Pole treningowe

Re: Pole treningowe

Postprzez Yasuo » 7 mar 2020, o 16:57

Skinąłem tylko głową, słysząc wyjaśnienia Tsukune. Oczywiście Iaido było techniką, którą w łatwy sposób można było zaskoczyć przeciwnika. Bo kto normalny spodziewa się ataku, jeśli miecz jego rywala jest ciągle w saya? Na pewno nikt, kto nie walczył z samurajami. Gdyby to jeszcze połączyć z nagłym odwróceniem się i wymierzeniem potężnego ataku we wroga, który właśnie próbuje nas zaatakować zza pleców? Mogłoby to działać. Moje skinienie głowy potwierdziło Tsukune, że zgadzam się z jego wyjaśnieniami. Tak, to mogło działać. Później dodatkowo wyjaśnił mi jak zdobył te ciężarki. Czyli generalnie wychodziło na to, że prawdopodobnie nie są ogólnodostępne na rynku. Nigdy nie widziałem takich ciężkich przedmiotów na półkach sklepowych. Czyli trzeba będzie odszukać kogoś kto takie ciężarki posiada i poprosić go, żeby je sprzedał? Mógłbym ewentualnie spróbować odkupić je od Tsukune, ale niestety... pewnie się nie zgodzi.
- Rozumiem. Dzięki za informację.

Później Tsukune zgodził się mi pomóc. Oczywiście będę musiał mu pokazać tą technikę. Będę musiał się z nim podzielić informacją na temat jednej z najpotężniejszych technik samurajskich, ale to niska cena za możliwość jej opanowania, nieprawdaż? Dlatego postanowiłem wtajemniczyć Tsukune w swój wielki plan treningu.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Cały trening trwał jakieś 8 godzin (może 10), był więc wieczór. Oczywiście zrobiliśmy sobie ze 3 godziny przerwy podczas tego treningu. Nie trenowaliśmy non-stop. Trening był jednakże bardzo intensywny, ale trenowana przeze mnie technika musiała być przećwiczona w najmniejszych detalach. Trochę tylko było mi głupio, że tyle czasu Tsukune mi poświęcił. Oczywiście zdobył bardzo cenne informacje, obserwując mój trening, ale jednak poświęcił mi bardzo dużo czasu. Wyciągnąłem więc mieszek, odliczyłem trochę ryo.
- Dzięki za pomoc - powiedziałem, wręczając mojemu nowemu znajomemu 500 Ryo. - I przepraszam, że tyle to trwało. Ale myślę, że ta drobna suma zrekompensuje Ci cały ten stracony czas.
Jeszcze chwilę posiedziałem i porozmawiałem z Kuro-sanem. Trzeba było sobie odpocząć, prawda? Myślałem o tych piratach. Czy jestem wystarczająco silny, by dać sobie z nimi radę w pojedynkę? Albo nawet we dwójkę? A może odpuścić to sobie lub poszukać więcej ludzi do pomocy? Postanowiłem podzielić się swoimi wątpliwościami z Kuro:
- A jeśli chodzi o tych piratów, to szczerze mówiąc nie wiem co powinienem zrobić. Z jednej strony chcę ich dopaść... z drugiej strony to bardzo ryzykowne, jeśli mielibyśmy iść tylko we dwójkę. Myślę, że powinienem ruszyć w kolejną podróż po świecie... nabrać doświadczenia, polepszyć swoje umiejętności i może znaleźć jeszcze kogoś do pomocy. Więc... ja będę się zbierał. Póki co, misja polowania na piratów jest nieaktualna. Jeśli będę gotowy, by się tego podjąć, to z pewnością Cię odnajdę. Często przesiadujesz w Sogen?
Po opanowaniu jednej z potężniejszych technik samurajskich, trochę zwątpiłem w swoje własne siły. Czy to dlatego, że tyle czasu mi to zajęło? A może trochę spokorniałem i nie byłem już zbyt pewny siebie? A może nie chciałem narażać swojego nowego przyjaciela na zbytnie niebezpieczeństwo? A może po prostu... stwierdziłem, że wygodniej będzie po prostu jeszcze trochę pożyć i czerpać z tego życia niż pchać się przedwcześnie w objęcia śmierci? A może przemyślałem to wszystko i rzeczywiście chciałem przetestować swoje umiejętności, polepszyć je i zwerbować dodatkowych najemników? Z pewnością na moją decyzję złożyło się wszystko po trochu... Zapytałem go czy często można go zastać w Sogen, bo jakoś nie widziało mi się latanie po całym świecie... A Sogen nawet lubiłem.
- No więc, żegnaj - powiedziałem i ukłoniłem się na pożegnanie. - Do zobaczenia.
Po tych słowach, opuściłem polanę, zostawiając towarzysza samego.


z/t
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]


Wzór Nowej Lokacji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][fieldset=Opis][center][img]Obrazek/Obrazki[/img][/center]
[akap]Opis lokacji[/akap][/fieldset]
[fieldset=Ważni NPC][list][*][url=LinkDoNPC][b]NPC[/b][/url] - NPC
[code][b][color=KolorekNPC]- Mowa NPC[/color][/b][/code][/list][/fieldset]
[fieldset=Plotki i Ciekawostki][list][*][b]Brak[/b] - brak[/list][/fieldset][/quote]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 1186
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 20:57
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
- 2 bokkeny (znajdujące się w pochwie przy pasie po prawej stronie)
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
Multikonta: Brak

Re: Pole treningowe

Postprzez Tsukune » 8 mar 2020, o 22:19

No cóż postanowiłem pomóc Yasuo w jego treningu skoro on nieco pomógł mi. W trakcie jego treningu sam postanowiłem nieco trenować swoją umiejętność. Chciałem sprawdzić jak długo jestem w stanie z niej korzystać. Gdy dowiedziałem się co mam robić po prostu ustawiłem się w odpowiedni sposób aby móc się bronić przed atakami i stałem w miejscu tak jak chciał. Z początku jak to zwykle bywa było wiele a może i nawet bardzo wiele nieudanych prób. Te próby posłużyły na ustalenie dystansu i odpowiednich ruchów do wykonania techniki. Po jakimś czasie w końcu trening Yasuo zaczął przynosić efekty. Skoro ja je dostrzegłem to znaczyło że coś się za tym jednak działo. Oczywistym jest to że każdy trening wymagał też i przerw aby móc przyswoić swoje błędy jak i pomyśleć nad innym rozwiązaniem. W końcu po kilku godzinach Yasuo nauczył się swojej techniki
-Nic się nie stało. Wiedza o tej technice na pewno mi się przyda również oznajmiłem wziąłem od Yasuo woreczek z pieniędzmi. Nie dlatego że ich potrzebowałem tylko z powodu tego iż zapewne jego Honor nie pozwoliłby mu mi nie zapłacić za pomoc...a przynajmniej tak mi się wydawało.
-Nie ma sprawy rozumiem to. W tym czasie sam postaram się jeszcze bardziej rozwinąć aby być przydatniejszym. Szczerze nie wiem jak długo będę w Sogen. W razie jakbym stąd odchodził poinformuję o tym naszą znajomą barmankę. Ja pochodzę z Ryuzaku no Taki i tam najprawdopodobniej mnie znajdziesz. odpowiedziałem. Po pożegnaniu się z Yasuo i gdy zniknął z mojego pola postanowiłem sobie trochę odpocząć. Dzięki temu treningowi poznałem swoje limity a odpoczynek się przyda.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2295
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 23:14
Wiek postaci: 27
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864

Re: Pole treningowe

Postprzez Kakita Asagi » 20 mar 2020, o 17:36


Tytuł: Ostatni
Misja rangi: Wyprawa B dla: Tsukune

Obrazek

Post 1/?



Kiedy młody samuraj wyruszył na północ, w stronę rozgrywającego się w jego ojczyźnie, nie najmłodszy już shinobi zdecydował się na krótką sielankę pod drzewem, a natura wydawała się sprzyjać jego woli: słońce powoli chyliło się ku zachodowi malując niebo na czerwoną barwę, chmury leniwie sunęły po niebie, a wiatr delikatnie szumiał łagodnie ocierając się o liście drzew...
Chwilę spokoju w życiu ninja nie były często - stanowiły raczej wyjątki, swoiste perły którymi należało się cieszyć, bowiem były równie cenne i równie łatwo było je...stracić? Do uszu Tsukune dobiegł dźwięk łamanych gałęzi i miażdżonych patyków - za jego plecami, a raczej, gdzieś z tyłu, ktoś przedzierał się przez roślinność, tylko, dlaczego tutaj przy leśnej polance, miast jak normalny człowiek traktem, czy może był to wróg? Jeśli ciemnowłosy zajrzał w kierunku, z którego dobiegał dźwięk zauważył starszego mężczyznę ubranego w dawniej strojne zielone haori, szare kosode i jasnozieloną hakama. Niewątpliwie, kiedyś musiał to być zacny strój, ale dzisiaj miał już na sobie... ślady zużycia? Uważniejsze przyjrzenie się podpowiadało, że strój nie jest zużyty, a zniszczony. Cóż dalej? Głowę mężczyzny zdobiła łysina, ale utrzymana w eleganckim stylu, resztki włosów związane były w samurajski kitek - czyżby więc był to wojownik? Wiszący u pasa krótki miecz podpowiadał, że jest to wojownik, tylko co tu robi i dlaczego? Kolejny dźwięk miał dać odpowiedź... Oto bowiem z plecaka mężczyzny rozległ się płacz dziecka. I nagle wszystko stało się jaśniejsze, bowiem plecak nie do końca był plecakiem, było to bardziej nosidełko.
- Musisz być dzielny paniczu, już niedługo będziemy... - rzekł do dziecka, które nie miało roku i płaczem próbowało ogłosić, że nie podoba mu się to, że jest zimno, niewygodnie i dlaczego się tak spieszą. Starszy pan nie mógł jednak uspokoić dziecka, bowiem właśnie zdał sobie sprawę z tego, że nie jest tutaj sam - oto bowiem na tej polance był jeszcze tajemniczy jegomość o mało zachęcającej aparycji - podsumujmy: uzbrojony jak na wojnę, o groźnej prezencji (te kiełki) - od jak dawno mógł tu być? Staruszek szybko jednak odzyskał animusz i z niespodziewaną sprawnością zdjął swój plecak, położył go za sobą i dobył krótkiego wakizashi.
- Kim jesteś? - zapytał stając w bojowej pozycji i... Tsukune mógł zauważyć, a przynajmniej odniósł wrażenie, że starszy pan wyraźnie odciąża swoją prawą nogę. Jego postawa chociaż niewątpliwie odważna nie była stabilna, co zdradzało, że wiele nie zwojuje, jakaś stara rana, czy może właśnie... świeża?



- Ogasawara Ono
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1357
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Pole treningowe

Postprzez Tsukune » 20 mar 2020, o 19:32

Pomogłem nowemu towarzyszowi w nauczeniu się dosyć zdawałoby się prostej acz zapewne skutecznej techniki. Zarobiłem na tym trochę. Nie licząc pieniędzy zyskałem coś bardziej cennego. Mianowicie wiedzę na temat techniki. Wcześniej dostałem możliwość próby opanowania innej samurajskiej techniki. Z niepowodzeniem lecz wpadł mi pomysł do głowy jakby tą wiedzę przekuć na własną technikę. Nie wiem jak długo sobie tak leżałem. Co prawda nie byłem zmęczony w końcu nie robiłem nic innego jak tylko stałem i na tym polegała moja pomoc. W końcu po jakimś czasie do moich uszu dotarł dźwięk łamanych gałązek. Widocznie ktoś się skradał. Może jakiś rozbójnik? Warto by było przetestować parę swoich technik, zwłaszcza tych bardziej niebezpiecznych.
-Wpierw chyba kultura nakazuje aby samemu się przedstawić prawda? zacząłem lecz nie pozwoliłem mężczyźnie dokończyć gdyż kontynuowałem Jednak widząc w jakiej sytuacji jesteś nie dziwię się tobie. Nie jestem nikim ważnym jeżeli o to tobie chodzi. A jak chcesz możesz mówić do mnie Kuro. I schowaj to ostrze jak nie chcesz bym zabił ciebie a później zniszczył to co powiedzmy przemycasz. oznajmiłem ze spokojem. W tym momencie moja mała panda od tak weszła sobie po mnie i schowała się pod moim kapeluszem
-Więc jeżeli nie chcesz abym uważał Ciebie za wroga schowaj broń albo pozwolę sobie skorzystać z okazji i wypróbować na tobie parę technik i nieprzyjemnych metod na rozwiązanie języka oznajmiłem po czym uniosłem nieco swoją laskę wskazując na jego nogę.
-Stara czy nowa? zapytałem. Pytanie było ogólnikowe ale zapewne mój rozmówca zrozumie co mam na myśli. Westchnąłem tylko ciężko
-Masz zamiar dalej tak sterczeć czy w końcu tu podejdziesz? A może mam wpierw tobie przypieprzyć i dopiero dowiedzieć się o co chodzi? Zaczyna mnie to już irytować dodałem. Wstałem powoli i zawiesiłem sobie na plecach futerał by po chwili stać wyprostowany i dłonie w rękawicach opierając na lasce i patrząc tak na mężczyznę wyczekująco.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2295
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 23:14
Wiek postaci: 27
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864

Re: Pole treningowe

Postprzez Kakita Asagi » 22 mar 2020, o 10:35


Tytuł: Ostatni
Misja rangi: Wyprawa B dla: Tsukune

Obrazek

Post 3/?


Sytuacja bardzo szybko z przypadkowego spotkania zaczęła ewoluować do niemalże starcia z napaścią, tylko, kto tutaj komu groził? Z jednej strony starszy mężczyzna, strudzony i z płaczącym dzieckiem, z drugiej natomiast wypoczęty ninja, uzbrojony jak na wojnę - na jednej ręce rękawica, na drugiej rękawica, jakieś ostrza, jakieś bicze, do tego mało zachęcająca aparycji... No, jakby tego wszystkiego nie było dostatecznie mało, to chociaż z początku mówił w miarę spokojnie, to jednak absurdalnie szybko przeszedł do gróźb! I jeszcze ta dziwaczna panda, która mu weszła na głowę, wróć, jaka panda?! Starszy mężczyzna był tym wszystkim zdecydowanie mocno zaniepokojony i skołowany, ale na pewno nie pozwoli sobie, by ktoś mu groził.
- Ono, wybacz najście, panie Kuro. - odpowiedział na jego pierwsze słowa, z lekkim ukłonem, ale trzeba by być nieskończenie niepoważnym by zakładać, że właśnie się poddał i gotów był spełnić wszelkie słowa nieznajomego. Co prawda, opuścił krótki miecz, ale go nie schował, na razie trzymał go wzdłuż prawej nogi, ale Tsukune zdecydował się mówić dalej i dalej i absurdem byłoby teraz chcieć tutaj pozostać.
- Grozisz śmiercią komuś, kto już się nażył. Pewny jesteś, że próbując spełnić tą groźbę sam nie polegniesz? Na razie jednak schowam miecz. - rzekł po czym schował miecz do saya, jednakże ogromnym błędem byłoby zakładać, że oto właśnie groźbami cokolwiek zdoła zdziałać - bo cóż, może i był ninja, może i miał całą masę uzbrojenia, ale... należało być ostrożnym. W oczach starego wojownika było tylko... zdecydowanie. Żadnego lęku, żadnej wątpliwości, mierzył siły i dystans. Jakby tego było mało, Tsukune zdecydował się na kolejną groźbę, ciekawa metoda prowadzenia dialogu z kimś, kto w teoretycznie nam nie zagraża. Dziecko schowane w plecaku zapłakało.
- Drażniące. - odpowiedział równie ogólnikowo Ogasawara, po czym ponownie włożył sobie na plecy plecak. Nie miał zamiaru dłużej kontynuować tej rozmowy, albowiem, co z niej wynikało? Oto napatoczył się na jakiegoś uzbrojonego po zęby, tajemniczego człowieka. Najważniejsze, że nie był on od nich, bowiem gdyby tak było, to sytuacja potoczyłaby się inaczej.
- Proszę sobie nie przeszkadzać, panie Kuro. Potraktuj mnie jak wędrownego ptaka, który pojawia się na chwilę by znów odlecieć. - odpowiedział mężczyźnie, który to zapowiedział, że jakieś super techniki przesłuchiwań zna i nie zawaha się ich użyć. Well, może spróbować. Najpewniej bez trudu go powali, wszak to tylko starszy pan z płaczącym dzieckiem na plecach...
Generalnie tak, mężczyzna ukłonił się, po czym zaczął ostrożnie wycofywać się z polanki, jaką zajmował Tsukune, co on tutaj będzie szukał, jak ma ważniejsze rzeczy na głowie, jakże dosłownie i w przenośni zarazem...



- Ogasawara Ono
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1357
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Pole treningowe

Postprzez Tsukune » 22 mar 2020, o 18:40

Czy groziłem temu mężczyźnie? Możliwe. Jednak bardziej to nie miało za zadanie go nastraszyć tylko dać informację że takie coś może się stać ale też nie musi. Westchnąłem głośno gdy mężczyzna zaczął odchodzić
-Chodź Pan tu. Zanim pójdziesz w swoją stronę daj zerknę na tą twoją nogę. Jeżeli to jakaś rana mogę spróbować coś z tym zrobić, a następnie pójdziecie w swoją stronę dodałem spokojniej. Przyczepiłem swoją laskę do paska i niespiesznie zacząłem podchodzić do mężczyzny. Cóż wątpiłem po tym co odstawiłem że nie będzie czujny ani zbyt ufny. Nie za bardzo się tym przejmowałem i szedłem w jego kierunku niespiesznie.
-Więc? zapytałem i pazurem rękawicy wskazałem na jego nogę. Jednocześnie od tak dla swojego spokoju złożyłem połowę szczura przymykając oczy i skupiając się na otoczeniu. Miałem ku temu jakiś cel? Nie zupełnie. Stwierdziłem po prostu że skoro pojawił się tutaj dość nietypowy osobnik który na mój widok od razu sięgnął po broń może coś to znaczyć. Poza tym zrobiłem to też tak dla samego siebie.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2295
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 23:14
Wiek postaci: 27
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864

Re: Pole treningowe

Postprzez Kakita Asagi » 23 mar 2020, o 10:44


Tytuł: Ostatni
Misja rangi: Wyprawa B dla: Tsukune

Obrazek

Post 5/?


Czym różnią się groźby na temat tego co się może stać, od tego, co się stanie? Generalnie, w tym skomplikowanym, pełnym wojen świecie zdecydowanie mądrzej jest zakładać, że jeśli ktoś uzbrojony po zęby mówi, że cię zabije, to znaczy, że dokładnie to zrobi i nie będzie się bawił w konwenanse. Co więcej, jeśli istotnie jesteś ścigany, to może to znacząco wpływać na interpretację faktów, nie bez znaczenia jest wygląd rozmówcy jak i własne ułomności słuchającego, ot mowa źródłem nieporozumień...
Słysząc dalsze słowa Tsukune, "brodacz" zatrzymał się i raz jeszcze nieufnie spojrzał na ciemnowłosego, jednakże nie aż tak bojowo jak do tej pory. Nie ma to tamto, rana jaka miał na nodze zdecydowanie utrudniała mu poruszanie się, zwłaszcza z takim "bagażem". Co więcej, może i chciał coś więcej zrobić, może jeszcze się łudził, że da rade, ale nagły grymas na jego twarzy w momencie przeniesienia ciężaru na "słabszą" kończynę jawnie zdradził, że jest źle...
- Będę wdzięczy za pana pomoc. Zapłacę. - zadeklarował "dziadek" po czym podszedł, a może raczej pokuśtykał w stronę mężczyzny, po czym znów zdjął z pleców swój cenny pakunek, który to znów się rozpłakał. Nie mogąc tego dłużej ignorować, Ono wyjął z nosidełka dziecko, miało może pól roku, dobrze opatulone w cenne tkaniny. Starszy pan zaczął je kołysać, co by uspokoić, ale za bardzo się nie dało, więc wyciągnął z plecaka zza połów kimono specyficzną buteleczkę, miała nawet taki dziwny miękki "dzióbek", który przyłożył od ust dziecka, a to zaczęło łapczywie ssać i przestało płakać - dobre i to, wszak mogło grymasić.
- Przepraszam za kłopot. - rzekł mężczyzna, po czym Tsukune mógł spojrzeć na jego noge, kiedy ten podwinął jedną z nogawek hakama i... no nie wyglądało to dobrze. Rana była zabandażowana, ale zdążyła już mocno przemoknąć no i nie pachniało to dobrze, w zasadzie rozwijała się już gangrena. Sama rana musiała być zadana jakimś niezwykle szarpiącym narzędziem, miecz czy kunai nie zostawiał takich śladów, chyba... że miałby piłkowane krawędzie. Może nawet dodano jakąś truciznę która hamowało gojenie się, albo wcześniej trzymano broń w jakimś truchle? Czort jedne wie, pewne było, że facet daleko nie zajdzie.
Co się natomiast tyczy "rozejrzenia" się po okolicy, to na razie nikogo nie było, a na pewno nie w zasięgu naturalnego "radaru" z jakiego skorzystał Tsukune.



- Ogasawara Ono
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1357
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Pole treningowe

Postprzez Tsukune » 23 mar 2020, o 21:40

-Nie trzeba płacić. Niech Pan uzna że to w ramach dodatkowego trenowania swoich umiejętności i tyle powiedziałem spokojnie i przyglądałem się jego nodze.
-Nie wygląda to dobrze. Wartoby było to oczyścić, zabandażować na nowo. Mogę trochę to podleczyć ale i tak uważam że najlepiej by było iść jak najszybciej do szpitala. Jak to dalej będzie to możliwe że stracisz nogę albo umrzesz. Zaczęła się gangrena więc najlepiej od razu iść do szpitala oznajmiłem, jeżeli wiedziałem że mu nie zaszkodzę to odwiążę bandaż, przemyję ranę by nieco ją oczyścić a następnie spowrotem zawinąć ranę. Aby zawiązać ranę użyłem materiału swojego płaszcza. Na pewno był czystszy niż ten bandaż. Zawiązałem go w taki sposób aby należycie trzymał ranę oraz zbytnio nie przeszkadzał w poruszaniu
-Ale tak jak mówiłem teraz najlepiej by było aby pan udał się od razu do szpitala. Jak Pan chce mogę iść tam razem z panem powiedziałem powoli podnosząc się z ziemi.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2295
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 23:14
Wiek postaci: 27
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864

Re: Pole treningowe

Postprzez Kakita Asagi » 24 mar 2020, o 21:04


Tytuł: Ostatni
Misja rangi: Wyprawa B dla: Tsukune

Obrazek

Post 7/?


Mężczyzna zdecydował się zaufać nieznajomemu, tak więc Tsukune mógł się zająć "pracą" i jak się okazało, miał co robić. Wygląd rany i zapach bandaża sugerowały, że sprawa jest poważna. Ono nic nie rzekł kiedy ninja odmówił przyjęcia zapłaty lecz w jego oczach pojawiła się wdzięczność, ale i swoiste zamyślenie się. Na razie jednak nie przerywał ciemnowłosemu, który pierw pozbył się opatrunku, a potem zdecydował się użyczyć nieco swoich sił duchowych by odratować sytuację, jednakże, pierw należało ranę oczyścić. Wspomniany już nieciekawy zapach był dokładnie tym, co zwiastował - gangreną, którą Tsukune odkrył po jego zdjęciu. Oczyszczenie rany potwierdziło, że została ona zadana narzędziem przeznaczonym właśnie do takich nieprzyjemnych celów - to nie był ani nóż, ani też krótki miecz, które pozostawiłby wręcz eleganckie ślady...
Lecznicza chakra, która przepłynęła z rąk Tsukune robiła jednak "robotę". Rana zaczęła się zamykać, powoli, ale skutecznie - przynajmniej powierzchnia będzie nie przenikalna dla kolejnych zarazków, a i część znajdujących się w ranie źródeł ropy zostało zaleczonych, ale te najgłębsze pozostały. Jak słusznie sugerował ninja, bez wizyty w szpitalu i sięgnięcia po naprawdę mocne medykamenty sprawa nie zostanie rozwiązana, a widmo sepsy stale pozostawało bardzo realne, w ogóle sama gangrena stale pozostawał ogromnym zagrożeniem dla życia starszego pana, ale ten... chyba istotnie już się nażył.
- Bardzo panu dziękuje, Kuro-san. Jestem panu wdzięczny i winny pewne wyjaśnienie... - przerwał na moment spoglądając na schowane w nosidełku dziecko, po czym ponownie wrócił do swojego rozmówcy.
- Moje pełne imię to Ogasawara Ono, należę do bocznej gałęzi rodziny Ogasawara, jednego z rodów szlacheckich mieszkających w Ryuzaku no Taki, natomiast tam, w nosidełku znajduje się ostatni żywy potomek prawowitego lidera mojego rodu, Ogasawara Hyogonosuke. - mówiąc to przyciągnął do siebie nosidełko i lekko je odsłonił, ukazując to, a raczej tego, który się w nim chował, po czym mężczyzna kontynuował.
- Kilka dni temu zostaliśmy napadnięci przez zamaskowanych shinobi. Nie wiem, kto ich najął, jednakże napadli nas w nocy, zabili strażników, zabili mojego pana i jego żonę... Ja, jestem już stary...Nie zdołałem ich ocalić... Udało mi się tylko zabrać ze sobą Hyogonusuke-sama i zbiec z miasta. Wiem, że nas ścigają. - mówiąc to mężczyzna opuścił głowę zrezygnowany. W jego głosie słuchać było wyraźny żal i gniew na siebie, Tsukune mógł być niemal pewien, że gdyby Ono był młodszy, chociaż o jedną dekadę to na pewno walczyłby do końca, a na pewno poległby w walce jak prawdziwy wojownik. Nie dane mu jednak było podążyć za swoim panem, miast tego jednak niósł ostatniego potomka rodu, skarb dużo cenniejszy niż złoto, złoto, które przy sobie miał. W pewnym momencie, stary wojownik podniósł głowę i spojrzał na młodego shinobi, a w jego oczach znów pojawił się płomień, ale nie płomień szaleństwa, lecz działania. Wydawało się, że jeszcze nie wszystko dla niego umarło, że dostrzegł jeszcze jedną szansę...
- Kuro-san, wiem, że zrobiłeś już dla mnie wiele, ale widzę, że jesteś shinobi, tylko oni w ten sposób władają chakrą. - rzekł spoglądając w oczy ciemnowłosego, zdradzając, że wie co to chakra. Skoro więc nie był ninja, to, skąd o tym wiedział? Cóż, tradycyjne kimono, krótki miecz przy pasie - odpowiedź mogła być tylko jedna...
- Chciałbym cię prosić o przyjęcie zadania. Ogasawara to rodzina mająca powiązania z samurajami. Sam kierował się do szkoły Ryu w Sakai, tam ochronią Hyogonosuke-sama. Planowałem udać się do osady klanu Uchiha i uzupełnić zapasy, ewentualnie wynająć mamkę... - przerwał i pokręcił głową. Na planowanie przyjdzie czas, teraz liczy się, by shinobi zgodził się mu pomóc.
- Kuro-san, pokryję wszelkie koszty. Hyogonosuke-sama to wszystko, co mi pozostało. Błagam, pomóż mi. - po tych słowach mężczyzna padł na twarz przed ninja, od którego decyzji wszystko zależało. Jeśli się zgodzi, czekać go będzie podróż do sąsiedniej prowincji, najpewniej będzie ścigany przez różnych wrogów których będzie musiał unikać, a może i nawet walczyć? Cóż... przyszedł czas decyzji.



- Ogasawara Ono
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1357
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Pole treningowe

Postprzez Tsukune » 25 mar 2020, o 00:16

Zrobiłem to o mogłem zrobić. Tak naprawdę było to niewiele ale przynajmniej dzięki temu będzie nieco bardziej mobilny. Jednak jeżeli nie uda się do szpitala nic z tego nie będzie. Słuchałem spokojnie słów mężczyzny po tym jak mu pomogłem.
-Coś tak przeczuwałem że ciągną się za wami kłopoty. Szczerze przypomina ta sytuacja trochę głupkowatą scenę w książkach. Chyba wiem już jaką na przyszłość wymyślę technikę medyczną. Tak na pewno się to przyda przy dzieciach. ostatnie powiedziałem bardziej do siebie niż do mojego rozmówcy
-Nie ma co się płaszczyć. Nie jestem zbyt dobry w zajmowaniu się dziećmi. Dla lepszego fortelu najlepiej by było aby posiadać dwa takie koszyki. Ty miałbyś pusty ja z dzieckiem. Ewentualnie jeżeli mamy sporo materiału to zrobić prowizoryczne nosidełko. Coś jak uprząż, ewentualnie temblak by tam umieścić dziecko a tobie zostawiłbym koszyk. Mógłbym doprowadzić ciebie do wioski w ramach tego że jesteś ranny a następnie udać się do Sakai powiedziałem w zamyśleniu. Znowu złożyłem połowę szczura by znowu sprawdzić okolicę. Gdy nic nie wykryłem postanowiłem zawinąć dziecko w taki sposób jak zazwyczaj robi się to z noworodkami a następnie stworzyć coś na wzór samurajskiego fragmentu ubrania gdzie zazwyczaj na brzuchu samuraj wysuwa rękę aby chwycić za miecz. Następnie wsadzam w takie prowizoryczne nosidełko dzieciaka robiąc mu dodatkowo z paru kawałków materiału uprząż którą mu zakładam i dodatkowo przywiązuję do siebie dla dodatkowego bezpieczeństwa aby dziecko nie spadło
-Teraz będzie ta trudniejsza część zadania. Dostarczyć dziecko tam gdzie prosiłeś...wartoby też udać że sam gdzieś po drodze pozbyłeś sie dziecka np: puszczając je z prądem rzeki czy coś oznajmiłem.
-Ale ty stary wiesz że z nas niańka to jak z koziej dupy baletnica? usłyszałem w głowie swoje alter ego
-No co ty nie powiesz? Ostatnio jak opiekowałem się jakimś dzieciakiem to "przypadkiem" zabiłem staruszkę otwierając okno odpowiedziałem sam sobie w myślach. Miałem wrażenie iż na to wspomnienie moje alter ego uśmiechnęło się ironicznie. Czemu ten dziad odzywa się wtedy kiedy nie trzeba?. Niestety sam tego nie wiedziałem. Uznajmy że po prostu jest złośliwy i tyle...w końcu ja sam jestem złośliwy, wredny. Chociaż może to tyko moja wyobraźnia.
-I miejmy nadzieję że nie mają w swoich szeregach nikogo kto byłby w stanie czytać w myślach. Bo z łatwością odkryją nasz mały fortel przy tych słowach specjalnie uśmiechnąłem się bardzo szeroko i przerażająco. Nie zrobiłem tego by przerazić samuraja. Zrobiłem to głownie dla "bezpieczeństwa" gdyby jakimś moim pechowym szczęściem znalazł się ktoś kto umie wydobywać informację bezpośrednio z głowy...albo w inny sposób. No nic. Pomogłem wstać mężczyźnie i skierowałem się z nim w stronę bramy wioski. Skąd później miałem zamiar wyruszyć w powierzoną mi stronę a mianowicie Sakai.
-Nie wiem czy Ciebie to pocieszy ale dzięki swojemu wiekowi byłeś w stanie uratować dziecko swojego pana. Zapewne gdybyś był młodszy stanąłbyś do walki i bez potrzebnie zginął. A teraz w drodze do bramy opowiedz mi dokładnie co pamiętasz z tamtych wydarzeń. Najbardziej mi chodzi abyś opisał mi techniki jakich używali napastnicy. Czym się posługiwali. Czy ktoś się wyróżniał w jakiś sposób. Po prostu powiedz mi wszystko dokładnie co pamiętasz. Dzięki tej wiedzy jaką mi w tym momencie przekażesz będę mógł zaplanować swoje dalsze poczynania i ewentualnie przygotować się na przeciwników. oznajmiłem i spojrzałem na swoje rękawice by następnie przenieść wzrok na Ono. Mogło to wyglądać jakbym się zastanawiał czy go nie zabić. Jednak to spojrzenie miało inny cel. Mój wzrok ani ruchu nie wskazywały jakbym chciał mu zrobić krzywdę. Po prostu przez moją myśl przeszło czy może nie zatruć bądź ubrudzić czymś pazurów by podczas walki móc ewentualnie otruć bądź zanieczyścić ranę jaką zadam przeciwnikowi.
W trakcie podróży warto by je zanieczyścić w jakiś sposób. Niech te kutafony poznają to samo uczucie usłyszałem głos swego alter ego. Mimowolnie kiwnąłem na to głową. Wyglądało to jakbym w ten sposób zgodził się na jakąś nieznaną nikomu w koło własną myśl.
-Powiesz mi tak swoją stroną w jaki sposób zawsze pakujemy się w takie gówno aż po szyję? tak moje alter ego zadało dobre pytanie...na które niestety nie umiałem odpowiedzieć. Najpewniej odgrywała tu rolę moja głupota...bo cóż by mogło być to coś innego?

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2295
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 23:14
Wiek postaci: 27
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864

Re: Pole treningowe

Postprzez Kakita Asagi » 25 mar 2020, o 23:16


Tytuł: Ostatni
Misja rangi: Wyprawa B dla: Tsukune

Obrazek

Post 9/?


Słysząc słowa shinobi, mężczyzna podniósł wzrok ,a w jego oczach zapłonęła nadzieja - czyżby nieznajomy zamierzał jednak przychylnie ustosunkować się do jego słów? Cóż, to co mówił shinobi wskazywało, że przynajmniej poważnie rozważa podjęcie się tego, jakby tu nie patrzeć, niebezpiecznego i dosyć skomplikowanego zadania - zdecydowanym problemem było tutaj własnie dziecko. Pomysł z rozdzieleniem się na dwie grupy oraz dodatkowy fortel mający na celu zmylić pościg wydawały się być dobrymi rozwiązaniami, ale zawsze pozostawało przynajmniej kilka komplikacji, które musieli rozwiązać.
- Sądzę, że to by się mogło udać. Problemem może być jednak to pozorne porzucenie dziecka, chyba że... tutaj brodacz poważniej się zastanowił i zmrużył oczy, uważnie coś rozważając. Nie chciał mówić, że mało kto uwierzyłby w to, że taki stary sługa jak on zwyczajnie nie wypełnił zadania i uciekł. Mogli jednak rozwiązać to inaczej, istniało wiele metod by upozorować zabójstwo malucha (w celu uniknięcia niewoli), a następnie "ucieczka" ścieżką, o której Kuro nie musiał wiedzieć, a za którą nikt nie będzie w stanie podążyć, ale nie wszystko na raz.
- O mnie nie musisz się martwić Kuro-san, ze mnie niczego nie zdołają wyciągnąć. Nie dam im takiej możliwości. - mężczyzna wyraźnie zaakcentował, że prędzej zginie niż komukolwiek wyda co się mogło stać z dziedzicem i to w zasadzie była ostatnia informacja potrzeba do zorientowania się, z kim Tsukune ma do czynienia - ten tutaj musiał być samurajem, ale takim nie jedynie z pochodzenia, lecz z krwi i kości. Obowiązek, służba i honor były wszystkim co miał, już przy pierwszych minutach spotkania Ono pokazał, że nie obawia się o własne życie, bowiem z racji wieku wiele już zobaczył i spotkał - poza tym, czym było życie dla samuraja, jeśli nie był w stanie wypełnić swojej powinności?
- Kuro-san, a gdyby... W osadzie wykonać podwójną zmyłkę? Mógłbyś mnie tam doprowadzić, a następnie obaj udalibyśmy się z pustymi koszami, natomiast Hyogonosuke-sama zostawilibyśmy z wynajętą mamką. Wtedy wystarczyłoby tylko dostarczyć wiadomość do szkoły Ryu, a oni by już przybyli. Podejrzewam, że łatwiej będzie dostarczyć samą wiadomość, nie sądzisz? - zaproponował mężczyzna gładząc się po brodzie, w zasadzie, to co wymyślił wydawało się mieć ręce i nogi - obaj mogli ruszyć różnymi ścieżkami w stronę szkoły Smoka, na plecach mając nosidełka. Pościg musiałby pierw wywiedzieć się, który z nich niesie dziecko i czy w ogóle je niesie - wszak o Kuro jeszcze nie wiedzieli, prawda? Doniesienie samej wiadomości natomiast wydawało się dużo łatwiejsze, napisać list, odpowiednio go podpisać, a potem zostawić wszystko samurajom z Sakai - ci na pewno mają i odpowiednie zaplecze i możliwości, by odnaleźć potomka rodu Ogasawara, a następnie się nim zająć. Co więcej, będąc z mamką miałby zapewnioną opiekę i możnaby go ukryć wśród innych dzieci, tylko... No właśnie, na razie sympatycznie się planowało, jak się nie wiedziało z kim się ma do czynienia. Kiedy Tsukune ponownie przemówił, mężczyzna zmrużył na chwilę oczy, chcąc przypomnieć sobie możliwie najwięcej szczegółów.
- Dziękuje za twoje słowa, Kuro-san. Masz rację, zdecydowanie więcej się przysłużę memu panu teraz, niż ginąc razem z nim... - podziękował za podnoszące na duchu zdanie, po czym ukłonił się raz jeszcze shinobi, któremu i tak już tak wiele zawdzięczał, po czym wyprostował się i ze zdecydowanym spojrzeniem zaczął referować tragiczne wydarzenia.
- Zaatakowali nas w środku nocy. Zaczęło się od bicia w dzwon na alarm, bowiem na tyłach rezydencji pojawił się ogień. Strażnicy ruszyli gasić płomienie i wtedy do głównego budynku wbiegła grupa ubranych na czarno wrogów. Na plecach mieli proste miecze, twarze skryte pod ciemnymi maskami, nic co podpowiadałoby kim są... - Ono przerwał mrużąc oczy, po czym kontynuował.
- Byli dobrze wyszkoleni w walce mieczem, biegle też rzucali bronią miotaną, również z wybuchowymi notkami... To, czym mnie najbardziej zaskoczyli to to, że poruszali się jakby doskonale wiedzieli jaki jest rozkład budynku i gdzie są jacy strażnicy - zupełnie jakby ktoś narysował im mapę. Poza tym, strażnicy którzy ruszyli do gaszenia pożaru zostali zabicie przez jakiegoś łucznika, który strzelał do nic z niewiadomego punktu. - mówiąc to samuraj zacisnął pięść. Widać było, że tamte wydarzenia bardzo go poruszyły, a dokładnie towarzyszące im poczucie bezsilności.
- W bezpośrednim starciu tamci zamaskowani nie przewyższali strażników, ale zawsze pojawiała się znikąd strzała z czarną brzechwą. Kiedy sprawa wyglądała już źle, mój pan wręczył mi swojego syna i kazał uciekać specjalnym tunelem przygotowanym do tego. Chciałem walczyć, ale to by nic nie dało. Ruszyłem więc tunelem, ale to nie była bezpieczna droga... przy wyjściu ktoś na mnie czekał. Jeden z nich, miał dziwaczny, chyba kościany miecz. Doskonale wiedział, że tam będę, czekał aż wyjdę, ale przeliczył się. - tutaj Ono się lekko uśmiechnął i kontynuował. - Może i straciłem swój długi miecz, ale zabiłem drania. To on zrobił mi ranę na nodze, nigdy nie widziałem takiej broni jaką władał, ale on już więcej jej nie użyje. Tego możesz być pewny... Dalej uciekłem z miasta i wciąż uciekamy. Mam wrażenie, czuję, że oni jeszcze nie skończyli. - zakończył z gestem zrezygnowania. Widać było, że chociaż samuraj już sędziwy, to jednak wielu rzeczy nie rozumiał, coś tutaj ewidentnie mu się wymykało. Nie wiedział w jaki sposób tajemniczy napastnicy tak dobrze orientowali się w układzie posiadłości, skąd padały tajemnicze strzały, czy też kim był wojownik, którego powalił w starciu.



- Ogasawara Ono
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1357
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Pole treningowe

Postprzez Tsukune » 27 mar 2020, o 12:53

-Tak to bardzo dobry pomysł. Dodatkowo najlepiej by było też oddając go mamce zmienić jego imię i nazwisko aby ewentualnie Ci goście go nie znaleźli...i najlepiej abym ja go oddał używając jednej z technik do zmienienia wyglądu. Tak dla dodatkowego spokoju. zacząłem spokojnie i na chwilkę się zamyśliłem lecz słuchałem dalszej wypowiedzi Ono.
-Sądząc po twoich słowach najgorsze co sądzę to to że ktoś was zdradził. Ktoś mógł dać rozkład pomieszczeń. Albo po prostu posiadają kogoś kto w jakiś sposób potrafi widzieć wnętrze budynków i przekazywać informacje do głów swoich towarzyszy. Z rozmową w głowie miałem już raz okazję. Ten łucznik zapewne będzie sporym problemem. Jednak jakby udało mi się do niego dostać na odpowiednią odległość może zabiłbym go od razu...a co do kościanego miecza to kiedyś miałem styczność z osobą która posługiwała się kościami. Potrafiła wysuwać je z dłoni i strzelać nimi z palców. Tamten osobnik miał też bardzo twardą skórę...W sumie niewiele informacji ale zawsze leprze to niż nic. stwierdziłem spokojnie
-A dzieciak ma może jakieś znamię? O takim o którym wiedzą tylko najbliżsi jak rodzina i np: ty bądź ktoś wyższy rangą? Nie wiem może coś w stylu że każdy uważa go za chłopaka a tak naprawdę to dziewczyna? Ewentualnie znamię na pięcie w jakimś nietypowym kształcie albo coś? To by było właśnie też dobre gdyby napastnicy o tym nie wiedzieli. Z koszykami to też dobry pomysł. Mam małe ustrojstwo co może imitować dziecko mówiąc to sięgnąłem pod kapelusz i wyciągnąłem miniaturową pandę a zwierzak uniósł przednią prawą łapkę jakby chciało pokazać że to o nim mowa. Po tej prezentacji schowałem sobie zwierzaka za pazuchę tak że wystawała tylko jego głowa.
-Tak zróbmy tą zmyłkę. Użyjemy takich samych koszy i damy chłopaka albo do mamki albo do szpitala. Tam też mogliby się nim zająć...nie wiem co by było lepsze. Na tym się jeszcze niestety nie znam oznajmiłem rozkładając lekko ręce na boki.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2295
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 23:14
Wiek postaci: 27
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864

Re: Pole treningowe

Postprzez Kakita Asagi » 28 mar 2020, o 20:13


Tytuł: Ostatni
Misja rangi: Wyprawa B dla: Tsukune

Obrazek

Post 11/?


Obaj mężczyźni powoli wykuwali plan działania, Tsukune, chociaż młodszy, to jednak w kwestii ninja bardziej doświadczony już planował i co jak powinno zostać wykonane. Trzeba przyznać, że pomysł ze zmianą wizerunku był całkiem trafny, zwłaszcza jeśli chcą zaskoczyć przeciwników, jednakże pozostawało kilka kwestii, które musieli rozważyć, chociażby tą...
- Sądzę, że zmiana wyglądu to dobry pomysł, ale czy wtedy nie będziesz musiał iść moim tempem by utrzymać sekret? Może łatwiej będzie jak po prostu odprowadzisz mnie do szpitala, albo... - tutaj Ono zamyślił się na moment, musieli ostrożnie rozważyć możliwe opcje, a było ich kilka - każda miała swoje dobre i złe strony. Zostawienie dziecka w szpitalu wydawało się być dobre, tylko... szpital to nie przechowalnia. Co prawda, samurajowie ze szkoły Ryu na pewno z łatwością je odbiorą ze szpitala, ale z drugiej strony, za dużo osób może wiedzieć o tym - pielęgniarki, salowe, lekarze, ktoś mógłby zwyczajnie sypnąć. Z drugiej strony, taka mamka to też niepewna sprawa, muszą bardzo uważać, ale nie będzie dobrej odpowiedzi tutaj, a może jeszcze...
Pierw jednak należało rozwiązać kwestie potencjalnego pościgu, a raczej tożsamości ninja, którzy napadli na posiadłość. Tsukune miał kilka hipotez z jakich klanów czy też szczepów mogli pochodzić napastnicy, ale kombinacja jaka się rysowała była przynajmniej dziwna - z jednej strony możliwe że był tam jakiś Yamanaka, który kierował całą akcją, na pewno kaguya no i łucznik - czyżby łucznik i Yamanaka był jednym i tym samym wojownikiem?
- Podejrzewam, że ten kościany nie spodziewał się większych problemów, to dało mi szansę... Jeśli chodzi o to czytanie w myślach, nie słyszałem o tym, ale może źle się wyraziłem. Tamci napastnicy wiedzieli jak się poruszać, gdzie stoją straże, ale nie wydaje mi się, że w czasie rzeczywistym. Na pewno znali rozkład pomieszczeń i strażników w czasie ataku, ale potem chyba nie... Nie, zdecydowanie nie. Nie zachowywali się jakby odbierali jakieś informacje, mówili międdzy sobą, o. - dodał Ono, nieznacznie chociaż rozjaśniając sytuacje - raczej nie było wśród napastników żadnego Yamanaka, ale na pewno ktoś umiał się wywiedzieć w rozkładzie pomieszczeń no i ten łucznik... To należało mieć stale z tyłu głowy, a skoro o głowie mowa... widząc, jak Tsukune wyjmuje pandę, mężczyzna otworzył szeroko oczy, z totalnym niedowierzaniem. Prawdopodobnie pierwszy raz w życiu widział takiego stwora, co prawda, już dzisiaj go Tsukune pokazał, ale chyba Ono nie zanotował tego wyraźnie, bardziej skupiał się na ocaleniu dziedzica i ta rana...
- Nie, Kuro-san, Hyogonusuke-sama nie ma żadnych znamion i nie jest dziewczynką, chociaż znane są takie przypadki... - tutaj odkaszlnął po czym kontynuował. - Nie sądzisz może, że lepszym by było, gdybyśmy istotnie podrzucili dziecko do szpitala, a potem byś sam się udał do szkoły Ryu z listem? Mogę ci dać rodową pieczęć klanu Ogasawara, ona na pewno uwiarygodni list. Ja potem udałbym się ze szpitala i... Nie, to się nie uda, nie mogę zabrać twojego zwierzątka ze sobą, przecież musisz je potem odzyskać. - rzekł kręcąc głową, bowiem w sumie pomysł miał dobry. Gdyby bowiem Tsukune odprowadził go tylko szpitala, a potem udał się z listem, to na pewno byłoby łatwiej. Tylko, Ono nie może zabrać jego pandy, bo przecież jak mu ją odda?
- Kuro-san, znasz się na sprawach ninja lepiej niż ja. Zrobię jak zdecydujesz. - rzekł stary samuraj i w sumie wszystko zależało już od ciemnowłosego shinobi. Ono zrobi dokładnie tak, jak zdecyduje Tsukune, ostatecznie przecież nie mogą tak tkwić na tej polance, czas planowania właśnie się skończył - pora zabierać się za zadanie...

__
Daj post już w TEJ LOKACJI - w podróż i ustalony plan w trybie dokonanym, przed samym szpitalem będziemy kontynuować :)



- Ogasawara Ono
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1357
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Poprzednia strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość