Ulice

Re: Ulice

Postprzez Kitashi » 12 kwi 2018, o 14:46

Miyuki
Misja C
7/?


Faktem było iż często ludzie którzy dostali od kogoś nieco pomocy proszą o więcej, lecz często, tak jak w wypadku tego staruszka, nie jest to kwestia złośliwości czy innych nieczystych pobudek, a po prostu tego kwestia tego iż zaufał dziewczynie która uratowała jego dom i wiedział ze można na niej polegać i będzie odpowiednia osobą do odnalezienia podpalaczy. Z resztą i ta nie wiedziała wszystkiego, na przykład tego iż mężczyzna w zapłacie planował oddać jej prawie wszystkie pieniądze jakie posiadał i zarobek z kilku miesięcy. Mimo że dziewczyna tego nie wiedziała i tak ruszyła pozostałą jej siłą do miasta, tam poza typowymi o tej porze przechodniami namierzyła kilka jednostek straży, od których to rozpoczęła. Mimo niepewności i odrobiny nieśmiałości przemówiła do jednego z okolicznych strażników. Był to starszy mężczyzna o czarnych włosach i brodzie, oraz o bliźnie która przechodziła skosem przez całą twarz mężczyzny.
Spoiler: pokaż
Obrazek

Ten spojrzał na nią swoim spokojnym, ale jednocześnie surowym wzrokiem i wysłuchał co ta ma do powiedzenia i pokiwał głową.
-Rozumiem, po skończonej warcie zgłoszę to i wypytam resztę straży czy widzieli kogoś takiego. Jeśli będą w wiosce złapiemy ich, ale jeśli już ja opuścili bądź ja wyminęli nie będziemy w stanie pomóc.
Strażnik podszedł do innego członka straży i moment porozmawiał by następnie wrócić do Miyuki.
-Chłopak który był rano na warcie widział jak osoby opisane przez Ciebie opuszczają osadę i ruszają w stronę portu. TO tyle. Jeśli ich złapiesz możesz ich nam dostarczyć, zajmiemy się nimi, ale musisz za nimi ruszyć sama.
Po tych słowach mężczyzna wrócił na miejsce swojej warty. Jak się okazało dla Miyuki samej pozostało zadanie odnalezienia i obezwładnienia podpalaczy, którzy najwidoczniej skryli się w porcie Sogen. Jedyne co jej pozostało to ruszyć i na miejscu wypytywać ludzi o dwójkę białowłosych, a jednocześnie przydałoby się obmyślenie planu jak obezwładnić bandytów i zabrać ich do osady.
Ostatnio edytowano 20 kwi 2018, o 21:17 przez Kitashi, łącznie edytowano 1 raz
Kitashi
 

Re: Ulice

Postprzez Miyuki » 12 kwi 2018, o 16:53

Strażnik, na którego trafiła Miyuki znacząco odbiegał od tych stereotypowych. Może nie zachowaniem, w końcu, dla każdego z nich rozkaz był świętością, której hańbić nie można, lecz jego wygląd wskazywał na to, że nie tak zaczynał on swoją historię. Mężczyzna, na oko po trzydzieste wydawał się być shinobi, może był nim teraz, może kiedyś, ale fakt faktem, brak munduru i blizna po cięciu, wydawały się jakoś utwierdzać Miyuki w podejrzeniach. Myśl, że prawdopodobnie wykonuje ten sam zawód, którym kiedyś parał się strażnik dodawał jej nieco animuszu, jednak nie na tyle, by brzmiała jak pewna siebie profesjonalistka... Przed Miyuki rysowała się jeszcze długa droga, nim stanie się chłodnym zawodowcem, nie czekała na to, w końcu póki nie musiała to nie miała zamiaru nawet na krótki czas ukrywać targających nią uczuć. Przynajmniej jeszcze nie. Młoda Kunoichi niezbyt zwięźle przedstawiła mężczyźnie całą sytuację, jednak jego reakcja była niezbyt pocieszająca. Właściwie sama nie była pewna na co liczyła, straż nie zawsze mogła coś zdziałać. Po krótkiej konsultacji z innym strażnikiem, mężczyzna powiedział Miyu gdzie ostatnio widziano opisywanych przez nią mężczyzn. Pechowym zrządzeniem losu poprzedniego dnia niemalże została zmuszona do walki z całą karczmą i chyba tylko Bishamontem uratował ją przed zatłuczeniem, no cóż to nie byłaby honorowa walka, ale desperackie opędzanie się od stada morderczych much, które o dziwo były w stanie ją zabić, czego miała smutną świadomość. -W takim razie postaram się ich znaleźć.- powiedziała z uśmiechem i jakby nigdy nic ruszyła w stronę portu. Po drodze miała nieco czasu na przemyślenia, może i była w stanie obezwładnić dwójkę mężczyzn, gorzej z transportem. Nie miała przy sobie ani metalowej żyłki, ani nawet zwykłego sznura. W jej głowie rysował się pewien pomysł, tylko że był on dość naiwny. Nie mając co robić Miyuki udała się do portu, gdzie zamierzała zacząć wypytywać ludzi o tamtą dwójkę.


[z/t]
Miyuki
 

Re: Ulice

Postprzez Kitashi » 12 kwi 2018, o 23:09

Kitashi
 

Re: Ulice

Postprzez Kitashi » 20 kwi 2018, o 20:31

Miyuki
Misja C
29/?





Powodów do walki są setki, jeśli nie tysiące, chęć wygranej, zemsta, udoskonalanie się, zdobywanie pieniędzy i kosztowności, szukanie silniejszych przeciwników, zwycięstwo samo w sobie. Opcji jest wiele, lecz nasza Miyuki nie była jedną z takich wojowników, lecz wolała chronić tych, którzy nie mieli sił by się obronić, a których życie było zagrożone, tak jak było w wypadku naszego staruszka. Gdy młodszy z podpalaczy podniósł starszego ta wskazała mu gdzie ma się udać by następnie ruszyć za nim jak cień z kataną, której zimne ostrze wcześniej mocno przylegało do jej szyi, obecnie opartą o plecy chłopaka. Podróż była dość powolna albowiem młodszy z chłopaków już sam z siebie ledwo szedł ze złamanymi zebrami, a z ponad osiemdziesięcio-kilowym obciążeniem nie było mu łatwiej. Mimo to grupka powoli zmierzała w stronę głównej ulicy Koto. Gdy dotarli w miejscu w którym Miyuki ostatnio widziała strażnika z którym rozmawiała, ujrzała go, zaś tuż obok niego znajdował się staruszek którego to dom uratowała od pożaru. Rozmawiał on ze strażnikiem tłumacząc coś. Gdy dziewczyna zbliżyła się do dwójki obaj zwrócili na nią swój wzrok, strażnik zdziwiony, zaś staruszek pełen wdzięczności. Staruszek podszedł do dziewczyny i przyjrzał się białowłosym by następnie pokiwać głową.
-Tak, to na pewno oni, nie ma wątpliwości, dziękuję Ci.
Powiedział, po czym zwrócił się do strażnika, podchodząc do brodacza spokojnym krokiem.
-To właśnie oni, jestem pewien że widziałem ich jak biegną przez las z kierunku w którym szło się do mojego domu.
Męzczyzna mówił dalej, podczas gdy dziewczyna mogła usłyszeć ciche sykniecie młodszego z podpalaczy.
-Przeklęty staruch
Ledwo chwilę później do dziewczyny podszedł strażnik drapiąc się po karku.
-No dobrze, powiesz mi gdzie ich znalazłaś, czemu są w takim stanie i jak ich złapałaś?


Przyszliśmy Stąd
Kitashi
 

Re: Ulice

Postprzez Miyuki » 21 kwi 2018, o 01:54

Droga dłużyła się niemiłosiernie, w końcu ciężko było wymagać szybkiego marszu od mężczyzny z połamanymi żebrami, obciążonego osiemdziesięciokilowym ciałem nieprzytomnego brata. Przemarsz przez miasto był zadziwiająco spokojny, może spowodowane było to nagłym spadkiem adrenaliny, a może rzeczywiście ludzie nie reagowali na poganianą mieczem dwójkę. Nikt nie reagował, jednak wielu patrzyło na niecodzienny widok, niecodziennie kupiecka córka prowadzi dwójkę poszukiwanych jak baranki na rzeź przez środek dobrze prosperującej, acz niezbyt bezpiecznej części osady. Wzrok gapiów nie był czymś na czym jej zależało, właściwie to przeszkadzał jej. Miyuki nie szukała chwały, a tym bardziej rozgłosu, w końcu Shinobim była na przekór woli rodziny, która nie byłaby zadowolona, gdyby jej tajemnica wyszła na jaw. Może powinna zacząć ukrywać twarz? No, ale jeśli przypadkiem trafiłaby na kogoś znajomego, zapewne musiałaby się srogo tłumaczyć, co najpewniej nie dawałoby żadnego skutku. Rzuciła okiem na bandaż, miękki materiał przesiąkał krwią, której niewielkie krople rosiły bruk. Ból nie był ogromny, po pierwszym szoku, zmalał z rangi potencjalnie śmiertelnej rany, do zwykłego irytującego zadrapania, które uniemożliwiało wykorzystanie pełnego potencjału. Tak czy siak musiała udać się z tym do szpitala, nie tylko po to by zabezpieczyć ranę przed potencjalnym zakażeniem, lecz i po to by ktoś zajął się nią w fachowy sposób. W końcu jakoś będzie musiała wytłumaczyć przed rodzicami "dziury" w ręce.
W ciszy przemierzali ulice osady, słowa nie były potrzebne, podpalacz wiedział dokąd ma się udać, znał też potencjalne konsekwencje próby ucieczki. Kiedy dotarli na miejsce dziewczyna niemalże od razu wzrokiem odnalazła zaczepionego wcześniej strażnika. To do niego oszczędnymi słowami skierowała podpalacza. Staruszek nie powiedział niczego nowego, nie dziwiła jej również reakcja podpalacza, jedynie pytanie strażnika nie było tym czego się spodziewała. Chcąc, nie chcąc dziewczyna musiała opowiedzieć co się stało, nie miała zamiaru kłamać, przecież nie zrobiła niczego złego.
-Ukrywali się w jednej z karczm- zaczęła mówić siląc się na spokojny ton, chociaż w jej głosie łatwo dało wyczuć się zmęczenie.-Trafiłam tam niemal przypadkiem, zapłacili karczmarzowi za milczenie, ale za mało.- uśmiechnęła się pod nosem, ojciec byłby dumny z jej zdolności do targowania się. -Zapukałam podając się za obsługę, niestety domyślili się, że kłamie już w drzwiach miałam ten miecz na gardle.- podrzuciła miecz by chwycić za końcówkę ostrza, podając go strażnikowi, rękojeścią w jego stronę.-Nie jest mi potrzebny, a chyba przyda się jako dowód, ale wracając. Chcieli wiedzieć kim jestem, chciałam zapłacić im za nie będę kłamać napadnięcie pana, oczywiście uprzednio informując, sami by przyszli, wystarczyłaby odpowiednia pułapka. No, ale nie uwierzyli twierdzili, że pracują tylko dla jednej osoby... Wydaje mi się, że może chodzić o coś więcej, ale tylko tyle wiem...- wzięła głębszy wdech, starając się przypomnieć sobie każdy możliwy szczegół.-Na łóżku leżała bombka świetlna, kilka noży kunai i shurikenów, skoczyłam po nie, licząc, że uda mi si ich obezwładnić i jakoś doprowadzić. Błysk oślepił tego nieprzytomnego, rzuciłam w nich ostrzami, konkretniej w nogi, nie chciałam żeby uciekli. Ten przytomny użył jakiejś techniki, stworzył kokon z włosów, drugiego trafiłam i dla pewności ogłuszyłam ciosem w szczękę. - prawą ręką starła pot z czoła, pozostawiając szkarłatny ślad. -Musiałam pozbyć się osłony tego drugiego, ale... uderzyłam za mocno...- skończyła opowieść.
Miyuki
 

Re: Ulice

Postprzez Kitashi » 21 kwi 2018, o 19:01

Miyuki
Misja C
31/31





Jak się okazało trochę czasu było potrzeba by dotrzeć na miejsce, gdzie zarówno strażnik jak i staruszek od spalonego domu zacięcie o czymś dyskutowali, ową dyskusję przerwała im Miyuki z dwójką jeńców. Na zadanie przez strażnika pytanie, po chwili zacięcia się zaczęła płynnie opowiadać o tym, co miało miejsce w karczmie w dzielnicy portowej. Strażnik z uwagą słuchał kolejnych słów dziewczyny, zaś jego dość spokojna mimika pokazywała od czasu do czasu zdziwienie które czuł mężczyzna. Po wysłuchaniu całej historii mężczyzna odebrał miecz i zamyślił się przez chwilę, by następnie spojrzeć na staruszka.
-Jest Pan pewien ze to oni?
Staruszek pokiwał jedynie głową.
-W porządku, zabiorę ich do siedziby straży gdzie po lekkim poskładaniu ich do kupy wyciągniemy z nich czemu to zrobili i dla kogo pracują. Poprosiłbym tez aby Pan przyszedł do nas jutro aby spisać Pana zeznania oraz załatwić sprawę naprawy domu.
Po tych słowach strażnik zawołał dwóch innych, dość młodych strażników, którzy przejęli dwójkę oraz miecz, a sam udał się ponownie na wartę. Po chwili do Miyuki znnowu podszedł staruszek z uśmiechem na twarzy i podał jej prostą sakiewkę ze słowami.
-Proszę, nalezy Ci się, nie dość ze ich znalazłaś i przyprowadziłaś straży, to jeszcze sama byłaś w niebezpieczeństwie i jestes ranna. Jeszcze raz bardzo dziękuje Ci za pomoc panienko.
Męzczyzna ukłonił sie głęboko do dziewczyny, po czym zwrócił sie w strone lasu.
-Będę wracał do domu, muszę pozbyć się spalonego drewna i wszystko oporządzić, a Ty lepiej idź z tym do szpitala, nie wygląda to najlepiej.
Dodał wskazując dłonią na prowizoryczny opatrunek który już niemal cały był zabarwiony czerwona juchą, która powoli z niego skapywała , po czym ruszył spokojnym krokiem w stronę lasu.
-Bywaj
Po sprawdzeniu sakiewki dziewczyna mogła doliczyć się równo 500 ryo, które na pewno solidnie zasilą jej budżet.


Misja Zakończona Sukcesem


Konieczność odbycia dwugodzinnego leczenia w szpitalu.


Kitashi
 

Re: Ulice

Postprzez Miyuki » 22 kwi 2018, o 12:54

Strażnik wysłuchał opowieści dziewczyny, przy niektórych fragmentach Miyuki wydawało się, że wywołała u mężczyzny zdziwienie. No cóż, niecodziennie szesnastolatki walczą w podrzędnych karczmach na śmierć i życie, zapewne jeszcze rzadziej wychodzą z tego niemalże bez szwanku, biorąc żywcem dwójkę podejrzanych o podpalenie domu mężczyzn. Miyu na całe szczęście udało się, chociaż i tym razem doszukiwała się w tym pomocy Bishamontena, w końcu to do niego w chwili zwątpienia zwróciła się o pomoc, by po krótkiej chwili zaatakować właściwie to w desperacji. W tamtej chwili ostrze jedynie metaforycznie znajdowało się na jej gardle, jednak całkiem realnie dzierżył je starszy z braci. Strach miał wielkie oczy, koniec końców podpalacze okazali się marnymi przeciwnikami, a prawdziwym wyzwaniem było odnalezienie ich. Iście "detektywistyczna" robota, chociaż okazała się efektywna, nie została wykonana poprawnie. W końcu chyba jedynie dzięki szczęściu trafiła akurat na karczmę, gdzie postanowili zatrzymać się białowłosi, chociaż przekupienie karczmarza było całkowicie jej pomysłem, tak jak i udane wykonanie.
Strażnik poinformował staruszka, oraz młodą Kunoichi co do dalszego losu prawdopodobnie winnej podpalenia dwójki. Białowłosi mieli zostać "połatani" i dostarczeni na przesłuchanie. Miyu jakoś specjalnie to nie przeszkadzało, w końcu powiedziała o wszystkim, mężczyźni dla kogoś pracowali, może nawet byli jedynie narzędziami? Pieniądze mogły kupić każdego, jednak lojalność, którą wykazali się, nie przystając na próbę "zakupienia" ich usług, niemalże pewnym było, że współpraca z ich domniemanym szefem musi trwać dłużej, niż kilka dni. Dziewczyna skinęła, wyrażając aprobatę dla planu, która właściwie nie miała żadnego znaczenia, ale wydawało jej się, że powinna tak zrobić. Zawołana przez mężczyznę, dwójka strażników zajęła się "odprowadzeniem" pojmanych, a on sam wrócił na wartę pozostawiając Miyuki sam na sam ze staruszkiem, który "wynajął" dziewczynę w celu schwytania owej dwójki. Staruszek podziękował i zapłacił, właściwie to tyle, no i przy okazji wspomniał o szpitalu, do którego chcąc nie chcąc musiała się udać. Tak też, bogatsza o ryo i nowe doświadczenie ruszyła przed siebie.


[z/t] -> Szpital
Miyuki
 

Re: Ulice

Postprzez Senju Toshio » 24 kwi 2018, o 18:48

Zapewne miasta kontynentu nie zrobią już takiego wrażenia, jak to, czym mogła poszczycić się Hanamura. I chociaż w Kotei gościł pierwszy raz, Toshio mógł stwierdzić specyficzny dla tego regionu wystrój. Nie obyło się bez zwracania głowy to w jedną, to w druga stronę. Chciał unikać rozgłosu na swój temat, co spaliło na panewce. Nie czuł się z tym źle, kiedy mógł być brany za zwykłego cudzoziemca. Niestety z Shinrin do Sogen nie było daleko, toteż wyglądał na zwykłego sąsiada. Mimo to miał wzrok przypadkowych ludzi na sobie. Przechadzał się tłocznymi uliczkami. Na razie wolał trzymać się głównego miejsca atrakcji. Po podróży miał ochotę na odpoczynek w tawernie. Zjedzenie czegoś porządnego z domieszką przypraw. Samo mięso nie pozostawiało dobrego smaku. Syciło wystarczająco, by mieć siłę w mięśniach. Każdy potrzebował warzyw do prawidłowego rozwoju organizmu. Niewątpliwie taki wpływ miało na człowieka odosobnienie. Chłopak cieszył się, że wreszcie dotarł do większego miasta. Mógł bez problemu pozostać tu na dłużej. Oczywiście tego nie zrobi. To ledwie przystanek w drodze do domu. Hayashimura zapewni mu balans, który utracił. Poza tym musiał w końcu wziąć się za poważniejsze misje. Bez nich nie mógł liczyć na nic więcej niż ciągłe pozostawanie w roli Doko. Wprawdzie nie przeszkadzało mu to, bo nadal się uczy i wyglądało na to, że prędko się to nie zmieni. Wszakże przeżył wystarczająco potyczek, w których dołożył swoje trzy grosze. Wysiłek godny zostania bohaterem.
Zaraz po zaznajomieniu się z miejscem i przywyknięciu do nowej obecności, zaczął bliżej przyglądać się gospodarzowi. Mowa tu oczywiście o bytności Uchiha. Nic osobistego nie kierowało nim ku temu, aby być wrogo nastawiony. Można by przecież powiedzieć, że zabili wielu Senju, ale to była obopólna zasługa. Nikt do końca nie stał jedynie w pozycji obronnej. Trzeba było liczyć się z pewnym poświęceniem. Dlatego bardziej ciekawiło go to, jak postrzegani są ninja przez zwykłych mieszkańców. Na pewno była to odmienna perspektywa do tej, jaką mieli w Hayashimurze. W swym spacerze zerkał na każdy przejaw brawury. Jednostki wyróżniające się logiem, typowym trójkolorowym wachlarzem, jako godłem przynależności do wspaniałego klanu Uchiha. Pod tym względem Senju nie prezentowali za wiele. Raczej był to minimalistyczny styl gałęzi rozrastającej się we dwie strony. Oznaczającą najczęściej opiekuńczy wpływ czy opactwo, jakim kierowali się w dążeniu do utrzymania spokoju. To także dobre relacje z innymi czy chęć pomocy dla wszystkich w każdej chwili. Powoli stawiane kroki w niczym nie przybliżały Toshio do celu. Mógł natknąć się na każdego kogo chciał lub niechętnego, szukającego zwady. Nic w tym skomplikowanego, co wymagałoby udręki w szukaniu wyjścia ucieczki. Jak zawsze zda się na los, który był mu dotąd łaskawy.
Senju Toshio
 

Re: Ulice

Postprzez Kyoushi » 24 kwi 2018, o 21:49

    Białowłosy z wymalowanym niewielkim bananem na twarzy, wracał z portu po zadaniu, któremu sprostał w jednej chwili. Nie było to zbyt wymagające dla tak doświadczonego wojownika, czy też członka klanu Uchiha, który szczycił się niezawodnością i umiejętnościami. Nikomu, ani niczemu nie ustępował. Podczas powrotu, musiał skupić się na tym by w końcu trafić do liderki i rozpoznać się w temacie czy nie ma nowych informacji na temat, w którym niezbyt wiele wiedział, jednak doskonale zdawał sobie sprawę, że to nic fajnego, ani ciekawego.
    Jego głowa była pełna różnych, przeróżnych myśli, które krążyły i pozostawały bez odpowiedzi. Jako jeden z nielicznych Uchiha, którzy kompletnie nie przejmowali się losami świata, tylko osady, wiedział, że co najgorsze dopiero nastąpi. Białowłosy również miał w tej chwili w głowie coś jeszcze. Zupełnie nieświadomy, spoglądał po różnych twarzach na głównej ulicy osady, jakby kogoś szukał. Tylko kogo? No tak… Po chwili zorientował się, że gdzieś zagubił się jego poplecznik, który miał go non stop pilnować. Jednak było to złudne wrażenie. Po chwili zauważył swojego kruczowłosego bodyguarda, który był dwa kroki za nim i ciągle dziwnie się uśmiechał. Było to wręcz krępujące, jednak nic dziwnego, że tak to wyglądało. Przecież ten człowiek nawet sypiał u niego na kanapie, chcąc go chronić przed nim samym. Czerwonookiemu nie było to kompletnie na rękę, stąd chciał dowiedzieć się wszystkiego i opanować wszystko w jak najkrótszym czasie. A teraz był na to idealny okres.
    Idąc tak z celem za chwilę spożycia kolacji po wykonanym zadaniu w porcie, zauważył też coś jeszcze. W końcu w osadzie Uchiha, większość to byli albo kupcy albo klanowicze z logiem na plecach. Ten osobnik jednak był inny. Był mu… Znany. Skądś już znał tę twarz, te oczy i te włosy. On nie był Uchiha. On w ogóle nie był stąd. Tylko skąd go kojarzył? Białowłosy nie mógł się z tego powodu powstrzymać. Ruszył w jego kierunku, a gdy był już na tyle blisko, opuścił głowę, zakrywając oczy jasną grzywą i wszedł barkiem w bark młodzieńca, odbijając jego i siebie. Gdy tylko go minął, odwrócił głowę, a następnie ciało, z dłonią uniesioną ku górze w geście przepraszającym mówiąc:
    - O, wybacz! Nie zauważyłem Cię… Byłem tak skupiony na… No właśnie, na czym? – przeczesał ręką, którą przed chwilą przepraszał grzywę do tyłu tak, by odsłonić wcześniej zakrytą twarz. Teraz było widać już wszystko, włącznie z czerwonymi oczami. – Wybacz, ale mam wrażenie, że już gdzieś Cię widziałem… - powiedział otwarcie i prosto z mostu. Nie patyczkował się. Nigdy. Teraz oczekiwał na kontrę chłopaka, którego zaczepił.
Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 716
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Senju Toshio » 25 kwi 2018, o 12:33

Chłopak potrafił zatracić się w rozmyślaniu. Szczególnie jeśli chodziło o burczący brzuch i jedzenie. Wtedy trudno było ujrzeć go ze skupionym wzrokiem. Był obecny na tyle, aby móc kierować się wzdłuż budynków i na nikogo nie wpaść. Lekkie szturchnięcia kwitował skromnymi przeprosinami. Nie ważne, gdzie był i do kogo kierował słowa, zawsze odpowiadał kulturalnie. Wymagało to minimum wysiłku, także nie przysparzało szkody, a wręcz łagodziło każdy gniew. Niesnaski omijały go szerokim łukiem. To bycie shinobi sprawiało, że nie ze wszystkiego wychodził obronną ręką. Tym bardziej, że czasy nie robiły się za wesołe. Zaogniło się na wielu frontach, co stanowiło w tych czasach główny towar zbytu. Pomimo strat Toshio cieszył się, że między Senju i Uchiha nie trwało nic poważnego. Znaczyłoby to tyle, że w obecnej sytuacji mógłby być wzięty za szpiega. Samo szwendanie się po Sogen byłoby niebezpieczne. Nie żeby był przesądny i prędzej czy później może dojść do poważnych zbrojeń, ale wszystkie rozwiązania były prawdopodobne. Wydawać się mogło, że nic nie będzie dziwne. Młody wiek pozwala na szeroki wachlarz zaskoczeń.
Marsz powoli miał dobiec końca. Nie dłużył się, jak to miało miejsce na szlaku. Pośród ludzi powracały mu siły i zdrowe zmysły. Jakkolwiek by to postrzegać. Nie znał osady na tyle, by móc stwierdzić, gdzie się uda na odpoczynek. Potrzebował przewodnika, co również nie było takim prostym zadaniem. Szedł nieświadomy, kiedy nagle poczuł silniejsze, niż by tego chciał uderzenie o bark. Odruchowo złapał się dłonią za trafiony mięsień, po czym skierował głowę ku postaci. Zaczepka, jak każda inna, ale czy celowa? Ożywiło go to i postawiło w niemal stanie gotowości.
- Nic nie szkodzi... - odparł powoli. Senju nie mógł pozwolić sobie na jakąkolwiek formę wyłudzenia. Gdyby tylko był bardziej obeznany z tego typu zagraniami, to pewnie sprawdziły czy to nie kieszonkowiec. Mógłby właśnie stracić pieniądze w całkiem nieświadomy sposób. Lekko podejrzliwy ujrzał, jak skryty osobnik zrobił to przypadkiem. Był wyższy od Toshio, a ten nadal nie wiedział czego dalej się spodziewać. Dopiero w chwili zdjęcia przez mężczyznę zaciągniętego na głowę kaptura, sytuacja stała się bardzo klarowna. Usłyszany zwrot całkowicie zbił go z tropu, jak ujrzał znajomą twarz. Nie mogło przecież być, żeby Kyoushi zrobił to czysto dla żartu. Pominął zbytnie zdziwienie, aby przybrać przyjazną minę. Wydawało się, że po raz kolejny zrządzenie zesłało mu pomoc. Nie mógł zwlekać i olewać takiej sytuacji.
- Nie wierzę, że mnie nie rozpoznajesz. Doznałeś jakiegoś szoku? To ja Toshio. - chciał zabrzmieć zabawnie i dodatkowo wskazał na siebie w typowym geście, by rozmówca przyjrzał się dokładniej twarzy. Na drugi plan zeszło otoczenie, w którym stali. Jeśli miałby nawiązać z kimś znajomość to niewątpliwie najbliżej był niedawny kompan z ekspedycji, który przynależał do Uchiha. Sam dla własnego komfortu nie przedstawił się z nazwiska, bo stali na ulicy, a uszu tutaj było równie dużo co grządek na polu. Nie musieli o nim wiedzieć takich spraw. Już na pierwszy rzut oka miał odmienny ubiór i nie pasował jako kupiec czy zwykły mieszkaniec. Nikt poza shinobi nie nosił tak swobodnie broni.
- Takie spotkanie to jak jeden na milion. Przyznasz, że to podejrzane? - chciał w ten sposób wybadać chłopaka, a nawet zmusić go do przyznania się... do czegoś. Może już go rozpoznali, a Kyoushi miał za zadanie go zatrzymać lub sprawdzić. Taka rutynowa kontrola, bo przecież już miał z młodym Senju do czynienia. W każdym razie po minie Toshio było widać tylko zadowolenie. Nic za co miałby się gniewać lub powinien obawiać dalszych negatywnych posunięć ze strony towarzysza.
Senju Toshio
 

Re: Ulice

Postprzez Kyoushi » 26 kwi 2018, o 10:36

    Białowłosy kierował się instynktem, chcąc rozpoznać chłopaka po prostu na początku się zgrywał. Mimo tego, że podszedł spokojnie do sytuacji to musiał odegrać ten kabaret by zachować początkową anonimowość. Czerwonooki, w swoim czarnym płaszczu, był tajemniczy, jednak pośród klanu Uchiha był bardzo rozpoznawalny. Znali go prawdopodobnie wszyscy, głównie ze względu na osiągnięcia, a przy okazji za to, jak bardzo się tutaj wyróżnia. W końcu był jedynym i niepowtarzalnym wojownikiem klanu, który posiadał śnieżnobiałe włosy. Nie była to zbyt popularna sytuacja nawet jak na świat ninja. Przechodząc dalej, potrącił on swojego znajomego, którego chciał zaskoczyć, zaczepić tak, by ten mógł się popisać swoją znajomością. Gdy Senju odpowiedział, białowłosy elegancko się uśmiechnął, w końcu zauważył, że wcale nie był to zabieg w celu sprowokowania bójki czy cokolwiek. Po prostu była to zagrywka typowo żartobliwa i taka, którą sprowokował by sprawdzić reakcje swojego dawnego kumpla z wojny, która przecież powinna ich podzielić na zawszę. Jednak tak nie było.
    - Hah, już myślałem, że to Ty mnie nie poznasz. Oczywiście, że Cię poznaje. Stąd tak w Ciebie wparowałem, jednak oczekiwałem, że będziesz chciał się bić – powiedział pewny siebie, uśmiechnięty, spoglądając czerwonymi oczami na młodszego i mniejszego od siebie członka klanu Senju, którego znał już jakiś czas. Czy to nie czas by odświeżyć znajomość? Chyba tak. Młodzieniec zadał kolejne pytanie, rozmawiając spokojniej. Białowłosy nawiązał do tego co powiedział Toshio na temat podejrzanego spotkania.
    - Toshio, tak, zauważyłem Cię wcześniej i rozpoznałem. Wiem kim jesteś, więc znacznie lepiej, gdy będziesz w mojej obecności, wtedy nikt się nie przyczepi. W zasadzie to mam milion pytań, ale… Może w jakimś innym miejscu? Jestem głodny jak szlag, a Ty? – zaproponował, spoglądając dokoła czy nie ma gdzieś w pobliżu jakiegoś miejsca, gdzie mogliby spożyć ciepły posiłek. Kyu był głodny po misji z rybkami, a to przypadkowe spotkanie z Toshio mogło pomóc w wypadzie do knajpy. Dodatkowo, zainteresowanie białowłosego rosło z minuty na minutę. Ciekaw był co u druha z ekspedycji czy wojny, dlaczego się tutaj znalazł i czego tu szuka? Może pomoże mu też w innej kwestii. To była ostatnia osoba, której ufał na tej wyprawie za mur. Tam w końcu walczyli ramię w ramię. To niebywały przypadek, gdzie Senju i Uchiha potrafili połączyć siły, aniżeli walczyć między sobą. Czerwonooki czekał na odpowiedź Toshio chcąc zabrać się do jakiejś miejscówki na jedzonko.
Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 716
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Senju Toshio » 27 kwi 2018, o 19:02

Perspektywa wkroczenia do osady Kotei okazała się być owocniejsza niźli z początku podejrzewał. Nie byłoby to nic niezwykłego, gdyby miał zwiedzać wszystko na własną rękę. Ba, nawet ledwie wstąpić do tawerny zjeść i odpocząć, a potem powrócić do rodzimych stron w Shinrin. Okazje trzeba było wykorzystać i nie przepuszczać. Znajomość z Kyoushim nie była co prawda wielce rozwinięta. Jeśli sięgnąć pamięcią, to gdzieś tam mieli epizod podczas, którego w czasie wojny minęli się bez większego zastanowienia. Trudno powiedzieć, jak do siebie podejść. Bitwa ułożyła się niefortunnie dla obu stron, przez co finalny efekt zbliżył rody ku zaniechaniu dalszych działań. Toshiemu nie przyszło obecnie do głowy, żeby przypominać sobie, co konkretnie spotkało go na drodze do zniszczenia działa tuż po tym, jak go wręcz wskrzeszono. Ekspedycja zaś stanowiła czysto bojowy pokaz każdej jednostki. Liczyło się bardziej wyszkolenie i zaradność w trudnych sytuacjach, aniżeli osobowość. Nie było na to miejsca, kiedy chłopakowi równie mocno zależało na zjednoczeniu drużyny, jaką stworzyli. Z marnym skutkiem. Mimo to nawet najlepsi przywódcy posiadają pasmo porażek, na których się wznieśli.
Chłopak nie miał stuprocentowej pewności, że Uchiha poczynił te środku wedle wymyślonego przez siebie scenariusza. Nie miał też w zwyczaju gniewać się za cokolwiek tak udawanego. Zrozumiałby prowokacje, gdyby jej idea zaczerpnięta była z czystej chęci dokuczenia. Nie było w tym potrzebnej, negatywnej energii, jaką odczuwać mógł delikwent, a która przenosiła się w postaci presji na ofiarę. Toteż jedyne, co mógł zrobić, to machnąć ręką w stronę Kyoushiego.
- Nie ma szans. Jedyne, co mógłbym zrobić, to groźną minę. Podjęcie takich działań zapewne skończyłoby się interwencją ze strony waszych shinobi. - odparł luźno i ze spokojem. Podjął jedna z bardziej prawdopodobnych opcji, jakie uważał za wyznacznik dobrze prosperującego miasta. Tym bardziej dotyczyło to wiosek, nad którymi zwierzchnictwa pilnowały klany takie jak Senju czy Uchiha. Nie chciałby skończyć na dywaniku i tłumaczyć się. Potem jeszcze Lider miałby kłopoty i dodatkowe zmartwienia. To jak wylądowanie u nauczyciela, który następnie informuje rodziców o występku dziecka. Mimo swoich siedemnastu lat czuł się ledwo starszy.
- Dlatego miło cię widzieć Kyoushi-san. Oddaje się pod twoją opiekę. Padam z nóg, a żołądek niemal przywarł mi do krzyża. - zgodził się ze starszym kolegom i poinformował o swoim wyczerpaniu. Oddałby wiele za miskę ciepłego bulionu. W towarzystwie jest to przysmak o nieopisanej mocy.

W trakcie, gdy ruszył za kompanem mógł dopełnić krótko swoje niedawne poczynania. Skłonny był wyjawić Kyoushiemu swoją wędrówkę, aż z obszarów północy, Daishi, gdzie odbył jedną z sesji treningowych. Pozwoli mu to wyczuć obecny stan chłopaka, który niewątpliwie skłania ku znalezieniu miejsca do ogrzania. Przy posiłku będzie mógł wywlec jeszcze kilka tematów, jak to bywa na osobności.

zt. z Kyoushim > do jakiegoś lokalu.
Senju Toshio
 

Re: Ulice

Postprzez Furiza » 8 maja 2018, o 15:55

Kobieta której właśnie mieliśmy pomóc była jakaś dziwna. Władzę nad naszym ciałem przejął Shirome lecz Akira gdzieś we wnętrzu siebie przyglądała się temu wszystkiemu z daleka, choć była naprawdę blisko. Luźniejszy krok, bardziej wulgarna a nawet perwersyjna postawa to właśnie cechowało jej braciszka Shirome. - Jasne, pomożemy Ci. Rzucił Shirome nie mając pojęcia czy ów kobieta wie co się stało z Akirą i dlaczego ona jest taka jaka jest. Następnie poleciał grad pytań skierowanych w jej stronę. - Gdzie po raz ostatni widziałaś złodzieja? Jak wyglądał? Znasz go? Następnie młody Uchiha postanowił, że skorzysta z swojej analityki i przebiegłości ponieważ właśnie z tego znany był brat Akiry, z doskonałego dowodzenia, przewidywania ruchów przeciwników i planowania strategii. Dziwnym zachowaniem było wszechobecne zadowolenie, kobieta powinna być smutna lecz ta była naprawdę wesoła i jakby cieszyła się tym że została okradziona ze swoich kosztowności. - Skąd ten dobry humor, przecież przed chwilą zostałaś okradziona? Rzekła Furiza, w głosie można było dostrzec zmianę barwy głosu, w tym momencie przemówili oboje. Shirome i Akira.
Furiza
 

Re: Ulice

Postprzez Yamanaka Inoshi » 9 maja 2018, o 19:52

Misja Rangi - D - 7/...

- Rok 384 - Lato - Furiza- Kōtei - - Dwie osobowości -

Obrazek



" Sługa błyskotek "

Kto by się spodziewał, taka radosna i taka inna od zwyczajnej ofiary napadu. Kobieta, właściwie niemal koleżanka tak szybko, niemalże od razu pogodzi się z taką stratą, stratą bliską jej sercu w ten letni i gorący dzień. Był to wielki kontrast do tego co przeżyłaś ty w ostatniej tragedii. Co się jednak stało, twoja postawa nagle się zmieniła, stała się śmielsza, bardziej wyzywająca, pewna siebie. Drugie z was przejęło teraz ster. - Świetnie, świetnie, liczę na was - Odparła dziewczyna promieniejąc jeszcze bardziej. Na twoją ofertę odnalezienia złodzieja. - On... Oh, on jest bardzo przystojny, ma krótkie platynowe włosy... Proste, zielone oczy które aż promienieją latem - Odsunęła się kręcąc się w około rozradowana wspominając swoje spotkanie z blond łotrem. Dziewczyna jest jak w transie, czy to efekt traumy której doznała w trakcie spotkania czy może ktoś rzucił na nią genjutsu? Kim jest ten tajemniczy blondyn... Na pewno wzbudził wasze zainteresowanie, w końcu czy ktoś taki jak on, czy wobec kogoś takiego można przejść niezauważenie?

Czarnowłosa ponownie zbliżyła się do ciebie ofiarując ci szczery uśmiech, splotła dłonie wzdychając ciężko dalej bujając w obłokach swoich własnych myśli i wspomnieć, wspomnień które nie pozwalały jej odetchnąć, były tak intensywne, że niemal wymuszały na niej myślenie o bandycie raz po raz. - Skąd... Skąd... Nie wiem skąd przybył, widziałam go pierwszy raz, lecz chciałabym ujrzeć go ponownie, oh Kano-san... Spotkałam go nieopodal drogi do miasta. Gdzieś na pewno będzie! Jeśli nie to musisz go odnaleźć, obiecałaś. Odnajdź go, proszę. - Ostatnie słowa wypowiedziała niemal błagalnym głosem, wpierw chwytając się za rękę i obejmując swoimi dłońmi, czule, delikatnie. Chwilę po tym sięgnęła do swojej torby która leżała obok ławki, niemal niewidoczna na pierwszy rzut oka. Chwilę w niej grzebała by ostatecznie wyciągnąć ze środka jeden kolczyk, zwyczajny wpinany w delikatne kobiece ucho. Był on zwyczajnym ozdobnym kolczykiem, takim jakie lubiła dziewczyna, co najważniejsze, był pozłacany. Uśmiechnęła się najszerzej jak tylko potrafiła wkładając go do twojej dłoni. - Przekaż mu go i poproś o spotkanie - Spotkanie ze zbirem kradnącym kobietom biżuterie? Zaprawdę dziwna sprawa, prawda? Na twoje dalsze pytania nie odpowiadała rzeczowo. Jedynym co usłyszałaś było - Jak mogę nie być zadowolona ze spotkania z kimś takim? - Jej głos przybierał wtedy niemal ton pełny pretensji, jakby to było coś dziwnego, to pytanie które zadajesz.

Czym było to dziwne uczucie w którym tkwiła znana ci Uchiha? Czym ono dokładnie było, zauroczenie bandytą? Przerażenie przez które straciła zmysły? Czy może to była miłość od pierwszego wejrzenia? Jak się do tego zabrać, gdzie szukać... Co zrobić by pomóc jej ale tak naprawdę a nie tylko na chwilę. Czy z tym uczuciem trzeba walczyć? Jak rozwiązać tę sprawę Akiro? Masa pytań a żadnej odpowiedzi. Dziewczyna wróciła na swoją ławkę, zamyślona zasiadła na niej wpatrując się w słońce i okoliczne drzewa którym w tej chwili mogłoby przydać się nieco deszczu. Aż chciałoby się powiedzieć, że lato jest po prostu zbyt suche.



Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2967
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ulice

Postprzez Furiza » 10 maja 2018, o 22:04

Akira była kompletnie zszokowana postawią ów kobiety. Wypowiedziane przez nią słowa tylko dawały różnorakie domysły związane z naprawdę wieloma kwestiami, które nie zostały zbytnio rozwiązane. Pojawiło się naprawdę wiele pytań lecz żadnej odpowiedzi. Rodaczka była zauroczona i było to ewidentnie widać, przez co nasza dwójka nabrała podejrzeń. - Zgoda, odnajdziemy go. Nie obiecuję że będzie taki sam piękny jak go opisujesz, w momencie w którym go przyprowadzimy. Była to niewielka prowokacja, chcieliśmy zobaczyć jak kobieta zareaguje na taką prowokację. Pierwszą kwestią jaka przyszła nam do głowy to rzucenie Genjutsu na ofiarę by chwilę później ta oddała swoje kosztowności a następnie ulotnienie się w trybie natychmiastowym. - Zaczekaj tutaj.Następnie dwójka, w jednej osobie postanowiła wyruszyć w stronę bramy by zbadać teren. Mieli mniej więcej rysopis ów sprawy więc z łatwością powinno go odnaleźć lecz pozostała kwestia siły, na szczęście Furiza mogła liczyć na pomoc pobrateńców gdyby nie poradziła sobie w takiej sytuacji to Uchiha powinni się wstawić i ruszyć. Czas pokaże o co tak naprawdę chodziło w tej zagadce.
Furiza
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości