Świątynia Kagutsuchi

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Kyasupa Nagai » 23 wrz 2018, o 22:10

Słysząc pierwsze zdanie strażnika chyba oczy mi się zaświeciły. Z perspektywy czasu będę się z tego najpewniej śmiał, ale teraz zareagowałem naprawdę gwałtownie. Uśmiech na mej twarzy mówił sam za siebie. A natychmiastowe uniesienie rąk, niczym swoiste wystrzelenie ich ku górze, robiło odpowiednie wrażenie. Tak, byłem bardzo zadowolony z tego, że będę mógł spędzić pozostałą część tego dnia na coś ciekawszego, niż leżenie na słońcu w piasku. Nienawidziłem nudy. Naprawdę jej nie toleruję.

Po chwili która trwała dosłownie kilka sekund doszedłem do siebie. Odchrząknąłem delikatnie przykładając zamkniętą lewą dłoń do ust. Chłodna kalkulacja mówi sama za siebie. Jestem na początku mojej drogi ninja i raczej niewiele osób mogłoby mnie pomylić z kimś potężniejszym. Obawiając się o to, że będę musiał przynieść z wioski jakieś patyki na przykład, albo uzupełnić zapas wody, mina nieznacznie mi zrzedła. Na pewno strażnik dostrzegł moje niewielkie załamanie. Swoją drogą ostatnio mam bardzo mocne wahania nastrojów - w ciągu pięciu minut mogę kochać wszystko i wszystkich na świecie oraz mieć ochotę zabić wszystkich po kolei. Cholera, co to się ze mną dzieje! Zamyślony, stałem przed mężczyzną. Nie wiedziałem jeszcze co odpowiedzieć, toteż nic z moich ust się nie wydobyło. A to, prawdopodobnie, tylko zachęcająco podziałało na gościa który ponownie złożył kilka słów w zdanie. A to już trochę bardziej podziałało na moją wyobraźnię. Zerknąłem raz jeszcze w stronę świątyni. Dużo o niej myślałem... od momentu w którym pojawiłem się tutaj. A teraz będę mógł, być może rzecz jasna, wejść do środka i zobaczyć co ciekawego znajduje się w tej tajemniczej budowli!
- A to... wejdę tam do środka? Zawsze chciałem tylko zerknąć co tam kryją wszystkie ważne osoby w wiosce... W każdym razie chętnie podejmę się zadaniu. Co prawda szkoda, iż będę musiał lecieć akurat do Kinkotsu, ale co zrobić. Pewnie w przyszłości odwiedzę czy to równiny, czy też Prastary Las.
Kyasupa Nagai
 

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Yasuo » 24 wrz 2018, o 20:29

Kyasupa Nagai
Misja rangi D
7/15


Czy Kyasupa podoła zadaniu? Jego reakcja mówiła sama za siebie. Jasne, że podoła!!! Tamtemu mężczyźnie bardzo podobał się taki entuzjazm. Poklepał chłopaka tak przyjacielsko po ramieniu, chcąc go trochę jednak uspokoić. Widział bowiem, że jego entuzjazm miesza się z różnymi innymi emocjami, a przecież w obliczu takiego ważnego ładunku trzeba było zachować zimną krew, nieprawdaż? Nie można było dopuścić, by się zgubił, lub - co gorsza - ... został ukradziony.
- No już, już. Spokojnie, dobra?
Tamten strażnik zdecydowanie zyskiwał po głębszym poznaniu. Najpierw sprawiał wrażenie takiego naprawdę nieprzystępnego i nieprzeniknionego. Teraz jednak - co było doskonale widoczne - zaczął okazywać młodemu trochę szacunku, i być może nawet... ociupinę sympatii. W końcu dla niego to była rzadkość, że młodzi ludzie tak ochoczo rwali się do pomocy starszym. Oczywiście nie za darmo! Co to to nie! Ale i tak. Większość młodych - w jego mniemaniu - była po prostu leniwa. Czy miał rację? Może tak, ale tylko jeśli chodzi o dzieciaków bogatych kupców i zwykłych obywateli. Takich, którzy nie przeszli nawet podstawowego szkolenia, nie znali ninjutsu i nie potrafili używać chakry. Takim z reguły nigdy nic się nie chciało. Młodzi shinobi natomiast aż rwali się do wszelkiego rodzaju prac i bardzo szybko chcieli polepszyć swoje umiejętności, a to tamten mężczyzna bardzo cenił.
- Nie ekscytuj się tak, dobra? Nie jestem w stanie Ci zagwarantować, że kiedykolwiek uda Ci się wejść do tej świątyni. Na pewno nie będzie to dzisiaj.
I nagle marzenia prysły jak bańka mydlana, ale co zrobić? Nie zawsze miało się to co chcieć się miało. Dlatego właśnie rodziła się zazdrość, jeden z najbardziej przerażających grzechów, które popychają ludzi do okrutnych zbrodni i wielu okropieństw i okrucieństwa. "Człowiek człowiekowi wilkiem" (a "Kiwi kiwi kiwi") - to właśnie definicja zazdrości, zemsty i nienawiści. Skąd tyle tego w człowieku? Nie wiadomo.
- Mogę Ci jednak zagwarantować, że na pewno w swoim życiu zobaczysz Wietrze Równiny i Prastary Las.
Oczywiście takiej gwarancji nie mógł dać, bo nikt nie wie co przyniesie przyszłość w tych burzliwych czasach, ale po prostu chciał być miły.

Wykonał bardzo wymowny gest ręką, oznaczający jedno. Zaproszenie. Zaproszenie, by Kyasupa zbliżył się trochę bardziej w kierunku świątyni. Właśnie w tamtym kierunku zmierzali i chociaż młody Nagai nie miał dzisiaj możliwości wejścia do środka, to i tak świątynie mogła budzić w chłopaku niemałe wrażenie. Natomiast strażnik kontynuował:
- To kopalnia - odrzekł - Jedni ludzie wydobywają w kopalniach złoto i drogocenne kamienie. Inni - zwyczajny węgiel czy kamień. Tutaj nie wydobywamy niczego z tych rzeczy. Tutaj wydobywamy najcenniejszy surowiec pustyni. Wodę. To wodna kopalnia, a przynajmniej tak lubię ją nazywać. Dlatego właśnie jest tutaj tyle strażników.
Ciężko stwierdzić dlaczego podzielił się taką wiedzą. Może uznał, że Kyasupa jest nieszkodliwy? A może zwyczajnie ufał mu na tyle, że nie miał obiekcji ku temu? A może uznał go za pracownika świątyni i kogoś godnego poznania jej tajemnic? W każdym bądź razie. Świątynia mogła sprawiać wrażenie wielkiej studni zabudowanej kamieniem i jej upadek lub przechwycenie przez wroga na pewno byłoby dotkliwe.

Mężczyzna zaprowadził Nagaia do... pewnego miejsca. Stało tam około 40 bukłaków pełnych wody i dość pokaźnych rozmiarów plecak. Strażnik wskazał na nie ręką.
- To właśnie ten ładunek. Musisz dostarczyć to do Kinkotsu. Pięć butelek możesz wypić. Reszta musi zostać dostarczona. Jasne?
Czyli Kyasupa miał rację. Miał być nosi wodą. Ale za to jakim! Nosiwodą z pradawnej i tajemniczej świątyni. Ten tytuł mówił sam za siebie.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 925
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Hikari » 12 lis 2018, o 03:09

~ Nie ma wody na pustyni,
bo Kaguya ją podbili ~
Misja rangi B 11/45+
Ren




Arata wiele do powiedzenia nie miał, tylko co najwyżej wzruszył ramionami. Widocznie godził się z faktem jak był traktowany, ale dlaczego strażnicy przy siedzibie poszli do niego? Pewnie to byli jakieś młodziaki, nie wiedząc co robić zaprosili do pierwszej lepszej osoby na myśli, co zrobić takie jest życie. Ostatecznie źle nie wyszło, nowy lider wyłoniony z grupki strażników stojący na ich przedzie dostrzegł Rena i postanowił go zabrać z sobą. Nie pytał nawet przecież o szczegóły, ale pobieżnie zostało mu wyjaśnione małe co nieco.
- No dobra, jak chcesz skopać tyłki Kaguya mi to wystarcza. Przy okazji znalazłeś zadanie dla Araty, dobra robota. Jestem Mamoru, zastępca dowódcy trzeciego oddziału.
Po zapoznaniu nie tracąc ani sekundy więcej dał znak wszystkim do wymarszu.
- Musimy się śpieszyć, zabezpieczyć to miejsce zanim przyjdzie posłaniec z odtrutką.
Prędkość przemieszczania się całej dziesiątki shinobich zamieniła się w dość szybki bieg, ale sytuacja tego wymagała. Zagrożenie wciąż rosło, pewnie też są wciąż informowani ludzie na różnych szczeblach. Po osadzie każdy mieszkaniec szybko was puszczał nie wiedząc zupełnie o co chodzi. Bywali pewni oburzeni, ale kto by się takimi przejmował podczas kryzysu. No właśnie zupełnie nikt.
- Przy okazji jakie masz zdolności? Wiesz warto wiedzieć jak można ciebie wykorzystać, bez obrazy.
Odezwał się zastępca poza bramą, ale nie nalegał za bardzo na zdradzaniu czegokolwiek. Będąc już niedaleko wszyscy zwolnili, uważali na możliwe pułapki.
- Podczas wojny pamiętam jak Kaguya ukrywali się pod piaskiem.
Tłumaczył ich zachowanie, ale zupełnie nic się nie stało. Było spokojnie, a przy wejściu do świątyni stało... Dwóch strażników coś robiących i natychmiast przestających jak zauważyło gości z daleka. Ruszyli im na spotkanie.
- No to ciekawe. Jesteś pewien swoich informacji??
Mogło to robić lekką konsternację, ale wszystko po chwili miało się wyjaśnić.
- Jak sytuacja? Nie działo się tutaj nic, wszystko w porządku!?
Krzyknął z daleka Mamoru do zbliżających się mężczyzn.
-Jak najlepszym! Co was sprowadza?!
Dostał w odpowiedzi, a obie grupy stanęły w odległości dwóch i pół metra.
- Podobno ktoś...
Nie skończył, a sięgając po miecz zaraz nim zaatakował pokonując dystans. Jeden z nich nie miał czasu na reakcję, został podcięty w podbrzusze. Teraz dopiero Ren mógł zobaczyć za napastnikami co oni wcześniej robili, próbowali zakryć piaskiem ślady krwi. Wtedy ich wina była jasna.
- Zaatakował źródło.
Wszyscy byli gotowi do ataku, ale ta dwójka się zaczęla wycofywać i uciekać.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ren » 12 lis 2018, o 14:01

Chłopak nie spodziewał się, że mężczyzna, do którego do poprowadzili, tak na prawdę mało znaczył. Pomimo własnego biura i tego wszystkiego. Być może był to po prostu ktoś nowy na służbie i nie wiedział do kogo udać się z tym fantem. Na jego szczęście jednak wszystko zostało szybko wyjaśnione. Ktoś kto rzeczywiście miał władzę zainteresował się tematem i sprawnie również wcielił Rena do tego wszystkiego. Choć wiadomo, że z nieufnością i wątpliwościami, jednak w końcu to on przyniósł te wieści, nieprawdaż?
- Namikaze Ren. - odparł lekko się kłaniając kiedy ten zdradził swoje imię, a także stopień. Co prawda klanem nie zamierzał się chwalić, ponieważ nie był on zbyt dobrze postrzegany przez innych, a białowłosy akurat nie należał do stereotypowego społeczeństwa. Potrafił kontrolować swoją wolę walki i odpowiednio ją ukierunkować na wrogów, tak, aby wpaść w odpowiedni trans, aby rozliczyć się z odpowiednimi ludźmi. W końcu padły rozkazy i sygnał do wymarszu. Prawie od razu ruszyli pełną parą w stronę źródła, o którym wcześniej wspomniał strażnik. Na szczęście Namikaze zdołał w międzyczasie wypocząć i mógł nadążyć za swoimi nowymi "towarzyszami".
- Preferuję walkę wręcz, na krótkim dystansie. - odparł zdradzając tylko tyle ile było potrzebne, ponieważ reszty i tak pewnie dowiedzą się w walce. A dokładniej tego jak wyglądają jego umiejętności. I tak przecież nie zdoła ich ukryć - nie było na to żadnej szansy. Dodał dość istotną informację na temat tego, że Kaguya potrafili ukrywać się pod ziemią, zapewne przy pomocu dotonu, jak on. Ułatwiało to bardzo zasadzki, ponieważ wyskakiwali po prostu na nieprzygotowanego przeciwnika zachowując w pełni swój potencjał bojowy, ponieważ oni również specjalizowali się we walce wręcz.
- Jak najbardziej... Nie wiem co powiedzieć. - odparł zastanawiając się, co tutaj tak na prawdę się wydarzyło. Czyżby jakaś iluzja? A może zasadzka? Podeszli bardzo blisko dwójki strażników, którzy stali jak gdyby nigdy nic. Coś ewidentnie tutaj się nie zgadzało. Jednak czy był to ledwo żywy strażnik, czy dwójka stojąca przed nimi? Ren miał poznać odpowiedź na to pytanie bardzo szybko, ponieważ dowódca wyciągnął miecz i zaatakował bardzo szybko ujawniając ich prawdziwe zamiary. Próbowali ukryć ślady krwi pod piaskiem, wszystko było jasne, był to sygnał do ataku. Co prawda Ren nie zamierzał wbiegać pierwszy, jednak trzymał się z przodu, aby móc w pełni wykorzystać swoje umiejętności. O ile oczywiście wszyscy ruszyli do ataku, ponieważ wyglądało na to, że każdy z nich już jest gotowy uderzyć na wycofujących się wrogów.
Ren
 

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Hikari » 12 lis 2018, o 19:05

~ Nie ma wody na pustyni,
bo Kaguya ją podbili ~
Misja rangi B 13/45+
Ren




Preferencje odnośnie stylu walki Mamoru przyjął kiwnięciem głowy. Nie dopytywał się, tyle co powiedział Ren to wystarczało przecież, aby wiedzieć gdzie go przydzielić. Jako zastępca dowódcy pewnie ma trochę doświadczenia w tych sprawach. Tak samo w wykrywaniu kto kłamie, a odnośnie przekazywanej wiadomości słowa wydawały się bardzo prawdziwe. Nie czekając ruszył na przód, gdzie wywiązała się niewielka walka, ale powstrzymał resztę przed gonieniem wrogów do środka na ślepo i schował swoją katanę.
- To może być pułapka, lepiej nie postępujmy aż tak pośpiesznie. Są dobrze przygotowani, zdążyli ukryć ciała, a także próbować podszyć się pod naszych i zaczynali zacierać ślady krwi. Wątpię aby byli amatorami, podejrzewam, że to wszystko dobrze obmyślili, a wiadomość która została nam dostarczona była po prostu pomyłką w planie.
Gdy kończył swoje słowa po dwójce poddających się za strażników nie pozostało nawet śladu, no dobra kłamię. Wciąż są ślady w piasku wydeptane przez ich sandały, ale to nie jest istotne. Rozpłynęli się w głębinach ruin świątyni i to jest najważniejsze na ten moment.
- Czwórka z nas zostanie na zewnątrz, jak nie wrócimy do dwóch godzin, a wsparcie nie przybędzie natychmiast jeden z was musi robić za posłańca i uciec do wioski przedstawiając sytuacje. Macie zabezpieczać nasze tyły przez ten czas.
Rozejrzał się po wszystkich twarzach, a potem wymienił cztery imiona.
- Prawdę mówiąc bądźcie gotowi na wszystko, może was czekać gorsze zadanie niżeli nas będących w środku.
Wymienił z nimi porozumiewawcze kiwnięcia głowy, a następnie wyciągnął zwój i zabrał się za jego odpieczętowywanie. Z kubki dymu wyjawiła się gurda, którą używali przedstawiciele Sabaku. Tymczasowy dowódca założył ją na plecy, a następnie przyłożył dwa palce do oka. Z jego piasku w drugiej ręce uformowało się oko, które wyglądało niemalże niczym żywe. Można powiedzieć, że dopiero co komuś wypadło. Puścił je przodem, chociaż tylko parę metrów. Potem dał sygnał reszcie dłonią do wymarszu sam kierując grupą.
- Niech nas Amaterasu, bogini słońca błogosławi.
Powiedział na rozdzielenie się oddziału trzeciego. Przy wejściu było spokojnie, Mamoru widział co się dzieje dużo dalej za pomocą piaskowego oka więc prawdopodobnie można było czuć się bezpiecznym. Tylko czy z pewnością? Każdy miał takie wątpliwości, szczególnie, że w środku było dość ciemno. Poradzono sobie z tym dwoma pochodniami, wciąż luksusem to nie było. A jak zachowywał się Ren?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ren » 13 lis 2018, o 20:50

Ren doskonale wiedział jakimi informacjami mógł podzielić się z dowódcą oddziału, które będą mu wystarczyły, a przy tym za dużo nie zdradzi. Ten zaś przyjął je tylko kiwnięciem głowy i już więcej się nie dopytywał. Po tych wszystkich wydarzeniach i reakcjach na nie można śmiało sądzić, że Mamoru był już doświadczonym wojownikiem, więc najlepiej będzie się go po prostu słuchać, a przynajmniej na razie. Plan polegał na rozdzieleniu się na dwie grupy, jedna pilnująca wejścia, a druga była grupą uderzeniową, która miała udać się do środka. Przywódca słusznie zauważył, że może to być pułapka, a na dodatek na pewno byli już przygotowani skoro wystawili nieprawdziwe straże. Mamoru wyciągnął zwój i odpieczętował z niego gurdę, co oznaczało, że należał do klanu Sabaku rezydującego w pobliskiej osadzie. W sumie nie było się co dziwić, że właśnie tacy shinobi piastowali wyższe stanowiska. Po odpowiednich przygotowaniach nagle pojawiło się oko stworzone z piasku. Wyglądało na prawdę niesamowicie, zupełnie jak prawdziwe. Mężczyzna zakrył swoje oko, a to wcześniej stworzone wleciało do środka. Nietrudno było się domyślić jak działa ta technika. Wydawała się na prawdę przydatna.
Po sprawdzeniu terenu Sabaku dał znać, że mogą wchodzić do środka. Teraz zaczynała się zabawa, tylko taka niebezpieczna, w której każdy kładł swoje życie na szali. Pomimo tego, że obserwował pewnie spory teren do przodu, to nie mogli spuszczać gardy, ponieważ ich przeciwnicy mogli ukryć się wszędzie. Czy to w jakichś ciemnych zakamarkach, czy na suficie, czy to nawet gdzieś pod ziemią. Białowłosy starał się pozostawać czujny jak tylko mógł i skupiał całą swoją uwagę na otoczeniu. Starał się, aby nic mu nie umknęło, aby mógł w razie czego zareagować w odpowiednim czasie. Nie polegał tylko na przeświadczeniu Mamoru, iż wszystko jest bezpiecznie. Co jakiś czas oglądał się również za siebie, co było jego nawykiem w takich sytuacjach. Niestety tylko dwie pochodnie oświetlały okolicę, jednak więcej mogłoby szybciej przyciągnąć uwagę innych, ponieważ światło byłoby potężniejsze. Nie pozostało mu nic innego jak podążać za oddziałem i czekać na rozwój wydarzeń.
Ren
 

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Hikari » 19 lis 2018, o 05:07

~ Nie ma wody na pustyni,
bo Kaguya ją podbili ~
Misja rangi B 15/45+
Ren




W środku podłoże było wyłożone kamieniami, ale pałętało się po nich trochę piachu. Ludzie tędy chodzili obecnie tak więc nanosili butami, ziarnko po ziarenku. Nie było tutaj odnóg, tak więc niemożliwe było się schowanie biegnących wcześniej ludzi po drodze i zaatakowanie ich od tyłu. Ukrycie pod ziemią z pewnością utrudniała nawierzchnia, taki plan byłby bardzo wątpliwy w powodzeniu. Będąc w środku Mamoru nie odzywał się, tak samo jak i reszta każdy starał się zachować maksymalną ciszę. Jedynie wasze kroki roznosiły lekkie echo w obie strony korytarza. Można tutaj było też podziwiać płaskorzeźby na ścianach, a także ceramiczne kolorowe płytki tworzące obrazy. Część poodpadała i skończyła swój żywot rozbijając się o ziemię, przykra historia zapomnianego cudu artystycznego.
Raptownie Mamoru rozkazał ręka stanąć. Wskazał następnie dwie stalowe linki przy podłodze przez które odpaliłyby się notki wybuchowe. Byłoby to bardzo niebezpieczne w tym miejscu, a to także oznaczało aby wypatrywać na kolejne przeszkody. Ominięcie tego nie było tak ciężkie, a swoim okiem wciąż nie powiedział o jakimkolwiek zagrożeniu. Inne pytanie czy było tam wystarczająco światła, aby coś dostrzegł. Tylko czy nie udowodnił swojego przestrzegania się przed zagrożeniem? Oglądając się za siebie Ren nie dostrzegał niczego poza początkowo światłem bijącym z wejścia, a potem tylko ciemnością. Aż nagle odezwał się mężczyzna dowodzący szeptem, zabronił też jakichkolwiek odpowiedzi gestem. Każdy z strażników wyciągnął swoją broń, widocznie preferowali walkę wręcz czy coś.
- Dwóch przy wejściu, z pochodniami na końcu stoi ich około dziesięciu. Zajmę się wejściem.
Przekazał bardzo niewiele informacji, ale tak właśnie musiało być w tym przypadku. Nie chciał podejmować większego ryzyka, dlatego teraz zaczął operować swoim piaskiem wypuszczając go w przód niewielką ścieżką, która jest niezauważalna w ciemnościach niemalże. Zarazem bezszelestna, jest całkiem dobry w tym co robi. Trochę to potrwało, ale nagle z czarnej pustki wyłoniły się dwa ciała otoczone piaskiem. Nawet się chyba nikt nie zorientował w środku co się stało, albo uznali, że za późno aby im pomóc. Kto wie. Upuścił je pod ścianą, a następnie nakazał wszystkim wyruszyć kolejny raz za pomocą dłoni. Wychodząc do dużo większego pomieszczenia zakończonego dużym pomieszczeniem dało się zobaczyć, że słowa Mamoru były prawdziwe. Przy pochodniach stało dziesięciu mężczyzn. Nigdzie nie widać było piaskowego oka, także aby dłużej je podtrzymywał. Nakazał oddziałowi wyruszyć na przód, wskazując, aby zaszli ich z dwóch stron po bokach po cichu, a on sam ostrożnie kucając zbliżał się powoli do nich. Było tam otwarte przejście, prawdopodobnie do tej podziemnej rzeki co macie ją uratować mimo takiej przewagi liczebnej przeciwnika. Oddział trzeci, a przynajmniej ta obecna tutaj część się nie zawahała. W końcu pozostała was tylko szóstka, ale mogliście zadać pierwszą krew. Znaczy już to zrobiliście tak prawdę mówiąc, ale co tam.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ren » 21 lis 2018, o 18:53

Po oczyszczeniu wejścia do świątyni należało przejść do jej eksploracji. Po ówczesnym zostawieniu podwojonej straży, reszta oddziału weszła do środka. Oprócz tego, że było cholernie ciemno, to w środku nie było niczego szczególnego. Ot jakaś starożytna budowla. Co prawda była pewnie jedyna w swoim rodzaju i było co podziwiać, jednak nie było na to zupełnie czasu. Białowłosy dostrzegł jedynie, że płytki ceramiczne rzeczywiście układały się w całość, jednak czas wobec tej sztuki był bezlitosny.
Niestety kroki na wyłożonej kamieniami podłodze nieco się niosły, więc Ren uważał aby stąpać jak najwięcej po piasku, który leżał rozsypany w różnych miejscach. Oczywiście nie był to priorytet, ponieważ przy tak ograniczonej możliwości widzenia nie mógł sobie pozwolić na takie "rarytasy". Nagle Mamoru dał sygnał do zatrzymania się i niewerbalnie pokazał im zagrożenie w postaci dwóch stalowych żyłek, które przymocowane były do notek wybuchowych. Gdyby nie dostrzegli ich wcześniej, to mogłoby się to marnie skończyć dla całego oddziału. W końcu pozostała ich tylko szóstka. Namikaze powoli przestał dostrzegać cokolwiek z tyłu z powodu braku światła, więc zerkał tam już o wiele rzadziej. Udało im się bezproblemowo przebrnąć przez zastawioną pułapkę, więc mogli ruszać dalej. Co więcej oznaczało to, że zapewne zbliżają się nieustannie do wrogów.
Nie trzeba było długo czekać, aż ich dowódca powiadomił ich o konfrontacji z przeciwnikiem, która miała nastąpić bardzo niedługo. Dostrzegł aż dwunastu oponentów. Łącznie z tymi przed wejście, to już czternastu. Komu aż tak bardzo zależało na jakimś źródle wody? W każdym razie nie trzeba było długo czekać, aż Mamoru zajmie się kolejnymi strażnikami tym razem za pomocą swojego piasku. Chwilę to zajęło, aczkolwiek zrobił okazało się bardzo skuteczne. Po chwili dwa ciała zostały odrzucone gdzieś na boku. Następnie mieli przystąpić do ataku z zaskoczenia, zupełnie jak na jego poprzedniej misji. Przeciwnik miał przewagę liczebną, więc musieli bezbłędnie wykorzystać fakt tego, że najprawdopodobniej jeszcze o nich nie wiedzą. Uderzenie z dwóch stron miało swoje zalety, jednak miało też wady. W przypadku niepowodzenia będą bardzo rozdzieleni i podatni na zmasowaną kontrę przeciwnika, więc od tego tak na prawdę zależało wszystko. Ren udał się wraz ze swoją połową oddziału czekając na sygnał do ataku. Skoro oni walczyli wręcz to i on postanowił posłużyć się swoją umiejętnością walki w zwarciu. Gdy padł odpowiedni sygnał, ruszył wraz ze swoimi "towarzyszami" do ataku kierując się na pierwszego lepszego przeciwnika. A gdy znalazł się odpowiednio blisko to aktywował swoje reberu nie patrząc już na nic innego.

Nazwa
Bakuton no Jutsu: Reberu Bi

Trzeci z kolei poziom Bakutona. Tutaj użytkownik zyskuje znacznie większe możliwości. Ponieważ wzrasta koszt elementu wybuchu, pojawia się jego ogromne wzmocnienie. Wybuchy potrafią niszczyć otoczenie wokoło użytkownika, w tym wszelkiego rodzaju kamienne ściany, a nawet pomniejsze metalowe przedmioty. Dodatkowo wybuchy są na tyle silne, że generują fale uderzeniowe. Nie czynią one większej krzywdy, można odbić nimi małe bronie miotane i inne lekkie pociski. Panuje tutaj taka sama zasada jak w przypadku wybuchów - im bliżej, tym mocniej. Obrażenia wynikłe z eksplozji dorównują naklejeniu na czyjeś ciało kilku notek wybuchowych - w najgorszym wypadku oderwie złapaną kończynę. Można tworzyć wybuchy na dużych połaciach ciała.

Zasięg Wybuchu
1m (+0,5m odczuwalnej fali uderzeniowej)

Siła Wybuchu
Porównywalna do wybuchu kilku notek jednocześnie.

Koszt Chakry E: 18% | D: 14% | C: 12% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (na turę)


Staty

SIŁA: 10
WYTRZYMAŁOŚĆ: 41
SZYBKOŚĆ: 64
PERCEPCJA: 50
PSYCHIKA: 1
KONSEKWENCJA: 20
Ren
 

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Hikari » 23 lis 2018, o 05:45

~ Nie ma wody na pustyni,
bo Kaguya ją podbili ~
Misja rangi B 17/45+
Ren




Z względu na chyba pośpiech każdy przyjął, że wróg się ich nie spodziewa będąc w takim rozluźnieniu. Dwójka jednak przed wejściem biegła z sporym wyprzedzeniem w tym kierunku, a po drodze nie było gdzie się schować. Każdy niemalże zapomniał o tym fakcie i wyruszył do działania, nie inaczej było z Renem, który zgodził się na śmiały plan podejścia wroga. Pochodnie zostały zgaszone, źródło światła od razu by was zdradziło i przeszliście do próby niezauważalnego wniknięcia do sali.
Mamoru sam poszedł środkiem i rozdzielił oddział na grupę dwu, oraz trzy osobową. Ren był dodatkiem, pomagał strażnikom i wkrótce będzie miał okazję po raz pierwszy się wykazać. Zachodził wroga od prawej strony, mieli tam przewagę liczebną, bo przy wejściu w zasięg wzroku stała tylko dwójka bandytów. Nie wyglądali jakoś szczególnie, wydawali się zupełnie nieprzygotowani do momentu waszego szybkiego ruchu z atakiem. Twój wróg w momencie zauważenia tego natychmiast podjął reakcję wyjmując katanę, którą trzeba było ominąć aby porządnie go huknąć. Szybkość reakcji nie pozostawiał wątpliwości, oni tylko udawali swoje nieprzygotowanie, aby was zwabić. No właśnie tylko co przygotowali w takim wypadku? Ciężko było usłyszeć szmer odskoku z sufitu, który nie był przypilnowany, a w ciemnościach dostrzec ciężko też cokolwiek. Nikogo nie wolno za to obarczać winą, że usłyszałeś dość późno jak ktoś znajduje się parę metrów nad tobą z... Mieczem-tasakiem czyli dość wielkim kurestwem. Przynajmniej w tym momencie udało się zbliżyć na tyle do wroga, aby go uderzyć czystą esencją wybuchu na połowę ciała. Po tym odleciał do tyłu pod nogi czwórki stojącej w samym środku formacji wroga. Na to jednak przyjdzie czas.
Jak towarzysze? Cóż dwójka będąca z Tobą zabiła także swojego wroga, ale do nich kierował się mężczyzna z środka. Nie wątpliwe jest, że potem przyjdzie twoja kolei jeżeli sobie z nimi poradzi, ponieważ byłeś od nich jakieś pięć metrów. Na ten moment masz swój problem. Mamoru pozbył się dwójki z jego strony za pomocą piasku i zbliżał się do reszty. Nikt go nie zaatakował z powietrza, ale na niego ruszyła aż dwójka z środkowej czwórki. Oznacza to, że została tam jedna osoba, zapewne jakiś lider. Druga strona, gdzie została posłana dwójka strażników poradziła sobie z jednym, ale zostali zamordowani dość szybko przez przeciwników spadających z powietrza.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ren » 24 lis 2018, o 04:49

Przygotowania do wdrożenia planu nie trwały zbyt długo. Pochodnie zgasły bardzo szybko, a oddział sprawnie się podzielił na drużynę dwu- i trzyosobową, w skład tej drugiej wchodził Ren, jako dodatkowa pomoc. Nie kwestionował za bardzo rozkazów Mamoru i po prostu się podporządkował, przecież nie był u siebie, więc lepiej było słuchać kogoś kto choć trochę tutaj znaczył. Zaś ich dowódca zamierzał iść po prostu środkiem jak gdyby nigdy nic.
W sytuacji kiedy wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem... Zawsze coś nie dzieje się do końca tak jak byśmy tego chcieli. I tym razem było podobnie. Na prędce ułożony plan nie przewidział tego, że ich wrogowie tak na prawdę już dawno zdawali sobie sprawę z ich obecności i tylko udawali, że nic nie wiedząc tak na prawdę tylko czekając aż wpadną w ich sidła. Zadanie wydawało się proste, tym bardziej, że ich w tym momencie było trzech, a bandytów tylko dwóch. Swoją aparycją nie wyglądali na jakichś szczególnie mocnych, aczkolwiek Namikaze wiedział, że nie można oceniać ludzi po pozorach. Ich reakcja była jednak o wiele szybsza niż mogli się spodziewać, ponieważ zanim zdążyli zaatakować, to dwójka dobyła już swojej broni. Na szczęście udało się uniknąć cięcia i przez to białowłosy mógł przeprowadzić swój atak bez większego problemu powodując dość sporą eksplozję. Jego oponent skończył dość marnie lecąc w stronę swoich towarzyszy jak szmaciana lalka. W tym momencie miał moment na oględziny tego co zadziało się w innym miejscu podczas walki. Towarzysząca mu dwójka również sobie poradziła z jednym ze strażników. Mamoru radził sobie wprost fenomenalnie korzystając z klanowych technik, które musiały być na naprawdę wysokim poziomie skoro bez problemowo radził sobie z tyloma wrogami. Na pewno nie jest to ktoś z kim chciałby kiedykolwiek walczyć. Dodatkowo w stronę Rena kierował się jeszcze jeden z shinobi, który znajdował się bardziej w centrum walki, a teraz skupił się na jego grupie. Lewa strona również w miarę sobie radziła do czasu, aż nie zostali napadnięci z powietrza. No właśnie, pozostawał jeszcze wróg lecący na niego z ogromną bronią. Ren miał dwie opcje - albo uciekać albo wykorzystać fakt, że w tym momencie szermierz nie jest w stanie zmienić swojego położenia. Z racji, że białowłosy zawsze uważał, że na pierwszym celu jest dobro innych, to postanowił zaryzykować wybierając opcję numer dwa. Czym prędzej złożył jedną pieczęć obracając się w stronę spadającego na niego mężczyzny. Następnie wypuścił dwa ziemne kolce w jego kierunku, a na dodatek zamierzał poprawić swoim reberu gdyby w jakiś sposób sobie z nimi poradził. W trakcie tworzenia tych kolców wyskoczył w kierunku jednego z nich, a następnie odbił się od niego, aby zyskać dodatkową wysokość i szybkość.

Techniki:
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Doryūsō

Pieczęci
Ptak

Zasięg Max.
10 metrów

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za 2 kolce)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Ofensywna technika Dotonu niskiej rangi. Polega ona na wytworzeniu włóczni/kolców z ziemi, które wbijają się w ciało przeciwnika. Choć techniki można stosować ofensywnie, można też czasem się nią bronić. Dużym plusem tego Jutsu jest to, że kolce mogą wyrastać ze ścian, ziemi, skał. W zasadzie ze wszystkiego, wystarczy, żeby miało to kontakt z ziemią. Wystarczy jednak uderzenie o sile 40 bądź Jutsu D i z naszych kolców zostanie tylko proch...


Nazwa
Bakuton no Jutsu: Reberu Bi

Trzeci z kolei poziom Bakutona. Tutaj użytkownik zyskuje znacznie większe możliwości. Ponieważ wzrasta koszt elementu wybuchu, pojawia się jego ogromne wzmocnienie. Wybuchy potrafią niszczyć otoczenie wokoło użytkownika, w tym wszelkiego rodzaju kamienne ściany, a nawet pomniejsze metalowe przedmioty. Dodatkowo wybuchy są na tyle silne, że generują fale uderzeniowe. Nie czynią one większej krzywdy, można odbić nimi małe bronie miotane i inne lekkie pociski. Panuje tutaj taka sama zasada jak w przypadku wybuchów - im bliżej, tym mocniej. Obrażenia wynikłe z eksplozji dorównują naklejeniu na czyjeś ciało kilku notek wybuchowych - w najgorszym wypadku oderwie złapaną kończynę. Można tworzyć wybuchy na dużych połaciach ciała.

Zasięg Wybuchu
1m (+0,5m odczuwalnej fali uderzeniowej)

Siła Wybuchu
Porównywalna do wybuchu kilku notek jednocześnie.

Koszt Chakry E: 18% | D: 14% | C: 12% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (na turę)


Staty etc:
Spoiler: pokaż
SIŁA: 10
WYTRZYMAŁOŚĆ: 41
SZYBKOŚĆ: 64
PERCEPCJA: 50
PSYCHIKA: 1
KONSEKWENCJA: 20
KONTROLA CHAKRY: C
STYLE WALKI 1 (dziedzina D)
Gōken (B)


Ekwipunek, użyte przedmioty:
Spoiler: pokaż
Brak
Ren
 

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Hikari » 24 lis 2018, o 16:32

~ Nie ma wody na pustyni,
bo Kaguya ją podbili ~
Misja rangi B 19/45+
Ren




W walce trup lał się dość gęsto, po obu stronach tego niewielkiego konfliktu o źródło wody na pustyni. Przy tysięcznych potyczkach pomiędzy szczepami, a rodami to było doprawdy nic, a te tereny wciąż to odczuwały. Tak na prawdę nawet ta sytuacja jest pokłosiem takiej bardzo krótkiej wojny. Trójka przeciwników z drugiej strony ruszyła w kierunku Mamoru zostawiając was samych, mimo wyrzuconego trupa wasza strona została uznana za dużo bardziej niegroźną. Patrząc na tymczasowego dowódcę, do którego dwójka biegnąca z środka nie mogła w żaden sposób się zbliżyć przez piasek i została zmuszona do obrony nie można było się dziwić tej decyzji. Zdecydowanie był dla bandytów był on najniebezpieczniejszym obecnie elementem, to nie sprawiało, że zostawili Rena samego i jego towarzyszy bez jakiejkolwiek opieki. Jeden z strażników umarł od spadającego na nich wroga, przygnieciony bardziej niż przecięty mieczem tasakiem. Szybko został pomszczony, przez stojącego obok żołnierza oddziału trzeciego, celnym uderzeniem katany podciął mu gardło, ale tuż po tym został obwiązany długim i bardzo giętkim tworem z kości. Wyglądało to trochę na kręgosłup, o ile nasz bohater wiedział jak takowy, a następnie przez niego został zmiażdżony ginąć dość okrutnie. Właściwie wciąż mógł posiadać świadomość, ale śmierć była kwestią czasu.
W tym momencie Haretsu nie miał możliwości się tym zajmować, musiał wykonać pieczęcie do prostej techniki ziemnej. Tworzyła ona kolce zmierzające ku jego drugiemu przeciwnikowi, który spadał na niego. Możliwości ruchowe miał ograniczone, ale był dość zwinny. Za pomocą boku broni mógł zablokować większość tworów, a z swoją masą także je zniszczyć przebijając się dalej. Zadziałało to niczym tarcza, nie można mu zabronić improwizacji. Wydawałoby się, że wpadnie w zasięg mocy wybuchowej, ale stracił sporo pędu i mógł zareagować dotykając ziemnych tworów i odbijając się od nich. W tym działaniu musiała mieć udział chakra, ale po chwili był gotowy do ataku ponownie, tylko jego miecz-tasak już się do tego nie nadawał rozpadając w kawałki. Po drugiej stronie był mężczyzna trzymający w swoim ręku kościsty bicz, obaj wrogowie w odległości około 9 metrów.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ren » 25 lis 2018, o 13:46

Odkąd doszło do konfrontacji nie było chyba ani jednej minuty, aby nikt nie umarł. Pytanie brzmiało kogo następnego zabierze śmierć? Czy będzie to ktoś z jego grupy, czy jednak nie? Być może teraz padnie na wroga. Kto wyjdzie zwycięsko z tej batalii? Na pewno przydałoby się im teraz wsparcie czwórki chroniącej wejścia. Mamoru chyba zbyt pochopnie przydzielił do tego zadania prawie połowę ich siły bojowej. Najwidoczniej musiał wiedzieć co robi, choć już nie wszyscy jego towarzysze wyszli cało. Lewa flanka co prawda poradziła sobie z jednym przeciwnikiem, ale później zostali szybko zabici przez zasadzkę z powietrza. Prawa strona zaś radziła sobie chyba lepiej z racji tego, że pozbyli się aż dwóch przeciwników jak na razie bez żadnych strat. No właśnie, jednak teraz musieli poradzić sobie z opadającym shinobi. No i na tym kończyła się walka bez strat po ich, "prawej" stronie. Gość z ogromnym mieczem dorwał jednego strażnika, potem drugi mu się zrewanżował, ale zaraz po chwili został pochwycony przez sporych rozmiarów twór z kości, a następnie zmiażdżony.
- Kaguya tutaj?! - pomyślał zaskoczony faktem, że ktoś z tego klanu kręcił się tutaj w pobliżu. Czyżby dalej jakieś niewyrównane porachunki z Sabaku? Kto wie. W każdym razie nie mógł za bardzo rozwodzić się nad powodem dlaczego właśnie tutaj się znaleźli, ponieważ został osaczony przez dwóch przeciwników i to zapewne silnych przeciwników. Niestety nie udało mu się dorwać spadającego shinobi, ale chociaż pozbył się jego broni. Co prawda za dużo mu to pewnie nie dawało, ale jednak teraz nie miał takiej przewagi zasięgu, więc chyba najrozsądniej było od razu zaatakować i pozbyć się jednego problemu, a dopiero później martwić się o Kaguyę w przypadku powodzenia. Wszyscy byli gotowi do ataku, więc nici z zaskoczenia, jednak Ren ruszył w kierunku nieuzbrojonego mężczyzny. Uważając na wszystkie ataki dystansowe starał się zbliżyć jak najbardziej, aby móc po raz kolejny użyć swojego destrukcyjnego reberu i poradzić sobie z wrogiem, który został właśnie pozbawiony swojej broni. Miał tylko nadzieję, że ten Kaguya nie zdąży mu pomóc i pozostanie walka jeden na jednego. W razie czego używa też swojego reberu w formie defensywy, czyli gdyby coś na niego leciało, albo jakimś cudem zostałby złapany przez ten dziwny twór kostny.

Chakra: 82%
Techniki:
Spoiler: pokaż
Nazwa
Bakuton no Jutsu: Reberu Bi

Trzeci z kolei poziom Bakutona. Tutaj użytkownik zyskuje znacznie większe możliwości. Ponieważ wzrasta koszt elementu wybuchu, pojawia się jego ogromne wzmocnienie. Wybuchy potrafią niszczyć otoczenie wokoło użytkownika, w tym wszelkiego rodzaju kamienne ściany, a nawet pomniejsze metalowe przedmioty. Dodatkowo wybuchy są na tyle silne, że generują fale uderzeniowe. Nie czynią one większej krzywdy, można odbić nimi małe bronie miotane i inne lekkie pociski. Panuje tutaj taka sama zasada jak w przypadku wybuchów - im bliżej, tym mocniej. Obrażenia wynikłe z eksplozji dorównują naklejeniu na czyjeś ciało kilku notek wybuchowych - w najgorszym wypadku oderwie złapaną kończynę. Można tworzyć wybuchy na dużych połaciach ciała.

Zasięg Wybuchu
1m (+0,5m odczuwalnej fali uderzeniowej)

Siła Wybuchu
Porównywalna do wybuchu kilku notek jednocześnie.

Koszt Chakry E: 18% | D: 14% | C: 12% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (na turę)


Staty:
Spoiler: pokaż
SIŁA: 10
WYTRZYMAŁOŚĆ: 41
SZYBKOŚĆ: 64
PERCEPCJA: 50
PSYCHIKA: 1
KONSEKWENCJA: 20
KC: C
Gouken B
Ren
 

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Hikari » 25 lis 2018, o 18:36

~ Nie ma wody na pustyni,
bo Kaguya ją podbili ~
Misja rangi B 21/45+
Ren




Przejście do walki jeden na jednego było dość dobrym pomysłem, w ten sposób mógł szybko zlikwidować przewagę liczebną i przejść do honorowej potyczki. Podbiegnięcie do wroga sprawiło, że Kaguya ruszył w pościg. Szybkością niemalże dorównywał. Czasu było nie wiele, a każdy znał już zdolności Rena i mógł się do nich starać dostosować. Tak samo niedawno spadający z powietrza mężczyzna z mieczem-tasakiem pozbawiony swojej broni, który zachowywał dystans kupując czas i pozwalając wystrzeliwać energię wybuchu w powietrze, tuż przed niego. Ciężko było zbliżyć się poniżej dwóch metrów, a innego planu zbytnio nie było niż proste ataki za pomocą swojego reberu w trakcie którego kościany twór nagle okręcił się dookoła nogi i szybko pociągnął. Technika klanowa zadziałała szybko poluźniając chwyt, ale nie mógł zatrzymać upadku. W tym momencie uciekający przeciwnik uśmiechając się wyciągnął kunai z notką wybuchową i jak leżeliśmy już na brzuchu przymierzał się do rzutu nią mając niecałe trzy metry. Nie można zapomnieć o Kaguyi, który z wcześniej odrzuconą ręką powoli był gotowy do ataku stojąc jakieś pięć metrów za tobą.
W tle wrzaski agonii się uciszyły na pewien moment, aż nie rozniosło się echo zgniatanych kości przez piasek i ostatniego wrzasku osoby przez te drobinki pokrytej. Słuchać było, że Mamoru mimo przewagi liczebnej wroga wciąż był w stanie poradzić sobie z sytuacją, czy zostanie podobnie jeżeli wszyscy pozostali umrą? Przeciwnik na ten moment musiał skupiać się także na Renie, który wciąż mógł sprawić jakieś kłopoty. O ile uniknie swoich w których się znalazł.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ren » 25 lis 2018, o 19:33

Jedyne co w tej sytuacji mógł zrobić Ren, to jak najszybciej pozbyć się potencjalnie gorszego przeciwnika, a przynajmniej taki się w teorii wydawał. Wiadomym było, że Kaguya nie będzie stał biernie i przyglądał się jak jego towarzysz bije się z białowłosym. Niestety już pokazał swoje zdolności co od razu wykorzystał mężczyzna z mieczo-tasakiem. Trzymał się cały czas na odległość i nijak nie mógł wejść w zasięg swojego reberu, który był całkiem ograniczony. Kiedy zamierzał przyspieszyć wyskakując w powietrze, aby wykonać pewną technikę taijutsu, to nagle coś złapało go za nogę. Na szczęście szybko udało mu się tego pozbyć, jednak spowodowało to jego upadek, który sam w sobie nie był groźny, aczkolwiek teraz leżał praktycznie całkowicie bezbronny. Wtedy shinobi, którego gonił wyciągnął kunai z notką wybuchową, zaś Kaguya stał za czarnookiem w odległości około pięciu metrów. Sytuacja była na prawdę trudna i Namikaze miał tylko jedną opcję - jak najszybciej się ulotnić, bo zaraz może zrobić się gorąco. Cóż za ironia gdyby dostał z wybuchowej notki, gdy to właśnie on para się sztuką wybuchu. Mamoru radził sobie wyśmienicie w porównaniu do innych, w tym Rena. Jednak jak tutaj sobie nie radzić jak cały czas piasek odwala za Ciebie całą robotę, a Ty tylko stoisz i nim kierujesz?
W każdym razie białowłosy wiedział, że musi działać i to jak najszybciej. Zdecydował, że najbezpieczniej będzie jeśli zejdzie w szybkim tempie pod ziemię. Tam może uda mu się uniknąć wybuchu, a na dodatek schowa się jeszcze przed Kaguyą. Od razu przelał więc swoją chakrę do podłoża i używając Doton no Jutsu starał się schować pod ziemią. Gdyby już mu się to udało, to pierwsze co robi, to próbuje wykorzystać element zaskoczenia i wciągnąć pod ziemię mężczyznę, który wcześniej władał ogromnym mieczem. Oczywiście po wciągnięciu go pod ziemie pozbywa się jego nóg przy pomocy reberu.

Chakra: 70%
Techniki:
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Dowolny

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (1/2 na turę)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jedna z prostych technik Dotonu. Polega ona na wytworzeniu dziury w ziemi, do której szybko wskakujemy, a następnie przemieszczamy się pod ziemią. W ten sposób można uniknąć ataku i zarazem zaatakować niespodziewanie przeciwnika. Dzięki temu można zadać ostateczny cios, albo oszałamiający na tyle, że dalsza walka będzie problemem dla ofiary.



Nazwa
Doton: Shinjū Zanshu no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Musimy stać pod przeciwnikiem, max. metr od niego

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (1/2 co turę)

Dodatkowe
5% za wciągnięcie

Opis Bardzo proste Jutsu Dotonu. Znajdując się pod ziemią musimy tylko namierzyć przeciwnika, a następnie ściągnąć go pod ziemię tak, aby znalazł się pod nią, z wystającą głową. Pomimo prostoty tej techniki, nieraz kończy ona walkę, ponieważ nie każdy jest użytkownikiem Dotonu, a pojedyncza głowa to bardzo łatwy cel. Wystarczy jedno cięcie i...


Nazwa
Bakuton no Jutsu: Reberu Bi

Trzeci z kolei poziom Bakutona. Tutaj użytkownik zyskuje znacznie większe możliwości. Ponieważ wzrasta koszt elementu wybuchu, pojawia się jego ogromne wzmocnienie. Wybuchy potrafią niszczyć otoczenie wokoło użytkownika, w tym wszelkiego rodzaju kamienne ściany, a nawet pomniejsze metalowe przedmioty. Dodatkowo wybuchy są na tyle silne, że generują fale uderzeniowe. Nie czynią one większej krzywdy, można odbić nimi małe bronie miotane i inne lekkie pociski. Panuje tutaj taka sama zasada jak w przypadku wybuchów - im bliżej, tym mocniej. Obrażenia wynikłe z eksplozji dorównują naklejeniu na czyjeś ciało kilku notek wybuchowych - w najgorszym wypadku oderwie złapaną kończynę. Można tworzyć wybuchy na dużych połaciach ciała.

Zasięg Wybuchu
1m (+0,5m odczuwalnej fali uderzeniowej)

Siła Wybuchu
Porównywalna do wybuchu kilku notek jednocześnie.

Koszt Chakry E: 18% | D: 14% | C: 12% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (na turę)


Staty:
Spoiler: pokaż
SIŁA: 10
WYTRZYMAŁOŚĆ: 41
SZYBKOŚĆ: 64
PERCEPCJA: 50
PSYCHIKA: 1
KONSEKWENCJA: 20
KC: C
Gouken B
Ren
 

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Hikari » 25 lis 2018, o 22:01

~ Nie ma wody na pustyni,
bo Kaguya ją podbili ~
Misja rangi B 23/45+
Ren
Misja zakończona śmiercią




Można, a nawet trzeba powiedzieć, że walka do łatwych nie należała. W momencie kiedy Ren zaczął wykonywać swój plan i tworzyć dziurę w kamiennym podłożu usłyszał niepokojący dźwięk odpalanej notki. Broń została wyrzucona w jego kierunku, a ten powoli zaczynał uciekać do kryjówki, przeciwnik tak samo przez moment dawał nogi za pas, aby nie znaleźć się w zasięgu wybuchu. Czy nasz bohater zdąży się schować zanim dopadnie go niemalże moc własna? Miał dość niezłe szanse, poczuł pot na czole, ale nagle okazało się, że Kaguya wcale nie oglądał biernie przedstawienia. Postanowił się włączyć opanowując swoją broń i złapał członka rodu Haretsu za gardło uniemożliwiając ukrycie się pod ziemią. Przez chwilę stracił oddech, a potem nastąpiło bum przed którym nie był w stanie się ochronić.
Na sekundę nastała ciemność, stracił kontakt z rzeczywistością. Wybudziły go niemalże natychmiastowo spazmy bólu na większości ciała, od pasa w górę. Wcale nie było pocieszające jak broń na szyi zniknęła, obecne obrażenia nie pozwalały praktycznie się poruszać. Ren był zbyt blisko wybuchu, każdy kolejny oddech był problemem. Tak na prawdę mogła mu w tym momencie pomóc tylko natychmiastowe wsparcie lekarza, a takowego tutaj brakowało kompletnie. W dodatku wrogowie zauważyli, że wciąż poruszał klatką piersiową i postanowili tego nie zostawić w ten sposób. Członek szczepu Kaguya podszedł i zmieniając formę swojej techniki na miecz sprawił iż głowa przypadkowo znajdującego się tutaj mężczyzny odpadła od reszty ciała. Martwe oczy zawisły w stronę Mamoru, który walczył dzielnie, ale zostając sam musiał pomyśleć nad wycofaniem się i wezwaniem wsparcia. Może ono już niedługo przybędzie? Kto to wie? Z pewnością nie Ren.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron