Pole treningowe

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 11 sie 2017, o 12:17

Dwie nowo poznane znajome zdawały się wzajemnie uzupełniać. Opanowanie Motoko i nieprzewidywalny charakter Sagisy współgrały ze sobą, a zwieńczeniem tego było poczucie humoru, które łączyło ich zbłąkane duszyczki w jedno. Lecz nie tylko usposobienie stanowiło różnicę między nimi.
Ze słów brunetki wynikało, że nie ma ona rodziny ani żadnych zobowiązań. W przeciwieństwie do Sagi, która przez większość życia zgrywała posłuszną i grzeczną córeczkę, w pełni sobą będąc zaledwie przy siostrze i kilku znajomych, choć głównie przy tej pierwszej.
- To musi być fajne - stwierdziła po chwili, uśmiechając się delikatnie. - Nikt nad tobą nie stoi i nie mówi ci, jak masz żyć. Szkoda, że ja tak nie mogę.
Mimowolnie pomyślała o swojej ostatniej sprzeczce z matką. Czasem myślała, czy nie lepiej by jej było bez rodziny. Bez tego ciągłego narzekania na błahe sprawy i maniakalnych wręcz prób rodzicielki układania wszystkim wokół życia. Zastanawiała się nawet, jak ojciec wytrwał z nią tyle lat i jeszcze nie nawiał. A może to było właśnie rozwiązaniem? Ucieczka? Myśl była kusząca, ale czy byłaby w stanie rzucić wszystko i ot tak stąd wyjechać?
- Pot i łzy, jedyne co kocham - wyszczerzyła się, układając dłonie w kształt serduszka. Naprawdę towarzystwo nowej koleżanki dobrze na nią wpływało. Pozwalało oderwać myśli od spraw bieżących i zająć je czymś innym. W tym przypadku małym szkoleniem z szermierki.
Motoko zapewniła, że obecne zabezpieczenie będzie wystarczające, więc z ćwiczeń "na sucho" przeszły do prawdziwej praktyki. Szło jej dobrze jak na pierwszy raz, a przynajmniej takie odniosła wrażenie. Ostrze zgrzytało, zderzając się z metalowymi ochraniaczami dziewczyny, i wydawało się, że nic złego nie może się stać. Jednak życie to nie bajka, w której wszystko idzie tak, by dojść do szczęśliwego zakończenia. Jedno nieuważne cięcie wystarczyło, by stalowooka przypadkiem zraniła Mo, znacząc własny miecz czerwienią.
Saga zastygła w bezruchu, wpatrując się w krew spływającą po stalowej powierzchni. To miały być przecież tylko ćwiczenia. Nie spodziewała się takiego obrotu spraw, w końcu została zapewniona, że takie zabezpieczenie jest wystarczające.
- Mo-san, przepraszam... - rzuciła cicho, przygryzając lekko wargę. Tyle razy ojciec jej powtarzał, że powinna uważać z ostrzami, choć sam zacinał się za każdym razem, gdy chwytał za nóż kuchenny. Może ona miała odwrotnie? Radzi sobie z nożami, ale miecze wykraczają poza jej zdolności manualne?
Zacisnęła dłoń na rękojeści. Jeśli miałaby sobie nie poradzić z obsługą wakizashi, to dlaczego dostała je od Tensy? Po co jej coś, czym przypadkiem może zranić siebie i innych? Przecież to było bez sensu! Nie tak miało być! Miała przerosnąć ojca, prześcignąć siostrę. Miała stać się najlepszym wojownikiem w osadzie, a nie potrafi nawet walczyć. Ta myśl był dobijająca. Westchnęła ciężko, opuszczając zakrwawione ostrze niemal do ziemi.
- Jestem beznadziejna - mruknęła pod nosem. - Nie nadaję się do tego. Prędzej pokaleczę siebie i innych, nim cokolwiek z tego wyjdzie. Może moja siostra ma rację, mówiąc, że trzeba mnie chronić nawet przede mną samą...
Schowała miecz do sayi i rzuciła pod drzewo. Co ją właściwie podkusiło, żeby brać się za szermierkę? To był najgorszy pomysł, na jaki mogła wpaść. Nawet gorszy od tych ciastek z niespodzianką, którymi poczęstowała fiołkowooką pierwszego dnia zimy. Wspominając tamten wieczór, aż zacisnęła pięści ze złości. Dlaczego nic jej nie wychodzi?
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Motoko » 11 sie 2017, o 13:08

Na domiar całej tej sytuacji, obie dziewczyny były tego samego wzrostu, co bardzo przypadło do gustu Motoko, która zawsze irytowała się na widok kogoś wyższego niż ona sama. Być może to wizualne spojrzenie, a także przyjazna aparycja sprawiały, że po prostu nastolatki bardzo dobrze się dogadywały. Oczywiście rzadko kiedy mówiło się oficjalnie o tym, że wygląd miał jakiekolwiek znaczenie, ale świat niestety nawet w czasach średniowiecza był tak samo prosty i próżny, jak teraz.
Przemilczała jej słowa żalu, a także reakcję na komentarz brunetki, ponieważ wszystko to działo się tak szybko, że rana już zaczęła piec na ramieniu dziewczyny. Nie spodziewała się takiego obrotu sprawy, a tym bardziej odzewu emocjonalności, jaka po raz kolejny zawładnęła nieobliczalną czerwonowłosą, bo już chyba tak też Mo mogła ją określać. Dźwięk upadającej broni wraz z sayą spędził jej jakikolwiek sen z powiek, a nawet sprawił, że nad jej zmarszczonymi brwiami pojawiła się jedna, długa kreska. Ekspresja nastoletniej podróżniczki była dosyć prosta i bardzo wymowna, bowiem oznaczała skrajną irytację, która również urosła w środku dziewczyny. Nienawidziła, kiedy ktoś tak nie szanował przedmiotu, który nie raz mógł jej uratować życie.

- Nigdy...tego...więcej...nie...rób... - powiedziała przez niemalże zaciśnięte zęby, z ogromną determinacją wymalowaną na twarzy. Widząc jednak dalsze reakcje Sagi sprawiły, że Mo zwyczajnie odetchnęła głęboko. Nie mogła przecież straszyć niewinnej dziewczyny, która ewidentnie miała jakiś problem, a był nim brak doświadczenia, co definitywnie nie było jej winą, a przynajmniej tak sądziła Motoko. - Ech, wybacz jestem trochę przeczulona na tym punkcie. - potarła kciukiem i palcem wskazującym swoje skronie, jakby w ten sposób się uspokajała, choć w istocie tylko tą emocję Saga mogła zauważyć na jej twarzy. Jakby posągowa maska zwyczajnie zmieniła swój neutralny wydźwięk na ten zirytowany na dosłownie pięć sekund, potem oczywiście wszystko było pod kontrolą, choć kto wie, czy to nawet nie była chwila opanowania, tym bardziej, że mogła zareagować tak samo, jak czerwonowłosa, wyciągając tachi z sayi i również energicznie reagując.
- Chyba już rozumiem dlaczego wszyscy pewnie tak na Ciebie chuchają... - powiedziała w zastanowieniu, odnosząc się do jej wcześniejszego problemu. - Powinnaś nauczyć się, że musisz kiedyś nauczyć się ranić innych, tak samo, jak oni ranią Ciebie i to wcale nie znaczy fizycznej walki, a nawet psychiczną. Czasem zranienie siebie daje lepszą nauczkę, niż kogoś innego, tylko nie rozumiem dlaczego nie chcesz się przekonać na doświadczeniu innych? Masz już pewnie naście lat, nie możesz wiecznie uciekać od obowiązku walki, bo przyjdzie czas, kiedy nie będziesz na to gotowa i ktoś to wykorzysta, w bardzo bestialski sposób. - pouczyła dziewczynę poważnie, patrząc na nią spod łagodniej już zmarszczonych brwi. W pewien sposób pałała do niej sympatią i bardzo możliwe, że właśnie ten dziwny pierwiastek ich dobrej komunikacji sprawił, że w jakiś sposób starała się jej przekazać coś bardzo istotnego. Sama miała wystarczająco dużo wspomnień, których z pewnością nie chciałaby mieć w głowie, choć to dzięki nim potrafiła w tak opanowany sposób wytłumaczyć jej, dlaczego ten przedmiot był taki ważny, zamiast tupać nogą, jak dziewczyna. - Powinnaś szanować przedmioty, które w przyszłości uratują Ci życie, a uwierz mi, ta wakizashi zrobi to nie raz, o ile w końcu weźmiesz swoją dyscyplinę i treningi w karby. Przede wszystkim proponowałabym zacząć bardziej panować nad emocjami. - mówiąc to, patrzyła w stronę miecza, zaś pod koniec drugiego zdania podeszła do wyrzuconej broni i podniosła ją. Wyjęła ją z sayi i podrzuciła do góry, łapiąc z powrotem Tsukę w dłoń. - Całkiem nieźle wyważona. - stwierdziła bez zająknięcia, łapiąc za ostrze i podając stroną rękojeści w stronę czerwonowłosej. - Lepiej się nie skalecz, bo naprawdę pojawią się te łzy, o których mówiłam. - znów powiedziała zaczepnie, wręcz humorystycznie uśmiechając się lekko i bardzo ironicznie w stronę dziewczyny. - A takie beksy raczej nie są mile widziane w podróży, bo są po prostu łatwymi celami. - stwierdziła wzruszając ramionami, w ogóle nieporuszona piekącą raną, która na szczęście specjalnie się nie babrała, choć zaczęła wylewać się na czerwone ochraniacze.
Motoko
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 11 sie 2017, o 18:41

Jeden nieuważny ruch doprowadził do zranienia nowej znajomej. Dla Sagi to co działo się podczas treningów, a to co prezentowały sobą starcia w życiu, to były dwie oddzielne kwestie. Nic więc dziwnego, że odczuwała żal po feralnym trafieniu, a biorąc pod uwagę burzę myśli, które wciąż kotłowały się w jej głowie, co i rusz zmieniając kierunek, ten błąd spowodował negatywną falę uczuć i zwątpienie we własne umiejętności. Zamknęła miecz w sayi i odrzuciła pod drzewo właściwie bez zastanowienia. Dopiero po chwili zauważyła zmianę w postawie brunetki. Aż się cofnęła, gdy z jej ust padło kilka wręcz wysyczanych przez zęby słów. Czyżby chodziło o wakizashi?
- P-Przepraszam - wydusiła z niejakim lękiem, jednak Motoko zdawała się już opanowywać. To było niezwykłe, z jaką łatwością popadała w irytację z powodu zwykłego ostrza. Płomiennowłosa cieszyła się w duchu, że tylko na tej irytacji się skończyło, wszak koleżanka równie dobrze mogła obnażyć własny miecz i wyłuszczyć jej bardzo dokładnie, co sądzi o takim a nie innym traktowaniu broni białej.
- Nikt na mnie nie chucha - mruknęła tylko w odpowiedzi na kolejne stwierdzenie dziewczyny. - To po prostu efekt posiadania nadopiekuńczej starszej siostry. I bycia najmłodszą w rodzinie.
Mimo swojego wtrącenia słuchała uważnie słów Mo. Widziała w nich sporo racji, którym nie zamierzała przeczyć. Tego wymagała ścieżka wojownika, a taką drogę piecież obrała. Widziała w brunetce kogoś o sporo większym doświadczeniu, mimo że obie były zapewne w zbliżonym wieku, w końcu jeszcze trochę i Saga ukończy szesnasty rok życia.
- Łatwo ci mówić... "panować nad emocjami" - westchnęła, podążając spojrzeniem za dziewczyną. - Przez niemal całe życie zgrywam przed rodzicami przykładną córkę, bo taką mnie widzą. Ale ostatnio... po prostu niektóre rzeczy zaczynają mnie przerastać...
Sama nie wiedziała, dlaczego w ogóle to powiedziała. Nigdy nie odczuwała jakiejś specjalnej potrzeby do zwierzania się komukolwiek, choć wynikało to też może z niezbyt licznej grupy, która byłaby w stanie ją w pełni zrozumieć. Chociaż słowo "grupa" to może przesadne sformułowanie, biorąc pod uwagę, że tylko Tensa się do niej zaliczała. Teraz czuła, że znalazła kogoś jeszcze, kogo mogłaby wcisnąć w to niewielkie grono. Znalazła osobę, która mogła spojrzeć na świat jej oczami i pomóc w rozwiązaniu problemów.
Przechwyciła ofiarowaną jej tsukę i zacisnęła na niej dłoń, uśmiechając się nieznacznie na drobny żart wojowniczki. Wpatrywała się przez chwilę w ostrze, kiedy dotarł do niej sens ostatniej wypowiedzi. Spojrzała zaskoczona w krwiste oczy.
- Czy to właśnie było... zaproszenie do wspólnej podróży? - spytała trochę niepewnie. W jej głowie zakotłowało się wiele myśli na raz. Przy Motoko mogłaby się wiele nauczyć, przy okazji izolując od męczących ją problemów. Nie musiałaby się przejmować zdaniem matki, mogłaby żyć po swojemu. Byłaby wolna i w pełni sobą. Ta opcja była tak kusząca, że aż wzbudzała obawę, iż to tylko złudne marzenie, które zaraz zostanie roztrzaskane na miliardy kawałeczków, a ona będzie musiała pogodzić się z przykrą rzeczywistością.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Motoko » 11 sie 2017, o 21:11

Dla jednych broń biała była zwyczajnym ostrzem, zaś dla drugich, bardziej zwracających uwagę na szczegóły osób, takie sytuacje były wręcz nie do pomyślenia. Właśnie dlatego Saga z pewnością nigdy nie spotkała się z kimś podobnym do Mo, być może rzadko jakikolwiek Samuraj witał w progach Sogen, co wydawało się być raczej mało trafnym stwierdzeniem. Brunetka obstawiała, że głównie winą takiego wręcz dziecięcego zachowania był brak wolności w trakcie wychowania, czy też odpowiedniej dyscypliny, a może była to jedynie taka gra, którą przedstawiała dla nieznajomych? Zawsze prościej było udawać osobę niekompetentną niż kompetentną.
Chciała powiedzieć jej, żeby nie przepraszała, ale czuła, że słowa tradycyjnie mało pomogą w tym przypadku, dziewczyna musiała swoje przeżyć i zwyczajnie poczuć na własnej skórze. Być może sama Motoko mogłaby pokazać jej, dlaczego broń biała jest tak istotna w starciu, ale czy tak należało postępować z nowo-poznanymi rówieśnicami, z którymi łapało się dobry kontakt?
- Mhm i to nie jest chuchanie na biedną i malutką Sagę? - ironizowała podnosząc jedną brew w dosyć wymownym geście. Nie miała na celu jakoś krytykować dziewczyny, bardziej nakierować ją na dobry sposób myślenia, który jej zdaniem było wzięcie we własne ręce losu, który kierował wszystkim co jej dotyczyło.
- Nie rozumiem tylko dlaczego nie chcesz im pokazać, że dorosłaś i potrafisz myśleć sama, chociaż tego nawet nie potrzeba pokazywać, wystarczy tak się zachowywać... - mruknęła pod nosem, patrząc z pożałowaniem na broń, przypominając sobie jej reakcję na widok krwi, a także faktu płytkiego rozcięcia jej skóry. Pomimo tego, że raczej nie znała całej jej biografii, była świadoma tego, że dziewczyna latami żyła w cieniu starszej siostry. - W sumie nawet nie musisz się nikomu tłumaczyć, w końcu z jakiej racji? Czy każdy tłumaczy Ci co nim kieruje i co myśli, czuje, a nawet sądzi odnośnie wszystkiego? Przecież ludzie są egoistami i tak jest im po prostu wygodnie. Może Twojej siostrze też jest po prostu wygodnie mając Ciebie jako podłokietnik? - zaproponowała, świadomie buntując czerwonowłosą do tego, żeby zaczęła myśleć i sama wybierać ścieżki, które się przed nią otwierały. Motoko z chęcią słuchała jej słów, bo...zwyczajnie dobrze było oderwać się od własnych problemów, a także myśli, które dryfowały od kąta, do kąta jej głowy.
Przez chwilę milczała po tym, jak padło pytanie dziewczyny. Sama zastanawiała się, czy było to rozsądne, tym bardziej, że przecież była wolnym ptakiem, podróżnikiem, homo viatorem, który nigdy nie wiedział, czy tego dnia będzie mieć kącik do snu. Samej ciężko było podjąć taką decyzję, a wszystko to spowodowane brakiem wystarczającego doświadczenia, bo przecież co ona mogła powiedzieć, skoro zaledwie przeszła 1/16 świata, w czym nawet nie wszystko zostało przez nią zwiedzone od A do Z?
- Myślę, że podróż to za duże słowo. Nie potrzeba mi osób, które nie są wystarczająco mocne, żeby móc się obronić i tupią nogą na widok krwi. Być może za jakiś czas, kiedy tutaj wrócę... - powiedziała w zamyśleniu. W jej głowie zaczął tworzyć się całkiem ciekawy pomysł na takie spotkanie po kilku miesiącach, a może tygodniach? - Na razie jedynie mogę Ci zaproponować chwilowe oderwanie się z codzienności, co Ty na to. - jej twarz wyrażała jedynie lekki entuzjazm, który w oczach wręcz tańczył piruety.
Motoko
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 11 sie 2017, o 23:09

Zdawać się mogło, że Motoko posiada szczególny stosunek względem broni białej. Dla Sagi były to po prostu ostrza, z których mogłaby korzystać, gdyby umiała się z nimi obchodzić. Nie miały dla niej jakiejś szczególnej wartości sentymentalnej, po prostu należały do asortymentu, o którym musiała coś wiedzieć. Rozumiała, że w pewnych sytuacjach to wakizashi mogłoby uratować jej życie, w chwili obecnej jednak nie spodziewała się sytuacji mu zagrażającej.
Skrzywiła się lekko, gdy została nazwana biedną i malutką, jednak nie odpowiedziała. Zdawała sobie sprawę, że tak to może wyglądać dla kogoś z zewnątrz, wiedziała też jednak, że w jej przypadku nie do końca się to sprawdza.
- Nie znasz mojej matki. Z nią nawet ojciec woli nie zadzierać, a w przeciwieństwie do niej jest shinobi - mruknęła pod nosem. - Ona najchętniej dyrygowałaby życiem każdego członka rodziny, ale ja nie mogę tak...
Brunetka miała rację, że nie trzeba się tłumaczyć. Sagisa w pełni się z nią zgadzała. Ona nie zamierzała tłumaczyć się matce ze swoich poczynań ani pobudek nią kierujących. Nie będzie też pozwalała jej sobą dyrygować. Bo niby z jakiej racji? To, że Rin Uchiha ją urodziła, nie dawało jej monopolu na każdy szczegół życia córki. Zgadzała się ze słowami Mo. No, może poza jednym małym szczegółem.
- Tensa nie jest taka! - zaprotestowała gwałtownie, a jej stalowe oczy rozbłysły. - Nigdy nie traktowała mnie jako podłokietnik, jak to ujęłaś. Stara się mnie chronić, bo mnie... kocha...
Przy ostatnim słowie uciekła nagle spojrzeniem, wypowiadając je też nieco ciszej niż całą resztę wypowiedzi. Przygryzła lekko wargę, wolną ręką przeciągając po włosach. Dlaczego zrobiła się taka wygadana? Nigdy, nawet wśród paczki znajomych, którą dzieliła z siostrą, nie wyrywała się tak z odpowiedziami. Zazwyczaj rzucała jakieś drobne żarty, czy nic nie znaczące komentarze i to wystarczało. Nikt nie wymagał od niej więcej. A teraz ona z jakiegoś powodu zdradzała więcej, niż by chciała. W dodatku nieświadomie.
Znów miała w ręku miecz, choć nie zamierzała atakować. Zastanawiała się nad słowami brunetki odnośnie towarzystwa w podróży. Dziewczyna dała jej wyraźnie do zrozumienia, że w chwili obecnej Saga nie nadaje się na towarzysza, gdyż jest zbyt niedoświadczona. Dawała jej jednak nadzieję na wspólną wyprawę w przyszłości. Na chwilę zaś obecną proponowała coś innego.
- Oderwanie od codzienności? - powtórzyła, biorąc do ręki sayę i chowając w niej ostrze. Tym razem pozostało ono w jej rękach. Uśmiechnęła się delikatnie, widząc charakterystyczne iskierki w oczach rozmówczyni. - Bardzo chętnie. Nie wiem tylko, czy jest sens pytać o szczegóły, czy może pozostawić to sobie w roli niespodzianki.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Motoko » 12 sie 2017, o 02:02

Przez chwilę zastanawiała się nad słowami Sagi, żeby w końcu przyznać jej rację, w końcu nie wiedziała, jak wygląda jej sytuacja w domu. Oczywiście dla Motoko nie było sytuacji bez wyjścia, zawsze gdzieś była jakaś szpara, którą można było próbować chociażby wypełznąć, dlatego pewnie ciężko było jej w pełni zrozumieć sfrustrowaną rówieśniczkę. Sama nigdy nie miała tego problemu, bo oczywiście za młodu, kiedy to jeszcze była pod skrzydłami matki i dziadka, była równie potulna, a może to również był powód, przez który rozumiała sytuację czerwonowłosej?
- Cóż... Może masz rację, nie powinnam tak mówić. Nie wiem, jak to wygląda u Ciebie. - stwierdziła przytakując samej sobie głową. - Sama poszłam w świat dosyć wcześnie i chyba już nie pamiętam, jak to było... - mruknęła o wiele ciszej pod nosem, choć oczywiście nowa koleżanka mogła usłyszeć niemalże jej szept na wietrze, który na szczęście nie był zbyt porywisty.
Saga cały czas zaskakiwała człowieka swoją energią i emocjonalnością, którą wybuchała praktycznie w każdym przypadku, kiedy coś tylko jej nie podpasowało, jak u pięcioletniego dziecka. Właśnie w tym momencie, kiedy zebrało się jej na wyznania, dziewczyna zauważyła pewną zależność, że mówiła o siostrze w sposób nader uczuciowy, jakby ta była jej epicentrum świata. Być może właśnie dlatego nie uszło to jej uwadze, że dziewczyna użyła konkretnych słów, a także całej struktury, zostawiając najważniejszą osobę na koniec.
- Kocha i jednocześnie ogranicza. - sprostowała Motoko beznamiętnie, pomimo emocjonalności dziewczyny, ona sama nie cierpiała na taką dolegliwość, dlatego posągowa maska pozostawała na miejscu. - Może kiedyś to zobaczysz, miłość nigdy nie kończy się dobrze, szczególnie ta ślepa. - skomentowała bardziej do siebie niż do niej, zaraz jakby zatracając się we wspomnieniach, choć w istocie, nie chciała widzieć tych przeszywających źrenic, o których już prawie zapomniała i zostawiła daleko za sobą. Sama mówiła o miłości typowo romantycznej, choć sama Saga mogła to zdefiniować jako tą siostrzaną, albo i też nie, bo przecież skąd Motoko mogła wiedzieć co było między siostrzyczkami?
- Cóż i tak będę potrzebowała Twojej pomocy w postaci wykazania się elokwencją i aparycją dorosłej osoby, bo przecież nie będziemy tak siedzieć i rozmawiać o suchych i spierzchłych ustach, prawda? - jej uśmiech, a także brwi wygięły się w bardzo charakterystycznym, cwanym stylu, który był wręcz stereotypowym wyrazem dla rzezimieszków i ogółem osób, które coś miały za kołnierzem!
Motoko
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 12 sie 2017, o 14:17

Motoko nie mogła wiedzieć, jaka hierarchia panuje w domu płomiennowłosej. Również Saga nie zdawała sobie sprawy z sytuacji rodzinnej nowej koleżanki. Obie zgadzały się w tej kwestii i zdawały się rozumieć różnice. Młoda Uchiha nie zamierzała też wtrącać się w prywatne sprawy Mo. Jeśli ta będzie chciała zdradzić jej coś więcej, wysłucha jej, choć przypuszczała, że u tej dziewczyny nieprędko dojdzie do takiej wylewności.
Brunetka nieświadomie, bądź też świadomie, naciskała na bardzo czuły dla Sagisy punkt - jej stosunki z siostrą. Dziewczyna podświadomie stawała w obronie dobrego imienia Tensy, reagując dość gwałtownie, zdawała sobie jednak sprawę, że w słowach krwistookiej kryje się trochę prawdy.
- Moja miłość do siostry jest bardziej zagmatwana, niż ktokolwiek by sądził - mruknęła pod nosem, choć bliżej temu było do szeptu. Nie mówiła tego bezpośrednio do nowej znajomej, a raczej tak po prostu, w eter. Zdawała sobie sprawę, że brunetka nie ma prawa wiedzieć o jej zażyłości względem srebrnowłosej i właściwie nie chciała, by ktokolwiek wiedział o tych uczuciach. Tak czy inaczej rozumiała wnioski brunetki i na tym chyba kończył się temat miłości, czy to siostrzanej, czy też bardziej dogłębnej, na jakiej zapewne poślizgnęła się wojowniczka. Saga nie zamierzała drążyć tematu.
Stalowooka uśmiechała się coraz szerzej z każdym kolejnym słowem Motoko. To brzmiało jak plan. Plan zmalowania czegoś dużego. To pociągało ją o wiele bardziej niż dalekie wyprawy w nieznane.
- Czyli mamy zamiar trochę narozrabiać, jeśli dobrze zrozumiałam - wyszczerzyła się, a oczy aż jej błyszczały. - I będziemy potrzebowały moich umiejętności, tak? Bo ty chyba... nie jesteś shinobi, racja?
W sumie nie czekała na odpowiedź, w zamian za to przymknęła na chwilę powieki, zastanawiając się. Musiała stworzyć w głowie perfekcyjny obraz tego, co miało ujrzeć światło dzienne. Złożyła potrzebne pieczęci, skumulowała czakrę, a po chwili przed Motoko nie stała już krwistowłosa nastolatka, a młoda, choć wyraźnie starsza brunetka o soczyście zielonych oczach ubrana w dopasowane, gładkie spodnie i opinającą ciało białą koszulę. Na nogach miała długie kozaki, a czerwone usta wykrzywione w cwanym uśmieszku.
- I jak się panience podoba? - spytała poważnym tonem, czekając na aprobatę. - Taka aparycja dorosłej wystarczy, czy masz może inną wizję?
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Motoko » 12 sie 2017, o 16:43

W taki właśnie sposób poważne i bardzo niewygodne tematy znikały z pola manewru, jakim była ich rozmowa, która od początku w pewnym sensie była prowadzona przez Motoko, która z niewyjaśnionych powodów chciała naprostować myślenie i świadomość czerwonowłosej. Być może to właśnie przez ten maleńki pierwiastek sympatii i zwyczajnie klejącej się rozmowy, starała się w jakiś sposób coś jej przekazać, ale czy miała w ogóle do tego prawo i powinna to robić? Z pewnością na to pytanie zbyt szybko nie uzyska odpowiedzi, choć starając się zrównoważyć wszystko, musi również zwrócić uwagę na to, czy przyjemność rodziców i starszej siostry dziewczyny, nie jest przypadkiem równowagą w stosunku do cierpienia Sagi, które ta sama sobie fundowała przez brak walki. Zagmatwany temat wręcz wypalał resztę problemów dziewczyny, która starała się zrozumieć, czy to właśnie była równowaga w czystej postaci, czy też należało wpłynąć na zmianę sytuacji, chociażby przez rozmowę, bo przecież co jej zostawało innego?
- Nie wnikam. - powiedziała obojętnie, starając się wmówić te słowa również samej sobie, bo przecież wiadomo, że zawsze takie ciekawostki i odskocznie od rzeczywistości były najciekawszym, czego można było się dowiedzieć i porozmawiać, a wojowniczka przecież nie lubiła zbyt dużo mówić. Oczywiście jej lakoniczność zmieniła się wraz z poznaniem nowej osoby, choć trzeba przyznać, że również wcześniejsze poznanie z Matsu w pewien sposób ją otworzyło, to był chyba jakiś dziwny, gadatliwy dzień dla Motoko.
Początkowo chciała przytaknąć jej w połowie zdania, do czasu, aż ta doszła do końca swojej wypowiedzi. Była pewna, że droga shinobi nie była jej pisana, z pewnością, jednakże posiadała pewne umiejętności ninja, choć na aktualną chwilę nie była w stanie stwierdzić, że może być określana takim mianem i jakoś nawet jej to nie pociągało. Właśnie dlatego, po chwili zadumy machnęła w geście akceptacji gestem głowy.
- Można powiedzieć, że moje umiejętności jako shinobi nie są wystarczające, żebym mogła określać się w taki sposób. - zdradziła rąbek swoich umiejętności. Można powiedzieć, że Saga wiedziała kilka faktów, jednocześnie nie wiedząc o niej kompletnie nic, ale czy kompanów nie poznaje się najlepiej w trakcie nielegalnych akcji? Sama Motoko lubiła ryzyko, oczywiście jeśli nie było one zbyt wielkie, bo przecież sama wciąż była młoda i niewystarczająco doświadczona, nic więc w tym dziwnego, że pociągały ją wszystkiego rodzaju zakazane owoce, pomimo, że już raz się na tym mocno przejechała.
Nagle przed jej oczyma pojawiła się bardzo dojrzała i dosyć profesjonalnie wyglądająca dziewczyna, której raczej nikt nie odmówiłby uroku, a tym bardziej jakiejś serdecznej prośby o coś wyskokowego. Dopiero po chwili do umysłu Motoko dotarł fakt wścibskości ludzkiej, przypomniała sobie, że każda charakterystyczna osoba była w pewnym sensie najbardziej potencjalnym obiektem, któremu można obrobić praktycznie wszystko.
- Najbardziej byłabym za jakimś mężczyzną, wiesz jakie mamy czasy dla kobiet, pomimo wszystko... - powiedziała z pewnym zawahaniem, wpatrując się od góry do dołu na przemienioną dziewczynę. Z każdą minutą, jak tylko zrozumiała co powiedziała, była w stanie sama sobie przybić nawet piąteczkę, z zadowolenia!
Motoko
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 12 sie 2017, o 19:21

Temat miłości, choć bardzo obszerny i zapewne zająłby dziewczynom całe godziny rozmów, nie był tym, o czym chciały rozprawiać. To co zostało powiedziane, powiedziane zostało i więcej im do szczęścia nie brakło. Motoko podsumowała całą dyskusję krótkim "nie wnikam" i tak oto temat miłości uleciał na wietrze niczym garść suchych liści.
Większy entuzjazm obie przejawiały w kierunku planów na "oderwanie od codzienności", co brzmiało na tyle tajemniczo, że aż przyciągało. Tym bardziej, że tu Saga mogła się wykazać umiejętnościami, jakie sama posiadała. Brunetka wyraziła się jasno, że shinobi raczej nie jest, choć powiedziała to w taki sposób, jakoby pewne umiejętności jednak posiadała. Mogło to oznaczać wiele, począwszy od niezbyt udanej praktyki sztuk ninja, na ograniczeniach własnych skończywszy. Nie każdy miał ku temu predyspozycje. Jedni byli dobrzy w żywiołach, inni w walce wręcz, jeszcze inni zaś mogli okazać się kompletnymi beztalenciami z wielkimi marzeniami, których nigdy nie spełnią. Do jakiej grupy zaliczała się wojowniczka, Sagisa nie wiedziała, nie zamierzała też pytać o to otwarcie. O wiele ciekawszą była opcja odkrycia tego w trakcie znajomości.
Wykorzystała Henge, by stanąć przed krwistooką w postaci dorosłej i urodziwej dziewczyny. Wszystko po to, by wcielić w życie plan, którego szczegółów jeszcze właściwie nie znała. Wiedziała tylko, że akcja wymaga dorosłego wyglądu. Brunetka przyjrzała się jej, stwierdzając po chwili, że do tego zadania lepiej nadawałaby się męska postać.
- Mężczyzna? - powtórzyła przemieniona zielonooka, zastanawiając się chwilę. Nawet zaczęła się przechadzać, wypowiadając na głos własne myśli, jakby chciała się upewnić, że idzie w dobrym kierunku. - Hm, młody mężczyzna, najlepiej podróżnik. Powinien mieć odpowiednią budowę ciała, żeby nikt nie wziął go za potencjalny cel, ale by też nie wyglądał nazbyt groźnie. Ciemne włosy, dla kontrastu nieco jaśniejsze oczy, może jakaś drobna blizna... Mam!
Gdy obraz jej się wyklarował, po raz kolejny złożyła pieczęci do techniki przemiany, a już po chwili oczom Motoko ukazał się wysoki młodzian z lekkim zarostem i delikatną blizną na policzku. Kilkucentymetrowe kosmyki ciemnoorzechowych włosów opadały gdzieniegdzie na czoło, przesłaniając piękne tęczówki o barwie zieleni zmieszanej z błękitem. Był dobrze umięśniony, choć smukły, nogi osłaniały mu długie, nieco przybrudzone spodnie z kilkoma większymi otarciami oraz ciężkie buty, na górną część ciała zaś narzuconą miał lnianą koszulę i ciemny płaszcz do kolan, a przez ramię przerzuconą torbę podróżną. Ów mężczyzna spojrzał na brunetkę z góry, a potem podszedł do niej, pochylając się delikatnie, i ujął w smukłe palce podbródek dziewczyny.
- Teraz lepiej? - spytał ponętnym wręcz głosem, uśmiechając się lekko.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Motoko » 13 sie 2017, o 18:33

Z pewnością jeszcze nie raz dziewczyny powrócą do jakiegoś tematu, który tutaj się przewinął, chociaż kto wie, jak potoczą się ich losy, kiedy z ust do żołądka poleje się mocniejszy trunek, a wraz z nim do głowy przycumuje łódź pełna zwariowanych pomysłów i nie tylko...
Dziewczyna kompletnie nie spodziewała się tak dobrze opanowanej techniki, którą przemieniona czerwonowłosa posługiwała się, jakby to była zwyczajna zabawa. W pewnym sensie sprawiło to wrażenie na Motoko, choć nie był to nie wiadomo, jak wielki zachwyt, dlatego nic dziwnego, że z początku widząc mężczyznę, bezpodstawnie się spięła. Oczywiście miała swoje powody, aczkolwiek były one wiadome tylko jej samej. Mimo tego, że w pewnym stopniu wiedziała, że mężczyzną była dziewczyna, nie potrafiła opanować swojej postępującej irytacji, która była widoczna przez zmarszczone brwi i przymrużone oczy, jednym słowem, niebezpieczna mina. Utrzymywała się ona do momentu, w którym Saga odezwała się do niej tym głosem, starając się ponętnie przekazać coś więcej, dzięki czemu do Motoko dotarło, jak dobra była ta przykrywka. Niemalże w mgnieniu oka jej groźna mimika zaczęła ukazywać szatański uśmieszek, który z pewnością był widokiem rzadko widywanym, żeby w tak bliskim starciu z jakimkolwiek mężczyzną, Motoko się tak uśmiechała, choć skąd Saga mogła to w ogóle wiedzieć? Piękna kraina nieświadomości dalej trzymała dystans pomiędzy nastolatkami, które pomimo to, świetnie sobie radziły, próbując zażegnać jakiekolwiek różnice.
- Bez problemu. - stwierdziła podejrzanie zadowolonym głosem. Świadomość, że twarz tego młodzieńca była zwyczajną maską przybraną przez dziewczynę, pozwolił Motoko trochę się rozluźnić, a nawet zadrzeć mu nos swoim palcem wskazującym, w dokładnym tego słowa znaczeniu ucierając mu go. Odeszła na dwa kroki do tyłu i spojrzała na chwilę w bok, zastanawiając się, jak mogą to rozegrać.
- Dobra, zrobimy tak. - zaczęła, wymyślając na poczekaniu pasujący obu stronom plan. - Twoim zadaniem będzie skombinowanie odpowiedniego napoju wyskokowego, mam nadzieję, że wiesz o czym mówię... - powiedziała bez zbędnych ogródek, oczywiście zaraz sprostowała, żeby dziewczyna przypadkiem nie kupiła im jagodowego soczku, który być może i był dobrym napojem na kaca, ale tylko i wyłącznie na niego. - Alkohol, tak, dokładnie alkohol. - skończyła bezpośrednio już patrząc się w oczy górującego chłopaka, jak ona nienawidziła tej różnicy wzrostu, pomimo wszystko, jakby mógł jej napluć na włosy.
- Spotkamy się w porcie, wynajmę jakąś łódź w samym porcie, albo miejscach, które mogłyby zaoferować taką usługę. Tylko pamiętaj, żeby nie przemieniać się z powrotem w siebie, bo jak nas dorwą z tym alkoholem, to wiesz pewnie, jak to może się skończyć. - przytaknęła głową, sama sobie, jakby jej plan był wręcz idealny na chwilową ucieczkę od codzienności, czyli czegoś, na czym zależało obu dziewczyną najbardziej. - Spotkamy się przy pierwszym straganie, który będzie po lewej stronie od głównego wejścia, pasuje? - zaproponowała z zamyślonym wyrazem twarzy, przypominając sobie wygląd portu, a także co na nim może się znajdować i bez żadnego zdziwienia mogła stwierdzić, że definitywnie nie pamiętała nic oprócz mostu, a także poszczególnych budynków.
Motoko
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 13 sie 2017, o 19:28

Tematy zbędne zeszły na dalszy plan, a pierwsze skrzypce zagrywać miał pomysł, który zrodził się w głowie brunetki. Sagisa pod postacią dorosłej, zielonookiej dziewczyny okazywała się niewystarczająca, a właściwie nieprzydatna, co wynikało ze słów Motoko. Postanowiła więc stworzyć idealną kreację mężczyzny, który byłby wizualnie na tyle samowystarczalny, by nikt go przypadkiem nie zaczepiał.
Przed brunetką stanął po chwili młody a zarazem przystojny chłopak w stroju podróżnym. Saga mogła być dumna ze swego dzieła. Widziała zdziwienie w oczach koleżanki, które ustępowało miejsca swego rodzaju złości? Zmarszczone brwi i przymrużone oczy, a do tego wyraźne spięcie mogły znaczyć właściwie wszystko, choć Uchiha dochodziła do wniosku, że jej nowa znajoma ma zapewne jakiś uraz do płci przeciwnej. Mimo wszystko nie zamierzała zgłębiać tematu. Przynajmniej nie teraz. W tej chwili ważniejsze było zadanie. Gdy tylko młodzian się odezwał, mimika dziewczyny uległa drastycznej zmianie, ukazując wręcz szatański uśmiech. I to było w niej pociągające. A kiedy trąciła palcem ten zgrabny, młodzieńczy nos, szatyn wyprostował się z równie złowieszczym uśmiechem na twarzy.
- To świetnie - mruknął i dalej wsłuchiwał się w szczegóły planu. Na kwestię "napoju wyskokowego" jego brwi zmarszczyły się nieznacznie. Saga nigdy jeszcze nie piła alkoholu, nie wiedziała nawet, czy ojciec kiedykolwiek go próbował. Oczywiście było to prawdopodobne, ale nigdy nie zdarzyło jej się być świadkiem takiego zdarzenia. A teraz Mo chciała, żeby załatwiła im coś odpowiedniego.
- Nie znam się na alkoholu, skąd mam wiedzieć, co będzie odpowiednie? - padło z ust chłopaka, którego oczy świdrowały teraz koleżankę.
Słuchając dalszych wskazówek, tylko przytakiwała. To miało sens. Gdyby została przyłapana z wysokoprocentowym napojem w kieszeni, z pewnością wiązałoby się to z nieprzyjemnościami i co gorsza - meldunkiem do rodziców. Nie zamierzała jeszcze ujawniać przed rodzicielami swojej drugiej natury, więc mogła przystać na warunki przeprowadzenia akcji. Henge było dość łatwe w utrzymaniu i jeśli po drodze nikt nie będzie jej zaczepiał, z pewnością do portu dotrze młody mężczyzna.
- A to nie będzie dziwnie wyglądać, jak ot tak do ciebie podejdę? - spytał jeszcze szatyn, przeczesując palcami niesforne włosy. Ten gest mógł wywołać spazmy euforii u niejednej z koleżanek Sagisy. - Może lepiej ustalmy jakiś sygnał na wypadek, gdyby ktoś za mną podążał. Jeśli droga będzie czysta, to na przykład... spojrzę w prawo i podrapię się po nosie. Wtedy ty mnie poprowadzisz, a ja niby przypadkiem pójdę w tę samą stronę. Co ty na to?
Pewne powiedzonko brzmi: przezorny zawsze ubezpieczony, inne zaś: ostrożności nigdy za wiele. Czy więc dziwnym było, że w takim właśnie przypadku, kiedy to właśnie młoda Uchiha brała na siebie całe ryzyko zdobycia trunku, chciała się zabezpieczyć w razie czego? Chwyciła mocniej wakizashi i przypięła je do paska z lewej strony, okrywając płaszczem. Zawsze będzie mogła odstraszyć potencjalnych napastników bronią.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Motoko » 13 sie 2017, o 20:40

Z pewnością przystojna facjata jednego z wcieleń Sagi przyciągnęłaby nie jedną osobę i sama Motoko nie była ślepa, jednakże ze względu na swoją obiekcję do przeciwnej płci, nie potrafiła przyznać tego na głos, a tym bardziej się rozluźnić w jej towarzystwie. Pomimo tego, w pewien sposób zwyczajnie przyjemnie patrzyło się na aparycję postaci, która była w odległości zaledwie dwóch metrów, tyle samo, co jeden jegomość, z którym miała przyjemność spotkania bardzo niedawno temu. Pomimo swojego stanowiska w relacjach damsko-męskich, musiała przyznać, że w pewnym sensie obecność ciemnowłosego rówieśnika, nie tego, który był tuż obok niej, sprawiała, że zwyczajnie było jej dobrze. Nie potrafiła nawet dobrze tego określić, choć ze wszystkiego najdziwniejszym było to, że przypominała sobie o tym czarnym ślepiu członka klanu Uchiha w momencie, w którym przyjrzała się 'nowemu towarzyszowi'. Zaraz doprowadziła się do porządku przez nagłe machnięcie głową w prawą stronę, jakby odganiała niepotrzebne myśli, bo przecież tak też było, prawda?
- Po prostu poproś o coś mocnego, jeśli spyta się o co konkretnie to możesz zaszaleć i wziąć dzban wina ryżowego, albo zwyczajną sake. - powiedziała bez zająknięcia, wracając myślami do swojego szatańskiego planu. Kilka razy miała przyjemność, albo jej brak w piciu sake, natomiast z domu wiedziała, że wino ryżowe było czymś nader wykwintnym, czego często nie było w wielu przybytkach ze względu na popularność trunku, głównie wśród kobiet. - Pamiętaj, żeby nie dać zbić się z pantałyku. - dodała własny komentarz, który oczywiście miał na celu jedynie ją nakierować w dobrą stronę, gdyby dziewczyna przez chwilę się zgubiła we własnej prośbie o alkohol.
Wysłuchała jej słów do końca i przytaknęła głową, zadowolona z tego, że nastolatka również potrafiła przebiegle myśleć. Powiedzieć, że nie spodziewała się takiego obrotu sprawy, to chyba zbyt wiele, tym bardziej, że nic nie zapowiadało się na takie zakończenie, a może i rozwinięcie, czy też rozpoczęcie znajomości, jak zwał, tak zwał. Wszyscy zainteresowani raczej wiedzą o co chodzi.
- Jasne, w takim razie wzajemnie na siebie poczekajmy, z mojej strony to będzie znak włosami, wezmę je do przodu i w zamyśleniu będę się nimi bawić. - powiedziała rzeczowo. Raczej nikt normalny, chociażby trochę znający dziewczynę nie powiedziałby, że jest ona zdolna do tak próżnych gestów, tym bardziej, że jej Samurajska dusza odrzucała jakiekolwiek przywiązywanie wagi do takich małostkowych rzeczy. - To co, chyba zostało mi życzyć powodzenia nam obojgu? - zaproponowała bez zbędnych ogródek, przytakując głową w geście pokwitowania ich umowy o spotkanie. - Ach, rozliczymy się w łodzi, o ile uda mi się coś załatwić, ale to raczej nie powinien być problem. - powiedziała z coraz to szerszym uśmiechem, który pod koniec został jeszcze pokwitowany dosyć sugestywnym mrugnięciem jednej powieki. Chyba obie dziewczyny wiedziały, jak kokieteryjny sposób potrafił uratować nieraz sytuację, tego nawet nie trzeba było mówić na głos.
Kiedy wszystko zostało powiedziane, dziewczyny ustaliły konkretne miejsce, wraz z poszczególnymi znakami, co oczywiście spotkało się ze wspólną aprobatą i rozejściem w celu odbębnienia swojej roboty, jak najlepiej tylko można. Cała ta sytuacja wydawała się być dość komiczna w stosunku do kilkunastu, bądź kilkudziesięciu minut, które spędziły razem, łapiąc przy tym dosyć dobry kontakt. Młody mężczyzna poszedł w swoim kierunku, zaś Motoko skierowała się do miejsca, w którym miała nadzieję znaleźć to, czego szukała.

//zt. x2
Motoko
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 19 sie 2017, o 23:58

Ostatnie dni pełne były emocji i walki, najpierw starła się ze znaną na całym kontynencie mafią, potem wraz z kilkusetletnią organizacją przeciwstawiła się armii nieumarłych pomiotów odkrywając kolejne ze zdolności kopiującego oka, a na sam koniec jakby nigdy nic wróciła na pole treningowe. Miała świadomość, że już dawno powinna była wrócić do domu, że zamiast wplątać się w jakieś archeologiczne zabawy powinna dać znać, że wszystko z nią w porządku. Wszystko to miało jednak inne podłoże, mimo, że porwanie nie było w całości jej winą, to ona sama podjęła decyzję o zniszczeniu organizacji z którą miała na pieńku. Mogła wrócić i poprosić o pomoc, ale zamiast tego bezmyślnie postanowiła ryzykować i zająć się wszystkim sama. Chciała wrócić do domu, i chociaż wiedziała, że to irracjonalne nie mogła... bała się. Nie była pewna co powiedzieć rodzicom... Sadze... musiała być z nimi szczera, ale jak powiedzieć, że zadarło się z mafią która drugi raz Cię porwała? Jak wyjaśnić, że samotnie zaatakowało się całą organizację... chociaż to mogła mieć za sobą w końcu strażnicy mogli powiedzieć do tej pory kilka słów za dużo, a plotki jak to miały w swym zwyczaju rozejść się szybciej niż powinny. Wciąż jednak nie wyjaśniało to jej dalszego postępowania, po wizycie w szpitalu rzuciła się na łatwy zarobek, a skończyła walcząc z armią nieumarłych... brzmiało to co najmniej niedorzecznie. Sama była w stanie wymyślić bardziej sensowną wymówkę... własnie wymówkę. Po ostatniej rozmowie z Sagą, po tych wszystkich wydarzeniach postanowiła już niczego nie ukrywać jej siostra nie była już dzieckiem, powinna w końcu uwierzyć, że potrafi sobie poradzić, że nie musi jej chronić. Musiała się uspokoić. Przyszła w to miejsce poćwiczyć, pomyśleć. Miała plan na ten dzień i nie chciała go zmieniać, robić to co wcześniej wierząc, że to wszystko pozwoli wrócić jej do codziennej rutyny. Uśmiechnęła się pod nosem, cokolwiek się działo, jak wiele zmieniało ona wciąż wracała do tego miejsca, aby ćwiczyć, opanowywać kolejne techniki. Spojrzała na poranne niebo, wschód słońca był piękny, ognista kula powoli ogrzewała ziemię, a białowłosa wykonała standardową rozgrzewkę, by móc wziąć się za właściwy trening...

Trening: Konoha Kaiganshō
Ranga: C
Podeszła do jednego z ogromnych rozmiarów pali umieszczonych w ziemi. Tego dnia, podobnie jak gdy ostatnio była w tym miejscu chciała skupić się na opanowaniu technik należących do gałęzi taijutsu. Tak więc po wcześniejszym przygotowaniu ciała gotowa była, aby rozpocząć właściwą część nauki techniki. Technika której opanowaniem miała się zająć polegała na wykorzystaniu impetu, był to zwykły cios łokciem z doskoku. Jednak podczas jego wykonania trafić powinno się móc w dowolny punkt na ciele przeciwnika co było już niejaką trudnością. Zaczęła od wykonywaniu serii zwykłych ciosów łokciami w drzewo, by płynnie przejść do uderzania na zmianę. Po kilkunastu minutach postanowiła przybrać postawę która umożliwiała wykonanie techniki w odpowiedni sposób. Zaczęła wykonywać ciosy łokciem, począwszy od prawej ręki miarowo zwiększając tempo, tak, aby bez użycia sharingana być w stanie trafić w dowolny punkt korzystając z maksymalnej dostępnej sobie prędkości. Zajęło to dłuższą chwilę, jednak efekt był zadowalający, w dowolnej chwili była w stanie trafić w dowolnie mały punkt pala znajdujący się w jej zasięgu. Jednak była to dopiero połowa sukcesu. Drugi etap polegał na połączeniu tego z doskokiem, tym razem jednak przygotowana była na tyle dobrze, że już po kilku próbach technikę wykonywała bezbłędnie.
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 19 sie 2017, o 23:58

Wzięła głębszy oddech. Trening nie był wyczerpujący jednak słońce wschodziło coraz wyżej, a temperatura miarowo wzrastała, z każdą chwilą, którą spędzała na polanie. Uśmiechnęła się pod nosem świadoma, że mimo, iż w ostatnim czasie poświęcała mniej czasu na treningi to te wszystkie wydarzenia, wszystkie walki nie pozwoliły jej na wypadnięcie z formy, ba w tej chwili czułą się silniejsza niż kiedykolwiek do tej pory. I nawet jeśli wciąż nie zrobiła postępów na tyle dużych, aby móc dorównać tamtemu tropicielowi, nie Kazuo. Do tej pory pamiętała każdy moment spotkania i te chwile kiedy nie była w stanie nic zrobić, kiedy się bała. Może i nic jej się wtedy nie stało, jednak wolała być przygotowana na każdą ewentualność. W końcu wciąż istniało zagrożenie w postaci powrotu gangu, czy raczej organizacji, a pamiętała jak skończyło się "starcie" z czwórką wojowników, gdyby szczęście jej wtedy nie dopisało pewnie zamiast ćwiczyć pośród ogromnych pali i drzew leżała by kilka metrów pod ziemią, albo i gorzej. No cóż musiała się rozwijać, bo stojąc w miejscu przysporzyła by sobie jedynie więcej kłopotów. Podeszła do swojego ulubionego drzewa, tego które zawsze dawało jej cień pomiędzy kolejnymi treningami, które pilnowało jej rzeczy kiedy oddawała się treningom. Przyłożyła dłoń do kory pokrywającej pień.
-A ty dalej stoisz, niektóre rzeczy się nie zmienią.- powiedziała jak do starego przyjaciela. Torba i kabury jak zawsze wylądowały pod drzewem, zajmując swoje stałe miejsce. Fiołkowooka wciąż nie wiedziała co powiedzieć rodzinie, jednak ta myśl powoli odchodziła w niepamięć podczas kolejnych sesji treningu, w końcu to ją odprężało, wiedziała, że będzie dobrze... a przynajmniej wierzyła... chciała wierzyć...

Trening: Konoha Raiken
Ranga: C

Kolejna technika również należała do grona tych zwanych taijutsu, dziedziny w której w tej chwili nasza białowłosa wojowniczka czuła się najlepiej. Kolejny raz zbliżała się do wystającego pala, tym razem zatrzymując się jednak kilka kroków przed nim. Technika którą chciała opanować polegała na wykonaniu ciosu pięścią. Jednak nie takiego najzwyczajniejszego, wszystko zaczynało się od wyskoku, po drodze odpowiedniego wygięcia ciała, a dopiero na zakończenie wykonaniu ciosu, który w efekcie zyskać miał sporo na sile. Choć całość mogła wydawać się dość skomplikowana, technika tak naprawdę była jedną z najprostszych możliwych do wykonania technik. Trening miał na celu jej idealne wykonanie. Cofnęła się kilka kroków i wzięła rozpęd. Wybiła się mocno w powietrze i po około sekundzie wygięła w tył, aby potężnym ciosem wbić się w drewno. Wylądowała po drugiej stronie. Odwróciła się i kolejny raz rozpędziła, aby uderzyć. Kilka razy przeskakiwała z jednej strony na drugą za każdym razem uderzając mocniej w drzewo. Opanowanie techniki poszło jej dość szybko, jednak nie było to dziwne, w końcu technika w wykonaniu była prosta i jedynie odkrycie odpowiedniego momentu na wygięcie swojego ciała, a potem zastosowanie wiedzy w praktyce.
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 19 sie 2017, o 23:59

Białowłosa skierowała wzrok na swoje dłonie. Wielokrotne uderzanie w twardy pal dało efekt w postaci porządnego obicia kostek. Tylko cud sprawił, że podczas tego wszystkiego, żaden z palców nie został wybity. Bandaż zwisał luźno odwijając się pod wpływem kolejnych ciosów. Poprawiła skrywający blizny opatrunek, całe jej dłonie, aż po ochraniacze na przedramionach skryte były pod białą tkaniną. Podeszła do torby w tej chwili uważała, że i jej druga dłoń potrzebuje podobnego ukrycia. W końcu nie chciała, aby ktoś zobaczył do jakiego stanu doprowadzała się podczas kolejnych starć z twardymi palami. Może i nie było to nic obiektywnie złego, jednak wolała nie dostać kolejnego zakazu na treningi. Chociaż sama nie do końca była pewna czy takie zakończenie miałaby ta historia, w końcu wciąż była w lepszym stanie niż ostatnio. Uspokoiła swój oddech, w końcu temperatura nie sprzyjała wzmożonemu wysiłkowi, pociągła łyk z manierki która znajdowała się w torbie. Chłodna woda spływała po jej gardle, a pot perlił się na ciele. Znów uśmiechnęła się do siebie, z każdą chwilą spędzoną na polanie coraz jaśniej rysowała się przed nią przyszłość. Coraz mniej martwiła się powrotem do domu, pomagało... jak zawsze. Rozejrzała się po polanie, wciąż było dość wcześnie, a ona była sama. Postanowiła nie marnować czasu...

Trening: Konoha Toppū
Ranga: B

Kolejny raz podjęła się opanowania nowej techniki. Kolejny raz nie wydawała się ona skomplikowana. Po raz trzeci tego dnia zamierzała wykrzesać całą siłę jaką kryło w sobie jej ciało. Tym razem technika polegała na wykonaniu kopnięcia które było w stanie złamać kości większości przeciwników. Technika o dużej sile i niskim skomplikowaniu? Wydawała się wręcz idealna, jednak miała pewną wadę, rozpocząć ją trzeba było od obrotów, aby móc uzyskać wystarczający pęd. To właśnie czas wykonania miał być wadą całego przedsięwzięcia. Nie zamierzała jednak z powodu tej niewielkiej wady odmówić sobie posiadania takiej mocy. Uśmiechnęła się pod nosem i znów zbliżyła do pala. Wprawiła swoje ciało w ruch obrotowy i już po kilku obrotach miała zamiar wykonać kopnięcie... jednak zachwiała się. Straciła równowagę i wylądowała na ziemi.
-Cholera. - zaklęła pod nosem. Podniosła się i otrzepała z kurzu. Całość okazała się trudniejsza niż myślała. Spróbowała znowu. Kolejny raz zaczęła obracać się w okół własnej osi. O ile tym razem wydawało jej się, że technika uda się w 100% o tyle zawroty głowy które dopadły ją kolejny raz sprawiły, że wylądowała na ziemi. Znów podniosła się i otrzepała. Tym razem postanowiła jednak odczekać dłuższą chwile, aby wszystko wróciło do normy. Jej oczy zapłonęły czerwienią. Liczyła, że aktywny sharingan pomoże w wykonaniu techniki. Znów zaczęła się obracać, lepszy wzrok i szybsze reakcję pozwoliły jej utrzymać równowagę. Wykonała kopnięcie które uderzyło w ogromny pal odrywając kawałek. Uśmiechnęła się pod nosem i powtórzyła próbę jeszcze kilka razy nim jej oczy wróciły do normy. Przyzwyczaiła się już nieco do stanu który wywoływały obroty. Podejmowała kolejne próby, raz za razem wykonując obroty i kopnięciem odrywając coraz większe kawałki drewna, jej ciało z każdą próbą lepiej znosiło obroty i już po około 30 minutach była w stanie wykonywać technikę bez większego problemu.
Tensa
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość