Dom Inoshi

Re: Dom Inoshi

Postprzez Shikarui » 27 paź 2018, o 20:01

Misja Wojenna C
It was night when you died, my firefly.
Obrazek
3

Świat był całkowicie normalny i przeciętny. Nikt tu nie biegał z krzykiem i nie płonęły dachy domów, a w twoim sercu nie drżała niepewność, że wszystko rozpadnie się w zaledwie kilka chwil. Nie mogło. Twój dom nie był pałacem Shiro ryo, a Soso nie było Kami no Hikage, nie tłukli się ci, co samą myślą zamieniali w perz, a ci mali, pozornie nic nie znaczący, co mogli wpłynąć na los całej potyczki. Byle wieśniak może dostać do rąk kuszę i strzelać, wiesz? Byle chłop zabrany z pola jest w stanie przebić serce lidera, jeśli tylko ktoś inny zajmie jego uwagę. Nikt nie chciał tego przyznawać, bo przecież ci, którzy posiadali dar kontrolowania chakry byli lepsi, sprawniejsi, byli ponad ludzi. Wilcy pośród owiec, ci o ostrych, błyskających bielą kłach. Ten Orito, co przed tobą stał. Przymruż nieco oczy, śliczna księżniczko, wtedy zobaczysz wszystko dokładniej. Że te chryzantemy, co się kołyszą, przecież nosiło się na groby, że te owieczki, żyjące tak powoli i spokojnie, są pastewnymi zwierzętami, a pośród nich na pewno nie pokryli się drapieżcy, a ta wojna, której tak wypatrywałaś, została zamknięta w ciemnych lasach i na wypalonych polach, gdzie było jej miejsce. Pod twój próg przyprowadziła tylko złotowłosą Śmierć, co spojrzenie miała spokojne i umysł wytrwały. W jego cieniu mogłabyś trwać. Skryć się weń, być nim - tam było twoje miejsce, gdzie światło za mocno nie świeciło, a tu? Tu było za jasne... Nie dla ciebie reflektory. Skryj się za silniejszymi plecami i udawaj, że nie istniejesz. Skryj za swoimi plecami swe marzenia i udawaj, że ich nie ma. Tylko czemu, po co? Jaki jest cel chowania się, kiedy rozwój ściskałaś w swojej delikatnej dłoni, zniszczonej treningami, pomarszczonej. To nic, to nic. Zagoi się szybo. Nie musisz czekać do wesela.
Twoja prywatna Śmierć twarz miała bardzo delikatną. Krótkie, równo przycięte włosy, całkowicie proste, o barwie złotych pól kąpiących się w promieniach dnia i turkusowe oczy z lekko zarysowanym cieniem źrenicy. Wysepka, którą pochłonął dawno ocean. Poszukiwane Atlantydy, czemu szukacie tak daleko? Toć ona tu, tuż przy was! Przypatrz się uważnie, a dojrzysz refleksy na falach, sunące pod powierzchnią, barwne ryby i kołyszące się pod wpływem prądów morskich rafy koralowe. Chłodny powiew jodu wpadł na twoją twarz i oszołomił nozdrza. Odetchnij nimi głęboko. Do Daishi niedaleka droga, do tych otwartych wód, szerokich poza horyzont. Nie ciągnie cię do nich? Nie słyszysz, jak woła cię Ocean?
Przecież czekam.
Orito prychnął cicho pod nosem, nie spuszczając z ciebie wzroku - tych zimnych tarcz oczu. Słońce chyba rzeczywiście przygasło. Chłodno, chłodniej... Tamten zapach jodu był tylko przywidzeniem, tak?
- Nawet w żałobie nie potrafisz trzymać języka za zębami? - Jego głos nie był opryskliwy, ale na pewno nie był sympatyczny. Neutralność chował po kieszeniach i sięgał po nią garściami, karmiąc nią ludzi, jak ludzie karmili gołębie rozrzucając ziarno po placu. Nic zeń nie wyrośnie, tylko chory i umór. - Przyszedłem złożyć kondolencje.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1770
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 27 paź 2018, o 20:59

- Rok 385 - Jesień -


" Zderzenie... "
Obrazek

Blondynka przez chwilę patrzyła w jego kierunku po wypowiedzeniu swoich słów, nie mówiła tego jakoś głośno. Wystarczająco by usłyszał. Byli teraz jak po przeciwnych stronach tęczy, wpatrywała się przez chwilę tępo w jego stronę.
- Co może chcieć? - Myślała, bowiem Orito niezbyt często kłopotał się sam by ją czy kogoś innego odwiedzić, zwykle był bardziej zajęty własnymi sprawami i trudnościami którymi również nie miał okazji ani zwyczaju dzielić się z innymi. Shinobi... Kiedy człowiek staje się shinobim i może uważać się za lepszego od nich, od wszystkich tych którzy nie posiadają umiejętności mieszania chakry, specjalne umiejętności, kekkei genkai... Specjalni pośród specjalnych, można rzecz przeklęci z pośród przeklętych, zarówno podziwiani jak i wyklęci z powodu swoich umiejętności jednak, nie wszędzie. Nie w domu nie w miejscu gdzie wielu jest takich jak oni. Tak jak i tutaj. Zmrużyła delikatnie oczy przecierając je dwa razy lewą ręką, opuściła wzrok spoglądając na kwiaty, chryzantemy obok śmierci, czy jednak Inoshi chciała być w jej cieniu, w jej objęciach? Przecież to coś od czego zawsze uciekała, coś na co przypadkiem skazała wielu tamtego felernego dnia samej wciąż pozostając poza nim, poza jej chwytem dalej goniąc za przyszłością stworzoną dla siebie, przez siebie.

Mimo, że przywoływał on wspomnienia to te czasy i ta przeszłość gdy była w cieniu jego i innych już minęły, nie mogła być tylko obłokiem który wił się za jego plecami o nie. Mimo to, nie znaczyło to, że nie mógł wystawić swojej dłoni i chronić jej gdy ona będzie chronić jego i innych, czy taka przyszłość była możliwa? Czy którekolwiek z nich jej chciało? Niee, poszli już swoimi drogami, byli tylko znajomymi z dawnej grupy a mimo to nostalgia potrafiła przypomnieć o sobie nawet i w tej chwili. Jego prychnięcie aż przypomniało jej o tej chwili gdy Amachi wywyższał się i robił wszystko to co należy by zaistnieć i stać się najbardziej rozpoznawalny, być tym na którego wszyscy wskażą palcem, to było na swój sposób słodkie i zarazem przyciągało i jej wzrok bowiem on był szczery, radosny i napawał szczęściem innych, nawet jak mu niezbyt wychodziło. Wtedy też spostrzegła, że wcale nie świeciło takie piękne słońce jak myślała, musiała być otumaniona chwilowym szczęściem, chwilowym spokojem wojną której nie było. Słowa które wypowiedział chłopak w jej kierunku sprawiły, że wzdrygnęła się a tęczówki nieco się zmniejszyły oczy u Yamanak reagowały nieco inaczej ze względu na braki źrenic, przyłożyła jedną dłoń do piersi zaciśniętą w pięść, delikatnie, nie za mocno, nie chciała nią nikogo uderzyć. Był to zwyczajny odruch, taki jakich czasem człowiek nie może powstrzymać.

- Żałobie? - Zapytała sama siebie, jego słowa nie miały w tej chwili znaczenia, czasem nie sam ton a dobór ich potrafił stworzyć różnicę, linię pomiędzy odbiorem dialogu. Teraz tak naprawdę nic do niej jeszcze nie dotarło, prócz zapachu jodu, tak, to normalne w końcu Saimin leżało na wielkim morzem. Czy jednak niebo nie wypełniało się ciężkimi ciemnymi chmurami coraz bardziej zabierając ze sobą światło? Słowa, czasem potrafią ranić a innym razem doprowadzić do szaleństwa. " Przyszedłem złożyć kondolencje " powiedział. W tej samej chwili kwiaty i wszystko inne wydało się jej znajome. Aż nazbyt znajome, skojarzyła je, mimo to dalej brakowało tego najważniejszego elementu. Dziewczyna nie odpowiedziała nic na jego słowa, czy były skierowane do niej? Może chodziło o kogoś innego i z kimś ją pomylił, miał swoje sprawy, dawno go nie widziała a to nie najlepszy moment na odnowienie znajomości. Otwarte, w tej chwili nieco mniej niż na połowę drzwi przymknęła cofając się w korytarzu, jak tylko mogła odwróciła się rozglądając się nerwowo po pokoju, szukała wzrokiem tych dwóch uśmiechów, nijaki lecz uśmiechów w pokoju, tego mężczyzny szykującego się na misję zwanego ojcem oraz matki z kawą w dłoni, bo to nie o nich chodzi, prawda? To nie była ułuda, prawda?




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Shikarui » 28 paź 2018, o 11:50

Misja Wojenna C
It was night when you died, my firefly.
Obrazek
5

Przeciwna strona tęczy - widziałaś ją kiedykolwiek? Czy ktokolwiek, kiedykolwiek, miał okazję ją zobaczyć? Jeśli tęcza rzucała cień, to czy właśnie to było za wieloma barwami, których dzieci wypatrywały po długim deszczu, który kąpał się w promieniach dniach? Cienie, te które wszyscy chcieli ukryć, te od których chcieli się odciąć. Od których Ty chciałaś się odciąć. Zobacz - nawet chryzantemy złociste rzucały swój cień. Lepiej wierzyć, że kilka pasków barw tworzy swój cień, niż dowiedzieć się prawdy brzydkiej - hej, czy wiesz, że paski to tylko twoje urojenie?
Wszystko podziwiane przez długi czas rozpryśnięte w jedną sekundę.
Taki był właśnie kształt twego serca - ocean niepokoju, pod którym chowało się prawdziwe piękno, lustro odwagi pragnące chronić prawdziwą tęczę, by nie okazała się ułudą, siła drobnej dłoni, która była wystarczająco, by uczynić tęczę jak najbardziej prawdziwą. Nie ważne, co mówili inni i jak spoglądały na ciebie oczy przeszłości, ani jakie robactwo zalęgło się kiedyś w rogach domu, pozwalając chwastom zakwitnąć i udawać kwiaty. Teraz masz chryzantemy i ten płotek, furtkę dzielącą cię od cienie i tęczę na swoją głową. Tylko to wszystko się oddala, tak mocno oddala. Pamiętałaś wczoraj, by podlać kwiaty? Nie zapomniałaś rozłożyć parasolu? Chyba zbierało się na deszcz. Zasłoń okna - to już błyskawice. Przymknij drzwi. Skreśl, rozmyj, rozdepcz. Zapomnij. Myśl goniąca myśl nie mogła dogonić myśli tych oceanicznych oczu, w których nie mogłaś utonąć, bo byłaś cała stworzona z wody. Unosiłaś się na ich nawierzchni, a ona wcale nie była czysta i przejrzysta. Mętna w swym turkusie i choć znajoma, bo prowadząca przed sobą zapach jodu, to zawsze tak samo nieprzystępna. On
- ze swoimi problemami - stojący przed twoimi problemami. Od początku był egoistą, nic się nie mogło zmienić. Przyszedł zasiać kolejne ziarno, z którego wyrośnie ciernisty chwast.
Twoja prywatna śmierć o turkusowych oczach.
Drzwi przymknęły się niemal same. Z cichym skrzypnięciem, przyciągnięte do framugi zimnym podmuchem. Ach, na pewno matka zapomniała zamknąć okna w kuchni. Przeciąg, co zaplątał ci się na ramionach. Cofnęłaś się w tył, pozwalając, by cienkie drewno oddzieliło cię od świata zewnętrznego, które wypaczyło się nie-dla-ciebie. Odprowadzała cię para oczu - tak samo uważna i tak samo bezlitosna. To on wydał wyrok, gdy nie padł nawet najmniejszy szept. Powiedział cokolwiek, czy ta opowieść działa się tylko w twojej głowie? Ostatnie promienie słońca przesuwały się po podłodze, wpadając do środka przez pomniejszającą się ciągle szczelinę, aż zniknęły zupełnie. Zaskoczył zamek. Drzwi zostały zamknięte. Półmrok wolnym pomrukiem przesunął się po całym domu, gdy ciemne chmury przysłoniły błękit nieba, przestając rozjaśniać wnętrze przez odsłonięte okna. Zupełna cisza winna być ci rozkoszą.
Dzwoniła turkusem w twoich uszach.
Kubek niedopitej, od dawna zimnej kawy stał na stole, obsiadły go muszki owocówki, które rojem snuły się ospale po kuchni, pożerając zgniłe owoce leżące w koszyku. Yukata ojca wisiała na krześle, jakby dopiero co ją zdjął, jakby zapomniał jej po prostu zabrać, kiedy wychodził na jedną ze swoich misji. Zapach perfum matki zastąpił zapach kurzu, który tańczył w powietrzu.
I tylko jedna złota chryzantema stała na stoliku i rzucała cień na cały pokój.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1770
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 28 paź 2018, o 19:36

- Rok 385 - Jesień -


" Upadek "
Obrazek

Przeciwną stronę tęczy dostrzegają ci których marzenia prysnęły i nie widzą ścieżki, nie widzą tej drobnej drogi która naprowadziłaby ich na właściwe tory. Osoby których ideały zostały zszargane, zniszczone... Stłamszone. Czy tęcza była urojona? Nie... Nie była, nie mogła być, to nie było możliwe, paski... One były prawdziwe, nie mogło być inaczej, każdy kto tak twierdził kłamał, po prostu perfidnie kłamał. Jak coś co się widzi i dostrzega może nie istnieć, nie być prawdą? To nie iluzja to prawda której inni nie chcą dostrzec, kłamią by sami się nasycić i napsuć innym krwi, prawda? Prawda!?
Właśnie, słowa innych nie są ważne, nie są. Podlać kwiaty? Nie robiła tego, zawsze matka pamiętała by się tym zająć, pewnie właśnie z tego powodu nie miała ich w swoim pokoju, były one piękne, miłe, samo patrzenie na nie sprawiało, że ocieplało się serce i pozwalało dojrzeć tęczę, to uczucie było o tyle lepsze jak się wiedziało, że one nie umrą, nie zwiędną, ktoś o nie zadba, ktoś inny niż ty, będą wieczne, zawsze, prawda? Nikt o nich nie zapomni i nie musi nimi przejmować. Robactwo w rogach domu? Wiele z myśli docierało do Yamanaki tylko pobieżnie, nie całkowicie, nie potrafiło przebić się przez barierę, tę którą sama stworzyła, nie chciała by się coś przez nią przedostało. W końcu ona mogła być tak silna jak tylko chciała, niezniszczalna bariera, ochrona która nigdy nie zawiedzie, nic przez nią nie przejdzie. Słońce, deszcz... Co za różnica gdy tutaj nie pada, drewniane ściany i sufit idealnie radził sobie z zatrzymaniem potoku fal płaczącego nieba kiedykolwiek to robiło. Czyje to były problemy? Nie, nie mogły należeć do niej, on tutaj przyszedł i je przyniósł, to były jego problemy, całkiem z nią nie związane, całkowicie...
Pierwszym co dostrzegła była pustka, gdzie te niemrawe uśmiechy, zapach kawy, perfum... Gdzie to wszystko jest?
- Zaraz... - Zaczęła nabierać głębsze oddechy, całkowicie mimowolnie, nie kontrolowała tego, stanęła przez chwilę jak wryta, jak manekin który został sprowadzony do życia, do świata tych którzy się ruszają i oddychają lecz on nie potrafił bo nikt go tego nie nauczył. Drobne muszki odlatujące i krążące nad kubkiem sprawiły, że jej tęczówki wcale nie powróciły do normalnego stanu, wciąż były zmniejszone, tak też zbliżała się do stołu zaglądając do kubka. Podniosła go, dalej rozglądała się po pokoju z nieskrywaną we wzroku paniką, jeszcze nie krzyczała bo czy ktoś by ją usłyszał? Może to przypadek, może to żart?
- Przecież... Ona przed chwilą ją piła... Ja przed chwilą... - Poczuła się jakby chwila którą spędziła wtedy przy drzwiach trwała wieczność, całą wieczność podczas której stało się wszystko to czego ona świadkiem być nie mogła. Jak rzeczywiście zmienił się ten świat gdy jej nie było, gdy była pogrążona we własnej pandorze? Czy wojna dobiegła końca przez ten czas czy stało się coś jeszcze gorszego, musiała się skończyć, mogła, przecież nie było jej widać jak wyjrzała, gdzie ta wojna?
Słońce które całkowicie zachodziło było jak nastrój blondynki który zmieniał się z sekundy na sekundę, jeszcze chwilę zwykłą, niczym nie zmartwiona a teraz zamartwiająca się na śmierć... Czy to właśnie byłą jej turkusowa śmierć, jej czas a Orito był jej sługą, przewoźnikiem mającym zabrać ją do tamtej odległej krainy o której wiedzy nie mają żywi?

- Zimna... Gdzie ja jestem... To nie może być mój dom, nie nasza kawa... - Rozejrzała się dokładnie po całym pomieszczeniu, szukała czegoś co mogłoby się kompletnie nie zgadzać, może wciąż nie wróciła z treningu i coś się jej stało? Dostrzegła szatę ojca, to był pierwszy traf, jedyny joker jaki przyszedł jej teraz na myśl. Spojrzała na nią, powąchała ją, sprawdziła kieszenie obejmując ją w ramiona.
- Śpieszył się? Tak... To musiało być to, musieli przekazać mu informacje, musiał wyjść przez to okno, dlatego jest otwarte... Tak, tak było - Powoli zaczęła się uspokajać, tak musiało być. Jedyne wyjaśnienie jakie przyszło jej do głowy, podobnie musiało być z matką która zostawiła niedopitą kawę, również musieli ją wezwać, też była shinobi.
- Musiałam po prostu tak długo stać pod drzwiami... Nie wiem co mi odbiło, może się zamyśliłam - Powoli przyglądała się pomieszczeniu w którym była, dostrzegła zgniłe jabłka które nie pasowały do jej historii, strach znowu nawiedził jej serce i wzrok. Oczy są zwierciadłem duszy więc ta zgnilizna którą zobaczyła oddziaływała i na jej duszę, to było coś przełamujące obraz, nie pasujące do obrazka który zaczynała sobie tworzyć, bo przecież nie mógł być inny niż by go sama namalowała, prawda? Kurz który tańczył w obłokach po pokoju był nie do zniesienia, kaszlnęła kilka razy machając przy tym dłonią i starając się go odgonić.
- Mogła nie mieć czasu posprzątać, nic się nie stało, wróci to to zrobimy... W końcu sporo ostatnio trenowałam, chwila przerwy zrobi mi dobrze... - Przewróciła spojrzenie na jedyny kwiat który znajdował się na stoliku, rzucał cień, była to chwila w której chwyciła go i wyjęła z doniczki/kubeczka. W drugą dłoń złapała te naczynie ze zgniłymi jabłkami które równie szybko wylądowały w śmietniku. Nie pasowały, nie mogły zostać. Psuły ten obraz, to była niepotrzebna zgniła iluzja którą próbowały rzucić na ten dom... Przysiadła tak na krześle, tym samym na którym wcześniej zawieszona była szata ojca z kwiatkiem w dłoni, przyglądała się jego płatkom, powoli się uspokajała, w końcu nic się nie stało... Nic się nie stało, prawda?





Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Shikarui » 29 paź 2018, o 10:07

Misja Wojenna C
It was night when you died, my firefly.
Obrazek
7

Zimna... bardzo zimna zima, która zbliżała się do twoich drzwi. Czy to jeszcze była kawa? Złapana między twoje dłonie, przysunięta pod nos. Nie musiałaś jej nawet przesuwać - śmierdziała. Odór był na tyle nieprzyjemny, że przybliżenie jej do siebie bardziej stawało ponad twoje możliwości. To, co kiedyś było kawą, teraz było zastygłe, stanowiło ciało stałe, zsiadłe mleko, zepsucie, które je drążyło. Plamy potopionych, zastygłych muszek, które próbowały się napić. Więcej już nie wzleciały w powietrze. Kwiaty w ogrodzie przecież zawsze podlewała matka, zmywała też ona, sprzątała, dbała o to, by te zimne haori nie było obrośnięte kurzem i by zawsze służyło jej mężowi. To tak jakby zostawiła to teraz w twoich rękach. Najwyższa pora.
Spróbuj złapać tęczę, Inoshi. Czemu zamiast niej sięgasz po chryzantemę upamiętniającą zmarłych? W tym ładnym, maleńkim wazoniku napełnionym wodą, z którego chlusnęły krople, rozlewając się po stole. Odbijały otoczenie w twoim wnętrzu w lustrzany sposób, ta twoja krzywa strona lustra, którą wolałaś zamknąć zamknąć na kilka kłódek, obwiązać łańcuchem i nie dopuszczać jej do siebie. Och, zaraz... czy czasem nie zamykałaś samej siebie, by utrzymać iluzję jak najdłużej w ryzach? Ludzie, którzy jeszcze parę chwil temu byli przy tobie - gdzie teraz są? Kręcą się muszki po kuchni, takie ospałe, takie leniwe... ciii, nie zakłócaj ich spokoju. Rozpierzchły się na boki, całą chmarą wzniosły do lotu, kiedy poruszyłaś najpierw kwiatem, potem owocami, musiałabyś przymknąć oczy, by nie trafiły do białek, ale ty już się odwróciłaś, energiczna jak jasny przebłysk burzy, który zaglądnął przez okna twojego domu. Zamknęłaś drzwi? To błyskawica. Pająk leniwie obwiązywał w swoją sieć niezdarnie przebudzoną muchę, która przestała już się ruszać i pozwalała ułożyć się do snu po tej długiej, bardzo długiej wojnie, którą przyszło jej stoczyć. Sieć utkana w rogu pomieszczenia, przy suficie, między szafką a ścianą, upstrzona była czarnymi plamkami małych muszek, które przylepiły się do niej jak łaty przylepiają się do boku dalmatyńczyka. Niedoczyszczony dom jak niedoczyszczone myśli. Pusty. Pusty. Odbijały się w nim echem twoje myśli. Dzwoniły tak głośno, że nie mogłaś dosłyszeć nawet burzy, od której dzieliły cię tylko szyby. Rodzice wyszli, ale czy widziałaś ich kiedykolwiek? Czy ktokolwiek, kiedykolwiek, miał ich okazję zobaczyć w przeciągu tego krótkiego roku, który był głębszym wdechem w twojej klatce piersiowej? Jeśli rzucaliby cień - na pewno byliby prawdziwi. Tylko zobacz - nawet chryzantema złocista rzucała swój cień. Lepiej wierzyć, że oni również tworzyli półmrok w blasku słońca, niż dowiedzieć się prawdy brzydkiej -
hej, czy wiesz, że
oni dawno
kurwa
nie żyją?!


Poranek był całkiem przyjemny. Zakręcił się pod twoimi nogami, kręcił koło twoich stóp jak obcy, lecz słodki pies, do którego każdy chce się pochylić, żeby obdarzyć go choć jednym czułym gestem. Jeden z tych, ma pieskie oczy, którym wszystko się wybaczy i dla których wszystko się zrobi. Wlewające się przez okna do budynku promienie słońca były morzem, oceanem co przesiąkało przez każdą szczelinę, obdarzając każdego, kto wejdzie w jego fale, pocałunkiem ciepła. Spragnieni pieszczot lgnęli do niego i zamieniali się w senne koty wylegujące się na parapetach. Przyjemnie muskały twoje policzki, bo przecież zapomniałaś zasłonić wczoraj kotarę.
Zerwałaś się ze snu.
Na dole słychać było szczęk naczyń.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1770
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 29 paź 2018, o 21:57

- Rok 385 - Jesień -


" Mgła "
Obrazek

Poranek przyniósł pierwsze promienie słońca, tak oczekiwanego o tej porze roku, słońca które wschodziło niczym kolorowe promienie, paski tęczy która pojawiła się i wzrosła po deszczu, po tych chłodnych kroplach które spłynęły Yamanace po plecach. To nie była miła noc a jednak nowy dzień próbuje jak najszybciej dać o niej zapomnieć bowiem lepiej jest pamiętać te dobre chwile, przynajmniej stara się to przekazać. Pierwsze promyki słońca przynosiły nowe uczucie, całkiem nowe, całkiem inne od tego które trawiło ją przez sen, ten martwy sen, sen w którym tęcza straciła swój blask i przestała przynosić światło przynosząc mrok. Niszcząc nie jeden świat, mimo to... Nie dała się, nie dała sobie wmówić tego świata, nie chciała w nim być, na wszystko było wytłumaczenie, czy to przebudzenie też nie jest tylko senną marą, iluzją stworzoną na potrzeby własnej podświadomości, serca próbującego oszukać same siebie, że wszystko jest w porządku?
Inoshi nerwowo podniosła się na łóżku, oddychała całkiem głęboko, biorąc wielkie chałsty powietrza jeden za drugim, nieprzerwanie przez chwilę, nie mogła się skupić. Była całkowicie nieprzytomna, to działo się tak szybko a jednocześnie tak długo. Trudno było stwierdzić czy rzeczywiście śniła, nie była tego pewna do chwili przebudzenia. Ogrzewające ją słońce w tej chwili było najmniejszym z jej problemów, nie obchodziło ją, nie w tej sekundzie, nie w sekundzie w której zimny pot spływał jej po plecach a skołtunione włosy również krzyczały, każda jedna końcówka darła się, że nie tak powinna leżeć. Nie obchodziło ją to w tej konkretnej chwili, nic a nic.
- To sen... To tylko sen... Sen... Tylko, uff... - Odetchnęła z ulgą, największą ulgą jaką tylko mogła, dodatkowo podniesiona na duchu przez szczęk naczyń który usłyszała dochodzący z dołu, to oznaka normalności. Świata jaki istnieje i jest rzeczywisty, tak, to znajomy talerz jest rozkładany na stole albo zmywany...
- Zaraz... Która godzina? - Zastanawiała się przez chwilę nie zmieniając pozycji. Siedziała wtedy na łóżku dosyć otępiała z dłońmi przed sobą. Spuściła głowę w dół przecierając łapkami oczy, przewróciła wzrok w stronę okna wyglądając na ogródek oraz ulicę. Podniosła się lekko podpierając rękami o parapet.
- Nie wiem dlaczego śniło mi się coś takiego... - Podparła zmęczoną głowę ręką. Przełknęła ślinę obracając się powoli w stronę drzwi. Przypatrywała się im chwilę i już po paru sekundach zeszła z łóżka. Była w tej chwili podejrzliwa, nie miała czasu zadbać o drobnostki. Wyszła więc z pokoju uprzednio wyglądając na korytarz ze schodami prowadzącymi na dół. Mogłaby skorzystać ze swojej sensoryki, nie myślała o tym jednak całkowicie, nie przyszło jej to nawet w tej chwili do głowy, powolnym krokiem opierając się o barierkę zeszła na dół nie schodząc ze schodów, wychyliła się w stronę kuchni oraz korytarza i pokoju, przyjrzała się wszystkim i wszystkiemu co tam zobaczyła. Chciała zobaczyć mamę parającą się czymś w kuchni, ojca prawdopodobnie rozprawiającego na jakiś nic nie znaczący z nią temat albo nawet rugającego ją za późne wstanie. Mimo to, która była godzina? Czy coś się zmieniło? Nie mogło, nic nie mogło się zmienić. Musieli być zajęci jednak... Musieli tam być zajęci codziennością bowiem... Wojny tutaj nie ma, prawda?
Jeśli tylko została dostrzeżona przez ojca bądź też matkę to skrzywiła się nieznacznie, nie było to jednak smutne skrzywienie uśmiechu a raczej zatroskane i zakłopotane.
- Tato... Mamo... Chciałam się o coś zapytać - Początkowo patrzyła na nich wprost, spuściła jednak wzrok nieco na podłogę złączając łapki przed sobą.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Shikarui » 30 paź 2018, o 14:14

Misja Wojenna C
It was night when you died, my firefly.
Obrazek
9

Znajoma ci kobieta stała w kuchni i właśnie pakowała w miękki materiał prowiant na podróż. W czasie kiedy schodziłaś naczynia przestały szczękać - leżały teraz, już wytarte ściereczką, obok zlewu, gotowe do pochowania, tylko dosychały przy piecyku z ostatnich kropel wody, jakich wilgotna szmatka nie starła i nie pochłonęła. Ubrana była w swój zwyczajowy strój, odpowiednio wyposażona, by ruszać na misję. Wyczuła cię, ale nawet kiedy cię wyczuła, to zupełnie niczego nie powiedziała. Jej spokojna twarz, pewne, nieśpieszne ruchy dłoni, kiedy pakowała swój plecak, zbierając ostatnie rzeczy, których potrzebowała do podróży, opaska na czole, nieco już porysowana, odbijająca światło wpadające do środka - była tutaj. I chociaż nie skupiałaś się na wykrywaniu chakry, to czułaś ją całą sobą. Jej kojącą, żywą obecność, co ulgą opłynęła twoje ciało, niemal uginając nogi na twoich kolanach. Zmysły i umysł otworzone na jej obecność, tak skupione na strachu, że jej tam nie będzie. Tylko kto inny miałby być? Ta Śmierć o oczach niebieskich jak mętne wody oceanu? Dopiero kiedy zeszłaś w pełni na dół i się odezwałaś, kobieta dopakowała ostatni z zawiniątek i odwróciła się do ciebie z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Inoshimy nie ma. Chodź, napijesz się herbaty? - Odsunęła przed tobą krzesło przy stole i nie czekając nawet na twoją odpowiedź, skierowała się do piecyka, obok którego stał garnczek do podgrzewania wody, którego napełniła i wstawiła do gotowania się. Przyjemne ciepło buzujące w kuchni nie było tylko kwestią promieni słonecznych, a rozgrzanego pieca, w którym kobieta musiała coś gotować z samego rana. Haori twojego ojca wisiało przewieszone przez to samo krzesło, czyste i świeże, a na stole, w niewielkim wazoniku, piękniła się zerwana z samego rana chryzantema. Kiedy tylko podeszłaś bliżej, jej przyjemny zapach dotarł do twoich nozdrzy. Z boku kuchennej szafki stał wiklinowy koszyk z kupionymi owocami. Nic nie było zgniłe, zepsute. A kubek, w którym kobieta zazwyczaj piła kawę, leżał przy talerzach - wymyty. Blondynka machnęła ręką, żeby odpędzić od owoców parę muszek owocówek i nakryła koszyk pokrywką.
- Cholerne robactwo, nie mogę się ich pozbyć. - Mruknęła i wróciła do stołu - stawiając przed tobą herbatę. - Dobrze, że jesteś, również mam do ciebie pewną prośbę. Najpierw jednak - o czym chciałaś ze mną porozmawiać?
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1770
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 30 paź 2018, o 18:23

- Rok 385 - Jesień -


" Mgła "
Obrazek

Yamanaka pobieżnie przyglądała się poczynaniom matki, zauważyła to jak pakowała w plecak jedzenie, również dostrzegła dosychające już naczynia. Te same z których zwykle jadło się codzienne posiłki, całą rodzinę albo nawet i nie razem, aczkolwiek właśnie one zwykle, nie tylko w tym domu były tym co pozwalało przypomnieć sobie o dobrych elementach które idą wraz z rodziną. To co robiła niekoniecznie pasowało do siebie, z jednej strony się pakowała a z drugiej... Nie śpieszyła się, tak jakby szła sama i jej spóźnienie nie robiło nikomu różnicy, tak, jakby nikt na nią w tej chwili nie czekał, tak poczuła się Inoshi obserwując to wszystko. Mimo to ten widok przynosił pewnego rodzaju ulgę, uspokojenie tej zdenerwowanej duszy która pragnęła upewnić się, że wszystko to czego doświadczyła przez te kilka chwil ciągnących się niczym pośpieszny autobus, było fałszywe i prawda stoi tutaj przed nią. Ta prawda której da się doświadczyć, ta sama która nie oszuka cię. Wczoraj... Chwila która wypełniła jej pustkę między dzisiaj a wczoraj, albo kto wie jak długo, była tylko wątpiącą luką, czekającą na idealną okazję by wykorzystać czyjąś wadę i strach przeciwko niemu, czy właśnie tym nie zajmowali się niszczyciele gwiazd? Niszczyli je wszystkie, te które należały do innych podtrzymywane jedynie siłą woli do momentu w których przestawały.

Inoshi zbliżyła się powoli do stolika i przysiadła na odsuniętym krześle, wciąż nieco rozespana nie protestowała przeciwko herbacie ani czegokolwiek innemu co mogłaby dostać, nie miało to w tej chwili dla niej najmniejszego znaczenia. Jak znalazła się na miejscu to przyjrzała się kwiatu który stał na środku stołu. Zmrużyła lekko oczy, to był on, ten sam, ten sam samotny kwiat o którym śniła. Przełknęła ślinę czując woń kwiatka który jeszcze żyje ale za jakiś czas, jak każdy oderwany od ziemi i potrzebnych mu minerałów owoc umrze, mimo, że jego zapach był ładny to wciąż nie pozwalało się to jej uspokoić, niepokoiło to ją.
- Ten sam... Taki sam, dlaczego tutaj jest? - Obróciła się w kierunku piecyka od którego buchała cieplna energia. Ciekawiło ją co takiego jest przygotowywane, zwłaszcza o tej godzinie. Nie mniej jednak równie szybko uwagę jaką przykuł piecyk, odwrócił kubek kawy, oraz wiklinowy kosz z owocami, świeżymi, idealnymi do jedzenia. Wymyty kubek ciut ją uspokoił bo nijak nie przypominał tego ze snu. Słowa odnośnie robactwa zbyła zwykłym westchnięciem, nie był to w tej chwili problem którym by się przejmowała. Przynajmniej nie w tej chwili. Jak pojawiła się prze nią herbata to wyciągnęła po nią ręce przyciągając ją do siebie, bliżej siebie.
- No więc... Chciałam... Byście... Nie idźcie na następną misję. Niech zrobi to ktoś inny, posiedzimy razem... Poza tym, na pewno będzie mógł zrobić to ktoś inny, nie jesteśmy jedyni w osadzie... Po prostu. Jakoś... - Tłumaczyła się pobieżnie, nie przemyślała dokładnie tego co powie, nie miała usprawiedliwień na swoje słowa, bała się swojego snu, jak zwyczajny dzieciak. Wiedziała, że to tylko jej głowa płatała jej figle łącząc zwyczajne ludzkie obawy oraz wojenny obraz pobliskich prowincji, mimo to. Nie mogła przejść obok tego obojętnie.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Shikarui » 31 paź 2018, o 10:05

Misja Wojenna C
It was night when you died, my firefly.
Obrazek
11

Strach pożerał, a rzeczywistość pozostawała. W niepewnym egzemplarzu, jak wydanie porannej gazety, którą prosto do rąk dostarcza listonosz, a ty, wraz z zastanowieniem, jak listonosz dostał się do twojego domu, odbierasz ją, otwierasz - czytasz. W dzisiejszych gazetach nie przepowiadają nic dobrego - deszcze, burze. Sztormy na morzu, co jod niosą prosto pod drzwi domu. I chociaż zastanawiasz się, czemu ta gazeta zapowiada wydarzenia przyszłego, przyjmujesz ją do świadomości. Pisali ją ludzie światli, mądrzy, co nie znali słowa "pauza". Skoro sunęli tak szybko w przód, na pewno jeszcze szybciej potrafili przesunąć się przed. Ona nie czytała, dlatego nie mogła wiedzieć - w tym spokoju, nie śpiesząc się donikąd, bo nikt na nią nie czekał. Nie było takiego miejsca, do którego musiałaby biec i które wprawiałoby w roztrzęsienie jej ładne, zadbane dłonie. Była częścią tej rodziny i częścią tego klanu bez względu na to, jaka płynęła w niej krew, doceniona odpowiednio do swoich umiejętności. Więc na pewno nie czekali? Może to po prostu ona nie czekała na nikogo.
Zapach postawionej przed tobą herbaty rozmył woń kwiatka stojącego w wazoniku. Elementy złączały się w całość, chryzantema jak omen - raziła twoje oczy, wpełzała pod skórę jak robal, który próbuje wgryźć się głębiej we wnętrze, podkraść miejsce dla siebie. Będziesz jego nosicielem? Był fałszem - prozą na samym końcu gazety, gdzie czyta się tylko ogłoszenia o nieprawdziwych bogach i tych, co ponoć potrafią usłyszeć ich głos. Mogła więc nie zrozumieć, gdy sama nie czuła zapachu papieru i druku, listonosz umknął jej uwadze, zupełnie niepostrzeżenie. Tak, na pewno nie zrozumie. Jak jej wytłumaczyć, skoro nie mogła zobaczyć tego, co widziałaś ty? Baw się w mistyfikację, a trafisz na jedną ze stron - tą bardzo konkretną. Ostatnią. Odciśnięta na niej piętnem, a piętno to zamieszka w głębi twej duszy. Urośnie paranoją. Kobieta zatrzymała się, uniosła nieco brwi, a jej usta przyozdobił uśmiech. Niedowierza. Spodziewałaś się czegoś innego? Nie. Słowa opowiadane półsennymi ustami, które dopiero opuściły ramiona Morfeusza, który szeptał swoje opowieści na uszko, nie były wiarygodne. Sama prośba, kierowana do kunoichi, by nie iść na misje, była niewiarygodna. Brak potraktowania na poważnie mógł zaboleć - i co, bolał? Uderzał w niepokojący dzwon, który sama sobie wykułaś? Zachowaj go na dłużej - może zabije jeszcze w odpowiednim czasie. Zagrzmi, by obwieścić zgon.
- Inoshi. - Kobieta podeszła do ciebie i założyła kosmyki włosów za ucho, by przestały być kurtyną, która odgradza cię od świata. Bądź tu i teraz - tak jak ona tego chciała. Chociaż przez tych parę chwil oderwij oczy od gazety. - Przecież wiesz, że nie możemy zignorować rozkazów. Nie teraz. - Misje, niektóre, można było przekazać komuś innemu, porzucić, odsunąć w czasie. Lecz nie te, nie teraz, kiedy wojna z Hyuga alarmowała, zmuszała do pełnej gotowości. - Coś się stało? - Takie zachowanie nie było dla ciebie typowe, na tyle nietypowe, że kobieta musiała o to zapytać, musiała się dowiedzieć, co spowodowało, że poprosiłaś akurat o coś takiego.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1770
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 31 paź 2018, o 10:31

- Rok 385 - Jesień -


" Mgła "
Obrazek

Strach był niemożliwym do oddzielenia elementem życia którego doświadczał każdy, raz po raz, dzień po dzień, z tym, że nie wszystek strach powinien być odbierany, nie każdy, nie dla wszystkich, nie w każdym czasie. Czasami pozostawał na dłużej, mimo, że nie powinien, strach potrafił popchnąć do pewnych czynów albo sprawić, że ktoś zaniechał wykonanie swoich zadań, czymże innym jest strach jak nie przeczuciem, czymś co jednocześnie nas krzywdzi i chroni, jak miecz obosieczny. Objawia się w najróżniejsze sposoby jednak każda osoba która go doświadczy nie jest w stanie przekazać go dalej, nie jest w stanie sprawić, że jej uczucia tym spowodowane będą miały sens i znaczenie dla kogoś poza tą jedną osobą.

Czymże jest całość, wszystko widoczne tutaj było jak odbicie, rzeczywiste odbicie cienia którego doświadczyła w objęciach morfeusza, zarówno chryzantema której zapach został niemalże odpędzony przez ciepłą herbatę, owoce które nie mogły odpędzić się od much, wszystko to było... No właśnie, co było w rzeczywistości krzywym zwierciadłem? Inoshi nigdy wcześniej nie wysunęła takiej prośby, nic więc dziwnego, że wydawało się to dziwne, zwłaszcza dla kogoś tak dumnego jak Yamanaka, bo każdy z rodu był na swój sposób dumny. Ojciec jeśli chodzi o obowiązkowość i obronę klanu, matka z kolei nie mogła zrobić nic innego jak wtórować ojcu jednak bardziej umiarkowanie bowiem jak mogła się z nim nie zgadzać? Obrona domu to wielka wartość. Gdy ta zbliżyła się Inoshi skierowała swoje spojrzenie na nią uprzednio biorąc łyka herbaty, trochę się skręciła, musiała być gorąca. W tej chwili nabrała powietrza w usta bowiem co mogła powiedzieć? Jej słowa były prawdą niezaprzeczalną, jej prośba była niedorzeczna, jak mogliby niby zrezygnować z misji, zwłaszcza teraz?
- Hai... Ja po prostu - Jej usta wykrzywiły się parokrotnie, delikatnie na różne strony tak jakby szukała między zębami odpowiedzi na pytanie, odpowiedzi która zostałaby zrozumiana i zmieniłaby tą chwilę, ten świat.
- Chodzi o Kami no Hikage, znowu mi się śniło i... Nie chcę tego znowu doświadczać, po prostu... Nie chcę by coś się stało - Czy mówiła prawdę? Niekonieczne, ale wydarzenia tamtych dni były czymś do czego można się było odnieść, coś co powinna zrozumieć, sama tam była, została ranna i wiedziała jakiego strachu napędziła Córce razem z ojcem, tak, to był ten sam strach i tym razem tyle, że bolał jeszcze bardziej, niczym pusty od wielu dni żołądek przypominał o sobie w pustym domu. Przekręciła głowę zerkając na stolik przy którym siedziała, drewniany stół który znajdował się tutaj zawsze, dziwnie by to miejsce wyglądało bez niego a to tylko stół.
- Nie chcę być sama... - Powiedziała szeptem mrugając parokrotnie oczami które w moment odrobinę się przeszkliły sprawiając wrażenie trawy na którą spadły pierwsze krople jesiennego deszczu.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Shikarui » 31 paź 2018, o 14:55

Misja Wojenna C
It was night when you died, my firefly.
Obrazek
13

Jej dłoń była nadzwyczajnie ciepła i delikatna, zupełnie różna od tego, czego obrazy ciągle kręciły się po twojej głowie. Wszystko było tu inne. Nie pokrywało się z doświadczonymi koszmarami - ani tymi za życia, ani tymi, których doświadczałaś, stojąc już jedną nogą w grobie. Ciemnym, odpychającym, gdzie było za mało miejsca dla ciebie i twoich marzeń. Przesuwała nią po twoich miękkich, równo ułożonych włosach, które na pewno rozwieją się przy pierwszym podmuchu powietrza, by uspokoić, dodać ci otuchy, pokazać, że to rzeczywiście nie był czas i miejsce dla strachu, bo nie było czego się bać. Jeśli ona tutaj była, wyciągnij raz a porządnie swoją myśl - zaczerpnij od niej tego, czego tobie brakowało. Gotowa się była z tobą podzielić. Tobą - wrażliwą istotą, która zawsze była za bardzo w tyle, rozwijała się za wolno i raziła swoim brakiem wyczucia do klanowych technik i naturalnego dlań wykrywania chakry. Jeśli potrafiłaś poradzić sobie z tą łatą, każda następna stawała się jedynie kwestią czasu.
- Kami no Hikage było jedyne w swoim rodzaju, a dziś jesteśmy tutaj. Nie pozwól sobie na życie snem, kochanie. Rzeczywistość mamy tu i teraz. - Uśmiechnęła się do ciebie ciepło i ujęła twoją dłoń, by unieść ją do swoich ust i złożyć na twoich knykciach pocałunek w ramach czułego gestu. Nie pozwól się zatruć, nie pozwól samej sobie na zapomnienie. Te uczucia mają wpływ na kogoś poza tobą. - Wiesz, że musimy. Wrócimy, zanim się obejrzysz. - Ucałowała twoje czoło, by odgonić krzyżykiem demony, które pałętały się w środku i sprawiały, że słodko-zielona trawa szykowała się do naturalnej śmierci. Nie zamierzała pozwolić jej umrzeć. Ty nie chciałaś zostawać sama - ona również nie chciała. - Strach nie przystoi ninja. Żyjemy po to, by uczyć się z nim walczyć. - By przetrwać, przysłużyć się historii i zwiędnąć jak kwiatki zerwane z grządki. Każdego z nich czekał ten sam los, różniły je tylko okoliczności, czas i miejsce.
- Chciałabym, żebyś wykonała dla mnie jedną misję, Inoshi. - Chciałaś kiedykolwiek usłyszeć te słowa z ust matki? Prośbę, która miała udowodnić, że twoje starania wcale nie poszły w zapomnienie, nie pozostawały obojętne, nie były zakryte płaszczem, który nakazywał cię ignorować i udawać, że nie istniejesz. - Dostaliśmy informację, że przy wiosce Utsukushī ie spalono wszystkie zbiory, które miały być dostarczone do Soso. Bandyci korzystają z wojny i wydaje im się, że mogą robić przez to, co chcą. - Odetchnęła. - Chcę, byś się tym dla mnie zajęła. Dla mnie, dla rodu i dla siebie. - Kobieta puściła cię i podeszła do plecaka, zawiązując go, po czym zarzuciła go na plecy. - Spotkamy się za parę dni. - Zapewniła.
Pożegnania istniały przecież po to, by móc cieszyć się z powitań.
Chwilę potem zostałaś w domu sama.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1770
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 31 paź 2018, o 16:26

- Rok 385 - Jesień -


" Prawdziwa wartość "
Obrazek

Dziś jesteśmy tutaj, słowa te brzmiały jak trochę nieśmieszny żart w jej ustach. Jednocześnie prawdziwy mający swoje podłoże i podstawy a zarazem... Kłamliwy i niepewny, bowiem czy jest dziś? W erze shinobi, w chwilach gdy czyjeś dziś może stać się twoim jutrem albo dniem wczorajszym albo nawet całkowicie innym rodzajem egzystencji. Czym jest dziś? Tą ulotną chwilą która przemija przed nadejściem jutra? Jutra które pełne jest niespodzianek, jutra którego nie znamy doputy ono nie nadejdzie.
Blondynka jedynie skinęła głową na słowa matki, wiedziała, że jest to prawda i nie może się z nią nie zgodzić, nie potrafiła nawet znaleźć argumentu przeciwko jej słowom. Miała racje bo stanie w miejscu, przeczyło temu co sama sobie przyrzekła, przeczyło temu co powiedziała w Kami no Hikage i powtórzyła od tamtej pory o jeden raz za mało. Każdy kolejny gest, mimo, że pełny uczucia wydawał się pusty, pusty albowiem czym są gesty i słowa. nawet gdy nasze serce mówi jedno a wola i obowiązek drugie? Te uczucia wpływały na każdego, każdy się z tym zmagał, każdy kto potrafił odróżnić dobro od zła.
- Wiem... Ale obiecujesz? - Spytała, słowa nic nie znaczyły a jednak dalej musiała usłyszeć odpowiedź na to pytanie, tak jakby chciała otrzymać coś czego będzie mogła się złapać i kurczowo trzymać, nie martwić się na zapas o coś co jest podpierane na wierze. Wiara nie musi odnosić się tylko do bóstw, wierzyć można w słowa, prawdę a nawet i kłamstwa.
Stwierdzenie matki odnośnie strachu było czymś z czym Inoshi nie mogła się zgodzić, nie potrafiła, nie chciała tego wyrażać, przynajmniej nie słowami.

- Dobrze mamo - Westchnęła lekko popijając herbatę która została chwilę temu doniesiona.
- Strach... Gdyby nie on nie byłoby odwagi, bez odwagi nie byłoby bohaterstwa, bez bohaterstwa nie byłoby poświęcenia, bez poświęcenia nie byłoby nas tutaj... Kami no Hikage - Czy nie było to prawdą? Każde z tych uczuć nie mogło istnieć samoistnie i wielu bohaterów sprawiło, że udało im się przeżyć tamten trudny czas w przeszłości, gdyby nie odwaga i poświęcenie kilku osób to nikt nie uszedłby stamtąd żywy. Kto inny jak nie bohater odważył się stawić czoła lalkarce w bezpośrednim starciu? Tych bohaterów było wielu. Na całe szczęście odwaga i bohaterstwo, gdy ma coś na czym mu zależy staje się niepokonana.
- Misje? Ja? - Zdziwiła się niemalże wypluwając herbatę, niemalże, zdążyła się powstrzymać, jednak zaskoczenie jej nie opuściło jak słuchała tego co jej przekazano.
- Utsukushī? - Powiedziała nazwę osady cichutko, przypominając pytanie zadawane samej sobie.
- Spalone zbiory? Bandyci? Czyli jednak są zarobieni... - Westchnęła, w tej chwili zastanawiała się czy rzeczywiście jest to misja dla niej, tym bardziej, że powiedziała jej o tym jej matka, czy wcześniej było to otrzymane zlecenie i przespała gońca? A może chodzi o odciążenie ich, wtedy jednak... Jeśli ona dostaje takie zadanie i w domyśle jest łatwiejsze niż to co mają do zrobienia oni, to jakie zlecenia oni muszą dostawać.
Obróciła się widząc wychodzącą matkę, skrzywiła się lekko słysząc jej ostatnie słowa, po chwili jednak nieznacznie uśmiechnęła się i kiwnęła w jej stronę głową. Tak oto została sama nad samotną szklanką herbaty...
- Wpierw musiałabym się rozeznać. - Westchnęła nieznacznie dopijając ciepłą jeszcze herbatę. Wstała spoglądając na schody a potem rozglądając się po domu.
- Najpierw się przygotuję, dopiero potem rozeznanie - Stwierdziła przeciągając się i zaraz udając się do łazienki gdzie zabrała się za zwyczajne rzeczy które powinna zrobić już dawno. Ot umycie się i ułożenie włosów w krótki kucyk bowiem na więcej nie pozwalały. Jeśli miała robić to dla rodu, musiała wyglądać jak oni. Zwyczajowa higiena to nic szczególnego o czym warto w tym wypadku wspominać. Najważniejsze, że po kilkudziesięciu dłuższych minutach była gotowa i mogła powędrować do swojego pokoju zabierając leżącą na szafce torbę. Przejrzała jej zawartość. Następnie przypięła ją do swojego stroju który w międzyczasie ubrała. Nie mogłaby przecież iść na misje w czymś w czym wstydziłaby się wyjść, kto jednak wie jak zareagowaliby potencjalni oponenci. Ostatecznie złapała za swoją kusarigamę i też dopięła ją do stroju. Następnie skierowała się do głównego pokoju zerkając na biblioteczkę, przyglądała się księgom które się tam znajdowały. Najbardziej jednak zależało jej na znalezieniu zwoju z mapą. Musiał być w domu w końcu mapy prowincji nie są jakimś towarem rzadkim. Gdy takową znalazła rozłożyła ją na stole przyglądając się jej uważnie. Skupiła się na wypatrzeniu potrzebnej sobie osady. Tak naprawdę nawet nie usiadła. Weszła na krzesło zapierając się jednym kolanem i tak patrzyła szukając palcem po mapie wspomnianej osady w odniesieniu do Soso.
- Gdzie jesteś wioseczko... Gdzie jesteś. Co my tutaj w pobliżu mamy. Ugh, ale to upierdliwe... - Przeglądanie całkiem sporawej mapy prowincji raczej nie było przyjemne, zwłaszcza w poszukiwaniu igły w stogu siana, tym bardziej, że wciąż musiała pamiętać, że w okolicy panuje wojna i nie wszystko może wyglądać tak jak na mapie. Chciała oszacować takie rzeczy jak odległość od wioski, kierunek oraz rozeznać mniej więcej okolicę o której mowa.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Shikarui » 1 lis 2018, o 11:40

Misja Wojenna C
It was night when you died, my firefly.
Obrazek
15

- Obiecuję. - Słowo, jak obietnica, wkradła się do twojego serca, plaster miodu na ranę, która się nie chciała zagoić, na usta, które ciągle pierzchły i pękały. Mogła to obiecać? Nie mogła. Gdziekolwiek szła, dokądkolwiek dążyła z tym w pełni zapakowanym plecakiem, skąd miała pewność, że na pewno wróci? Zdradzę ci ten sam sekret, który szeptała ci Los na uszko: nie miała. Tak jak ty bała się o jutro, tak jak ty bała się o męża, siebie i ciebie. I tak jak ty potrafiła każdego wieczoru odmówić pacierz, modląc się o to, że poranek w ogóle zastanie. A jednak obiecała. W twoich oczach jej postawa była niezachwiana, całkowicie pewna siebie i niewzruszona. W twoich uszach brzmiała pewnie, lekko i fałszywie jednocześnie. Karmiła cię przekłamanymi prawdami, choć nie byłaś już dzieckiem. Widziałaś wystarczająco wiele, słyszałaś agonię, czułaś Śmierć. Nie pozostawało ci nic ponad zaakceptowania tego, co dostałaś. Wyrzucone w górę confetti nie było już takie piękne, kiedy opadło i zamiecione przez wiatr wpadło do błotnistej kałuży, w której rozkład postępował szybciej niż w owocach, które obsiadły owocówki. Dlatego zamiast radości z faktu, że je wyrzucono w twój wielki dzień, w którym wreszcie zostałaś doceniona, był tylko ten strach, co pełzał pod twoją skórą, okrywał sobą wszystkie komórki, wstrzykiwał niepewność w twoje żyły i kolejne pytania. Więcej słów, więcej podszytych znaczeń, więcej tragedii, która musiała zostać wypisana obcym pędzlem, skoro wszystko ograniczyło się do tego jednego - wysłania cię na misję, prosto w objęcia ognia, gdzie odległy szczęk mieczy trzaskał o siebie i zgrzytał, marszczył powierzchnię codzienności. Kobieta nie zatrzymała się w progu i nie odwróciła, by się pożegnać. Drzwi zamknęły się za nią równie cicho, jak zamykały się za duchami, które nigdy nie zamierzały już wrócić do tego miejsca. Stała w blasku słońca, a tu cień pożerał za nią świat. Zamknij drzwi, to... Jak sądzisz, droga Inoshi, wróci? Złap za chryzantemę i postaw sobie wróżbę. Ty wolałaś jednak złapać za mapę.
Utsukushi - kojarzyłaś to miejsce mniej-więcej. Nie było jedną z zapyziałych wioch, o których nikt nie słyszał, o których nikt nie wiedział. Dlatego też znalezienie go na mapie nie stanowiło najmniejszego nawet problemu. Wysunięta na południowy-zachód kropeczka, niebezpiecznie blisko granicy, ale zarazem nie na tyle blisko, żeby narażać to miejsce na wpadnięcie prosto między dwa ognie. Igranie na krawędzi - przecież tym było życie shinobi. Twój paluszek natrafił na twój upragniony cel. Za daleki, żeby udać się w godzinną podróż. Jeśli ona wysyłała cię tak daleko od domu, jeśli pchała cię w objęcia bandytów, jeśli, jeśli, jeśli... ile myśli miałaś w swojej głowie i ile z nich dotyczyły faktycznej misji? Ochronić to, co należało do Yamanaka, mieszkańców, którzy na pewno mogli ucierpieć na kradzieżach i zniszczeniach. Okolice Utsukushi były dość płaskie jak na Karmazynowe Szczyty, szeroka rzeka ciągnęła się przy niej i ułatwiała dostęp do morza. Szeroka na tyle, że spokojnie mogły po niej pływał pomniejsze statki. Okolica nie słynęła z niczego istotnego - prócz upraw. Oraz tego, że dzięki bliskości do głównego traktu, wioska coraz bardziej się rozwinęła na przestrzeni ostatnich lat. Znalazłaś nawet informacje na temat tego, jakiego rodzaju uprawy są tam najpopularniejsze i zaznaczenie, że zawsze stacjonuje tam przynajmniej jeden shinobi z rodu. Nic dziwnego, tamtejsze uprawy były dla Soso bardzo cenne. Na tyle zdołałaś się dowiedzieć z biblioteczki rodziców. I teraz, kiedy byłaś już gotowa, nie pozostawało ci nic innego, jak ruszać w drogę.

-> Zapraszam tutaj. Lub gdziekolwiek indziej, jeśli masz inne plany.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1770
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 23 gru 2018, o 19:23

- Rok 385 - Zima -


" Powrót... "
Obrazek

Powrót z Utsukushi nie był aż tak długi. Trwał w końcu tylko jeden dzień, nawet nie cały. Mimo to myśli Inoshi uciekały gdzie indziej i każda sekunda w rzeczywistości stawała się godziną w jej głowie. Wciąż nie doszła całkowicie do siebie dlatego nawet jeśli przestawała myśleć to mimo zmęczenia nie mogła zasnąć, nawet nie chciała. Sama podróż wydłużała się nawet i z tego powodu. Każdy mijany zakręt wcale nie poprawiał jej sytuacji w tej chwili.
- Gdybym wcześniej powiedziała wszystkim o tym mężczyźnie który tam się ukrywał... Zginęłabym - Czy nie była to prawda? Gdyby poszła tam sama, bez Orito, nawet jeśli dostrzegłaby zaminowane drzwi to kto wie jak potoczyłaby się cała reszta tej sytuacji, trudno przewidzieć rozmowę która mogłaby wcale się nie odbyć. Lub, może byłoby lepiej bo przecież Orito od początku chciałby pozbyć się tego przeciwnika który tam się skrywał.
Siedząc na tyle powozu ponownie spojrzała na swoje ręce, wyciągnęła je na chwilę przed siebie, wciąż były owinięte bandażem, tak jak zrobiła to wcześniej. Próbowała zrozumieć cenę którą przyszło jej za to wszystko zapłacić, ona jednak wciąż nie była dokładnie jasna bo mimo, że rany są różnie rozumiane w różnych społeczeństwach to tutaj mogą być jednocześnie tym co uratuje ją od niechcianego małżeństwa w przyszłości lub sprawi, że każdy od niej ucieknie. Tak naprawdę to tylko przelotna myśl, nikt jednak nie chce by jego ciało zostało tak zniszczone jak zostało jej w tym przypadku. Wciąż bolało, dużo mniej niż wcześniej jednak wciąż daleko jej do pełnego ozdrowienia. Wieczorem udało się jej dotrzeć pod bramy wioski przez które wóz przejechał i jechał dalej, była już wtedy zmęczona i z pewnym utęsknieniem przypatrywała się znanym ulicom i ścianom budynków.
- Nareszcie... - Była w domu, teraz marzyła tylko o swoim pokoju w którym mogłaby naprawdę odpocząć. Po przekroczeniu progu drzwi musiała jeszcze stawić jednak czoło spotkaniu z rodzicami, minęło kilka dni podczas których każde z nich było zajęte i poza domem, ona jednak powróciła do niego ostatnia.
- Ohayo... - Wyraźnie zmęczone słowa przywitały rodziców którzy, jak to rodzice, ucieszyli się, może i ojciec bywał surowy, był... Mimo to martwił się o Inoshi, w końcu została wysłana na misję sama, misję w trakcie wojny, również blisko granicy. Matka podobnie, sama jej to zadanie pozostawiła, nie mniej jednak nigdy nie oczekiwała, że przybierze ono taki obrót.
- Już wróciła. - Powiedziała ciszej Harumi do męża. - Inoshi? - Rozległ się głos ponownie matki który zaraz poprzedził głos ojca, siedzieli w jadalni i całkiem szybko się podnieśli by zobaczyć się ze swoją dziedziczką. Pierwsze na co zwrócili uwagę to bandaże i jej zmęczona pusta mina. Dla wielu nie różniłaby się ona od tej którą miała zazwyczaj, nie dla nich, oni widzieli, że było w niej dużo więcej bólu i smutku niż przedtem. Nie trudno zgadnąć co było potem. Rodzinny przytulas który okazał się bardziej bolesny niż zazwyczaj. Tym razem nie oczekiwała miłości ani jej okazywania, lubiła to jednak nie teraz, nie w chwili gdy zwyczajnie ją boli. Teraz mogło stać się tylko jedno, teraz mogły pojawić się pytania. Zasyczała podczas bliższego kontaktu, nie mogła inaczej, od razu odsunęła się cofając w tył co spotkało się z częściowym zdziwieniem ale zarazem i zrozumieniem rodziców.
- Rozumiem... - Powiedział ojciec spoglądając ponownie na jej bandaże. Nie wiedział właściwie jak powinien zapytać, czy w ogóle powinien pytać. Odniosła rany podczas tej misji lub zwyczajnie coś ukrywa, nie mnie jednak nie jest z nią w porządku.
- Chodź, zjedzmy coś, porozmawiajmy. - Zaprosili ją od razu do stołu. Nic dziwnego, że chcieli się nią nacieszyć od razu po powrocie, chcieli znać historię i opowieści jakie może im zaserwować ich córka po powrocie z misji. Wciąż jednak zmartwieni tym co ukrywała pod bandażami. Mogło to przecież nie być nic wielkiego i zwyczajnie się wstydziła. Mogło jednak też być dużo gorzej. Usiedli razem przy stole i matka zaparzyła herbaty. Było już dosyć ciemno i zbliżała się pora do spania, mimo to wszyscy zdecydowali się posiedzieć chwilę i nacieszyć się swoją obecnością.
- Opowiesz nam o swojej misji, o tym co się tam wydarzyło i jak sobie poradziłaś? Powiodła się? - Zapytała matka słodząc wszystkim herbatę. Uśmiechała się, chciała być dumna, była. Ojciec też słuchał z zaciekawieniem, czekał jednak na słowa młodej, też był zainteresowany jej opowieścią.
- Tak, powiodła się. Ja... Jestem zmęczona, moglibyśmy porozmawiać innym razem? Chyba napije się i pójdę spać... - Powiedziała w ich stronę przewracając zmęczonymi oczami z jednego rodzica na drugiego. Niby siedziała przy stole jednak nie podpierała się o niego rękami, nie chciała by wciąż bolące ją ręce otrzymywały dodatkowy nacisk, nie mniej jednak z samymi ranami było lepiej niż na początku. Teraz jednak środki przeciwbólowe podawane jej przez znachorkę przestawały działać a ona czuła się coraz gorzej z wielu powodów. Miała marzenie odpocząć.
Posiedzieli tak chwilę dalej dopytując się o jej misję którą zakończyła. Nie dowiedzieli się wiele ponad kilka ogólników w których wspomniała, że pojawił się tam ich znajomy Orito oraz, że był ranny i mu pomogła. Dalej wspomniała jedynie o włodarzu i ogólnym celu i problemie jaki próbowała rozwiązać. Nie zagłębiała się w szczegóły. Nie tej nocy. Po jakimś czasie mogła już swobodnie iść zająć się sobą. Łazienka była kolejnym przystankiem na którym musiała się zatrzymać przed udaniem się na spoczynek. Droga była męcząca a nie ma nic przyjemniejszego niż pójście spać na świeżo. Oczywiście, że musiała zacząć od odwinięcia bandaży, nie mogła na siebie wtedy patrzeć. Przemyła się co nie mogło być najprzyjemniejszą rzeczą na świecie w takim stanie, nie mniej jednak obwiązała później zarówno ręce jak i tors nowym bandażem. Tak jak na siebie teraz spojrzała zdała sobie sprawę, że będzie mogła nawet tak wyjść i chodzić jak mumia, nie będzie to w żaden sposób urągające. Ostatecznie udała się na spoczynek. Jej pokój był czysty, wysprzątany, matka jak wróciła to zadbała by nie osiadło na nim zbyt wiele kurzu.




Inoshima
Harumi


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 24 gru 2018, o 23:30

- Rok 385 - Zima -


" Zaznanie spokoju... "
Obrazek

W końcu mogła się położyć w swoim własnym łóżku, zasłużony odpoczynek w miejscu do którego się przywiązała a mimo to po kilkunastu dłuższych minutach mimo zmęczenia nie mogła zaznać spokoju. Nie mogła zasnąć i nie było to tylko spowodowane myślami o tym co się jej przydarzyło i tym martwym Hyudze. Niby sprawa została rozwiązana a wciąż nie czuła spokoju, Tetsu dostał to na co zasłużył, ścieli go za skrywanie wroga, czy jednak zasłużył na tak surową karę?
- Ikaru-sama zajął się wszystkim sam, może i nie miał wyjścia, musiał, tyle razy Tetsu stawał mu na drodze - Westchnęła sycząc przy tym jednocześnie. Nie tylko myśli nie pozwalały jej osiągnąć spokoju, mimo, że była zmęczona i najchętniej już by usnęła to ból wciąż dawał się jej we znaki, wciąż była przed nią wizyta w szpitalu i prawdziwych Iryoninja, mimo to, dalej nie powiedziała jak faktycznie została zraniona ani nie pokazała tego rodzinie, wstydziła się. Czuła się źle i wiedziała, że będzie tylko gorzej jeśli czegoś z tym nie zrobi. Pieczenie stawało się nie do zniesienia już w tym momencie. Przewracała się z boku na bok starając się znaleźć odpowiednią pozycję, żadna jednak nie pozwoliła jej wytrzymać dłużej niż kilkadziesiąt minut. To był moment w którym zdecydowała, że nie może dalej próbować, przyszedł czas rzeczywiście zająć się ranami.
- Myślałam, że to co zrobiła znachorka wystarczy, miała racje, powinnam iść tam od razu... - Skrzywiła się podnosząc jednocześnie z łóżka. Skierowała swoje kroki do drzwi i wyszła schodząc na dół do pokoju rodziców. Oni jeszcze nie spali, dopiero widząc bandaże owinięte w koło zarówno rąk jak i torsu zauważyli to co zdecydowała się ukryć na samym początku.
Weszła do pokoju z dosyć spuszczoną głową, nie mniej jednak tym razem nie byli źli, wiedzieli, że tak będzie.

- Myślałam, że wytrzymam i jakoś to będzie... Muszę jednak... Musi na to spojrzeć Iryonin... - Najważniejsze, że to powiedziała, prawda? Ostatecznie nie pozostawiało im to większego wyjścia. Ta noc musiała stać się dużo, dużo krótsza poprzez wizytę w szpitalu która okazała się być jednak przymusowym przystankiem. Inoshi ubrała się w coś luźnego i była gotowa. Ojciec właściwie musiał jedynie założyć buty, matka też. Wyszli całą trójką z domu i udali się pod osłoną księżyca do szpitala. O tej godzinie na ulicach nie kręciło się wiele osób, stąd też ich wyprawa odbyła się bez większych problemów. To wciąż był okres wojenny więc rannych nie brakowało, mimo to znalazło się miejsce i dla niej. Wpierw jednak musieli ją przebadać i wypytać o to co się stało.
- To była notka wybuchowa... - Odpowiedziała lekarzowi. Ojciec skrzywił się trochę, stał z tyłu, przez chwilę nie wiedział jak powinien zareagować na to wyznanie, notki zwykle kończą się trzy razy gorzej pod ziemią w grobie, częściowo po usłyszeniu poczuł ulgę bo wiedział, że miała szczęście, z drugiej strony to było bardzo niebezpieczne i martwił się, że akurat to się jej przydarzyło...




- Szpital -



Inoshima
Harumi


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości