Karczma "Kurinuka-me"

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Kisho » 10 gru 2017, o 14:14

Przez moment na twarzy Kisho zawitał delikatny uśmiech spowodowany widokiem uciekającego w popłochu Kurusu. Cóż, mając za przeciwnika kogoś takiego, jak ten karczmarz zapewne każdy postąpiłby tak samo i gnał przed siebie jak opętany, byle by tylko zejść mu z oczu.
Po chwili jednak, gdy temat wrócił na sprawę Hisui i Takeshiego, Kisho ponownie spochmurniał.
- Ano tego nie wiesz, to fakt - odparł, zgadzając się z karczmarzem w stu procentach. Na jego miejscu prawdopodobnie także zachowałby się równie ostrożnie co on. - Ich ciała mi wystarczą - dodał po chwili z lekkim ukłonem, w ramach podziękowania za pozwolenie zabrania tej dwójki. Co prawda chciał zabrać wszystko, co do nich należy, ale nie mógł narzekać. Po otrzymaniu zwoji, zapakował je do torby i ponownie zwrócił się właściciela przybytku: - Prawdopodobnie wszyscy tutaj polegli mieli przy sobie pieniądze otrzymane jako zapłatę za walkę o mur i liczę, że będzie tego wystarczająco by pokryć wszelkie wyrządzone szkody. Nie jestem materialistą ani nic z tych rzeczy, ale im niestety żadne ryo już się nie przyda, więc przynajmniej niech przysłużą się odbudowie - zakończył z delikatnym uśmiechem. - A i jeszcze jedno, jeśli to możliwe prosiłbym nie pozbywać się ich rzeczy. Wie pan, może mieli przy sobie coś, co było cenne dla nich albo ich rodzin.
Kisho sam posiadał coś takiego na szyi - srebrny naszyjnik z niebieskim kamieniem, który może i miał jakąś wartość pieniężną, ale dla niego był cenny z powodów sentymentalnych. O takie właśnie przedmioty mu chodziło. Nie wyłączając także tej przedziwnej katany Takeshiego, bo w gruncie rzeczy o nią bał się najbardziej. Była specyficzna i chyba jedyna w swoim rodzaju więc stanowiła naprawdę łakomy kąsek, a przecież taki oręż powinien pozostać przy właścicielu nawet po śmierci, nie?
W każdym bądź razie, dostał to czego chciał i mógł ze spokojem odejść.


/zt
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 452
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Bachiatari » 1 lut 2018, o 11:59

Bachiatari przemierzał szlak transportowy pomiędzy Sogen, a Ryuzaku no Taki. Czy jego celem było dotarcie do ów tej drugiej prowincji? Zdecydowanie nie. Jedyna czego chciał to dotrzeć do jakiegoś miejsca, gdzie będzie mógł chwilę odpocząć i zastanowić się nad tym co przeszedł dość niedawno. Podczas tej z początku bezowocnej przechadzki natrafił na drewniany budynek.
Całkiem spory, wydaje się solidny. Zatrzymał się przed budowlą z ciemnego drewna z charakterystycznym stromym dachem.
To chyba ta słynna na okolicznych terenach karczma. "Kurinuka-me"...
Uznał, że będzie to dobre miejsce na kilka krótkich chwil, podczas których odda się zadumie.
Przeszedł przez podwójne grube drzwi. Wchodząc na całkiem sporą salę, zwrócił od razu uwagę na szynkwas. Udał się w jego stronę lekkim krokiem obserwując spokojnie dość rosłego, łysego barmana.
Tylko nie... Serio? Zielone oczy? No i muszę mieć się na baczności. Ta dziewczyna sprawiła, że mam jakąś awersję do zielonookich. - pomyślał szybko zawiedziony rozwojem sytuacji chłopak.
Usiadł przy szynkwasie i z kamiennym wyrazem twarzy powiedział:
- Dzień dobry. Wodę poproszę...
Po otrzymaniu płynu, wziął natychmiastowo soczysty łyk. Ciecz schłodziła jego wnętrze kojąc zarazem myśli. Westchnął.
Zapłacił za kubek zimnej wody i w milczeniu siedział zastanawiając się nad swoimi przeszłymi jak i przyszłymi poczynaniami.
Bachiatari
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Tensa » 1 lut 2018, o 15:13

"At the Left Hand ov God"
1/15

Zielonoocy, nic dziwnego, że po ostatnich przeżyciach nasz Jugo miał do nich awersję, na jego nieszczęście karczmarz, który zwyczajowo stał za szynkwasem właśnie takie posiadał. Mimo to, nasz bohater, zamówił wodę i udał się do stolika. Po kilku chwilach urocza niewiasta, na całe szczęście o oczach w kolorze wiosennego nieba przyniosła mu szklanicę. Zimna woda, miło pieściła jego gardło. No cóż, mógłby tak siedzieć, gdyby nie pewien typ, na całe szczęście nie typowy typ, w czarnym płaszczu. Ten miał ze dwa metry wzrostu, kolejne dwa w barach, a trzecie w sięgającej do pasa, splecionej w warkocz brodzie. Jego głowa była całkowicie łysa. Bezceremonialnie przysiadł się, oparł o blat i spojrzał Ci głęboko w oczy, jakby chcąc Cię przestraszyć.
-Słuchaj młody, wyglądasz na mocnego, co powiesz na mały zakład? - zapytał, z rozbrajającym szczerbatym uśmiechem.
Tensa
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Bachiatari » 1 lut 2018, o 15:36

2/15

Dopiero co zasmakowałem chwili spokoju, a wygląda na to że "przygód ciąg dalszy". - trudno było mu pozytywnie podejść do zaistniałej sytuacji. Ale czy szykowało się coś złego? Pewnie nie... Chociaż perspektywa niewiadomego zakładu z podejrzanym wielkim typem jest dosyć nieciekawa. Tak. I to lekko mówiąc "nieciekawa".
Nie powinienem oceniać go po wyglądzie. Co z tego, że przypomina łysego rozbójnika z typową dla takich splecioną w warkocz brodą... Jeśli on jest podejrzany to jak bardzo ja jestem? W końcu jestem rudy człowiekiem o POMARAŃCZOWYCH włosach.
Bachi podniósł wzrok. Zobaczył, że ów mężczyzna patrzy mu głęboko w oczy. Z typową dla niego kamienną twarzą popatrzył na dwumetrowca. Jego wzrost nie zrobił na chłopaku wrażenia, ponieważ sam Bachiatari miał prawie dwa metry, dokładniej rzecz biorąc 190 centymetrów. Typowe... No po prostu typowe... Chyba próbuje mnie wystraszyć... Zabawmy się. Ta myśl była płomyczkiem przyjemności rozświetlającym znużony umysł użytkownika klątwy.
- Prze... Prze... Przepraszam Pana bardzo. Ja jestem tylko... Sierotą... Nawet rodziców nie mam... Czego może chcieć taki duży silny Pan od takiego słabego chłopca jak ja? - jąkając się powiedział lekko skruszonym głosem w stronę rosłego osobnika, również patrząc się mu w oczy.
Bachiatari
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Tensa » 2 lut 2018, o 11:16

"At the Left Hand ov God"
3/15

Przygoda, właściwie nazwać można nią wszystko, od zwykłego spaceru, gdzie napotykało się na różne przeciwności, przez narkotyczne wizje, aż po karczemne zakłady. Niezbyt epickie, jednak dające, mniej lub bardziej, chciany czy też nie zarobek. Nasz bohater, noszący zacne nazwisko Jugo, chociaż nie wyglądał na takiego, zamierzał udawać przestraszonego, czy też niezbyt pewnego siebie. Brodaty łysol chwycił się pod boki i zaśmiał tak, że, aż karczemne ściany zadrżały. Gestem przywołał kelnerkę i zamówił dwa piwa.
-Słuchaj, plan jest prosty, siłujemy się na rękę, ja stawiam 250, ty... no powiedzmy 100 ryo i tak jesteś bez szans, wchodzisz? - zapytał widocznie cieszący się z wizji łatwego zarobku jedynie nieco większy od ciebie "olbrzym"
Tensa
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Bachiatari » 2 lut 2018, o 14:59

4/15

Plan Bachi'ego na pozbycie się nachalnego gościa nie wypalił. Pomimo, iż jego gra aktorska była całkiem imponująca, to spełzła na niczym. No i chu klops... Chyba nie mam wyboru. Nie no... Mam. Zawsze mogę powiedzieć, że jestem frajerem i się nie zgodzić. W sumie i tak bardzo mnie to nie obchodzi. Tak! Chyba tak zrobię. Chyba... Chyba... Chłopak zmarszczył brwi. Po chwili grymas zakłopotania zniknął z jego twarzy. Kąciki jego ust lekko uniosły się w górę, prezentując dość częsty dla niego przyjacielski uśmiech.
- Nie odmówię dla tak kulturalnego człowieka, który bez zawahania ocenił moją sytuację w tym jednoznacznym dla mnie pojedynku. Czegóż to miałbym odmawiać możliwości zarobku na słabszym? - powiedział dość spokojnym i znużonym głosem. Tylko kogo miał na myśli poprzez użycie słowa "słabszy"? Bachiatari wyciągnął swoją rękę zgrabnym ruchem w stronę łysego jegomościa, który rzucił mu wyzwanie.
Bachiatari
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Tensa » 2 lut 2018, o 16:48

"At the Left Hand ov God"
5/15

Plany, jedne dobro, inne nie. Zwykle wypalają te drugie, a pierwsze komplikują się gdzieś po drodze. W tym wypadku młody Jugo nie przewidział upartości, oraz chęci łatwego zarobku u brodacza. No, zdarza się. Mimo wszystko, zgodził się przyjąć wyzwanie mężnego woja, w sposób na tyle zagmatwany, że ani jego rywal, ani nawet sam wszechwiedzący Mg nie zrozumiał o co do końca mu chodzi. Dłoń powędrowała na stół, zgięta w łokciu ręka była gotowa do starcia. Brodacz odpowiedział tym samym. Jego ręka bez porównania była większa, bardziej owłosiona i wilgotna, liczyłeś tylko na to, że był to pot, a nie pozostałości po ostatniej wizycie w toalecie.
-No to dawaj młody. - zaśmiał się brodacz, nie naciskał. Czekał na Ciebie, może chciał Cię sprawdzić, albo trzymać tak, aż się nie zmęczysz? Cholera jedna wie... no w sumie po waszej rozmowie mogłeś go tak nazywać.


Podrzuć mi w hide, albo na gygy siłę i wytrzymałość.
Tensa
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Bachiatari » 2 lut 2018, o 17:46

6/15

"Ale łapa..." - taka myśl na dwieście procent przeleciała przez umysł młodego shinobi. Jak nic przegram. Ale... Spodziewałem się tego. Tak jak to ujął. Jestem bez szans. Bachiatari'emu było kompletnie wszystko jedno. Kasa? Wiedział jak ją zarobić, sto "w tą czy w tamtą".
Coś jednak nie dawało mu spokoju. Co prawda nie jest głupi i poznał, że od samego spotkania tego "byka" jego umysł nie zachowuje się "tak jak powinien". Mianowicie: obecnie Bachi jest jakiś nieswój. Zwykle nie zdarza mu się zgrywać pajaca, a co dopiero z zadowoleniem zgrywać niewiniątko. Jest raczej typem wycofanego samotnika, dosyć poważnego w obyciu. Jego ciało wręcz domagało się aktywacji pieczęci. Sama myśl o silnym przeciwniku powoduje u niego jedno z dwóch typowych nastawień. Zwykle nie szuka konfrontacji, nie chce wpaść w morderczy szał oraz oddać się głupiej walce. Walce w której przez utratę kontroli może się nie wycofać kiedy powinien. Nie jest idiotą i wie jak łatwo w tym świecie można stracić życie. Tym razem jego umysł uruchomił to drugie nastawienie, będące dla należących do szczepu Juugo tym pierwszym... Chciał aby czarne znaki pokryły jego ciało. Byłoby to dla niego ekstazą mocy. Ale czy chciał wygrać? Czy mimo tej "ekstazy mocy" chciał wygrać? Jego całe ciało pokryła klątwa.
- Gotowy.
Bachiatari
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Tensa » 2 lut 2018, o 17:57

"At the Left Hand ov God"
7/15

No cóż, nasz wojownik aktywował przeklętą pieczęć. Dziedzictwo klanu Jugo nie bez powodu łączone z szaleństwem, rzezią, mordem... nie wyszkoleni wojownicy, nie panujący na nią, już na poziomie rozchodzącym się po ciele znaków tracili nad sobą panowanie, bezmyślnie masakrując wszystko i wszystkich w zasięgu wzroku. Bachi na całe szczęście zdołał zapanować nad swoimi żądzami i wyrazić gotowość. Brodacz napierał silnie, w pierwszej chwili zaskoczenie zrobiło swoje, wydawało się, że bez problemu będzie w stanie wygrać. W ostatniej chwili, jednak udało Ci się wybronić i wrócić do wyjściowej pozycji. Chociaż łysy napierał twoje ramie nawet nie drgnęło. Pot perlił się na jego czole, gdy z coraz większym uporem próbował chociaż minimalnie "przepchnąć" twoją rękę. No cóż, nawet jeśli twoja normalna siła nie dawałaby rady w tej chwili on i jego sakiewka były na twojej łasce. Wystarczył prosty ruch, właściwie nie wymagający nawet ogromnego wysiłku... wystarczyło podjąć tę jedną decyzję.
Tensa
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Bachiatari » 2 lut 2018, o 20:07

8/15

Bachiatari popatrzył na swojego strudzonego przeciwnika z pasją w oczach. W jego źrenicach tlił się żar. Z trudem powstrzymywał myśl o złamaniu kości wielkoludowi. Chciał usłyszeć jej dźwięk. To krząknięcie przy pękaniu kości. Oj... Tak bardzo chciał, ale... Łysy miał szczęście. Pomimo, że jest młodym shinobi, to niezwykle dobrze kontroluje swoją potworną stronę. Musiałoby stać się coś niezwykłego aby stracił nad sobą kontrolę albo celowo ją porzucić. Hmm... Spodziewałem się większego wyzwania. Uznał, iż nie ma sensu dłużej tego przeciągać. Trzeba skończyć tę farsę i ruszyć w końcu ręką zarazem kończąc pojedynek.
- Wystarczy. Kończmy to. - powiedział z kamiennym wyrazem twarzy.
Jego ręka dosłownie przechyliła szalę zwycięstwa. Docisnął rękę "łysego" do twardego drewnianego blatu, na którym opierali swoje ręce. Po wszystkim Bachi nie dezaktywował klątwy, chciał ją jeszcze utrzymać na swoim ciele.
Bachiatari
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Tensa » 3 lut 2018, o 13:51

"At the Left Hand ov God"
9/15

Starcie okazało się zbyt proste, a z użyciem przeklętej pieczęci, aż zbyt proste. Żądza krwi, pomimo panowania nad swoją pieczęcią z trudem opanował swoją żądze, ledwo powstrzymał chęć złamania kończyny górnej brodacza. Jego krótkie słowa odbiły się echem karczmie. Niewielki tłumek zebrał się wokół was oglądając to "starcie tytanów" z zaciekawieniem. Wszyscy chcieli zobaczyć jak tutejszy "czempion" pada. Bez problemu, szybkim ruchem, przycisnąłeś jego dłoń do stołu, jednak mimo oporów z twojej strony, jego przedramię i tak nie wytrzymało. Trzask łamanej kości, sprawił, że widownia nagle się uciszyła. Mężczyzna, gdy tylko go puściłeś padł na ziemię zwijając się z bólu i prosząc Ciebie o pomoc. Tłum jak to tłum, każdy wołał, żeby ratować łysola i jakie to straszne, ale nikt nie zamierzał się wychylać, złamanie zostało na twojej głowie.
Tensa
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Bachiatari » 3 lut 2018, o 16:52

10/15

Bachi złapał się za twarz prawą ręką. W taki sposób aby jego przeciwnik z poziomu posadzki jedyne co mógł zobaczyć to jego pełne pogardy oczy. Chciał parsknąć śmiechem, ale skrzętnie to ukrył. Doprawdy chłopak nie spodziewał się, że tak to się potoczy. Szkoda, że "łysy" trafił na taką osobę. Z pozoru normalny, zwykły cichy chłopak, a jednak... Jednak to tylko maska. Jedna z wielu masek jakie nakłada aby uchodzić za typowego młodzieńca. Nie jest "dobrym chłopcem". Mimo, że kiedyś był takim cudownym dzieckiem. Pełnym współczucia i miłości. Niestety... Teraz przeważnie nie obchodzą go inni ludzie. Ten ktoś, kto rzucił mu wyzwanie jest dla niego zwykłym gadającym workiem mięsa. Żałosne. Doprawdy żałosne... Popatrzył na "widownię" i opuścił rękę, która wcześniej utrzymywała jego mimikę. Kiedy jego dłoń opadła jedyne co widniało na jego twarzy to przerażenie. Z przejętym głosem i zatroskaną twarzą krzyknął:
- Pomocy! Pomocy! Ludzie ruszcie się! Zrobię wam trochę miejsca! - odsunął się od brodacza na bezpieczną odległość. Widać było, że bardzo zależy mu na uratowaniu ręki wielkoluda. Szkoda tylko, że to były jedynie pozory. Jego umysł tak naprawdę był spokojny. Jakże piękny to był dźwięk...
Bachiatari
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Tensa » 3 lut 2018, o 18:18

"At the Left Hand ov God"
11/15

Wygrana w akompaniamencie dźwięku łamiących się kości i krzyków bólu które pieściły uszy, czy mogło być coś lepszego? Pewnie zrobienie tego bezkarnie. Jednak nie uprzedzając faktów. Ludzie panikowali, Bachi udawał, że panikuje i "uciekł kawałek" ktoś tam ruszył z pomocą. I właściwie tak mogłoby się to skończyć, prawda? Nie, życie czasem musi kopnąć, tylko, że w stylu spirytusu, a nie delikatnego wina. Ktoś tam rzucił się z kawałkiem nogi od krzesła i rozerwaną koszulą, takie nietypowe usztywnienie, ktoś inny pobiegł do medyka. Pozostała jedna kwestia. Co z pieniędzmi które był ci winien? Przecież 250 Ryo piechotą nie chodzi... no może to chodziło, ale złamałeś mu rękę i leży. Poczułeś czyjś dotyk na ramieniu.
-Straż nie będzie zadowolona. - powiedział do ciebie jakiś "randomowy" facet.
Tensa
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Bachiatari » 3 lut 2018, o 19:36

12/15

Chłopak obrócił głowę w stronę jegomościa, który złapał go za ramię. Naglę jego twarz wyzbyła się emocji. Podszedł tak blisko, że milimetry dzieliły go od nosa tegoż człowieka. Przybliżył swe usta powoli do lewego ucha mężczyzny, nie dotykając go rzecz jasna.
- Tak, straż nie będzie zadowolona. Nie będzie zadowolona, że mu Pan nie pomógł. Nie będzie zadowolona, że dryblas chciał oskubać młodzieniaszka z jego zapewne drobnej sakiewki. - powiedział to całkowicie poważnie i na tyle cicho aby tylko ten człowiek to usłyszał.
Obrócił się na pięcie w mgnieniu oka zmieniając po raz kolejny wyraz twarzy. Ponownie wyglądał na przerażonego chłopczyka, którym był jeszcze minutę temu.
Przyskoczył zwinnie do "łysego" wykrzykując przejętym głosem:
- Proszę Pana! Proszę Pana! Medyk jest w drodze! - po chwili zbliżył swoją twarz również do ucha tego delikwenta, który wił się z bólu.
- Sprawę pieniędzy wyjaśnimy później. - rzucił lekko, po czym wycofał się na spokojnie cofając się za pierwszy rząd tłumu.
Bachiatari
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Tensa » 4 lut 2018, o 13:49

"At the Left Hand ov God"
13/15

No cóż, pozory mylą, zwłaszcza te wytworzone po to, aby "uniknąć" kłopotów. Cichy prawie romantyczny szept sprawił, że włosy na karku twojego rozmówcy zjeżyły się, a w jego pojawiło zaniepokojenie. Mężczyzna który dał Ci dobrą radę odszedł, a właściwie opuścił karczmę, może nie chciał kłopotów? Nasz bohater, podszedł do mężczyzny i powiedział co miał powiedzieć. Ludzie na szczęście nie zauważyli niczego dziwnego. Po chwili do karczmy wbiegł medyk, chociaż nie wyglądał na takiego, bardziej jak doświadczony życiem shinobi, co też udowodnił zieloną chakrą sprawiając, że kość mężczyzny na powrót stała się jednością.
-Powinienem wyjaśniać kto to zrobił, iść do straży, ale jestem cholernie zajęty. - rzucił na odchodne wściekły shinobi. Przez chwilę zrobiło się cicho, wiele osób opuściło karczmę... zauważyłeś jak brodacz stara się przemknąć niezauważony z jakąś grupką. Ukrywanie się przy jego posturze było arcytrudne.
[/quote]
Tensa
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron