Port

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Port

Postprzez Exodia » 21 cze 2015, o 11:09

Obrazek

Port w Sogen, miejsce położone nieopodal mieszkań tutejszego rodu. Oddzielony jedynie przez swego rodzaju bagniste tereny, jednak te nie przeszkadzają w żadnym stopniu na pełne funkcjonowanie. Wręcz przeciwnie, jako jeden z głównych portów cieszy się dość sporym zainteresowaniem, bowiem to właśnie drogą morską transportowana jest większość sprzedawanego mięsnego towaru, którym szczyci się Sogen. Miejsce to można również przyrównać do małego miasteczka, bowiem znaleźć tutaj chyba można wszystko co sięga podstaw, by to kapitanowie i jego załoga nie oddalali się zbytnio od swych statków. Jeden czy drugi mniejszy sklepik z prowiantem i wodą zdatną do picia czy też stragan z rybami, no bo przecież za plecami mają rozległe wody, toteż miejsce na tego rodzaju mięso również jest. Miejsce do spania zapewne też się tutaj znajdzie. Mimo dość sporą ludnością jaka przedziera się tutaj za dnia czy nocy, samo miejsce nie wygląda bajecznie jeśli się już w nim jest. Znajdujące się nieopodal bagna podczas ulew sprowadzają spore ilości błota i innego zbędnego syfu na ulice, zmieszane zapachy ryb, mięska leśnych zwierząt, alkoholu czy też przewożonych przez cumujące tutaj statki trunku, kompozycja zapachu nie przyciąga, a jednak ludzie przyzwyczajeni do takiej woni po prostu tutaj żyją, bowiem zapach towarzyszy i przeszkadza może dzień czy dwa, później nos oswojony z zapachem po prostu nie reaguje. Kilka statków zawsze stoi w dzień, mniej oczywiście nocą, choć w nadchodzące sztormy brakuje miejsc do cumowania...
>> Okręty bojowe <<
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2061
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Port

Postprzez Teien » 21 cze 2015, o 11:50

Prawie wszystkie słowa Sanshiego zostały puszczone bokiem przez uszy Yoshiego. Niespecjalnie interesowało go to co ma do powiedzenia w temacie jego siły, jeśli dobrze wie takową określa się podczas walki, a nie z samego obserwowania, no bo przecież Sanshi jedynie spoglądał na nich z jakiegoś dogodnego miejsca, w momencie kiedy to zabijali zbirów przy karczmie. Kierowali się już w stronę porto, jednak Yoshi dobrze wiedział, że nieopodal jest sklep z wyposażeniem. Znajdując się jedynie ulicę dalej oznajmił im. -Poczekajcie tutaj, zaraz wrócę. -przyśpieszył kroku by nie przedłużać zbytnio ich wyjazdu, już i tak przecież zatrzymali się na jakieś niepotrzebne postoje. Czym prędzej dotarł pod ów sklep, wszedł do środka, zakupił to co uznał za potrzebne. Położył pieniądze na ladę, schował sprzęt i wyszedł udając się do miejsca chwilowego rozstania z drużyną.
Kiedy to już znaleźli się przy porcie Czerwony Król lekko skrzywił się na ów zapach. -Śmierdzi tutaj jeszcze gorzej niż zazwyczaj... No chyba, że Inu! Puściłaś bąka co? Przyznaj się.-uśmiechnął się szyderczo pod nosem, uważając na jakiś atak z pięści ze strony Rudowłosej. Dobrze ją już znał, wiedział że najmniejsza iska może spowodować wybuch jej zbuntowanego kobiecego ego czy tam czegoś co ma w łbie. Nie była dla niego wielką zagadką pod względem charakteru, jednak zamkniętą księgą jeśli chodzi o jej styl walki. Młody Uchiha lustrował całe otoczenie znajdujące się przed nim. Wracał wspomnieniami? Nie, raczej nie. Po prostu miał inne plany co do Sogen, chciał wrócić tutaj w momencie, w którym to będzie w stanie zabić aktualnego lidera klanu. Niespecjalnie znał również jego umiejętności, jednak nawet stając naprzeciw wszystkiego w tym momencie nie czół się na siłach by stanąć oko w oko z przywódcą rodu.
-Heh, zastanowiłem się chwilę nad wszystkim. Sanshi, skoro jesteś tak silny, to chyba nie powiesz mi, że dałeś się zaskoczyć przez tamto drzewo, sprawdziłeś nasze umiejętności, jednak my Twoich nie znamy. Co Ty na to, że po dopłynięciu na miejsce, jeśli będzie chwila spokoju, zmierzysz się ze mną. Obiecuje, że powstrzymam się by Ci nie zabić. -odwrócił wzrok jak i łeb w stronę szermierza. Szaleńczy uśmiech, który wypełniony jest pewnością siebie, a także namacalnym zdecydowaniem był bardziej odczuwalny niż bijący w nozdrza smród. Cały czas kroczył przed siebie, by nie ograniczać już aktualnego tempa. Liczył jednak na to, że może na łódce uda mu się coś zjeść, no bo przecież załoga też coś musi jadać podczas rejsów.
Teien
 

Re: Port

Postprzez Inu » 22 cze 2015, o 13:12

Sanshi rozsądnie wybrnął z gróźb Yoshiego, przy okazji nie negując jego umiejętności. Był zbyt rozsądny by prowokować ludzi do walki, którzy będą mu potrzebni do najbliższej podróży. Ruda skrzyżowała ręce na piersi i kiwnęła kilka razy główką robiąc przy tym iście mądrą minę przytakując szefowi. Czerwony zagięty hueheue!
Powoli ruszyli w stronę portu kontynuując swoją wyprawę, Inu zaś oburzyła się na Sanshiego za jego słowa. - No ej, mam wyczucie! Jakieś tam...- podrapała się po skroni spoglądając z zakłopotaniem w niebo. Trochę racji niestety miał i to najbardziej irytowało rudą, nie miała jak go zagiąć gdyż Sanshi się nigdzie nie wychylał i niczym nie chwalił, był zbyt skryty i powściągliwy. Grr!
Szli średnim tempem, po drodze czerwony zniknął by zakupić jakiś ekwipunek. Jej by się też jakiś przydał, lecz doszła do wniosku, że jej KG jest wystarczającą siłą. Ewentualnie znajdzie coś po drodze, albo komuś podwinie coś ciekawego.
Dotarli wkrótce do portu, można go było wyczuć i usłyszeć już w sporej odległości. Charakterystyczny zapach ryb szybko doszedł do nosa rudej, rozprzestrzeniały się dźwięki krzątaniny na bazarkach, dzwony cumujących statków, pluski pobliskiej wody. Całkiem sympatycznie, gdyby nie towarzysząca dziewczynie dzika drużyna, a szczególnie pewien cymbał, z którym nie można było wytrzymać ani minuty! Spojrzała złowróżbnie na Yoshiego słysząc jego beznadziejny żart, można by przysiąść że na jej skroni ujawniła się czerwona żyłka. W jej ślepiach zalśniła jaskrawa groźba, pokazała mu środkowego palca, który zaiskrzył złowrogimi iskrami, które rwały się by popędzić w stronę czerwonowłosego. - Zginiesz marnie śmieciu za te słowa!
Włożyła ręce do kieszeni i rozejrzała się po okolicy. Nic ciekawego, wiele hałasu, ludzi, zapachu ryb. W dodatku Yoshiemu zachciało się gwiazdorzyć i ponownie rzucił wyzwanie Sanshiemu. Tym razem zrobił to bardziej rezolutnie i powściągliwie. Zadał również ciekawe pytanie odnośnie uciętego drzewa. Ktoś taki jak on nie mógł w tak głupi sposób dać się powalić przez jakiś chwast. Ruda przeniosła ciężar ciała na jedną z nóg i z wrednym uśmieszkiem oczekiwała dalszego rozwoju spraw bowiem zrobiło się naprawdę interesująco. Hah, walczcie patałachy. Jestem ciekawa co sobą reprezentujecie...
Inu
 

Re: Port

Postprzez Yoichi » 28 cze 2015, o 15:04

Wyprawa Yoshiego oraz Inu

Przejście przez smrodliwy port było chyba najgorszą częścią wspólnej podróży trójki niezbyt znanych sobie osób. Ani tu przyjemnie, ani zabawnie, a z pewnością nie pachniało. Dodatkowo było całkiem tłumnie, więc co chwilę jakiś spocony albo marynarz, albo sprzedawca ocierał się o nich próbując utorować sobie drogę. Znalazło się też tutaj kilka pijaczyn, którzy zwiedzeni myślą o pomocy w rozładunku towaru może dostaną trochę rumu albo chociaż kilka monet, aby zakupić kolejny łyk do grobu. Sanshi przemilczał zarówno słowa Yoshiego, a także jego żart oraz odpowiedź Inu. Zwyczajnie zatrzymał się, a później ruszył spokojnie dalej, ignorując ich przekomarzania. Nawet na ponowną prowokację do walki nie zareagował najpierw, a dopiero po chwili jak stanął w dogodnym miejscu, gdzie akurat tyle ludzi nie było. Spojrzał na czerwonowłosego początkowo zwyczajnie, lecz widząc jego uśmiech westchnął lekko i zrobił minę przywodzącą na myśl wzrok matki patrzącej pobłażliwie na swoje znów rozrabiające dziecko.
- Właśnie przez pewność siebie nawet głupie drzewo mnie zaskoczyło. Przecież co może zrobić natura wielkiemu szermierzowi jak ja? No właśnie, Inu dobrze wie, że nie powinno się jej lekceważyć. Potraktuj to jako miłą radę. Co do walki - zbędna strata czasu. Znajomość moich umiejętności nie jest wam potrzebna, lecz znajomość waszych umiejętności jest mi potrzebna. To nie działa w dwie strony, bo to wy mi pomagacie, a nie na odwrót. To ja znam plan i to ja prowadzę was na ścieżkę bogactwa. Nie przypadkowo wybrałem spotkane niechcący osoby. - powiedział i uśmiechnął się w stronę Yoshiego puszczając mu oczko. - Nie smuć się, kiedyś zawalczymy, obiecuję. - dodał, a następnie ruszył dalej. W końcu trójka dotarła do pomostu na uboczu, gdzie stała niewielka łajba, lecz co prawda - z dwoma potężnymi masztami. Była znacznie mniejsza niż statki handlowe, które stały zacumowane przy brzegu. Jakby jedna piąta tego rozmiaru. Kadłub miała pomalowany na czerwono, zaś kajutę na zielono.
- Zaczekajcie. - rzucił Sanshi i wszedł na stateczek, a następnie do kajuty oraz gdzieś w dół. Szybko wyszedł i stanął obok dwójki towarzyszy. - Nie ma go, musimy chwilę zaczekać. Jak jesteście głodni to na obrzeżach portu są stoiska ze świeżymi rybami grillowanymi, no i ośmiornicą, takoyaki i tak dalej. Można przekąsić coś, bo podróż długa, a raczej mój znajomy niezbyt będzie chętny do dzielenia się jedzeniem. - powiedział i usiadł sobie na skrzynce, która stała zaraz przy nich.


//Jeżeli chcecie to macie tutaj chwilkę albo zwyczajnie napiszcie, że łazicie po porcie i coś tam robicie, a na końcu wracacie. Ewentualnie czekajcie razem z Sanshim.
Yoichi
 

Re: Port

Postprzez Inu » 29 cze 2015, o 16:43

Port był paskudny, okropny i cuchnący, na dodatek cała drużyna musiała przez niego przejść. Inu skrzywiła się, starała się oddychać bardziej przez usta by oszczędzić swój zmysł węchu. Wszyscy przepychali się przez tłumy przechodniów, spoconych lub grubych pracowników pobliskich straganów, którzy rozpychali się łokciami nie przejmując się zasadami kultury. - Nosz kurwa, co za grubasy! Cuchniecie! - Warknęła niemal wybuchając z wściekłości, jaka ją przepełniała.
W końcu dotarli w miejsce, gdzie było mniej ludzi, można było spokojnie odsapnąć. Sanshi przystanął, westchnął, najwyraźniej zachowanie Yoshiego nie działało na niego motywująco. Po chwili szef drużyny wygłosił pouczającą mowę, która zapewne i tak nic nie wskóra. Ruda przytaknęła ruchem głowy na wzmiankę o siłach natury - ona potrafiła być śmiercionośna dla niejednego wprawionego w bojach wojownika. Wzruszyła jednak ramionami, nie obchodziły ją utarczki między Shanshim a Yoshim, dla niej to była zbędna dziecinada, która do niczego sensownego nie prowadziła.
Ruszyli dalej aby dotrzeć do pomostu, przy którym była zacumowana maleńka łajba z ciekawymi barwami. Nie była to standardowa biel, lecz była to czerwień i zieleń. Sanshi wszedł na statek i zniknął gdzieś w kajutach. Po jakiejś chwili wrócił on do towarzyszy i poinformował o tym, iż muszą poczekać i mają chwilkę czasu. Ruda uśmiechnęła się szeroko. - To ja idę szamać. Nie mam zamiaru później głodować podczas morskiej podróży - Oznajmiła, zasalutowała wszystkim i momentalnie oddaliła się w kierunku tańszego baru, którego wcześniej wyhaczyła bystrym wzrokiem. Zasiadła tam na krześle i zamówiła dużą porcję jakiegoś zapychającego żarła. Szybko dostała zamówienie, z zadowoleniem zaczęła jeść upajając się spokojem i tym że nikt jej nie przeszkadzał.
Najadła się więc postanowiła wrócić, miała o wiele lepszy humor z pełnym brzuszkiem. Zjawiła się z powrotem przy pomoście. - I co, już wrócił? - spytała ekipy.
Inu
 

Re: Port

Postprzez Teien » 29 cze 2015, o 16:49

Krocząc między ulicami portu nasłuchiwał co też w jego stronie odpowie Sanshi, człek który był święcie przekonany, iż to on decydować będzie o wszystkim. Być może o drodze którą obiorą, o tym jak zdobędą ów artefakt i innych pierdołach, lecz to Yoshi ma zamiar wybrać moment, w którym to obydwoje będą sprawdzać się nawzajem, jednak to nie był główny cel Czerwonego Króla. Bowiem jego chęć zasmakowania krwi cichszego niż sam szept wiatru szermierza, była najważniejszą pobudką. Umysł młodego Uchihy krążył między tymi myślami, przedzierając się przez tłum jednej i tej samej zasady, chęć walki która kieruje przez całe życie tymże człekiem zawsze miała ostatnie słowo w jego decyzjach. Sanshi starał się dalej pokazywać swoją nużącą i spokojną twarz, by to zaraz rzucić bezsensowny wywód na temat równie niepotrzebny poruszeniu.
Czas mijał, a oni wreszcie dotarli pod jakąś łajbę. Miała być to właśnie ta, która zbierze ich w nieznane przynajmniej Chuuninowi miejsce. Wielkie meszty sprawiały wrażenie dobrze wykonanych, a mała łódź mając coś takiego powinna bardzo szybko mknąć po wodzie. Toteż w niedalekim czasie będą stawiać pierwsze kroki na nowej ziemi. Dowiedzieli się jakże szybko, że będą musieli poczekać, tak więc Yoshi postanowił przejść prawie na kraniec pomostu. Zaczął stawiać powolne kroki, zbudowany z tutejszego drewna pomost delikatnie skrzypiał pod jego ciężarem lub dygotał z powodu szaleńczego wyrazu twarzy młodzieńca. Ten rzucony spojrzeniem w dół, lustrował odbijającego się w tafli wody samego siebie. Zaraz stanął przy samym końcu, przeszkadzające wcześniej belki skończyły się i teraz mógł dostrzec siebie w całości. Delikatnym ruchem wyciągnął paczkę papierosów ze swojej bluzy, odpalił i zaciągnął się. Wydmuchał zaraz wielką chmurę dymu, która mozolnie wznosiła się w przestworza bowiem wilgoć pozwalała na dłuższą egzystencje chmurki. Sprzęt kupił, również był najedzony bowiem po drodze do sklepu zahaczył o stoisko. Pozostało mu tylko czekać. Papieros tlił się delikatnie, mocniej świecąc kiedy ten zaciąga się raz po raz. -Sanshi, Sanshi... Nie będziesz mi mówić kiedy będziemy walczyć. No chyba, że będziesz chciał oddać swoje życie bez zbędnych starań o przetrwanie huh... Niedługo nadejdzie czas. A tymczasem muszę się jakoś wyżyć.-pomyślał czekając dalej...
Teien
 

Re: Port

Postprzez Yoichi » 30 cze 2015, o 20:50

Wyprawa Yoshiego oraz Inu

Ahhh, temat krążył wokół pojedynku z Sanshim, a sam Sanshi temat miał - kolokwialnie rzecz ujmując - w dupie. Zbywał czerwonowłosego, bo niewiele go obchodziło urojone królestwo Yoshiego i jego panowanie wypełnione po brzegi arogancją. Tyle samo dla niego liczyła się walka, gdyż w tym momencie nie mieli ani na to czasu, ani okazji, ani sposobności. No i w dodatku było to zupełnie bezsensowne, w końcu do wykonania było zadanie. Później mogą się bawić. Czarnowłosy również nie przejmował się jakoś zachowaniem swojego towarzysza korzystającego z iluzji, zupełnie nie zwracał uwagi na jego pseudopsychopatyczne usposobienie oraz styl bycia. Powód dla reszty był zupełnie nieznany, chociaż sam Sanshi raczej wiedział dlaczego go to nie rusza.
Inu ruszyła jeść, na co Sanshiro kiwnął głową jedynie, a Yoshi jak zwykle palił. W milczeniu czekali na kapitana łajby zajmując się swoimi sprawami. Szermierz po chwili wyciągnął swoją katanę i zaczął się jej starannie przyglądać jakby szukając najdrobniejszej plamki. Czynność ta wyjątkowo go zajęła, gdyż wyglądał na zupełnie odłączonego od rzeczywistości. Nagle na pomost ktoś wszedł. Siedzący na skrzynkach czarnowłosy podniósł wzrok i uśmiechnął się nie chowając jeszcze swojej broni.
- Witaj stary przyjacielu. - rzucił radośnie na widok średniego wzrostu mężczyzny o potężnej, muskularnej posturze. Zdawałoby się, że na swoich szerokich barkach mógłby przenieść własny stateczek.
- Mówisz jakbyśmy się nie widzieli latami, Sanshi. - odparł podchodząc do szermierza. W tym momencie wróciła również Inu. - To twój druh? Jeszcze mizerniejszy niż Ty sam. - powiedział rzucając wzrokiem na czerwonowłosego.
- Ale w walce zdolniejszy niż wygląda. Nie oceniaj po wyglądzie Reiji. - po czym Sanshi zaśmiał się lekko i kiwną głową na rudowłosą, jakby wskazując ją. - I nie tylko on, bo mam ze sobą jeszcze tą ślicznotkę. To jest Inu, nie radzę jej denerwować bo w "Kurinuka-me" zrobiła dodatkowe wyjście jeżeli karczma nie spłonęła, a tamten to Yoshi i również nie radzę denerwować, gdyż bez problemu powalił takiego mięsistego kloca jak Ty. - dodał po chwili przedstawiając pokrótce swoich towarzyszy. Kapitan uśmiechnął się i założył ręce na pierś.
- A ja jestem Reiji i tak samo nie radzę mnie wkurwiać. Szczególnie, że to moja pieprzona łajba. - powiedział donośnie, zaś Sanshi spojrzał na niego z wyrzutem.
- Trochę kultury, jesteś w towarzystwie damy. - upomniał go karcącym tonem, a następnie puścił oczko do Inu.
- Wybacz. - rzucił w stronę rudowłosej i lekko pochylił się spuszczając głowę w ramach przeprosin. - A teraz na łódź, bo ku... bo nie mam całego dnia. - dodał, zaś Sanshi szybko przesunął kciukiem po ostrzu swojej katany. Kilka kropel krwi spłynęło po ostrzu, a on strzepnął je zamaszystym ruchem, by po chwili schować ostrze do Sayi.
- Słyszeliście, wbijamy. - powiedział zeskakując ze skrzynek i wchodząc po kładce na łajbę. Reiji zaś został na pomoście, odcumował i wyciągnął kotwicę, którą spuścił dla przesadnego bezpieczeństwa. Gdy tylko wszyscy byli już na stateczku to rozpoczęli podróż do Kantai poprzez rozwinięcie żagli. Reiji na szybko poinstruował ich, że pod pokładem są dwie kajuty, a w każdej jedno piętrowe łóżko, zatem jest idealnie cztery miejsca do spania i niech sobie wybiorą. Rozkazał też nie wchodzić do ładowni, bo ma tam ładunek co przewozi i nie chce, aby ktoś zniszczył cokolwiek. Gdyby dwójka postanowiła przeszukać łódź to znalazłaby też jedno zamknięte pomieszczenie, do którego dostępu nie było. Sanshi od razu został z Reijim przy sterze i zaczął rozmawiać o czymś.
Yoichi
 

Re: Port

Postprzez Teien » 1 lip 2015, o 20:17

Dym unosił się do góry, na około jego głowy... Rozmyślał o czymś lub też nie. Jednak właśnie tak wyglądał, lustrując swoje odbicie głęboko poza falującą płytę wody. Zadowolony? Bardziej starał się utrzymać swe psychopatyczne ja w klatce, kto wie ile jeszcze będzie mógł wytrzymać, bowiem minął już dzień od ostatniego rozlewu krwi z jego ręki. Obraz przeskakującego karku mięśniaka, który został złamany niczym gałąź pozbawiając go życia. Echem odbiło się w myślach młodego Uchihy, bowiem po ostatnim tchnieniu tejże myśli, przerwane wszystko zostało. Na pomost ktoś wszedł, delikatnie potrząsając stabilnymi deskami. Zaciekawiony Yoshi zgasił swój wytrzeszcz z twarzy, odwracając się z iście zwyczajną znudzoną miną. Z papierosem w ustach.
Jak się zaraz okazało był to właśnie człek, na którego to wszyscy czekali. Oponent okazał się być przyjacielem Sanshiego, a zarazem kapitanem tego statku. -Wreszcie ruszamy...-mruknął do siebie pod nosem znajdując się dalej na końcu pomostu. Dopalił papierosa, zgasił ciskając w wodę, wydmuchał ostatnią chmurę dymu i ruszył prosto na łajbę. Poinstruowany wszystkim, czyli tym gdzie co się znajduje, postanowił oznajmić udając się do kajuty. -To ja skoczę się na chwilę może zdrzemnę...-miał gdzieś czy ktoś go usłyszy czy też nie. Po prostu udał się do miejsca, gdzie po prostu powinien znaleźć chwilę dodatkowego odpoczynku po ostatniej pracowitej nocy.

//bieda, no bo jakoś tak nie mogę więcej xD
Teien
 

Re: Port

Postprzez Inu » 3 lip 2015, o 12:47

Po najedzeniu się do syta, wróciła niespiesznie na miejsce spotkania mając nadzieję, że się nie zgubiła. Rozejrzała się z zaintrygowaniem na boki mimo iż tłum przedzierający się przez port był mocno irytujący. Ruda była tu pierwszy raz dlatego przejawiała głębokie zainteresowanie tym miejscem przemierzając wzrokiem po pobliskich targach w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Stwierdziła jednak, że nic takowego nie znajdzie więc przyspieszyła kroku by dostać się do celu.
W oddali już widziała, jak Sanshi gada z jakimś barczystym chłopem, któremu z mordy nie patrzyło się zbyt dobrze. Oho, czyżby to ten właściciel? Muszę go poznać! Przyspieszyła na granicę marszu przedzierając się między ludźmi aż w końcu dotarła. Odetchnęła i momentalnie nastawiła uszów. Rozmowa toczyła się aktualnie o Yoshim i o tym jaki to on jest marny. Przytaknęła ruchem głowy by mu jeszcze dopiec, lecz Sanshi go wybronił, dodatkowo wypowiedział imię nieznajomego. Szefu zaczął chwalić swoją ekipę, Inu oczywiście się napuszyła jak dostojny gołomp zadzierając nosa niemal do poziomu szczytów najwyższych gór.
Renji chyba nie przejął się krótkimi opisami, wręcz poczuł wyzwanie w powietrzu. Założył ręce na piersi i ostrzegł wszystkich dookoła by do niego nie fikać. Ruda gwizdnęła pod nosem i uśmiechnęła się półgębkiem wietrząc ciekawą rozmowę. Renji został skarcony głównie ze względu na obecność rudej, co jej mocno pochlebiało, szczególnie że mięśniak wykonał lekkie pochylenie się w ramach przeprosin. Inu machnęła ręką czując podłechtane ego. - Nie przejmuj się tym
Sanshi pobawił się w emo po czym nakazał wszystkim wbijać na łajbę. Inu weszła bez ociągania się czując dreszczyk emocji przez zbliżającą się wodną przygodę. Przystanęła przy burcie i rozglądała się z zaciekawieniem na otwarte morze, nigdy nie płynęła w taki rejs. Yoshiemu zachciało się spać, więc poszedł w kimę. Ruda poprawiła swoją kitkę gdyż wiatr targał jej włosami, te zaś były irytujące kiedy tylko zaczynały wpadać do oczów. No to ruszamy!
Inu
 

Re: Port

Postprzez Yoichi » 7 lip 2015, o 14:39

Wyprawa Yoshiego oraz Inu

Podróż w stronę Kantai jednak nie mijała tak szybko jak każdy przewidywał, gdyż wiatr chwilę po wyruszeniu ustał i na nic zdały się ogromne żagle. Oczywiście, wciąż wiało, lecz zbyt delikatnie, aby nadać odpowiedniego pędu łajbie. Nic dziwnego zatem, że zastała ich noc i już każdy, oprócz Reijiego położył się spać. Sanshi wybrał pomieszczenie z Yoshim, więc Inu miała pustą kajutę, gdyż kapitan postanowił jednak być na warcie. Około pierwszej albo drugiej w nocy jednak każdy się zbudził, a wszystko za sprawą lekkiego, ledwo wyczuwalnego uderzenia i krzyku kapitana. Szermierz chwycił szybko swoją katanę i odwiązał ją od łóżka, aby szybko móc wyruszyć na pokład dowiedzieć się co jest powodem wrzasku. Gdy tylko dotarł tam powtórzył słowa Reijiego, które teraz stały się zrozumiałe.
- Piraci! - świat był pełen bandytów zarówno na lądzie, jak i wodzie, zatem nic dziwnego, że zostali zaatakowani, aczkolwiek dziwniejsze jest to, że akurat oni. Łódź nie wyglądała na zbytnio bogatą w towar, ale tak samo nie wyglądała na trudną do zdobycia. Gdyby Inu z Yoshim wybiegli teraz na górę to zauważyliby, że jest... bardzo ciemno. Noc na morzu, gdy chmury zasłoniły i gwiazdy, i księżyc. Ledwo dało się dostrzec, że do prawej burty przyczepione są haki, za pomocą których przyciągnęli się piraci ze swojej malutkiej łódki. Na pokładzie znajdowało się akurat czterech z nich, wszyscy ubrani w ciemne ubrania, całkiem dobrze zbudowani, a dwóch z nich miało Ninjato w dłoni. Jeden z bronią rzucił się na Sanshiego, jeden bez na Reijiego, zaś jeszcze dwójka, z czego jeden uzbrojony miała zamiar ruszyć pod pokład, a więc mogą spotkać się z Yoshim i Inu. Walka w ciemności z pewnością nie należy do łatwych.
Yoichi
 

Re: Port

Postprzez Inu » 7 lip 2015, o 17:12

Stała przy burcie bezwiednie gapiąc się na rozpostarte morzy, obserwowała leniwy ruch fal, które obijały się o statek tworząc przyjemną melodię wraz z delikatnym wiatrem, który nie chciał zbyt współpracować. Wielkie maszty wraz z potężnymi żaglami nie były w stanie nadać przyzwoitej szybkości, podróż więc nie będzie należała do błyskawicznych. Rudej zaczynało się nudzić, usiadła przy najbliższej ścianie i się o nią oparła. Wyciągnęla leniwie swoje cialko i zaczęła się po prostu opalać by się zrelaksować przed nadchodzącymi wydarzeniami - choć tych już nie mogła się doczekać.
W końcu nadszedł wieczór, wypadaloby iść spać by czas przyspieszył i wodna podróż minęła szybciej. Sanshi wybral kajutę, w której kimał już Yoshi, więc wybrała drugą. Ułożyła się tam na wolnym łóżku i zasnęła ukołysana ruchami fal.
Została nieprzyjemnie obudzona. Delikatne uderzenie w łajbę przerwało jej sen, podniosła się gwałtownie do półsiadu i zaczęła nasłuchiwać. Niemal w tej samej chwili do jej uszów doszedł krzyk kapitana, lecz nie potrafiła zrozumieć jego słów. Momentalnie zerwała się z wyra, po drodze założyła swoje buty i pomknęła po schodach na pokład. Nie ma to jak gotowość do boju! Wracając jednak do sytuacji - dołączył do niej również Yosiak. Rozejrzała się mrużąc oczy - niemal nic nie mogła zoobaczyć w tej ciemności a szczególnie w takich korytarzach. Widziała raptem zarysy przedmiotów i ludzi oraz ruch. Usłyszala również wrzask Sanshiego - zaatakowali ich piraci. No zajebiście! Przewróciła oczami i spojrzała ukradkiem na Yoshiego. - Masz jakieś bronie pod ręką co? - skrzywiła się musząc go o to pytać no ale jej techniki zupelnie nie pasowały do walki na takiej łajbie...no chyba że kilka jakiś takich średnich. Otrzymała od niego kilka kunaiów i notek wybuchowych i coś jeszcze.
Dostrzegła kątem oka ruch - dwójka osób zbliżała się w ich stronę. W dodatku byli ubrani na czarno co nie ułatwiało walki. Wsadziła sprzęt do kabury pozostawiając w łapie jednego kunaia, skupiła się na piratach, którzy biegli w ich stronę. - Bierz tego drugiego - warknęła do czerwonowłosego, wolała nie walczyć pełnią sił na tym statku. W lewej ręce skumulowała czystą energie, która rozbłysła na czarnym tle calego otoczenia - była to technika z dziedziny raiton, którą chciała użyć na nadbegającym przeciwniku. Chciła go po prostu rąbnąc w klatę by zadziałały wyładowania elektryczne w najdrażliwszym punkcie ciała. Zaraz po tym planowała zaatakować kunaiem prosto w serce w zdezorientowanego przeciwnika. W razie możliwości wykonywała uniki by niczym nie oberwać.


-------

Nazwa
Raiton: Dendō Hando

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2% (za cios)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Podstawowa technika Raitonu, idealna dla shinobi którzy dodatkowo specjalizują się w Taijutsu. Użytkownik przesyła chakrę Raitonu do swoich pięści lub nóg, a następnie uwalnia ją. Efektem tego jest wzmocnienie za pomocą błyskawic kończyn użytkownika, dzięki czemu podczas walki wręcz zadaje się obrażenia nie tylko fizyczne, ale również elektryczne. Bardzo niebezpieczne przeciwko użytkownikom Suitonu. Za pomocą tej techniki można również naładować elektrycznie trzymane przez siebie przedmioty (o ile są przewodnikami).


    SIŁA 34 (+10 Styl) = 44
    WYTRZYMAŁOŚĆ 30
    SZYBKOŚĆ 90 (+10 Styl) = 100
    PERCEPCJA 30
    PSYCHIKA 1
    KONSEKWENCJA 45
Ostatnio edytowano 10 lip 2015, o 09:31 przez Inu, łącznie edytowano 3 razy
Inu
 

Re: Port

Postprzez Teien » 7 lip 2015, o 17:43

Yoshi sobie smacznie spał, jak gdyby nigdy nic odpłynął gdzieś w siną dal odwiedzić co wieczór swego znajomego Morfeusza, który zabierał go do świata znanego tylko jemu, tam gdzie jego sny iściły się materialnie, tam gdzie z mordowania, krwi i gwałtu przechodzi się z kroku, prosto do rozkosznego burdelu, gdzie też młody Uchiha doznaje rozkoszy. Między jednym a drugim snem, otrzymał dosłownie epicką pobudkę w postaci uderzenia. Jakby ktoś wziął cięższy kamień, wielkości męskiej pięści, cisnął z kilku metrów prosto w jego łeb. Jego mina może i bezcenna, jednak lekko zaspany mózg dopiero łapał pierwszy kontakt z rzeczywistością. Jego ślepia, które migotały między tutejszymi cieniami dostrzegły jak Sanshi dosłownie wybiega z pokoju. Trzymał w ręku swoje ostrze. Niespecjalnie wiedział o co mogło chodzić, jednak dosłownie sekunda minęła nim rozległ się krzyk, który odbił się w jego łbie wyraźnym echem. Niee... Nie słyszał słowa, jedynie jego przekaz. Ktoś stwierdził, iż ta łódź zostanie dzisiejszej nocy zaatakowana. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie pasażerowie tego statku. W mgnieniu oka, dosłownie mrugnięcie i nagłe rozwarcie szkarłatnych ślepi... Zakręciły się wściekle czesząc bijące po oczach cienie. Od razu lepiej mu się widziało, jednak cały kunszt wyjdzie kiedy stanie naprzeciw wroga. Niczym najskuteczniejsze środku pobudzające, kawa, narkotyk, czy tam wyjęte z lasu zioła. Wszystko to skumulowane uderzyło w jego osobę. -Otwieram ślepia i widzę... -przerwał na chwilę nabrał powietrza w płuca. Pod nosem wymalował mu się charakterystyczny dla drugiego Yoshiego uśmiech. Ten, gdzie kły rozciągają się od jednego ucha, do drugiego. A ślepia niczym u samego Pana śmierci, spragnionego szklanki krwi...
-Potencjalne ofiary! -krzyknął przed siebie, by rozerwać szumiące za nim morze. Zaraz zrzucił z łoża ciężkie ciało, stopy zetknęły się z podłożem. Kurz podskoczył jakby ze strachu, zakręcając się chwilę w powietrze, a następnie układając się znów na podłodze jakby nigdy nic. Zaraz wstał na równe nogi, skręcił łeb w lewo i prawo, kości delikatnie zaskoczyły. Ruszył ku drzwiom do kajuty. Już był za progiem, kiedy natknął się na Inu zadającą głupie pytanie... Westchnął jedynie, gdyż nie miał czasu i chęci na zabawę z nią, bowiem każda kolejna sekunda to mniej litrów krwi na jego rękach. Kiwnął swym czerwonym łbem i wyciągnął 10 kunaiów i 10 notek, podając jej.
Obydwoje ruszyli prosto przed siebie, w kierunku pokładu. Jednak no właśnie! Ktoś był na tyle odważny, że zszedł pod pokład, skąd własnie wychodziła bestia. Sharingan widział dwójkę chodzących worków z krwią dobrze, układ chakry był tak pięknie stabilny... Do momentu kiedy młody Uchiha nie wykonał trzech pieczęci, a następnie wysłał impuls niebieskiej energii. Miał zamiar zaatakować wolnego przeciwnika, czyli tego, którego nie atakowała Rudowłosa. Na oponenta miała zostać skierowana fala łańcuchów, dokładnie 6. Dwa by zatrzymać nogi, kolejna para by unieruchomić ręce, a także dwa by złapać go i przydusić za szyję. Mocno zaciśnięte, wychodzące centralnie spod niego, niepozwalające nawet na najmniejszy ruch... Co za tym idzie, Czerwony Król wyciągnął z kieszeni kunai i miał zamiar podejść do stojącego jakby nigdy nic przeciwnika. Stawiając mocno krok za krokiem, ciesząc się po same uszy, pewnie i jednym ruchem rozciąć tętnice szyjna swojej ofiary. Nie zważając na Inu, która za pewne sobie poradzi, kierował się prosto na pokład...

_____


Nazwa Jutsu: Chēn
Dziedzina: Genjutsu
Ranga Jutsu: C
Zasięg Jutsu: Wzrokowo: 10m Pieczęcie: 20m
Koszt chakry:C: 10% | B: 7% | A: 5% | S: 3% | S+: 3%
Opis: Technika, która na pewno znajdzie się bardzo wysoko w ulubionych Genjutsu Yoshiego. Ale o samej mechanice... Są dwa sposoby złapania przeciwnika. Jednym z nich jest złożenie sekwencji pieczęci. Wąż -> Tygrys -> Smok, a następnie wysłaniu wiązki chakry prosto do mózgu oponenta by to aktywować iluzję. Drugim sposobem jest oczywiście złapanie kogoś za pomocą Sharingana, kontakt wzrokowy i stworzenie iluzji. Samo genjutsu w zastosowaniu jest niezwykle proste, bowiem z wody, ziemi, drzewa, ściany... Wychodzą metalowe łańcuchy które mają za zadanie złapać oponenta! Skrępować jego ruchy do maksimum. Maksymalnie możemy stworzyć w tej iluzji 6 łańcuchów, które mogą złapać rękę, nogę, szyję i wszystko inne.

Wady:
-Sharingan rozpozna genjutsu szybko
-CS/Bijuu po wymieszaniu chakry anulują technikę, tak samo oczywiście klan Juugo
-Zwyczajne wyjście z genjutsu, ból/rana. Przegryzienie wargi w zupełności wystarczy.
-Łapie jedną ofiarę

Zalety:
-W opisie


    SIŁA29 (+10 Styl)
    WYTRZYMAŁOŚĆ 30
    SZYBKOŚĆ 44 (+10 Styl)
    PERCEPCJA1 (+20 Shar)
    PSYCHIKA 100
    KONSEKWENCJA1

- Aktywne - Shar lvl2
Teien
 

Re: Port

Postprzez Kamiru » 10 lip 2015, o 12:36

Wyprawy Yoshiego i Inu ciąg dalszy.
Sub Zero mode on!


    Khe khe! Nie wnikając już w to, jakim cudem czteroosobowe zdołało płynąć tym stateczkiem, skoro tylko jedna osoba znała się tu na żegludze, na dostatek załogi narzekać nie mogła, a reszta towarzystwa smacznie spała... Cuda zdarzają się non stop, nieprawdaż? Tylko trudno je dostrzec. A tutaj wszyscy byli świadkiem wielkiego Cudu! Przez duże C. Ale skoro była noc, a człowiek to stworzenie dzienne, a przynajmniej większość homo homo sapiens, to wszyscy spali, śniąc o skarbach, cyckach i sławie. Jedynie dzielny i napakowany Reji kierował tą łupinką sunącą pośród fal. I nagle przybyli oni. Piraci.

    Dlaczego raczyli sobie wziąć na cel ten jeden mizerny statek? Jashin jeden raczy wiedzieć. Albo bogowie, jeśli naprawdę jest ich więcej. Niemniej, stało się! Atak, śmiały abordaż przeprowadzony w godzinie sowy, kiedy sen jest już twardy i głęboki, trudny do przerwania. Odwaga, zuchwałość i brak zasad moralnych był bardzo przydatny w życiu jednostek, które właśnie wkroczyły na pokład. Na szczęście dla podróżujący nie mieli za wartownika byle majtka, który by spanikował w takiej sytuacji. Wszczął alarm i wdał się w walkę z jednym oponentem. Najwyraźniej obaj potraktowali to jako rozrywkę, wymieniając oszczędne, szybkie i silne ciosy. Gdyby ktoś miał w tej chwili spokój, mógłby skupić się na podziwianiu dwóch weteranów pojedynków, bójek i innych imprez masowych dla podchmielonych wilków morskich. Kompletnie inaczej wyglądał walka waszego znajomego. Katana kontra ninjato. Dwa cienie na tle ciemności. Jakim cudem nie poranili samych siebie? Nie wiadomo. Wymieniali się ciosami, krzesząc iskry i brzęcząc niczym dzwonki św. Mikołaja. Znaczy, sań świętego. Mniejsza. Oba pojedynki wyglądały na wyrównane, ale kto by tam miał czas je podziwiać, skoro Inu i Yoshi mieli własne zmartwienia? Całe szczęście, że księżyc wyłonił się zza chmur. Co prawda była to tylko zabawna, niepełna kulka nabierający ciała, ale lepsze takie oświetlenie niż żadne, nieprawdaż?

    Jako że damy mają pierwszeństwo, zacznę więc od Yoshiego Inu. Młoda dama nie dała sobie w kaszę dmuchać, a wiedza wyniesiona z walki w karczmie sporo ją nauczyła. Teraz przynajmniej wiedziała, że walka pełnym arsenałem swoich morderczych technik może się źle skończyć. Na szczęście pomoc jej krwistokiego kompana załatwiła sprawę. Kilka sztuk żelastwa i cudownych, kaboom-robiących notek powinno załatwić sprawę. Nie, żeby jej cudna elektryczność nie miała racji bytu w tym miejscu, co to to nie! Śmiały plan poradzenia sobie z przeciwnikiem nie wypalił. Może dlatego, że statek mimo wszystko był na wodzie? Spokojnej, ale płynnej, ciągle będącej w ruchu cieczy. Kołysanie łupinki bardzo ułatwiało zasypianie, ale utrudniało walkę. Jej cios minął przeciwnika o kilka centymetrów (czy najdrażliwsze = krocze? Czy może chodziło o głowę? Meh, wolę wierzyć w charakterek kunoichi) czuły punkt pirata. Gorzej, gdyby był piratką. W każdym razie, atak spalił na panewce, a oponent wyprowadził lewy prosty w szczękę dziewczyny. Całe szczęście, że była przygotowana do uniku i zdołała się uchylić, inaczej mogłoby być niewesoło. Tym bardziej, że rywal najwidoczniej nie ustępował Rudej pod tym aspektem fizyczności. Nie licząc urody, rzecz jasna. Stoicie jakieś dwa/trzy metry od siebie, wokół pusta przestrzeń, jakieś inne pomysły?

    Przechodząc do psychopatycznego pana Uchiha. No, może nie psychopatycznego a po prostu lekko zwariowanego. To jest prawdziwy wojownik! Zapał do walki połączony z jego możliwościami dawał imponujący efekt! Bardzo ważną rolę odgrywały w tym wszystkim oczy, legenda własnego klanu! Z racji, że pozwolił swej... Przyjaciółce? Towarzyszce wybrać cel do ataku, sam musiał zmierzyć się z drugim piratem wyposażonym w ostre narzędzie służące do krojenia warzyw, owoców, różnych rodzai mięs, ze szczególnym upodobaniem ludziny. Widać było, że czerwonowłosy preferował inny sposób prowadzenia starć, bardziej wyrafinowany od Inu, której zdolności działały w myśl zasady, że dobry wróg, to przypieczony wróg. I wszystko byłoby cudnie, użycie własnej, unikatowej techniki trzymaną w sekrecie na właśnie takie okazje. Nic tylko pogratulować pomysłowości! Ale niestety, życie wcale nie jest takie proste, na jakie by wyglądało. Bycie dżentelmenem nie zawsze popłaca. Pozwalając Zielonookiej wybrać przeciwnika i zmierzyć się z nim, sam nie miał możliwości ataku. A kiedy już widział, którego pirata wybrała sobie Kunoichi, sam mógł skupić się na swoim oponencie. Szkoda tylko, że było już za późno. Statek nie był tak duży, jak mogłoby się zdawać i w obecnej sytuacji... Zabrakło czasu. Nieznany napastnik wskoczył na pokład, trzema susami pokonał dystans który was dzielił i posłał silne kopnięcie w klatkę piersiową Uchihy, posyłając go do tyłu. Całe szczęście, że łupina miała ładne, drewniane ścianyi które zdołał zatrzymać lot Yoshiego tak, by nie skończył jako karma dla rybek. Najwidoczniej jego rywal nie chciał kończyć walki za szybko, skoro zamiast miecza użył nogi. Ale starczy tego gadania, bo ktoś tu jeszcze straci głowę! Macie między sobą jakieś pięć metrów, opierasz się na ścianie, możesz jakoś funkcjonować, choć lekkie oszołomienie (a może niedowierzanie, że oberwałeś) pozostało. Do dzieła!


Hajd tylko dla mnie, żeby mieć wszystko na miejscu.
Inu - 88% chakry
Yoshi - 97%
Ostatnio edytowano 11 lip 2015, o 10:24 przez Kamiru, łącznie edytowano 2 razy
Kamiru
 

Re: Port

Postprzez Inu » 10 lip 2015, o 20:31

Walka nie należała do najsympatyczniejszych, szczególnie że z wrogiem znajdowała się pod pokładem gdzie dopływ światła był naprawdę skąpy jakby dostawcą był jakiś żyd. Trzeba było się jednak jakoś wybronić, wszyscy znaleźli się w naprawdę kiepskiej sytuacji, choć z drugiej strony każdy ma możliwość rozprostowania swoich zastałych kości. Ruda z chęcią by się pobawiła gdyby tu nie było tak ciemno! W dodatku była na jakiejś łajbie, która mogłaby nieźle ucierpieć pod wpływem jej technik, musiała się powstrzymywać - w przeciwieństwie do jej wroga, któremu raczej nie zależało zanadto na tym statku. W dodatku na tym gracie mocno falowało co utrudniało utrzymywanie równowagi, celowanie i samą walkę. Ciasno, ciemno, kiwa, ja pierdolę!
Zaatakowała nie czekając na owacje, chciała zakończyć to jak najszybciej tylko mogła gdyż warunki wystarczającą ją irytowały. Wykonała kilka susów by znaleźć się jak najbliżej, wycelowała swoją techniką i uderzyła. Jej plan poszedł się kochać, gdyż najzwyczajniej na świecie nie trafiła. Zaklęła siarczyście pod nosem uwalniając swoją furię jak i nie zapominając o tym, że wciąż trwała bójka. Musiała zrobić unik aby jej powabna twarzyczka nie została oszpecona, czego by nie zdzierżyła. Zrobiła z dwa kroki do tyłu robiąc odstęp, znajdowali się o około 2 metry od siebie. Nastał kilku milisekundowy impas gdzie jeden mierzył wzrokiem drugiego jakby chciał go wystraszyć i przegonić samymi oczami. Niestety chyba żaden nie posiadał mocy sharingana, toteż ten plan się nie udał.
W myślach przeleciała po wszystkich swoich technikach...niezbyt przydawały się w tej chwili, nie mogła rozwalić tej łajby. Zagryzła wargę, zacisnęła mocno kunaia w swojej ręce. Musiała więc stoczyć bójkę na ręce. Uśmiechnęła się półgębkiem, wyskoczyła przed siebie równocześnie rzuciła swoim kunaiem wprost w brzuch wroga, celując bardziej po prawo, licząc na to, że wróg odskoczy przez to w lewą stronę. Równocześnie w drugiej ręce skumulowała swoją chakrę by wykonać tą samą technikę co poprzednio. Miała zamiar rąbnąć nią w klatkę piersiową by wyładowania wpłynęły również na jego układ krążeniowy. Jeśli nie trafi, ma zamiar uchylić się, lub sparować jakoś cios, lecz miała w planach ciągle napierać na swojego przeciwnika, by w końcu oberwał z jej elektrycznej pięści. Ogólnie zabawa podobna do jakiś przepychanek.
Inu
 

Re: Port

Postprzez Teien » 10 lip 2015, o 21:04

Cóż to się działo, bowiem nagle jakby Yoshi stał się wielkim dżentelmenem i nie rwąc się specjalnie do walki pozwolił wybrać jej swa ofiarę. To ten jeden szczegół pozwolił przeciwnikowi zadać dość poważne uderzenie w ciało Czerwonego Króla. Klatka piersiowa ugięła się lekko pod kopnięciem zaś sam młody Uchiha zatrzymał się z lekkim grymasem bólu na jednej ze ścian statku. Myśli zatańczyły kręgi w łbie wojownika. Bowiem był zdziwiony szybkością swojej ofiary, a także tym z jaką precyzją i gracją poruszała się w nieoświetlonym obszarze. Czyżby trafił na perełkę tej załogi? Drewniane deski za plecami zadrżały, równie mocno co Czerwonowłosy z podniecenia. Jego organizm już odczuwał ten przecudowny efekt towarzyszący mu przy każdej potyczce. Niczym muskające kobiece usta, które rozkładają się powoli na ciele. To własnie poczuł w tym momencie! Silny buziak prosto w klatkę piersiową narzucony przez boginie samej wojny i walki.
-Huh... -mruknął w myślach. Nie miał zamiaru komentować tego co się własnie stało, bowiem jego ciało robiło to automatycznie. Szeroki uśmiech wymalowany charakterystyczną kreską nie zachwiał się nawet na moment. A szkarłatne ślepia lustrowały swoją ofiarę w jakże zwierzęcy sposób. Bestia, która przebudziła się wraz z atakiem piratów, coraz to bardziej ukazywała swe pazury. Niedługo zacznie nimi rozrywać ciała, niedługo te szpony zostaną pomalowane przez krwista farbę. Tak...
Show Time!
Czerwony Król miał teraz już inny obraz, bowiem oponent znajdował się dostatecznie blisko by użyć kolejnej techniki z arsenału jego własnych. Ta, która swym podstępem dorównuje niejednej kobiecie! Podniósł dłoń jakby do gardy i w tym momencie, stara się złapać oponenta w iluzję KageNoYoshi. Spod rękawa zwalnia się mechanizm, który pozwala na delikatne wystrzelenie w jego dłoń kunaia, a następnie zgięcie palców i rękojeść znajduje się w posiadaniu Czerwonego Króla. Toż to wiedział dobrze, że jedynie mała garstka osób potrafi konkurować z jego stylem walki, a jeszcze mniejsza ilość zna takie sztuczki! Toteż postanowił to wykorzystać. Gest i sztuka!
Iluzja klona... Nagle opuszcza dłonie, te bezwładnie opadają kołysząc się jakby nigdy nic. Zaczynając iść przed siebie by sprowokować ów pirata. Były dwa wyjścia. Pierwsze pirat zaatakuje iluzję, a ta sparuje atak lub nie... W międzyczasie zaatakuje prawdziwy Yoshi. Wbijając kunai w łeb ofiary.
Drugim wyjściem jest atak klona, a tym samym próba obrony przez pirata. Co zaowocuje atakiem prawdziwego Yoshiego w czubek łba. Mimo, że miejsca nie ma, aż tak dużo to powinno się to udać. Bowiem jeśli nie ma jak przejść obok, spróbować można po suficie, a także... Jeśli nie będzie innej opcji po prostu rzuci kunai, który będzie wycelowany w szyję lub łeb, tak by również zabić za pomocą jednego precyzyjnego ciosu. Oczywiście pamięta też o obronie jeśli coś by nie wyszło, a sam Sharingan poprzez przewidywanie ruchów pomoże mu w tym raczej doskonale.

-Shar lv2 aktywny dalej

Dziedzina: Genjutsu
Ranga Jutsu: B
Pieczęci: Wąż -> Smok -> Baran
Zasięg Jutsu: 40 metrów (pieczęci) 25 metrów (gest)
Koszt chakry: E: 35% | D: 30% | C: 20% | B: 15% | A: 10% | S: 4% | S+: 4% (3% za turę)
Opis: Po złożeniu odpowiedniej ilości pieczęci użytkownik wysyła do oponenta impuls chakry, mający na celu stworzenie w jego głowie iluzji naszej osoby. Iluzja może mówić, poruszać się, rzuca cień itp... Zachowuje się jak prawdziwy człowiek. Może wyciągnąć kunai, shurikeny czy też wybuchową notkę. A także cisnąć tym wszystkim w przeciwnika! Co jednak po przez trafienie nie wywołuje bólu czy też obrażeń. Kunai mogą wbić się w ciało, tak jakby. Lecz nie spowodują krwawienia czy też wspomnianego bólu, co zaalarmować może przeciwnika o iluzji. Sam użytkownik techniki staje się niewidzialny, choć jeśli wykona jakiś "głośny ruch" czyli przykładowo krzyk ofiara techniki może go po prostu usłyszeć, lecz to samo w sobie nie niweluje techniki.

Wady:
-Wyjście za pomocą Kai
-Przeciwnik może nas usłyszeć, gdyż iluzja nie niweluje dźwięku otoczenia
-Iluzja nie zadaje obrażeń czy też bólu
-CS/Bijuu po przez wejście w jakikolwiek tryb anulują genjutsu

Zalety:
-Jesteśmy niewidzialni
-Możliwość rzucenia genjutsu za pomocą gestu (jakiegokolwiek)
Teien
 

Następna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość