Pole treningowe

Re: Pole treningowe

Postprzez Hayami Akodo » 21 sie 2019, o 21:58

I gathered it into the palm of my hand,
Spat into this white dirt and dust –
Could be delusion, could be reality;
Could be eternity, or simply stench?



Obrazek


- Zawsze coś - powtórzył Hayami, podchodząc bliżej do kobiety, choć oboje użyli tego raczej w innym kontekście. Zauważył kunaia, zauważył też malinowy ślad na jasnej dłoni krwistowłosej, ale nie skomentował tego. Oboje trenowali swoje zdolności, choć każde w innym znaczeniu i z zupełnie innym celem. On zamierzał iść po ścieżce swego bushido, ona zapewne w kierunku powrotu do zdolności shinobi i ochrony Ryuujina. Jedno i drugie się nie wykluczało.
Krzyki, świst biczów, łzy dzieci i samotność, martwa rodzina, trudna droga do wielkości, cesarstwo...urywki z historii życia Natsume, przekazanej mu pewnego cichego dnia po spektakularnej klęsce, snuły się po jego głowie, kiedy przypatrywał się Sagisie, siedzącej pod drzewem - i, tak na dobrą sprawę, nie starał się już szukać słów. To słowa powinny były przyjść do niego.
Przez chwilę stał, przypatrując się kobiecie, patrząc na kunai, na notes, wspominając jej starcie z tym nieznajomym szują - chociaż właściwie to powinna być ta szuja? Chyba?
Zło nigdy nie miało płci, Hayami. Czego ty oczekujesz?
Świat nie był czarno-biały. I trudno było sądzić, że właśnie teraz, w Erze Krwi, nagle specjalnie dla nich stanie się inny.
- Kim on był? - zapytał, starając się odpowiednio dobierać słowa. - Czy stanowi na tyle duże zagrożenie, że...chciałabyś się wzmocnić? Bo jeśli tak, teoretycznie mogę ci pokazać swoje nowe techniki. Wprawdzie to czysta szermierka, ale może się przyda. W razie czego zostaję tu, tak jak mówiłem, trochę czasu. Ame nie zając, nie ucieknie.

Czekając na odpowiedź krwistowłosej, Hayami pochylił się lekko. Nabrał w stwardniałą od lat treningów, walk i misji dłoń trochę ciepłej, sogeńskiej ziemi - tak dla zasady, bez konkretniejszych celów, po prostu. Wyprostował się i rozluźnił palce, tak często pełne bąbli i zadrapań, a gdy grudki ziemi zaczęły się stykać z ziemią, Hayami westchnął cicho.

Czy to był Sen - czy też Dzień?
Wieczność, przegniła jak żart,
Czy to była Iluzja,
Nierealność - i jej żar?
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 23 sie 2019, o 13:20

Przerzucała kolejne strony w notatniku, starając się znaleźć coś konkretnego na teraz. Nie zwróciła uwagi, że Hayami niczym echo powtórzył jej własne słowa, nie zarejestrowała nawet faktu, że chłopak zbliżył się do niej - tak zaabsorbowana była własnymi myślami i zawartością notesu. Dopiero skierowane bezpośrednio do niej pytanie spowodowało reakcję. Drgnęła lekko, momentalnie zatrzaskując zeszycik, jakby przyłapano ją co najmniej na obmacywaniu siostry, zaraz jednak odchrząknęła.
- Młodszy brat Kazuo, jeden wielki wrzód na tyłku - odpowiedziała dość sucho, wsuwając kunai w pustą kaburę na udzie. - Stara się wymusić na mnie zgodę na spotkanie z Ryujinem, ale nie mam zamiaru mu na to pozwalać. Może podchodziłabym do sprawy inaczej, gdyby którekolwiek z nich zainteresowało się małym przed jego pierwszymi urodzinami. Albo mną, gdy byłam jeszcze w ciąży.
Podniosła się powoli, chowając notes w kieszeni spodni. Wciąż nie patrzyła na samuraja tylko gdzieś w eter, na drzewa, jakby tam właśnie stał jej rozmówca. Potem zaś wysunęła z sayi swoje wakizashi i jakby od niechcenia zaczęła przyglądać się ostrzu.
- Hideo zbyt przypomina mi brata, a ich rodzice... Cóż, biorąc pod uwagę, jak wychowali swoich synów, nie pozwolę, by mieli jakikolwiek wpływ na mojego - stwierdziła z przekonaniem, ustawiając miecz poziomo na wysokości własnego wzroku. Żadnej rysy, żadnego uszczerbku, ostrze idealnie wręcz zadbane. - Dzięki za propozycję, ale ja walczę inaczej niż samurajowie. A z Hideo poradzę sobie sama.
Tak, zdecydowanie nie potrzebowała pomocy w załatwieniu sprawy spod szyldu rodzinnych. Racja, Akodo był przyjacielem rodziny, mimo wszystko jednak do niej nie należał i nie zanosiło się, by kiedykolwiek stał się jej członkiem. Widziała po nim, że zależy mu na Airze, może nawet bardziej niż na niej samej, i nie zamierzała stawać mu na drodze do szczęścia. Jej własne szczęście pochłonął mrok przeszło trzy lata wcześniej, dając jej ostatni promyk w postaci brunecika o dwukolorowych oczętach, którego zamierzała strzec. I właśnie dlatego nie chciała mieszać w sprawę osób trzecich. Kwestie wewnętrzne rodu należało rozwiązywać w obrębie rodu, bez udziału kogoś z zewnątrz, a kimś takim właśnie był Hayami.
Zacisnęła mocniej dłoń na rękojeści, by zaraz wykonać ostry ruch do przodu, przecinając z mocą powietrze. Nie poprzestała jednak na tym jednym cięciu, idąc za ciosem krok w krok. W każde uderzenie wkładała niemal całe serce, koncentrując ataki na jednym punkcie. Zupełnie tak, jakby miała przed sobą wroga, którego należy się pozbyć. Krok za krokiem, cięcie za cięciem, kolejne silne wymachy ostrzem, byle zepchnąć wyimaginowanego przeciwnika w tył. Jej twarz w tej chwili wyrażała pełne skupienie i swego rodzaju zaciętość. Mało istotnym był szczegół, że jej wyobrażonym oponentem był właśnie brunet o niebieskich oczach, który już od dawna doprowadzał ją do szału. Skupiona na kolejnej serii ataków nie zwróciła uwagi na błysk czerwieni we własnych oczach, choć obraz, jaki miała teraz przed sobą, stał się wyraźniejszy, bardziej przejrzysty, ostry jak brzytwa. Jak miecz, którym władała, a który wciąż ciął powietrze przed nią z wielką pasją.
I wtedy zrobiła większy krok do przodu, tnąć krótko, by zaraz obrócić się wokół własnej osi, kończąc sekwencję cięciem poprzecznym. Po wszystkim zatrzymała się w miejscu, z ostrzem skierowanym w bok, stopą lekko wysuniętą do przodu i delikatnie pochylonym ciałem. Czuła własne szybko bijące serce, które wręcz rwało się do walki, przyspieszony nagłym skokiem adrenaliny oddech. Wzięła głębszy wdech, prostując się, i schowała miecz do sayi. Wypuściła powoli powietrze z płuc, przymykając na moment oczy, a gdy je otworzyła, po czerwieni nie było nawet śladu. Znów odetchnęła, po chwili obracając się w stronę szatyna i podchodząc do niego.
- Aira-san nie będzie się o ciebie martwić? - rzuciła jakby od niechcenia. - Trochę już tu siedzimy, a trening nie jest aż tak ważny, by przedkładać go nad relacje z bliskimi. Ja i tak będę się już zbierać do domu, muszę w końcu sprawdzić, jak miewa się Ryujin. I nie musisz mnie odprowadzać - dodała szybko, jakby chcąc uprzedzić jego ewentualną próbę towarzyszenia jej. - Jeszcze będzie okazja do spotkania, prawda?
Uśmiechnęła się półgębkiem, ale wciąż stała w miejscu, spoglądając na szatyna. Wydawać by się mogło, że chce jeszcze coś powiedzieć, choć nie może ubrać tego w odpowiednie słowa. W końcu westchnęła, na krótki moment spojrzała gdzieś w dal i dopiero wtedy się odezwała.
- Przeproś Airę-san za tę dzisiejszą sytuację z moją matką - poprosiła cicho. - Widziałam, że i przed jej powrotem czuła się trochę nieswojo, a wiesz, jaka potrafi być Rin Uchiha. Mam nadzieję, że wam się ułoży.
Przy ostatniej kwestii uśmiechnęła się lekko, po czym pochyliła w stronę Akodo, składając na jego policzku delikatny, właściwie nic nieznaczący już pocałunek. Zaraz potem wyminęła go i bez zbędnych słów ruszyła przed siebie. Sama nie wiedziała, dlaczego nagle pożałowała tego, co właśnie zrobiła. Czy musiała to robić? Z pewnością nie. Czemu więc w ogóle wpadł jej do głowy ten gest? Nie miała pojęcia. Westchnęła tylko przeciągle i szła dalej, ni myśląc odwracać się w takiej chwili. Wolała, by Hayami nie widział teraz wyrazu jej twarzy.

Spoiler: pokaż
Technika: Omotegiri
Dziedzina: Chanbara
Ranga: C
Ostatnio edytowano 23 sie 2019, o 15:49 przez Sagisa, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 642
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Hayami Akodo » 23 sie 2019, o 15:15

And then it snowed in the morning,
After a long fire.
That snow killed me;
It put out the short century.



Obrazek


- Hideo Uchiha - powtórzył Hayami, chcąc się upewnić, że dobrze zapamiętał nazwisko. Zapisał je sobie tępym rylcem w głowie, chcąc wiedzieć. Chcąc mieć pewność. Uśmiechnął się lekko, mając poczucie, że to, co stworzyli (albo wyobrażali sobie, że tworzą), właśnie się powoli rozpada, dogorywa wśród nieistniejących popiołów na trawie. Ich związek? Ależ nigdy go tak naprawdę nie było. Najpierw byli przyjaciółmi, potem zaczęło się dziać - on wyznał jej miłość, ona wyznała, że nosi w sobie dziecko z gwałtu, że kocha Tensę, on się zmienił, ona też. Czy w takiej sytuacji można było mówić o jakiejkolwiek miłości? O rozwoju uczuć, o wspaniałej historii z happy endem, zwieńczonej ślubem, gromadką dzieci i wspólnym piciem sake o zmierzchu przy akompaniamencie miauczenia stadka kotów?
Raczej nie.
Hayami nie zamierzał mieć do dziewczyny żalu za nieodwzajemnioną miłość, za to, że kochała swoją siostrę, za to, że - ten jeden raz - dała się pocałować, spełniła jego beznadziejne marzenie. Teraz - jeżeli miałby odejść - chciał to uczynić z podniesioną głową. Z honorem, jak powiedziałby ojciec, przyjąć rozstanie (bo w końcu, nawet gdyby zostali przyjaciółmi, to jeden Bishamonten wiedział, jak dalej potoczyłby się jego los i jej) - i ruszyć dalej.
Aira?
Ach.
Zamrugał powiekami, westchnął. Przykro mi - pomyślał z trudnym do zidentyfikowania uczuciem, przypatrując się krwistowłosej, ale nie potrafiąc też powstrzymać lekkiego, zdecydowanie cieplejszego uśmiechu.

- Aira wie, gdzie jestem, i raczej nie jest teraz w kłopotach - powiedział spokojnie. - Wie też o tym, że nasze spotkanie może trochę zająć, ale...W porządku. Przeproszę ją za zachowanie ciotki, choć według mnie nie tyle poczuła się obrażona, co...trochę zawstydzona i zażenowana.

Nie odwzajemnił pocałunek, ale lekko się zarumienił - jak stary, dobry, dawny Hayami - a po chwili, krótkiej jak ten ułamek czasu, który wystarcza na trzepot skrzydeł motyla, znowu wróciła maska zimnego, spokojnego mężczyzny o wyrachowanych celach. Mistrza samokontroli. Samuraja.

- Jeszcze nieraz się spotkamy, przez trochę zostaję w Sogen i nadal mogę pisać listy, jeżeli chcesz - zapewnił ją ciepło, aczkolwiek był to już tylko przyjazny, miły ton głosu przyjaciela. Coś się właśnie kończyło, i Hayami to widział (tak jak to, że Saga chciała coś powiedzieć), ale nie chciał o to pytać.
Coś miało się równocześnie zacząć.

- Do zobaczenia - powiedział cicho, a potem odszedł.
W ciszę.
I w jasny dzień.
W cholerę też, dodał przekorny Los, przyglądając się wyprostowanemu, dumnemu samurajowi, jak szedł powoli w sobie tylko znanym kierunku - tam, gdzie go oczekiwano (lub nie).
___________________________________________________________________________________________________________
ZT do Hotelu Marmur, dziękuję za wspaniałą dramę! :D
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Pole treningowe

Postprzez Akashi » 23 sie 2019, o 16:10

Popijawa w lesie została już zakończona, a sam chłopak jak na razie nie planował tam zostawać. W końcu ze śpiącym Ame nie zrobi zbyt wiele. Było to odrobione smutne, ale na kolejny dzień posiadali już wspólne plany. Przecież mieli razem udać się na mur i sprawdzić czy istnieją szansę, że się tam dostaną. W sumie to był już jakiś pomysł na życie, dostać się na mur i odnaleźć tam swoje przeznaczenie.
Tylko teraz zamiast zastanawiać się nad swoim przeznaczeniem i tego co powinno się robić w życiu. W końcu jakiś cel, który może okazać się przyjemny i przydatny dla innych. Teraz znalazł się on na polu treningowym, w sumie nie sprawiało ono najlepszego wrażenia. Najwidoczniej ktoś regularnie z niego korzystał. Nawet w tym momencie miał drobne towarzystwo w postaci młodej dziewczyny o krwistych włosach, która wyróżniała się całkiem wśród innych mieszkańców wioski, gdzie dominował czarny kolor włosów. Najwidoczniej nie tylko on i niebiesko włosy posiadali dość nietypowe kolory włosów,
- Przepraszam, mógłbym skorzystać z pola? - zapytał się, w sumie nie będąc pewnym czy obcym można trenować w takich miejscach jak to. W końcu większość klanów posiadało swoje tajemnice i nie pozwalało obcym trenować w swoim towarzystwie by uniknąć ujawnienia jakieś wiedzy.
Dodatkowo dochodził do tego dość dziwny wygląd młodzieńca, raczej zazwyczaj nie można spotkać kogoś o jednym oku i dodatkowo fioletowych włosach, dodając do tego jego niecodzienne odzienie szarawą koszulę i czarne spodnie, które zazwyczaj dopełniał jeszcze płaszcz, lecz w tym momencie zostawił go w rękach pijanego towarzysza. Sama broń jaką dzierżył nie należał także do nazbyt normalnych. Dwie znacząco przerośnięte kosy, połączone ze sobą łańcuchem, posiadające do tego dodatkowe ostrza po przeciwnych stronach trzonków, a wiśnią na torcie w tym przypadku były kolce zaraz nad ostrzami, dokładnie pomiędzy nimi.
- Poza tym, nazywam się Akashi i tak, nie jestem stąd. - dodał, po dość krótkiej chwili. Chcąc wyjaśnić to, że nie jest stąd. W sumie sama dziewczyna mogła się zastanawiać czy nie jest on jednym z dość dziwniejszych mieszkańców wioski, którzy zazwyczaj stronią od ludzi, bądź większość swoje życia spędzają na misjach, szukając problemów i zarobku wszędzie gdzie tylko się da. Na pewno ostatnia część tutaj się zgadzała, lecz to nie miało najmniejsze znaczenia. W końcu młodzieniec cały czas utrzymywał przyjemny ton głosu i lekko się uśmiechał. By przypadkiem nie wystraszyć nieznajomej swoją osobą.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 24 sie 2019, o 21:49

Przytaknęła tylko, gdy Hayami powtórzył imię bruneta wraz z rodowym nazwiskiem. To i tak było tylko podsumowaniem i nie miało większego znaczenia. W końcu to tylko imię i nazwisko człowieka, który doprowadzał ją do szału, ale ostatecznie nie zrobił nic, czym trafiłby na czarną listę Sagi.
Aira - jej wspomnienie wywołało na ustach samuraja uśmiech, czego nie dało się nie zauważyć. Pamiętała jeszcze czas, gdy to jej własne imię działało w ten sposób na tego chłopaka. Czas, kiedy wypowiadał je z czułością nieraz większą, niż padające z ust Tensy "nee-chan". To jednak również należało już do przeszłości. Odeszło wieki temu, gasnąc niczym pozostawiona samej sobie świeca.
Żegnali się już właściwie, a ona, nie wiedzieć czemu, złożyła na jego policzku pocałunek. Na co liczyła? Czy w ogóle na cokolwiek liczyła? Akodo tylko lekko się zarumienił i tyle. Zapewnił jeszcze, że z pewnością znajdą okazję do ponownego spotkania, zaraz potem jednak poszedł w swoją stronę, a ona w swoją. Ani on się nie odwrócił, ani też ona. Rozstali się tak zwyczajnie, a jednak płomiennowłosa czuła, że coś zaprzepaściła.
- Baka... - mruknęła pod nosem, gdy po szatynie nie było już śladu, wzdychając ciężko. Co ona sobie właściwie myślała z tym buziakiem? Czy w ogóle pomyślała? Może rzeczywiście liczyła na jakąś większą reakcję niż chwilowy rumieniec, który i tak zaraz przykryła maska "typowego samuraja". Znów westchnęła dość ciężko.
Z zamyślenia wyrwało ją pytanie, które najwyraźniej było skierowane w jej stronę. Uniosła spojrzenie na przybysza i zastygła.
- Co? - wypaliła, dopiero po chwili pojmując sens pytania. Już chciała odpowiedzieć, kiedy nieznajomy się przedstawił, jednocześnie wyjaśniając, że jest nietutejszy. Saga zamrugała nieco zdezorientowana, gdy gdzieś z tyłu głowy usłyszała ciche "wampir".
Chcąc nie chcąc, przyjrzała się mężczyźnie uważniej. Krótkie, postrzępione włosy barwy fioletu, zamknięte lewe oko, do tego wyróżniające się dziwaczne kosy na plecach. Był postawny, dobrze zbudowany, w pewnym sensie nawet przystojny, choć nie takie myśli zaprzątały teraz jej głowę. Wygląd chłopaka był aż nazbyt znajomy, choć nigdy wcześniej go nie widziała. Do tego jego imię - Akashi. Gdzie ona już słyszała... Akaś. - usłyszała nagle głos siostry i odruchowo włożyła rękę do kieszeni, sięgając po notes. Zdała sobie też sprawę, że gapi się na niego, a wciąż nie odpowiedziała na zadane pytanie. Odchrząknęła.
- Pole jest ogólnodostępne, nie trzeba pytać o zgodę - stwierdziła trochę zachrypniętym głosem. - Jeśli więc chcesz potrenować, to droga wolna. Ja już skończyłam.
Ostatnią kwestię dodała, chcąc po prostu zapewnić przybysza, że nie będzie mu przeszkadzać. I już właściwie chciała iść dalej, kiedy uprzytomniła sobie, że zostawiła pod drzewem koszulę, a co za tym idzie - była na samym bezrękawniku, a na jasnej skórze ramion widać było cieniutkie białe pajęczynki. W sumie już od dawna ich nie ukrywała, mimo wszystko musiała wrócić po swoją własność. Zawróciła zatem, podchodząc do drzewa, przy którym do niedawna siedziała, zgarnęła z ziemi koszulę, otrzepała ją i przewiązała sobie w pasie. Było na tyle ciepło, że nie widziała sensu w zakładaniu dodatkowej warstwy materiału na ramiona. Znów sięgnęła po notatnik, zaraz potem spojrzała na Akashiego.
- Etto... będzie ci przeszkadzała moja obecność? - spytała trochę niepewnie. - Bo jeśli tak, to mogę sobie iść, nie ma problemu.
Coś podpowiadało jej, że ten Akashi to Akaś, o którym wspominała jej Tensa w Hanamurze. Musiała to tylko sprawdzić, ale najpierw wolała się upewnić. W końcu jasnowłosa zapisywała niemal wszystko w tym zeszyciku, w tym wydarzenia z Hanamury i związane z nimi przemyślenia. Jeśli rzeczywiście wszystkie jej przypuszczenia pokryją się z zapiskami fiołkowookiej, nie zostanie jej nic innego jak zapytać otwarcie, czy jest tym, kim sądziła, że jest. Tymczasem chciała po prostu przejrzeć notatki z tamtego okresu, nic więcej.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 642
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Akashi » 24 sie 2019, o 22:26

Postawa dziewczyny była co najmniej dziwna, w końcu nic nie mówiła z samego początku jedynie patrzyła się nieco dziwnym wzrokiem, który można odnieść wrażenie jakby przeszywał. Ciężko zazwyczaj było spotkać takie spojrzenia, zazwyczaj jednak one były przesiąknięte rządzą mordu i zniszczenia, a tego brakowało w młodej kobiecie.
O dziwo po, krótkiej chwili gdy jednooki tracił już nadzieje, że załapie jaki kol wiek kontakt, udało się! Rudowłosa się odezwała i powiedziała, że ten plac jest ogólnodostępny. Jednak na tym świecie istnieją przystępne miejsca do treningów. Gdzie nie trzeba szukać polan po lasach, tylko potrenować w cywilizowanych warunkach.
- Już się bałem, że Cię wystraszyłem i nie usłyszę twego głosu. Mam nadzieje, że nie wyglądam zbyt przerażająco. - powiedział, spokojnym, lekko radosnym głosem z gościnnym występem uśmiechu na ustach, który miał dodawać tej wypowiedzi milszego wydźwięku.
Przynajmniej miał już świadomość, że spokojnie mógł się zabrać za swój trening, który raczej nie należał do nazbyt skomplikowanych rzeczy, w końcu już nie raz podczas swoich walk przeprowadzał podobne manewry, przez co jego polepszenie nie powinno należeć do trudnych. Lekkie oddalenie się od nieznajomej powinno wystarczyć by nie zrobić jej krzywdy podczas zdejmowania broni z pleców, których rękojeści spoczęły w dłoniach. Po tym przyszedł czas na drobną rozgrzewkę, z zamachami bronią i prostymi rzutami przy użyciu kos, na niewielkie odległości. By wszystkie mięśnie po tym pracowały odpowiednio.
Tylko w trakcie przygotowań ponownie usłyszał głos dziewczyny, do której się odwrócił i się uśmiechnął.
- Oczywiście, że możesz zostać, nie będziesz mi w niczym przeszkadzać i jak chcesz. Możemy potrenować razem, oczywiście jeżeli byłbym przydatny w twoich treningach. - wypowiedział, zapewniając swoją rozmówczynie, że w niczym mu nie przeszkadza, co było najszczerszą prawdą jaką teraz mógł powiedzieć.
Lecz po tym wrócił do dalszej rozgrzewki, ściągając wcześniej swoją koszulę, szkoda byłoby ją pobrudzić, w przeciwieństwie do ciała, które nawet z otarciami zaraz wróci do normalności. Ubranie początkowo zostało zawieszone na kosach, które młodzieniec wbił w ziemię by przejść do właściwiej rozgrzewki ciała, poprzez proste ćwiczenia fizyczne jakimi były pompki, przysiady i skoki. Wszystko po to żeby starannie rozgrzać swoje ciało. Po tym jednak koszula poszła w dalszy ruch, będąc odrzuconą w bok w kierunku najbliższej trawy, a kosy zostały podjęte przez chłopaka jednym płynnym ruchem. Wszystko sprowadzało się do finalnej części treningu, gdzie młodzieniec starał się zarzucać swoją broń w powietrzu, by przy jej użyciu móc zaatakować z dystansu parę razy bez potrzeby ściągania broni. Nie należało to do najłatwiejszych czynności, biorąc pod uwagę rozmiar broni jaką władał chłopak o fioletowych włosach. Lecz po paru próbach nastał sukces, udało mu się poprawić swe zdolności, z których już korzystał i mógł je nazwać techniką walki, a nie tanią wadliwą zagrywką.
- Pochodzisz stąd, prawda? - zapytał się, chcąc jakoś poznać swoją tymczasową towarzyszkę, w końcu nieco tak dziwnie sterczeć w ciszy w trakcie udoskonalania swych zdolności. Także warto byłoby tutaj kogoś poznać, biorąc pod uwagę, że najbliższą przyszłość młodzieniec wiązał z tą osadą, a raczej z jej okolicami.
- Ja pochodzę z Ryuzaku No Taki. Lecz od dawna sporo podróżuję, a Sogen było pierwszą prowincją jaką odwiedziłem 6 lat temu. Po czym było Kyuzo, Shinrin i Hanamura. - dodał, po dość dłuższej chwili. Chcąc samemu powiedzieć coś więcej o sobie. W końcu nie był osobą niebezpieczną, przynajmniej w tej chwili nie posiadał żadnych fantazji mordu. Chyba samo Sogen działało na niego odrobinę uspokajająco.
- Jednak teraz chce zostać tutaj dłużej, odnaleźć swój cel. - wypowiedział na sam koniec, wbijając swoje kosy w ziemię, by na spokojnie móc porozmawiać z dziewczyną, bądź pomóc jej w treningach jeżeli ona wyrazi taką chęć, a do takiej pomocy kazeshini nie było potrzebne. Przypadkiem mogłoby wyrządzić jej krzywdę, a w razie czego do pomocy chłopak posłużył, się zwykłymi kunai'ami. Chociaż nimi miał pewność, że nie jest w stanie zranić w jakiś sposób dziewczyny, a w razie problemu szybko je odrzucić i złapać dziewczynę.

Spoiler: pokaż
Trening Techniki rangi C
Gairaishū Chikaku
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 26 sie 2019, o 14:06

Akashi. Akaś. Ten, o którym opowiadała jej Tensa. Ten, którego nazwała wampirem. Ale czy to rzeczywiście był on? Musiała się upewnić, lecz żeby to zrobić, musiała najpierw przestać się na niego gapić. I odpowiedzieć na pytanie. Odchrząknęła zatem, oznajmiając, iż pole treningowe jest ogólnodostępne. Słysząc komentarz fioletowowłosego, zamrugała nieco zdezorientowana. Czy wyglądał przerażająco?
- Nie, to nie tak, ja po prostu... - odruchowo zamachała rękoma, zaprzeczając, jakoby wygląd przybysza ją wystraszył. - Po prostu się zamyśliłam, przepraszam.
Cóż, dość krępująca sytuacja, ale co poradzić. Zaczesała więc palcami włosy do tyłu, a potem wróciła po zostawioną pod drzewem koszulę. Chłopak również nieco się zbliżył, zachował jednak pewien dystans, by przypadkiem nie ciągnąć płomiennowłosej w tryb swojego treningu. Saga nie chciała mu przeszkadzać, mimo wszystko chciała się upewnić, że ów człowiek jest, bądź nie, tym Akasiem opisanym w notatniku siostry, zapytała więc, czy ma on coś przeciwko jej obecności. Zaraz potem uśmiechnęła się lekko.
- Nie, nie trzeba. Jak wspomniałam, swój trening mam już za sobą, ale dziękuję - odpowiedziała gładko, a gdy Akashi zabrał się za to, co tam akurat miał w planie, ona sięgnęła po notes i rozsiadła się pod drzewem, wertując kartki w poszukiwaniu odpowiedniego fragmentu.
W notatkach zapisanych przez fiołkowooką w Hanamurze było kilka informacji o taktyce na walki turniejowe, to jednak jej nie interesowało. W końcu jednak znalazła wzmiankę o "wampirze" i wczytała się dokładnie w opis. Jedno oko przewiązane bandażem, podobno stracił je w dzieciństwie, fioletowe włosy, zupełna niewrażliwość na spożywany alkohol... Według zapisków Tensy Akashi brał udział w turnieju, choć chyba nie poszło mu zbyt dobrze. Nie żeby jakoś specjalnie się tym przejął. Późniejsze notatki na jego temat stały się bardziej chaotyczne, zawierały bowiem serię odczuć. I choć z treści poniekąd wynikało, że między Akasiem a jasnowłosą do czegoś doszło, że mu uległa, opis wskazywał na to, że mężczyzna prawdopodobnie na oczach dziewczyny popełnił samobójstwo, wkładając palce w pozostały po straconym oku oczodół. Mimo wszystko Saga znalazła późniejszą wzmiankę, jakoby jednak nie umarł, stąd zresztą wzięło się określenie "wampir". No i oczywiście z wcześniejszej wzmianki o krwi, co w notatkach było opisane dosyć niejasno. Studiując wieczorami zapiski siostry, stalowooka czasem nie potrafiła z danego fragmentu wyciągnąć jasnych wniosków. Tekst był nieraz tak zawiły, tak chaotyczny, że bardziej przywodził na myśl jakiś szyfr niż rzeczywistą relację. Takie jednak były przemyślenia Tensy i co do tego nie było wątpliwości.
- Tak, Kotei to mój dom - odpowiedziała, gdy Akashi zwrócił się bezpośrednio do niej, jednocześnie zamykając notatnik. - Spędziłam tu znaczną większość życia.
Oczywiście wysłuchała jego kolejnych słów, notując w głowie pochodzenie, a także skłonność do podróży swojego rozmówcy. Wiedziała, gdzie znajduje się Ryuzaku, w końcu była to prowincja sąsiadująca z Sogen, podobnie jak Shinrin, nie miała jednak pojęcia, w którym kierunku miałoby być Kyuzo. Na wzmiankę o Hanamurze miała wrażenie, że jej serce zaraz wyrwie się zza żebrowych krat, tak mocno biło. Kolejna rzecz wskazująca na powiązanie tego mężczyzny z wampirycznym Akasiem. Była już prawie pewna, że to właśnie on, ale żeby rozwiać wszelkie wątpliwości, musiała spytać otwarcie. Wstała zatem, zaciskając palce na małym zeszyciku, i podeszła do jednookiego. Stała przed nim przez chwilę, zbierając myśli, a potem przełknęła ślinę. Jeśli nie zada pytania, nigdy się nie dowie.
- Etto... - zaczęła trochę niepewnie, starając się przekonać własny język do współpracy. Kolejne słowa zaś wypływały z jej ust w niejakim pośpiechu, jakby bała się, że w którymś momencie po prostu zabraknie jej głosu. - Wspominałeś o Hanamurze... Czy byłeś tam wiosną trzy lata temu? Brałeś udział w tamtejszym turnieju? Spotkałeś tam dziewczynę o krótko ściętych, jasnych włosach i fiołkowych oczach? Tak wyglądała.
Szybkim ruchem podstawiła mu pod nos otwarty notatnik. Na jednej stronie narysowany był portret Tensy, bardzo dokładny, z wieloma detalami, na drugiej zaś kilka kresek i krzywych, które w założeniu miały zapewne coś przedstawiać, ostatecznie jednak tworzyły zwykłe, dziecięce gryzmoły. Saga stała tak z wyciągniętym przed siebie zeszycikiem, oczekując odpowiedzi. Spodziewała się dosłownie wszystkiego, od potwierdzenia po zaprzeczenie, mimo wszystko musiała wiedzieć. Czy Tensa zdradziła ją właśnie z tym człowiekiem? Czy rzeczywiście łączyło ich coś więcej, czy też był to przelotny epizod, próba zainicjowania życia, w którym płomiennowłosa nie miała być obecna? Nie miała pojęcia, mimo wszystko musiała poznać prawdę. Choćby ta prawda miała wbić w jej serce kolejną lodową drzazgę. To przecież i tak nie miało już większego znaczenia, w końcu Tensa już nigdy nie wróci, mimo to ta sprawa nie dawała jej spokoju. Po prostu.
Ostatnio edytowano 28 sie 2019, o 15:17 przez Sagisa, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 642
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Akashi » 26 sie 2019, o 16:41

Trening został zakończony pozytywnie. Więcej pracować jak na ten moment nie trzeba, chociaż gdyby to miejsce było bardziej przystosowane do bardziej destrukcyjnych technik. Wtedy sama praca byłaby przez młodzieńca kontynuowana, tylko problemem było miasto w jakim się znajdował.
Przynajmniej zamiast tego mógł sobie z kimś pogadać i nie martwić się o to jak przyjdzie mu spędzić najbliższy czas, chociaż sama dziewczyna przez większość czasu wydawała się bardziej w innym miejscu, to koniec końców postanowiła coś powiedzieć i od razu całkiem sporo, dodatkowo zaczynając temat Hanamaru podając dość dokładne informacje. Było to bardzo zaskakujące, a zarazem niepokojące. Może przez to, że upływ czasu nie miał aż tak wielkiego znaczenia dla młodzieńca jak tej dziewczyny tutaj.
- Tak, brałem udział w tamtejszym turnieju. Lecz sam nie spodziewałem się mojego udziału. - odparł, dość krótko. Potwierdzając pierwsze pytania. Co do jego pobytu w Hanamurze trzy lata temu.
- Jednak nie byłem świadom, że było to tak dawno. Czas nie jest mym przyjacielem. - powiedział po chwili, z lekkim zakłopotaniem przyglądając się chyba portretowi jakiejś dziwnej dziewczyny. Jednak jej rysopis wydawał się jakoś znajomy. Nawet całkiem bardzo, po czym chłopak lekko się zaczerwienił.
- Kwiat szukający zapomnienia... Tak kojarzę ją, nazywa się Tensa? Prawda? - zapytał się, nie będąc w sumie pewnym czemu jakaś inna dziewczyna pyta się ją o niewiastę sprzed trzech lat, z którą nic go nie łączyło.
- Jednak nie rozumiem czemu mnie o nią pytasz. Może usiądziemy i pogadamy na spokojnie. - zaproponował, wskazując drzewo pod którym wcześniej siedziała nieznajoma. Sam jednooki czuł się lekko zaniepokojony całą sytuacją. Jednak wolał teraz nie odchodzić, w końcu mogło by to spowodować, że ta rudowłosa zaczęła by go śledzić.
- Tylko zanim będziesz pytać dalej. Wolałbym wiedzieć z kim mam przyjemność, inaczej nic Ci nie powiem. - dodał, siadając powoli na trawie. By tam zaczekać na dziewczynę. W sumie to miejsce nie było zbyt idealne do rozmów, a szukanie lepszego byłoby raczej za bardzo uciążliwe dla tej dwójki. Biorąc pod uwagę, że przez większość czasu dziewczyna była w swoim świecie rozmyślań.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 28 sie 2019, o 15:16

Hanamura wiązała się z dość przykrymi wspomnieniami, mimo wszystko Sagisa czuła, że żeby móc na spokojnie ruszyć naprzód, musi pozamykać wszystkie wątki z przeszłości. A ten człowiek zdawał się być jednym z elementów takiego wątku. Gdyby tylko głos współpracował z myślami, może nie zaczęłaby od takiego potoku słów, z czego większość to pytania. Ale cóż, mówi się trudno.
Okazało się, że Akashi rzeczywiście był wtedy na wyspach i brał udział w turnieju. Sam twierdził również, że nie spodziewał się własnej obecności na arenie, ani nie zorientował się, że czas zdążył już przemierzyć aż trzy lata. Mężczyzna przyglądał się podstawionemu mu pod nos portretowi, jakby szukając w pamięci wizerunku dziewczyny na nim przedstawionej. Płomiennowłosa zauważyła oczywiście nagły rumieniec na jego policzkach, gdy jednak znów się z jego ust padły kolejne trzy słowa... spuściła wzrok, a ramię z notesem opadło samoczynnie.
- Kwiat szukający zapomnienia... - powtórzyła tępo, zaraz przygryzając wargę. Czuła, jakby w jej gardle stanęła nagle wielka gula, której nie dało się przełknąć. Zapomnienie... tego właśnie szukała jasnowłosa w ramionach mężczyzny. I w tym momencie pożałowała, że w ogóle zapytała. Lepiej byłoby chyba, gdyby nie wiedziała. Tak jak fiołkowooka nie wiedziała, że nie łączą ich żadne więzy krwi, mimo że zawsze traktowały się jak siostry.
Akashi dopytywał o przyczynę tych pytań, jej powiązania z Tensą, proponując, by usiedli i spokojnie porozmawiali. Czy chciała rozmawiać? Czy to miało jeszcze jakiekolwiek znaczenie? Obróciła się na pięcie i podeszła do drzewa, siadając następnie koło niego. Nie patrzyła na jednookiego, wzrok miała utkwiony w ściskanym w ręku zeszyciku. Siedziała tak chwilę w ciszy, aż wreszcie zdecydowała się odezwać. Musiała w kończu coś powiedzieć, prawda?
- Jestem Sagisa, a Tensa... była moją siostrą... przynajmniej w pewnym sensie - zaczęła trochę niepewnie. - Zginęła drugiego dnia festiwalu, dzień po tym, jak zabrałeś ją do hotelu i...
...znaleźliście zapomnienie - podpowiadały jej własne myśli, choć słowa te nie chciały przejść jej przez gardło. Nie mogła, po prostu nie mogła. Tego było dla niej zbyt wiele. Wstała gwałtownie, odwracając się plecami do rozmówcy, wolną dłonią otarła zalążki łez cisnące się jej do oczu.
- Przepraszam, nie powinnam była w ogóle pytać. To nie moja sprawa. Lepiej już pójdę.
Pospiesznie wypowiedziane słowa miały w teorii zakończyć rozmowę. Dziewczyna ruszyła przed siebie, zagryzając jednocześnie wargę. Czuła łzy cisnące się do oczu, to nie było jednak odpowiednie miejsce i czas. Mimo wszystko wzrok zaczął jej się rozmazywać, nie potrafiła pohamować drżenia ramion, a na domiar wszystkiego notatnik wysunął jej się z palców, upadając na trawę. Zatrzymała się na moment i przykucnęła, by go podnieść, chcąc zaraz wstać i iść dalej, nie mogła jednak. Emocje wzięły górę, a ona po prostu zaczęła płakać. Dlaczego nie może po prostu zapomnieć i ruszyć przed siebie? No dlaczego?!
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 642
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Akashi » 28 sie 2019, o 15:49

Zginęła? Nie było to najmilsze stwierdzenie jakiego mógł się dowiedzieć. Teraz jednak miał świadomość tego czemu ta dziewczyna się tak o to wypytywała. Jednak sam chłopak nie potrafił zbyt wiele jej powiedzieć na ten temat. Chociaż po chwili uświadomił sobie to co dalej chciała powiedzieć rudowłosa.
- Zaraz! Czekaj. Między nami do niczego nie doszło wtedy w hotelu. Było blisko, ale nie doszło do tego. Ona uciekła z pokoju po tym jak się zabiłem. - powiedział, na początku wyjaśniając najważniejsze jak dla niego nieporozumienie.
- Jednak przykro jest mi z powodu śmierci twojej siostry, nie wiedziałem. - dodał po chwili, nieco smutniejszym tonem. Chcąc już bardziej emocjonalnie do tego podejść. Przy okazji chcąc powiedzieć coś więcej zapłakanej już dziewczynie.
- Wiesz, ja też mam siostrę. Młodszą, zawsze starałem się ją chronić i raz prawie przez to zginąłem. Lecz wtedy otrzymałem drugie życie, w gniewie zabijając swoje ojca. Miałem wtedy tylko dziewięć lat i nie byłem w stanie jej odnaleźć. Przez ten czas stałem się nieśmiertelny, oddając życia innych by przedłużyć swoje własne. Jednak nie zrobiłem nic złego Tensie, jeżeli o to chcesz mnie oskarżyć. - powiedział, przerywając na chwilę, by podnieść się spod drzewa i podejść do dziewczyny by lekko ją objąć.
- Nie wiem co się wtedy później tam stało, ale mogę powiedzieć, że Ona na pewno nie chce byś była smutna. Wolałaby oglądać twój uśmiech i jak szczęśliwa idziesz przez życie. - dodał, starając się jakoś pocieszyć Sagisę w sposób nawet nie zrozumiały dla samego siebie. W końcu sam sobie nie potrafił wybaczyć tego kim się stał.
- Wiem, że to jest dla Ciebie trudne. Dlatego nie będę Cię męczył bardziej. Jednak jeżeli będziesz chciała kiedyś porozmawiać znajdziesz mnie raczej na murze. Chce tam odpokutować za wszystkie zbrodnie jakie wyrządziłem by móc spojrzeć swojej siostrze w oczy. - powiedział na sam koniec, po czym odsunął się od dziewczyny. Na razie nigdzie nie idąc, czekając na jej ostatnią reakcje. Chcąc w razie czego jej pomóc w zaistniałych problemach. W sumie samemu teraz czuł się bezsilnie w stosunku do całego świata, mimo braku okazanych emocji, których zbytnio nie potrafił wyrażać.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 29 sie 2019, o 21:30

Nie potrafiła powiedzieć tego na głos, choć myśli same dopowiedziały to, co nie poszło w eter. Akashi nazwał jej siostrę "kwiatem szukającym zapomnienia", rumieniąc się przy tym, nie było zatem wątpliwości w kwestii ukrytego znaczenia tegoż sformułowania. Mimo wszystko świadomość, że człowiek siedzący obok miał dla siebie jej ukochaną, była zaiste bolesna i Saga nie potrafiła powstrzymać własnej reakcji. Chciała się ewakuować, schować gdzieś przed światem, zamknąć serce w lodowej skorupie, lecz nie umiała. Nie w przypadku, gdy sprawa dotyczyła uczuć łączących ją z Tensą. Ten jeden temat sprawiał, że na wierzch wychodziła cała gama skrywanych pod maską zobojętnienia emocji.
Wołał za nią, próbował coś wyjaśnić, jakby sprostować, ona jednak nie słuchała zbyt uważnie. Miała w głowie za duży natłok myśli, sprzecznych myśli. Tensa sama jej się przyznała, że ją zdradziła, że chciała odejść na zawsze, zostawiając ją pod opieką Hayamiego. Jak zwykle w tamtym czasie wszyscy robili wszystko bez jej udziału, bez konsultacji czy czegokolwiek. Zarówno siostra jak i przyjaciel podejmowali za nią decyzje, uznając, że to czy tamto będzie dla niej najlepsze. Wiadomo, jak się to skończyło. Jasnowłosa wylądowała w drewnianej skrzyni, zaś samuraj... No właśnie.
Akashi opowiadał coś o swojej siostrze, której szukał przez wiele lat, o nieśmiertelności, która poniekąd stała się jego przekleństwem. Mimo wszystko zarzekał się, że nie skrzywdził fiołkowookiej, że to nie on przyczynił się do jej śmierci. Saga tylko potrząsnęła głową, starając się jakoś opanować, gdy jednak mężczyzna stwierdził, że Tensa nie chciałaby widzieć u niej smutku, nie mogła już milczeć.
- To wszystko przez nią! Gdyby nie przeciążyła ramienia, nie poszła do tej głupiej łaźni, to wciąż by żyła! - zawołała z wyraźnym bólem w głosie, zupełnie już ignorując łzy zalewające jej oczy. - Najpierw mnie zostawiła, bo myślała, że tak będzie najlepiej, a potem targnęła się na własne życie, nie mogąc znieść myśli, że będzie z dala ode mnie! Ledwo ją odratowaliśmy i obiecała, że wrócimy razem do domu! A potem... tak po prostu...
Nie wiedziała właściwie, dlaczego mówi to wszystko, czemu po raz kolejny wykrzykuje światu to, co dławi jej serce od trzech lat. Przecież właściwie nie znała tego chłopaka, on zaś ledwo znał jasnowłosą. Przyczyna jednak nie miała żadnego znaczenia, tak jak bez znaczenia była cała reszta. Myśli Sagisy były niczym rwąca rzeka wybijająca się z koryta, jakie stanowiły jej usta i głos. Tak jak szalejące fale, tak i słowa wypływały z niej gęstym potokiem. Bez przyczyny, bez świadomości konsekwencji, bez większego sensu. Rzeka właśnie przełamywała tamę milczenia.
- Jeśli Tensa tak bardzo chce, żebym była szczęśliwa, to czemu mnie zostawiła?! - ciągnęła rozgorączkowana, stając tuż przed fioletowowłosym, uderzając lekko pięścią w jego klatkę piersiową. - Dlaczego nie daje mi o sobie zapomnieć?! Dlaczego wciąż wraca i rani ze zdwojoną siłą? Czemu wciąż budzę się w nocy, uświadamiając sobie, że nie ma jej obok, że to było tylko senne złudzenie? Dlaczego wciąż ściąga mnie ku przeszłości, nie pozwalając ruszyć naprzód? No dlaczego?!
Pięść uderzała w klatkę piersiową przy każdym pytaniu, zaś przy ostatnim palce dziewczyny pochwyciły materiał szarej koszuli, a ona oparła głowę na torsie chłopaka. Zagryzała wargę, starając się pohamować szloch, na nic się to jednak zdawało, co wyraźnie widać było po drżeniu ramion. Płakała, pozwalając skumulowanym wewnątrz emocjom ulecieć gdzieś daleko w nadziei, że to przyniesie ulgę. Że w końcu ciągnący się od trzech lat koszmar utraty ukochanej w końcu się skończy, a ona wreszcie będzie mogła ruszyć naprzód.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 642
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Akashi » 30 sie 2019, o 09:38

Zrozumienie śmierci osoby bliskiej było trudne, zwłaszcza gdy straciło się ją w dość nietypowych okolicznościach, którymi było samobójstwo. Lecz tutaj najważniejsza nie była już Tensa, tylko Sagisa, która cierpiała przez jej śmierć.
- Ona ciągle jest, w końcu pamiętasz o niej, prawda? - zapytał się dość, krótko na sam początek na chwilę przerywając swoją wypowiedź by objąć dziewczynę. Kładąc jedną dłoń na jej głowie, a drugą na wysokości łopatek.
- Wróciła tutaj razem z Tobą, tak samo jest non stop przy Tobie, w twoim sercu i pamięci. - dodał, lekko się uśmiechając starając się jakoś pocieszyć rudowłosą. W dość prymitywny i chyba niezbyt dobry sposób dla kogoś takiego jak on. Lecz nawet taki człowiek jak on nie mógłby patrzeć obojętnie na cierpienie i smutek dziewczyny. Dlatego lepiej coś zrobić i starać się jej pomóc. Tutaj już nie musiał więcej mówić, słowa zbyt wiele by już nie dały. Tylko spokojnie czekał aż dziewczyna się wypłacze. By po tym pomóc otrzeć jej łzy i uśmiechnąć się do niej, a po tym zadać proste pytanie.
- Co byś chciała osiągnąć? - zapytał się, krótko, bez niepotrzebnych słów. W końcu odpowiedź raczej wydawała się prosta nawet dla niego, a on sam za wiele tutaj nie mógł dodać, w końcu wszystko zależało od dziewczyny. Nie mógł jej zmusić do zapomnienia, czy też pogodzenia się z przeszłością. Sama musiała do tego dojść, przez co łatwiej będzie jej to znieść.
- Ja nie mogę za Ciebie decydować. Jednak jeżeli będziesz potrzebować pomocy, zawsze Ci jej udzielę jeżeli będę obok, a jak na razie nie planuje opuszczać Sogen. - powiedział na sam koniec, czekając już spokojnie na decyzje dziewczyny, jeżeli tego potrzebowała nadal ją obejmując i delikatnie tuląc. W końcu ona sama wie najlepiej co jest dla niej dobre i jest raczej w stanie podjąć takie decyzje sama, bez ingerencji trzecich osób, które nie widzą co ona dokładnie czuje i przeżywa.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 30 sie 2019, o 21:12

Dała upust uczuciom, pozwalając, by słowa po prostu płynęły. Czuła, że musi to z siebie wyrzucić, póki jeszcze jej nie rozsadziło. Zbyt długo kumulowała w sobie to wszystko, skrywając emocje pod maską zobojętnienia. Akashi miał rację - Saga wciąż pamiętała, ale to sprawiało, iż wciąż powracał ból straty. Świadomość, że utraciła ją na zawsze, nie była czymś, z czym łatwo się pogodzić. Nie było to też coś, co łatwo zrozumieć, jeśli nie ma się świadomości więzi łączącej obie dziewczyny. A o tym raczej jednooki nie miał pojęcia.
Płakała, czując okalające ją ramiona mężczyzny, ale nie przeszkadzało jej to. Zdawała sobie sprawę, że w takiej sytuacji chce on po prostu wesprzeć płomiennowłosą i nie ma w tym żadnego podtekstu. Powoli przestawała ronić łzy, które zaczęły po prostu wysychać na jej policzkach, wciąż jednak nie odrywała głowy od męskiego torsu, tylko od czasu do czasu pociągając nosem. Przynajmniej do momentu, aż nie padło to newralgiczne pytanie. Odsunęła się nieco, ocierając oczy z łez, a następnie uniosła nieco zmęczone spojrzenie na twarz rozmówcy.
- Chcę... chronić synka, moją ostatnią iskierkę szczęścia - wyszeptała, a na wspomnienie małego brunecika jej usta uniosły się w chwilowym uśmiechu. - Chcę, żeby wyrósł na porządnego mężczyznę, by moje wychowanie przeważyło nad genami ojca. By jego stryj przestał mnie nachodzić i po prostu dał nam spokój.
Przy wzmiance tego ostatniego skrzywiła się lekko, odwracając spojrzenie, zaraz potem zaś westchnęła. Po co właściwie zwierzała się temu chłopakowi? Ani on nie znał jej, ani ona jego. Może lepiej by było, gdyby po prostu sobie poszła. Mimo wszystko on oferował pomoc, co nie było rzeczą codzienną.
- Ledwo się znamy, a ty chcesz mi ot tak pomagać? - spytała lekko wątpiącym tonem. Wysunęła się z objęć mężczyzny, odwracając się i schylając po upuszczony notes. - Wiesz o mnie tyle, że jestem siostrą Tensy, ja mam o tobie szczątkowe informacje z jej notatek, ale to zaledwie ułamek wiedzy. Nie rzucam zaufaniem do ludzi na prawo i lewo, zdążyłam się na tym przejechać.
Na wspomnienie Motoko i zdradzonego zaufania ż zacisnęła trzymany w ręku zeszycik. Nie była pewna, czy może zaufać Akashiemu, ale żeby się o tym przekonać, musiałaby po prostu lepiej go poznać. Tylko czy Saga tak właściwie chciała go poznać? Równie dobrze mógł kłamać, że między nim a jasnowłosą do niczego nie doszło. Cóż, zawsze istnieje ryzyko, prawda?
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 642
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Pole treningowe

Postprzez Akashi » 31 sie 2019, o 15:16

Dziecko? Cóż to była lekko zaskakująca odpowiedź, której chłopak się nie spodziewał, był lekko zaskoczony na wieść o jakimś dziecku. W końcu sama dziewczyna wyglądała bardzo młodo, zbyt młodo jak na matkę mimo paru ran, które posiadał każdy shinobi.
- Brawo. - powiedział cicho, z uśmiechem na ustach, kładąc dłoń na głowie dziewczyny by lekko ją pogłaskać. W końcu miała powód do życia, a nie coś do zamartwiania się po śmierci swojej siostry, co i tak nie sprawi, że jakimś magicznym sposobem ona ożyje, z takiej wędrówki nie było już powrotu i wiedział to każdy, kto chociaż raz na swoje oczy zobaczył śmierć.
Teraz jednak przyszła pora na wyjaśnienia czemu chce pomóc dziewczynie. W końcu raczej nie było to zbyt normalne by chcieć pomagać jakiej obcej dziewczynie.
- W sumie... Sam nie wiem. Nie byłbym w stanie teraz odejść i zostawić dziewczyny, która przed chwilą wypłakiwała mi się w koszulę. I skoro widziałem Cię już płaczącą, chciałbym teraz zobaczyć Cię z uśmiechem. - odparł z uśmiechem. By po chwili lekko się zawstydzić, na dobrą sprawę uświadamiając sobie co powiedział i jak mogło to zostać odebrane.
- Ja, nie miałem nic złego na myśli. A co do zaufania, jakoś można to wyrobić. Jak na razie, może pozwolisz mi się jakoś zrewanżować za twój płacz? - dodał po chwili, pytając się w sumie samemu nie wiedząc czemu. W końcu to coraz bardziej brnęło w jedną stronę, z której nie było raczej ucieczki.
- Może jakaś kolacja, o ile nie będzie to przeszkadzało Tobie ani twojemu mężowi. - wypowiedział, na sam koniec. Proponując małą kolację. W końcu zbliżała się już powoli późna pora i za jakiś czas będzie się można zastanowić nad czymś takim.
- Chyba, że chcesz iść gdzie indziej. To pole raczej nie jest najlepszym miejscem do prowadzenia rozmów. - powiedział z uśmiechem. Chcąc jakoś to wszystko poprawić. Tak by to wszystko nie wyglądało jakoś dziwnie czy też podejrzenia dla jeszcze obcej dziewczyny. W końcu jednooki nie chce jej zrobić żadnej krzywdy.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Pole treningowe

Postprzez Sagisa » 2 wrz 2019, o 15:26

Czego pragnęła? Bezpieczeństwa dla syna i względnego spokoju, również duchowego, który utrudniały wciąż nawracające sny z Tensą. Na nie jednak nie mogła poradzić, należało więc się skupić na priorytetach, a takowym był Ryujin. Nieco się skuliła, czując dłoń na włosach, nie spodziewała się bowiem takiego ruchu ze strony Akashiego. W sumie... to było nawet całkiem przyjemne, jakby na to spojrzeć z nieco innej perspektywy. Chłopak nie tylko ją pocieszał, ale starał się też nieco poprawić jej nastrój.
Wciąż jednak nie wiedziała, dlaczego właściwie chciał jej pomagać. Nawet udzielona odpowiedź nie była jednoznaczna. Kiedy jednak w słowach jednookiego pojawiła się kwestia jej uśmiechu, płomiennowłosa uniosła nieco brew, by zaraz lekko się zaśmiać na tłumaczenie. Najwidoczniej dopiero po ich wypowiedzeniu zorientował się, jak mogły zostać odebrane, zapewnił jednak, że nie miał na myśli nic złego. W kwestii zaufania wychodził z podobnego założenia - zdobywa się je z czasem. A nie ma lepszego początku niż rozmowa, prawda?
Akashi zaproponował w ramach rekompensaty za jej łzy kolację, zaznaczając przy okazji, że ustosunkuje się do ewentualnego sprzeciwu jej lub... jej małżonka. Saga odruchowo zaśmiała się pod nosem.
- Nie mam męża, nigdy nie miałam - sprostowała z lekkim rozbawieniem. - W sumie... Ryujin nie był planowanym dzieckiem, a jego ojciec... cóż, zginął przed narodzinami.
Wzruszyła ramionami, jakby ta informacja znaczyła dla niej tyle, co przypalona zupa. Cóż, zdarza się, trzeba z tym żyć, a nie się przejmować. Nie chciała wspominać o gwałcie, bo było to mało istotne z perspektywy czasu. Kochała synka ponad wszystko, czy więc ważne było, w jaki sposób zapoczątkowano jego życie? Nie.
- Do pory kolacji zostało jeszcze trochę czasu - stwierdziła po chwili namysłu i jak gdyby nigdy nic ruszyła wolnym krokiem gdzieś przed siebie - i w sumie nie mam nic przeciwko. O ile zgodzisz się na domowy posiłek w towarzystwie lekko zasmarkanego chłopczyka i jego babci. Względnie też dziadka, o ile zdąży wrócić z misji. Co ty na to?
Akashi zaproponował kolację w ramach rekompensaty, a ona? Ona właśnie zapraszała go na posiłek do własnego domu. Czy było to rozsądne? Zważywszy, że dopiero co go poznała - zapewne nie. I w innych okolicznościach zgodziłaby się na wypad do jakiejś karczmy, typowe spotkanie w miejscu publicznym. Musiała jednak wziąć poprawkę na Ryujina, w końcu sprawowała nad nim opiekę. Drugą kwestią było jego przeziębienie. Musiała się zatem upewnić, że jego stan się nie pogorszył, a wręcz przeciwnie - polepszył.

[z/t] x2 -> home, sweet home~~
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 642
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość