka, obóz pustoszał coraz bardziej - a czas spłynął. Koło południa wywieziono kilka trupów ze szpitala. Wóz pojechał w kierunku lasu - może do stolicy, żeby godnie ich pochować? A może po to, by pochować ich w lesie, albo rzucić psom na pożarcie, by pozbyć się problemu. W tym też wywieźli Yoshidę. Dwójka chłopaków, która dzieliła z tobą namiot, zagadała do ciebie, podpytała, kim jesteś, skąd jesteś, czy jesteś nowy czy przeniesiony, skąd ten akcent? - bo na pewno nie pochodzisz stąd! Mała gadka szmatka, która minimalnie pozwoliła się zaznajomić. Jeden z nich na imię miał Tetsu, drugi Shiro. Nie stanowili żadnej elity, nawet nie posiadali genu Yamanaka, jak sami przyznali.
Cisza tego miejsca stała się tak samo niepokojąca jak cisza tamtego lasu. Chwilę przed tym zanim uderzyła burza. Nie śpiewały tu kanarki, tylko wrony latały i skrzeczały, zwiastunki i siostry Zimy. Nie pachniało mieszanką cytrusów z runem leśnych, tylko śmierdziało wydeptanym błotem i palonym drwem z ognisk, które robili wojacy. Ta cisza zabijała i ożywiała jednocześnie, wzbudzała dreszcze w oczekiwaniu na rozbrzmienie gongu. Przedostawała się przez każde twoje złamanie i stawała trucizną ciała.
Tylko co ten gong miał właściwie zwiastować?
Obrazek

Take my evil heart, I offer it to You
Watch it beating while my skin turns blue.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1630
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Obóz Ósmy [lokacja wojenna]

Postprzez Seinaru » 27 lis 2018, o 00:26

Koniec końców, nie poszło chyba aż tak źle? Seinaru wyszedł z namiotu Dowódcy na pewno nie jako zwycięzca, ale nie czuł też na sobie poczucia winy za śmierć kogokolwiek. Z jednej strony nie było to do niego podobne, lecz z drugiej... sam chyba zaczął od siebie odpychać te nieprzyjemne, świeże wspomnienia, aby tuż przed snem nie myśleć o koszmarnym widoku rozdmuchiwanych przez wiatr wnętrzności. Nie chciał, by ten widok nawiedzał go w sennych koszmarach, a nade wszystko nie chciał już widzieć na swoich rękach coraz więcej krwi. Był na wojnie, był żołnierzem, był zabójcą. Powoli, bardzo powoli zaczynało to do niego docierać. Była to informacja nie tyle szokująca, co zaprzątająca jego myśli przez całą krótką drogę od namiotu Yoru, do jego współdzielonej kwatery. Miał na sobie zbroję, aby nie dać się zabić i nosił teraz broń z ostrzem, które miało ułatwić mu zadawanie ran. Czy przestał już być pasterzem? Zadawał sobie pytanie o swoją ewolucję od pierwszej przypadkowej misji ochrony karawany gdzieś na skraju pustyni, aż do tego momentu, w którym kładł się na jakiejś pryczy w namiocie żołnierskim w obozowisku Yamanaka. Dużo kilometrów przeszły od początku do teraz jego nogi, a mimo że miejsce nie było jakieś szczególne, to sama jego obecność na wojnie sprawiła, że być może po opuszczeniu Soso nie będzie się już przedstawiał jako "pasterz z Teiz"? Może ktoś nada mu przydomek "zabójca", "rzeźnik", "morderca"?
Zasnął.
Nowy dzień nie odgonił jednak starych myśli. Wywinął się spod koca, o który poprosił przed zaśnięciem nowych kolegów z namiotu. Pomogli mu znaleźć okrycie na tą chłodną, ciemną porę. Nie wyspał się tak jakby sobie tego życzył, ale chyba nie przez zmęczenie po wyjściu z namiotu wszystko widział jedynie w odcieniach szarości. Ta wojenna, wojskowa rutyna, metalowe naczynia, metalowe sztućce, brudne, spopielone siedziska dookoła wygasłych ognisk... wszystko to sprawiało że spacerował przez ten obóz i bez żadnych nowych rozkazów miał w głowie niemal całkowitą pustkę. Najadł się, przywdział zbroję na nowo, okrył się płaszczem i... czekał. Sam nie wiedział na co, wszyscy dookoła zdawali się znać swoje miejsce w tym mrowisku, a on sam jeden, doświadczony wojownik z tyloma duszami na koncie, był najbardziej zagubiony. Szukał wzrokiem Riri, może Hideo, może kogoś kto przybiegnie do niego z wezwaniem od Yoru. Nie miał wątpliwości, że ten stan bezczynności nie potrwa długo. Niewykorzystany zasób ludzki to na wojnie grzech. Był gotowy, lecz jednocześnie czekał na coś co wciągnie go w wir, nie wiedział jak samemu w niego wskoczyć.
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 1909
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, której hełm jest przytroczony do pasa; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem.
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Obóz Ósmy [lokacja wojenna]

Postprzez Shikarui » 28 lis 2018, o 17:44

Misja Wojenna B
Tell me it gets easier that I'll figure it out
Obrazek
1

Wbić się w rytm, zrozumieć bicie tego serca. Nauczyć się sposobu poruszania na nowo, oddychania na nowo, powietrzem zupełnie innym niż to na Teiz. Nie było czyste, tu co chwila wiatr zawiewał swą ognisk. Kilka dni minęło jak w mordę strzelił. Nie zapomniano o tobie, och nie. Dostałeś kilka patroli, na które musiałeś wyruszyć chcąc nie chcąc, ale nawet one nie przynosiły przerwania rutyny. Pierwszy z nich może i tak, zabrali cię na drugi dzień, miałeś ciągle trzymać się dowódcy, nie znikać mu z oczu. Nieufność czy ostrożność? Yoru dokładnie przejrzał twój umysł, jak mogłeś przynajmniej podejrzewać, nie mając dokładnych informacji na temat działania tego... czegoś, czemu cię poddał, więc wiedział, że z ciebie taki morderca z zimną krwią, jak z owiec były wilki. Białe futerko, miękkość myśli, łagodność wolno sunącej rzeki. A jednak i owca potrafiła ugryźć. Żyjąc na uboczu ciężko się było wdrożyć. Zawsze mogłeś spróbować zawrzeć nowe znajomości, albo spakować się i wrócić do domu, skoro tutaj historia nie była pisana krwią i ogniem, jak podczas bitwy o mur, a błotem i nudą. Odcięty od stolicy, z daleka od rodzinnego domu, bez kontaktu z... a nie, kontakt był. W tygodniu pojawił się goniec, który zbierał listy i je rozdawał. Przyszedł wtedy i list od liderki Yamanaka, po której wychwyciłeś nawet spojrzenie Yoru, w którym przynajmniej nie było złości i nie wyglądało na to, żeby zaraz miał cię osadzać w kajdanach. Zawsze minimalne pocieszenie. Mimo to - byłeś w jakiś sposó napiętnowany. Wieść o tym, że zabiłeś jednego z tutejszych żołnierzy jednym cięciem rozeszło się po całym obozie błyskawicznie szybko. Stygmaty nie były potrzebne, w ich oczach i tak krwawiłeś - tylko nie swoją krwią. Złego słowa o tobie nikt nie powiedział. Ba, nawet kilka osób zagadało, jako że byłeś zwycięzcą turnieju, sławnym na skalę globalną, to i tutaj znano twoje imię. Ciężko zapracowana sława, ot co. W tym czasie zdążyli również zbadać obóz, który został zostawiony przez ciebie w stanie, delikatnie mówiąc, tragicznym. Nie dość, że potyczka, gwałtowna i krótka, z Hyugami, to miejsce zniszczyła, to jeszcze potem... aa, zresztą sam wiesz, co było potem. Ranni, którzy zostali stamtąd wyciągnięci, byli przesłuchiwani. Jeśli tylko nadstawiłbyś odrobinę ucha, wiedziałbyś, że z tych przesłuchań nic takiego nie wyniknęło. Ot - jednej nocy Hyuga wpadli i w zasadzie... nie było czego zbierać. Ci, co przetrwali, ratowali się ucieczką w obliczu przeważającej siły wroga. Wybrali idealny moment, kiedy Riri, która tam dowodziła, była akurat z meldunkiem w obozie u Yoru, a Orito, teoretycznie pierwszy tam rangą, formalnie zawsze wykonujący jakieś misje bezpośrednio od liderki, został ranny na jednej z nich i odesłano go do pobliskiej wioski, by tam się wykurował, nim wróci na front. Jeden z oddziałów zaś był właśnie w terenie. Innymi słowy - wybrali moment, w którym tamten punkt był najbardziej osłabiony. W dodatku mieli tupet, zapuszczając się tak głęboko do Soso.
Rankiem, dnia czwartego, kiedy już byłeś po śniadaniu i miałeś wyruszać na patrol z jedną z grup, pojawiła się w końcu Riri. Nie to, żebyś jej w ogóle nie widział, przechodziła czasem przez obóz, czasem wychodziła i znikała na długie godziny, czasem prowadziła kogoś do obozu tutejszego szefuńcia, który również przemykał boczkiem, ale jego było widać zdecydowanie mniej. Obóz często był pusty, ale nie całkowicie pusty. Ostatni atak na pobliski obóz stawiał wszystkich w najwyższej gotowości.
- Dzień dobry. - Przywitała się, kusząc się nawet na ulotny uśmiech. - Dzisiaj jesteś zwolniony z patrolu. Mamy swoją misję do wykonania. - Przysiadła się do ciebie, siadając naprzeciwko, na jednym z pniaków w tej pseudo kuchni, spoglądając na innych, którzy już zbierali się do odmaszerowania i rannych, których było zdecydowanie zbyt wielu. Prawdziwe oblicze wojny. Smród, zmęczenie i szarość. - Dziwię się, że jeszcze stąd nie odmaszerowałeś. Co cię skusiło na tę wojnę? Bogactwa? Sława? Tego ostatniego już chyba i tak masz pod dostatkiem.
Obrazek

Take my evil heart, I offer it to You
Watch it beating while my skin turns blue.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1630
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Następna strona

Powrót do Soso

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość