Ulice

Re: Ulice

Postprzez Rindou Arashi » 3 cze 2018, o 14:09

9 / ...

Matka zerkała z pogardą na stojącą przed nią dziewczyną. Spoglądała w jej oczy z obawą, niepewnością, może nawet strachem. W końcu gdzie indziej ludzie baliby się przedziwnych oczu, jeśli nie w wiosce władanej przez ród czerwonookich. Tutejsi wiedzieli, że takie nietypowe oczy nie rodzą się od tak. Że każda anomalia oznacza ingerencję mocy - chakry. Zwyczajni mieszkańcy, po mimo dobrego życia z rodem Uchiha, wiedzieli, że mogą istnieć inne potęgi zamknięte w oczach. To właśnie ta siła budziła strach i pogardę, w końcu człowiek boi się tego, czego nie jest w stanie zrozumieć.
Cała narastająca, nieprzyjemna atmosfera została rozładowana drobnym gestem małej dziewczynki. Ta chwyciła wyciągnęła swoją dłoń przed siebie i chwyciła Asakę za rękaw. Podniosła wzrok i spojrzała w jej oczy z lekką niepewnością na twarzy.
- Nie ma go tu... Musimy poszukać! - zacisnęła swoją małą piąstkę i przeniosła wzrok na rodzicielkę, która nie rozumiała co tu się właściwie w koło dzieje. Tylko co jakiś czas zerkała na kunoichi, kontrolując czy nie czyni nic dziwnego, widać było, że się jej obawiała. Inori skłoniła się mamie swojego kolegi i podziękowała za pomoc, po czym udała się w stronę bramy, pozostawiając dorosłe sam na sam.
- Nie wiem czemu szukasz mojego syna, ale lepiej, żeby nic mu się nie stało bo będziesz pierwsza podejrzana. - kobieta nie należała do tych najprzyjemniejszych. Jeszcze raz zmierzyła ją wzrokiem, po czym trzasnęła drzwiami, zamykając jej przed twarzą kunoichi. Inori czekała sobie przy płocie, spoglądając w stronę parku, na jej twarzy znowu zaczęło malować się zdenerwowanie, które jednak szybko zniknęło, kiedy dołączyła do niej jej starsza koleżanka.
- Asaka-san, musimy wrócić do parku o dowiedzieć się gdzie jest jaskinia. Boję się... - niepewnym głosem powiedziała co jej leży na serduszku, po czym swoją małą rączką objęła dłoń dziewczyny i zaprowadziła ją w kierunku parku. Zatrzymała się przy jednym z drzew, spoglądając na bawiące się niedaleko dzieciaki. Biegali po górce i rzucali się śniegiem, co jakiś czas zjeżdżając na drewnianych deskach po stoku. Wskazała palcem na jednego z chłopców. Wysoki blondyn biegał właśnie i walczył na patyki ze swoim kolegom. - To jest Satoru, on wczoraj chwalił się znalezieniem jaskini...
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
 
Posty: 691
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Ulice

Postprzez Asaka » 3 cze 2018, o 19:44

Kobieta niewiele się pomyliła, bo Asaka rzeczywiście wiedziała jak korzystać z czakry, jednak jej kolor oczu nie miał z tym nic wspólnego. Oczy odziedziczyła po matce, która była tak daleka od bycia kunoichi jak Asaka od bycia najspokojniejszą osobą na świecie. Krótko mówiąc: było to niewykonalne. Zresztą jej oczy nie posiadały żadnej specjalnej mocy, jedynie straszyły głupich ludzi. Tyle. Niespecjalnie przejęła się też gadaniną kobiety, bo mówiła tak, jakby brakowało jej piątej klepki. Nie miała nic wspólnego ze zniknięciem jej syna, ba! Gdyby nie to, że przyszła tutaj z Inori, matka Takechiego nie wiedziałaby w ogóle, że jej syn zaginął. Powinna być wdzięczna. Ale była jak każdy inny dorosły. Gdy zatrzasnęła jej drzwi przed nosem, białowłosa musiała walczyć ze sobą, żeby na nie nie splunąć i nie robić tym przykładu dziewczynce, która ją tutaj przyprowadziła. Ale dość powiedzieć, że się zirytowała. Zresztą niewiele trzeba było, żeby ją wkurzyć. Dzień jak co dzień.
Mori odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę furtki, którą trzasnęła ze złością i zatrzymała się dopiero przy dziewczynce, która tak dzielnie cały czas niosła swojego misia.
- Nie bój się. Znajdziemy go – o tak, była zdeterminowana. Chociażby po to, żeby utrzeć nosa tej starej krowie, która nawet nie wie, co się dzieje z jej bachorowatym synalkiem, który chciał udowodnić kolegom, że się nie boi. Nie, żeby Asaka nie była takim samym irytującym dzieckiem, skądże! Tylko jakoś łatwiej widzieć błędy innych niż swoje.
Złapała Inori za rękę, i choć wcale nie potrzebowała tego, by odtworzyć drogę do parku, to najwyraźniej mała, ufna dziewczynka czuła się z tym gestem pewniej. I jakoś jej samej to nie przeszkadzało, więc dała się prowadzić, po śladach, których śnieg wcale nie zdążył zasypać.
- Dobra. To zrobimy tak. Pójdę z tobą, zapytasz go gdzie jest ta jaskinia, a jak nie będzie chciał odpowiedzieć, to wtedy ja spróbuję się tego dowiedzieć. Może być, Inori? - i jeśli mogło być… To zrobiła tak, jak powiedziała.
Obrazek

Przez noc – droga do świtania,
Przez wątpienie – do poznania,
Przez błądzenie – do mądrości,
Przez śmierć – do nieśmiertelności.
Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 40
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka; luźny warkocz spięty czerwoną wstążką
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku, przypięta do paska spodni; czarny płaszcz z kapturem; zwykłe czarne rękawiczki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Rindou Arashi » 3 cze 2018, o 20:16

11 / ...

Gromadka dzieciaków bawiła się w najlepsze na górce, nie zwracając uwagi na czającą się zboku pomiędzy drzewami koleżankę. Ta przez chwilę jeszcze przyglądała się, po czym przytaknęła na plan starszej towarzyszki. Jej także zależało na uratowaniu kolegi, jednak zdawało się, że byłą jedyną osobą w towarzystwie, która to zauważyła. Czyżby zmyślała? A może po prostu tylko ona interesowała się młodzieńcem. W końcu dzieci potrafią być bardo okrutne... Zacisnęła swoje małe piąstki i skierowała się szybkim krokiem w stronę upatrzonego kolegi, szła na tyle szybko, jakby dawała znak, że załatwi to sama. Nie czekała aż Asaka znajdzie się obok niej, tylko od razu zawołała go, przerywając toczący się właśnie pojedynek.
- Pokaż mi gdzie jest wczorajsza jaskinia!! - wykrzyczała, kiedy ten jeszcze do niej podchodził, jednak kiedy tylko usłyszał pytanie, zatrzymał się i wybuchł śmiechem. - Po co?!?! Taki słabeusz jak ty i tak sobie tam nie poradzi. Założę się, że nawet nie podeszłabyś do wejścia!! - znowu wybuchł śmiechem, tym razem jednak zawtórowała mu część kolegów. Zapewne kunoichi chciałaby teraz zareagować, jednak dostrzegła coś dziwnego. Dziewczynka zacisnęła swoje piąstki jeszcze mocniej, po czym puściła misia na śnieg i wykonując dwa szybkie kroki uderzyła chłopaka w policzek. Nie był to jakoś szczególnie mocny cios, jednak wystarczył aby stracił on równowagę i upadł twarzą w zaspę. Dzieciaki ucichły a dziewczynka stojąc nad nim i tupiąc nóżką powtórzyła swoje żądanie.
No dobra... zaprowadzę cię... - odezwał się wypluwając śnieg z ust i pocierając ręką swój obolały policzek. Dopiero teraz jego wzrok dostrzegł przyglądającą się kunoichi. Wymienił się spojrzeniami z kolegami i machnął ręką, po czym kilku z nich podbiegło. - Ale potem nie narzekaj, że masz koszmary. - próbował jeszcze jakoś ratować swój honor, jednak nie wiele to dało. Dzieciaki zebrały się, powoli opuszczając park i kierując się w stronę bramy.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
 
Posty: 691
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Ulice

Postprzez Katsuko » 3 cze 2018, o 22:32

Katsuko nie zamierzała dłużej zwlekać, z tego co mężczyzna mówił, lek jest bardzo ważny i musi zostać szybko dostarczony. Także zwróciła uwagę, że trasa może być mimo wszystko niebezpieczna. Mur.. Strefa niemal zakazana a ona nie bardzo chciała się tam zapuszczać. Jednak skoro misja tego wymagała... Gdy już byli poza terenem sklepu dziewczyna spojrzała w kierunku towarzysza i zatrzymała się na moment. - nie podoba mi się to, trasa może być niebezpieczna.. Lepiej być gotowym na wszystko.. - Rozejrzała się dokoła i po odpowiedzi chłopaka ruszyła w kierunku traktu. Szybko lecz zachowując czujność, zastanawiała się czy nie będzie miał problemów z dotrzymaniem jej kroku, uznawana jest za dosyć szybką osóbkę.
Avatar użytkownika

Katsuko
 
Posty: 51
Dołączył(a): 2 cze 2018, o 10:19
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5633
GG: 0
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Kenichi » 3 cze 2018, o 22:48

Opuścili w końcu sklep z wyposażeniem. Kenichi jak zwykle rozglądał się po wszystkich osobach w otoczeniu, ale jedyny kto przykuł jego uwagę to mężczyzna przy wystawie, który wpatrywał się w niego i jego towarzyszkę. Podejrzewanie każdego w jego otoczeniu było już jego nawykiem z którego zapewne nigdy się nie wyleczy, jednak ma to swoje plusy. W pewnym momencie dziewczyna zatrzymała się i wyraziła swoje zdanie na temat niebezpiecznej trasy.
-Ogólnie ta misja mi śmierdzi. Czemu niby by nie zdążył z przesyłką? Będziemy góra godzinę szybciej, może nawet nie. Obstawiam że ktoś ma chrapkę na tę fiolkę, na przykład ten facet przy sklepie, który wpatrywał się w nas. - Poprawił swoją kaburę i ruszył dalej za dziewczyną. Była nie co szybsza niż chłopak, więc ten musiał lekko przyśpieszyć aby za nią nadążyć. Tak to jest jak człowiek zaniedbuje treningi fizyczne.
Avatar użytkownika

Kenichi
 
Posty: 35
Dołączył(a): 28 maja 2018, o 22:46
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=86437#p86437
GG: 60728787
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Numa » 3 cze 2018, o 23:49

~Misja rangi D
Uchiha Katsuko + Uchiha Kenichi
7/22



Po chwili biegu oboje zatrzymali się aby nieco wymienić się poglądami o tym że zadanie może być niebezpiecznie. Zazwyczaj wszystko jest potencjalnie niebezpiecznie. Kenichi podejrzewał że fiolka może być cenna i że ktoś może jej pragnąć. Co niektórzy patrzyli czasem na Katsuko a konkretniej w kierunku jej piersi więc kto wie ? W każdym razie podejrzany nr 1 czyli koleś spod sklepu nie podążał za nimi. A przynajmniej go nie widzieli. Czas powoli płynął jednak oni ruszyli dalej w kierunku tym razem bramy miasta starając się dostać do szlaku handlowego. Ludzie jak to ludzie patrzyli się na was gdy biegliście przez wioskę. Część bardziej część miej. Strażnicy przy bramie to już całkiem. Prawie ich kusiło aby zatrzymać jednak z nieznanych przyczyn odpuścili. Możliwe że nie chciało im się was gonić nie wiadomo. W ten sposób powoli opuszczaliście miasto.


następny tu viewtopic.php?f=97&t=32&start=315
- Myśli Numy -
- Słowa Numy -
Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8040][b] -   - [/b][/color]
Avatar użytkownika

Numa
 
Posty: 185
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 11:12
Wiek postaci: 15
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Brązowooki chłopak, rasy białej. Posiada ciemnobrązowe włosy.
Widoczny ekwipunek: -Czarny płaszcz z kapturem.
Link do KP: viewtopic.php?p=79250#p79250
GG: 37827204
Multikonta: Ni ma

Re: Ulice

Postprzez Asaka » 5 cze 2018, o 17:24

Białowłosa oparła się plecami o najbliższe drzewo i z tej pozycji zamierzała obserwować poczynania Inori. W momencie, w którym młoda przystała na jej plan założyła sonie, że nie będzie interweniować, chyba, że będzie tego wymagała sytuacja. Zresztą zdeterminowana mina czarnowłosej mówiła jej wszystko. A Asaka nie była ani jej matką, ani starszą siostrą, żeby mówić jej jak ma żyć. Była tutaj tylko i wyłącznie do pomocy.
Zresztą wyglądało na to, że – przynajmniej w wyciąganiu informacji – pomoc kunoichi była zbędna. Żółtooka już odbijała się od drzewa, kiedy chłopaczek zaczął pyskować, aż tu nagle dziewczynka puściła misia i dała blondaskowi w twarz. Asaka uśmiechnęła się krzywo, widząc teraz w dziewczynce nie odbicie swojej młodszej siostry, a jej samej. Nie zmieniało to faktu, że Inori osiągnęła to, co chciała, czyli informację o jaskini.
Gdy dzieciaki się zebrały, Mori w końcu przestała opierać się o drzewo i ruszyła za nimi, nie z całą grupką, a w pewnym oddaleniu, ale na tyle blisko, by słyszeć ewentualne rozmowy. Rozmowy, w które nie zamierzała się mieszać. Inori zaczekała na nią, a gdy w końcu się zrównały, Asaka miała do powiedzenia tylko jedno:
- Bardzo dobre uderzenie. Jesteś urodzoną wojowniczką – i całkiem zadowolona z siebie, co zdecydowanie było widać na jej twarzy, założyła dłonie za plecami, zupełnie jakby była na spacerku i podziwiała widoki. Nie podziwiała.

[z/t]
Obrazek

Przez noc – droga do świtania,
Przez wątpienie – do poznania,
Przez błądzenie – do mądrości,
Przez śmierć – do nieśmiertelności.
Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 40
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka; luźny warkocz spięty czerwoną wstążką
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku, przypięta do paska spodni; czarny płaszcz z kapturem; zwykłe czarne rękawiczki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Rindou Arashi » 5 cze 2018, o 22:16

Przechodzimy tutaj -> Jaskinia
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
 
Posty: 691
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Ulice

Postprzez Kenichi » 7 cze 2018, o 15:36

Katsuko sobie uciekła, a jemu nie pozostało nic innego jak wrócić do wioski. Jednak nie miał pomysłu co dalej robić tego wieczoru. Na trening było już zbyt późno, a także był zbyt zmęczony. Do domu nie miał jakoś ochoty wracać. Ostatnia opcja to udanie się do jakiegoś baru i zamówienie trochę piwa. Odprężył by się i przemyślał swoje ostatnie postępowanie i myśli, ponieważ te znajdują się w wielkim nieładzie. Nim jednak udał się do budynku przed którym stał usiadł sobie na ławce na przeciwko i przymknął na chwilę oczy. Potrzebował wyciszyć się na kilka sekund. Po tym czasie zaczął obserwować ludzi, którzy mijali go. Niektórzy samotnie, inni w parach. Jedyni bliżej siebie, a inni dalej. Ludzie są bardzo różni...
Avatar użytkownika

Kenichi
 
Posty: 35
Dołączył(a): 28 maja 2018, o 22:46
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=86437#p86437
GG: 60728787
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Miyuki » 7 cze 2018, o 17:47



Zimowe Sogen nie należało do najprzyjemniejszych miejsc, co prawda gdzie indziej o tej porze dnia i roku
bywało znacznie gorzej, ale prawdą było stwierdzenie, że wiele zależy od ludzkich przyzwyczajeń. Człowiek to ciekawa bestia, potrafi adaptować się do niemal dowolnych warunków, a shinobi w swej wyjątkowości potrafili posunąć się o krok dalej, oddychanie pod wodą, przeżywanie w temperaturach, w których nawet wyspiarze zamarzali, to wszystko wydawało się znajdować na wyciągnięcie ręki, chociaż czy przystosowanie się było tym czego chciał Kenichi? Czy mogło ocalić jego przyjaciół?Zapewne ani on, ani Silica nie wiedzieli tego, lecz mogli podejrzewać, iż umiejętności bojowe miały o wiele większą wartość podczas spotkania z ludźmi gotowymi sprzedać ich w niewolę czy wyciągnąć z nich "części" na rynek wtórny. Czy to te myśli zaprzątały ci głowę? Rozpatrywanie przeszłości, która nadała ci cel? Która dała ci siłę, by stać się Shinobim? Wojownikiem, który mimo chęci niesienia pomocy tak naprawdę marzy tylko o zemście? Dlaczego jej szukasz? Chodzi o poznanie prawdy, losu swoich kompanów? Czy może chcesz wymierzyć karę tym którzy ich skrzywdzili?
Wraz z zachodzącym słońcem na ulicach było nieco zimniej, ludzie którzy cię mijali w większości zdążyli wrócić już do domów, szukając schronienia przed nieprzyjemną temperaturą. Niewielkie, białe płatki zaczęły spadać z nieba by po krótkiej chwili zacząć zalegać na ziemi, bądź roztopić się w kontakcie z ciepłym ludzkim ciałem. Ty jednak wciąż stałeś na ulicy, nie chcąc wrócić do domu, czyżbyś na coś czekał? Jakieś przypadkowe wydarzenie, które mogło okazać się czymś co zajmie ci wieczór? Prawdą było, iż kilku amatorów nocnych maratonów do baru kręciło się, czy może raczej mierzyło szerokość ulicy, udając że panują nad swoimi ciałami, ale czy to była "zabawa", której chciałeś oddać swój czas? Utarczki z pijaczynami? Nie, to raczej nie to. Wieczór wydawał się spokojny...
Pierwszym co usłyszałeś był stukot butów, dość głośny, niby regularny, lecz w pewnym momencie przerwany na krótką chwilę. Sam dźwięk mógł powiedzieć ci wiele, lecz gdybyś się odwrócił wiedziałbyś kto go wydaje. Drobna osóbka, dwudziestokilku letnia kobieta, o długich czarnych włosach, odziana w jasne kimono. Biegła w twoją stronę, jak w jakiejś miłosnej historii, chociaż czerwień która odmalowała się na jej twarzy świadczyła, że przed chwilą bliżej było jej do walki, niż romansu. No, ale jak to w romansach bywa, wpadła na ciebie i właściwie to nie jest romans, najzwyczajniej przebiegła obok. No chyba, że zwróciłeś jej uwagę, chociaż czy rozsądnym jest zatrzymywać przerażoną, uciekającą kobietę, gdy echo kolejnych butów dobiega gdzieś tam z oddali?
Miyuki
 

Re: Ulice

Postprzez Kenichi » 8 cze 2018, o 17:03

Kenichi patrzył się przed siebie pustym wzrokiem. Co zajmowało jego myśli? Czy były to wspomnienia związane z Silicą i resztą zaginionej ekipy? Czy wspominał swoją słabość? Tylko czy on kiedykolwiek przestał o tym myśleć? On każdego dnia gdy wstaje przypomina sobie o tym że on może spać w własnym łóżku, zobaczyć własną rodzinę, a następnie zjeść normalne śniadanie. Dla niego każdy dzień to walka z wspomnieniami i wyrzutami sumienia. I zapewne nigdy to się nie zmieni. Nie, póki nie zemści się, albo nie odnajdzie swoich przyjaciół. Bo pomimo że była na to nikła szansa to mogli oni żyć. Każdy z nich mógł dostać się do niewolni i tak jakoś przetrwać, ale to była szansa jedna na tysiąc.
Kenichi w końcu ruszył przed siebie. Śnieg skrzypiał pod jego butami pozostawiając widoczne ślady. Coś jednak mu nie dawało spokoju. Stukot butów, który dochodził mu zza pleców. Tylko czy jest sens się tym interesować? Zapewne ktoś się gdzieś spóźnił, albo to jakieś dzieciaki się bawią. W końcu kto może mieć kłopoty w środku wioski? Ano, jakaś kobieta, która właśnie przebiegła obok chłopaka. Nie zainteresowała jednak Uchihe na tyle aby ten ją zaczepił czy coś. W końcu jeśli nie prosi o pomoc to chyba jej nie potrzebuje. Jednak w razie co Kenichi odwraca głowę i patrzy czy ktoś biegnie za nieznajomą.
Avatar użytkownika

Kenichi
 
Posty: 35
Dołączył(a): 28 maja 2018, o 22:46
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=86437#p86437
GG: 60728787
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Miyuki » 9 cze 2018, o 11:36



Chociaż czyny zwykle znaczą więcej od słów, nie zawsze da się obejść bez tych drugich. Zapłakane kobiety czasem przemierzały nocne ulice, ale czy był to wystarczający powód by Kenichi okazał tym swoje zainteresowanie? Właściwie to nie. Nie był przecież altruistą, narzucającym swoją pomoc każdej obcej osobie. Z resztą nic w tym dziwnego, najważniejszym było dla niego odnalezienie czy też pomszczenie przyjaciół, chociaż czy gdyby dokonał obu tych rzeczy jednocześnie nie byłby jeszcze szczęśliwszym? Tylko co potem? Gdy już zrealizuje swój cel? Czy dalej będzie zajmował się fachem shinobi? Czy znów wpadnie w wir treningów z którego ostatnio wyrwać musiała go Silica? A może porzuci to wszystko na rzecz odbudowania relacji z tymi którzy zaginęli tak dawno? Przyszłość była jak czysta karta, znaczona dokonanymi przez naszego bohatera wyborami, chociaż czy to nie truizm? Przecież każdy mógł decydować o swoim losie... No może po za kobietami, które to wedle zwyczaju wychodziły za wybranych przez rodziców osobników. Czymże jednak jest druga połówka, której nie darzy się uczuciem w obliczu absolutu, jakim były nieznany nurt czasu? Właściwie wszystkim, drobna decyzja mogła zmienić przyszłość, tak jak ruch motylich skrzydeł potrafi stworzyć tornado, a bunt przeciw konwenansom był czymś więcej... Przynajmniej tak się wydawało, a czym był naprawdę?
Mijającej Cię kobiecie towarzyszył cichy szloch i tyle, po krótkiej chwili zniknęła w którymś zaułku, tak jak we wspomnieniach znikają twarze raz widzianych ludzi. Czy była czymś więcej niż ulotnym wspomnieniem? Właściwie to nie musiałeś odpowiadać, stałeś sam pośród sieci uliczek, opuszczony przez przypadkowych przechodniów, którzy zdawali się być twoimi jedynymi towarzyszami w ciszy nocy... Tylko czy rzeczywiście trwałeś w ciszy? Nie, przecież słyszałeś odgłos kolejnej pary butów która zbliżała się nieubłaganie. Minęło może kilka sekund, gdy na ulicę wbiegł słusznej postury mężczyzna, nie był gruby, lecz dobrze zbudowany i wysoki. Krótko ścięte jasne włosy, dokładnie ogolona twarz i jadowicie zielone oczy, zdające się strzelać iskrami wściekłości. Mogłeś domyślić się co tu robi, w końcu to nie było nic trudnego, jednak czy ubrany w krótkie spodnie i koszulkę o rękawie sięgającym początku przedramion mężczyzna nie wydawał się dziwny w momencie gdy zewsząd padał śnieg? Jedynym czego dane było ci się dowiedzieć to, to że był agresywny, biegnąc, widząc jedynie ciebie na swojej drodze zbliżył się i złapał za poły koszuli. Zbliżył na tyle, że para wydobywająca się z jego ust uderzała w twoją twarz, zauważyłeś kilka blizn? Nie, świeżych ran, najwyraźniej ktoś podrapał go do krwi, owe ślady znajdowały się na jego prawym policzku. -Gdzie pobiegła?!-Ryknął, głosem podobnym do wycia rannego niedźwiedzia, chyba liczył, że nie będziesz sprawiał kłopotów...
Miyuki
 

Re: Ulice

Postprzez Kenichi » 9 cze 2018, o 13:13

Kenichi nigdy nie patrzył tak daleko do przodu. Jego interesowała teraźniejszość i dążenie do celu jaki sobie postawił. Co będzie robił po tym jak już odnajdzie przyjaciół, albo zemści się? Nie wiadomo. Może stanie się prostym członkiem społeczeństwa? A może postawi sobie kolejny cel, jak chociażby stanie się ważnym członkiem klanu. Nawet on sam tego nie wie i nie dowie się dopóki nie zazna zemsty. Jednak jeśli odzyska przyjaciół to nie uważa że będzie chciał odnowić z nimi relacje. Każdy z nich się zmienił na swój sposób. Nie wiadomo jacy będą po niewoli, ale zapewne minie wiele lat nim wrócą do normalnego funkcjonowania. Nie ma co jednak zamartwiać na przyszłość bo liczy się dzisiaj.
Z takimi myślami obserwował biegnącego mężczyznę. Jego wygląd, ubiór i sposób poruszania wskazywał na osobnika prostego i agresywnego. Kenichi od razu wyczuł nadchodzące kłopoty i miał rację. Został złapany za koszulkę i zaczął mu chuchać ciepłym powietrzem w twarz. Patrząc na jego twarz można stwierdzić że został podrapany, zapewne przez dziewczynę z wcześniej. Ciekawe czym sobie na to zasłużył. Szkoda tylko że trafił akurat na Kenichiego, który nie ma problemu z próbą wyciągnięcia kunaia z kabury, a następnie wbicia mu go w bok i następnie odskoczenia do tyłu.
Avatar użytkownika

Kenichi
 
Posty: 35
Dołączył(a): 28 maja 2018, o 22:46
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=86437#p86437
GG: 60728787
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Miyuki » 11 cze 2018, o 11:37



Biegnący mężczyzna, zapewne nie należał do najlepszych ludzi pod słońcem, chociaż to księżyc zdawał się przynieść mu zgubę. Czy Agresja była najlepszą odpowiedzią na agresje? No cóż, młody Kenichi czy nie byłeś od niego gorszy? Prawda nie dałeś się ponieść emocjom, ale czy to dawało ci prawo do zadania ciosu? Zwykłe uderzenie, nie byłoby wystarczające, by pokazać kto ma prawdziwą przewagę? Dla ciebie nie miało to znaczenia, sięgnąłeś po ostrze i bez zastanowienia wepchnąłeś je w bok "buhaja" czy myślałeś o konsekwencjach? O tym jak kruchym może okazać się ludzkie życie? Co jeśli ktoś w tej chwili podobnym ruchem sprawił, że Silica posiadła kolejny, krwawiący otwór? No cóż, to nie miało znaczenia. W końcu to ty przejąłeś inicjatywę, nie byłeś już biernym obserwatorem przyjmującym ze spokojem wszystko to co działo się w okół. Tylko czy podjąłeś dobrą decyzję? Odskoczyłeś, zwiększyłeś dystans, ale czy było to mądre? Gdyby ktoś teraz wszedł na plac to zobaczył by cię nie w roli ofiary, ale napastnika, w końcu to z boku nieznanego mężczyzny wystawał teraz kawał zimnego żelaza, to pod nim krew zaczynała układać się w plamę o fantazyjnym kształcie, jedyne co zyskałeś to szkarłat odznaczający się na twojej skórze, piętno... Ale czy był to problem? Nie, w końcu mogłeś zabić, a tylko sprawiłeś, że mężczyzna trzymając się za bok, nieuchronnie zbliżał się do agonii... I krzyczał, przeraźliwym rykiem rannego odyńca wzywał straż, swoją nadzieje? Może spodziewał się, że to z ich strony nadejdzie ocalenie, a wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły jedno. Kenichi, wpakowałeś się, brak świadków wcale nie był czymś dobrym, jeśli mężczyzna przeżyje, jeśli zdecyduje się donieść, to wszystkie ślady wskazywać będą na to, że próbowałeś zabić niewinnego mężczyznę, prawego obywatela, dobrego ojca?
Tak ojca, nie poczekałeś i to był błąd. Nie słyszałeś kroków, bo jak głośno poruszać ma się niespełna dziesięcioletnia dziewczynka? Mała czarnowłosa istotka, nosząca wszelkie znamiona przynależności do klanu wachlarza? Podbiegła do mężczyzny z płaczem wtulając się w jego ogromną nogę. Czy przeżyje? Może tak, może nie, ale dziecko które nie mogąc nadążyć za ojcem, na zawsze zachowa ten obraz, shinobiego, który napadł jej biednego ojca. To zabawne jak chcąc walczyć z tymi, którzy w twoim umyśle stali się potworami, tak sam przez jedną złą decyzję stałeś się tym samym dla tej małej czarnowłosej istotki... No, ale nikt nie bronił ci tego wszystkiego zlać zimnym moczem, w końcu to tylko nic nieznaczący pyłek, odłamek nieco większego, który śmiał cię dotknąć. No, cóż smutek i płacz dziewczynki, mimo że docierał do twoich uszu, zdawał się nie być najważniejszym dźwiękiem, brzęczenie zbroi i buty maksymalnie dwóch trzech osób już tak. Czyżby interwencja straży? No cóż, zabijanie ludzi na środku osady nigdy nie jest dobrym pomysłem... Gdyby to chociaż był jakiś pokój...
Miyuki
 

Re: Ulice

Postprzez Senju Toshio » 24 cze 2018, o 16:04

Poniekąd spodziewał się usłyszeć od Kyoshiego tego typu słowa. Wynikiem ich relacji była swoista pobłażliwość względem drugiego. Choćby zbytnie nie rozpędzanie się podczas walki, aby nie wyrządzić niepożądanych ran u kompana. Tak powstawały dość nietypowe związki. I chociaż obaj pałali do siebie dozą sympatii, to mogły być z tego same kłopoty. Jeśli ich przywódcy w ogóle zdołają porozumieć się w ich kwestii. Zagadnienie o znaczeniu ich znajomość było obiecującym materiałem na poczynienie czegoś dobrego dla zwaśnionych rodów. Mimo to od zawsze nieodzownym elementem - najsilniejszym i stojącym ponad wszystkim - łączącym klany stawały się zaślubiny. Jednakowo będące efektem politycznego przymusu, aniżeli sprzyjającego temu losu. Dlatego zapewne Senju i Uchiha nie brali czegoś takiego pod uwagę. Byli rywalizującymi ze sobą potęgami - podupadłymi od jakiegoś czasu, lecz nadal niosącymi pogłos respektu w całej krainie. Na tym chyba mógł zakończyć swoje rozważania.
Przechodząc trzy razy przez to samo miejsce zdawało się tworzyć pewną ciągłość w umyśle Toshiego. Przyzwyczaił się do przekraczania bram Kotei. Za każdym razem w zupełnie innym nastawieniem. Za pierwszym razem zaciekawiony, co zdoła zobaczyć. Wychodząc chciał osiągnąć wewnętrzny spokój o swoje umiejętności i zanegować potknięcia z przeszłości. Teraz wyglądał na nadszarpniętego przez upływ czasu. W nieco zniszczonym ubraniu i zmęczony na twarzy marzył już tylko o jakiejś kąpieli i powrocie dawnych sił. Nie dawał tego tak bardzo po sobie znać. W końcu nie straszny był mu ból. Stał się wytrzymalszy niż wielu jest tego świadomych. Czasami zastanawiał się, jak jeszcze zdołałby podnieść tę cechę, niż samym wyszkoleniem się w przyjmowaniu obrażeń. Hart ciała równy hartowi ducha, wydawał się całkiem przyjemnym mottem.
- Muszę koniecznie zmyć z siebie ten cały brud. Strój też swoje wycierpiał, ale na jutrzejszą podróż jeszcze się nada. - stwierdził na głos, żeby nie iść całkiem w ciszy. Cokolwiek sądził o tym białowłosy mogło pozostać w jego głowie. Nie było tu powodu do odpowiadania.- Zaraz potem chętnie poznam, co za ciekawe miejsce miałeś do zaproponowania. - dodał prędko, by nie zostać uznanym za mało rzetelnego. W końcu nie miał problemu z rozmową o przypadkowych rzeczach, ale warto także by rozmówca był równie zaciekawiony, co on sam. Pozostawał pod opieką starszego kolegi, co wydawało się naturalnym biegiem zdarzeń.
Avatar użytkownika

Senju Toshio
 
Posty: 495
Dołączył(a): 11 paź 2015, o 12:25
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Strój maskujący wygląd (✘)
W jego strojach góruje szarość barw, zaś na głowie czuprynę przepasa brązowa opaska oraz sporadycznie noszony ochraniacz na czole. Średniego wzrostu wyrostek z niemal ciągłym uśmiechem na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Plecak (✘), Torba (przy prawym pośladku)(✔); 2x kabura (na prawym udzie)(✔); 3 bumerangi (przymocowane z tyłu przy pasie)(✔), ochraniacz na czoło (✘), kieszeń spodni(✔), Tanto (przy lewym boku)(✔).
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1472&p=15868#p15868
GG: 11529895
Multikonta: Saeko

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość