Pole treningowe

Pole treningowe

Postprzez Yoshimitsu » 23 gru 2016, o 17:51

Śniegu już nie było, zaczęła się wiosna, która zwiastowała nowy początek. Narodziny nowych bajecznych kwiatów, puszystych drzew czy choćby dorodnych krzewów. Tymczasem Yoshimitsu udał się na pole treningowe, to ogarnięte zewsząd piaskiem, odgrodzone charakterystyczną bramą od reszty miasta, ot po prosto wydzielony obszar dla takich desperatów jak on. Albowiem na ten moment był tutaj tylko on sam, a więc mógł pójść na całość i nie przejmować się nikim kogo mógłby zranić. Bowiem podczas trenowania, będzie musiał baczyć na bezpieczeństwo innych. Niezbyt podobała mu się zabawa w dobrego samarytanina, aczkolwiek czego nie robi się dla oddania tak wielkiego długu jaki zaciągnął u liderki klanu Uchiha. Nie miał więc nic innego do zrobienia jak przestrzegać wszystkiego...
Yohimitsu stał na środku piaszczystej areny, ślepia były zamknięte. Widział jedynie czerń i bijący w jego wnętrzu gniew przemieszany z rozpaczą, mimo że sięgał jedynie po chakre, jego emocje były dalej nieugięte. Nieprzerwanie były widoczne nawet dla ludzi, którzy byli ślepi. Trochę ciężej jest mu teraz kontrolować niebieską energię, aczkolwiek próbował wprowadzić się w spokojny stan myśli i oddać w zupełności własnej metodzie, którą zamierzał spróbować. Chakra w jego ciele płynęła swym naturalnym tempem, powoli i spokojnie. Delikatnie od czasu do czasu przyśpieszając, nagle ślepia Czerwonego Króla otworzyły się, a w nich widniał Sharingan. Był zwyczajny, aczkolwiek dojrzały jak u najbardziej doświadczonego wojownika. Trzy czarne łezki, a z nich bijąca moc, potężny duch, jak i oczywiście cały czas namacalny gniew. Na rozgrzewkę wyciągnął z torby po pięć shurikenów na rękę i wyrzucił je do góry, prosto nad głowę. Zaraz sięgnął po dwa następne. Jeden miał zająć się lewą salwą, a drugi prawą. Zmrużył ślepia, zgiął nadgarstek i cisnął obydwa. Metalowe gwiazdki zawirowały i pomknęły odbijając się od kolejno napotkanych identycznych braci, zatrzymując się wzajemnie i opadając na ziemię.
Mruknął coś pod nosem, ruszył żwawym krokiem by podnieść broń, bo przecież po czymś takim nie ma sensu zostawiać żelastwa, gdyż nic mu się nie stało. Jego ciało wydawało mu się wrócić do sił, był teraz już pewny, że może spokojnie trenować to co miał w zanadrzu. Choć wcześniejsza zabawa chakrą cały czas temu służyła to przyszła pora na praktyczne zastosowanie jego nowego Sharingana. Kiedy pozbierał wszystkie zabawki, znów przystaną i przymknął na moment patrzałki, by otworzyć je po kilku sekundach ze znakiem, jaki nie widniał już w zwyczajnym Sharinganie. Te ślepia niosły za sobą utratę kogoś bliskiego, niosły za sobą śmierć, były oczami samej śmierci, były zdolne zabić spojrzeniem... Były boskie. Świat stawał się dzięki nim jakby inny, widział go zupełnie inaczej, jak gdyby dokładniej, bardziej szczegółowo i zarazem z oddali. Niebieska energia w jego organizmie pulsowała, aż w pewnym momencie poczuł, że coś się stało. Choć nie wiedział co, czuł... Nagle dostrzegł, że zaczyna zapadać się pod ziemię, jakie zdziwienie wymalowało się na jego twarzy, kiedy tylko zrozumiał, że teleportacja nie jest jego jedyną umiejętnością, którą otrzymał od swojej ukochanej. Wiedziała, co po sobie pozostawić by ten mógł sobie radzić sam. Zniknął w ziemi, po prostu w nią wchodząc Aczkolwiek to nie było jeszcze wszystko. Do głowy wpadł mu pomysł. Wyłonił się więc znów na powierzchnię i wyciągnął z torby kunai, oczywiście wcześniej dezaktywując technikę. Następnie cisnął nożem nad głowę, dość nisko by nie musieć czekać zbyt długo na upadek, tak by ten padł prosto na jego ramię, gdyby nie udało mu się znów aktywować techniki. Ale wszystko i tak wyszło... Ostrze przeleciało przez niego jakby był powietrzem, nie otrzymał zadrapania i mógł spokojnie podróżować czy wchodzić do miejsc, do których normalnie nie ma się dostępu. Na tym trening i nauka nie kończyła się bowiem opanowywał dalej jeszcze atak dystansowy, a także zwyczajny z bliska... Wszystko to można by powiedzieć podchodziło pod jedną technikę, jednak musiał sprawdzić jak to wszystko działa i kiedy będzie mu to potrzebne. Pewnym jest, że posiadł boską moc i jest teraz potężny, ale musi nauczyć się z niej korzystać by walczyć też jak bóg.

Nauka Techniki A Kamui 12h
Yoshimitsu
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Sarutobi Kazumi » 26 gru 2016, o 20:19

Wróciłeś?
Obrazek
[1/30]


Yoshimitsu trenował sobie na polanie. Nazywał ją treningową, bo przecież do tego mu służyła. Proste, logiczne, oczywiste że aż oczy krwawią. Stan fizyczny Uchihy poprawił się na tyle, że mógł sobie pozwolić na wysiłek. Gdyby tylko ktoś obserwował Czerwonego, mógłby zwątpić w realność tego świata. Boska moc okupiona wielkim kosztem nadal była boską mocą. I robiła wrażenie na każdym, nawet na innym posiadaczu kalejdoskopu. Ale przechodząc do meritum, było południe, gdy Yoshimitsu zakończył trening. Krwiste ślepia były zwyczajnymi oczami człowieka styranego życiem. Ich blask zgasł w eksplozji sprzed kilku dni. Z kim miał się cieszyć tym pięknym dniem? Był to jeden z pierwszych w których wiosna pokazała swoją przewagę nad zimą, przynosząc ciepły wiatr, kałuże zamiast śniegu i świergot ptaków...
- Ohayou! Katsumi-sama przysłała mnie do ciebie! Jestem Uchiha Ari i trochę się musiałem postarać, by cię znaleźć. - głos potoczył się po polanie, docierając do uszu Yoshiego. Współbratymiec wyglądał na typowego członka klanu - czarne włosy, czarne oczy i ubranie z herbem rodu. Twarz miał gładką, wyglądał na jakieś dwadzieścia parę lat. Zatrzymał się kilka metrów od "brata marnotrawnego" i przyglądał mu się dłuższą chwilę. - Nie przeszkadzam? - zapytał, przesuwając po w palcach rzemyk z supełkami.
Sarutobi Kazumi
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Yoshimitsu » 26 gru 2016, o 21:37

Czerwony Król trenował, a właściwie zagłębiał się w swą nową potęgę. Oddając się w boskie objęcia, zdołał opanować technikę dzięki której przeniósł się niemal natychmiastowo na wielką odległość, ale to nie było jeszcze wszystko. Samo w sobie Kamui, bo tak nazywała się technika, może zostać użyta do ataku dystansowego lub choćby nawet do stworzenia nietykalnego ciała w realnym świecie. Do tej wiedzy docierał przez pewien czas, lejąc z siebie kolejne litry łez, wypluwając z ust tysiące zbędnych słów. Skończył i niemal miał się ulotnić, lecz został zatrzymany przez męski głos mający źródło gdzieś za jago plecami. Odwrócił się i dostrzegł mężczyznę, wygląd od razu wskazywał na kogoś z rodu Uchiha.
Pierwszą myślą, która przemknęła mu było, że Katsumi już znalazła dla niego zajęcie by ten wykazał się swym oddaniem. Jak się zaraz okazało chyba tak też było, gdyż niejaki Uchiha Ari miał go odnaleźć, a za tym z reguły idzie zlecenie.
-Witaj... Nie. Co chce Katsumi? -zwyczajny ton, iście przepełniony pustką, brakiem specjalnych emocji. Stojący nieopodal niego mężczyzna, mający podobną liczbę wiosen zapewne był kimś w rodzaju posłańca lub może nawet miał być jego nadzorcą przy pierwszej misji, toż to by było iście zabawne. Yoshi przetarł tylko czoło z potu, poprawił swoje tanto i zaczął szukać paczki papierosów, bo przecież gdzieś ją w tych kieszeniach miał.
Yoshimitsu
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Sarutobi Kazumi » 26 gru 2016, o 23:15

Wróciłeś?
Obrazek
[3/30]


- Cieszę się, że chcesz mnie wysłuchać. - zaczął krewniak. Yoshiemu chyba trafił się gaduła. Ale może to nie tak źle, ne? Nie dość, że człowiek nie siedzi w ciszy to dialogi świetnie wypełniają wolne miejsce w tekście. Ari kontynuował z uśmiechem na twarzy. - Katsumi-sama kazała mi znaleźć dla ciebie zajęcie, sprawdzić, w jakiej jesteś formie. No i dopilnować, byś nagle nie zniknął. W aktach było trochę o twoim charakterze... Ale ponoć się zmieniłeś, a to się chwali! - tempo przesuwanych supełków wzrosło, a uśmiech poszerzył się jeszcze odrobinkę. - Przechodząc do sedna. Mam dla ciebie kilka zadań na początek, proste sprawy. Pomaganie ludziom w ogrodach, naprawianie rzeczy, szukanie kotów... Dopiero co wyszedłeś ze szpitala więc nie wiem, czy mogę ci dać coś cięższego... - spojrzał zaciekawiony na Yoshiego. Skoro czytał historię czerwonego króla, to musiał wiedzieć, że takie zlecenia go co najwyżej rozbawią. Albo wkurwią. Choć po tym wszystkim to może tylko zwróci uwagę Uchihy na codzienne problemy zwykłych ludzi.
- Możemy też od razu przejść do ciekawszych spraw. Takich, byś się choć trochę wysilił, ale nie stracił nadto sił. Bandyci, słabi ninja, takie tam. To jak będzie? - Może i był gadułą, ale koniec końców dość jasno wyjaśnił swoją wizytę w tym miejscu, może współpraca z nim w przyszłości będzie wyglądać całkiem nieźle?
Sarutobi Kazumi
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Yoshimitsu » 27 gru 2016, o 12:48

I stało się to czego Czerwony Król się spodziewał, było to oczywiście nic innego jak posłanie pewnej osoby, prosto do Yoshiego, by ten zaczął wykonywać pierwsze zlecenia dla swojego rodu. Co prawda chciałby się czemuś poświęcić, gdyż jego umysł musiał być zajęty czymś innym niż myślami o martwej ukochanej, wspomnieniami czy czymkolwiek co sprawiać mu będzie ból. Musiał czymś odgradzać od siebie przeszłość, ale tak by nie zapomnieć o złożonej obietnicy. To i tak przecież nie będzie trudne, bowiem nigdy nie zapomni o tym co się stało...
Ari wspominał coś o jego charakterze, ucieczce, jakiejś zmianie. Błąd. Yoshimitsu był zawsze taki, jednak miał przy sobie Inu i okazywał światu swoją postać taką jaką jest, teraz nie ma jej... I robić będzie wszystko tak jak mu się zachce. Kiedy do jego uszu dotarło, że będzie musiał zaraz zdejmować koty z drzew czy choćby zamiatać ulice spojrzał na posłańca z iście pytającą miną.
-Czekaj... Pomyliłeś chyba adres. Bo ja kurwa nie mam zamiaru bawić się w jakieś misje rangi D czy jak wy tam to nazywacie. Chce dostać coś przy czym będę mógł się wyżyć. Skoro czytałeś moje akta, to bierzmy się do roboty i powiedz mi tylko gdzie mam iść i kogo zabić. Bez pierdolenia, cel i miejsce. -znalazł paczkę papierosów. Wyciągnął z niej jednego i czym prędzej umieścił między wargami, odpalając i zaciągając się. Dym na moment spowił jego twarz, a kiedy ten rozwiał się, twarz była rozerwana przez uśmiech. Bestia była gotowa do siania mordu. Nikt go nie będzie teraz zatrzymywać...
Yoshimitsu
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Sarutobi Kazumi » 27 gru 2016, o 19:58

Wróciłeś?
Obrazek
[5/30]


- Bardzo się cieszę, słysząc twoje słowa! Zostawmy więc bezpańskie koty dzieciom, a tobie znajdziemy ciekawsze zajęcie, może niekoniecznie związane z zabijaniem. Dość już trupów widzieli Uchiha w ostatniej wojnie... Chociaż, daj mi chwilę. - po tych słowach wyjął z torby zwój i rozwinął przed swoją twarzą. Przez chwilę wertował jego treść, a w końcu z uśmiechem na ustach schował spis zleceń (bo tym najpewniej był zwój) i schował go na miejsce. - Na początek zajmiesz się ochroną jednego kupca i jego towaru. Nazywa się Shiutsi czy jakoś tak. Duży, gruby, łysy. Łatwo znajdziesz. Wędruje do Ryuzaku no taki, a drogi nie są bezpieczne. Znajdziesz go najpewniej przed bramą osady. Do zobaczenia, Yoshimitsu! - odwrócił się na pięcie, gotów odejść dokądś tam. - A, tylko nie rzucaj się na każdego wędrowca po drodze, dobrze? - rzucił na odchodnym, skłonił się i powędrował w kierunku centrum. Ma pewnie jakieś polecenia do przekazania, albo sake do wypicia.
Czerwonemu nie pozostało nic innego jak podążyć jego tropem i znaleźć Shiutsiego. No chyba, że tak naprawdę ma głęboko w rzyci rozkazy Katsumi. Wszystko jest przecież możliwe, ne? Choć z drugiej strony... Dobra okazja do zabicia kilku bandytów, huh.
Sarutobi Kazumi
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Yoshimitsu » 28 gru 2016, o 14:14

Jak się okazało po chwili lekkiego niezadowolenia Yoshiego znalazła się misja odpowiednia dla jego osoby. Musiał ochraniać jakiegoś człeka, który podróżować będzie do Ryuzaku no Taki, a po drodze zapewne jak to bywało w tego typu misjach zostanie napadnięty, bo kto jak nie kupiec mógłby paść przed siłą grupki bandytów. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że jest to iście nużąca misja, jednak będzie mógł przetestować nowe ślepia i zabawić się chwilę, bo przecież nad martwym truchłem bandyty nikt nie będzie płakał i nikt nie będzie chciał się mścić, czyż nie? Chyba, że będzie to jakaś ważna osoba, którą to zabije Czerwony Król i reszta grupki bandziorów będzie chciała się na nim mścić... Więcej ścierwa do wycięcia z tego świata...
-Dobra, biorę to zlecenie. Może chociaż trochę się zabawię i wezmę Twoje słowa do siebie, postaram się powstrzymywać... Na ile tylko będę mógł. -Ari zaczął odchodzić, wraz z nim Yoshimitsu. Nie było sensu zwlekać i siedzieć w miejscu, skoro Shiutsi czeka na niego przy bramie. A on chce jak najszybciej wyruszyć prosto naprzeciw nowym przeciwnikom i nakarmić się krwią poległych.
Papieros zaszklił się mocniej jarzącym światłem, pociągnął większy haust chmury dymu. Jego uśmiech zwiastować mógł kłopoty jakie przyniesie pracodawcy, aczkolwiek może to być po prostu chęć brania się wreszcie do roboty... Tak czy inaczej ruszył prosto do bramy, gdzie miał czekać na niego ów oponent, łysy i gruby.

z/t
Yoshimitsu
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Shiro » 16 mar 2017, o 18:11

Shiro wędrował powoli po wiosce rozglądając się, dookoła, ale kac po sake dalej go trzymał. Miał dopiero 15lat, a tutaj na raz opróżnił połowę butelki, co obecnie odnosi swój efekt w postaci silnego bólu głowy, który nie pozwala się skupić na nim, a tutaj jeszcze ranek, dość sporo ludzi na drogach, przez co hałas jeszcze większy, a malcowi pęka głowa, a najgorsze jest to, że dalej daleko mu do centrum, ponieważ musiał wrócić się do karczmy po dmuchawkę, o, której zapomniał. Na szczęście oberżysta zatrzymał ją, a gdy białowłosy wszedł znowu do budynku oddał mu ją, przepraszając, że wcześniej tego nie zrobił, bo był zbyt zapracowany. Cóż, ale gdzie teraz się udać? Nie ma sensu znowu maszerować do centrum, ale może spacer po obrzeżach wioski przyniesie jakieś korzyści. Po dość długim spacerze młodzieniec dotarł do pustego pola, które było lekko zniszczone prawdopodobnie przez walki, albo treningi, które odbywały się na nim, w lewym narożniku placu znajdował się drewniany pal wkopany po części w ziemie, cóż może się przydać do treningu, ale przydałoby się jeszcze coś do położenia na nim. Shiro zaczął uważnie się rozglądać dookoła siebie w poszukiwaniu kamieni różnej wielkości, albo innych obiektów, które mógł umieścić na palu. Po 20minutach bezsensownego poszukiwania jakiś większych kamieni, młodzieniec odpuścił sobie i usiadł pod palem wspierając się o niego. Przynajmniej sobie odpocznę na słońcu, może wtedy przejdzie mi ból głowy. Pomyślał, po czym rozpiął swoją koszulę i się zrelaksował.

Minęła godzina, a młodzieniec postanowił w końcu coś zrobić, zwłaszcza, że przestało mu szumieć w głowie, cóż taki stan jest odpowiedni do ciężkiego treningu i wysiłku fizycznego, ale komu chciałoby się podnosić i coś robić, zwłaszcza, że jest cieplutko i milutko na tym placu, oraz nie zapowiada się by ktoś tu przyszedł, a nawet gdyby to spory kawał terenu, ale póki nikogo nie ma zawsze można poćwiczyć tworzenie silniejszych baniek z jakimś dodatkami. Czego by się tutaj poczuć, przydałoby się coś ofensywnego, hm.. Kiedyś słyszałem o technice, która nakłada bańkę na głowę przeciwnika i go podtapia, takie coś by się przydało i to bardzo. pomyślał młodzieniec, po czym zaczął rozglądać się dookoła w poszukiwaniu idealnego obiektu do treningu, przecież sam na sobie tego nie sprawdzi. W pewnym momencie jego oczom ukazał się obiekt idealny, nadmuchany owczy żołądek, który kształtem przypomina głowę. Jeżeli uda mi się umieścić na nim bańkę to raczej i na człowieku da radę, ale zapewne będzie trudniej. Pomyślał i wyjął za swojego pasa dmuchawkę, którą przyłożył do ust i zaczął tworzyć bańkę dwa razy większą od piłki. Cóż...Pierwsze próby nie należy do nazbyt udanych, samo stworzenie tak dużej bańki okazało się problematyczne, ale po 30minutach prób powiodło się i pierwsza mordercza pułapka ruszyła w stronę niebezpiecznej piłki, która zapewne chciała zniszczyć całe życie na ziemi. Pierwsza bańka, która jakiś cudem do niej dotarła pękła przy kontakcie z nią, tak samo druga oraz trzecia, ale czwarta poczyniła już postępy, bowiem prawie udało jej się otoczyć całą piłkę. Próby trwały, a białowłosy się nie poddawał i dalej próbował otoczyć piłkę. W końcu! Udało się, piłka została uwięziona w bańce, która powoli zaczęła zapełniać się wodą powstałeś z chakry chłopca, po jakiś 30minutach bańka była pełna wody, a piłka unosiła się w jej wnętrzu. Nooo...Można dzisiaj zakończyć trening i odpocząć trochę do następnego razu.
Spoiler: pokaż
Trening Techniki rangi C:Suishi Suihō no Jutsu
Czas trwania: 5h
Początek treningu 22:20
Koniec treningu: 3:20
Shiro
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Shiro » 17 mar 2017, o 10:49

Ostatni trening był dość owocny w efekty, kto by pomyślał, że w tym pomoże owczy żołądek wypełniony powietrzem. Zajęło to sporo czasu, ale było raczej warto, w końcu to kiedyś może uratować życie własne, albo czyjeś lub je skrócić o dobre parę lat. Lecz wracając do teraźniejszości, białowłosy zdążył już wypocząć i zregenerować swoje siły przed następnym ciężkim wyzwaniem, którym jest podniesie swojej dupy i znalezienie czegoś do jedzenia...Zadanie idealne dla kogoś w stanie Shiro, samo podniesie się z ziemi zajęło mu dobre pięć minut, a teraz mógł ruszyć przed siebie w poszukiwaniu pożywienia, nawet nie musiał daleko wędrować, bowiem przed placem spotkał miłą starszą panią, która dała mu 3 jabłka, takie coś powinno wystarczyć na jakiś czas dla takiego malca, ale też może wrócić do treningu, po zjedzeniu przepysznych owocków.

No nic, zaspokoiłem, chociaż pierwszy głód, teraz mogę wrócić do treningu... Mam tyle możliwości, ciężko zdecydować, ale może poprawienie mojej podstawowej techniki będzie najlepszym pomysłem, przecież to moja główna i najlepsza broń. - pomyślał młodzieniec, po czym usiadł po turecku praktycznie pośrodku placu i znowu wyjął swoją dmuchawkę i przyłożył ją do swych ust i zaczął tworzyć swoje mydlane bańki. Cóż, może najpierw warto popracować nad wielkością, a to nie powinno sprawić mi zbytniego problemu po ostatnim treningu. tak jak pomyślał, tak zrobił i zaczął dmuchać jak największą bańkę był w stanie, po paru próbach udało mu się osiągnąć bańkę o średnicy około 40cm, która była dość okazała, ale liczył na coś lepszego i wiedział, że da radę tego dokonać. Kolejne próby nie odniosły dużo lepszych wyników, bowiem bańki był bardzo zbliżone do siebie wielkością, no cóż, zawsze trzeba próbować dalej, bo inaczej do niczego się nie dojdzie. Minęła pierwsza godzina, a bańki, które tworzył, Shiro były już dość okazałe, a ich średnica wynosiła około 50cm. Nie trzeba było dużo czekać by zostały one wysłane w kierunku pala, powoli się unoszą w niego stronę. Cóż efekt był lepszy niż przewidział młodzieniec, siła zniszczenia bańki była większa, niż w przypadku ich poprzedniczek, właśnie o to się rozchodziło, w końcu to może uratować życie chłopcu w niedalekich jego przygodach.
Spoiler: pokaż
Trening techniki rangi C:Suihō Kanri: Reberu Shi
Czas trwania 5h
Początek treningu 10:50
Koniec treningu 15:50
Shiro
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Nikusui » 18 mar 2017, o 00:21

Misja rangi D
1/15


Co prawda nastała już jesień, jednakże trzeba było korzystać z każdego dnia, by móc trenować. W końcu żaden ninja nie mógł stać w miejscu i nie robić kolejnych postępów. Toż to byłoby śmiertelnym grzechem! Obowiązkiem takich jak Shiro, tych mniej i dla tych bardziej doświadczonych, było ciągłe szkolenie się, by w jak największym procencie wyeliminować potencjalne zagrożenie. A ten świat nie należał wcale do takich najprzyjemniejszych. Co rusz jakieś bitwy i wojny, spokój na dłużej nie był utrzymywany, jakby sam z radością wymykał się ludziom z rąk. Niestety, trzeba było jakoś sobie z tym radzić.
Nasz młody bohater właśnie odbywał kolejny trening, kiedy, zapewne ku jego sporawym zaskoczeniu, w jego kierunku zaczął biec jakiś maluch. Miał może osiem lat, coś koło tego. Ciężko było określić, bo Shiro też w końcu jakoś wielce dorosły nie był, ale różnica wiekowa między nimi była znacząca. I dobra, co tu się dziwić, przecież dzieci na tym świecie było sporo, a to przecież było Kōtei, to jasne, że takie maluchy będą się tu kręcić. Normalka. No... prawie. Nieznajomy chłopczyk zamiast się zatrzymać czy też ominąć Shiro, po prostu na niego wbiegł, jakby właśnie rzucał się w stado jakiegoś bydła i próbował zakomunikować, że to jego teren i wara mu stąd. Biła od niego pewność siebie i zawziętość, co chyba jednak bardziej bawiło w wykonaniu takiego dzieciaka, niżeli straszyło.
- Ej ty! Nie widziałem cię tu wcześniej! - burknął energicznie, bezprecedensowo wskazując na chłopaka palcem wskazującym, jakby ktokolwiek w ogóle miał to zobaczyć. I nieważne, że dzieciak był o jakieś trzydzieści centymetrów niższy, nieważne! Czuł, że tutaj góruje. Koniec i kopka, ot co. - PEWNO SZPIEGUJESZ! - zakomunikował tak szybko, że Shiro nawet nie zdążyłby czegokolwiek powiedzieć między błyskotliwymi wypowiedziami małego chłopca.
Nagle nasz nowy przybysz, przyjął pozycję bojową. Rozszerzył ustawienie swoich nóg, lekko się pochylił i ugiął nogi w kolanach. Jego buzia stała się jeszcze bardziej pucołowata niż wcześniej, przez co zdawał się być jeszcze bardziej okrąglutki, chociaż na pewno do pulchnych nie należał.
- No chodź, ja ci złoję tyłek i zaprowadzę do władzy, żeby cię wsadzili do pierdla! Nikt tu nie będzie szpiegował, wafle jedne, no! Normalnie aż się popłaczesz, tak cię uderzę! - groźby z ust tego dzieciaka były naprawdę wielce poważne, chociaż ciężko było uwierzyć w to, że rzeczywiście czeka Shiro z jego strony jakieś niezwykłe niebezpieczeństwo. Tymczasowo jedynie się odgrażał, ale nic nie działał. A to przecież tylko dziecko, każdy kiedyś nim był!
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 906
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Pole treningowe

Postprzez Shiro » 18 mar 2017, o 14:36

Trening mijał miło i bezproblemowo, co było dość niespotykane, co dla białowłosego, zazwyczaj wszystko kończyło się źle po jakimś czasie, a tutaj dwa przygotowania do walki przebiegły bezproblemowo, no aż do końca tego drugiego. Stało się coś, czego Shiro się nie spodziewał. Cóż siedzenie na ziemi w tym przypadku było słabym pomysłem, zwłaszcza, że coś w niego uderzyło, a gdy on się obrócił w bok jego oczom okazał się mały chłopczyk, który zasypał go od razu lawiną słów, nawet nie dając czasu na odpowiedź, między zdaniami, najwyraźniej zjadł za dużo słodyczy i energia go rozpierała. Co tutaj robi taki malec, zwłaszcza sam...Zresztą, mną się zbytnio nie zajmowano, wręcz przeciwnie. - pomyślał Shiro, gdy malec kończył wypowiadać swoje słowa i przybierał pozę bojową, cóż z samego widoku było to dość urocze i pocieszne zachowanie, ale w końcu zapowiada się tutaj na potężna batalie. - Cześć, Jestem, Shiro i nie chce zbytnio z Tobą walczyć, wyglądasz na bardzo silnego. - powiedział młodzieniec, wyciągając rękę w stronę chłopca w geście gratulacji z wygranej walki i przywitania. - A poza tym, nie musisz się martwić, nikogo nie szpieguje. Zatrzymałem się tutaj przejazdem i chciałem trochę potrenować zanim wyruszę dalej szukać mojego ojca. - dodał szybko po chwili, zanim maluch coś powiedział. Cała ta sytuacja rozbawiła lekko Shiro i wywołała na jego twarzy uśmiech, dawno nie widział żadnego malca, a sam bardzo lubił spędzać czas z dziećmi i zajmować się nimi. Może przez to, iż będąc z nimi nie przejmował się niczym i one go nie oceniały po wyglądzie. Oraz liczył po cichu na litość malca oraz na to, iż powie coś o sobie.
Shiro
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Nikusui » 19 mar 2017, o 21:05

Misja rangi D
3/15


Młody chłopiec dalej przyglądał się uważnie i podejrzliwie nowo spotkanej osobie. Widać było po nim, że nie zamierzał tak szybko odpuścić. Był początkującym ninja i zapewne chciał się od razu jak najlepiej wykazać, by przypisać sobie nie tylko zasług, ale również ukazać jaki to jest przebiegły. W końcu to były tereny należące do rodu Uchiha, więc nie trudno było się domyślić, że właśnie oto jeden tych, którzy mają w sobie ich krew. Dla niektórych zapewne były to obszary, które najchętniej by omijali, ale niektórzy kompletnie nie przejmowali się ewentualnym niebezpieczeństwem. Możliwe, że do takich osób należał Shiro, a być może po prostu nie zdawał sobie sprawy z tego, że istnieje możliwość niezbyt szczęśliwego zakończenia swojej wizyty w Kōtei.
Malec zmrużył podejrzliwie oczy, wciąż wpatrując się w Shiro i słuchał jego słów. Ehe, nie chce walczyć. No tak, bo jakby spróbował się z nim zmierzyć, to na pewno by przegrał, więc woli uniknąć sromotnej porażki. Taki cwaniaczek! Jednak nie, młody Uchiha nie da się tak łatwo spławić. Jego wyraz twarzy zmienił się dopiero, kiedy nasz bohater wspomniał o ojcu. Momentalnie mięśnie malca się rozluźniły, a jego głowa opuściła się w dół, przez co wbił wzrok w ziemię.
- Szukasz taty? - zapytał cicho, jakoś nie mogąc odnaleźć. Najwidoczniej miał jakiś problem, ale nie zapowiadało się, by chciał się tym dzielić. A przynajmniej nie tymczasowo. Zaraz jednak ponownie spiął się w sobie. Jego sylwetka momentalnie się wyprostowała, a pewność siebie ujawniła się ponownie. - Jestem Hisashi. Ja też nie mam taty, ale wiem, że na mnie patrzy! O, gdzieś tam! - dodał, zadzierając głowę do góry i pokazując palcem wskazującym w górę. Starał się lekko uśmiechać, chociaż niestety niezbyt pamiętał, jak wyglądał jego ojciec. Miał może ze trzy lata, kiedy zginął na misji, więc nic dziwnego, że mało w głowie malca było wspomnień z rodzicielem. Dużo jednak mówiła o nim matka, stąd też chłopak ciągle o nim pamiętał.
- Potrenuj ze mną. - rzucił nagle i wstrzymał wdech, jakby bał się odmowy. Jego duże, czarne oczy wpatrywały się w twarz Shiro, niemalże go błagając, chociaż głośno tego nie mówił, bo przecież był mężczyzną, nie wypadało mu tak prosić. - Nie mam z kim... wszyscy trenują z braćmi albo z ojcami. - dopowiedział już o wiele ciszej, uciekając wzrokiem w bok. Uważał, że nie może pokazać swojej słabości, i że boli go to, co mówi. Miał być zawzięty. Był jedynym mężczyzną w domu, musi umieć zadbać o swoją rodzinę, z której składała się jedynie mama.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 906
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Pole treningowe

Postprzez Shiro » 19 mar 2017, o 21:35

Shiro uważnie przyglądał się chłopcu i jego reakcji na słowa o poszukiwaniu ojca, wtedy zaczął zastanawiać się czy malec też przypadkiem nie jest częściową sierotą. Następne słowa przekonały go, co do jego domyśleń i zrozumiał, że on ma, chociaż nadzieje, że jego rodzic żyje w przeciwieństwie do malca. W tym momencie uśmiech młodzieńca zamienił się w niewielką podkówkę, było mu bardzo szkoda chłopca i, że musi przez to przechodzić. - Tak szukam go, zostawił moją mamę w dzień, w, którym się urodziłem, nic o nim nie wiem. Chciałbym go odnaleźć by dowiedzieć się, dlaczego nas zostawił i kim jest. - Powiedział chłopaka podnosząc się z ziemi i stając twarzą w kierunku chłopca i wyraźnie słuchał, co on ma dalej do powiedzenia. Jest sam i nie ma, z kim trenować, rozumiem i raczej nic się nie stanie, jeżeli trochę z nim potrenuje. Zawsze coś na tym zyskam, a Hisashi zapewne będzie szczęśliwy z tego powodu. pomyślał Shiro, a po chwili lekko się uśmiechnął do malca i kucnął przed nim by móc spojrzeć mu prosto w oczy, po czym położył swoją prawą dłoń na głowie chłopca. - Dzisiaj będę twoim starszym bratem i bardzo chętnie potrenuje z kimś tak dzielnym jak Ty. - Powiedział młodzieniec, uśmiechając się jeszcze szerzej niż wcześniej, był bardzo szczęśliwy z tego, że może mu pomóc i sprawić, że będzie szczęśliwy. - Więc co byś chciał na początek? Ja jestem już po rozgrzewce i odrobienie treningu. - Dodał po chwili patrząc się na chłopca i zastanawiając się nad możliwościami treningu z nim.
Shiro
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Nikusui » 20 mar 2017, o 13:07

Misja rangi D
5/15


Pewnie gdyby Hisashi był troszkę starszy, to zacząłby teraz rozmyślać nad tym, który z nich znajduje się w lepszej sytuacji. W końcu jego ojciec zginął i nie miał go szansy już zobaczyć. Matka jednak opowiadała o nim w samych superlatywach, więc zapewne był dobrym człowiekiem. A to można było podać w wątpliwość, jeśli chodziło o rodziciela Shiro. W końcu kto chciałby zostawić swoje dziecko i to tuż po narodzinach. Owszem, była możliwość, że po prostu miał coś do załatwienia, ale minęło tyle czasu, że chyba powinien mieć czas na odwiedzenie swojego dziecka. Tymczasem się nie pojawiał, ale mimo wszystko Shiro miał możliwość, że go odnajdzie, pozna i nadrobią stracony czas.
Chłopiec patrzył uważnie na naszego bohatera, kiedy ten kucnął i ułożył dłoń na jego głowie. Jego wielkie, czarne ślepia zdawały się być studnią uczuć, w której mogło kryć się dosłownie wszystko. Hisashi oczekiwał niecierpliwie na odpowiedź chłopaka, mając głęboką nadzieję, że ten się zgodzi. Zaraz na jego twarz wpłynął szeroki, rozpromieniony uśmiech, kiedy tylko Shiro się zgodził. Widać było, że to wiele znaczyło dla małego chłopca.
- No... nie umiem jeszcze żadnych jutsu, ale chciałbym poćwiczyć taijutsu! No wiesz.. trening atakowania, obrony, może rzuty bronią do celu. Nie bardzo jednak wiem, jak się za to zabrać. - przyznał szczerze, po czym wzruszył ramionami. No bo w co miał uderzać? W pnie drzew? A przed czym ćwiczyć naukę obrony? No ciężko się było samemu za coś takiego zabrać, więc uważał, że potrzebna jest do tego druga osoba. Liczył na inwencje Shiro. W końcu skoro już coś trenował, to chyba coś potrafił i miał doświadczenie w trenowaniu. A skoro i on nie miał taty, to może da mu jakieś wskazówki co do samotnego treningu, tak by Hisashi w przyszłości wiedział co i jak.
Chłopak zaczął grzebać w małej kaburze i wyciągnął to, co w niej miał.
- Hm, mam tylko dwa kunaie i jednego shurikena. - dodał nieco niepocieszony, bo wyobrażał sobie, że będzie potrzebne mu nieco więcej ekwipunku, który teraz był mocno ograniczony.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 906
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Pole treningowe

Postprzez Shiro » 20 mar 2017, o 14:35

Hm, nie mamy tutaj zbyt wielu możliwości. Jedynie ten pal i pusty teren, ale przecież ja znam parę technik, które mogą pomóc w treningu. Pomyślał białowłosy rozglądając się dookoła szukając jakiejś aspiracji, co do możliwości trenowania. - Mam parę pomysłów i mam nadzieje, że Ci się spodobają. - Powiedział Shiro, po czym szybko złożył pieczęci i po jego bokach pojawiły się dwa bunshiny. - To jest podstawowa technika ninjutsu, która tworzy dwa klony pozbawione własnej woli, a one pomogą Ci w treningu obrony. Krzywdy zrobić Ci nie mogą, ale potraktuj ich poważnie. Co do atakowania, możesz próbować zaatakować mnie, jeżeli uda Ci się trafić mnie czysto pomyślimy nad nagrodą, a co do broni miotanej w tym pomogą nam moje twory, a o brak ekwipunku się nie martw zawsze możesz użyć kamieni albo mojego wyposażenia - wypowiedzieć młodzieńca była dość długa i wyczerpująca, starał się przedstawić chłopczykowi w jak najprostszy sposób wszelkie możliwości, jakie wpadły mu do głowy, tak na szybko, takie coś powinno wystarczyć na prosty trening, który dla malca w takim wieku powinien być bardzo dobry Czekając na odpowiedź chłopaka, białowłosy przyłożył do swoich ust dmuchawkę i stworzył parę baniek, by zademonstrować Chłopczykowi jak będą wyglądały jego cele do broni dystansowych. - Teraz decyzja należy do Ciebie, od czego chciałbyś zacząć? - Powiedział i cierpliwie czekał na decyzję chłopca.
Użyte techniki:
1)

Nazwa
Bunshin no Jutsu

Pieczęci
Baran › Wąż › Tygrys

Zasięg
Dowolny

Koszt
E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (za 2 iluzje)

Dodatkowe
Brak własnej woli; niematerialne

Opis Prosta technika Ninjutsu, która polega na stworzeniu iluzji nas samych. Przy jej pomocy – w zależności od Kontroli Chakry – jesteśmy w stanie stworzyć od jednej do kilkunastu iluzji, które wyglądają jak my i wykonują nasze polecenia wydawane drogą mentalną. Oczywiście iluzje nie są materialne, więc każde uderzenie w nie kończy się ich rozwianiem w małym, błyskawicznie znikającym obłoku dymu. Warto również zauważyć, że iluzje nie wydają żadnych dźwięków, dodatkowo nie rzuca swym "niematerialnym" ciałem cienia, a także nie potrafią poruszać żadnych przedmiotów.

2)
Nazwa
Suihō Kanri: Reberu Di

Na tej randze shinobi zyskuje (przy użyciu specjalnej dmuchawki) umiejętność wytwarzania baniek mydlanych. Nie są to może wytwory prima sort, ale zawsze to coś. Można mniej więcej kontrolować rozmiar wytworzonych kulek, te zaś przy odpowiednim użyciu są w stanie odwrócić uwagę oponentów... zaś przy kontakcie uwalniają nagromadzoną wewnątrz chakrę, lekko uderzając cel. Jedna bańka ma siłę trącenia palcem... za to kilkanaście już może zapiec. A to dopiero ranga D. Ruchem baniek można dość dobrze kontrolować... o ile nie wieje, rzecz jasna. I w pobliżu nie ma użytkownika Fuutonu, gdyż na obecnym poziomie tej sztuki bańki bardzo łatwo "zdmuchnąć".

średnica
Mała bańka 2 cm

Koszt E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (na turę) za 10 baniek

Średnica
Średnia bańka - 10 cm

Koszt E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (na turę) za 5 baniek

Średnica
Duża bańka - 25 cm

Koszt E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (na turę) za 1 bańke
5 średnich baniek.
Chakra 102% po użyciu technik 88%
Shiro
 

Następna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość