Pole treningowe

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 17 gru 2017, o 21:59

Cichy szept, dwa słowa, przeradzające się w okrzyk pełen buntu, bezsilności. Próba zaklęcia rzeczywistości, pozbycia się nienawiści powstałej z troski. Słowa zadające ból dwójce wojowników, ostrzejsze niż jakikolwiek miecz, zadający dotkliwsze rany niż najbardziej wymyślne kuglarskie mechanizmy. Potworność słów, waga, znaczenie. Coś czego wymówienie sprawiało taką trudność, nikt z bliskich nie był w stanie... dopiero samuraj odważył się na konfrontację z tym nie chcąc przyjąć do siebie smutnej prawdy. Przynajmniej takie było zdanie Tensy, tak pojmowała intencje Hayamiego. Jego głos pełny emocji wśród ciszy pola na którym odbyły się niezliczone treningi. Gniewny złotooki, mocny uścisk, współczucie i litość? Czy właśnie to wobec niej poczuł samuraj? Czy to chciał jej pokazać? Litość? Nie zasługiwała na nią, to ona była winna całego zła, gdyby nie jej odmowa, głupota, nieuwaga. Trzy cechy splecione w jedno trafiły na podatny grunt... a z niego wyrósł chwast, cierń raniący umysł, duszę i ciało, którego kolce od miesięcy nie dawały się wyplenić.
Twardy męski głos, niczym rozkaz i delikatny dotyk dłoni ścierający zapomnianą łzę... dowódca, prawdziwy dowódca. Nie taki który pośle na śmierć tysiące ludzi, jednym słowem "naprzód", lecz ten który na szpicy oddziału uderzy na wroga z okrzykiem "za mną" napełniając serca nadzieją. Taki był, samuraj i jego honor niczym diament, ważniejszy od życia, ważniejszy od... wszystkiego.
-Kai to podstawy szybko załapiesz, ale Suiton... - w zamyśleniu przeczesała dłonią włosy. -Wiesz kiedyś próbowałam, ale po za Katonem raczej marnie mi wychodziło z innymi naturami, ale dalej mam notatki, no i pamiętam teorię. - powiedziała wesołością maskując wciąż pozostające w niej resztki smutku. -Wiesz, że właśnie zaprosiłeś kobietę na zakupy? Kobietę która dawno na nich nie była? - zaśmiała się. -Nawet nie wiesz jak długą mam listę. A co do noclegu, to naprawdę nam pomoże, jak tylko jeszcze raz spróbujesz powiedzieć, że nie skorzystasz, to palnę cię mocniej niż przy akcji z tygrysem. - uśmiechnęła się do wspomnień, tak zawsze był niesforny, ale teraz? Jak to miał szukać noclegu, przecież miał tutaj przyjaciół, dla których był jak rodzina... chociaż ostatnio nawet mimo tego jak dawno go tu nie było płomiennowłosej mógł być on bliższy niż Rin, może przy nim poczułaby się bezpieczna. Może on przywróciłby jej uśmiech?
"Więc też ją kochasz?", na dźwięk tych słów uśmiechnęła się pod nosem. Domysły okazały się prawdziwe, a przyjaciel stał się rywalem, kimś z kim walczyć będzie miała o serce ukochanej? Sytuacja stawała się coraz dziwniejsza, jednak nie miała zamiaru się poddawać. Wszystko jest w rękach stalowookiej... chociaż przez chwilę przez myśl przeszło jej życie w trójkącie, zaczerwieniła się... to było niestosowne... ale ciekawiło ją, pociągało. Hayami ustawił się w pozycji obronnej, a białowłosej nie pozostawało niż więcej niż zacząć wykład.
-Na nic ci garda samuraju, tutaj do walki stanie twój umysł. - zaczęła mówić tonem jakim kiedyś pouczała go, aby nie robił głupot. -Możesz odłożyć swą Yari, w tej chwili będzie ci tylko zawadzać. - w jej oczach zabłysną szkarłat sharingana, a dłonie uformowały się w pieczęć barana. -Hayami, ten symbol, a dokładniej jedna z pieczęci, jest jedną z dwóch składowych wszystkich technik. Są w pewnym sensie symbolem, ale jednocześnie czymś co pozwala jej przyjąć materialną formę, w tym przypadku musisz uformować je w pieczęć barana, lepiej zapamiętaj, jest dość przydatna. - przez chwilę jeszcze demonstrowała samurajowi jak wyglądać powinien owy symbol. -Iluzje, z którymi masz się zmierzyć, w głównej mierze polegają na zakłóceniu obiegu chakry w mózgu co sprawia, że zmysły zaczynają cię oszukiwać. Pewnie wiesz jak kontrolować chakrę, ale mimo wszystko musisz wiedzieć coś innego. W momencie złożenia pieczęci musisz zatrzymać obieg chakry, tak, aby ta nie docierała do mózgu, w teorii powinno to uwolnić Cię z iluzji, przynajmniej dopóki nie trafisz na kogoś znacznie silniejszego. - skończyła wykład, a jej twarz przybrała wyraz mówiący nie wiele więcej niż, jeśli ci się nie uda zginiesz. -Niezależnie od tego jak będzie ci szło nie przerwę iluzji, nie wiem jak twoje ciało na nią zareaguje, ale możesz poczuć ogromny ból, będziesz zdany na siebie, gotów? - pokrótce wyjaśniła. Jej dłonie w ułamkach sekund zawiązały kilka pieczęci, a samuraj mógł zauważyć jak na niebie pojawia się ogromna kula ognia mknąca prosto na niego. Tensa w tym czasie wyjęła notatnik i zaczęła czytać, co jakiś czas sharinganem sprawdzając jak układa się chakra ciele dzielnego samuraja. W końcu musiała badać postępy... no i nieco blefowała, gdyby ten miał zwijać się z bólu miała zamiar zaprzestać swoich działań...

Spoiler: pokaż
Kc C: 107% -4% - 15% = 88%


Nazwa
Sharingan: Ichi Tomoe

Pierwszy poziom rozwoju Sharingana. Od tej pory użytkownik może aktywować swoje Dōjutsu wedle woli. Co prawda na tej randze Kekkei Genkai jeszcze nie ma takiej mocy, o jakiej wielu by marzyło, ale przynajmniej niektóre bonusy klanowe otrzymuje się już teraz - jak chociażby widzenie chakry. Z czasem rzecz jasna Sharingan może ewoluować.

Możliwości
  • Widzenie chakry przeciwnika - brak takiej możliwości przez obiekty
  • Dostrzeganie obiektów niewidocznych gołym okiem - np. cienkie żyłki
  • Odróżnianie klonów od oryginału - Klony z rang E i D
  • Bonus atrybutów - wzrost percepcji o 10 punktów
  • Kopiowanie technik - Tylko techniki taijutsu i bukijutsu (w przypadku braku dziedziny męczą o wiele bardziej). Wykonywane dopiero po przeciwniku.

Wymagania
Przebudzenie, w przypadku misji minimum C, dziedzina klanowa D.

Koszt
E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)



Nazwa
Jigoku Koka no Jutsu

Pieczęci
Wąż → Tygrys → Małpa → Świnia → Koń → Baran

Zasięg
35 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Dość silna jak na ten poziom technika, wpływająca na zmysły wzroku, słuchu i dotyku. Po aktywacji techniki, pojawia się duża iluzja spadającej z nieba kuli ognia, mknącej z dużą szybkością w kierunku oponenta. Po chwili zaś pocisk "wybucha", zaś oponent ma wrażenie, że zaczyna płonąć. Widzi otaczający go płaszcz płomieni, słyszy szum ognia, a nawet czuje wysoką temperaturę - najczęściej wywołuje to panikę celu. W rzeczywistości zaś technika nie wywołuje żadnych obrażeń fizycznych. Jako że pieczęcie przypominają te do techniki Kuli Ognia, może to wprawić w konfuzję nawet użytkowników Katonu.
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Hayami Akodo » 18 gru 2017, o 00:16

Ogień.
Płomienie otaczają cię ze wszystkich stron, zamykając wszelkie drogi ucieczki. Złoto, które od zawsze było twoim kolorem, pomarańcz, czerwień, wszystko to rozlewa się jak oliwa po wzburzonych falach morza wylewana w dawnych latach przez marynarzy po twoim ciele, spopielając kolejne komórki, neurony, powodując przerażające cierpienia.
Wszystko, co znałeś i widziałeś, co do tej pory, ujrzałeś, rozpływa się w morzu bólu. W tym samym morzu, które cztery lata temu pożarło twojego ojca i jego zwłoki przy akompaniamencie bezgłośnego, zduszonego płaczu matki i krzyku, bolesnego krzyku braci, podczas kiedy ty milczałeś, pozwalając sobie jedynie na niemęskie łzy.
Nie należy ronić łez...
Czy na pewno? To jedyne, co ci wtedy zostało.
Ból był tak silny, ogień tak realistyczny i wyraźny, że Hayami na początku spanikował. Bez yari, którą odłożył na rozkaz Tensy chwilę wcześniej, był samotny, nagi, jakby odsłonięty na wszystko zło tego świata, które tak naiwnie mógł pochłaniać.
Co ona mu powiedziała? Wtedy, wiele epok temu - dla niego właśnie tak upływał czas?
Zatrzymać obieg chakry.
Dziwna pieczęć. Smukłe palce składające pewien kształt. Barana?
Ja jestem pasterzem, a oni są moimi owcami...
Czy ojciec też był owcą dla Sabaku? Dlatego dla nich zginął?
Skwierczenie płonącego mięsa. Skowyt bólu.

Upadł na kolana, dygocząc na całym ciele, próbując się skupić. Teraz i tak nie miało to już znaczenia.
Kolejny krzyk. Płonące dłonie, widok ognia na własnych paznokciach.

Wszystko nagle ucichło.

Chakra przybrała nagle ledwo materialny kształt mężczyzny. Tą samą twarz przeklętego Kaguyi Hayami widywał w swoich snach od czasu do czasu, by przypominała mu o hańbie, którą się okrył, nie uratowawszy ojca. Zmył ją, biorąc samemu udział w walkach, ale...
Jak śmiałeś pozwolić na śmierć swojego ojca, ty tchórzu?
Jak śmiałeś sprawić, by niegodny, podstępny wróg odciął mu głowę, tak znikąd, pospiesznie, w ferworze walki? Miałeś mu przecież służyć. Obiecałeś mu posłuszeństwo i wierną służbę. Sam czyściłeś jego miecz i zbroję przed wyjściem w bój, jak należy. Słuchałeś jego rozkazów.
A mimo to całe te cnoty posłuszeństwa, lojalności, synowska miłość i serce, które przyniosłeś w koszyku z ideałami na walkę, zawiodły.
Isami Akodo i tak zginął.
A ty na to pozwoliłeś.

Sczerniała skóra. Szarpiący ból. Płomienie wspinające się po ciele, sięgające łapczywie do głowy, do wszystkich zakamarków ciała...
Uderzył przed siebie wyimaginowaną yari. Coś się przerwało. Coś pękło.
Chakra, tak wzburzona, chaotyczna, niepewna, powróciła nagle do normy, przywołana do porządku, jak niegrzeczny uczeń w dojo pod wpływem karcących słów senseia.
Płomienie zniknęły. Ból znikł.
Był wolny, cały i zdrów.

-Więc tym jest potęga Uchihów-szepnął do siebie, poruszony. Teraz rozumiał wszystko...Wyprostował się. -Teraz twoja kolej. Chcę ujrzeć wodę, która niszczy ogień.

Technika:
Spoiler: pokaż

Nazwa
Kai

Pieczęci
Baran

Zasięg
Dowolny

Koszt
Brak

Dodatkowe
Na czas użycia dodaje 65 konsekwencji

Opis Kai to jedna z podstawowych technik shinobi, często niedoceniania - i niesłusznie. Jutsu to polega na chwilowym odcięciu dopływu chakry do mózgu, dzięki czemu jakiekolwiek impulsy - również te narzucone zewnętrznie - przestają działać. Efektem tego jest uwolnienie użytkownika z dużej ilości prostszych technik genjutsu. Niestety, te silniejsze dalej będą na nas oddziaływać i trzeba je dezaktywować innym sposobem.
Ostatnio edytowano 18 gru 2017, o 03:29 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 18 gru 2017, o 00:54

Trening: Kage Buyo
Ranga: C

W notatkach napotkała coś o czym kiedyś usłyszała. Do tej pory zdążyło zatrzeć się to już w jej pamięci, lecz teraz, gdy fakty na nowo zapłonęły w jej umyśle mogła zinterpretować je po raz kolejny. Człowiek którego moc nagle się zwiększa... musiało chodzić o aktywację jednej z bram. Technika której mimo częściowego przygotowania nie udało jej się powtórzyć, nawet przy licznych próbach. Wybicie przeciwnika w powietrze, nic trudnego, widziała to już na własne oczy, a i była w stanie powtórzyć. Drugim krokiem miało być wykorzystanie Kage buyo do pojawienia się za swym przeciwnikiem, co również nie należało do trudnych... jednak bandaże? Po chwili namysłu zrozumiała na czym tak naprawdę polegać miało oplątanie nimi przeciwnika. Najzwyczajniej w świecie chodziło o chakrę wydobywającą się z ciała podczas aktywacji bramy, a konkretniej o jej eksplozje. To dzięki wypuszczeniu ogromnej ilości niebieskiej energii tkanina wyrywała się i na myśl przywodziła żywą, samo pchnięcie jej wystarczało, aby opleść przeciwnika. Potem było już prosto obrót z przeciwnikiem i lot w dół. Oczywiście należało nadać mu odpowiednią rotacje, aby lądowanie nie było zbyt przyjemne. Odskoczyć nim samemu się oberwie, teraz widziała to jasno, wszystko wydawało się takie oczywiste...


Krzyk bólu wyrwał ją z zamyślenia, notatnik powrócił na swoje miejsce w torbie. Przed nią klęczał powalony samuraj, grymas bólu na jego twarzy, nieludzki dźwięki wydobywające się z gardła. Białowłosa zwalczyła w sobie chęć przerwania techniki, Hayami nie byłby z tego zadowolony. Był samurajem, wojownikiem, a przeciwnik z którym właśnie się mierzył istniał jedynie w jego głowie. Raniła swojego przyjaciela, sprawiała mu ból, złudny ogień trawił jego ciało. Łza, czarna łza w jej oku pozwala widzieć to dokładnie, jego układ chakry, zaburzenia były ogromne. Jednak nie dorównywało to spustoszeniu jakie w ciele Rin spowodował Tsuyoshi.
-Jak potężna musi być technika ojca? - zapytała samej siebie. Jednak nie to było teraz najważniejsze, dłonie Hayamiego uformowały pieczęć, jego usta wyszeptały słowa... był wolny.
-Albo szybko się uczysz, albo jestem dobrą nauczycielką. - zaśmiała się Tensa.
-Nie miej mi za złe tego bólu, uznałam, że w takich warunkach najszybciej uda ci się opanować Kai. - dodała po chwili jakby chcąc się usprawiedliwić.
-Woda która niszczy ogień? - rzuciła jakby w niebyt, w głowie odszukała wspomnień związanych z żywiołem Suitonu. Zeszyt który niemalże sekundę wcześniej spoczął w zeszycie znów poszedł w ruch.
-Wybacz, ale od tego nie jestem fachowcem, notatki się przydają. - w zadziornym geście wystawiła język i szybko odnalazła odpowiednią stronę. Złożyła kilka pieczęci i wzięła wdech. Wraz z wypuszczeniem powietrza sporych rozmiarów kula ognia przecięła pole i rozbiła się na mokrych drzewach topiąc po drodze śnieg.
-Techniki Suitonu często wymagają bliskości zbiornika wodnego. - wyjaśniła pokrótce. -Hayami spróbujemy z podstawą, techniką tworzącą mgłę. - ustawiła się w charakterystycznej dla tej techniki pozycji. -Niestety nie pokaże Ci jak to ma wyglądać, nigdy nie potrafiłam poradzić sobie z Suitonem. - jej mina przybrała smutny wyraz, a dłonie ułożyły się w kolejną pieczęć tym razem był to tygrys. -Ważne jest skupienie, musisz stale emitować z siebie chakrę. We własnym ciele musisz wytworzyć chakrę suitonu, tak jakbyś hmm... sprawił, że twoja chakra mięknie, staje się bardziej podatna przypomina wodę. Potem uwolnisz ją z siebie, nie powinno trwać to długo, dzięki utrzymywanej pieczęci zmieni się ona w mgłę. Kiedy ta się rozejdzie powinieneś móc normalnie się poruszać, ale nie wolno Ci zapomnieć o emisji chakry. - gdy skończyła przemawiać rozwiązała pieczęć i stanęła luźno. -Jeśli Ci się uda to stawiam obiad. - dodała z uśmiechem. Cały czas obserwowała go, w razie potrzeby starając się jakoś naprowadzić go na to co ma robić.

Spoiler: pokaż
KC: C 88% -10% -2% = 76%

Nazwa
Sharingan: Ichi Tomoe

Pierwszy poziom rozwoju Sharingana. Od tej pory użytkownik może aktywować swoje Dōjutsu wedle woli. Co prawda na tej randze Kekkei Genkai jeszcze nie ma takiej mocy, o jakiej wielu by marzyło, ale przynajmniej niektóre bonusy klanowe otrzymuje się już teraz - jak chociażby widzenie chakry. Z czasem rzecz jasna Sharingan może ewoluować.

Możliwości
  • Widzenie chakry przeciwnika - brak takiej możliwości przez obiekty
  • Dostrzeganie obiektów niewidocznych gołym okiem - np. cienkie żyłki
  • Odróżnianie klonów od oryginału - Klony z rang E i D
  • Bonus atrybutów - wzrost percepcji o 10 punktów
  • Kopiowanie technik - Tylko techniki taijutsu i bukijutsu (w przypadku braku dziedziny męczą o wiele bardziej). Wykonywane dopiero po przeciwniku.

Wymagania
Przebudzenie, w przypadku misji minimum C, dziedzina klanowa D.

Koszt
E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)



Nazwa
Katon: Gōkakyū no Jutsu

Pieczęci
Wąż → Baran → Małpa → Świnia → Koń → Tygrys

Zasięg Max.
10 metrów (mała kula) / 25 metrów (duża kula)

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za większą 2x koszt)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jedno z najbardziej znanych Jutsu Katonu. Polega ono na wykonaniu pieczęci, a następnie nabraniu powietrza. Potem "wypluwamy" je, a ono przybiera postać ogromnej kuli ognia, która leci do przodu podpalając co znajdzie na swojej drodze. Technika ta jest typowa dla klanu Uchiha i to właśnie im przypisuje się jej stworzenie. Można powiedzieć, że każdy przedstawiciel klanu osiąga poziom dorosłości, gdy się jej nauczy. Jutsu to ma to do siebie, że można mniej więcej samemu określić czy chcemy za więcej chakry stworzyć większą i lepsza kulę, czy nie bawić się w takie rzeczy.
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Hayami Akodo » 18 gru 2017, o 03:28

Potrząsnął głową, jakby chcąc się otrząsnąć. Dlaczego krzyknął? Nie powinien był tego robić. Był w końcu mężczyzną i nie wypadało mu okazywać słabości w obliczu kobiety - nawet, jeżeli był to tylko trening.
Zimne spojrzenia ojca. Kolejne komendy, polecenia, kolejne ruchy jak pod dyktando, powtarzane ze spokojem, w milczeniu, wśród kropli deszczu. Ciosy, bloki, uniki, wyprowadzenia.
Lśniące ostrze. Chłodny, jakby zaśnieżony, ochrypły głos.
"Nie powinieneś krzyczeć, Hayami."
Ten sam ojciec, martwy, ale mimo wszystko kochający, szorstka dłoń czochrająca mokre włosy, tubalny śmiech.


Nauczono cię działać w ciszy.

Wysłuchał uważnie słów swojej przyjaciółki. No racja, czego mógł oczekiwać od młodej Uchihy, właścicielki katonu? Tym bardziej ucieszył się z notatek - pewien paradoks, który pozwoli mu poznać tę wiedzę, był jak najbardziej pożądany. Pragnął poznania, więc odsłoniono przed nim te karty, choć i tak drżały one w rękach losu jak w dłoniach starego szulera próbującego mimo wszystko wygrać.
Wyciągnął po nie dłoń - w przenośni. Ruszył przed siebie kilka kroków, tak, by być trochę bliżej Tensy. O nic innego mu nie chodziło. Chciał...no właśnie, czego? Konfrontacji? Bezpieczeństwa? Kontaktu? Tak, chyba tego potrzebował: kontaktu wzrokowego, swoistego zapewnienia, że jednak nie został z tym wszystkim sam.

-Trudno by było tego od ciebie wymagać-zauważył trzeźwo.-W końcu jesteś z Sogen i Uchiha, nie władasz wodą. Ale dziękuję, że mi pomożesz. Doceniam to i zostanę u was, ale obiad zjemy w domu, nie w w wiosce.

Uśmiechnął się ciepło. Jeśli tak miała wyglądać ich rywalizacja...Jeśli miał to być wzajemny szacunek, uznanie, lekka doza ostrożności aplikowana niczym krople do oczu, to Hayami był w stanie tak żyć. Wysłuchawszy jej słów, młody Akodo postanowił wcielić to w życie.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Spoiler: pokaż

Nazwa
Suiton: Kirigakure no Jutsu

Pieczęci
Tygrys

Zasięg Max.
Suiton: na D - 35 m średnicy, na C - 50m średnicy, na B - 75m średnicy, na A - 100m średnicy , na S-125m średnicy

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (1/2 za podtrzymywanie)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Ciekawa technika Suitonu, pozwalająca użytkownikowi na wytworzenie bardzo gęstej mgły, przez którą właściwie nikt nic nie widzi. Shinobi staje w specjalnej pozycji (prawa ręka składa połowę pieczęci Barana, drugą zaś podnosi się nad głowę) i zaczyna wydzielać z siebie chakrę Wody. Im wyższa ranga danego shinobi, tym dłużej można utrzymać mgłę. Trzeba też zaznaczyć, że wytworzona zasłona nie jest w stanie oszukać doujutsu takich, jak Byakugan lub Tsujitegan. Sharingan jednak zostanie w niej zmylony.


Statystyki:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 18 gru 2017, o 16:11

Jedynie najwytrzymalsi byli w stanie zwalczyć swój ból, nie dać po sobie poznać, że ich ciało trawią płomienie niechcianego uczucia. Chociaż niektórzy mawiali, że jeśli boli to znak, że żyjesz, że wciąż czujesz... jednak mało kto chciał tego doświadczać. Zaledwie niewielki odsetek lubił to, lecz na nich patrzono zwykle jak na dewiantów, istoty które z własnego cierpienia czerpią przyjemność. Sadyście jednak również nie mieli łatwo, chociaż w fachu shinobi, gdzie czasem potrzebne informacje wydzierać trzeba było siłą, takie skłonności mogły okazać się cechą pożądaną. Zadawać ból by samemu odczuć przyjemność... to było jej obce, dziwne, nienaturalne, niemoralne... jednak czy powinna o tym myśleć? O moralności? Kiedy to jej serce pożądało serca siostry? Gdy przyjemne ciarki rozpalały jej ciało na myśl o własnej siostrze? Czy miało prawo to ocenić? Nie... sama była dewiantem, chociaż nie krzywdziła nikogo. Hayami chociaż zareagował stając jak wryty to (przynajmniej białowłosa tak sądziła) rozumiał. W końcu oboje pałali do niej miłością, jednak nie byli wrogami, prędzej rywalami, niczym dwójka biegaczy, chcących dotrzeć do tej samej mety. Chociaż w tym wypadku to meta miała zadecydować kto będzie zwycięzcą, a kto zmierzyć będzie musiał się z otchłaniami samotności które trawić miały duszę na wieczność? Jeśli było to prawdziwe uczucie to tak, jeśli nie, porażka oznaczać miała tylko upadek. Nie w bezdenną przepaść, a zaledwie potknięcie się na drodze do swego prawdziwego przeznaczenia...

Samuraj i shinobi
Przyjaciele i rywale
Uczeń i nauczycielka
Na krętych ścieżkach uczuć...

-Co wy kurwa?! Pojebani czy o chuj wam chodzi?! Las w pizdu z dymem kurwy puszczą! Pacz ich shinobi zajebani! Zwykli debile co to do zabawek się dorwali! Skurwysyny matki natury! Ogniem plują to się za jebanych króli uważają! - darł się jakiś przechodzień, który zobaczył źle wymierzoną katonową technikę która niemalże doprowadziła do pożaru lasu.
-Chcesz być następny?! - odkrzyknęła Tensa posyłając w kierunku gościa wzrok który mógłby zabijać... taki sam jakim tropiciel kiedyś wyrzucał ludzi z karczmy. Mężczyzna najwidoczniej niezaznajomiony ze sztukami shinobi przyspieszył kroku, aby przypadkiem nie oberwać, coś tam jeszcze mamrotał pod nosem, ale nie docierało to już do uszu białowłosej.
-Nie przejmuj się, potrzebujesz spokoju. - dodała wyjaśniając pokrótce, tak nie pasujące zachowanie. -Gdyby poczuł się za pewnie próbował by przeszkadzać. - dodała wniosek, nie chciała, aby coś po za techniką zajmowało umysł Hayamiego. W tej chwili była jego nauczycielką, sensei, musiała o niego zadbać. Stała przed nim trudne zadanie.
Przy użyciu sharingana obserwowała poczynania swego tymczasowego podopiecznego, o wiele łatwiej było jej w ten sposób badać jego postępy. W końcu dawało jej to wgląd do układu chakry, najważniejszej po za wolą rzeczy w tym przedsięwzięciu. Trwało to trochę, widać było, że zgranie ciała z duchem okazywało się dla samuraja trudne, jednak z czasem...
Z jego ciała zaczęła wypływać mgła, obejmując coraz większe połacie terenu.
-Niemożliwe! - krzyknęła, jej sharingan, czerwone oko widzące wszystko, pozwalające skopiować nawet napięcie mięśni oślepło. Chakra rozchodziła się, otaczała ją zewsząd, usłyszała głos Hayamiego. Oczy powróciły do fioletowego koloru, wykonała powolny ruch dłonią przed sobą. Mgła była gęsta jak mleko, czuła to przygniatające uczucie, kiedy nawet wyciągnięta dłoń jest niewidoczna. Szła po omacku w stronę głosu z wyciągniętymi przed sobą, by przypadkiem nie wpaść na jakieś drzewo.
-Gra w chowanego? - uśmiechnęła się. Dokładnie tak jak w dzieciństwie.
-Co mam ci zrobić na obiad? - zaśmiała się próbując nie zabłądzić.
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Hayami Akodo » 18 gru 2017, o 18:02

-Nie przeklinaj, koleś, bo cię Bozia opierdoli!-odkrzyknął z drwiącym uśmiechem Hayami do nieznajomego, a kiedy ten odszedł, skupił się już na sytuacji. Wszędzie roztaczała się mgła, kontury stały się zamazane, niepewne, ledwo rysowały się w szarej gęstwinie lekkich pasm. Zamrugał, próbując się skupić. Czy to na pewno miało tak być?
Najważniejsze, że technika zadziałała. Że był sam wśród wody i mgieł, wśród słów, ciszy i drzew, które omal nie spłonęły.
Teraz liczyła się tylko i wyłącznie Tensa. I to, co chciała mu przekazać. Zamknął na chwilę oczy, pragnąc poczuć się jednością ze swoją nową chakrą, z tym, co miało mu towarzyszyć w trudnych godzinach, kiedy jedno wahanie może zniszczyć lata ciężkiej pracy, godziny samotnej podróży, roztrzaskać jak szkło wypracowany stan rzeczy.
Morze...
Przypomniały mu się senne krajobrazy ziem, które widział do tej pory, niemal usłyszał łagodny szum morskich fal i głosy przewoźników, którzy go przeprawiali w konkretnych miejscach. Przypomniał sobie uśmiechniętą twarz matki, wyciągnięte dłonie braci machające mu na pożegnanie...
Sam nie wiedział, kiedy mgła opadła, znikła, kiedy wszystko wróciło do normy.
Uśmiechnął się delikatnie. Był bardzo z siebie zadowolony.
Więc to prawda...
Shinobi rzeczywiście mogli go wiele nauczyć - i przekazali mu wiele, ale nie mógł zapominać o swoim samurajskim dziedzictwie, o wiedzy i naukach, które wyniósł z domu. Zmrużył powieki.
Jestem zmęczony.
Słowa, których nigdy nie powinien wypowiadać prawdziwy wojownik.
Jestem zmęczony.
Przetarł drżącą ręką twarz. Może to kwestia osłabienia, albo i wieku.
-Niemożliwe? Jak widzisz, stary człowiek, a może!-zaśmiał się głośno, z zadowoleniem.-Na obiad starczy proste ramen albo onigiri. Zobaczymy przy tym, co będzie chciała Sagisa. Jestem głodny jak stado oni, ale najlepsza jest wasza, domowa kuchnia. Zróbmy jeszcze jedną technikę, a potem chodźmy do wioski.
Ostatnio edytowano 30 gru 2017, o 16:33 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 18 gru 2017, o 20:38

Błądziła wśród mgieł starając się odnaleźć samuraja. Zwykły suiton, błaha technika, sądząc po randze niemalże podstawa kontroli tego żywiołu. Ninjutsu, zdolne oszukać jej sharinagana, w swym działaniu podobne do techniki którą sama stworzyła. Mgła, ukrycie, najlepszy przyjaciel shinobiego. Przez myśl przeszła jej walka podczas której to właśnie efekt zaskoczenia był po jej stronie. Zaskoczenie, ukrycie, tak nie wiele wystarczyło, aby wyeliminować dwóch osobników o nieznanej sile. Chociaż na pewno słabszych od Hachiego, tamten staruszek był prawdziwym potworem. Bramy, i ta dziwna technika, zwierzęcy styl walki, nawet niemalże całkowicie pijany bez problemu był w stanie ją pokonać, ba! Doszczętnie zniszczył białowłosą która nie była w stanie nawet dostrzec jego ruchu, a co dopiero mówić o jakiejkolwiek reakcji! Ta szybkość, potworna szybkość, jej cel, dorównać, nie... przerosnąć wojownika z którym się sparowała, potwora którego siłę wyolbrzymiał jej umysł. Chociaż miała tego świadomość, to przerośnięcie wyolbrzymionej mocy, było jeszcze trudniejsze, wymagało więcej pracy... było jednym z marzeń. Z rodzaju tych drugiej kategorii, których osiągnięcie da satysfakcję, chociaż nie pozwoli uświadczyć pełni szczęścia. Mgła rozwiała się, a na środku pola stał Hayami, zmęczenie odcisnęło na nim swe piętno, jednak widziała, że się nie podda, jego słowa same w sobie to potwierdzały. Uśmiech po raz kolejny odwiedził jej twarz, przyjaciel, chyba tego potrzebowała. Nie pocieszenie, nie ramienia w które będzie się wypłakiwać, a odpoczynku, przy kimś kogo lubiła, komu ufała. Ostatnie miesiące były ciężkie, odbijały się na wszystkich. Dom stał się klatką... to oznaczała prośba Sagi o trening, ona też chciała się wyrwać... Nie dała rady, skorzystała z okazji, chęć treningu nie tak naprawdę miała inne podszycie, nie chciała jeszcze wracać. To nie tak, że w jednej chwili przestała się o nią martwić, po prostu potrzebowała tych kilku momentów dla siebie, aby móc z nową siłą wrócić do swej ukochanej o włosach niczym płomienie. Właściwie to był też powód dla którego założyła się z Hayamim, opóźnienie powrotu.
-Wiedziałam, że dasz radę, ale.. ta technika. - na jej twarzy malował się podziw zmieszany ze zdziwieniem... no i lekka domieszka szoku -Hayami, wiesz, że sharingan pozwala dostrzec mi o wiele więcej niż widzą normalni ludzie, ta mgła jest o wiele silniejsza niż przypuszczałam. Nawet doujutsu nie było w stanie się przez nią przedrzeć, musiałam je dezaktywować. - palcem wskazała na swoje oczy, co wyglądać mogło zabawnie. -Powiedz mi tylko, czy widziałeś coś przez mgłę? - zapytała, po za zwykłą ciekawością, chciała porównać swoje dzieło do suitonowych podstaw. Może nie łaknęła sławy, a delikatne połechtanie własnego ego, nie ma co ukrywać przyjemnym jest grunt żeby nie przesadzić i nie popaść w narcyzm... nie przeceniać swoich sił... nie dać zmusić się do jedzenia ziemi... smak gruntu znów pojawił się w jej ustach. No cóż, chyba udało jej się zmyć z siebie hańbę, w końcu mężczyzna został rozczłonkowany, brutalna śmierć, ale jedyna jaką mogła zadać. Albo ona albo on, spryt przeciw umiejętnością... spryt podszyty nutką erotyzmu, chyba najskuteczniejsza metoda na niedoszłego gwałciciela. Spojrzała poważnie na przyjaciela.
-Najwyżej Cię poniosę. - zaśmiała się. -Już wiedzę minę Sagi jak wnoszę cię na rękach. Saga patrz co w lesie leżało! Spodoba Ci się. - nie mogła być wiecznie tak sztywna jak ją zapamiętał, o dziwo też była człowiekiem. -Dobra, w notatkach miałam jeszcze jedną technikę. Ta jest bardziej skomplikowana, ale powinieneś dać radę. Wymaga jednak kałuży, na szczęście tamta nieszczęsna kula ognia stopiła wystarczającą ilość śniegu. Co nie znaczy, że będzie łatwo, ta technika mimo bycia kolejną z nazywanych podstawowymi, wymaga dobrej kontroli chakry. - zbliżyła się do Hayamiego, tak, że jej usta niemalże muskały jego ucho. -Tym razem nie potrzeba pieczęci. - wyszeptała na tyle zmysłowo na ile potrafiła... w jej głowie zrodził się szatański plan zawstydzenia samuraja. Ciekawiło ją, w jaki sposób zareaguje, czy może zacznie cofać się cały czerwony, czy raczej jego głos przybierze kobiecej barwy? Może nie było to coś odpowiedzialnego, ale nie potrafiła zwalczyć ciekawości. W końcu nigdy nie widziała przyjaciela w takiej sytuacji. Odsunęła się, aby spojrzeć na niego w szerszym spektrum. -Stań w kałuż i słucha uważnie, bo mam dziwne wrażenie, że jeśli coś pójdzie nie tak to może źle się się skończyć. Chociaż nie koniecznie, niestety niedostatki wiedzy bolą, a to dość ryzykowne. Technika bowiem polega na zamienieniu się w wodę i ukryciu pod postacią kałuży. Z grubsza manipulacja chakrą będzie dość podobna do tego co zrobiłeś wcześniej, tym razem jednak musisz rozprowadzić energię po całym swoim ciele. Zmusić je, by pod jej wpływem zmieniło się wodę, jeśli dobrze myślę pokrycie się chakrą i stałe utrzymywanie kontroli nad nią powinno wystarczyć... niestety przez cały czas będziesz musiał ją wysyłać, stworzyć coś na kształt zbroi. W razie czego spróbuję Ci pomóc, ale nie wiem jak wiele dam rady zdziałać. - mówiła z powagą i nutką strachy. Tym razem stanęła obok samuraja, chciała być blisko, nie wiedziała jakie konsekwencje może mieć nieudana przemiana w kałuże, bała się konsekwencji. To od decyzji samuraja zależało co zrobi, mimo wszystko nie chciała mieć go na sumieniu.
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Hayami Akodo » 19 gru 2017, o 03:06

Pokręcił głową z uśmiechem, zadowolony z siebie jak paw. Szło mu to naprawdę bardzo dobrze, szybciej, niż się spodziewał. Naprawdę, sądził, że jako samuraj z natury będzie niezdolny do pozyskania takiej wiedzy...Treningi szły podejrzanie dobrze i Hayami miał, jak na razie, poczucie samozadowolenia. Był usatysfakcjonowany. Przesunął dłonią po policzku, zmęczony, ale szczęśliwy. Mgła zniknęła i zdawało mu się nawet, że jest cieplej.

-Ej, nie rób ze mnie kaleki!-oburzył się, kręcąc głową.-To, że jestem zmęczony, nie znaczy, że nie mogę chodzić! Mam jeszcze nogi, hmpf.

Wydął usta w świętym oburzeniu, niezadowolony. Co ta kobieta sobie myślała? Jako wojownik i mężczyzna prędzej on powinien nosić ją! Tego go nauczono i nigdy nie pozwoliłby na tego rodzaju zachowania! Prychnął, wspominając Chise. Ona przynajmniej znała swoje miejsce. Ludzie bywali niezwykle różni. Kobiety też.

-Nic nie widziałem-przyznał otwarcie.-Wygląda na to, że to broń obosieczna. Muszę być ostrożny.

Albo skończysz gorzej niż jeńcy.

W chwilę później, usłyszawszy słowa Tensy, zaczerwienił się, po czym wydarł się:

-YOKU KIKE, NIE UWODŹ MNIE, TY ZŁA KOBIETO! Podobno masz Sagę!

Wydawszy z siebie ten spazmatyczny wykrzyknik, Hayami cofnął się gwałtownie do miejsca, gdzie porzucił swoją yari. Tam zamknął oczy i skupił się. Powinien przejść od razu do rzeczy, by nie marnować cennego czasu sióstr Uchiha.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Użyto 2x:
Spoiler: pokaż

Nazwa
Suiton: Mizutetsu no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (1/2 na turę)

Dodatkowe
W pobliżu musi się znajdować jakiś zbiorniczek wody, nawet kałuża

Opis Jutsu idealne do zastawiania pułapek na przeciwników. Shinobi rozprowadza chakrę Suitonu po całym swoim ciele, co pozwala mu na zmienienie swojego ciała w wodę i ukrycie się w innych zbiornikach - nawet tak niewielkich jak kałuża. Pozwala to na wykorzystanie elementu zaskoczenia na niczego nie spodziewających się oponentach. Wymaga jednak obecności niewielkiego zbiorniczka wody.


Statystyki:
91%-14%=77%
77%-14%=63% (bo użyłam techniki dwa razy, raz mi się udało i raz nie)
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 20 gru 2017, o 00:48

Święte oburzenie, że niby mężczyzna, ten silny i męski miał być niesiony przez kobietę? Paść przed nią wycieńczony? Nie, tak nie mogło być, przecież wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły, że to on powinien być tym silniejszym... No dobra, znaki może znajdowały się gdzie indziej, mniej więcej na wysokości krocza, skryte pod materiałem ubrań...
-Nie dąsaj się tak, każdy może się zmęczyć. Ja padnę ty mnie niesiesz, to działa w dwie strony. - powiedziała w ten poważny, znany od zawsze sposób. Nie karciła go za podejście, jedynie pouczała, uświadamiała jakie jest jej zdanie. Czy mogła go pouczać? Nie był przecież już dzieckiem, z resztą i ona nie była starszą, wymądrzającą się przyjaciółką. Stare nawyki pozostawały jednak na swoim miejscu, to się nie zmieniło...
Hayami odskoczył jak oparzony, gdy Tensa postanowiła sprawdzić jego reakcję no cóż... nie mogła powiedzieć, że ją to zaskoczyło, wręcz przeciwnie.
-Czemu zła? - zapytała przybierając słodką minkę. -To miał być tylko żart Hayami-chan. - mówiła licząc, że samuraj zrozumie. W końcu czasem też mogła żartować... rzadko, ale jednak się zdarzało.
Samuraj wziął się na trening. Białowłosa obserwowała jego starania, nie szło to najlepiej, jednak po pewnym czasie w końcu stał się kałużą...
-Suiton, nigdy nie pojmę jak to możliwe. - skomentowała, gdy tylko mu się udało. Zamiana całego ciała w wodę, ingerencja w strukturę rzeczywistości o wiele większa niż ona potrafiła dokonać. W końcu stworzenie kuli ognia w płucach, uwolnienie jej, było niczym w porównaniu do zmiany całego swojego ciała. Nie jak w przypadku henge, jedynie iluzorycznie.
-Dobrze Ci idzie. - powiedziała do siadającego chłopaka, chcąc go zmotywować. Hayami nigdy nie był asem jeśli chodziło o techniki, a tutaj uczył się ich w tak szybkim tempie. Może z wiekiem kontrola chakry przychodziła łatwiej? Samuraj podniósł się, a przy kolejnej próbie udało mu się stać kałużą. Tensa czekała, aż wróci do swojej normalnej formy.

Gdy tylko tak się stało podeszła do niego, oglądając go uważnie.
-Jak się czujesz? - zapytała z powagą w głosie...
Po chwili chwyciła jego dłoń i zaczęła ciągnąć za sobą. -Teraz sklep, pójdziemy skrótem, przy okazji zobaczymy co nowego na tablicy! - zakomenderowała wesoło, prowadząc hayamiego w boczne drogi mające skrócić ich drogę.

---------------------------------------------------
2x z/t ->Sklep z wyposażeniem
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Miyuki » 8 kwi 2018, o 17:14

Słońce dawno zdążyło minąć już punkt nazywany zenitem. Leniwe popołudnie spędzone z rodzicami w karczmach, polegające głównie na uśmiechaniu się i udawaniu zainteresowania kupieckimi interesami odeszło w niepamięć. Z resztą większość rzeczy, które męczyły ją w ciągu dnia odchodziły w niepamięć, gdy wracała do tego miejsca. Z resztą było tak odkąd pamiętała, chociaż zwykle wiązało się to z jej nauczycielką, której miała wrażenie, że mogła powiedzieć o wszystkim. Teraz pozostawało jedynie wspomnienie i nadzieja na to, że kiedyś wróci, może i bezsensowna, ale zawsze jakaś. Wieczór był ciepły i dobrze, strój który zakładała na treningi nie najlepiej chronił przed chłodem, ale przynajmniej nie krępował ruchów, no i nie było jej szkoda zniszczyć spodenek, czy też kupionej po taniości koszulki.
Wciąż wspominała poranek, kiedy otaczała ją grupa portowców, a ona sama nie miała szans w spotkaniu w starciu. Nie chciała polegać na zbiegach okoliczności. Co prawda wierzyła, że to za sprawą Bishamontena, rudzielec przybył w ostatniej chwili ratując ją przed niehonorową śmiercią, czy innego rodzaju zhańbieniem, jednak nie chciała wiecznie liczyć na boga wojny. W przeciwieństwie do swojej rywalki pokładała wiarę w bogów, szczególnie w tego, który był jej najbliższym, jednak wierzyła również w jej słowa. W końcu łaska nie będzie okazywana jej wiecznie, każdy powinien potrafić radzić sobie własnymi siłami, wierzyć we własną siłę.
Trening: Dainamikku Akushyon
Ranga: D

Postanowiła zacząć od rozgrzewki, zaraz po niej przeszła do pierwszej techniki. Nie było to stricte technika, ale bardziej sposób uderzania, z którego często korzystała jej mistrzyni. Zbliżyła się do jednego z ogromnych drewnianych słupów, których wytrzymałość mogłaby przejść do legend. Myuki wykonała obrót i zalała ogromny pal serią ciosów, szybszą niż kiedykolwiek. Po wydarzeniach dnia poprzedniego zmuszanie ciała do nadludzkiego wysiłku. Powtórzyła tę czynność parę razy, ale okazało się to prostsze, niż mogłaby się spodziewać. Za drugi cel obrała sobie manekina treningowego, który kształtem przypominał człowieka. W końcu liczy się trafienie w cel, a nie uderzenie nie wiadomo jak mocno wokół. Obrót, kila ciosów, powturzyć i tak przez kilka minut.
Miyuki
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Miyuki » 8 kwi 2018, o 19:14

Pod wpływem wysiłku adrenalina zaczęła buzować w jej żyłach. Uwielbiała to uczucie, przyspieszony oddech, serce bijące z siłą kowalskiego młota i świadomość rozwoju. Trenowała nie tylko po to, by spełnić marzenie o przerośnięciu swej rywalki, samo zmęczenie i to jak jej ciało reagowało na wzmożony wysiłek sprawiało jej przyjemność. Nie mogła powiedzieć, że nie lubiła walki, właściwie była ona kwintesencją tego co robiła w tej chwili, jednak poza sparingami rzadko zdarzało jej się próbować sił z innymi wojownikami. Z jednej strony brakowało jej odwagi, wiedziała że tak jak twierdzili jej rodzice nie nadaje się na shinobi'ego, niby potrafiła kontrolować chakrę w swoim ciele, jednak manifestowanie jej poza ciałem wciąż pozostawało poza jej zasięgiem. Właściwie nie potrafiła nawet spleść większości pieczęci, chociaż pewnie dlatego, że nigdy odpowiednio się do tego nie przykładała. No cóż, Miyuki nie należała do najcierpliwszych, no chyba że bardzo jej na czymś zależało, wtedy mogła czekać nawet rok, czy więcej, jeśli tylko będzie miała nadzieje, że w końcu się doczeka.
Trening: Geki — Kongōriki Senpū
Ranga: C

Miyuki po raz kolejny podeszła do pala. Rozgrzewka była przyjemna, ale główny cel treningu, który zamierzała odbyć był
zgoła odmienny od tych dotychczas. Chciała przetestować swoją nową siłę, opanować techniki taijutsu, wzmacniane przez zdjęcie limitu wyznaczonego przez mózg. Dziewczyna zamknęła oczy i skumulowała chakrę, gdzieś tam w okolicy tej różowej masy, po kilku sekundach poczuła jak jej mięśnie zaciskają się, a oddech przyspiesza. Skupiła się na stojącym przed nią palu, wzięła głębszy wdech i wykonała pojedyncze kopnięcie, na wysokości brzucha przeciętnego człowieka. "Poczuła" swoje mięśnie, zaciskały się o wiele mocniej, powodując lekki ból w nieprzyzwyczajonym do wykorzystywania takiej siły ciele, ruch był także szybszy, niż się spodziewała. Wykonywała kolejne kopnięcia, starając się wykrzesać ze swojego ciała możliwe maksimum. Po kilku minutach odskoczyła od pala, tym samym susem znajdując się przy kukle i powtarzając wykonywane na palu czynności starając się zwiększyć ich celność. Trwało to chwilę, lecz dziewczyna dość szybko przyzwyczaiła się do nowej prędkości. Odskoczyła, by wziąć rozpęd i kopnąć bezpośrednio w klatkę piersiową manekina. Powtarzała tę czynność wielokrotnie, nim uznała, że trafienie w cel w cale nie jest tak trudne.
Miyuki
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Miyuki » 8 kwi 2018, o 21:45

Ciężkiemu, zmęczonemu oddechowi towarzyszyła duma. Miyuki czuła, że jej ciało powoli przyzwyczaja się do nowej mocy, mięśnie co prawda wciąż bolały, ale w inny sposób. Właściwie nie była pewna jak to określić, po prostu odnosiła takie wrażenie i nie zamierzała odbierać sobie powodów do szczęścia.
Trening: Raigyaku Suihei
Ranga: B

Znów ustawiła się przed palem, tym razem mając zamiar wyciągnąć ze swojego ciała jeszcze więcej siły. Chciała odnaleźć to czego zawsze szukały limit swojej mocy, który można przełamać. Wiedziała, że wciąż może dać z siebie jeszcze więcej, wzięła głębszy wdech, mając w pamięci fakt jak czuła się, gdy po raz pierwszy brama została zamknięta. Wzięła głębszy wdech, przypominając sobie spotkanie z pewnym shinobi, który pojedynczym ciosem zdołał ściąć drzewo. Napięła mięśnie skręcając ciało do ciosu wykonywanego kantem otwartej dłoni. Uspokoiła się i uderzyła. Cios mimo, że silny sprawił, że na palu pojawiła się zaledwie jedna rysa. Cofnęła dłoń i po raz kolejny ustawiła ciało w odpowiedni sposób i uderzyła. Powtarzały całość kilka razy, aż miejsce w które uderzała nie wyglądało jak drzewo po kilku celnych ciosach siekierom. Uśmiech wykwitł na twarzy dziewczyny, gdy postanowiła zacząć wykonywać ciosy drugą ręką, tym razem opanowanie techniki uderzenia miało okazać się o wiele prostsze. Napięła mięśnie do granic, pojedyncze włókna zaciskały się z się z siłą tłoków hydraulicznych, jedno proste uderzenie, wymach ramienia i trafienie kantem dłoni wystarczyły, by dłoń zagłębiła się w twarde drewno na całą swą szerokość. Była zadowolona z wręcz tytanicznej siły, która udało jej się uwolnić podczas wykonywania pojedynczego uderzenia. Na tym jednak nie zakończyła treningu, doskoczyła do imitującego człowieka manekina. W oczach Miyuki błyszczała wręcz szaleńcza pewność siebie, upajała się mocą, którą otrzymała w zamian za eksplozję bólu podczas treningu. Wykonała szeroki ruch ramienia, po raz kolejny uderzając z całą posiadaną mocą. Roztrzaskany korpus manekina przeleciał kilka metrów, ale i nie na tym zakończyła. Jednym susem dopadła do kolejnego manekina i celnym uderzeniem w improwizowany kark ścięła mu głowę...

Odsunęła się kilka kroków i upadła na ziemie. Dyszało ciężko czując jak mięśnie odmawiają posłuszeństwa. Była pewna jednego, dzisiejszy trening dobiegł końca. Leżała przez kilkanaście minut, nim była gotowa na powrót do domu.


[z/t]
Miyuki
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Uchiha Izanami » 10 maja 2018, o 12:14

Uchihowe sprawy
Misja rangi D[3/15]
Saiki



Otoczona drzewami polana była przystosowana do treningu młodych i starszych Shinobi Uchiha. Wszędzie można było zobaczyć ślady ciężkich treningów oraz hektolitry wylanego potu. Trawa nie rosła tu prawie wcale, całkowicie zadeptane przez setki stóp. Część drzew była owinięta materacami do treningów walki wręcz, inne po prostu nie miały kory, wiecznie obijane przez ludzi. Na drzewach wszędzie wisiały tarcze do treningu z bronią miotaną jak i łukami. W jedenj części stały kukły do ćwiczenia bronią sieczną, po drugiej stronie stały kukły z jeszcze większą ilością tarcz. W zasadzie katonów nie powinno się tutaj trenować, ale poletko z całą pewnością wskazywało na to, że było to robione, chociaż bez przyzwolenia instruktorów.

Jednym z takim instruktorów był właśnie Uchiha Kurou, który właśnie krążył wokół grupy młodzików i dawał im wskazówki. Grupa dzieci uczyła się rzucania shurikenami i nie szło im zbyt dobrze. To, jak i przeciętny wzrost metra i pięcu centymetrów i wiek około czterech lat wskazywało na to, że najmłodsza grupka, która już się czegoś uczyła. Ich gwiazdki nie były ostre, tylko drewniane, a ruchy uroczo nieporadne.

Można było się spodziewać, że Kurou poprosi Saiki’ego, żeby ten czegoś nauczył dzieci. Albo ich przypilnował, pokazując jakim fajnym był shinobi, żeby ci wiedzieli, że trzeba się starać. Kurou robił to całkiem często.

Sam Kurou, dający wskazówki, był przystojnym mężczyzną o delikatnej urodzie, czasami przywodzącej na myśl trochę kobiecą ze wzglądu na rysy twarzy. Mimo podchodzenia pod czterdziestkę, nie było tam wielu zmarszczek - jedynie te od uśmiechu, w kącikach oczy. Był do tego wysoki i smukły, ale jego postura wskazywało na to, że jest mężczyzną silnym. Nie mogło być inaczej, przecież był kogo klanu Uchiha. Szerokie plecy i ładne dłonie, a także długie proste włosy wyraźnie musiały budzić zainteresowanie płci przeciwnej. Jednak nigdy się nie ożenił. Za to były powtarzane w klanie o nim różne plotki.


(w odpisie zdeklaruj, czy twoja postać interesuje się plotkami)

Uchiha Izanami
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Saiki » 10 maja 2018, o 19:10

Saiki opuścił rękę, którą czochrał się po włosach, lecz jego uśmiech wciąż widniał na jego twarzy. Bardzo młodzi podopieczni Kurou byli zawzięci, ale mimo wszystko, byli jeszcze dziećmi, a co za tym idzie - bardzo narwani i brakowało im cierpliwości.
Chłopak rzucił spojrzenie na nauczyciela i skinął głową, a następnie podszedł do grupy młodzików.
Na początku chciał przyklęknąć, aby zmniejszyć dystans dzielący go od młodych, ale w ostatniej chwili zmienił zdanie i z bardzo poprawną postawą, zatrzymał się przy nich.
-Jesteście tacy młodzi... - rozpoczął stanowczo. Wyobraził sobie co by było gdyby jego ojciec wysyłał go na szkolenia lub samemu trenował od maleńkości. Może nie chciał, żeby Saiki już od pierwszych lat swojego życia był wplątany w życie Shinobi.
Życie pięknych idei, ale i wielu tajemnic oraz poważnych zagrożeń. Życie nie do końca usłane płatkami róż.
Uśmiechnął się do wpatrzonych w niego dzieciaków, oczekujących aż wróci z odległych krain swoich myśli.
Prawa ręka powędrowała na głowę i ponownie zaczęła przeczesywać włosy, kiedy to z niezdarnym uśmiechem, Saiki rzekł:
-Jesteście tacy młodzi, a zamiast korzystać z waszych najlepszych lat dzieciństwa usiłujecie zostać Shinobi.
Zatrzymał się na chwilę i dopowiedział sobie w myślach.
-*... obyście mieli czas dla swoich bliskich.*
Saiki nachylił się do jednego z młodzików, który miał w ręku drewnianą gwiazdkę i delikatnie chwycił go za nadgarstek.
-Słuchajcie uważnie. Najważniejszy jest nadgarstek! - oznajmił z uśmiechem.
Drugą ręką wyciągnął shurikena z ręki chłopca, a następnie powoli zaczął tłumaczyć.
-Rozłóż swoją dłoń szeroko, spodem do ziemi... Unieś nadgarstek do góry i opuść tak daleko na ile Ci pozwoli.
Gdy chłopak kilka razy wykonał ruch, Saiki kontynuował.
-Zauważyłem u każdego z Was, że korzystaliście ze złego ruchu, który ograniczał ruch waszych nadgarstków i zabierał Wam całą siłę jaką wkładaliście w rzuty. Jeżeli się skupicie i spróbujecie mojego sposobu... Będzie dobrze! - na twarzy ponownie pojawił mu się głupawy i niezdarny uśmiech.
Podniósł się z ugiętych nóg i położył dłoń na głowie chłopaka, na którym zademonstrował technikę rzucania gwiazdkami.
-Nie poddawaj się. - puścił mu oko, a następnie zabierając rękę, skierował wzrok na Kurou.
Nauczyciel każdego dnia wyglądał tak samo. Nigdy nie pokazywał, że coś mu dolega, czy coś go trapi.
Ludzie w okolicy niejednokrotnie komentowali jego styl życia i tworzyli najróżniejsze historie.
Za każdym razem, Saiki, będąc świadkiem plotek i obgadywania, odcinał dostęp do swojej głowy i jedynie słyszał, że ludzie coś mówią. Gdy tylko zorientował się, że w towarzystwie zaczynają się tworzyć nowe pomysły i historie, on się wyłączał - lub wysłuchiwał ciekawych wywodów i zastanawiał się dlaczego ludzie marnują tyle czasu i nerwów na życie innych.
Ludzie nigdy nie przestawali go zadziwiać. Zazwyczaj w negatywny sposób.
Saiki
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Uchiha Izanami » 11 maja 2018, o 02:29

Uchihowe sprawy
Misja rangi D[5/15]
Saiki



Kiedy Saiki skinął do Kurou głową, ten chciał coś powiedzieć, ale zauważył, że młodzieniec podchodzi do młodzików i zaczyna do nich przemawiać. Uśmiechnął się pod nosem i zajął się małą dziewczynką, która rzucając shurikenem przewróciła się.

Chłopiec, do którego zwrócił się Saiki, czteroletni brzdąc o krótkich, czarnych włosach, czarnych oczach i bladej skórze. Typowy Uchiha, aczkolwiek nie wyglądał na rezolutne dziecko. Patrzył na Saikiego z rozdziawionymi ustaczkami, słuchając tego, co młodzieniec miał do powiedzenia, ale nie wyglądał, że dużo rozumiał z jego słów. No, słowa może rozumiał, ale nie do końca rozumiał ich znaczenie.

- Sinobi jest fajny - odpowiedział chłopiec. - Ja jusz umiem o siurikenem! - I rzucił nieporadnie shuriken, jakby był to ziemniak. Jednak doleciał on do celu oddalonego o trzy metry i prawie trafił w tarczę. - Widzis?

Następnie Saiki poinstruował chłopca - chyba na imię mu było Satoshi - o nadgarstkach. Satoshi gapił się na Saikiego, potem reszta się również zaczęła gapić na Saikiego - z tak samo rozdziawionymi usteczkami. Nawet Kurou spojrzał na młodzieńca i nie przerywał mu w jego małym wykładzie. Kiedy wykład się skończył, jedna z dziewczynek uniosła rękę do góry, a Kurou na nią skinął.

- Kurou-sensei! A co to jest nadegarestek? - zapytała rezolutnie dziewczynka. Kurou delikatnie się zaśmiał.

- Później wam wytłumaczę. Podziękujcie Saiki-kunowi za lekcję.

Dzieci ukłoniły się ładnie, chociaż trochę niezdarnie i zawołały chórem.

- Dziękujemy, Saiki-niisan!

- Bardzo ładnie - pochwalił ich Kurou. - Teraz pozbierajcie swoje shurikeny i ustawcie się parami.

Dzieciaki rozbiegły się zbierając drewnianą broń, a Kurou podszedł do Saikiego, wciąż z miłym uśmiechem na twarzy. Odgarnął włosy z czoła i wciąż obserwując dzieciernię, której teraz uczył, zwrócił się do młodzieńca.

- Dobrze, że jesteś, Saiki-kun. Rośnie nam nowe zdolne pokolenie. Takie jak twoje - stwierdził Kurou, wyraźnie dumny z dzieci, które szkolił. Być może wyglądały one nieporadnie dla innych, ale mężczyzna widział ich postępy, więc miał prawo tak mówić. - Pamiętaj, że jeżeli potrzebujesz jakiś dodatkowych treningów, możesz się do mnie zgłosić. Zawsze chętnie pomogę synowi Nawy i Irenai, ale to przecież wiesz. - Kurou westchnął po tym, jak wypowiadział te słowa. Dla Saikiego nie było tajemnicą to, że Kurou walczył u boku z Nawą swego czasu. Byli w bardzo podobnym wieku. - W każdym razie - podjął po chwili - mam dla ciebie zadanie. Nic nadzwyczajnego i pewnie będziesz się śmiał, ale Fafik mi znowu uciekł i ktoś musi go przyprowadzić do domu. Nie chcę, żeby znowu narobił problemów. Sam bym poszedł, ale muszę odprowadzić dzieciaki na zajęcia z Rokuro, a i Sayori-san potrzebowała mojej pomocy.

Rokuro był starszym bratem Kurou, również Kogo i również przydzielono mu funkcję nauczyciela. Nie było jednak tajemnicą, że nadawał się do tego o wiele mniej niż Kurou i dzieci go nie lubiły. Sayori za to była jego małżonką. Swego czasu była jedną z najpiękniejszych kobiet w Kotei i mimo upływu lat i powicia bliźniaków (które swoją drogą były jedynie rok młodsze od Saikiego, a teraz wybyły w świat na poszukiwanie przygód) - urodą mogła zawstydzić niejedną młodą dziewczynę. Prowadziła malutką kwiaciarnię w Kotei. No a Fafik, z tego, co wiedział Saiki - to był pupil Kurou.

- Idź i poszukaj Fafika. Pewnie do portu polazł na mewy polować. Idź popytaj dzieciaki w porcie, na pewno będą wiedzieć. Przyprowadź go do mnie do domu. Reaguje na imię.

Kurou skończył rozmowę i zawołał dzieci, żeby odprowadzić je do budynku, gdzie miały mieć następne zajęcia. Sam Saiki miał raczej łatwe zadanie do wykonania.

Uchiha Izanami
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość