Wioska Saikuron

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hitsukejin Shiga » 20 lip 2019, o 18:43


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long




Niektórzy mówią, że ciekawość jest pierwszym stopniem do piekła. Może to oznaczac tylko tyle, że każdy mądry, a chociaż rozsądny, jest na piekło skazany, bo ciekawość jest całkowicie naturalna i wręcz - obowiązkowa, jeśli ktoś chce się jakkolwiek rozwijać. Ciągle chcieć wiedziec i widzieć więcej, rozumieć cały czas nowe rzeczy… To właśnie ciekawość, ciągnięcie za wszystkie sznurki, wyciąganie co można… a tutaj piekło? Najwyżej zajmijcie sobie inne miejsca, bo tron należeć będzie do Shigutkiego. Nie dziwił się więc ani troche, że zarządca nawet ryzykując niepowodzenie pozwolił mu spróbowac. Na pewno wiele wyciągnął informacji z tego pokazu, wiele informacji o mnichu, ale to dobrze - może się czegoś nauczy. Głównie tego, że słowa iż Shiga przychodzi jako wysłannik Boga i posiada część jego siły nie są kłamstwem - ba, są prawdą w mniejszym lub większym stopniu i to ze wszystkimi tego konsekwencjami! I może nie wyglądał na siłacza, w ten sposób, że Shiga nie miał dwa metry szerokości w ramionach, to fakt, ale nie był też pizdeuszem, co to, to nie. Z drugiej strony patrząc… na takiego Etsu i jego łapy jak uda Shigi… Ta, nie był takim kartoflem małorolnym nieociosanym klocem. Był silny jak na użytkownika ognia i jashinistę, ale nie był mułem ciężkiego kalibru, jak niekiedy zdarzają się przymulaści wojownicy wręcz.
Od razu na myśl przyszedł mu Kemuri który także był lepiej zbudowany czy przysadzisty ochroniarz - a i tak skończyli jak skończyli.
Mnich mruknął w odpowiedzi na komendę siedź coś w stylu “nie cierpię bezczynności”. I to w sumie było prawdą. Shigę zawsze i wszędzie nosiło jak naspeedowanego, nie było od tego odstepstw. Nie lubił stania w miejscu, nie lubił braku progresu. Zawsze lubił, ba, wręcz uwielbiał jak się działo. Dlatego w tym momencie, gdy musiał siedzieć i czekać aż do siebie dojdzie to go rzucało ze złości od środeczka.
-Grunt, że poszło i forma utrzymana. - Odpowiedział na stwierdzenie, że to olbrzymi wysiłek. Nieco zaprezentował swoje, do tej pory ukrywane, praktyczne podejście o nieco pragmatyczno-racjonalnej twardej zasadności. Musiał jeść i pić jak ostatnia bulwa, choć było widać, że nosi go w miejscu i musi już lecieć ratować dalej świat. Kątem oka, już u Etsu, dostrzegł, ze babka odsunęła się w kąt, mając w łapach talizman. Miał ochotę wsadzić jej ten talizman do gardła i upewnić, że się nim udławi. Żarty żartami, ale bądźmy poważni. Kiedy babka uniosła talizman próbując go odpędzić, Shigiemu w głowie przeleciało przez myśl, że bardzo śmiesznie byłoby, gdyby teraz zaczął naprzemiennie krzyczeć i syczeć, po czym, po cichutku składając pieczęć - stanął w ogniu. Tak, wtedy babcia by na pewno była pewna, że Shiga to złe Kami, Oni, i go właśnie odpędza do tartaru. Nic bardziej mylnego, do Yomi mu było bardzo daleko i to nie·ze względu, że by tam nie pasował - tylko kurwa daleko za bramy piekieł, a nie miał dobrych klapków ani wygodnych ciap, a tam chyba ciepło.
Kiedy sprawdzał stan Etsu, przesunął dłonią po dłoni czarnowłosej. Nie podnosząc na nią wzroku.
-Jesteś Shinobi? Nie jestem sensorem to nie mogę tego sam ocenić, ale gdybyś miała w sobie umiejętności czakrowe mógłbym cię nauczyć medycznych technik. Przydałby się we wsi regularny medyk, tam gdzie natura sama nie wystarczy. - Głosem spokojnym zaproponował naukę, bez żadnego emocjonalnego nacechowania. Zaczął macać nogi Etsu, lecząc już je aktywnie i dopiero po chwili dostrzegł kocie spojrzenie jakie dziewczyna w niego wbija.
-Medyczna czakra. Najsłabsza jest niebieska jak niebo. Najsilniejsza, seledynowa jak zagloniony staw. - Widział niepokojacy blady odzień na twarzy dziewczyny i jej skórze. I jej fascynację. Nieco… go kręciła tym mrokiem jaki sączył się z niej. To prawdziwa demonica.
Zaczął masować nogi Etsu, badając jego kolana. Na oczach babki i dziewczyny lekko podciągnął nogę mężczyzny do góry, pokazująć, ze kolano i noga jest całkowicie niesprawna - chłopak nawet nie czuł, że zgina mu nogę, patrząc po braku odruchu prostowania.
-Kolana trafił szlag. Do końca życia o kijach, na sztywnych nogach. Nie ma tu nic, co człowiek mógłby więcej zrobić. - Mnich prychnął, spuszczając głowę. Zaczął składać bardzo szybko wiele pieczęci. - Na szczęście nie jestem człowiekiem, a przedłużeniem mocy mego Boga, a gdzie bóg nie mógł tam mnicha posłał. Obserwuj, dziewczyno. - Złożył ostatnią z pieczęci, medyczna czakra najpierw stała się niebieska, potem seledynowa, a potem złoto-biała i skrząca. Jego palce pulsowały światłem. Przyłożył najpierw dwa palce na wysokości podbrzusza mężczyzny, potem chwila - kolejne dwa… usłyszał hałas. Na zewnątrz coś się działo. Zostało przyłożyć kciuk po kolejnej chwili odczekania.
-Jutro będziesz jak nowonarodzony. - Dodał, pot zrosił jego czoło. Zmęczenie, znów. Ale mezczyzna pewnie już od razu mógł poczuć, że siła i czucie wraca do jego kończyn.
Kasseika to jednak potęga. Shiga ukłonił się czarnowłosej i Etsu i postanowił wyjść na zewnątrz zbadać jak najszybciej powód zamieszania.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ostatnio edytowano 21 lip 2019, o 12:42 przez Hitsukejin Shiga, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Chise » 21 lip 2019, o 11:08

Misja B
23/45


Dziewczyna natychmiast wycofała dłoń czując dotyk Shigi. Nie zrobiła tego gwałtownie, jak oparzona, ale stanowczo, szybko. Pokręciła powoli głową na pytanie Shigi, nie odrywając wzroku od pokrytych poświatą dłoni. Wydawała się chłonąć wiedzę, ale nie komentowała nic, jej usta zostały zamknięte i ona sama milcząca. Kiedy Jashinista powiedział, że jego nogi pozostaną bezwładne, dziewczyna już wyprostowała się jakby miała odejść, ale wtedy dotarła do niej druga część wypowiedzi - to łasce bóstwa i jej przedłużeniu i zatrzymała się w pół ruchu, obserwując, każde złożenie pieczęci, każdy ruch, każde przyłożenie dłoni. I tak aż do końca zabiegu, tyle i aż tyle, zaraz po tym wstała, obmyła dłonie i usiadła na podłodze, opierając się o nogi babki.
- Dzię.. kuje - wyszeptał spierzchniętymi od krzyku i bólu ustami Etsu. Mimo wszystko miał nieco świadomości w czasie zabiegu i wiedział kto go uleczył.
Po wyjściu na zewnątrz czekał go interesujący widok - kolorowa wyprawa właśnie zatrzymała się w centralnym punkcie wioski i zdaje się, że pierwsze obrzędy ślubne właśnie się zaczęły. Za stołem siedział ojciec panny młodej, z założonymi rękami, starał się zachować powagę, choć kącik ust mu drżał. Trwały właśnie negocjacje co do “ceny” narzeczonej, wedle tradycji pan młody musiał swoją przyszłą żonę z dom rodzinnego wykupić. I to w sumie jego postać była najciekawsza, ponieważ jej jako jedynej nie znał. Młodzieniec z krótką blond czupryną, niezbyt wysoki, z nieco wodnistymi niebieskimi oczami za pomocą kolejnych posłańców, mieszkańców wioski, wysyłał przyszłemu teściowi podarki, głównie jedzenie i napitek, choć było także kilka rzeczy przedstawiających elementy gospodarstwa, jak kury czy prosię. Wszyscy zanosili się śmiechem, kiedy rudy po kolei krytykował wszystko i kręcił nosem, jak tradycja kazała, aż do finałowego podarunku - butelki cennego sake. Wtedy usiedli we dwójkę, nalano im do czarek, a resztę podzielono między gości, by wznieśli toast za parę młodą.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hitsukejin Shiga » 21 lip 2019, o 12:35


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Dziewczyna była dziwna. I to nie tylko dlatego, że odrzuciła te bardzo skromne, bardzo delikatne zaloty Shigi. Po prostu była całkiem dziwna i tyle. Było w niej coś niepokojącego. Obcego i wycofanego. Jakby była mu neutralna, a jednocześnie wroga. Babka się go bała, ale ona? Wyglądała jakby chciała jego umiejętności rozłożyć na czynniki pierwszę, najlepiej krojąc go przy tym na kawałki. Ostatni raz tak się przy kimś czuł kiedy śmieszna lolitka, właścicielka Kakuzu, postanowiła odjąć mu nogę, a potem była dość zafascynowana jego faktem sprzeciwienia się śmierci. Shigi wtedy powiedział - nie umrę, nie i chuj i tak zostało, nie umarł. To zdawało się działać na tamtą dzieweczkę. Ta jeszcze nie miała okazji zobaczyć, czy Shigi jest nieśmiertelny czy nie - nie chwalił sie swoim darem Jashinizmu na prawo i na lewo, by nie ryzykować, że ciemny lud zacznie krzyczeć PALIĆ bestyję! I się nie rzuci na Shigutkiego z widłami, szykując mu stos. Ale widział, że się gabi oczarowana, nic nie mówi, tylko się gapi. A potem obmyła dłonie i poszła do babki, która dalej szukała bóstwa skłonnego i chętnego wypędzić Shigutkiego jako demona. Na swoje nieszczeście - i pewnie jak się potem okaze całej wsi - nie ma takiego bóstwa i trzeba jakoś z tym zyć i sobie radzić.
Kiedy Etsu mu podziękował, machnął jedynie ręką. Nie pierwszyzna, że się komuś ratuje życie. Wszyscy są wdzięczni, ale potem i tak to chuja zmienia. Jeśli byli głupi prawie stracić życie pierwszy raz to pewnie zrobią coś co za drugim razem ich tego życia pozbawi skutecznie. Taki też los widział dla Etsu. Coś zrobi i zginie. Shiga wyszedł z namiotu by trafić na spektakl który spowodował u niego mdłości. Obrzędy ślubne. Cena narzeczonej. Dawanie podarków by przekonać jej ojca. Shigiego wykręciło na lewo i na prawo, miał ochotę wydupić to wszystko w powietrze. Jednakże opanował się, gdy dostrzegł pana młodego. Krótka blond czupryna, rozwodnione mdłe ślepia, niski. Taki kapucyn. Shiga miał ochotę sprzedać mu lepę w ramach błogosławieństwa, chakra kogeki na ryj, ale pewnie by mu urwało głowę. Mnich kręcił się po okolicy, jakby był potrzebny przy Etsu, jakby coś się stało albo coś - cały czas pozostawał na widoku, obserwując uważnie młodzieniaszka, ale nie wtrącając się w ich pajacowanie. Dopiero kiedy rozlano sake dla reszty gości zgarnął swoją część, znów odmawiając błogosławienną formułkę i udając miłego mnicha. Ciekawe co panna młoda na tą całą pajacerkę, bo Shigusia gdyby nie alkohol to by wyrzygało pajacowanie z wykupem.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Chise » 21 lip 2019, o 18:27

Misja B
25/45


Shiga, mimo negatywnej opinii na temat takich obrzędów, pozostał cichy i nie wyrażał na głos swoich przemyśleń. Zapewne dla kogoś z zewnątrz, a takim był mnich, mogło się to wydawać głupie, niepotrzebne, może nawet obraźliwe, to była ich tradycja i nie należało tego komentować. Kiedy więc wszyscy razem z nim wypili za zdrowie pary młodej, nastąpiła dalsza część obchodów. Młody musiał jeszcze nieco odczekać nim podprowadzono do domu młodej. Tam weszli razem z ojcem do środka, gdzie nastąpiło pewnie błogosławieństwo młodych przez rodziców i rodzinę, by następnie wyszli razem. Po raz pierwszy widział dziewczynę w swoim stroju ślubnym - bajecznie kolorowym, pasiastym, z białym welonem osłaniającym twarz. Powoli ruszyli na skraj wioski, gdzie mogli zauważyć rozłożony duży baldachim, udekorowany sosnowymi gałązkami, Shiga pewnie wiedział skąd, za nimi zaś leżał duży pniak. Zapewne kiedy mnich zajęty był leczeniem, mężczyźni zebrali się i przytargali go tutaj.
Wtedy pojawiła się babka, ubrana inaczej, bardziej uroczyście, w towarzystwie młodej, która jednak zatrzymała się w tłumie. Starsza kobieta weszła jednak pod osłonę i tak samo za nią weszli młodzi, rodzice, dwójka nieznanych mu osób i kilkoro młodych. Rozpoczęła się właściwa ceremonia: siwowłosa oficjalnie przekazała złotowłosą pod opiekę męża, na co zgodę wyrazili jej rodzice, występujący w imieniu jego rodziców ludzie, młodzi jako świadkowie przypieczętowali ważność umowy. Dziewczynie zdjęto z twarzy osłonę, młodzi ucałowali się w policzki. Dziewczyna.. Mimo wszystko nie wyglądała na zbyt szczęśliwą, była poważna i skupiona. Przy wychodzeniu zza baldachimu był moment dla Shigi, by dał im swoje błogosławieństwo, tak jak obiecał - oboje państwo młodzi uklękli, by je przyjąć z pokorą. Mimo iż brzmiało to krótko, to wszystkie obrzędy zabrały naorawde wiele czasu - na tyle, że kiedy wrócili do wioski to mogli sie zająć tą mniej formalną część uroczystości. Muzyka grała, ale najpierw było jedzenie. Wszyscy zasiedli za stołami - najważniejszy był stół przy którym siedzieli państwo młodzi i przy nim został usadzony Shiga. Honorowe miejsca, pełen szacun, wszyscy rozmawiali, do tej pory była pełna kulturka. Po drugiej stronie stołu siedziała babka z dziewką, najwidoczniej jednak ten drobny konflikt między nimi nie uszedł całkowicie ich uwadze.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hitsukejin Shiga » 21 lip 2019, o 22:33


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Cecha którą mnich się raczej nie posługiwał, choć ostatnio była zaskakująco ważna i wręcz kluczowa dla niego, to umiejętność zamknięcia mordy. Shigutki miał z tym wielkie problemy zazwyczaj, ale ostatnimi czasy, zwłaszcza tam gdzie więcej ludzi, uczył się coraz bardziej odpuszczać by po prostu nie musieć znosić namolnego, nagminnego pierdolenia innych, które doprowadzało go do szewskiej-mnisiej pasji. A jak im nie odpowiadal, nie prowokował i te de to potrafili stulić ryje i nie ciągnąć tematu. W ten sposób nie skomentował obrzędów i pajacowania ani pół ciuta - co zapewne zaowocowało tym, co się stało dalej - konkretnie nikt nie postanowił Shigiemu tłumaczyć po co odwalają ten szajs, dlaczego, jak, gdzie ani jak bardzo jest to ważne dla ich rodziny, kultury, bla bla bla sraty pierdaty. Trzeba było znieść to wszystko i odegrać swoją rolę. Najpierw oczywiście było błogosławieństwo rodziny, więc mnich stał na uboczu, szukając sobie sensu i celu życiowego. Nie znalazłwszy go jak zawsze, dalej szwędał się za grupą świętującą, czekając na swoją część w tej szopce.
Dziewczyna wyglądała bardzo korzystnie w ślubnym stroju, choć zdecydowanie ciekawiej wyglądała w lekkim, przewiewnym ubraniu w jakim się bawiła. Przepych nie był najulubieńszą rzeczą Shigi w doborze kobiety - a może to pojawienie się jej faceta, który był dla Shigi rozmemłaną kulą szarości było takie kluczowe dla zmiany zdania? Nawet babcia się przebrała, i chyba tą razą nie miała talizmanu by go zaszczuwać licząc, że któreś z bóstw go przepędzi. Może to i lepiej? Ceremonia była taka, jakich mnich widział już kilka. Klasyczna. Książkowa wręcz. Teraz już wiedział kiedy ma wejść, dlatego jak przyszła kolej na niego podszedł do dwójki silnym i mocnym krokiem. Zlożył jedną pieczęć, a jego całą dłoń pokrył ogień, zamieniając jego łapkę w pochodnię.
-Przyjmijcie błogosławieństwo Honosuseri, najsilniejszego i najjaśniejszego ognia, hikohodemi, spokojniejszego ognia domowego ogniska które ogrzewa… - Zaczął kreśłić dłonią, płonącą od żaru na skórze, krąg w jednym miejscu nad młodymi, przesunął dłonią w prawo po linii prostej i zakreśłił drugi krąg… - Honsuri, ognia które daje ciepłą strawę rodzinie… - Przesunął dłoń w dół, kreśląc kolejny krąg.- I Hikohoho, ognia gasnącego, który daje kontrolę rodzinie nad ogniem w ich życiu, w ich uczuciach i w rodzinie, by dom nie spłonął, by miłość rodzinna płonęła, aż do śmierci i by nigdy nie zabrakło w misce ciepłej strawy. - Odchrząknął nieco. - かぐーつち、 ふち, niechaj Kagu-tsuchi i Fuchi mają was w swojej opiece, waszą rodzinę, bliskich i wszystkich dla was ważnych mniej lub bardziej. - Rzucił w starej mowie, potem przechodząc płynnie do wspólnego dialektu. Gdy skończył - jego dłoń zgasła, całkowicie wygaszając ogień. Nie spieszył się. Kręgi na rogach kwadratu tworzące glif ochronny było chyba jedynym co mnich zapamiętał z obrzędów innych mnichów. Ciekawe jak na te błogosławieńśtwa zareaguje babka. Poleci po większy talizman, widząc, że bestyja robi święte rzeczy i nie płonie? A potem trafili do stołu, przy którym Shiga zasiadł wraz z młodymi, odpowiadając na wszelkie zadawane mu pytania w dość wzniosły i pokorny sposób, jeśli takowe się pojawiły.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Chise » 22 lip 2019, o 00:42

Misja B
27/45

Błogosławieństwo zostało przyjęte pozytywnie, było widowiskowe i nietypowe. Większość wieśniaków była tym wręcz zachwycona - gdy Shiga zaczął tworzyć ogniste koła rozległo się głośne “ooooooh” z wielu stron. Jedynie pan młody wydawał się być niezbyt zadowolony, patrzył się na Shigę z dość wrogim wyrazem twarzy, spod opuszczonych powiek. A może to była zwykła gra świateł z ognia na jego twarzy? Po wygaśnięciu płomienia jego mina nie wyrażała nic innego poza szczęściem z powodu ożenku. Ludzie zaczęli klaskać, para młoda wstała, dziewczyna ucałowała chłopaka w oba policzki, jej mąż był mniej wylewny, jedynie po męsku uścisnął mu dłoń.
Podobnie podziękowali mu rodzice panny młodej, chyba bardziej wzruszeni od samych młodych. Babka patrzyła na Shigę kątem oka, jakby nie mogła się zdecydować czy w końcu jest on zły czy nie, ale tak czy siak się do niego nie odezwała, jej uczennica patrzyła się na Jashinistę całkiem otwarcie, ale z dziwnej dziewki ciężko było wyczytać jakiekolwiek emocje, czy była pod wrażeniem czy otwarcie nim pogardzała. Co ciekawe, usadzono ją blisko panny młodej, po jej lewicy i ta coś do niej szeptała, było widać, że są z sobą związane, choć przecież tak różne, jak noc i dzień. Mniszek został usadzony przy rodzinach panny młodej, a jej ojcu nie zamykała się gęba, dziękując, pytając o ogień, dopytując czy chce zjeść to lub to, no i oczywiście się napić. Oprócz mocnego alkoholu jak wczoraj pojawiły się też słabsze, choć nadal domowe nalewki. Sielska atmosfera, prawda? Ale mniszek był bystry, nie trzeba mu było wiele by zauważyć, że nawet tak niedługo po ślubie między parą młodą są jakieś sprzeczki. Pan młody położył chyba dłonie gdzie nie trzeba, bo dostał po nich, a potem wyszeptał coś do dziewczyny, co sprawiło, że spuściła głowę i odpowiedziała ze ściśniętym gardłem, a następnie wstała, chcąc najwyraźniej odejść od stołu. Niestety, grajkowie potraktowali to jako znak i dosiedli się do instrumentów i wesele musiało płynąć dalej, przez otwarcie tańców przez parę młodą, gdzie większość młodzieży od razu się poderwała do zabawy, zresztą bardziej stateczne pary również wstały zatańczyć choć na początku, kiedy to jeszcze mężowie trzymają się stabilnie na nogach. Przy stołach zostali tylko owdowiali i zbyt starzy.. Oraz czarnowłosa dziewka, która tak jak wczoraj nie ruszyła do tańca i nikt jej nawet nie próbował prosić.
Shiga też się mógł nieco wyszaleć, zabawa wciągała - wiejskim dziewczynom chyba imponowało to, że z nimi tańczy, tak samo chłopcy wciągali go do kawalerskich zabaw - minął spory kawał czasu zanim mniszek zauważył, że zaczęło się ściemniać, a gdzieś w oddali mignął mu charakterystyczny kolorowy strój panny młodej, oddalającej się w stronę lasu. Może mógłby uznać, że idzie za potrzebą, ale wiedział gdzie załatwiają takie sprawy i na pewno nie tam, ponieważ dziewczyna szła w stronę gaju i zaraz znikła mu z oczu. Pan młody w tym czasie dyskutował o tym wesoło przy stole, razem z ojcem panny młodej i kilkoma starszymi, nie zwracając na dziewczynę najmniejszej uwagi, podobnie jak
pozostałym to umknęło.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hitsukejin Shiga » 22 lip 2019, o 01:54


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Jak już wielokrotnie tutaj powiedziałem - widowiskowo i nietypowo to niemalże drugie imię Shigi. A może to był ogień? Albo odważny… Albo skromny? Wiele imion ma sukces, a sukcesem chodzącym jest właśnie Hitsukejin Shiga. Definitywnie jego błogosławieństwo stanowiące amalgamat obrzędowo-rytualny się przyjęło i spodobało. Pewnie bez ognia nie byłoby takie imponujące, c’nie? No jasne, ogień wszystko umie wzmoncnić i naprawić dziury w miejscu, gdzie dziur nie powinno być. Oczywiście w sposób metaforyczny. Klaskali, całowali się, cała pajazerka, ale widział i slyszał, że ludziom się strasznie spodobało. O to chodziło. Był w osadzie prawie trzeci dzień i na dobrą sprawę ani razu nie wyszedł z roli najdroższego kapłana mnicha zbawiciela pasożyta zawadiaki. Tylko kiedy będzie dobry moment by uderzyć i zadać pytanie - Ugi bugi dejcie mnie drewno, to som ważne mnisie potrzeby, dejcie drewno. Definitywnie musiał znaleźć dobry moment, by wszystko nie rypło. Bo te święte badyle mu się czkawką odbiją. Jedyne co ciekawe to dostrzegł jakieś dziwne miny na twarzy młodego. Zastanowił się przez chwile czy by mu kontrolnie z liścia nie pierdolnąć, ale to mogłoby zostać źle odebrane.
Usadzanie gosci było dla Shigi przewidywalne. Musiał znosić zarządce wiochy z którym wykształcał coraz głębszy syndrom sztokholsmki i ile koleś więcej mówił, tym Shiga sie bardziej otwierał i zdawał się go bardziej lubić. Napił się trochę, pojadł trochę, trochę też pogadali o religii i o ogniu, o tym, że to główny atrybut jego religii bo jest tak uniwersalny.
Żarcia w sumie nie było końca i mnich po raz pierwszy od wielu miesięcy najadł się po pierwsze pod korek, po drugie dobrego i smacznego, po trzecie na czyjś koszt i po czwarte - bez pośpiechu, na luzie, aż mu jeszcze pod nos podsuwali. Zyć nie umierać.
Shiga nie był jednak ślepy, widział od pojawienia się młodego, że są jakieś solidne zgrzyty między nią, a młodym. Nie podobało mu się to, że młody coś szepnął, a ona struchlała. Bo Shiga to ogólnie był chyba z natury feministą. I uznawał, że kobiety bezczakrowe trzeba kochać, bo rodzą dzieci i opiekują się ogniem domowego ogniska, a czakrowe powinny być silne i sprawne bo walczą o te bezczakrowe, o to by było gdzie robić domowe ognisko i w ogole dla świata. Dlatego na przykład szanował Chise, a Zetsumei… No cóż.
Dziewczyna chciała odejść od stołu, ale rozpoczęły się zabawy. Mnich uznał, że nie jest jednak opiekunką do dzieci i nie będzie zbawiał świata na siłę gdy ten świat nie chce być zbawiony. Tańczył z młodymi dziewkami, bawił się z kawalerami, ogólnie po zostawieniu na krześle kimona i zostaniu w codziennych ciuchach był dość mocno zabawowy. I to dobrze, było miło jak na razie. A gdy robiło się ciemno - pojawiła się znów panna młoda. I to nie tak, jak spodziewał sie. Może powinna dołączyć do zabawy, coś robić bardziej entuzjastycznego, energicznego, w końcu jej ślub. A może zaraz się szykować noc pośllubna jak się zabawy trwają? Zlokalizował jednak pana młodego i zrozumiał, że nie był przy dziewczynie. To co mogło sprawić, że poszła do lasu? Mnich, który już wcześniej zgarnął swoje kimono bo robiło się chłodno, zarzucił kaptur na głowę i skierował się, najbardziej okrężnie jak się dało by nikt go nie widział, za dziewczyną w stronę tego ich świetnego świętego gaju.
Jak tylko ją dopadnie to ma zamiar w typowo mnisi sposób spytać, czy dziewczyna ma jakiś problem i co się dzieje, czemu nie cieszy się we własne święto gdzie powinna piać z radości.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Chise » 22 lip 2019, o 11:13

Misja B
29/45

Krok za krokiem.. Choć okrężną drogą, to Shiga podążał za panną.. Panią młodą, jedną z dwóch najważniejszych osób tego dnia. A jakoś niezbyt było to widać po tym jak wymykała się gdzieś o zmroku. Po co? Co jej chodziło po głowie? Tego dopiero Jashinista miał się dowiedzieć, po to przecież za nią poszedł, prawda? Choć zachował przy tym względy ostrożności, nie bezpośrednio za nią, inną drogą - właściwie po co? Należałoby się zapytać co też temu mniszkowi lekarskiemu po głowie chodzi, że się tak skrada i ukrywa? Przecież mógłby pójść bezpośrednio, nikt by go on nic nie podejrzewał, rozmowa nie była niczym złym.. Chyba, że coś innego chodziło mniszkowi po głowie.
Niegrzeczny mniszek, już coś kombinuje!
Minął granicę lasu z innej strony niż ona, ale szybko wpadł na jej trop - biały welon zawieszony beztrosko na jednym z drzew, w tej jeszcze bardziej uczęszczanej części. Tuż przy granicy z uduchowioną i czczoną częścią lasu zaś zauważył jej buciki - parę ładnych, nowiutkich skórzanych trzewików, choć w środku mógł zauważyć coś niepokojącego - ślady krwi. To mogło wyjaśniać czemu chciała się na chwilę chociaż urwać z własnego wesela. Przecież wiadomo było, że na weselu pani młoda nie może zdejmować butów tak nie wypadało, nawet jeśli były niewygodne, cisnęły i każdy krok w nich bolał.Dopiero tutaj mogła się ich na chwilę pozbyć. Dalej zauważył wiszące na gałęzi białe pończoszki i usłyszał coś szumiącego, całkiem niedaleko. Coś jak woda, jak.. Strumień? Idąc dalej tym tropem łatwo odnalazł swoją zgubę, siedzącą nad brzegiem leśnego potoku, moczącą w nim nogi. Nie wyglądała na szczęśliwą, jak i zresztą całego dzisiejszego dnia. Jednak chyba dopiero teraz był w stanie zauważyć łzy w jej oczach. Ona do tej pory go nie zauważyła do momentu gdy się odezwał. Od razu poderwała głowę i gwałtownym ruchem otarła oczy.
- Jaki tam problem - zaśmiała się dziewczyna, aczkolwiek dość słabo - Przyszłam odpocząć tylko jeno. Nogom dać odsapnąć.. I głowie, bo mnie zaczęła boleć od tej muzyki - powiedziała, wzruszając ramionami i odwróciła głowę - I sama chciałam pobyć przez chwilę - dodała nieco niechętnie. Czyżby to była delikatna aluzja żaluzja do mniszka, żeby sobie poszedł? Na to wyglądało.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hitsukejin Shiga » 22 lip 2019, o 16:57


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Dopiero kiedy doszedł do zagajnika wiedział, że coś jest już grane. Znalazł najpierw buty, nieco zakrwawione. Jego źrenice się zwężyły. Ciało zaczęło pompować adrenalinę. W ciągu sekundy był gotów do walki, jak zwierzę, jak dzika bestia. Krew zawsze na niego działała… mobilizująco. Jednak bliższe oględziny udowodniły, że to jedynie śladowe ilości krwi, pewnie spowodowane niewygodnym obuwiem. Dalej znalazł pozostałe części ubioru w postaci pończoch. Obejrzał je, odnajdując znów malutkie ilości krwi. Czyli niewygodne buty. To jednak nie tłumaczyło nic. Mogła przypalić, że się źle czuje, pójść do domu, a nie drałować taki kawał do lasku. Dopiero kierując się szumiącym lasem odnalazł dziewczynę. Na początku widział tylko leśny potok, szemrzący z leniwa. Robiło się jednak coraz ciemniej, a światła mogło nie wystarczyć. Złożył więc jedną pieczęć i aktywował swój grzewczy koc z ogników, który przy okazji dawał nieco światła, jak to ogień ma w naturze. Widział twarz dziewczyn i dostrzegł łzy. Siedziała grzecznie, moczyła nogi, a mimo tak sielskiej scenki dalej wyglądała na nieszczęśliwą. Od razu wytarła oczy, kiedy tylko Shiga dał znać o swojej obecności. Mnich westchnął i na pobliskiej gałęzi odwiesił swoje kimono, zostając w koszuli i spodniach, a także skórzanym obuwiu. Usiadł w lekkim oddaleniu od dziewczyny na ziemi, krzyżując nogi.
-Jak przyjmowałaś moje błogosławieństwo to jednak widziałem w twoich oczach szacunek i podziw, ale chyba cały uleciał jeśli masz mnie za idiotę który nic nie widzi i to tak w twarz. Ja wiem, jestem mnichem, nigdy kobiety nie miałem bardziej niż na uścisk czy pocałunek w czoło, ale nie jestem ślepy. - Mruknął równie niechętnie co ona. Wyprostował ręcę, rozciągnął się nieco, po czym wstał i usiadł obok dziewczyny, obejmując ją nieco swoją aurą ogników.
-Zimno jest. I zawsze możemy pobyć sami razem. Może jestem nieżyciowy jako mnich, ale jeśli Panna młoda w dniu swojego święta kłóci się z Panem młodym, płacze i wygląda na nieszczęśliwą to jest jakiś problem. Jeszcze się postanowisz utopić w potoku ze smutku i rozpaczy o której nie wiedziała rodzina i będziesz nawiedzać osadę. I zanim spytasz, tak, rzucę się cię wyławiać jak postanowisz się utopić więc nie próbuj. - Wystawił język uśmiechając się zadziornie. Zapomniał sie - tak, jak cały czas ukrywał swoje stalowe kły, teraz niechcący je ukazał.
-Mów w czym problem. Widziałem jak struchlałaś przy stole. - Spróbował od razu zmienić temat i wrócić do tego bardziej palącego problemu. Może serio się chciał dowiedzieć, a może jedynie zaspokoić swoją ciekawość? Albo sumienie.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Chise » 22 lip 2019, o 18:26

Misja B
31/45


Dziewczyna spuściła wzrok, teraz już nie tylko zasmucona, przygnębiona, ale i zawstydzona i skarcona. Brawo mniszku, udało ci się jeszcze bardziej zepsuć pani humor, o ile to w ogóle było możliwe. A ona przecież nie miała nic złego na myśli mówiąc mu to! Nie chciała szanownemu mnichowi zawracać głowy problemami zwykłej wieśniaczki, a teraz jeszcze zbiera za to gromy! No naprawdę świetna robota.
- N-n-n-nie to miałam na myśli! - zaprotestowała, pociągając nosem dramatycznie - Nie chciałam ci okazać braku szacunku.. Tylko.. Nie wiem czy mnie zrozumiesz, jesteś przecież mnichem - westchnęła, poddając się chyba już i nie zamierzając dalej kręcić - Kłopoty małżeńskie chyba nie są specjalnością kapłanów, prawda? - dodała, wyjmującnogi z wody. Jashinista mógł zauważyć, że rzeczywiście są poobcierane do krwi, choć to nie był jej największy problem, objęła kolana ramionami, patrząc się w las.
Widząc zęby chłopaka wzdrygnęła się widocznie, zamrugała nerwowo.
- Mój mąż i ja mamy.. Najwyraźniej różne wizje naszego małżeństwa. A dokładniej tej jej części związanej z alkową. Jego komentarze mnie.. Ja.. Się zaczęłam tego bać - zacisnęła dłonie na kolorowym materialne spódnicy i zaśmiała się gorzko - Możesz mnie mieć za zaściankową dziwaczkę, ale do tej pory jeszcze z mężczyzną nigdy nie.. Może i nawet wiem o tym mniej od ciebie - przeszła w końcu na mniej oficjalny ton, schodząc z panów i mnichów na bezpośrednie zwroty.
- To znaczy, nie myśl, że jestem jakaś głupia, wychowałam się przecież na wsi, wiem jak.. Jak to działa - wytłumaczyła się, czerwieniąc się. Niezręcznie się ta rozmowa toczyła, prawda? Chyba nie tylko dla dziewczyny, w końcu i mniszek był tak samo w tym niedoświadczony jak i ona, czyż nie? Jednak sytuacja nie wyglądała na przyjemną, tak samo jak i noc poślubna oraz pierwszy raz dziewczyny nie zapowiadał się na wydarzenie, które chciałaby zapamiętać.

Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hitsukejin Shiga » 23 lip 2019, o 11:51


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Położył jej dłoń na ramieniu i zaśmiał się, ciepło, od serca, kiedy zaczęła dramatycznie ciągnac nosem i odgrywać rolę biednej i skrzywdzonej, co to niedobry Pan mnich ją wziął i opieprzył jak burą sucz. W sumie to trochę ją skarcił, ale tylko troszeńke, więc nie przesadzajmy, że są tutaj jakieś większe powody do smutków. Shiga po prostu nie lubił jak ktoś mu kłamał, a dziewczyna najwyraźniej w świecie próbowała go właśnie okłamać, kręcąc, że wszystko jest w porządku, kiedy wyraźnie nie było.
-Spokojnie. To było żartobliwe. Nie możesz być taka spięta, dziewczyno. Po prostu chciałem ci jasno zakomunikować, że widziałem zgrzyty. Przy stole, przy samym ołtarzu… Ma się to oko jeszcze, mimo wieku. - Zachichotał po raz kolejny. Dziewczyna nie mogła przecież wiedzieć, że Shigutkiemu już minęło dziewięćdziesiąt wiosen na karku i to jedynie Jashinizm sprawił, że chłopak jeszcze żyje i to żyje w stosunkowej pełni sił, bądź co bądź.
-Właśnie dlatego, że jestem mnichem, to jestem bardziej wyrozumiały. A i nie zapominajmy, że jednak też jestem mężczyzną. Wiesz, nie rodzisz się mnichem. Mama mnie nie porodziła od razu w kimonie i z khakkarą mnisią. - Znów się zaśmiał, ale tym razem bardziej z Siebie. Gdyby biedna matula porodziła go z Khakkarą i poroniła albo sama umarła przy porodzie wraz z dzieckiem to tak wiele rzeczy poszłoby wielu osobom znacząco lepiej i łatwiej w ich życiach. Ot, taki niby jeden Shiga, a zobaczcie jaki problem duży dla wielu osób!
Kiedy dziewczyna sie skuliła, obejmując nogi, wstał od niej, zgarnął swoje kimono i zarzucił jej na ramiona.
-Mówiłem już, że zmarżniesz w tej sukience, co? - Przeszedł przed nią, stając obok.
-Czyli mąż jest obsceniczny lub wulgarny? Pewnie komentarze dość… niesympatyczne lub brutalne? Uwierz mi, jako mnich który szuka ludzi by im pomagać przebywam sporo w miejscach, gdzie tacy ludzie potrzebujący najwięcej pomocy przebywają - karczmy i gospody, gdzie zalewają alkoholem swoje problemy. A tam nie jedno słyszałem, nie sądze, żebyś zdołała na mnie zrobić wrażenie. Co nie zmienia faktu, że widać z daleka, że jesteś delikatnym kwiatem, a delikatnego kwiatu nie wolno zrywać brutalnie, tylko pielęgnować najpierw, by rozkwitał… - Wzruszył ramionami. - Pamiętaj, że jesteś równie wartościowa jak On. Powinien cię szanować tak, jak szanuje swoją matkę. Jeśli nie chcesz z nim współżyć lub się tego boisz to powinien to uszanować i dać ci czas. Nic na siłę. To twoje ciało i twój wyjątkowy kwiat i to twoja decyzja komu go oddasz i kiedy. Nikogo innego. - Klęknął przed dziewczyną, powolutku i powoli.
-Dobrze, że przestałaś mi PanMnichowac. Możesz mówić mi Jin. Daj stópki. - Powiedział z lekkim uśmiechem na ustach składając dwie pieczęci. Naosute wystarczy, na dobrą sprawę wystarczyłoby pewnie i Chiyute, ale nie chciał dotykać bezpośrednio ran by nie sprawić jej bólu. Ujął najpierw jedną, potem drugą stopę, jedną dłoń kładąc na wierzchu, a drugą na podbiciu. Medyczna czakra nie powinna mieć żadnego problemu dotrzeć z tak malutkiej odległości do zakrwawionych otarć.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Chise » 23 lip 2019, o 23:38

Misja B
33/45

Dziewczę lekko odetchnęło. Ah, to miastowe poczucie humoru, gdzie nikt nikogo i niczego nie bierze na poważnie.. Ona mnicha brała chyba aż bardzo.. To znaczy, brała go za poważnie, oczywiście. Dla niej białe było białe, a czarne czarne, Shiga musiał zdawać sobie sprawę, że z nią musi rozmawiać i komunikować się bardzo prosto i bardzo jasno, jeśli chce by przebiegało to sprawnie i pewnie.
- Przepraszam - powiedziała z ulgą, uśmiechajac się blado, po czym znów uśmiech znikł. Blondynka siegnęła do włosów i wyjęła z niej jedną wsuwkę, którą zaczęła się bawić.
- Nie czym czy jego słowa byłyby takie dla wszystkich. Dla mnie były.. Nieprzyjemne. Nie chcę być przedmiotem, którego sobie użyje, a potem wyjdzie rozmawiać z ojcem o drzewach - powiedziała niechętnie, naciągając kimono chłopaka bardziej na siebie, otulając się nim. Westchnęła głęboko na słowa mnicha.
- Łatwo ci powiedzieć - powiedziała ponuro - Ale to nie mi powinieneś to mówić, wiesz o tym. To nie ja mam… Taką opinię - zacisnęła dłoń na ozdobie na włosy, jakby był to talizman - To nie jest miasto - powtarzała się może, ale taka była prawda. Tutaj kobieta ma prawo jedynie zamknąć oczy i odwrócić głowę.. A potem urodzić dzieci swojego męża, jedno po drugim najlepiej - dodała gorzko, po czym zaśmiała się dość ponuro - Moja decyzja, dobre sobie.. Dobrze, że nikt z wioski tego nie słyszy - dodała ciszej, uśmiechając się lekko i kręcąc głową z niedowierzaniem.
Ostrożnie, nieufnie wyciągnęła pokaleczone nogi w stronę Jashinisty, obserwując co robi. Czując działanie leczniczej techniki sapnęła cicho i trochę.. Dziwnie. Czy to rumieniec był na jej twarzy czy ostatnie promienie zachodzącego słońca? Okoliczności przyrody były wyjątkowo piękne, wyjątkowe wręcz - okolica cudowna, dziewicza, piękna dziewczyna, pocieszający ją młodzieniec, cały czas podkreślający, że mimo iż jest mnichem, jest też człowiekiem i mężczyzną. Kto wie co się jej roiło w głowie..
Kiedy wyleczył drugą stopę, powoli opuściła nogi na ziemię, kucając obok Jashinisty, jakby chciała sprawdzić czy już nic nie boli. Jej twarz była jednak skupiona na chłopaku, wpatrując się w jego twarz. Nachyliła się delikatnie, jej intencje stawały się jasne.. Chyba postanowiła posłuchać jego rady i sama sobie wybrać wybranka. I ten właśnie był obok niej.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hitsukejin Shiga » 24 lip 2019, o 17:54


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


To chyba było to mityczne przełamywanie lodów. Bardzo gładkie i wyrachowane teksty i zachowania Shigutkiego powoli roztapiały tą lodowcową barierę jaka była między nimi i dziewczyna robiła się coraz bardziej wyluzowana i otwarta i coraz bardziej miło się robiło, tak z braku lepszego określenia. Ich relacja była coraz zabawniejsza, coraz mniej na linii mnich-panna młoda której dał błogosławieństwo, a coraz bardziej jak między dwójką zakolegowanych osób. Definitywnie, tylko to. Żadnych podtekstów, ani napięcia seksualnego. Nic z tych rzeczy. Przeciez jest zajęta, ma świezo pośłubionego męża. To jest teren tak grzązki, że nawet Shiga nie chciałby się na niego w żaden sposób zapuszczać. Nie tyka się tego co zaklepane, nieważne jaka jest sytuacja, a nie da się chyba mocniej zaklepać niż poślubiając. Terytorium zakazane, na które mnich nie miał zamiaru się w żaden sposób zapuszczać. Ale zrozumiał, że przy niej nie może owijać w bawełne, jak zawsze. Nie może stosować swoich ulubionych gierek słownych, swoich zagrywek i zachowań które do tej pory pomagały budowac mu jakąś określoną, wymaganą narrację na potrzeby chwili.
-Nie ważne, czy byłyby takie dla wszystkich. Ważne, że były takie dla Ciebie. A to twój wielki dzień, twoje życie i twoje piękne ciało! - Wymsknęło mu się to ostatnie określenie. Dość… niespodziewanie. Przecież pamiętaj mnichu, zajęty teren, nie wolno wkraczać, wielki stop.
-Rozumiem cię jak najbardziej i masz rację. Powinien czynić cię wyjątkową bo na to zasługujesz, a nie robić z Tego… z ciebie, czynności jak napicie się sake. - Przytaknął jej znów mnich, widząc, ze dziewczynie oczy świecą się coraz bardziej. Oh boy.
-Zmiany zaczynają się od najmniejszych kroczków. Jest tak tylko dlatego, że poprzedniczki twoje dały się stłamsić i uwierzyły, że tak musi być. Wcale nie. Mężczyźni w niczym nie są od kobiet lepsi, a to, że oddajecie nam swoje ciała powinno być traktowane jako łaska z niebios i przyjmowane z wdzięcznością, a nie dawane z obowiązku. - Wymamrotał lekko zirytowany mnich. Coraz bardziej zirytowany zachowaniem faceta i słowami dziewczyny, jakby miał teraz pana mlodego pod ręką to by mu kark skręcił gołymi ręcoma. Widział na twarzy dziewczyny zmieszanie, przeradzające się… w coś dziwnego, gdy położył dłonie na jej ciele. A mimo to, był delikatny i ostrożny. A uczucie zdawało się narastać, a w nim złość - znikać. Gdy dziewczyna obok niego kucnęła i zaczęła się w niego wpatrywać, przełknął głośno śłinę.
Wszystko dookoła krzyczalo: SHIGA NIE.
Mnich ujął twarz dziewczyny w swoje dłonie i wpił się w jej usta.
SHIGA TAK.
Nie miał za dobrej wprawy w całowaniu, ale troche ludzi w mieście i w burdelach i w karczmach się naoglądał. Więc chyba nie było tak źle. Jego ręce po kilkunastu minutach pocałunków gdzieś zabłądziły, na jej plecy, na jej biodra. Kiedy zbliżyły się, jej wolą, do jej piersi, a jej dłonie też zaczynały za daleko sobie poczyniać - to wszystko w akompaniamencie określeń wymamrotywanych między pocałunkami od Shigi w stylu “Jesteś taka piękna” “Twoja skóra słodka jak miód” i tym podobnych…
Nagle zerwał się jak oparzony i odskoczył od niej.
-Skarbie, błagam, przestańmy. Nie możemy. Nie, nie nie. Jesteś mężatką, cholera sam dawałem ci dziś blogosławieństwo. Ja nie mogę. Mi nie wolno. Ja chcę, ale mi nie wolno! - Wystrzelił z siebie jak z karabinu po raz pierwszy w życiu strasznie zawstydzony, speszony, zmieszany, podniecony, przerażony swoim zachowaniem Shiga.
Od razu zaczął okiem szukać jakiejś drogi ucieczki.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Chise » 24 lip 2019, o 20:51

Misja B
35/45


Tej dwójce, mimo obecności zimnej wody i zapadającego wzroku zdecydowanie robiło się coraz goręcej zamiast się ochładzać jak temperatura otoczenia. Gorące pocałunki, obłapywanki głaskanki.. I wszystko po to by to przerwać kiedy zaczynało się robić interesująco! Wydawać by się mogło, że skoro już się tak dosiadł i nie ucieka, nie zrugał jej i nie zaczął wykręcać, to myśl pójdzie dalej, ku szczęśliwemu zakończeniu i dziewczyna będzie mogła sobie wybrać mężczyznę na swoją pierwszą noc który będzie ją szanował i uwielbiał, dokładnie przecież jak sam jej doradzał..!
Ale nie. Przyszło otrzeźwienie, chwila rozsądku. Może z czasem oboje uznają, że tak właśnie stało się lepiej, że tak powinno być i że to byłby błąd.. Na razie oboje się poderwali. Na twarzy dziewczyny przez ten moment było widać potworny wstyd i zażenowanie. Łzy zakręciły się jej w oczach, policzki zrobiły się bardzo czerwone.. Jednak odrzuciła głowę do góry dość hardo.
- Jak mogłam być taka głupia - wyjąkała zawstydzona, po czym zerwała się do ucieczki, zanim zrobił to Shiga. Został sam, kimono leżało na ziemi, z wypiekami na twarzy.
Z czasem jednak musiał wrócić na wesele i dostrzegł tam, że blondynka siedziała obok swojego męża, nie zwracając więcej uwagi na mnicha. Kiedy przypadkiem go dostrzegła, wstała od stołu i zaczęła się bawić z ludźmi, unikając kontaktu z nim bardzo skrupulatnie.
I choć wesele trwało niemal całą noc, państwo młodzi udali się na spoczynek nad ranem, odprowadzani śmiechami, żartami, nieraz niewybrednymi i po tym wydarzeniu ludzie zaczęli się rozchodzić. Shiga tym razem nie miał nocować u sołtysa, który zostawił wolną chałupę nowożeńcom, tylko u jakiejś pary starszych ludzi, która dość ciepło go przyjęła. Dostał do dyspozycji całe poddasze, było więc całkiem wygodnie. Niewielkie okno wychodziło niemal dokładnie na środek wioski.
Cały dzień był spokojny i senny. Niektórzy leczyli kaca, inni zakwasy, przejedzenie i inne dolegliwości poweselne, dopiero wieczorem zauważył kogoś interesującego - ciemne włosy, blada cera i szła w stronę domu sołtysa.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hitsukejin Shiga » 25 lip 2019, o 09:39


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Shiga rzadko podążał za swoim rozsądkiem. Zazwyczaj rządziły inne uczucia. Chęć zemsty, na ten przykład. Albo chęć udowodnienia czegoś sobie i innym, jak wtedy z pniakiem podniesionym solo sponad Etsu. Czyli - zazwyczaj serce, zazwyczaj wygrywało serce i decydowało o całym jego planie postępowania i tak z reguły, wielokrotnie, rodziło jakieś krzywe akcje. Bo serce to ogolnie bardzo słaby doradca, lepiej byłoby wszystko brać na zdrowy rozsądek, przemyślane z głową. A tak… A tak, kiedy akurat raz pomyślał głową i wziął pod uwagę wszystkie ZA i PRZECIW, wziął pod uwagę, że jak dziewczynę posiądzie to pół wioski będzie chciało jego głowy i jej pewnie też, bo zdradziła męża nowopoślubionego… Chociaż pewnie by się wyłgała, że to wszystko jego wina. I na dobrą sprawę - wielkim kłamstwem by to nie było, może lekkim naciągnięciem faktów.
Ale rozsądek nadszedł, prawdopodobnie największy błąd od wielu tygodni nie został popełniony i Shiga nie doprowadził do paskudnego cudzołóstwa. Czy to opłacalny układ? Średnio. Ona od razu łzy, równe przejęcie i przerażenie sytuacją co On. Kiedy wydukała, że jak mogła być tak głupia, Shiga spuszczając łeb mruknął tylko, że przeprasza. Było mu głupio, czuł się jak mały tchórz i zrozumiał, że nijak nie jest stworzony do miłości i namiętności, bo zamiast dać się porwać chwili zaczął wszystko racjonalnie rozważać i rozstrzygać. I wszystko spieprzył. Dziewczyna zwiała, on jeszcze chwilę został. Wrócił ukradkiem, nie dając się za bardzo zaobserwować, a na pewno nie dając się powiązać do jakiegokolwiek kontaktu z dziewczyną. Nie cieszyły go już zabawy. Siedział przy stole, a widząc, że dziewczyna ucieka od jego spojrzenia, spuścił łeb, grzywka opadła na twarz zasłaniając oczy. Wpatrywał się tylko w swój półmisek i tylko w swoją czarkę. Nie opróżniając jej. Chcąc, by to wszystko się skończyło. Trzeba będzie porozmawiać o tym pieprzonym drzewie. Tylko po to tu przyszedł. Nie po to, by się zauroczyć. Nie po to, by komuś kraść żonę. Impreza się skonczyła, mnich jak w transie udał się tam, gdzie mu kazano, obmyślając tylko jak namówić sołtysa do zgody na pozyskanie drzew. Skoro zaiste są dla nich święte. Może naprawdę wypadałoby ich wszystkich wybić…
Dzień za dniem. Odpoczął, najedzony, czakra zregenerowana. Dzień kolejny czas zacząć. I skończyć. Czas leciał, jak szalony, nie obejrzał się, a już był wieczor. Widząc czarnowłosą postać postanowił ją… śledzić. Tylko ona jeszcze wydawała mu się w tej wsi jakkolwiek interesująca i ciekawa.


Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość