Opuszczona Tawerna

Re: Opuszczona Tawerna

Postprzez Shishinori » 9 cze 2018, o 12:38

Na zdania marynarza Shishinori nie odpowiedział kompletnie nic. Po prostu przypatrywał mu się w kompletnej ciszy mając przy tym nadzieję, że ten odbierze to jako oznakę zniecierpliwienia i czym prędzej pobiegnie po te zasrane pochodnie. Pewnie, że przychopdzenie tutaj samemu kiedy jest się tylko marynarzem dobrym pomysłem nie było. Do unieruchomienia go wystarczyły dwa proste węże, a przecież Shishinori nie jest jakimś wybitnym shinobi. Jeśli tamten psychopata był jeszcze silniejszy, to z mężczyzny zbyt wiele by nie zostało. No, może ten nóż, który trzymał w ręce skończyłby w jego gardzieli albo nawet i w pośladkach, ale to najwięcej na co moge obstawić. Shishinori czekał w spokoju, aż znajomy powróci ze źródłem światła, w międzyczasie starając się przyzwyczaić do nieprzyjemnego zapachu i rozglądając się dookoła. Niby nikogo tutaj nie było, ale jeśli marynarz wspomniał o jakimś psychopacie, to nigdy nie wiadomo czy nie powróci na to miejsce. I choć było to mało prawdopodobne, to mimo tego Gazo wolał się zabezpieczyć. Po raz kolejny wyciągnął średni zwój i narysował na nim na szybko trzydzieści sześć myszek, którym nakazał rozejść się po budynku i wrócić do niego jak tylko zobaczą podejrzanego typa. Tak się akurat złożyło, że w tym samym momencie do tawerny przybyła trójka marynarzów, więc oni spod rozkazu zostali wyłączeni. Lew pilnował więc wejścia, myszy zbierały informacje, a mężczyźni zeszli na dół.
Widok na dole nie powinien należeć do najprzyjemniejszych i tego też spodziewał się Shishinori, ale nie wiedział, że będzie aż tak źle. Odruchowo przyłożył rękę do ust i nosa, starając się jeszcze jakoś osłonić od wszechobecnego smrodu, ale niestety nie wszyscy wytrzymali. Młody Gazo postanowił jednak podejść do tego profesjonalnie i zaczęło się od wywiadu na temat stanu ciał. Wszystkie rany, wszelkie zacięcia, zmiażdżenia i odcięcia musiały zostać zanotowane w jego pamięci po to, żeby zdać szczegółowy raport. Oczywiście zauważył też żyjącą dziewczynę, ale widział w niej przede wszystkim cenne źródło informacji.
- Wynieście ją na górę i rozwiążcie. Nie ważcie się ruszać jej z tawerny. Muszę jej najpierw zadać parę pytań, bo inaczej będzie więcej ofiar. - rozkazał marynarzom, ostatnią część dodając tylko po to, żeby zbytnio się nie buntowali. Pewnie współczuli dziewczynie i chcieli ją jak najszybciej oddać do lecznicy, ale najpierw musiało nastąpić przesłuchanie. Jeśli będą mieli świadomość tego, że dzięki jej przytrzymaniu uratują więcej żyć, to z pewnością będą bardziej do tego skłonni. Podczas gdy mężczyźni będą wynosili dziewczynę, sam Shishinori dokładnie przyjrzy się temu miejscu. Może znajdzie jakieś poszlaki, może rozpozna narzędzia zbrodni - spojrzy na wszystko, co tylko mogłoby mu pomóc w przybliżeniu sylwetki mordercy. Dopiero później uda się na górę za resztą i podejdzie do dziewczyny.
- Nazywam się Shishinori i pracuję dla Uchiha. Jesteś już bezpieczna. Kto Ci to zrobił? Jak wyglądał? Kim był? Wiesz dokąd się udał? - podstawowe pytania, które pozwolą mu się jakoś lepiej rozeznać w sytuacji - Ty, idź po kogoś z Uchiha. Niech się o tym dowiedzą i zdecydują co dalej. - zwrócił się też od razu do jednego z marynarzów, wskazując na niego palcem. Tak będzie prościej, niż czekać na to, aż któryś z nich sam się zdecyduje na działanie. Uchiha muszą się o tym dowiedzieć i wydać kolejne rozkazy Shishinoriemu. On sam nie posiadał wystarczających kompetencji, żeby w tym zakresie podjąć odpowiednie czynności. I tak zrobił na tę chwilę tyle, ile mógł.


Stan chakry: 66 (82 - 16 za myszy)


Nazwa
Mysz

Rozmiary
Miniatura

Ranga D
Szybkość
20
Siła
Praktycznie zerowa

Ranga A
Szybkość
40
Siła
Praktycznie zerowa

Opis Niepozorny twór o rozmiarach praktycznie równych prawdziwym gryzoniom. Potrafi wchodzić w małe szczeliny i wąskie przejścia, trudny do zauważenia w ciemnościach. Idealny do zwiadu i zbierania informacji. Po powrocie do zwoju zmieniają się w tekst ukazujący konkretne informacje - rozmieszczenie pomieszczeń, zasłyszane rozmowy, itd.
Shishinori
 

Re: Opuszczona Tawerna

Postprzez Uchiha Izanagi » 12 cze 2018, o 01:52

Obrazek
Kiedy płaczą cykady
Misja rangi D [15/15] Shishinori

Myszy, które namalowałeś szybkimi pociągnięciami pędzla rozbiegły się po spalonej tawernie, ginąc w jej mroku. Byłeś pewny, że ktokolwiek podejrzany miałby się pojawić... będziesz o tym wiedział. Zastanawiające jest, co takiego by się stało, gdyby dziewczynę odkrył sam Taksumoto - sądząc po jego reakcji... kto wie, czy po prostu by nie uciekł. Skoro przestraszył się Ciebie i twoich węży, a wnętrze piwnicy wprawiło go w ciężki szok i chyba tylko twój pewny siebie głos pozwolił mu znaleźć jakieś oparcie w tym czarno-brunatnym świecie. Podobnie czyni dwójka jego towarzyszy - skupiają się na twoich poleceniach, wykonując je co do joty.

[18+]
Spoiler: pokaż
Żeglarze rozwiązują osłabioną dziewczynę, po czym wyprowadzają ją na górę, ewidentnie starając się nie spoglądać na obrzydliwy i drastyczny widok, 'zdobiący' ścianę piwnicy. Tymczasem ty sam zmuszasz się, aby podejść bliżej tej makabrycznej wystawy, mając dziwne wrażenie, jakbyś właśnie wszedł do prywatnej kolekcji jakiegoś chorego artysty. W pierwszej sekundzie nie wiesz, skąd ono płynie - skupiasz się bowiem na zapamiętaniu po prostu ran, jakie zostały zadane ofiarom - w każdym razie tam, gdzie to jeszcze możliwe. Ostatnie z ciał bowiem jest już w tak zaawansowanym stanie rozkładu, że nie sposób go rozpoznać, ani rozczytać dokładnie jego ran. Oprócz tego, nie znasz się zupełnie na Iryojutsu, wobec czego nie potrafisz ustalić nic konkretnego odnośnie czasu śmierci bądź jej dokładnej przyczyny. Niemniej, kiedy tak stoisz przed ciałami, przychodzi ci do głowy jedna, uparta myśl.

W tej makabrze ukryta jest jakaś metafora. Taka, którą może dostrzec jedynie osoba o artystycznym zacięciu i... dość silnej psychice. Silnej, lub może podobnie skrzywionej? Tego nie sposób stwierdzić. Niemniej, kiedy przechadzasz się przed zmasakrowanymi ofiarami, zaczynasz dostrzegać... wzorzec.

Wpierw rzuca ci się w oczy szczegół, który w pierwszym momencie wziąłeś za jedynie cień w migoczącym płomieniu pochodni - okazał się być jednak... jelitami, rozciągniętymi od pierwszego ciała, po ścianie, zataczającej coraz ciaśniejszy krąg wokół pierwszych dwóch ciał. W pierwszej sekundzie masz wrażenie, jakby zamykały je w jednej całości, czy też jednej chwili, odseparowując od reszty świata i wycinając z ram czasu, potem jednak zwracasz uwagę na coraz ciaśniejszy krąg, przechodzący niemal w spiralę.

Yagate - wkrótce.

Następnie uwagę kierujesz ku drugiemu z ciał - patrzysz od góry, od ewidentnie nietkniętej głowy młodej, czarnowłosej dziewczyny o drobnej twarzy, w dół - ku sinej szyi, na której odcisnął się ślad jakiegoś powrozu, a następnie w dół, ku coraz bardziej zmasakrowanemu tułowiu. Ciału brakuje, jednak nie wiesz, jak dokładnie dziewczyna je straciła - dolne partie są już tak doszczętnie zmiażdżone, iż ciężko stwierdzić cokolwiek z pewnością. Widzisz tutaj jednak ewidentną gradację, jakby nietknięte życie stopniowo było poddawane entropii...

Shinu - śmierć, czy też... umierać?

Przenosisz wzrok na kolejne ciało. Tutaj... zaczyna się robić ciekawie. To ciało nie ma rozciętej klatki piersiowej - zamiast tego, skóra z pleców została najwyraźniej dość delikatnie rozcięta, a następnie rozpostarta tak, by powstała jakaś chora, skrzywiona wersja płótna, na którym autor wyciął drobnymi, precyzyjnymi nacięciami... obraz. Ktokolwiek to zrobił, miał bardzo pewną rękę i prawdopodobnie lepsze przygotowanie techniczne, niż ty sam - widzisz to w każdej linii, każdym nakłuciu, które tworzy krajobraz wzgórz niedaleko Kotei. Sielska sceneria kontrastuje z makabrą tworzywa. Krajobraz jest ewidentnie głównym motywem w tym wypadku. Krajobraz, a zatem...

Keshiki - sceneria... ale też po prostu znak - w zależności od czytania.

Zostało ostatnie z ciał, najświeższe. Tutaj "artysta" napracował się niemal tyle samo, co poprzednio - kobieta także jest przybita do ściany stalowymi, mocnymi gwoździami, jednak jej ręce zostały wyciągnięte do przodu i podwieszone na linkach zwisających z sufitu - tak, by ułożyły się w koszyczek zwrócony ku widzowi. Jakby dziewczyna o coś prosiła... lub też pokazywała, co skrywa w dłoniach. Kierując się swym instynktem, wybierasz tę drugą opcję.

Mieru - być widocznym, jasnym.


Kontemplację przerywa ci poruszenie na górze, oraz powrót dwóch twoich myszy, które wskakują z powrotem na zwój, układając się w wyraźny symbol - wachlarz klanu Uchiha i sylwetki trzech osób. Słyszysz też dobiegający z góry donośny, nieco poirytowany głos Rokurou - męża twojej patronki oraz jednego z senseiów szkolących cię na shinobiego.

- ...na dole? Ktoś tam został? - pyta kogoś, kto odpowiada mu mamrotaniem. - Shinobi? Gyazo? No dobra, zaraz zobaczymy. - stwierdza, po czym słyszysz, że podchodzi na brzeg wejścia do piwnicy. Ciężkie kroki zatrzymują się po czym słyszysz. - Tu Rokurou Uchiha, kogo klanu Uchiha. Wychodź, byle szybko, przedstaw się i zdaj mi raport. -

Tymczasem, niemal niezauważenie, wróciła jeszcze jedna z twoich mysich, atramentowych wysłanniczek - tym razem jednak na zwoju pojawił się wizerunek dość charakterystycznej maski Oni, z jednym, ułamanym rogiem.


Obrazek
Avatar użytkownika

Uchiha Izanagi
 
Posty: 194
Dołączył(a): 1 kwi 2018, o 22:34
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne włosy, blada cera i bardzo szczupła sylwetka. Ubrany w granatowe kimono z symbolem rodu Uchiha na plecach oraz kremową hakamę. Osoby uważne mogą dostrzec sporą bliznę na jego lewej dłoni.
Widoczny ekwipunek: Wielki kunai przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5247&p=80264#p80264
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Opuszczona Tawerna

Postprzez Shishinori » 12 cze 2018, o 14:10

Spokój i opanowanie to podstawa w kryzysowych sytuacjach nawet wtedy, gdy są udawane. W grupie zawsze musi znaleźć się jedna osoba, która zachowa trzeźwy umysł pomimo tego, co ich otacza. Ciało może dawać oznaki niepokoju, ale rozum musi zostać nieprzyćmiony. Tak też było teraz z Shishinorim, którego lewa ręka zaczęła delikatnie trząść się na widok sceny, która rozpościerała się przed jego oczyma. Młodzieniec starał się jednak nie dawać po sobie tego poznać i odwrócił się plecami do trójki marynarzy, prawą ręką chwytając swoją niepokorna kończynę. Rozkazy zostały wydane, a dziewczyna i mężczyźni opuścili piwnicę, pozostawiając w niej Shishinoriego. Dopiero wtedy chłopak mógł opuścić trochę swoją "maskę". Jego oddech stał się płytszy, a na czole pojawiły się pierwsze krople potu. Zapach panujący w tym miejscu wdzierał się do jego nozdrzy niczym nieproszony gość i chyba nie planował się z nich wynosić. Jednak nie tylko nos musiał przywyknąć do swojej funkcji, bo przed oczyma stał podobny problem. Wzrok nawet na moment nie mógł zboczyć z makabry, jaka się roztaczała przed Shishinorim po to, żeby chłopak nie stracił żadnego tropu. Niestety Szyszek nie był na tyle wprawiony w iryojutsu (wcale nie był), aby ocenić dokładnie stan ciał i stopień ich rozkładu. Dla niego było to zwykłe mięso, które dawno temu powinno znaleźć sie już kilka metrów pod ziemią, ale nie w piwnicy, a w piachu.
Ciało młodzieńca nadal w jakiś sposób protestowało, ale dzięki upartemu umysłowi Shishinori zdołał wytrzymać w piwnicy tyle, żeby zacząć zauważać intrygujące, niecodziennie, ale niezwykle bestialskie i chore nawiązanie do sztuki. Ułożenie ciał kobiet nie było przypadkowe, ich rany również nie były zadane pod wpływem napadu agresji czy nienawiści. W momencie, w którym młody doko zdał sobie z tego sprawę, całe obrzydzenie jakoś zniknęło. Zostalo wypchnięte przez lekko uśpiony, może nawet zapomniany, zmysł artystyczny, który dogorywał gdzieś w jego duszy. I pomyśleć, że do chwilowego przebudzenia Shi potrzebował takiego widoku. Nie ma wątpliwości, że dla normalnego obserwatora cała ta scena byłaby jedynie przejawem dzikiego, nieposkromionego sadyzmu, ale w tym momencie chłopak nie podejrzewał, że sprawca tego czynu był szalony w normalnym tego słowa znaczeniu. Pewnie, miał coś z głową, ale być może myślał, że tylko w ten sposób będzie w stanie wyrazić drzemiące w nim zamiłowanie do sztuki. Ta symbolika, choć nietypowa, bo składała się z ludzkich ciał, miała sens, który powoli zaczął kształtować się w umyśle Gazo. Yagate shinu keshiki wa... miezu semi... no koe? - blondyn starał przypomnieć sobie haiku, które słyszał tyle razy, a które jednocześnie tkwiło uparcie w kącikach jego umysłu. Dopiero gdy kilka razy potwórzył całość, coś zaskoczyło. Tak, teraz był pewien, że chodzi dokładnie o to i być może wywnioskowałby z tego jeszcze więcej, gdyby nie głos z góry, który znał aż za dobrze. W momencie jego usłyszenia nie było czasu na dalsze śledztwo, nie liczyło się już nic, co znajdowało się w pokoju, a obudzona artystyczna ciekawość została natychmiast stłamszona. Shishinori pędem wydobył się z piwnicy i, widząc swojego przelożonego, upadł na prawe kolano, pochylając się jednocześnie do przodu. Jego prawa dloń zaciśnięta w pięść służyła jako podpora, a lewy łokieć oparł się na uniesionym kolanie. Atramentowy lew tymczasem pochylił się na swoich przednich łapach i tak zamarł w bezruchu.
- Uchiha Rokurou-sama, nazywam się Shishinori. Zostałem przydzielony do szczepu Gazo. - zaczął zdecydowanym, jasnym i pewnym siebie tonem, czyli tak, jak uczono go od małego - Przebywając w budynku poczułem słodki zapach zginilizny i postanowiłem go sprawdzić. Zaprowadziło mnie to do kuchni, gdzie odnalazłem to wejście do piwnicy i usłyszałem dźwięki szarpania się dochodzace z dołu. W tym samym momencie do opuszczonej konstrukcji przyszedł marynarz zaalarmowany odgłosami dochodzacymi z niegdysiejszej tawerny. Po krótkiej wymianie zdań zleciłem mu przyniesienie pochodni i zaalarmowanie odpowiednich służb. By nie marnować niczyjego cennego czasu przystąpiłem do akcji ratunkowej i dochodzenia. - kontynuował, starając się całość przekazać jak najdokładniej, jednocześnie nie męcząc przełożonego zbędnymi szczegółami. Nie planował niczego ukrywać, ale niektóre informacje zwyczajnie nie były mu potrzebne. Shishinori ograniczał się do przedstawienia rozwoju sytuacji krok po kroku.
- W środku znajdowała się związana dziewczyna oraz cztery ciała w różnym stopniu zaawansowania rozkładu. Nie byłem w stanie ocenić ich dokładnego statusu, ale zauważyłem pewną symbolikę. Rany zadawne przez sprawcę nie były bezmyślne, sprawca zostawił pewien trop. Przypuszczam, że chodziło mu o haiku zwane Płaczem cykady - płacz cykady nie daje nam żadnego znaku, że wkrótce umrze. - na tym zakończył raport i kiedy myślał, że to już wystarczy, wtedy pojawiły się jego wierne myszy. Trzy osoby i wachlarz Uchiha - to by się zgadzało. Tylko... Zaraz! Oczy Shishinoriego otworzyły się szeroko kiedy dojrzał symbol na zwoju.
- Uchiha Rokurou-sama, proszę mi wybaczyć pytanie, ale czy przybył tutaj Pan sam? Moje myszy znalazły w budynku kogoś z maską oni bez jednego rogu. - zdał natychmiast kolejny raport, ale nie ruszał się ze swojego miejsca. Był jednak w stanie podwyższonej gotowości, co było widać po atramentowym lwie, który teraz podniósł swój łeb i ponownie skierował się przodem w stronę drzwi. Być może niepotrzebnie, bo może to być współpracownik Uchihy, ale lepiej dmuchać na zimne.
Shishinori
 

Re: Opuszczona Tawerna

Postprzez Uchiha Izanagi » 14 cze 2018, o 12:39

Obrazek
Kiedy płaczą cykady
Misja rangi D [17/15] Shishinori

Wyszedłeś na górę, stając przed dość dobrze znanym ci, muskularnym mężem twojej dawnej opiekunki, budzącym nadal powszechny szacunek wśród mieszkańców Kotei. Wysłuchuje on w skupieniu, nie przerywając ci, twojego raportu, w międzyczasie oglądając pomieszczenie. Kiedy skończyłeś, nie odezwał się od razu. Zamiast tego zeskoczył do piwnicy, z pewnością chcąc na własne oczy zobaczyć, co takiego się w niej kryło. Po krótkiej chwili wrócił na górę, a wtedy mogłeś przedstawić mu informację dotyczącą jeszcze jednej osoby obecnej w pomieszczeniu.

- Szlag by to trafił. Znowu te cholerne cykady. - stwierdza lakonicznie, nie odpowiadając ci bezpośrednio, jakbyś po prostu był narzędziem, które na razie spełniło swój obowiązek. Ewidentnie nie jest do końca zaskoczony tym, co usłyszał od ciebie, chociaż głęboko wątpisz, by osoba jego pokroju mogła dojrzeć w ciałach to samo, co ty. Wiele rzeczy o Rokurou Uchiha można było powiedzieć, ale na pewno nie to, że miał jakiekolwiek zacięcie artystyczne - to kończyło się u niego chyba tylko na wyborze jednej z najpiękniejszych kobiet Kotei na żonę. Zaraz jednak wydaje polecenie swoim ludziom. - Zabezpieczcie teren. Hatsui, sprawdź pomieszczenia na górze, było tam jeszcze jedno wejście do budynku. Hikane, zbadaj ciała na dole i postaraj się ustalić czas zgonu oraz tożsamość. To pewnie te dziewczyny, których zaginięcie nam zgłaszano. -

Następnie przeszedł do dziewczyny, którą otaczała trójka marynarzy. Siedziała na stole, a Taksumoto narzucił na nią swoje kimono. Po żeglarzu było widać, iż martwił się jej stanem, jednak podobnie jak jego towarzysze milczał - zduszony aurą autorytetu, jaką roztaczałeś wpierw ty, a teraz kogo klanu Uchiha.

- Jak się nazywasz? - pyta ją, starając się nadać głosowi w miarę łagodny ton, jednak dziewczyna milczy, strzelając zamiast tego wzrokiem na Taksumto. Ten ostatni odchrząkuje niepewnie.

- Ekhm... Rokurou-sama... ten zbrodniarz wyciął jej język. Nie jest w stanie odpowiedzieć, ale ja ją znam, to Ayami Miyamoto, córka Hajime Miyamoto. Tego handlarza drewnem. Czasami przewoziliśmy jego towary. - stwierdza niepewnym tonem, skłoniwszy się wpierw shinobiemu. Rokurou kiwnął głową, po czym wrócił wzrokiem do dziewczyny.

- Jesteś w stanie mnie zrozumieć? Po prostu kiwnij głową, jeżeli tak. -

Kiwnięcie.

- Czy widziałaś twarz swojego porywacza? Byłabyś w stanie go rozpoznać? -

Kiwnięcie.

- Czy to on cię porwał? - pyta Rokurou, wskazując... na ciebie. Dziewczyna zerka na ciebie, przyglądając ci się.

Kręci przecząco głową.

- Czy twój porywacz miał przy sobie maskę oni? Ze złamanym rogiem? -

Kiwnięcie.

- No dobrze, tyle mi na razie wystarczy. Zostaniesz teraz zabrana do szpitala, dam ci też kogoś do ochrony. Potem wrócimy do rozmowy. - kończy krótkie przesłuchanie Rokurou. W międzyczasie wracają jego ludzie - pierwszy potwierdza, iż jedno z pomieszczeń na górze ewidentnie było przez kogoś używane, a tamtejsze wejście zostało nieco odrestaurowane. Ktokolwiek jednak tam był, zdążył uciec. Krótki raport kunoichi, która zeszła do piwnicy, przedstawia się następująco - najstarsze z ciał zostało tutaj zdeponowane jakieś dwa tygodnie temu, a osoba, która je tutaj dostarczyła, odznaczała się sporą siłą i zręcznością. Ciężko ocenić, które rany były zadane przed a które po śmierci - jednak Hikane skłaniała się ku teorii, iż większość została zadana już po zgonie. Uchiha wysłuchuje tych informacji, po czym wraca swoją uwagą do ciebie.

- Co do ciebie, wracasz ze mną do koszar. Mam dla ciebie dalsze instrukcje. - stwierdza lakonicznie, po czym zaczyna się kierować ku wyjściu. Następuje drobny, acz i tak noszący znamiona wewnętrznego porządku chaos, kiedy Hikane wraz z żeglarzami udaje się odeskortować ofiarę do szpitala, zaś Hatsui zostaje na miejscu, by upewnić się, że nikt nie naruszy miejsca zbrodni, aż więcej straży Uchiha nie zostanie ściągniętych na miejsce.

Ty, nie mając większego wyboru w tej kwestii, wracasz z Rokurou do koszar, gdzie przechodzicie do zajmowanego przez niego pokoju. Zostaje ci wskazane miejsce przed niskim stolikiem, zaś twój przełożony siada naprzeciwko. Nie otrzymujesz od niego żadnego poczęstunku, ale też wiesz, że nie należałoby go oczekiwać. Rokurou sam nalewa sobie zimnej już chyba herbaty, po czym upiwszy łyk, podejmuje:

- Jeżeli ta twoja teoria z cykadami się potwierdzi... szlag, wtedy pewnie będzie to oznaczało, że wrócił do nas tamten zwyrodnialec, Higurashi. Dwa lata temu grasował tutaj skurwiel, który miał podobny sposób działania. No, ale to już sprawa dla mnie i moich podwładnych. - odkłada czarkę na stół, po czym opiera się lekko ramionami na jego blacie, nachylając się w twoim kierunku. - Dla ciebie mam inne zadanie. Wybierzesz się w podróż do Shigashi no Kibu. Nasi agenci w tamtym rejonie przekazali nam, że doszło tam w ostatnim czasie do kilku morderstw podobnych do tych tutaj. Dostaniesz list polecający ode mnie, obejrzysz tamte ciała i spróbujesz pomóc ich straży w rozwiązaniu sprawy. Następnie wrócisz zdać mi raport. Tutaj masz Ryo na drogę. - przechodzi do jednej z szafek obecnych w pokoju i wyciąga z niej mieszek z ewidentnie odliczoną sumą pieniędzy. Poza tym sięga jeszcze po niewielki, zapieczętowany zwój. Wraca z oboma przedmiotami do ciebie, przekazując ci je. - A, i jeśli spotkasz mojego syna i córkę... przekaż im ten list. - dodaje na koniec. - Detale w postaci osób kontaktowych otrzymasz od mojego zastępcy. Możesz odejść. -

[Koniec. :) Trochę pod koniec przejąłem decyzyjność twojej postaci, ale wiem, że chcesz lecieć już do tego Shigashi. ]


Obrazek
Avatar użytkownika

Uchiha Izanagi
 
Posty: 194
Dołączył(a): 1 kwi 2018, o 22:34
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne włosy, blada cera i bardzo szczupła sylwetka. Ubrany w granatowe kimono z symbolem rodu Uchiha na plecach oraz kremową hakamę. Osoby uważne mogą dostrzec sporą bliznę na jego lewej dłoni.
Widoczny ekwipunek: Wielki kunai przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5247&p=80264#p80264
GG: 0
Multikonta: Nie

Poprzednia strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość