Ulice

Re: Ulice

Postprzez Asaka » 4 paź 2018, o 11:07

Misja D
Daisuke Uchiha
5/15


Jakoś zawsze tak było, że dorośli, gdy mieli okazję wyjśćna scenę, gdy ktoś szukał ochotnika, stawali się jakby... powściągliwi. W większości przynajmniej. Nie inaczej było zresztą i tym razem. Tłum mruczał coś do siebie, mężczyźni i kobiety odwracali wzrok, żeby tylko przypadkiem nie natknąć się na tor oczu mężczyzny z wąsem. To trochę jak w szkole, gdy nauczyciel pytał kto pójdzie na ochotnika do tablicy rozwiązać zadanie. Sytuacja była o tyle analogiczna, że mało kto się kwapił. Ale „mało kto“ nie oznacza przecież „nikt“.
Młody Daisuke zwietrzył swoją okazję i jego ręka wystrzeliła w górę. Machał nią na wszystkie strony, żeby przypadkiem nie został niezauważony, choć stał przecież w pierwszym szeregu. Rozglądnąwszy się dyskretnie zauważył, że zgłosił się ktoś jeszcze. A, co nie było zaskoczeniem, była to dziewczynka, mniej więcej w tym samym wieku - może odrobinę starsza - choć nie była przy tym tak ekspresyjna jak przedstawiciel rodu Uchiha. Treser zauważył oboje i uśmiechnął się, może nawet nieco przebiegle, a może była to tylko bujna wyobraźnia.
- Dobrze, mamy dwóch ochotników, podejdźcie tutaj oboje - zawołał, a małpka podbiegła do niego i wspięła się po jego długiej szacie, by stanąć mu na ramieniu, przy okazji przytrzymując się łapka za ucho mężczyzny.
Czarnowłosa dziewczynka, o równie ciemnych oczach wystąpiła z szeregu, a gdy oboje znaleźli się już przy mężczyźnie, ten wręczył im poskręcaną linę. Długą skakankę, którą każde z nich miało trzymać za jeden koniec i kręcić nim. Małpka w tym czasie zeskoczyła z ramienia mężczyzny i stanęła obok dziewczynki, ciągnąc ją lekko za kimono, na co - nieprzygotowana na to czarnowłosa - pisnęła, co wywołało śmiech tresera i ludzi.
- Musiałaś mu się spodobać, panienko... - powiedział wąsacz, robiąc pauzę w takim momencie, jakby wyczekiwał, aby dziewczynka zdradziła mu swoje imię.
- S-sakiko - wydukała dziewczynka, ewidentnie speszona.
- A młodzieniec...? - wąsacz zwrócił się w tym momencie do Daisuke, nie tracąc na animuszu, by zabawiać tłum. - Będę wam mówić, żebyście kręcili wolniej albo szybciej. No, to zaczynajcie... pomału!
W tłumie co chwila ktoś się przeciskał i przepychał, ludzie mruczeli coś pod nosem, ale każdy z nich wpatrywał się jednak w przedstawienie. Nieczęsto na ulicach Kotei można było zobaczyć treserów dzikich, egzotycznych zwierząt.
· ·

Obrazek
· · ·
seasons don't fear the reaper
nor do the wind, the sun or the rain
Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1353
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabury na broń na udach; duża torba na pośladkach; bransoletka na prawym nadgarstku; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Ulice

Postprzez Daisuke Uchiha » 5 paź 2018, o 11:45

Młodzieniec trzepał swoją ręką na boki jeszcze przez dłuższą chwilę, rozejrzał się przy tym uważnie po całej publice. Tak jak zawsze - nikt ze starszych od niego osób nie kwapił się, ludzie nigdy nie lubili być w centrum uwagi nie wiedząc dokładniej co ich tam czeka... oczywiście Daisuke był kompletnym przeciwieństwem, całe życie bowiem pchał się w takich sytuacjach jak ta, lubił zwracać na siebie uwagę. Rozglądając się po zgromadzonych natrafił wzrokiem na dziewczynkę, wyglądała jakby była w podobnym wieku co on, może trochę młodsza, lub nawet starsza. Młody Uchiha od razu opuścił dłoń ze zrezygnowaniem, był zdania, iż każdy show-man będzie wolał wziąć na scenę małą, słodką dziewczynę, aniżeli dziwnego chłopca w pobrudzonych ciuchach. Ku jego zaskoczeniu rosły mężczyzna zauważając tą dwójkę wywołał i jego i ją. Daisuke ruszył więc w jego stronę z szerokim uśmiechem na twarzy, przerzucił po drodze wzrok na dziewczynę uśmiechając się do niej krótko. Kiedy dotarł on w same centrum całego show stanął przodem do zgromadzonych ludzi i ukłonił się, obrócił się do tresera i małpki i powtórzył czynność chcąc być jak najbardziej kulturalnym. Ludzi było dość sporo, wszyscy bacznie obserwowali całą sytuację, ale nie przeszkadzało to chłopakowi, a wręcz przeciwnie - był podekscytowany i czekał na rozwój sytuacji, który nastąpił dość szybko. Mężczyzna wręczył im poskręcaną linę, którą złapali jak skakankę za dwa końce. Wtedy też małpka zeskoczyła z ramienia swojego tresera ciągnąc za kimono młodą dziewczynę, która wystraszona pisnęła, co wywołało śmiech wszystkich zgromadzonych. Młody Daisuke uśmiechnął się do niej, jakby chciał powiedzieć "Spokojnie". W międzyczasie na prośbę tresera przedstawiła się ona swoim imieniem, a po chwili o imię został zapytany także chłopiec, na co odpowiedział szybko z nieschodzącym uśmiechem na twarzy.
- Nazywam się Daisuke.
Rzucił krótko słysząc od razu po przedstawieniu się polecenie; miał zacząć powoli kręcić skakanką w takim tempie, jakie narzucać będzie im treser. Właściwie to chłopiec oczekiwał bardziej ekscytującego zajęcia, ale miał nadzieję, że to wszystko się jeszcze rozkręci. Zaczął powoli kręcić liną wspólnie z dziewczynką.
Daisuke Uchiha
 

Re: Ulice

Postprzez Asaka » 5 paź 2018, o 21:35

Misja D
Daisuke Uchiha
7/15


Małpka Shun nie czekała na więcej komend, bo gdy tylko lina została wprawiona w ruch, ta doskonale wiedziała co robić i wbiegła pod nią, przeskakując sznur z gracją. Przypominało to zabawy dzieci na ulicach wielu wiosek i osad.
– Szybciej – padła komenda, a gdy tempo kręcenia liną zwiększyło się, małpka dostosowała tempo, nadążając za przeskokami.
Trener klasnął raz, a po kilku sekundach drugi, i w tym czasie Shun zaczął robić sztuczki. Sznur kręcił się, małpka skakała i przy okazji robiła szybkie salto w powietrzu, by wylądować na ziemi i zdążyć się znowu odbić, nim lina podetnie mu nogi. Kolejne klaśnięcie i kapucynka wylądowała na rękach, zamiast na dłoniach.
– Szybciej – kolejna wskazówka dla Sakiko i Daisuke.
Gdzieś w tłumie rozległ się głośniejszy pomruk, który przebił się przez wszystkich stojących tutaj ludzi, a tuż po chwili dało się słyszeć krzyk, bardzo wyraźny w swoim przekazie:
– Złodziej! Złodziej, łapcie go! - męski głos dotarł do wszystkich znajdujących się w najbliższej okolicy, w tym do trenera, małpki i Daisuke. Sakiko zagapiła się z otwartą na tłum, który zafalował i przestała kręcić liną, ale małpka wcale nie przestała co chwila podskakiwać na łapkach – a przynajmniej do momentu, w którym treser nie klasnął znowu.
Tylko ktoś zupełnie naiwny nie pomyślałby, że tak wielki tłum zajęty oglądaniem jakiejś atrakcji nie przyciągnie kieszonkowców liczących na łatwy łup. Ludzie rozstąpili się w panice, gdy uciekający mężczyzna z nożem w ręku przeciskał się przez nich, raniąc pewnie tego i owego, który nie odsunął się dostatecznie szybko, by zrobić mu miejsce. Wpadł na placyk, na którym stali Daisuke, Sakiko i wąsaty treser, zatrzymał się na drobną chwilę – ubrany w poszarpany szary płaszcz z kapturem naciągniętym na twarz, który pozwalał mu się nie wyróżniać z tłumu i przynajmniej częściowo zachować anonimowość. Daisuke, jeżeli spojrzał na mężczyznę, mógł zauważyć, że na wierzchu dłoni dzierżącej nóż miał paskudną, zagojoną już długą bliznę.
– Straż, straż! Złodziej! Mamy rannych! – krzyczał ktoś z tłumu, a facet, który wpadł na placyk rozejrzał się nerwowo, szybko, po czym przemknął obok tresera i złapał go za fraki, przykładając nóż do jego gardła.
– Nie zbliżajcie się, to nie stanie mu się krzywda! – warknął. W oczach wąsacza widać było autentyczne przerażenie.
· ·

Obrazek
· · ·
seasons don't fear the reaper
nor do the wind, the sun or the rain
Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1353
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabury na broń na udach; duża torba na pośladkach; bransoletka na prawym nadgarstku; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Ulice

Postprzez Daisuke Uchiha » 5 paź 2018, o 23:39

Show rozpoczęło się stosunkowo szybko. Kapucynka będąca główną atrakcją od razu podłapała temat i zaczęła skakać na skakance. Chłopiec wspólnie z dziewczynką trzymali za sznur i kręcili nim z całkiem niezłą synchronizacją przez co ciężko było o jakiekolwiek potknięcie. Shun robił sztuczki, a jego treser w międzyczasie rzucał krótkie komendy, które nakazywały, ażeby młodzi zaczęli kręcić szybciej, co też od razu wykonywali. Całe przedstawienie po chwili zaburzyły rozchodzące się w tłumie krzyki – Złodziej! Złodziej, łapcie go! po których zarówno Daisuke jak i Sakiko przestali kręcić prowizoryczną skakanką; właściwie to chłopiec od razu wypuścił ją z rąk i stanął odruchowo na palcach próbując dostrzec co dzieje się w tłumie, który powoli się rozpraszał. Młodzieniec od razu dostrzegł zakapturzonego mężczyznę z nożem w ręku, ciężko było mieć jakiekolwiek wątpliwości- to on musiał być właśnie źródłem całego zamieszania. Jego broń była brudna od krwi, co znaczyło, że musiał zranić kogoś w tłumie, więc Daisuke od razu zapaliła się czerwona lampka. Szybko machnął ręką w stronę dziewczynki i tresera gestykulując, żeby oddalili się. On sam pochwycił za kunai, który dobył z wewnętrznej kieszeni jego kimona i od razu ruszył w stronę domniemanego złodzieja nie dając mu okazji do zaatakowania kogokolwiek więcej; w końcu najlepszą obroną jest atak, prawda? Sam wygląd i broń mężczyzny w oczach Daisuke dyskredytowała go jako shinobi, wyglądał bardziej jak pospolity bandzior przez co młody Uchiha czuł się bardziej swobodny w swoich działaniach. Biegnąc z kunaiem w jego stronę miał jednak nadzieję, że przeciwnik wycofa się i nie będzie musiało dojść do bezpośredniego starcia. W czasie kiedy chłopak rzucił się w stronę zakapturzonego na placyku rozchodziły się krzyki próbujące przywołać straż.
Daisuke Uchiha
 

Re: Ulice

Postprzez Asaka » 6 paź 2018, o 11:29

Misja D
Daisuke Uchiha
9/15


Dedukcja Daisuke była prawidłowa – nóż w ręku zakapturzonego mężczyzny mówił jasno, że nie był on shinobi. Ale spójrzmy prawdzie w oczy: chyba żaden shinobi czy kunoichi nie podjęliby się kieszonkostwa. Mieli przecież na tyle innych umiejętności, że spokojne mogli je wykorzystać, by zarobić, a nie bawić się w krążenie w tłumie i zabieranie sakiewek przechodniom.
Rzucanie się jednak na bandziora z kunaiem mogło skończyć się różnie. Zakapturzony był wyższy od Daisuke, poza tym fakt, że z noża skapywała krew mogła znaczyć, że mężczyzna wie, jak go używać.
Sakiko zamarła w miejscu z szeroko rozszerzonymi oczami, a za chwilę rozpłakała się, zaś treser stał jak wmurowany, widząc gest i ruchy Daisuke. Złodziejaszek był w trakcie przemykania do niego, by go złapać i przyłożyć nóż na gardło, jednak to młody Uchicha zagrodził mu drogę ze swoim kunaiem w ręce. W tym czasie Sakiko, nie myśląc wiele, nabrała odwagi i zmusiła się do ruchu, znikając w powoli rozpierzchającym się tłumie, zaś treser wycofał się o kilka kroków, a małpka Shun, nie wiedząc co się dzieje, ani dlaczego sznur się nie kręci, wskoczyła swojemu panu na ramię, najwyraźniej bojąc się panikującej i krzyczącej gawiedzi.
Daisuke miał więcej szczęścia niż rozumu. Ta sprawa mogła się rozwinąć w bardzo nieprzyjemnym kierunku, gdyby kieszonkowiec rzucił się na niego z bronią. Ten zatrzymał się jednak, gdy Uchicha wszedł w pole widzenia i bardzo szybko obliczył swoje szanse. Nie czekając na dalszy rozwój sytuacji odwrócił się na pięcie i czmychnął w stronę, gdzie treser trzymał swoje toboły, stołeczek i klatkę, najpewniej dla małpki. Znajdowało się w rogu placyku, który zaznaczony był wysokim na trochę mniej niż półtora metra murek. Facet nie zastanawiał się długo. Wyglądało na to, że zamierzał przeskoczyć przez konstrukcję na druga stronę i zwiać, nim pojawi się straż.
· ·

Obrazek
· · ·
seasons don't fear the reaper
nor do the wind, the sun or the rain
Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1353
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabury na broń na udach; duża torba na pośladkach; bransoletka na prawym nadgarstku; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Ulice

Postprzez Daisuke Uchiha » 6 paź 2018, o 13:53

Daisuke dość szybko wybiegł naprzeciw mężczyźnie uniemożliwiając mu doskoczenie do tresera małpki, który najwidoczniej był jego celem. Zerknął krótko za siebie, żeby upewnić się, co się dzieje z treserem i dziewczynką, którym chciał on zapewnić bezpieczeństwo doskakując do złodzieja. Sakiko od razu, zresztą słusznie, wycofała się i zniknęła gdzieś w tłumie; natomiast treser małpki, czyli sprawca całego show wycofał się kilka kroków do tyłu nie wiedząc co ze sobą zrobić. Sytuacja była dość napięta, fizyczna konfrontacja tak na prawdę wisiała na włosku, a straży ani widu ani słychu, wszystko zdawało się być na barkach młodego Uchihy. Nie chciał walczyć z kieszonkowcem, ale też ze względu na swoją dumę i wizję sprawiedliwego świata nie mógł sobie pozwolić na puszczenie go wolno. Chłopiec stał przez chwilę lustrując zakapturzonego bandziora, który przez krótką chwilę analizował swoją sytuacje i swoje szanse, najprawdopodobniej zwątpił, gdyż od razu wziął nogi za pas. Młodzieniec zawsze był narwany i najpierw robił potem myślał, tym razem nie było też inaczej; rzucił się on od razu w pościg za złodziejaszkiem, choć gdzieś z tyłu głowy miał, że mogło się to skończyć dla niego źle, gdyby kieszonkowiec rzucił się na niego. Chłopiec biegł więc za nim w pozycji bojowej, był przygotowany na ewentualny atak ze strony uciekiniera, który uciekając zbliżał się do rogu placyku. Daisuke biegnąc za nim wykrzyczał - Stój! Złodziej, złapcie go! z nadzieją na to, że może akurat zza jakiegoś rogu, czy skądkolwiek wyjdzie jakiś shinobi, a może straż? Zresztą on sam nie wiedział dokładnie po co to wykrzykuje, może chciał zwyczajnie przestraszyć złodziejaszka...
Daisuke Uchiha
 

Re: Ulice

Postprzez Rika Kari Matsubari » 6 paź 2018, o 14:19

Misja C - Sagisa
Rika Kari Matsubari
1


Smutki i żale najlepiej wylewa się w samotności. Sagisa nie miała jednak tego komfortu. Opustoszałą polanę prócz niej odwiedzał bowiem również pewien chłopiec i jakby tego było mało, był z nią. Nie był to więc bynajmniej najlepszy moment na wspominki. O Tensie, Shijimie czy Hayamim… Z całej tej trójki tylko jedna osoba pozostawała przy życiu. Samuraj jednak pominął ją w swoich planach i udał się do Cesarstwa, co dodatkowo ją dotknęło. Mogła mieć do niego żal, a może nie? Czy możemy w ogóle rozstrzygać takie sprawy? Sagisa wiedziała jednak, że była w tym i jej wina. Kolejny krok ku lepszemu zrozumieniu wszystkiego. Tylko po cóż to wszystko, skoro… no właśnie. Akito. Chłopczyk nie pozwalał Czerwonowłosej odpływać w rozpaczy, utrzymując ją na powierzchni błahymi i nikomu niepotrzebnymi problemami. Czyżby? Idę o zakład, że Minzin bardzo wiele dla niego w tym momencie znaczyło.
Długo można było szukać mu zajęcia i zabawiać katonowymi sztuczkami, przyszedł jednak czas, by wracać do osady. I zapomnieć. Jak po spowiedzi zostawić na boku wszystkie troski. Przynajmniej na jakiś czas, dopóki nie wrócą…
Szli więc przez kilka chwil, aż dotarli do bramy Kotei. Chłopiec mieszkał w domku położonym niemal tuż przy bramie, tak więc Sagisa szybko została pozbawiona męczącego, acz chroniącego przed wspomnieniami Akity. To były pierwsze dni jesieni. Główna ścieżka prowadząca przez osadę otoczona była drzewami klonu, każdego dnia coraz bardziej ogołoconymi przez czas. Pełne żółtych, przyjmujących wszystkie odcienie czerwieni, jak i tych wciąż zielonych liści. Każdy inaczej znosił upływ czasu. Każdy inaczej znosił śmierć.
Wokół jednak toczyło się życie, któremu na pozór obce były nastroje targające jeszcze kilkadziesiąt minut temu Uchihą. Ludzie żyli i cieszyli się tym. Jakieś sto metrów przed Sagisą zatrzymał się pewien mężczyzna z wielką torbą. Z przeciętnego domostwa o charakterystycznym białym płotku i jedynie symbolicznej wielkości ogrodzie wyszła mu na spotkanie starsza kobieta o niemal białych włosach upiętych w kok. Mężczyzna mówił coś doniośle na tyle, że choć trudno było wyłapać poszczególne słowa oczywistym było, że coś mówił. Gdy gospodyni podeszła do niego stosownie blisko ten wyjął z torby widoczny z daleka bukiet słoneczników i wręczył kobiecie. Po chwili już go nie było. Starsza pani została sama, stojąc w bezruchu u progu swej posiadłości. Rozejrzała się po okolicy, jakby czegoś szukając, po czym osunęła się na ziemię i opierając o zadbany płotek zajęła się płaczem.
Płakała bezgłośnie, pozostawiając po sobie tylko ten specyficzny, tłumiony pisk. Stan ten szybko zamienił się w szlochanie i pociąganie nosem. Kobieta zupełnie nie przejmowała się żłobiącymi drogę w różu jej twarzy łzami. Podniosła głowę dopiero, gdy zobaczyła idące w jej kierunku (a może tylko tak jej się zdawało, wszak droga na tym odcinku pozbawiona była zakrętów?) stopy czerwonowłosej.
-Czy to pani mi to robi!? – w jej pytaniu więcej było cierpienia, niżeli oskarżycielstwa i rzeczywistej wiary w to, że tak właśnie jest.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Ulice

Postprzez Asaka » 6 paź 2018, o 21:21

Misja D
Daisuke Uchiha
11/15


Złodziej już był wystraszony. Wyglądało na to, że nóż w jego ręku był tam tylko od parady. Prawdopodobnie służył mu on do odcinania sakiewek z pasków nieuważnych, a nie do tego, by ranić innych ludzi. W trakcie jego szaleńczego biegu do murku, wiatr zrzucił kaptur z jego głowy, odsłaniając krótkie, ciemnobrązowe włosy.
Krzyk Daisuke tylko dodał mu wiatru w żagle. Facet nie zamierzał dać się złapać, a nóż w ręce nieco mu przeszkadzał we wdrapaniu się na murek. Porzucił go więc bez cienia zawahania; narzędzie z brzdękiem upadło na bruk i potoczyło się po nim, a sam mężczyzna podparł się o kamień i podciągnął, niemal od razu przeskakując na drugą stronę. Straży tam nie było. Co najwyżej jakiś zagubiony przechodzień, który nie zorientował się, co w trawie piszczy i skąd ten hałas. Kieszonkowiec jednak nie zawracał sobie nim głowy i umknął slalomem w kolejną uliczkę.
Młody Uchicha miał oczywiście szansę by zatrzymać mężczyznę wcześniej, nie wykorzystał jej jednak, dając mu uciec. Nie zrobił jednak niczego na marne, bo facet przynajmniej porzucił tutaj swój nóż, prawda? Jednak… czy to da młodzieńcowi spokój, czy będzie czuł, że odpowiednio wykonał zadanie?
– Ilu rannych? Kogo okradziono? Czy nikomu nic się nie stało? – to dwójka strażników w końcu dotarła na miejsce. Wyglądali na zziajanych, jakby biegli tutaj najszybciej jak mogli. Nie dobiegli tylko na czas, bo złodzieja już tutaj nie było.
– Dwójka rannych, raczej niegroźnie – odezwał się ktoś z tłumu. – Ktoś już ich opatrzył.
– Mnie okradziono! – grubawy facet w średnim wieku zbliżył się do strażników. Oprócz niego zgłosiło się jeszcze kilka osób.
– Zaraz się tym zajmiemy – powiedział jeden ze strażników. – Czy ktoś wie kim był złodziej? Czy widziano jakieś znaki szczególne?
· ·

Obrazek
· · ·
seasons don't fear the reaper
nor do the wind, the sun or the rain
Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1353
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabury na broń na udach; duża torba na pośladkach; bransoletka na prawym nadgarstku; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Ulice

Postprzez Sagisa » 6 paź 2018, o 23:06

Ciężko było pogodzić się z niektórymi elementami przeszłości. Należało iść naprzód, żyć tym, co jest teraz, nawet jeśli przestało się wierzyć w przeznaczenie. Na tej polance wśród drzew miała chwilę dla siebie, chwilę na oderwanie się od codzienności. Tę błogość zakłóciła wiadomość od Hayamiego i ukryta w treści informacja o śmierci Shijimy. Nie znała go zbyt dobrze, widzieli się wszak tylko raz, mimo wszystko darzyła go szacunkiem. Odejście tego mężczyzny oznaczało koniec czegoś szlachetnego, tej cząstki prawości wśród powszechnej krzywdy i mordów. Nie zamierzała jednak zadręczać się tymi myślami. Być może Hayami odwiedzi grób przyjaciela, skoro popłynął do Kantai, to jednak już nie należało do niej. Ona była tu, w Sogen, mając u swego boku małego listonosza, który stanowczo nie powinien zadręczać się jej smutkami. Dlatego też postanowiła nieco zabawić go przy własnym treningu.
Wszystko poszło wyśmienicie, a mały Akito był wręcz zachwycony jej małym pokazem. Robiło się jednak nieco późno, więc należało odstawić chłopca do domu i zająć się sobą. Przechadzka nie trwała długo, w końcu zagajnik nie znajdował się jakoś daleko od osady i już po chwili Sagisa oddawała brunecika pod opiekę rodzicielki, zamieniając z nią zaledwie kilka słów i delikatnych uśmiechów. Co tu dużo mówić, płomiennowłosa nie należała do osób towarzyskich, już nie. Wydarzenia z przeszłości musiały odbić piętno na jej duszy, upływający czas ukształtował ją więc na nowo. Czy jednak warto wspominać, że przyczyną tego wszystkiego stała się czyjaś śmierć? Odejście kogoś, komu ofiarowało się serce? W tym sercu wciąż była wyrwa, temu nie dało się zaprzeczyć, musiała jednak żyć dalej, miała przecież dla kogo.
Życie reszty świata także gnało do przodu, jesień zdobiła liście różnymi barwami, a wiatr lekko kołysał gałęziami drzew. W tym wszystkim dało się odczuć pewien urok przemijania kolejnych pór roku, wszystko bowiem przemijało, taka kolej rzeczy. Ludzie mijali ją, w większości nawet nie zwracając uwagi, była tylko kolejnym przechodniem. Ale nawet przechodzień może wyłapać wzrokiem coś, co przykuje jego uwagę.
Zauważyła przed sobą mężczyznę, dość przeciętnego, właściwie niewartego uwagi, jej szare oczy zatrzymały się jednak na babci, która wyszła mu naprzeciw. Jegomość zdawał się coś tłumaczyć kobiecinie, by po chwili wręczyć jej bukiet kwiatów. Raczej dziwna sytuacja, zważywszy różnicę wieku, amorów tu raczej nie było. Z pewnością scena odgrywająca się przed nią nie oznaczała wyznań miłości. Zresztą kto dawałby ukochanej bukiet słoneczników? Na pewno nie ten facet, gdyż zaraz wziął nogi za pas i zniknął za najbliższym zakrętem. Saga przeszłaby zapewne obok, gdyby kobiecina nagle nie osunęła się ku ziemi. Dziewczyna wydłużyła krok, podchodząc bliżej, i przyklęknęła przy starowince.
- Wszystko w porządku? Źle się pani czuje? - dopytywała o samopoczucie kobiety, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że ona płacze. Pytanie pełne bólu tylko podkreślało jej wewnętrzne cierpienie. Płomiennowłosa poczuła jakieś dziwne ukłucie w klatce piersiowej. Czyżby tamten mężczyzna przekazał babci jakieś tragiczne wieści?
- Proszę pani, niech pani nie płacze - poprosiła cicho, gładząc ją po plecach w geście pocieszenia. - Nie wiem, co dokładnie się stało, ale postaram się pomóc. Jest pani w stanie cokolwiek mi powiedzieć? Wiatr jest chłodny, zaprowadzę panią do środka, dobrze?
Czekała na jakikolwiek odzew ze strony staruszki, obejmując ją delikatnie ramieniem. Gdyby tylko pozwoliła zabrać się do domu, bądź chociaż wyraziła chęć powrotu do niego, była gotowa ją tam odstawić. Starała się mówić łagodnie, choć dobrym słowem ulżyć kobiecinie w cierpieniu, nie wiedziała jednak, na ile jej działanie przyniesie efekty. Miała też dziwne wrażenie, że coś się skończyło, a tym czymś miało być czyjeś życie...
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Ulice

Postprzez Daisuke Uchiha » 7 paź 2018, o 00:16

Szaleńczy pościg chłopca za dorosłym mężczyzną nie ciągnął się zbyt długo, bowiem zniknął on stosunkowo szybko z pola widzenia zeskakując z murka, a potem zniknął w licznych, bocznych uliczkach. Bez umiejętności sensorycznych, albo ogromnego szczęścia nie udałoby się go odnaleźć, Daisuke był tego świadom i nie zdecydował się na zeskok z murku i kontynuowanie pościgu. Stał on nieco zawiedziony obok noża, który upuścił uciekinier. Nie czuł się zbyt dobrze z tym, iż nie udało mu się pochwycić bandziora, którego tak bardzo chciał złapać, żeby móc się wykazać. Koleś przynajmniej wyrzucił nóż, wydawał się też mocno wystraszony całą sytuacją, może nie spróbuje okraść już nikogo więcej? Albo chociaż wyniesie się z osady? - tak właśnie próbował się pocieszać młodzieniec po nieudanym pościgu. Stał tak zamyślony jeszcze przez dłuższą chwilę, kiedy usłyszał za sobą, na placyku, dreptanie. Byli to strażnicy, którzy pojawili się zdecydowanie grubo po czasie, od razu zapytali oni w tłumie o podstawowe rzeczy takie jak ilość rannych, skradzione rzeczy i tym podobne. Chłopiec czuł, że musi pomóc w jakikolwiek, chociażby najmniejszy sposób, mimo że samego przestępcy nie udało mu się uchwycić. Odezwał się więc od razu do strażników próbując im opisać całą sytuację.
- Goniłem tego złodziejaszka - zaczął, chwilę się namyślił i kontynuował.
- Nic nie wskazywało na to, żeby był to shinobi. Nie zachowywał się jak ninja, nie poruszał się jak ninja, ani nie używał broni jak ninja. - w tym momencie chłopiec palcem wskazał na leżący nieopodal nóż porzucony przez sprawcę całego zamieszenia i kontynuował dalej swój detektywistyczny wywód.
- Ale mimo wszystko był dość sprytny, wiedział gdzie uciec i jak uciec, to na pewno nie był jego pierwszy raz. Yyy... z tego co pamiętam był ubrany w podarte łachy, starał się zakrywać twarz, ale kiedy uciekał zauważyłem jego krótkie, brązowe włosy. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze duża blizna na dłoni. Nic więcej nie widziałem, ale wydaje się, że celem mógł być treser i jego małpka. - na tym Daisuke zakończył swój wywód, uśmiechnął się tylko nieporadnie w stronę strażników, którym opowiadał o całej sytuacji.
Daisuke Uchiha
 

Re: Ulice

Postprzez Asaka » 7 paź 2018, o 14:19

Misja D
Daisuke Uchiha
13/15


Czy było to grubo po czasie – raczej nie. Sytuacja rozwinęła się bardzo szybko, a strażnicy nie byli nigdzie w pobliżu. Pojawili się za to na placyku najszybciej, jak tylko mogli, co było dość oczywiste po tym, jak zziajani oboje się wydawali.
Jeden ze strażników został otoczony przez grupę ludzi, najpewniej tych poszkodowanych, z których każdy przekrzykiwał kolejną osobę. Harmider był okropny, ale dzielny mężczyzna starał się ich jakoś ustawić do pionu, co ani trochę nie wydawało się proste. Jego mina mówiła wiele.
Ktoś wspomniał o tym, że kieszonkowiec usiłował zbliżyć się do łysego tresera małpki i to w jego kierunku udał się drugi ze strażników – ten sam, który zapytał o złodzieja i szczegóły z nim związane.
– Ten chłopiec mnie zasłonił – wąsacz wskazał głową Daisuke, który jeszcze w tamtej chwili kręcił się przy murku.
Strażnik udał się w tamtą stronę, a wystraszony treser zaraz za nim, najwyraźniej po to, by opaść na zydel, który zajmował wcześniej. Poskramiacz małpki wyglądał tak, jakby całe życie przeleciało mu przed oczyma i teraz nie miał siły na nic.
Strażnik – właściwie obaj strażnicy ubrani byli w strój charakterystyczny, taki, by każdy mógł ich rozpoznać; mieli też miecze przy pasie – zatrzymał się obok chłopca, który zaczął mówić.
– Nie shinobi? Rozumiem, że masz w tym doświadczenie – w jego głosie nie było kpiny, młodzi chłopcy i dziewczęta szkoleni na shinobi i kunoichi byli przecież prawdziwymi specjalistami. Ten tutaj chłopaczek, może wyglądał niepozornie, ale przecież mógł być jednym z nich. I tego mężczyzna zamierzał się dowiedzieć. – Twoja godność i klan? – poprosił, by chłopiec się przedstawił. Kunai w dłoni młodego Uchichy mówił już wiele, ale nie wszystko.
Strażnik odwrócił głowę w stronę, którą wskazał Doko i zbliżył się do miejsca, kucając przy nożu, który zabrał w urękawiczoną dłoń – żeby przypadkiem nie zakręcił się tutaj nikt niepowołany. Nóż wyglądał zwyczajnie, w żaden sposób charakterystycznie, by można było rozpoznać rzemieślnika, który go wykonał. To był słaby trop. Dużo lepszy natomiast okazał się opis, jaki chłopiec przedstawił na temat złodzieja.
– Treser i małpka? Całkiem możliwe – albo może treser i małpka byli jedynie drogą do celu, bo dość skutecznie odwracali uwagę gawiedzi. Jednak na tym etapie żadnej możliwości nie można było odrzucić. – W takim razie dobrze, że go osłoniłeś. Tak powiedział – w tym momencie strażnik wskazał głową na siedzącego tresera, dając znać, że to on przekazał mu tę informację.
Wąsacz z początku wpatrywał się tępo w przestrzeń, ale w końcu zwrócił uwagę na rozmawiających nieopodal mężczyznę i chłopca. Gdy strażnik wskazał na niego głową, ten machnął na Daisuke ręką, jakby chciał go do siebie przywołać.
· ·

Obrazek
· · ·
seasons don't fear the reaper
nor do the wind, the sun or the rain
Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1353
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabury na broń na udach; duża torba na pośladkach; bransoletka na prawym nadgarstku; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Ulice

Postprzez Daisuke Uchiha » 7 paź 2018, o 14:48

Na placyk wydawałoby się, że powrócił prawie że cały tłum, który wcześniej rozproszył się z winy nożownika-złodzieja. Zresztą, nie było to nic dziwnego. Większość z tych ludzi pewnie zostało zranionych, albo okradzionych, ewentualnie co gorsza i zranionych i okradzionych. Poszkodowani od razu wręcz oblegli jednego ze strażników opisując mu wydarzenia z placyku... nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie mówili wszyscy na raz i nie przekrzykiwali się, robił się jedynie harmider z którego kompletnie nic nie dało się wywnioskować. Drugi ze strażników po krótkim rozeznaniu u tresera małpki udał się w kierunku młodego Uchihy, który stał z kunaiem tuż obok noża porzuconego przez kieszonkowca. Daisuke od razu opisał dokładnie całą sytuację strażnikowi, w międzyczasie został zapytany o swoją godność. No tak, z tych wszystkich emocji nawet się nie przedstawił, a właściwie powinien zrobić to na samym początku. Choć wiadome jest z drugiej strony, że nie była to oznaka złych manier, czy czegoś w tym stylu- po prostu tyle się wydarzyło, iż była to ostatnia rzecz o której młody chłopiec chciał mówić. Przedstawił się dopiero w połowie swojej wypowiedzi po zapytaniu przez mężczyznę.
- Oh, no tak... nazywam się Uchiha Daisuke. - powiedział krótko i leniwie schował kunai w miejsce z którego go dobył. Następnie dokończył swój opis całej sytuacji zakończony spekulacją któż to mógł być celem ataku. Chłopiec wydawał się być realnie zmartwiony całą sytuację, obwiniał się nieco o fakt, iż złodziej zdołał mu uciec; w końcu nie dość że był złodziejem to w dodatku zranił kilka osób nożem. Taka osoba według niego powinna zostać od razu postawiona przed wymiarem sprawiedliwości. Na szczęście udało mu się przynajmniej zapobiec atakowi na małpkę i tresera, który wydawał się być mu wdzięczny, a nawet przywołał młodzieńca do siebie gestem ręki. Najprawdopodobniej chciał mu podziękować. Daisuke przerzucił wzrok z tresera na strażnika stojącego tuż obok.
- Gdybyście chcieli jeszcze o coś spytać to będę tam. - powiedział wskazując palcem na miejsce w którym stał treser małpki, nie czekając na odpowiedź strażnika ruszył powoli uśmiechając się z daleka do rosłego wąsacza i jego kapucynki.
Daisuke Uchiha
 

Re: Ulice

Postprzez Rika Kari Matsubari » 7 paź 2018, o 18:55

Misja C - Sagisa
Rika Kari Matsubari
3


Mężczyzna z całą pewnością nie był rycerzem na białym rumaku, zakochanym bez końca w starszej pani. Nie był on również synem, który chce sprawić przyjemność swojej matce. Tych dwoje nie łączyła wielka miłość, sympatia, więzy krwi, ani prawdę mówiąc nic innego. Może tylko ktoś, kto posłał jej kwiaty za pośrednictwem tego człowieka.
Sagisa szybko się w tym wszystkim zorientowała, bowiem kto po wręczeniu kwiatów znika za horyzontem, nie chcąc napawać się uśmiechem obdarowanej, ani słuchać o tym jaki jest wspaniały? Tak, to zdecydowanie miało sens, a właściwie go nie miało. Właśnie.
Sensu nie miało też zachowanie starszej pani, która padła na ziemię i zaczęła płakać. Kobiety różnie reagują na otrzymane kwiaty, ale z czymś takim większość osób zetknęłoby się pewnie pierwszy raz. Scena ta mogła intrygować, ale nie każdy chciałby się w nią wikłać. Nie wiem jak zachowałaby się Sagisa, gdyby nie zaczepka rozpaczającej pani, ale jak widać los miał już wobec niej pewne plany.
-Zaraz będzie lepiej. – odpowiedziała tylko Sagisie, choć nie była to bynajmniej chęć zbycia dziewczyny. Bez dodatkowych komentarzy złapała ją za ramię i dała się zaprowadzić do mieszkania, wszak jej również robiło się zimno, a i nie zależało jej szczególnie na tym, by ktoś oglądał ją w takim stanie.
Weszły więc do mieszkanka i za krokiem pani z jasnoszarym kokiem dotarły do niewielkiego pomieszczenia kuchennego z dwoma prostymi krzesłami i byle jakim stołem z taniego drewna, na którym położony był biały obrusik. Kobieta usiadła, a widząc wyczekującą Sagisę podjęła temat.
-Kiedy miała pięć lat, przyniosła mi na urodziny kwiat słonecznika. Zwykły, nieco wysuszony kwiat, który był najwspanialszym prezentem, jaki w życiu dostałam. Wychowywałam ją sama i pierwszy raz tak naprawdę poczułam, że ktoś mnie kocha. Ara hasała wtedy codziennie po polanie, która znajduje się tuż za bramą. Być może kojarzysz. Nie wiem skąd przyszedł jej do głowy ten pomysł, ale widząc moją radość, zdecydowała każdego roku dawać mi słoneczniki, które nigdy nie cieszyły mnie nawet odrobinkę mniej, niż za pierwszym razem. Zupełnie tak, jakbym nie wiedziała, nie spodziewała się… - babcia opowiadała z krótkimi tylko przerwami, a jej nastrój zmienny był jak panujący za oknem wiatr. – dzisiaj znowu nadszedł ten dzień. Mam 62 lata i nie zostało mi już wiele radości. Powinnam się cieszyć, może. Tylko jest coś jeszcze. – kobieta zrobiła teatralną pauzę, zbierając siły by podnieść wzrok na czerwonowłosą. – moja córka nie żyje od 21 lat, a ktoś wciąż przypomina mi o tym, co straciłam.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Ulice

Postprzez Asaka » 7 paź 2018, o 19:50

Misja D
Daisuke Uchiha
15/15


Strażnik lekko dygnął, słysząc miano młodego shinobi. Uchiha - to wiele mówiło i dalsze pytania były całkowicie zbędne. Nie zadał ich więc. Sam był przecież zwykłym człowiekiem, a nie użytkownikiem chakry, którego tak by szanowano. A na pewno większość osób właśnie w ten sposób traktowała ninja. Przynajmniej tych dobrych, a uczynek Daisuke z pewnością się do nich zaliczał.
Nikt nie wymagał od Daisuke, że własnoręcznie złapie złodzieja, który był na pewno sprytny i poruszał się po sobie znanym terenie. To co zrobił, że osłonił cyrkowca, że gonił kieszonkowca - to było aż nadto. I żaden z pozostałych ludzi tego nie zrobił, nikt nie zlapał złodziejaszka za rękę, nikt nie próbował wyrwać mu noża, nikt nie zasłonił tresera, do którego ewidentnie zmierzał.
Strażnik kiwnął głową na ostatnie słowa shinobiego, a sam skierował się do swojego partnera, który ewidentnie potrzebował pomocy.
- Wszystkich poszkodowanych zapraszam do strażnicy, tam spiszemy zeznania - powiedział do niezadowolonego ludu, chcąc ukrócić bezsensowną kłótnię na placyku targowym. Plotki i tak już się zapewne rozeszły, ludzie nie potrafili trzymać języka za zębami, zwłaszcza tutaj.
- Podejdź tu, chłopcze - treser siedział na krzesełku, z małpką na ramieniu, i przywołał Daisuke do siebie, grzebiąc przy okazji w swoich tobołach, które znajdowały się tuż obok. - Chciałem ci podziękować. Nie każdy tak bez zastanowienia zasłoniłby drugiego człowieka. Weź to, w ramach nagrody - wąsacz wyciągnął do chłopaka mieszek, w którym, sądząc po brzdęku, znajdowały się monety. Sporo monet.
Minę miał przy tym taką, jakby nie przyjmował jakiejkolwiek odmowy do wiadomości.
W końcu, a trwało to chyba całą wieczność, tłum rozszedł się - a część najpewniej poszła za strażnikami do strażnicy. I na cyrkowca był już czas; wstał więc ze swojego taboreciku i zaczął pakować swoje rzeczy, przy okazji wkładając małpkę Shun do klatki.
- Dziękuję jeszcze raz - bardzo dziwne pożegnanie. Ani do widzenia, ani do zobaczenia... Mężczyzna z wąsem machnął jeszcze na Daisuke ręką i zabrał klatkę w jedną rękę, a swoją torbę rzucił na plecy i zniknął z placyku, pozostawiając chłopca samemu subie.
Mógł teraz robić co tylko chciał.


Misja zakończona pomyślnie
· ·

Obrazek
· · ·
seasons don't fear the reaper
nor do the wind, the sun or the rain
Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1353
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabury na broń na udach; duża torba na pośladkach; bransoletka na prawym nadgarstku; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Ulice

Postprzez Daisuke Uchiha » 7 paź 2018, o 22:33

Młodzieniec został znowu sam na placyku dzierżąc w dłoni materiałowy mieszek w którym znajdowały się monety. Zapłatę odebrał właściwie bez żadnego zgrywania skromnisia, czy czegoś w tym stylu- nie ukrywał, iż każdy grosz mu się przyda w jego aktualnej sytuacji, gdyż swoich realnych funduszów jako takich nie posiadał; kiedy tylko treser małpki oddalił się i zniknął z jego pola widzenia od razu sprawdził zawartość otrzymanego mieszka i uśmiechnął się sam do siebie. Upchnął go głęboko w kieszeń, w końcu nie chciał paść ofiarą kogoś pokroju tego kieszonkowca, którego było dane mu gonić. Wszyscy ludzie powoli się rozchodzili, tłum zniknął bardzo szybko, każdy z poszkodowanych udał się najprawdopodobniej do strażnicy z nadzieją, że uda im się odzyskać skradzione dobra. Daisuke dalej nie był szczęśliwy z obrotu sytuacji, nie czuł się jakby wypełnił misję, czy też jakąkolwiek powinność jako shinobi. Dał się okraść ludności cywilnej w osadzie własnego klanu, była to poniekąd dla niego hańba, którą ciężko było mu sobie odpuścić. No cóż, nie wszystko w życiu idzie po naszej myśli, a nie można się w końcu wiecznie zadręczać, prawda? Trzeba było iść przed siebie. Młody Uchiha też po chwili doszedł do takich wniosków, ale mimo wszystko nie miał zamiaru odpuścić zbiegłemu złodziejaszkowi. Szczerze pragnął naprawienia swojego błędu i obrał sobie za cel schwytanie kieszonkowca w najbliższym czasie. A na ten moment mógł sobie pozwolić na spędzenie tego dnia w jakiś relaksujący sposób, w końcu miał trochę pieniędzy, więc mógł coś zjeść na mieście, może wybrać się na jakieś zakupy- albo i to i to. Nie zamierzał sobie odmawiać życia i ruszył przed siebie.
z/t
Daisuke Uchiha
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość