Port

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Port

Postprzez Senju Toshio » 4 sty 2018, o 18:34

Kłopotliwa łaźnia (C)
[23/30]

Misja dla Yasuo.

Skradanie się pośród mrocznych uliczek wzbudziłoby grozę w niejednym wojowniku. Na szczęście Yasuo nie miał z tym większego problemu. Co ma się stać, zostanie spełnione. Pozostaje jeszcze niewielka cząstka - wybór - jaką możemy manipulować. Zmysły szermierza wyłapywały drobne szczegóły z otoczenia. Niczym więcej nie umiał lub nie było potrzeby się posiłkować. Jeśli zaś w grę wchodziły sztuczki ninja, wtedy każda zdolność mogła okazać się zbawienna.
Chłopak wpadł, można powiedzieć, w pewnego rodzaju tarapaty. Poświata dnia pozwalała mu na odpowiednie widzenie dookoła. To wnętrze tych budynków było jakieś dziwne. Kreatury, które w nich widniały zaczęły powoli majaczyć i wydawać z siebie jęki. Godne sennych mar, które pojawiały się w uśpionym umyśle. Nic w zasadzie nie nadchodziło. Yasuo był gotowy na reakcję obronną. Bardziej męczyło go same odbieranie bodźców do mózgu niż fizyczne dzierżenie sporej broni. Część z cienistych postaci uciekła z przerażającą precyzją. Krok za krokiem szermierz czuł, jak jego nogi robią się watowate. Ręce traciły uścisk, a w głowie kręciło się, jak od jakichś oparów. Znowu usłyszał trzask rozbijanego o podłogę szkła, a potem śmiech skierowany ewidentnie w jego stronę. Szydercza kakofonia jeszcze bardziej otępiała zmysły. Należało się wziąć w garść, skupić, bo w przeciwnym wypadku nawet Samuraj mógł zostać porwany w wir szaleństwa.
Od tego czy Yasuo zależało na pozbyciu się niechcianych skutków wkroczenia na tereny gangu mogło zależeć jego życie. W końcu ktoś wykorzysta sytuację i uczyni mu śmiertelny cios. Takim kimś mógł być zeskakujący z dachu przeciwnik. Poprzedzały go, jak każdego człowieka, kroki stąpania po blaszanym okryciu. Mógł wydawać się wrogo nastawiony, ale nie posiadał żadnej widocznej broni. Był jednak świadomy obecności Yasuo. Stał w bezpiecznej odległości zważywszy na pozycję, jaką przybrał szermierz.
- Wszystko gra...? Opuść broń... żebym mógł... do ciebie podejść. - wypowiedział dźwięcznym głosem Sasumi. Twarz miał zakrytą, a dookoła unosiła się mgła. Czy miał jakiś wybór? Stanie się bezbronnym, to jak podpisanie na siebie wyroku. Niestety ciężko było mówić o kontroli nad sytuacją, kiedy coś wpływało na otoczenie tak odrażającymi efektami.
Senju Toshio
 

Re: Port

Postprzez Yasuo » 6 sty 2018, o 01:05

Można powiedzieć, że wpadłem w niezłe tarapaty. Co prawda moja wiedza dotycząca shinobi nie pozwalała mi rozpoznać tej iluzji, ale wiedziałem, że coś złego się ze mną dzieje. Zupełnie tak jakby moja prawa półkula mózgu mówiła, żeby nie wierzyć własnym oczom, ale ta lewa wręcz przeciwnie - to wszystko jest prawdziwe! I jakoś tak się złożyło, że raczej posłuchałem tej lewej. Niektóre cienie zaczęły uciekać co trochę mnie zdziwiło. Dlaczego uciekały? To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że są to jakieś rzeczywiste maszkary ukryte w cieniu, a część z nich po prostu nie chce dać się zabić i dlatego ucieka. Ścisnąłem mocniej swój miecz i już miałem zamiar wykonać dziką szarżę w ich kierunku, ale coś mnie powstrzymało.
Śmiech, a następnie głos Sasumiego, który przemawiał do mnie z dachu jakiegoś budynku. To było bardzo dziwne, ale w pewnym sensie pomyślałem, że po prostu ten koleś zawsze pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie. Tak jakby mnie śledził i próbował upolować. Pomału przestawałem mu ufać, bo jak zaufać komuś kogo się dopiero co poznało, kto mówi o opuszczeniu broni w takiej sytuacji? Czyżby chciał mnie zabić za to co powiedziałem o Uchiha? Czy to było coś w rodzaju oszustwa? Tego nie mogłem w stu procentach stwierdzić, jednak wiedziałem, że odłożenie broni jest błędem. Nie chciałem mówić jednak tego wprost.
- Odejdź! Sam się ich pozbędę!

Pojawienie się Sasumiego... Chęć zrobienia mu na przekór. Brak pełnego zaufania. To były te trzy motory, które zmusiły moje nogi do szaleńczego wręcz biegu w stronę cienistych kreatur. Gdy dobiegłem do pierwszej wykonałem zamach i spróbowałem przeciąć ją w pół. Z pewnością (tak przynajmniej mi się wydaje) nic się nie stało i miecz po prostu przeszedł przez to coś... Spróbowałem raz jeszcze i efekt odniosłem podobny. Jeszcze raz... I jeszcze raz... Próbowałem za wszelką cenę pociąć ten cień. Jednak ciągle miałem oczy i uszy dookoła głowy. Nie chciałem dać się zaskoczyć czemuś materialnemu...
Jeśli nic w międzyczasie się nie stało, to po którymś z kolei nieudanym ataku dałem sobie spokój. Co prawda nie potrafiłem rozgryźć natury tego zjawiska - coś takiego jak genjutsu nie było mi znane - ale stwierdziłem, że skoro ja nie mogę ich dotknąć, to oni też nie mogą dotknąć mnie. Wbiegłem więc do pobliskiego budynku i... zrobiłem to co radził Sasumi. Schowałem swój miecz. Jednak... wyciągnąłem dwa kunaie i schowałem je za plecami (tzn. ręce trzymające kunaie dałem za plecy). Nie chciałem być bezbronny. Zwłaszcza, że nie do końca ufałem Sasumiemu. Skoro byliśmy sojusznikami, to dlaczego obawiał się mojego miecza? Nie chciałem też, by Sasumi widział jak dobywam Kunai. Nie zamierzałem go atakować. Chciałem go po prostu sprawdzić. Jest sojusznikiem czy wrogiem? Wyszedłem z budynku i krzyknąłem:
- Co to kurwa jest?! Co to ma znaczyć do cholery?!
Wokół pewnie ciągle te cienie sobie biegały... Ale trudno...


Użyte Techniki:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Statystyki:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 903
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- 2 Bokkeny (znajdujące się w pochwach po prawej stronie pasa)
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Port

Postprzez Senju Toshio » 6 sty 2018, o 16:00

Kłopotliwa łaźnia (C)
[25/30]

Misja dla Yasuo.

Sytuacja robiła się dla naszego Samuraja nieciekawa. Zjawisko zaogniło się i coraz bardziej pochłaniało zmysły. Część świadomości mogła z tym walczyć, jednak trudno było odnaleźć się w rzeczywistości. Nadal stał twardo na ziemi i był poddawany umysłowym atakom. Uzbrojony w ogromne ostrze był tak samo niebezpieczny, jak każdy bandyta. Pojawienie się Sasumiego nie było przypadkowe. Wyczuł użytkowników genjutsu, właśnie w tym się specjalizował. Na swoje nieszczęście praktykujący podstawową manipulację iluzjami byli nieświadomi jego obecności. Niestety Uchiha nie podjął żadnej akcji, która wyswobodziła by go z obecnego stanu. Być może udałoby mu się osiągnąć to siłą, ale sytuacja nie była aż tak podbramkowa. Nie do końca było też wiadome, dlaczego tego typu pułapkę na takim obszarze.
Yasuo machnął na pomoc, której nie mógł być do końca świadom. Nic dotąd nie zachwiało jego umysłem w ten sposób. Chciał przezwyciężyć trudności o własnych siłach. Chłopak mógł jeszcze zobaczyć, jak w stronę niewyraźnej sylwetki Uchihy leci kilka obiektów w kształcie ptaków. Jego reakcją był odskok i ponowne wskoczenie na dach budynku. Nadlatujące ptactwo wbiło się, jak pociski w pobliski teren, lecz Yasuo był już z dala od tego. Zamierzał zamachnąć się na cienistych przeciwników. Świadomość dobrze mu podpowiedziała i już po pierwszym zatopieniu się w mrocznej strukturze było wiadome, że ich ciała są niewrażliwe. Rozpływały się albo uciekały przed szermierzem. Drugim desperackim krokiem okazało się ukrycie. Choćby na moment. We wnętrzu budynku panowała czerń i wejście do niej było prawie tak samo ryzykowne, jak pozostanie na łasce cienistych tworów. Chłopak zamienił swoją broń na dwa kunai, lecz nie pokazywał ich na widoku. Chwila w ciemnym pomieszczeniu nie zmieniła jego sytuacji na gorsze. Za to po spojrzeniu na teren oddziaływania genjutsu zauważalnym szczegółem okazała się walka Sasumiego z wrogimi jednostkami. Obraz Yasuo pozwalał mu na stwierdzenie, że tamte stwory jednak są w stanie zagrozić życiu. Sytuacja była o tyle napięta, że nikt nie zwrócił uwagi, jeszcze, na Yasuo. To pozwoliło mu na rozeznanie się. Przeciwników, którzy atakowali Kapitana było sześciu, w tym dwóch rzucających pociskami z daleka. Akrobatyczne umiejętności shinobi pozwalały mu na udane manewry pośród takiego zgiełku. Co najbardziej komiczne dystansowi oponenci nie przejmowali się swoimi i przez swoją nieudolność trafiali swoich, czym im przeszkadzali. Niestety żadne słowa i odgłosy nie przebiły się przez warstwę iluzji, która męczyła samuraja od jakiegoś czasu.


Info MG: Akurat mnie się podoba. Trafiłeś w moje gusta i ciekawie to opisałeś z tą próbą pokonania cienistych postaci. Zawsze to coś na plus, zamiast samego “dalej nie wiem co się dzieje, więc coś robię i czekam na wieści”. Można twoją akcję porównać do tego, jak Naruto został złapany w gen Itachiegi i latał dookoła z rasenganem xd

PS. Musimy dzisiaj to skończyć, 3 kolejki.
Senju Toshio
 

Re: Port

Postprzez Yasuo » 6 sty 2018, o 21:54

Oczywiście to co wyprawiałem, to nie było nic godnego wiekuistej chwały. Po prostu poddałem się iluzji. Machałem mieczem na oślep i nawet parę razy trafiłem, ale nic to nie dało. Ukryłem się więc i wymieniłem broń. Następnie wybiegłem na zewnątrz i krzyknąłem do Sasumiego. Ten jednak był już zajęty walką z iluzją i przeciwnikami. Nie miał czasu nawet mi odpowiedzieć, a przynajmniej tak mi się wydawało. Może nie chciał tego robić? No nic! To jednak trochę zmieniło obraz tego jak postrzegałem tego człowieka. Ponownie zdobył moje zaufanie. Postanowiłem mu jakoś pomóc.
Oczywiście nie potrafiłem korzystać z jakichkolwiek podstawowych technik ninjutsu, dlatego nawet nie umiałem wbiec po ścianie budynku na jego dach. Musiałem więc znaleźć inne wyjście z tej sytuacji. Korzystając z sytuacji, że nikt nie zwracał na mnie uwagi, postanowiłem jakoś jednak wejść na dach. Schowałem kunaie z powrotem do kabury, bowiem nie chciałem ich marnować i rzucać w ciemność, próbując trafić jakiegoś przeciwnika. Szukałem za to jakiejś drabiny. Ewentualnie jakiegoś kosza na śmieci czy innego przedmiotu, po którym mógłbym się wspiąć. A jeśli to mi się udało, to pozostawało tylko zbliżyć się do wrogów i zacząć siać pogrom.
Szedłem powoli i ostrożnie, jeśli dach był spadzisty. Nie chciałem spaść na ziemię. Jeśli natomiast był płaski, to pozwoliłem sobie na trochę szybsze poruszanie się. Dobyłem dodatkowo swojego miecza-tasaka i próbowałem zakraść się cicho na plecy tych, którzy miotali pociskami. Oczywiście zachowywałem szczególną ostrożność i starałem się wykonywać unik przed każdym atakiem. Nawet przed atakiem iluzji, które nie wiedziałem, że są iluzjami.
Jak już dotarłem do pierwszego celu, to wziąłem tylko zamach i wykonałem jedno płynne cięcie poziome na wysokości głowy nieszczęśnika. Jeśli wszystko poszło po mojej myśli i głowa tego skurwiela rozdzieliła się z szyją i spadła na dach lub ziemię, to po prostu zacząłem zbliżać się do tego drugiego, chcąc także i jego wyeliminować. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy...

Użyte Techniki:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Statystyki:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 903
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- 2 Bokkeny (znajdujące się w pochwach po prawej stronie pasa)
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Port

Postprzez Senju Toshio » 7 sty 2018, o 16:23

Kłopotliwa Łaźnia (C)
[27/30]

Misja dla Yasuo.

To, co dla jednych było atrapą dla innych mogło okazać się zgubną pułapką. Samurajowie potrafili używać energii duchowej, lecz w znacznie gorszym zakresie niż shinobi. Nic zatem dziwnego, że jednemu czy dwóm szermierzom iluzje sprawiały problemy. Mimo to świat, który znali nadal przed nimi stał, tylko w zmienionej postaci. Zwodniczy obraz pokazywał walkę cieni z Sasumim. Dało to podstawy Yasuo do pewnej refleksji. Nieprawdziwość tego, co widzi już go nie interesowały? Uchiha stał się większym zagrożeniem, a wydawałoby się, że jest z nimi w spółce z racji zlewających się w całość omamów.
Chłopak mógł odetchnąć na nowo, żeby wziąć się do działania. Jego pierwszym problemem do rozwiązania było odnalezienie sposobu na dostanie się na dach budynku. Wystarczyło dobrze poszukać, a znalazło się podwyższenie przy sąsiednim budynku. Akurat do podciągnięcia. Te zrujnowane budynki posiadały płaskie zadaszenie, więc chodzenie po nich było równie łatwe, co po ziemi. Na Yasuo czekała jeszcze kolejna próba w postaci przeskoczenia za plecy przeciwnika. Z jego zamiarem i walecznością wszystko składało się w idealny plan. Ponownie w ruch poszedł ogromny tasak, którym władał. Niczego nieświadomi zbóje byli na z góry straconej pozycji. Zaczęło się od cięcia w poziomie na wysokości szyi. Głowa bez trudu odłączyła się od ciała. Jego kompan przez moment niczego nie zauważył, aby odwrócić się z przerażeniem. Głowa chłopaka zaczynała przyzwyczajać się do zmienionej rzeczywistości i coraz mniej odczuwał skutki. Nadal zdeformowany oponent nie miał wystarczająco dobrej reakcji, za to Yasuo był sprawny w swych działaniach i pozbył się go w szybkim tempie.
Pozostali walczący, skacząc z jednego krańca na drugi również zorientowali się w sytuacji, do jakiej doprowadził Yasuo. Na chwilę, bo Sasumi wykorzystał chwilę i pozbawił dwóch z nich życia. Nadal miał przy sobie kolejną parę wyszkolonych drabów. Odskoczył od nich i zbliżył się do Samuraja. Na tyle, aby rozpocząć z nim rozmowę, ale nadal utrzymując katane w dłoniach.
- Czy teraz mogę ci zaufać? Gdzieś w okolicy ukrywają się dwaj osobnicy, którzy podtrzymują iluzję, którą cię omamili. - powiedział mimochodem Sasumi. Być może chciał wtajemniczyć w sytuację, w jakiej się znalazł. Na pewno była to wskazówka na dalsze zmagania. Yasuo miał wybór. Mógł zostać i walczyć z Sasumim dwa na dwa albo wyeliminować problemy swojego rozdwojenia rzeczywistości. Tak czy inaczej każde z tych posunięć gwarantowało rozbicie gangu. Pozostanie wtedy konfrontacja z głównym bossem, który dotąd nie pokazał się na polu walki.
Senju Toshio
 

Re: Port

Postprzez Yasuo » 7 sty 2018, o 21:56

Można powiedzieć, że po mimo iluzji, wszystko mi się udało. Zabiłem kolejnych dwóch przeciwników praktycznie bez najmniejszych trudności. Wykorzystałem sytuację, że byli zajęci walką z Sasumim. Nie było to może chlubne dla samuraja tak atakować zza pleców, ale przecież liczyło się zwycięstwo, prawda? No i w końcu sam Uchiha do mnie doskoczył i powiedział co tak na prawdę mi dolega.
- Iluzja, powiadasz? - zapytałem zdziwiony. Może i kiedyś o tym słyszałem, ale po prostu zapomniałem. A teraz miałem okazję, by poznać działanie iluzji na własnej skórze. Zaprawdę... shinobi mieli niezwykłe umiejętności i dorównanie im za pomocą zwykłego miecza było bardzo trudne. Trudne, ale wykonalne! A przynajmniej tak mi się wydawało. No i w sumie oczekiwałem jakiegoś potwierdzenia, że to rzeczywiście iluzja. Na dobrą sprawę... wystarczyłoby jakbym drugi raz usłyszał tą wypowiedź sprzed kilku chwil. Naprawdę. Sasumiemu jednak mogłem zaufać. Trochę źle się z tym czułem, że podejrzewałem go o przynależność do wrogiego gangu. Ale byłem pod wpływem iluzji. Może to przez to?

Przeciwnicy jednak zaatakowali. Ja ruszyłem im na przeciw, a mój miecz zapłonął chakrą. Postanowiłem olać iluzję. W końcu iluzja to było coś co nie istnieje, więc może nic mi się nie stanie? Poza tym mam za plecami Sasumiego. Na pewno jakoś to będzie! Wyskoczyłem (o ile była taka możliwość, bo jeśli miałbym spaść na dół, to zwyczajnie nie wykonywałem swojego wyskoku i postanowiłem improwizować) w górę z zamiarem wykonania pewnej techniki. Zamierzałem przelecieć nad jednym przeciwnikiem (ewentualnie nad przeciwnikami) i zamarkowałem uderzenie w tego, który stał za nim (jeśli stali obok siebie, to zamarkowałem uderzenie w powietrze). W rzeczywistości jednak moje ostrze poleciało w drugim kierunku i cięło po plecach jednego z wrogów. Następnie doskoczyłem do drugiego (lub wykonałem obrót na pięcie, jeśli wróg był za mną) i ciąłem go prostym uderzeniem na wysokości brzucha. Miecz pokryty chakrą powinien bez problemu go przeciąć, nawet jakby ten próbował uderzenie zablokować. A jeśli by odskoczył? Zamierzałem wykonać wymach mieczem i wypuścić ze swojego ostrza smugę energii, która pędząc na wroga, miała go pociachać...
A wiecie co byłoby najgłupszą rzeczą na świecie? Zapominanie o własnym bezpieczeństwie. Gdyby więc coś takiego się zdarzyło, że nie mógłbym wykonać swojego planu, to oczywiście zmieniam plan. Wykonuję unik... Albo blok... Cokolwiek, by jakoś oddalić widmo własnej śmierci i przejść do kontrataku. Liczyłem też na wsparcie Kapitana Uchihy. Ale zapytacie... dlaczego podjąłem taką decyzję? Ponieważ chciałem zmaksymalizować szansę na zwycięstwo. Byliśmy od nich co prawda silniejsi, ale walka 1 przeciwko dwójce była trudniejsza niż dwa na dwa. Po pokonaniu tych przeciwników miałem zamiar udać się z Sasumim, by zapolować na resztę...

Użyte Techniki:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Statystyki:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 903
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- 2 Bokkeny (znajdujące się w pochwach po prawej stronie pasa)
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Port

Postprzez Senju Toshio » 8 sty 2018, o 10:26

Kłopotliwa łaźnia (C)
[29/30]

Misja dla Yasuo.

Uczucie senności i nienaturalny widok prawie ustąpiły samurajskiemu uporowi. W tym stanie Yasuo mógł być podatny na większą ilość ataków, lecz sami użytkownicy iluzji nie byli do końca świadomi, jak ma działać ich technika. Typowe działanie żółtodziobów, którzy pod presją zmuszeni byli do zajęcia się większym zagrożeniem, jakie stanowił shinobi Uchiha. Jego rozpoznawalność nie mogła dziwić, a emblematy z trójkolorowym wachlarzem ukazywały respekt. Tym bardziej wśród złodziejskiego półświatka. Nic nie okazało się tak naprawdę zdradzieckie, a raczej pouczające. W chwili, gdy szermierz zamierzał wyjść pierwszy z inicjatywą, Sasumi opuścił broń ku ziemi i klepnął chłopaka w bark. Oddziałało to na jego umysł, jak gdyby Uchiha wejrzał właśnie w głąb jego duszy. Efektem było rozpłynięcie się ponurej iluzji i pojawienie się na nowo dobrze znanego z widoku świata. Pomarańczowa łuna widniała na niebie, a przed chłopakiem rozciągał się port. Nadal stali na płaskim dachu, na środku którego czaiło się dwóch przeciwników. Sama aktywacja energii, która spowiła broń Yasuo mogła zniechęcić oponentów do dalszych zmagań. Czuli się jednak pewni, dopóki samuraj nie wystartował. Z nowym powiewem świeżości w umyśle rozpędził się i odbił od podłoża. Prędkość wystarczająco zmyliła wroga. Przeleciał pomiędzy nimi i ciął jednego, co zakończyło jego uczestnictwo w pojedynku. Dalej każde posunięcie zgrało się w czasie. I chociaż reakcja drugiego zbira była dobra, unikając zamachu Samuraja, to przebiła go katana Sasumiego. Shinobi wykorzystał sytuację i z uśmiechem zadowolenia wykończył przeciwnika tak ładnie wystawionego mu na tacy. Wyciągnąwszy miecz z trupa strząsnął z ostrza krew i kiwnął z zadowoleniem głową ku Yasuo. Można było się domyślać, że nie miał styczności ze zbyt wielką ilością szermierzy Yinzin. Ich wprawa w fechtunku miała swoją świetność ponad zdolności ninja. Nie był to jednak koniec, który wieńczył ich współpracę. Coś nadchodziło. Odczuli to poprzez drżenie podłoża. Dach nie miał się rozpaść, ale gdyby ktoś w niego uderzył od spodu, wtedy z pewnością naruszyłby stabilność. Ktoś zawył, niczym bestia wypuszczona z klatki. Mimo wszystko był to człowiek, chociaż jego pojawienie się i ujrzenie wyglądu poddawało ocenę w wątpliwość.
- Jak śmialiście, wy... wy małe robactwa. - wysapał w napakowanej mięśniami formie herszt bandy. Wyszedł na środek uliczki, a w ręku trzymał broń przypominającą claymore. Uchiha Sasumi spojrzał po Yasuo, a minę miał wręcz gotową do wyegzekwowania sprawiedliwości. Dla niego równie wielkim zaskoczeniem było ujrzenie dziwnego przeobrażenia. Wszak taki kolos mógł być nieprzyjemny. Nigdy jednak nie powinno stawiać się na brutalną siłę i każdy szermierz dobrze o tym wiedział. Oboje mogli go pokonać.
- Bez problemu go pokonamy, ale będziesz musiał zwrócić na siebie jego uwagę. Dać mi czas na zadanie mu ciosku. Chyba, że chcemy marnować czas na tego berserka. - zaproponował, co mogło utwierdzić Yasuo w przekonaniu, że był pełen uznania z jego stylu walki. W każdym razie Samuraj ponownie miał ruszyć pierwszy i przeciwstawić się mocarnemu typowi. Po zbliżeniu do takiego osobnika można było oczekiwać ciosu wymierzonego by zgnieść. Od góry lub na skos. Byle wyprowadzić silne cięcie, od którego nie byłoby ratunku. Od takiego ataku broń jest w stanie naruszyć podłoże, a nawet wbić się w nie. Byłaby to dobra sytuacja, ale Yasuo musiał jeszcze do niej doprowadzić i nie dać się trafić. Równie dobrze mógł jeszcze jakimś sposobem zniszczyć claymore przeciwnika, aby ułatwić jego pokonanie.

Sasumi zamierzał odczekać moment, w tym czasie zebrać odpowiednią ilość chakry. Nie było wiadome, co za sztuczkę przygotuje, która gwarantuje powalenie wroga. Następnie ruszył za Yasuo w takt jego kroków. Jego oczy wielce mu w tym pomogły, kiedy odziedziczyło się tak sławne miano, jakim było nazwisko Uchiha. Samuraj nadal miał swoje Kenryuto. Nie mógł zawieść, bo inaczej przygotowanie jego kompana pójdzie na marne. W ostatnim momencie, jakże epickiego starcia pośród zaniedbanej części budynków dało się zauważyć błysk w uliczce. Żadnych gapiów, tylko troje walczących. Yasuo miał tą przyjemność obserwować, jak Uchiha wyprowadza cios. Usunął mu się z drogi, aby ujrzeć rozżarzoną do czerwoności klingę katany. Skumulowana w niej płomienna energia przeszyła ciało bandyty, odcinając mu obie lewe kończyny. Wyraźnie posiadał tendencję do popisywania się, co zaprzeczało jego wcześniejszej powściągliwości.
- Dobrze walczyłeś Yasuo. Jestem pełen uznania dla szermierzy twojego pokroju. Jeśli pozwolisz, to wynagrodzę twoje zasługi i poślę kogoś do wręczenia zapłaty pieniężnej. - odetchnął wpierw, bo akcja ta kosztowała go większość jego sił. Nie trzeba także było długo czekać na podwładnych Kapitana, którym znowu przyjdzie wykonać brudną robotę. I obejść się smakiem walki. Na szczęście dla Yasuo znaczyło to dobre wieści, bo samemu potrzebował odpoczynku i wyleczenia ręki, w którą został ranny.


Info MG: Z mojej strony to tyle. Czeka cię jeszcze tylko wpasowanie w opisaną wyżej akcję. Nie widzę potrzeby pisania kolejnego posta, który miałby oceniać twoje powodzenie. Zakładam, że staniesz na wysokości zadania i dobrze to odegrasz.
Wszelkie genjutsu i zastosowane umiejętności npc’a Uchiha (szczególnie ostateczny cios) były czysto losowe dla oddania klimatu całej przygodzie. Jesteś w porcie, więc możesz śmiało ruszać na Wyspy ; ) Powodzenia.
Senju Toshio
 

Re: Port

Postprzez Yasuo » 8 sty 2018, o 23:51

Mój umysł z pozoru zwykłym klepnięciem został wyzwolony spod działania iluzji. Wspólnymi siłami pokonaliśmy dwóch wrogów. Ja przeciąłem jednego, jednak drugi jakimś cudem zdołał wykonać unik. Trzeba było mu to przyznać. Walczył do samego końca. Jednak koniec zbliżał się nieubłaganie, a była nim katana Kapitana Sasumiego Uchiha. Tak oto pokonanych zostało dwóch przeciwników. Jednak to nie był koniec.
Wkrótce bowiem pojawił się jakichś koleś. Prawdopodobnie przywódca gangu. Postanowił własnoręcznie zająć się naszą dwójką. Jak się później okazało, to był dla niego spory błąd. Wrzeszczał coś o robactwach i chyba nas obrażał, ale zupełnie nie zwróciłem na niego uwagi. Za to zwracałem uwagę na kapitana. Zaproponował wyeliminowanie celu wspólnymi siłami. Brzmiało to niezbyt honorowo, ale za to sensownie. W końcu taka walka jeden na jednego pewnie trwałaby zbyt długa, a my nie mogliśmy być pewni jak to się wszystko potoczy nawet walcząc z nim ramię w ramię. Chociaż wychodziło na to, że Uchiha był zaprawdę pewny naszych umiejętności i od razu wydał na gościa wyrok śmierci. Wyrok śmierci wykonany naszymi wspólnymi rękami...
Ruszyłem więc. Moje ostrze lśniło chakrą w mroku zapadającego zmierzchu. Wiedziałem, że mam przewagę. Ciężko ocenić czy byłem silniejszy, ale wydawało mi się, że jestem szybszy niż ten koleś. Wystarczyło więc zmusić go do ataku i kontratakować. Pognałem na cel (uprzednio jakoś zszedłem na ziemię, jeśli przeciwnik był na ziemi). Przyjąłem bardzo nietypową taktykę. Nie zamierzałem atakować. Jeszcze nie... Po prostu zatrzymałem się metr od niego i tak stałem, trzymając miecz pewnie przed sobą. Chciałem kupić czas mojemu sojusznikowi. Wykonywałem uniki, gdy ten atakował. Blokowałem, gdy unik nie był możliwy. Czekałem na jeden moment. Aż ten dryblas zaatakuje zaatakuje z góry. W pewnym momencie (albo na samym początku) zaatakował właśnie w ten sposób. Jego broń wbiła się w podłoże, gdy odskoczyłem, a następnie poszedłem za ciosem i... wykonałem potężne uderzenie w jego miecz, łamiąc go w pół lub wytrącając z ręki. Później ciąłem na wprost, zmuszając wroga do desperackiego odskoku. Wtedy właśnie zobaczyłem jak z boku nadbiega Sasumi. Pozostawiłem mu więc dokończenie dzieła. Zabił przeciwnika bez problemu...
Wyłączyłem Kenryuto i schowałem miecz. To był koniec walki. Ukłoniłem się Sasumiemu z podziwem dla jego umiejętności. Wysłuchałem jego pochwał i zrobiło mi się ciepło na sercu.
- Dziękuję, Kapitanie. Pan też był naprawdę dobry. Nieźle nam się wspólnie współpracowało. Może kiedyś jeszcze odwiedzę Sogen i przyjdzie nam znowu walczyć ramię w ramię!

Później już wystarczyło poczekać aż podwładni tego człowieka przyniosą wynagrodzenie. W sumie... trochę niezręcznie było mi je przyjmować. Robiłem co do mnie należało, ale koniec końców jakoś zarabiać trzeba było. Nie można przecież ciągle pomagać innym za darmo. Zwłaszcza jeśli mogą poratować drobną sumą pieniędzy. Tak właśnie to traktowałem. Nie jak zapłatę, ale jak dobrowolną darowiznę. Zgodziłem się ją wziąć. I po jakimś czasie mi je wręczono.
- Dziękuję za te pieniądze. Na pewno dobrze je wykorzystam. A tymczasem... bywajcie, mości Panowie.
Pożegnałem się i... odszedłem w swoją stronę.


z/t


PS: Daj jeszcze posta potwierdzającego wykonanie misji wraz z nagrodą, by nikt się nie czepiał ;). Dzięki, Toshi i powodzenia w turnieju :*.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 903
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- 2 Bokkeny (znajdujące się w pochwach po prawej stronie pasa)
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Port

Postprzez Senju Toshio » 9 sty 2018, o 05:13

Kłopotliwa łaźnia (C)
[30/30]

Misja dla Yasuo.

Zakończona sukcesem.
Senju Toshio
 

Re: Port

Postprzez Kyoushi » 3 mar 2018, o 08:50

    Białowłosy po długim czasie odpoczywania, w końcu nabrał energii i zdecydował się w końcu opuścić swoje bezpieczne lokum, które było obserwowane i pilnowane dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, a to wszystko spowodowane głupią pieczęcią, której do końca nie rozumiał. Najważniejsze, że przestała boleć, przestało go to także irytować. W sumie w dupie miał ochroniarza, nie robił sobie z tego niczego specjalnego. W obecnej chwili chciał tylko porozmyślać nad wodą, więc zdecydował się ruszyć tam, gdzie będzie jej najwięcej. Jego leniwe ubieranie się, a także wyjście z domu zwiastowało nowy etap w życiu. W końcu do tej pory nie miał okazji ruszać się z tym czymś w środku.
    Gdy tylko opuścił mieszkanie, poczuł lekki, ciepły wietrzyk, który uderzał od południa. Zakasał rękawy i włożył dłonie do kieszeni, rozglądając się dokoła. Zabrał nogi za pas i uderzył do Portu, w którym znalazł się całkiem szybko. Nigdy tu jeszcze nie był, ponieważ nie miał nawet na to czasu. Zainteresowały go tereny, które odbiegały od tych, które widział na co dzień w Ryuzaku no Taki. Ten port był wyjątkowy. Chcąc nie chcąc, wyskoczył po ścianie na jeden z pobliskich, wysokich budynków i usiadł na jego szczycie. Wygodnie rozsiadłszy się, spoglądał tu w wodę, tu w niebo, a od czasu do czasu obserwował też ludzi, którzy ciągle się krzątali i zwracali na siebie uwagę..
Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 708
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Port

Postprzez Tamaki Hyūga » 10 kwi 2018, o 17:52



~ Śmierdzący Interes ~
~ Kyoushi ~
~ Ranga D ~
~ 1 ~




Kyoushi siedział sobie na swojej grzędzie i leniuchował w najlepsze, delektując się ładną pogodą oraz dobrym widokiem. W miarę upływu czasu, całe chmary ludzi przechodziły pod nim a zdecydowana większość z nich nawet go nie zauważała bądź po prostu nie zwracała na niego najmniejszej uwagi. No bo w końcu co kogo obchodzi ktoś kto zamiast zrobić coś produktywnego to marnuje czas na gapienie się na wodę. W porcie każda sekunda to były pieniądze, wszyscy się śpieszyli i nikt nie miał czasu na przyjemności.

W pewnym momencie białowłosego młodzieńca wyrwała z rozmyślań dziewczyna, która stała pod ścianą budynku na którego szczycie się rozsiadłeś i machała do Ciebie, jakby chcąc abyś zszedł.
Dziewczyna była dość wysoka i miała blond włosy spięte w koka. Miała na sobie ubranie rybackie, pod którym musiała się kryć ładna sylwetka.
Tamaki Hyūga
 

Re: Port

Postprzez Kyoushi » 10 kwi 2018, o 18:03

    Białowłosy słodziak, będąc już w pełni wypoczętym, wpatrując się to w słońce, to w ludzi i w wodę rozmyślał nad tym co z nim jest nie tak - a może raczej, co z nim się stało podczas ostatnich wydarzeń? Wiele pytań, a tak mało odpowiedzi. Zdawał sobie sprawę, że nim ruszy tę sprawę, może okazać się zbyt śliska do rozwiązania. Wtem, jego kontemplacje na temat życia, zauważył poniżej budynku, że ktoś jakby go zauważył. Cóż, nic w tym dziwnego, rzadko spotyka się kogoś, kto w tej wiosce posiada śnieżnobiałe włosy i siedzi na dachu czyjegoś domu. W końcu zdecydował się ruszyć swoje cztery litery i po prostu zeskoczył, miękko lądując na ziemi. Wznosząc swoje ciało do wyprostowanej sylwetki, delikatnie odgarnął grzywkę by spojrzeć na osobę, która zawracała mu gitarę. Była to urodziwa blondynka, szczupła i zwracająca na siebie uwagę. Czerwonooki postanowił nie dawać upustu emocjom i nie flirtować ot tak, od razu.
    - Czy tylko przeszkadzało Ci moje lenistwo czy to może Twój dach? Jeśli tak, to wybacz. Oddale się, jeśli tylko o to chodzi.. - rzucił delikatnie, spoglądając na nią i spokojnie wyczekując co powie, nim się oddali.
Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 708
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Port

Postprzez Tamaki Hyūga » 10 kwi 2018, o 19:08



~ Śmierdzący Interes ~
~ Kyoushi ~
~ Ranga D ~
~ 3 ~




Dziewczyna poczekała aż zeskoczysz i już chciała coś powiedzieć jednak przerwałeś jej swoją wypowiedzią. Ta wpatrywała się w Ciebie ze zdziwieniem nie będąc pewna o co Ci chodzi, lecz załapała w końcu że musiałeś myśleć że ona jest właścicielką domu. Kiedy połapała się w temacie zaśmiała się lekko i powiedziała z radością na twarzy:
- Nieee, skądże znowu, po prostu szukam kogoś kto nie jest niczym zajęty i by był w stanie mi pomóc. - zaczęła po czym obejrzała Cię od stóp do głowy i dodała rumieniąc się - A Ty wydajesz się silny i wyglądasz na takiego co dużo umie... Więc chciałam się zapytać czy mógłbyś mi pomóc.
Tamaki Hyūga
 

Re: Port

Postprzez Kyoushi » 11 kwi 2018, o 18:36

    Wylądował niczym Tupole... Niczym prawdziwy ninja, który nie imał się wysokości ze względu na swoje niebywałe atrybuty fizyczne, które trenował latami. W końcu doszło do dialogu, w którym to po prostu białowłosy chciał się zmyć z miejsca, w którym spędził tyleż czasu. Jak się okazało, dziewczyna wcale nie potrzebowała wyrzucać młodzieńca, a jego... Pomocy. Cóż, jaki ten świat jest nieprzewidywalny. Dziewczyna w końcu się uśmiechnęła, przez co przybyło jej jeszcze więcej uroku, niż miała go na co dzień. Wyglądała cudownie, a czerwonooki szermierz próbował zachować to tylko dla siebie, nie szczerząc kłów zbyt szybko.
    - Jeśli mówimy o tym to jestem zajęty... W sumie czym jestem zajęty? Dawno nie pracowałem w naszej osadzie. - powiedziawszy, spoglądnął na nią i po chwili kontynuował - Jeśli tak mnie oceniasz to mogę tylko powiedzieć, że.. Dobra, mów co to za robota? W czym potrzebujesz kogoś silnego? - po takiej ilości komplementów mógłby się rozpłynąć, jednak starał się utrzymać w jednym kawałku ze względu na status oraz rangę, którą posiadał.
Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 708
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Port

Postprzez Tamaki Hyūga » 11 kwi 2018, o 21:13



~ Śmierdzący Interes ~
~ Kyoushi ~
~ Ranga D ~
~ 5 ~




Dziewczyna z wciąż widocznym podziwem w oczach wpatrywała się w Kyoushiego jak w obrazek. Szybko się jednak opamiętała, czemu towarzyszyło rozlanie się głębokiego rumieńca na jej policzkach.
- No więc potrzebuję pomocy w pracy, ponieważ mój ojciec zachorował i nie jest w stanie zarabiać. Ja sama się na rybactwie aż tak dobrze nie znam żeby z połowów starczyło na wyżywienie rodziny i zapłatę za wynajem łodzi od związku rybackiego. No i jeszcze dochodzi do tego kupno leków dla ojca... - mówiła blondynka a jej mina widocznie posmutniała kiedy zaczęła tłumaczyć wszystko Kyoushiemu. - N-no i właśnie dlatego szukam pomocy. Zauważyłam Ciebie i wydawałeś się znudzony więc stwierdziłam że spróbuję szczęścia i się zapytam. O-oczywiście zrozumiem jeżeli odmówisz! Nie chcę się narzucać czy niszczyć Twoje plany. - dodała nieśmiało i skierowała swoje ciemnoniebieskie oczy tak aby się spotkały z czerwonym spojrzeniem białowłosego mężczyzny.
Tamaki Hyūga
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość