Karczma "Kurinuka-me"

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Ego » 10 lis 2016, o 18:27

Ukryty pod swoją "maską" chłopak w środku palił się ze wstydu, choć niekoniecznie było to po nim widać z zewnątrz. Praca jako kelner nie należała do wymarzonych, a nawet nie była blisko do zaliczenia, do grona tych akceptowalnych. Młody Uchiha strasznie nie lubił uczucia lepiących się rąk, dlatego korzystając z okazji, poszedł do kuchni, odkręcił wodę w kranie i szybko je wyczyścił. Trzeba wracać do przyjmowania i realizowania zamówień, pryszczaty śmieszek prosił o piwo i danie dnia, no to zgotujemy mu niespodziankę. Zacierał ręce, nie dlatego, że było mu zimno, powodem było knucie jakże szatańskiego planu w swojej głowie.
- Danie dnia. - odpowiedział wychylając się zza ścianki. Kobieta pewnie zdziwiła się, w końcu Ego nie był śliczną kelnerką, która pracowała tu jeszcze kilka dni temu. Czekając aż kobieta wyprodukuje jakiś ciekawy posiłek, o tajemniczej nazwie "danie dnia", poszedł do swojego łysego pracodawcy.
- Jedno piwo. - wymamrotał, po czym oparł się o drzwi od kuchni, bacznie oglądając, jak speluno-master nalewa złocisty płyn do jednej ze szklanek. Po wszystkim, zgarnął szklankę, po czym poszedł zanieść ją pryszczatemu klientowi. Idąc tak przez cały bar, myślał tylko o tym, kiedy skończy się jego męka, dostanie swoje obiecanie pieniądze i będzie mógł opuścić ten lokal. Nie będzie on na pewno numerem jeden na jego liście, wątpliwe, że w ogóle znajdzie się na liście odwiedzanych przez niego miejsc. Większość klienteli wyglądała jakby byli w wieku podeszłym, lecz prawdopodobnie to efekt ciężkiej pracy fizycznej oraz dużej ilości alkoholu, który wlewali w siebie całe dnie po pracy. Jaki sens jest w takiej egzystencji, młodzieniec nie mógł tego wciąż pojąć. Nie powinno go to obchodzić, w końcu nie jest tutaj, aby przejmować się jakimiś zapijaczonymi mordami. Podszedł do stolika, z którego wcześniej zebrał zamówienie, po czym zostawił piwo i powrócił do kuchni, gdzie miał oczekiwać na "danie dnia".

8/15+
Ego
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Ayato » 13 lis 2016, o 13:30

Misja rangi D
9/15+
Sorka że tak długo, życie...

-Hej, mały gdzie uciekasz? Wróć tu zaraz. – krzyknęła kobieta, gdy wychodziłeś z kuchni. Nie podobało jej się za bardzo twoje zachowanie. Liczyła na to, że jej mąż wykaże się nieco bardziej w poszukiwaniu pracowników, a nie pójdzie po najniższej linii oporu i zatrudni leniwego małolata, by tylko nie sprawiał problemów w barze. Westchnęła przeciągle i wyraźnie na tyle byś usłyszał, gdy myłeś dłonie.
-Pedancik. – niewyraźny szept dobiegł z jej strony. Kręciła głową na boki z niezadowoleniem na twarzy. Nie podobałeś się jej, jednak był to jeden z nielicznych związków, w których to mąż miał absolutną władzę i większą krytykę zachowała tylko dla siebie. Podeszła do jednej z wysokich szafek. Była prawie pusta. Karczma cierpiała na braki w dostawach. Wszystko było spowodowane, coraz częstszymi atakami bandytów, na bezbronnych kupców. Ciekawa robota, zając się nimi, ale to na inną okazję. Z szafki ściągnęła kilka marchewek i zabrała do siebie za róg. Stukot ostrego noża uderzającego o drewnianą deskę rozniósł się po kuchni.
Barman nalał piwo do średniej wielkości kufla. Pianka prawie rozlewała się na zewnątrz. Na całym szkle pojawiły się krople wody. Trunek był zimny, bardzo zimny i można było to wyczuć trzymając nawet za ucho. Z niewielkim trudem doniosłeś do stolika i ulałeś odrobinę, przy odkładaniu na drewnianą powierzchnię. Klientowi nie umknęło to na uwadze i skrzywił się odrobinę. Nie wyglądał jednak na złego, bardziej rozbawionego twoją niezaradnością. Sięgnął do kieszeni i wyciągnął z niej kilka monet. Położył na stoliku i podsunął w twoją stronę.
-Trzymaj mały. – mruknął, odkrywając dwadzieścia Ryo.
Wróciłeś do kuchni, gdzie nie było słychać nic poza krojeniem warzyw. Kucharka nawet nie zorientowała się gdy wszedłeś bez słowa, dopóki nie wyłoniła się po kolejne składniki do jej dania dnia.
-O, wróciłeś? Mam nadzieję, że potrafisz się posługiwać nożem. – w tym momencie wielki nóż uniósł się w powietrze i powoli okręcając się w powietrzu, leciał w twoją stronę. Ostrze błyszczało w niewielkim świetle. Był ostry, jakby rozcinał powietrze.
Ayato
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Ego » 13 lis 2016, o 15:41

Najwyraźniej kobieta pracująca w kuchni, małżonka króla tej obory, nie przepadała za młodym Uchihą. W sumie nikt nie przepadał za kimkolwiek o nazwisku Uchiha, a tym razem nawet nie musiał nawet ujawniać swojego pochodzenia, aby wywołać niezadowolenie na wielu twarzach. Może ktoś przykleił mu na plecy kartkę z napisem "jestem Uchiha". Chłopak głowił się, co mogłoby być powodem, oczywiście nie brał pod uwagę tego, że mogłoby chodzić o jego zachowanie i brak manier bądź brak umiejętności okazywania ich zwykłemu plebsowi. Nie dosięgały go nawet obelgi, które dość licznie były rzucane w jego stronę, starał się nie przejmować tym. Ludzie zawsze będą okazywali niechęć do drugiej osoby, dopóki nie poznają jej lepiej. Tak funkcjonuje ten świat, lecz co może wiedzieć o tym piętnastoletni gówniarz wychowany jak złote dziecię. Wracając do jego ciężkiej pracy, wąsaty pan wynagrodził go, rzucając mu jak psu klasy robotniczej dwadzieścia ryo. Chyba chciał pokazać, że docenia robotę, którą odwala za niego Ego. Chwilę później, ledwo wszedł do kuchni, kiedy główna szefowa kuchni, niczym prawdziwy Shinobi, rzuciła w jego stronę, świeżo naostrzony nóż. Tego nie widział nawet w najlepszym cyrku, aczkolwiek nie chciał brać udziału w próbie zamachu na jego życie, dlatego odsunął się szybko, czekając, aż ostry przedmiot wyląduje bezpiecznie.
- Oczywiście... - powiedział lekko zmieszany, chowając się za szafką stojąca przy wejściu do kuchni. Szybkim ruchem podniósł nóż z ziemi, po czym, jeszcze w lekkim szoku szukał swojego celu, który miał zostać pokrojony.
- Od czego miałbym zacząć? - zdezorientowany Ego nie odnajdywał się w miejscu zwanym potocznie kuchnią, zazwyczaj miał ludzi od gotowania dla niego, nigdy wcześniej nie zapuszczał się w tak dalekie rejony. W oczach kucharki zauważalny był obłęd i chęć mordu, przynajmniej tak odbierał to chłopak.

10/15+
Ego
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Ayato » 13 lis 2016, o 17:48

Misja rangi D
11/15+

Ostry nóż przeleciał tuż przed Tobą. Mogłeś usłyszeć, jak powoli opadając na podłogę, rozcinał powietrze z charakterystycznym szumem. Ostrze odbiło się tuż obok Twojej nogi. Dźwięk stali zabrzmiał w kuchni, a na twarzy kucharki pojawiła się irytacja. Była wściekła, za popełnioną gafę. Każdy pierwszy lepszy kucharz, byłby w stanie złapać tak wolno lecący nóż i wykorzystać do dalszej pracy. O ile nadmierna higiena osobista nie była mocną stroną kobiety, tak dbała o higienę w pracy. Jej dania nie były pierwszym lepszym obiadem, a czymś w co wsadzał całe swoje serce.
-Najpierw umyj ten nóż! – krzyknęła dosyć głośno, że było ją słychać w całym lokalu. Zza drzwi dobiegł nawet dźwięk rozbijanej szklanki. Ktoś musiał się nieźle wystraszyć. Pytanie tylko kto? Kucharka pokręciła głową na boki. Jej spojrzenie było na tyle jasne, że nawet dziecko by zrozumiało. Co za sierota, czego on tutaj szuka.
Odwróciła się na pięcie, z najbliższego stojaka wyciągnęła nóż w charakterystycznym świstem. Od tyłu wyglądała jak by chciała kogoś zabić. Zamienić fartuszek kucharki, na czarny, nieco mroczniejszy strój i można było w niej zobaczyć prawdziwego zabójcę. Ciekawe jak poznała się ta para. Sięgnęła po cebule i rzuciła ją dużym łukiem w Twoją stronę.
-Jak już umyjesz nóż, to pokrój cebule. – sama zabrała kawałek kapusty i uderzyła nim o drewnianą deskę, na tyle mocno że cała szafka zatelepała się. Nie było to wynikiem siły, a raczej starością mebli, które stały zarówno w kuchni, jak i w lokalu. Pewnie tak samo było na górze, w pokojach dla gości.
-I ruszaj się, bo potrzebuje jej na zaraz. – kolejny krzyk, tym razem zza ściany. O ile kobieta mogła się wydawać wredna, to i tak polegał na Tobie. Gdyby tylko chciała, mogła zabronić Ci wchodzenia do kuchni, a nawet wszystkich innych czynności. Widziała w Tobie jakiś potencjał, ale chyba nie na kucharza.
Ayato
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Ego » 13 lis 2016, o 18:05

Strach obleciał Ego w mgnieniu oka, kiedy tylko chwycił za nóż. W tym stanie nie mógłby pokroić czegokolwiek, trzęsły mu się ręce. Chyba po raz pierwszy czuł prawdziwy strach, wszystko za sprawą jednej kobiety. W końcu miał okazje przekonać się na własnej skórze, że kobiety to straszne stworzenia, wiecznie niezadowolone, agresywne i żądne krwi. Szczególnie ten egzemplarz wydawał się jednym z najgorszych. W tym momencie chłopak nabrał ogromnego szacunku dla łysego gościa, który wziął sobie taką potworę za żonę. Pewnie należał do jednych z najsilniejszych łysych właścicieli speluny w tym kraju, bez wątpliwości inni speluniarze mogliby się od niego uczyć. Niezrównoważona kobieta zwróciła się do chłopaka, nie zdziwiłoby go, gdyby potrafiła obrócić swoją głowę o 180 stopni bez potrzeby ruszania resztą ciała.
- Tak... Już się robi. - spokorniały, wystraszony Ego jak najszybciej złapał za nóż, po czym podszedł do zlewu, aby go umyć. Pech chciał, że przez to musiał zbliżyć się do potwora. Słychać było jak złowrogo sapie, tak jakby właśnie stanął twarzą w twarz ze smokiem. Odkręcił wodę, po czym wziął głęboki wdech, w celu uspokojenia się. Myjąc nóż, robił to dokładnie, tak aby kobieta nie miała pretekstu, aby na niego nakrzyczeć. Po wszystkim wrócił na swoje miejsce, drgawki wróciły w momencie, w którym żona szefa kazała mu kroić cebule. Nigdy wcześniej tego nie robił, łzy na jego policzkach pojawiły się natychmiastowo, aczkolwiek nie jest to w pełni wina warzywa, które z zawrotną prędkością obierał. Łupiny cebuli latały po całym blacie, na przemian z łzami i potem. Jeszcze nigdy w życiu tak szybko nie wykonywał jakiejś czynności, to była istna walka o przetrwanie. Niewiadomą było tylko, jak rozstrzygnie się ten pojedynek na linii Ego - cebula - demoniczna kucharka.

12/15+
Ego
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Ayato » 13 lis 2016, o 19:42

Misja rangi D
13/15+

Pot, łzy i krzywo skrojone kawałki cebuli razem leżały na desce do krojenia, a raczej na całym blacie. Zdecydowana większość z nerwów znalazła się poza kupką, na którą miałeś skroić warzywo. Mogłeś wszystko zbierać, lecz nie było na to czasu. Stukot butów kobiety wyraźnie zbliżał się w Twoją stronę. Czułeś na sobie jej chłodne spojrzenie, które dosłownie przeszywało Cie na wylot, jakby przez Twoje wnętrzności, chciała zobaczyć efekty ciężkiej pracy. Stanęła tuż za Tobą. Zimny oddech kobiety, delikatnie ocierał się po Twoim karku. Tak już wiedziała, że jesteś beznadziejny. Plask zabrzmiał w pomieszczeniu. Uderzyła się dłonią o czoło, nie mogąc uwierzyć w nieporadność młodego kucharza.
-Jesteś beznadziejny. – powiedziała, z wyraźnym zrezygnowaniem w głosie i kręcąc głową na boki. Zabrała niewielką deskę i to co jeszcze na niej zostało. Przez moment chyba nawet myślała by to wykorzystać, ale gdy się pochyliła i powąchała cebule, od razu stwierdziła, że się nie nadaje do jedzenia. Wyrzuciła resztkę do najbliższego kosza.
-Po prostu tu zaczekaj. – z szafki ściągnęła drugą nieco większą cebulę. Idąc do swojej niewielkiej jamy za rogiem, zdążyła ją obrać z brązowej skórki. Nie mogłeś podpatrzeć jak pracuje, jak tym wszystkim się zajmuje, ale wszystko słyszałeś. Słyszałeś, jak nóż uderza o drewno z potworną szybkością. Robiła to z taką precyzją, że każde kolejne uderzenie przypominało jakąś melodię. Przyjemną i dużo bardziej spokojną od osoby, którą było dane Ci tutaj poznać.
Minęła chwila, może dwie. Dosłownie kilka minut, spędzone w rytmie kuchennej melodii kobiety minęły błyskawicznie. Całe pomieszczenie wypełniło się zapachem przypraw i warzyw. Pod sufitem unosiła się para o intensywnym aromacie. Pobudzała ciekawość i targała za nos. Nawet najlepsi kucharze, ulegli by dziełu tej nieobliczalnej kobiety.

-Chodź tutaj. – zawołała kucharka, wychodząc w miską na tacy. To zdecydowanie ona była źródłem tego wszystkiego. W złocistym bulionie, tonęły jasne kluski makaronu, miedzy nimi różnymi barwami mieniły się warzywa. Ciężko powiedzieć co tutaj było, a jeszcze trudniej czego brakowało. Ślina sama spływała po brodzie.
-Zanieś to klientowi, ale nie rozlej nawet kropelki. Później możesz zmykać, odbierz od mojego męża to co Ci obiecał i znajdź sobie prostszą pracę. – uśmiechnęła się do Ciebie, jakbyście rozmawiali dopiero pierwszy raz. Do miseczki wsadziła dwie pałeczki i sypnęła szczyptę jakiejś przyprawy.
-A to był mój sekretny składnik.
Ayato
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Ego » 13 lis 2016, o 20:32

Trzeba przyznać kucharce rację, Ego nie nadawał się do pracy w kuchni... Dzięki Bogu przecież gdyby było inaczej, oznaczałoby to wspólne gotowanie z tym potworem, co doprowadziłoby go szybko do stanów lękowych bądź ciężkiej, nieuleczalnej depresji. Wracając do obierania cebuli, chyba nikt nie spodziewał się, że można obrać ją w taki sposób, że znajdzie się wszędzie, tylko nie w wyznaczonym na to miejscu. Kobieta skwitowała całą jego ciężką pracę jednym zdaniem, w którym nazwała go beznadziejnym. No cóż, może niektórzy mają trochę większe aspiracje niż krojenie cebuli, lecz lepiej było się nie wychylać, w końcu stara kucharka ma tendencje do rzucania ostrymi przedmiotami. Ona w przeciwieństwie do Uchihy potrafiła obrać i kroić cebule, niewiarygodna umiejętność, ciekawe czy widziała kiedykolwiek, jak ktoś włada żywiołami, na przykład Katonem. Niestety, to nie czas i miejsce na popisywanie się sztuczkami, najłatwiejszym sposobem jest zacisnąć zęby i przetrwać ten cebulowy poligon śmierci. Po kilkudziesięciu minutach dość żwawej pracy, w końcu kobieta przyniosła mu gotowe danie. Sam był dość głodny, a jedzenie jak na spelunę, pachniało dość dobrze. Ostatnim zadaniem na dzisiaj, było zaniesienie "dania dnia", którym okazała się zupa, do klienta siedzącego przy jednym ze stolików. Jak mu kazali, tak zrobił. Uważając przy każdym kroku, tak aby nie wylać cieczy znajdującej się w misce, szedł w stronę stolika. Nawet najmniejsza ulana kropla, mogłaby wzbudzić krzyk i otworzyć przysłowiową puszkę pandory. Na to nikt nie mógł sobie pozwolić, cała klientela speluny obgryzała paznokcie, patrząc czy Ego uda się donieść posiłek. Tak naprawdę nic takiego nie miało miejsca, ale takie wyobrażenie pozwalało mu się skupić na zadaniu. Sukces, fanfary rozbrzmiewały w głowie chłopaka, kiedy ten odbierał pieniądze od wąsatego właściciela.
- Skończyłem. - powiedział dość zmęczony, wystawiając rękę po resztę należnych mu pieniędzy.

14/15
Ego
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Ayato » 13 lis 2016, o 23:05

Misja rangi D
15/15+

Miska była gorąca. Para dalej unosiła się nad cieczą, a jej intensywny zapach drażnił nozdrza, utrudniając przy tym zadanie. Ciężko było przenieść zupe najpierw przez całą kuchnię, później jeszcze lokal. Lekkie pieczenie dłoni, a w szczególności palców dręczyło Cię z każdym krokiem i stopniowo się nasilało. Rzeczywiście sporo ludzi przyglądało się młodemu kelnerowi. Większość z nich, doświadczona radzi sobie z takimi błahostkami bez większych problemów. Dosyć zabawnym widowiskiem było, gdy w przypadku młodego Uchihy wyglądało to jak walka o życie.
Klient roześmiał się cicho pod nosem widząc, jak z trudem sobie poradziłeś. Kufel po jego piwie stał już pusty, a nad wargą miał delikatnego wąsa z piany. Oczy mu się lekko świeciły, gdy Ci się przyglądał. Oparł łokcie na stole i pochylił się w Twoim kierunku, gdy odkładałeś miskę.
-Hey mały… Nie chcesz zarobić? – spytał z wyjątkowo spokojnym głosem jak na to miejsce. Jego czarne niczym grudki węgla oczy, iskrzyły się jak wypolerowane kamienie, gdy Ci się przyglądał. Wyraźnie obserwował każdą cześć Twojego ciała. Nie ukrywał tego. Przyglądał się Twojej klatce, ramionom czy nawet zerkał na pośladki…
-Mamy tu jeszcze sporo pracy. – odparł barman, gdy przyszedłeś po zapłatę. Faktycznie była jeszcze młoda godzina. Chociaż na zewnątrz panowała już typowa zimowa noc, to karczma zazwyczaj była zamykana o później godzinie, a czasem nawet nad ranem. Znajdowała się w mimo wszystko ruchliwym miejscu, a kolejny nocleg znajdował się zdecydowanie zbyt daleko, by podróżować po nocy. Ktoś musiał zadbać o wszystkich klientów.
-No nic, pewnie ona Ci kazała się zmywać. – dodał właściciel zerkając na drzwi do kuchni. Bądź co bądź, żyli w bardzo dobrych stosunkach z żoną. Nie sprzeczali się i nawet kochali bardzo mocno. Interes się kręcił, a praca tutaj była dużo spokojniejsza, niż gdy był shinobi. Nie musieli narażać swojego życia na niebezpieczeństwo.
Mężczyzna schylił się po coś za blatem. Chwilę grzebał i grzebał, później zerknął na Ciebie. Mamrotał chwilę pod nosem. Chyba coś o pieniądzach. Pięćdziesiąt, sześćdziesiąt, ciężko powiedzieć. Na koniec tylko westchnął przeciągle i rzucił małym woreczkiem na stół. Monety wewnątrz zaszeleściły, a mężczyzna wyszczerzył zęby.
-Masz tu osiemdziesiąt ryo. Tylko wydaj je mądrze. – mężczyzna zaśmiał się cicho, jakby chciał jeszcze coś skomentować, ale odwrócił się tylko na pięcie i sięgnął po brudną szklankę za nim, którą zaczął wycierać, w równie brudną, chyba białą szmatkę.

Koniec
Ayato
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Ego » 21 lis 2016, o 15:37

Po ciężkim dniu ostrego zapierdzielania w miejscowej karczmie chłopak mógł w końcu powiedzieć słowo używane przez zwyczajnych ludzi klasy robotniczej, czyli fajrant. Nigdy nie spodziewał się, że zwyczajna praca może być aż tak ciężka, przez co raczej nie będzie zbyt często praktykował tego zabiegu. Mimo wszystko czuł się dość zadowolony, nawet na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech, co zdarza się bardzo rzadko, a praktycznie dwa razy do roku. Posmakowanie odrobiny normalnego życia potrafi w pewien sposób zmienić człowieka. W tym momencie najlepszym pomysłem było ulotnienie się, póki nikt nie połapał się, że do zamówionego dania dnia, Uchiha dodał coś jeszcze od siebie, w zasadzie to niedużą ilość flegmy. Właśnie dlatego nie warto drwić i żartować z osoby, która przynosi ci jedzenie, nigdy nie jesteś w stanie przewidzieć, czy nie skończy w nim czyjaś ślina. Ego będzie neutralnie wspominał osoby, które tutaj spotkał. Łysy właściciel speluny był dość miłym człowiekiem, może trochę zmęczonym życiem, ale trudno mu się dziwić, przy takiej kobiecie, jaką okazała się jego żona, ochotę do życia straciłby każdy. Młody chłopak poprawił swój płaszcz, zapiął go na ostatni guzik, po czym udał się w kierunku wyjścia. Pogoda na zewnątrz uspokoiła się, więc możliwym było dalsze przemierzanie miasta w poszukiwaniu przygód. Zanim zdążył dosłyszeć o dodatkowej pracy, drzwi zamknęły się za nim dość głośno.

z/t
Ego
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Irie » 21 gru 2016, o 14:13

Przyszedł taki czas w jej życiu że zapragnęła zobaczyć świat. Jako typowy Inuzuka, marzyła o odkrywaniu nowych miejsc i dzielnic, zobaczeniu wszystkiego co się da, szczególnie że nie lubiła siedzieć na tyłku w miejscu. W końcu odważyła się zjawić dalej niż w Ryuzaku choć to miejsce nie było aż tak oddalone. Mimo wszystko była ostrożna, nie znała świata do końca, przeżyła dość mało by nazywać siebie doświadczoną. Możliwe że dzięki tym podróżom będzie w stanie znaleźć silnego medyka, który nie będzie skąpił jej wiedzy na temat lecznictwa, którym Irie tak bardzo się interesowała. Zdobyła wystarczającą siłę w walce, jednak nie było to dla niej priorytetem, wolała unikać starć ze względu na dobro swoich zwierząt.
Szła traktem w obecności dwóch wielkich i włochatych psów. Założyła dłonie na kark i spoglądała w stronę czystego nieba znudzonym wzrokiem. Wiosna zawitała już na dobre, ptaki dzieliły się swoją rozkoszną pieśnią umilając podróżnikom czas, rośliny nieśmiało ukazywały młode liście witając się ze słońcem, ukazując swoją zapomnianą przez zimę zieleń. Była całkiem przyjemna pogoda.
Nagle oczom Irie ukazała się karczma. Podróżowała już kilka godzin, przydałby się jakiś odpoczynek. Weszła więc do środka. Była tylko garstka ludzi, nie było to dziwne gdyż był środek dnia. Dziewczyna podeszła do baru, jej psy szły po jej obydwóch stronach niczym strażnicy. Był to zapewne niecodzienny widok jednak świat wojowników składał się z różnych dziwadeł, wszystko było więc akceptowalne. Usiadła na krzesełku i zamówiła lekkiego drinka na rozgrzanie. Sierściuchy usadowiły się tuż obok, biały położył się ciężko na ziemię i zamknął ślepia korzystając ze sposobności na drzemkę, zaś czarny jedynie usiadł obserwując wszystko dookoła z wyraźną dumą. Zapowiada się na miły relaks...
Irie
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Ego » 21 gru 2016, o 15:56

Powrót z małej wioski znajdującej się na obrzeżach prowincji był dla chłopaka nie lada wyczynem. Tym bardziej że pogoda z minuty na minutę pogarszała się. Głodny i wyczerpany włóczykij postanowił zatrzymać się, w dość dobrze zapamiętanej przez niego knajpie, którą pieszczotliwie nazywał speluną. Miał nadzieję, że łysy właściciel dobrze go zapamiętał, w końcu pracował tutaj przez cały dzień, czyli chyba najdłużej ze wszystkich wcześniej zatrudnianych pracowników. Otworzył duże drewniane drzwi, które były wzmocnione metalowymi elementami i rozejrzał się po sali. Pierwsze co dostrzegł, to dwa wielkie, włochate stworzenia, popularnie nazywane psami. Zdziwiło go to trochę, w końcu dotychczas bardzo rzadko spotykał zwierzęta domowe na terenie prowincji. W pewnym stopniu go to zaciekawiło, dlatego ruszył w stronę lady, gdzie siedziała właścicielka wraz ze swoimi strażnikami. Przysiadł się na krześle obok, po czym zerkał to raz na zwierzaki, raz na właścicielkę.
- Poproszę szklankę lemoniady. - trochę dziwne zamówienie jak na miejsce, w którym zazwyczaj zamawia się napoje alkoholowe, lecz ten był za młody, a tym bardziej nie miał potrzeby kupowania takich trunków.
- Fajne psy, mogę pogłaskać? - zachowywał się jak typowe dziecko, nawet podjął próbę przełamania swojego introwertyzmu, który tkwi w nim bardzo głęboko. Komunikacja z ludźmi i tak wychodzi mu lepiej, niż zaledwie kilka tygodni temu, kiedy to wypowiedzenie jednego słowa wiązało się z wielkim stresem dla Uchihy.
- Tak w ogóle to nazywam się Ego. - przedstawił się, po czym wystawił rękę w stronę dziewczyny. Miał nadzieję, że nie spłoszy jej w ten sposób, a każda próba zawierania nowych znajomości była dla niego dodatkowym doświadczeniem, pomagającym w komunikacji międzyludzkiej.
Ego
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Irie » 21 gru 2016, o 20:22

Rozgościła się całkowicie w tym miejscu, otrzymała swoje zamówienie za które zapłaciła po czym zanurzyła się w swoich standardowych przemyśleniach. Niespiesznie sączyła swojego drinka biorąc niewielkie łyczki aby umilić sobie czas. Oparła łokcie o blat i po prostu patrzyła bezwiednie przed siebie, na regał z różnymi trunkami. Fachowcem w tej dziedzinie nie była, zastanawiała się jak smakują najlepsze alkohole. Znając jej pomylony gust zapewne nie przypadłoby jej do gustu.
Ziewnęła niedbale zasłaniając swoje usta. Spojrzała na swoje psiaki i uśmiechnęła się, cieszyła że czują się tutaj zrelaksowane. Ryuu chyba kompletnie zasnął nie zważając na nic, leżał na podłodze jak długi na boku zajmując spory kawałek podłogi, jego wysunięte łapy zaplątały się między nogami wysokiego siedzenia. Mari zaś siedziała na warcie choć i ona weszła w stan relaksu, jej uszy opadły nieco do tyłu zaś ślepia obserwowały głównie Irie bez większego zainteresowania. Najśmieszniejszy był fakt że ten pies sięgał łbem niemal do głowy dziewczyny, była prawdziwym monstrum.
Irie nawet nie zauważyła kiedy ktoś usiadł obok niej, nadal gaiła się w ścianę bawiąc się szklanką. Mari jednak namierzyła go poprzez nadstawienie uszów jednak ona też nie była skora do bardziej intensywnej reakcji.
Dziewczyna drgnęła kiedy usłyszała z delikatnym opóźnieniem zdanie, które było zwrócone w jej kierunku. Spojrzała na nieznajomego który był zaintrygowany jej psami. Nie było to nowością, nikt z całej drużyny specjalnie się tym nie zdziwił. Irie podrapała się po głowie i posłała mu szeroki uśmiech. Tak, jasne. Białego możesz miziać do woli, ale dla czarnej bądź grzeczny - Oznajmiła przedstawiając psy po prostu kolorystycznie, tak było łatwiej dla wszystkich. Mari wyciągnęła swój wielki łeb w stronę nieznajomego lustrując go uważnym spojrzeniem, zachowując stojące w sztorc wielkie uszy. - Jest po prostu nieśmiała do obcych - Dokończyła Irie. Połowicznie minęła się z prawdą, gdyż ten pies nie był w żaden sposób nieśmiały, był jedynie mocno nieufny i wręcz introwertyczny. Jednakże jego ciekawość i zawziętość nieco pomaga w przełamaniu tej cechy.
Nieznajomy przedstawił się oraz wyciągnął serdecznie dłoń. Irie uśmiechnęła się szczerze i ścisnęła jego rękę. Cześć. Jestem Irie. Ta czarna to Mari a ten biały grubas to Ryuu - Wskazała ruchem głowy każdego sierściucha. Naturalnie Ryuu dalej spał jak zabity i nie zważał na sytuację. - Co cię tu sprowadza? Jesteś tutejszy? - Zagadnęła Ego, może dzięki temu dowie się jakiś ciekawostek o tym rejonie?
Irie
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Ego » 21 gru 2016, o 23:47

Niesłychane! Po raz pierwszy udało mu się spotkać kogoś, kto nie wydawał się osobą, którą zalicza się do grupy społecznej powszechnie określanej jako plebs. Rudowłosa wyróżniała się w tłumie osób, które przychodzą do takich miejsc, jak to. Choć nigdy wcześniej nie wspominał o tym, to Ego lubił zwierzęta, miał do nich lepsze podejście niż do ludzi, darzył je większym szacunkiem niż mieszkańców swojej prowincji. Być może określanie jej mianem swojej było nadużyciem, czuł się bardziej obywatelem świata i jedyne co łączyło go z tym miejscem, to rodzina... Wracając na ziemie, rudowłosa jak na osobę starszą od Ego, przynajmniej tak wywnioskował patrząc na jej twarz, była sympatyczna. Zazwyczaj starsi ludzie zbywali Uchihe, bądź traktowali go jak problem. Nie oznaczało to oczywiście, że nagle młodzieniec zacznie parać sympatią do innych ludzi, aczkolwiek może być to pierwszy krok na prawdopodobnie długiej drodze do "wyjścia z siebie". Chwilę później na ladzie koło niego stała już zamówiona lemoniada. Rzucił barmanowi parę ryo, po czym wziął dużego łyka schłodzonego napoju. Podróż tutaj była dość męcząca, a pogoda na zewnątrz nie dopisywała, dlatego prawdopodobnie spędzi tutaj dłuższą chwilę, więc tak czy siak nie obeszłoby się bez rozmowy z właścicielką psów. Ten koloru białego wydawał się przyjemniejszym od drugiego, który należał do tych obronnych.
Po uściśnięciu sobie dłoni z dziewczyną skierował wzrok na jej pupile, pochylił się na krześle, po czym pogłaskał tego o imieniu Ryuu, a z drugim zwierzakiem o imieniu Mari wymienił spojrzenia, chyba ta nie polubi młodziaka.
- Urodziłem się w Sogen, ale praktycznie nigdy nie chodziłem po mieście. - zakłopotanie zawitało, lecz nie dał tego po sobie poznać. Nie chciał też mówić, że pochodzi z rodu Uchiha, ludzie w tych czasach za bardzo nie przepadają za członkami tego klanu.
- Przyszedłem tutaj odpocząć i czegoś się napić. - mówiąc to jedną ręką podniósł szklankę i wziął kolejnego łyka, co by dziewczyna nie pomyślała sobie, że chodziło mu o jakieś inne trunki.
- A ciebie co sprowadza do takiego miejsca jak to? - wywnioskował, że dziewczyna tak samo jak on należy do bardziej prestiżowej sfery niż przeciętna klientela tego miejsca, w której skład wchodzą pijacy i szemrane typy.
Ego
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Irie » 22 gru 2016, o 14:12

Nie sądziła, że w takim miejscu zdoła znaleźć rozmówcę, który nie byłby jakimś pijakiem chcący poderwać jakąkolwiek laskę. Wszak sama wybrała tą karczmę z uwagi na brak lepszych opcji, w dodatku chciała się napić czegoś rozgrzewającego. Zastanawiała się też jak ludzie zareagują na jej psy, szczególnie że miały one swoje gabaryty. Na szczęście ludzie tutaj wydawali się bardzo sympatyczni. Rodzina najwidoczniej ją okłamywała twierdząc że świat był jedynie wielkim miejscem bólu dlatego należy się trzymać tylko rodzinnego kraju. Wtedy jednak Inu nie byłaby w stanie zasięgnąć wiedzy o medycynie....
Trunek zaczynał działać na jej pyzatych policzkach pojawiły się delikatne rumieńce, przyjemne ciepło rozchodziło się po jej ciele i na dodatek polepszał jej się humor i śmiałość. Ego zaś zamówił zwykłą lemoniadę. Dopiero wtedy zaczęła mu się przyglądać przez chwilę. Wyglądał na młodszego, dlatego pewnie nie mógł pić alkoholu, choć to nie było istotne. Zamarzłaby pewnie gdyby łyknęła tak chłodny napój. Brrr.
Uśmiechnęła się kiedy Ego odważył się pogłaskać Ryuu, nie każdy wyciągnąłby rękę w stronę psa, który ważył więcej niż większość ludzi. Psisko zamerdało puchatym ogonem stukając nim o ziemię przez krótką chwilę. Lubił być rozpieszczany, to była idealna maskotka dla dzieciaków i nie tylko. Mari zaś spoglądała uważnie i z lekkim zaciekawieniem. Widząc niepewność Ego psina jakby się uśmiechnęła, nieco sarkastycznie. Nie była miłym zwierzakiem, na dodatek była dość zuchwała. Irie zaś wyciągnęła ramię i delikatnie pociągnęła za ucho czarnego psa.
Ego wyjawił że pochodzi z Sogen ale chyba nie zna zbyt dobrze tego miejsca. Dodatkowo przyszedł tu z trywialnych powodów tak jak i ona. - Właściwie w karczmie znalazłam się aby trochę odsapnąć, dość dużo ostatnio podróżuję. Właściwie przez prawie całe moje życie mieszkałam w Yusetsu, ale ileż można. Na dodatek nie znalazłam tam informacji, których poszukuję. Chcę odnaleźć zdolnych medyków, dlatego zaczęłam wędrować. Nie znam Sogen, zastanawiałam się też czy jest to niebezpieczne miejsce - Westchnęła i upiła kolejny łyk swojego drinka. - Właściwie jestem żółtodziobem. Nie znam się na krajach, na ich obyczajach, nie wiem co mogę tu zastać i czy muszę być tu czujna. Jednak ty nie wydajesz się krwiożerczą bestią, pochodzisz zaś z Sogen, więc chyba nie ma czego się bać. Wygląda na to że mam zbyt pesymistyczne myśli - Uśmiechnęła się na myśl o swojej głupocie. Właściwie trochę się rozgadała dzieląc się swoimi nieco durnymi obawami. Ale to nic. .
Irie
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Ego » 23 gru 2016, o 12:16

Psy leżały sobie spokojnie, kiedy to dziewczyna popijała wcześniej zamówiony napój, Ego wywnioskował, że może być on alkoholowy. Ryuu najwyraźniej lubił pieszczoty, wyglądał na szczęśliwego, kiedy otrzymywał głaskanie od młodzieńca. Drugi pies zaś wyglądał na nieprzyjemnego, zauważalne było, że nie za bardzo polubił Ego, najwidoczniej pasowali do siebie charakterami. W pewnym momencie zadał sobie jedno bardzo ważne pytanie, skąd Irie wzięła takie dwa wielkie psy, Mari była na tyle wyrośniętym zwierzakiem, że bez problemu przewyższyłaby go, gdyby tylko stanęła na dwóch łapach. Wrócił do swojej oryginalnej pozycji, zostawiając białego psiaka samemu sobie, po czym dopił do końca swoją lemoniadę. Kątem oka dostrzegł, jak jeden z miejscowych pijaków wchodzi do baru, przez co zauważył, że pogoda na dworze nie polepszyła się ani trochę, dlatego będzie musiał spędzić tutaj jeszcze trochę czasu. To nie tak, że nie odpowiadało mu towarzystwo rudowłosej, była bardzo sympatyczną osobą, po prostu Ego nie potrafi rozmawiać z innymi ludźmi, a zakładanie masek, tak jak w tym przypadku nie należy do komfortowych. Irie wyznała, że nie pochodzi stąd, nie trudno było się domyślić, w trakcie ich rozmowy ani razu nie powiedziała nic złego na temat klanu Uchiha. Nawet na dobrą sprawę o nim nie wspomniała, a kiedy wypowie się to słowo głośniej w miejscu takie jak to, ludzie od razu zaczynają szeptać i patrzeć na tego, kto to powiedział, jak na zło wcielone.
- Każde miejsce może być niebezpieczne, tutaj jedyne niebezpieczeństwo, to za duża ilość alkoholu. - powiedział, obracając się w celu rozejrzenia się po sali. Jedynymi osobami, które mogłyby wyrządzić im krzywdę, byli miejscowi pijacy.
- Poza tym, kto bałby się czegokolwiek mając ze sobą tę dwójkę. - w tym momencie wzrok skierował na Mari, która wcześniej rzuciła mu sarkastycznym uśmiechem, odwdzięczył się tym samym. Chyba po raz pierwszy można dostrzec mimikę jego twarzy.
- Lepiej nastawiać się na najgorsze, możesz wtedy doznać miłego rozczarowania. - to jej teraz młodzik przygadał, niby piętnaście lat, a taki mądry.
- Swoją drogą, w Yusetsu rosną tak duże psy, czy to zaleta jakiejś techniki? - czekał na reakcje rudowłosej, z jednej strony przyznał się do bycia Shinobim, w końcu zwykły żółtodziób nie zadałby tego pytania, przynajmniej nie w takiej formie. Przeciągnął się na krześle, po czym gestem pokazał barmanowi, aby ten dolał mu lemoniady.
Ego
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość