Karczma "Kurinuka-me"

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Takeshi » 22 lis 2017, o 21:14

Byli sami, zamknięci w pokoju, z pustą flaszką na stole i jedną ostygniętą zupką na stoliku. Czego chcieć więcej? W sumie to nic, bo poza tym wszystko było na swoim miejscu w tym także i oni. Wiedział że następnego dnia ruszy pewnie dalej na szlak i pewnie spotkają się za jakiś czas w bliżej nieokreślonym miejscu. W sumie to ciekawe że udało im się znaleźć na murze - czy musiało dojść do ataku na mur, poruszyć cały świat, by mogli się spotkać przy flaszce i jakoś skorzystaćz e swojego wynagrodzenia? W sumie ciężko powiedzieć, ale tak już było i ciężko to jakoś zmienić. Rybokage jednak nie zamartwiał się tym zbytnio, ma jeszcze mase czasu przed sobą.
Na chwilę się zatracił - dłuższą chwilę jakby nie patrzeć - dlatego tez nie od razu spostrzegł, że coś jest nie tak. Widział to po jej minie, na której odbiła się panika więc na chwilę przestał i odsunął się do tyłu. Ta uniosła się - zastanawiało go na co wpadła, lecz ta zacisnęła usta. Przekrzywił głowę, bo nie planował jeszcze z nią tego, a już wiedziała że coś takiego może się wydarzyć? No... rzeczywistość była jednak inna. Zaczęła się kulić, chować swoją osobę i trzymać za brzuch i zaraz go trafiło o co chodzi.
-Ktoś tu poczuł brzusia! - zaśmiał się trochę głośniej, bo to nie było nic nadzwyczajnego, ot pierdoła przesadziła z alkoholem i tak to się po prostu kończy. Musiał jednak coś zdziałać, bo tak na ziemię to nie przystało młodej damie, dlatego też rozejrzał się po pokoju i znalazł jakiś wolny kubeł, który stał w rogu pewnie służący jako mały kosz i podstawił jej pod nogi, a sam się odwrócił co by nie musiała się krępować. Pokręcił głową na boki i wzdychając, a jego głowie szumiało "a miało być tak pięknie"
Takeshi
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Kurusu » 22 lis 2017, o 22:33

- Zabawnie będzie jak otrzymam pieniądze. - odparł kuglarz, swemu rozmówcy nie siląc się na pozytywny ton... Chciał po prostu mieć to z głowy... W końcu jednak Masaru wstał więc zamaskowany udał się za nim. W czasie drogi w kierunku karczmy co jakiś czas sprawdzał, czy ma miecz przy sobie a także zerkał, czy kukła lewituje obok Niego. Na obecną chwilę ekwipunek miał przy sobie, jednak dalej czuł się... Nieprzygotowany. Właśnie porywał się na sam nie wie co. Ale mimo wszystko ryo to coś czego pragnie... Pytanie czy woli swoje własne życie czy pieniądze? Z drugiej strony, po wojnie i wcześniejszej rozmowie z Shijimą wzrosło u niego przekonanie o "zaradności"... Był niczym śmierć, milcząca i wykonująca swoją robotę. Tak i też powinno być tym razem.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kurusu
 
Posty: 248
Dołączył(a): 6 mar 2017, o 18:49
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Szara maska w kształcie ludzkiej czaszki, ciemnoszary, postrzępiony płaszcz oraz czarne rękawiczki.
Widoczny ekwipunek: Uszkodzony Płaszcz, rękawice, pokrowiec na miecz przy pasie oraz kabura, płaszcz ciasno owinięty wokół jakiegoś przedmiotu znajdujący się na plecach, jak plecak.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3331
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Ren » 22 lis 2017, o 22:35

Idąc traktem Ren rozglądała się za okoliczną fauną i florą. Chociaż flory nie było tu za dużo. Na tak uczęszczanym trakcie trudno było spotkać jakieś zwierzęta. Zrobiło się ciemniej niż było wcześniej więc nasza bohaterka przyspieszyła nieznacznie kroku. O tej godzinie nie było aż tak dużo przechodniów i podróżników niż rano. Większość osób które chciało odrazu wrócić do domu czy poprostu się z tamtąt ulotnić, zrobiła to. Ren zostawiła swych towarzyszy trochę w tyle. Czuła ich nadal swoimi umiejętnościami sęsorycznymi ale już owiele słabiej niż przy wspólnym siedzeniu w rowie. Zapewne jej towarzysze dogonią ją za chwilę. Gdy weszła do karczmy postanowiła zamówić pokój. Gdy zamówiła już pokój i załatwiła zbędne formalności postanowiła poczekać na swoich towarzyszy i jednocześnie się trochę cofnąć w stronę traktu.

Gdy towarzysze dziewczyny dołączyli już do niej, postanowiła przedstawić im jak się sprawy mają. W karczmie jest 15 ludzi plus dwóch shinobi a w pokojach jest tylko Hisui i jej towarzysz. Jedną ręką pokaże na Hisui a drugą na jej towarzysza. Następnie na każdej z rąk pokaże liczbę metrów do celu. Po omówieniu planu z Masaru i Kurusu i poczekaniu aż się jeszze troche ściemni, pod osłoną mroku ruszyli w stronę pokoju Hisui. Kurusu ustawił się w krzakach niedaleko okna Hisui i czekał na dalszy rozwój wydarzeń. Natomiast Ren i Masaru czołgając się jak najciszej podeszli pod okno Hisui. Oczywiście nie wychylając się aby ta ich nie zauważyła. Następnie Ren lewą ręką pokazała na Hisui ,
a prawą na jej towarzysza i na palcach liczbę metrów od celów. Miała zamiar pokazywać miejsce celów na bieżąco wraz z rozwojem wydarzeń. Oczywiście monitorowała też czy nikt nie zbliża się z jakiejś innej strony.
Ren
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Masaru Yoshida » 22 lis 2017, o 22:52

Masaru westchnął z zadowoleniem widząc zaangażowanie swoich towarzyszy. Na prawdę faktycznie mieli szansę dostać awans u liderki klanu! Znaczy on i Kurusu, Ren to raczej może dostać po mordzie. A tak zupełnie serio to całkiem miła kompania się z nich zrobiła. Nie ma co tu dużo mówić, po prostu polubił ich. I dziewczynę, i tego milkliwego chłopaka z jego klanu. Czuł że będą się dobrze dogadywali w niedalekiej przyszłości. Ofiarował mu tą kukiełkę którą chciał, tak na znak przyjaźni i dobrej woli. Pokazał mu co i jak i troszkę o niej opowiedział, niech mu służy. W końcu potrafił się z nimi obchodzić ponieważ jego była bardzo sprawna. Co udowodnił na polu walki w ostatniej wojnie.
Masaru rozkazywał i był słuchany, działali jak dobrze naoliwiona machina. Cele były blisko siebie, 11 metrów od niego na pierwszym piętrze. 5 metrów od ściany. Wyższa matematyka. Dobrze że był lalkarzem i musiał umieć dobrze liczyć,
bo inaczej to mogiła. A tak całkiem serio ich ciała były blisko więc była szansa zgarnąć obydwoje za jednym zamachem. Powoli odsunął się kawałek od ściany żeby mieć ładną linię ataku. Jak wystrzeli technikę to powinna ona uderzyć w ogóle ich od dołu! A dokładniej pod kątem, ale i tak z dołu, a nie z boku jak by byli na parterze. Zebrał czakrę w dłoni i walnął techniką we dwójkę wrogów, jak odskoczą to poruszy łapą zmiatając ich w środku tworząc tam mordor. Dłonie kobiety były drogowskazami które kierowały go na przeciwników. Po tym jak usłyszy że ich zabił wbiegnie po ścianie do środka.


Nazwa
Fūton: Jūha Reppū Shō

Pieczęci
Brak

Zasięg
40 m

Koszt
D: 45% | C: 35% | B: 25% | A: 15% | S: 10% | S+: 5% (1/2 co turę)

Dodatkowe
Wymaga znajomości Fūton: Jūha Shō

Opis Jest to wzmocniona wersja Jūha Shō, pozwalająca na stworzenie ogromnego wietrznego pocisku, który po chwili przybiera kształt pazurzastej łapy. Technika posiada dużą moc, czego efektem jest bezproblemowe kruszenie choćby skał. Użytkownik w przeciwieństwie do słabszego odpowiednika tej techniki, ma tutaj pełną kontrolę nad lotem ataku, co daje mu dużą przewagę w trakcie pojedynku. Jutsu posiada jednak bardzo duży koszt, dlatego należy używać go z rozwagą.


Nazwa
Kinobori no Waza

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
Minimalny, nieodczuwalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Kolejna z podstawowych jutsu, które potrafią wykorzystać nawet największe świeżaki spomiędzy ninja. Technika ta pozwala na odpowiednią kontrolę i kumulację chakry w z góry określonym miejscu - tu są to stopy. Dzięki temu shinobi jest w stanie poruszać się po powierzchniach pionowych, a nawet poziomych (tylko w sprzeczności z grawitacją), czyli prościej - po ścianach i sufitach, drzewach, gałęziach, i po czym tylko nam przyjdzie ochota - nie wliczając wody.
Uwaga: Odpowiednio skumulowana chakra w stopach nie wyklucza korzystania z innych technik w trakcie jej używania.
Masaru Yoshida
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Exodia » 22 lis 2017, o 23:25

Interwencja Fabularna

Karczma była pełna ludzi. Powracający z wojny żołnierze mogli przepić część swojego żołdu, stali bywalcy musieli ustąpić miejsca, ale i szybko dołączyli do dzikich harców. Euforia z uratowania świata przed armiami dzikusów udzieliła się wszystkim. W tej radosnej atmosferze, dwójka Shinobich zajęła pokój na górze i tam spędzali czas na odpoczynku, zarówno fizycznym jak i psychicznym. Nic nie mogło ich przygotować na to, co nastąpiło. Po drugiej stronie ściany, na podwórzu, kilku Shinobich zajmowało pozycje i przygotowywało się to ataku. Masaru Yoshida wykonał ruch, aktywując technikę wiatru. Wietrzna ręka przebiła drewnianą ścianę z łatwością, przebijając się na drugą stronę i niszcząc zdecydowaną większość owej ściany. A potem kolejny raz, z ogromną prędkością niszcząc podłogę na piętrze, w pokoju Takeshiego i Hisui. Ręka z wiatru, zwinna i szybka, złapała dwójkę. Hisui w stanie w którym nie mogła jakkolwiek zareagować. Takeshi nawet gdyby był w stanie, to ręka była znacznie szybsza od niego. Złapani w objęcia wietrznej dłoni zostali zabici. Moc dłoni, która normalnie jest w stanie kruszyć kamienie... Mięśnie i skóra nie były dla niej wyzwaniem. Dwójka zmarła gdy dłoń uderzyła w nich i swoją mocą zgarnęła do tyłu pomieszczenia. W karczmie wszyscy wstali zaskoczeni. Większość rzuciła się do ucieczki na tył lokalu. Kilku wyciągnęło miecze i inne bronie, gotowi do ofensywy. Z krótkotrwałego chaosu panującego po nagłym zniszczeniu ściany i podłogi Masaru uczynił swoją szansę, wbiegając po ścianie na górę i znajdując się w pomieszczeniu ze zniszczoną podłogą, stojąc na ścianie. Jego kompani nadal pozostali na zewnątrz. W karczmie zawrzało. Barman schował się za ladą. Ale dwie postacie zareagowały nad wyraz sprawnie i szybko. Jeden z nich, mężczyzna w czarnym płaszczu i twarzą odzianą w bandaże, do tej pory siedząc spokojnie przy barze, widząc całą sytuację zaczął szybko składać pieczęcie, z kolei drugi - młody mężczyzna odziany w purpurowe, zwiewne szaty (również przy barze, ale na 2 jej krańcu), wyciągnął z kabury kilka shurikenów, wycelowanych prosto w Masaru, drugą ręką sięgając do drugiej kabury...


Hisui i Takeshi - śmierć postaci. Zapraszam do stworzenia nowych zgodnie z regulaminem śmierci.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 805
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Kisho » 23 lis 2017, o 01:44

Kisho miał wrażenie, że po tej całej wojnie jego życie jakby zwolniło. W zasadzie to poniekąd wrażenie było i fikcją. Za murem, na terenie wroga człowiek musiał być skupiony cały czas, musiał bez przerwy na coś reagować a teraz? Nic mu nie zagraża, nic się nie dzieje, nikt nie próbuje go zabić. Nic więc dziwnego, że czuł się tak, a nie inaczej. Nie było mu z tym jednak źle. Odczuwał pewne nudności czy tam bardziej monotonię, ale to raczej normalny stan rzeczy po ostatnich wydarzeniach, a mimo to i tak takie życie było dla niego o niebo lepsze, niż to jakie wiódł przez cały okres wyprawy na obcym terenie. Adrenalina i jaką wtedy czół była nawet przyjemna, o dreszczyku emocji nie wspominając, ale co jak co, bezpieczeństwo i spokój cenił sobie bardziej.
Niestety, nie było mu dane nacieszyć się takim stanem rzeczy zbyt długo. Nawet nie opuścił rejonów Sogen, a w uszach rozbrzmiał mu jakiś huk. Nie był pewny, co się stało, gdyż dźwięk jak szybko się pojawił, to też ucichł, ale zdawało się, że epicentrum tego wszystkiego jest niedaleko. Kisho jako człowiek ciekawy niezwłocznie udał się w tym kierunku. Jasną rzeczą było, że coś się stało, zapewne coś niespecjalnie dobrego, więc każda pomoc się przyda. Chłopak nie zakładał niczego z góry, gdyż równie dobrze mogło dość do byle wypadku, jak i równie dobrze do nagłego wstrząsu sejsmicznego i choć to drugie jest wysoce nierealne to i trak nadal możliwe. Co by się jednak nie działo, pomoc medyka zawsze jest na wagę złota, a jeśliby jego usługi były niepotrzebne, to przynajmniej wesprze ludzi w jakiś inny sposób.
To, co jednak zobaczył na miejscu, całkowicie wbiło go w ziemię. Tutejsza karczma, którą już nie raz mijał, będąc w Sogen, była zniszczona i to bynajmniej nie chodziło o kilka łamiących się desek czy zsypujący się dach. Sprawa wyglądała na naprawdę poważną.
Kisho nie miał czasu na dalsze oględziny i wysuwanie kolejnych wniosków odnośnie do tego, co się tutaj stało. Ktoś przecież mógł być ranny, więc należało szybko ruszyć z misją ratunkową. Zbliżył się do resztek karczmy i odpalił swoje czerwone oczka, którymi momentalnie zaczął wertować po pokojach w poszukiwaniu oznak życia. Każde napotkane źródło chakry starał się najpierw delikatnie odkopać a później wyciągnąć i przenieść w bezpieczniejsze miejsce. Dodatkowe stworzył sobie jednego klona do pomocy. Wiadomo, że łatwiej i sprawniej pójdzie z dwiema dodatkowymi rękoma. Przez ułamek sekundy zerknął jeszcze na otoczenie. Ludzie uciekali w popłochu, kilku innych wyciągało broń, szykując się do ataku na... No właśnie? Kogo? Wyglądało na to, że szykowali się do walki z jakimiś personami stojącymi na zewnątrz budynku, ale w takim razie nasuwało się pytanie „Dlaczego?” Czyżby to oni spowodowali zniszczeni? Wydawało się to odrobinę nielogiczne. Ledwo co świat zażegnał jeden poważny konflikt, a tutaj już zaczynał się kolejny i to jeszcze wewnętrzny.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 23 lis 2017, o 22:47 przez Kisho, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 213
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Kurusu » 23 lis 2017, o 09:01

I się zaczęło... Jedno mrugnięcie okiem i Masaru już wykonał swój atak, który wprowadził destrukcję w karczmie... Chwilę później ten wskoczył tam, na obecną chwilę trudno było za pomocą wzroku ocenić jak wygląda sytuacja wewnątrz. Najlepiej było założyć, że niektóre jednostki postanowiły zmierzyć się z agresorem, jeśli tak jest to oznacza, że jego pracodawcy przyda się jakakolwiek defensywa, skoro On teraz będzie celem ataku. Przeniesienie wzroku na Ren, która jeszcze nic nie zrobiła w związku z nowo zaistniałą sytuacją. Ocena sytuacji - Jaką decyzję teraz podjąć?
Kurusu cofnął się do tyłu wchodząc do bardziej zacienionego miejsca w tym lasku, wchodząc w cienie, z których zdaniem niektórych, wypełzł. W takim miejscu ryzyko dostrzeżenia go spadało znacząco a On sam dalej miał wystarczający pogląd na sytuację, by zareagować w jakikolwiek sposób. Kilka ruchów palcami i dwie kukły ustawiły się na linii krzaków, by w razie czego móc szybko je opuścić i przypuścić atak na wroga. W obecnej sytuacji czuł się nawet bezpieczny, pytanie ile zostanie z karczmy za kilka minut? Zgliszcza byłyby niemile widziane jeśli nie zdobędą wcześniej dobytku celów.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kurusu
 
Posty: 248
Dołączył(a): 6 mar 2017, o 18:49
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Szara maska w kształcie ludzkiej czaszki, ciemnoszary, postrzępiony płaszcz oraz czarne rękawiczki.
Widoczny ekwipunek: Uszkodzony Płaszcz, rękawice, pokrowiec na miecz przy pasie oraz kabura, płaszcz ciasno owinięty wokół jakiegoś przedmiotu znajdujący się na plecach, jak plecak.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3331
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Masaru Yoshida » 23 lis 2017, o 16:43

Masaru poprowadził drużynę do walki, zajęli pozycje i niczym zawodowcy którymi zresztą byli rozpoczęli eksterminacje celów. Wybrał opcję dużego bum ponieważ wejście do środka i walka w małej przestrzeni nie wydawała mu się najlepszym pomysłem. Zabił ich obydwoje swoim uderzeniem, wbiegł po ścianie i dojrzał zniszczenia w pomieszczeniu. Jednak ważniejszym było to co działo się na dole. Dwóch ludzi zareagowało całkiem, ale to całkiem nie źle. Jeden zaatakował go bronią miotaną a drugi rozpoczął składanie pieczęci. Jego przewagą było to że łapa był już stworzona i gotowa do walki. Dziura w podłodze była, ale ,,koniec łapy" był wewnątrz pomieszczenia ponieważ poleciała dalej, przez co ci na dole nie mogli jej widzieć, tylko ewentualnie niebieskie pasy z jego dłoni. Ale samej łapy nie mogli. I właśnie ta łapa będąc po za widzeniem wroga, zapikowała w dół po ukosie troszkę rozwalając w piękny majestatyczny sposób troszkę podłogi powodując że pył, drzazgi, i tego typu rzeczy poleciały w dół teoretycznie oślepiając wrogów. Same drewniane odłamki już były groźne i mogły tych stojących nieruchomo jegomościów ładnie poranić. Jednak to była tylko zasłona dla prawdziwego ataku. Bowiem ręka ani myślała się zatrzymywać, samo zniszczenie części podłogi to był raczej efekt przypadkowy, ponieważ jej zadaniem było lecąc po łuku zgarnąć lecącą broń miotaną i następnie wbić się w składającego pieczęcie. To był priorytet. Jeśli rozwalenie części stropu nie sprawi że przestanie on formować pieczęcie to przynajmniej powinno go wytrącić z równowagi, albo oślepić na pewien czas. Wtedy dłoń zabije go wgniatając go w ziemię, albo jeśli też zdąży z techniką to zderzą się ze sobą. Yoshida wiedział że używa nie najsłabszych technik więc miał nadzieję że jego pokona ta przeciwnika i go zabije. Albo obie się zneutralizują robiąc bum, koniec końców to oni byli w budynku. Jak dobrze pójdzie to łapa poleci po jednym zabójstwie prosto do drugiego człowieka pozbawiając go również życia. Z ciekawości również popatrzył na ciała zabitych w jakim były stanie. Sam zainteresowany cały czas był uważny i gotowy do uników. Jego planem było po wystrzeleniu łapy w skłądającego technikę zeskoczyć z budynku, albo raczej po nim zbiec na ziemię odsuwając się od budynku aby nie doprowadzić do jego zniszczenia podczas wymian wewnątrz.
Czakra:105%-35%=70%

Nazwa
Fūton: Jūha Reppū Shō

Pieczęci
Brak

Zasięg
40 m

Koszt
D: 45% | C: 35% | B: 25% | A: 15% | S: 10% | S+: 5% (1/2 co turę)

Dodatkowe
Wymaga znajomości Fūton: Jūha Shō

Opis Jest to wzmocniona wersja Jūha Shō, pozwalająca na stworzenie ogromnego wietrznego pocisku, który po chwili przybiera kształt pazurzastej łapy. Technika posiada dużą moc, czego efektem jest bezproblemowe kruszenie choćby skał. Użytkownik w przeciwieństwie do słabszego odpowiednika tej techniki, ma tutaj pełną kontrolę nad lotem ataku, co daje mu dużą przewagę w trakcie pojedynku. Jutsu posiada jednak bardzo duży koszt, dlatego należy używać go z rozwagą.


Nazwa
Kinobori no Waza

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
Minimalny, nieodczuwalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Kolejna z podstawowych jutsu, które potrafią wykorzystać nawet największe świeżaki spomiędzy ninja. Technika ta pozwala na odpowiednią kontrolę i kumulację chakry w z góry określonym miejscu - tu są to stopy. Dzięki temu shinobi jest w stanie poruszać się po powierzchniach pionowych, a nawet poziomych (tylko w sprzeczności z grawitacją), czyli prościej - po ścianach i sufitach, drzewach, gałęziach, i po czym tylko nam przyjdzie ochota - nie wliczając wody.
Uwaga: Odpowiednio skumulowana chakra w stopach nie wyklucza korzystania z innych technik w trakcie jej używania.
Masaru Yoshida
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Ren » 23 lis 2017, o 17:43

Udało się. Nasza bohaterka westchneła z ulgą. Czuła jak momętalnie czakra Hisui i jej towarzysza zgasła. Ucieszyła się niezmiernie. Była to w końcu połowa sukcesu, co nie? Do wyeliminowania została tylko dwójka shinobi. Plan był prosty. No może się lekko wszystko skąplikowało bo kto by się spodziewał w karczmie wyszkolonych shiobi? Do głowy naszej bohaterki przychodziła jedna i to bardzo ważna myśl. Mianowicie wiedziała, że jej umiejęstności bojowe ekchm....pozostawiają wiele do życzenia. Więc nie za dużo mogła by zrobić. Narazie w karczmie było trochę...niebezpiecznie. Ren postanowiła, że szybko skieruje się w stronę krzaków za sobą. Następnie przeczeka w krzakach aż Masaru odwróci uwagę wrogów. Oczywiście gdy tylko jakiś nowy shinobi pojawi się w jej okolicy to powiadomi o tym Kurusu. Gdy uwaga przeciwnika zostanie odwrócona przez Masaru i będzie względnie bezpiecznie to Ren wybiegnie z krzaków i wbiegnie po ścianie do pokoju Hisui. Chociaż pokojem było to teraz trudno nazwać, ale wiadomo o co chodzi. Gdy już wbiegnie do pokoju jej martwych kompanów z ekspedycji. Zobaczy co i jak i ogarnie co się najbardziej opłaca wziąść. Oczywiście na pierwszy ogień polecą sakiewki z pieniędzmi, a z resztą się zobaczy.

Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI:
NATURA CHAKRY: SUITON
STYLE WALKI: Mokuzai
UMIEJĘTNOŚCI:
Wrodzona Sensor
Nabyta -
PAKT:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 23
WYTRZYMAŁOŚĆ 25
SZYBKOŚĆ 50
PERCEPCJA 25
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1
KONTROLA CHAKRY D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 102%
Suma atrybutów fizycznych: 125
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
NINJUTSU E
GENJUTSU
TAIJUTSU
BUKIJUTSU
KYUJUTSU
KENJUTSU
SHURIKENJUTSU
KUSARIJUTSU
KIJUTSU D
IRYōJUTSU
STYLE WALKI 1 (dziedzina D)
kijutsu
---
---
FūINJUTSU
ELEMENTARNE
KATON
SUITON C
FUUTON
DOTON
RAITON
KLANOWE
JUTSU:
Ninjutsu:
Ninijutsu:
-[E]Bunshin no Jutsu
-[E]Henge no Jutsu
-[E]Kai
-[E]Kawarimi no Jutsu
-[E]Kinobori no Waza
-[E]Suimen Hokō no Waza
-[E]Nawanuke no Jutsu
Suiton:
-[D]Suiton: Kirigakure no Jutsu
-[D]Suiton: Mizu Kawarimi
-[D]Suiton: Mizutetsu no Jutsu
-[C]Suiton: Mizu no Tatsumaki
Kijutsu:
-[D]Gairaishū Kaiatari
-[D]Yosakugiri


Ekwipunek
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
Kusari-gama owinięte łańcuchem od barku prawego do biodra lewego.
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
4 kunai i 5 shurikenów chwilowo w kieszeniach


Poziom kontroli chakry-D
102%
Ren
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Exodia » 23 lis 2017, o 20:55

Interwencja Fabularna

Spoiler: pokaż
Obrazek
Legenda:
  • Żółty - Masaru
  • Biały - Ren
  • Różowy - Kurusu
  • Czarny - owinięty w bandaże Katonowiec-Uchiha
  • Purpurowy - purpurowy miotacz shuriken
  • Małe czerwone - barman
  • Duże czerwone - jego golem
  • Niebieski - Kisho

Odległości od żywych przeciwników:
  • Masaru - Barman i Bandażowy -> 10m
  • Masaru - Purpurowy -> 13m
  • Ren i Kurusu - Barman i Bandażowy -> 17m
  • Ren i Kurusu - Purpurowy -> 20m
  • Kisho - zagadaj na gg.


Pojawienie się Masaru zostało przyjęte przez wszystkich obecnych z wyraźnym zaskoczeniem. W pierwszych chwilach nawet nie było do końca pewnym co dokładnie należałoby w tej sytuacji zrobić. Dopiero po chwili mężczyźni przystąpili do działania. Barman schował się za kontuarem. Odziany w purpurę wyrzucił kilka sztuk broni, z kolei jego kompan z bandażami zaczął składać pieczęcie.
- Dżepetto?! Ostrożnie, walczył pod Murem! Kuglarz z Fuutonem, pierdolony... - krzyknął mężczyzna w bandażach do swoich towarzyszy, gdy tylko rozpoznał byłego kompana spod Muru. Masaru także połączył wątki, słysząc charakterystyczną dla owego mężczyzny obelgę.
- Uciekać z karczmy! Natychmiast, jeśli wam życie miłe! - krzyknął mężczyzna w purpurowym w tym samym momencie co bandażowy. Ludzie w karczmie rzucili się do wyjścia. W tym czasie Masaru jednym ruchem wietrznej dłoni zgarnął lecące bronie. Mężczyzna w purpurze wyrzucił kolejne pociski, tym razem z ruchem rotującym przez co mogły uniknąć łapki. Ta leciała prosto na składającego pieczęcie. W jego oczach pojawił się charakterystyczny wzór - dwie czarne łezki na czerwonym tle. Z ust jego wystrzelił strumień ognia, który trafił bezpośrednio w rękę i tym samym pochłonął ją całkowicie, wzmacniając swoją siłę i lecąc prosto na Masaru. Ten szybkim unikiem zdołał uskoczyć w bok, unikając zarówno strumienia, jak i wyrzuconych przez purpurowego broni. Lokal szybko opustoszał, pozostawiając jedynie kilku nieprzytomnych opijusów w kątach. Za Masaru ziemia zaczęła się trząść i w szybkim tempie zaczęła wzbierać, formując tym samym ogromnego (na 15m) humaniodalnego ziemnego stwora. Golem.
- Masz jedną szansę na poddanie się. Stoisz gdzie jesteś i dajesz się złapać, jasne? - krzyknął barman, wskakując na kontuar. W jednej dłoni trzymał ogromny miecz-tasak, drugą składając pieczęć. -Ci dwaj w krzakach! Wyłazić do mnie bo zapierdolę! - krzyknął gwałtownie, mając najpewniej na myśli Ren i Kenshiego. Zszedł z kontuaru i zaczął powoli iść w kierunku Masaru. W tym czasie dwaj Shinobi obecni w knajpie byli nadal gotowi do walki. Mężczyzna w purpurze trzymał w dłoni shurikeny, a bandażowy trzymał dłonie przy sobie, gotów do błyskawicznego złożenia pieczęci. W tym czasie golem szybko, praktycznie tak szybko jak poruszał się Masaru, kierował jedną ze swoich ogromnych dłoni w kierunku stojącego na ścianie przestępcę. Kisho z kolei znalazł się wystarczająco blisko i aktywował swoje oczy, mogąc dopiero teraz w pełni rozeznać się w sytuacji.


Wszelkie pytania na gg zapraszam. NA GG.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 805
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Kurusu » 23 lis 2017, o 21:51

Sytuacja ewoluowała nad wyraz szybko... Jednak obecny rozłożenie sił skłoniło Kurusu do oceniania swoich możliwości... W obecnym momencie szanse na zwycięstwo były bliskie zeru, przeciwko sobie mieli trzech groźnych przeciwników, którzy posiadali arsenał groźnych technik. A drużyna w której był kuglarz nie posiadała takiej siły ognia, w najlepszym przypadku to jest jedna katapulta przeciw trzem. Najrozsądniejszą decyzją był odwrót... Przedtem trzeba jednak zadbać o siebie, w końcu Ren może nie być tak chętna do wycofania się z przegranej batalii. Był to problem, który należało rozwiązać.
- Daj mu jakiś sygnał, aby się wycofać. Nie mamy szans. - stwierdził szarpiąc nićmi, by jego kukły znalazły się niedaleko jego i towarzyszki. Nie lubił jej, tak samo jak Masaru... Wykonał robotę dla niego biorąc udział w tym "zabójstwie", a teraz? Nic go już tu nie trzymało, ale dalej nie otrzymał zapłaty, ale bez obaw... Już miał plan jak je zdobyć. A przy łucie szczęścia to jego pracodawca nawet zginie! Przez tą personę jest szansa, że będzie list gończy za jego głowę - choć na to ma pewne rozwiązanie... A poza tym dochodzi tu także kwestia poglądów. Kurusu nie pokazywał tego po sobie, ale mimika jego twarzy w czasie, gdy drugi kuglarz się do niego przymilał pokazywała przynajmniej... Obrzydzenie? Pogardę? A czemuż takie negatywne emocje w nim buzowały? To proste, w całej swojej filozofii nienawidził jednego - patriotyzmu, a Masaru był ekstremalnie patriotyczny. "Ku chwale klanu Ayatsuri", Ha! Śmiechu warte. Dla zamaskowanego pochodzenie nie było ważne, był nawet gotów stanąć przeciwko swym "braciom" jeśli otrzyma adekwatne wynagrodzenie. A w tej chwili zostawienie na śmierć kwintesencji tego co potępia jest nazbyt dobrą decyzją. Zarobek ma jakiś bo dosłownie podarował mu swoją kukłę... Naiwny głupiec... Cecha, której trzeba się wyzbyć w zawodzie najemnika a nie przy niej trwać... Jej konsekwencje właśnie widać.
Teraz jednak pora zająć się czymś ważniejszym... Konkretniej samym sobą. Trzeba zapewnić sobie bezpieczeństwo, tym bardziej, że wróg wie o jego lokalizacji - na szczęście jest zajęty Masaru, by podjąć agresywne kroki wymierzone w dwójkę ludzi wśród krzaków, a to było to na co liczył...
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 24 lis 2017, o 20:06 przez Kurusu, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek
Avatar użytkownika

Kurusu
 
Posty: 248
Dołączył(a): 6 mar 2017, o 18:49
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Szara maska w kształcie ludzkiej czaszki, ciemnoszary, postrzępiony płaszcz oraz czarne rękawiczki.
Widoczny ekwipunek: Uszkodzony Płaszcz, rękawice, pokrowiec na miecz przy pasie oraz kabura, płaszcz ciasno owinięty wokół jakiegoś przedmiotu znajdujący się na plecach, jak plecak.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3331
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Masaru Yoshida » 23 lis 2017, o 23:57

Świat Masaru troszkę się załamał. Generalnie rzecz ujmując najpierw radość, wynikająca z tego że wrogowie a raczej jeden z nich to gość którego przestał lubić i chciał go zabić. Walnął techniką aby skontrować jego techniką, on i stała się rzecz straszna. No tak, powietrze i ogień to efekt jest mało ciekawy. A to oznacza jedno. Musiał zaatakować inaczej, jednak gdy wycofywał się chcąc przygotować się do kolejnego ataku, dostał zawału. Miało być 2 wrogów, a znikąd pojawił się 3 który nie dosyć że widział wszystko i wszystkich to jeszcze stworzył golema 15 metrowego. Ren zawaliła sprawę? Nie mógł uwierzyć że sensorka nie dostrzegła kogoś tak silnego, tu musiał być haczyk. Niestety ten haczyk był czymś co pozbawiło go złudzeń. O ile dwóch shinobich to łatwa robota, to jednak 3 który zrobił coś tak silnego to przesada. Myślał nad kilkoma opcjami, chociażby atak w golema by go zniszczyć i rozwalenie karczmy. Albo zniszczenie golema i ucieczka pomagając sobie żyłkami czakry kradnąc sprzęt. Odnotował że tamten trzymał duży miecz w jednej ręce co świadczyło chyba o jego sile. Ale skoro on widział ich wszystkich to nie było szans. Co prawda mgła Ren mogłaby zmylić resztę i spowodować że barman nie będzie ich gonić ponieważ zostanie w gospodzie, ale co dalej. Uciekli by bez łupu. Ratując życie, ale bez łupu. Do tego szansa była bardzo rozmazana, zachodziła możliwość ze barman dorwie ich po kolei. Rozdzielenie się było dobrym planem ale czy dadzą radę dotrzeć do Sabishi pod bramę? A nawet jak dadzą to po co? Łup przepadnie. W świetle nowych okoliczności które brały pod rozwagę 2 możliwości musiał zdecydować się na jedno. Walka na zabicie odpadała za trudna. Albo walka podczas ucieczki z łupem. Niestety tutaj problemem był zasięg faceta, zrobił golema przez ścianę praktycznie. Nie widział gdzie go robił, próbować walczyć miało jakiś sens, ale zachodziło pytanie. Czy reszta na to pójdzie? Bał się ze jego pomagierzy nie podołają walce z wrogiem. On sam miał już około ledwie połowy czakry, co pozwalało myśleć że długo nie wytrzyma. Z czym wiązało się poddanie? Z sprawiedliwym procesem i resztą życia w pierdlu. Generalnie przedłużało to czas jego życia a o to chyba chodzi. Bez większych wymyśleń, załamań zdecydował się że ta opcja będzie najlepsza. Stanął w miejscu obie ręce podniósł do góry. Generalnie to chyba można powiedzieć że to ciekawe spotkanie. Nie miałem na celu mordować cywili i demolować za bardzo budynku. Gdybym chciał to zrobić to bym go rozwalił całego po prostu a nie atakował tą dwójkę do tego jeszcze kiedy byli na innym piętrze. Chodzi tutaj o osobiste porachunki. Zespole poddajemy się, odstąpcie od broni i nie walczcie. Ostatnie zdanie powiedział twardo i dobitnie ponieważ miał złe przeczucia że oboje jako najemnicy odwalą coś głupiego próbując się nawzajem oskarżyć czy w ogóle rozpocząć ucieczkę. Westchnął ciężko nieruchomo pozwalając się golemowi podnieść. Pora przedłużyć swój żywot do oporu. Nie należy tracić nadziei nigdy oraz nie należy spisywać siebie na straty. Jeszcze wiele może się wydarzyć, jakiś meteoryt z nieba spadnie na wrogów. Dzicy zaatakują ponownie czy wiele innych. Przyjął obecną sytuację w spokoju z godnością. Gdy przyjdzie jego czas będzie skamlał o życie i będzie chwytał się każdej deski ratunku. Ale teraz? Teraz miał szansę żeby przetrwać, wiec to robił, nie musiał prosić to nie prosił. Niepotrzebny wydatek energii, które teraz będzie potrzebował. A najważniejsza rzecz to chyba to że muszą mu się odnowić zasoby czakry. Bez nich nic nie zdziała, więc jaki kolwiek odpoczynek jest lepszy niż walka. Koniec końców wyszło mu to na dobrze, chyba. Czuł żal tylko że jego kukiełkom coś może się stać. I miał szczerą nadzieję że nic im nie będzie.
Masaru Yoshida
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Kisho » 24 lis 2017, o 01:11

Czy Kisho wiedział, co się dzieje? Bynajmniej nie. Przynajmniej nie do końca. Jasne było, że karczma została zaatakowana przez jednego człowieka, któremu trójka innych, znajdujących się w środku ludzi, spróbowała stawić opór. Tak to przynajmniej wyglądało na pierwszy rzut czerwonego oka. Co jednak robiła tam jeszcze Ren i jakiś inny, chyba znany jej mężczyzna? To już stanowiło pewną zagadkę. Co dziwniejsze oboje próbowali się ukrywać, ale po co? Przypuszczalnie mogli tutaj trafić tak samo, jak Kisho. Usłyszeli huk więc z ciekawości przybyli to sprawdzić, a widząc rozwój wypadku, postanowili się zaczaić na agresora. Coś w tym jednak było nie tak. Kisho dobrze pamiętał, jak Ren potraktowała część drużyny ekspedycyjnej i trudno było mu uwierzyć, że teraz coś się w niej odmieniło. Że niby ot, tak postanowiła pomóc w ujęciu sprawcy? Jakoś to do niej nie pasowało, chociaż kto wie, może liczyła tylko na jakąś nagrodę? Kisho nie zdążył jej dostatecznie dobrze poznać, by móc cokolwiek stwierdzić ze stu procentową pewnością więc aktualnie postanowił podejść do sprawy chłodnie i z dystansem. Nie widział w nich wrogów, bo nie miał takiego powodu, przynajmniej jeszcze nie, ale nie zamierzał też ot, tak zostawiać ich samym sobie.
No ale. Tutaj przecież nie chodziło o jakichś dwóch gapowiczów a o realne zagrożenie, jakim był zabandażowany człowiek. Jegomościa należało unieszkodliwić, ale nie zabić. Śmierć była tutaj ostatecznością.
- Ej wasza dwójka! Wyłazić! - krzyknął do Ren i jej kompana, zanim podjął jakiekolwiek kroki. Niech wiedzą, że się nie ukryją. - Pomóżcie go ująć, a nie tylko patrzycie... - dorzucił, zbliżając się do głównego wejścia. Wyjął z kabury kunai, którego trzymał w lewej ręce, a prawą z kolei porwał pięć shurikenów, którymi był gotów rzucić od razu, jeśli wydarzy się coś złego. Rzecz jasna szedł ostrożnie, gdyż nie miał bladego pojęcia, jak zareaguje golem, tak GOLEM, skalny dość spory twór z dziedziny Dotonu, który najnormalniej stał sobie na zewnątrz. Shinobi nie wiedział, do kogo należy, więc wolał nie ryzykować przypadkowym atakiem. Wyglądało jednak na to, że ten skupił się na przeciwniku, więc przypuszczalnie był po tej dobrej stronie.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 213
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Ren » 24 lis 2017, o 18:27

Nasi bohaterowie byli w opłakanej sytuacji. Ren myślała, że jest tylko dwójka shinobi a tu taka niespodzianka. Barman który wcześniej siedział schowany za barem nagle stworzył pietnastometrowego golema. Pietnasto! Nasza bohaterka momętalnie zbaraniała. Z dwójką shinobi może by sobie poradzili, ale z trójką nie ma opcji. No bo przecież jak? Gdy tylko Ren zacznie uciekać golem ją momętalnie zdjemie. Masaru naszczęście jest trzeźwo myślący i ma zamiar się poddać. Ren chciała uczynić dokładnie to samo. Kurusu zaś...nie. Kurusu wykrzyczał żeby nasza bohaterka kazała Masaru się wycofać. No chyba go mocno pogrzało. I co on chce zrobić? Zacząć uciekać? Już lepiej trafić do więzienia a potem się coś wymyśli. Nagle do głowy Ren wpadła straszna myśl. Kto wie przecież co może wpaść Kurusu do głowy. Najemnik próbujący za wszelką cenę swoje życie. Ren nie miała żadnych, ale to żadnych powodów żeby mu ufać. Jakoś nie chciała się koło niego znajdywać. Może coś głupiego mu jeszcze wpadnie do głowy? Tak czy siak Ren nie chciała tego sprawdzać. Odkrzykneła tylko do Kurusu: No chyba cię powaliło do reszty. Golem zabije nas za nim przebiegniemy kilka metrów. Rób co chcesz ja idę się poddać. Po czym wyskoczyła z krzaków w stronę golema krzycząc. Ja się poddaje! Ten z krzaków chce uciekać! On to wszystko zorganizował! Mieliśmy tylko zabić zamachowców którzy mieli zaatakować przywódców klanu Aytsuri! Może było to dosyć łopatologiczne, ale miało to jakąś rację bytu. Jeśli Ren będzie miała zatonąć to pociągnie Kurusu na dno. Wziął pieniądze za wykonywanie poleceń to ma je wykonywać. Nie umawiali się na jakąś samowolkę. Przynajmniej uratuje tym temu idiocie życie. Może go oszczędzą jak go teraz złapią. Gdyby stało się to podczas jego ucieczki to na pewno nie dożyłby następnego dnia.


Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI:
NATURA CHAKRY: SUITON
STYLE WALKI: Mokuzai
UMIEJĘTNOŚCI:
Wrodzona Sensor
Nabyta -
PAKT:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 23
WYTRZYMAŁOŚĆ 25
SZYBKOŚĆ 50
PERCEPCJA 25
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1
KONTROLA CHAKRY D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 102%
Suma atrybutów fizycznych: 125
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
NINJUTSU E
GENJUTSU
TAIJUTSU
BUKIJUTSU
KYUJUTSU
KENJUTSU
SHURIKENJUTSU
KUSARIJUTSU
KIJUTSU D
IRYōJUTSU
STYLE WALKI 1 (dziedzina D)
kijutsu
---
---
FūINJUTSU
ELEMENTARNE
KATON
SUITON C
FUUTON
DOTON
RAITON
KLANOWE
JUTSU:
Ninjutsu:
Ninijutsu:
-[E]Bunshin no Jutsu
-[E]Henge no Jutsu
-[E]Kai
-[E]Kawarimi no Jutsu
-[E]Kinobori no Waza
-[E]Suimen Hokō no Waza
-[E]Nawanuke no Jutsu
Suiton:
-[D]Suiton: Kirigakure no Jutsu
-[D]Suiton: Mizu Kawarimi
-[D]Suiton: Mizutetsu no Jutsu
-[C]Suiton: Mizu no Tatsumaki
Kijutsu:
-[D]Gairaishū Kaiatari
-[D]Yosakugiri


Ekwipunek
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
Kusari-gama owinięte łańcuchem od barku prawego do biodra lewego.
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
4 kunai i 5 shurikenów chwilowo w kieszeniach


Poziom kontroli chakry-D
102%
Ren
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Exodia » 24 lis 2017, o 22:08

Interwencja Fabularna

Sytuacja szybko obróciła się o 180 stopni. Masaru, wcześniej na w miarę uprzywilejowanej pozycji z uwagi na element zaskoczenia i śmierć swoich celów, czyli to czego chciał od samego początku. Jego dwaj kompani, odważnie stający u boku swojego pracodawcy, tak naprawdę kulili się w krzakach i nie podejmowali jakichkolwiek akcji. NIemiło, ale najemnikom rzadko kiedy się ufa do tego stopnia. Jednak pozorna przewaga szybko znikła, obrócona w pył przez wkurzonego właściciela lokalu. Jakiś chłystek przychodzi i rozpierdala mu lokal, jak ma nie być wściekły? Fakt jego niespotykanej siły i bycie Shinobim umknęło Ren z nieznanych przyczyn, faktem jednak było że oto człek ten był w stanie stworzyć ogromnego golema praktycznie tak wysokiego jak sama karczma.
- O kurwa... - mężczyzna w bandażach był w stanie powiedzieć tylko to, zaskoczony niespodziewaną interwencją osoby która kilka chwil temu nalewała mu piwo. Wytoczenie tak stanowczego ultimatum w stronę Masaru stawiało go w uprzywilejowanej pozycji. On był Panem tej sytuacji, jednym ruchem zmienił akcje i tok rozumowania kuglarza. Trzeba było się zastanowić. Słysząc odpowiedź napastnika, mężczyzna pokierował golemem w taki sposób, że ten złapał swoją dłonią Musaru. Ręce daleko od siebie, od stóp do szyi. W taki sposób, by jakakolwiek akcja z użyciem pieczęci była niemożliwa. Siła znacznie przekraczała możliwości stawiania oporu, wydawało się że najmniejszy ruch skutkowałby zgnieceniem go na papkę. Masaru, nie golema.
- Mądra decyzja. Tak szczerze to chuj mnie obchodzi twoje życie osobiste. Jak ktoś jest w mojej karczmie to nie życzę sobie by był zabijany. Ej ty, w bandażach! Sprawdź go czy ma coś przy sobie. - powiedział, a zabandażowany Uchiha faktycznie zaczął wykonywać jego polecenie. Może uznał że jest to dobre rozwiązanie jako że był to kuglarz i mógłby wywinąć jakiś numer z kukłami, a może potężna aura barmana tak na niego działała. Bez względu na powód podszedł do Masaru i zaczął pozbywać go całego wyposażania. Ręka golema poluźniła się nieco w tym celu, ale Masaru nadal był bez szans. W tym czasie Kurusu i Ren planowali czy się poddać, uciec a może coś innego. I pewnie byłoby tak dalej, gdyby nie nagły ruch Kurusu. Z jego lalki wystrzeliło ruchome ostrze, druga użyła wielkiego kunai. Nie było opcji na ratunek, zaskoczona Ren została zaraniona w miejsca witalne. Szanse na uratowanie jej były równe zeru, zresztą nawet nie było możliwości jej uratowania.
- Pierdolony... SWOJĄ ZABIJASZ? SKUR... - krzyknął, puszczając miecz i składając pieczęć. Po jednej zaledwie wokoło Kurusu pojawiła się ziemna kopuła, która zamknęła się i uwięziła całkowicie i bez jakiegokolwiek wyjścia. W tym czasie zabandażowany Uchiha zaczął odpieczętowywać zawartość zwojów. I wtedy pojawiło się ciało.
- Co do cholery? Ofiary trzymasz w zwojach czy co?
- Ja to bym go zajebał szczerze powiedziawszy. Tak profilaktycznie. - w całym tym zamieszaniu nikt nie zauważył Kisho, który wydawał się mocno olany. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę ogrom rzeczy które właśnie się działy.


Wszelkie pytania na gg zapraszam. NA GG.


Ren - śmierć postaci. Zapraszam do stworzenia nowej zgodnie z regulaminem śmierci : (
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 805
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość