Pole treningowe

Re: Pole treningowe

Postprzez Kakita Asagi » 9 sie 2020, o 21:00

Jak się okazało, białowłosy był zainteresowany tym, o czym zaczął mówić samuraj, to dobrze. Szermierz klanu Uchiha pokazał, że ma waleczne i honorowe serce, a jako wojownik był szybki, dobrze wyszkolony i potrafi się adaptować. Posiadał dokładnie takie cechy, jakich niebieskooki poszukiwał u ludzi, których widziałby jako posiadaczy legendarnych, zaginionych ostrzy - broni zdolnych zmieniać losy wojen, krajów...świata? Myśl szalona, ale to właśnie wyjątkowe jednostki pisały historie świata, kierując oraz zagrzewając wojowników do walki.
- Wraz z Akahoshim Kenshim, założyliśmy grupę składającą się z osób, które są, lub mogą być wyjątkowymi szermierzami. - samuraj zdradził nieco więcej szczegółów po tym, jak zdobył kolejno trafienie w tej walce. Zastosowana przez niego strategia okazała się być zwycięska, stawienie na typowo samurajski styl walki - battodo. Wcale jednak nie oznaczało to, że pojedynek już się zakończył. Asagi pamiętał, jak poprzednio po zdobyciu pierwszego trafienia szybko stracił całą przewagę. Musiał działać mądrze...


Fakt, że białowłosy potrzebował 2 trafień by wygrać oznaczał, że to nie samuraj powinien w tej turze szukać okazji do ataku. Z drugiej jednak strony, nadmierne zwlekanie i liczenia na cios z kontry mogłoby zostać odebrane jako tchórzostwo, zwycięstwo powinno być jednoznaczne - trzeba w tym było znaleźć pewną mądrość.
Samuraj nie musiał się spieszyć, więc przyjął pozycję kasumi - z lewą nogą z przodu, ciałem znów skręconym bokiem i ostrzem przy twarzy, jednakże w przeciwieństwie do hasso, szpic miecza skierowany był przed siebie, grożąco w stronę białowłosego. Niebieskooki zamierzał zachowywać dystans kilku metrów i przesuwać się razem z rywalem, tak by ten nie ustawił go pod słońce, oraz nie zaszedł go zza pleców. Kakita stale mierzył przy tym dystans między nimi, miał przynajmniej dwie techniki, jakie mógłby zastosować w tym momencie i obie godne były rozważenia. Pierw jednak należało skupić się na oddechu i uważać by nie przeoczyć uwagi, tudzież pułapki.
Niebieskooki zdecydował się na dwa podstawowe rozwiązania tego starcia. Jeśli jego przeciwnik zbliży się z wyraźnym zamiarem wykonania pchnięcia, samuraj wyjdzie mu naprzeciw, wykonując trzy, niemalże jednoczesne, cięcia: pierw z pozycji kasumi prawe, następnie przeciwnie z lewej i na koniec pionowe. Celem pierwszych cięć byłoby zbicie nadchodzącego miecza (lub gardy przeciwnika) a ostatnie powinno zakończyć starcie. Kakita uważa tutaj, by skośne cięcia szły w barki, podobnie jak pionowe, nie planuje rozbijać głowy kolegi. Szybka i sprawna sekwencja, w której dokładnie odmierza dystans od wroga. Jeśli Kyoushi by jakoś przeciwko temu uskoczył, ale potem miał problem z ogarnięciem się, co dalej - to Kakita spróbuje jakoś samemu się ogarnąć i gdyby szlo cięcie na głowę lub górną partię ciała, to spróbuje wykonać zasłonę podobną do poprzedniej i uderzyć kontrą, jeśli ataku Kyoshi'ego nie będzie, to zwyczajnie odskoczy w tył i utrzyma dystans.
Drugim rozwiązaniem była sytuacja, gdy jednak rywal jest nieco bliżej i atakuje z cięciem (albo robi cokolwiek dziwnego z mieczem), wtedy samuraj zaatakuje z zamiarem posłania w tors rywala serii błyskawicznych pchnięć. Docelowo zamierza ich zrobić trzy na każdy z trzech kroków (jednak zrobi mniej, jeśli któreś trafi cel, no i dba o to, by białowłosego nie połamać). Różnicą względem poprzedniego planu jest to, że jeśli Kyoyshi'emu uda się jakoś uniknąć serii, to po ostatnim pchnięciu samuraj przejdzie przez wysoką postawę i wyprowadzi z przekrokiem mającym zapewnić zejście z linii środka, szerokie cięcie poniżej żeber Kyoushi'ego, mające zakończyć starcie - jeśli się uda, to ładnie minie go bokiem, niejako robiąc przy tym unik. Zejdzie też nieco niżej na nagach, dla lepszego efektu. Gdyby to wszystko było jednak za mało, to odskakujemy w tył i utrzymujemy dystans.
Jakie plany na obronę? Cóż, podstawowym planem podobnie jak poprzednie jest spróbować wpaść w atak przeciwnika własnym - szybszym i silniejszym. Tutaj samuraj zamierza zdać się na dobrą ocenę sytuacji - wie, że to nie on musi się postara o punkt, więc może wyczekać na moment kiedy jego rywal zbiera się do ciosu i zwyczajnie spróbować go wyprzedzić, ewentualnie wyprowadzić równoczesne uderzenie, które w najgorszym razie da im razem trafienie. Nie będzie to wtedy przegrana, z resztą, za takim wojownikiem to nie wstyd - obustronne trafienie, to też metoda samurajskiej walki, zabijesz mnie, ale ja zabiorę ciebie.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1507
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Pole treningowe

Postprzez Kyoushi » 10 sie 2020, o 14:11

    I tym razem jak podczas pierwszej wymiany ciosów nie było tak jak chciał sam Shiroyasha. Samuraj wykazywał się wielkim kunsztem w swoim fachu, więc nie było się co dziwić, że nie jest łatwo. Gdyby było to sam białowłosy dawno skończyłby ten pojedynek i vice-versa. Przechodząc do pojedynku, pierwsze cięcie zostało uniknięte przez czerwonookiego shinobi, jednak tutaj samuraj był szybszy. Wymierzył uderzenie nim Kju zdołał się odbić od ziemi i zaatakować. Bardzo niedobrze. Przez ten ruch otrzymał mocne cięcie w bark, przez co poczuł jak łatwo dał się trafić. Tu bardziej ucierpiała jego duma, przez co nie zamierzał nawet myśleć o poddaniu pojedynku, mimo nieciekawej sytuacji. Jednak wynik dwa do jednego był nadal lepszy od dwa do zera – to wciąż nie pasowało mu, że był tym, który mógł stracić już wszystko po tej rundzie. Nie godziło się by tak się stało. Białowłosy wrócił na swoje miejsce, wysłuchując co ma do powiedzenia Asagi:
    - Emm… Tak średnio kojarzę, ale to chyba ten mały z wielkim tasakiem z trybun w Yinzin, prawda? Mnie przedstawił się jako Akahoshi Kensei. Chyba będę potrzebował później więcej szczegółów, brzmi interesująco. - powiedział, przejeżdżając swoim ubraniem po drewnianym ostrzu.

    W końcu, gdy był gotowy mógł przyjąć poprzednią pozycję, w której wymierzał ostrze w stronę Kakita. Tym razem pochylił je nieco ku prawej stronie, trzymając je w prawej ręce. Wraz z techniką biegnąć na prawą rękę Kakita. Tym razem jednak podszedł do tematu o wiele poważniej niż dotychczas. Teraz liczyło się to by wyrównać spotkanie i by pojedynek nie skończył się dla niego zbyt szybko. Wtem, białowłosy wiedział już jak może wykorzystać swoje atuty i to, by samuraj trochę ‘zdrętwiał’. Był świetnie przygotowany nie tylko technicznie, ale i fizycznie, przez co był naprawdę trudnym przeciwnikiem do wygrania pojedynku tylko i wyłącznie na miecze. To skreślało wszystkie atuty shinobi, z którym Shiroyasha korzystał, więc zamierzał poradzić sobie nieco inaczej niż dotychczas. Zaczynał taniec, którym miał zdobyć punkt. Będąc w odpowiedniej odległości, widział, że samuraj wcale się nie kwapi do ruszenia z atakiem, jednocześnie wolał zachowywać dystans, więc trzeba było to wykorzystać. Zbliża się, wykonując bardzo szybkie i widoczne przed sobą ruchy faliste mieczem, przez które spróbuje zmylić swojego przeciwnika. Podczas niego już wtedy napina wszystkie mięśnie do wykonania ataku. Ataku, który ma szybko to zakończyć. Sam ruch miał być naprawdę szybki, miał zaskoczyć samego Asagiego, a to z powodu wykonania ataku. Jeżeli poszłoby pomyślnie to białowłosy stara się wybrać takie miejsce ataku, w którym Asagi nie zdoła go zablokować swoim szybkim ciosem – miało być to typowe zdobycie punktu przez ominięcie bloku samuraja – silniejszego i lepszego technicznie. Ominąć obronę lub kontrę samuraja na tyle, na ile to możliwe. Wystarczy otarcie lub dotknięcie, a tu nie trzeba wiele siły. Jednak szybkość, z którą to wykonuje i przebiegłość powinna na to pozwolić.

    Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

    W skrócie, nabranie prędkości i wykonanie na samuraju powinno dać zamierzony rezultat – skrócenie dystansu po falistych ruchach miecza i zaatakowanie części ciała Asagiego, wymijające jego pierwsze uderzenie, nie ważne jakie by było – nawet seria pchnięć i zaatakowanie od dołu powinno poskutkować by trafić wymijając Asagiego.
    Jeśli jednak nie uda mu się i będzie musiał się zmierzyć z seriami uderzeń Kakita, musi zejść do defensywny, próbując nadążyć blokami miecza, wycofując się szybkimi i zdecydowanymi krokami mimo naporu przeciwnika i wtedy wykonać uderzenie pochwą, którą zrywa lewą ręką zza pleców. Mimo obrony, taki kontratak mógłby dojść do skutku wraz ze skrętem tułowia i biodra, by wykonać cios i po prostu trafić w część ciała w okolicach uda, ramienia czy też żeber. Oczywiście, łatwiej dla samego białowłosego byłoby się bronić przed pchnięciami, przez co przez odpowiednio ułożoną dłoń i skierowanie ostrza ku dołowi, postarałbym się po prostu zbić i po mieczu przeciwnika wejść w bezpośrednie starcie i uderzyć go w jakąkolwiek najbliższą część ciała, by ponownie zaatakować mieczem, jak wtedy, gdy zdobył swój pierwszy i jak dotąd ostatni punkt.


    Spoiler: pokaż
    Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1592
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Pole treningowe

Postprzez Kuroi Kuma » 10 sie 2020, o 18:51

Kakita Asagi vs Kyoushi
Walka 5/x

Kolejna runda, kolejne starcie chciałoby się rzec, bowiem jakby nie patrzeć to każde zaczynało się od tego samego punktu. W pewnej odległości od siebie, Asagi z wystawionym mieczem, Kyoushi... majtał mieczem jakby nie mógł go utrzymać. Co to miało w ogóle być? Sędzia wpatrywał się w to jak Kyoushi stara się zostać pijanym mistrzem miecza, tylko że zabrakło mu alkoholu. Zakrył twarz dłonią, tylko że w tym momencie przegapił najlepsze. Bowiem samuraj zobaczył, jak w pewnym momencie ilość mieczy się zwiększa, jak białowłosy w jednej ręce nie trzyma jednego ostrza, lecz kilkanaście, a może nawet i więcej? Taki widok mógł wprawić w osłupienie, a w połączeniu z falistymi ruchami Kakita musiał skupić się na wielu punktach na raz jednocześnie. Przewaga stała więc po stronie białowłosego, ruszyli obydwoje zmniejszyli dystans.
Rozmnożenie mieczem można było nazwać jako coś dziwnego - Kakita widział jak Kyoushi przygotowuje się do cięcia, białowłosy za to widział ciągle wycelowany w siebie miecz. Tutaj w sumie zależało wszystko od pierwszego uderzenia, chociaż panowie mieli swoje plany na dalsze zagrania, to jednak to pierwsze miało być najważniejszym. Ostrza Kyoushiego były mylące, lecz Asagi nie zamierzał się bronić, a wyprowadzić pchnięcie w klatkę białowłosego. Miecze były coraz bliżej, lecz ta mała... malutka przewaga. Nikt tutaj się nie wycofywał, nikt nie robił kroku do tyłu, każdy pędził po wygraną.
Kyoushi poczuł, jak drewniany miecz uderza w jego klatkę. Sam jednak nie zdążył powstrzymać swojego uderzenia, skierowanego prosto w bark samuraja. Każdy stojący z boku mógłby powiedzieć, że uderzenia nastąpiły praktycznie w tej samej chwili. Że był to... remis? Sędzia jednak przyglądał się czujnie i wiedział, że jednak był tutaj punkt.
-Punkt dla samuraja! Daje nam to już pełne trzy. Więc moi panowie to chyba koniec.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1070
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Pole treningowe

Postprzez Kyoushi » 10 sie 2020, o 22:38

    To był koniec pojedynku. Niestety, nie udało się wygrać białowłosemu, szkoda było tych milisekund, które niestety zakończyły jego zabawę w tym zacnym treningu. Stał się prostym bidokiem. Ale to jeszcze nie był koniec. Ciekawostką było rozpoczęcie starcia w stylu jakże podobnym do białowłosego. Za każdym razem potrafił zaskoczyć wszystko i wszystkich. Tym razem zaczął swoim mieczem wywijać jak falą i co? Wtedy rozpoczęła się zabawa. Widać było, że to zagrywka poniżej pasa albo stał się po prostu najszybszym szermierzem jakim się da. Albo jedno albo drugie, tego się nie dowie, chyba że sam Asagi zapyta. Ruszyli do walki, ruszyli na siebie jak wściekłe zwierzęta. To był pojedynek, w którym wygra ten, który trafi jako pierwszy. Uderzenie było niemal w tym samym momencie, w tej samej chwili, gdy czerwonooki przyjął drewniany miecz na klatkę piersiową, a sam zaatakował bark Asagiego, jednak usłyszał werdykt samozwańczego sędziego – punkt dla Asagiego i to koniec pojedynku. Białowłosy nie zamierzał protestować, przegrał, jednak nie była to żadna ujma. W końcu walczył czysto, jak nigdy wcześniej, a to prosty trening walki na bokkeny. Czuł, że ten ostatni punkt powinien być remisowy, czuł to w kościach, jednak słowo się rzekło.
    Bokken poszedł w dół, a sam białowłosy z uśmiechem podszedł w stronę Asagiego podając mu dłoń:
    - Gratuluję Asagi-san. Świetny pojedynek, zwycięstwo jest twoje. Ale pamiętaj, że tylko tym razem! – uśmiechnięty chciał potrząsnąć jego dłoń. Wygrał uczciwie i był lepszy, to było widać. – Teraz chyba mamy czas by porozmawiać o wspomnianej grupie, prawda? – zapytał z ciekawości, by wrócić do swojego oręża i przyodziać co tylko mógł – zbroję, a później wszystkie ukryte bronie, torby, kabury, a także prawdziwe miecze. Sam bokken schował za pasem po drugiej stronie katany Mugen. Obserwował sędziego, do którego z pełnym szacunkiem kiwnął głową ku dołowi, w ramach podziękowania. Widać było, że mieszkaniec Kotei był niezwykłym obserwatorem – prawdopodobnie wprawiony Uchiha, oni widzą wszystko. – Ale czy chcemy jeszcze rozmawiać tutaj? – zapytał z zaciekawieniem, może jakaś herbatka. – Jeśli mogę to zapraszam do siebie Ciebie wraz z małżonką, myślę że świeża herbata byłaby odpowiednia po tej zabawie. – dodał od siebie, w ramach porażki poczęstowałby przynajmniej otrutą herbatą by w końcu samurajowie stąd nie wyjechali. Nie mogą stąd wyjechać żywi, nie po… A nie, to nie są wrogowie. Cóż, mogą być jednak ofiarami Kjosza truciciela – nowego pogromcy samurajów.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1592
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Pole treningowe

Postprzez Kakita Asagi » 11 sie 2020, o 10:20

Słysząc, jak białowłosy potwierdził, iż zna Akahoshi'ego, niebieskooki musiał przyznać, że lekko... przekręcił jego imie. Istotnie, nowym mianem Yuki Natsume było Akahoshi Kensei, a nie Kenshi, a może to jakoś zamiennie używane było? Cóż, nawet pamięć samuraja może być zawodna, albo po prostu się przejęzyczył? No cóż, będą mieli czas o tym porozmawiać, gdy już zakończą pojedynek, a skoro o tym mowa...
Ostatnie rozdanie, to miało być najlepsze, co był w stanie z siebie wycisnąć. Uważnie śledził wszystkie ruchy przeciwnika, tego jak przyjmuje niecodzienną pozycję i nagle... zaczyna gibać mieczem? Niebieskooki, który spodziewał się różnych sztuczek, trochę zgłupiał, nie wiedząc co się za moment wydarzy, ale nie trwało to długo. Dla niego taki ruch oznaczał jedno - jest to szansa na wykonanie własnego ataku, ale... co to? Widok, jak miecz jego rywala zmienia się w kilkanaście ostrzy był szokujący. Cóż za sztuczkę wykonał jego oponent, czyżby był aż tak szybki, że jego miecz jawił się być wieloma? Niebieskooki wiedział, że przy pewnych skrajnych różnicach przy sile walczących, takie zjawiska się zdarzają, ale do tej pory Kyoushi nie wydawał się być aż tak szybkim. Coś tutaj było nie tak, dlaczego miałby z tym zwlekać aż do takiej chwili? Pytań mogło być jeszcze więcej, ale dla samuraja jasne było jedno - niezależnie przed czym staje, nie cofnie się. Musi jedynie wykonać atak przed siebie...

Kiedy jego drewniany miecz trafił w cel, broń rywala spadła na jego bark. Chwileczkę, ułamek sekundy później, ale jednak. To też wpisywało się w kanon samurajskiego stylu walki, w zasadzie, stanowiło jedną z tych rzeczy, które najbardziej przerażały w starciu z samurajem - nigdy nie można było być pewnym, że szermierz nie zabierze wroga ze sobą. Normalny człowiek nie ryzykuje głupio, zawsze zostawia sobie margines za którym może się skryć i będzie mógł uciec. Samuraj natomiast... odnajdywał sens bushido w śmierci. Sensem tym była gotowość oddania życia w walce, jeśli będzie taka potrzeba. Czasem bowiem trzeba położyć na szali więcej, by wygrać. Czym bowiem jest zwycięstwo? Cóż, to opowieść na inną historię...
Podobnie jak Kyoushi, Kakita wycofał się opuszczając broń. Walka została zakończona, każdy z nich pokazał część swoich sekretów, jednakże żaden nie musiał ich wyjaśniać. Chociaż Asagi był żywo zaciekawiony, w jaki sposób Kyoushi zdołał rozmnożyć swój miecz (a pewne hipotezy ku temu miał), to jednak etyka zawodowa nakazywała zachować pewną dyskrecję i nie pytać o wszystkie sekrety. Wszak wtedy musiałby sam się zdradzić z metody wykonania przynajmniej jednej swojej techniki, prawda?
- To było zacne starcie. Wcale nie jestem pewien, czy następnym razem wynik byłby taki sam. - odpowiedział szczerze samuraj, który wszak musiał wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, by zdołać wygrać. Żadnego punktu białowłosy nie oddał łatwo, wszystko wymagało precyzji, siły oraz grania na granicy bezpieczeństwa.
Gdy Kyoushi wyciągnął w jego stronę dłoń, niebieskooki pierwotnie nie do końca wiedział, co powinien zrobić, ale nie zwlekając długo, wystawił własną w przyjacielskim geście. W jego uporządkowanym i pełnym gestów świecie wszystko związane było etykietą. W tym przypadku, należało również podziękować anonimowemu sędzi za podjęcie się oceny walki. Tutaj... no właśnie, to był biegły obserwator. Umiejętność wyłapania najmniejszych różnic między prędkościami walczących zdradzała, że miał niezwykle czujne oko. Czyżby... była to ta słynna moc klanu Uchiha? Niebieskooki ukłonił się arbitrowi, jednakże w duchu rozważał krótko, ile istotnie zobaczył tamten Uchiha, ile z tego wyciągnie dla własnego treningu? Trzeba uważać, nie wszystkie sztuczki otwarcie pokazywać. To też nauka.
- Z przyjemnością opowiem ci więcej o inicjatywie, jaką z Akahoshi-san zawiązaliśmy. - zwrócił się do białowłosego, po czym słysząc zaproszenie odpowiedział.
- To będzie dla nas honor oraz przyjemność przyjąć twoje zaproszenie, Kyoushi-san. Dziękuje Ci również za użyczenie bokkena. - zwrócił się oddając białowłosemu drewnianą broń, po czym skierował się do swojej żony i manatków, które pozostawił, a jakie trzeba było na powrót umieścić cały szpej na sobie, a było już kupić ten zwój i poprosić Ayame o pomoc. Męska duma...
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1507
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Pole treningowe

Postprzez Kyoushi » 11 sie 2020, o 13:02

    Było już po pojedynku, więc nie należało się więcej nad tym spuszczać. W końcu białowłosy miał to za sobą, wiedząc co reprezentuje samuraj i gdzie sam odnalazł swoje luki. Nie był słaby, ale był nieco gorszy do walki jednym mieczem od Asagiego co widział, a brakowało mu głównie siły. Tu był pies pogrzebany dla nosiciela płomiennego kota. Jak widać, nie dało się pewnych rzeczy przeskoczyć, więc doskonale wiedział w tym czasie gdzie musi to naprawić. Szybkością nie odstawał za wiele, a przecież nie używał choćby grama chakry. Dzięki temu wiedział, że może śmiało się mianować jednym z silniejszych szermierzy. Był z siebie po prostu dumny.
    - Też tak uważam. Nie miałem do tej pory okazji walczyć w pojedynku jednym mieczem i to przeciw samurajowi, który brał udział w walce pokazowej na ziemi samurajów. To był zaszczyt Kakita-san. – powiedziawszy, tuż po uścisku dłoni, zdecydował się jeszcze uchylić głowę oraz sylwetkę, niezbyt nisko, jednocześnie wciąż patrząc na Asagiego, jednak to miał być wyraz szczerego szacunku. Nauczył się, że jeszcze wiele potrzebuje by dorównać sile samurajów w walce jednym mieczem, ale… Gdyby tylko walczył w swoim stylu, dwoma ostrzami wynik mógłby być zgoła inny już od samego początku. Nic jednak porażki nie usprawiedliwiało, więc nie zamierzał tego robić. Dowiedziawszy się o chęci współpracy, kolejny raz mógł być zadowolony.
    - W takim razie zapraszam jak tylko się zbierzemy, trochę sprzętu z siebie zdjęliśmy… Dziękuję, będzie u mnie czekał do następnego pojedynku. Chodźmy zatem. – powiedziawszy ruszył przed siebie, gdy tylko obydwa się zebrali, wraz z Ayame, która bacznie obserwowała pojedynek, jednocześnie mogło jej coś umknąć. Chyba, że była równie silnym samurajem co jej mąż, tego wiedzieć szermierz nie mógł. Droga do mieszkania Kju była względnie krótka. Przed nimi pojawiła się niewielka chałupka, typowo feudalna i w klimat Sogen. Podchodząc rozsunął drzwi wejściowe, by wprowadzić ich do środka, gdzie mogli rozgościć się w niewielkim salonie, z którego rozsunął drzwi na piękny ogród, w którym się szkolił, stąd widok manekinów i wielu innych bzdur jak kunai czy shurikeny były normą (nie tylko te wbite w drzewa).
    - Witam w moich skromnych progach i czujcie się jak u siebie, moi goście są jak rodzina, więc ja może już zaparzę wodę, zapraszam! – mówił szczerze, rozkładając aktorsko ręce wprowadzając wszystkich, więc całą dwójkę samurajskiej rodziny. Po pojedynku naprawdę poczuł więź do Asagiego, takiego przyjaciela, z którym mógłby się rozwijać w sztuce, której nie ogarnia tak dobrze jak sam samuraj – białowłosy był typowym spryciarzem i walczył raczej intuicyjnie, aniżeli technicznie. – Jak już jesteśmy, to proszę, opowiedz o tej inicjatywie, na czym polega? Pragniecie szkolić szermierzy? Próbować się? To jakaś grupa niepowiązana przypadkiem z Yinzin i kodeksem samurajskim? Chciałbym wiedzieć wszystko! – dodał, widząc, że para wydobywa się z czajniczka, po który niemal pobiegł…

z/t dla naszej trójki i zapraszam do posta już tutaj
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1592
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Pole treningowe

Postprzez Azuma » 1 wrz 2020, o 21:26

Poprzedni wątek: Siedziba władzy

Choć nie doszło do spotkania z liderką klanu Uchiha, informację uzyskane od strażnika wraz z przyznanym wynagrodzeniem, wystarczająco osłodziło wizytę w budynku siedziby władzy. Świadomość, że powstrzymali dwójkę niedoszłych morderców napawało dumą, ale również i obawą co ich mogło spotkać. Zarówno Hana jak i Eiji byli dobrymi aktorami. Mieli doprawdy ogrom szczęścia, wykazując się ową podejrzliwością. Gdyby spuścili z gardy i odwrócili się do nich plecami... Nie wiadomo czy by właśnie zmierzali na pole treningowe.
- Anzou-kun... Chciałem podziękować... Oraz przeprosić. N-Nie wiedziałem, że narobię Ci tyle kłopotów - wykazał Azuma skruchę, wypowiadając te słowa względem swojego nowego przyjaciela. Choć znać się tak krótko, Anzou pokazał że można na niego liczyć w razie tarapatów. A skoro w takiej chwili nie pozostawia towarzysza, to i w każdej innej zapewne uczyniłby równie godnie.
- Nie sądziłem... Ptaki potrafią być bardzo mądre. Gdyby nie my, może nikt nie odkryłby, że tak można kraść... I zabijać
Czy Anzou sądził podobnie? Azuma wydawał się tak sądzić. Wskazywało na to zachowanie kolegi, gdy żegnali się ze strażnikiem. Azuma był daleki od lekceważenia podejrzeń Pani Shiemi - zdążył się już nauczyć, że kobieta ma dobrą intuicję, ale i on sam był daleki od takich podejrzeń, które ujawniły prawdziwe zamiary Eijiego i Hany.
- Co dalej zamierzasz? - spytał chłopca, gdy doszli już do pola treningowego. Byli tu już wcześniej, ale niezapowiedziana wizyta Shiemi dość szybko ich stąd przepędziła. Zdązył już zapomnieć po co tu przyszedł. - W sensie, gdy opuścisz Kotei - doprecyzował poprzednie pytanie. Anzou wcześniej wspomniał o treningu, ale na pewno jego plany miały również dalszy horyzont czasowy. Był ciekawy co jego nowy towarzysz planuje. Gdzie go wiatry poniosą. Czy będzie dane im się jeszcze spotkać? Ich prowincje były sąsiadujące, więc miał prawdopodobnie większą na to szansę, niż w przypadku Sayuri z którą od momentu zakończenia turnieju, nie miał okazji się zobaczyć.
- Anzou-kun, chciałbym Cię jeszcze o coś prosić. Czy mógłbyś nikomu nic nie mówić o moim sharinganie? - prośba była być może nietypowa i zaskakująca, ale chłopiec miał ku temu być może słuszne powody. Wciąż w pamieci miał to, jak Eiji ze strachem zareagował na widok szkarłatnych oczu. Nie chciałbym aby i inni kojarzyli go właśnie z tego powodu. Nie chciał wzbudzać wśród innych strachu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Azuma
 
Posty: 207
Dołączył(a): 6 lis 2019, o 19:50
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - czarne włosy, ciemne oczy
- delikatnie zarysowane kości, mały nos
- szczupła budowa, przeciętny wzrost
Widoczny ekwipunek: - ochraniacz na czoło z emblematem klanu
- skórzana kamizelka shinobi
- kabury na broń na lewym i prawym biodrze
- torba z ekwipunkiem na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7859

Re: Pole treningowe

Postprzez Anzou » 2 wrz 2020, o 09:16

Anzou dotarł razem z Azumą na pole treningowe. To miejsce, w którym wszystko się zaczęło, to właśnie tutaj poznał młodego Uchihę i zamienił z nim kilka słów. Potem sam został wplątany w tajemnicze zadanie. Czy chłopak tego żałuje? Zdecydowanie nie! To była bardzo ciekawa przygoda, która zagwarantowała mu trochę doświadczenia bojowego. Pierwszy raz miał okazję sprawdzić jak wygląda technika Raitonu zastosowana na człowieku. Efekt był dość... bolesny dla Ejiego. Nieważne, dobrze, że nikt nie zginął, a parka poniesie konsekwencje wykorzystywania ptaków. Chłopak spojrzał na Azumę, który był lekko zakłopotany.
-Azuma, nie przejmuj się! Przecież nie zmusiłeś mnie do niczego, sam podjąłem taką decyzję. Głowa do góry!
Anzou uśmiechnął się w kierunku chłopaka. Nie było powodu, by się gniewać, w końcu nawet zarobił troszkę grosza, prawda? Wypadałoby teraz go wydać w sklepie i zakupić jakiś podstawowy ekwipunek, który z pewnością przyda się w trakcie wykonywania kolejnych zadań. Chociażby jakiś Kunai, broń miotana, która może zatrzymać nacierającego przeciwnika.
-Co zamierzam? Sam nie wiem... Co los przyniesie! Kotei bardzo mi się podoba, muszę to przyznać. Ciekawe miejsce, jest tu pięknie. Powinienem udać się w swoje rodzinne strony, jednak jeszcze się wstrzymam. Nie spieszy mi się. Co do Twojego Sharingana, jak uważasz, zachowam to dla siebie. Jego zdolności - zadziwiające. Jeżeli mogę, to opowiedz mi proszę, jak świat zmienił się, gdy został aktywowany? Co widziałeś?
Taka informacja była szczerze na wagę złota. Nigdy nie wiadomo, z kim przyjdzie się mierzyć młodemu Kaminari. Anzou nie był wścibski, chciał po prostu zdobyć podstawowe informacje. To chyba nic złego. Jeżeli Azuma nie będzie chciał się tym dzielić, to nie ma problemu. To nie jest przesłuchanie, a każdy jest wolną jednostką, nie więźniem.
Avatar użytkownika

Anzou
 
Posty: 117
Dołączył(a): 14 sty 2019, o 20:58
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6941

Re: Pole treningowe

Postprzez Azuma » 2 wrz 2020, o 21:54

Azuma podszedł bardzo poważnie do ich ostatniej przygody, stąd też pojawiły się również przeprosiny. Czuł się poniekąd odpowiedzialny za te wydarzenia - w końcu wszystko zaczeło się od tego, że Shiemi go szukała. Chłopcu było bardzo miło że Anzou postanowił ich wesprzeć - pomimo ich dopiero co nawiązanej znajomości. Być może to, że był starszy sprawiało, że czuł się w obowiązku pomóc młodszemu od siebie chłopcu? Tego Azuma nie wiedział, ale z ulgą przyjął reakcję kolegi, które całej tej sytuacji nie brał jakoś do siebie.
- Dziękuje Anzou-kun - cicho odpowiedział, gdy z ust starszego kolegi usłyszał, że ten nie zdradzi nikomu sekretu posiadania sharingana. Gdy więc usłyszał prośbę, czy by mógł coś o tym powiedzieć, nie wiele się zastanawiał uznająć że chociaż tyle z wyjaśnień się należy.
- Wszystko...w zwolnionym tempie. Świat jakby zwolnił, czułem moc bijącą z oczu i w ogóle się nie bałem. Wiedziałem co mam zrobić. Wszystko...wydawało się takie...jasne - mówiąc to, odczuł też pewne zakłopotanie. Nie chciał się przechwalać, ani uchodzić za nie wiadomo kogo. Wiedział że mogło to wszystko potoczyć się zgoła inaczej i jego życie mogło tam się właśnie skończyć. Wtedy jednak, nie czuł związanych z tym obaw. Był pewny... Pewny swego.
- Widziałem też ich chakrę. Gdyby zamierzali kontynuować walkę, dowiedziałbym się o tym zanim zadaliby cios. Byłem gotowy... Naprawdę ich skrzywdzić, Anzou-kun - mówiąc to, spuścił wzrok. Teraz, czuł wstyd, choć może nie powinien. Zarówno Eiji, jak i Hana w trakcie pojedynku jasno pokazali jakie mieli zamiary. Czy w związku z tym powinien żałować tego co zamierzał, choć nie uczynił?[/akap]
- W takim razie zostań jeszcze. Wspólnie potrenujemy! - z entuzjazmem zawołał, choć po chwili się zreflektował, bo to nie było takie proste. Rzeczywiście mogli, choć nie teraz. Powinien wrócić do domu i opowiedzieć o wszystkim co się dzisiaj wydarzyło. Jutro będzie mógł wrócić i potrenować. W zakłopotaniu podrapał się po głowie.
- Anzou-kun, a Ty masz gdzie w ogóle spać? Bo jeżeli nie, to zapraszam Cię do siebie. Rodzice na pewno sie zgodzą! - zapewnił nowego kolegę - A jeżeli masz, to proponuje byśmy jutro się tu spotkali. Idąc tutaj chciałem Cię przede wszystkim przeprosić. Skoro jednak wszystko gra, to zajme się tym co mi jeszcze zostało do zrobienia - zakomunikował koledze.
I w zależności od tego co powie Anzou, udaje się albo sam albo z nim do dzielnicy mieszkalnej Kotei.


[z/t] - Posiadłość rodzinna Azumy
Obrazek
Avatar użytkownika

Azuma
 
Posty: 207
Dołączył(a): 6 lis 2019, o 19:50
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - czarne włosy, ciemne oczy
- delikatnie zarysowane kości, mały nos
- szczupła budowa, przeciętny wzrost
Widoczny ekwipunek: - ochraniacz na czoło z emblematem klanu
- skórzana kamizelka shinobi
- kabury na broń na lewym i prawym biodrze
- torba z ekwipunkiem na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7859

Re: Pole treningowe

Postprzez Anzou » 3 wrz 2020, o 10:02

Azuma bez większego problemu uchylił rąbka tajemnicy młodemu Kaminari na temat możliwości Sharingana. Było to cholernie imponujące. Widzieć wszystko w zwolnionym tempie, do tego przepływ Chakry. Coś wspaniałego. Te oczy dają ogrom możliwości. Anzou skinął głową dając do zrozumienia Azumie, że w pełni wie, o co mu chodzi i dziękuje za taką informację. Ah, co do noclegu i wspólnego treningu - chłopak nie chce się wpraszać i jakoś sobie poradzi. Musi jeszcze odwiedzić sklep, zakupić kilka ważnych rzeczy, które umożliwią mu dalszy rozwój. Co to za Shinobi, bez odpowiedniego ekwipunku, prawda?
-Spokojnie, Azuma, zachowam to wszystko dla siebie. Bardzo Ci dziękuję za propozycję noclegu, ale poradzę sobie. Nie chcę się wpraszać. Odwiedzę sklep, karczmę, na pewno zorganizuję sobie czas. Nie ma problemu, możemy umówić się tutaj jutro. Kto wie - może znowu los przyniesie nam coś ciekawego?!
Anzou uśmiechnął się i pożegnał z młodym Uchihą. Ruszył w celu poszukiwania sklepu. Ostatnia przygoda pokazała, że ekwipunek, zwłaszcza ten podstawowy może być na wagę złota. Chłopak udał się w swoją stronę, czas wydać troszkę grosza!


/z/t
Avatar użytkownika

Anzou
 
Posty: 117
Dołączył(a): 14 sty 2019, o 20:58
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6941

Re: Pole treningowe

Postprzez Hibana » 4 wrz 2020, o 21:25

Tak jak się obawiała, królik z farmy nie smakował tak dobrze, jak dziki. Zjadła jednak, skoro już zapłaciła. W swojej sytuacji finansowej, nie mogła być wybredna.
Gdy jadła, naszły ją myśli o błędnym kole jakie właśnie zatoczyło jej najemnicze życie. Aby mieć pieniądze, musiała walczyć. Aby walczyć, musiała mieć pieniądze. Wydawała na broń, którą potem zarabiała. Po każdej wizycie w sklepie, niewiele już zostawało na jedzenie i nocleg.
Zjadła, wypiła herbatę i była gotowa do drogi. Chciała wreszcie opanować chociaż tę jedną technikę.
Chłopak podejrzanie szybko się zgodził, chociaż nawet nie wiedział, co kobieta zamierza zrobić. Mało to rozsądne, gdy jest się samotnym dzieckiem w obcym kraju. Nawet jeśli już kiedyś się spotkali, to czy powinien być wobec niej taki ufny? Trochę ją to niepokoiło. Dzisiaj zaufał Hibanie, ale jutro...? Pójdzie za jakimś obcym człowiekiem, tylko dlatego, że ten pozwolił mu pojeździć na koniku? Świat jest pełen złych ludzi i ona wiedziała o tym najlepiej.
Zarzuciła płaszcz na ramiona i wyszła z karczmy. Zostawiła tam jednak Onnę, zamierzała wrócić tam na noc, a nie chciała go dłużej męczyć. Zmierzali na pole treningowe. Nie znała tego miejsca, ale spodziewała się, że znajduje się ono na obrzeżach miasta. To z kolei oznaczało, że droga trochę im zajmie. Postanowiła wykorzystać ten czas:
-Samotnie podróżujące dziecko nie powinno być takie ufne wobec obcych – powiedziała mimochodem, nawet nie patrząc na Anzou. - Na świecie żyje wielu ludzi, którzy chcieliby twojej krzywdy. Powinieneś być ostrożniejszy.
Na myśl przyszli jej bandyci, których niedawno pokonała. Zastanawiała się nawet, czy nie opowiedzieć o tym chłopcu, ale nie potrafiła znaleźć słów, które nie brzmiałyby jak przechwałki. Ostatecznie, zdecydowała się nie rozwijać tematu, aż wkrótce doszli na polanę.
-Stań tutaj – powiedziała wskazując miejsce pod samotnym drzewem.
Zdjęła płaszcz i wyjęła z torby długą, stalową żyłkę. Wzięła głęboki wdech. Robiła to po raz pierwszy, oby tylko nie zraniła tego dzieciaka.
To była bardzo prosta technika, więc chyba nie powinna sprawiać jej problemów. Gdy Anzou stał już w wyznaczonym miejscu, upuściła na ziemię zwój żyłki, zostawiając w dłoni jedynie jeden jej koniec. Następnie przelała w nią swoją chakrę. Żyłka lekko drgnęła, a następnie uniosła się, niczym wąż. Hibana uniosła dwa palce drugiej dłoni i wskazała nimi Anzou, stojącego przy drzewie. Żyłka się naprężyła i pomknęła we wskazanym kierunku. Chłopak został szybko złączony z drzewem, ale gdy tylko Hibana zaczynała się cieszyć z sukcesu, nić rozluźniła się i upadła u jego stóp. Syknęła – kunoichi, nie żyłka – pozbierała stalową linkę i spróbowała jeszcze raz. Tym razem, poszło już dużo lepiej. Wiedziała już, że po zakończonym wiązaniu nie powinna cofać swojej chakry, a zostawić jej trochę w więzach.
I tym sposobem, Anzou został szybko i sprawnie przywiązany do drzewa. Jagnięcina w siatce. Zaśmiała się. Ciekawe, czy umiałby się sam uwolnić? Już miała iść do niego z nożem, ale szybko pomyślała, że to nawet dobra okazja na potwierdzenie jej wcześniejszych słów.
-I tyle w kwestii zaufania – prychnęła. - Zostaniesz tak tutaj do jutra, albo i dłużej.
Zaśmiała się i odwróciła. Chwyciła płaszcz i udała, że odchodzi. Czy naprawdę zamierzała go tak zostawić? A kto wie, co też siedzi w tej czerwonej głowie?
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
ObrazekLokalizacja Hibany: Sogen
Prowadzone misje: "Królik" - C "Ulewa" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 836
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Pole treningowe

Postprzez Anzou » 5 wrz 2020, o 10:22

Po przepysznym posiłku chłopak opuścił karczmę i razem z kobietą skierował się w kierunku pola treningowego. To miejsce, gdzie poznał Azumę, miejsce, w którym poznał największą wariatkę w swoim życiu. Eh, specyficzne miejsce. W drodze kobieta zwróciła młodemu Kaminari uwagę. Z czego to wynikało? Chłopak jej ufał, mimo tego, że jej nie znał to jego wewnętrzna intuicja mówiła mu, że jest silna, ale dobra. Może mu kogoś przypominała? Ciężko powiedzieć.
-Dziękuję za uwagę. Wiem, jaki jest świat. Nie można ufać każdemu.
Kaminari chciał po prostu zapewnić kobietę, że nie musi się o niego martwić. Sam potrafił o siebie zadbać, może nie był wirtuozem sztuk Ninja, ale podstawowe techniki, którymi dysponuje umożliwiają mu podróż bez większych problemów. Dotarcie na pole nie zajęło zbyt wiele czasu. Anzou miał zamiar pomóc kobiecie w nauce. Tym razem, to on był królikiem doświadczalnym.
-Role się odwróciły, to ja jestem królikiem...
Powiedział Kaminari i uśmiechnął się pod nosem... Potem zobaczył żyłki, które powędrowały w jego stronę! Co ona zamierza? Pierwsza próba nie była jednak tak owocna, jak mogła sobie życzyć kobieta. Druga - już zdecydowanie się powiodła. Kaminari został uwięziony i nie mógł się ruszyć. Opuścił głowę, potrząsł nią.
-Zostawisz mnie tak?
Zapytał Anzou jednocześnie używając techniki uwolnienia, przelał swoją Chakrę i użył techniki Nawanuke no Jutsu by poluzować żyłkę. Starał się zrobić to wystarczająco cicho, tak, aby odwrócona kobieta tego nie usłyszała. Po uwolnieniu wziął kamyk, który leżał przed nim i rzucił prosto w lewe udo kobiety. Nie był to atak, a jedynie zaczepka, w końcu nie chciał z nią walczyć, tylko zrobić mały odwet.
-I tyle w kwestii zaufania!
Avatar użytkownika

Anzou
 
Posty: 117
Dołączył(a): 14 sty 2019, o 20:58
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6941

Re: Pole treningowe

Postprzez Azuma » 5 wrz 2020, o 11:29

Poprzedni wątek: [ur=http://shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=98&t=6649&p=151312#p151312]Park[/url]

Nasz młodzieniec starał się być słowny, dlatego gdy nastał kolejny dzień i uporali się z posiłkiem, Azuma był gotowy do ponownego spotkania z Anzou. Chłopcy umówieni byli na polu treningowym nieopodal wejścia, więc to tam zmierzał obleczony w cały swój “rynsztunek”. Błyszczący ochraniacz, pachnącą świeżością kamizelka shinobi, a także charakterystyczne głownie trójkunai wystające z kabur - tak młody super wojownik zmierzał do miejsca spotkania.
- A-Anzou…. Aaanzouuu…. ANZOOOOOUU - krzyczał już z daleka, uprzedzając swojego kompana o tym, że zaraz nadejdzie. Nie chciał go wystraszyć, dlatego pomyślał że lepiej będzie wcześniej zakomunikować nadejście, co aby przypadkiem nie napatoczyć się pod nadlatującego shurikena, bądź inne jutsu kolegi. Pokaz jego sztuki miał przecież sposobność ocenić na przykładzie Eijiego, który w zderzeniu z nią, szybko stracił przytomność.
- Cho zobaczysz co dostałem od taty! - zawołał wpadając na polanę, gdzie jak się okazało, wcale się nie pomylił co do obecności swojego nowego przyjaciela. Powinien jednak wziąć poprawkę na to, że nie był tam sam.
Na polanie prócz Anzou znajdowała się jeszcze jedna osoba - kobieta. Wysoka i czerwonowłosa - to przede wszystkim rzucało się w oczy, gdy się jej przyjrzało. Od razu w głowie młodego Uchihy pojawiła się myśl, że jest również od nich starsza. Azuma przyszedł akurat w chwili, by usłyszeć jak młodzieniec z klanu Kaminari, głośno do niej krzyknął, coś o kwestii zaufania. Umknęło mu jednak to, że chwile wczesniej jego kolega, posłał w ślad za nią nieduży kamyk.
- Um.. Wszystko dobrze..Anzou-kun? - spoważniał, spoglądając to z kolegi to na nieznajomą. Czerwonowłosa niewątpliwie była kunoichi, wskazywało na to jej uzbrojenie, dlatego Uchiha z pewnym niepokojem obserwował poczynania tej dwójki. W pewnej chwili zaczął mieć nawet obawy, że kobieta mogła przynależeć do paczki Hany i Enjiego i teraz próbowała się zemścić.
Obrazek
Avatar użytkownika

Azuma
 
Posty: 207
Dołączył(a): 6 lis 2019, o 19:50
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - czarne włosy, ciemne oczy
- delikatnie zarysowane kości, mały nos
- szczupła budowa, przeciętny wzrost
Widoczny ekwipunek: - ochraniacz na czoło z emblematem klanu
- skórzana kamizelka shinobi
- kabury na broń na lewym i prawym biodrze
- torba z ekwipunkiem na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7859

Re: Pole treningowe

Postprzez Hibana » 5 wrz 2020, o 11:55

Trening zakończony. Chciała jednak jeszcze trochę podroczyć się z tym dzieciakiem. Był nieco zbyt pewny siebie. Hibanę to niepokoiło. Co prawda, wcześniej już twierdził, że wie jaki jest świat, i że nie ufa każdemu, ale... czy ona mogła ufać jego słowom? Twierdził, że jest ostrożny, a jego czyny świadczyły zupełnie o czym innym. I z jednej strony, cieszyła się, że już się jej nie obawia. A z drugiej, wciąż martwiło ją tak lekkomyślne podchodzenie do obcych. Czułą jednak, że chyba nie jest w stanie mu tego przetłumaczyć. Nie była jego matką, ani nawet siostrą. Nie mogła wymagać u niego posłuchu.
Westchnęła więc tylko i odwróciła się do spętanego Anzou. Może jak się trochę poszarpie z żyłką, to nabierze rozumu? Oczywiście, nie miała zamiaru go tak zostawić. Chciała jednak, aby poczuł trochę strachu. Może to go nauczy, aby nie ufać obcym?
Słysząc jego pytanie, tylko machnęła ręką, jakby się żegnała:
-Do miłego...
Zrobiła dwa kroki i wtedy usłyszała dziwny dźwięk. Domyśliła się, że chłopak próbował się uwolnić. Kusiło ją, aby się obejrzeć, ale się powstrzymała. Błąd.
Za tamtym dźwiękiem nadeszły jej własne słowa i lekkie uderzenie w tył kolana. Mały drań!
Odwróciła się szybko, ale na jej twarzy nie było gniewu. Wręcz przeciwnie, uśmiechała się widząc, że chłopiec tak sprawnie poradził sobie z jej techniką. Podniosła kamyk, który wcześniej w nią uderzył i podrzuciła go w dłoni.
-No, może jednak poradzisz sobie w tym świecie.
Chciała jeszcze coś powiedzieć, ale wtedy zobaczyła innego chłopca, który zwracał się bezpośrednio do Anzou. Zamknęła więc kamyk w dłoni i podeszła kilka kroków w ich stronę.
-To ten Twój przyjaciel? - Zapytała uważnie przypatrując się młodemu Uchiha.
Typowy, początkujący shinobi. Był chyba nawet młodszy od Anzou. Hibana patrzyła na niego z niedowierzaniem.
Że też powierzała swój budżet takiemu dziecku.
ObrazekLokalizacja Hibany: Sogen
Prowadzone misje: "Królik" - C "Ulewa" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 836
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Pole treningowe

Postprzez Anzou » 5 wrz 2020, o 18:28

Anzou uwolnił się bez większego problemu, kobieta chyba go nieco zlekceważyła i źle oceniła. Zdarza się, miło, że przyznała się do tego i stwierdziła, że Kaminari może da sobie radę w tym świecie. Chłopak uśmiechnął się i już miał jej odpowiadać, Azuma, jego kumpel, młodszy, z którym razem wojował zgodnie z zapowiedzią pojawił się na polu treningowym. Ciekawa grupka, dwójka młodych Shinobi i dorosła kobieta. Oby nie wyniknęły z tego kłopoty.
-Cześć Azuma! Wszystko w porządku, jak najbardziej. Pokaż co dostałeś, pochwal się!
Te słowa skierował Anzou do młodego Uchihy, uśmiechnął się do niego. Nadszedł kłopotliwy moment, Kaminari nie wie jak nazywa się jego czerwonowłosa towarzyszka. Nie dopytał, nie wnikał, nie było to istotne. Jak teraz ją przedstawić?
-Tak, to mój przyjaciel, Azuma. Poznajcie się.
Chyba dobre rozwiązanie sytuacji. Kobieta zrobi co uzna za stosowne i przedstawi się lub nie. Może Kaminari pozna jej imię?
Avatar użytkownika

Anzou
 
Posty: 117
Dołączył(a): 14 sty 2019, o 20:58
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6941

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość