Karczma "Akame"

Re: Karczma "Akame"

Postprzez Hitsukejin Shiga » 28 lis 2018, o 21:12

Misja D Haruzen 1/15

Tyle spraw w małym mieście, nie widziałeś tego jeszcze, ooo... Nie, to nie ta bajka. Tutaj jest tylko zniechęcenie, niezadowolenie, rezygnacja, obojętność... Tak. Definitywnie naszemu małemu Haruzenowi przeszkadza to, że Uchiha porzucają swoje drogi, swoje korzenie. Przecież w korzeniach każdego klanu i rodu leży co innego. Korzeniami rodu Uchiha nie jest wcale to, że posiadają wrodzoną cechę - posiadanie szkarłatnych oczu - tylko coś, co sięga dużo, dużo dalej niż te oczy pełnie nienawiści niosące śmierć. Coś pierwotnego... Coś czystego i zarazem oczyszczającego... ogień. Uchiha zdają się zapominać o tym, że to własnie ogień stanowi o ich potędze, piękny żywioł który pokazuje co jest prawdziwe, a co niewarte egzystencji - ogień oddziela ziarno od plew, oczyszcza ułudę i zasłonę sztucznych obietnic... zostawia tylko sedno.
W karczmie jak zawsze są ludzie. W każdej karczmie w tym pieprzonym świecie zawsze ktoś przesiaduje. Przegrani którzy nie mają nic lepszego do roboty, ludzie na misji którzy próbują powsciągnać języka, jednostki którym po prostu musi upłynąć czas. Coś musi się zmienić, a w czym karczma jest gorsza od ulicy? No w niczym, a jeszcze alkohol mają.
Trzy stoliki prócz twojego są zajęte. Co tam ciekawego się dzieje? Przy jednym z nich siedzi młoda para, bardzo młoda... Aż chyba zbyt młoda, by znajdować się w karczmie. Rozmawiają głośnym szeptem o jakimś problemie, coś... ich wyraźnie trapi, coś wyraźnie niepokoi i w czymś potrzebują pomocy. Przy drugim stoliku w shogi gra trzech mężczyzn, wspominających o pewnym użytkowniku ognia który dołączył ostatnimi czasy do Uchiha. Dość znaczącym, jednak widać, że nie chcą towarzystwa - ucha jednak można zasięgnąć, he he, nadstawić i podsłuchać. Trzeci stolik to mężczyzna bez nogi, o kulach. Chlejący na umór, marudzący sam do Siebie, że przydałby mu się ktoś sprawny. Chyba liczy, że chłopiec, narzekający na problemy obok swej wybranki, go usłyszy i oderwie się od miłości życia i problemów swych, by mu pomóc... Żadne nie zwraca na Ciebie uwagi.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Karczma "Akame"

Postprzez Haruzen » 28 lis 2018, o 21:23

Co za nudny dzień. Kompletnie nie ma co robić. W końcu nawet piwo pite w pojedynkę nie stanowi żadnej atrakcji. Wypadałoby znaleźć jakieś towarzystwo i może lepiej, żeby było to towarzystwo dla mnie, a nie dla piwa. W końcu jak wypiję ich jeszcze kilka, to minie mi kolejny dzień, gdy nie osiągnąłem niczego poza upiciem się. W sumie jednak, czy to coś złego? A niech, to nie ma sensu siedzieć tak w pojedynkę, skoro można napić się z innymi ludźmi. W końcu nie siedzę w tej karczmie sam. Tym młodzikom nie ma sensu przeszkadzać. Pewnie łamią jakieś zakazy będąc tutaj i wolałbym nie być tym chamem i sztywniakiem, który ich spłoszy. Kaleka jak widać tylko potrafi marudzić, do pogadania średnio się zapewne nadaje. W shogi natomiast chętnie bym pograł, nawet jeśli mam dostać łupnia. Zawsze to w końcu jakaś rozrywka.
Podchodzę do stolika mężczyzn grających w shogi dosiadam się i mówię:
- Dołączę do was, co wy na to? Głupio tak samemu siedzieć, a u was, to chociaż popatrzę jak wam gra idzie.
Haruzen
 

Re: Karczma "Akame"

Postprzez Hitsukejin Shiga » 30 lis 2018, o 02:41

Misja D 3/15
I bardzo, w sumie dobrze, że nie postanowiłeś zachlać mordy w samotności. Młokosów zostawiłeś samych sobie, bo stwierdziłeś, że nie chcesz wyjść... jak to ująłeś - na chama i sztywniaka. Nie postanowiłeś też zajmować się kaleką i wybrałeś grupę, która jest najgłośniejsza, a zarazem największe stanowi ryzyko, że dostaniesz po mordzie jeśli się coś nie tak do nich odezwiesz. W sumie decyzja bardzo odważna, ale też bardzo... lekkomyślna?

Kierując swe kroki do grupy grającej w shogi, Haruzen usłyszał jeszcze parę wzmianek. Wieść gminna niesie jakoby osobnik znany światu całemu ze swego ognia znalazł sie gdzieś w okolicach Sogen. Ci, chłopi grający w shogi to zwykłe mięcho armatnie. Ich największy kontakt z armią i rodem Uchiha to jeśli postanowią się poawanturować w okolicach Kotei i podpadną. No, to taki typ ludzi. Trochę ciemna gwiazda, trochę pechowa gwiazdka. Cóż zrobić, taki los. Nie wszystkim z górki, inni całe zycie pod górkę. Pewnie jeśli by Haruzen udał się do liderki i zapowściągnął języka u niej - czy może wyruszyć na poszukiwania "sławnej persony" albo postanowił odnaleźć infobrokera i zdobyć od niego informację - byłoby to dla niego wysoce przydatne.
Ale teraz na razie przydatne jest zajęcie miejsca przy mężczyznach grających w shogi. Nie skomentowali słowem przybycia Haruzena, tylko rzucili po sobie spojrzeniami. Dopiero gdy chłopak się odezwał...
-Ichiban czy to twój bękart się zgubił? - Mruknął jeden, mniej rosły do tego bardziej rosłego. Żaden z nich nie spojrzał na chłopaka dłużej niż przez sekundę lub kilka. - Chłopcze idź pij sobie w kącie bo jeszcze z krzesła spadniesz i głupi ryj rozbijesz z wrażenia. Bądź zdrów, żyj długo i jak najdalej odemnie. - Dodał drugi mężczyzna.
W tym czasie, węsząc awanturę, młoda para zniknęła. To chyba tyle z możłiwości pomocy im. A i kalece humor się poprawił widząc "lekkie gryzienie się" ludzi...
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Karczma "Akame"

Postprzez Haruzen » 30 lis 2018, o 13:28

No cóż, znałem takich, którzy w bardziej uprzejmy sposób spalali ludzi żywcem. Chciałem tylko chwilę porozmawiać, dopić piwo, nie miałem żadnych złych zamiarów, a tu proszę, z miejsca jestem obsypywany groźbami i obelgami. Z drugiej jednak strony... Jest to dobry sposób, żeby, pomijając bezsensowną etykietę i konwenanse, szybko kogoś spławić i się z nim nie męczyć. Owszem wolałbym, żeby zwyczajnie powiedzieli: "Kolego, nie przeszkadzaj nam.", jednak w gruncie rzeczy, co za różnica? Komunikacja zaszła, jest ona tak samo skuteczna i ja przekaz zrozumiałem. Nie mam co robić przy ich stoliku i nie ma sensu się narzucać.
- Hej, chciałem tylko popatrzyć na grę i napić się piwa. Skoro jednak nie macie ochoty, to dwa razy mi nie trzeba powtarzać. - mówię po czym wstaję od stołu i idę w stronę stolika z kaleką i mówię do niego - Co za nerwowe typy. Człowiek chciał się napić w towarzystwie, a ci z miejsca grożą i obrażają.
Haruzen
 

Re: Karczma "Akame"

Postprzez Hitsukejin Shiga » 1 gru 2018, o 02:45

Misja D 5/15
Kiedy Haruzen po tym jak został spławiony w bardzo niekulturalny sposób postanowił udać się do kaleki, ten od razu spoważniał i sposępniał - chyba żałożył, że chłopak zmierza w jego kierunku by ukarać kalekę za naśmiewanie się z tego, jak został potraktowany przez rosłych ochlejusów przed chwilą. Nie byłaby to pierwszyzna, nie byłby pierwszym i ostatnim który wykorzystałby słabość kaleki i brak możliwości ochrony samego Siebie przed atakiem. Widząc jednak brak negatywnych zamiarów, kaleka wyciąga ręke gdy Haruzen jest dość blisko.
-Yoshi. Zrozum ich synu, są agresywny bo coś się prawdopodobnie stało ich przyjacielowi. Do tej pory zawsze z Tsubasy przyjeżdzały zapasy i towary, a wożnica wracał z pieniędzmi. No to ich przyjaciel postanowił odwrócić proces i z towarami zawitać do Tsubasy. Taka symbioza, rozumiesz. Oni towary za hajs, a on hajs za inne towary. Krąg wolnego rynku czy jakoś tak. Ale z tego co usłyszałem z ich rozmowy, nim zaczęli gadać o tym co się podpala i wychodzi z tego bez szwanku, ich przyjaciel wyruszył z całym wozem różnych dóbr... No i trzeci dzień jak nie ma po nim słowa. Tsubasa to może dzień drogi wte i nazad, nawet jakby jechać naokoło. Możesz więc zrozumieć ich złość. Chcą grać, pić i zapomnieć. Przecież nie wyruszą po niego. To nie są shinobi, to zwykli ludzie. - Mężczyzna starał się utrzymywać pólszept. Miał być usłyszany przez Haruzena i nikogo więcej.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Karczma "Akame"

Postprzez Chise » 20 gru 2018, o 14:18

Misja D
7/15


Jak za pomocą magicznej sztuczki, płaszcz pociągnięty niewidoczną dla niewprawionego oka nitką poleciał prosto do dłoni właściciela. Nawet nie byłoby to takie dalekie od prawdy, bo przecież czakra i magia mają ze sobą wiele wspólnego, a dla postronnej osoby, nie zajmującej się czymś takim, nie różniło się praktycznie niczym. Tajemnicze, niewytłumaczalne zjawiska, niemal cudy dla niewtajemniczonych, po poznaniu podstaw i zasad rządzącym i jednym i drugim traciły już swój czas. I tak jak sztuczka, którą cyrkowiec wyjaśnił publiczności nigdy już ich nie będzie tak samo bawić, tak samo techniki przestawały się imponujące wobec osób, które je znały. Na szczęście lub nieszczęście kuglarza, ciemnowłosa panienka najwidoczniej nie znała się na sztukach ninja, bo na unoszący się płaszcz spojrzała z niebotycznym zdumieniem.
- Jesteś shinobim! - wysunęła prędki wniosek, co było na pewno lepszym określeniem niż czarodziej, choć do bajki nie pasuje. Coraz więcej klas zbierał ten przypadkowy przechodzień, do żebraczego rycerza dobrał właśnie zdolności maga, co czyni z niego.. Paladyna w ukryciu? A może mrocznego rycerza, przyczajonego w cieniach? Fabuła się zagęszczała, bo przecież by była historia, musi się coś wydarzyć, prawda? Przypadkowe spotkania nie są warte opisywania. Dziewczyna zsunęła rękę z ramienia marionetkarza i oparła je na jego przedramionach, patrząc na jego dłonie, zamyślona.
- Kiedyś chciałam zostać kunoichi.. - stwierdziła nagle, jakby sobie przypomniała - Ale nie mogłam. Jak jesteś dziewczyną urodzoną w wyższych sferach, to niewiele możesz - dodała z lekkim smutkiem, puszczając go w końcu. Zaczęła bawić się pierścionkiem na palcu, co mogło zwracać na niego uwagę, a było na co patrzeć. Wysadzane drogimi kamieniami dzieło sztuki mogło być na tyle drogie, by zapewnić utrzymanie okolicznym ludziom przez miesiąc, dziewczyn jednak obracała go na palcu jak zwykłą zabawkę. Ruszyła powoli, zaprawne uznając bez słowa, że skoro zgodził się na obiad to może wybrać gdzie. Nie wybierali się daleko.
Karczma "Akame" była niewielkim lokalem, oddalonym od centrum. Choć zdawać by się mogło, że pannica nie powinna znać takich miejsc, to poprowadziła chłopaka tutaj bez zawahania. Przytulne miejsce, a przy tym niemal puste - może przez nieodpowiednią porę dnia, ale większość stolików była pusta. Kelner, kłaniając się nisko, poprowadził ich do stolika i od razu przekazał im karty, po czym jak rącza gazela pomknął do kuchni i przyniósł nowym gościom dzbanek z wodą oraz szklanki, by mogli zaspokoić pierwsze pragnienie i opłukać gardło z kurzu gościńca. Zielonooka ledwo na nią zerknęła.
- Właściwie.. To mogę mieć do ciebie prośbę? To nic wielkiego. Po obiedzie oczywiście. Zapłacę - wyrzuciła z siebie nagle. Policzki miała czerwone, najwidoczniej nie przywykła do proszenia o pomoc, sama się plątała w tym, co chce powiedzieć.
Chise
 

Re: Karczma "Akame"

Postprzez Ayatsuri Juranu » 23 gru 2018, o 16:37

Co on sobie myślał? Nawet jeśli jego nici były niewidzialne, to taki ruch już go trochę zdradzał. Na szczęście nie zdradzał szczegółów zdolności, więc mógł zawsze zwalić na to, że tak na prawdę używa technik swoim płaszczem... To by było dziwne, ale nie niemożliwe. Ale zawsze można spróbować wyjść żartem z tej sytuacji.
- Nie shinobim, prędzej wędrownym sztukmistrzem. - biorąc pod uwagę wygląd i umiejętności, to była prawda. Trochę kradł tożsamość Tsukune, który się podał za wędrownego grajka, no ale cóż. To tylko żart - Ale u nas może być trochę inaczej. Zbyt ważne jest przetrwanie, by pozwolić sobie na elity i wyjątki. - westchnął jak zwykle nad swoim życiem, ale dał się zaprosić na posiłek i podążył za dziewczyną do karczmy, ufając jej na tyle, że będzie znała tu coś lepiej niż on, przybłęda.

Wzdrygnął się jednak na kontakt niższy niż na ramionach, bo już był za bardzo osobisty. Tak dawać się zbliżać obcym ludziom to przesada, bo przecież dzień czy dwa, a on ruszy w dalszą trasę, nie wiadomo gdzie, choć najpewniej ku domowi. Teraz jednak zarobił posiłek drobnym gestem, więc nie w sposób nie skorzystać. Z jednej strony było w dziewczynie coś pięknego, ale z drugiej strony, nie wiedziała, czego chciała od życia. Współczuł jej, że nie może wybrać własnej drogi, ale i on do końca nie działa tak, jak sam by chciał. Może tym bardziej przez rodzinną presję na zostanie shinobim tym bardziej się jej dziwił? Teraz ona się bawi błyskotkami bez nadawania im większego znaczenia, a on próbuje tchnąć życie we wszystko co napotka.

Gdy ledwie jednak zasiedli do stołu, nie było dużo czasu, gdy wyszła z kolejną prośbą, choć jak na razie była to prośba o możliwość jej przedstawienia. No cóż, nic dziwnego, bo w końcu wszyscy chcą mieć kogoś o niezwykłych zdolnościach na swoich usługach, nawet jeśli jest on dość nieudolnym shinobim, a wytrwałym podróżnikiem. Zawsze będzie można coś wymyślić, jak rozwiązać problem. Uśmiechnął się więc całkiem szeroko.
- Jeśli proponujesz zapłatę za prośbę, to już jest oferta... - zaczął od czegoś co nie było zbyt miłe, nawet jeśli była to żartobliwa poprawka, a jako iż ją i tak już męczyło proszenie kogoś o coś, to jednak się powstrzymał, a przynajmniej postanowił powstrzymać przed przyszłymi uwagami - Cieszę się, gdy mogę zrobić coś dla kogoś, wtedy moje działania nabierają większego sensu. Więc słucham uważnie... - obiecał jakby swoją poprawę pod względem bycia słuchaczem. Zresztą, pewnie była przyzwyczajona, że wszyscy jej słuchają i służą, więc będzie dla niej to dużo łatwiejsze.
Ayatsuri Juranu
 

Re: Karczma "Akame"

Postprzez Chise » 24 gru 2018, o 00:24

Misja D
9/15


Dziewczyna minimalnie zmarszczyła brwi, ale widocznie nie zastanawiała się nad tym zbyt wiele, przyjmując jego słowa za pewnik. W końcu, po co miałby kłamać? Bycie shinobim nie jest żadnym powodem do wstydu, prawda? Zawód jak każdy inny, strzelanie do siebie kulami ognia, zamrażanie przeciwnika, kontrolowanie śmiertelnie niebezpiecznych marionetek.. Uśmiechnęła się więc koniec końców i skinęła głową, nie dopytując dalej.
Zielonooka piękność zgrabnie nalała im wody do szklanek, przechylając lekko głowę na jego poprawkę. Nie wydawała się urażona tą.. Bezczelnością. Fakt, proszenie kogoś o pomoc nie było łatwe.. Ale może łatwiej było zawszeć jakiś układ? Złożyć ofertę? To już nie brzmi jakby była zależna od niego, ale jego stawia w pozycji nie znajomego, który spełnia prośbę, a pracownika. Potem zresztą dodał coś, co można uznać za wstępną zgodę, a co całkowicie ją rozpogodziło, bo uśmiechnęła się z wdzięcznością.
- Dziękuję! Byłoby naprawdę dobrze - odetchnęła, po czym położyła splecione dłonie przed sobą na stoliku - To naprawdę nic wielkiego. Prosiłabym cię, byś dostarczył kilka przesyłek.. Listów praktycznie - uśmiechnęła się promiennie - Proste, prawda? Z różnych przyczyn nie mogę pojawić się osobiście dostarczyć - dodała, markotniejąc - To długa historia, mająca związek z moim synem i mężem.. Nie chce teraz tego roztrząsać - westchnęła rozdzierająco, coraz bardziej smutniejąc, jakby choć sama wspomniała o tym, że nie chce wspominać, to jednak wspomnienia mimowolnie napływały do głowy. I nie były raczej miłe. Jakby wyczuwając chwilę, do stolika podszedł kelner z zapytaniem czy coś wybrali. Kobieta bez zastanowienia wymieniła jakieś danie, o którym tylko tyle było Jurano wiadomo, że jest z mięsa, a do tego wino z ume. Chłopak nie dostał żadnych ograniczeń, więc mógł zamówić co chciał. Dziewczyna nie wracała do tematu zlecenia. Za to pytała chłopaka skąd jest i co widział.. Raczej z czystej chęci umilenia sobie czasu niż jakieś potrzeby. Potrawy przyniesiono szybko i były dobrze zrobione. Nieznajoma jadła powoli i bardzo dystyngowanie, nawet kropelka sosu nie zaplamiła śnieżnej sukni.
Zaś po obiedzie wyciągnęła gdzieś z jakieś fałdki sukni trzy koperty i zaczęła tłumaczyć. Jedną, najcieńszą, poleciła dostarczyć na końcu i przekazać do siedziby władz. Zaadresowany był do liderki rodu Uchiha, Katsumi-dono. Druga, średnia, miała być dostarczona najpierw do pewnego mężczyzny w dzielnicy mieszkalnej, warunek był lekko dziwaczny - nie do rąk własnych. Miał dać to służbie i powiedzieć im, by odczekali z przekazaniem wiadomości minimalnie godzinę. Trzecia koperta była bardzo gruba i większa od pozostałych, miała trafić do recepcji szpitala.. Tyle, że miała pozostać anonimowa. Nikt miał nie wiedzieć od kogo pochodzi.
To było praktycznie wszystko, co przekazała. Juranu mógł pytać dlaczego tak i dochodzić prawdy.. Lub po prostu to zrobić. Na koniec jeszcze dodała gdzie miał ją znaleźć. W jej własnym domu, drogę do którego oraz jego samego dość precyzyjnie opisała.
Chise
 

Re: Karczma "Akame"

Postprzez Ayatsuri Juranu » 24 gru 2018, o 01:34

Ciężkim było dla chłopaka życie tu w nieznanym, gdy nazwy potraw nic mu nie mówiły. Chyba, że z treści przyrodniczych, w każdym razie dalekie były od znanej mu gastronomii. Pozwolił sobie na rybę, jednakże nic mu nie mówiły ich nazwy, bo u niego ciężko było zobaczyć wodę, nie mówiąc już o jakiś mieszkańcach w niej. Tak więc na pewno zabawnie musiał wyglądać próbując się zabrać do mięsa, którego nigdy wcześniej na oczy nie widział. Ba, w ogóle mięso jadł tak rzadko, że samo jego przeżuwanie było tak powolne i starające się nacieszyć smakiem, który dopiero poznawał. A jeszcze zabawa z jedzeniem ryby podanej w całości... To dużo komplikowało.

Opowiedział bardzo chętnie o tym, że pochodzi z Sabishi, lecz aktualnie wędruje, poznaje trochę świat, w szczególności chcąc zobaczyć morza i lasy, jednak całą zimę przewędrował, więc czas już będzie wracać do domu. Jednak obiecał, że nie wpłynie to na to, czy pomoże czy nie, gdyż to, że kierował się w swoje strony, nie oznaczało, że mu się tam spieszy. Przyszła jednak sprawa pytań, bo do swojego zadania zaczął być bardzo podejrzliwy, gdyż zbyt mocno przypomniało mu to sytuację sprzed wędrówki...

- Proszę wybaczyć moją podejrzliwość i wiem, że może być to dość rażące, ale trochę ostatnio miałem problemy też z pozornie prostym zleceniem... Gdy zostałem poproszony o odzyskanie kota od mężczyzny, z którym się rozstała moja zleceniodawczyni, a zastaliśmy tam zwłoki. - umyślnie pominął fragment o tym, że to właśnie ona go otruła i próbowała go w to wrobić, jakkolwiek niektórzy łatwo by wpadli, że mogła być w to jakoś wplątana - Tak więc chciałbym wiedzieć, dlaczego tyle zamieszania z dostarczeniem wiadomości... Jeśli pomyślę, że coś mi grozi w związku z ich przekazaniem, gdy będę już je roznosił, nie będę się już poświęcał. - a więc stawia jej warunki, równie dobrze, może zlecić to komuś innemu, z tym, że... No cóż, nawet z nim miała pewien problem, jeśli chodzi o poproszenie - Więc może tak... Albo nie. Nie chcę tu nic sugerować, żebyś niczego nie wymyśliła na poczekaniu, bo taką opowiastkę łatwo będzie rozpoznać. O czym mniej więcej są te wiadomości. Pytam dla własnego bezpieczeństwa, nie zamierzam nikomu nic wydawać, bo wiem jak działa życie. Czasem trzeba rozwiązać jakąś sprawę po cichu... Ale drugi raz w ciemno nie pójdę.
Ayatsuri Juranu
 

Re: Karczma "Akame"

Postprzez Chise » 24 gru 2018, o 12:29

Misja D
11/15


Kolejne rozdzierające westchnienie wyrwało się z uroczych ust. Kobieta odsunęła od siebie talerz, za to nalała wina do kieliszków. Swój wypiła na raz, z doświadczeniem. Wstrząsnęła głową gdy przeszył ją dreszcz spowodowany cierpkim smakiem.
- Rozwiązanie sprawy po cichu.. - powtórzyła, potrząsając z zadumą głową. Czego to młodzi nie wymyślą! Co prawda dziewczyna nie była od niego dużo starsza, ale o ile bardziej doświadczona! Mężatka! Z dzieckiem! A czasem mówiła jak starsza pani nie mająca życia przed sobą.
- Tu żadne rozwiązanie już nie pomoże, ale.. Tak. Masz prawo do wyjaśnień - sapnęła. Chłopak naprawdę miał rację! Gdyby spojrzeć na to z boku, to nikt nie poszedłby w ciemno, mając tak dziwaczne instrukcje. A zwłaszczal ktoś, kto miał już przykre doświadczenia. Nie powiedział co prawda na głos co się działo dalej, ale łatwo było się domyśleć, że sprawa zapewne nie była wesoła po tym, jak odkrył trupa. Spojrzała na Juranu, po czym potrząsnęła czupryną, nalała sobie jeszcze raz i znów wypiła. Wzrok się jej trochę zamglił.
- O czym są.. - pogłaskała dłonią papier - Pożeganie. Raport. Dotacja - wymieniała po kolei łagodnie, muskając je dłonią - Nie grozi ci niebezpieczeństwo. Ani mi. Jedynie obawiam się, że w szpitalu z moich rąk tego nie przyjmą, mój mąż nie chce mnie znać, a władze... - zatrzymała się i spojrzała lekko załzawionymi oczami na chłopaka i zaśmiała się lekko histerycznym chichotem. Nie zwróciła nawet uwagi, że całkiem pomyliła kolejność tłumaczenia, ale i tak było dość jasne co do czego. Po co żegnać się ze szpitalem, składać raport mężowi czy dawać dotację władzy, prawda?
- Tu mnie masz. Zwykłe lenistwo. Nie jestem kunoichi, ale chciałam coś zgłosić, czego byłam świadkiem. Ale ten budynek przypomina mi o rzeczach, o których nie chce pamiętać, więc wolałam Cię poprosić - dodała miękko. Choć nie chciała tego okazać, to chyba potrzeba tłumaczenia nieco ją rozklejała. Jej życie chyba.. Chyba nie było jednak życiem księżniczki. Po poślubieniu księcia nie znikły wszystkie kłopoty. A może to alkohol? Skoro o nim mowa, to kobieta zdążyła znów sobie nalać.
- Więcej nie zamierzam ci tłumaczyć, więc jeśli nie chcesz tego robić to znajdę kogoś innego. Do takiego zadania nie potrzeba sztukmistrza - machnęła ręką iście arystokratycznie, po czym zupełnie niearystokratycznie chlusnęła sobie w gardło. Poklepała chłopaka po dłoni, jeśli była gdzieś na wierzchu.
Chise
 

Re: Karczma "Akame"

Postprzez Ayatsuri Juranu » 25 gru 2018, o 05:09

Opowieść dotycząca mężczyzny w pełni się zgodziła z tym, o czym myślał. Głównie przez swoje doświadczenie, bo gdyby nie kłótnie wśród par, mogliby to przecież dostarczyć sobie bezpośrednio, albo sami ukryć liścik. Trochę tracił szacunek do kobiety, która nie chciała zrobić nic sama, nie chciała ubrudzić rąk, a wysyłała ludzi do tak prostych rzeczy. Bo w końcu jak nie on, to znajdzie się ktoś następny, gdyż dla większości pieniądz miał większą wagę niż dla niej, z wysokiego rodu. Zastanawiała go jednak treść raportu i przyczyna dotacji, ale nie była to jego sprawa. On był tylko posłańcem, choć na posłańca najłatwiej zwalić wszelkie złe wieści. Dokończył więc grzecznie posiłek, żeby nie zostawić niczego, bo aż szkoda by była, żeby się zmarnowało. Unikał alkoholu i sączył wciąż wodę, tak zbawienny napój, który przecież nie wszędzie jest pod dostatkiem..

Rękawicę łańcuchową, którą zazwyczaj nosił dla ochrony na lewej ręce, zdjął zanim zasiadł do stołu, ale teraz stwierdził, że mu się zupełnie nie przyda nawet w późniejszej części dnia, więc po skończeniu posiłku owinął w brudny płaszcz i podwiesił pod torbą na ekwipunek.
- A więc zajmę się tym czym prędzej. - powiedział zdawkowo, potwierdzając w myślach swoją niechęć do ludzi do ludzi wyższych sfer, którzy potrafili mieszać w swoje sprawy przypadkowe osoby, bo sami nie zamierzają się czegoś podjąć. Jakkolwiek zaczęło się od pełni uprzejmości, teraz szacował jak bardzo pusta była jego towarzyszka i tracił do niej szacunek, ale nie znaczyło to, że jej nie pomoże. Szczególnie za opłatą.

Przyszła jednak pora, że i jedzenie zostało skończone, ona się upijała, a on raczył wodą. Rzeczy spakowane, przesyłki wrzucone do torby, która zionęła pustkami. Wstał i lekko skłaniając głowę ku niej na pożegnanie, skierował się ku wyjściu.
- Zobaczymy się niedługo. - miał nadzieję, bo nie chciał poświęcać zadaniu więcej czasu niż to potrzebne. Za swój pierwszy cel obrał szpital, gdyż tam chyba najmniej komplikacji mu groziło...


[z/t] -> viewtopic.php?p=107103#p107103
Ayatsuri Juranu
 

Re: Karczma "Akame"

Postprzez Ryou » 16 sty 2019, o 14:13

Wszystkie tragedie rodzinne dziewczyny zostały przez babcie na szybko nakreślone, choć nie dawało to bezpośrednio nic jeśli chodzi o cel jego misji to i tak mogło się przydać. Ryou skinął jedynie babci gdy skończyła mówić na znak że przyjął to co mówiła do informacji, a następnie pożegnał się i dał wyrzucić za drzwi. Stamtąd droga do karczmy miała zając mu już tylko chwilę.

Kiedy już był na miejscu wszedł do środka pewnie otwierając drzwi i lustrując całe wnętrze dogłębnie. Może dziewczyna po prostu znajdzie się gdzieś tutaj? Było to życzenie które raczej się nie miało szans się spełnić więc Ryou od razu przeszedł do głównego źródła informacji we wszelkich karczmach czyli karczmarza.
- Witam, nie wiecie może gdzie znajdę Kaori? Dziewczyna z fioletowymi włosami, na pewno się wyróżnia, a przez tą karczmę niewątpliwie przechodzi masa ludzi.
Avatar użytkownika

Ryou
Gracz nieobecny
 
Posty: 86
Dołączył(a): 4 sty 2019, o 20:34
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6855&p=108004#p108004

Re: Karczma "Akame"

Postprzez Kana Yuki » 16 sty 2019, o 21:14

11/15 Cirrus na niebie pogoda się zje...zepsuje!
[ Ryou - misja D ]



Obrazek


„Świat jest wszędzie taki sam
Tak się wlecze już, jak raz się zaczął komu
W każdym porcie będzie ścisk
W każdym ścisku dadzą w pysk
Jak mi tylko dadzą w pysk, już jestem w domu”

Lepiej wiedzieć więcej, niż mniej. Ot, cała prawda. Droga do karczmy zajęła Ryou parę minut. Od centrali monitorowanie osiedla z pięć minut. Pogoda na zewnątrz była piękna - słońce świeci, ptaszki ćwierkają. Wszystko zapowiada się słodko. Ale słodko nie będzie, moi kochani. Do tego wrócimy jednak za chwilę.
Wnętrze karczmy wyłożone jest drewnem o dziwnej, bordowej barwie co z pewnością trąca egzotycznym wykończeniem na tle innych miejsc w osadzie. Ściany zaś obite zostały ciemnym drewnem. Do środka wpada mało światła, panuje tutaj pewien uroczy półmrok.
Gdy Ryou przekroczył próg wszystkie oczy - znajdujących się w środku ludzi - skierowały się ku niemu. Zlustrowali chłopaka od dołu, do góry. Bardzo dokładnie, wnikliwie. Sam karczmarz od razu skinął na niego ręką. Nie pasował do przesiadujących tu chlejusów, mafiozów i innych im podobnym. Na pewno czegoś chciał.
— Hę? - mruknął gdy chłopak podszedł. — Czekaj... czekaj... Fioletowe włosy, niech pomyślę - podrapał się po łysej głowie próbując przywołać obraz Kaori.
— Ah, ta! Pracowała tu. Chwilę, ponoć mafia ją sprzątnęła.
Wzruszył ramionami, jego głos nie wyrażał żadnego smutku, żalu, a twarz nie przybrała znamion refleksji nad życiem. Bynajmniej. On mówił to tak, jakby umierające kelnerki były dla niego chlebem powszednim.
— Nie zamierzam mieć problemów - wskazał głową na dwóch, siedzących w kącie ogarów po czym nachylił się nad uchem młodzieńca.
— Jeśli zginęła, to znajdziesz jej mogiłę na cmentarzu. Nie pokazuj się tutaj więcej, bo skończysz tak jak ona. To nie miejsce dla młodych, niewinnych ludzi. - dodał cicho po czym odsunął wielką łepetynę. Uśmiechnął się i poczekał na wyjście chłopaka.


Kontynuuj tutaj: viewtopic.php?f=98&t=5739&start=15

BABULEŃKA
MARYNARZ
KARCZMARZ
Kana Yuki
 

Re: Karczma "Akame"

Postprzez Kizaru » 29 kwi 2019, o 11:27

Kizaru chodził po osadzie bez sprecyzowanego celu. Raczej się rozglądał i zwiedzał niż szukał czegoś konkretnego. Jako, że zbliżała się pora obiadowa, chłopak wszedł do pierwszej lepszej karczmy. Miejsce było idealne. Ciche, spokojne i małe. Nie to co męczące, śmierdzące starym piwem wielkie karczmy w centrum. Kizaru skinął na powitanie jedynym dwóm klientom karczmy i podszedł do szynkwasu

- Dzień dobry. Ukłonił się lekko. Poproszę to co pan poleci do jedzenia. Zdał się na karczmarza.

Ten od razu powitał go tym samym i odpowiedział szybko.

- Dzień dobry młodzieńcze, zaraz nałożę ci moje Curry, już lecę. Widać było, że klient działał bardzo ożywczo na zapewne znudzonego mężczyznę.

Po chwili przybiegł z miską, w której był ryż polany zielonym curry. Pachniało i było gorące, a to już coś. Kizaru zabrał się od razu do jedzenia, całkiem niezłego dania kiedy karczmarz opowiadał o przepisie i tym jak długo już je robi.
Kizaru
 

Re: Karczma "Akame"

Postprzez Harruchi » 29 kwi 2019, o 11:49

Kizaru Misja D
1/15

Kizaru może i zgłodniał i uznał, iż czas na obiad, jednak sądząc po zapełnieniu, a raczej jego braku, karczmy, niewielu innych ludzi uznało ów czas za porę na posiłek. Karczma była pusta, przez co karczmarz mógł, przysiadając się do młodego shinobi opowiadać mu o swoich sekretnych przepisach. W związku z tym, że Kizaru był zajęty jedzeniem, karczmarz zasypywał go nieustannym potokiem słów.
- ...przyprawienie wołowiny jest bardzo trudne. Należy dokładnie zważyć zarówno mięso, jak i ilość przypraw. Nawet jedno ziarenko pieprzu może pozbawić potrawę idealnego smaku. Prawdziwym jednak sekretem i wręcz panaceum w kuchni jest czosnek. Czosnek cudownie jest w stanie zastąpić praktycznie wszystko, czego kucharzowi zabraknie. Oto moja rada dla młodych kucharzy: "Nie masz pewności jak doprawić, dorzuć dodatkowy ząbek czosnku"... - niespodziewanie karczmarz na chwilę zamilkł, po czym z dużo mniejszym entuzjazmem dodał - A ja cholera, już trzeci dzień na dostawę czosnku czekam. Niedługo, nie będę miał żadnych przypraw i klientów głodnych będę musiał odsyłać.
Harruchi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość