Cmentarz rodu Uchiha

Re: Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Keizo » 24 lut 2019, o 20:01

C 21/30

Notka świetlna, umiejętności Sagisy oraz trzeźwy umysł dwójki staruszków, którzy kierowani doświadczeniem od razu rozpoznali co wyrzuciła w powietrze, pozwoliły im wyeliminować trójkę przeciwników. Ci walczący ze stróżami oraz ten od pieczęci zwinęli się na ziemi z bólu, po czym uciekli niczym psy z podkulonymi ogonami. Wyglądało jednak na to, że ostatni chłopak - przywódca bandy chuliganów - miał nieco więcej oleju w głowie i także rozpoznał notkę świetlną. Odskoczył więc od razu, zasłaniając oczy.
Po wybuchu, ciągle się cofając, chłopak skorzystał z tego że Sagisa najpierw postanowiła zająć się jego koleżkami i złożył cztery pieczęcie, wydmuchując przed siebie obłok łatwopalnego dymu, który zaczął zbliżać się do dziewczyny, jej klonów oraz stróżów - najwidoczniej chłopak postawił na technikę obszarową, mającą załatwić ich wszystkich od razu. Całe szczęście, że łobuzy zniszczyły wcześniej znicze w tej okolicy - wybuch byłby wtedy praktycznie natychmiastowy. Sagisa i tak musiała się pośpieszyć zanim chłopak nie wydmucha takich ilości gazu, by dotarły one do innej części cmentarza - tam można zaś było dostrzec kilka tlących się płomyczków.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Sagisa » 8 mar 2019, o 18:46

Plan przygotowany na szybko był skuteczny, bo nie zamierzała się patyczkować. To nie był czas ani miejsce na zabawy. Skróciła zatem dystans, po drodze aktywując lampkę błyskawiczną, i zabrała się za eliminowanie przeciwników. Stróże zajęli się dwójką pionków, ona zaś przepłoszyła tego od pieczęci, ostatecznie cała trójka zmychnęła w te pędy jak najdalej. Został ostatni, ten hardy i to właśnie on miał sprawić najwięcej problemów.
Dzięki klanowym oczom szybko zorientowała się, że dryblas uniknął oślepienia i właśnie szykował kontrę. Nie czekała na efekty, od razu na niego ruszając wraz z masą swoich imitacji i pod ich osłoną, co zresztą zakładał pierwotny plan. Mimo wszystko zdążyła rozpoznać pieczęci, od razu kojarząc technikę, której zamierzała się w najbliższym czasie nauczyć. Wiedziała już zatem, że musi szybko wykluczyć hardego z walki, jeśli nie chce, by wkrótce pół cmentarza stanęło w płonącej fali.
Chwyciła za rękojeść wakizashi, doskakując do chłopaka, i pociągnęła ostrzem w górę po skosie, a potem jeszcze raz w dół. Raniony chuligan nie powinien być w stanie wypluwać więcej łatwopalnego dymu, ale i tak należało go spacyfikować. Kopniak w krocze i podbródkowy kolanem z wyskoku powinny wystarczyć do powalenia go, potem wystarczyło tylko unieruchomić go na ziemi.
- Ani drgnij - warknęła, przykładając ostrze do jego szyi, kolanem przygniatając bark. Zaraz potem odwróciła się w stronę stróżów. - Tamci zwiali, nie opłaca się ich gonić. Za to kolega chyba będzie współpracował i odpowie na ewentualne pytania, prawda?
Przycisnęła mocniej kolano do barku draba, dając mu tym samym do zrozumienia, że lepiej dla niego, jeśli nie będzie próbował głupot.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 545
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Keizo » 13 mar 2019, o 14:19

C - 23/30

- Jasne - mruknął nadal w bojowym nastroju chłopak, czując stal wakizashi i ciężar Sagisy - Czego chcesz? - spytał, przestając w końcu się rzucać, najwyraźniej jednak nieco obawiając się tego, że Uchiha zdecyduje się popieścić go zimnym ostrzem.
Dwójka stróżów tymczasem ulotniła się - spokojnie jednak, gdyż po prostu zaczęli przechadzać się po cmentarzu, oceniać zniszczenia oraz poszukiwać nagrobku, który był celem ich podróży. Najwyraźniej niedługo potem go znaleźli, gdyż zaczęli machać do dziewczyny, która wciąż załatwiała swoje sprawy z chuliganem. Gdy ta zdecyduje w końcu co z nim zrobić, będzie mogła dołączyć do swoich towarzyszy i spróbować szukać kolejnych poszlak w sprawie trapiącej jej zagadki.
Dym, który chuligan zdążył wydmuchać, zdążył się też już rozwiać, ukazując całkiem nieprzyjemny wynik - nie dość, że wiele kwiatów czy świec było zniszczonych przez młodych ludzi, to dodatkowo ogniste jutsu Sagisy z początku walki także nie pomogło w polepszeniu wyglądu nekropolii.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Sagisa » 14 mar 2019, o 23:17

I na tym właściwie kończyło się starcie. Tamta trójka zdążyła już nawiać, zostawiając swojego kompana "wilkom na pożarcie", ten zaś bardzo szybko został powalony i przygnieciony do ziemi. Zimna stal na skórze wyraźnie ostudziła jego bojowe zapędy, bez większego szemrania zgodził się więc współpracować.
Nim odpowiedziała na zadane pytanie, omiotła spojrzeniem okolicę i skrzywiła się lekko. Chyba nie do końca wyszło jej panowanie nad emocjami, bo jej ognista fala nieco uszkodziła elementy terenu w postaci kwiatów, etc. Zauważyła jednak, że stróże szukają dokładnej lokalizacji grobu Ary, postanowiła więc nie marnować czasu na nędznego chuligana. Pochyliła się nad nim z wciąż czerwonymi ślepiami tak, że jej twarz znajdowała się kilkanaście centymetrów nad jego.
- Ty i twoi kumple macie więcej nie urządzać sobie pola treningowego na cmentarzu, inaczej skończy się gorzej niż na siniakach i zadrapaniach - syknęła ostrzegawczo. - Dziś obeszłam się z wami łagodnie, nie chcąc narobić większych szkód, ale nie będę się z wami cackać następnym razem, zrozumiano?
Czekała na choćby przytaknięcie, zaraz potem chwyciła chłopaka za fraki i podniosła do pionu, wciąż z ostrzem przy jego skórze. Moment później cofnęła się, zwiększając odległość do długości ramienia wraz z mieczem.
- Znikaj mi z oczu, zanim zmienię zdanie - warknęła jeszcze, a gdy tylko patałach się oddalił, wygasiła swe oczy i podeszła do stróżów, po drodze wsuwając miecz do sayi. - To ten grób? - spytała, chcąc mieć pewność, dopiero potem przyklęknęła przed kamieniem nagrobnym i zaczęła przeszukiwać go dookoła, szukając czegokolwiek, co miałoby się wyróżniać.
Słowa Araty były dość jasne. "Zostawiła jeszcze jedną wiadomość, którą zabrała do grobu". Tylko co mogło być tą wiadomością? Jak miałaby ona wyglądać i - co ważniejsze - jak przetrwałaby próbę czasu? Minęły w końcu dwadzieścia dwa lata od jej śmierci. A co jeśli... wiadomość została w jakiś sposób zabezpieczona, ukryta? Schowana na przykład... w szkatułce? Czy to by było wystarczające zabezpieczenie przed ewentualnym zniszczeniem zawartości? Cóż, dowie się zapewne w momencie, gdy na coś wpadnie...


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 545
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Keizo » 16 mar 2019, o 16:38

C 25/30

Jeden ze stróży skinął głową, wczytując się w prosty, nienaruszony jeszcze przez ząb czasu nagrobek, na którym wypisana była po prostu data śmierci oraz imię pochowanej tu osoby. Była to zwykła, kamienna płyta, jakich wiele było w tej części cmentarza - bardziej bogatsze groby i mauzolea co bardziej zapatrzonych w siebie bogaczy można było znaleźć nieco dalej, w bardziej kameralnej i "ekskluzywnej" części nekropolii, gdzie nie spoczywali zwykli ninja czy żołnierze.
Drugi stróż, spoglądając to na swojego towarzysza, to na Sagisę, pociągnął w końcu nosem i spytał:
- To... co robimy? - zapytał w końcu, opuszczając wzrok na kwiaty - całkiem świeże - leżące przy tablicy nagrobnej. Ciężko było znaleźć tam jakiekolwiek wskazówki - nie wyróżniała się ona dosłownie niczym, będąc najbardziej przeciętnym grobem jaki można sobie wyobrazić. Cóż, może oprócz tego iż była całkiem przyzwoicie zadbana - z jakiegoś powodu służby cmentarne nie pozwoliły mchu obrosnąć dolnej części tablicy czy opadłym liściom zalegać w jakichś szczelinach. Jednak oprócz dobrego stanu, nie można było wyróżnić nic co budziłoby jakiekolwiek podejrzenia.

Warto także wspomnieć, że alejkę dalej, mniej więcej dwadzieścia metrów od aktualnego położenia trójki gości, znajdował się będący w trakcie wykopywania grób - grabarz zaś, idąc do domu, pozostawił na miejscu wszystkie swoje narzędzia, nie bojąc się zapewne że ktoś będzie miał na tyle lepkie łapki, by ukraść mu łopatę.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Sagisa » 19 mar 2019, o 19:00

Ostatni z chuliganów zniknął, ona zaś mogła się zająć tym, po co właściwie tutaj przyszła. Dołączyła do stróżów przy grobie Ary i zaczęła się rozglądać dookoła w poszukiwaniu jakichś wskazówek, choć nie spodziewała się znaleźć wiele. "Zabrała do grobu" oznaczało raczej, że wiadomość jest w grobie, nie gdzieś dookoła, w końcu to nie miało być coś, co łatwo odnaleźć. To jednak znaczyło, że będzie się musiała dostać do środka, jeśli chce odkryć tajemnicę. Normalnie nie miałaby z tym większych problemów, w tym przypadku jednak istniało kilka przeciwwskazań.
Po pierwsze ciało denatki. Według słów staruszki ostatnim życzeniem Ary było, by nie palić jej ciała, jak zwykle czyniono w rodzie. To zaś oznaczało, że pod stopami płomiennowłosej, gdzieś tam pod ziemią spoczywał dwudziestodwuletni trup zamknięty w drewnianej skrzyni. To ciągnęło za sobą drugi problem, a mianowicie ewentualną profanację zwłok. Jeśli odkopie ciało, dopuści się w pewnym sensie zbrodni. Gdyby podczas pogrzebu ciało spalono, w ziemi byłyby tylko prochy, a te z pewnością już dawno zostałyby spożytkowane przez robactwo glebowe i zasiliłyby życiodajnie okoliczną roślinność. W jakim jednak stanie może być truposz pochowany w ziemi przed dwudziestoma dwoma laty? Tego nie wiedziała i zastanawiała się, czy chce wiedzieć. Pozostawała też trzecia sprawa, a była nią obecność mężczyzn. Jeśli zdecyduje się na cokolwiek, wolałaby, by ani Kan, ani San nie znajdowali się w najbliższym otoczeniu jej osoby. Dla ich i własnego dobra lepiej by było, gdyby znaleźli się daleko stąd.
Siedziała skrzyżnie przed kamieniem, co często czyniła przy grobie siostry, i myślała. Zastanawiała się, kalkulowała wszelkie za i przeciw, próbowała dojść do jakiegoś sensownego wniosku. Ostatecznie tylko westchnęła, przerywając powstałą ciszę, i spojrzała na staruszków.
- Chyba nic więcej nie wskóram - stwierdziła po chwili. - Myślałam, że znajdę tu jakąś wskazówkę, wygląda jednak na to, że nie ma tu nic. Nie pozostaje nam nic innego, jak wrócić do domów i po prostu się przespać. Może jutro na coś wpadnę.
Mimo własnych słów nie ruszyła się z miejsca i tylko patrzyła zmęczonym wzrokiem na rozmówców. Chciała zostać sama, by w spokoju pomyśleć i w końcu się zdecydować, co dalej. Czy to miało jeszcze jakikolwiek sens? A jeśli jednak - czy opłacało się brnąć w to w ten właśnie sposób?
- Możecie spokojnie wracać, ja sprawdzę jeszcze grób siostry - wtrąciła luźno. - Nie chciałabym, by jakoś ucierpiał po wizycie tamtej grupki, wolę więc się upewnić, że wszystko z nim w porządku. Przekażcie Kame-san, że wpadnę do niej, jeśli dowiem się czegokolwiek w sprawie Ary, obiecuję.
Wymówki, same wymówki. Już i tak postanowiłaś, prawda? Zauważyłaś przecież łopatę. Wystarczy ją chwycić i wziąć się do roboty. Najwyżej trochę się ubrudzisz.
Uśmiechnęła się półgębkiem do stróżów i odwróciła w stronę kamienia. Moment później wstała, skłoniła się mężczyznom, a potem odwróciła i ruszyła wzdłuż alejki, ku jej końcowi. Liczyła kroki, by przypadkiem nie zgubić drogi, w końcu musiała tam jeszcze wrócić. Skręciła w stronę jabłoni, a tuż przy niej w kolejną alejkę, stając ostatecznie przed grobami Tensy i Yukino. Tej zagadki nie rozwiązała jeszcze w pełni, ale była blisko, by jednak dojść do sedna, musiałaby rozmówić się z ojcem. Przyklęknęła, kładąc dłoń na zimnym kamieniu, ukradkiem zerkając na oddalających się stróżów. Dopiero gdy niemal zniknęli jej z oczu, wstała powoli i ruszyła w drogę powrotną. Skręt od jabłoni, wyliczanie kolejnych kroków, skręt w alejkę. Po drodze zgarnęła łopatę, a gdy wreszcie stanęła przed grobem Ary, uklękła, składając dłonie.
- Wybacz mi, proszę, to, co teraz uczynię - wyszeptała. - Nie chcę zakłócać twego spokoju, pragnę jednak by zaznała go również twoja matka. Ona potrzebuje prawdy, a ja chcę jej ją ofiarować. Raz jeszcze proszę o wybaczenie...
Skłoniła głowę, oddając cześć zmarłej, a po stosownej chwili wstała, chwyciła za łopatę i wbiła ją w ziemię. Miała tylko nadzieję, że duch Ary zrozumie jej pobudki, a przy okazji nikt nieproszony nie przyłapie jej na tym, co właśnie robi.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 24 mar 2019, o 22:52 przez Sagisa, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 545
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Keizo » 21 mar 2019, o 11:51

C 27/30

Machanie łopatą o tej porze z pewnością nie należało do najzwyczajniejszych rzeczy - szczególnie na cmentarzu. Gdyby ktokolwiek się tam teraz zjawił, mógłby oskarżyć ją bez problemu o kradzież ciał czy profanację grobów... po co jednak kraść ciało, które leżało tam już od jakiegoś czasu, nie lepiej było pokusić się o jakiś świeższy kąsek?
Sagisie wydawało się, że kopanie zajmuje wieczność. Czekanie aż łopata głucho uderzy w drewno trumny ciągnęło się w nieskończoność... do tego wydawało się jej, że coś ją obserwuje, choć było to raczej normalne, biorąc pod uwagę to co robiła oraz o jakiej porze.
W końcu jednak głośne stuknięcie wyrwało kobietę z mrocznych przemyśleń, a pod okruchami ziemi pojawiły się deski prostej, pozbawionej ozdób trumny. Drewno tu i ówdzie zaczynało gnić, widać było także kilka otworów wielkości może ucha igły - przebite przez zapewne jakieś robactwo. Oprócz tego pudło wyglądało na nienaruszone. Do Sagisy należała teraz decyzja co z nią zrobi - poza trumną nie sposób było zauważyć jakąkolwiek wskazówkę, mającą pomóc w rozwiązaniu tajemnicy "wziętej do grobu".
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Sagisa » 30 mar 2019, o 22:11

Rozkopanie grobu zmarłej było dylematem moralnym. Zmarłym należał się szacunek a także spokój w miejscu doczesnego spoczynku. Ona zaś planowała ten spokój zakłócić, poniekąd zbeszcześcić grób i szczątki zmarłej przed dwudziestudwulaty kobiety. Czy jednak miała inne wyjście, jeśli chciała doprowadzić sprawę do końca? Niestety nie.
Stróże właściwie nie protestowali i po niedługim czasie została na cmentarzu sama, nie licząc zmarłych. Przynajmniej wedle własnej wiedzy. Ktoś w prawdzie mógł się kręcić po okolicy, ale zważywszy porę było to mało prawdopodobne. Mimo wszystko wciąż towarzyszyło jej to dziwne odczucie bycia obserwowanym, choć zważywszy okoliczności dziwnym by było, gdyby tego nie odczuwała. Prawda, złożyła krótką modlitwę, przeprosiła zmarłą, nie zmieniało to jednak faktu, że jej aktualne czyny były niemoralne, niedopuszczalne i zapewne karalne. Coś jednak pchało ją do przodu, nie pozwalało zostawić tej sprawy, zmuszało do tego, by pociągnąć to do końca wbrew wszystkiemu. Dlatego kopała. Łopata metodycznie wbijała się w ziemię, podważała większe czy mniejsze grudki, a następnie przerzucała całość na okoliczną stertę.
Kusi cię, prawda? Chcesz wiedzieć, co tam jest, co zawiera ostatnia wiadomość tej kobiety i czemu ukryła ją przed światem. Chcesz rozwiązać tę zagadkę, a potem na poważnie wrócić do tej ważniejszej, prawda? W końcu musisz odkryć kim naprawdę była Yukino i co ją łączyło z ojcem, prawda?
- Weź się zamknij... - mruknęła tylko pod nosem, kopiąc dalej. Dół stawał się coraz głębszy, sterta ziemi obok coraz większa, a końca nie było widać. Do czasu.
Łopata przy kolejnym ruchu zderzyła się z czymś. Saga odgarnęła tyle ziemi, ile się dało, po czym odłożyła narzędzie, samej schylając się i odsłaniając dłonią jak największy fragment wieka. Deski były niemal nienaruszone, choć widać po nich było upływ czasu. Gdzieniegdzie spróchniały, w niektórych miejscach pojawiły się niewielkie dziurki, co świadczyć mogło o stanie rozkładu ciała znajdującego się wewnątrz skrzyni. Zapach pewnie też nie był najprzyjemniejszy, mimo wszystko już postanowiła. Wyjęła z torby fragment bandaża, który owinęła sobie wokół ust i nosa w celu ich zabezpieczenia, z kabury na udzie zaś wyciągnęła kunai przewiązany na oczku czerwonym strzępkiem. Spojrzała na ostrze pokryte delikatną warstewką miedzi. Ślad krwi jej siostry, narzędzie, które przyczyniło się do jej śmierci. Wciąż miała je przy sobie, zawsze trzymała blisko, choć sama nie wiedziała do końca, w jakim celu. To jednak nie miało w tej chwili żadnego znaczenia.
Chwyciła mocniej rękojeść i wbiła ostrze między deski w miejscu, gdzie zauważyła większą szparkę. Trochę pogmerała, poszerzając otwór, a następnie podważyła deskę, która powinna ustąpić z cichym trzaskiem nadgniłego drewna. Musiała dostać się do środka, poszukać tego, co zostało tu odkryte i wreszcie to zakończyć. Musiała też się pospieszyć, w końcu jeszcze przed świtem przyjdzie jej zakopać grób i doprowadzić do stanu mniej więcej pierwotnego. Miała tylko nadzieję, że po wszystkim nikt nie zauważy tego, czego się dopuściła...


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 545
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Keizo » 1 kwi 2019, o 18:26

C 29/30

Zakrycie ust i nosa byłoby w podobnych sytuacjach zawsze świetną decyzję - nawet jeśli teraz nieco niepotrzebną. Zamiast spodziewanego odoru rozłożonego ciała i tego, co po nim zostało, w twarz Uchihy uderzyła jedynie woń stęchlizny i robactwa, które zalęgło się we względnie suchej, ciemnej i ciepłej trumnie. Rzecz niezwykła - kto wie, może jednak po jakimś czasie niemiłe zapachy nie były tak mocno wyczuwalne?
Otwarcie wieka trumny było równie - a może nawet bardziej - zadziwiające. Oczom Sagisy ukazał się albowiem widok, którego chyba niewiele osób by się spodziewało. W środku drewnianego pudła rzeczywiście spoczywało coś przypominające ciało zmarłej kunoichi, jednak wyglądało ono zapewne tak samo, jak w dniu złożenia do grobu - nie licząc oczywiście przeżartych przez robaczki i czas ubrań. Włosy okalały spokojną, niewzruszoną twarz Ary, oczy były zamknięte a dłonie splecione na piersi. Rytualny, pogrzebowy strój nie prezentował już sobą zbyt wielu walorów modowych, jednak mimo tego można by przysiąść że kunoichi jedynie śpi - gdyby oczywiście nie to, że nie oddychała.

Dopiero głębsza inspekcja, wprawiająca w jeszcze większe zdziwienie, wykazała że skóra Ary była tak naprawdę z drewna, włosy zaś to skrzętnie wykonana peruka, mogąca uchodzić za włosy nawet gdyby ktoś przyglądał się jej przez dobrych kilka godzin.
Kukła pokryta była także specjalnym lakierem, który nadał jej nie tylko matowości właściwej martwej skórze, ale też ochronił ją przed wpływem insektów i żyjątek, które zwykle można spotkać w grobowcach.

Gdy Sagisa była zajęta badaniem niezwykle dokładnie wykonanej lalki, usłyszała za sobą ciche chrząknięcie, jakby ponaglające ją do nadziwienia się swoim znaleziskiem i wyjście z grobu.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Sagisa » 1 kwi 2019, o 22:56

Czego może się spodziewać człowiek otwierający trumnę leżącą w ziemi od ponad dwudziestu dwóch lat? Biorąc pod uwagę brak kremacji - rozkładające się ciało, a co za tym idzie: smród zgnilizny. Zabezpieczyła zatem usta i nos przed tym, co miało w nią uderzyć, gdy jednak wreszcie otworzyła skrzynię, poczuła tylko lekką stęchliznę charakterystyczną czemuś odciętemu od świeżego powietrza na bardzo, bardzo długi czas, a także swoiste ciepło. Rozkładające się ciało nie powinno właściwie emitować ciepła, co zarejestrowała gdzieś w głębi umysłu, miała jednak cel, który był w tej chwili priorytetem.
Zajrzała więc do środka i... zdębiała. Niemożliwym było, by ciało zmarłej przez te lata zachowało się w takiej formie, by wyglądało, jakby ten czas właściwie nie upłynął. Osoba będąca wewnątrz zdawała się spać, nie zaś być martwa. Poprawka - nie osoba. To nawet nie było ciało. Nie zwróciła uwagi, kiedy jej lewa dłoń sięgnęła do wnętrza, spoczywając na tym, co sądziła, że jest ciałem Ary. Do tej pory wręcz zahipnotyzowane spojrzenie utkwione w obliczu zmarłej zmieniło się nagle, gdy pod palcami zamiast skóry, czy czegokolwiek wskazującego na ludzkie ciało odkryła drewno. W pierwszej chwili niedowierzała, pochylała się tylko z lekko rozwartymi choć skrytymi pod bandażem ustami, mimo wszystko wyraźnie wyczuwała drewnianą fakturę. Gładką, precyzyjnie wymodelowaną, drewnianą fakturę. Przesunęła dłoń wyżej, zahaczając palcami o włosy, które równie gładko zsunęły się z uformowanej czaszki. Wyglądały jak prawdziwe, w odczuciu również nie odbiegały za bardzo od naturalnych, a jednak nimi nie były. Stanowiły tylko element skrzętnie stworzonej kukiełki ludzkich rozmiarów. Kto jednak i w jakim celu miałby chować w grobie kukłę zamiast ciała denatki? Chyba że...
Senju - ten klan przemknął jej przez myśl. Tylko ktoś od nich mógł wykonać tak precyzyjną imitację, by umieścić ją w grobie, ale po co? By mieć pewność, że nikt nie będzie szukał ciała. Ara była Uchiha. W prawdzie nie przebudziła klanowych oczu, przynajmniej wedle słów jej matki, ale zawsze była Uchiha. Senju mogli znaleźć jakiś sposób na przebudzenie sharingana, wtedy też mogliby go pozyskać i wykorzystać. Istniało też prawdopodobieństwo, że Ara żyła, gdy chowano w tym grobie jej podobiznę, wtedy o wiele łatwiej byłoby aktywować rodowe dziedzictwo, wystawiając dziewczynę na silny szok emocjonalny, a mając jej oczy, mogliby poznać ich moc i ograniczenia.
W głowie Sagi szalało miliard myśli na sekundę, podsuwając coraz to wymyślniejsze scenariusze i skłaniając ku oczywistemu następstwu - wojnie czyhającej u bram. Zapewne długo jeszcze trwałaby w tym otępieniu i niedowierzaniu, gdyby nie jeden drobny szczegół - dźwięk za jej plecami. Niby nic, ciche chrząknięcie, mimo wszystko zdradzało obecność kogoś jeszcze, a to oznaczało, że została przyłapana na gorącym uczynku. Poderwała się momentalnie, jednocześnie obracając na pięcie, a jej oczy mimowolnie błysnęły czerwienią. Prawa dłoń wylądowała na rękojeści wakizashi, które w jednym płynnym ruchu zostało wyszarpnięte z sayi gotowe do akcji, jakakolwiek by ona miała być. Czy to parowanie ataku, kontra, czy cokolwiek - instynktownie przygotowała się do starcia.
- Kto tam? - rzuciła w eter. Próbowała dojrzeć postać w ciemności, postać stojącą nad nią, choć nie było to łatwe. Czuła, jak jej serce niemal wyrywa się z piersi, a w całym tym huraganie myśli, domysłów i obaw zdążyła jeszcze wspomnieć Ryujina. Czy poradzi sobie bez niej, gdy wtrącą ją do więzienia za sprofanowanie grobu szanowanego członka rodu? Czy właściwie przemyślała wszystkie opcje, nim podjęła decyzję o dokonaniu tego, czego się dopuściła? Pomyślała w tamtej chwili o synu? Cały plan wziął w łeb, a teraz musiała stawić czoła konsekwencjom.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 545
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Keizo » 2 kwi 2019, o 12:03

C 31/30

Jak sporym wykroczeniem jest profanacja grobu i wtargnięcie na cmentarz? W środku nocy? Do tego otwieranie trumny na miejscu, w wiosce ludzi tak ceniącej swoich przodków jak Uchiha?
Zapewne sporym, tego dnia - a raczej tej nocy - Sagisie nie przyjdzie się jednak o tym przekonać.
Za nią stał Arata, opierając się nonszalancko o jeden z nagrobków, jakby od niechcenia czytając przyczynę śmierci leżącego tam ninja. Zamordowany przez Senju - cóż za ironia losu, biorąc pod uwagę drzewo rosnące kilka metrów dalej.

- Och, widzę że dokopałaś się do naszego sekretu - powiedział mężczyzna, uśmiechając się słysząc swój własny żart. No wiesz... dokopałaś?
- Spokojnie, to teoretycznie nie przestępstwo, jeśli w środku nie ma ciała - dodał, podając jej rękę by mogła bez problemu wyjść z wykopanej przez siebie dziury. Obok grobu leżała całkiem spora kupa ziemi - Sagisa całkiem sporo się napracowała przez ostatnie kilka minut.
- Jestem pewien, że masz pełno pytań, hmm? - mruknął, otrzepując swoje trzewiki z drobin ziemi, które zabrudziły je po przejściu przez świeżo poruszoną ziemię. Zerknął też w głąb grobu i, widząc wciąż nienaruszoną lalkę, pokiwał z uznaniem głową, jakby wciąż doceniając rzemieślnika który wykonał ją x lat temu.
- Może się przejdźmy - powiedział, wskazując cmentarną ścieżkę i składając kilka pieczęci, która sprawiła że trumna zakryta została kamienną kopułą, a ziemia zsunęła się do grobu, nie zostawiając prawie żadnego śladu po kopaniu.

Opowieść Araty nie rozbrzmiała jednak jeszcze przez kolejne kilka minut. Mężczyzna zaczekał do wyjścia z obszaru cmentarza. Nocne Kotei było spokojną, cichą osadą i, oprócz kilku strażników snujących się po ulicach i kiwających mężczyźnie z szacunkiem głową, ciężko było znaleźć na zewnątrz kogokolwiek.
Jak się okazało, w roku swojej "śmierci" Ara wysłana została do pewnego miasta - którego nazwa nie była teraz ważna - by zająć się tam infiltracją i ewentualnym rozbiciem mafijnej siatki. Tamtejsi przestępcy w jakiś sposób dowiedzieli się jednak o zleceniu kunoichi, chcąc więc chronić zarówno ją, jak i jej rodzinę, jej śmierć została sfałszowana, razem z ciałem zakupionym u jednego z najlepszych lalkarzy oraz ceremonią pogrzebową, na której stawili się także przedstawiciele mafii, chcący wypytać jej rodzinę o okoliczności śmierci kobiety. Chcąc nie chcąc, Arata wspomniał także że był gotów wtedy zamordować zarówno mafiozów, jak i pogrążonych w żałobie, by zapobiec ujawnieniu tajemnic klanu - nie było to jednak potrzebne.
Jednak jakiś czas temu mafia została ostatecznie unieszkodliwiona - Ara mogła więc bezpiecznie wrócić do domu.
- Jeśli uważasz to za stosowne, rankiem sama możesz przekazać im szczęśliwą nowinę - zakończył Arata, zerkając na księżyc który wskazywał, że nocy jednak jeszcze trochę zostało - I pamiętaj, życie kunoichi często wymaga takich poświęceń, nawet jeśli to wieloletnia rozłąka z rodziną - powiedział, odwracając się i powoli sunąc w stronę swojej rezydencji, uważając na to, by za bardzo nie zabrudzić swej szaty.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Sagisa » 2 kwi 2019, o 14:37

Czego mogła się spodziewać w chwili obecnej? Stała w dole dziury będącej czyimś grobem, obok wbita została łopata, a ona sama naruszyła poważnie samą trumnę. Przyłapano ją na gorącym uczynku, na miejscu zbrodni, można nawet rzec. Mimo wszystko gdy dostrzegła postać Araty, zamiast się bać, poczuła swoistą ulgę. On dał jej wskazówkę, właściwie to za jego sprawą zdecydowała się na takie a nie inne działanie. Wiedział, że ją tu znajdzie, zapewne właśnie w takim stanie, a jednak był tu sam, bez straży, która od razu dokonałaby aresztowania.
- Dokopałam... - mruknęła, chowając ostrze. Nie ma to jak cmentarny żarcik sytuacyjny. Przymknęła powieki, dezaktywując i tak niepotrzebne doujutsu, i chwyciła wyciągniętą ku niej rękę, podciągając się w górę. Naprawdę przedziwny widok - dwójka ludzi stojąca sobie nonszalancko przy rozkopanym grobie. Mimo wszystko fakt, że powiedział "naszego sekretu", rozwiał wszelkie wątpliwości.
Arata wiedział, co się stało w dniu domniemanej śmierci Ary, a także dlaczego w jej grobie zamiast ciała spoczął drewniany twór. On brał w tym wszystkim udział. A im bardziej się nad tym zastanawiała, tym jaśniejsze dla niej było, że cała ta farsa związana była z ostatnią misją kunoichi. Coś musiało pójść nie tak, dlatego powzięto takie a nie inne działania.
- Tylko głupiec nie miałby pytań - stwierdziła, gdy z uznaniem w oczach przypatrywał się "ciału" złożonemu do grobu. - Mam też przypuszczenie. Po tamtej misji Ara musiała zniknąć, prawda? Po to ta cała farsa z pogrzebem. Czy to jednak oznacza, że ona wciąż...
Dokończenie zdania jakoś nie chciało się przecisnąć przez jej gardło choć było tak oczywiste, zwłaszcza teraz. Ara żyła, choć potwierdzenie tego miała dostać dopiero za chwilę. Gdy Arata zaproponował "spacer", chciała zaprotestować, w końcu nie wypadało zostawiać rozkopanego grobu na cmentarzu, nie zdążyła jednak. Wystarczyło kilka pieczęci, by za sprawą jakiejś techniki dotonu dziura została zrównana z gruntem, a po kopaniu nie został nawet ślad. Doszła do wniosku, że doton mimo wszystko sporo ułatwiłby jej pracę, gdyby tylko miała w swoim asortymencie jakieś techniki z tej dziedziny. Skoro jednak jj wyczyn został zakamuflowany, mogła już z czystym sumieniem ruszyć za mężczyzną.
Cisza przedłużała się aż do momentu, w którym na dobre opuścili cmentarz, dopiero wtedy brunet zaczął opowieść. Misją Ary była infiltracja mafii, co samo w sobie już było niebezpieczne. Fakt, że jej przykrywka została odkryta, przekreślał wszystko a dodatkowo stwarzał zagrożenie nie tylko dla samej kunoichi, ale także jej matki i pozostałych bliskich. Nic więc dziwnego, że sfingowano jej śmierć oraz pogrzeb, chcąc w ten sposób chronić Kame-san oraz klanowe sekrety. Tak jak przypuszczała Saga, Ara musiała zniknąć, usunąć się, stać martwą dla świata. Przynajmniej do czasu rozwiązania sprawy, czyli unieszkodliwienia zagrożenia w postaci szajki mafijnej. Dziewczyna rozumiała poświęcenie kunoichi, choć nie wiedziała, czy sama byłaby w stanie skazać syna na kompletne osierocenie w podobnej sytuacji.
- Rozumiem - podsumowała całą wypowiedź, wpatrując się we wciąż widoczny księżyc. - Obiecałam Kame-san odkryć prawdę, moim obowiązkiem zatem jest przedstawienie jej wyników. Zapewne będzie w szoku, lecz znajdzie pocieszenie w odzyskaniu utraconej przed laty córki. Chociaż ona jedna odzyska to, co przyszło jej stracić...
Ostatnie zdanie wypowiedziała nieco ciszej z pewną dozą smutku i może nawet kroplą zazdrości w głosie. Ona straciła Tensę, ale w przeciwieństwie do Kame-san miała pełną świadomość nieodwracalności tej straty. Tensa zginęła i w żaden sposób nie mogłaby wrócić do życia, być może w kolejnym wcieleniu.
- Dziękuję za pouczającą rozmowę, Arata-san - odparła na zakończenie konwersacji, skłaniając się mężczyźnie należycie. Właściwie pierwszy raz zwróciła się do niego tak oficjalnie, czuła jednak, że powinna.
Odprowadziła go wzrokiem, dopiero po chwili samej obierając kierunek własnego domu. Nim zasnęła, długo siedziała przy łóżeczku Ryujina, wpatrując się w jego jasną i spokojną twarzyczkę. Czy byłaby w stanie zostawić go, by zapewnić mu bezpieczeństwo? Czy zgodziłaby się zrezygnować z wychowywania własnego syna, jedynego promyka w tym przepełnionym bólem i goryczą życiu? Wciąż nie znała odpowiedzi.

[z/t] -> teren domku babci Kame

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 545
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Isei » 23 paź 2019, o 16:34

Uśmiechnięci. Zawsze pełni wigoru. Serdeczni. Mili... tak postrzegano ludzi zamieszkujących Sogen. A pośród tych wszystkich ludzi, żyło dziecko, którego ojciec wyrządził prawdopodobnie więcej szkód, niż jakikolwiek inny człowiek zrodzony na tych ziemiach. Bez uśmiechu na twarzy przekroczył próg cmentarza, a następnie nie wahając się ruszył w kierunku grobu odosobnionego od wszystkich. W około nie znajdowało się nic, a samo miejsce pochówki nawet trochę nie przypominało miejsca pochówku dawnego lidera klanu Uchiha.

- Dalej jestem za słaby, by naprawić Twoje grzechy... - powiedział cicho, a następnie złapał za zeschnięte i zwiędłe już dawno kwiaty, które wyjął z naczynia przypominającego wazon. - Prawdopodobnie nigdy nie będę w stanie ich naprawić. Teraz przynajmniej się już uspokoiło. Nikt nie próbuje skrócić mnie o głowę, gdy wychodzę z domu. Haha, musiałeś naprawdę ostro narozrabiać. Ale nie przejmuj się, ludzie mają krótką pamięć. Ludzie z reguły są pełni wad. Chowają swoje grzechy i urazy za sztucznymi uśmiechami. Ja tam uważam, że czasem po prostu nie da się uśmiechać, wiesz? Nie można być fałszywym. Byłbym zapomniał! Poznałem pewną dziewczynę. Była dosyć tajemnicza. Zaraz Ci wszystko opowiem.

Zabrał zepsute kwiaty, wpychając je do małego kubła na śmieci. Nie zamierzał tracić przy nim dłużej czasu. Siadł na ławeczce obok grobu, wstawiając do wazonu świeży bukiet. Następnie zdjął pierścień z palca, delikatnie odkładając go obok małego nagrobku, albo raczej płytki upamiętniającej imiona rodziców.

- Nazywa się Minami. Miałem z nią opuścić Sogen, ale zdaje się, że się nie dogadaliśmy. Szkoda, była naprawdę tajemnicza. Opiekujcie się nią proszę, ja dam sobie radę, ale ona zdawała się być nieco... zabłąkana? Sam nie wiem. Zapewne ciekawi was, co teraz planuje? Opuścić Sogen. Zastanawiam się, czy Katsumi-sama będzie miała coś przeciwko. Najpierw chyba zrobię krótką wycieczkę, wtedy zdecyduje co dalej. Byłbym zapomniał! Mam w planach nauczyć się medycznych technik, by pomagać innym. Miejmy nadzieję, wszystko pójdzie po mojej myśli. Pozwolicie, że tutaj skończę, co? Posiedźmy sobie chwilę... razem, w ciszy.... - powiedział i usiadł dosyć wygodnie, wyciszając się niemalże kompletnie. Zamknął oczy, próbując przywołać wspomnienia. Obraz rodziców, twarz ojca i matki. Chciał po prostu odpocząć chwilę o tego wszystkiego. Odpocząć od ciągłej tułaczki w nieznane. Nie wiedział do końca czego chciał, nie wiedział jak chciał to osiągnąć. Po prostu szukał odpowiedzi.
Avatar użytkownika

Isei
 
Posty: 103
Dołączył(a): 17 wrz 2019, o 22:53
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7695&p=125465#p125465
GG: 7689869
Multikonta:

Re: Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Hayami Akodo » 23 paź 2019, o 20:55

Misja rangi C dla Uchihy Iseia
"You never really know my mind"
1/30?



Obrazek





Chcesz odpowiedzi? Wyjaśnień? Rozwiązania? Prostych wytłumaczeń podanych na tacy? Bardzo proszę, już nimi służę: nigdy tak naprawdę nie istniały. Świat, Isei, nie jest dwutorowy; trudno oczekiwać, że wszystkie informacje zostaną podane tak wprost, bezpośrednio, jak na tacy. Sam nie wiesz, czego chcesz, stoisz na rozdrożu, nie potrafiąc wybrać drogi - jest to bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać, zwłaszcza że Twoim ojcem był zdrajca rodu i przestępca, odszczepieniec, wyrzutek. Wyrzutek, który zrobił najwięcej złego z nas wszystkich...Ale kto nigdy nie zrobił nic złego, niech pierwszy rzuci kamieniem.
Nie miałeś żadnych wiadomości od Minami. Nie interesowała się Tobą, nie zostawiła Ci informacji, więc tak na dobrą sprawę możesz jedynie przeczuwać, przypuszczać, kierować się intuicją. Intuicja, Isei...znasz takie mądre słowo? Często towarzyszy życiu shinobi, potrafi wskazywać drogę i prowadzić, kiedy zagubimy drogę - i nasz moralny kompas razem z nią. Czasem trzeba po prostu zdać się na los; tylko tak, Przyjacielu, możemy dojść do czegoś więcej. Przez całe życie chcemy więcej, więcej, więcej i więcej. Biegniemy za pieniądzem, za kolejnymi misjami, marną sławą i nic nie znaczącym awansem...Ale czy właśnie tu, w tym miejscu, nad opuszczonym i zaniedbanym grobem wykolejeńca, nie powinny pojawiać się właśnie takie refleksje? Vanitas vanitatum, marność wszechrzeczy i te sprawy?
Nim zdążysz się nad tym zastanowić - nad czymkolwiek - cały cmentarz wypełnia przeraźliwy płacz dziecka. Łkanie dobiega jakby od strony grobów poprzednich liderów Uchiha, tych, którzy byli przed Twoim ojcem, przed innymi - i być może byli także Przed Nami. Po głosie sądząc, płacze mała dziewczynka.
Pogoda jest raczej nieprzyjazna: jest zimno, dość pochmurno, jak zawsze w tych stronach wieje dość silny wiatr. Przez to, że niebo jest zasnute chmurami, trudno stwierdzić, jaka jest pora dnia. Ale musi być chyba dość późno, co? Czy nie byłaby to pora, by podjąć jakieś działania, Isei?
W końcu zasługi zmarłych można odkupić, pozostając z żywymi. Tymi samymi, którzy za życia odrzucali wykolejonych życiowo, idąc po sztywno ustalonej ścieżce - zawsze tacy sami, zawarci w konwenansach, zamknięci ramą sztywnych przepisów klanowych i przyzwyczajenia, bo przecież po co cokolwiek zmieniać?
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1111
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Isei » 28 paź 2019, o 16:28

Uchiha dałby wiele za odpowiedzi na wszelkie trapiące go pytania, jednak fakt bycia samotnikiem, oraz przeszłość, na którą nikt nic nie mógł tak naprawdę poradzić sprawiały, że szukanie odpowiedzi zdawało się być dużo trudniejsze. Brak przyjaciół... Oparcia, rodziców czy znajomych. Była Katsumi, ale przecież nie mógł latać do liderki z każdym trapiącym go pytaniem, bo wtedy musiałby u niej zamieszkać. Nagle jednak wszelkie rozmyślenia, bujanie w obłokach i monolog, który kierowany był w stronę zmarłego ojca, przerwał przeraźliwy płacz. Chłopak momentalnie zerwał się z miejsca, odwracając się w kierunku z którego dochodził płacz. Jego percepcja bez problemu pozwoliłaby mu określić dokładny kierunek z którego dochodził płacz. Bez zbędnego zastanowienia, ruszył w kierunku który udało mu się określić. Ręce wsadził do zewnętrznych kieszeni płaszcza.

Było to swego rodzaju zabezpieczenie. Zwykle, oznaczało to swego rodzaju pasywność, jednak Isei miał powód, by trzymać ręce w kieszeniach. Płaszcz był jednym z jego oręży. Można powiedzieć, że sam w sobie był swego rodzaju bronią. Kiedy tylko złapał wzrokiem płaczące dziecko(?), rozejrzałby się dookoła, a następnie podszedłby powoli, nie wyjmując rąk z kieszeni. O ile nie zauważyłby nikogo innego, uśmiechnąłby się delikatnie, pochylając tułów, a następnie spokojnym głosem, chciałby przywitać płaczącego malucha.

- Hej. Co się stało? Dlaczego płaczesz? - zapytał, po czym wyjąłby lewą dłoń, zbliżają ją do twarzy dzieciaka. Położyłby ją na głowie, delikatnie zaciągając włosy do tyłu. Tylko po to, by odkryć twarz dziecka i sprawdzić, czy wszystko z nim w porządku. Bez względu czy to dziewczynka czy chłopczyk, zrobiłby to samo. - Mogę Ci jakoś pomóc? - zapytał, łudząc się, że będzie mógł zrobić coś dobrego...

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Isei
 
Posty: 103
Dołączył(a): 17 wrz 2019, o 22:53
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7695&p=125465#p125465
GG: 7689869
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość