Siedziba władzy

Siedziba władzy

Postprzez Defrevin » 22 lut 2015, o 00:49

Obrazek
Siedziba władzy


Kluczowe miejsce dla funkcjonowania osady. Siedziba władzy jest centrum administracji całej prowincji. To tutaj podejmowane są najważniejsze decyzje. Ze względu na pełnione tutaj funkcje, budynek jest dość obszerny. Mieści się w nim recepcja, pomniejsze biura urzędników, ale także sala konferencyjna jak i siedziba głowy rodu. Wszelcy posłańcy i delegaci pozostałych prowincji właśnie w tym miejscu podejmowani są przez władze osady. Także tutaj zatwierdzane są misje dla Shinobich.

Ważne: Zarówno korytarzy jak i wejścia do budynku strzegą strażnicy
Jeśli masz ważną sprawę, pytanie lub potrzebujesz pomocy związanej z funkcjonowaniem forum, proszę wyślij do mnie prywatną wiadomość. Z chęcią zapoznam się ze sprawą i rozwieje wszelkie wątpliwości.
Avatar użytkownika

Defrevin
Założyciel Forum
 
Posty: 1944
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 22:31
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta: Kenshi

Re: Siedziba władzy

Postprzez Tsubasa » 31 lip 2015, o 01:34

Misja C 29/30 Tsubasa

Wykończenie czarnowłosego było już dużo ponad przeciętną. Nie można się jednak poddać przy samej mecie. Zostało tylko złożyć raport u odpowiednich władz. Nie trzeba dużo aby w tej sytuacji zdobyć uznanie. Tsu doczołgał się do siedziby, ale zanim tam wszedł siadł na ławkę, aby odsapnąć. Trzeba zdobyć siły, ponieważ opowiadanie o tak makabrycznym przeżyciu sporo jej wymaga. Gdy zebrał siły i odwagę pociągnął za klamkę i wszedł do środka. Był w swoich rodzinnych stronach, ale zapewne nikt go tu nie pamięta, bo nie mieszka tutaj tylko w kraju kupieckim. Przed wejściem do dowódcy osady i zarazem całego rodu trzeba było przejść kontrole u strażników. Nie będzie łatwo. I oczywiście tak nie było. Od razu zaczęto stawiać opór, ale czarnowłosy domyślił się, że jest jeden sposób aby nie denerwować strażników i zarazem przekonać ich, że nie jest wrogiem. Obudził Sharingana i popatrzył im w oczy po czym przemówił: Idę właśnie z misji i pilnie potrzebuję złożyć raport. Czy mogę? Po kilku chwilach, gdy uśpił swoje oczy, został wprowadzony do odpowiedniego pokoju. Zaczął się stres. Przed nim bowiem stał najsilniejszy Uchiha. Mimo wszystko zdobył się na odwagę i zaczął mówić. Opowiedział jak to została zlecona mu misja, jak został rozdzielony z Shingo, o podstępie planowanym przez trójkę bandytów. Po tym wszystkim położył zwój na biurku i powiedział następujące słowa: Jeżeli będzie potrzeba, mogę kontynuować misję i złapać pozostałą dwójkę. Oczywiście nie chcę tego robić sam, ponieważ teraz ledwo przeżyłem gdyby nie to. Powiedział po czym ponownie obudził swoje czerwone oczy. Tak naprawdę nie chiał mieszać się dalej w tą sprawę, ale czuł że gdy ją porzuci nie da mu to spokoju. Pozostaje tylko czekać na odpowiedź lidera...
Tsubasa
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kaien » 31 lip 2015, o 21:49

Misja C 30/30 - Epilogue
Teraz to już byla czysta, skoncentrowana sila woli. Chłopak nie miał czakry jeszcze przed chwilą. Jeszcze przed chwilą był bliski wyzionięcia ducha. Gdyby tylko wiedział, że kilka prowincji dalej, w Ryuzaku, zdrajca jego klanu, Shingo, zabijał jego klan. Pewnie od razu z miejsca by się zebrał w sobie i działał. A teraz? Zdyszany i zmęczony, zmuszony by siadać do odpoczynku, bo bez tego ani rusz, nie mógłby kontynuować. Dotarl jednak do Sogen, na jednym ciągu, nie padając po drodze. A to już było osiągniecie. Dotarł do siedziby klanu, do straży... Ci słysząc go i widząc oczy przepuścili biednego i ledwo żywego chłopaka.
Ten o mało co nie wtoczył się do pomieszczenia...
Zdał raport. Oczekując... cukierków? Pochwały? Och nie, kolejnej misji! Członek Rady, bo toż to nie był Lider, ten gdzie indziej zabawia aktualnie, podszedł do chłopaka i położył mu ręke na ramieniu.
-Dobra robota. Zgłoś się przy wyjściu do Zakeru Uchiha, na lewo pierwsze drzwi. Da ci wypłatę. I powiem.. Spisałeś sie. A na misje na razie nie licz. Musisz dojść do Siebie. Nie możemy od razu ryzykowac zycia kogos kto przebudził naszą dume. Odmaszerować!
Po tych miłych słowach wyprowadził go z gabinetu.

Teraz odpisz, ze wychodzisz, bierzesz hajs... I misja wykonana. Gratulacje. B ęda następne.
Kaien
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Tsubasa » 31 lip 2015, o 23:32

Misja C - Tsubasa [Koniec]

Czarnowłosy bardzo zadowolony z pochwały dość szybkim krokiem jak na jego obecny stan wyszedł z pokoju. Oczywiście uprzednio się kłaniając. Pewnie nie chciał tak szybko opuszczać tego pomieszczenia, ale skoro został wyprowadzony nie było innej rady. Nie będzie się przecież opierał tylko po to aby posiedzieć trochę dłużej w siedzibie władz. Z tylu emocji Tsu zapomniał do jakich drzwi miał się udać. Na lewo czy na prawo... chyba lewo, tak na lewo. Puk, puk. Wchodząc do środka wsunął trochę głowę, aby zobaczyć czy ktoś tam jest. A i owszem był tam ktoś. Zaraz nawet okazało się, że jest to Zakeru, ponieważ podszedł to wyczerpanego Shinobiego i wręczył mu wynagrodzenie. Misja została oficjalnie wykonana. Teraz Tsu chciał zacząć trening, ale najpierw najlepszą decyzją byłoby udać się do lekarza, a później rozważyć powrót do Ryuzaku...
Tsubasa
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hakai » 29 paź 2015, o 16:59

Spacer po sogen nie mógł obejść się bez wizyty u siedzibie tutejszej władzy. Miał być to sam koniec mojej wędrówki niczym wisienka na torcie zakończyć moją przechadzkę tutaj. Najpierw mur potem zwiedzanie okolicznych terenów i wydawanie pieniędzy na totalnie zbędne mi rzeczy a teraz tu. Chymm to nie była taka nudna wycieczka. Nawet zdążyłem sobie trochę potrenować. No ale dobra. To chyba siedziba do której chciałem dotrzeć. O czym to ja Hakai przyszły bóg wojny i zbawiciel tego świata mógł by rozmawiać z tutejszym przywódca ? Nie wiem. Może będzie miał dla mnie jakieś zadanie albo coś. W końcu tam gdzie ludzie tam i okazja do zarobienia na ich lenistwie. A zresztą... Zawracam. Już mi się tu znudziło
Z/T
Hakai
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kyoushi » 2 sie 2016, o 19:40

    Szybkość z jaką przybyli była zatrważająca. Bitwa odbyła się całkiem niedawno, jednak nie na tyle by głowa rodu nie zdążyła wrócić. Wręcz przeciwnie, spodziewali się, że mogą nawet dostać opierdziel za to, że tyle zwlekali. Ale cóż mogli poradzić, skoro gojenie się ran musiało zajść w swoim, naturalnym czasie, a i dojście trochę trwało. No i ich pogaduszki, które wciągnęły obydwu młodzieńców były zaiste, interesujące, ponieważ dotykały nieco klanu Uchiha. Tematem głównym było przebudzenie szkarłatnych oczu przez Jiro, który pod wpływem emocji i.. Niebezpieczeństwa poczuł, jak jego limit krwi płata mu figle i wzbudza w nim to, co może być ukochane i jednocześnie znienawidzone przez ród nadużywających Genjutsu. Po rozmowe na wejściu wioski białowłosy jeszcze dodał do kompana:
    - Cóż, w takim razie wiesz już jak aktywować kolejne stadia. A widzieliśmy ich różnorodność na wojnie.. I te oczy, które wyglądały inaczej niż wszystkich innych. To te, które potrafiły kontrolować, niszczyć czy też tworzyć. Chciałbym Cię pouczyć, że z wielką mocą idzie w parze wielka odpowiedzialność.. Do takich mi daleko. Niech zabawa trwa! - powiedział pozytywnie czerwonooki, któremu uśmiech nie znikał z ust. Dotarłszy do siedziby mógł zauważyć straż, która nie wyglądał na zainteresowaną, jednak na pewno ich zatrzymają. W końcu w jakim celu ktoś taki jak on mógł tu przybyć.
    Gdyby tak się stało to pierw przemówi do Jiro, który przybył wraz z nim:
    - Może pierw ja im powiem.. Przybyliśmy na rozkaz żołnierzy wyżej postawionych tuż po wojnie z klanem Senju u wzgórza czaszki. Zostaliśmy odesłani na rozmowę z nową głową rodu, nie jesteśmy jednak pewnie w jakim celu. Wykonujemy rozkazy. Czyż nie Uchiha Jiro? - zapytał klanowicza dość pewnie. Po tym wszystkim miał nadzieję dostać się do środka i mieć szansę na audiencję u liderki, która powinna się spodziewać tych odwiedzin. Ale czy tak się stanie? Tego jeszcze nie wiedział. W końcu, tak bardzo farbowany lis (tak, mam białe włosy, a Uchiha.. No chyba nie) może liczyć na cokolwiek innego jak zatrważającą ilość pytań. Dlaczego pomagał? Co tam robił? Cóż, spodziewał się tego, ale szedł w paszczę lwa. Zainteresowanie i ciekawość klanu szkarłatnookich była zbyt wielka. Zbyt duża pokusa, by jej nie się nie oprzeć..
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 534
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Kraków
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Jiro » 3 sie 2016, o 03:08

I oto jest, kulminacyjny punkt wyprawy dwojga shinobi, biało i czarnowłosego, oboje lizali jeszcze rany po tak wielkiej bitwie, która pociągnęła za sobą tyle ofiar, tyle dusz... Szesnastolatka gryzło to, od początku, mimo iż sam sobie, się do tego nie przyznawał, ale denerwowało go to, iż będzie musiał spowiadać się ze swych czynów, nowej przywódczyni klanu, które według niego były słuszne, oraz powątpiewał, czy ktokolwiek inny, na jego miejscu, zrobiłby wtedy coś inaczej, niż on, oczywiście nie licząc tych tchórzliwych, lub delikatnych osób, które wolałby się od samego początku trzymać z dala od wszelkiego rodzaju bitew. Tłumaczenie się więc, było według niego zbędną rzeczą, zwykłą stratą czasu i formalnością, a on takowych nie lubił, ale wiedział iż musi to zrobić, w przeciwnym wypadku i tak pewnie posłano by po niego strażników, ale mogłoby być też zupełnie odwrotnie, przecież w całym tym chaosie spowodowanym wojną, próbami odnowienia pokoju, oraz odbudowy i rekompensaty strat, ktoś po prostu mógłby zapomnieć, o dwóch osobach, które przecież nie były jeszcze kimś ważnym i możliwe iż nikt by nie pamiętał o tej sprawie, wśród tego całego zgiełku. Z rozmyślań, które powoli i niezauważalnie, zaczęły wchodzić młodzieńcowi w nawyk, ponownie wyrwał go Kyoushi, który znowuż poruszył temat dojutsu, które posiadał klan Uchiha, w tym też i Jiro.
- Tak... Te oczy... były ciekawe i powątpiewam w to, iż można zdobyć je typowym dla Sharingana sposobem, inaczej byłoby znacznie więcej użytkowników tego dojutsu, a jakoś nigdy o nim nie słyszałem. - powiedział, przeniósł się teraz myślami do wieży, w której było torturowanych tyle osób z klanu Juugo, ale najbardziej w głowie utknęła mu ta scena, w której uświadomił sobie iż nie ma szans z potęgą Mangekyou Sharingana Kazuyoshiego, kontrola nad ludźmi, czarne płomienie i bóstwo, osłaniające użytkownika własnym ciałem, z potężnej chakry, to wszystko budziło w nim ciekawość i ekscytowało. Stanęli przed strażą, która pilnowała wejścia do sali, w której zapewne zastaną nową przywódczynię, wtedy odezwał się Kyoushi, wyjaśniając po co tu są, w końcu tak po prostu strażnicy by ich nie puścili, bo niby po co, na kawę i ciastka?
- Dokładnie, jest w środku Katsumi-sama? - powiedział, po wymowie białowłosego, a pytanie rzucił, tak, dla pewności, jeżeli ich wpuszczą, oczywiście wejdzie do środka.
Jiro
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 4 sie 2016, o 02:30

Nie trudno było trafić do siedziby władz Sogen. Sama budowla wystawała ponad zwyczajne domostwa i przewyższała je swoimi rozmiarami wielokrotnie. To tutaj też spotykały się główne ścieżki, które rozlane jak atrament po kartce rozciągały się po całej osadzie. Dwójka braci w boju spokojnym krokiem podeszła pod drzwi do środka, które w tym momencie były również strzeżone przez duet strażników. Postawni, czarnowłosi mężczyźni zagrodzili drogę młodzieniaszkom własnymi ramionami. Wyższy, stojący z prawej strony, miał na sobie charakterystyczną, ciężką zbroję stworzoną z grubych, szkarłatnych płyt. Przy pasie miał O-katanę, czyli nieco dłuższą wersję katany. Drugi nie ukrywał się za metalem. Miał granatowy strój, a na to zarzucony czarny, długi płaszcz, który skrywał jego dłonie gdzieś w opadających rękawach. Nie zdążyli się nawet odezwać, gdyż białowłosy zaczął już tłumaczyć powód ich wizyty. Uzbrojony mężczyzna nieznacznie się uśmiechnął na słuch, że proszący o audiencję uczestniczyli w bitwie. Kpił z nich? Któż to mógł wiedzieć.
- Czcigodna Katsumi-sama aktualnie urzęduje w swoim gabinecie. - odparł niższy swoim chropowatym, aczkolwiek przyjemnym dla ucha głosem. - Zaczekajcie. - dodał i spokojnym krokiem wszedł do środka. Pozostały strażnik przyglądał się dokładnie to Kyoushiemu, to Jiro, jakby wzrokiem badając wszelkie ich możliwości fizyczne oraz kombinacje ataków na jakie mogliby sobie pozwolić. Nie odezwał się jednak ani słowem, a jedynie z tym ledwo widocznym uśmieszkiem obserwował. Minęła minuta, a może dwie zanim wrócił drugi mężczyzna.
- Możecie wejść. - odparł do zebranej dwójki, po czym przeniósł swoje czarne oczy na współpracownika. - Odprowadź ich do gabinetu. - poinstruował wyższego strażnika, który gestem głową wskazał przybyłym, aby ruszyli za nim. I ruszyli. Przeszli korytarzami, aż w końcu stanęli przed szerokimi drzwiami, przy których znów stała dwójka strażników. Tym razem jeden trzymał włócznię zrobioną w całości ze stali, a drugi... zwyczajnie stał z rękami założonymi na piersi. Opuścił je, gdy zauważył nieznanych ninja, a drobne dzwoneczki, które miał przywiązane do rzemyka na nadgarstkach cicho zadźwięczały. Wejście zostało otwarte.
Do środka pierwszy wszedł strażnik w zbroi, który stanął na boku, odsłaniając widok na nową liderkę Rodu Uchiha. Katsumi siedziała za pustym biurkiem, lecz w rękach trzymała rozwinięty zwój, który wciąż czytała. Jej wzrok przesuwał od góry do dołu, aż w końcu podniosła go na tyle, by dostrzec Jiro i Kyoushiego, którzy weszli do środka. Shirei-kan w tym momencie prezentowała się zupełnie inaczej niż na polu bitwy. Przydługawa grzywka niemalże zasłaniała w zupełności prawe oko, a fale szkarłatnych włosów opadały na ramiona i otaczały obfity biust, który był wyeksponowany poprzez obcisłą bluzkę? Sukienkę? Nie miała ona dekoltu, a zwyczajny, przylegający do szyi, dosyć wysoki kołnierz. Słowem - była piękną, młodą kobietą, którą natura obficie obdarzyła.
- Czcigodna Katsumi-sama. Ta dwójka twierdzi, że nasi żołnierze wysłali ich, aby z porozmawiali z nową głową Rodu Uchiha. - powiedział strażnik wyjątkowo niskim i potężnym głosem. - Mam zostać? - dodał po chwili. Liderka delikatnie podniosła głowę i przymrużyła oczy. Jej mina nie wyrażała niczego szczególnego.
- Tak, moi ludzie mówili o tej dwójce zaraz po bitwie. Ich słowa są prawdą. Nie musisz zostawać, moje umiejętności są wystarczające jak na dwójkę nowicjuszy. - powiedziała, a strażnik kiwnął głową z szacunkiem i wyszedł zostawiając Jiro oraz Kyoushiego samych z Shirei-kan. Gabinet wcale nie był ogromny, a może tylko wydawał się mniejszy niż rzeczywiście był. Lwią część pomieszczenia zajmowały regały oraz szafki, które po brzegi wypełniały zwoje oraz różne papiery. Przy końcu stało biurko, za którym siedziała Katsumi, a przed nim cztery krzesła.
- Pewnie domyślacie się dlaczego rozkazano wam się stawić przede mną, prawda? Zacznijmy jednak po kolei. Przedstawcie się, powiedzcie kim jesteście i co sprawiło, że znaleźliście się w Sakai, na tej nieszczęsnej bitwie. - powiedziała i splotła ręce pod biustem, pochylając się jednocześnie do tyłu na fotelu. Nadszedł czas spowiedzi, od którego mogło zależeć dalsze życie młodej dwójki ninja. W końcu jeszcze w wieży usłyszeli, że będą "osądzeni" przez Katsumi-sama. Oto i nadszedł czas.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 805
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kyoushi » 4 sie 2016, o 15:54

    Jak nie trudno się domyślić, rzeczywiście, budynek siedziby Uchiha w Sogen robił ogromne wrażenie. Nie tylko jego wielkość, ale i architektoniczny zamysł, wywoływał ciarki w białowłosym, który nie przywykł do takich budowli i tego stylu, mieszkając całe życie w Sogen. Coś podobnego mógł spotkać w Antai, jednak to było odmienne. Budzące szacunek oraz podziw. Po chwilowej trasie, obydwaj bohaterzy dotarli do bram siedziby, gdzie ich oczom okazali się całkiem rośli strażnicy, gdzie żaden z nich nie miał jakiegoś oficjalnego munduru, czy czegoś podobnego, do czego przyzwyczajony już był Shiroyasha. Spojrzał na nich ukradkiem i tylko przez myśl mu przeszło, że.. To chyba specjalnie, takie wyjście, by przeciwnik nawet nie zwrócił uwagi z kim walczy. A może mundury im ciążyły? Cholera go wie. Tylko jeden z tych dwóch odziany był w jakąś wielgachną i prawdopodobnie ultra ciężką zbroję - był to milczek. Nie kto inny, jak obcinający wzrokiem ludzi typek, w którego głowie był miszmasz. Chyba sobie zdążył nawet z młodzieńców zakpić podczas monologu białowłosego, który był tym razem niewzruszony. Po co wywoływać burdy i to przed samą jaskinią lwa? Lwicy to znaczy..
    Ciekawe czy mamy inne wyjście niż tylko czekać. Pomyślał młodzieniec, skinąwszy głową na znak strażnika, który wydał rozkaz by zapoznać się z życzeniem księżniczki, liderki czy kogo tam przywiało i jaki tytuł nadało. Większy ze strażników został i przyglądał się młodzieńcom, co było nieco denerwujące. Nawet mała kropla potu spłynęła po czole czerwonookiego, który przełkną gorzką ślinę i stał dalej, rozglądając się, byle nie patrzeć na tego gbura czy to zboka. Nie wiadomo, czemu ich tak obcinał. Przynajmniej on nie wiedział - w końcu w myślach nie czytał.
    Po chwili wrócił ten pierwszy, który dał nieco radości młodzieńcowi, który usłyszawszy, żę może wejść, ruszył za strażnikiem, kierując się prosto do pokoju nowej głowy klanu Uchiha. Musiała być nie tylko ostra, ale i potężna. W końcu nie byle konus zostaje liderem. W sumie.. Hisato był konusem, jednak.. Jego oczy robiły różnicę. To pamiętał Kyu ze spotkania oraz z wojny, w której brał udział.. Mangekyou Sharingan.. Westchnął, a w umyśle tylko przebrnęły te słowa. Na spotkanie z wilkiem, szła ta biedna, biała owca. Tylko tyle mógłbym rzec, spoglądając na tę sytuację, gdyby nie towarzyszył mu członek tegoż potężnego klanu - Jiro Uchiha. No cóż, zawsze we dwóch będzie im raźniej.
    Jesteśmy.. Pomyślał, przekraczając próg biura, w którym urzędowała Katsumi. Pamiętam ją jak przez mgłę. W sumie tyle, że płaszczyła się przed innymi liderami.. Ciekawe jak wygląda z bliska.. A gdy tylko spojrzał na nią, a ona na nich.. Jego serce stanęło. Zaczął się delikatnie kłopotać. Kurwa.. Piękna.. Pomyślał, tylko szybko obczajając ją wzrokiem, tyle ile mógł zobaczyć zza biurka. Oczywiście nie obyło się bez westchnienia, jakby był zmęczony. Jednak nie był. Był podekscytowany, o ile nie podniecony. Wiadomo, piękne kobiety budzą wiele emocji, jednak musiał je teraz zachować tylko dla siebie, ponieważ w jej oczach, był tylko prostą miernotą. Wywnioskował to tuż po jej słowach, co nie było przejawem geniuszu czy też błyskotliwości. W końcu strażnik opuścił pokój, a oni zostali sami. No nie do końca, w sumie był tu też Jiro, o którym nieco zapomniał, gdy tylko się lekko obrócił, wciąż go widział. Ok.
    Czy się domyślamy.. Pewnie tak.. Nowa pani lider, musi wprowadzić swoje, nowe zasady. Pewnie dlatego.. Jednak nie odważył się tego powiedzieć na głos. Może nie tyle wiedział, co zdawał sobie sprawę z różnicy siły między nimi i jej.. Oczami, które dostrzegł tuż po bitwie. Były takie piękne.. A jednak tak krwiste.. Jej postawa, gracja i kobiecość (tak, biust też) przysłaniały świat Kyu, który rozpoczął mowę, patrząc nieco na jej grzywkę, tu na oczy, byle by jej nie.. Rozzłościć. Trzymał się i swoje oczy na wodzy.
    - Wybacz najście Katsumi-sama. Niech więc zacznę, nazywam się Shiroyasha Kyoushi. Jestem synem kupców i handlarzy z Ryuzaku no Taki, bez przeszłości w służbach. Pierwszy tego rodu, który dostąpił zaszczytu posługiwania się technikami oraz chakrą. A teraz do rzeczy.. - podrapał się delikatnie po tyle głowy lewą dłonią i lekko przegryzł wargę kontynuując swój niezwykle 'ciekawy' monolog - Jeśli powiem, że przypadek, to uwierzysz mi pani? - uśmiechnął się wymownie. Wyglądał na nieco zestresowanego, jednak mówił całkowitą prawdę.
    - Historia jest o tyle zabawna, że przybyłem tutaj z Ryuzaku wraz z Uchiha Takashim, z którym mieliśmy plan, spotkać się z byłym liderem - Hisato. Mój przyjaciel, Takashi, pragnął poznać nieco lepiej swój niezwykły limit krwi, a ja.. Po prostu przybyłem z nim. To, że trafiłem pod wzgórze, było o tyle przypadkowe, że wybrałem się w celu spotkania Hisato. No i się udało. Dotarłszy, dowiedziałem się o wojnie, jednak by móc skorzystać z jego atencji, musiałem się zaciągnąć - zasłużyć. Niestety, potoczyło się zgoła inaczej.. Hisato zginął, a ja.. Jak sama widzisz, teraz muszę się tłumaczyć przed tobą pani, zawracając tyłek.. W wojnie wykonywałem tylko rozkazy jako najemnik..- rzekł i momentalnie się uspokoił. Był spokojny, mówiąc całą prawdę, która sprawiła, że spłynęło po nim wszystko jak deszcz po rynnie. Ciekawy był jednak, co kobieta o tym powie. Czy będzie zła? Nie wiedział. Sam nie szukał sobie zwady. A w wojnie.. Dał radę, pomagając Uchiha w obronie nieszczęsnej wieży..
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 534
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Kraków
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Jiro » 5 sie 2016, o 00:24

Stali pod budynkiem, który jak już wcześniej było wspomniane, był duży i wyróżniał się, na tle innych budynków w Sogen, w końcu budynek, w którym urzęduje lider klanu, musi wyglądać lepiej, zawsze tak było, raczej nie było spotykane, by władze urzędowały w zwykłym domu, których tutaj było od groma, w końcu nasi bohaterowie byli w stolicy prowincji. Młodzieniec przyglądał się zbroi, którą nosił jeden ze strażników, niby standardowy pancerz, ale on lubił widok całego opancerzenia, jeszcze gdy ta zbroja nie blokuje aż tak poruszania się, to nic, tylko ubierać i lecieć na wojaczkę, ale do pomniejszych misji, preferował jednak lekkie opancerzenie, lub zwykłe ubrania.
Ten nieopancerzony, odezwał się jako pierwszy, po przedstawieniu sytuacji, przez białowłosego, widać było iż to on, jest tu od gadania, tamten drugi, był więc, jak było widać, od walki, typowy ogar, które posyła się na sprawiających kłopoty mieszczan, lub podejrzanych typów, krzątających się obok wejścia do tego typu budynków. Następnie, nasz lekko ubrany strażnik, udał się do środka, zapewne po to, by zapytać czy nasi bohaterowie mogą liczyć na audiencję i przy okazji uprzedzić o ich wizycie. Minęła już druga minuta, a wtedy otwarły się drzwi, gdzie stanął wcześniej wymieniony strażnik, polecił temu drugiemu doprowadzenie Jiro i Kyoushiego do gabinetu liderki. Więc nie zwlekając dłużej, cała trójka weszła do środka, minęła kilka korytarzy i zatrzymała się przed kolejnymi, podobnie opancerzonymi strażnikami, w formacie "jeden do gadania, drugi do rękoczynów", z tymże ten do gadania miał ciekawe dzwoneczki, które wydały dźwięk, przy ruchu jego rąk, a wtedy wpuszczono ich do środka.
Czekała tam już nowa liderka klanu Uchiha, piękna, młoda i hojnie obdarzona przez naturę, na tej loterii genetycznej, w której o byciu pięknym decyduje przypadek i szczęście. Czerwonowłosa siedziała przy swoim biurku, które było na końcu gabinetu, które przez te wszystkie pułki z masą dokumentów, zwojów i innych, różnego rodzaju wartościowych papierów, wydawał się niewielki, przed biurkiem było kilka krzeseł. "Ogar" przedstawił sytuację, przez którą trójka ta, zakłóciła pracę Shirei-kana, oraz zapytał się, czy ma zostać, jakby myślał że zaraz po jego wyjściu nasza dwójka rzuci się na tą kobietę z nożami. Oczywiście noże, przeciwko użytkowniczce Mangekyou Sharingana, raczej mało by zdziałały, wystarczyło jedno spojrzenie, jednego z oczu, by pokonać początkujących shinobi. Katsumi, w końcu przemówiła, odsyłając strażnika i potwierdzając słowa dwójki weteranów Bitwy pod Górą Czaski, a wtedy strażnik, jak na posłusznego pieska przystało, odszedł bez słowa, zamykając po sobie drzwi.
Padły więc pierwsze pytania, a spowiedź można było uważać za rozpoczętą, pierwszy odpowiedział Kyoushi, mówił prawdę, a Jiro słuchał, rozmyślając nad tym co powiedzieć, postanowił pójść za przykładem kolegi, przy okazji mógł posłuchać nieco o swoim towarzyszu broni, w końcu warto poznać swoich sojuszników, nie tylko od strony walki i umiejętności. Rozejrzał się nieco, ale raczej nie zobaczył nic, prócz sterty papierów. W końcu jednak przyszła kolej na niego, wtedy patrząc w oczy nowej liderki rzekł:
- Jestem Uchiha Jiro, początkujący shinobi, który nie pamięta swojego życia, sprzed roku, wszystko przez pewien... wypadek, a przynajmniej tak twierdzili lekarze. - odsapnął, ciężko mu było o tym mówić, nawet mimo tego iż umiał się kontrolować, myśl o tym iż nie pamięta własnego życia, była dla niego wyniszczająca, - Od niedawna słyszałem pogłoski o nadchodzącej bitwie, a jako iż nigdy takowej nie widziałem, postawiłem sobie za cel, zobaczenie jej. W tym celu udałem się do Sakai, podejrzewając iż bitwa będzie nieco bliżej stolicy klanu Akimichich, nie chciałem pokazywać się w osadzie, ale brak żywności i możliwości zaparzenia ziół, zmusiły mnie do wstąpienia, do najbliższej karczmy, która była w tejże osadzie, po uniknięciu awantury, spowodowanej ciekawością, oraz uzupełnieniu zapasów, byłem w drodze do Góry Czaszki. Będąc na miejscu zaciągnąłem się do wojska, nie mogąc ustać bezczynnie, gdy moi rodacy byli gotowi umrzeć. Broniąc wieży przed niespodziewanym atakiem Kaminari, zostaliśmy ranni i postanowiliśmy schronić się w wieży, czekając na posiłki, tam dowiedzieliśmy się o sekrecie, którego skrywały mury tejże broni, oraz o zdradzie stratega, Kazuyoshiego, którego pojmaliśmy wraz z posiłkami. Potem wieża została zniszczona przez chłopca, które Kazuyoshi podpalił jakimś czarnym ogniem, a gdy się wydostaliśmy, zostaliśmy oddelegowani na osąd, do pani. Ot i cała historia. - powiedział młodzieniec, nie czuł się winny, ba, nawet nie wiedział co to znaczy, czuć się winnym, jako że od czasu śpiączki, nie miał okazji się tak czuć, więc stał spokojnie, patrząc w czarne oczy Katsumi-sama, zastanawiał się, czy ona przypadkiem, także nie posiada tego dziwnego sharingana, którego widział na polu bitwy.
Jiro
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 6 sie 2016, o 17:11

//Wybaczcie opóźnienia, byłem na spotkaniu, a dzisiaj odsypiałem.

Kyoushi zabrał głos jako pierwszy, co sprawiło, iż Katsumi przeniosła swój wzrok na niego. Wpatrywała się prosto w jego oczy, chociaż on sam nie potrafił się skupić na jednym obiekcie. Niemalże czuł ciężar jej spojrzenia, które nawet na sekundę nie zmieniło się. Jedynie lewa brew podniosła się, gdy skończył mówić. Nie odezwała się jednak, a jedynie przeniosła wzrok na Jiro, który to rozpoczął swoją opowieść. Liderka jednak od niemalże samego początku wypowiedzi czarnowłosego wyglądała na delikatnie zaskoczoną. Nie przerywała mu, pozwoliła wszystko powiedzieć. Obaj wszystko wyśpiewali nowej Shirei-kan Rodu Uchiha, a ta... milczała. Minęło kilka sekund zanim wydała jakiś odgłos, a dokładniej - westchnięcie. Ściągnęła ze sobą brwi, zmrużyła oczy i złapała się za nasadę nosa. W końcu pochyliła się, położyła splecione dłonie na biurku i znów skierowała swój wzrok w stronę białowłosego.
- Shiroyasha Kyoushi. - zaczęła. - Jesteś pierwszym ninja z rodziny. Jako shinobi zapewne zamieszkujesz jakąś prowincję i jej służysz. Czy jest to Ryuzaku no Taki? Nie zapytam o to jak poznałeś Uchiha Takashiego i dlaczego postanowiłeś mu towarzyszyć, bo to sprawa nieaktualna. Znalazłeś się na wojnie przez...przypadek. Fascynujące, że czysty przypadek potrafi zmusić młodego człowieka do mordowania nieznanych mu ludzi na wojnie o nieznanych mu celach w asyście nieznanej mu broni i to jedynie z powodu, iż znał jednego z Uchiha. Rozumiesz konsekwencje uczestniczenia w tej bitwie? Sprzeciwiłeś się Senju, Akimichi, Kaminari i Kakuzu. Jeżeli którykolwiek z ich ludzi Cię zapamiętał, to nie możesz spokojnie pokazywać się na terenie ich prowincji. Mogą Cię zabić z czystej zemsty. To jednak nie jest mój problem. Powiedz mi jednak - o czym chciałeś porozmawiać z Czcigodnym, zmarłym Hisato-sama? - miała spokojny, chociaż nieco podejrzliwy ton głosu. Nie łatwo uwierzyć, że ktoś postanawia uczestniczyć w krwawej rzezi tylko z czystego przypadku i chęci porozmawiania z liderem. Przecież wystarczy poczekać. Katsumi wolała jednak dowiedzieć się wszystkiego, bo cała ta bitwa pozostawała dla niej jedną, wielką zagadką.
- Uchiha Jiro. - powiedziała, kierując swój wzrok w jego stronę. - Usiłujesz mi powiedzieć, że chciałeś jedynie zobaczyć bitwę i wziąłeś w niej udział ostatecznie, a przed tym dostałeś się do osady Sakai bez najmniejszego problemu, spowodowałeś tam awanturę, a następnie wymknąłeś się? Nieprawdopodobna historia pogania kolejną nieprawdopodobną historię. - w tym momencie brzmiała już jakby była delikatnie rozbawiona. - Nie wnikam już jakim cudem Ci się to udało. I czy jest to prawdą. Nie ma to znaczenia w tym momencie. Bardziej ciekawi mnie co wiesz na temat broni, Kazuyoshiego i Hisato. Opowiedz mi. - kolejną część mówiła już spokojnym tonem. Ponownie rozsiadła się na fotelu i, tak samo jak wcześniej, założyła ręce pod piersiami. Dwójka znów miała kilka pytań do odpowiedzenia.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 805
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kyoushi » 6 sie 2016, o 17:38

    /Nic nie szkodzi, widzieliśmy zgłoszenie o nieobecności : )

    Rozpoczęło się przesłuchanie. Kyu mówił i mówił, próbując się tłumaczyć, jednocześnie przedstawiając całą faktyczną sytuację, która miała miejsce. Niewygodnie pytanie to i niewygodna odpowiedź. Po chwili, wysłuchał Jiro, który powiedział swoją wersję, dodając jednocześnie o wieży oraz Kazuyoshim, czego białowłosy wcześniej nie dodał. Ups? Zresztą, mogli odpowiadać jednocześnie, w końcu byli w jednym zespole, obydwaj się wspierali podczas bitwy. W ten sposób też wylądowali tutaj razem. Gdy tylko zakończył swoje przemówienie, Katsumi zaczęła swoje, które było dość uargumentowane. Jednak cóż miał młodzieniec poradzić na to, że taka sytuacja po prostu miała miejsce. A teraz do rzeczy. Niektóre pytania wydawały się bardzo niewygodne, których nie tyle co nie chciał zdradzać, a nie mógł. Albo tylko mu się tak wydawało, bo w końcu zdecydował się na odpowiedzi, których oczekiwała lider klanu Uchiha. Widząc jej niewzruszony wzrok, nieco przeszły go zimne dreszcze, które po chwili zniknęły. Rozgrzał się jak po dobrej gorzałce, by po chwili zacząć mówić.
    - Tak, to Ryuzaku no Taki. Jednak moja ciekawość świata.. Nie pierwszy raz, gdy opuściłem prowincję, ale o tym za chwilę, bo poniekąd wiąże się z innymi odpowiedziami. – powiedział, odrzucił delikatnie grzywkę w tył i kontynuował, uprzednio biorąc lekki wdech.
    - Nie stawia mnie to w najlepszym świetle. Jednak moje pobudki były nieco bardziej złożone, o ile mogę mówić tu o jakichkolwiek zachciankach. Tak jak pani wspomniała, to była wojna. Mimo, że wyróżniałem się wśród czarnowłosych, większe prawdopodobieństwo, że te klany będą chciały zemścić się na Uchiha, niż na pojedynczej jednostce, o której nic nie wiedzą.. A wszyscy, którzy tam próbowali mnie, czy też nas zaatakować, zginęli. – po tym spojrzał na Jiro, by wiadome było o co mu chodzi w wypowiedzeniu przez ‘nas’.
    Jednocześnie.. Po co chciałem widzieć się z Czcigodnym Hisato.. Otóż, wracając do tego co mówiłem wcześniej. Głównie chciał się z nim widzieć Takashi, zależało mu na jakichś informacjach, jednak nie wiem jakich. Ja miałem czysto egoistyczne zamiary. Chciałem zapytać o.. – tu zatrzymał się spuścił wzrok i dramatycznie go podniósł na liderkę, wymawiając imię i nazwisko pewnego Uchiha.. – Uchiha Mizuno. Niestety, byłem jednym z gości na tym tragicznym weselu w Antai, który został w ten incydent niepotrzebnie zamieszany. Teraz rozumiesz moją ciekawość Katsumi-sama? Nie miałem złych zamiarów. Miałem tylko parę pytań o syna Lidera. – zakończył swój wywód, przypominając sobie o pytaniach, które zadała w kierunku Jiro. Jednak nie byłby sobą, gdyby sam nie dodał swoim dwóch groszy w takiej sytuacji. Mimo to.. Jakoś zacisnął język za zębami i nie odezwał się. Jeżeli jednak, kobieta zdecyduje się zapytać i jego o tę sytuację, to znów powie wszystko o czym wie. Jego fascynacja klanem Uchiha zdawała się nie mieć końca. Dociekliwa bestia z tego białowłosego młodzieńca, który nie miał z nimi większych powiązań, jednak na swojej drodze ninja, za każdym razem spotykał kogoś z nich, stając się śmiertelnym wrogiem Uchiha, a tuż po tym przyjacielem, czy jak teraz w relacji z Jiro – kompanem i partnerem od broni w czasie wojny..


Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 534
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Kraków
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 8 sie 2016, o 02:48

//Okej, najpierw poprowadzę rozmowę Katsumi z Kyoushim, a jak Jiro wróci, to z nim.

Rozmowa, a raczej przesłuchanie trwało w najlepsze. Młoda liderka wydawała się wciąż niezadowolona z tego co słyszy, gdyż nic nie zwiastowało rychłego zakończenia stawiania pytań. Uśmiechnęła się delikatnie, gdy Kyoushi wspomniał o zemście na Rodzie Uchiha, a tak łatwo odsunął od siebie całe zagrożenie związane z zemstą. Jej twarz zmieniła wyraz, gdy usłyszała o Uchiha Mizuno. Spojrzała nieco bardziej podejrzliwie na białowłosego, jakby oceniała go wzrokiem. Dłonią poprawiła grzywkę, aby ta nie zasłaniała jej całkowicie prawego oka i znów delikatnie podniosła się na fotelu.
- Twoja fascynacja Rodem Uchiha jest niepokojąca. - zaczęła, a następnie położyła dłonie na biurku, splatając palce. - Najpierw towarzyszysz Uchiha Takashiemu, pojawiasz się w Antai na weselu Uchiha, następnie trafiasz na bitwę Uchiha z sojuszem, by opowiedzieć się po naszej stronie, znów bratasz się z Uchiha. - w tym momencie spojrzała przelotnie na Jiro, by szybko wrócić wzrokiem znów do Kyoushiego. - I chcesz zapytać o Uchiha Mizuno. To podejrzane. Jaki masz w tym cel? Ryuzaku no Taki ma dosyć chłodne stosunki z Sogen. - dodała na sam koniec. Mówiła powoli, spokojnie i kładła wagę na każde słowo. Czuć było, że atmosfera zaczyna gęstnieć. Nie wiadomo na ile tak było rzeczywiście, a na ile Shirei-kan specjalnie tworzyła taką sytuację, by rozmowa potoczyła się odpowiednio. Czekała na wytłumaczenia ze strony białowłosego, który kręcił się ciągle przy sprawach Uchiha. W takich czasach jak te, należało być podwójnie ostrożnym i może właśnie taka była Katsumi.
- O co chciałeś zapytać Hisato na temat Mizuno? Nie gwarantuję, że odpowiem, jednak jestem ciekawa. - po chwili powiedziała i delikatnie się uśmiechnęła. Kyoushi mógł modlić się jedynie, aby nie zapytała o niewłaściwe tematy, gdyż nie istniała możliwość, aby wyszedł z gabinetu bez szczerych odpowiedzi na wszystkie pytania. Nie było mowy o kłamstwie i zatajaniu. Nie w przypadku Katsumi, która w zanadrzu miała coś więcej niż tylko pozycję, charyzmę i zdolności dyplomatyczne.
- Jesteś lekkoduchem, Kyoushi. To oczywiste, że ani Senju, ani nikt inny z sojuszu Cię nie będzie tropił, by zlikwidować, ale jeżeli tylko spotkasz na swej drodze kogoś, kto zapamiętał Cię z bitwy, to nim się spostrzeżesz możesz skończyć z poderżniętym gardłem. Radzę być ostrożna, gdyż nie trudno zachować w pamięci obraz białowłosego chłopaka pośród oddziałów Uchiha. - przestrzegła go na sam koniec, gdyż wydawał jej się zbyt pewny w swoim toku myślenia. Rzeczywiście istniało wiele osób na bitwie, ale Kyoushi nie należał do zwykłych oddziałów żołnierzy, które równie dobrze nie musiałyby posiadać twarzy, gdyż nie zostałyby zapamiętane. Kyoushi był jednym z shinobi, których na tej bitwie było mało, bardzo mało w stosunku do zwykłych żołnierzy. Nie trzeba było tworzyć ogromne smoki, aby zwrócić na siebie uwagę.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 805
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kyoushi » 8 sie 2016, o 15:31

    Obrazek
    Taki on szczery.. Wesoły..

    Białowłosy wszedł w bezpośredni kontakt wzrokowy z kobietą, która nie dość, że wyglądała nieprzeciętnie to i jeszcze umysł miała nieprzeciętny. A co do umiejętności.. Jej oczy, które widział podczas walki, również mogły wzbudzać strach.. Była niesamowitą liderką, która interesowała się poczynaniami swojego klanu i takiego farbowanego lisa, którym był Kyu. Przybyły w pomocy, przypadkowy na polu walki, jednak ona w to nie wierzyła. A przynajmniej tak zdawało się Shiroyashy, który pojmował wszystko o czym mówiła. W końcu zdawał sobie sprawę, jak ta cała historia brzmi niespotykanie. Jednak nie bał się konsekwencji. Wiedział, że nawet gdyby przesondowała jego umysł, nie wykryła by niczego podejrzanego, ani czegoś czego nie powiedział. No, może z małym szczegółem, w którym to on miał zabić Mizuno, a tę informację poprzysiągł zmarłemu osobistemu kochankowi jego narzeczonej, którą zabił Uchiha. Tylko tyle nie chciał przekazywać, bo mogłaby to podpiąć pod atak na jej klan, mimo, że ten skurwiel akurat na śmierć najbardziej zasługiwał. Na pewno bardziej niż jego narzeczona.
    - Akurat w Antai poznałem tylko Mizuno, jako pierwszego, Takashiego całkiem niedawno, ale to nieistotny szczegół – dodał, uśmiechając się od ucha do ucha i mrużąc oczy, jednocześnie czochrając się po swojej siwiźnie.
    - Fascynacja? Po prostu dziwnym trafem mam dużo szczęścia czy też niekiedy pecha, w poznawaniu członków klanu Uchiha. Nie pasuje do was, jednocześnie przyciągam takich jak magnes. Plus i minus i te sprawy.. – rzucił nieco rozluźniając atmosferę. Wybadawszy grunt, próbował nieco to obejść. W końcu sam fascynacją by tego nie nazwał. Ot zainteresowanie jakie posiadał to nie tylko oczy, ale i podejście samego klanu do życia, szacunku do siebie.. No i najważniejsze.. Siła. Lepiej posiadać sojuszników silnych. Zawsze.
    - Chłodne stosunki z Ryuzaku? Cóż, Rada Możnych jest ślepa. Wiele razy im to wytykałem. A oni mnie, gdy tylko odszedłem od swojej rodziny jako wojskowy. W końcu liczą się tylko dla nich kwoty, a moja rodzina generowała je całkiem spore. Mam do nich przez to nieco żal, ta dyskryminacja.. – zakończył delikatnie mrużąc oczy, jednak twarz była bardzo poważna. Zachował ją, gdyż mówił co myśli. Prawdopodobnie przy Radzie musiałby zgrywać dobrego żołdaka, ale w Sogen.. Nikt go nie znał, nikt się nie interesował, a żeby stąd wyjść żywym, lepiej by mówił prawdę. Z takiego założenia wychodził i miał zamiar się przydać. A może i wyjdzie z tego coś więcej. W końcu jest.. Nietypowy?
    - Co do Mizuno.. Katsumi-sama, jeśli chcesz wiedzieć, nie mam przed Tobą tajemnic, jak sama zauważyłaś, o ile w ogóle wierzysz w jakiekolwiek moje słowo. Otóż chciałem się dowiedzieć co się z nim stało po tym wszystkim co zaszło w Antai. Czy żyje.. Czy jest na tyle odważny, a w to nie wątpię, bym mógł go osobiście zapytać – dlaczego? Dlaczego zrobił to wszystko.. – zakończył, spoglądając na liderkę. Przeskakując z tematu do tematu, spowiadał się jak nigdy wcześniej.
    - Taką wybrałem drogę ninja. Chcę czerpać z życia więcej niż tylko pieniądze. – powiedział, z delikatnym i spokojnym uśmiechem. – Wiem, wiem.. Każde działanie prowadzi do jakichś konsekwencji. Jednak, teraz jest już po prostu na to za późno, a ja nie żałuje tej decyzji. Gdybym miał walczyć jeszcze raz, to jedyne co bym zmienił z tą wiedzą, którą posiadam to.. Próbował przeszkodzić wcześniej Kazuyoshiemu. – dodał jeszcze nim zacisnął dłoń w pięść – Niech próbują. – zakończył odnosząc się do tego, że któreś z klanów z którymi walczył mogłyby zażyczyć sobie jego śmierci. Zdawał sobie doskonale sprawę z ryzyka, jednak adrenalina, walka i rozlew krwi na polu bitwy napędzały jego ego oraz pokazywały prawdziwą twarz Białego Demona.



Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 534
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Kraków
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 8 sie 2016, o 21:12

Młoda liderka potężnego, legendarnego Rodu Uchiha przyglądała się ze spokojem Kyoushiemu i delikatnie się uśmiechała na widok jego min oraz ruchów. Sposób jego zachowania zaczynał ją bawić, gdyż o ile na początku czuć było napięcie, tak teraz białowłosy robił wszystko, aby je rozładować. Katsumi nie dawała się nabrać, ale nie miała również nic przeciwko, więc pozwalała mu na znacznie swobodniejszą rozmowę. Przesłuchanie zamieniło się w dialog. Nie przerwała, nie wtrąciła się ani razu. Drobnymi przytaknięciami wskazywała, że wciąż słucha, aż do samego końca. Gdy ten skończył mówić, Shirei-kan pokiwała głową chwilkę, poszerzając swój uśmiech.
- Ciekawy z Ciebie człowiek, Shiroyasha Kyoushi. - powiedziała uprzejmym tonem i spoglądnęła na milczącego Jiro. - Masz inny sposób bycia niż My - Uchiha. Nasz Ród ma specyficzny charakter. Jedni mówią - twardy i poważny, a inni - sztywny. Każdy ma rację. - dodała, znów rozsiadając się w fotelu. Dłonie położyła na jego ramionach i wciąż z tym delikatnym uśmieszkiem przyglądała się białowłosemu. - Cóż, nie będę z Tobą rozprawiać na temat dyplomatycznych spraw z Ryuzaku no Taki. Ta rozmowa nie miałaby znaczenia. Skończmy pogaduszki i przejdźmy do poważniejszych spraw. - po tych słowach spoważniała. Podniosła się z fotela ukazując, że jej sukienka sięga może połowy uda. Odwróciła się na chwilę od siedzącej dwójki, by powolnym krokiem podejść do okna na końcu gabinetu. Spojrzała za nie zupełnie przelotnie, a następnie stanęła za fotelem, o który oparła dłonie. Ponownie jej wzrok utkwił na Shiroyashy.
- Jesteś ninja Ryuzaku no Taki. Na ich usługach. Nie mogę zdradzić Ci informacji o Rodzie Uchiha. Jesteś dla nas obcym shinobi, a takich trzeba traktować z ostrożnością. Musiałbyś pokazać nam, że Twoja przyjaźń z nami nie jest jedynie na pokaz. Co prawda walczyłeś po naszej stronie, aczkolwiek nie prosiliśmy Cię o to. Wszak doceniam Twoje zaangażowanie i odpowiednią zapłatę zapewne już otrzymałeś. - mówiła poważnym, aczkolwiek miłym tonem. Tworzyła obraz twardej, aczkolwiek uprzejmej liderki, która potrafi odpowiednio korzystać z emocji, by rozmowa utrzymywała się w odpowiednim tonie. - Zanim swoją wersję opowie Jiro, to zdradź mi co dowiedziałeś się o Kazuyoshim, a przede wszystkim broni, która była w wieży. To decydujące pytanie, więc postaraj się. - rozmowa znów wkroczyła na tory przesłuchania. Katsumi nie zamierzała zbyt długo rozmawiać z Kyoushim jakby przyszli na pogaduszki. Miała w tym wszystkim cel, więc należało go zrealizować. Kto wie czy białowłosy nie usłyszał lub nie zauważył czegoś, co reszcie umknęło, a mogło być kluczową informacją w sprawie całej wojny i bitwy. Liderka zamierzała poświęcić odpowiednio dużo czasu na rozmowy ze stronnikami, którzy przeżyli bitwę.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 805
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Następna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość