Ulice

Re: Ulice

Postprzez Chise » 20 gru 2017, o 01:24

Chise cofnęła się o pół kroku automatycznie. Gwałtowny ruch nieznajomego sprawił, że miała sama ochotę sięgnąć po miecz dla bezpieczeństwa, jednak coś, co przypominało cios zostało urwane w połowie, zatrzymane. Uchiha ścisnęła usta, zastawiając się co robić. Sięgać po broń, ryzykując że sprowokuje go do ataku jeśli nie miał takiego zamiaru? Zignorować? A co jeśli jednak wykona ten cios, a ona nie zdąży się obronić? Jednak ręka cofnęła się, powędrowała gdzieś indziej. Dziewczyna rozluźniła się, z lekkim zaskoczeniem zauważając, że była od razu spięta i przygotowana do ruchu, jak zwinięta sprężyna, tym razem jednak nie musiała wystrzelić.
Uniosła jednak wysoko brew na jego słowa, a w dodatku na to przezwisko. Nazywano ją różnie, ostatnio pewien samuraj uparcie tytułował ją hime-san, co było nawet urocze w jego wykonaniu, jednak nazwanie jej krecią księżniczką nie przypadło jej do gustu z pewnością. Bo co, bo była ślepa? Dlatego miała być kretem? To miał być żart, rozumiała to.. A jednak uderzył za blisko czułego punktu.
- Daruj sobie Panie takie przezwiska, z łaski swojej - mruknęła niezadowolonym tonem, splatając dłonie razem. Zaraz jednak musiała je rozłączyć, by podać jedną z nich nieznajomemu. To znaczy, nie musiała koniecznie, tylko jeśli chciała usłyszeć informacje. Ale akurat tak się składało, że chciała siedzieć co się dzieje, złapała więc chropowatą dłoń chłopaka w swoją.
Przeszli nieco na bok i chłopak mógł wyjaśnić jej o co całe zamieszanie i dlatego jest tu tyle krzyku. Uniosła wysoko brew, zaskoczona. Nie tego się spodziewała, bardziej sądziła, że chodzi o sprawy bardziej lokalne. Ostatnio tyle zamieszania było przy okazji rekrutowania ludzi na Mur, by pomogli przy ostatnim ataku na niego, Tym razem jednak chodziło o rzecz wagi międzynarodowej. Jeśli dobrze pamiętała, to na wyspach była jakiś czas temu wojna.. Czyżby to cesarstwo było rezultatem tej wojny i wydarzeń po niej?
- Turniej? - zwróciła uwagę, gdyby jej oczy nie były białe i martwe, to pewnie zaświeciłyby się jak dwie gwiazdki, słychać było w jej głosie emocje. Czy to nie na taką szansę czekała? To byłoby dokładnie spełnienie tego, co co mówił Hayami, by dać sobie szansę!
Lepszej szansy już nie będziesz miała.
A kiedy niby szansa będzie większa niż na turnieju, gdzie byli shinobi z całego świata? Ważni ludzie, sam cesarz przecież..! Jednak razem z pomysłem, pojawiły się wątpliwości i trudności. Nie będzie z pewnością łatwo się tam dostać, samo przekonanie rodziny...
- Kiedy odbędzie się owa koronacja? - zapytała, budząc się z zamyślenia - Proszę mi wybaczyć to zawracanie głowy, ale może wie też Pan, gdzie znajdę skrybę? - dodała w przypływie natchnienia.
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1293
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Ulice

Postprzez Hitsukejin Shiga » 20 gru 2017, o 12:38

Shiga był pod wrażeniem zachowania niewidomej, miała dobry refleks i reagowała bardzo szybko. To, że nie była zwykłą kobietą, zwykłą domową kurką lub kurczaczkiem który czeka na swojego koguta - było już całkowicie i zupełnie jasne. Miał do czynienia z kimś więcej, tak jak założył - samuraj lub ninja. I jedna i druga opcja wybranej roli dla Chise była zastanawiająca i ciekawa - niewidomy ninja brzmi równie zabawnie co niewidomy samuraj. Jeszcze zabawniejsze jest to, że Shiga nie ma najmniejszego problemu uwierzyć w to, że ta niewidoma drobinka przed nim mogłaby być tak dobra, by mu skopać dupę jak stąd do Morskich klifów. Różne dziwy chodzą po tym świecie, z głową dumnie uniesioną, kontestujac rzeczywistość i wyzywając jej innych mieszkanców samą swoją pewnością Siebie. Zresztą, po niebieskowłosej rozrywającej go jego ciało na częsci pierwsze, pozbawiając go rąk i nóg wszystko się już wydaje prawdopodobne....
Widział, jak unosi brew na określenie jej krecią księzniczką, ciekawe jak zareaguje. Czy jest zbyt dumna i dobrze wychowana i wcale się nim nie przejmie? Może spojrzy jak na psią kupę na chodniku, obróci się na pięcie i sobie pójdzie. Istniała też opcja, że będzie dumna i słabo wychowana wtedy niewątpliwie coś ostrego przeszyje jego wnętrzności - znowu, w sumie nic nowego, to już było. Włócznia wchodząca płucem była naprawdę zabawna, jeśli ktoś Shigę spyta, to poleci on przebicie włócznią jak i rozerwanie na części pierwsze jako świetny element gry wstępnej i niezastąpioną zabawę dla całej rodziny jednocześnie, będac też swietnym elementem właśnie gry wojennej pod kocykiem.
Na szczęście Chise jedynie skarciła go za przezwisko. Ściągnął usta, zrobił z nich podkówkę i smutnie, pociągając noskiem, wlepił gały w jej oczy.
-Przepraszam, sensai-hime. - Czy właśnie nazwał ją delikatną i drobną istotką? Księżniczką delikatności i drobności, którą obrazić może coś tak oczywistego, prostego i banalnego jak śmianie się z jej ułomności?
Dotykając jej dłoni był pod wrażeniem, jak gładka i delikatna jest, drobna i kobieca, jednocześnie pozostając zaskakująco silną i zbitą. Czyli jednak walcząca wręcz lub bronią białą, a nie ktoś kogo jedynymi bitewnymi umiejętnościami jest składanie pieczęci i miotanie jutsu wszselkiego rodzaju. Miało to swoją zagwostkę dla Shigi - skoro dziewczyna nie polega na technikach to pewnie za szybko też nie ujrzy ich w akcji. Ciekawe jaką taka drobinka ma naturę czakry. Może katon lub raiton? Niszczycielskie i potęzne, tak, pasowałyby do filigranowego lecz zbitego ciała wojowniczki. Całkowicie odrzucała go myśl o tym, że mogłaby mieć suiton lub doton, dwa paskudne i bezużyteczne elementy natury czakry. Zero finezji w nich było, nawet za grosik. Rzucanie kamieniami, plucie błotem... pfeh. Nie, jej na pewno do twarzy byłoby z jakimś bardzo niszczycielskim żywiołem.
-Tak, turniej. Tak jak mówię, prawdopodobnie król wzgórza. Z tego co widziałem i słyszałem przy tablicy kupa ludzi chce wziąć udział i się sprawdzić. Obstawiam pojedynki jeden na jednego, mano a mano, a potem aż do skutku, aż zostanie tylko jeden, najlepszy, którego nikt nie pokonał. Byłoby śmiesznie jakby został potem czempionem cesarza albo jego katem czy coś. Wiesz, ogólna funkcja jako nagroda. I pewnie pieniądze też, bo w końcu cesarstwo pokaże, że nie jest wyniszczone wojną, że ma budżet, skarbiec i że stać ich na wszystko, o, że mają ciut ciut i trochę, że mogą rozdawać. Sensowne. Ale to tylko blef, na pewno po konfliktach które tam się ciągle toczyły nie są zbyt obłowieni bogactwami... - Westchął by urwać temat, wiedział, że nie może się zbyt rozgadać bo wyjdzie na jaw, że ma na karku lat więcej niż 70 i pamięa różne i różniste problemy jakie miały miejsce na terenach Morskich Klifów.
Wlepił wzrok po raz kolejny w jej białe oczy, a potem w głosie usłyszał ekscytację. Widać, że dziewczyna się napaliła jak las po przejściu drużyny katonowców.
-Panienka niewątpliwie się uda by wziąć udział, prawda? Masz uścisk i pewność Siebie wojownika, moja droga. Jeśli tam będziesz, pozostaje mi życzyć ci byś mnie spotkała w boju, bo także wezmę udział w tym turnieju, razem ze swym bratem. - W głosie pojawiło się rozbawienie, rozluźnił się, starał się być miły i sympatyczny ale coś mu nie dawało spokoju. Zawsze gdy widział kogoś, kto miał coś co Shidze nie pasowało... krzywe zęby, odstajace uszy, tym podobne wady, miał ochotę od razu, bez zawahania, zniszczyć to, zmenić, skorygować ostrzem noża. A na widok oczu dziewczyny nie czuł tych pełnych obrzydzenia destrukcyjnych emocji, nie chciał jej skrzywdzić. Czuł całkowitą obojętność wobec jej wady, jakby ta w ogóle nic nie zmieniała i w niczym nie przeszkadzała.
-Przepraszam za tego krecika, na imię mi Szyga.. - wymamrotwał nieskładnie, ale dość wyraźnie, a potem widząc, że dziewczyna czeka na odpowiedź, podrapał się palcem po podbródku. - Z tego co pamiętam z ogłoszenia to wraz z całkowitym, stuprocentowym odejściem zimy i nadejściem wiosny. Wtedy ma się to wszystko wydarzyć, koronacja i cały event stanowiący obudowę wydarzenia, wraz z turniejem walk... A tobie jak na imię? - Wymamrotał na sam koniec wypowiedzi licząc, ze jak poznają swoje imiona to będzie mozna uznać pierwsze koty za płoty. Chciał ja poznać bliżej, była fascynująca. Ślepa nie budząca u niego negatywnych odruchów?! To dopiero wydarzenie!
- I bardzo ładnie ci w tych ciuchach. Chciałbym cię zobaczyć w jakimś bogatym kimonie. Ja sam bym chciał mieć bogate kimono. Mam dość sporo pieniędzy, ale kompletnie nie umiem i nie wiem co z czym, z tym całym ubieraniem się, strżyzeniem, całym tym szajsem. Mówie ci bo nie widzisz. - Dojebał jak łysy grzywką o kant parapetu na sam koniec, ale można powiedzieć z cała stanowczością, że Shiga chciał dobre. Jak nigdy!
Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2604
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Chise » 21 gru 2017, o 15:52

Skinęła głową, przyjmując do siebie przeprosiny i nie przejmując się już kolejnym przezwiskiem. Nie będzie się przecież gniewać o jedno słowo, zwłaszcza skoro zwróciła mu uwagę i uzyskała satysfakcjonującą odpowiedź.Nie była zawistna, a to była za drobna sprawa by się tym przejmować. Zwłaszcza kiedy miała zupełnie inne rzeczy by się nimi przejmować!
Shiga popłynął nieco ze sobą wypowiedzią, ale Chise trwała twardo na ziemi. Turniej oczywiście brzmiał świetnie, wręcz cudownie jako możliwość sprawdzenia siebie, ale jakie miała opcje się tam znaleźć? Miała tylko dwie opcje, albo tam uciec albo przekonać rodziców by ją puścili i obie brzmiały równie prawdopodobnie, czyli wcale. Ucieczka byłaby drogą w jedną stronę, a problemy jakie by wynikły po jej powrocie.. Nie wyszłaby z domu do końca świata! A przekonanie rodziców by pojechała graniczyło z niemożliwością, na pewno pojechałaby przynajmniej także Nani, a to psułoby cały pomysł ze sprawdzeniem. Zakładając, że dopuściłaby do walki, co nie było takie pewne, po później wszystko wyśpiewałaby rodzicom i efekt byłby dokładnie identyczny. Przygryzła delikatnie wargę, próbując na szybko znaleźć rozwiązanie tego problemu, ale na szybko nic nie przychodziło jej do głowy.
- Wątpię by cesarz złożył taką propozycję.. Członkowie klanu muszą być lojalni wobec swoich, to z góry przegrana sprawa, chyba, że wygra ktoś w Wysp - powiedziała, pokazując, że jednak słuchała. Uśmiechnęła się blado na jego słowa, splatając dłonie razem.
- Cóż, skoro będzie tak wielu przeciwników, to musiałby być niezwykły przypadek. Ale jeśli tak się zdarzy, to z pewnością wtedy zatańczymy - skinęła głową, lekko rozbawiona. Chłopak był nieco.. Dziwny. I niepokojący. Za łatwo przeskakiwał z tematu na temat, zmieniały mu się nastroje, podejście.. Przed chwilą wydawać się gardzić turniejem, by teraz być nim zachwycony.
Ale nie zamierzała go skreślać, skoro już jej pomógł, to nie był taki zły. Może po prostu nieco zdziwaczały albo odzwyczajony od ludzi.. Ale to wszystko da się naprawić. Kto jak kto, ale Chise widziała gdzie iść i co powiedzieć, by z każdego zrobili kawalera. Można by powiedzieć, że trafił na najlepszą możliwą osobę, jeśli szukał stroju, bo zapewne znała każdego krawca w tym mieście.
- Możesz nazywać mnie Hime - wyszczerzyła ząbki, ubawiona z niewiadomego dla Shigi powodu - ponieważ mi pomogłeś, ja pomogę tobie. Zrobimy z siebie kawalera - pociągnęła delikatnie nosem, zastanawiając się jak to najlepiej zorganizować.. - Najpierw pójdziemy do krawca, by zdjął z ciebie miary.. Potem do krawca, który ma też łaźnię.. Bez urazy, ale przyda się.. I odbierzemy kimono. Będziesz nie do poznania - stwierdziła. Skrupulatny i dokładny plan natychmiast wyrósł w jej głowie, szkoda, że swoich problemów nie mogła tak łatwo rozwiązać.
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1293
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Ulice

Postprzez Hitsukejin Shiga » 22 gru 2017, o 00:15

Dlaczego wszystko co ona robiło jednocześnie tak bardzo go fascynowało i powodowało złość? Szy twarz chodziła jak pojebanemu przy minetce. Raz smutny, raz wściekły, raz radosny, raz z miną w stylu 'pieść mnie". Próbował wzbudzić w sobie jakiekolwiek emocje, negatywne. Wyobraził sobie Chise, ogłuszoną potężnym ciosem który rozpłatał czaszkę. Odwrócona tyłem do Shigi, ze zdartym ubraniem, wzięta raz za razem raz za razem, okaleczając ją przy tym coraz bardziej.
Nic. Zero. Nawet nie dygnął. Żadnego podniecenia, żadnych emocji negatywnych, żadnej chęci mordu. Nie miał ochoty jej skrzywdzić, nawet wyobrażając sobie ją okaleczaną na najróżniejsze sposoby. Wręcz przeciwnie, im więcej paskudnych sytuacji w jego wyobraźni ją spotykało tym bardziej psuł mu się humor. Nie chciał by posiadaczka ślepych oczu kiedykolwiek cierpiała.
Cholera, Jashinie, co ty tutaj odchujasz do jasnej ciasnej? To jakaś kara? Łaska dewianta zesłana w podwójnej dawce? Halo halo zabiegowy lorda Jashina prosimy podać odtruwanie, bo tu się dzieje coś bardzo niedobrego. Shiga zaryzykował. Wyobraził sobie, że dziewczyna zamiast dotknąć jego dłoni przez krótką chwilę po prostu ją ściska, staje na palcach - będąc znacznie niższą - i całuje w zniszczone, okaleczone usta chłopaka. Poczuł ciepło i dziwną radość.
-Kurwa.- Wymksnęło mu się cichutko pod nosem na samą myśl o czymś tak paskudnym, czymś tak lubieżnym, złym i heretyckim wobec swego Pana jednocześnie. Poczuł się brudny bardziej niż kiedykolwiek.
Owszem, zmieniał zdania często, sprawdzał rozmowców, testował ich poglądy, słowa, podejście. Ale teraz zwyczajnie nic nie miało sensu, nie trzymało się kupy ani ciutek, dlatego Szy skakał z tematu na temat. Dryfował po bezdrożach kładących się łanami logiki falami przyzwoitości lingiwstycznej i merytorycznej. Umysł osiemdziesięciolatka zapętlał się sam ze sobą i kłócił z ciałem dwudziestolatka którego musiał odgrywać przez dziewczyną. Cholera, to całkiem trudne, ciężkie i niezbyt zabawne. Ciężko udawać, że nie zna się dobrze sytuacji na wyspach, a ciężko nie znać tejże gdy od pięćdziesięciu lat jest się mnichem. Ha Ha, trzeba spróbować jej sprzedać tą bajeczkę, w karczmie zadziałało.
-Osobiście, gdyby taką złożył, to bym przyjął. Ten płaszcz ci bardzo pasuje. Naprawdę, to musi być fajna funkcja. Ale może to tylko z mojej perspektywy tak, jako, że właśnie kończę swoją podróż jako mnich Kamisamy i szukam życia pełnego rozrywki. Bycie mnichem ma swoje zalety... - Westchnął i przysunął się trochę bliżej, gdy dziewczyna wspomniała o tym, że przydałaby mu się łaźnia.
-Niewidomi mają wyostrzone zmysły. Czujesz co to za zapach, księżniczko? - Uśmiechnął się bardzo niepokojąco, bardzo delikatnie chichocząc pod nosem. Musiała czuć krew w jego włosach, na jego ciele. Taką czystą, proszącą się swym metalicznym zapachem o uwagę, o okrzyk, o zauważenie, że zostało jej przelanej bardzo dużo i bardzo szybko i zasychała cienką warstwą, kropla po kropli spływając z poderżniętych arterii i tętnic.
-Dlatego właśnie porzucam bycie mnichem. Pomaganie biednym i potrzebującym jest dużo zabawniejsze, kiedy nie uzywasz do tego modlitwy i mnisich korali, tylko własnych pięści i tego, o. - Potrząsnął korpusem, a razem z nim metalicznym dźwiękiem o sobie dały znać, o swojej obecności, włócznia przytwierdzona wzdłuż kręgosłupa i dwa skrzyżowane wielkie kunaie.
-Nic nie rozwiązuje tak sprawy, jak śmierć. Najlepiej w ogniu. - Rzucił od niechcenia, ale bardzo mocnym i zdecydowanym tonem. Obserwował bacznie każdy ruch, każdy oddech Chise. I bał się coraz bardziej. Dziewczyna okazała się sympatyczna, chciała mu pomóc... wyglądać dobrze. Chciała mu pomóc być kimś lepszym chociażby z samej zewnętrznej warstwy Szygi w Szydze. Bo ta warstwa wyjątkowo kulała i słabo skrywała paskudne zgniłę wnętrze.
Z każdym krokiem w strone miejsc opisanych przez księzniczkę, czuł się coraz gorzej. W jego brzuchu ciążył kamień, jakby miał się zaraz zwymiotować. Po drodze minęła ich dwójka naprawdę niesympatycznie wyglądających jegomościów i to nawet na Szygowe standardy. Coś się zmieniło, kiedyś pierwszą myślą było, ze są siedliskiem zła i spaczenia i chce ich zabić by oczyścić w ogniu i potem wio na krwawy tron lorda Jashina... A teraz pomyślał, że gdyby któryś rzucił nieprzychylnym komentarzem lub zaczepił Chise - kula ognia Szygi byłaby gorętsza i większa niż kiedykolwiek wcześniej. Kiedy tylko Chise odwróciła głowę za czymś co przykuło uwagę - bodziec dźwiękowy, Shiga uderzył się kułakiem sam we własną skroń, karcąc się za takie obrzydliwe myśli którymi kalał swój umysł mordercy i kultysty, oczyszczającego ziemię z plugastwa. A teraz sam zachowywał się jak plugawe zwierze. Przygryzł wargę ze złości, do krwii. Rzucało nim, jak gdyby się zatruł.
-Chciałbym z tobą zatańczyć. - Dodał w odpowiedzi na słowa wypowiedziane znacznie wcześniej przez kobietę. - Ale tak w walce i na prawdę. - Ugryzł się w język. Czy w Szydze siedziało dwóch Szygów? Tego świat może nie znieść. Jeden chciał mordować i zabijać i palić ze zdwojoną siłą, a ten drugi chciałby merdać ogonem jak kundel na bycie pogłaskanym przez tą niewidomę istotę przed nim. Kurwa mać, czy to początek szaleństwa? Tak się można nabawić rozdwojenia jaźni?
TAK SIĘ DOSTAJE PIERDOLCA, SZYGA. FACET CO NIE CHCE UŻYĆ BOLCA DOSTAJE PIERDOLCA.
-Chociaż te kimono jest jedwabne. Ale za małe. Albo mi się podciąga od dołu, albo kołnierz uwiera... Dostałem je od karczmarza. Razem z moim bratem zakonnym daliśmy pokaz pugilizmu i tłumowi się spodobało. I mam, o. - Wytłumaczył skąd ma kimono, choć w głębi duszy chciał rzucić krótko "Historii tego kimona i tak nie zrozumiesz", ale to by mogła uznać za obrazę. Że ją za jakąś głupią ma. Powoli dochodzili do miejsca, gdzie z Szygi ktoś miał ściągnąć wymiary jak gdyby był świnią wystawową mierzoną po to by dowiedzieć się które miejsce zajął w konkursie na Najbardziej Skowyrnego Prosiaka.
Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2604
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Chise » 23 gru 2017, o 13:41

- Słucham? - zapytała nieco wręcz zszokowana, kiedy Jashiniście "wyrwało się" przekleństwo, tak zupełnie bez żadnego powodu. Chciałoby się aż powiedzieć, że spojrzała na niego zaskoczona.. Ale nie spojrzała, tylko zwróciła w jego stronę twarz, marszcząc brwi. Zrobiła coś złego? Nie wydawało się jej. Nie słyszała też nic niezwykłego, nikt ich nie zaczepiał, dookoła było w miarę spokojnie.. Co więc tak go poruszyło? To była dla niej zagadka, a ona nie lubiła niepewności, czekała więc na jakieś wyjaśnienia.
Chłopak poruszał tyle tematów na raz, że nie widziała jak na to odpowiadać. Zmieniał po prostu tematy za szybko jak na przyzwyczajoną do grzecznościowych, uporządkowanych pogawędek szlachcianeczkę. Ta rozmowa na pewno była.. Inna. Ale nie mogła nadal się toczyć tak bez żadnego składu i ładu, bo nie będzie mieć wtedy żadnego sensu. Najpierw trzeba to było opanować.
- Hej - złapała go za rękę i przytrzymała - spokojnie z tym. Za dużo rzeczy na raz. Mów po kolei, po jednym temacie, to będzie nam łatwiej - uśmiechnęła się i puściła jego dłoń powoli - Czyli byłeś mnichem, tak? Niewiele znam mnichów, ale zazwyczaj chyba nie czuć od nich krwią i potem - wzruszyła ramionami, pozornie rozluźniona - właściwie, znam tylko jedną religię której członkowie chlubią się przelewem krwi, a oni nie są mile widziani w tych okolicach.. Chyba, że zmierzają na Mur - stwierdziła spokojnie, nasłuchując jego reakcji. Jakieś przyspieszenie oddechu, nerwowe poruszenia? Ona była bardzo ostrożna w tym, by się kontrolować.
- W ogniu, mówisz? - krzywy uśmiech pojawił się na jej ustach - to dobrze trafiłeś. Sogen słynie z ognia, szczególnie zaś Uchiha - chlapnęła, zanim ugryzła się w język i poczuła się na siebie zła. Zagryzła wargę delikatnie. Nie powinna tak memłać językiem na prawo i lewo, szczególności na temat swojego klanu.. Ale koniec końców, nie była to wiedza tajemna. Nie wypowiadała się na temat tajemnic oczu.. Zakładając, że w ogólne je znała, bo wiedziała jedynie kilka podstawowych faktów. Nadal nie powinna się nimi dzielić.
- Spokojnie, na pewno uszyją ci odpowiednie na miarę - zapewniła po jego wątpliwościach - znają się na tym, tu już niedaleko.. - prowadziła go zgrabnie po uliczkach Sogen, mimo ślepoty doskonale wiedząc gdzie się kieruje. Krawiec do którego go kierowała nie był ani największym artystą ani najdroższym rzemieślnikiem, ale Chise wiedziała, że swój zawód wykonuje porządnie i przede wszystkim szybko, a to się chyba liczyło dla przybysza. Śmiało weszła do środka, otwierając szeroko ciężkie, drewniane drzwi.
- Ohayō gozaimasu! - zawołała na powitanie - Mistrzu Iriusu, przyprowadziłam ci nowego klienta, która potrzebuje pięknego kimona na wczoraj! - mówiła głośno do pustego pokoju, pełnego manekinów, materiałów i półgotowych strojów. Wydawało się cicho, ale dziewczyna słyszała jak ktoś się podnosi na zapleczu i idzie w ich stronę. Jednak nie zdradziła się przed Shigą, bo wiedziała, że straszenie klientów nastraja mistrza pozytywnie do nich.
- Ohayō, panienko! - powiedział, wychodząc znienacka z boku. Uchiha podskoczyła do góry, udając przestrach.
- Mistrzu, czemu zawsze mnie straszysz - powiedziała w wyrzutem, po czym uśmiechnęła się szeroko - To jest Shiga, mistrzu! Proszę, uszyj mu piękne kimono! Mamy bardzo mało czasu i tylko mistrz nam może pomóc - uścisnęła go za ręce, słodząc ile się da.
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1293
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Ulice

Postprzez Hitsukejin Shiga » 23 gru 2017, o 22:28

Zmieszał się od razu, gdy Chise zareagowała na jego nisko latającą panią lekkich obyczajów. Miał nadzieje, że nie usłyszała. Miał nadzieję, ze jak usłyszała, to chociaż nie zwróci uwagę, tak, tak jest lepiej. Bo sugerować, że niewidoma wojowniczka, a za taką już ją ma, mogłaby czegoś nie usłyszeć, było skrajnie pobożnym życzeniem. Jej słuch był niewątpliwie znacznie lepszy niż słuch Szygi kiedykolwiek będzie. Ona słyszała każda zmianę tonu głosu, każdy niepotrzebny, dodatkowy ruch. Każdy gest, wszystko było przez czujną dziewczynę wyłapywane. Jashinista musiał się wyjątkowo mocno kontrolować, panować nad sobą, nad swoimi drygami, tykami, głupimi zachowaniami... Zawsze sprawdzał ludzi. Dotykał ich, gryzł, lizał, szturchał, mówił głupoty. Sprawdzał reakcję, uczył się ludzi. Badał ich granice cierpliwości, szukał gdzie jest ten moment w którym puszczą im nerwy i jak się zachowają. Uczył się i analizował każdy najmniejszy ruch - definitywnie pozbawienie częściowo wzroku sprawiło, że przynajmniej Akashi był już mu dużo bardziej bliski i zrozumiały, w ten sposób w następnej walce będzie jeszcze gorszym przeciwnikiem dla niego. Rozumie jego słabe punkty, ślepe miejsca, będzie wiedział jak atakować bo będzie posługiwał się pamięcią tego co sam przeżył... A z Chise nie chciał tego robić. Nie chciał jej badać i prowokować. Każde jej słowo i ruch same w sobie były fascynujące. PIERDOLEC. Shiga rozejrzał się dookoła siebie, lekko poddenerwowany słysząc paskudne określenie do Siebie skierowane. Nikt go nie wypowiedział. ZDRAJCA WIARY. I znów, czy ktoś mu podłożył jakieś gadające pudełeczko? Czy jakiś ninja emituje swój głos jakąś śmieszną techniką? Jeśli tak, to czemu ten głos był głosem Szygi? Cholera jasna, niedobrze się dzieje.
-Ja... Zobaczyłem martwą wiewiórkę. Strasznie kocham wiewiórki. Uwielbiam je dosłownie. Dlatego przeklnąłem. Przepraszam, przy księzniczkach nie powinno się przeklinać. - Skarcił się sam w myślach, bardziej za to, co powiedział i co ogólnie odpierdala, niż rzeczywiście za przeklnięcie. Shiga ogólnie klnął dużo mocniej, zwłaszcza jak się ekscytował, a teraz musiał się kontrolowac tylko dlatego, że obok niego kobieta, do cholery?! Nikt mu nie może nic kazać, nawet jeśli jest kobietą. Zwłaszcza, jeśli jest kobietą! Ale dobra, nie przeklinamy.
Kiedy jednak Uchiha sama złapała go za dłoń, z zaskoczenia... To nie było to co wcześniej. Wcześniej on złapał ją za ręke by odciągnąć, a teraz to ona sama z własnej woli nieprzymuszonej niczym - przecież Shiga nie jest jakimś genuserem czy coś, nie kontroluje jej chyba nieświadomie nie? A może jednak? Może ma taką moc?! I ona wcale nie chce tego robić, tylko ją zmusza?! Ciekawe do czego jeszcze może ją zmusić! Shiga skupił się bardzo mocno na tym, by dziewczyna go przytuliła. Take that Jashin! Nie pomogłeś gdy zielonowłosa robiła mielone z ciała Szygi to teraz możesz się wypchać. I KTOŚ TAKI JAK TY MA ŁASKĘ NIEŚMIERTELNOŚCI? Oho, znowu ktoś gada głupoty... Nie słuchajmy tego Pana. Ale to w sumie słabo, nie słuchać samego Siebie. Chociaż z drugiej stron rozmawiać z samym sobą wcale też nie jest najlepiej..
Z deszczu pod rynnę, a w tej opcji dupa nie płonie i tylko się zmoknie i zmarźnie i w ogóle będzie makabrycznie i niesympatycznie.
Złapała go za dłoń. Serduszko zabiło szybciej. Bezmyślnie ujął jej dłoń, która ujmowała jego - swoją drugą, zamykając jej dłoń w swoich. Ciesząc się teksturą i fakturą jej skóry. Chciałby teraz kucnąć do jej dłoni i ją powąchać, a potem polizać jej paluszki, jeden po drugim. Po części, by zobaczyć jak smakują, po drugie, by zobaczyc jak dziewczyna zareaguje. Ale sprzedał sobie od razu mentalnego liścia, bo pewne jest, że dziewczyna uciekłaby w siną dal ile tylko sił w tych zgrabnych nóżkach. Nie warto, nie tym razem. Tym razem samokontrola. Wdech, wydech, wdech, wydech.... Ach, jebać spokojne oddychanie. Uścisk jego dłoni na jej kobiecej rączce był delikatny, ale zdecydowany. Trzymał ją, ale jednocześnie mogła mieć pewność, że gdyby tylko chciała dłoń zabrać to nie sprawiłby jej z tym żadnej, nawet najmniejszej trudności.
Spoiler: pokaż
Obrazek

-Przepraszam. - Słowo wypowiedziane cichutko, ostrożnie, powoli. Myśli się uspokajały i ten potok spostrzeżeń jednego Szygi na temat drugiego Shigi powolutku tracił siłę swego nurtu. Jashinista uspokoił się, a jedyne co teraz czuł, to przyjemność płynącą z dotyku jej dłoni. Jej ciepła skóra tak cudownie kontrastowała z jego chropowatymi, szorstkimi dłońmi, wiecznie chłodnymi jak i stopy chłopaka. Zawsze łatwo marznął, ale lubił nawet ten śmieszny stan gdy ciało się ogrzewa potem w cieple i robi się tak... wygodnie we własnym ciele. W sumie to było dobre określenie. Shiga czuł się teraz wygodnie i komfortowo w rzeczywistości, usadowiony jak grzybek Shitake na pniu czasu, na łące przestrzeni. Był bardzo kontentnym grzybkiem, usadowionym w meandrycznych, metaforycznych bezkresach świata. Liczyło się tu i teraz. I to, że ona chce mu pomóc. Po raz pierwszy w życiu ktoś bezinteresownie chciał pomóc Shidze, zrobić dla niego coś... słodkiego, kochanego i miłego. Pomóc mu się ubrać ładnie, by był ciachem, lub jak to księżniczka ujęła - kawalerem.
-Yup. W ogniu. Władam ogniem. Do Sogen trafiłem, bo chciałem rzucić okiem na ten legendarny mur. Może się zaciągnę, kto wie... - Wzruszył ramionami. - ... I tam też może dokonam żywota. Ciężko znaleźć sobie miejsce, będąc na życiowym zakręcie.
Ani na chwile nie puścił jej dłoni. Nie chciał, dalej się nią rozkoszował, jej dotykiem. Chise była urocza, kiedy zagryzała wargę. Nie powinna mówić zbyt wiele o Uchiha, fakt, ale z drugiej strony bardzo sporo Shiga i tak wiedział. Kilkadziesiąt lat życia pozwala dowiedzieć się tego i owego, poznać wiele plotek, historii, legend i opowieści. A o czerwonych oczach tych co na murze krążyły jeszcze większe legendy, niż o samym murze nawet.
-Nigdy nie byłem u krawca. Nigdy też nie kupowałem ubrań. Raczej samoróba... Los mnicha, skromność i tak dalej i tak dalej. Kamisama podobno nie byłby zadowolony z przepychu więc go unikamy. - Ciekawe jak długo zdoła kłamać na temat swojego pochodzenia, na temat tego kim jest. Ciekawe jak długo mu się uda udawanie, gra aktorska... Przecież gdyby teraz wypalił, że jest Jashinistą, w najlepszej opcji by go strzeliła w pysk i uciekła. W średniej zabiła. W najgorszej - wezwała pomoc, gdzie by poszedł siedzieć na wieczność i został na zawsze sam. Bez zabijania dla swojego Pana... Bez istoty niewinnej której tak poszukuje i której dedykuje swoje siły. Kogoś kto będzie równowaga między zepsuciem, a niewinnością, będzie czysty, lecz neutralny. Nie szuka męczennika przecież.
Unikał tematu dopóki tylko zdołał. Nie chciał się wypowiadać na temat tej religii o której wspomniała dziewczyna.
-Gdy mówiłaś, że istnieje religia która przelewa krew... Myślałaś o...? - Trzymał jej drobną, słodką rączke całą drogę, jakby była jego kotwicą do poczytalności. Mówiąc te słowa nakreślił palcem na wnętrzu jej dłoni kółko z wpisanym trójkątem. Może ją to załaskotać, ale przekaz jest jasny. Wiadomo, że tylko jedna religia wykorzystuje symbol krwawego okręgu z trójkątem symbolizującym wszechmoc i nieśmiertelność... Jashinizm. Jego religia. Widać było, że temat jest dla niego trudny i niezbyt miły. Nie umiał powstrzymać tych uczuć, ale jednocześnie wiedział, że Chise może wyczuć w nim jakieś dziwne tony w głosie, dziwne zachowanie... Na pewno dostrzeże, że nie w smak mówić mu o Jashinistach. Tylko miał nadzieje, że ona nie zrozumie dlaczego. Jeszcze nie.
-Mogę ci potem pokazać fajną technikę jeśli chcesz, Kajin-hime. - Uśmiechnął się i zasygnalizował ów uśmiech delikatnym... chrząknięciem z radością? Czy coś?!
Doszli do krawca. Shiga wyraźnie spochmurniał, mimo, że dzieliła te momenty chwilka marszu. Marszu w ciszy, bo chłopakowi od nakreślenia znaku psuł się humor. Coraz bardziej. Pojawiała sie nawet złość. Był cicho podczas małych shenanigansów z krawcem. Widać było, że to dobry znajomy Chise. Obciął go wzrokiem jak komornik szafę, jak uczeń akademii dango. Nie uznał go za zagrożenie dla Chise, ani za konkurencję u Chise więc jego mózg przykleił mu naklejkę - Sojusznik.
Ukłonił się ładnie po przedstawieniu, a potem wyciągnął dłoń do uściśnięcia.
-Shiga, można mówić Shi, w skrócie. Potrzebuje kimona które będzie dobre także do walki jak i do chodzenia na codzień. Odrobina elegancji z użytecznością. Jestem podróżnikiem, a na szlaku bywa różnie... - Spuścił głowę, odwrócił wzrok. Cholera, żeby nikt tylko nie dowiedział się zbyt wcześnie kim jest Shigia, bo może być bardzo niesympatycznie... A na razie jest całkiem miło. Ech. To sie kiedyś skończy.
Kiedy mistrz wskazał Shidze by poszedł za parawan i się dał pomierzyć, ten bez zawahania zrzucił z siebie od razu stare kimono i poszedł jedynie w opasce zasłaniającej męskość i tamte rejony za parawan. Nie musiał przecież kryć się przed dziewczyną. I tak go nie ujrzy. To wielka zaleta, nie ujrzy jego ciała, ale nie ujrzy też paskudnej mordy mordercy. Coś za coś.

*Jeśli chcesz opisać kimono, prosiłbym o takie jak na arcie który ci prześle. Dziękuje*.
Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2604
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Chise » 25 gru 2017, o 17:34

...wiewiórkę? - zapytała z pewnym niedowierzaniem w głosie, unosząc brew. Nie to żeby mu nie wierzyła... Niee. A tak szczerze, to uznała, że każdy ma prawo do swoich.. Drobnych tajemnic. Czy to rzeczywiście był martwy gryzoń czy nie, kiwnęła głową zgadzając się z tą wersją, nie wyciągając z niego nic więcej i nie wprowadzając żadnej dalej niezręczności, a taka by pewnie wynikła.
Uśmiechnęła się delikatnie na jego przeprosiny, przyjmując je za dobrą monetę. Właściwie, to ich nie wymagała, a sam Shiga wydawał się przepraszać wręcz za dużo, ale nie zamierzała na to narzekać, o ile rzeczywiście postanowi mówić w trochę bardziej uporządkowany sposób.
- Mur? Ah tak, zdaje się, że to jedna z największych "atrakcji" tej prowincji. A ludzie tam stacjonujący zazwyczaj przyjmują wszystkich chętnych, szczególnie teraz. Jest mnóstwo pracy przy odbudowie po ostatnim ataku - pokiwała głową, nieco zamyślona - oddać życie w obronie kontynentu. Szczytne. Głupie, ale chociaż szlachetne - wzruszyła lekko ramionami, poprawiając płaszcz na ramionach i równocześnie dając wyraz swojemu nastawieniu. Mur nigdy nie był dla niej zbyt kuszącą opcją, choć chciała wziąć udział w jego obronie. Była świadoma jego ważnej roli, był dosłownie tym co powstrzymywało dzikich przed zalaniem kontynentu.. Ale sama nie chciała się na tyle poświęcić, by oddać temu swoje młode lata. Dopiero zaczynała stawiać pierwsze kroki, nabierać pewności, utwierdzać się w swojej ścieżce, że nie jest przeznaczona do bycia czyjąś żoną i maskotką w domu. Zamierzała być kunoichi.. I to ważną dla swojego rodu! Nawet jeśli nie na świeczniku, to przydatną i taką, w której można pokładać zaufanie. Ale najpierw musiała wzrosnąć zarówno w siłę, jak i pokazać dotychczasowe umiejętności.. A jak miała to zrobić, kiedy nawet nie miała kompletu mieczy? Czuła przy sobie dwa puste miejsca na brakujące ostrza zad wyraz boleśnie i westchnęła głęboko, zawiedziona. Mistrz stwierdził, że nie powinna kupować tych ostrzy, lecz je zdobyć, ale co to oznaczało? Miała napadać na podróżnych na traktach, szukając odpowiedniej broni? Wyzywać na pojedynek mieczników, licząc, że któremuś go odbierze? Prychnęła pod nosem do swoich myśli.
- Kupowanie ubrań to nic trudnego.. Przynajmniej dla mężczyzn. Kobiety mają znacznie ciężej - stwierdziła roztargniona, będąc wciąż myślami gdzieś indziej. Może dlatego nie zauważyła, że wciąż trzyma Shigę za rękę jak małego chłopca, przynajmniej do chwili gdy narysował na dłoni symbol. Pokiwała szybko głową, potwierdzając jego przypuszczenia i uśmiechając się blado.
- Tak, o Jashinistach - sprecyzowała na głos, dokończyła to, czego on nie powiedział. W sumie mało kto miał jakieś pozytywne skojarzenia z tymi wyznawcami, więc nie dziwiła jej ta reakcja. Roześmiała się jednak na propozycje treningu.
- Zostaw ciekawe techniki na turniej, przyjacielu! Inaczej nie będziesz miał czym mnie zaskoczyć - mrugnęła do niego, trochę flirciarsko.
Po wejściu do sklepu Shiga się przedstawił, a krawiec zabrał chłopaka na zaplecze. Mrucząc coś pod nosem, zmierzył chłopaka wzdłuż i wszerz, po czym zaczął otwierać skrzynie i przeglądać półki, szukając odpowiednich rzeczy. Podał chłopakowi na początek koszulę spodnią, z dobrego materiału, następnie zaczął dobierać elementy. Kazał mu przymierzyć kilka strojów, które po kolei odrzucał sam jako za duże do szybkiego dopasowania lub za małe.. Był zadowolony jedynie z jednego stroju, ale i tak kazał go zdjąć i ubrać się, po czym przeszli do głównego pomieszczenia. Chise stała, gładząc jedną z beli z wyjątkowo miękkim materiałem.
- Panienko, znalazłem! - zawołał krawiec - teraz tylko krawieckie poprawki. Zajmą mi może z godzinę, półtorej, bo pomaga mi córka. Do tego czasu możecie iść - uśmiechnął się, zwalniając ich. Skłoniła się grzecznie.
- W takim razie do zobaczenia, mistrzu! - zawołała wesoło, kierując się w stronę drzwi. Już na zewnątrz przeciągnęła się, zadowolona.
- Szybko poszło - zauważyła - teraz możemy iść do fryzjera. Po drodze wstąpimy do sklepu z wyposażeniem, dobrze? Chce coś zobaczyć.



Zt
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1293
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Ulice

Postprzez Furiza » 16 mar 2018, o 22:27

Furiza nie miała zbytnio co z sobą zrobić więc postanowiła zacząć spacerować po Osadzie. Sytuację z ostatnich dni ciężko na nią wpływały. Tragedia którą przeżyła była dosyć znacząca lecz nie odczuwała ogromnej straty ponieważ jej brat był z nią cały czas. Tak tylko wydawało się dziewczynie, lecz była o tym przekonana że tak jest.. Nad ciałem Furizy aktualnie władała Akira, ta patrzyła na swoich krewniaków, nie widziała w nich nic co mogło by ją bardziej zainteresować. Odczuwała ogromną pustkę, nie wiedząc co dokładniej ze sobą zrobić. Spacerowała bez celu, bez żadnego celu.. Shirome w międzyczasie odpoczywał sobie gdzieś we wnętrzu, nie odzywał się ostatnio zbyt dużo.. Najwidoczniej był zmęczony. Dziewczyna będzie musiała znaleźć sobie jakieś zajęcie by móc zająć myśli. Dużo także rozmyślała nad organizacją prowadzoną przez jej klan a mianowicie Shinsengumi, warta na murze i ochrona przed zagrożeniem wynikającym z tego co znajduję się za murem stwarzała ogromną presję na klanie Uchiha lecz nie miała pojęcia jaki inny klan mógł by się tego podjąć niż Uchiha. W chwili obecnej nawet nie mogła myśleć aby podejść do granic muru, a co dopiero wspiąć się na jego szczyt czy też dołączyć do tej elity.
Furiza
 

Re: Ulice

Postprzez Yamanaka Inoshi » 19 mar 2018, o 17:26

Misja Rangi - D - 1/...

- Rok 384 - Lato - Furiza- Kōtei - - Dwie osobowości -

Obrazek



" Jedno spojrzenie, dwa wizerunki! "

Nie miałaś co ze sobą zrobić więc kręciłaś się po ulicach dzielnicy Uchiha w Kōtei. Czy aby jednak na pewno nie wiedziałaś gdzie się podziać Akiro? Czy może była to zwykła ucieczka, próba zapomnienia o tragedii, jednej z wielu które spadły na ciebie jak i rod Uchiha w ostatnim czasie. Nie jesteś jednak jedyną która odczuwa, żal i smutek, twój jednak musiał zostać rozdzielony na dwoje, czym jednak jest śmierć kuzynki w porównaniu do twojego ukochanego brata, oraz wielu innych osób? Przeżyłaś ciężko chwile pogrzebów, mimo tego, że wciąż czujesz przy sobie obecność braciszka Shirome i jego siłę. To czy na pewno jesteś gotowa uczęszczać na kolejny pogrzeb? Wieści dotarły do was całkiem nie dawno. Posłaniec przyniósł wiadomość informującą o śmierci w Hanamurze, stolicy cesarstwa morskich klifów, kto umarł zapytać pewnie czas, Tensa, jedna z Akolitek Uchiha, twoja dawna znajoma. Dawno się nie widziałyście, jednak teraz wasze kolejne spotkanie ma szanse odbyć się tylko pośród chłodnej ziemi, nawet się nie pożegnałyście, czy jednak robi to tobie różnicę? Tsuyoshi, ojciec Tensy pisał również, że Sagisa wróci z dzieckiem, czym więc była śmierć tej akolitki? Życiem za życie? Kto by zapłacił taką cenę...

Grobowe nastroje pośród klanowiczów nie pozwalały cieszyć się dniem oraz odetchnąć od natłoku negatywnych myśli. Potrzebowałaś przerwy, od zgiełku Kōtei jak i od innych. Czy będziesz jednak naprawdę sama z ciągle towarzyszącym ci Shirome? Razem tworzyliście jedność, Akira i Shirome, to wasze zjednoczenie dało początek obecnemu istnieniu, Furizy.

Dotarłaś do parku który znajdował się w waszej dzielnicy rodowej, tam też po przekroczeniu drobnego mostku mogłaś dostrzec kobietę siedzącą na ławce, była może kilka lat starsza od ciebie, mimo, że dzieliłyście nazwisko nie znałaś jej za dobrze. Znałaś jednak jej ciągoty do wszelkiego rodzaju ozdób. W tym wypadku jednak twoją uwagę mogłyby przyciągnąć jej dłonie, zwykle obłożone kosztownościami, dzisiaj czyste, puste, pozbawione blasku jaki nadawały by im świecące błyskotki. Wydawałoby się, że długie włosy dziewczyny są utrzymywane przez ozdobnie przewiązaną opaskę. Wydawała się zadziwiająco rozmarzona, jak na osobę która z jakiegoś powodu straciła swoje błyskotki, czyżby nagła zmiana charakteru, a może ona też doznała tego co ty?



Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2772
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ulice

Postprzez Furiza » 19 mar 2018, o 19:26

Kolejna przykra wiadomość? Na to właśnie się zapowiadało, co miało wyniknąć z dalszych informacji przekazanych Uchiha. Jakiś czas temu przybył posłaniec do osady, by oznajmić o śmierci jednego z członków klanu. Nastroje w klanie były dosyć negatywne. Tak wiele tragedii, w tak którym czasie nie nastawiały do optymizmu, lecz jedyne co się liczyło to przetrwanie rodu Uchiha. Klan gotów zapewne jest na poświęcenia tylko i wyłącznie by osiągnąć swój cel. Uchiha znani są także z niezwykłej emocjonalności a także sposobu jej okazywania, dzięki również emocją są w stanie posiąść moc o której nie śniło się innym ninja.. lecz wymaga to ogromnego poświęcenia, poświęcenia na które klan jest gotów. Klan na pewno będzie musiał zainteresować się sprawą Tensy. Akira nie pamiętała jej zbyt dobrze, czasy w których one wychowywały się na jednym podwórku już dawno minęły. Czuła też pewną nienawiść do samej siebie w tym momencie, ponieważ czwórka Uchiha zginęła by tylko Akira przeżyła.. Akira i Shirome. Dziewczyna na pewno uda się na pogrzeb Tensy, młodej akolitki. Chciała by zobaczyć jej uśmiech znów, a także będzie musiała porozmawiać z Sagisą na temat wydarzeń w Hanamurze. Niestety myśli młodej Uchiha były zbyt zajęte aby móc myśleć bądź też zawracać sobie głowę informacjami które docierały z reszty kontynentu. Tak spacerując dziewczyna dotarła do Parku, zaś w nim zobaczyła pewną kobietę. Intuicja podpowiadała jej, że się znają przynajmniej z widzenia lecz nigdy nie zamieniły ze sobą żadnego słowa. Może to czas by zmienić to. Akira w przeciwieństwie do Shirome była dosyć skrytą osobą z którą bardzo ciężko nawiązywało się kontakty, znaczy się, ona miała bardzo ciężko z kimkolwiek nawiązać jakikolwiek kontakt. Brat zawsze wpajał jej że więzi jakiekolwiek są ograniczeniem samych siebie i by nie wiązać się z nikim. Imponowała dziewczynie moc jej brata bliźniaka dlatego też wierzyła w to jak w jakąś mantrę. Jej brat był dla niej mentorem, kimś kto prowadził ją po zagubionym świecie a także swojego rodzaju najbliższą osobą. Dlatego ucieszyła się, że teraz może mieć go tylko dla siebie. Akira postanowiła zrobić pierwszy krok, choć z początku jej ciało odmawiało jej jakiekolwiek ruchu w stronę starszej kuzynki lecz przełamywała się z każdym krokiem. Dziewczyna nie wyznawała zasady łączenia się w bólu zaś, swoje własne rozterki wolała przeżywać wewnątrz siebie niż oznajmiając komuś cokolwiek.. Uchiha stanęła jakieś 5 metrów od ławki na której znajdowała się kobieta. Ta z takiej odległości na pewno ją zobaczyła. Mogła zobaczyć jak ta wpatruje się w nią w dosyć dziwaczny sposób. Akira próbowała się odezwać, lecz żadne słowo nie przeszło jej przez gardło, więc kobieta mogła usłyszeć nie zrozumiałe jąkanie się. Trwało to dłuższą chwilę, lecz w pewnym momencie do dziewczyny przemówił jej brat. - Weź się w garść bo przynosisz wstyd klanu Uchiha i Mi... Rzekł gdzieś w głowie dziewczyny. Ta natychmiastowo się wyprostowała, był to zryw, lecz dalej nie wykrzesiła z Siebie żadnego słowa.
Furiza
 

Re: Ulice

Postprzez Yamanaka Inoshi » 19 mar 2018, o 23:56

Misja Rangi - D - 3/...

- Rok 384 - Lato - Furiza- Kōtei - - Dwie osobowości -

Obrazek



" Czy to naprawdę ty podejmujesz decyzje? "

Park, czy nie jest on piękny? Zawsze zadbany przez pieczołowicie pracujących tutaj zatrudnionych ludzi, nie jest... Prawda? W tej sytuacji, nic nie jest piękne z niczego nie można czerpać radości. Poświęcenie rodu Uchiha jest czymś szczególnym, czy nie żałujesz czasami, że to właśnie ty? Ty i tylko ty wyszłaś z tego żywa? Wracając do kobiety siedzącej w parku, w pierwszej chwili wydawała się ciebie nie zauważać, można uznać to za atut Akiry, skrytej, niemal niewidocznej. Czy chciałaś taka pozostać na zawsze? Z jednej strony to dobra cecha pozwalająca ci zaobserwować znacznie więcej niż zwracać na siebie uwagę, z drugiej strony, czy faktycznie jest to warte bycia wiecznym wyrzutkiem skrytym w cieniu?

Shirome wiele cię nauczył, czy były to jednak dobre lekcje? Zaufanie czasami jest jedyną rzeczą jaką człowiek posiada, zaufanie do klanu, przyjaciół... Bez tego czasem pozostajemy nadzy i samotni, odsłaniając się na kolejny cios od losu, bądź też naszego oponenta w tej niekończącej się walce zwanej życiem. Życie, jak ono właściwie dla was wygląda? Ty i on, razem na zawsze... Niekontrolowane wahania nastroju, zmiany osobowości, jak temu zapobiec? Czy po tych wszystkich tragediach nie chciałabyś odrobiny stabilizacji i spokoju? Czy Shirome pozwoli ci o tym zapomnieć i dalej żyć? Żyć nowym życiem, tym którego nici nie zostały jeszcze utkane, tym którego splątane sieci nie tworzą Furizy?

Twoja nieśmiałość w stosunku do kuzynki była zaprawdę urocza, wydawało się, że nie widzi ona twoich prób zbliżenia się do niej, może właśnie tak było. Pozostawałaś cicho nie wydając z siebie żadnych dźwięków, może to i lepiej, w końcu dziwnie by było gdybyś nagle zaczęła wydawać z siebie jakieś przedziwne niekontrolowane odgłosy... To się jednak stało, zaczęłaś się jąkać zwracając na siebie uwagę starszej koleżanki, fakt faktem wpierw jedynie ci się przypatrywała nie mówiąc nic. Obudziłaś ją z jej rozmarzonego letargu. Dziewczyna przystawiła dłoń do swoich ust i zaśmiała się gdy stanęłaś wyprostowana niczym kij od szczotki, było to zaiście komiczne widowisko, czy jednak planowałaś to w ten sposób? Zapewne nie, może jednak warto się nad tym zastanowić, kariera w cyrku, dwójka rodzeństwa w jednym ciele, niekontrolowane odruchy, można na tym zbić fortunę, wystarczy tylko pilnować by zostać wiarygodnym.

- Ah, koleżanko - Odwróciła się ponownie w stronę drzewa po drugiej stronie parku w które namiętnie się wpatrywała, splotła palce dłoni przed sobą wzdychając ciężko, jednak nie w sposób zmęczony, bardziej luźny jakby szczęśliwy. Cały czas miała na twarzy słodką minę, oraz rozmarzone oczy. - Nawet nie wyobrażasz sobie jakie szczęście mnie spotkało! - Podparła się dłońmi o ławkę zerkając ukradkiem w twoją stronę - Okradziono mnie! - Zaśmiała się tak jak przedtem, kiwając lekko głową do przodu, miała w głosie nutkę radości, lecz i powagi - Poważnie, okradli mnie, dasz wiarę? Wszystkie moje błyskotki. - Spuściła wzrok z drzewa na które patrzyła na kilka kwiatów rosnących zaraz naprzeciw ławki po drugiej stronie ścieżki.



Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2772
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ulice

Postprzez Furiza » 21 mar 2018, o 19:34

Akira od ostatniego czasu cały czas odczuwała pewien ból swojej egzystencji i zastanawiała się nad tym jakim cudem tak niedoświadczonemu ninja udało się przeżyć misję na której umarł, a raczej w jaki sposób to się stało. Nikt nie był w stanie wytłumaczyć tej sytuacji, po prostu Akira jako jedyna i odmieniona wróciła do osady. Misja niestety nie powiodła się ponieważ wszystkie porwane dzieci, zostały zabite przez Kult Jashinistów. Siłą jaką dysponował jej brat, było nie ograniczenia się na ludzkie emocje, ze względu na fakt iż przywiązania rodziły w pewną słabość oraz zagrażały nam i bliskim nam osobą, taką tezę i styl życia prowadził jej brat i częściowo Akira przesiąknęła tym i zrodziło w niej się takie poczucie wartości do bliskich ich osób. Także Furiza, czyli scalenie się dwóch przeciwległych charakterów również wyznawało właśnie taką samą ideą choć w nieco zdeformowanej formie, na wzgląd emocjonalności i pewnego rodzaju empatii jaką cechowała się Akira Uchiha. Przechodząc do meritum sprawy, bądź też nie oczekiwana spotkania, po wysłuchaniu co kobieta ma do powiedzenia Akira zamknęła oczy zaś władanie nad jej ciałem przejął jej brat bliźniak czyli Shirome. Kobieta mogła zobaczyć od razu zmianę w postawie, była ona znacząca. Ponieważ gdy ciałem Akiry władał Shirome, wtedy jej postawa była luźniejsza, nie spinała się tak bardzo jak wcześniej, zero w niej było tej słodkości i nieporadności. Było to zadanie dla niego. Dzięki skromnej znajomości, Shirome mógł wywnioskować kilka rzeczy o których miał zamiar powiedzieć w pierwszej kolejności. Intonacja głosu również się zmieniła, był on pewniejszy siebie, zaś nie można było w nim usłyszeć ukrywania się czy też strachu. Od razu pojawiła się seria pytań. - Nosisz te ozdoby na rękach prawda? Jakim cudem zostałaś okradziona mając te złotka na rękach? Wyjaśnij! Rzekł Shirome a następnie czekał na odpowiedź.
Furiza
 

Re: Ulice

Postprzez Yamanaka Inoshi » 22 mar 2018, o 05:27

Misja Rangi - D - 5/...

- Rok 384 - Lato - Furiza- Kōtei - - Dwie osobowości -

Obrazek



" Czy serce ma zawsze racje? "


Dziewczyna siedząca na ławce była cały czas rozmarzona, zadziwiająco szczęśliwa jak na osobę która została okradziona. Słysząc słowa przez ciebie wypowiedziane założyła nogę na nogę kiwając się dosyć radośnie na boki. - A ciebie co nagle ugryzło? W pierwszej chwili słaniasz się na nogach, a zaraz wypalasz taki tekst? - No tak, nie było to wielką trudnością zauważyć różnicę w twoim zachowaniu w chwili gdy byłaś bardziej Akirą, a bardziej Shirome. W tyk wypadku może i lepiej byłoby pozwolić jednej z was, [tylko której?] prowadzić sprawę do końca, chociaż, może więcej niż jedno spojrzenie to twój atut? W końcu kto mógłby pochwalić się kilkoma, jakże różnymi punktami widzenia na sprawę od tak, z miejsca.

Empatia, czy każdy powinien ją posiadać? Jest ona czymś co pozwala nam zrozumieć innych, czasem nawet podświadomie, w chwilach największej próby jak i na co dzień w sprawunkach małych i dużych. Czy była przydatna tutaj? Może, w końcu komuś kto właśnie stracił swoje najcenniejsze skarby przydałaby się odrobina współczucia, tym czasem jednak, kto byłby tak wesoły po znalezieniu się w takiej sytuacji? Shirome właściwie, lecz czy na pewno to był on? Wykazał się spostrzegawczością na poziomie nie większym niż u rozkojarzonego dzieciaka sugerując tak oczywiste rzeczy. - A gdzie miałabym je nosić, Co? To nie jest oczywiste? - Uśmiechnęła się do dziewczyny - Oj, chyba ktoś będzie się musiał tobą zająć skoro nie masz pojęcia o błyskotkach, jak to się właściwie stało, że rzucasz mi tak oczywiste pytania? - Podniosła się całkiem radośnie, wpierw zakręciła się w około, a jej ruchami kierowała zaskakująca radość, niebywała jak na osobę poszkodowaną.

Twoja rozmówczyni zbliżyła się powolnym, acz skocznym krokiem w twoją stronę poprawiając przez chwilę włosy w trakcie tej czynności - Odebrano mi je, po prostu. Oddaj mi swoje kosztowności, powiedział... W końcu taki dżentelmen jak on... - Spojrzała w kierunku kilkudziesięciu kwiatów które rosły niedaleko, ponownie, jakby szukała dla nich zastosowania. Westchnęła dodając - Może... Odnalazła byś go? - po wypowiedzeniu tych słów oczy starszej koleżanki niemal zapaliły się nowym, szkarłatnym światłem, jakby właśnie miała przed sobą szansę, taką od losu na którą czekała.

Czy ta sytuacja nie jest dziwna? Okradziona dziewczyna wielce radosna z tego faktu pragnie odnalezienia rabusia, sprawcy jej sporego problemu? Czym są w końcu takie kosztowności jak nie skarbem skrywanym przez lata? Można założyć, że częścią zrabowanych skarbów są nie tylko zwykłe błyskotki, ale i rodzinne pamiątki pamiętające czasu poprzednich pokoleń, poprzednich pokoleń Uhicha, a strata ich to nie tylko wstyd dla takiej osoby, to również swojego rodzaju kompromitacja, zważywszy na dotychczasowe upodobania dziewczyny. Największa fanka biżuterii nagle traci wszystkie swoje skarby, czy to nie jest wręcz żałośnie komiczne? Ale o co chodzi z tym jej zachowaniem, przecież nie powinna być szczęśliwa z powodu kradzieży...

Ostatnio edytowano 9 maja 2018, o 18:23 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2772
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ulice

Postprzez Kitashi » 9 kwi 2018, o 22:55

Miyuki
Misja C
5/?


Mimo solidnego zmęczenia wywołanego przez wiele kursów w te i z powrotem po krętej drodze z ciężkimi wiadrami, Miyuki mogła czuć się dumna, pomogła człowiekowi który był w potrzebie, lecz jak się okazało, ten musiał poprosić ją o jeszcze jedną przysługę. W końcu nie mógł czuć się bezpiecznie dopóki podpalacze byli na wolności, mogliby przyjść nocą i spalić dom razem ze starcem w środku, dlatego też oferując dziewczynie solidną zapłatę uprosił ja o odstawienie bandytów w ręce sprawiedliwości. Ta jak na prawdziwego shinobi przystało zgodziła się i bez zbędnych ceregieli, mimo zmęczenia ruszyła w drogę do osady rodu Uchiha, z którego też wywodziła się nauczycielka i pierwowzór naszej Miyuki, o którego tragicznej śmierci ta niestety nie miała jak się dowiedzieć. Po pewnym czasie dziewczyna znalazła się w osadzie, na jej ulicach jak zwykle panował spory ruch, prości ludzie, shinobi, kupcy, kilka niewielkich stoisk oraz kilku strażników jak zwykle rozlokowanych po mieście. Pozostawało pytanie jak ta zabierze się za swoje zadanie, czy tylko i wyłącznie powiadomi straż, czy będzie wypytywać ludzi o ten prosty opis przestępców który opowiedział jej staruszek, czy może ma inny pomysł, decyzja była w jej rękach, ale pewne było ze musi działać, w końcu nie wiadomo jak długo dwójka białowłosych będzie w wiosce oraz czy dalej tutaj są, wiec trzeba było szybko przejść do działania i podjąć pierwsze kroki w śledztwie, które miało doprowadzić ja do podejrzanych podpalaczy.

Przyszliśmy stąd
Kitashi
 

Re: Ulice

Postprzez Miyuki » 10 kwi 2018, o 18:03

Pomaganie ludziom często miało to do siebie, że po jednym razie sądzili, że należy im się więcej. No, ale Miyuki w tym przepadku za bardzo to nie przeszkadzało, wątpiła aby mogło się tak stać, w końcu staruszek zaproponował jej sporą sumkę za odnalezienie, no i był nadzwyczajnie miły. Miły i przestraszony o własne życie, cóż te dwie cechy w jednym miejscu były wręcz idealnym polem do targowania się... ale tak właściwie Kunoichi i za darmo pomogłaby w pozbyciu się zagrożenia, w końcu taką drogę, może nie do końca sama, ale obrała i zamierzała się jej trzymać.
Właściwie bez zastanowienia się, czy dalszego wypytywania o typowe przy prowadzeniu śledztwa rzeczy, jak to czy staruszek znał tych dwóch mężczyzn, albo czy ma jakichś wrogów, ewentualnie kogoś kto źle mu życzy. No, ale była już zbyt daleko od niewielkiej leśnej chatki, właściwie wkroczyła już na teren osady i wolała zrobić wewnątrz niej wszystko co tylko mogła. W osadzie jak zwykle panował spory ruch, ale to nic złego zwłaszcza, gdy szuka się kogoś ze straży, oni zawsze są tam gdzie tłumy, no ale nic dziwnego w końcu ciężko panować nad ogromem ludzi. Miyuki bez zastanowienie podeszła do najbliższego patrolu i... jakby zabrakło jej języka w ustach. Nie dość, że rzadko miewała jakikolwiek kontakt ze strażą, no może nie licząc wynajmowanych przez rodziców ochroniarzy, to po raz pierwszy przyszło jej zgłaszać przestępstwo. Głośno przełknęła ślinę, starając się przypomnieć sobie wszystkie szczegóły, które mogły w jakikolwiek sposób zidentyfikować podpalaczy.
-Przepraszam.- powiedziała, by zyskać jakąkolwiek uwagę zajętych swoimi obowiązkami strażników. -Ja emm... chciałam zgłosić podpalenie... znaczy...- próbowała ukrywać własną niepewność, czy raczej zestresowanie zaistniałą sytuacją. -Staruszek mieszkający na skraju lasu, niedaleko od głównej ścieżki miał pożar... to znaczy...- Wzięła głębszy oddech próbując się uspokoić. -Jego dom płonął, udało nam się go ugasić, ale widział dwóch ludzi, podpalaczy i potrzebuje pomocy... znaczy, żeby ktoś ich złapał. Jeden miał długie białe włosy i brązowy płaszcz, drugi brązową skórzaną kurtkę i krótkie białe włosy... To nie wiele, ale ja nie wiem czy będę potrafiła ich złapać...- skończyła mówić, czując jak jej policzki płoną rumieńcem. Jeśli strażnicy pozwolili odeszła i zaczęła wypytywać zebraną w okolicy ludność o ową dwójkę, w końcu ci pracujący tutaj powinni widzieć jak przechodzili...
Miyuki
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości