Cmentarz rodu Uchiha

Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Sagisa » 17 cze 2018, o 17:39

Obrazek***
Rodowy cmentarz umiejscowiony na obrzeżach Kōtei. Teren otoczony kwiecistymi drzewami owocowymi, które na wiosnę zakwitają, nieco ocieplając klimat tego miejsca. Całość ogrodzona jest dodatkowo żywopłotem.
Liczne pomniki nagrobkowe ustawione są w rzędach między szerokimi alejkami. Groby przyozdobione są bambusowymi tabliczkami z wypisanymi nań modlitwami, mającymi wspomóc dusze zmarłych w zaznaniu spokoju.
***
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 425
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na udzie pod płaszczem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Saiki » 17 cze 2018, o 21:35

Zakłopotany Saiki nie miał pomysłu na dalsze działania. Jego głowa była jeszcze bardziej przepełniona wątpliwościami niż kilka dni temu. Chłopak nie czuł się sobą i nic nie sprawiało mu radości ani satysfakcji. Ostatnimi czasy taki stan towarzyszył mu nazbyt często.
Po drobnym spacerze z głową skierowaną ku ziemi, Saiki w końcu natrafił na furtkę, która wytrąciła go z przypominającego lunatykowanie stanu i podniósł swój wzrok nieco wyżej.
Zauważył znajomą tabliczkę, która zawierała informację, że tuż za furtką znajduje się cmentarz rodu Uchiha.
Cmentarz na którym Saiki spędzał wiele dni i nocy, ale od jakiegoś czasu przestał tam zaglądać, a dziś trafił tam nawet nie skupiając się na tym dokąd zmierza - dokładnie tak jakby coś go tam zaciągnęło mimo jego wiedzy i woli.
Choć pogoda była sprzyjająca spacerom i spędzaniu czasu na zewnątrz, na cmentarzu nie było nikogo poza Saikim i setkami grobów ludzi z jego rodu, w tym jeden grób dla niego najważniejszy, czyli grób jego Ojca, który zginął, gdy Saiki miał zaledwie osiem lat.
Droga do grobu jego ojca nie była skomplikowana, lecz nawet gdyby była - chłopak trafiłby tam z zamkniętymi oczami. Swego czasu przychodził tu niemal każdego dnia i dbał o odpowiedni stan i czystość nagrobka oraz świeże, związane ze sobą niebieskie kwiaty, które nie wiadomo dlaczego kojarzyły mu się z jego rodzicami i co za tym idzie - śmiercią ojca.
Nie minęło więcej niż kilka minut, a Saiki stał już przed grobem swojego ojca.
Wszystko było na swoim miejscu. Nie było zbyt wiele do zrobienia przy grobie, ewidentnie ktoś musiał ostatnio tu zaglądać.
Prawdopodobnie Matka.
-Jak się masz, Tatku? - zapytał lekko zachrypniętym od milczenia głosem, tak jak miał to w zwyczaju pytać gdy odwiedzał grób ojca. Za każdym razem liczył na jakąś odpowiedź, choć nigdy jej nie usłyszał. Nie zniechęcał się jednak i zdarzało się, że mówił do Ojca godzinami, tak jakby był tuż obok. Tak jakby żył i siedział obok, przy grobie zupełnie innej osoby. Razem ze swoim synem.
Nagrobek zniósł zimę bardzo dobrze i pomimo dłuższej przerwy w odwiedzinach, nie trzeba było długiego sprzątania.
Saiki westchnął i zatrzymał swoje roztrzęsione spojrzenie na literach wyrytych w kamieniu, na którym wciąż wisiała bambusowa tabliczka z modlitwą.
-Potrzebuję pomocy. Nie wiem dokąd zmierzać, od czego zacząć, ani na czym się skupić. - na chwilę przerwał i zauważył, że jego ręce drżą, choć na początku starał się być opanowany i pełen spokoju.
-Jedno wiem na pewno. Chcę kroczyć drogą shinobi, tak jak Ty. Chcę jednak dzielić swoje życie z bliskimi i dawać im jak najwięcej samego siebie. Wciąż jestem zbyt słaby i czeka mnie długa droga, ale jestem gotów by nią ruszyć. - ponownie się zatrzymał i przymknął oczy z każdą chwilą coraz mocniej je zaciskając.
-Gdybym tylko wiedział, w którą stronę... - zacisnął dłoń, a jego serce zaczęło bić znacznie szybciej niż powinno.
-Tu się ukrywasz! - usłyszał znajomy, kobiecy głos tuż za swoim uchem i podskoczył z przerażenia ledwo utrzymując równowagę.
-Miałeś mnie zabrać na herbatę!
-Aiko! ... Przestań mnie straszyć! - odpowiedział uniesionym tonem Saiki, któremu Aiko przerwała pogawędkę z ojcem. Myśl, że mogła usłyszeć któreś ze słów sprawiała, że czuł się onieśmielony, a więc starał się ukryć to wszystko podniesionym głosem.
-Że niby jestem straszna, tak?!- zaciśnięta pięść dziewczyny już szykowała się na zdzielenie chłopaka po twarzy, lecz całą komedię sytuacji przerwało uświadomienie sobie przez dziewczynę, że są na cmentarzu, a Saiki stoi przy grobie swojego ojca.
Dziewczyna opamiętała się i opuściła rękę z zakłopotanym uśmiechem.
-Wybacz, że Cię przestraszyłam. - wyszeptała ze spuszczoną głową.
-Następnym razem daj znać o sobie nieco ciszej i delikatniej, proszę. - oboje zaśmiali się, a dziewczyna podniosła wzrok na twarz chłopaka.
-Za kilka dni... może i tygodni, ruszę na zasłużony odpoczynek od pracy w szpitalu. Mam zaplanowaną podróż do dalszej rodziny, która mieszka w Ryuzaku no Taki. Może chciałbyś ruszyć ze mną? Dawno się nie widzieliśmy, a kiedyś zdarzało się nam wyruszać na wspaniałe wycieczki, no nie? - dziewczyna znowu się uśmiechnęła.
-Racja...Właściwie to czemu nie. Nie mam żadnych planów na najbliższy czas, ani nie mam co ze sobą zrobić, więc może taka wyprawa dobrze mi zrobi. - odpowiedział spokojnym głosem.
-No to jesteśmy umówieni! O szczegółach porozmawiamy niebawem! Do zobaczenia! - dziewczyna zniknęła prawie tak szybko jak się pojawiła, zostawiając Saikiego w niemałym szoku.
Ręką przejechał po swoich włosach i westchnął.
-Nic się nie zmieniła... - delikatnie się uśmiechnął, lecz po chwili poczuł czyjąś obecność, która przyszła z nasilającym się wiatrem, a jego twarz obróciła się odruchowo na grób ojca.
-Ryuzaku no Taki... tak? - wyszeptał wpatrzony w grób, tak jakby powoli do niego docierało, że może to właśnie znak od jego ojca, który chce go tam zaprowadzić. Równie dobrze mógłby to być przypadek i zwykły zbieg okoliczności, ale Saiki bardzo wierzył w to, że w końcu udało mu się nawiązać jakiś kontakt ze swoim ojcem. Bardzo mu na tym zależało i nie dopuszczał do siebie wątpliwości.
-Spróbujemy. - ponownie westchnął, a gdy wiatr się uspokoił, Saiki uklęknął przed grobem i przejechał powoli ręką po kamiennym nagrobku z wyrytym imieniem ojca, a następnie otrzepał lekko przybrudzone kolano i odwracając się na pięcie, ruszył w stronę domu.
[z/t]
Saiki
 

Re: Cmentarz rodu Uchiha

Postprzez Sagisa » 22 cze 2018, o 19:54

Przeszła przez bramę, skręcając następnie w jedną z alejek. Mijała kolejne pomniki okraszone imionami dziadków, pradziadków i innych właściwie nieznanych jej członków rodu, cel jednak miała jeden, ten sam niemal codziennie. Kolejna alejka, mijane nagrobki z datami coraz bliższymi teraźniejszości. Zatrzymała się niemal na samym końcu przy dwóch wąskich kamiennych blokach ustawionych blisko siebie. Usiadła na świeżej trawie, wyciągnęła notes, który otrzymała od siostry jeszcze na wyspach i otworzyła go na zaznaczonej stronie. Miała tam wypisane dwa nazwiska i jedną datę - pewien dobrze jej znany zimowy dzień roku 366. Poza tym znajdował się tam cytat z pogrzebu a także kilka innych notek, część przekreślonych, inne podkreślone lub zaznaczone w inny sposób. Jak zwykle jednak zaczęła od początku.
Pierwsze z zapisanych nazwisk wyryte było na kamieniu po lewej - Uchiha Yukino. Zapisana data była oznaczona jako dzień jej śmierci. Po prawej miała nagrobek siostry, gdzie data z notatnika stanowiła dzień jej narodzin. Jedna przyszła na świat, podczas gdy druga go opuściła. Saga w sumie do samego dnia pogrzebu jasnowłosej nigdy nie zwracała uwagi na daty, dopiero tamto wydarzenie uprzytomniło jej kilka rzeczy. Podstawą była dokładna różnica wieku między siostrami, a wynosiła ona niecałe osiem miesięcy. Płomiennowłosa widziała sama po sobie, ile czasu potrzeba kobiecie po porodzie, by jej organizm wrócił do stanu sprzed ciąży. Sam rozwój dziecka w łonie matki trwa zazwyczaj dziewięć miesięcy, a nawet jeśli jak w jej przypadku poród nastąpiłby przedwcześnie, nadal brakowało czasu. Niemożliwym zatem było, by Rin Uchiha w przeciągu tych ośmiu miesięcy ponownie zaszła w ciążę, by znów urodzić. Znów spojrzała w notatnik.
"Dziś żegnamy Tensę Uchiha, córkę Yukino i wychowanicę Tsuyoshiego" - tymi słowami shirei-kan żegnała fiołkowooką w dniu pogrzebu. W zdaniu tym nie ma wzmianki na temat Rin, za to stwierdzone zostaje coś, o czym Sagisa nie miała pojęcia: matką Tensy była Yukino. Czy sama Tensa o tym wiedziała? Czy mogła to przed nią ukrywać? Nie, to raczej wątpliwe, by zatajała taką wiedzę. Bo w sumie co by tym zyskała poza uniknięciem awantury wszczętej przez stalowooką? Sam fakt, że siostry miały inne matki, zmieniał wiele w ich związku, choć formalnie nie zmieniłoby się pewnie nic. Zatem srebrnowłosa nie miała pojęcia o całej sprawie. Rodzice zataili przed nimi prawdę. Tylko dlaczego?
Z informacji zebranych przez Sagę wynikało, że Yukino była dalszą kuzynką jej ojca, a jednocześnie jego najlepszą przyjaciółką od dzieciństwa. Wypytywani klanowicze opisywali ją jako waleczną białowłosą szermierkę, a pytani o jej śmierć mówili, że to wielka tragedia i cios dla rodu stracić taką wojowniczkę. Analizując to wszystko, nasuwał jej się jeden wniosek - ojciec zdradził matkę z Yukino, spłodził Tensę, a kilka miesięcy później ją samą, zaś Rin Uchiha żyła w słodkiej niewiedzy. Przynajmniej do dnia śmierci Yukino. A jednak w tej teorii coś jej nie pasowało. Dlaczego matka ze swoim charakterem miałaby przyjąć na wychowanie dziecko będące owocem zdrady? Przecież obie córki traktowali na równi, kochali je jednakowo i równie pieczołowicie wychowywali. Czy byłoby tak, gdyby jej matka nie zaakceptowała nie swojego dzecka? Tylko dlaczego miałaby je akceptować i wychowywać? Tego Saga nie wiedziała i nie rozumiała.
- Kim ty jesteś? Kim naprawdę byłaś dla moich rodziców? - szepnęła pod nosem, wpatrując się w grób Yukino. Miała o niej bardzo mało informacji, a zważywszy, że od jej śmierci minęło osiemnaście lat, nie spodziewała się nowości. Chyba że spyta bezpośrednio rodziców, do tego jednak nie mogła się przełamać. Sama świadomość, że Tensa nie była do końca jej siostrą, mieszała w głowie.
Westchnęła ciężko, zamykając notatnik z cichym klapnięciem, po czym zaczęła wstawać. Mimo że przychodziła tu codziennie i rozmyślała, nie lubiła tracić w tym miejscu zbyt wiele czasu. Wyjęła jeszcze z torby kunai obwiązany na końcu fragmentem zakrwawionego bandaża. Ten właśnie nóż przyczynił się do śmierci jasnowłosej, a na kawałku materiału została jej krew, był to bowiem skrawek bandaża, którym tamowała wypływ życiodajnego płynu z rany. Obróciła ostrze w palcach, wiedziała, że nie stępiało mimo upływu czasu. Jej stalowe oczy zalśniły od pojawiających się w nich łez. Wystarczyłby jeden ruch, jedno porządne rozcięcie skóry, by to wszystko zakończyć. By znów być z nią. Mimo wszystko nie mogła tego zrobić. Miała da kogo żyć, a jej istnienie było podstawą przeżycia jej synka. O ile kiedyś nawet by się nie zawahała, tak teraz rzeczywistość przedstawiała się zupełnie inaczej. Samobójstwo nie wchodziło w grę. Schowała więc kunai, notatnik, obróciła się na pięcie i ruszyła alejką w stronę wyjścia.
- Tu spoczywa Uchiha Tensa, kochana siostra i córka, wojowniczka. Niech jej dusza zazna spokoju - wyszeptała jeszcze cichą modlitwę. Kilka chwil później była już daleko.

[z/t]
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 425
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na udzie pod płaszczem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:


Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość