Łaźnia "Nyūhaku" na obrzeżach

Re: Łaźnia "Nyūhaku" na obrzeżach

Postprzez Senju Toshio » 23 gru 2017, o 01:58

Kłopotliwa łaźnia (C)
[11/30]

Misja dla Yasuo.

Pierwsza akcja wysunięta przez walczących doprowadziła do ogromnego skoku adrenaliny. O ile skupiony w swej sztuce władania mieczem Samuraj potrafił kontrolować emocje, to z całą pewnością jego przeciwnik zamierzał postawić na bezmyślną siłę. Być może posiadał odrobinę umiejętności w wyprowadzaniu miażdżącego ciosu, co stawiało go odrobinę wyżej od typowej góry mięsa atakującego na oślep. W każdym razie Yasuo dostrzegł wyjście z opresji, które zdecydowanie miało najlepsze szanse powodzenia. Wierzył we własne umiejętności, ale także próżno sądził, że nie będzie miał w Michim przeciwnika. Obie bronie starły się w głuchym trzasku. Stal samuraja pobudzona została wibracjami przeszkody, która w nią uderzyła. Zaś deska pędząca ku spotkaniu w głową Yasuo pękła pod wpływem nacisku. Górna część odleciała zgodnie z jej dalszą trajektorią na drugi bok - przeleciała budynek i tyle było ją widać. Dawało to szermierzowi jasny wniosek, że facet zdawał się mieć siłę nieco większą, aniżeli użyta przy wyprowadzaniu okrężnego zbicia. Uzyskał jednak zamierzony cel, bo Olbrzym w braku roztropności zadziałał na własną niekorzyść z zastosowaniem zbyt dużej mocy. Zachwiał się wystarczająco sprawnie, aby Yasuo mógł wykonać drugi z planowanych manewrów. Michi złapawszy równowagę spojrzał na lecącego nań samuraja i odruchowo zasłonił się trzymaną pozostałością prowizorycznej broni. Dzięki temu chłopak w półobrocie ciął wroga przez plecy, a obrażenia powaliły go na ziemię. Usłyszał krzyk wielkoluda, co podniosło większą wrzawę przy basenie. Każdy z widzów był pewny, że zaraz usłyszą głuche trzepnięcie deski o głowę, a potem lecące na bok ciało. Wiedzieli, że z Michim jest to naturalna kolej rzeczy. Niestety trafiła kosa na kamień.
Yasuo usłyszał krzyk powalonego oponenta, ale nie mógł być pewny, że wykończył go na dobre. Miał dodatkowe zmartwienia. Stał pośrodku kamiennej posadzki w gorących źródłach i wyglądało na to, że samodzielnie wypowiedział wojnę jakiemuś gangowi. Wszyscy zebrani poza odwróconym plecami do sytuacji Hersztem bandy drgnęli w osłupieniu. Potem przybrali groźne miny, a trzech najbliżej brzegu wyskoczyło w ślad za pokonanym kompanem. Tym razem nauczeni na błędnej ocenie wyciągnęli metalową broń, którą mieli nieopodal. Jasnym było, że zamierzali wyrównać rachunki, bo inaczej szef by im tego nie darował. Nikt nie mógł podważyć ich autorytetu. Nim jednak zdążyli zaatakować wszyscy w trójkę zza pleców Yasuo wyłoniła się masywna góra cielska, chcąca go chwycić w swoje kleszcze. To znaczyło, że szermierz był w opałach. Wiedziony szałem niedawno pokonany Michi mógł już po tym nie wstać, lecz nie było pewności czy jego wytrzymałe cielsko nie okaże się bardziej odporne niż podpowiada logika. Yasuo na pewno był świadomy faktu, że w miarę upływu czasu przyjdzie mu walczyć z przeciwnikiem o znacznej przewadze liczebnej. Właśnie dlatego wydawało się to ekscytujące w ów sztuce. Wartość samuraja mogła podlegać ilości zadanych wrogowi ran lub sprawnym unikaniu obrażeń. Niezależnie od tego czy Olbrzymowi uda się pochwycić Yasuo, nie omieszkał podzielić się z nim wygadanym charakterem.
- Cholerny robaku, aleś mnie teraz WKURWIŁ. Nie pozwolę, jego mać, sam go wykończę! Podać mi moją pałę. - zaryczał donośnie, co wzbudziło strach u trójki pozostałych. Zawahali się, ale usłuchali polecenia i dwójka z nich podnosiła w międzyczasie obuch osłonięty w trzech czwartych drutem kolczastym.

O ile Yasuo zdoła uciec, da szansę Michiemu na zdobycie porządnej broni, a walka będzie kontynuowana. Mógł to przeciągnąć i dać się mu wykrwawić, lecz to tylko odwlecze starcie z pozostałą trójką. Miał jednak pewność, że się nie wtrącą do tego czasu. Odwrócenie się i rozpłatanie kolosa może go wyeliminować, lecz tu znowu wkracza niepewny czynnik, czy nie zostanie przez niego zgnieciony. Natomiast krwawa akcja sprawi, że reszta rzuci się na chłopaka bez zawahania. Oddalenie się od Olbrzyma oznaczało, że ten znowu zaatakuje pierwszy, więc będzie wymachiwał pałką, i podyktuje swoje tempo. Starcie z pewnością nabierze szybkości i sprawi, że Yasuo będzie musiał również baczyć na własne przestrzeganie błędów.


Spoiler: pokaż
Info MG: Wytrzymałość gościa da mu jeszcze 2 tury, po których padnie na kolana. Jego siła spadła i jest równa twojej. Szybkości to on nie ma przy takim cielsku, ale raczej zauważy, gdzie mu uciekłeś.
Trzej pozostali przeciwnicy mają broń typu scimitar.


Mapka:
Czarni - przeciwnicy.
Żółte - panie do towarzystwa.
Turkusowa - twoja postać.

Obrazek
Avatar użytkownika

Senju Toshio
 
Posty: 510
Dołączył(a): 11 paź 2015, o 12:25
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Strój maskujący wygląd (✘)
W jego strojach góruje szarość barw, zaś na głowie czuprynę przepasa brązowa opaska oraz sporadycznie noszony ochraniacz na czole. Średniego wzrostu wyrostek z niemal ciągłym uśmiechem na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Plecak (✔), Torba (przy prawym pośladku)(✔); 2x kabura (na prawym udzie)(✔); 3 bumerangi (przymocowane z tyłu przy pasie)(✔), ochraniacz na czoło (✔), kieszeń spodni(✔), Tanto (przy lewym boku)(✔).
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1472&p=15868#p15868
GG: 11529895
Multikonta: Saeko

Re: Łaźnia "Nyūhaku" na obrzeżach

Postprzez Yasuo » 24 gru 2017, o 01:00

No i masz ci los... Deska, która miała jednak przetrwać całe to starcie nagle została złamana. Szczęśliwie jednak, że nie oberwałem jakimś odłamkiem. Mogłoby być nieciekawie, a tak to tylko trochę mną zatrzęsło. Nieszczęśliwie jednak ten kawałek nie uderzył jednak w żadnego bandziora. Trudno... Jednak mi się ta sztuka udała i powaliłem wroga. No, ale znowu miałem - tak to właśnie wyglądało - pecha. Nie udało mi się go zabić. No i później chciał mnie złapać od tyłu. Nie była to dogodna sytuacja, bowiem odwrócenie się do niego, oznaczało, że nagle wszyscy pozostali sojusznicy tego draba będą za moimi plecami. Nic sobie nie robiłem z zapewnień, że nie będą się wtrącać. Na pewno się wtrącą... Znaczy nie wiedziałem tego, ale jako wojownik nastawiałem się na najgorsze. Musiałem więc szybko go wykończyć i znowu odwrócić się do jego sojuszników i spojrzeć im prosto w oczy. Niech w moich oczach zobaczą śmierć i oblicze sprawiedliwości!
No, ale czy w ogóle byłem świadomy tego, że facet się podniósł? Jeśli nie byłem świadomy, to po prostu dałem się mu złapać i to pewnie będzie oznaczało moją śmierć w męczarniach. Trudno. W takim wypadku pewnie przegram. Jednak, jeśli udało mi się wychwycić choćby jakiś jeden dźwięk świadczący o nadchodzącym zagrożeniu - sapanie z powodu odniesionych ran czy chociażby jakieś kroki czy coś w ten deseń, facet na pewno nie mógł nie wydawać odgłosów - to zamierzałem dokończyć dzieła. Wyskoczyłem do przodu, niczym z procy, a w locie odwróciłem się, tak, że stanąłem naprzeciwko wielkiego przeciwnika, który zapewne zmierzał w moją stronę. W międzyczasie mój miecz zaczął płonąć białym ogniem. Następnie wykonałem znowu krok do przodu, odpowiednio się przechylając. Wykonałem czyste pchnięcie w grdykę wroga, chcąc już na sto procent zakończyć jego żywot. Moja broń - nie dość, że potężna sama w sobie - była wzmocniona chakrą. Była więc ostrzejsza i dłuższa. Taki atak powinien dokończyć dzieła.
Jeśli wszystko poszło po mojej myśli, to ponownie odwróciłem się do nadciągających już pewnie w moją stronę przeciwników. Zrobiłem kilka odskoków w tył, zwiększając dystans. Nie, nie chodziło o to, by uniknąć walki w zwarciu. Chodziło o to, by zwiększyć ten dystans na tyle, że mój atak dystansowy nie będzie zagrażał "paniom do towarzystwa". Jakie były, takie były. Sprzedawały swoje ciało takim obleśnym i niegodziwym łajdakom jak ci tutaj, ale to nie była wystarczająca zbrodnia, by zasługiwały - w mojej ocenie - na śmierć. Jeśli już wszystko było gotowe, to postanowiłem zaatakować nadciągających wrogów, bądź wroga, jeśli nie zbili się w kupę, chociaż prawdę powiedziawszy, liczyłem na to, że będą na tyle durni, żeby biec ramię w ramię na spotkanie przeznaczenia - czyli spotkanie ze śmiercią. Wykonałem zamach i wysłałem niszczycielską falę w stronę nadciągających przeciwników (lub przeciwnika). Miała siłę ścinać drzewa i wystarczającą szerokość, żeby pociachać całą nadciągającą grupę.
Jednak jeśli te prostytutki w basenie były ciągle zbyt blisko, to oczywiście nie użyłem tej techniki i zamierzałem walczyć z nimi za pomocą mojego wzmocnionego chakrą ostrza. Tak było najbezpieczniej, a przecież zawsze mogłem coś innego wykombinować. Najgorsze jednak, że w basenie ciągle siedziało 6 innych kolesiów. Nie przejmowałem się jednak nimi. Zaraz rozpętam tutaj krwawą rzeź. A co dokładnie zrobiłem? To napiszę w następnym poście, jak już dostanę od MG informację co naprawdę się zdarzyło. Cierpliwości!
No i ciągle byłem skupiony, to przecież oczywiste. Jakieś uniki i bloki zawsze wchodziły w grę, jeśli były potrzebne. Nie zamierzałem też toczyć zbędnych dyskusji z tymi typkami. Nie komentowałem też słów tego wielkiego faceta, którego miałem nadzieję wyeliminować. Jeszcze tego by brakowało, żebym dostał czymś podczas rozmowy. Bo kto normalny (#Naruto) rozmawia podczas walki? Niemniej jednak w mojej głowie pojawiła się jedna myśl...
"Ciekawe czy ta twoja pała, o którą prosisz, będzie większa niż ta, którą masz między nogami."
To w sumie tyle. Nie lubiłem kolesia i nawet jeśli jego przyrodzenie było większe niż moje, to i tak zamierzałem je obrażać. Chociażby w myślach. Niech do końca swojego życia żyje w błędnym przekonaniu, że ma dużego!


Użyte Techniki:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Statystyki:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


PS: Bardzo fajnie prowadzisz tą misję :). Dzięki. Jak będę jeszcze kiedyś szukał prowadzącego, to na pewno do Ciebie zagadam <delfineł> . A mapka? Piękna *.*.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Fuji, Hibana, Kyasupa Nagai

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
Pomysłowy Dobromir
 
Posty: 590
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Miecz-tasak (znajdujący się w pochwie na plecach) - jego imię to Tsume ( 爪 ) co oznacza "Pazur" albo "Szpon"
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka)
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach)
- Zbroja (ubrana) - opis w KP, Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Łaźnia "Nyūhaku" na obrzeżach

Postprzez Senju Toshio » 24 gru 2017, o 03:34

Kłopotliwa łaźnia (C)
[13/30]

Misja dla Yasuo.

Nie jeden śmiałek posikał by się z wrażenia, gdyby przyszło mu stawić czoło takiej sytuacji. Unikanie ataków stanowiło ten problem, że potem trudno odzyskać inicjatywę. Yasuo zawalczył i z czystą satysfakcją mógł dodać sobie punkt za styl. Zachwiał wręcz fundamentami, na jakich opierała się polityka gangu. Z całą pewnością do niedawna, jak nie przez całą wcześniejszą karierę ich ugrupowania, nikt nie był w stanie przeciwstawić się wywoływanej presji. Oczywiście wynikiem tego mogło być nic innego, jak stosunkowe wybieranie słabych celów i budowanie złudnej reputacji. Niemniej samuraj miał przed sobą wystarczającą liczbę przeciwników, która zachodzi mu, jeśli nie przemyśli każdego ruchu dokładnie.
Kolejny problem pojawił się, kiedy Olbrzym wywinął się śmierci - nie posiadając w ogóle pancerza - i w gniewie wrzącej krwi zamierzał dokończyć zamysł zgniecenia chłopaka, jak zwykłego robaka. Nie zastanowił się nad faktem, że szermierz pokazał, na co go stać i nadal był uzbrojony w dobrze leżący mu w dłoniach miecz-tasak. Wychwycenie podnoszącego się Michiego nie należało do trudnych, tym bardziej, że musiał wtrącić swoje trzy grosze monologiem. Obrót na pięcie zainicjował dalszą akcję Yasuo. Bezkompromisowo pchnął bronią z aktywnym Kenryutou, która zatopiła się w szyi mięśniaka. Krew wyciekła z rany, a po wyjęciu ostrza trysnęła przed siebie w okolice chłopaka. Głowa pozostała na miejscu, nie rozszczepiła się w imponujący sposób, zważywszy na gabaryty ofiary. Michi padł na ziemię. Dystans, jaki wytworzył Samuraj pozwolił mu na bezpieczne podziwianie swoich efektów i brak obaw, że wielkie cielsko przygniecie go do kamiennej posadzki. Spowodował reakcję łańcuchową w postaci wzmożonego ruchu za jego plecami. W odpowiedni sposób cofnął się parę kroków do tyłu.
- Szefie to jakiś pieprzony mistrz miecza, szeremierz. Zabił Michiego! - wyseplenił chłop z żalem w głosie, przekręcając przy tym właściwą nazwę nadaną Samurajom. Teraz chłopak mógł mieć pewność, że miał na głowie całą zgraję wściekłych zbójów lub bawiących się w zorganizowaną przestępczość nic nie wartych nieudaczników. Wiele pozostaje do interpretacji własnej.

Ciąg dalszy wyglądałby być może bardziej zaskakująco i okraszony bardziej epicką walką na miecze, jednak do interwencji zmuszony został herszt bandy. Odepchnął jedną z zaniepokojonych akcją walki kobiet. Te uciekły by gdzieś w róg, ale każdy z drabów w basenie skutecznie im to uniemożliwił. Stały się zakładniczkami, co uniemożliwiło Yasuo wykonanie stanowczej akcji. Nie był to powód do hańby, ale jakby nie patrzeć zaważył na swoim życiu dla istnienia kogoś innego. Szlachetność jednak nie obchodziła bandytów, którzy zamierzali zaatakować. Trójka na powierzchni ruszyła do przodu bez jakiegokolwiek rozkazu ze strony lidera. Po usłyszeniu przykrej wieści, która tylko potwierdziła to, na co niedawno patrzyli gniew wziął górę. Zaczęli skracać dystans, każdy z innej strony. Wpierw z ukosa ciął ten po lewej stronie. Zaraz potem zrobił miejsce dla kolegi w środku, który kontynuował kawalkadę uderzeniem od góry. Potrójną kombinację zakończył ten z prawej cięciem z ukosa wymierzonym niemal symetrycznie do wykonanego ataku z przeciwnej strony. Odparcie tego typu uderzeń stanowiło podstawę u kogoś wyszkolonego we władaniu mieczem. Mimo to warto dobrze ustawić blok i być pewnym, że napór ataków nie spowolni dalszej reakcji. Chyba, że w ruch znowu pójdzie jakaś sztuczka, której uczono Samurajów. Takowe specjalne zagrania były jednak obciążone pewnym ryzykiem włożenia większego wysiłku w ich powstanie.
Na drugim planie waleczny Samuraj mógł, jeśli chciał zaobserwować, że reszta kompani przymierza się do ucieczki. Taktyczny odwrót, który niósł za sobą przerażone krzyki ciągniętych za nimi dziewczyn, jako żywe tarcze. Dowodzący nimi mężczyzna nie zamierzał grozić Yasuo, żeby się poddał, bo inaczej je zabije. Nie mógł wiedzieć tego, że zależy mu na dobru niewinnych. Niezależnie od szybkości, w jakim zdoła zabić przeszkadzającą mu trójkę, szanse na ucieczkę reszty były wystarczające. Mimo to nie rozwiązywało to problemu, z jakim przyszedł zmierzyć się szermierz. Chodziło o pokonanie ich albo wygnanie, a ten warunek nie został czysto spełniony. Doprowadził do komplikacji, które zależały już tylko od taktyki, jaką zamierzał obrać chłopak.

Spoiler: pokaż
Info MG: Cała przyjemność po mojej stronie.

Akcja zmierza do tego, że pewnie zechcesz ruszyć w pogoń. Inaczej misja będzie niekompletna. Nie chciałem rozpisywać się już w tym poście, bo uważam, że za szybko skończy mi się pomysł. Dlatego ostatecznie pozwolę ci ich gonić w następnym poście. Chcę wprowadzić pewną zależność, do której przyczyniła się blond włosa dziewczyna z początku misji. Doda to trochę smaczku całemu wydarzeniu. Mimo to możesz opisać coś z wyprzedzeniem, na co chcesz postawić.
Poza tym to chyba masz na głowie trójkę gości, którzy atakują standardowymi ruchami.


Mapka:
Czarni - przeciwnicy; jeden pokonany.
Żółte - panie do towarzystwa.
Turkusowa - twoja postać.

Obrazek
Avatar użytkownika

Senju Toshio
 
Posty: 510
Dołączył(a): 11 paź 2015, o 12:25
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Strój maskujący wygląd (✘)
W jego strojach góruje szarość barw, zaś na głowie czuprynę przepasa brązowa opaska oraz sporadycznie noszony ochraniacz na czole. Średniego wzrostu wyrostek z niemal ciągłym uśmiechem na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Plecak (✔), Torba (przy prawym pośladku)(✔); 2x kabura (na prawym udzie)(✔); 3 bumerangi (przymocowane z tyłu przy pasie)(✔), ochraniacz na czoło (✔), kieszeń spodni(✔), Tanto (przy lewym boku)(✔).
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1472&p=15868#p15868
GG: 11529895
Multikonta: Saeko

Re: Łaźnia "Nyūhaku" na obrzeżach

Postprzez Yasuo » 29 gru 2017, o 23:00

Krew tego kretyna wylała się niemalże na mnie. Prawie tak, że musiałem się zasłonić rękami, żeby nie dostać nią po oczach. Obrzydlistwo, ale czego ja się spodziewałem, wbijając mu miecz w szyję? Ale koniec końców... wygrałem to starcie, chociaż niewątpliwie czekały mnie następne walki. No i kolejne komplikacje. Grupa uzbrojonych przeciwników nacierała na mnie, a ich znajomi właśnie szykowali się do odwrotu. Nawet wzięli zakładników.
- Skurwysyny...
Przekląłem cicho pod nosem. Teraz byłem już pewny, że na pewno im tego nie daruję! Zetrę ich na krwawą miazgę. Nawiasem mówiąc, bardzo dobry plan. Jedna grupa - ta z góry spisana na straty - odwraca uwagę przeciwnika. Podczas, gdy wszyscy inni uciekają. Bleh... Nie dość, że uprowadzili te kobiety, to jeszcze porzucili swoich towarzyszy na pastwę wściekłego samuraja. Nie miałem jednak zamiaru odpuszczać im z tego powodu, że zostali porzuceni... Chociaż z drugiej strony?
- Zatrzymajcie się! - krzyknąłem i jeśli się zatrzymali, to kontynuowałem (w przeciwnym razie nic nie mówiłem, bo nie było czasu, więc dalszą kwestię można pominąć) - Nie chcielibyście może się poddać, opuścić tą łaźnię i wioskę i porzucić drogę przestępstwa? W ten sposób ocalicie Wasze życia. Przemyślcie to.

Gdyby jednak się nie zatrzymali lub zatrzymali, ale po chwili znowu ruszyli w moim kierunku, to nie zamierzałem z nimi pertraktować. Zamierzałem wykonać atak kombinacyjny. Wiedziałem, że moja broń jest cięższa i prawdopodobnie dłuższa, więc mogłem zmusić ich do desperackiej obrony. No i moje ostrze ciągle było pokryte powłoką z chakry. W końcu bowiem nie wypuściłem swojej techniki. Atak ten polegał na tym, by przejąć inicjatywę i niszczyć wroga za wrogiem. Pierwszego delikwenta zacząłem więc z miejsca - jak tylko się zbliżył - okładać swoim mieczem, celując w głowę. Ciągle w głowę. Moje ostrze powinno się bez problemu przez tą wrogą broń przebić, w konsekwencji wbijając się w czerep. Jeśli jednak ataków nadeszło więcej, to wykonałem ruch okrężny mieczem, zbijając je wszystkie. Jeśli jednak i tego było mało, to po prostu wykonałem zwyczajny blok mieczem, bądź unik. No i po tym bloku bądź uniku chciałem - ale nie na siłę - ponownie zaatakować, by wypracować sobie jakąś przewagę. Zwykłe cięcia.

Użyte Techniki:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Statystyki:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Fuji, Hibana, Kyasupa Nagai

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
Pomysłowy Dobromir
 
Posty: 590
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Miecz-tasak (znajdujący się w pochwie na plecach) - jego imię to Tsume ( 爪 ) co oznacza "Pazur" albo "Szpon"
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka)
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach)
- Zbroja (ubrana) - opis w KP, Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Łaźnia "Nyūhaku" na obrzeżach

Postprzez Senju Toshio » 30 gru 2017, o 21:07

Kłopotliwa łaźnia (C)
[15/30]

Misja dla Yasuo.

Zmiana strategii, jaka by nie była w wykonaniu gangu zbirów, zawsze okaże się niegodziwa. Bez finezji i krzty honoru. Nic zatem nie mogło dziwić, a dziewczyny musieli sobie wziąć dla towarzystwa podczas tej ucieczki. Szkoda, że wbrew ich woli. Niby praca, jak każda inna, lecz czasami klient miał dziwne zachcianki. Choćby porwanie. Ciekawe, kto im dodatkowo zapłaci. W każdym razie przedostali się przez korytarz prowadzący do wnętrza, gdzie pewnie zdążyli jeszcze zarzucić gacie na dupy i pogalopować ku zachodzącemu słońcu. Tutaj potrzeba było super hiper zagrania kończącego jednym ciosem, którego Yasuo zapewne nie zdążył się nauczyć. Natomiast szkolenie Samuraja powinno mu bez problemu pomóc w pokonaniu nadchodzących przeciwników.
Poddenerwowanie i próby zakłócenia szarży trójki oponentów poskutkowały w miernym stopniu. Nadal byli zszokowani zabójstwem Olbrzyma. W gniewie nie myśleli o niczym, jak tylko pochlastać dzieciaka. Sztuka polegała na tym, że poza posiadaniem ostrej broni należało także mieć pewne umiejętności. Nie wystarczy machnąć na oślep. I chociaż pierwszy wróg zastanowił się nad pozycją do wykonania ciosu, to Yasuo zrobił to precyzyjniej. Przeciwnik był już o wiele bliżej niż chciał tego szermierz. Uniesiony tasak spłynął nad głową biedaka i z trzaskiem przebił się przez całą czaszkę, niemal przepoławiając go po całości. W trakcie tego drastycznego zabiegu impet wyprowadzonego cięcia scimitarem sięgnął ramienia chłopaka. Płytka rana nie mogła jednak przeszkodzić w dalszej walce. Niezauważalna zmiana, jak na ten moment, bo za pokonanym zbirem na jego miejsce czekała jeszcze dwójka. Trochę wysiłku to kosztowało, ale odbicie obu ataków wyszło mu z łatwością. Cofnęli się po tym, jak ruch Samuraja niemal wytrącił im broń z rąk.
Tutaj nadszedł odpowiedni moment do przemyśleń. Wcześniej było ich troje, mieli cel. Teren łaźni nieco opustoszał. Nie było już nikogo za ich plecami, zaś na kamiennej podłodze leżały dwa trupy, z których wylewała się kałuża krwi. Każdy z osobna symbolizował obniżone morale członków gangu. Ta chwila niepewności mogła zadecydować. Ruszyć i zakończyć ich istnienie? Zastosować kolejną przemowę? Yasuo jednego i drugiego mógł być niemal pewny. Świadczyły o tym miny mężczyzn. Spoglądali po sobie w poszukiwaniu rozwiązania, jakby jeden drugiego miał wyręczyć w tym, co chcieli osiągnąć wspólnie. Co raz bardziej wychodzili na banda nic nie wartych opryszków z idiotą udającym ich przywódcę. Z pozoru mogła to być również selekcja świadcząca o eliminacji najsłabszych punktów gangu. Pozostałe jednostki mogły być bardziej rozumne. Na razie uciekli, co stawiało dylemat. Większość zdarzenia wskazywała na to, że będzie to samotna przeprawa. Sogen jednak posiadało swoje służby, które właśnie dotarły na miejsce. Obserwator znajdujący się na dachu budynku mignął i błyskawicznie znalazł pomiędzy Yasuo, a dwójką drabów. Wkrótce po nim zwykłymi susami zjawiło się jeszcze trzech szeregowych członków klanu. Uchiha spojrzał wpierw na dwa trupy, a potem osaczył napastników surowym spojrzeniem. Ci wymiękli i puścili bron. Nowo przybyły mężczyzna prezentował się dość okazale. Mundur nosił znamiona wcześniejszych walk. Półpancerz, jak i naramienniki były przyozdobione symbolem wachlarza. Przy pasie wisiała zwykła katana.
- Ty musisz być chłopakiem, o którym wspominała dziewczyna. - zwrócił się do Yasuo ni to przyjaźnie, ni oschle. Przybył wykonać powierzony mu obowiązek. Z tego prostego zdania wypływało bardzo dużo informacji.- Pojmać ich. - wydał rozkaz do swoich podwładnych, którym oddech zdążył wrócić do normy. Rzecz jasna Samuraj nie był w gronie więźniów albo wynikało to z tego, że nadzór nad nim będzie sprawował sam kapitan. Tasak w dłoni samuraja mógł ich trochę przerażać. Nastała niewielka cisza, w której to dowódca oddziału kontemplował nad polem niedawnej walki. W każdym razie wydawało się, że rozpoznał Michiego. Tak wyróżniający się masą jegomość był trudny do przeoczenia, jakby nie patrząc.
- Twoje imię? - zapytał ponownie szermierza.- Chciałeś tu sobie urządzić prywatną wendettę, chłopcze? Ilu ich jeszcze zostało? Co z pozostałym personelem? - wnikliwie przeszedł do przesłuchania, aby dowiedzieć się potrzebnych szczegółów od zamieszanego w to Samuraja. Szybciej dojdą do porozumienia. Mimo to Uchiha oceniał go również pod tym kątem, że jego poczynania zmusiły resztę do odwrotu. A zatem stanowił dla nich zagrożenie, lepszej okazji nie będzie na ich pojmanie.
Avatar użytkownika

Senju Toshio
 
Posty: 510
Dołączył(a): 11 paź 2015, o 12:25
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Strój maskujący wygląd (✘)
W jego strojach góruje szarość barw, zaś na głowie czuprynę przepasa brązowa opaska oraz sporadycznie noszony ochraniacz na czole. Średniego wzrostu wyrostek z niemal ciągłym uśmiechem na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Plecak (✔), Torba (przy prawym pośladku)(✔); 2x kabura (na prawym udzie)(✔); 3 bumerangi (przymocowane z tyłu przy pasie)(✔), ochraniacz na czoło (✔), kieszeń spodni(✔), Tanto (przy lewym boku)(✔).
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1472&p=15868#p15868
GG: 11529895
Multikonta: Saeko

Re: Łaźnia "Nyūhaku" na obrzeżach

Postprzez Yasuo » 1 sty 2018, o 23:41

Pokonałem jednego z wrogów, jednak trochę mnie zranił. Nie było to nic wielkiego. On ucierpiał mocniej. Pozostali dalej coś tam próbowali, ale jak na zwyczajnych zbirów przystało, nie mieli szans z wyszkolonym wojownikiem. Pewnie gdyby ich było trochę więcej, to mogliby coś podziałać, ale tak to? Jedną swoją techniką praktycznie pozbawiłem ich broni. Aż dziw, że ta broń ciągle była cała, skoro uderzałem z mieczem pokrytym ostrzem chakry. Już miałem się szykować do dalszej batalii, ale przeciwnicy wycofali się, a potem stało się coś czego się nie spodziewałem. Przeciwnicy się wycofali i wyglądali na naprawdę niepewnych siebie. Widocznie dwa trupy obniżyły ich morale na tyle, by nie byli w stanie walczyć. Mogłem ich zabić, ale starałem się walczyć honorowo. Jeśli oni walczą, to ja też. Jeśli oni stoją, to ja także stoję.
- Potrzebujecie, Panowie, przerwy? - zapytałem jednak trochę drwiąco. Przecież to było wiadome, że ich pozabijam, nawet jeśli sobie trochę odpoczną. Zwłaszcza, że ja też zdołam zregenerować swoje siły w jakimś stopniu. Szykowałem się na kolejne starcie, ale nagle... pojawili się shinobi z Sogen. Czyżby to byli ci Uchiha, o których tyle słyszałem? W każdym bądź razie przerwali walkę i pojmali bandziorów.
- A więc ta dziewczyna sprowadziła pomoc, hm?

Mój miecz przestał się świecić. Rozproszyłem swoją technikę i schowałem ostrze na plecach. Póki co... raczej nie było konieczne. I tak raczej nie miałbym szans z nimi wszystkimi, a ponadto nie spodziewałem się ataku z ich strony.
- Kapitanie, nie znam tych ludzi. Jakże więc mógłbym urządzać sobie prywatne zemsty? Przychodzę do karczmy i widzę dziewczynę, która się panicznie bała i na karteczkach - tak żeby nikt nie słyszał - napisała jedno słowo: "Pomóż". Za pomocą karteczek, odgrywając niezadowolonego klienta, dowiedziałem się, że tutaj odbywa się spotkanie jakiegoś gangu. Wparowałem więc i kazałem się im wszystkim wynosić. Zostałem zaatakowany i zabiłem tych ludzi w obronie koniecznej i by uratować uroczą niewiastę. Członków gangu zostało jeszcze 6, a przynajmniej tylu tutaj ich było. 10. Co do personelu, to uprowadzili trochę kobiet, ale nie wiem dokładnie ile. A nikogo innego jeszcze nie widziałem. Swoją drogą... za każdym razem jak odwiedzam Sogen, to trafiam na jakiegoś bandziora. Co Wy, Panie Kapitanie, w tym czasie robicie?
Trochę go drażniłem i wchodziłem z buciorami na jego dumę, ale taka jest prawda. Chętnie też bym z nim powalczył i sprawdził zarówno swoje, jak i jego umiejętności.
- Ale dzięki, że się pojawiliście. Nie lubię zabijać, a pojmać zbytnio nie mam jak. Grupa trzech uzbrojonych po zęby wojowników łatwiej zmusza przeciwnika do kapitulacji niż taki gość jak ja...


Użyte Techniki:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Statystyki:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


PS: Toshi, dałoby radę tą misję trochę przyspieszyć :P. Tak, żebym się do 5-6.01 wyrobił :D. Jestem w stanie odpisywać gdzieś tak koło 17:30-18:00 i między 3:30-4:00, to tak raczej na sto procent, a coś więcej to się zobaczy.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Fuji, Hibana, Kyasupa Nagai

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
Pomysłowy Dobromir
 
Posty: 590
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Miecz-tasak (znajdujący się w pochwie na plecach) - jego imię to Tsume ( 爪 ) co oznacza "Pazur" albo "Szpon"
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka)
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach)
- Zbroja (ubrana) - opis w KP, Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Łaźnia "Nyūhaku" na obrzeżach

Postprzez Chise » 2 sty 2018, o 15:04

Poruszyła ręką z uśmiechem, potwierdzając jego słowa dotyczące mnichów i ich bliskości z Bogiem. Przekrzywiła głowę lekko, rozbawiona.
- Cóż, w przypadku Jashinistów to się liczy podwójnie? - zażartowała, nawiązując do ich rozmowy o nich, a Shiga, jakby w odpowiedzi podzielił się informacjami o tej religii. Chise rozszerzyły się oczy. Szybko przetwarzała informacje, myśląc nad metodami pokonania takich przeciwnika, gdzie jedna kropla krwi może oznaczać nie tylko koniec walki, ale i śmierć. Ocknęła się po chwili, kiwając powoli głową.
- Dziękuje ci, to naprawdę cenne informacje - powiedziała z zainteresowaniem w głosie. Przez chwilę pojawiła się myśl, by odwdzięczyć się za to, zdradzić coś.. Ale jedynym klanem który znała tak dokładnie był jej własny, a sprzedawanie wiedzy o sharinganem.. Nie, nie było takiej możliwości. Miała o tym wiedzę.. Ale to byłoby równoznaczne ze zdradą, a to było dla niej nie do przyjęcia. Nawet jeśli nie miała ich oczu, to z Uchihami dzieliła wszystko, łącznie z nazwiskiem.
- Niestety, sama nie dzielę z żadnym klanem umiejętności, więc ciężko mi mówić o jakichkolwiek umiejętnościach - przepraszająco się uśmiechnęła, składając razem dłonie. Właściwie.. To nawet nie kłamała. Nie miała żadnego KG, ukrytych umiejętności, zakazanych technik.. Jedynie siebie i swoje miecze. A wiedza Uchiha nie należało do czegoś, czym mogła tak lekko szastać.
Rozmowa jednak zeszła na temat lekko wrażliwy, czyli jej stylu walki. Chise nie ukrywała się z tym za bardzo, ale bezpośrednie uwagi nie były zbyt miłe, zwłaszcza kiedy odnosiły się do jej braków.
- Piękny komplement i analiza - stwierdziła rzeczowo - i masz racje, nie powinno się wtrącać z butami w prywatne sprawy - powtórzyła za nim. Uznała, że to zakończy już dyskusje na ten temat.
Kiedy Shiga upadł na tyłek, odskakując jak oparzony, dziewczyna początkowo złapała się pod boki, próbując się opanować, ale nie wytrzymała długo. Zaraz wybuchła wesołym, głośnym śmiechem, którego nie mogła opanować. Wciąż się śmiejąc, wyciągnęła do chłopaka dłoń, pomagając mu wstać i poklepała go po ramieniu.
- O rany rany - pokręciła głową, ocierając łzy z uśmiechem. W pierwszym momencie nie zauważyła, że chłopak pociągnął za wstążkę, dopiero kiedy poczuła rozsypujący się warkocz. Złapała za niego, zapobiegając dalszemu rozplataniu się i w wdzięcznością przyjęła ozdobę od Shigi, wiążąc nim luźny już splot.
- Nic się nie stało. To tylko wstążka - machnęła ręką z uśmiechem, po czym przyjęła dłoń chłopaka i ruszyli w stronę łaźni.
Znajdowały się one nieco na uboczu, więc droga trochę trwała, Chise była jednak pewna, że cel podróży jest warty wysiłku i czasu. Uśmiechnęła się na jego pytanie.
- Ze szlachty? - powtórzyła rozbawiona, stukając palcami o rękojeść jednego ostrza - W sumie... Można tak powiedzieć - zgodziła się z uśmiechem - Powiedzieć coś o sobie.. Hm. Co tu mówić. Mam ojca i matkę.. I młodszego brata, który jest już dumnym doko - przymknęła oczy, wspominając - Jestem pewna, że będzie wspaniałym shinobim, z którego wszyscy będziemy dumni. Ja już jestem - zaśmiała się sama z siebie - co poza tym? Żyje tu, trenuje, uczę się.. Nic ciekawego - wzruszyła ramionami. Co tu w sumie dodać? Nic nie przychodziło jej do głowy.
- Obawiam się, że nie miałam tak ciekawego życia jak podróżny mnich. Ty coś o sobie opowiedz - odbiła piłeczkę.
Po dotarciu na miejsce zapłacili za wejście i rozstali się do oddzielnych szatni. Chise opłukała się z brudu przed wejściem do środka, po czym przeszła do łaźni, owinięta ręcznikiem. Mokre włosy jedynie zwinęła na jedno ramię, nie wiążąc ich.
Gorąca woda była cudowna. Uchiha westchnęła z zadowoleniem, ciesząc się tym.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
 
Posty: 635
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Łaźnia "Nyūhaku" na obrzeżach

Postprzez Senju Toshio » 2 sty 2018, o 17:20

Kłopotliwa łaźnia (C)
[17/30]

Misja dla Yasuo.

Nietypowy obrót wydarzeń każdemu mógł namieszać w głowie albo zaintrygować ku dalszej uwadze nad rozwojem sytuacji. Równie emocjonująco mogła zapowiedzieć się pełna walka pozostałej dwójki przeciwników z Yasuo. Zetknięcie się stali o siebie w rozbrzmiewającej kakofonii wojennej pieśni. Mimo to los oszczędził życie bandziorów, aby odpokutowali oni swe czyny w uwięzieniu. Takie następstwo niosło pojawienie się trzymających pieczę w Sogen ninja z rodu Uchiha. Podwładni naczelnego stróża uwinęli się szybko z zatrzymaniem. Zarekwirowali broń i przystąpili do kolejnych procedur, jakie wyznaczały ich standardy. Zmuszeni byli do złożenia protokołu z tego, co tu się nawyprawiało. Trupy już same w sobie świadczyły o powadze sytuacji.
W każdym razie czarnowłosy Dowódca był tym, kim powinien interesować się Yasuo. Uchiha w przenikliwym spojrzeniu osądzał całą sytuację i raczej nie zamierzał stawiać podobnego wyroku nad samowolką szermierza. Wpakował się w to z własnej głupoty i jedynie traf chciał, że nie skończyło się dla niego śmiercią. To pozwalało kapitanowi przejść dalej. Nie musiał stosować większej niż to konieczne perswazji, aby uzyskać garstkę informacji. Bardziej na potwierdzenie tego, co zdołała mu przekazać blondynka nim nie ruszył tutaj. Miał przeczucie, które go nie zawiodło. Przybył tak szybko, jak tylko się dało.
- Zróbcie tu porządek, żeby nikt nie natknął się na obecny widok. - poinstruował swoich podwładnych z naciskiem skłaniającym do traktowania tego osobiście. Samuraj musiał poczuć się zignorowany pod pewnym względem, gdyż Uchiha zależało na sprawnym podejściu do sytuacji. Nie mogli wdawać się w przepychanki słowne, bo czas naglił.
- Chciałbym powiedzieć, że to już nie twoja sprawa chłopcze, ale przyda mi się druga para rąk. Tym bardziej, że trzeba ruszyć za tym gangiem i powstrzymać ich przed dalszymi zachciankami niezgodnymi z prawem. - powiedział zwięźle do Yasuo, aby ten nie miał żadnych wątpliwości, co do tego, jak to się potoczy. Dużo w tym było rozważań nad niemoralnością, których powszechnie ludzie nie powinni się dopuszczać. Choćby zastraszania i porwań. Następnie Uchiha poprawił saye u boku i ruszył do wyjścia. Kiwnął na Yasuo, żeby chłopak się nie ociągał i ruszył za nim. Nie było wyjścia, jak dorównać mu kroku. O ile będzie w ogóle taka możliwość. Nie wiadomo, na jakim poziomie stał ów shinobi, lecz pojedynek z nim to kusząca perspektywa. Zaraz po znalezieniu się na drodze mężczyzna ocenił kierunek, w którym powinni się udać. Ślady wskazywały na zmieszanie przed budynkiem, lecz trzeba było jeszcze odkryć, gdzie następnie się skierowali.
- Nadal nie usłyszałem twego imienia. Ja jestem Sasumi z klanu Uchiha. Nie zajmuję się tylko wymierzaniem sprawiedliwości w Kōtei, ale nie cierpię, kiedy ktoś bezkarnie nadużywa swobody w mojej osadzie. - napomknął szermierzowi, po czym odczekał chwilę na jego reakcję. Jeśli nie trwało to długo obrał właściwy kierunek i rozpoczął intensywny bieg za zbiegami.


Info MG: Opuszczamy temat, z/t > piszesz tutaj: viewtopic.php?f=97&t=921
Avatar użytkownika

Senju Toshio
 
Posty: 510
Dołączył(a): 11 paź 2015, o 12:25
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Strój maskujący wygląd (✘)
W jego strojach góruje szarość barw, zaś na głowie czuprynę przepasa brązowa opaska oraz sporadycznie noszony ochraniacz na czole. Średniego wzrostu wyrostek z niemal ciągłym uśmiechem na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Plecak (✔), Torba (przy prawym pośladku)(✔); 2x kabura (na prawym udzie)(✔); 3 bumerangi (przymocowane z tyłu przy pasie)(✔), ochraniacz na czoło (✔), kieszeń spodni(✔), Tanto (przy lewym boku)(✔).
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1472&p=15868#p15868
GG: 11529895
Multikonta: Saeko

Re: Łaźnia "Nyūhaku" na obrzeżach

Postprzez Hitsukejin Shiga » 2 sty 2018, o 21:48

Czy Shiga miał jakąkolwiek korzyść w sprzedawaniu jej kluczowych informacji dotyczących jego klanu, jego ludzi, jego rodziny? Osób dla których był... był kimś. Dla wszystkich innych z założenia Shiga był nikim. A dla innych Jashinistów był wzorem. Dla młodszych zwłaszcza, bo dobrze polował, a jak polowanie szło źle to kończyło się ono po prostu bardzo obfitą ofiarą dla Lorda Jashina, nigdy wpadką. Więc Shiga miał albo powodzenie swego polowania, albo Jashin używanie. Za oba rozwiązania miał dużo respektu, szacunku wśród swoich pobratymców. A teraz to wszystko porzucał dla jakiejś kobiety? Dawał jej informacje, które mogą sprawić, że jego bracia kiedyś będą wybijani jak muchy? Bo może dziewczynie odwali i stanie się msćicielką Jashinistów?
-Haha... - Zaśmiał się cichutko, z głosem pełnym zawahania.-... Można tak powiedzieć, Hime. Można tak powiedzieć... Tam gdzie jest wprawiony Jashinista, Bóg depcze po piętach wszystkich. Dlatego mówię ci wszystko co wiem, byś zdążyła uciec przed panem Bogiem. By cię nie zaprosił zbyt wcześnie. - Po czym sam szedł z dziewczyną w kierunku, w którym ona prowadziła, dłuższa chwilę w milczeniu. Chciałby, by kiedyś mu powiedziała, że była zaatakowana przez kultyste i dzięki jego radom umiała sobie poradzić z nim i odniosła zwycięstwo. Oczywiście z dwojga złego, gdzie druga opcja jest taka, że Shiga pojawiając się w siedzibie wyznawców usłyszy: "Siema, Strzyga! Słyszałeś niusa? Porżnąłem jak świnie na haku straszny wybryk natury, ślepą uchihę walcząca siedmioma wykałaczkami! Ale skomlała, gdy wyrywałem jej serce!". Shiga nie wiedział w tym momencie, jakby zareagował. Na tą chwile, gdy czuł dotyk skóry i zapach ciała Uchihy, widział jedynie dwie opcje. W pierwszej zabiłby PRZYPADKIEM zabójcę Chise, a w drugim zrobiłby rzeźnie w zakonie, spalając go do posad albo informując o jego położeniu kogoś potężnego i pomagając wymordować innych Jashinistów.... I zyskałby jakiś fajny tytuł.
Shiga krwawego księżyca, bo oczywiście zamordowaliby w nocy, z zaskoczenia... Może by nawet pomogła mu rodzina Chise? Pod warunkiem, że nie wiedzieliby kim jest. Jako zdrajca swoich mógłby być źle postrzegany. Może tak udawać, ze leczenie to wynik posiadanego i dobrze rozwiniętego iryojutsu? Na pewno są jakieś techniki u medyków, którymi można blefowac udając, że to wcale nie jest Jashinizm. Tylko dobra manipulacja czakrą.
Kurwa, to nie ma prawa się udać.
-Nie ma sprawy, za cenne informację przyjmuje buziaki w policzek oraz dango. A także czekoladki. Nie potrzebuje kontr-informacji, że tak się wyraże i tak ję nazwę. Przecież jestem tylko podróżującym mnichem, jak to nazwałaś i jak to ja prawie tak samo ująłem. Po co mi informacje o walce z innymi? Niewielu ninja to z założenia złoczyńcy, nie wyobrażam sobie kekkei genkai definiującego potwora, oprócz Jashinistów i Juugo, oni podobno wpadają w szał. Z drugiej strony, czy mordujący wszystko w imię jakiegoś urojonego krwawego boga Jashinista też nie jest w opętanym, ślepym szale? Wszyscy tacy sami, do uśpienia, jak zwierzęta zdziczałe, ze wścieklizną. - Mówił z niesmakiem, ze złościa... z gniewem?
Skąd w tobie, mnichu mój drogi, tyle krwiożerczości i przed Jashinistami trwogi? Czyżby oni rzucali ci kłody po nogi? A może problem jest z goła odmienny, twój charakter, jak i natura, przy kobiecie zmienny...
Kiedy Chise rzuciła uwagą o wchodzeniu z butami, Szy zamilkł w pół słowa i spuścił wzrok na buty.
-Rozumiem, czuje się skarcony. - Dodał po chwili ciszy, ponurym, smutnym głosem. Ale potem sytuacja szybko się rozluźniła, gdy dziewczyna wybuchła śmiechem. Na szczęście, bo Szyga by chyba się wziął i psychicznie dokonal samozgniecenia. Nie ma nic gorszego niż głupie, negatywne emocje, które wchodzą w głowę i siedzą w niej, podgryzając każda chęć życia niby piranie.
Bo one bolą, kurwa, jak one bolą. Dlatego normalnie unikał emocji, unikał zbytniego... bycia człowiekiem. Bo to często sprawia ból.
A kiedy opowiedziała o sobie, Shiga westchnął przeciągle, wyraźnie zaznaczając swoje niezadowolenie.
-I nie masz zamiaru powiedzieć mi jak naprawdę się nazywasz, prawda, księżniczko? Chyba, że masz mnie za głupka i sądzisz, że uwierze iż rodzice dali ci na imię księżniczka. Aczkolwiek mam nadzieję, że się nie obrazisz za te słowa. Moja droga. - Dodał na sam koniec, wykonując ćwierć-ukłon, co dziewczyna zapewne mogła usłyszeć.
Kiedy dotarli na miejsce łaźni, a Chise odbiła piłeczke, Shiga poinformował ją, że porozmawiają w łaźni i także udał się do szatni. Rozebrał się tam ze swoich ciuchów i przejrzał się, oglądając swoje oblicze w wiszącym lustrze. Zniszczone usta, rany na ciele, rany na genitaliach, wszędzie blizny stare i brzydkie...
Na szyi wisiała żyletka. Spojrzenie w bok, ku zamkniętej sławojce. Wiedział, co musi zrobić. Otworzył drzwi, wszedł do środka. Zsunął spodnie i wcisnął je w kąt by ich nie zachlapać.
Chwycił przedmiot, zrywając go ze swojego karku. Szybkie cięcie i spory płat skóry z jego wargi spadł do dziury w wychodku i wymieszał się z odchodami. Trysnęła krew.
Kolejne cięcie, płat skóry z policzka i krew wymieszały się z kałem w głębokiej dziurze. Kolejne cięcia naznaczyły mięso uszu, dłoni, ścinając na nich skórę prawie do żył. Bolało i sprawiało jednocześnie przyjemność, wyciszało ból psychiczny, jaki czuł, okaleczając się... z tak błahego powodu. Genitalia, nogi, brzuch, tors... Pod koniec całego procesu kilku minutowego rezania samego siebie żyletka była już niemal tępa, a w dziurze znajdowało się sporo krwi i ściętego, pociosanego mięsa i skóry.
Potem chwila skupienia, plugawa czakra Jashina krążyła po ciele Shigi... I bardzo szybko odtworzyła całkowicie zdrowy naskórek, bez blizn, bez bruzd, gładki, jędrny... ludzki, należący do osoby młodej, a nie do zniszczonego życiem potwora noszącego tylko strój człowieka, jakim niewątpliwie bardziej był Strzyga.
Umył się, zmywając resztki krwi, przewiązał w pasie ręcznikiem i dołączył do Chise.
-Co byś chciała wiedzieć o mnie, że tak wrócę do tematu który zaczeliśmy przed tym krótkim, lecz bolesnym... - odchrząknął - rozstaniem? Cóż ci mogę opowiedzieć o sobie, jako osoba, której ojciec był potworem ktory wykończył mamę, a przez którego trafiłem do zakonu Kamisamy i tam otrzymałem opiekę? Nie wiele pamiętam, ale pytać możesz o cokolwiek. Rodzeństwa nie mam, o rodziców pytaj śmiało. Wyleczyłem ból. - Dodał znów lekko miksując tematy. Unikał spojrzenia na Chise w ręczniku, jednak ciekawość wygrała.
Jej śliczne nogi i ręce pociągały go teraz mocno, bo to głównie odsłaniała, tak samo jak zgrabną szyję. Te elementy do tej pory były skrywane przez te niedobre luźne ciuchy w których ją poznał.
Jedyne czego Shiga nie wyleczył, to swoje wychowanie do życia w rodzinie. Walczył, by nie dostać erekcji, jednak walka była całkowicie próżną i bezsensowną batalią. I to nawet nie chodziło o to, czy był w łaźni ktoś więcej, bo on widział już tylko Chise. Tylko on i ona, przynajmniej w jego oczach, znajdowali się teraz w łaźni.
-W sumie.. Pierwszy raz jestem w takim miejscu. Trochę tutaj... mało prywatnie. Nie ma tutaj jakichś mniejszych zbiorników wodnych lub miejsc, gdzie można porozmawiać w cztery oczy? Nie mam problemu opowiedzieć o sobie Tobie, ale nie chce by wszyscy inni słyszeli... Rozumiesz... - Dodał, wyraźnie się rumieniąc.
Shiga się rumienił? Wstydził się opowiadania o sobie, a może miał inne powody?
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi | Ból i Smutek Shigi
Kolorek - AF936B
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 1863
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 63835158
Multikonta:

Re: Łaźnia "Nyūhaku" na obrzeżach

Postprzez Chise » 4 sty 2018, o 22:10

Poruszyła niespokojnie palcami, zastanawiając się nad tym co powiedział. Zapamiętywała pilnie wszystko, o czym wspominał, nawet jeśli wyglądała na spokojną i rozluźnioną, jakby właśnie rozmawiali o pogodzie lub o przyrodzie dookoła. Tymczasem zyskiwała dość ważne informacje dotyczące przede wszystkim Jashinistów.. Choć wzmianka o Jugo też była interesująca, bo o tym klanie jeszcze nie słyszała. Wpadanie w dziki szał, tak? Dobre.
- Dango masz jak w banku, nad buziakami się zastanowię - zaśmiała się lekko, przyjaźnie, puszczając do chłopaka oko, zanim przeszła do poważniejszego tematu - Jeśli chodzi o mnie to uważam, że nikt nie jest z definicji potworem.. Żadne umiejętności czy wiara nie sprawią, że jest się bestią. Wśród każdego klanu i szczepu, a i poza nimi, są wybrakowane jednostki, niekiedy więcej, czasem mniej - stwierdziła rozsądnie, choć w świetle ostatniej rozmowy nieco optymistycznie - Zapewne nawet z Jashinistą da się pogadać o ile nie szuka właśnie właśnie ofiar - uśmiechnęła się lekko, czując, że za tm tematem kryje się coś więcej. W końcu jakoś zdobył taką wiedzę o wyznawcach krwawego boga, prawda? Była ciekawa w jakiś sposób, a jaki był lepszy sposób niż podpuszczanie go dalsze?
Na jego niezadowolenie wyszczerzyła szeroko ząbki, w radosnym uśmiechu zgoła niepasującym do jego nastroju i entuzjastycznie pokręciła głową, aż czarne, luźne kosmyki, które w coraz większej ilości się wymknęły, zatańczyły dookoła jej twarzy.
- Za głupka? Skąd. Nie powiedziałam, że się tak nazywam - podniosła do góry pojedynczy paluszek wskazujący - jedynie, że możesz mnie tak nazywać - unikała tematu, nadal nie podając swojego imienia i wyraźnie czerpiąc z tego faktu radość - Czy to takie ważne? Czy jestem Hime, Ayame, Shira, Mei? Jaką to robi różnicę? - wzruszyła ramionami z rozbawieniem - To tylko imię. Jeśli chcesz, możesz mnie nazywać inaczej. Mój drogi - drygnęła płytko przez rozstaniem się do szatni.
Siedząc w wodzie słyszała kroki chłopaka i jego zanurzenie w wodzie, a następnie wyznania. Pochyliła głowę na jego opowieść, częściowo zasmucona.
- Przykro mi. Z powodu twojej mamy, wiesz. Jaka była? - zapytała współczująco - Możemy też porozmawiać o twoich podróżach. Nigdy tak naprawę nie ruszyłam się z Sogen, więc wszystko mnie ciekawi - dodała z większym entuzjazmem - posiedzimy tu trochę i oddam cię w ręce właścicielki tych łaźni, potrafi strzyc jak mało kto - i to był pewnie koniec planu pomocy chłopkowi. Umyty, w nowych ubraniach, ostrzyżony.. Cóż więcej mogła zrobić? Twarzy mu nie zmieni, zresztą, nawet nie wiedziała czy jest z nią jakiś problem. Jednak z wielu wad bycia ślepym.. A może właśnie zalet? Rzadko kiedy oceniała po pozorach, bo ich zwyczajnie nie widziała. Na jego dodatkowe zdanie uniosła jedną brew.
- Nie ma, to jest wszystko. To małe łaźnie, za małe by jeszcze je dzielić - wzruszyła ramionami - Musi nam starczyć to co jest - stwierdziła oczywistość.
Ostatnio edytowano 5 sty 2018, o 00:50 przez Chise, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
 
Posty: 635
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Łaźnia "Nyūhaku" na obrzeżach

Postprzez Hitsukejin Shiga » 5 sty 2018, o 00:42

W sumie jeśli Chise była łakoma informacji, poszerzania swoich wiadomości, wiedzy, to Shiga był idealnym kompanem rozmów. Osiem dych na karku, podróże, niejedno widział na własne oczy. W końcu, nie ukrywajmy, musiał regularnie składać ofiary swemu krwawemu Panu by utrzymać swą nieskazitelną młodość, siłę i nieziemską regenerację. A do tego potrzebna była żywa istota, której trzeba było odebrać życie. A nie każdy odchodził bez walki... W każdym jednak pękał duch, gdy rozumiał, że jego przeciwnik jest niezniszczalny. Każdy zadany cios, cięcie, rana na ciele - wszystko w ułamkach sekund, w kilku krótkich chwilach, regeneruje się i nie ma miejsca, jak gdyby nigdy cios nie dotarł do celu. Jak gdyby ten kto ma stać się ofiarą był zwyczajnie zbyt słaby by go skrzywdzić, by zranić w dotkliwy sposób. Shiga pamiętał taki jeden raz, przypominał sobie aż zbyt dobrze kilka... może kilkanaście lat wstecz, gdy po raz pierwszy zrobił coś względnie dobrego i było to całkiem satysfakcjonujące. Podróżował przez las blisko jakiejś nic nie znaczącej wioseczki czy małej miejscowości o nazwie totalnie będącej zapchajdziurą w głowie, gdy usłyszał dźwięki możliwe do przypisania jedynie nadchodzącemu starciu. Wyłonił się zza drzew i dostrzegł widok który zbrzydł mu całkowicie. Kilku mężczyzn obsiadło jakiegoś małolata bez większej wartości i chciało go pobić albo zabić, chuj wie za co. Uznali, że odebranie życia za pieniądze to dobry powód do zabijania. Shiga nienawidził takich ludzi, bo marnowali życie które nosi potencjał, marnowali też często całkiem dobrą ofiarę. Parszywcy, którzy nadają się na męki na tronie wieczności Jashina.
Pamiętał ciemne włosy chłopaczka, bystre oczy i totalnie zagubiony i przestraszony wyraz dość przystojnej twarzy. Na pewno wyrośnie na kogoś, kto może w chociaż małym stopniu, ale zmieni świat, bo biła od niego... siła, determinacja.
A chuj z tym... Jeden z bandytów uniósł rękę w gniewie i ręka ta została mu odjęta. Shiga wskoczył ślizgiem przed chłopaka i zadając wielokrotne uderzenia kunaiem w rękę spowodował oddzielenie tej od reszty ciała. Walił na oślep, walił jak dzikie zwierzę atakujące cel, byle tylko zniszczyć. Był pierwszym, który zaatakował, więc najgorszym parszywcem bo mającym najmniej skrupółów przed zabiciem dzieciaka. Na twarz Jashinisty trysnęła krew, mężczyzna wszczął alarm swoim wrzaskiem, jednak nie mieli dość czasu na to, by przygotować jakiś plan działania. A cele walczące chaotycznie, myśląc, co robić na poczekaniu, są najłatwiejsze do pozbawienia życia. Bo są kierowani instyktem. A jeśli ktoś lepiej zna instynkty zwierząt od samych zwierząt jest nim łowca. Łowcą był definitywnie Szyga.
Bez oporów rozciął brzuch kolejnemu napastnikowi, gdy ten tylko podniósł rękę - ciął od brzucha do pachy, a potem szarpnięciem wyrwał połać skóry i wylał flaki na Siebie, całe narządy, krew... Krwawy pokaz który zapewne pokiereszuje umysł dziecka na długie lata. Dobrze, takie rany są motorem do walki. Są powodem do doskonalenia siebie. Bo młody nie wiedział, czy w Jashiniście ma przyjaciela czy wroga. Chociaż, to ciężko było powiedzieć, bo on był raczej... niepowstrzymaną siłą natury. Śmiercią inkarnowaną.
Kiedy było po wszystkim spojrzał na chlopaka i oblizał nóż z krwi.
-Co było ich teraz jest twoje. - Zobaczył przerażone spojrzenie młodego. Z ciała Szygi sterczały dwa ostrza. Na jego oczach wyciągnął je z Siebie i pokazał, że dosłownie kilka sekund zajęła mu regeneracja i powrót do całkowitego, nieskazitelnego zdrowia.
-Obyś nigdy nie skrzyżował swoich ścieżek z moimi, chyba, że będziesz o wiele silniejszy od tego ścierwa. - Wskazał spojrzeniem na trupy...

Powrót do rzeczywistości. Odchrząknął jedynie, gdy dziewczyna wspomniała o buziakach. Ale przytakiwał jej głową gdy mówiła dalej. Czy kimś takim właśnie jest Szyga w tym momencie?
-Wiara w Jashina daje łaski. Nieśmiertelność, brak starzenia się, regeneracja ran które by zabiły każdego śmiertelnika, jak odcięcie głowy czy zniszczenie serca. By zdobyć tą łaskę muszą odprawiać krwawę rytuały, składając ofiary z żywych ludzi. Jeśli ktoś jest Jashinistą, to nie może być dobry. Mówisz, że z Jashinistą da się dogadać? Zabawna myśl. Polecam ją zapamiętać i zapisać gdzieś z tyłu głowy. Jashinista z którym można się dogadać. To się nazywa jakoś fachowo... Oksymoron, bodajże.
Uśmiechnął się ponuro, widząc kosmyki tańczace dookoła jej ślicznej, kształtnej buzi. Jedyne co psuło te śliczne dzieło sztuki to miejsce migdału oka. Obu oczu. Nie odczytajmy się źle w tym momencie. Uważał jej oczy za piękne kształtem, ale martwa biel była... Niepokojąca. Dla kogoś normalnego skreślałaby dziewczynę już na starcie. Ale Szydze podobała się taka nawet bardziej. Była dzieki temu inna. Bardziej niewinna.
-Imię jest tym co nas określa, moja droga. To niczym stempel który odbity na kartach historii pozwoli od razu przeglądającym te karty zrozumieć, skojarzyć fakty o kim mowa. Bez obszernego opisu. A teraz, gdy wiesz, że jestem Shiga, będziesz wiedziała, gdy usłyszysz to imię, o kim mowa. A kiedy nie mówisz prawdy co do swojego imienia lub je ukrywasz, ukrywasz też swoje istnienie w negatywny sposób. Co jeśli kiedyś usłyszę, że Ayame jest w potrzebie, a nie pomogę, pomagając komuś bardziej znanemu, a uznając Ayamę za zupełnie obcą, a to będziesz Ty, pięknooka? - Och, jaka zmiana od kreciej księżniczki. Ale Shiga przypomniał sobie coś. Prawie osiemdziesiąt lat minęło. Miał prawo zapomnieć...
Kiedy dziewczyna pochyliła głowę, Shiga sprawnym ruchem złapał jej dłoń i przysunął do swojego policzka.
-Chcę byś poczuła mój smutek nie tylko słuchem. - Chciał by jej palce odkryły gładką skórę policzków. Poczuły nowiutką gładką i jędrną skórę dłoni. Usta, już nie okaleczone. Inną twarz, innego Szygę. Innego w duchu.
-Rozumiem już, dlaczego uznałem cię za piękną. Oprócz oczywistego faktu iż taka jesteś, przypomniałem sobie, że moja matka miała identyczne oczy jak Ty. Białe niczym świeży śnieg, a przy tym piękne. Pachniała jak poranna rosa, ale z nutą siły. Ten sam zapach poczułem od Ciebie. Była silna, bo znosiła wiele miesięcy, lat, potwora jakim był mój ojciec, który lubił ją katować i krzywdzić, także okaleczając w sposób seksualny, byle dziecko miało oboje rodziców. W końcu ją wykończył, ale była najsilniejszą i najcudowniejszą kobietą jaką znałem. Nie mogłem zrobić nic, bylem za słaby. Kiedy próbowałem mu przeszkadzać stawałem się częścią jego potwornych zabaw i gier. Myślisz, że kiedykolwiek się zawahałem? Nie. Powstałem w bólu i teraz próbuje go odbierać innym, bo wiem, jak strasznym jest patrzeć ze strachem na każdy ruch swojego najbliższego człowieka na świecie, panicznie bać się kazdego kroku w nocy. Wiem jak wielki jest ciężar pięści osoby dzięki której żyjesz. Nie ma miłości, tylko nienawiść, z jej strony. To ból którego nie życzę nikomu. - Czy Shiga kłamał, grał? Nie wiadomo. Ważnym było, że jego usta dygotały mimo gorącej wody, a po policzku na dłoń Chise popłynęły nawet ze dwie łzy.
-Co ci mogę opowiedzieć. O wojnach, bo o nich dużo czytałem. O konfliktach wszelkiej maści jakie toczyły się na większą skalę. Mogę ci opowiedzieć o Jashinistach, a także rodach zamieszkujących okolice Ryuzaku, gdyż głównie w Ryuzaku no Taki odnajdywałem spokój ze względu na znajdowanie sie tam wielu kaplic Kamisamy. Pytaj, co wiem, to opowiem. Czego nie wiem, chętnie podziele się przypuszczeniami. Tylko przysuń się bliżej. - Poprosił na sam koniec, w jego głosie już nie było smutku. Była... stanowcza prośba. Oferta może nawet. Bardzo szybko z mnicha zmieniał się w mężczyzne, a potem znów w skrzywdzone dziecko w ciele dorosłego.
Teraz lord Jashin zszedł na dalszy plan. Może oczyszczenie się przy niewidomej pozwoli odnaleźć spokój umysłu, który niezmącony bólem wewnętrznym pozwoli kiedyś podjąć dobrą decyzję...?
Mówił, mówił co czuł. Mówił od serca. Każde słowo które wydobywało się z jego ust płynęło prosto z serca, było szczerę i tą szczerością aż od niego biło. Zrozumiał, gdy Chise powiedziała o braku możliwości zwiększenia prywatności, jednak gdy Shiga mówił o swojej matce i o innych rzeczach, ludzie sami jakoś się i tak odsuwali od nich, tworząc wokół bańkę prywatności. Nikt nie chciał słuchać czyjejś tragedii rodzinej, bojąc się, że a nuż zostanie na siłę wciągnięty w jakąś intrygę, albo sprawę, która tylko zmąci jego spokój, a tego mało kto sobie życzy. Może to jakaś pułapka była? Dlatego woleli nie słuchać, tylko po prostu się odsunąć. Logiczne zachowanie i Szyga nie miał nikomu tego za złe. Sam by pewnie tak zrobił, gdyby miał możliwość zamiany miejscami z tymi ludźmi. Zamiany ... Siebie za normalność. Też by pewnie unikał takich sytuacji. Ale jednak gdy ma się wystarczająco duzo wiosen na karku i częściową chociaż nieśmiertelność, gdzie będąc jashinistą jest się przy okazji naprawdę cięzkim do ubicia ostatecznego sukinsynem, to perspektywa się bardzo, wręcz diametralnie, zmienia.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi | Ból i Smutek Shigi
Kolorek - AF936B
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 1863
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 63835158
Multikonta:

Re: Łaźnia "Nyūhaku" na obrzeżach

Postprzez Akarui » 5 sty 2018, o 01:00

//Według ustaleń z Tensą, moja obecność w łaźni odbywa się w innym czasie niż trwająca misja.
Nie muszę wiec też przebywać z obecnymi graczami, nie chcę przeszkadzać ;)//


W tak przytulnym miejscu łatwo zapomnieć o obowiązkach i upływającym czasie. Starsze małżeństwo zajmujące się przybytkiem było bardzo miłe. Gospodyni okazała się świetną informatorką, gdyż to od niej Akarui dowiedział się o koronacji "Cesarza" na wyspach. Ot, ciekawe wydarzenie, zainteresowało medyka. Zima przechodziła, życie się odradzało, pogoda w sam raz na kolejną wyprawę! Zanim jednak shinobi wyruszy w drogę, musi załatwić parę spraw. Przypomniało mu się bowiem, że jest parę osób, które pewnie się o niego martwią, nie dał jeszcze żadnego znaku życia od bitwy pod murem! Poprosił gospodarzy o papier, coś do pisania i wysłanie listów.

Pierwszy był do domu. Mama tego nie pokazywała, przynajmniej od śmierci ojca, jednak na pewno niepokoiła się brakiem odzewu od swojego syna. List był krótki i niewyszukany, jak to zwykle ze sobą rozmawiali. W słowach nie okazywali sobie uczuć. W zachowaniu też rzadko. Wiedzieli jednak oboje, ile dla siebie znaczą. Gdyby Akarui napisał inaczej, używał wyszukanych porównań, epitetów, paraboli czy innych środków stylistycznych, byłoby to co najmniej podejrzane. Wystarczyło krótkie: "Żyję, mam się dobrze, ruszam na koronację, będę później".
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Gdy tylko listy zostały wysłane, medyk pożegnał się z właścicielami i ruszył na południe, ku Morskim Klifom


z/t
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
Bohater
 
Posty: 887
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Łaźnia "Nyūhaku" na obrzeżach

Postprzez Chise » 6 sty 2018, o 22:23

Chise przechyliła głowę w bok, słuchając kolejnego wykładu o Jashinistach. Shiga naprawdę miał o nich olbrzymią wiedzę, szczegółową i dokładną, jakby żył wśród niemal lub jakby poświęcił swoje życie studiowaniu tego kultu. Nie żeby jej to przeszkadzało, skoro może dzięki temu poszerzyć i swoją wiedzę, ale nadal nie dotarła do sedna, to znaczy do tego skąd tą wiedzę miał. Nie było to coś, czego można było się dowiedzieć przypadkiem, podróżując i słuchając. To wymagało studiowania i zajęcia się tematem dokładnie.
- Jak jakiegoś spotkam, to wyrobię sobie zapewne odpowiednią opinię - stwierdziła swobodnie, nadal nie podchodząc zbyt poważnie do jego ostrzeżeń, częściowo żeby go sprowokować, a trochę po to by sprowokować do dalszego mówienia - nie znasz przecież wszystkich Jashinistów, prawda? - uśmiechnęła się lekko. Ciemne kosmyki, jak pióra ptaka, otaczały rozbawioną buzię, nieświadomą ponurych spojrzeń i min Jashinisty, jego niepokojącego wyglądu i wpatrywania się w nią.
- Czym jest nazwa? To, co zwiemy różą, pod inną nazwą równie by pachniało - wzruszyła ramionami - Jestem na tyle charakterystyczna, że zapewne jak o mnie usłyszysz, to skojarzysz. I ile usłyszysz. Nie zależy mi na sławie, a pomoc.. - zawahała się - cóż, taki los wtedy zapewne. Nie ma co się martwić na zapas - mrugnęła jednym okiem, by rozluźnić atmosferę, która zaczęła się znów odrobinę zagęszczać.
Jednak nie było im dane rozbicie nastroju na pogodniejszy. Dziewczyna położyła dłonie na twarzy chłopaka, palce sprawnie się poruszały, delikatnie, ale stanowczo badając ją i poznając. Miała w tym doświadczenie, nie przeszkadzało jej to w słuchaniu w skupieniu. Między jej brwiami pojawiła się pionowa zmarszczka, nie poruszała się poza dłońmi.
Opowieść była.. Wstrząsająca. Shiga nie miał dobrego dzieciństwa, za sobą bardzo bolesną przeszłość.. która nie była zaleczona, tak jak mówił. Takie rany bardzo trudno się zabliźniają, nie leczą się nieraz przez całe życie.
- Piękne jest to, że umiesz wyciągnąć dobro z tego, co zostało uczynione. Okrutną przeszłość zamieniasz na jasną przyszłość i to jest najważniejsze - stwierdziła łagodnie, ocierając łzy z twarzy chłopaka i odsuwając z jego twarzy zagubione pasemka włosów, przesuwając je między palcami.
- Opowieści zostawimy sobie na inne spotkanie, przyjacielu. Choć, musimy ci podciąć te włosy i zrobić z nimi porządek - zamieniła temat, łapiąc chłopaka znów za rękę, drugą zaś trzymając ręcznik, skierowała się pewnie w stronę recepcji. Parę miłych zdań zamienionych z właścicielką sprawiło, że ta zgodziła się usadzić młodzieńca na krześle i chwycić za nożyczki.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
 
Posty: 635
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Łaźnia "Nyūhaku" na obrzeżach

Postprzez Hitsukejin Shiga » 7 sty 2018, o 00:51

Shiga zdawał sobie sprawę, że w tym momencie, na tym etapie rozmowy i rozwoju sytuacji, dziewczyna po prostu ciągnie go za język bawiąc się trochę nim. Niby mu to nie przeszkadzało, bo w sumie nie uważał, by dziewczyna posiadała wiedzę którą mógłby uznać za przydatną - szczegółowe informacje dotyczące jednego określonego klanu czy grupy nie są dla Shigi wartościowe, gdyż zauważył metodą obserwacji własnej, że klanów i innych udziwnien jak szczepy istnieje tyle, że dosłownie od zajebania i rzadko trafia się na tego samego człowieczka, jak jeszcze dodać samurajów i shinobich bez klanu, to w ogóle trzebaby chyba szwędać siętylko po jednej dzielnicy jednej prowincji by trafić dwa razy na kogoś z tego samego klanu, ale i wtedy wcale nie jest pewne, czy by miał akurat tą samą odmianę klanowej techniki, czy nie jakąś jej specyficzną genetyczną wersję.
Zignorował jej zdanie o wyrabianiu sobie opinii - pewnie chciałoby się metodą własnej obserwacji, jak Szyga, nie, malutka? - i zrozumiał tez, że dalsze mówienie jej o tym może dać jej powody myśleć, że Szyga jest Jashinistą. A zestawienie Szygi z resztą jego braci może dać jej bardzo mylny pogląd na całą resztę grupy i doprowadzić do jej mylnego zaufania któremuś z braci który to wykorzysta by ją znienacka skrzywdzić. Nie, nie, nie można mówić, że się jest Jashinista. Już nie albo jeszcze nie. Zmienne, zależne od perspektywy. Kurwa mać.
-Fajna maksyma. Czytałem w jednej z ksiąg coś podobnego. Gorzej, jeśli Róża X i Róża Y pachnie tak samo, ale jedna ma dodatkowo właściwości lecznicze i ją warto uratować ponad tą drugą. - W sumie trafne, bo Chise też, jako taka rózyczka, miała właściwości lecznicze. Leczyła jak nikt dotąd duszę Szygi, a każdą... miłą sytuacją, coraz bardziej zamykała największą z ran. Może dziewczyna właśnie ratuje świat?!
...Albo właśnie go niszczy. Wszystko się okaże, jak Szyga będzie zachowywał się poza spotkaniem z Chise. Do czego wykorzysta "dobroć" którą otrzymał. Może świat będzie jeszcze płonął? Let it burn, let it buuuuuurn...~
Kiedy dziewczyna powiedziała, że jego... cecha? Umiejętnośc do wyciągania czegoś z czegoś jest piękna, pomyślał nad turbo kiczowatym zachowaniem rodem z komedii romantycznych. Chciał jej przerwać pocałunkiem i powiedzieć, że to ona jest piękna. Nie, nie, to byłoby durne. I to w chuj.
Serce zaczęło napierdalać jak dzikie. Dziewczyna chciała zrobić dla niego kolejną rzecz. Kolejną miłą rzecz. A teraz było tak emocjonalnie i w ogóle. Potem może być już mniej na miejscu coś co i tak zupełnie nie na miejscu jest. Kurwa mać. Teraz albo nigdy, Szy. Szy, teraz albo nigdy.
SHIGA! Co? CHUJÓW STO. Dzięki. ALE POWAŻNIE, ZRÓB TO. Jak ty mi każesz to się odechciewa. ZAUFAJ MI, JESTEM TOBĄ. WIEM CO DLA NAS DOBRE. A co jeśli źle to odbierze? TO FAJNA DZIEWCZYNA, MYSLISZ ZE JESTES PIERWSZYM? Nie wiem, wygląda na bardzo... słodką i delikatną. Jest chyba tym kogo szukaliśmy. TA, SŁUCHA CIĘ. i WYDAJE SIĘ ZAINTERESOWANA. NAWET MI SIĘ ODECHCIAŁO JĄ MORDOWAĆ. Widzisz? Ona jest chyba tą nieidealnie idealną. Ma oczy jak mamusia. POWIEDZ JEJ, HEJ MAŁA, PODOBASZ MI SIĘ BO WIDZĘ W TOBIE MAME. Myślisz, że to dobra opcja? NO JEŚLI CHCESZ BY JEJ CIPKA NA WIEKI WYSYCHAŁA PRZY TOBIE NICZYM PUSTYNIE SABAKU... Nie mów o jej... nie mów o niej tak! NIE MÓW O NIEJ NAGO? CO, JESTEŚ BLISKI POKAZANIA SZTUCZKI Z RĘCZNIKIEM BEZ RĄCZEK? Shiga zamknij ryj proszę. SHIGA, ZAMKNIJ RYJ PROSZĘ. Nie papuguj mnie. NIE PAPUGUJĘ CIĘ. JA ŁADNIEJ AKCENTUJE SŁOWA I LEPIEJ KŁADĘ NACISK NA ZGŁOSKI. Proszę, wróćmy do sedna...! DOBRA, JEDEN RAZ. ZRÓB TO. ...!
-Hana-hime...! - Jęknął Shiga, nie będąc zupełnie sobą. Nie wiedział co robi, ani dlaczego. Mimo swojego wieku czuł się teraz jak gówniarz. Czuł jak wraca do niego młodość którą utracił, od dziecka zadając tylko ból i cierpienie. Kiedy dziewczyna pociągnęła go za rękę, zrobił szybki obrót ciągnąc ją na Siebie i obejmując mocno. Położył usta na jej czole, całując ją w nie.
-Dziękuje, że istniejesz. - Szepnął, a w łaźni zapadła cisza. Dziwna cisza. A potem gwizdy, raczej dopingujące.
Co dalej z nim zrobi Chise, raczej zupełnie się podda. Nawet jakby chciała go obciąć na łyso siekierą, albo kazała właścicielce farbować go na krzykliwy róż.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi | Ból i Smutek Shigi
Kolorek - AF936B
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 1863
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 63835158
Multikonta:

Re: Łaźnia "Nyūhaku" na obrzeżach

Postprzez Chise » 7 sty 2018, o 13:37

Wzruszyła lekko ramionami, zastanawiając się nad tym co powiedział. Co wtedy? Co wtedy..? Czy naprawdę warto postawić jedną nad drugą? Bo była przydatniejsza, ważniejsza z jakiegoś powodu? Jednak.. W pewien sposób obie były tak samo cenne lub tak samo mało wartościowe, w końcu to nie jest tak, że są jedyne w swoim rodzaju.. Shinobi zazwyczaj są do zastąpienia, jak para butów. Dobrze, jak masz jedną sprawdzoną, wygodną, może być ci nawet żal jak jakąś zniszczysz, ale wciąż można kupić nowe. Czy to nie odnosiło się też do ludzi? Tyle ich się rodziło i umierało, że jedna osoba więcej lub mniej nie robiła różnicy.
- Żadna róża nie jest jedyna na świecie - uśmiechnęła się blado, bo nie była to wesoła myśl - jedna zwiędnie, druga wyrośnie na jej miejscu, być może jeszcze piękniejsza.. Ha, chyba być nie płakał po mnie po tak krótkim czasie znajomości, co? - zaśmiała się trochę smutno, trącając go łokciem w bok i odkładając na razie te filozoficzne i smutne rozważania na bok.
Hana-hime? Co za odmiana! A co się stało z krecią księżniczką? Od kiedy to stał się taki uprzejmy i miły? Nie żeby to nie była przyjemna odmiana, bo była, dziewczyna jedynie nie wiedziała skąd to się wzięło. Możne naprawdę wystarczyło pokazać nieco nóg i gołe ramiona by chłopak stał się nagle taki cukierkowy i rozmemłany? Rozpuszczał się jak kawałek czekolady w jej ciepłych rękach.
Kiedy Shiga tak z zaskoczenia ją przytulił, w pierwszym momencie znieruchomiała. Było to.. Dość dziwne. Nawet bardzo. Speszyło ją to. Czuła czerwień na policzkach i mrowienie w uszach. Jednak.. To było miłe. Uchiha wyciągnęła jedną rękę, obejmując chłopaka w pasie, krótko ale dość mocno, po czym odsunęła się od niego o krok i roześmiała się lekko.
Nie przejmowała się ludźmi. Dla niej mogliby nie istnieć zupełnie w tym momencie, byli tak potrzebni w tym momencie jak.. Nawet nie mogła znaleźć porównania, ale zupełnie zbędni. Dlatego gwizdy pościła mimo uszu, nawet nie racząc ich skomentować.
- Podziękuj moim rodzicom - pozwoliła sobie zażartować - chodź lepiej ze mną, kochasiu.
Oddała chłopaka w ręce fryzjerki, licząc, że obetnie go porządnie. Ona niezbyt mogła pomagać, nie widziała jak wygląda w danej fryzurze, więc zdecydowała się nie wtrącać, dopiero po wszystkim mogła dotknąć efektu. Włosy były krótsze, kosmyki lekko opadały mu na twarz, ale przede wszystkim były mięciutkie i grube, teraz to było czuć. Pachniały czymś ziołowym, czym je posmarowała kobiecina, kosmetyk pewnie był używane głównie przed kobiety, ale zdziałał cuda.
- No, założę się, że teraz wyglądasz o niebo lepiej - rzuciła kolejny żart, szczerząc ząbki, poprawiając mu kimono na ramionach. Wygładziła je powolnym ruchem.
- No, zdaje się, że to na tyle. Spełniłam obietnicę - mruknęła, zatrzymując dłonie, po czym pochyliła się do niego i miękko musnęła ustami jego policzek.
- W takim razie widzimy się na turnieju, Shiga. Będę czekać z niecierpliwością na nasz taniec - rzuciła delikatnie, po czym uścisnęła go za dłoń i ruszyła w swoją stronę. Miała jeszcze kilka spraw do załatwienia, które nie mogły czekać.



/zt/
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
 
Posty: 635
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość