Siedziba władzy

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 31 paź 2017, o 13:03

Plotki o liderce nie były tylko plotkami, nawet Tensa była w stanie docenić jej walory estetyczne. Na pewno taka osoba lepiej wzbudzała zaufanie, przynajmniej biorąc pod uwagę opinię większości. Kobiety ładne mają w życiu łatwiej i taka była prawda, jak łatwo miała zatem Katsumi? Nie było czasu na rozmyślanie, Shirei-kan wydawała jasne polecenia. Usiąść i opowiedzieć o wszystkim. O swoim rozwoju, przeciwnikach z którymi miało się styczność... Brzmiało niczym standardowy raport z dokonań, który zazwyczaj spisywało się na papierze. Czy liderka naprawdę chciała zaprzątać sobie głowę osobiście? Tensa mówiła wszystko, począwszy od dziwnych grup które pojawiły się na terenie prowincji, do porwania jej siostry przez jednego z tropicieli. Wszystko jak na spowiedzi. Po tym wyznaniu liderka westchnęła cicho.
- Rozumiem, dowiedziałam się o tej sytuacji. Przykro mi że twoja siostra także została w to wciągnięta. Na pewno można było uniknąć tej sytuacji. Ale przejdźmy do konkretów. - powiedziała, już z nieco mniejszym uśmiechem. Widać po niej było że faktycznie jest jej przykro. Po słowach tych zaczęła sprzątać na biurku. Sprzątać papiery do szuflad, zgarniać zwoje na półki. Pozostał jedynie jeden, rozłożony przed Katsumi.
- Z uwagi na twoje dokonania i zasługi dla Sogen, chciałabym uhonorować cię awansem. Z Doko na Akolito. Jest to w dużej mierze symboliczne, ale nowa ranga pozwoli ci na podejmowanie cięższych zadań niż do tej pory. I oczywiście inaczej patrzy się na kogoś kto jest wyżej niż Doko. Może dla niektórych to zbędne, ale szacunek mieszkańców to bardzo ważna rzecz w profesji Shinobi. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko? - namoczony atramentem pędzelek zawisł tuż nad powierzchnią zwoju, czekając na kilka ruchów osoby trzymającej, żeby przypieczętować decyzję.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1666
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Tensa » 31 paź 2017, o 18:17

Chociaż miała złożyć raport, wydawał jej się niezbyt emm... formalny, w jakiś sposób nieodpowiedni. Jednak mimo to liderka wysłuchała jej opowieści. Tajne organizacje, mafia działająca jeszcze do niedawna na terenie Sogen, no cóż jej wyczyny były chyba większy niż jej się to wydawało. Katsumi zapewniła również o tym, że cała sytuacja z tropicielem nie jest jej obca i złożyła wyrazy współczucia, które wydawało się szczere. Nie, nie wydawało, Katsumi naprawdę współczuła całej tej sytuacji. Z każdą chwilą Liderka urzekała ją coraz bardziej, zwłaszcza jej włosy, czerwone, tak podobne do tych które nosiła jej ukochana Kobieta chciała przejść do konkretów, tak więc Tensa zamknęła swoje usta, chociaż w jej głowie pojawiła się scena niemalże identyczna do tej z Kazuo, lecz do ściany przykuta była liderka, a ona... poczuła dziwne gorąco. Gdyby Katsumi nie zaczęła mówić jej wyobrażenia mogły by pójść nieco za daleko.

Na wieść o swoim awansie oczy białowłosej rozszerzyły się do niemożliwych wręcz rozmiarów. Ona? Akolitą? Do tej pory nie czuła się gotowa, lecz skoro zdobyła wystarczające uznanie u samej liderki nie mogła odmówić. Chociaż starała się nie pokazać zbyt wiele emocji jej uśmiech mówił wszystko, a emocje zmieniły się o 180 stopni.
-Jeśli pani tak uważa, ja... ja jestem gotowa, zrobię co w mojej mocy żeby przynieść dumę wiosce.- powiedziała zaskoczona. Formalności trwały jeszcze chwilę po której opuściła budynek rady...


z/t
Tensa
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Takeshi » 31 paź 2017, o 18:27

Takeshi
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kyoushi » 26 lis 2017, o 20:46

    Dotarłszy do siedziby, białowłosy był prawie, że na wpół przytomny. Kompletnie nie pamiętał drogi powrotnej, a chłopaki chyba musieli się namęczyć, by przenieść tu tego małego bydlaka. Zdawał sobie sprawę gdzie jest, jednak nie miał siły nawet mówić w obecnej chwili, póki nie usiądzie na czterech literach. Nie wiedział jeszcze czy dotarł do gabinetu wielmożnej, czy znajduje się przed budynkiem, był praktycznie zdany na los dwóch Shinsengumi, którzy wykonywali rozkazy Sowy, a Wilk przez całą drogę mu towarzyszył. Dostając się do pałacu, szukał tylko siedzenia, a gdy już je otrzymał, odchylił swoją głowę, maksymalnie do tyłu, by pokazać twarz i to cierpienie, które go dotknęło, mimo, że nie było ono w większości fizyczne. Wypowiedział także pierwsze słowa:
    - Przybyłem do Shirei-kan.. Złożyć raport z misji.. - powiedziawszy, przechylił się o przodu, opierając swoją twarz w dłoniach i wypatrując najważniejszej osobistości w Sogen...
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 621
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Kraków
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 27 lis 2017, o 17:08

Wycieńczony Shinobi przybył do siedziby władzy i opadł natychmiast na pierwsze wolne miejsce siedzące. Traf chciał że była to całkiem wygodna kanapa. Wyjątkowo kojąca biorąc pod uwagę wszystko to czego doświadczył młodzieniec. Ekspedycja, spotkanie z bestią, walka z dzikusami, zdrady... To może wymęczyć psychicznie. Kyoushi, gdy tylko padł na mebel, zgłosił gotowość do zdania raportu z misji. Wszyscy zebrani, szczęśliwie nie było ich wielu, zwrócili swoją uwagę na to nietypowe oświadczenie. Chociaż bardziej na jego stan niż na słowa, aczkolwiek w pomieszczeniu zapadła cisza. Dopiero jedna z kobiet stojąca przy recepcji, po krótkiej chwili, podeszła do niego.
- Rozumiem. Proszę ze mną. - powiedziała, po czym starała się pomóc Kyoushiemu w podniesieniu się. Jeśli to nie wystarczy to jeden z obecnych w pomieszczeniu pomoże jej w tym zadaniu. Skierowali się, prowadzeni przez kobietę, w stronę gabinetu liderki. Nikt nie zadawał żadnych pytań, najwidoczniej byli wcześniej o tym poinformowani. Po kilku minutach trójca dotarła do drzwi wejściowych. Strażnicy zapukali, po czym "przejęli" Kyoushiego, wprowadzając go do gabinetu. Liderka już czekała. Jak zawsze o nienagannej aparycji, zarówno pod względem ubioru, jak i naturalnego piękna. Czekała w napięciu, a przynajmniej na taką wyglądała. Kiwnęła głową w podzięce za eskortowanie Kyoushiego, po czym gdy tylko zostali sami, wstała i podeszła bliżej krzesła na którym spoczywał jej gość. Jej czarne oczy skupione były tylko na jego osobie.
- Czy jesteś w pełni świadomy tego, co stało się po drugiej stronie Muru? Opowiedz mi wszystko co wiesz,
ze szczegółami.
- powiedziała, a w jej głosie można było usłyszeć istne bogactwo emocji, tłumionych przez stanowcze podejście. Zanim jeszcze zaczął, westchnęła cicho.
- Chciałbyś się czegoś napić? Cała sytuacja musi być dla ciebie bardzo męcząca...
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1666
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kyoushi » 27 lis 2017, o 20:46

    Pierwsze wolne miejsce okazało się tym, na którym mógł odzyskać najwięcej siły. W końcu przewygodna kanapa przyjęła go jak łóżko we własnym domu. Mimo to, musiał wykonać misję do końca, a miała się ona zakończyć dopiero po zdaniu raportu u kierowniczki, której jeszcze nie widział tego dnia. Po jego słowach za chwilę nastała cisza. Wtem mógł ukazać swoje krwisto-czerwone oczy, które ujawniały trud tej misji. Kobieta zareagowała dość szybko, odpowiadając i pomagając wstać młodzieńcowi, który tylko wskazał ręką, próbując przywołać jednego ze strażników by pomógł. W końcu nie chciał aż tak wspomagać się kobietą, która nie powinna mu pomagać. Niech strażnicy pomogą, no i w końcu tak też zrobili wprowadzając go na salony. Gdy tylko wszedł, jakby stracił część siebie, został usadzony na jednym z krzeseł, a głowa klanu Uchiha podeszła do niego, zadając pytania, jednocześnie wydawała się na nieco podekscytowaną, że jej podopieczny, którego przyjęła pod swoje skrzydła - uszedł z życiem i nie tylko... Słuchając co ma do powiedzenia, w końcu odsapnął, odciągnął grzywkę, przeciągając dłonią w tył głowy i odpowiedział:
    - Byłem świadomy, aż do tego momentu... Bijuu... - powiedział, spoglądając na swoje dłonie. Nie mógł pojąć co się dokładnie wydarzyło. - Dziękuję Katsumi-sama. Cokolwiek, byle by nawilżyć usta.. - powiedział, znów opuszczając głowę i dodając - Dzicy nie są tacy jak przypuszczałem. To co się tam wydarzyło.. To zupełnie inny świat. Oni nie są bezbronni... - dopowiadał, dopiero nabierając sił, zagłębiając się w to co dopiero miał powiedzieć. Ile widział i ile wie. Póki co musiał się wyluzować i zacząć mówić z sensem, jednak tylko ona mogła go nakierować. Sam był zbyt słaby.
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 621
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Kraków
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 29 lis 2017, o 12:53

Czy to co się działo było naprawdę? Wszystko wydawało się nierealne, zupełnie jak wyjęte ze snu. Ogromne gady, dzikusy używające notek, dziwne atramentowe bestie. A jednak trupy były prawdziwe. Ludzie faktycznie ginęli od tych nierealnych wydarzeń. Odnosili obrażenia, czuli ból. Kyoushi mógł nie do końca zdawać sobie z tego sprawę, ale jako członek ekspedycji był narażony na podobne doświadczenia co obrońcy. Poza kilkoma wyjątkami, takimi jak spotkanie z Biju...
- Dla mnie też było to spore zaskoczenie. Dzikie, prymitywne ludy, korzystające z narzędzi i technik Shinobich, a nawet z własnych jutsu. Nikt się tego nie spodziewał. - powiedziała, podając Kyoushiemu kubek wypełniony chłodną wodą. Przyjął ją z wdzięcznością, na pewno przyjąłby cokolwiek byleby było płynne i do wypicia. Usiadła naprzeciwko, podpierając się łokciami o biurko i ze splecionymi dłońmi na wysokości twarzy.
- Otrzymałam raport o wszystkim co się działo, nie musisz się kłopotać. Jako grupa ekspedycyjna weszliście w walkę z dzikusami. A potem Biju uciekł. Tak przynajmniej brzmi oficjalna wersja. - powiedziała ze śmiertelną wręcz powagą, jakby każde jej słowo miało zwiastować najgorsze. Jakby dotyczyło przyszłości całego klanu Uchiha. A w tym wszystkim on - człowiek który zyskał sobie zaufanie rodu. Który dla swojej liderki gotów był nawet na wyruszenie na wyprawę za Mur z wysokim prawdopodobieństwem śmierci.
- Masz na swoim ciele pieczęć. Poszukaj jej w tym momencie, jest dość spora. Prawdopodobnie na brzuchu. To tam jest Biju. Nibi zapieczętowany jest w tobie, Kuoushi-san. Zostałeś Jinchuurikim. - jej oczy, mimo że całkowicie poważne, miały w sobie jakąś niewielką iskierkę. Jak gdyby mimo całego zmęczenia i presji psychicznej związanej z niedawnymi wydarzeniami nadal miała trochę wigoru. W przeciwieństwie do Kyoushiego, jakakolwiek reakcja mogła być zrozumiała. Strach, panika, złość, rozpacz... Wszystko w tym momencie mogło go przytłaczać, zajmować głowę. Ale liderka nie przerywała.
- Pieczęć jest potężna i nie złamie się ot tak. Jednak to, co w tym momencie będzie powiedziane w tym gabinecie, nigdy nie może wyjść poza niego. Dla bezpieczeństwa twojego i całego Rodu Uchiha. Rozumiesz?
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1666
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kyoushi » 4 gru 2017, o 19:44

    Teraz to chyba nic nie było pewne. Czy to była rzeczywistość czy tylko jakiś sen. Białowłosy shinobi nie zdawał sobie sprawy co tak naprawdę się do tej pory wydarzyło i co działo się teraz. Młodzieniec, kontynuował jednak parcie w tej pseudo-jawie, której nie mógł rozgryźć. Po tym co się wydarzyło, musiał jednak nabrać pewności, że wszystko potoczyło się po jego myśli – w końcu dotarł do informacji, które potrzebowała Katsumi-sama. Wszystko co przeżył na ekspedycji to kopalnia złota.
    - Na szczęście Sowa nie była pierwszym lepszym przewodnikiem. Dobrze nas prowadziła mimo zaskoczenia.. – rzucił, zdając sobie sprawę, że jako ostatnia osoba w tamtej grupie miał sporo wyzwań na karku, które jakoś udało się przezwyciężyć. Po chwile otrzymał wodę, którą wychylił jednym haustem, jak widać, był niebywale spragniony. Shirei-kan usiadła naprzeciwko, wpatrując się w zmęczonego wojownika, mówiąc co już wie. Kyu nie był zaskoczony, że wiedziała już wszystko – w końcu przybył tu chyba jako ostatni, mimo, że miał być tym pierwszym. No cóż, pewne wydarzenia go powstrzymały.
    - A to ja miałem przynieść jak najwięcej treści. Mam nadzieję, że nie zawaliłem misji – powiedział, delikatnie się uśmiechając i wciąż odczuwając skutki pieczętowania, wiercąc się jak dzik po lesie. Krzesło było wygodne, a mimo wszystko nie mógł usiedzieć. – Bardzo ciekawy raport, ale… - tutaj się zatrzymał, gdy tylko ona nawiązała do pieczęci na ciele białowłosego. Ten bez zastanowienia podciągnął zbroję wraz z koszulką. Wiać było pieczęć, której wcześniej nie spostrzegł. To nie był sen – tylko tyle mógł wywnioskować.
    - Kim? Nibi we mnie? Jinchuuriki? – spoglądając kolejny raz na pieczęć, na swoje ręce, a później na liderkę, jego twarz sama zdawał się zadawać miliony pytań. Pot zalał jego twarz, a zdenerwowanie zaczęło dawać się we znaki. Nerwowo chciał wstać, jednak to nie było takie proste. Pozostał w pozycji siedzącej.
    - Rozumiem. Ale co to ma wszystko znaczyć.. – zapytał, nie wiedząc co teraz go czeka, gdy stał się pojemnikiem na demona.
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 621
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Kraków
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 8 gru 2017, o 00:14

Zdanie raportu nie okazało się do końca konieczne. Wydarzenia które miały tam miejsce i tak zostały odpowiednio przekazane. Możliwe że żołnierze napisali swoje zeznania i wcześniej złożyli je na biurko. Albo też inni Shinobi, może nawet sam Mur postanowił odpowiednio powiadomić Katsumi o przebiegu wydarzeń. Dlatego też zeznania jednego najemnika nie musiały mieć aż takiego znaczenia. Nawet jeśli był członkiem Ekspedycji, czyli tą która mogła dostarczyć największej ilości potencjalnych informacji. No i w grę wchodził demon. A nawet jeśli informacje miały znacznie, to były zdecydowanie ważniejsze rzeczy. Jeśli demonem i jego posiadaniem nie można było nazwać ważną rzeczą, to prawdopodobnie nigdy takowa się nie pojawi. Jedna osoba nie rozumiała niczego, druga rozumiała i chciała tą pierwszą uświadomić. Ekspedycja sama w sobie nie była już najważniejsza.
- Nie oczekuję że zaakceptujesz to od razu. Byłabym wręcz zdziwiona gdyby to się stało. Najważniejszym jest, żebyś zdał sobie sprawę co wiąże się z aktualną sytuacją. - powiedziała Katsumi, nadal czujnie wpatrując się w swojego rozmówcę, który zdążył już sprawdzić istnienie pieczęci. Takie prozaiczne rzeczy jak widok samej pieczęci nie zrobił na niej żadnego wrażenia. Nic dziwnego, została postawiona przed faktem dokonanym - Kyoushi nosił w sobie demona, czy się to jej podobało czy nie. Nie potrzebowała dowodu, skoro sama wysunęła stwierdzenie którego musiała być absolutnie pewna. Zresztą czy ktokolwiek z Muru, kto by ją powiadomił, mógłby ją oszukać? Po chwili liderka wstała, samej sięgając po wodę i pijąc.
- Na pewno znasz legendę o Rikudō Senninie, Mędrcu Sześciu Ścieżek. Tym który zmierzył się z Demonem o Dziesięciu Ogonach i zapieczętował go w swoim ciele. Został pierwszym Jinchuuriki. Bez względu na to czy jest to prawda czy nie, tobie przydarzyło się coś podobnego. Jesteś naczyniem dla demona, zamkniętego w tobie w ostatniej fazie wyprawy za Mur. A pieczęć utrzymuje go przed wydostaniem się. - presja wywierana tymi słowami musiała być potężna. Mowa w końcu o czymś ogromnym, większym niż budynki, zdolnym do niszczenia wiosek. I to wszystko było w tym małym znaczku. sztuka Fuuinjutsu owszem pozwalała zamykać ogromne miecze w małych zwojach, aczkolwiek... czy naprawdę dało się upakować coś tak potężnego?Do ciała człowieka?
- Nie wiemy wiele o Jinchuurikich. - kontynuowała, kiedy upewniła się że Kyuoshi przetworzył informacje które do tej pory mu przekazała - Aczkolwiek jestem pewna jednej rzeczy. Jeśli zginiesz, demon się uwolni. Nie muszę ci chyba mówić jakie będą tego konsekwencje. Dlatego najważniejszą rzeczą w tym momencie jest twoje życie. - groźba śmierci to równocześnie zagrożenie dla wszystkich wokoło. Uwolnienie się demona w środku osady mogłoby nieść ze sobą opłakane konsekwencje, poza śmiercią Kyoushiego. Ciężar na jego ramionach był cały czas zwiększany. Liderka nie wyglądała na szczęśliwą z powodu swoich słów, Shinobi mógł dostrzec ślady wilgoci na jej czole.
Najwidoczniej wizja pojawienia się demona pośrodku osady Uchihów była nadzwyczaj stresującą rzeczą.
- Zgodnie z legendami Rikudō Sennin był w stanie okiełznać moc demona i za jej pomocą odbudował świat.
Jeśli są one prawdziwe także i w tym aspekcie, to możliwe że w twoim przypadku taka sytuacja może również zaistnieć.
Teoretycznie.
- subtelność zdecydowanie nie była mocną stroną kobiety, która teraz prosto z mostu mówiła Kyoushiemu o potencjalnych konsekwencjach i nie było nawet pewnym czy Kyoushi będzie w stanie z tym żyć. Zaplotła ręce i oparła się łokciami na biurku, czekając w skupieniu na odpowiedź.

Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1666
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kyoushi » 10 gru 2017, o 23:06

    Niestety, a może i stety. Raport był zbędny i obyło się bez niego – a może to i dobrze. Czerwonooki mógł skupić się na swojej osobie i zrozumieniu tego co się wydarzyło. Wszystko wskazywało na to, że ludzi z muru przedostali się tutaj wcześniej i wyręczyli białowłosego. Trafiając do grupy ekspedycyjnej nie spodziewał się również co się wydarzy i że demon trafi do niego. Że stanie się jego pojemnikiem – bo przecież nie władcą, nie zdając sobie aż do tej pory świadomości z tego, że takowy istnieje i może zostać zapieczętowany w czyimś ciele. Kobieta próbował tłumaczyć dalej, a białowłosy w tym czasie opuścił zbroję i koszulę, przecierając swoje śnieżnobiałe włosy z niedowierzania. Wielokrotnie je potarmosił, a następnie się oparł, kładąc dłonie bezwładnie na kolanach. W jego oczach była pustka.
    - Nie wiem co mogę zaakceptować. To się już stało bez mojego zdania. Najgorszym jest, że nie wiem co dalej. Co się stanie… - chłopak był bezradny, przyduszony tą energią i mocą, która mogła w każdej chwili się go pozbyć, bo przecież skąd mógł znać siłę pieczęci. Białowłosy w tym czasie wysłuchał co ma o powiedzenia kobieta, która zaczęła przytaczać legendę Rikudo Sennina, Mędrca i najpotężniejszego, twórcę chakry, który stąpał po tej ziemi. Właśnie w tej chwili, błysk i nic więcej. W jego głowie rodziła się nowa myśl.
    - Pierwszy Jinchuuriki, a ja jestem tym kolejnym… - rozmyślał, przyswajając każde słowa, jakby był na jakiejś lekcji w szkole, bądź akademii. Chłonąć wiedzę, która płynęła z ust doświadczonej liderki klanu Uchiha. Gdy zaczęła mówić o śmierci, odciął się całkiem. Co będzie go interesował świat po jego śmierci? Nie żyje dla nikogo, aktualnie tylko dla siebie, więc takie tezy mogła sobie oszczędzić. Ale nie musi się tym dzielić, więc tego nie zrobi.
    - Nie umrę. Nie teraz. Póki nie rozwikłam tego co się dzieje z demonem i tym całym… Byciem Jinchuuriki. Jednak spodziewam się, że już nie będę miał takiej swobody w działaniach jak dotychczas? – zamyślił się, zadając dość swobodne pytanie, na które znał odpowiedź, jednak wyszło jak wyszło. Mógł budować tak swoją nie tylko przewagę nad wszystkimi, strasząc demonem czy wykorzystując fakt bycia nietykalnym pojemnikiem, bombą zegarową czy puszką Pandory. Miał jednak na uwadze fakt, że miał o tym nie mówić, więc szybko pomysł odszedł w zapomnienie. Krople potu na kobiecej twarzy pięknie podkreślały jej zakłopotanie, które tak bardzo starała się ukryć. Aktualnie to zmęczony Kyu mógł się najmniej przejmować. W końcu stał się oczkiem w głowie Sogen.
    - Jeśli tylko istnieje taka możliwość… Dowiem się w jaki sposób. Teraz na to skieruję swoje priorytety rozwoju. Muszę wiedzieć jak okiełznać tę moc i wykorzystać ją. Wykorzystać by naprawić co zostało zepsute… - zarzucił, wiedząc, że kobieta będzie chciała go po czasie wykorzystać. Póki co może tylko pomóc. Później? Później będzie co ma być…
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 621
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Kraków
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 15 gru 2017, o 00:56

Ciężko patrzeć na to z punku widzenia Shirei-kana, który paradoksalnie może mieć większe problemy z tą sytuacją niż sam Kyoushi. On ma na względzie tylko swoje życie. Swój interes w trzymaniu demona w ryzach. Ona z kolei... całą resztę.
Wszystkich podwładnych którzy będą musieli z nim walczyć, wszystkich cywili którzy mogą stać się ofiarami demona. Każdy kto całkowicie przypadkowo znajdzie się w polu rażenia demona, zginie. Mieszkańcy jej prowincji. Jej Shinobi. Presja ciążąca na obydwu była wręcz przepotężna. Jeden mógł sprowadzać śmierć na innych swoją śmiercią, a druga - swoimi decyzjami. Różnicą było to, że Kyoushi mógł mieć ich w dupie. Ona nie miała takiego przywileju.
Kyoushi, co całkiem zrozumiałe w tej sytuacji, martwił się o siebie. Wszystko wydarzyło się bez jego aprobaty, został przymuszony do zostania pojemnikiem. Chodzącym zwojem, który może być niestabilny. Ba, na pewno jest! Liderka, skupiając się teraz wyłącznie na osobie Kyoushiego, mogła jedynie mu odpowiadać, starając się zapewnić mu wyjaśnienia i wsparcie w miarę możliwości.

- Zdaję sobie z tego sprawę. Niestety w sytuacji w jakiej się znaleźliście możliwe były dwie opcje. Albo demon uciekłby i mógłby zostać wykorzystany przez dzikusów do zniszczenia Muru i naszej prowincji, albo zapieczętować go.
Ty jako jedyny byłeś odpowiednią osobą.
- powiedziała. Prowadziła dialog, odpowiadała, nie pozostawiała niczego bez odpowiedzi. Nie pozwoliła bym sam sobie coś dopowiadał? Jej troska wynikać mogła jedynie z faktu życia swoich obywateli, a nie jego. Matematyka w moralności. Jedno życie a setki tysięcy. Zakładając, że faktycznie miała jego osobę głęboko gdzieś. A ona sama wydawała się bardzo autentyczna, na tyle na ile mogła sobie pozwolić.
- Niestety. Gra toczy się o zbyt dużą stawkę. Nie wątpię w twoje umiejętności, aczkolwiek zawsze znajdzie się ktoś silniejszy od ciebie. Świat jest zbyt chaotyczny i nieprzewidywalny. Wolałabym ograniczyć twoją swobodę przynajmniej do poziomu, w którym mogę zapewnić ci bezpieczeństwo. Proponuję, żeby nad twoim bezpieczeństwem czuwał wybrany przeze mnie Shinobi z klanu Uchiha. Nie wchodziłby w granice twojego życia prywatnego bądź przestrzeni osobistej, chyba że w wypadku niezbędnej interwencji. - Shirei-kan, słysząc o ograniczaniu wolności, przytaknęła. Wydawało się to nieuniknionym skutkiem ostatnich wydarzeń. Nie pozwolisz chodzącej bombie chodzić gdzie tylko chce, tylko po to by jakiś szaleniec ją odpalił w dowolnym momencie. Zamiast tego wyznaczyć należy kogoś kto owej bomby by pilnował. I miało to całkowity sens.
- Tym samym prosiłabym żebyś nie wystawiał swojej ochrony na próby i nie podejmował się zbyt ryzykownych procederów. To przede wszystkim ochrona ciebie i twojego życia. W pewnym momencie ktoś na pewno zorientuje się, co w tobie siedzi. A wtedy śmierć może okazać się najłagodniejszą rzeczą, która może ci się przytrafić. Regularne raporty z twojej strony są oczywiste, mam nadzieję. - czy można było to traktować jako groźbę? Straszenie ludźmi którzy mogą zrobić kuku jeśli się ich spotka? Zależy od punktu widzenia. Kobieta widocznie się uspokoiła, popijając z kufelka pełnego wody, małymi łykami. Sytuacja była co prawda mocno stresująca, ale wyglądało na to że wszystko się stabilizowało. Słysząc o potrzebie poświęcenia swojego rozwoju na ścieżkę opanowania demona, kobieta uśmiechnęła się skromnie.
- Poprawna reakcja. Opanowanie tej mocy to ogromne brzemię, ale z pewnością opłacalne. Informacje o ludziach twojego pokroju mogą być bardzo trudne do zdobycia, ale gdy tylko dowiem się czegoś, dam ci znać. Pozwolę sobie powtórzyć raz jeszcze. Ta rozmowa jest pomiędzy nami i tylko nami.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1666
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kyoushi » 16 gru 2017, o 14:40

    Sytuacja wydawał się patowa. Kobieta dbała o wszystko wokół co do niej należało, natomiast jej niegdyś cenny nabytek stał się niezwykle niebezpiecznym towarem, który w mgnieniu oka może przez najmniejszy przypadek zrównać wszystko czego dokonała w mgnieniu oka. Wystarczyło, że sam umrze. Jednak nie było to na rękę ani jej, ani jemu, więc szukali wspólnego konsensusu. A raczej to ona szukała. W końcu mogła po prostu pozbyć się go z wioski – żadne więzy krwi nie wiązały go z Sogen, a sam nie zdziwiłby się, gdyby Shirei-kan postanowiła to zrobić. Z drugiej strony, co jak inna prowincja przejmie taki okaz Jinchuuriki i wykorzysta go przeciwko Uchiha. Tu był problem, którego jak widać po rozmowie, chciała uniknąć. Wysłuchują co ma do powiedzenia, białowłosy milczał. Sam nie wiedział, dlaczego był tym odpowiednim. Nie chciał w to wnikać. Ta zagadka spędzała mu sen z powiek, a przecież dopiero cała zabawa się zaczynała. Nie odpowiedział, słuchał dalej, co odpowie Katsumi-sama…
    - W takim razie zostaję poniekąd więźniem Sogen, nad którym będzie bacznie stał jeden z Uchiha, który.. No właśnie? Nie zabije mnie, bo uwolni demona. Ale też nie poskromi sam demona. Będzie mnie chronił? Ale co, gdy ruszę na misję? Będzie ze mną cały ten czas? – pytał, bo był ciekaw, samemu podsumowując co tu się wydarzyło. Z jednej strony to plus, że miałby silnego kompana do pomocy, z drugiej zaś stał się jawnym więźniem Katsumi-sama i klanu Uchiha. Już nigdy nie będzie wolny?
    - W takim razie mam kolejne pytania… Skoro moja osobista ochrona ma mnie mieć bacznie na oku, co jeśli pragnę ruszyć w świat by zgłębić tę wiedzę dotyczącą Bijuu? Czy mam czekać na znak od Ciebie Katsumi-sama, gdy tylko czegoś się dowiesz? – zainteresowany wsparł się dłonią o biurko, odzyskując jakieś utracone siły i wychodząc z ciężkiego szoku. Aktualnie próbował określić co należy zrobić i czego nie powinien. Był zmieszany, ale nie wstrząśnięty. W końcu trzeba było zacisnąć zęby i zastanowić się nad swoją egzystencją i co dalej. Przecież nie może siedzieć z założonymi rękami.
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 621
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Kraków
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 18 gru 2017, o 18:18

Rozważania na temat moralności trzeba było odłożyć na bok, kiedy gra toczyła się o taką dużą stawkę. Komfort jednego przeciwko śmierci wielu. Czy warto podejmować ryzyko? Obydwoje doskonale wiedzieli jakie mogą być skutki każdej z decyzji, nie było idealnego wyjścia, pozbawionego ryzyka. Każda decyzja miała swoje zalety i wady, a w tym wszystkim rolą liderki było odpowiednia decyzja i zaakceptowanie jej skutków. Uwaga odnośnie bycia więźniem była brutalna, ale z punktu widzenia Kyuoshiego jak najbardziej poprawna. Cały czas pod kontrolą, cały czas obserwowany. Regularne raporty i sprawozdania, pozwolenia na wyjście... Niczym nadopiekuńczy ojciec który daje swojemu dziecku areszt domowy przez coś, czemu dziecko nawet nie było winne. Jednak dziecko mimo wszystko nie zabije całej wioski kiedy tylko się wydostanie z pokoju.
- Nie chciałabym żebyś tak o tym myślał. Nie zamykam cię w końcu w ciemnej celi i nie zakuwam w kajdany, trzymając przy życiu o chlebie i wodzie. Mimo wszystko wciąż jesteś jednym z nas, staram się brać pod uwagę środki które w jak najmniejszym stopniu by cię ograniczały. Jak wspominałam zagrożenia, które nie są podyktowane twoimi decyzjami, będą neutralizowane za ciebie. Z całą resztą będziesz musiał poradzić sobie sam. Nawet jeśli jesteś Jinchuuriki, to jesteś także Shinobim. Nie zapominaj o tym. - odpowiedziała, a zaproponowane przez nią rozwiązanie stopniowo wydawało się być coraz to bardziej dopracowane i szczegółowe. Spotkanie przypadkowego mordercy który zaczai się na Kyoushiego? Niemożliwe. Pomoc podczas samodzielnie podjętego zlecenia? Niemożliwe. Pewność z jaką Shirei-kan wypowiedziała swoje stanowisko dawało już wrażenie, że w tej decyzji będzie trwać i się jej trzymać. Można powiedzieć, że wróciła do swojego "standardowego" trybu pracy i pełnienia obowiązków.
- Nie będziemy cię ograniczać w tej kwestii. Poszukuj odpowiedzi na własną rękę, nie polegaj w tym na nas. To że będziemy szukać, nie znaczy że ty nie masz obowiązku robienia tego samego.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1666
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kyoushi » 22 gru 2017, o 16:30

    Dla jednej i drugiej strony stawka byłą maksymalnie wysoka. Dla jednego to życie jednej persony, dla drugiej strony zaś życia wielu cywili i zdolnych shinobi, które mogły zostać pozbawione przez jeden błąd. Demon w rękach nieodpowiedniego gracza, a także kogoś lekkomyślnego, ryzykującego na każdym kroku mógł skończyć się tragicznie. Tego chciała uniknąć piękna Shirei-kan. Natomiast młodzieniec, nie zamierzał być kimś, przy kim non stop będzie jakiś obcy ojciec, sprawdzający czy wystarczająco dobrze robi… Wszystko. Pomijając już tę kwestię przeszli dalej. Czerwonooki wrzucił na wyższy bieg, zdecydowanie zgłaszając niezadowolenie bycia obserwowanym przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Regularne raporty – akurat tutaj nic się nie zmienia, do tego był przyzwyczajony, jednak ta obserwacja to coś nowego. Wysłuchawszy, delikatnie się uśmiechnął.
    - Doskonale rozumiem o co się martwisz Katsumi-sama. Pośród was jestem bezpieczny, bo mogę być łatwym celem dla choćby Senju, którzy mordując jednego, umożliwią wymordowanie połowy osady. – zatrzymał się i spojrzał na nią, mówiąc swoje - Masz rację i chcę by tak pozostało. Rola shinobi podoba mi się najbardziej, stąd chcę nadal być lojalny, jednak nie zawsze prześladowany. Teraz prosiłbym by jak najmniej Uchiha wiedziało o mojej sprawie… - dopowiedział i zaczekał co powie kobieta. W końcu wstał z miejsca, by skomentować jej ostatnie słowa.
    - Cieszę się, bo zaczynam od zaraz… Jak tylko odpocznę. Tak z tydzień… - powiedział, kłaniając się nisko, nie wiedząc czy w końcu może już iść, czy Katsumi ma coś do powiedzenia w tej kwestii.. Opuścił po chwili milczenia pomieszczenie, udając się do siebie...

    z/t
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 621
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Kraków
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Shinji » 7 sty 2018, o 13:34

Po skończonym treningu młody Uchiha wiedział co należy uczynić, w sumie... powinien był uczynić to już dawno temu. Olewał liderkę nie biorąc jej roli chyba poważnie, mimo że w rzeczywistości wiedział, że było inaczej. Ot był wolną duszą, niczym jakiś grajek podróżujący po świecie i układający ballady na cześć bohaterów... z tym, że to on był bohaterem i nie układał ballad. Sam stanowił dla nich natchnienie, a bynajmniej chciał zapisać się wielkimi literami na kartach historii. Nie liczyło się przy tym czy byłeś dobry, czy zły. To co było ważne to twoje dokonania. Kluczowym elementem było zostanie zwycięzcą bo to właśnie oni piszą historię, nikt nie słyszy głosów przegranych. Nie! To zwycięzcy opowiadają całą historię w której idealizują swoją postać przez kobiety marzą o ich spotkaniu, dzieci chcą być takie jak oni, a dorośli mężczyźni często żyją swoimi młodzieńczymi marzeniami podążając ścieżką nieosiągalnego na plebejskiej garstki. Wszystkich ich łączy jednak jedna wspólna cechą, którą jest szacunek do osoby, której poniekąd stali się wyznawcami przez krążące legendy. Tak... marzył mu się kult jednostki, ta siła którą mógł emanować. Nie był typem osoby idącej na kompromisy, liczył się jedynie jego interes dla którego bez żadnej opieszałości w działaniach był w stanie zabić - żadnego zbędnego myślenia, szybki ruch kataną i przeciwności same usuwały mu się z drogi. Można by spytać jak można tak łatwo pozbawić życia inną osobę? I nie mówimy tutaj o samym procesie zabijania, a kwestiach moralnych. Shinji pozbawił życia tak dużą rzeszę osób, że przestawało dla niego stanowić to już coś specjalnego. Nie posiadał żadnych wyrzutów sumienia z tego powodu bo nic dla niego nie znaczyły, te cięższe próby "od losu" owszem odbijały się na nim, ale zdołał sobie z tym jakoś poradzić. To co chciał zrobić stanowiło zupełnie nowe doznanie. Nie chodziło o drogę po trupach, a śledzenie przynajmniej przez jakiś okres czasu jaką ścieżkę wybierze ktoś inny. Należało w końcu stale weryfikować pogląd na świat. Może dostrzeże coś czego wcześniej nie dostrzegał? Kto wie! Shijima w końcu pod względem doświadczeń życiowych był chyba nawet podobny do niego. Jedyną różnice stanowił ten brak skażenia ciągłym zabijaniem i to był element, który go najbardziej ciekawił. Czy obierze tą samą drogę co on? Czy może zdecyduje się na coś innego? Jeszcze ciekawszą opcją byłoby spróbowanie pokierowania jego losami wskazując swoją ścieżkę jako tą właściwą, w końcu bądźmy szczery. Za takową Shinji właśnie ją uważał. Wróćmy jednak do celu jego podróży w to miejsce. Miał zamiar dostarczyć list, który miał zostać przekazany liderce. Podszedł do jednego ze strażników witając się grzecznie - Witam. Chciałbym poprosić o przysługę. Miałem się spotkać z liderką, ale pewnie komplikacje sprawiły, że muszę wyruszyć niemal natychmiast w jedno miejsce. Wszystko opisałem w liście, który chciałbym żeby trafił na jej czcigodne ręce. - przekazał świstek papieru do rąk strażnika. Był on zapakowany w kopertę, bardziej na modłę zachodu zapieczętowaną kawałkiem wosku tak by było widać kiedy ktoś to otworzy. - Moje imię Shinji Uchiha. Kiedyś już u niej gościłem no i możecie mnie kojarzyć z wojny jako jednego z dowódców. Wieści szybko się roznoszą. A teraz bywajcie i z góry dzięki jeśli Katsumi tego nie dostanie może mnie czekać ostry opierdol za niezjawienie się u niej na audiencji.

Treść wiadomości:
Czcigodna Katsumi-kakka, piszę do ciebie gdyż nie mogę się u ciebie zjawić na audiencji jak powinienem był uczynić zaraz po wojnie. Napiszę najpierw jaki jest tego powód. Jestem osobą niezwykle ciekawską i poznałem pewną osobę, która mnie zaciekawiła na tyle, że postanowiłem za nią ruszyć. Wciąż nie zdefiniowałem w swoim życiu pewnych rzeczy, jedyne czego jestem pewien to to, że chcę poświęcić swoje życie dla rodu co uświadomiłem sobie podczas naszej pierwszej rozmowy jak i obrony muru. Nie wiem jednak czy ścieżka shinobi, którą podążam jest tą właściwą i chciałbym zweryfikować to obserwując poczynania innej osoby. Mój krótki wywiad zakończył się uzyskaniem informacji, że osoba o imieniu Shijima pochodzi z klanu Ranmaru bo to własnie o niej mówię i udała się na wyspy. Postanowiłem, że także się tam udam i oprócz załatwiania swoich spraw spróbuję dowiedzieć się tego i owego o wydarzeniach w tamtym obszarze i wraz ze swoim powrotem rozszerzę raport o informacje z tamtych regionów. Mam nadzieję, że wybaczysz mi samowolkę, ale tak już jestem. Wolna dusza, która wieje tam gdzie umysł ją zaprowadzi. To mój sposób na rozwój jako shinobi co wydaje mi się pokazałem pod murem pokonując wielkiego węża. Tyle jednak o moich zamiar. By zaspokoić twoją ciekawość. Załączam także raport z przebiegu obrony wraz z moimi przemyśleniami na temat tego wszystkiego. Jeśli cię to w jakiś sposób urazi przepraszam, ale chcę być szczery. Wojsko zostało wyprowadzone bezpośrednio przed niego co w moim odczuciu stanowiło istotny błąd taktyczny, gdyż nie wykorzystywaliśmy przewagi jaką mógł nam zapewnić. Nie posiadaliśmy także żadnej wydzielonej grupy, która mogłaby posłużyć za rezerwy bądź siły flankujące. No może poza paroma niezwykle silnymi shinobi, ale o tym będzie dalej. Cała bitwa rozpoczęła się od wysłania na nas tysięcy ożywionych stworów z atramentu, które skutecznie przerzedziły szeregi. Posiadali także węże, które potrafiły podróżować pod ziemią, także twory wykonane z atramentu. Zapomniałem wspomnieć ich dowództwo znajdowało się na ogromnym summonie, wężu wielkości muru. Po przerzedzeniu naszych szeregów ruszyło prawdziwe natarcie w postaci mięsa armatniego w postaci ludzi. Było ciężko, naprawdę ciężko ale otrzymaliśmy w porę wsparcie w postaci samurajów. Zaskakujące, że zaledwie 4 potrafiła podnieść morale swoją nieugięta odwagą. Nie było jednak tak miło bo wybitne jednostki z obozu nieprzyjaciela skutecznie uprzykrzały nam życie. Przykładowo osiłek, który rzucił kamień przygniatając sporą ilość żołnierzy w moim oddziale. Tutaj możliwe, że popełniłem błąd nie używając chakry by go zniszczyć choć to nie do końca tak. Rozwalenie go mogłoby skończyć się jeszcze gorzej tworząc deszcz kamieni. To już do twojej oceny. Następnie mężczyzna skierował się w kierunku medyków i stanąłem przed ciężkim wyborem. Mogłem albo go powstrzymać albo utrzymać szyki. Zdecydowałem się na bardzo ryzykowny manewr w postaci zabrania 3 samurajów z linii frontu by powstrzymać mężczyznę przed odcięciem nas od pomocy medycznej. Kierowała mną jeszcze jedna przesłanka. Chciałem wymusić ruch węża wystawiając dowództwo nieprzyjaciela na bezpośrednie zagrożenie i w ten sposób skrócić długość bitwy. Podczas tego manewru rozpoczęły się bombardowania z powietrza, które zostały stopniowo powstrzymane przez wydanie polecenia skierowania ostatnich rezerw chakry i ekwipunku na spadające notki wybuchowe. Szybko okazało się, że szyki nie dadzą rady. Odesłałem dwóch samurajów na pozycje, a ostatniego do obozu medycznego samemu także powracając do walki, gdzie wyeliminowałem kolejnego dowódcę wojsk przeciwnych posługującego się elementem wybuchu. W końcu dotarliśmy do ostatniej fazy bitwy, którą stanowiło natarcie węża. Możliwe, że samemu mógłbym mieć z nim problem szczęśliwie otrzymałem bardzo uzdolnionego Akimichi i użytkowniczkę Dotonu pod swoje dowództwo. Po kilku manewrach taktycznych udało się unieruchomić bestię i zaatakować ją bezpośrednio do pyska bardzo silnym Katonem eliminując zagrożenie i kończąc tą rzeź. Dodam od siebie na końcu, że w mojej opinii dowództwo całkowicie się nie popisało nie robiąc absolutnie nic. Wysłało wojska na rzeź i widząc, że wszystko się sypie przekazało dowodzenie grupami mi i Kenshi'emu, jakiemuś gościowi, ktorego zbytnio nie zdam. Nie posiadało odpowiedzi na zaistniałe zagrożenie, nie stosowało żadnych taktyk. Nic. Zupełna żenada tak niepodobna do tego co powinien sobą reprezentować klan Uchiha osławiony przez swój militaryzm.

Pozdrawiam, Shinji Uchiha


*Kakka (jap. 閣下) oznacza "Jego/Jej Ekscelencja" i jest używany w stosunku do ambasadorów i mężów stanu.

Przekazanie wiadomości skończyło się pomachaniem strażnikom ręką dokładając słowa - Jeszcze raz dzięki wielkie - i udaniem się do domu w celu zmiany ubrań by niemal od razu ruszyć na szlak transportowy, który miał go ponieść na wyspy gdzie nawet nie spodziewał się koronacji cesarza i turnieju...


[z/t]
Shinji
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 1 gość