Wioska Saikuron

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Chise » 25 lip 2019, o 10:47

Misja B
37/45


Co się tu podziało, tego nie wiedział nikt. Ciężko było jednak nie zauważyć dziwnego zachowania zarówno mnicha jak i panny młodej, choć nie łączono tego razem.. A taką przynajmniej mieli obydwoje nadzieję. Shiga siedział ponury jak chmura gradowa i nie odpowiadał na zaczepki ani ojca panny młodej ani innych starszych, panna młoda najpierw była jak zbita, a następnie az zbyt wesoła i radosna, aż sztucznie. I to było widać. Starucha znów przez pół nocy szeptała pod nosem swoje zaklęcia, których jashinista nie mógł usłyszeć i nawet nie mógł złapać ani razu wzroku ciemnowłosej uczennicy starej prukwy.
Ale to właśnie ta ostatnia była jedynym interesującym kawałkiem tego dnia. Szła przed siebie pewnie, w dłoniach trzymała niewielki wiklinowy koszyk, który ściskała mocno w dłoniach. Znał drogę do miejsca do którego szła, aż za dobrze, w końcu wczoraj tam nocował. Skradał się za dziewczyną, widząc jak idzie na tył domu i do kogoś kiwa głową.
- Masz to? - odezwał się znajomy głos, ale nieco niewyraźny. Teraz już nie panna młoda, a świeżo upieczona mężatka była schowana za rogiem budynku, przy którym Shiga musiał się zatrzymać aby nie zostać zbyt szybko przez nie odkrytym.
Po chwili do jego uszu dobiegło najpierw syknięcie, a następnie westchnięcie z ulgą.
- A to drugie? - dodała jeszcze bardziej niewyraźniej i nieco bełkocząc, jakby straciła połowę władzy w języku. Usłyszał jakiś szelest i brzdęknięcie.
- Jesteś pewna, że to zadziała? - zapytała niepewnie, towarzyszył temu cichutki chlupot, jakby ktoś potrząsnął małą buteleczką - Miało starczyć na 6 użyć, prawda? Potem zgłoszę się po więcej - skończyła blondynka, usłyszał szelest spódnic kiedy się podnosiły - Dzięki siostra. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła - powiedziała jeszcze miękko, po czym nadeszły kroki w jego stronę. Jak nie chciał zostać odkryty, to miał czas się wycofać. Ale przecież nie musiał, prawda?
Chise
 

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hitsukejin Shiga » 25 lip 2019, o 14:51


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Na pewno nawet w tak głupiutkiej i pełnej prostych ludzi wiosce była chociaż jedna osoba która łeb nosiła dlatego, że go używała, a nie dlatego, że powinien wyglądać bardziej symetrycznie. I na pewno była chociaż jedna osoba która powiąże jedno z drugim i połączy nagle dwie naburmuszone osoby całkowicie się unikające, gdzie wcześniej sobie ćwierkali. Zabawne, ale i tak nikt nie ma raczej szans by się domyśleć o co na dobrą sprawę chodzi. Bo chodziło o coś takiego, że Shiga sam by sie nie domyślił i nie uwierzył, jakby mu ktoś powiedział…
Na szczęście nie był jakoś bardzo długo zaczepiany, a babcia dalej szeptała zaklęcia, jakby próbując mnicha zirytować. Co, widziała jego zły humor i bała sie, że zaraz zamieni się on w rozlew krwi? Stara suko jak blisko prawdy jesteś. Zacisnął dłoń na stole i odetchnął ciężko. Wypił kieliszek, rozluźniając się nieco. Tragikomedia, całe to wydarzenie to pieprzona tragikomedia. Robiąc pozory, że mimo złego humoru wszystko jest okej, a zły humor wynika tylko z migrenowego, potężnego bólu głowy który mu doskwierał - poinformował zatrwożonych, że to u niego normalne, od dziecka obecne i nie ma na to lekarstwa. I że jak się prześpi to zrobi mu się dużo lepiej i nie ma potrzeby się martwić. Wstał od stołu szukając uczennicy prukwy, miała coś w dłoniach i zaprowadziła go za dom. A tam ktoś na nią czekał. Ktoś, kogo się nie spodziewał, ale głos bardzo mu znajomy. Aż za bardzo przez poprzednie wydarzenia możnaby rzec, prawda? Mnich nie interweniował, słuchał, próbując wyłapać co tylko ciekawego może z tej całej rozmowy wyciągnąć. Czarnowłosa miała coś dostarczyć pannie młodej, bo ona o coś pytała. Mnich nie wiedział o co chodzi, ale robiło się coraz ciekawiej. Syknięcie, ulga w głosie. Co się działo? Na razie nie wiedział, ale głos panny młodej nieco się zmienił. Jakby miała zdrętwiały język. Dziwne. A potem znów, kolejna rezecz. Sześć użyć? Chowały…. co, siostro? Dzięki siostra? Czekaj, co? Czarnowłosa nie może być chyba spokrewniona z rudzielcem. Mnich postanowił interweniować. Wejść na chama prosto w zbliżające się do niego kroki… I domagać się całej prawdy. Zakładał najgorsze. Z takich podstępów nigdy nie ma uśmiechów.
Tylko krew, łzy i śmierć.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Chise » 25 lip 2019, o 18:22

Misja B
39/45


No faktycznie, na co się starać, krywać, podsłuchiwać, kiedy wystarczyło wyjść na na światło dzienne, pokazać się i zapytać “co do kurwy?”. Oczywiście nie dosłownie, to byłoby bardzo nieuprzejme, ale sama jego obecność była jak to pytania. Zresztą, pytań nie było zbytnio potrzeby zadawać, wszystko wydawało się jasne i pewne.. No prawie, reszty można było się domyśleć.
Najpierw wpadł na czarnowłosą, która odskoczyła od niego panicznie, przykładając dłonie do ust, z których jednak nie wydobył się żaden dźwięk. Szerokim łukiem ominęła go, szybko wracając w stronę z której przyszła, wszelkie wyjaśnienia pozostawiając drugiej stronie tej ważniejszej w tej sytuacji. I gdy ją zobaczył..
Cóż, nie wyglądała tak ładnie jak wczoraj na weselu. Siedziała na niewielkim pniaku, lekko skulona, do twarzy przykładała chustkę nasączoną czym pachnącym intensywnie ziołowo. Oczy były zaczerwienione, miała też czerwony ślad na policzku, ślady na rękach. No nie wyglądało to ładnie.
Widząc Shigę podniosła się szybko, zmierzyła go gniewnym spojrzeniem podpuchniętych oczu. Gniewnym, ale i pełnym wstydu.
- Co ty tu robisz? - warknęła w jego stronę, odejmując od twarzy chusteczkę i pokazując rozbitą i spuchniętą wargę. Żadna chyba kobieta nie chciałaby by facet który dzień wcześniej ją pogonił widział ją w takim stanie.
- Odejdź albo zawołam swojego męża - ostrzegła, a głos się jej zatrząsł. Bała się swojego męża, Shigi, swojego położenia.. Nie miała już nic do stracenia ani gdzie uciec. Nawet jeśli Shiga na chwilę zamieszał jej w głowie, teraz już nie miała nic do stracenia.
Chise
 

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hitsukejin Shiga » 25 lip 2019, o 20:43


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long



Shigutki nigdy by tak nieładnie się nie odezwał - a przynajmniej nie w tym spektaklu, podczas tej saikurońskiej przygody gdzie odgrywa swój mnisi aspekt pełną gębą.
Ta, czasem trzeba przypajacować, żeby coś osiągnąć. Ale czy warto aż tyle? Przecież tutaj obecna szopka to już przekraczała jakikolwiek zdrowy rozsądek. Mnich niedługo zacznie naprawiać w ogóle świat. Ech i na co to wszystko? Jak to ani trochę, ani ciuta nie wypełnia pustki. To wszystko jest takie… diabelnie miałkie. Nie zalepia dziury w jego sercu i w jego duszy, ona dalej jest i prawdopodobnie będzie. Chwila zapomnienia z dziewczyną bolała go bardzo wiele wyrzutów sumienia do samego Siebie. Wypomniał sobie każde słowo i każdy czyn jaki w ogóle wykonał wobec dziewki - już wtedy żony mężczyzny którego mnich pobłogosławił. Ale wyszedł, a sama jego obecność była doskonałym znakiem zapytania. A na to pytanie wszyscy pytani powinni dla własnego bezpieczeństwa odpowiedzieć. Bo mnich nie lubił zagadek i tajemnic. Wszystkie informacje należały do niego i jemu powinny zostać przekazane. W te pędy. Pojawiła się czarnowłosa. Próbował wyciągnięciem ręki zatarasować jej drogę, ale nie udało się. Uciekła mu. Ale została jej rozmówczyni. Shiga podszedł do niej pewnym krokiem. Szybkim i sprężystym. Co się stało przez jedną dobę? Dziewczyna była skatowana, jak na standardy Shigi w nie-krzywdzeniu kobiet i dzieci.
I każdy krok był coraz cięższy. Stąpał z taką… nienawiścią w sercu, że odciskał aż głębokie ślady. Obiecał kupcowi, że wykorzysta tutaj tylko wiarę w ogień i Hi-No-Ishi. Ale chyba jednak będzie trzeba skorzystać z tej pierwszej opcji. Zignorował jej pytanie.
-Kto ci to zrobił. - Pytanie było krótkie. Zwięzłe. I nieznoszące sprzeciwu. Poczuł krew buzującą w żyłach i przyśpieszające serce. A kiedy padło “odejdź, albo zawołam męża Shiga wybuchnął śmiechem.
-I co mi zrobi? Pobije? Tak jak Ciebie? Mój Bóg śmieje się z takich jak On. - Na jej oczach uniósł rękę do swoich ostrych kłów. Wbił kieł w nadgarstek i pociągnął, rozcinając głęboko skórę. Nie wzdrygnął się nawet. Nie zadrżał. Trzymał krwawiącą rękę przed dziewczyną nieruchomo, by na jej oczach w ciągu kilku sekund rana się zabliźniła i zniknęła całkowicie.
-Powtarzam. Kto cię skrzywdził. Twój mąż, prawda? Powinien ponieść karę. - I dopiero kiedy rana się zagoiła - ręka się zatrzęsła. Ze złości. Był gotów rzucić się z pieściami na pana młodego i połamać go jak suchą gałąż. Już, teraz, biegiem na oślep.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Chise » 25 lip 2019, o 22:08

Misja B
41/45


Gniew Shigi był usprawiedliwiony.. Na pewno?
W końcu nie dotyczyła go ta sprawa, przybył tu z zupełnie innego powodu, prawda? Miał załatwić wycinkę drzw do cholery, a nie zajmować sie czyimiś sprawami małżeńskimi czy wplątywać się w romanse, niedoszłe, ale zawsze! Tak jak wcześniej nie jego sprawą było ratowanie przygniecionego Etsu i wiele innych spraw. Jashinista po prostu chyba nie potrafił się powstrzymać przed traktowaniem spraw osobiście, jakby dotyczyły jego, rodziny albo bliskich. Ale taki już chyba był - nie potrafił nie wtykać nosa w nie swoje sprawy.
Kobieta odsunęła się od niego z przerażeniem w oczach. Nie każdy mnich otwierał sobie żyły stalowymi zębami, a rany niemal natychmiast się zasklepiały, prawda? Nie każdy? Można by nawet uznać, że niewiele z nich, prawda? Kiedy więc Shiga rzucił się biegiem w stronę drzwi, za swoimi plecami słyszał też jej kroki i krzyk skierowany nie do niego, a do kogoś z wioski. Teraz jednak zajmowało go coś innego.
Kiedy wpadł do domu, w środku były trzy osoby. Rodzice dziewczyny i jej mąż, ci pierwsi w drugiej izbie, mężczyzna zaś w pierwszej, drzwi między nimi były otwarte. Właśnie się ubierał, lekko pogwizdując, zadowolony z siebie jak młody małżonek powinien być.. Wparowanie Shigi przerwało tą sielankę, wszyscy jak jeden mąż poderwali się, zaskoczeni.
- Ale co do.. - odezwał się, podnosząc się z zydelka, ale nie zdążył wstać, Shiga się na niego rzucił i uderzył w twarz. Raz, drugi..
- Kurwa, uspokój się - wrzasnął ojciec dziewczyny, rzucając się w jego stronę i próbując Jashinistę odciągnąć. Co prawda był dla niego bardziej jak natrętna mucha, ale utrudniał, ciągnął za ręce, za włosy..
Chise
 

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hitsukejin Shiga » 26 lip 2019, o 00:19


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Każdy gniew mnicha jest gniewem boskim. Czy jakoś tak. A na pewno tak zeznamy w sądzie. Jeśli takowy w ogóle się odbędzie. I tak, to jest fakt, że mnich lubił się mieszać w nie swoje sprawy. I zbawiać świat, nawet wbrew woli zbawianych. A co z karczmą w Daishi i pączusiem? Kompletnie nie musiał mieszać się w całą walkę z kolesiem, który tylko i wyłącznie zabił całkowicie obcą mu kobietę. To nie była jego sprawa, jego walka ani jego zemsta, tylko tamtego kolesia.
To w ogóle nie była przecież jego kobieta. Tak jak i ta nie była jego, a jednak w jakiś sposób znalazł się tu i teraz. A kiedy mówie tu i teraz, mam na myśli właśnie ten moment w czasoprzestrzeni i w rzeczywistości, tą chwilę która wydarzała się właśnie teraz.
A ten moment wydarzał się coraz mocniej z każdym kolejnym zamachem i wymierzonym ciosem. Może był o jeden za dużo, może o dwa za dużo. A może w ogóle żadnego ciosu nie powinien zadać? Tak czy siak wpadł do domu jak burza, wiedział gdzie się kierować bo przecież tam nocował raz. Wiedział gdzie trafić i wiedział kogo trafić. I chciał go trafić, dlatego zaraz po pytaniu - padła pierwsza bomba. Bez broni, bez przedmiotów, bez żadnych technik i bez jakiejś zbytniej siły. Nic z tych rzeczy. To była sprawa honoru, ukarać sukinsyna. Pierwsza bomba, druga bomba. Nos musiał pęknąć bo pojawiła się krew. Pojawił się też zarządca wioski odciągając mnicha. Ten odwrócił się na pięcie i zaczął się z nim siłować, próbując go od Siebie odczepić.
-Zeszłej nocy dziewczyna ze mną rozmawiała. Mówiła, że boi się bliskości z nim. Że jest wulgarny i brutalny. - Warknął mnich, spinając mięśnie i siłując się z facetem wielkości dębu. Ale napędzała go złość. Dodawała siły.
- Że wcale nie chce z nim iść do alkowy. A podczas ceremonii nie widziałeś? Jak ją karcił i gasił? Jak uciekła od niego do gaju po tym jak coś jej powiedział? Płakała tam. Wyła! - złość. Kolejne uderzenie złości. Pewnie nawet mógłby teraz samą siłą fizyczną powalić go na kolana.
-A teraz znalazłem ją za domem. Pobitą. Skatowaną. Potwierdziła, że to jego wina. Co, powiesz mi, że taki gnój nie zasługuje na to, by go ktoś wychował? - Odepchnął mężczyznę od Siebie, zrzucając z Siebie kimono i podnosząc pięści do góry, stawiając gardę.
-Co, będziesz bronił kogoś, kto tak źle traktuje twoją córkę? Ryj nie szklanka, zabić go nie zabije, chyba nie jest aż taką miękką pytą na jaką wygląda, co?! - Warknął po raz kolejny, a wściekłość aż nim trzęsła.


Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Chise » 26 lip 2019, o 09:33

Misja B
43/45


Nieprzytomny mąż, szarpanie się z ojcem.. Czy to na pewno już chodziło o wymierzenie jakieś sprawiedliwości? Zaskakująco silny był to mężczyzna, ale nie był shinobim, nikim szczególnym, po prostu lata ciężkiej pracy wyrobiły u niego potężną krzepę. Poruszali się, trzymając się za ramiona, do momentu gdy Shiga go odepchnął do tyłu, ten zatoczył się i wpadł na ścianę, spojrzał na niego wściekle. Odepchnął się i rzucił w stronę Jashinisty, ale nie z pięściami. Rozłożył szeroko ręce i złapał go w pasie, siłą rozpędu popychając do tyłu, aż wypadli przez drzwi i uderzył tyłem głowy w futrynę nim się zdążyli wytoczyć. Shiga mógł zobaczyć, że przed budynkiem stoi całkiem niezły tłumek, z dziewczyną na czele - która to wskazała właśnie Shigę i powiedziała coś, czego oszołomiony chłopak nie do końca zrozumiał - i wtedy właśnie dostał drugi raz w tył głowy, czymś co wydało głośny brzdęk. Może garnek albo patelnia? Nie miał czasu nad tym rozmyślać, bo zaraz osunął się w ciemność.
Kiedy się obudził, było już ciemno na dworze. Wiedział to na pewno, bo był na zewnątrz, na dodatek nie miał na sobie swoich ubrań, tylko jakąś dziwną, szorstką szatę, która wyglądała jak zrobiona z jakiegoś worka. Jednak nie to było najdziwniejsze. Jego ręce były były unieruchomione, ale nie sznurem, ktoś najwidoczniej znał się na sztuczkach shinobich i nie popełnił podstawowego błędu wiążąc go. Stał na szczycie jakiegoś podwyższenia, pod nim było sporo drewna.. Właściwie to przypominało mu stos.
Zaś przed nim zaś stała niemal cała wioska. Wyglądali na zajętych, jakby dyskutowali nad czymś, ale centralną postacią była dziewczyna, która stała wtulona w swojego męża, tuż obok swoich rodziców, trzymała w dłoni pochodnię, jedną z wielu rozpraszających mrok nocy. Widząc Shigę uśmiechnęła się do niego sponad ramienia i.. Puściła oczko? Zdecydowanie.
- Już czas - powiedziała głośno, wychodząc spod ramienia męża i podeszła krok w jego kierunku.
Następnie pochodnia wylądowała koło jego nóg, powoli rozpalając drewno.
Chise
 

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hitsukejin Shiga » 27 lip 2019, o 00:26


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Tak. O sprawiedliwość. Tu cały czas chodziło o chorą wykręconą sprawiedliwość w oczach Shigi. Który… chyba się zauroczył. Dziewczyna w tej sukni, w tych rudych lokach, wyglądała tak pociągająco. A gdy ją leczył, a ta była niego tak blisko i zdradzała, że go pragnie, że go pożąda… Coś zaiskrzyło. To było coś, czego brakowało jego relacji z Chise - kiedy ją leczył zazwyczaj była albo bardzo ranna albo bardzo wściekła. Ile razy ją na dobrą sprawę leczył? Ranną w plecy po Hanamurze, kiedy dopiero na dobrą sprawę opanowywał do końca swoje medyczne umiejętności i był skrępowany tym, że dziewczyna jest półnaga. Potem w Kami no Hikage kiedy walczył o jej życie z samymi planami antykreatora, a potem u Uchiha gdy była poparzona… i poniżona swoją porażką. Nie było tego… romantycznego prostego drżenia dwóch ciał i dwóch oddechów. A tutaj? Wszystko było łopatologicznie proste, jest człowiek, a nawet dwójka, kobieta i mężczyzna - zróbmy to szybko! Tylko, że mnich się zawahał. I nie wiedział jaką cenę będzie musiał za to zapłacić. Bo w sumie, to cholernie wysoką. Ale nie uprzedzając niczego…

Mąż nieprzytomny bo cieniutka rura z niego. Oberwał kilka razy i od razu wielka afera. Dwa, trzy ciosy, nawet bez żadnego wspomagacza ani przedmiotu w dłoni i od razu biedny nieprzytomny mis pada jak kłoda i nie może wstać. Ojej, jaki biedny. Co to za chłop? Dobrze, że chociaż lepsze wyzwanie stawiał zarządca - Shiga nie chciał go zabić ani dotkliwie zranić, a w każdej chwili mógł odpalając ogień i smażąc jegomościa żywcem. Czemu jednak tego nie zrobił? To zaskakująco dobre pytanie. Na które sam nie znał dobrej odpowiedzi. Cóż, zdarza się i już.
Nie spodziewał się jednak tego zagrania. Nie poszły w ruch pięści, a całe cielsko i cały jego pęd. Shiga nie zdążył się zasłonić, tylko postawić garde - i z całą swoją gardą poleciał z rozpędzonym turem na drzwi. Uderzając głową w futrynę. Poczuł znajome ciepło cieknącej krwi, przed oczami pojawiły sie mroczki.
Upadł, przygnieciony rosłym mężczyzną. A gdyby tak wgryźć mu się w gardło i zrzucić go z Siebie, mógłby zerwać się na nogi i dalej walczyć, walczyć, walczyć..!
Brzdęk. Przed brzdękiem była dziewczyna i cała wioska, a po brzdęku jedynie ciemność i pustka. Przeraźliwie chłodna ciemność w której nie było zupełnie niczego. Zerwany film, przegrana sprawa stary.

Po… w przybliżeniu nieskończonej ilości lat później otworzył oczy. Zalane krwią powieki z rozciętej głowy po uderzeniu dwukrotnym, najpierw futryna, potem jakieś ciężkie coś sprawiały trochę trudności, ale udało mu się. Było ciemno, a jego ubrania zniknęły - był płócienny worek, a pod nim… dużo drewna. Widział to już w swoim życiu, worek pokutniczy i stos całopalny. Tak się rozprawiano z Oni. Czy Shiga właśnie awansował na piekielnika prosto z krainy Yomi? Chyba tak. Poruszył rękami - spętane. Kajdany z żelaza przytroczone do pala za jego plecami, wokół którego zbudowane było całe to przedstawieniowe miejsce.
A przed nim wioska. W sumie to wszyscy, bo wszystkich przez ostatnie kilka dni zdążył poznać. Zobaczył dziewczynę. Uśmiechającą sie. Puszczającą oczko.
A więc jednak to ona jest tutaj prawdziwą piekielnicą prosto z krainy Yomi.
-Panie, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią, a ja chyba nie dam im rady wybaczyć. - Westchnął mnich pod nosem. Dziewczyna podeszła do niego. Dumnie dzierżyła pochodnie, mówiąc, że pora spalić diabła. Prawie. Mnich uśmiechnął się do niej ciepło.
-Chociaż… Wybaczam wam. - Powiedział donośne mnich, swoim typowym ciepłym i dobrodusznym tonem do całej wioski i poczuł jak jego nogi zajmują się ogniem. Pora była działać. Ogień po rozpaleniu podstawy zaczynał podnosić się wyżej zdecydowanie za szybko. A więc i mnich musiał działać szybko - wykręcając ręce do tyłu, wypychając korpus w jeden bok - postanowił się wygiąć i zionąć ogniem z ust prosto na pętające go więzy doprawiając iskrami z magnezowych kłów - one żelazne, ale to czym były przytroczone do słupa… Jeden mocny podmuch i kilka solidnych szarpnięć powinno wystarczyć by nadpalone więzy zerwały się. Wtedy od razu zegnie się - O kurwa płonę coraz bardziej Shiga zrób coś ja nie chcę umierać jestem jeszcze zbyt młodą i piękną strzygą - do drugiej ręki, znów zionąc na nią ogniem i krzesząc kłami po raz kolejny iskry by jak najbardziej zniszczyć więzy i szarpnięciami je do końca zerwać…
A potem zostanie tylko spaść ze stosu, odturlać się od ognia, tudzież, jak się uda, to wylądować na kolanach przed tłumem.
Chciał by patrzyli i widzieli co mu zrobili.
-Czy na to zasłużyłem? Etsu, zasłużyłem na to? - Spytał po raz kolejny tłumu, szukając wzrokiem tego, któremu uratował zycie i nogi dwa dni wcześniej.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Chise » 27 lip 2019, o 01:28

Misja B
45/45

Shiga działał szybko, bo i nie było na co czekać. Drewno było dobrze przygotowane, wysuszone, ułożone.. Niemal profesjonalnie, można by powiedzieć, gdyby ktoś profesjonalnie zajmował się układaniem stosów oczywiście, choć było to dość wątpliwe. Choć staruszka patrzyła na niego w taki sposób, że może i jednak tym się zajmowała w młodości, to znaczy całe wieki temu. Ona była tutaj moralnym zwycięzcą - z całej wioski oa do samego końca mu nie zaufała i od początku patrzyła na niego jak na demona, za którego go teraz tutaj mają. Nie oznajmiła głośno swojego zwycięstwa, trąby nie zabrzmiały, ale było to widać w jej oczach i postawie.
Choć nie aż tak jak u dziewczyny, która rzuciła pochodnię i patrzyła, jak jej niedoszłego kochanka dosięga ogień. Szkoda tylko, że nie postanowił grzecznie czekać na spłonięcie, choć początkowo wyglądało to inaczej, jakby sam chciał temu pomóc, kiedy z jego ust wydobył się promień ognia, zmierzający w kierunku jego więzów. Ktoś się upewnił, by chłopak nie mógł się rozwiązać, ale do słupa był przecież przywiązany i to te więzy postanowił przepalić. Ogień osmalił mu rękę i czuł na niej gorąco, jakby zaraz miała się stopić.
Ale nadal to było nic w porównaniu do tego co się działo na dole. Ogień lizał go najpierw po stopach, a następnie coraz wyżej, potworny ból był ciężki do zniesienia nawet dla Jashinisty.
Najgorsze uczucie jednak dopiero go czekało, kiedy ogień zaczynał sięgać powyżej ud. Wtedy jednak poszło jedno wiązanie, a drugie to już było łatwiej. Na dole zrobiła się lekka panika, ludzie zaczęli się wycofywać w większości, z paroma wyjątkami. Przede wszystkim mąż dziewczyny ruszył do przodu, zaczynając składać pieczęcie, nie wycofywał się też ojciec panny młodej. Staruszka także się nie podniosła i nie ruszyła.
- Żaden człowiek nie mógł tego zrobić - usłyszał po raz pierwszy głos staruszki, Etsu.. Chyba po prostu nie było. Może nie chciał w tym uczestniczyć albo po prostu jeszcze nie dał rady wstać. Dosłownie.
Chise
 

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hitsukejin Shiga » 27 lip 2019, o 02:55


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long



Nie no, następnym razem jak będe płonął żywcem to rozważe odczekanie kilku minut, żeby dać fory podpalającym stos nim spotka ich kara za ich przewinienia. Ale, jedno trzeba przyznać i Shiga zagwizdałby z podziwem - stos był przygotowany naprawdę dziesięć na dziesięć. Takie jak widywał drzewiej, ale wtedy to wiadomka, było dość świeżo po bardzo specyficznych i ciężkich wydarzeniach jakim były przemarsze z wysłannikami antykreatora. Wtedy to stos to było coś, teraz już takich nie robią, ale fakt, ten jest bardzo bliski ideałowi. Shiga czułby, jak już padło, dumę, że płonie na takim ładnym stosie jaki pewnie by zrobili antykreatorowi, Ale kiedy płonie ci dupa nie ma miejsca na bycie dumnym z tego, jak ładnie ta dupa ci płonie.
A odnośnie płonącej dupy to dostrzegł dumną z Siebie staruszkę. A to nawiedzona bladź, spełnieniem jej starych, perwersyjnych pragnień było zobaczyć jak Shiga płonie! Kurde, gdyby nie była taka stara to Shiga pewnie zarzuciłby jej zboczenie, a tak tylko moralna wyższość. Ale, ona po prostu była słabą graczką, bo zaczęła grać nie wiedząc w ogóle w co gra ani jaką talią operuje jej oponent.
Ogień z ust, poczuł jak ogień trawi jego skórę, jak przepala więzy i jego ciało. Bardzo niefajne połączenie, BARDZO NIEFAJNE POŁĄCZENIE. Chciałoby się krzyknąć Kurwa Aua, gdyby nie to, że częścią bycia Jashinistą było to, że ból… no, nie działał tak jak powinien i mówi się trudno.
Jedyne co bolało w tej chwili bardzo, to serduszko. Czuł się zdradzony i to mocno, bo dziewczyna najpierw mu się w ramiona rzucała, całowała się z nim, a teraz pierwsza rzuca pochodnie i z lubością patrzy na to jak mniszek lekarski płonie. Bardzo, bardzo przykra sytuacja bulwo. O i poleciał drugi z więzów. Dobrze. Szkoda, że przepaliły się więzy dopiero w momencie w którym mocno spalone były już stopy, uda i bok ciała. Bardzo solidnie ogień pełzał po słupie i przeskakiwał chętnie na ciało chłopaka. Na szczęście kiedy spłonęło tylko pół ciała mnicha udało mu się spaść na kolana przed tłum. Zerwał z Siebie resztę płóciennego stroju, by wszyscy zobaczyli jak jego ciało się w kilka chwil regeneruje do nieskazitelnej doskonałości.
-Mój Bóg dał mi nie tylko mój żar, ale też niezłomność niegasnącego płomienia. Tak długo, jak jest we mnie wola mego Boga, tak długo… - Zawiesił na chwilę głos. Wyprostował się, nieco przeciągając. Ciało powinno już w tym momencie być całkowicie operatywne, a za chwile poznika reszta ran - Jestem nieśmiertelny. - Dodał z uśmiechem na ustach, kierując swój wzrok na męża młodej, który składał pieczęcie. Był gotów do uniku. Obejrzał się szybko za jakąś beczką, kłodą czy czymkolwiek do techniki podmiany na cokolwiek, czym może go zaatakować młody. Shiga nie chciał go od razu zabijać. Chciał odpowiedzi.
-A teraz łaskawie wyjaśnijcie mi o co tu chodzi. Dziewczyna wczoraj w nocy się skarżyła na męża, dziś pojawiła się pobita, potwierdzając, że to on ją pobił, a teraz tu przy stosie piękne szczęśliwe małżeństwo. Wyjaśnijcie mi wszystko… - Uniósł dumnie głowę, cały czas gotów do uniku kawarimi. - A być może nie zginie nikt, kto na to nie zasłużył.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Chise » 27 lip 2019, o 12:44

Misja B
47/45

Tego się pewnie nie spodziewali, prawda? Tego że ich skazany w worku pokutnym zerwie się im z uwięzi, z kajdan, zejdzie ze stosu by stanąć przed nimil. Że będą patrzeć zamiast na to jak płonie i zamienia się we wspomnienia i popiół to jego skóra wraca do zdrowia, oparzenia bledną i mijają jak niespełnione marzenia i tak jak one nie zostawiają po sobie nawet najmniejszego śladu.
Było - nie ma.
Nawet dziewczyna zagryzła wargę, choć widziała wcześniej jego regenerację to chyba nadal jej nie doceniła w pełni. No, ale skąd taka dziewucha ze wsi miałaby wiedzieć czym jest i jak działa Jashinizm? Z kim tak naprawdę zadarła? Niewiedza oczywiście nie usprawiedliwia głupoty, nie jest żadną wymówką, a wręcz przeciwnie.
Przeciwnik - teraz już chyba można go tak nazwać - składał już pieczęcie, a Shiga dopiero szukał przedmiotów do podmiany. Były, a i owszem, jak to na wsi były tu różne rzeczy, zaczynając od nie porąbanych belek przy stosie, przez jakąś beczkę z wodą stojącą nieco dalej.. Do wyboru do koloru. Gorzej było z czasem na wykonanie tego, ponieważ technika podmiany wymagała aż pięciu - przeciwnika jak się okazało, tylko cztery.
I to on pierwszy zaczął.
Dlatego Shiga jeszcze nie skończył pieczęci kiedy w ust przeciwnika wystrzelił skoncentrowany strumień wody prosto w niego. Nie było czasu ani miejsca na unik, ogromne ciśnienie rzuciło nim o stos. Plusem było to, że suiton ugasił ogień, który tam płonął, minusem zaś obolałe ciało po uderzeniu taką masą. Przypominało to uderzenie bardzo wielką i ciężką bronią obuchową, po której ciężko się się podnieść.



Spoiler: pokaż
Obrazek
Ostatnio edytowano 28 lip 2019, o 12:37 przez Chise, łącznie edytowano 1 raz
Chise
 

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hitsukejin Shiga » 27 lip 2019, o 13:52


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Nikt nie spodziewa się Sogeńskiego mnicha nieśmiertelnika! Czy jakoś tak leciała ta bajka. Shiga też nie spodziewał się tego, jak szybko od zbawcy wioski co ratuje jednego z miejscowych od śmierci, a potem kalectwa przez niesprawność obu nóg przejdzie do bycia prawie-kochankiem panny młodej, a potem do płonięcia żywcem na stosie. Więc jak widać, jesteśmy tutaj oboje w wielkim zaskoczeniu i niespodziewaniu.
To w sumie jak bycie w łaskach i sympatia wioski.
Było - nie ma.
Widział w oczach ludzi strach. Nigdy chyba wcześniej nie widzieli demona który by się tak doskonale regenerował. Chcieli by spłonął, chcieli by ogień go pochłonął, by żar strawił jego ciało i chcieli o nim zapomnieć, niezależnie od tego co ich spotkało z jego ręki lub mogło spotkać - był zbyt inny i zbyt charakterystyczny! Zaburzał zbyt ich dzień! I zaburzał ich świat sobą! Trzeba było się pozbyć innego. Zabawne, ciekawi go co teraz dzieje się w głowie staruszki. Kiedy zobaczyła na własne oczy jego prawdziwą kartę atutową. Jego boski dar i jego przekleństwo.
Niestety nie starczyło czasu by dobrze złożyć pieczęci - albo inaczej, przeciwnik złożył te pieczęci zwyczajnie szybciej bo wcześniej zaczął. Nieprzemyślany ruch ze strony mnicha. Niedobrze. Nie można przecież dać się tak obijać byle wieśniakowi… A jednak, znalazł dużo rzeczy do podmiany, bo jakieś beczki i inne śmieci, ale tym, co było kluczowe, a czego nie znalazł to czas na wykonanie tej podmiany przez złożenie odpowiedniej ilości pieczęci. Tak, definitywnie tego zabrakło. Czas to pieniądz, a czasem nawet czas to życie. W tym przypadku czas i jego brak, to oberwanie w ryj potężnym strumieniem wody. Mnicha przerzuciło, przeturlało i zamiotło jak małą dziwką prosto w stos. Poleciał w żarzące się drwa które znów topiły i raniły skórę.. ale dały mu chwilę na opanowanie się. Bo przeciwnik zapewne założył, że jest już po Shigutkim, ale nic bardziej mylnego. Mnich od razu odzyskując animusz postanawia wyskoczyć z płonących resztek w bok, namierzając przeciwnika. Jego mięśnie i ciało pokrywa błękitna czakra, sprawiająca, że jego nagie mięśnie wyglądają na bardziej ogromne niż zwykle. Czuł w sobie tą siłę, więc jak tylko się odsunie na tyle by wycelować w przeciwnika to przybierze pozycję do skoku i wykona go, odbijając się czakrą Chakra Kogeki od ziemi z potężnym przyśpieszeniem i lecąc prosto na przeciwnika. Shiga ma zamiar wpaść niczym kula armatnia na swojego wroga i po wpadnięciu na niego - wymierzyć mu cios na odlew gdzieś w niezbyt śmiertelne miejsce - ręce, nogi, dolna połowa ciała, by go połamać, a nie zabić. I jak tylko będzie okazja to mnich dalej będzie domagał się wyjawienia mu wszystkiego….

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Chise » 27 lip 2019, o 15:21

Misja B
49/45


Shiga nie poddawał się, teraz był jego czas na kontratak. Wykorzystał swoją nowo stworzoną technikę, aby wyskoczyć w stronę przeciwnika z dużym impetem i wpaść na niego, a następnie uderzyć - jakby i tak nie był wystarczająco przez niego obity, ale tym razem mężczyzna oddał mu kilka razy.
W tle poza bójką usłyszał jakieś inne odgłosy w tyle, nie dotyczące jego bójki. To znaczy, dotyczyły, ale nie bezpośrednio, nikt nie atakował go od pleców. Przynajmniej na razie.
- Musisz mu pomóc! - usłyszał głos dziewczyny, lekko stłumiony, a następnie jego odpowiedź, grzmiącą i zdecydowaną.
- Najpierw będziesz musiała ci nieco wyjaśnić chyba. Co tu się do kurwy nędzy wyprawia! Najpierw mówisz, że próbował cię nagabywać w czasie wesela i potem pobił. A teraz to wszystko! Skąd twój mąż zna te sztuczki? - dopytywał cię, a dziewczyna pisnęła, chyba ją złapał.
- Papo, nie wierzysz mi? Mówiłam ci, że nie ma wysłanników bogów, to jakiś demon i pewnie ten las go przyciągnął! Powinniśmy sie go pozbyć dawno temu! - powiedziała gniewnie i zbyt wysokim głosem by był naturalny.
- Co ma z tym wspólnego nasz gaj? - zapytał mężczyzna ciszej, spokojniej i właśnie wtedy Shiga oberwał w twarz, odrywając go ostatecznie od przeciwnika, który ponownie zaczął poruszać dłońmi.
Chise
 

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hitsukejin Shiga » 28 lip 2019, o 00:18


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Koniec zabawy. Mnich uznał, że już po wszystkim i teraz albo wszystko się wyjaśni albo trzeba będzie po prostu spowodować srogi rozlew krwi u wszystkich zainteresowanych mniej lub bardziej osobiście - innymi słowy Shiga, przez kontakt z ogniem i ryzykiem śmierci był na skraju uwolnienia strzygi… A wtedy Kagutsuchi mi świadkiem, nikt w wiosce nie ujdzie żywy, a żaden dom nie będzie stał - nie ostoi sie kamień na kamieniu, wszystko pożoga i zgliszcza - pochłonie wszystko… ŻAR.
Wyskoczył na wroga i wpadł z wielkim impetem - prędkość, którą zapewne dorównywałby Chise bez żadnych jej wspomagaczy… To zabawne, bo jego domeną zawsze był ekwipunek, spryt i raczej ogień niźli walka wręcz. A odkąd, dla potrzeb Chise, odkrył w sobie smykałkę do technik medycznych… No, za dużo o Chise. Skup się mnichu i nakurwiaj!
Bomba na twarz, przeciwnik był znacząco twardszy niż Shiga zakładał, ale to mogło być bardzo kruche - może użycie Chakra Kogeki wykluczyłoby go z walki poprzez rozwalenie mu czachy, a bez chakra kogeki cios był ciut ciut nie wystarczający? Shiga nie czuł bólu nadchodzących ciosów, więc się nie zawahał, tylko odbijał ciosy, obijali się więc wzajemnie i to dość potęznie. Przeciwnik popełnił jednak kluczowy błąd. Znalazł się w zasięgu ręki medyka, a to był stanowczo bardzo zły ruch - czakra z techniki wspomagającej zniknęła i mnich, kiedy czakra skupiła się na jego dłoni - a stąd już tylko dwa kroki - uderzenie na odlew w jedną z rąk, by nie mógł składać pieczęci, a potem od razu nadchodzący drugą ręką kolejny cios - wymierzył jeden płaski cios otwartą dłonią. Bardziej klepnięcie, niż cios… A wystarczyło, by medyczna czakra popłynęła do ciała oponenta i zatrzymała jego serce. Pewnie zacznie sie dusić i umierać w męczarni, ale z Shigą nie ma tak łatwo.
-Po zatrzymaniu serca ma maksymalnie pięć minut życia. Tylko ja jestem w stanie je ruszyć.- Rzucił mnich oschle w stronę dziewczyny i jej ojca.
-Teraz świetna pora, żebyś, jak mówi twój ojciec, wszystko wyjaśniła. Czas upływa. - Mówił dość szybko, nie marnując czasu. W końcu opowieść może być dłuższa.
-Poszedłem za Tobą wczoraj, bo płakałaś po tym, jak twój mąż ci coś nagadał. Mówiłaś, że nie masz nic do gadania, że nie chcesz tego wesela, że boisz się alkowy z nim bo jest brutalny i wulgarny. A dziś, że cię pobił. A, Szanowny Panie… - skierował wzrok na zarządce. - Twoja córka rzuciła mi się w objęcia i zaczęła całować w waszym świętym gaju. Chciała, bym ją posiadł. Dlatego tak dziwnie dziś się wszyscy zachowywaliśmy, bo ją odtrąciłem. - Znów na dziewczynę wzrok. - Dziewczyno uważaj na słowa. Jestem nieśmiertelny, władam boskim ogniem, zwróciłem Etsu czucie w nogach. Jakich dowodów potrzebujesz więcej, by zrozumieć, że płynie we mnie boska łaska? - I dopiero kiedy padły słowa o gaju, Shigę tknęło.
-Gaj? “Przyciągnął mnie las?” “Pozbyć się lasu?” - Trzy i pół minuty nim mężczyźnie zaczną się robić w ciałku nieodwracalne zmiany. Odliczał w głowie każdą sekundę. - Okłamałem was trochę. Po raz pierwszy o Saikuronie dowiedziałem się przez twórcę łodzi, który znalazł mnie w świątyni. Powiedział, że potrzebuje kogoś świątobliwego, by przekonać was do oddania drzew powołując się na Boga. Ale kiedy tu przybyłem porzuciłem zadanie, zobaczyłem jak dla was ważne są te drzewa, dla waszego życia i kultury. A teraz znów wracamy do punktu wyjścia. Dwie minuty. Proszę w skrócie wyjaśnienia. - Dodał szorstko mnich.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Chise » 28 lip 2019, o 01:19

Misja B
51/45


Wystarczyło jedno uderzenie w serce, a mężczyzna najpierw zatrzymał się w bezruchu, a następnie padł jak rażony gromem, całkowicie bezwładnie. Zatrzymanie akcji serca i krążenia nie spowodowały jego natychmiastowej śmierci.. O ile oczywiście zostanie ona wznowiona w odpowiednim czasie.
Czas, start.
Dziewczyna krzyknęła przeraźliwie, wyrywając się w końcu ojcu i padając na kolana obok męża.
- Co mu zrobiłeś - wydusiła z siebie, poklepując go po policzkach i panikując coraz bardziej widząc jego brak reakcji - Kei, Kei.. Obudź się, obudź! - obróciła się i spojrzała z nienawiścią na Shigę - Ty bydlaku - wysyczała - powiem ci wszystko. To wszystko przez niego - wskazała na swojego ojca, który zrobił zaskoczoną minę i podniósł ręce do góry - Przez niego siedzimy tu w biedzie, w tej zapyziałej wsi na końcu świata! On i te jego cholerne drzewa! - zaśmiała się histerycznie - Nie mają żadnej mocy! To wszystko głupie bajanie babki! Dlatego jak zjawił się Kei, postanowiłam mu pomóc, zmienić to. Na początku chcieliśmy po prostu idiotę otruć, ale napatoczyłeś się ty! Byłeś tylko głupim pionkiem, który miał go przekonać, że nie ma czegoś takiego jak opieka bogów nad nami, że to nie ma żadnej mocy skoro sprowadziło tu Oni!I miałam rację! - ostatnie zdanie już wykrzyczała, po czym ostro nabrała powietrza - POMÓŻ MU! POWIEDZIAŁAM WSZYSTKO! - wrzasnęła na niego, nie zwracając uwagi na ojca, który zbladł, potem się zaczerwienił, zatoczył i usiadł, trzymając za serce, patrząc na nią w niedowierzaniu.
Chise
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość