Pole treningowe

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 16 cze 2017, o 15:27

Przetarła pot z czoła. Kolejny "trening" okazał się prostszy niż mogła przypuszczać. Właściwie ciężko jej było nazwać to co zrobiła treningiem, jednak efekt wskazywał by na kilkugodzinne powtarzanie do upadłego jednej czynności. Taijutsu okazało się nie być zbyt wymagającym, a jego dalsze używanie mogło pomóc w jego rozwoju. Na pewno bardziej niż powtarzanie go w suchej teorii. Cały ten dzień okazał się bardziej płodny niż sobie wyobrażała. Przez jakiś czas wątpiła, że uda jej się tego zajść tak daleko. Wzięła kolejny łyk wody z manierki. Do znajomego który od samego rana starał się dopracować swą technikę która była niejakim znakiem dojrzałości w klanie Uchiha dołączyli kolejni shinobi. Grupa znająca się od małego była niemalże w całości, brakowało tylko Sagisy. Tensa podeszła witając się ze wszystkimi, a jej nos wrócił między notatki zeszytu. Wciąż chciała dopracować pewną technikę do której nauki podchodziła niejednokrotnie.
-To jak będzie ze sparingiem? - zapytał Hibiki.
-W sumie to dawaj. - odpowiedziała. Może skoro w teorii nie wychodziło to emocje w walce pomoga jej wykonać technikę. Cofnęła się kilka metrów w tył...

Trening: Hana Kahen Tonsou
Ranga: C

Znów rzuciła okiem do swojego zeszytu. Jej znajomi nie zdziwili się zawsze tak robiła, notując swoje myśli, aby przypadkiem nie zgubić czegoś ważnego. Kolejna technika należała do grona defensywnych, chociaż wykorzystanie go do ofensywy nie powinno należeć do trudnych. Właściwie to mogłaby nadać jej miano techniki wspomagającej. Stworzenie tysiąca płatków kwiatów które za zadanie mają otoczyć przeciwnika ograniczając zasięg jego widzenia. Jednocześnie sprawienie wrażenia, iż postać rozpływa się pomiędzy płatkami. Zmylenie przeciwnika, przydatne, zwłaszcza na bliskim dystansie który musiała dopracować. Technika na całe szczęście nie wymagała złożenia pieczęci co umożliwiało jego momentalną aktywację. Stanęła na przeciwko czarnowłosego użytkownika katonu, to z na nim chciała przetestować technikę, zawsze wydawał jej się kimś utalentowanym. Kiedy ktoś z boku krzyknął start Tensa bez chwili zwłoki wysłała skumulowaną chakrę. Jej przeciwnik który w tym czasie składał pieczęci został otoczony płatkami kwiatów. Niewielkie ogniste kule wylatywały z ust chłopaka, jednak niem uderzyły Tensa rozpływała się w kwiatach zbliżając się do przeciwnika który nie mógł przewidzieć jej ruchów.
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 16 cze 2017, o 15:27

Trening: Aian Kurōī
Ranga: D

Skacząc między płatkami miała zamiar pojawić się wprost przed przeciwnikiem między jego salwami. Chciała wykorzystać kolejne taijutsu o którym do tej pory jedynie czytała. Podstawy jednak poznawała szybko, z resztą nie było w tym wiele filozofii. Jej zadaniem było najzwyczajniej w świecie złapać głowę przeciwnika i ścisnąć ją z całej siły. Zrobiła to co zamierzała. Stała przed znajomym łapiąc jego głowę jedną dłonią. Co prawda jej ręce nie były zbyt duży i niewiele po za twarzą udało jej się złapać. Mimo to napięła swoje mięśnie naciskając na głowę. Cichy jęk wydobył się z ust schwytanego. Prosty ruch zakończył ten krótki sparing.


Puściła czarnowłosego. Mimo, iż był Tensa uważała go za utalentowanego wojownika nie miał on najmniejszych szans ze starszą z sióstr Uchiha. W końcu wszyscy wiedzieli jak utalentowana była, czasem nawet żartowali, że na starość zastąpi ona X w roli liderki klanu. Chociaż sama tak do końca w to nie wierzyła. Wiedziała, że ma talent, jednak nie była pewna czy nadaje się do dowodzenia innymi. Krótki sparing dobiegł końca. Tensa postanowiła buziakiem podziękować za pomoc czarnowłosemu, w ramach przyjacielskiego gestu. Naszła ją jedna myśl, skoro byli tu wszyscy to gdzie podziewała się jej siostra. Często wymykała się, aby pobroić w mieście, ale ostatnio dziwnie się zachowywała. Znikała z samego rana, a wracała dopiero późnym wieczorem kiedy białowłosa już spała.
-Nie wiecie może co z Sagisą? Ostatnio zachowuje się jakoś inaczej, rzadko ją widuje? - zapytała przyjaciół. Wiedziała, że może i nie pójdzie to dalej. W końcu znali się od małego i kto inny mógł wiedzieć co dzieje się z jej siostrą. Kilka głosów podniosło się, jednak ten jeden który podsumował wszystkie należał do jej przyjaciela, który chwilę temu poległ w sparingu.
-Dawno jej nie widzieliśmy, wy zawsze trzymałyście się blisko. Może się zakochała? - odpowiedział ciemnooki. Na te ostatnie słowa Tensa poczuła dziwny smutek. Coś jak kołek wbijany w serce ze szkła, które się rozpada. Przymknęła oczy, aby nie pokazać zbierających się w nich łez.
-Może, mimo wszystko idę jej poszukać. - powiedziała.
-Zaczekaj, pójdę z tobą.-
-Nie, zrobię to sama, będę szybsza. - rzuciła starając się nie pokazać targającego nią smutku. Ruszyła przed siebie biegiem. W las, mimo zmęczenia biegła uciekając przed tą jedną myślą. Nie chciała, żeby tak się stało, zależało jej na szczęściu siostry, jednak zależało jej też na tym, aby były razem. Pragnęła tego. Tylko tego. Długo biegała nim łzy zdążyły wyschnąć, a sama nie postanowiła spacerem wrócić do domu.
[z/t]
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 16 cze 2017, o 20:02

No i dotarła na pole treningowe. Na szczęście nikogo na nim nie zastała, a przynajmniej nie było osoby, na którą wpaść nie chciała. Postanowiła skorzystać z okazji i po prostu poćwiczyć. Znalazła trochę wolnej przestrzeni i zaczęła od serii pompek. Na początek dwadzieścia powtórzeń, a potem przewrót na plecy i seria brzuszków. Takie ćwiczenia nie były dla niej męczące, stanowiły raczej rozgrzewkę.
Wdrapała się na jedno z drzew, stając głową w dół na jednej z gałęzi, i zaczęła wykonywać skłony, jednocześnie pamiętając o przesyłaniu odpowiedniej ilości czakry do stóp. W innym wypadku gruchnęła by o ziemię niczym spadający z jabłoni dojrzały owoc. Właściwie przestała liczyć, gdy doszła już do stu, a potem po prostu wykonywała ćwiczenie automatycznie, podczas gdy jej myśli znów zaczynały błądzić gdzieś w dali.
- Saga? Sagisa, to ty? - męski głos przykuł jej uwagę. Oderwała stopy od drzewa i w półobrocie wylądowała gładko na ziemi, rozglądając się dookoła. Po chwili dostrzegła znajomą twarz.
- Hibiki-san - przywitała się skinieniem głowy.
- Więc to jednak ty! - ucieszył się chłopak, podchodząc bliżej. - Tensa cię wczoraj szukała, wiesz? Widziałaś się z nią? Przydałby się jej sparingpartner. Wczoraj jak z nią walczyłem, to aż rozpływała się wśród płatków kwiatów! - mówił z szerokim uśmiechem na twarzy.
Czerwonowłosa zmarszczyła tylko brwi. Nie przyszła tu po to, by wysłuchiwać opowieści o wyczynach własnej siostry. Nie chciała o niej w ogóle słuchać. Ani myśleć. Bez słowa odwróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie, czym zdziwiła bruneta.
- Ej, mała, co jest? Ty serio jakoś dziwnie się zachowujesz - zauważył, ale zignorowała go. - Saga, co się dzieje? Chłopak cię rzucił?
Zatrzymała się gwałtownie, słysząc ostatnią kwestię, i zacisnęła dłonie w pięści. On nie miał zielonego pojęcia, co się z nią działo, a jednak insynuował miłosne odrzucenie. Sęk w tym, że trafił w sedno, pomylił tylko podmiot, a tego stalowooka nie mogła znieść.
- Ani słowa więcej... - wysyczała przez zaciśnięte zęby, obrzucając go wściekłym spojrzeniem.
- Ej, no, spokojnie. Bez nerwów. Chłopaki w tym wieku tak mają. Jak nie ten to znajdzie się inny.
- Zamknij się! - warknęła ostro, aż czakra w jej żyłach zabuzowała. - Zamknij się! Ani słowa!
- Mała, spokojnie... - ciemnooki starał się jakoś załagodzić sytuację, nie miał jednak pojęcia, że w ten sposób dolewa tylko oliwy do ognia. - Przecież nie może być tak źle, nie? To tylko młodzieńcze zauroczenie, przejdzie c...
Nawet nie zdążył dokończyć, kiedy na niego ruszyła, wbijając nasączoną czakrą pięść w jego brzuch. Zgiął się wpół, tracąc na moment oddech.
- Powiedziałam wyraźnie... - wysyczała raz jeszcze wściekła dziewczyna. - Ani. Słowa. Więcej.
- A-Ale...
Kolejna pięść trafiła go między oczy, posyłając na łopatki. Saga była tak rozjuszona, że miała ochotę potraktować chłopaka niczym worek treningowy. Bić, aż nie opadnie z sił. Uderzać, aż cała ta złość z niej nie wyparuje. Nie zrobiła tego jednak. Odwróciła się, czując pieczenie pod powiekami, i po prostu pobiegła. Byle dalej, byle szybciej, byleby być gdzie indziej. A łzy ściekały po jej policzkach, studząc gniew i przekształcając go w żal.

[z/t] --> do domu...
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Shiro » 19 lip 2017, o 17:11

Dotarcie do wozu nie należało do najprostszych, gdyby nie historie kupca, to nawet przyjemne miejsce, darmowa kąpiel w błotku na poprawę gładkości skóry, wiele kobiet raczej dałoby się o to pociąć. Czym bliżej wozu, tym białowłosy bardziej zapadał się w bagnie, ale na szczęście nie ważył zbyt wiele, przez co nie trwało to szybko. Po pewnej chwili, młodzieniec znalazł się tuż przed wozem po pas w bagnie i ostrożnie wgramolił się na dach wozu by zabrać szkatułkę, ale w tym momencie wydarzyło się coś, czego się nie spodziewał, jedna z pijawek wyskoczyła z wody w kierunku chłopca, który zbytnio nie wiedział, co zrobić, instynkt nakazał mu się wycofać, przez co upadł na wóź zaraz za skrzynką, lewą ręką sięgnął do torebki przy swoim pośladku i wyciągnął z niej kunai, którym chciał rozciąć pijawkę, wiele siły do tego raczej nie powinien potrzebować biorąc pod uwagę pęd pijawki.
Shiro
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 24 lip 2017, o 13:36

Misja rangi D ~ Shiro ~ 11/15

Shiro na swoje szczęście należał do osób szczupłych, zapadał się w błocie na pewno wolniej niż gdyby był napakowanym ciężkozbrojnym. Brodząc po pas w bagnie dotarł w końcu do wozu. Udało mu się nawet wspiąć na wóz, szkatułka była tuż tuż i tylko centymetry dzieliły go od wypełnienia zadania. W tym momencie jednak niespełna rozumu pijawka rzuciła się na niego chcąc wyeliminować swoją ofiarę, a może obiad? Shiro zadziałał instynktownie, cofnął się upadając na dach wozu. Zdążył wyjąć ostrze. Bestia nie przewidziała takiego rozwoju wydarzeń. Jednak mimo to trafiła. Młody Shinobi wylądował wewnątrz besti,
kwasy żołądkowe szybko przerobiły go na papkę.


---------------------------
Stwierdzam koniec misji z powodu zgonu ( za zgodą Shiro)
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 9 sie 2017, o 23:07

Cały dzień spędziła poza domem, noc zresztą też. Nie chciała teraz wracać. Z pewnością matka będzie chciała z nią "rozmawiać", ale ona nie miała takiego zamiaru. Od pamiętnego rodzinnego obiadu, podczas którego padła decyzja, że Tensa poślubi Kazuo, wszystko po prostu się pieprzyło. I jeszcze ta insynuacja jakoby ona sama miała poślubić Hibikiego. Po tym jak go ostatnio w złości prawie rozłożyła? Mowy nie ma!
Kopnęła jakiś większy kamień, a ten poszybował w dal. Nie chciała teraz myśleć o problemach. Tensa gdzieś zniknęła, a to ją trochę martwiło, z drugiej strony była zła na siostrę. Zła za brak zaufania. Rozumiała, że jasnowłosa starała się w ten sposób chronić ją przed niebezpieczeństwem, ale sama je ignorowała i bez potrzeby się narażała, twierdząc, że to dla jej dobra.
Usiadła pod jednym z drzew naburmuszona. Dlaczego w ogóle się nią przejmuje? Tensa próbowała ją przekupić wakizashi! Na samo wspomnienie ściągnęła miecz zza pleców i cisnęła nim o ziemię. I przydeptała na dokładkę. Założyła ręce na piersi i rozłożyła się pod pniem. Miała teraz wszystko i wszystkich głęboko w poważaniu. Zwłaszcza siostrę. Niech sobie nawet poluje na ten durny gang, nie obchodziło jej to. Po prostu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Motoko » 9 sie 2017, o 23:38

Pogoda była dosyć korzystna, zważywszy na to, że poszukiwała pewnego rodzaju odskoczni od męskiego grona, które ostatnimi czasy ją wręcz prześladowało. Sama Motoko niestety nie była w stanie się zdecydować, czy w istocie irytowali ją wszyscy, czy też konkretne jednostki, bo ciężko było jej przed samą sobą przyznać, że ostatnio spotkany członek rodu Uchiha zrobił na niej dobre wrażenie, nawet bardzo. Momentalnie przed oczami pojawiał jej się nieszczęśnik, który w istocie obrzydził jej wszystkie możliwe kontakty z przeciwną płcią, co też spowodowało jej nagłą ewakuację z tawerny, w której była z ciemnookim Matsu. Choć od tamtego czasu minął już jeden, a może i nawet dwa wieczory, dziewczynie ciężko było się pozbierać, kiedy tak myślała o wąchającym od spodu kwiatki młodym mężczyźnie, w którym zatopiła swój miecz. To była jej pierwsza ofiara. Ofiara, którą musiała złożyć, jeśli było jej w smak żyć po swojemu, bez żadnych uwięzi, a tym bardziej przywiązania, które tamten skutecznie utrzymywał, wykorzystując ją w każdy możliwy sposób. Czy to był ból, kiedy po raz kolejny przed oczami mignął jej obraz oczu tamtego mężczyzny? Może to zwyczajne placebo, któremu nie potrafiła nic zaradzić? Pytania mnożyły się praktycznie z każdym dniem, a nastolatka wręcz nie potrafiła uwolnić się od nich i być może właśnie to było powodem jej ostatniej roboty, za którą się wzięła? Jednakże, czy to wszystko było tego warte? Kolejne spotkania z mężczyznami, próby nawiązania odpowiednich znajomości zakończone fiaskiem i przede wszystkim coś czego nie potrafiła nazwać, czyli moralny problem, z którym walczyła każdego dnia, od kiedy tylko mogła sobie spojrzeć w tafli wody w twarz.
Zadręczając samą siebie problemami, nie patrzyła pod nogi. Pomimo tego, że wypadła z pomieszczenia, w którym była z chłopakiem, jak oparzona, tłumacząc się jakimiś poważnymi sprawami, tak naprawdę chciała pomyśleć i rzeczywiście posiedzieć w odosobnieniu. Najbardziej prawdopodobną opcją było to, że powolutku zaczęło jej się to podobać, zwyczajna rozmowa oczywiście, bo wiadomo, że nie jakiś tam Uchiha, który był z drugiego końca jej świata! Chociaż, czy to było takie istotne? W końcu skąd miała wiedzieć, gdzie tak naprawdę urodził się i wychował jej pierwszy mężczyzna? Abstrahując jednak od tego drażliwego dla dziewczyny tematu, idąc w stronę lasu, nie spodziewała się wyjść na pole treningowe i zobaczyć jakąś sayę z bronią. Podchodząc bliżej włączyła swoje wszystkie receptory na ostrożność maksymalną, w razie gdyby to była jakaś pułapka i o ironio, zobaczyła jakąś siedzącą, naburmuszoną dziewczynę. Sama pewnie ją trochę zaskoczyła przez to wyjście zza ukosu drzewa, choć Motoko również nie mogła się nadziwić zarówno obecności dziewczyny, jej miny, jak i sytuacji, w której się znalazły. Z pewnością na twarzy również miała wypisany szok, który od razu został przyćmiony przez zmarszczone brwi i przymrużone oczy, które skierowała w stronę broni.
- To chyba wakizashi, jeśli mnie oczy nie mylą. - zaczęła ostrożnie, jakby mówiła do jakiegoś zranionego zwierzęcia, choć w istocie cały czas skupiała swój wzrok na sayi, jakby była jakimś zbawieniem, a może na odwrót? Pewnie nieznajoma dziewczyna nie miała ochoty rozmawiać, tym bardziej, kiedy aparycją Motoko idealnie wpasowywała się w kanon klanu Uchiha, gdyby tylko nie te oczy. Pytanie tylko, dlaczego nie chciała na nią spojrzeć? Czyżby zastanawiała się nad nauczką dla dziewczyny, która nie szanuje broni, czy też myśli zajęło jej okradnięcie tej samej osóbki, która siedziała pod drzewem, a może jej myśli były bardzo pacyfistyczne? Ciężko było to wszystko stwierdzić czerwonowłosej, która nawet pewnie nie miała okazji spojrzeć Motoko w oczy.
Motoko
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 10 sie 2017, o 00:06

Siedząc tak pod drzewem, nie potrafiła nie błądzić myślami gdzieś daleko. Naprawdę daleko. Bo w końcu zima była już tak dawno, a ona pamiętała tamten wieczór, tamten psikus i całą resztę. Czasem chciałaby zapomnieć, wymazać pewne elementy przeszłości, czy jednak cokolwiek by to zmieniło? Bo przecież nie zmieniłoby to jej uczuć względem siostry, które mimo że zakazane rozpalały w niej niespotykany żar. A może to ona podświadomie go podsycała?
Pogrążona w myślach niemal nie zauważyła pojawienia się w pobliżu kogoś nowego. Dopiero ruch na granicy widoczności przykuł jej uwagę, a ona spojrzała zaskoczona na młodą dziewczynę, która wpatrywała się z uporem w leżące na ziemi wakizashi. Spostrzegła u jej pasa broń, a to zapaliło w jej podświadomości lampkę ostrzegawczą. Wstała powoli, bardzo ostrożnie, cały czas obserwując nieznajomą.
- Nawet jeśli to co z tego? - mruknęła w odpowiedzi, wolnym ruchem kierując dłoń w stronę kabury. Coś w brunetce ją niepokoiło, choć nie była w stanie do końca określić, czym to było. Czy to przez to, że w dalszym ciągu wpatrywała się w ostrze, zamiast choć raz na nią spojrzeć? Oczywistym było, że raczej nie miała w planach wpadać na kogokolwiek, Saga miała podobnie. Tym, czego nie mogła przewidzieć, było następne posunięcie brunetki. Mogła zrobić cokolwiek, pomyśleć cokolwiek, wywnioskować cokolwiek. Coś jednak podpowiadało płomiennowłosej, że samo zwrócenie uwagi na porzuconą przez nią broń miało swoisty wydźwięk. Może dziewczyna ma specyficzny stosunek względem ostrzy i nie spodobało jej się takie potraktowanie miecza? Czy w związku z tym mogłaby ją zaatakować?
Saga przełknęła ślinę. Jej myśli w tej chwili szalały, przetwarzając tysiące opcji i ich wariantów. A najgorsze było to, że żadne z nich nie było w pełni poparte czymkolwiek. Wszystko stanowiło nic innego jak czyste domysły. Miała tylko nadzieję, że to niespodziewane spotkanie nie zakończy się starciem. Naprawdę nie miała ochoty na utarczki z obcymi.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Motoko » 10 sie 2017, o 01:00

Widocznie źle zadane pierwsze pytanie czasem nie przełamuje pierwszych lodów, choć czy komukolwiek z tego towarzystwa na tym zależało? Przypadkowe spotkanie dwóch dziewczyn, które chciały po prostu odpocząć, czy to takie trudne i pełne niecnych intryg? Bardzo prawdopodobne, że pierwsze słowa, które Motoko wypowiedziała w stronę nieznajomej nie był zbyt pokrzepiające, tym bardziej, że dziewczyna mogła pomyśleć o tym w sposób bardzo negatywny. Dopiero z czasem, a także odpowiedzią z jej strony nastolatka zorientowała się, że to nie tak miało brzmieć. W końcu zdecydowała się spojrzeć w oczy czerwonowłosej dziewczynie, na której widok brwi jej lekko się uniosły. Widok osoby w czerwonych włosach był dla niej lekko mówiąc szokiem, tym bardziej, że zazwyczaj widywała blondynki, brunetki, a także szatynki! Trzeba przyznać, że obie mogły sobie przybić piątkę ze względu na niecodzienny kolor, jakim jest czerwień, Sagisa posiadała płomienne włosy, zaś Motoko szkarłatne oczy.
- W sumie to masz rację, nie ma żadnego znaczenia. - stwierdziła wzruszając ramionami, ze swoim tradycyjnym, neutralnym wyrazem twarzy. - Nie musisz się tak napuszczać, nie mam zamiaru zrobić Ci krzywdy. - skomentowała bez wzruszenia jej czujność, rozsiadając się na trawie, praktycznie jakieś niecałe dwa metry od miejsca, w którym przed chwilą stała, chciała się schować w cieniu.
- Będzie Ci przeszkadzać moja obecność? Chciałabym chwilę pomyśleć. - kolejne słowa skierowane w stronę czerwonowłosej nie miały żadnego drugiego dna, ot, po prostu miała ochotę spędzić czas gdziekolwiek z daleka od mężczyzn. O dziwo, dzięki czerwonowłosej była skupiona na sayi z bronią, a także samej dziewczynie, dzięki czemu wszystkie jej problemy, które chwilę temu robiły jej w głowie mętlik, zniknęły. To właśnie obecność nieznajomej dziewczyny uspokajała Motoko, pomimo tego, jak źle to brzmiało, nie miało to żadnego rodzaju negatywnego wydźwięku.
- Potrafisz się tym posługiwać? - spytała wręcz od niechcenia, zwyczajnie próbując jakoś nawiązać temat do leżącego przedmiotu, oczywiście patrząc na niego. Nie wiedzieć czemu, usiłowała jakoś ciągnąć rozmowę, która ewidentnie była wymuszona, choć czy czasem nie trzeba się odmóżdżyć i porozmawiać na temat koloru kwiatków, a nawet samej pogody?
Motoko
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 10 sie 2017, o 13:13

Brunetka cały czas wpatrywała się w leżące na ziemi ostrze. Gdy wreszcie na nią spojrzała, Saga zauważyła charakterystyczne uniesienie brwi, po którym twarz dziewczyny przybrała bardziej neutralny wyraz. Mimo wszystko stalowooka mogła się domyślić, co tak zaskoczyło nieznajomą. Jeden z ewenementów jej wyglądu - płomienne włosy. Sama Sagisa mogła stwierdzić jednoznacznie, że wojowniczka stojąca przed nią nie należy do jej klanu. Owszem, miała tęczówki barwi krwi, ale nie było w nich charakterystycznego dla sharingana elementu w postaci łezek.
- Wcale się nie napuszam! - zaprotestowała odruchowo, na moment dając upust emocjom, zaraz jednak się zreflektowała. - Znaczy... ten... Nie mam nic przeciwko twojej obecności - rzuciła, widząc ratunek w zadanym pytaniu. Nieznajoma usiadła w cieniu w niewielkiej odległości od młodej Uchiha, która tylko odchrząknęła nieco skonfundowana i zajęła na powrót poprzednie miejsce. Czuła się trochę niezręcznie w towarzystwie brunetki, wiedziała bowiem, że musi uważać na ewentualne konsekwencje własnych słów i czynów. Najchętniej zostałaby sama, ale jak miałaby przekazać to tej dziewczynie, żeby przy okazji jej nie urazić, czy nie zdenerwować? Może i powiedziała, że nie ma w zamiarze krzywdzenia ognistowłosej, mimo wszystko nie należało ryzykować.
Słysząc kolejne, w dodatku niespodziewane pytanie, drgnęła lekko i spojrzała niepewnie na krwistooką. Czy źródłem pytania mogła być chęć poznania jej umiejętności bojowych? Jeśli tak, to Saga mogła jej powiedzieć wprost, że jest słabiakiem. Bo właśnie tak uważała. Podobnie zapewne jak Tensa, która z tego powodu cały czas stara się ją chronić. Westchnęła ciężko.
- Właściwie... to nie - mruknęła tylko, wbijając spojrzenie w miecz. - Znaczy... wiem, jak się tego używa, ale jeszcze nie praktykowałam. A... ty? - odważyła się na niepewne pytanie. - Wydajesz się być silna...
Właściwie brunetka nie tyle wydawała się silna, co roztaczała wokół siebie swoistą aurę mocy. Młoda Uchiha miała po prostu wrażenie, że gdyby nieznajoma zaatakowała ją na poważnie, ta nie przetrwałaby nawet minuty. Perspektywa takiego obrotu spraw nie należała do zbyt kolorowych, a jednak ta opcja kołatała się gdzieś pod upstrzoną czerwienią głową.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Motoko » 10 sie 2017, o 14:10

Nagły upust emocji sprawił, że na twarzy dziewczyny pojawił się tradycyjny półuśmiech, który zaraz został zduszony na jej następne słowa. Była bardzo dobrze świadoma tego, że ta chciała posiedzieć w samotności i choć sama Motoko również miała takowe pragnienie, coś uporczywie trzymało ją przy płomiennowłosej i z pewnością nie był to żaden pociąg, tak dla uściśnienia.
- Masz rację, brakuje Ci futra. - zauważyła dosyć ironicznie, podnosząc jedną brew do góry. Nie potrafiła tak po prostu sobie odpuścić swoich komentarzy, choć i tak względnie była bardzo kulturalna, poza tym, że się nie przedstawiła i przeprosiła za swoją obecność, to jakoś tam to szło. - Cóż, jeśli coś będzie nie tak, zawsze możesz powiedzieć. - powiedziała jej wprost, patrząc w oczy czerwonowłosej. - Oczywiście to nie znaczy, że momentalnie sobie pójdę, chociaż uwierz mi, że się postaram. - dopowiedziała po chwili, dając dziewczynie w pewien sposób wolną rękę, którą być może wykorzysta, a może i też nie.
- Ach. - westchnęła na widok jej reakcji, a także słów, które zaraz dotarły do jej zasłoniętych przez włosy uszu. Nie miała na celu jej w jakikolwiek sposób przestraszyć, a tym bardziej dać znać, że jest silniejsza, bo też skąd mogła o takich rzeczach wiedzieć? Nie w jej prawie i stylu było oceniać nieznajomego, co było bardzo ciężkie w przypadku panów meneli, z którymi ostatnimi czasy miała kontakt. - Wybacz, nie miałam na celu Cię przestraszyć, po prostu wydawało mi się, że ktoś posiadający broń powinien potrafić się nią posługiwać i jeśli chcesz... - zastanowiła się przez chwilę, nie będąc pewną, czy dokończenie tych słów będzie odpowiednim rodzajem rozpoczęcia, bądź dosyć szybkiego zakończenia znajomości, a wszystko to zależne od nieznajomej dziewczyny. - ...mogłabym trochę Cię podszkolić. Chociażby, którą stroną się trzyma. - powiedziała bez zająknięcia, jedynie na koniec posyłając w jej stronę firmowy, neutralny półuśmiech, który w żaden sposób nie był pokrzepiający, ani nawet nie kipiał sympatią, a może zwyczajna kwestia braku znajomości dosyć skrytej emocjonalności brunetki, nie pozwalał powiedzieć, czy wykazywała się entuzjazmem, sympatią, a może irytacją? Jedynie oczy dziewczyny wydawały się żyć własnym życiem, paleta emocji była widoczna dopiero po bliższym poznaniu, czyli wspólnie spędzonym czasie. Inaczej Motoko mogła się wydawać jako bardzo neutralna i obojętna osoba, chociaż niezbyt groźna, w końcu mundurek i te długie nogi? Ta tachi przy pasie, to pewnie jakaś ozdoba!
Motoko
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 10 sie 2017, o 15:12

Zareagowała gwałtownie, jakby na moment zapominając, że ma przed sobą zupełnie obcą dziewczynę a nie własną siostrę, przy której mogła sobie pozwolić na nieco więcej ekspresji. Ale komentarz brunetki... Saga poznała od razu to specyficzne poczucie humoru. Może ta znajomość nie będzie aż taka zła? W sensie... może i w tej chwili nie ma żadnej znajomości, ale skoro czerwonooka nie odejdzie tak po prostu, bo ona tego chce, to równie dobrze mogłaby zostać, prawda? Prawda?
- Wszystko w porządku - stwierdziła tylko, przyglądając jej się uważnie. - To nie teren prywatny, bym miała jakiekolwiek prawo cię stąd przepędzać.
Pytanie o umiejętność posługiwania się mieczem wyrwało ją z zamyślenia i tylko dlatego wywołało u niej taką reakcję. Chociaż może nie do końca, gdyż tak właściwie nie spodziewała się konwersacji rozpoczętej przez dziewczynę, która jeszcze chwilę temu twierdziła, że po prostu chce pomyśleć. Zazwyczaj chęć własnych przemyśleń nie owocuje rozmową z dopiero co zaznajamianą osobą. Cóż, nie jej to oceniać.
- Nie przestraszyłaś mnie, po prostu się zamyśliłam - sprostowała, uśmiechając się po chwili półgębkiem na propozycję nauki. Zwłaszcza po dodanym komentarzu. - Akurat wiem, żeby trzymać rękojeść a nie ostrze, ale dzięki. Może się skuszę.
Obróciła się w miejscu, siadając przodem do brunetki, i wyciągnęła przed siebie otwartą dłoń. Wychodziło na to, że to ona zrobi ten pierwszy krok. Ktoś musi, prawda?
- Jestem Saga - przedstawiła się, a kąciki jej ust uniosły się nieznacznie. - A jeśli chodzi o moje umiejętności obchodzenia się z bronią... To wakizashi dostałam wczoraj, dlatego przydałaby mi się pomocna dłoń w kwestii opanowania podstaw. Więc jak?
Przekrzywiła lekko głowę, oczekując odpowiedzi. Właściwie poza siostrą i może dwiema jej koleżankami z paczki nie miała okazji rozmawiać dłużej z inną dziewczyną obytą z bronią. Większość jej znajomych to cywile, a przy nich jakoś niezręcznie było mówić o treningach z ojcem czy własnych marzeniach. Nie żeby komukolwiek się zwierzała. Zazwyczaj nie odczuwała ku temu jakiejś wielkiej potrzeby, po prostu. Teraz zaś czuła się inaczej. Miała przed sobą kogoś nowego, kogoś, kto mógł okazać się kimś szczególnym. Nie tak szczególnym jak Tensa, rzecz jasna, bo w końcu nikt nie zastąpi jej siostry, mimo wszystko jednak kimś wyjątkowym w jej mniemaniu. Była po prostu ciekawa, jak może rozwinąć się znajomość z przypadkowo poznaną wojowniczką.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Motoko » 10 sie 2017, o 15:37

Chwilowa konsternacja Motoko, w którą ta wpadła zaraz po pierwszych dwóch zdaniach czerwonowłosej dziewczyny była wystarczająco krótka, żeby ta jej nawet nie zarejestrowała. Ciemnowłosej ciężko było się przestawić ze swojej wręcz gryzącej wersji, na tą normalną. Każdy dzień przybierania kolejnych masek i zasłaniania emocji, które w istocie kipiały wewnątrz dziewczyny, zawsze sprowadzał się do tego, że była wyczerpana. W tym przypadku, kiedy to jej rozmówczynią okazała się osoba tej samej płci, do której jeszcze się nie zraziła, praktycznie nie potrafiła się zachować. Czy udając inne emocje, niż te, które w istocie kierowały jej myśli w tę a nie inną stronę było dobrym rozwiązaniem? Przecież dziewczyny myślą i są bardzo dobrymi obserwatorami, co sprowadzało się do zrzucenia całego tego spięcia, pytanie tylko, czy ma prawo do niezobowiązującego spotkania, w którym się zrelaksuje rozmową i brakiem obecności samców?
- Wiem, dlatego powiedziałam, że postarałabym się dostosować, ale niekoniecznie bym to zrobiła z zapałem, o ile w ogóle. - wzruszyła ramionami, tłumacząc jej, co tak naprawdę miała na myśli. Jednak możliwość porozmawiania z kimś w swoim wieku czasem dawała porządnego kopa i wiarę, że nie wszyscy z nich wyrosną na takich snobów i gałganów, jak Ci zarówno na ulicy, jak i u władzy.
- No tak, miałam milczeć. - odparowała beznamiętnie z kpiącym uśmieszkiem na twarzy. Nie wiedzieć czemu nie potrafiła wyzbyć się tej pozy negującej wszystko i wszystkich, jakby w nią to wrosło zanim jeszcze potrafiła mówić. - W takim razie nikt już nie musi martwić się o Twoje bezpieczeństwo. - powiedziała w odwecie, słysząc jej deklarację o informacjach jakie dziewczyna posiadała. Motoko nawet przytaknęła poważnie głową, jakby kiedykolwiek komuś mogło przyjść do głowy trzymanie miecza za ostrze, nie zaś za rączkę. Trochę ironii i sarkazmu nie zaszkodzi, prawda? Tym bardziej, że była to najlepsza obrona przed światem zewnętrznym, jaki ta potrafiła wymyślić i wprowadzić w życie.
Przez chwilę Motoko zastygła, kiedy ta jej się przedstawiała. W sumie nie spodziewała się takiego obrotu sprawy, ale przecież nie w jej kwestii było marudzić. Również wyciągnęła dłoń i zamknęła ją wokół czerwonowłosej, ni to zbyt lekko, ani też mocno, ot po prostu, zdecydowanie.
- Miło mi, Mo. - odpowiedziała z równie delikatnym, choć nadal bardzo neutralnym wyrazem twarzy. Posągowa uroda dziewczyny była dosyć specyficzna i irytująca jednocześnie, choć przy energicznej i emocjonalnej dziewczynie, która momentami traciła kontrolę, raczej stanowiła dobry powód do śmiechu. - Nie ma problemu, jeśli chcesz możemy przejść od razu do podstawowej obsługi. - niemalże zaśmiała się na głos, choć jedyne co było widoczne z jej rozbawienia, to rozświetlający jej twarz uśmiech, a także unoszące się przez chwilę ramiona. Zastanawiała się, co też takiego mogłaby jej powiedzieć i na sam początek stwierdziła, że warto byłoby zwyczajnie pokazać jej podstawę trzymania, a także poręczność mniejszego oręża niż jej własny, wraz z podstawowymi cięciami.
Było jej dziwnie wstawać i dopinać rękawice, które ostatnimi czasy sobie kupiła, aczkolwiek musiała sprawdzić, czy przypadkiem nie dostała felernego towaru! Stuknęła pięścią kilka razy w środek swoich ochraniaczy i stanęła na wprost dziewczyny, kiwając do niej głową w geście aprobaty, jakby oczekiwała, że ta zaraz wyciągnie broń i zacznie siekać w miejscu, w którym stała Motoko z wyciągniętymi rękoma przed siebie i lśniącą czerwienią stalą.
Motoko
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 10 sie 2017, o 22:07

Saga czuła się naprawdę dziwnie. To był pierwszy raz, gdy stawała przed zupełnie obcą wojowniczką i mogła z nią normalnie rozmawiać. Wyglądało na to, że obie mają podobny tok myślenia, a także ten specyficzny rodzaj humoru. To ją fascynowało. Przy siostrze nie mogła tego poczuć, ona była zbyt... łagodna. Tymczasem dziewczyna, którą właśnie poznała, zdawała się być do niej podobna, choć też zupełnie inna.
Brunetka zdawała się w pełni panować nad emocjami i nie okazywała ich w nadmiarze, wręcz przeciwnie - ograniczała się do chłodnego neutralnego tonu i tylko drobne docinki zniekształcały ten obraz idealnej obojętności. Stalowooka jednak była na tyle inteligentna, by dostrzec te drobne różnice, błysk w oczach. Uśmiechnęła się tylko niemrawo na kwestię martwienia się o jej bezpieczeństwo.
- Uwierz mi, niektórzy potrafią z byle powodu się martwić - rzuciła, na moment odwracając spojrzenie. Nie chciała mówić i myśleć o Tensie. Nie teraz. Skupiła się raczej na propozycji małego szkolenia.
Przedstawiła się jako pierwsza, wyciągając dłoń w stronę nowej znajomej, a gdy ta odwzajemniła gest, Saga tylko delikatnie się uśmiechnęła. Uścisk nie był jakoś specjalnie silny, był za to zdecydowany.
- Zatem mnie równiej miło cię poznać, Mo-san - uśmiechnęła się delikatnie, a uśmiech ten poszerzył się lekko na reakcję koleżanki. Widać było, że płomiennowłosa ją rozbawiła, co uwidocznione było zdawkowo, jednak dostrzegalnie dla czujnego spojrzenia stalowych tęczówek.
Dziewczyna postanowiła pokazać młodej Uchiha podstawy, czyli sposób trzymania broni, technikę wykonywania cięć, a także drobną różnicę między wakizashi a orężem, w którego posiadaniu była. Zaraz potem nałożyła na dłonie specjalnie rękawice z metalowymi wzmocnieniami, poprawiła zapięcia, uderzyła kilka razy, jakby sprawdzając trwałość materiału, po czym stanęła w odpowiedniej pozycji, dając znak gotowości. Sagisa obnażyła ostrze, poprawiając chwyt, i stanęła w lekkim rozkroku.
- Jesteś pewna, że te ochraniacze wystarczą? - dopytała jeszcze, a gdy brunetka skinęła głową, wykonała swoje pierwsze cięcie.
Stal uderzyła o stal, aż poszły iskry. Zaraz potem nastąpił kolejny cios. I następny. Ten ostatni jednak był chyba zbyt szybki, a przez to mało precyzyjny, gdyż ostrze ze zgrzytem prześlizgnęło się po krwistym okuciu ochraniaczy. Srebrzysta powierzchnia pokryła się cienką warstewką czerwieni...
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Motoko » 10 sie 2017, o 23:11

Również dla Motoko było to dziwne, wręcz nowatorskie odczucie, móc pierwszy raz porozmawiać z kimś w swoim wieku, z kim bardzo prawdopodobne, że więcej się nie zobaczy, choć kto wie, los płata różne figle i czuć się tak swobodnie. Brunetka definitywnie poczuła 'flow' w rozmowie, a także towarzystwie czerwonowłosej, która w jakiś dziwny sposób nie miała nic przeciwko jej specyficznemu poczuciu humoru, a także obecności, co z początku nie było takie pewne.
- Na szczęście nie mam tego problemu. Samotne podróżowanie bardzo umila czas. - powiedziała w jej stronę, nawet nie starając się zbytnio wytłumaczyć co miała na myśli, w pewnym sensie sprawdzała, czy dziewczyna domyśli się o czym ona mówi. Choć trzeba przyznać, że zdawała się być osobą bardzo przywiązaną do tego miejsca, a może to było tylko takie złudzenie?
- W takim razie, jak już oficjalnie wiemy kim jesteśmy, czas na pot i łzy. - powiedziała klaszcząc w dłonie z udawanym nadmiarem zapału. W prawdzie dawno nikomu nie tłumaczyła, jak trzyma się broń i oczywiście jaka postawa była tą należytą, ale czy kompletnie zielona, a raczej czerwona dziewczyna miałaby cokolwiek z tego, że Motoko powiedziałaby, jak ma ułożyć nogi w trakcie ataku? Czasem są to milisekundy, które zaważą na sytuacji, a tracenie ich na odpowiednie pozy było zwyczajnie głupie, a przynajmniej takie wrażenie miała nastoletnia dziewczyna. Sama bardzo dobrze wiedziała, że nie warto czasem iść w kierunku precyzyjnych póz i schematycznego myślenia, właśnie dzięki temu uważała drogę Samuraja, a także Bushidō za podstawy, których należy się trzymać, aczkolwiek nie przesadzać w całej wymowie i interpretacji. Wszystko musiało być w równowadze.
- Jasne Saga-san, nie martw się, jakoś przeżyję to starcie. - pokrzepiła dziewczynę dzierżącą miecz. Nie spodziewała się ogromnych umiejętności i choć rzadko kiedy robiła tak wręcz szalone rzeczy, tym razem była w pewien sposób spokojna, jakby spodziewała się, że Saga nie będzie szermierzem wysokich lotów. Nie była to rzecz jej aparycji, a nastawienia, a także dosyć łagodnej, choć zdystansowanej aury. Zamyślenie się Motoko spowodował brak reakcji na jedno z cięć, które ognistowłosa jej zaserwowała, co spotkało się z nagłym pieczeniem na ramieniu, nad czerwonym ochraniaczem, a także delikatnie ponad łokciem. Motoko głośno wciągnęła powietrze i uśmiechnęła się w stronę Sagi po minutowym zastoju, podczas którego patrzyła się w stronę szkarłatu na mieczu.
- To właśnie główna zasada posiadania miecza, zawsze kiedy wyciągniesz go z sayi, musisz pozwolić mu nasiąknąć czyjąś krwią. - powiedziała, wręcz cytując zasadę dzierżenia miecza z opasłej księgi Bushidō, której nigdy nie widziała na oczy, choć jej zawartość była bardzo dobrze jej znana. Nie była to żadnego rodzaju nauczka, ani też próba przystopowania czerwonowłosej. Motoko była wręcz zadowolona z takiego obrotu sprawy, bo dziewczyna musiała być świadoma tego, że taka broń, nie jest zabawką, choć z pewnością już o tym wiedziała.
Motoko
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość