Szpital

Re: Szpital

Postprzez Izanagi » 20 kwi 2018, o 21:25

Zostawiłem ich samych sobie po czym podniosłem się i niczym strzała udałem do szpitala gdzie miałem szukać Sanjuro Uchiha, który jest lekarzem a jednocześnie ojcem dzieciaka więc to on na pewno mu pomoże, biegłem jak szalony po drodze mijając ludzi, nieco się od nich odbijając, potrącając, przez co chwilę potem postanowiłem że przecież mogę wskoczyć na dach i nimi kontynuować. Co będę się męczył biec między ludźmi którzy nieco mnie spowalniali, dachami zawsze szybciej. Biegłem ile miałem tylko sił w nogach aby dotrzeć do szpitala, tak też się stało po paru chwilach. Wpadłem z impetem do budynku, padłem na kolana jadąc na nich jakieś pół metra gdyż posadzka dobrze była wyczyszczona przez co na kolanach, mając z materiału kimono można było się przejechać na kolanach i zdyszany zacząłem krzyczeć.
- Sanjuro Uchiha!!!- darłem się tak dopóki ktoś mi go do mnie tutaj nie sprowadzi, jeżeli ktoś zapyta się o co chodzi lub to będzie on sam, to po prostu mu tłumaczę sytuację, co się stało a także gdzie znajduje poszkodowany.
Avatar użytkownika

Izanagi
 
Posty: 82
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:34
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5250&p=79530#p79530
GG: 12493699
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Hyūga Hiroshi » 20 kwi 2018, o 23:31

~Misja rangi D~
Uchiha Izanagi
15/15



Postanowiłeś zgodzić się z planem farmera, zostawiłeś swojego podopiecznego z nieznajomym mężczyzną i szybko ruszyłeś w stronę wioski. Do celu Twojej podróży nie było daleko, dotarłeś najpierw pod jej bramy, gdzie zostałeś wylegitymowany przez strażników i nie tracąc czasu udałeś się w stronę rodowego szpitala.
Faktycznie o tej porze dnia na wioskowych ulicach było pełno ludzi, którzy przeszkadzali Ci w dotarciu do celu, jednak to on był właśnie dla Ciebie teraz najważniejszy i potrącanie przechodniów nie robiło Ci większej różnicy. Wielu z nich rzucało Ci groźby i inne złośliwe uwagi, jednak nie zwracałeś na nich uwagi i biegłeś ku szpitalowi.
W końcu znów dobrze pomyślałeś i wskoczyłeś na dach jednego z pobliskich budynków, a następnie poruszałeś się skacząc po kolejnych. Usprawniło to Twoją podróż, zwłaszcza, że dzięki temu nie musiałeś się borykać z mieszkańcami na zatłoczonych ulicach - warto więc korzystać z autostrady dla shinobich.
Po paru minutach udało Ci się odnaleźć budynek szpitala. Przed bramą prowadzącą na jego teren zobaczyłeś chłopaka w niebieskiej bluzce. Był cały mokry i zdyszany, kierował się powoli w stronę budynku. Nie było z nim już tej dziewczynki, ale najwidoczniej on był najbardziej trzeźwo myślącym i faktycznie chciał zawołać do Ciebie medyka. Był jednak od Ciebie znacznie wolniejszy i zdecydowanie za mało wytrzymały, bo cała ta droga nieźle go wymęczyła.
Nie chciałeś jednak tracić czasu na rozmowę z nim i z efektownym wejściem znalazłeś się w środku. Zgromadzeni w poczekalni chorzy bądź odwiedzający dziwnie się na Ciebie spojrzeli i wymieniali między sobą spojrzeniami. Jakiś dzieciak gdzieś z tyłu zaczął nawet klaskać, myśląc, że to jakaś sztuczka. Choć przynajmniej jemu poprawiłeś humor.
Po Twoich wrzaskach zainteresowała się Tobą jedna z pielęgniarek, a także ochroniarz, który w pierwszej chwili pomyślał, że jesteś zwykłym nastolatkiem robiącym sobie jaja i chciał Cię wyrzucić. Kobieta w białym fartuchu na oko 25 lat jednak mu to uniemożliwiła i zapytała Cię o co Ci konkretnie chodzi, gdyż znała ową osobę.
Po usłyszeniu wyjaśnień szybko gdzieś poszła i po chwili była już z dość wysokim, czarnowłosym facetem. Oboje kroczyli w Twoją stronę szybkim tempem. Sanjuro przepytał Cię jeszcze raz o co chodzi i oboje w asyście dwójki ratowników medycznych z noszami ruszyliście znów na szlak handlowy, gdzie miał czekać na Ciebie farmer wraz z chłopakiem.
I z powrotem tutaj
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Hyūga Hiroshi
 
Posty: 116
Dołączył(a): 17 mar 2018, o 18:21
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie, ciemnobrązowe włosy; 170cm wzrostu; Białe oczy bez źrenic
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz
Link do KP: viewtopic.php?p=80398#p80398
GG: 11017083
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Miyuki » 22 kwi 2018, o 13:13

Samotnie przemierzała ulicę osady, krew przesiąkająca przez bandaż kapała na ziemię sprawiając, że za dziewczyną ciągnął się szkarłatny ślad. Miyuki zastanawiała się nad tym jakie błędy popełniła. Walka nie była wyzwaniem, jednak mimo tego została ranna. Chciała wiedzieć, czy istniało jakieś lepsze wyjście? Czy uciekający czas, nie zaburzył przesadnie jej postrzegania? Właściwie to nie potrafiła, znaleźć lepszego rozwiązania. Gdyby poczekała z "otwarciem" mogła zginąć nim sięgnęła po bombkę. Analizowana na chłodno desperacka decyzja wciąż wydawała się jedyną właściwą, tak jak i podjęte działania, w końcu bez większego problemu pozbawiła starszego z braci przytomności, ale ten młodszy... Delikatnie mówiąc był problematyczny. Kokon ochronny utworzony przy pomocy jakiegoś ninjutsu, w pierwszej momencie wywołał w niej zdziwienie. Co prawda Miyu potrafiła posługiwać się chakrą, znała nawet kilka podstawowych technik, ale nic więcej. Właściwie to kontrolowanie niebieskiej energii po za ciałem wydawało jej się niemożliwe, nie potrafiła tego robić, a co dopiero sprawić, że uformuje ona jakiś konkretny kształt po za jej ciałem. No i te cholerne pieczęci, mimo że młodej Kunoichi wydawało się, że jest dość zręczna, to składanie dłoni w kolejne, symbolizujących zwierzęta znaki nigdy nie wychodziło jej za dobrze. Zawsze robiła to powoli i niedokładnie, mimo wielu prób pod okiem swojej mistrzyni, nie potrafiła tego. Może powoli zbliżał się czas, gdy powinna przyłożyć się do tego jeszcze bardziej? Nauczyć się składania pieczęci i wpływania duchową energią na rzeczywistość?
Pokryty białym tynkiem budynek, w którym mieścił się szpital widoczny był już z daleka. Miyu rzadko odwiedzała to miejsce, nie chodziło o jakąś awersję, czy niczym nieuzasadnioną fobię, najzwyczajniej w świecie nie miewała takiej potrzeby. Rany regenerowały się na niej jak na przysłowiowym psie, a jej ciało rzadko doznawało większych uszczerbków, niż kilka siniaków, czy skrajne wyczerpanie. Nacisnęła klamkę i weszła do środka. Pomieszczenie było jasne, pomalowane na biało, kilka osób tłoczyło się w poczekalni, która znajdowała się w tym samym pomieszczeniu co recepcja. Miyuki podeszła do lady, za którą stała młoda, maksymalnie kila lat starsza od niej blondynka.
-W czym mogę pomóc?- Zapytała uśmiechnięta kobieta.
-Zostałam ranna, potrzebuję kogoś kto zajmie się moją ręką.
-Rozumiem, niestety mamy dzisiaj kilku rannych, będzie musiała pani zaczekać. - Na te słowa Miyuki westchnęła ciężko. Nie miała zbyt wiele czasu, do zmierzchu pozostało zaledwie około godziny, a do tego czasu musiała już być w domu.
-Nie dałoby załatwić się tego jakoś szybciej? Mój ojciec byłby szczęśliwy, gdybym wróciła
-Niestety, nie mogę nic na to poradzić.
-Metsuke Chisana, na pewno z chęcią wynagrodzi kobietę, która pomogła jego córce pozbyć się ran.
-Sądzi pani, że dam się tak łatwo przekupić? To nie będzie tanie.
-Wystarczy, że poda pani cenę.
-W takim razie proszę dać mi sekundę.
Sekunda tak naprawdę trwała około dwóch minut, ale to nic dziwnego. Medyczka, która została przyprowadzona przez recepcjonistkę miała na oko około 40 lat, długie czarne włosy i właściwie to tyle, wyglądała przeciętnie. Kobieta zaprowadziła pacjentkę do gabinetu, jej mina w momencie odwinięcia chałupniczego opatrunku mówiła wszystko. Leczenie trwało dłuższy czas, zielona, medyczna chakra sprawiała, że dłoń zrosła się, nie pozostawiając nawet śladu po ranach. Podziękowania, zapłata i... tyle tego było. Miyu ruszyła w stronę domu.


Czas leczenia: 2h
Link do zdarzenia: viewtopic.php?f=98&t=3044&start=180#p81805
[z/t] -> Dom Miyuki
Miyuki
 

Re: Szpital

Postprzez Miyuki » 28 maja 2018, o 19:42

Dłużąca się droga i imię wykrzykiwane przez ojca były ostatnim wspomnieniem nim ciemność całkowicie pochłonęła Miyuki. Wspomnienia miały to do siebie, że lubiły się rozmywać, zwłaszcza w krainie snów tego dnia dziwnie pustej. Może młoda Kunoichi była po prostu zbyt zmęczona, by śnić? Tego nie wiedziała nawet ona sama. Nie zastanawiała się nad tym gdy biel szpitalnych ścian uderzyła w dopiero co otwarte niebieskie oczy. Nie wiedziała skąd wzięła się w tym miejscu, otoczona przez rzędy pustych, prostych łóżek. Dopiero po chwili zauważyła dość przeciętnego mężczyznę siedzącego obok jej łóżka. Kolejny nasłany na nią shinobi? No cóż, w takim wypadku udawałaby, że dalej śpi. Na całe szczęście był to jeden z członków ochrony, którego kojarzyła jedynie z widzenia. Właściwie nie było w tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę, że ciężko byłoby odnaleźć w tłumie jemu podobnych mruków podpierających zazwyczaj włócznie. Miyuki westchnęła ciężko, zastanawiając się czemu akurat on musi jej pilnować. Odpowiedź przyszła niemalże od razu, gdy zauważył on tylko przebudzenie młodej Chisany ruszył do wyjścia. Miyuki miała ochotę go zatrzymać, ale nie miała siły krzyczeć, wolała odpocząć. Pomacała brzuch chcąc sprawdzić jak zajęto się jej raną, jedynym co poczuła był szorstki bandaż. No, ale jak wiadomo ciekawość ludzka nie zna granic, a podniesienie pościeli i odwinięcie bandaża nie było niczym trudnym. Blizna po kunaiu wyglądała na dość głęboką, właściwie to szwy wskazywały na to, że ostrze wbiło się głębiej, niż sądziła. Na jej ciele wciąż znajdowały się szwy, co biorąc pod uwagę że za oknem zdążył już zapaść zmrok mogło znaczyć jedno. No, może więcej niż jedno, a właściwie cokolwiek, Miyuki nie znała się na medycynie, rozumiała jedynie, że cały dzień spędziła nieprzytomna.
Istniał jeszcze jeden powód dla którego nie zatrzymała ochroniarza, mianowicie nie miała po co. Ostatnim co widziała byli jej rodzice, którym nic nie groziło, właściwie nie odnotowała żeby byli chociaż zadrapani. Gorzej z Karasu którego wyprowadzało dwóch członków ochrony, a to znaczyło że żył, chociaż może w nie najlepszym stanie, ale jednak. Miyuki nie musiała wiedzieć niczego więcej w końcu znając życie, gdy tylko jej matka usłyszy, że postanowiła się ocknąć zapewne zjawi się w szpitalu tak szybko jak to możliwe. No i może pozna werdykt jaki postanowili wydać, na ten moment to było właśnie najważniejsze, młoda Chisana nawet jeśli posiadła pewne informacje, nie mogłaby ich wykorzystać, zwłaszcza, że to mogło wiązać się z podróżą na wyspy, co raczej do najbezpieczniejszych rzeczy nie należało. No, ale ile można leżeć?Cały dzień, biorąc pod uwagę zawroty głowy i przeszywający ból przy próbie podnoszenia się.
Spokojny wieczór musiał jednak pozostać w sferze marzeń, rodzice tak jak sądziła przybyli do szpitala i właściwie nie byli zbyt zadowoleni. Mimo tego, że udowodniła swoją wartość, to co stało się pod koniec "testu" nie tylko odstraszyło potencjalnych senseiów, ale i sprowadziło zagrożenie na całą rodzinę. Jednym słowem, wszystkie starania mogła sobie o kant dupy rozbić. Tak też została uziemiona, przynajmniej do zimy, kiedy wspomnienie tego dnia zdążyło już wyblaknąć na tyle, by słowa Karasu wpłynęły na rodziców...



Spoiler: pokaż
Czas leczenia: 12h
Link do zdarzenia:Domek

[z/t]
Miyuki
 

Re: Szpital

Postprzez Saiki » 5 cze 2018, o 12:00

Spoiler: pokaż
Czas leczenia: 48h
Link do zdarzenia: Sparing


Ze śpiączki wybudził go bardzo nieprzyjemny ból w okolicach wątroby i momentalnie zerwał się do pozycji siedzącej szybko otwierając oczy. Wizja była jeszcze rozmazana, a do pozycji siedzącej nie udało mu się w pełni ustawić, gdyż uniósł się jedynie na kilka centymetrów w górę i ból żeber nie pozwolił mu na kolejne centymetry uniesienia torsu.
Ciężko było mu się nawet położyć z powrotem na plecy, ale na pewno przyszło mu to lżej niż kolejna próba podniesienia się.
-Cholera... - wymamrotał przez zaciśniętą szczękę i powoli zaczął odzyskiwać normalną jakość widzenia.
W pokoju był sam. Dopiero po kilku chwilach, które Saiki wykorzystywał na sklejanie wspomnień i wydarzeń oraz faktów, które doprowadziły go do miejsca i stanu w jakim się znalazł, do sali weszła pielęgniarka z kartą pacjenta.
-Jak się czujesz Saiki? - odezwała się sympatyczna, ciemnowłosa dziewczyna o bardzo znajomym głosie.
Saiki przetarł oczy i po chwili ciszy, na jego wciąż odrętwiałej twarzy zaczął pojawiać się delikatny uśmiech.
-Kopę lat, Aiko. - wyszeptał do pielęgniarki. Aiko była bliską przyjaciółką chłopaka, zwłaszcza w czasach kiedy dorastał i pomagał swojej mamie zarabiać na życie. To właśnie wtedy nawiązali ze sobą dość bliską relację i z racji na to, że Aiko jest starsza od chłopaka o cztery lata, pełniła rolę starszej siostry Saikiego.
-Gdy ta białowłosa dziewczyna Cię tu przyprowadziła i zaczęła zdradzać nam Twoją tożsamość oraz to, żeby w razie czego przekazać Cię strażom, wiedziałam, że doszło do nieporozumienia. - dziewczyna uśmiechnęła się i po chwili kontynuowała.
-Choć byłeś nieco zaczerwieniony i 'zmęczony', to udało mi się Cię rozpoznać bez problemu. - zaśmiała się i podeszła do łóżka Saikiego przystawiając dłoń do jego czoła.
-Odpoczywaj. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem to wyjdziesz stąd za dwa dni. Jeżeli będziesz czegoś potrzebował to wołaj. - dłoń dziewczyny zjechała po jego twarzy.
-Dziękuję, Siostro. - wyszeptał Saiki, a dziewczyna uśmiechnęła się i ruszyła do wyjścia.
-Zabierasz mnie na herbatę! - oznajmiła w drzwiach i wyszła.
Chłopak przymknął oczy z uśmiechem i po chwili odpłynął.
Saiki
 

Re: Szpital

Postprzez Rindou Arashi » 12 lip 2018, o 15:27

35 / ...

Strażnicy wraz z kunoichi bardzo sprawnie przemieścili się do szpitala, gdzie lekarze momentalnie zajęli się chłopakiem, zabierając go do jednej z sal. Asace wskazano krzesło przed salą, na którym mogła w spokoju poczekać na przybycie rodziny, w tym czasie odbywając rozmowę z jednym z funkcjonariuszy. Ten po wysłuchaniu opowieści spisał co ważniejsze fakty w swoim notesie, po czym wstał i podziękował.
- Dziękuję za informację, bariera powinna zniknąć za kilka dni. Z tego co mówiłaś to może być kryjówka przemytników. Zerkniemy tam jak tylko niedźwiedzie skończą zimować. - skłonił się i opuścił szpital, zapewne wracając na swój posterunek. Kunoichi przez chwilę była sama, jednak szybko podeszła do niej jedna z pielęgniarek, która przyjrzała się jej. Nie znalazła żadnych ran, dlatego też podała jej ziółka na wzmocnienie i zaleciła długi sen, chwilę później weszła do pokoju chłopaka.

Czas leciał aż w pewnym momencie po korytarzu rozległ się głośny stukot butów. Kiedy Asaka zerknęła, dostrzegła matkę chłopaka, szła wraz z jakimś mężczyzną, a tuż za nią mała Inori, ciągle trzymająca w dłoniach główkę swojego króliczka. Podbiegła do Asaki i rzuciła jej się w ramiona, wtulając się w nią. W tym momencie z sali wyszedł lekarz, który zaprosił oboje rodziców do środka, pozostawiając dziewczyny same.
- Jesteś Super! - z uśmiechem powiedziała dziewczynka, siadając na kolanach swojej nowej przyjaciółki. Przez chwilę tak siedziały, rozmawiając o czym tylko chciały, aż w końcu z sali wyszła matka chłopaka. Stanęła przed kunoichi i skłoniła się, spuszczając wzrok na podłogę.
- Bardzo przepraszam... źle cię oceniłam... dziękuję za ratunek mojego syna. Czy jest coś, co możemy dla ciebie zrobić w ramach podziękowania?? - sięgnęła do swojej torby, którą miała na ramieniu i wyciągnęła z niej woreczek z pieniędzmi, wręczając go Asace.
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
Mistrz Pióra
 
Posty: 988
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Szpital

Postprzez Asaka » 12 lip 2018, o 15:53

Szczerze mówiąc Aska z ulgą przyjęła, że zostawiono ją samą na korytarzu, po tym jak ponownie opowiedziała, być może bardziej szczegółowo, o całym zajściu. Była zmęczona i jedyne, o czym teraz marzyła, to święty spokój. Ten nie został jej jednak dany, bo już po chwili pielęgniarka kazała jej wstać, by mogła ją sobie obejrzeć. Asaka nie przypominała sobie, by chociaż dotknęła któregoś z niedźwiadków, no a niedźwiedzica jedynie prawie cmoknęła ją nosem. Przez kryształową ścianę. Jedyne co mogło jej się stać, to przypadkowe kopnięcie, czy zahaczenie o coś, co zostało w ferworze emocji zwyczajnie przez nią zignorowane… Ale nie, żadnych zacięć, zero krwi, ewentualne siniaki pokażą się zapewne za kilka dni. Ziółka, choć okazały się paskudne w smaku, coś tam chyba zadziałały, a przynajmniej ją uspokoiły. A może tak kojąco podziałało to, że w końcu dali jej ten święty spokój.
Białowłosa odprowadziła wzrokiem rodziców chłopca, mrużąc oczy na widok pyskatej matki, która wcześniej gotowa była za wszelkie ewentualne nieszczęścia obwiniać młodą Koseki. To taksowanie wzrokiem nie trwało długo, bo już za chwilę Inori rzuciła się na kunoichi, a za chwilę wpakowała się na jej kolana – i tak już została. W odpowiedzi żółtooka tylko mogła się uśmiechnąć i poprowadzić z nią lekką rozmowę.
Niedługo później matka chłopca pojawiła się ponownie na korytarzu i w zasadzie zrobiła coś, co wprawiło Asakę w osłupienie. Nie to, by nie było to miłe… To było i miło połechtało to próżność dziewczyny, jednak nie spodziewała się takiego gestu ze strony głupiej krowy. Pozwoliła, by Inori zeskoczyła z jej kolan na podłogę, a sama wstała, by również skłonić się starszej od siebie kobiecie.
- Nie szkodzi – dobrze, że przeprosiła, przynajmniej z Asaki zeszły częściowo złe emocje związane z matką chłopca. No i było za co dziękować, nie zaprzeczyła. Przyjęła mieszek, który wręczyła jej kobieta. – Dla mnie nie. Ale Inori chyba potrzebuje pomocy w naprawie misia.
Cóż, gdyby Asaka potrafiła, to sama by w tym pomogła. Ale do szycia miała dwie lewe ręce… Czy raczej dwie prawe – w każdym razie była w tym niesamowicie kiepska.

Obrazek


to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way
Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 151
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku, przypięta do paska spodni; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; brązowe rękawiczki bez palców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Rindou Arashi » 12 lip 2018, o 16:18

37 / 37

Kobieta spojrzała na małą Inori, która tuliła swojego misia, a raczej to co z niego pozostało. Uśmiechnęła siędo niej, po czym przeniosła wzrok na Asakę. Przez chwilę milczała, zastanawiając się czy coś jeszcze należało by powiedzieć.
- Pomogę z misiem jak tylko będę umieć. Zawsze będziecie mile widziane w naszych progach i jeszcze raz przepraszam za swoje poprzednie zachowanie. - skłoniła się po raz kolejny. Wyprostowała się dopiero, kiedy usłyszała otwierające się drzwi. Był to jej mąż. Stanął on obok niej i także podziękował dziewczynko, po czym opowiedział co mówią lekarze. Rokowania były dobre, chłopak głównie jest przestraszony i wyziębiony, jednak powinien dość do siebie. Porozmawiali jeszcze chwilę z dziewczynkami, po czym wrócili do pokoju posiedzieć chwilę z zaginionym dzieckiem.

Inori wraz z Asaką wyszły ze szpitala, idąc jedną z głównych uliczek osady. W pewnej chwili dziewczynka zatrzymała się i chwyciła swoją małą dłonią za palec kunoichi.
- Dziękuję. Odwiedzisz mnie kiedyś?? Chciałabym posłuchać o twoich przygodach. - powiedziała z rumieńcem. Przez chwilę jeszcze stała na środku drogi, jednak w końcu pomachała swojej nowej przyjaciółce i o pobiegła zniknąć w jednej z bocznych uliczek. Nasza heroska znowu pozostała sama, tym razem jednak była uzbrojona w coś, co poprawiało jej humor. Czuła, że wykonała coś na prawdę dobrego i że uratowała niewinnego dzieciaka.


KONIEC!
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
Mistrz Pióra
 
Posty: 988
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Poprzednia strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość