Siedziba władzy

Re: Siedziba władzy

Postprzez Koala » 21 sty 2019, o 00:22

Każda recepcja miała to do siebie, że posiadała uprzejmą i miłą panią (z dziekanatu), która mile i uprzejmie siedziała i czekała na to, aż będzie miała możliwość kogoś obsłużyć. Z możliwością szła również przyjemność, jako że była oddana klanowi pod każdym względem, ciałem i duszą. Podpsywała tony papirzysk i przyjmowała kolejki do szacownej liderki z uśmiechem na twarzy i euforią w duchu. Budziła się codziennie pełna werwy i kładła spać, nie mogąc doczekać kolejnego dnia. To zawsze musiała być pani. Każdy normalny pan wolał już rąbać drewno, niż użerać się z upierdliwymi ludźmi. Takiej miłej i sympatycznej osoby nie zabrakło i tutaj, przy przyjmowaniu Chise oraz jej towarzysza. Znajoma twarz tej samej osoby (przynajmniej dla jednego z nich, heh) i na pewno znajomy głos, jak zwykle to samo, antypatyczne podejście. Bishamoten czuwała nad mieszkańcami Sogen i to nie z tą panią nakazywało załatwiać wszystkie sprawy bardziej istotne, więc oszczędzano wielu śmiałkom największego piekła z możliwych. Tak i oszczędzono go wam.
Katsumi była w swoim gabinecie i przyjęła was niemal od razu. Kilka minut czekania było zupełnie niczym, przecież niektórzy potrafili czekać na swoją kolej całymi dniami. Dwójka strażników przepuściła was bez najmniejszych problemów, zerkając tylko ciekawie na dwóch wypaczeńców. Czym innym niby mielibyście być? Ślepa, obdarta z rodowej dumy i Jashinista, który chodził za nią, jakby chciał stać się jej cieniem. Zlać z nią w jedno. Choć może to ona miała się stać jego cieniem? Nikt tu nie pochylał głowy, nie było równych i równiejszych. Byliście wy, równi sobie, oraz Ona. Dopiero Ona sprawiała, że Ład zostawał naruszony. Przecież równość była utopią i nikt nigdy nie próbował jej kultywować. Nawet samurajowie mieli tego, który stał ponad wszystkimi.
- Chise, Shiga. - Liderka spoglądała na was jednym, czarnym okiem. Na jej wargach gościł spokojny, sympatyczny uśmiech. Nie ten, który można było uznać za bardzo spoufalający się, raczej ten z rodzaju uprzejmych, którym obdarza się gości w swoim domu. Lecz tu gość w dom nie był panem w domu. Kobieta minimalnie się pokłoniła, jak to kultura wymagała, ale odczekała, aż to wy pierwsi się powitacie. Jak to kultura wymagała. Chyba już formalności sama sobie dopowiedziała, sama je wyceniła, przyglądając się w sposób nienachalny, ale przenikliwy zarazem. - Co was do mnie sprowadza?
Obrazek
This is a fantasy based on reality
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 867
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 14:07
Wiek postaci: 0
Multikonta: Shikarui

Re: Siedziba władzy

Postprzez Chise » 21 sty 2019, o 22:12

Przejść udało się im gładko. Chise nie przejmowała się ciekawskimi spojrzeniami ani nawet szeptanymi uwagami, choć strażnicy byli ponad to drugie. Byli zbyt dobrze przygotowani do służby, by czymś innym niż wzrokiem zdradzić swoją opinię lub niechęć, zbyt dobrze wychowani, zbyt sogenijscy. Nie żeby ślepa dziewczyna mogła zauważyć to, że ktoś się na nią akurat patrzy, więc po prostu poczuła ulgę, że nie musi czekać zbyt długo. Ulgę.. I delikatny stres. Pierwsze spotkanie z liderką to przecież nie byle co. Nie wiedziała czego się spodziewać. Szybko poprawiła włosy i przerzuciła warkocz na plecy, by po sekundzie znów go przerzucić przez ramię. Czy było wspomniane lekkie zdenerwowanie?
Do środka weszła wyjątkowo ostrożnie. Potknięcie się było ostatnią rzeczką jaką teraz by chciała, bo jak sądziła, to w jej przypadku zawsze jest to inaczej interpretowane. Nie jako zwykła niezdarność czy nieostrożność, roztargnienie, lecz właśnie jako objaw ślepoty, potwierdzenie jej nieudolności. Dlatego, choć może nieco sztywno, to wylądowała przed obliczem liderki bez żadnej wpadki. Zgodnie z panującym protokołem, ukłoniła się dość głęboko, by okazać szacunek, ale nie na tyle, by wyglądało to służalczo, a przynajmniej tak to sobie w myślach kalkulowała. Na szczęście wychowana była na tyle dobrze, że takie sprawy jeszcze ogarniała bez problemu. Zaczekała, aż to kobieta odezwie się pierwsza i wtedy wyprostowała się energicznie.
- Katsumi-dono - odezwała się z szacunkiem, kierując twarz w jej kierunku - Mam nadzieję, że zastajemy cię w dobrym zdrowiu - kurtuazja w Sogen była czymś podstawowym. Oczywiście, Chise nie oczekiwała zwierzeń ze strony liderki dotyczących jakichkolwiek dolegliwości, pytanie było grzecznościowe. Równie dobrze mogła zapytać czy nie przeszkadzają w obowiązkach, wyrazić życzenie pomyślnego dnia, opcji było multum. Jednak poza tym.. Trzeba było przejść do meritum, czyli do celu wizyty, a ten był dość prosty.. I skomplikowany zarazem. Mówiła na stojąco, nie ważąc się usiąść bez wyraźnego pozwolenia.
- Katsumi-dono, kiedy wróciliśmy z Kami no Hikage i zdawaliśmy raport Goro-san, wyraziliśmy pewne prośby, na którą on przystał - zaczęła dość okrężnie, ale szybko przeszła do konkretów - Jak zapewne Katsumi-dono wiadomo, wróciłam z pewnym bagażem, który na mnie ciążył. Przez pieczęć pod groźbą stanu zagrażającego mojemu życiu nie mogłam używać technik wymagających czakry, do chwili gdy osiągnę wytrzymałość, która wystarczy by nie doszło do przypadkowego uruchomienia tego przekleństwa. Z radością chciałam zameldować, że obecnie tego zagrożenia już nie ma, a zatem osiągnęłam wymaganą sprawność fizyczną. Przechodząc jednak do prośby.. Goro-san powiedział, iż w chwili gdy będę na siłach próbować uruchomić przekleństwo, klan mnie w tym wspomoże, zapewniając odpowiednie warunki i ewentualnie pomoc w razie gdyby.. Coś poszło nie tak - przypomniała, po czym nabrała głęboki oddech - Chciałabym spróbować, Katsumi-dono. To może być siła, która pomoże mi być bardziej użyteczną Kunoichi dla naszego klanu - zakończyła i lekko się ukłoniła. Dużo słów.. A wystarczyło kilka. Ale Chise przez to nadmierne zdenerwowanie jedyne o czym myślała, to żeby nie wyjść na nieuprzejma, nie obrazić, nie zrobić nietaktu.. Efektywność wypowiedzi gdzieś odfrunęła.
Chise
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hitsukejin Shiga » 22 sty 2019, o 13:17


Hold on, hold on with me...

I've lost a lot a in this game
Another everyday face with no name
I'm not selling misery
So won't you stay a while with me

I know that you are afraid
The traces of war linger on my face
But I'm not selling misery
Maybe one day I feel home again


Czy Pani z recepcji była miła? Ciężko powiedzieć. Sama mechanika działania miłych pań zewsząd, uosabiających zbrojne ramie administracji rządowej i regionalnej była taka, by zminimalizować kontakt z nimi do zera. Bo w momencie gdy musisz ten kontakt nawiązać, gdy musisz jakąś relację podtrzymać z tym przedstawicielem władzy... To już wsiąkłeś i nie ma dla Ciebie ucieczki. Zostaje mosh pit tylko nie na koncercie tylko od drzwi do drzwi od ściany do ściany od argumentu do argumentu. Wiadomix, że w momencie w którym nikt cie nie kieruje dalej tylko Pani z recepcji stanowi swoją osobą nieprzenikalny mur - twoja sprawa jest nie do rozwiązania i nie do załatwienia, można zrobić w tył zwrot i przyjść następnego dnia.
Shiga uśmiechnął się ciepło do recepcjonistki, tak jak nie uśmiechnąl się wcześniej nawet do Chise - w końcu do niej zazwyczaj nie było sensu się uśmiechać, a Pani recepcjonistka która nie robiła problemów... inna bajka, bóg na ziemi pośród ludzi.
Następnym etapem niedoli była straż przed samym gabinetem liderki którzy patrzyli się na Chise i Shigę jakby cyrk do miasta zajechał. Czy to lekka i cudowna aura płonących ogników wokól mnicha? A może chłodna i lodowata aura jaką roztaczała dookoła Siebie bezlitośnie mroczna niewidoma wojowniczka, której nie potrzeba wzroku by przewyższać umiejętnościami każdego w okolicy, no oprócz liderki oczywiście. Czy Shiga chciał stać się cieniem Chise, stojąc o krok za nią, ostatnio już od jakiegoś czasu.. Trudno powiedzieć. Ważne było, że on zastępował jej wzrok do tego stopnia, że jeśli ona nie widziała dziwnych spojrzeń to Shiga przechylił głowę lekko uśmiechając się nieco mrocznie i lubieżnie. Wiedział, jak działa na mieszkanców Sogen. W końcu był bardzo wyróżniającym się, sławnym na cały świat wyznawcą krwawego Boga. To taki zbrodniarz celebryta - jego bracia się wszyscy ukrywali jak szczury, podżerając resztki, gryząc po kostkach. A mnich starał się być znany wszystkim.
Tak dla odmiany.
Po wkroczeniu do gabinetu mnich przesunął dłoń, kładąc rękę pod swoim bokiem, a potem drugą, przytrzymując kimono. Ukłonił się zgrabnie, tak, jak podpatrzył u rodziców Chise którzy dla niego uchodzili za skrajny przejaw kultury i szyku z elegancją.
Nawet jeśli mówiąc szczerze byli aż przesadni z tym, obnosząc się swoimi wysokimi manierami jakby conajmniej była to złota biżuteria którą trzeba się pochwalić. Poprawił sobie kimono po wszystkim, zbliżając się nieco.
-Szanowna Katsumi-kakka. - Nie dodał nic więcej, gdyż ubiegła go Chise. Postanowił wiięc dać jej skończyć wypowiedź i swoją prośbę nim on wystosuje po co on przybył. Kiedy Chise wreszcie wydusiła z Siebie w przesadnie rozbudowanej wypowiedzi, że chodzi jej o zaprezentowanie swoich antykreatorskich zdolności, Shiga wystąpił krok na przód.
-Tak samo jak przy Goro-samie mówię, że mogę pomóc w manifestacji przekleństwa Chise i posłużyć za sparing-partnera. Zaryzykuję stwierdzeniem, że przetrwam więcej niż przeciętni shinobi. Wszystko by się przysłużyć rodowi. A skoro jesteśmy przy pomocy dla rodu, szanowna Katsumi-kakka... - Shiga wziął wdech, oddychając głęboko. - Goro-sama jako twój wysłannik potwierdził zgodę rodu na to, bym trenował Uchiha. Jak zapewne Szanowna wiesz, opracowałem wiele interesujących technik ognia, a to symboliczny żywioł dla rodu. Jestem chętny się nimi podzielić i ich nauczać, ku chwale rodu, obecną tutaj Chise nauczyłem jednej czy dwóch i sama może zaświadczyć o ich użyteczności... - Ukłonił sie jeszcze raz.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 24 sty 2019, o 00:54

I przybyli. Dwójka wiernych podwładnych Katsumi. On i ona, Uchiha i Jashinista. Nie napotkali żadnych problemów po drodze do gabinetu Shirei-kana. Nie musieli czekać nie wiadomo ile, nikt nie robił im problemów. W zasadzie wyglądało na to, jak gdyby sama Katsumi ułatwiała im wejście do środka. Zdecydowanie tajemnicze ogniki przy Shidze wzbudzały zainteresowanie przechodzących obok nich ludzi ale nie na tyle żeby aktywnie się za nim obracać. Niektórzy jednak byli zainteresowani parą bardziej. Mruczeli coś pod nosami z dość nieprzyjemnymi wyrazami twarzy. Chise mogła z łatwością usłyszeć wyrażenia pokroju "morderca" albo "potwór". Kwestia tego do kogo były one skierowane z tej pary pozostawiona została jej do interpretacji.
O samym gabinecie nie było sensu się rozwodzić. Całkowicie odizolowany od reszty budynku, przez drzwi nie przechodził nawet jeden najmniejszy dźwięk. Wnętrze stylowe i jednocześnie surowe, pełne rozmaitości pokroju ogromnych rulonów map w jednej z gablot albo szaf wypełnionych zwojami przeróżnych wielkości. Sama liderka siedziała rzecz jasna przy swoim biurku, całkowicie pustym. Za wyjątkiem kałamarza i niewielkiego pędzelka na drewnianej podkładce. No i sama liderka, prezentowała się tak samo dobrze i dostojnie jak zawsze. Nic się pod tym względem nie zmieniło. Kobieta wysłuchała ich i duetowi mogło się wydawać, że nieco się skrzywiła. Albo było to zwyczajne przewrażliwienie z ich strony, ciężko było stwierdzić. Coś jednak na rzeczy było.
- Rozumiem. Zanim to jednak nastąpi, chciałabym z wami porozmawiać na temat waszych poczynań jako reprezentanta Rodu Uchiha. A dokładniej, Shigi. - poważny i empatyczny ton, właściwy jej pozycji i dostosowany do sytuacji, dawał jasno do zrozumienia że coś było nie tak. Nie trzeba było być geniuszem do spraw analizy mowy ciała, żeby to dostrzec.
- Dotarły do mnie informacje, potwierdzone zresztą, o twoich dokonaniach w Kōtei. A dokładniej o odgryzieniu twarzy... już nawet nie ważne komu. I że po fakcie uklęknąłeś, najpewniej w celu odprawienia modłów do swojego boga. Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z konsekwencji twojego zachowania. Nie tylko na renomę Uchiha, ale też nastroje pośród innych ninja. - i oskarżenie padło. Mężczyzna w jednej chwili z gabinetu i prośby przeniósł się na proces sądowy. Gdzie osoba wydającą wyrok była, a jakże, Katsumi. I to Shiga był w tym momencie oskarżonym. O coś, co niewątpliwie miało miejsce.
- Dostałam wiele postulatów i próśb o ponowne rozpatrzenie twojej przynależności do szeregów moich podwładnych, tym bardziej przez list gończy wystawiony w Ryuzaku. I teraz bardzo realnie się nad tym zastanawiam. I daj sobie spokój podczas twoich wyjaśnień z tym oficjalną mową. Po prostu mów prosto i szczerze, same fakty.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2565
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG/Discord: Wolfig#2761
Multikonta: Mujin

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hitsukejin Shiga » 24 sty 2019, o 01:48


Hold on, hold on with me...

I've lost a lot a in this game
Another everyday face with no name
I'm not selling misery
So won't you stay a while with me

I know that you are afraid
The traces of war linger on my face
But I'm not selling misery
Maybe one day I feel home again


Shiga był przygotowany na poważną rozmowę z liderką, ale na temat treningu jej podwładnych, a nie tego, co zastał. Oczekiwał rozmowy na temat przeklętej pieczęci jaką na ciele Chise zostawił antykreator, oczekiwał rozmowy o nauczaniu i oczekiwał rozmowy o jego przyszłości w rodzie. Tymczasem spotkanie z raportem i wyjaśnieniem przerodziło się w oskarżenia rzucane bezpodstawnie w stronę mnicha, pełne głupoty i przeraźliwie głupie dla niego w samej podstawie, idei i założeniu. Mnich widząc co się święci zaczynał mieć przeraźliwą ochotę roześmiać się liderce w twarz i wyjść trzasnąwszy drzwiami. Sytuacja jednak obiecywała rozwinięcie się w tak żałośnie smieszny sposób, że nie sposób mu było to uczynić - w końcu strasznym marnotrastwem zasobów jest wychodzić z kabaretu dopiero po prologu, kiedy zapłaciło się za kilkuaktową całość. Widząc skrzywienie Katsumi jego twarz powoli sama zaczęła zdradzać uśmiech, a to co stało się potem rozwiązało supeł na worku śmieszności.
-Zawsze chętny porozmawiać o moich poczynaniach jako reprezentanta Rodu Uchiha, Katsumi-kakka. - Ukłonił się mnich po raz kolejny, w momencie gdy ukłon pozwolił mu schować twarz przed Katsumi, bo taki był głęboki, na ułamek sekundy pozwolił sobie by wdarł się na jego usta uśmiech rozbawienia, radosny uśmieszek rozbawienia warto zaznaczyć.
-Mógłbym w tym momencie kłamać i się wypierać, że nic takiego nie miało miejsca, a waszmości jedynym świadkiem może być dziewczyna ślepo oddana fałszywemu prorokowi Sentoshiemu albo dwóch Gazo którym osobiście darowałem życie i że nie można im ufać... Ale z całym szacunkiem nie mam zamiaru kłamać. - Odpowiedział w sposób bardzo pewny Siebie, nie ukrywając tego, że nie czuje winy własnej.
Mnich bez zawahania zrzucił ze swojego ciała kimono, ukazując plecy pełne blizn, ale całkowicie wolne od tatuażów Jashinistów.
-Kiedy Goro-san jako twój wysłannik rozważał moje przyjęcie do Rodu Uchiha kazał mi się rozebrać. Jak się dowiedziałem poszukiwał tatuażu który pokazuje czy mnisi Jashina są wierni kultowi czy nie. Jak sama widzisz, Katsumi-kakka, jestem całkowicie wolny od tego tatuażu, nie mam NIC wspólnego z zakonem Jashinistów oprócz współdzielenia z nimi przekleństwa czy jak kto woli daru nieśmiertelności. Jak doskonale zdajesz sobie sprawę zapewne Jashiniści by utrzymywać swój dar zmuszeni są składać ofiary, oddając pokonanych wrogów bóstwu Jashin poprzez modlitwę. Ja osobiście sam dowiedziałem się, że dar może się cofnąć i zacząć słabnąć jeśli nie składa się ofiar. Chise jest tutaj świadkiem, że przez ostatnie pół roku nie zgładziłem nikogo poświęcając go Jashinowi, gdyż podczas jednego z naszych sparingów jej cięcie mieczem mojego ciała nie aktywowało mocy regeneracji i zacząłem krwawić. Jak zarzynana świnia. Czas co jaki trzeba złożyć ofiarę by nie zacząć słabnąć to pół roku. Przez ostatni rok pozbawiłem życia WIELE osób, bandytów, psychopatów chcących mordować niewinnych, wysłanników samego Hana na Kami no Hikage. Uczestniczyłem w zabiciu jeźdzca Hana, Kabuto. Co odróżnia te zabójstwa od tego, którego dopuściłem się ostatnio? Tylko modlitwa. Nie sądze, by była ona gorsząca, jestem w stanie ci ją zdradzić, gdyż nie ma we mnie żadnego sentymentu dla sekretów i tajników kultu Jashina. Jak sama więc widzisz, Szanowna Katsumi, zmówienie modlitwy nad pokonanym jest raz na pół roku koniecznością którą niestety muszę wykonywać jeśli chcę slużyć rodowi w pełnej swojej sile i pełnej sile swoich umiejętności. Sytuacja mnie zmusiła, by był to pierwszy napotkany i pokonany wróg z racji tego, iż moje błogosławieństwo osłabło do tego stopnia iż stałem się niemalże śmiertelny jak przeciętny człowiek. A to niesamowicie obniża moją przydatność dla rodu. - Shiga kucnął do swojego kimona i ponownie zarzucił je na swoje ramiona, luźno.
-Jak dobrze wiesz zapewne, jeśli dotarły do Ciebie raporty Goro-samy, od jakiegoś czasu zajmujemy się z Chise kultem Proroka Kruka, Sentoshiego - Człowieka który w jakiś sposób przedostał się zza muru jako posiadacz kekkei genkai Gazo, a który jest wysoce niebezpieczny głównie dlatego, że posiada niesamowitą zdolność indoktrynacji. Przykładem tego może być dziewczyna którą zastali twoi ludzie w herbaciarni albo przetrzymywana w lochach Chisuzu. Są to osoby ślepo zapatrzone w swojego lidera, gotowe do każdego poświęcenia, pozbycie się więc tego zagrożenia z Sogen odpowiedzialnego za napady na wozy kupieckie i nękanie wsi Tsubasa, a także, jak tez się pewnie dowiedziałaś, fabrykowanie twoich listów i rozkazów jest koniecznością. Kiedy mieszkałem u Chise w nocy naszła nas kolejna wysłanniczka kultu Sentoshiego, a pojmana i spętana doprowadziła do herbaciarni gdzie był inny heretyk imieniem Mukami. Ten, gdy dziewczyna postanowiła przeciwstawić się woli Sentoshiego, postanowił ją zabić rzutem kunaia. Kunai wbił się w brzuch, raniąc mnie prawdopodobnie śmiertelnie. Zaatakowałem więc Mukamiego w jedyny sposób jaki miałem dostępny, a który nie zakładał użycia katonu i nie oznaczał spalenia herbaciarni. Żadnej broni nie miałem prócz nienapiętej kuszy na ręku, a kluczowe było zabicie Mukamiego by odzyskać błogosławieństwo i nie zginąć. Wykorzystałem więc to co miałem, ten oto potworny eksperyment Kakuzu który mnie porwał i, uwaga w cudzysłowiu, dzięki któremu nauczyłem się wiedzy o możliwości przeszczepiania kończyn i limitów krwi. - Wskazał Shiga na swoje piękne stalowe uzębienie, otwierając usta, od ucha, do ucha.
-W sytuacji gdy nie miałem innej broni, a nie chciałem użyć katonu jak miałem sobie poradzić z faktem bycia ciężko rannym i uzbrojonym przeciwnikiem? Zrobiłem to, co musiałem zrobić. Ku chwale rodu w osadzie na mokradłach przy granicy Sogen poskromiłem swoim katonem łącznie sześciu wyznawców Sentoshiego, a jednego, jako trzeciego, pojmaliśmy. Nie czuje się tutaj zbrodniarzem, Katsumi-kakka. Zwłaszcza że, Chise jest tutaj moim świadkiem, sam Goro-sama zdając sobie sprawę z konieczności składania ofiar zaproponował mi złożenie ofiary z Chisuzu i pojmanego bandyty pracującego dla gangu Sentoshiego. Czyli ofiarował mi dwójkę ludzi, bez rozprawy, przesłuchania, bez wyroku. Po prostu skazał ich na śmierć z mojej ręki. Chisuzu świadkiem, jeśli jeszcze żyje, tak jak i Chise, że zniesmaczony odmówiłem i posprzeczałem sie nawet o to z Goro-samą. Zabijanie w walce kogoś kto nastaje na życie nasze lub niewinnych to jedno, egzekucja na bezbronnym to zupełnie co innego. Dla mnie osobiście - skrajnie paskudna rzecz.
Mnich uśmiechnął się nieznacznie, bardziej by dodać sobie animuszu niż by kogokolwiek wyśmiać.
-List gończy wystawiony w Ryuzaku to sprawa sprzed lat, której nie miałem nijak czasu rozwiązać czy załatwić. Będąc bezdomnym kultystą bez powrotu do zakonu Jashina podjąłem się pracy u lokalnego przedsiębiorcy wątpliwych materiałów który jak się okazało poczuł zagrożenie w mojej osobie, a raczej w mojej nieśmiertelności i w tym, że nie będzie mógł się mnie pozbyć jak wszystkich innych współpracowników. W karczmie z jakimś dzikiem w nazwie zostałem napadnięty przez bandytów owego przędsiębiorcy, wywiązała się walka która zakończyła się masakrą wielu osób, a gdy próbowałem uciekać z Dzika ciężko ranny zastała mnie straż wezwana przez tego samego przedsiębiorcę. Dowiedziałem się, że nie czeka mnie rozprawa i możliwość zeznawania tylko bezapelacyjna kara śmierci, musiałem więc w walce ranić jednego strażnika i uciekać. Nie byłem goniony. Tyle i aż tyle. Czy chcesz wiedzieć cokolwiek więcej, Katsumi-kakka? Jestem dla Ciebie jak otwarta księga. - Mnich założył ręce na klatce piersiowej, przestępując z jednej nogi na drugą. Jeśli jest w sądzie to chyba zeznał wszystko co tylko miało znaczenie i więcej.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Siedziba władzy

Postprzez Chise » 24 sty 2019, o 02:54

Szczerze mówiąc, nie tego się spodziewała. Co prawda nie liczyła na jakieś peany pochwalne czy inne tego typu rzeczy, ale też nie sądziła, że zaczną od.. Opierniczu? Sądu? Zapewne było częściowo i jednym i drugim. Nawet nie wiedziała o jakiej sytuacji mowa i komu Shigą.. Odgryzł twarz, cokolwiek to znaczy? Czy miała to rozumieć dosłownie czy było to wyolbrzymienie? W sumie nie wyobrażała sobie tego i nawet nie była pewna czy człowiek fizycznie jest w stanie coś takiego zrobić, nie miała jednak powodu by nie wierzyć swojej liderce. Po jej postawie było widać zaskoczenie, nie wiedziała jednak jak ma na to reagować. Powinna coś powiedzieć? Czy może właśnie milczeć? Ale liderka powiedziała wyraźnie, że chce porozmawiać z nimi, może niegrzecznie będzie nie zabierać głosu? Uznała jednak, że musi coś powiedzieć.
- Ja.. Nie mam żadnych informacji w tej sprawie. Wybacz, Katsumi-sama - pokłoniła się grzecznie, by następnie zastygnąć jak posąg, trzymając przed sobą złożone ręce. Mogłaby w tej chwili udusić Shigę. Nawet nie za to co zrobił, bo szczerze, to mało ją obchodził los jakieś losowego nieszczęśnika, który padł ofiarą dla modlitwy. Sama Jashinistę zachęcała do złożenia ofiary, ze względu na słabnącą łaskę. Nawet sama forma ofiary, czyli jakieś odgryzanie twarzy czy coś takiego.. No mógłby tego uniknąć, ale ostatecznie to pal licho, skoro mleko się wylało. Ale za to, że nawet jej nie ostrzegł mogłaby go powiesić za jaja, gdyby miała pewność, że go to będzie bolało mimo daru.
Wysłuchała Shigi i w miarę jak opowiadał to mogła sobie w końcu umiejscowić tą sytuację. I miała ochotę ponownie trzasnąć go w twarz. Przepraszam, czy to nie ten pan nazwał ją Hanem za to, kazała mu usiąść? To kim niby był on w tym układzie?
Nie wspominając o liście gończym, o którym także nie raczył wspomnieć.
- Mogę poświadczyć o pozostałych wydarzeniach, Katsumi-sama. Poza tymi w Ryuzaku, gdzie Shigi jeszcze nie znałam oraz w herbaciarni, gdzie wyszłam wcześnie próbując znaleźć Sentoshiego bez pomocy jego wysłanników. Podążyłam po prostu innym tropem, który ostatecznie zaprowadził mnie na cmentarz, nieco wcześniej niż Shiga. Zresztą.. Na pewno otrzymałaś w tej sprawie raport, Katsumi-sama, nie będę więc zajmować cennego czasu na powtarzanie się - stłumiła ochotę by się ponownie pokłonić. Była poważna i dość beznamiętna, a przynajmniej się starała. Nie była jednak zapewne tak dobra aktorką, by ukryć drobne oznaki irytacji albo wkurzenia. Dość zrozumiałe w tych okolicznościach.
Chise
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 25 sty 2019, o 23:00

Katsumi niewątpliwie chciała poznać odpowiedzi na dręczące ją pytania. Poznać stosunek Shigi i Chise do tego incydentu i jego prawdziwe oblicze. Prosiła o fakty i o szczerość, ale chyba powinna dodać jeszcze "krótko". Jashinista zaczął długi wywód na temat swoich dokonań, stosunku do kultu Jashina i gdzieś tam wspomniał o całej sytuacji. Nadal z aktywną techniką, która najwidoczniej nie robiła żadnego wrażenia na Katsumi. A także zdejmując z siebie swoje ubranie i ukazując dowód swoich słów, że nie jest w jakichkolwiek stosunkach z kultem Boga Śmierci. Chise pozostała w tym na uboczu, jako że sprawa dotyczyła jej partnera. Ale nie siedziała cicho, wyraziła swoją opinię i poszanowała swoim zachowaniem cenny czas Shirei-kana. Przynajmniej i aż tyle. Kobieta siedząca za biurkiem pozostawała niewzruszona. Kiedy obydwoje skończyli, w pokoju rozległa się cisza. Przez kilka chwil, po których Katsumi postanowiła ustosunkować się do słów duetu.
- Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Wątpię czy była potrzeba wspominania o nich. A co do właściwego fragmentu twojej wypowiedzi, to twoja sytuacja to efekt wyłącznie twojego nieprzygotowania i zaniedbania obowiązku składania ofiar. Dlatego musiałeś dopuścić się odgryzienia twarzy tego człowieka w publicznym miejscu i na oczach świadków. A ja, musisz wiedzieć, nie mam zamiaru godzić się na takie praktyki na terenie jakiejkolwiek osady czy wioski w tej prowincji. - rzekła, patrząc to na Shigę to na Chise, jakby starając się upewnić że do każdego z nich ta informacja dotarła i ją sobie przyswoili.
- Okoliczności przyznania listu nie są ważne, ważne jest jego istnienie. I że negatywnie wpływa to na nastroje wewnątrz szeregów moich ludzi. Jeśli jeszcze raz dojdzie do czegoś takiego na terenie jakiejkolwiek osady na naszych terenach ponownie, cokolwiek związanego z nadmierną i niepotrzebną brutalnością albo twoimi praktykami religijnymi, to zakończymy współpracę. Jesteś najemnikiem pod rozkazami Uchiha, masz reprezentować sobą więcej niż dzikie zwierzę rzucające się z zębami na czyjąś twarz. A ty, Chise, masz pilnować żeby tego przestrzegał. Kwestię Goro rozwiążę sama, od razu po waszym wyjściu. Czy to jasne? - oto był wyrok. Twardy i ogłoszony przez władzę najwyższą prowincji. Co można było z tym dalej zrobić? Apelować o jego zmianę? O ułagodzenie? Pewnie próbować można, ale przewidzieć efektów nie było sposób. Nie zawsze przewidzieć da się skutki swoich akcji i słów. Postawa Katsumi odpowiadała wizerunkowi surowego przywódcy swojego Rodu - bezwzględna i surowa, nie dająca sobie w kaszę dmuchać byle podlotkom. Bez względu na to, ile uczynili dla Uchiha. Błąd to błąd.
- A co do sprawy kontroli twojego przekleństwa, Chise. - zmieniła temat liderka - Jeśli czujesz się na siłach, możemy spróbować. Kilku wysokiej klasy medycznych ninja będzie dostępnych podczas próby. Wyznaczyłam już odpowiedni teren. Daleko od wszelkich wiosek i osad, na wypadek gdyby coś poszło nie tak. Właściwie to jedyne, czego trzeba, to wasz udział. Nieśmiertelność Shigi czyni z niego, owszem, znakomitego sparing partnera. Jednak wasze relacje mogą być tutaj problemem. Z naszych archiwalnych zapisków ważnym elementem manifestacji mocy pieczęci miałyby być duże ilości negatywnych emocji, a ścierając się z bliską osobą może być z tym problem. Ale jeśli zechcesz podjąć próbę, z chęcią wszystko zaaranżuję. - zmiana tonu na bardziej łagodny, skierowanie się bezpośrednio do Chise i nawet użyczenie zasobów Rodu celem pomocy okiełznania mocy tajemniczej pieczęci. Wyglądało na to, że wszystko było już przygotowane od jakiegoś czasu. I dobrze, nie trzeba będzie marnować czasu.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2565
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG/Discord: Wolfig#2761
Multikonta: Mujin

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hitsukejin Shiga » 26 sty 2019, o 00:43


Hold on, hold on with me...

I've lost a lot a in this game
Another everyday face with no name
I'm not selling misery
So won't you stay a while with me

I know that you are afraid
The traces of war linger on my face
But I'm not selling misery
Maybe one day I feel home again


W sumie Katsumi mogła powiedzieć "krótko". Nie powiedziała. Powiedziała, że zależy jej na szczerości. A Shiga uznał, że jeśli nie powie wszystkiego co wokół faktów tylko same fakty to będą to jedynie półprawdy. W końcu zupełną koniecznością jest określenie kontekstu, jeśli chce się uznać prawdziwość czy fałszywość czegoś... Cóż.
Cisza była nie do zniesienia... ale była. Mnich postarał się z całą mocą by nie przestawać z nogi na nogę, nie kręcić się w miejscu. Pozostał nieruchomy, jak słup soli. Musiał zachowywać się poważnie. Okazać skruchę.
-Nie przepadam za składaniem ofiar modlitwą. Nie znam jednak innego sposobu na przedłużenie swojego błogosławieństwa. Ponawiam, że jedynym świadkiem była współwinna której uratowałem życia i dwóch dzikich. Ale rozumiem twoje słowa, Katsumi-kakka i zgadzam się z nimi. Co do negatywnego światła w jakim zostałem postawiony. Proszę o możliwość rehabilitacji. Pozwól mi pod superwizją twoich ludzi nauczać kapitanów Uchiha, którzy będą przekazywać moją wiedzę odpowiednim wojownikom. Rozumiem, że w świetle tego co zaszło nieodpowiedzialnym byłoby prosić o nauczanie młodzików bym nie dawał złego przykładu, dlatego proszę o możłiwość przekazania swojej wiedzy dla całego rodu Uchiha poprzez twoich najlepszych ludzi którzy będą mogli zakończyć mój żywot w momencie gdy uznają, że jestem bardziej Jashinistą niż wiernym sługą Uchiha. Ale to oczywiście po tym, jak posłużę Chise i Tobie, szanowna Katsumi-kakka, jako sparingpartner Chise. - Mnich po wszystkim przyklęknął na kolano i schylił głowę.
Co następne? Chyba jak sobie Chise wszystko ustali z Katsumi to wyruszać do wyznaczonego miejsca.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Ostatnio edytowano 28 sty 2019, o 01:46 przez Hitsukejin Shiga, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Siedziba władzy

Postprzez Chise » 26 sty 2019, o 01:59

Słowa Shirei-kan były ostre, ale jak najbardziej zasłużone. Miała rację - sytuacja wynikła z jego zaniedbania.. Mówiła o tym, jak to wpływa na morale ludzi - i miała rację. Wspomniała o tym, ale była też druga strona medalu, ta o której Katsumi-sama nie wspomniała. Była tylko trójka świadków, która to widziała. Trzy osoby, to nie całe miasto, można nakazać im milczenie. Jeśli tego nie zrobiła, to także miała swój udział w rozpowszechnianiu opowieści i plotek. Tego jednak młoda Uchiha nie powiedziała. Zmarszczyła jednak czoło na słowa o tym, jakoby miała pilnować przestrzegania zasad przez Shige. Oooo, to się jej nie spodobało. Jashinista był jej towarzyszem, przyjacielem, ale nie zamierzała być nianią odpowiedzialną za jego czyny. Ukłoniła się przywódczyni, nawet nie starając się ukrywać swojego niezadowolenia. Jaki to zresztą miałoby mieć cel?
- Szanowna Katsumi! Nie mogę nieustannie pilnować Shigi, by zachowywał się jak należy. Nie przebywany razem przecież razem cały czas - zaprotestowała spokojnie, ale zdecydowanie - Jedyne co mogę zrobić, to zwracać uwagę na jego zachowanie kiedy przebywamy razem. Ale może się okazać, że ścieżka kieruje nas w różne strony. Jedno z nas nie może rezygnować ciągle z czegoś - nie uniosła się, nie zaczęła się przesadnie denerwować jak to było w przypadku kiedy zabroniono jej opuszczać prowincję. Wtedy dostała nauczkę i nie powtórzyła tego samego błędu drugi raz.. Fakt, że tym razem stała przed obliczem samej liderki pomagało się opanować.
Dlatego niezależnie od odpowiedzi liderki mogła nadal kontynuować rozmowę, tym razem na temat z którym tu przyszła. Na wątpliwości Katsumi Chise uśmiechnęła się ponuro. Pierwszy raz od kiedy weszła do tego gabinetu.
- Uwierz mi, Shirei-kan. W tym momencie nie powinno być problemu z negatywnymi emocjami. Ale na wszelki wypadek, gdyby stało się tak jak twierdzisz, najlepiej byłoby gdyby był ktoś, kto mógłby w stanie go zastąpić - stwierdziła sucho - Mogę walczyć w każdej chwili - przycisnęła pięść do piersi i uniosła głowę. Niech w końcu to nastąpi.
Chise
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 27 sty 2019, o 01:01

Słodkie słowa lały się z ust Jashinisty. Gładko i bez większych zawahań mówił zdanie za zdaniem i ostatecznie chyba udało mu się osiągnąć cel. Nie miał zamiaru się z tego wyłgać, chciał powiedzieć prawdę w jak najlepszej dla siebie formie. Wszak wszystko co powiedział było prawdą, a na pewno już kłamstwem nie można było tego nazwać. Więc miał i czyste sumienie i powiedział co chciał. Liczył że jego słowa dadzą upragniony efekt i tak się chyba stało. Nadal jednak widać było po Katsumi nie zadowolenie z sytuacji. Logiczne, w końcu sama pewnie nie chciała takiego obrotu sytuacji. Konflikt zdecydowanie oznaczał niezadowolenie u jednej ze stron, ale w niektórych przypadkach był nieunikniony. Takich jak ten.
- Co do nauki to wstępnie zgodę udzielę. Otrzymasz pozwolenie na nauczenie swoich technik kilku wyższych rangą Uchiha, żeby ci mogli przekazać je dalej. Lista jest już zrobiona. Aczkolwiek pierw wolałabym zająć się sprawą aktywacji pieczęci Chise. - rzekła słusznie. Co miało większe znaczenie - kilka technik czy kompletnie nowe, niezbadane dokładnie możliwości od samego Antykreatora? Oczywiście mogła być to pułapka, zawsze istniało takie niebezpieczeństwo. Że Chise okaże się jedną wielką bombą. Dlatego też teren sparingu miał być odizolowany od reszty świata, z dala od innych wiosek. Jeśli chodziło o stronę organizacyjną, wszystko błyszczało. U Chise jednak ten błysk został przysłonięty sporą warstwą brudu, kiedy padło stwierdzenie o pilnowaniu Shigi przez nią.
- Oczywiście, nie będziesz go niańczyć. Aczkolwiek chciałabym żeby twój wpływ na niego był w miarę regularny. Dla jego dobra i dla dobrego imienia naszego Rodu. - odpowiedziała na krytykę swojej decyzji. Ciężko było oczekiwać po Chise, po kimkolwiek, nadzoru 24/7. Nawet jeśli był to Jashinista i nawet jeśli wydawał się mocno niepoczytalny. Trzeba było mu zaufać, jakkolwiek dziwnie to brzmiało.
- Doskonale - rzekła, słysząc gotowość Chise i Shigi do konfrontacji. Wstała ze swojego miejsca i skierowała się w ich stronę, podając niewielką mapkę z zaznaczoną lokacją. - Dzień drogi stąd. Środek lasu, zabezpieczony przed nieproszonymi gośćmi. Ktoś powinien wyjść wam na przeciw kiedy będziecie blisko i was tam doprowadzić. To tyle z mojej strony. Nie musicie się spieszyć, ale lepiej żebyście jutro byli na miejscu w okolicach południa. - odpowiedziała, kiwając im głową w geście pożegnania. Chyba pożegnania, ale ona raczej nie miała nic więcej do dodania. O dyskrecji i braku osób trzecich chyba nie musiała mówić, takie oczywistości powinny być... oczywiste, jakby nie patrzeć.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2565
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG/Discord: Wolfig#2761
Multikonta: Mujin

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hitsukejin Shiga » 28 sty 2019, o 01:44


Hold on, hold on with me...

I've lost a lot a in this game
Another everyday face with no name
I'm not selling misery
So won't you stay a while with me

I know that you are afraid
The traces of war linger on my face
But I'm not selling misery
Maybe one day I feel home again


Takiego obrotu spraw nawet mnich się nie spodziewał. Wszystko poszło... zbyt gładko? Tak, zbyt gładko to definitywnie jest to określenie które w tym momencie ma najlepsze przełożenie na rzeczywistość.
Kiedy tylko Katsumi otworzyła usta już znał jej werdykt, już wiedział co powie. Doskonale wiedział, że otrzyma odmowę. W końcu dla nich jest tylko bestią i nic nie wartym mnichem który się przypałętał.
-Rozumiem odm..co? Ach. - Przez chwilę zaniemówił nie wiedząc co ma powiedzieć. Nic w tym momencie nie było odpowiednie i na miejscu, nic nie pasowało do jego ust na tyle dobrze by chciał je powiedzieć. Przez te krótkie ułamki sekund patrzył na Katsumi jak sroka w gnat, zastanawiając się nad zadaniem szybkiego pytania - co do kurwy? Uśmiechnął się jedynie po czym ukłonił bardzo, bardzo głęboko.
I nie podnosił głowy, aż wszystko nie zostało dodane i powiedziane. Zgarnął mapkę, wiedząc, że to on musi pokierować Chise, po czym ukłonił się jeszcze raz i dziekując Katsumi za audiencję - opuścił gabinet.

Z/T

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Ostatnio edytowano 1 lut 2019, o 21:39 przez Hitsukejin Shiga, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Siedziba władzy

Postprzez Chise » 29 sty 2019, o 00:29

W sumie sama się zdziwiła na tą zgodę. Sądziła, że jego niezbyt rozsądne postępowanie przekreśliło na to szanse, ale jakby pomyśleć.. To nie tylko Katsumi dawała Shidze szanse się wykazać, ale i Jashinista wyświadczał klanu przysługę, dzieląc się technikami, które stworzył całkowicie sam i które mogą być przydatne. Nie każdy nawet Uchiha się na to decydował, więc.. Może była to także forma zadośćuczynienia za to co zrobił? A także naprawy swojej opinii wśród klanowiczów? W sumie postępowanie liderki było bardzo sprytne. Zgoda nie powodowała żadnych negatywnych konsekwencji, za to mogła przynieść rozwiązanie wielu problemów, było to jednak rozwiązanie wymagające odwagi i ziemnej kalkulacji, nie opartej na sympatiach i antypatiach, a zwykłym porównaniu listy plusów i minusów. Nieco jej tym zaimponowała.
Ukłoniła się grzecznie na słowa shirei-kan skierowane do niej. Niczego więcej nie oczekiwała, jak tylko tych prostych słów potwierdzenia, że nie musi nagle przejąć opieki nad Shigą jak nad dzieckiem, na dodatek niezbyt rozgarniętym. Zresztą, co by to dało? Półtora roku podróżowali razem, pół roku mieszkał w jej domu i co? Pierwsza możliwa okazja gdy się rozdzielają i kończy to się jakimś odgryzaniem twarzy. A przecież podobno to ona była brutalniejszą stronę ich duetu, ha. Wielokrotnie jej to wypominał, że chociaż jest Jashinista to jest mniej krwiożerczy od niej.. I jedno wydarzenie i całe starania prysły jak banieczka. Za to z każdą minutą coraz bardziej czuła to jak bardzo jest to odpowiednia osoba na odpowiednim stanowisku.
Dostali mapę, instrukcję... I to chyba było pożegnanie. Chociaż nie mieli się spieszyć, to skoro był dzień drogi do miejsca próby i mieli się z tam stawić jutro koło południa.. Naturalne było, że potrzebowali wyruszać niedługo.
- Dam z siebie wszystko, Katsumi-sama - zapewniła na koniec, kłaniając się, żegnając i opuszczając ostatecznie gabinet.

/zt
Chise
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Keizo » 31 sty 2019, o 13:50

Misja C - 13/30
Sagisa

Arata pokręcił głową, wzdychając i odwracając na chwilę wzrok w kierunku klombów kwiatów, które niedługo rozkwitną na dobre.
- Niestety, nie dowiedzieliśmy się niczego co rozjaśniłoby na dobre okoliczności śmierci Ary - powiedział po dłuższej chwili ciszy, wracając w końcu wzrokiem do odwiedzającej go dziewczyny.
- Rozumiem jednak twoją dociekliwość - dodał, poprawiając rękaw swojej szaty i mierząc Sagisę od stóp do głów - Umiejętność bezinteresownego współczucia jest coraz rzadsza w obecnym świecie.

Mężczyzna wyprostował się i zaczął spacerować po ogrodowych alejkach. Po przejściu kilku kroków skinął na dziewczynę, by ta do niego dołączyła.
Wysypane chrzęszczącym piaskiem ścieżki wiły się między kwiatami, kępami trawy czy niskimi, rozłożystymi, regularnie przycinanymi drzewami.
Przez dobrych kilka minut panowała cisza. Arata najwidoczniej napawał się pięknem wiosennej natury, zapominając na chwilę o sprawie słoneczników i biednej staruszki. W końcu jednak odezwał się spokojnym, acz przyciszonym głosem:
- Ara zostawiła przed swoim odejściem jeszcze jedną wiadomość - rzekł, unosząc wzrok na horyzont - Obawiam się jednak, że zabrała ją do grobu - dodał, zerkając zaciekawionym wzrokiem na Sagisę. Zerwał z klombu obok którego przechodził sporej wielkości kwiat i podał go dziewczynie.
- Przespaceruj się, proszę, dzisiejszej nocy na cmentarz - powiedział - Dwójka stróżów będzie ci tam towarzyszyć, jeśli oczywiście zechcesz ich zabrać - zakończył z lekkim uśmiechem, po czym odszedł w swoją stronę, nie mając najwidoczniej Sagisie już nic do powiedzenia.


Jeśli idziesz -> viewtopic.php?f=98&t=5739&start=15
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
Gracz nieobecny
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Siedziba władzy

Postprzez Shikarui » 26 kwi 2019, o 10:11

Odpowiednio wcześniej obwieścił swoją wizytę u liderki. Umówił się trzy dni temu, by zakomunikować swoje przybicie, dostał potwierdzenie, że liderka jest wtedy wolna. Znakomicie. Niezapowiedziane wizyty często bywały problematyczne i kończyły się tym, że trzeba było czekać. Zwłaszcza, gdy byłeś naprawdę mało znaczącym, według hierarchii klanu, najemnikiem z... przypadku, jakby na to nie patrzeć.
Odziany w elegancką czerń, z cieplejszym kimono narzuconym na ramiona, które chroniło od zimnego wiatru, który przywiał ciemne chmury nad Sogen zapowiadające deszcz, skierował się do siedziby władzy. Przeszedł przez główną bramę, pozwalając sobie na ignorancję wobec strażników i skierował się prosto, znajomą drogą, do pokoju zajmowanego przez Katsumi. Nie zatrzymał się nawet w recepcji. Skinął jedynie głową w stronę znajomej pani, która tam zasiadała, dając znać, że sobie poradzi, że wie, że trafi. Całkowicie obca twarz dla niemal wszystkich, która potrafiła poruszać się po budynku.
- Sanada Shikarui do liderki. Byłem umówiony. - Obwieścił strażnikom, zatrzymując się przed właściwym pokojem i czekając, aż prawidłowa ceremonia się odbędzie. Oni mu otworzą drzwi, ogłoszą uprzednio, on wejdzie i... I wszedł. Drzwi za nim zostały zamknięte, a on spojrzał na liderkę, kłaniając się przed nią głęboko.
- Katsumi-dono. Nie zabiorę dziś dużo czasu. Dziękuję, że zechciałaś mi go poświęcić.
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1882
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Siedziba władzy

Postprzez Oshi » 29 kwi 2019, o 11:09

Chłopak zaufał zdrowemu rozsądkowi, podążając tuż za strażnikiem który postanowił wskazać mu drogę. Oshi nie przypuszczał nawet jak wielkie jest Sogen, wraz z dzielnicą klanu Uchiha, oraz rozległym portem z dostępem do wielu dróg morskich. Pochłaniając wszystkie widoki wokół siebie, dotarli wreszcie przed drewniane wrota prowadzące do serca Sogeńskiej władzy. Senju podziękował skinieniem głowy za pomoc w odnalezieniu tego miejsca, po czym zniknął w środku. Zazwyczaj nie przywiązywał wielkiej wagi do detali, takie miejsca jak to nie służyły do napawania wzroku... Tutaj miały podejmować się trudne decyzje militarne i polityczne. W tych ścianach niejeden los został skazany na potępienie, gdy inny w tym czasie odzyskał szansę...
Oshi odnalazł wreszcie pomieszczenie, gdzie stacjonował kapitan tego grajdołka. Po krótkiej chwili i kilku stuknięciach w drzwi, młodzieniec usłyszał gruby głos "zapraszając" do środka.
Standardowe wnętrze nie zrobiło na nim wielkiego wrażenia. Drewniany stół, stos papierów, mapy oraz jegomość o aparycji podobnej do nikogo. Senju wszedł zaproszony, siadając na wolnym miejscu. Właściwie to pierdzielenie tego gościa puścił mimo uszu, zastanawiając się czy przebity drewnianym palem też będzie taki wesoły... Dopiero gdy tamten przerwał na chwile, Oshi wyciągnął z kieszeni dokument na którym widniało wezwanie do Sogen.

- Kiepsko składasz fakty człowieku...

Powiedział posępnie, w chwiki gdy Burū zasyczał z jego klatki piersiowej. Obaj już z miejsca nie polubili tego typa...

- Nazywam się Senju Oshi, przybyłem na wasze polecenie...

Dodał jeszcze na koniec, starając się zwalczyć irytację... Coś mu się wydawało że owe zlecenie nie będzie przyjemnym przeżyciem.
Obrazek

Towarzysz podróży •<~

Obrazek

•Imię: Burū
•Wiek: 5 lat
•Płeć: Męska
•Wielkość: 80 cm

...*Wąż ukrywający się przeważnie gdzieś na ciele Oshiego, owinięty wokół szyji przyjemnie syczy mu do ucha gdy krew niemal wisi w powietrzu. Złote spojrzenie pionowych źrenic, niebieskie łuski mieniące się w słońcu zielonym odcieniem. Chłopak nadał mu miano Burū... Było to pierwsze co przyszło do jego głowy, gdy ujrzał jak mały gad wydostaje się z rozciętych wnętrzności większej besti.*...
Avatar użytkownika

Oshi
 
Posty: 604
Dołączył(a): 27 sie 2017, o 23:46
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: -Niebieskie włosy.
-Całe ciało pokryte tatuażem w motywach lasu.
-Zlote oczy.
-Wakizashi na plecach, przy pasie.
-Czerwony płaszcz, przewiązany w pasie rękawami.
-Typowe sandały do połowy łydek.
-Bandaże na dłoniach, sięgające do samych łokci.
Widoczny ekwipunek: -Plecak(Eventy/misje/wyprawy).
-Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=59104#p59104
Multikonta: O.O

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość