Garnizon

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Garnizon

Postprzez Exodia » 9 lut 2019, o 20:14

Jeden z wielu garnizonów rozsianych po całej prowincji, ulokowany na terenie niewielkiego lasu. Kompleks składa się z kilku ceglanych budynków, w skład których wchodzą takie obiekty jak magazyny żywności i uzbrojenia, baraki dla żołnierzy czy budynki dowództwa. Wszystko to odgrodzone od reszty świata kamiennym murem, zastępującym łatwopalną drewnianą palisadę. We wnętrzu garnizony znaleźć można też takie rzeczy jak plac do musztry (ulokowany na samym środku kompleksu), polowe szpitale, wieże obserwacyjne przy bramie no i rzecz jasna samą bramę. Wtajemniczeni mogą szukać ledwo widocznej drogi wychodzącej od fortu, która prowadzi do specjalnie wybudowanego poligonu wojskowego. Kompleks jest najbardziej oddalonym od ludzkich osad militarnym ośrodkiem spośród wszystkich pozostałych. Do bramy nie prowadzi żadna konkretna ścieżka, jedynie niewielka wydeptana trasa. Zupełnie jak gdyby Uchiha nie chcieli nikogo postronnego w pobliżu.



Shiga nie wahał się ani chwilę. Mimo lekkiego zaskoczenia wywołanego niespodziewanym zachowaniem medyków, postąpił zgodnie z instrukcjami. Musieli mieć to przećwiczone, musieli mieć odpowiedni scenariusz na wypadek gdyby Chise została naprawdę ciężko ranna. Ustabilizować stan i natychmiast przenieść do fortu. Dla bezpieczeństwa? Dla dalszego leczenia? Bez względu na powód, musiał być to dobry powód. A Shiga nie dyskutował, po prostu to robił. Wziął ją w bezpieczny dla niej sposób i skierował się do fortu. Tak szybko, jak tylko mógł. Zgodnie z prośbą Jashinisty, Goro kilkoma płynnymi doskokami zebrał cały oręż Chise i wyruszył z Shigą. Prosto do wcześniej wspomnianego fortu. Rzecz jasna starszy Uchiha prowadził, dostosowując swoją prędkość poruszania się do warunków w jakich musiał biec Shiga. Dodatkowy ciężar i nieciekawy teren mocno ograniczały jego możliwości w zakresie szybkiego poruszania się. Nadal było to szybciej niż innymi konwencjonalnymi metodami, więc nie było na co narzekać. Nie trzeba przecież było się aż tak śpieszyć, prawda? Przecież z Chise wszystko było dobrze, nie wymagała stałej opieki. Chyba że przez przypadek Shiga uderzyłby ją w głowę pniem drzewa, albo zrobił inną pozornie błahą głupotę.
Dotarli. Pomiędzy drzewami pojawiły się kamienne mury fortu. I niskie wieże przy bramie, jak i w kilku innych miejscach na murze. Pełniący służbę musieli zobaczyć ich wcześniej, bowiem już patrzyli się w ich kierunku. Strażnicy przy bramie, którą Shiga i Goro widzieli, także zerkali w ich stronę. Teren wokoło fortu był częściowo wykarczowany. Wszyscy dostali już instrukcje. Strażnicy nie protestowali, kiedy dwójka wskoczyła na mur i wspięła się na nim. Jedynie zasalutowali wyższemu rangą rodakowi. Goro skoczył natychmiastowo do jednego z kilku budynków. Do otwartego okna, normalnie zasłoniętego ciężkimi drewnianymi okiennicami dodatkowo wzmocnionymi żelaznymi kratami. Shiga musiał podążyć za nim. Pomieszczenie do którego weszli okazało się być niewielkim pokojem z dwoma jedynie meblami - szafeczką i łóżkiem. I kilkoma miejscami na świece na ścianach. Nie trzeba było być geniuszem, żeby domyśleć się co trzeba było zrobić. Zwłaszcza że łóżko wyglądało jak żywce wzięte z jakiegokolwiek szpitala.
- Przyznam - rzekł Goro - że oczekiwałem czegoś więcej po tej potyczce. Ale dobrze się spisałeś, Shiga-san. Dlatego coś ci powiem. I to zostaje między nami i tylko między nami. -Goro podszedł bliżej do stolika przy łóżku, kładąc na nim zebrane miecze będące własnością Chise. Skorzystał z tego że byli w pomieszczeniu sami, a dziewczę było nieprzytomne. Ciężko było o lepsze warunki do poufnej rozmowy.
- Wielu wysokich rangą Uchiha nie patrzy dobrze na waszą dwójkę. Jashinista i dziewczyna naznaczona przez Antykreatora, tym was nie zaskoczę. Dopóki jesteście częścią klanu to was nie tkną, nie sądzę by mieli na tyle jaj żeby sprzeciwić się Katsumi. Ale jakiś wypadek podczas misji czy kolejne ofiary dla Jashina byłyby im bardzo na rękę. - mężczyzna wyglądał na śmiertelnie poważnego. I tak też brzmiał. Spojrzał raz jeszcze na Chise, całkowicie beznamiętnym spojrzeniem. Lekko zakaszlał, odwracając się plecami do młodzieńca i idąc w kierunku drzwi.
- Będę pilnował wszelkich plotek które mogłyby się roznieść. Jakbyś potrzebował ofiar, zgłoś się do mnie. Daj znać w Siedzibie Władz że chcesz się ze mną widzieć i tyle, zero rytualnych mordów przy świadkach. Do zobaczenia. - rzekł na odchodnym, machając ręką. I zamknął drzwi od drugiej strony, zostawiając dwójkę samym sobie. W szafce Shiga mógł znaleźć odpowiednie dla Chise odzienie nocne, bukłak wody i ręcznik. Pełen serwis szpitalny.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2098
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Garnizon

Postprzez Chise » 11 lut 2019, o 14:44

Pamiętała swoje wybudzenie w Kami no Hikage. Wtedy czuła się jakby ktoś ją złapał za fraki i siłą wyciągnął z tego stanu maligny, którym była od momentu gdy Han nałożył jej pieczęć. Tym razem jednak było inaczej i budzenie się przypominało wynurzenie się z głębokiego jeziora. Czuła wracającą świadomość, a całkowicie wybudzenie się było jak wzięcie pierwszego oddechu. Z jękiem bólu.
Otworzyła oczy i zamrugała. Nie, żeby mogła coś zobaczyć, ale są ludzkie nawyki silniejsze od racjonalności, a to był jeden z nich. Choć była niewidoma to i tak obudzenie się związało się z poruszaniem niepełnosprawnym narządem. Odetchnęła głęboko, marszcząc brwi i w pierwszym momencie, gdy przypomniała sobie i pojedynku, podniosła się do siadu gwałtownie, sprawdzając swoje ręce, twarz, ciało. Nic nie wydawało się bardzo bolesne, a równocześnie wszystko było obolałe, dlatego opadła znów na poduszki z westchnięciem. Znieruchomiała na chwilę, nasłuchując.
- Shiga? - w pół zapytała, a w pół wychrypiała, po czym odchrząknęła - Wody - poprosiła, podnosząc się, ale tym razem łagodniej, rozważniej. Coraz więcej do niej dochodziło, ale najpierw musiała się napić, zanim zacznie cokolwiek mówić. Kiedy dostała naczynie z wodą napiła się łapczywie i wyciągnęła rękę po jeszcze.
- Co się stało? Gdzie my jesteśmy? - tym razem pytania były sensowniejsze. Słyszała, że jest w niewielkim pomieszczeniu, a łóżko wydawało się szpitalne, więc zapewne była gdzieś w budynku służącym za placówkę leczniczą. Ale oprócz tego, że jest to sam szpital to chciała jeszcze wiedzieć gdzie on jest i jak się tu znalazła. Ostatnie co pamiętała to ogień, ból i przemożne pragnienie by zwyciężyć mimo obrażeń. Skrzywiła się i podrapała po ramieniu. Jednocześnie dotknęła ręką włosów.. A raczej ich resztek. Delikatnie przejechała dłonią po głowie, zjeżdżając coraz niżej.. I nie była to daleka droga. Jej długie, gęste, czarne włosy, upodabniające ją do typowej Uchiha, teraz.. W połowie były nierówno spalone i osmolone. Spuściła głowę, by nawet Jashinista nie mógł zaobserwować jej miny. Nawet nie podejrzewała siebie o taką próżność! A jednak. Taki drobiazg, a zabolało. To było aż dziwne! Sądziła, że jest uodporniona na takie rzeczy, że jest ponad przejmowanie się swoim wyglądem, a opinią innych. A jednak czymś innym było zrezygnowanie z kimon i eleganckich fryzur, a czymś innym stracenie ponad połowy włosów na głowie. Była jednocześnie zła na siebie i Shigę, jak i zasmucona i podłamana przez to wszystko. A przede wszystkim, zdezorientowana. Na pewno włosy trzeba będzie jeszcze bardziej skrócić, bo końcówki były przypalone i poskręcane od gorąca. Przymknęła oczy, na moment, wstrzymując oddech.
- Muszę się umyć, jestem cała.. Cała w sadzy. I krwi. I ziemi - powiedziała w końcu cicho.
Chise
 

Re: Garnizon

Postprzez Hitsukejin Shiga » 11 lut 2019, o 18:43


Insanity

it's just a narrow bridge
the shores are reason and urge

I'm climbing up after you
the sunlight's confusing the mind
a blind child that's crawling on

I'll find you


Cała ta cholerna podróż była dla mnicha jednym wielkim flashbackiem. Może sam się o niego tak naprawdę prosił? Kiedy powiedział w twarz Katsumi, że już raz był jedynym drifterem na drodze Chise do Hadesu i może to powtórzyć. W sumie to zabawne z perspektywy kultysty Jashina, wiecie? Niby wszyscy żywimy się śmiercią, niby to właśnie ona nas powstrzymuje od odejścia z tego świata, a jednak...A jednak Shiga jest najzabawniejszym Jashinistą jakiego nosiła ziemia. Taki chodzący żart bez puenty, o tym jak ktoś, kto żywi się śmiercią i zyskuje nieśmiertelność dzięki temu, że któś umiera robi wszystko, by ktoś nie umarł. Tak Siebie własnie widział. Po raz drugi, po raz kolejny gdy brał na ręcę ranną nieprzytomną Chise, czuł na ramionach zaciskające się dwie pary dłoni. Silne, męskie dłonie Jashina który przy pomocy szepce do ucha "Odpuść Sobie, mój synu. Poświęć ją mi", a także kościste i lodowate dłonie Pani Śmierci, która swoim jadowicie słodkim głosikiem popiskuje do drugiego ucha jeden prosty komunikat "Padnij. To nie jest twoje zadanie. Odpocznij, pozwól mi z nią odejść". I mimo dławiącego zmęczenia, mimo kwasu wypełniającego włókna mięśniowe...
Zabawne, bo w obu przypadkach Shiga najpierw myślał o Chise, a dopiero potem o Sobie. W Kami no Hikage przecież był zmęczony po zasianiu pożogi na placu by ludzie mogli uciekać i nie zostali otoczeni przez wojów Hana, był ranny po tym, jak drzazga przebiła jego noge, a shurikeny wbiły się w ciało głęboko.
W obu przypadkach zmęczenie. CIerpnące dłonie, kwaśny posmak w ustach. W obu przypadkach tylko jedna droga do wyboru - mimo własnego cierpienia przeżyć musi ona.
Zabawne, mnich nie zawahałby się nawet przez chwile krzyknąć w twarz i Jashinowi i śmierci, że z całego świata pustych ludzi ona jedna właśnie nie może umrzeć i nie umrze. Czy Chise była dla niego dobra? Miała swoje wady, ale on czuł się zobowiązany. Albo chciał się czuć potrzebny?

Nikt nie musiał go namawiać. Zakrył dziewczynę, wziął na ręce i ruszył za Goro. Ruszył pędem, mimo, że Chise swoje ważyła, on nie był już w najwyższej formie zmęczeniowo, a i nie był też tytanem fizyczności. Omijanie drzew, korzeni, kamieni i całego cholerstwa po drodze, zachowując przyzwoitą prędkość sprawiło, że u kresu drogi Shiga już zagryzał usta do krwi, byle nie sapać jak świnia w ubojni. Nie patrzył na strażników, nie patrzył na nikogo, tylko na szlak który swoimi ruchami i swoim biegiem wyznacza Goro. Wchodząc do niewielkiego pokoju i widząc łóżkiem, Shiga wyminął Goro i położył Chise bezpiecznie na nim. A wtedy Goro wszedł i nasrał mu na wycieraczkę. W przenośni, w praktyce to tylko go zajeżył. Mnich odwrócił do niego, zaciskając jednak dłonie na skraju łożka Chise i prawie zgrzytając zębami.
-To nie była dobra potyczka. Najwyższa technika której użyłem to była technika której uzywają marni akoraito. Nie miałem jak się wykazać używając wysokopoziomówek, a walka zakończyła się przez przeoczenie. Raczej wolałbym ją ponowić, jak Chise wydobrzeje. - Mnich odetchnął i odwrócił się od Goro, patrząc na Chise. Klęknął przy jej łożku.
-W dużym skrócie informujesz mnie, że patrzycie na nas jak na wyrzutków, a na mnie jeszcze jak na śmiecia? Nie, żebym nie miał tego okazji odczuć za każdym razem jak jestem w okolicy siedziby władzy, Goro-sama. Chise jest ślepa, ale ja nie. Ani głuchy. Widzę te rzucane spojrzenia, podszepty. - Starał się by w wypowiedzi było najmniej goryczy i żalu jak to możliwe, ale z marnym skutkiem.
-Uwierz mi, ze chciałbym by ci, co uważają mnie za bestię powiedzieli mi to w twarz. Jest we mnie więcej z człowieka niż w połowie z nich. Ale rozumiem i dziękuję za ofertę. To smutne, że rodowi potrzebne są moje umiejętności, ale tak źle patrzą na to jak one są utrzymywane. Niewątpliwie za jakiś czas będę musiał skorzystać z twojej oferty. - A potem Goro wyszedł, a Shiga westchnął ciężko.

Oparł glowę na łózku, a z kącika oka poleciała łza bezsilności. Nikt nie doceniał tego, jak starał się być normalny i poprawny, ale kiedy tylko zrobił coś nie tak musiał zostać napiętnowany. Nie podziękowali mu dobrze, za uratowanie dziewczyny na KnH, a grozili za zabicie jednego śmiecia którego sami by zabili. Niesprawiedliwie jest kazać bestii wyrwać własne kły i jeszcze krzyczeć na nią, gdy zadrapie kogoś pazurem. Kogoś, kto się prosił.
Wtem przebudziła się Chise. Mnich od razu szybko podniósł głowę i skierował wzrok na nią.
-Jestem obok. - Położył dłoń pod jej dłonią, uważając by nie sprawić jej bólu. Słysząc prośbę i widząc, że woda w naczyniu została dla nich zostawiona szybko nalał w czarkę i podał Chise, unosząc ją z całą słomianą poduszką pod jej głową i podstawiając pod same usta.
-Jesteśmy w szpitalu garnizonowym Uchiha. Po walce przetransportowałem cię tutaj na rękach i oto jesteś. Wpadłaś prosto w moją technikę. Stanęłaś w płomieniach. A potem eksplodowały twoje notki, prawie cię zabijając. Gdyby nie pieczeć mogłyby pewnie cię zabić. Ale zmanifestowałaś ją. Krzyczałaś, próbowałaś uszkodzić medyków niosących ci pomoc to cię uśpili przy pomocy jutsu. - Mnich zeznał krótko, rzeczowo i zgodnie z prawdą. - Wiele przeszłaś. Nie zabronie ci się umyć... Ale pozwolisz, że pomogę ci się myć? Nie mówię, tego jako mężczyzna, lecz jako medyk. Ostatnie czego nam brakuje to byś upadła i połamała się. A nie powinnaś szarżować. - Mnich westchnął po raz kolejny, a w jego głosie nie było słychać... w sumie żadnego podtekstu. Troska, smutek.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Garnizon

Postprzez Chise » 11 lut 2019, o 19:22

Zwykła woda smakowała jak napój bogów w tej chwili, jak ambrozja i nektar razem wzięte. Od razu poczuła ulgę, choć Shiga musiał jej pomagać. Była słaba, jak dziecko, jak niemowlak i nienawidziła tego. Przypominała sobie czasu dzieciństwa, gdy ciężko chorowała i była uwiązana do łóżka, jeszcze zanim zaczęła treningi. Jednak pozostała spokojna, wiedziała, że jedynym lekarstwem na to był czas czas i odpoczynek, co zamierzała uskuteczniać w najbliższym czasie, ale najpierw ważniejsze sprawy.
Skrzywiła się na opowieść Shigi i pokręciła głową nad własną głupotą. Wysłuchała jej do końca i chwilkę myślała, po czym westchnęła głośno.
- Przegrałam przez własne notki wybuchowe. Co za wstyd - miała ochotę uderzyć głową o ścianę, że zapomniała o czymś takim jak pozbycie się ich z kabury - Co z tego, że ją pokazał, skoro nie mogłam pokazać jej mocy? To, że ją mam przecież wiedzieliśmy - dodała gorzko, z wyrzutem do samej siebie. Zasłoniła oczy przedramieniem i tak leżała przez chwilę, starając się przeżuć tą porażkę, jak bardzo, bardzo gorzką pigułkę i nie okazywać słabości. Skoro są w garnizonie.. To na pewno są tu inni Uchiha. Nie chciała okazać nawet cienia więcej słabości, choć niewiele więcej opinii miała do stracenia. Nie po Kami no Hikage i po tym.
- Możesz mi pomóc - zgodziła się dość obojętnie - Tylko zasłoń okno, proszę. W tym stanie.. Nawet nie czuła się jak kobieta przy nim. Ledwo czuła się jak człowiek. A ostatnie co jej chodziło po głowie to kwestie związane ze wstydliwością cielesną czy relacjami damsko-męskimi. Wspierając się na Jashiniście usiadła i wstała, po czym zbliżyła do miski stojącej na stoliku. Ale miała jeszcze jedną rzecz do zrobienia zanim zacznie się myć. Sięgnęła do kabury, która nie została spalona i wyciągnęła z niego kunai. Kciukiem sprawdziła jego ostrość, ale jak zawsze, jej broń była bez zarzutu pod tym względem. Przytrzymywana przez chłopaka, rozdzieliła włosy na dwie części, po czym zaczęła ciąć, pasmo po paśmie. Łzy w milczeniu spływały po jej twarzy, gdy ścinała ostatnie pukle i kosmyki upadły na sporą już stertę. Były dość nierówne, ale sama nie była w stanie zrobić tego lepiej, wyrównanie musiało poczekać do powrotu do domu. Sięgały jej teraz ponad ramię. Nie pamiętała by kiedykolwiek miała krótsze. Opuściła bezradnie dłoń, upuszczając broń, która wylądowała na podłodze z brzdękiem. Pociągnęła nosem, nabrała powoli powietrza.
- Teraz.. Jestem gotowa - powiedziała drżącym głosem. Pozbyła się zbędnych ubrań, zostając tylko w bieliźnie i opłukała się z ziemi, krwi, popiołu i wstydu dzisiejszego dnia, po czym wytarła ręcznikiem i ubrała w szpitalne ubranie. Milcząca, ślepa i głucha na wszystko, pozwalała sobie we wszystkim pomóc aż do powrotu do łóżka, gdzie skuliła się w kłębek, przykrywając kołdrą.
- Dziękuje, Shiga. Za wszystko - powiedziała mu lekko ochrypłym głosem - Ale jeśli mogę, chciałabym zostać sama, na chwilę - dodała. I gdy tylko chłopak spełnił jej prośbę, gdy trzasnęły drzwi, a ona sama przestała słyszeć jego kroki - dopiero wtedy wybuchnęła okropnym, stłumionym płaczem, który ukołysał ją do snu z wyczerpania.
Chise
 

Re: Garnizon

Postprzez Hitsukejin Shiga » 11 lut 2019, o 20:15


Insanity

it's just a narrow bridge
the shores are reason and urge

I'm climbing up after you
the sunlight's confusing the mind
a blind child that's crawling on

I'll find you


To była jedna z tych chwil, których w życiu Shigi nie było za wiele. Kiedy Shiga dokładnie wiedział co się stało, co mogło się stać, co zrobić i co będzie. Taka sytuacja stuprocentowej, całkowitej kontroli nad wszystkim, bo nic niespodziewanego się nie wydarza. Wiedział, że teraz najlepiej jakby nie rozwlekał fabuły tej sytuacji i zachowywał się jak postać trzeciego kadru, całkowicie robotycznie odnosząc się do tamtych wydarzeń, nie rozdrapując ani nic. Jasnym było, że wydarzyć zlego mogło się wiele. Wiele sie złego już wydarzyło... Ale teraz każde słowo mogło spierdolić sprawę jeszcze bardziej.
Ale nie spodziewał sie, że jej słowa... zabolą? Zaatakują czuły punkt?
-No nie żeby stanięcie w płomieniach potężnego Jashinisty bylo przyjemne, już pomijając te notki. - Zaśmiał się cicho, próbując ją rozbawić i nie pozwolić się jej dołować. To byłoby nieco niewskazane.
-Ja umiem zapanować nad swoją Jashinistyczną stroną dlatego, że pamiętam pare sytuacji i co wtedy czułem. To uczucie zaszczucia, jak bestia, jak zwierze które ma iść na odstrzał. Nie chcę tego znów czuć, dlatego umiem się opanować. Ty, za każdym razem gdy będziesz chciała uwolnić pieczęć przypomnij sobie tą bezsilność, gdy twoje spalone ciało było ratowane przez medyków, duch chciał walczyć, ale powłoka nie pozwoliła. - No i nie udało się, nie udało się zamknąć. Musiał to nieco rozdrapać. Musiał dac jej radę, by dziewczyna zrozumiała, że na dobrą sprawę to nic nie poszło na marne i każde najmniejsze nawet przeżycie ma swoją wartość i powinna to pielęgnować.
Pomógł się jej zbliżyć do miski, a potem z przerażeniem patrzył jak ścina swoje piękne, lecz spalone włosy. Musiała to zrobić i on o tym wiedział co nie sprawiało, że było to w najmniejszym stopniu mniej bolesne.
-Wiesz, Chise. Istnieje jutsu które pozwala manipulować długością włosów. Dowiedziałem sie o tym pare lat temu, jak pewna Kunoichi obcięła mi wszystkie kończyny własnymi włosami, wydłużając je do kilkunastu metrów. Sądze, że powinnaś o tym pomyśleć, wtedy nie dość, że byłabyś jeszcze bardziej zabójcza to i takie sytuacje nie byłyby dla Ciebie żadnym problemem. - Mnich znów zażartował, chociaż już nieco poważniej, udzielając przy okazji Chise nieco informacji dotyczącej technik ninja, których być może ona nie znała... a on aż doskonale. Zbyt doskonale, jeśli przypomnieć sobie Unagi. Kiedy jednak dziewczyna ścięła włosy do końca, westchnął razem z nią. Pomógł się jej rozebrać, prawie rozbierając ją za nią, zostawiając w samej bieliźnie.
Zaskakująco dużo niedoskonałości skóry nie było brudem, błotem i krwią, tylko suchą, szkarłatna skórą, babelkami z płynem. Typowe przy poparzeniu, nawet przy jego leczeniu. Mnich skrzywił się, wiedząc, że ona i tak tego nie zobaczy, lecz potem zmusił się do fałszywego uśmiechu, a nawet zagwizdał.
-No, no. Seksownie wyglądasz z tymi zadziornie krótkimi włosami. A takie blizny to jak ozdoba, moja mała jashinistko, co śmierć się jej nie ima! - Gdy pomógł sie jej do końca umyć i ubrać, cały czas myśląc o paru sprawach, dostał nawet podziekowanie którego nie oczekiwał. Nie robił tego, by mu dziękowała. To chyba był jego... obowiązek? Czy coś?
-Jak coś, to wołaj. Będę niedaleko. - Po czym, całkowicie nie w swoim stylu, wyszedł z jej pokoju i usiadł na drugim końcu przylegającego korytarza. Wydobył bełt z kołczanu i zaczął nim skrobać w podłodze jakieś skomplikowane wzory i pieczęcie... zastanawiając się nad tylko sobie znanymi materiami.


Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Garnizon

Postprzez Chise » 11 lut 2019, o 21:34

Uśmiechnęła się.. Nie, starała się uśmiechnąć blado na słowa Jashinisty, ale próba poprawienia humoru dziewczynie niezbyt zadziałała, łagodnie rzecz ujmując. Kiedy jednak zaczął mówić dalej, dziewczyna zaczęła kręcić głową, coraz szybciej i szybciej..
- Nie - przerwała mu w końcu stanowczo w środku wypowiedzi i odetchnęła - Przepraszam, ale to jeszcze nie pora na gadki w stylu "możesz wyciągnąć z tego naukę". Nie teraz, proszę - to było niemal niegrzeczne zachowanie, ale dziewczyna naprawdę nie miała też sił ani ochoty na słuchanie tego. Było na to zwyczajnie za wcześnie. Po pewnym czasie sama wyciągnęłaby z tego dobre wnioski i postanowienia, ale teraz była na to zbyt rozbita. O krok od łez i o krok od rzuceniu się na kogoś z pazurami, o ile miałaby na to siły.
Drugą radę przyjęła milcząco. Trudno powiedzieć, czy była dla niej pocieszająca czy nie, nawet ciężko powiedzieć czy do niej do końca dotarła waga tej wiadomości, ale skupiała się bardziej na tym, co musiała zrobić i trochę zbyt to przeżywała by to przemyśleć.. Choć na pewno do tego wróci, już na spokojnie. Nie zwróciła się nawet w jego stronę, systematycznie zmywając wszystko, cały brud. Chociaż nie widziała blizn, to czuła je pod dłońmi, dokładnie i wyraźnie, każdą z nich. Milczała, kinęła głową na wymuszony komplement Jashinisty. Brak wzroku działał na jej niekorzyść, bo zamiast niego działała wyobraźnia, która była znacznie bardziej bujna. To co było w jej głowie znacznie przerastało rzeczywistość i to niestety w ten negatywny dla niej sposób.
Płacz jednak ukołysał ją do snu, a następnego dnia.. Czuła się lepiej. Głównie fizycznie. Chodziła już całkiem sama i była tylko trochę osłabiona i obolała. Dostali oboje posiłki, niezbyt wyrafinowaną, żołnierską strawę, ale lepiej to niż nic, Uchiha w każdym razie nie powiedziała na nie złego słowa. Dla wszystkich była uprzedzająco grzeczna, ale nadal bardzo mało rozmowna. Większość czasu milczała, odpoczywając lub zajmując się drobnymi rzeczami. Kolejnego dnia uporządkowała ekwipunek, podsumowując straty. Poza notkami wybuchowymi szlag trafił też wszystkie pozostałe i lusterko, które dostała kiedyś od sprzedawcy. Tego było jej trochę szkoda, chociaż Toshiko twierdziła, że było jakieś zepsute. Szczęściem okazało się, że nie uszkodziła żadnego z mieczy, co było prawdziwym fartem oraz że wszystkie je z powrotem zabrano. Poza tym strat w przedmiotach materialnych nie było. Koniec końców nie wyszło tak źle pod tym względem. Po paru kolejnych dniach dostali pozwolenie na powrót. Mogli pozbierać wszystkie swoje rzeczy i wyruszyli. Chise czuła się już dobrze, choć nierówne włosy i blizny nadal straszyły.


/zt
Chise
 


Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość