Karczma "Kurinuka-me"

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Yoichi » 13 maja 2015, o 16:42

Na szlaku transportowym od strony Ryuzaku no Taki znajduje się spory, drewniany budynek o parterze i piętrze. Jest to oczywiście znana karczma "Kurinuka-me", która również jest jedynym miejscem możliwym na postój w podróży między tymi dwoma prowincjami. Jako, że Ryuzaku to handlowy obszar, to w owym miejscu zawsze jest pełno ludzi. Zatrzymujący się tutaj kupcy często chętnie sprzedają bezpośrednio część swoich towarów właścicielowi karczmy.
Budynek ten wykonany jest z ciemnego drewna i ma dosyć stromy dach. Wejście stanowią podwójne, grube drzwi obok, których stoją ławeczki dla chętnych posiedzenia na zewnątrz. Zaraz po wejściu znajdujemy się na sporej sali, która jest podzielona na dwie części przez ściany, w których jednak nie znajdują się drzwi. Pierwsza część ma małe okrągłe stoliki, a wokół nich stoją po trzy krzesła, zaś z lewej strony jest szynkwas gdzie można zamówić jedzenie, napitek, a także usiąść obok niego. Za nim naturalnie są drzwi do kuchni. Druga część jest zastawiona długimi, masywnymi stołami. Większość z nich ma po sześć krzeseł ustawionych w taki sposób, że są po trzy z jednej i drugiej strony. Reszta to czteroosobowe stoły.
Dominuje tutaj drewno, które jest obecne na ścianach, podłodze, a nawet suficie. Wszystkie meble są również wykonane z jasnego drewna. Każdy mebel został wykonany z naciskiem na wytrzymałość, a mniejszą wagę przykładano estetyce.
Na końcu sali znajduje się dwójka drzwi - są to łazienki. Obok nich zaś są schody prowadzące na górę. Na pierwszym piętrze znajdują się możliwe do wynajęcia pokoje. Jest trzy jednoosobowe, pięć dwuosobowych i dwa z jednym łóżkiem dla dwóch osób. W każdym oprócz łóżek znajdują się stoliki nocne, szafa, lustro oraz zasłonięta kotarą część z wanną i małym paleniskiem z dużym baniakiem nad nim, aby przygrzać wodę. Warunki są skromne, ale podróżnikom wystarczają.
Jedzenie jest tutaj smaczne, lecz bez przesady, aczkolwiek rekompensuje swoje minusy niską ceną. W kwestii napitku jest szeroki wachlarz możliwych trunków do wyboru, dlatego ich ceny w przeciwieństwie do jadła nie są zbyt niskie.
Właścicielem karczmy jest łysy, wysoki, potężnie zbudowany mężczyzna o zielonych oczach, który niegdyś był shinobi. Każdy wie, że zakończył swoją karierę na stanowisku Jounina, lecz nikt nie wie jakimi umiejętnościami dysponuje. Jest mu na imię Heiko Uihira i pracuje we własnej karczmie jako barman oraz ma czterdzieści trzy lata. W kuchni zaś pracuje jego żona Iori Uihira, niska, lekko grubawa blond włosa kobieta o błękitnych oczach. Jej fryzura zawsze jest upleciona w gruby warkocz. Ma czterdzieści lat. Oczywiście pracują tutaj dwie kelnerki, lecz nie są już rodziną Uihira. Wysoka, o jasnej karnacji i czarnych włosach, zaś oczach brązowych oraz obfitym biuście - Kiohama "Kio" Neiko oraz wysoka, opalona blondynka o znacznie mniej obfitym biuście i niebieskich oczach - Miwa Yahikiro.


~***~

Wyprawa Yoshiego oraz Inu

Cała trójka była już naprzeciw wejścia obok którego stał opierając się o ścianę mierzący koło 178 centymetrów mężczyzna o silnej budowie. Miał krótkie, stojące na sztorc włosy o granatowej barwie oraz czarne oczy. Nosił czarne zwyczajne buty, brązowe spodnie i szarą koszulkę z krótkim rękawem. Obok niego na ławce siedziała dwójka znacznie mniej umięśnionych, ale wyższych mężczyzn. Jeden miał długie brązowe włosy związane w kucyk i tej samej barwy oczy, zaś ubrany był w kolorach szarości i bieli, a drugi był łysy, miał szaro-zielone oczy, ubrany był w pełni na biało oprócz czarnych butów.
Sanshi spokojnie wszedł do środka, a za nim ruszył Yoshi, który jednak został zatrzymany przez dużą dłoń opartego obok mężczyzny. Inu nie miała nawet jak wejść, gdyż czerwonowłosy zastawił jedyne otwarte skrzydło drzwi.
- Ty nie wchodzisz gówniarzu, nie podobasz mi się. - powiedział zachrypniętym głosem. Sanshi widocznie nie zauważył, że dwójka została zatrzymana, a raczej tylko Uchiha i ruszył na salę od razu załatwić swoje sprawy.
- E, panienka też może zostać. - rzucił łysy siedzący na ławce, a wtedy krótkowłosy wychylił się spoglądając na Inu.
- Ta, ona też zostaje. - dodał po chwili odpychając od drzwi Yoshiego.
Yoichi
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Inu » 13 maja 2015, o 19:59

Szła niespiesznie za resztą nie wychylając się zanadto aby przodować, wolała skrupulatnie wszystko obserwować z dogodnej pozycji. Spojrzała w niebo, spoglądała na nie dłuższy czas podziwiając pejzaż zachodzącego słońca wraz z ciepłymi barwami, którymi była pomalowana pobliska okolica. Błękit niknął zamieniając się w gorącą czerwień i ognisty pomarańcz zaś w centrum była płonąca kula, która oślepiała każdego śmiałka, który ważył się na nią spojrzeć. Muśnięte pędzlem chmury włóczyły się leniwie po niebie wędrując w nieznanym kierunku, przez nie w różnym stopniu prześwitywały różne barwy promieni słońca. Ruda uśmiechnęła się pod nosem podziwiając miły dla oka widok. W końcu coś co koiło jej nerwy, na chwilę mogła zapomnieć o dwójce dziwnych kolesi i tłumie ludzi z którym spotkała się w mieście. Barwa jej włosów idealnie wtapiała się w krajobraz zachodzącego słońca, pomarańcz zyskał na intensywności w morzu nastrojowych kolorów.
Dwójka świrów wymieniła kilka zdań między sobą, Inu nie przysłuchiwała się temu, korzystała z chwili ukojenia bo w najbliższym czasie mogła za nimi zatęsknić. W oddali zaczął wyrastać budynek przy drodze. Shanshi również go dostrzegł i poinformował resztę, że będzie on miejscem noclegu. Ruda kiwnęła głową, szczerze mówiąc przydałby się jej odpoczynek. Zbliżali się do celu, do uszów zaczęły docierać coraz to nowsze dźwięki gwary. Skrzywiła się paskudnie i włożyła buntowniczo ręce do kieszeni szortów. Zapewne będzie kurewsko głośno... Nie mówiła nic więcej, po prostu podążała za resztą nie mając lepszego planu. Z resztą budynek był zadbany, zbudowany z ciemnego jakby groteskowego drewna. Przy wejściu stał jakiś umięśniony goryl, któremu nie patrzyło się zbyt miło z oczów. Nie był wysoki ale kupa mięśni mówiła za siebie. W dodatku obok niego siedziała dwójka dryblasów którzy byli wysocy jak nie wiadomo co, choć im brakowało upakowania. Jednakże jeden z nich był łysy. Kurwa łysy! Łysym nie można ufać, mogli być kiedyś rudym. Jak ja bueheheh
Shanshi wlazł do środka bez żadnych problemów, których z resztą nikt nie przewidział. Ruda dostrzegła, że suchoklates przed nią gwałtownie się zatrzymał. Zdołała wyhamować w półkroku, te czerwone kłaki omal nie wpadły jej do oczów. - Co do chuja? - Warknęła wychylając się zza jego szerokich barków. Wtedy dostrzegła to co się tak naprawdę działo. Goryla łapa niczym szlaban zakazała wejścia Yoshiemu. Powiedział do niego jedno zdanie, przez które ruda parsknęła śmiechem, lecz szybko stłumiła ten głupkowaty odruch nadymając piegowate policzki jak jakaś ryba Fugu. Przysłoniła je kosmykami włosów, które opadły na jej twarz po przechyleniu głowy. On wszystkim się nie podoba hahahahahhaha Wyśmiała biednego czerwonowłosego w myślach, nie zdawała sobie sprawy z powagi sytuacji. Dla niej nie istniały takie słowa, zawsze znajdzie się sytuacja godna wyśmiania.
Łysy zaś stwierdził, że ona również miała zostać. W środku się gwałtownie zagotowała, uśmiechnęła się niewinnie ku strażnikom. Tak, on kurwa musi być rudy! Cofnęła się delikatnie kiedy Yoshi został sprzed niej odepchnięty, uniosła brwi ku górze. Uah, trochę ostro. Zawahała się na moment bo nie wiedziała czy wydrzeć na nich ryja i zacząć się tłuc, czy udawać skrzywdzoną niewiastę i ewentualnie wspomóc czerwonowłosego. W nagrodę może wycałowałby jej książęce nóżki? Byłaby to odpowiednia cena za hojność. Zadarła nos ku górze i wypięła dumnie pierś rzucając pytające równocześnie zadufane spojrzenie ku Yoshiemu mówiące: Pomóc może? Domyśliła się jednak że ten cieć nie pozwoli sobie na wsparcie, zapewne miał zbyt wielką dumę tak jak ona. Jednakże żeby nie było, że jest wredną suką! Miała w sobie przecież tyle dobroci, jak np w tej chwili. Po chwili stwierdziła, że nie będzie jakąś niewiastą w opałach jak w bzdurnych baśniach, weźmie wszystko w swoje łapy. Splotła ręce pod piersiami i spojrzała smutno na łysego, który jej mocno podpadł. Masz przejebane łysa pało Podeszła do niego ostrożnie zachowując czujność równocześnie grając jakąś lalę. - Ale czemu muszę zostać? - Spytała przechylając swój łebek, równocześnie w jej dłoni kumulowała się wściekła energia żywiołu. Cały czas miała na uwadze Yoshiego, chciała się z nim w pewien sposób zsynchronizować by atak wyszedł jak najbardziej spektakularnie.
Kiedy przyjdzie ten czas, wtedy Inu używa najprostszej aczkolwiek skutecznej techniki raitonu. Bierze jak najszybszy zamach po czym bez skrupułów uderza pięścią w twarz łysego korzystając z mocy piorunów, chcąc go obalić jednym ciosem. Zaraz po tym robi zwinny odskok by uniknąć kolejnych ataków, które mogłyby lecieć w jej stronę. Podnosi gardę, zaciska obie pięści i jest gotowa do kolejnego ciosu oraz kumulacji chakry raiton w jednej z dłoni. Kątem oka obserwowała jak radzi sobie czerwonowłosy.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Raiton: Dendō Hando

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2% (za cios)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Podstawowa technika Raitonu, idealna dla shinobi którzy dodatkowo specjalizują się w Taijutsu. Użytkownik przesyła chakrę Raitonu do swoich pięści lub nóg, a następnie uwalnia ją. Efektem tego jest wzmocnienie za pomocą błyskawic kończyn użytkownika, dzięki czemu podczas walki wręcz zadaje się obrażenia nie tylko fizyczne, ale również elektryczne. Bardzo niebezpieczne przeciwko użytkownikom Suitonu. Za pomocą tej techniki można również naładować elektrycznie trzymane przez siebie przedmioty (o ile są przewodnikami).
Inu
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Teien » 15 maja 2015, o 15:07

Krok za krokiem, przed siebie, w stronę gdzie prowadzi go dopiero co poznały szermierz, mający aktualnie jeden cel, zdobycie jakże cudownego artefaktu, który pozwoli mu się wspiąć na linię szlachecką, gdzie będzie mógł rzucać pieniędzmi w biednych nie przejmując się, iż braknie mu na następne pokolenia... Bo własnie takową sumkę mieli otrzymać w całą trójkę. Wielka nagroda, tony pieniędzy! Między tym błyszczącym się celem, rozciąga się szeroka i głęboka rzeka krwi, przez którą ów trójka będzie musiała przejść. Bowiem, właśnie tego wymagać będzie ta wyprawa w większym stopniu, a takie coś miało rozpocząć się już w przeciągu kilku chwil.
Kurz zmieszany jednym tchnięciem wiatru z piachem, rozpościerał się leniwie między ich stopami. Aktualnie nie należało to wszystko do najbardziej ciekawych, lecz czegóż można się spodziewać po krótkim spacerze, by dostać się do znanej chyba każdemu z tej okolicy karczmy Kurinuka-me. Kiedy pierwszy raz kierował się do miejsca, gdzie młodzi zbierają się by rozpocząć nowe życie, to własnie między innymi przechodził obok tego miejsca. Nie znał go dobrze, nie znał go praktycznie w cale. Po prostu przechodnie spojrzał kątem oka tu i tam. Tak więc jedyne co pamięta, to dość spory budynek i kilku gości przechodzących przez próg drzwi, co mogło wspomnieć o zainteresowaniu tym miejscem.
Yoshi od czasu do czasu spoglądał na Inu, która jakże zaintrygowana wyprawą szła przed siebie. Wyglądała na zadowoloną i podnieconą tym wszystkim co się własnie dzieje. Mimo to starała się po prostu jakby to nazwać... Łapać chwilę wytchnienia przed nadchodzącymi starciami. Tak, tak to właśnie można nazwać między innymi. Bo przecież promienie opadały na jej rudawy łeb, tworząc iście złudny obraz dość ładnej dziewczyny. Nie patrzył na nią specjalnie długo, gdyż mieli przed sobą jeszcze pewnie długie tygodnie, jak nie miesiące bycia w jednej drużynie, to też odpuścił sobie doglądanie i po prostu patrzył przed siebie. Oczywiście nieodłączną częścią młodego Uchihy był papieros, który tlił się na końcówce między jego ustami. Szli już przecież chwilę, więc był to kolejny z dostępnych mu na ten moment sztuk. Był w połowie spalony, czyli pozostało mu jeszcze kilka dobrych wdechów.
Nagle na przestrzeni wzroków zaczął malować się budynek. Był praktycznie identyczny jak go zapamiętał, mimo iż widziany przez moment, to jednak mgła w obrazach danych rozchodziła się z kolejnym krokiem. Nie budziło to u niego większych przecież emocji niż przelotny obraz, aczkolwiek słyszał później, iż właścicielem lokalu jest potężny człowiek. Ta myśl bardziej go podbudowywała niż jakakolwiek inna. Tak więc z nią w głowie, zbliżał się coraz to bardziej progu drzwi. Tuż obok wejścia stał mężczyzna, zbudowany na tyle dobrze, by odkryte partie ciała miały charakterystyczny zarys mięśni. Spojrzał na niego chwilę, by zarysować sobie w głowie lekki obraz. Toteż zwrócił uwagę na swego rodzaju niebieskie włosy i ubiór, niczym u typowego leśnego zbira czy też bezmózgiego mięśniaka. Kątem oka rzucił spojrzenie na znajdujących się po drugiej stronie, usadowionych na ławce mężczyzn. O wiele mniejsza masa mięśniowa, lecz wzrostem przewyższali niebiesko-włosego. Sanshi bez burd przekroczył próg drzwi, lecz nie było to dane podążającej za nim dwójce. Umięśniona ręka rozdzieliła wejście.
Czerwony Król wiedział już co się szykuje! Wpadł w oko tutejszej "elicie". Ręce trzymał w swojej dwustronnej kieszeni gdzie dwie ręce trzymały się razem, papierosa w ustach, spoglądając na pewnego siebie mężczyznę. Zaraz to został odepchnięty, niezbyt daleko gdyż zaparł się nogami. Nie mógł ukrywać tego zbyt długo, bowiem czekał na tą chwilę, gdzie ktoś go zaczepi i będzie mógł ukazać skrawek swej dzikiej natury. Również nie tylko on będzie mógł pokazać to i owo... Gdyż Rudowłosa też została zatrzymana!
Twarz machinalnie zmieniła swój wyraz, stałą się żywsza i skierowana ku jednemu kierunku. Rozciągnęły się poszczególne rusy odpowiedzialne za emocje szczęścia, bowiem białe kły rozpostarły się tuż pod jego nosem. Sięgając jak najdalej się tylko da. Ślepia machinalnie przestały błądzić z braku jakiegokolwiek celu, zatrzymały się na twarzy nowej ofiary! Usłyszał krok za swych pleców, toteż wiedział iż Inu zmierza do większego pozostawiając mu dwójkę. Łeb przekręcił się gwałtownie w ich stronę, a w oczach odbijała się ich postać w krwawych barwach! Również ten obraz zaraz został rozdarty przez pusty odpowiednik jego klanowych umiejętności. -Taaa... -w miejscu, gdzie trzyma ręce, bowiem większa dwustronna kieszeń, gdzie może trzymać obie ręce razem zawsze służyła do pewnej sztuczki zaskoczenia! Bowiem tam zaczął wykonywać pieczęci odpowiednie do znanej mu techniki. By to złapać w nią oponenta z lewej strony, a na prawego rzucić się niczym rozdrażniony dziki pies! Jest oddalony kawałek, toteż krok w jego stronę i kopnięcie z pół obrotu prosto w twarz, co nie powinno sprawić mu żadnego problemu, gdyż przeciwnik nie jest przygotowany, a także jest w pozycji siedzącej.
Sytuacja w jego mniemaniu miała malować się, iż jeden obezwładniony przez rzuconą iluzję, drugi po prostu miał otrzymać buta w twarz. Podniesie się? Gdyby tak, to czym prędzej wykona kolejny ruch tego samego kalibru, czyli kolejny kop!

-Sharingan lvl2


Nazwa
Magen: Jubaku Satsu

Pieczęci
Pies → Wąż → Małpa → Wół → Tygrys

Zasięg
Dowolny

Koszt
E: 35% | D: 30% | C: 20% | B: 15% | A: 10% | S: 4% | S+: 4%

Dodatkowe
Wymaga nawiązania kontaktu wzrokowego

Opis Technika stosowana do eliminowania pojedynczych celów, aktywowana najczęściej poprzez kontakt wzrokowy - aczkolwiek nie jest to wymagane. Efektem techniki jest iluzja oplecenia celu przez gałęzie drzewa, które nagle wyrosło tuż za interesującym użytkownika osobnikiem. Podczas, gdy przeciwnik próbuje wydostać się z pętającej go rośliny, z korony (bądź pnia, zależy jak wysoka jest iluzja drzewa) wysuwa się użytkownik, mogąc zadać ostateczne uderzenie.


Ta technika... Ma błędy... Już pisałem do Shiga. "Wymaga nawiązania kontaktu wzrokowego", "aktywowana najczęściej poprzez kontakt wzrokowy - aczkolwiek nie jest to wymagane"
Teien
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Yoichi » 17 maja 2015, o 01:45

Wyprawa Yoshiego oraz Inu

Jak nie trudno było się domyślić, zatrzymana dwójka postanowiła jakoś zareagować i upomnieć się o należny im wstęp do karczmy. Oczywiście była to droga przemocy, gdyż tylko taką znał ten duet i co prawda - mimo swojej prymitywności była jedną z najskuteczniejszych metod osiągnięcia swojego celu. Może i Sanshi miał wyczucie do tego, że spotkany czerwonowłosy i rudowłosa to ninja, a w dodatku nie byle jacy, lecz owa trójka oprychów nie posiadała takiej intuicji toteż zlekceważyli ich. Nawet nie przygotowali się na błyskawiczną reakcję. Rzucona iluzja od razu zadziałała, lecz schwytany oprócz dziwnej miny niczego więcej nie zrobił, a więc Inu niezbyt wiedziała czy to znak do ataku, czy nie. Dopiero kopnięcie Yoshiego było wystarczającym sygnałem. Zarówno Inu jak i młody Uchiha trafili swoimi atakami, lecz była pewna różnica w ich osiągnięciach. Schwytany w Genjutsu łysy, który siedział po lewej stronie oberwał natychmiast w twarz pięścią i wyładowaniami, a następnie runął jak kłoda przed siebie trąc swą twarzą po glebie, zaś dziewczyna odskoczyła tak jak miała w planie. Zaś ten po prawej (zakładam, że to mięśniak, bo jeden jest po środku) oberwał kopnięciem i zachwiał się nawet, ale więcej nie pozwolił sobie zrobić, gdyż ponownie kopnięcie zblokował przedramieniem i ramieniem łapiąc pozycję oraz stając pewnie. Mimo wszystko z jego wargi płynęła krew, gdyż ta pękła pod wpływem uderzenia. Siła Uchihy była zdecydowanie zbyt mała, aby zrobić wrażenie pojedynczym kopnięciem na takiej górze mięśni. Dwójka jednak zapomniała o długowłosym mężczyźnie siedzącym między dwójką, a więc w środku. Ten zaraz po kopnięciu Yoshiego rzucił się na niego szarżując głową w brzuch chłopaka, a że był blisko i zwyczajnie wybił się w niego, to zdołał złapać go na wysokości pępka i przewrócić na ziemię natychmiast samemu się podnosząc, a następnie cofając o krok. Jego ruchy były znacznie szybsze niż zwyczajnego oprycha. W tym momencie do czerwonowłosego już zbliżał się mięśniak, który miał zamiar przysiąść go, by móc spokojnie wtłuc mu pięściami twarz w ziemię. Zaś jego kompan miał na oku Inu, aby ta nie kombinowała niczego podejrzanego.


Inu:
Chakra: 88%

Yoshi:
Chakra: 80%
Yoichi
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Inu » 20 maja 2015, o 09:10

Czekała na mały sygnał by pięknie skoordynować swój atak, lecz wyszło to miernie. Ważne że się udało! Chyba, bo jednak nie przemyśleli chyba swoich ataków, ale raczej nie wyszło tak tragicznie. Ruda rzuciła się jak lwica z pięścią na łysego, który się jej najmniej podobał, przywaliła mu prosto w twarz a wyładowania elektryczne pogryzły jego skórę i weszły wgłąb pustego łba. Zrobiła odskok akurat tuż przed tym, jak jej ofiara legła jak długa na ziemi orząc ziemię swoją mordką. Inu uśmiechnęła się szeroko na chwilę widząc efekt swojego ataku, była taka niesamowita. Brakowało jej jeszcze oklasków w tle i fleszy ale to już zdzierży. Rozejrzała się błyskawicznie po polu bitwy by rozeznać się w sytuacji i oszacować ich wynik. Nie był wcale najlepszy. Mięśniak przyjął kolejnego kopa na swoje przedramię blokując atak Yoshiego. Musiał jednak nieźle oberwać gdyż z jego wargi leciała krew. Nie minęła nawet chwila, a długowłosy popędził jak byk na corridzie w stronę czerwonowłosego chcąc nabić go na własną głowę. Udało mu się i powalił nieszczęśnika na ziemię, sam zaś się bez trudu wyprostował łypiąc na niego wzrokiem z góry. Oho, pan nadęty ma przesrane~ Poczuła na sobie wzrok, to długowłosy miał ją na oku i pilnował ją by niczego nie zmajstrowała. Taką niewinną dziewuszkę tak pilnować? Nieładnie. Uśmiechnęła się do niego potulnie i puściła oczko jakby obiecując że nic złego nie zrobi. Ależ z niej kłamczuszka. W duchu niemalże eksplodowała z napływu adrenaliny, drżała na całym ciele, rechotała tubalne w swoim wnętrzu. Za chwilę będzie dym! Ahahah Przechyliła bezwładnie łebek na bok, włosy osunęły się na jej piegowatą twarz przysłaniając ją rudymi pasmami, spomiędzy nich błysnął szelmowski uśmiech. W jednym momencie zrobiła pieczęć, wystawiła rękę przed siebie rozczapierzając palce na pełną długość, zaginając je w szpony jakby chciała złapać w dłoń głowę nieszczęśnika i ją zmiażdżyć. Z jej gardła wyszedł cichutki chichot zaś z jej ramienia można było dosłyszeć ćwierk i syk gromadzącej się siły, która chciała wręcz rozerwać drobną rękę by tylko wydostać się na zewnątrz i dać opust swojej energii. Masz przejebane stary~
BAM!
Jedna setna sekunda i wielki piorun pomknął z sykiem w stronę nieszczęsnego długowłosego człowieka tworząc śmiertelny błysk, na szeroki uśmiech rudej padły delikatne pasma cieni uwydatniając jej pogardę i szaleńczą radość. Wszystko trwało zaledwie ułamki sekund, Inu nie sądziła że ten nieszczęśnik będzie mógł się wybronić przed tym atakiem, liczyła na zobaczenie efektów jej ukochanych piorunów. Jeśli jednak wróg zdołałby jakoś to uniknąć - wtedy postawiłaby na efekt zaskoczenia i pomknęłaby wprost do niego by uderzyć go pięścią w brzuch z czystą fizyczną siłą, po prostu.


Nazwa
Raiton: Gian

Pieczęci
Wąż

Zasięg Max.
30 metrów

Koszt
E: 35% | D: 30% | C: 20% | B: 15% | A: 10% | S: 5% | S+: 4%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Technika polegająca na wystrzeleniu silnej wiązki elektrycznej z ust lub przedramienia użytkownika. Ładunek wystrzelony przez użytkownika jest na tyle silny, że jest on w stanie bez problemu niszczyć skały, a słabszych shinobi po prostu spopiela na miejscu. Jako że siła elektryczności wystrzelonej poprzez tę technikę jest ogromna, sama technika również ma dosyć duży koszt w chakrze.
Ostatnio edytowano 20 maja 2015, o 19:14 przez Inu, łącznie edytowano 1 raz
Inu
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Teien » 20 maja 2015, o 19:13

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że zgranie tejże dwójki wychodziło po prostu naturalnie źle. Nie znali się dobrze, to też musieli na starcie zaliczyć prostą gafę! A było to zaatakowanie ręcznie tej samej osoby. Mimo to, zaatakowali we dwoje jedną osobę co sprowadziło się do raczej totalnego nokautu z ich strony, dodatkowo oponent jest pod wpływem iluzji, co uniemożliwi mu poruszanie się. Teraz znajdowali się w sytuacji dwóch na dwóch, gdzie każdy miał już wybranego przeciwnika! Naprzeciw Czerwonego Króla stał oponent o jakże umięśnionym ciele, który to wcześniej zagrodził im wejście. Natomiast Rudowłosa miała za zadanie poradzić sobie z człekiem o dłuższych włosach. Nie przejmował się nią, więc skupił się na swym zadaniu. Magiczne czerwone ślepia lustrowały swój cel od początku, kiedy ten wszedł prosto z tak zwanej dyńki w brzuch Yoshiego. Wypluł z ust trochę substancji, która wyleciała pod wpływem uderzenia. Mimo, że oponent wydawał się szybszy od zwyczajnego bandyty z lasu, a także silniejszy. Raczej nic nie mogło umknąć uwadze demonicznym ślepią Uchihy. Jedynie organizm ograniczać będzie go podczas potyczki! Ale to też nie powinno być przeszkodą. Trzymał ręce cały czas w owej ulubione kieszeni, która byłą jego ulubionym i głównym trybem ataku z zaskoczenia. Bo przecież w niewiedzy wykonywanych znaków, a także czy je w ogóle wykonuje kto może się przed nimi obronić!
Myśli krążyły między jednym celem znajdującym się naprzeciw, instynkt górował już prawie nade wszystkim, poza rozpalającą się chęcią skręcenia karku mięśniakowi. Grymas lekkiego bólu zamaskowany przez szaleńczy uśmiech został, toteż zaczął wykonywać pieczęci do powtórzenia swojej techniki. Skoro, są to zwykli ludzie, bo gdyby nie byli... Już dawno Czerwony z Rudą znajdowali by się w grobie, a przynajmniej Yoshi, który dał się zaatakować z zaskoczenia. Nie wiedząc czemu nie zarejestrowały ruchu jego ślepia. Nie kwapił się do rozwiązania tej zagadki. Wykonując znaki miał zamiar przeturlać się do tyłu, by to stanąć płynnie na nogi. Był gotowy do uniku, a także kontr ataku jeśli jakimś cudem jego jutsu nie dosięgnie celu. Miał zamiar odskoczyć w lewo, ciągnąc za swym ciałem prawą nogę mającą na celu skierować nogę prosto w twarz oponenta. Jednak jeśli technika odniesie skutek... Po prostu ukręci swej ofierze kark.

//słabo, ale tak jakoś wyszło q.q

-Shar aktywny


Nazwa
Magen: Jubaku Satsu

Pieczęci
Pies → Wąż → Małpa → Wół → Tygrys

Zasięg
20 metrów

Koszt
E: 35% | D: 30% | C: 20% | B: 15% | A: 10% | S: 4% | S+: 4%

Dezaktywacja
Użycie Kai przez drugą osobę na nas

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Technika stosowana do eliminowania pojedynczych celów. Efektem techniki jest iluzja jak to użytkownik po prostu na oczach ofiary rozpływa się w powietrzu, a następnie cel zostaje opleciony przez gałęzie drzewa, które nagle wyrosło tuż za interesującym użytkownika osobnikiem. Podczas, gdy przeciwnik próbuje wydostać się z pętającej go rośliny, z korony (bądź pnia, zależy jak wysoka jest iluzja drzewa) wysuwa się użytkownik, mogąc zadać ostateczne uderzenie.
Teien
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Yoichi » 22 maja 2015, o 19:44

Wyprawa Yoshiego oraz Inu

Nietypowy duet wciąż walczył, chociaż w sumie walka dopiero się rozkręcała. A przynajmniej powinna, bo Yoshi zwinnie przeturlał się w tył wiążąc pieczęci i chwytając mięśniaka w iluzję, ten stanął jak wryty, aż w końcu zaczął się szarpać, lecz bezskutecznie. Wtedy czerwonowłosy podszedł do niego i zwyczajnie skręcił mu kark - do tego nie trzeba było zbyt wiele siły, a jedynie trochę techniki, dlatego cielsko mężczyzny runęło o ziemię podnosząc kurz, który natychmiast został zmieciony w stronę karczmy za sprawą pewnego błyskawicznego błysku, który wyleciał wprost od Inu. Wyładowanie nie dało szansy na unik długowłosemu, mimo że ten był znacznie szybszy niż swoi kompani. Oberwał włócznią z Raitonu, która bez problemu trafiła i jego, i karczmę, której ściana zyskała sporą dziurę. Gdyby tego było mało - drewno zaczęło się palić i budynek powoli zajmował się płomieniami spowodowanymi wyładowaniem elektrycznym. Nagle przez drzwi wybiegł Sanshi i spojrzał na trzy leżące ciała w tym jedno skwierczące od wyładowania. Długowłosy został zwyczajnie usmażony.
- Porąbało was?! To publiczne miejsce! Jak mogliście tutaj kogoś zabić i jeszcze zrobić dziurę w karczmie! - krzyknął łapiąc się za głowę, a następnie przebiegł obok was i złapał was za ręce.
- Uciekamy! Co wam strzeliło do głowy? Jesteście teraz mordercami, to byli zwykli ludzie! - krzyczał nie przerywając biegu.


Yoshi:
Chakra: 60%


Inu:
Chakra: 53%
Yoichi
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Inu » 23 maja 2015, o 12:29

Słodka energia pomknęła przez całą długość ramienia wystrzeliwując w stronę długowłosego jak strzała z napiętej do granic możliwości cięciwy. Trwało to moment, ułamek sekundy, przeciwnik nie miał szans na unik, mało kto mógł równać się z prędkością samego żywiołu. Ruda uśmiechnęła się jeszcze szerzej widząc jak jej ofiara w jednej chwili zamienia się w węgiel podczas akompaniamentu potężnego huku. Przypadkiem jej technika zahaczyła o ścianę karczmy co nie było oczywiście planowane, ale któż by się tam przejmował? Ruda opuściła swoje ramię, drugą ręką oparła się o biodro i przeniosła ciężar ciała na jedną stronę. Uśmiechnęła się i wzruszyła ramionami informując wszystkich że ta ściana to nie była jej wina. Cała karczma była zagrożona, gdyż ogień zaczął ją powoli pożerać. - Ups! - Zachichotała. Rozejrzała się pospiesznie po otoczeniu, czerwonowłosy również zdołał pokonać tego mięśniaka - jakimś cudem. No i dalej nie wiem co on potrafi. Ten suchoklates chyba ma trochę siły że powalił takiego kloca. Uśmiechnęła się pod nosem będąc pewnym swojego zwycięstwa w razie gdyby zaczęli walczyć.
Nagle z karczmy jak poparzony wybiegł Sanshi. Nie wyglądał na zadowolonego z ich dokonań, na jego twarzy malowało się przerażenie. Kiedy wspomniał o dziurze w ścianie, ruda niewinnie zarzuciła dłoń na kark i zaczęła sobie nucić patrząc gdzieś w bok. Nagle ich kompan przebiegł obok nich i bez oporów złapał ich za rękę. Inu zachwiała się przez chwilę nie spodziewając się tego, ale zaraz również zaczęła biec mocno się dziwiąc. - To oni zaczęli. Poza tym zabiliśmy tylko dwójkę...- Wyjaśniła z jawnym wyrzutem w głosie. Jak ona mogła być posądzona o takie rzeczy?. Poniekąd miał rację, teraz mogą mieć nieźle przerąbane, jednakże nie przejęła się zbytnio oskarżeniami, nie miała sobie zbyt wiele do zarzucenia. Spojrzała kątem oka na czerwonowłosego. Ciekawe czy się przejął aktualną sytuacją i jak wiele żyć zabił swoimi własnymi rękami? Morderczynią to ruda była od dawna, lecz świat o tym jeszcze nie wiedział. Jeszcze....
Inu
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Teien » 24 maja 2015, o 09:07

Iluzja została wykonana perfekcyjnie, a oponent uwięziony w jej magi. Obezwładniony przez jakże ciekawy obraz korzeni oplatających go w połowie ciała, krępując ręce i tułów. Serce zaczynało powoli bić coraz to mocniej w jego klacie, z spokojnego dzwoneczka przeradzało się powoli złoty dzwon, który widnieje na jakiejś wielkiej wieży. Używany do ostrzegania pobliskiej wioski przed niebezpieczeństwem. Tak mogło by być również i w tym miejscu, bowiem krew zaczęła przepływać przez jego ciało coraz to szybciej, zaczynał się rozbudzać, mimo tego iż miał naprzeciw siebie jedynie mięśniaka niepotrafiącego nic poza klepaniem po mordzie. Nie interesowało go to czy jest jakimś wieśniakiem czy może tutejszym królem. Bowiem Czerwony Król ma większe prawo niż inny. Zbudzony ze snu szkarłatny potwór podszedł do swej ofiary. Nawet nie zarzucił na niego swym zimnym spojrzeniem, bowiem jedyne co go interesowało, to wypełnienie swojej żądzy mordu. Łapiąc pewnie za łeb oponenta, zmuszony do wyciągnięcia dłoni z kieszeni, czym prędzej pewnie chwycił w odpowiednim miejscu, by to z zadowoleniem wykreowanym na twarzy gwałtownie skręcić mu łeb! Co oczywiście spowodowało śmierć...
Iluzja została zaraz dezaktywowana, a ciało opadło bezwładnie, szmaciana lalka, która wypełniona po brzegi watą straciła swą życiową wartość. Bowiem jej blask uciekł wraz z jednym zadziornym ruchem. Kurz wzniósł się do góry, jakby wiwatując zwycięscy czy też żegnając żałosnego pokonanego. Okładając go ostatecznie kołdrą z piachu, niczym zapraszając go do własnego podziemnego grobu. Oczy Yoshiego zakręciły się, aż czerwień stałą się zwyczajna, bez zbędnych wzorków między nią. Z jakże zadowoleniem spoglądał na Inu, która równie sprawnie poradziła sobie ze swoim przeciwnikiem. Z małą różnicą... Zrobiła dziurę w budynku, gdzie mieli spędzić noc. A zaraz ogień zasyczał równie głośno co opadające skrawki oderwanego drewna. Między tym wszystkim z karczmy stanął na progu ich aktualny kompan. Krzycząc coś w ich stronę i dając znak do ucieczki. Wtem między niezaspokojonymi myślami mordu pojawiła się informacja o tutejszym właścicielu i jego osiągach. Nie można powiedzieć, iż się przestraszył, lecz mimo swej porywczej postawy nie był samobójcą. Złapany za dłoń pomknął za pociągiem. Westchnął tylko głęboko pod nosem jakby chcąc uspokoić siebie lub też powiedzieć iż jest to trochę zbędne. -Jeśli będzie chciał nas gonić, to i tak nas dogoni. -nie był z tego powodu smutny. Być możę bardziej chciał by tak się stało...
Teien
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Yoichi » 25 maja 2015, o 17:28

Wyprawa Yoshiego oraz Inu

Trzaski powoli pochłanianego przez ogień drewna były coraz bardziej za uciekającą trójką. Sanshi początkowo zignorował zupełnie słowa dwójki małych rozrabiaków i zwyczajnie biegł przed siebie, ale nie po ścieżce, a w las, by dopiero gąszczem śledzić wydeptaną trasę do osady. Jego kroki były bardzo ciche, mimo stąpania po gałęziach rzadko dało się usłyszeć trzask łamania ich, zaś jego ruchy wyglądały jakby wykonywał je pod wodą. Mimo szybkości był niesamowicie płynny w poruszaniu się. W uszach trójka słyszała świst wiatru, który przecinali swoimi sylwetkami, a po bokach migały tylko drzewa, które mijali co chwilę. Nagle Sanshi zatrzymał się i odwrócił do swoich kompanów z lekkim uśmiechem.
- I jak wypadłem? Wyglądałem na przejętego? - zapytał śmiejąc się melodyjnie, a następnie podszedł pod drzewo i oparł się plecami o nie. Założył ręce na pierś i westchnął lekko. - Chyba wy też daliście się nabrać, więc wszystko poszło idealnie. - dodał po chwili oraz ponownie zachichotał. Widocznie dobrze się bawił.
- No, no. Poszaleliście. Nie mam wam za złe, ze zabiliście tamtą dwójkę. Niewiele mnie oni obchodzą, a słyszałem jak was zaczepiają. Postanowiłem was trochę przetestować, bo nic o was nie wiedziałem. - powiedział spoglądając na Yoshiego, do którego lekko się uśmiechnął opierając lewą dłoń na tsuce swojej katany. - Jeżeli nas dogodni, to go zabijemy. W trójkę damy radę Jouninowi po latach. Nie chciałem z nim walczyć w razie czego obok karczmy, bo tam pełno innych ninja było, którzy niezbyt zadowoleni byli, że ich nocleg ma kolejne, alternatywne wyjście, no i się zaczął palić. - na końcu przeniósł wzrok na Inu i puścił do niej oczko.
- Powiem Ci, że nie chciałbym z Tobą walczyć. Od razu z silnej techniki, bez patyczkowania się. Jestem pełen podziwu. - na końcu ukłonił się lekko, aby znów móc spojrzeć na czerwonowłosego. - Ty zaś jesteś metodyczny. Niepozorny, ale bardzo groźny. Idealnie. - dodał i zaklaskał trzykrotnie z uśmiechem. - Podsumowując - zdaliście. Świetnie nadacie się, by zdobyć ten artefakt. - zakończył i zsunął się siadając na ziemi i opierając plecami o gruby pień drzewa. Słońce już było bardzo nisko, łapało barwy szkarłatu, który powoli zmieniał się w nocną szarość.
- Co robimy? Idziemy do osady, ale teraz to już wszystko pozamykane będzie raczej czy zostajemy tutaj i prześpimy się pod gołym niebem? A może ruszymy od razu do portu? - postanowił zapytać ich o zdanie. - Ewentualnie można sprawdzić czy w osadzie jest jakaś karczma, w której znajdzie się miejsce dla nas. - dodał i wziął z ziemi patyczek, którym zaczął się bawić. Po chwili dało się usłyszeć jak burczy mu w brzuchu, a on uśmiechnął się głupkowato oraz podrapał po głowie bez słowa.


Inu i Yoshi z/t - Dalej na szlaku transportowym. Tam mi odpiszcie.
Yoichi
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Sakebiko » 20 gru 2015, o 11:25

Dziewczyna tuptała za swoim nowym kolegą. Właściwie nadal nie pojmowała dlaczego była w stanie czasami widzieć więcej niż inni, a co najlepsze o wiele dalej i dookoła głowy. Całkiem ciekawe doświadczenie, chociaż no nikt nie mógł chyba z nią porozmawiać tak, żeby wiedział o co jej chodziło, niemniej postanowiła spróbować.
- Co do prowincji, to sama nie wiem. Właściwie możemy iść przed siebie, bo nie mam miejsca, które mogłabym nazwać domem. Ano tamto co stało się wcześniej, w sensie te moje oczy... Nie masz pojęcia czemu akurat potrafię coś takiego? No wiesz, widzieć przez drzewa i w ogóle no. To takie dziwne było. Po prostu tego nie rozumiem. - Poprawiła swoje białe włosy, powtarzając w duchu, że przecież nic się nie stało, a na pewno to nie było nic złego. Niemniej tamte oczy, pamiętała je u swojej siostry. Cała ta awantura odcisnęła na niej swoje piętno. Opuszczona przez swoją jedyną rodzinę podświadomie odcięła się od tego wszystkiego, nie łącząc z tym swojej przyszłości. Może właśnie dlatego tak bardzo polubiła łuk. Broń, która nie wymaga zbyt wiele chakry, by się nią umiejętnie posługiwać.
Widząc karczmę od razu się rozpromieniła, a złe myśli odleciały gdzieś w kąt.
- Tak, będzie tutaj dobrze... Jesteś genialny Hikari-kun! - Podskoczyła z radości, przyśpieszając kroku.
Sakebiko
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Hikari » 20 gru 2015, o 23:53

Hm. Więc nie wiedziała gdzie się udać i co robić. W dodatku zdziwiła Hikariego odnośnie jej oczu, wcześniej tego nie zauważył i wcale nie powiedziałby, że coś takiego może mieć miejsce. Nie znał nic o takich zdolnościach, jednak... Właśnie jednak wiedział, że są różne możliwości i moce. Widzieć przez drzewa i inne rzeczy. Po prostu sam też tego nie rozumiał jak i dziewczyna, jednak zauważył, że ona się tym przejmuje z tego też powodu postanowił jej odpowiedzieć na ten temat.
-
Niestety nie wiem nic na ten temat, zanim mi nie powiedziałaś nawet nie zauważyłem w nich żadnej zmiany. Wiem jedno, nie jest to nic złego, wręcz przeciwnie uważam. Dadzą one Tobie spore możliwości. Możesz uznać je za dar o ile będziesz z nich rozsądnie korzystać. Sam nie rozumiem tego, ale po prostu to twoja umiejętność unikatowa. Nie sprawiają Tobie bólu, a dają możliwości, więc... Należy się tym cieszyć.

Gdy dziewczyna się rozpromieniła od razu ulżyło mu na sercu. Nie było to nic dla niego co lubił, szczególnie jeżeli chodzi o radzenie innym. Nigdy nie był w tym dobry. Powiedział do niej tylko - Prawdę mówiąc to miałem szczęście, chodźmy bo się ściemnia, zaraz nam coś wynajmę na noc i może coś zjemy - następnie ruszając w kierunku drzwi. Po ich otwarciu rzucił szybko słowa "dzień dobry" i natychmiast udał się do recepcji w celu wynajęcia dwóch pokoi. W międzyczasie zauważył dość spory ruch, a jego żołądek dał o sobie znać iż jest niezadowolony brakiem jedzenia. Czuł to wcześniej, ale nie było tego słychać aż tak. Jednak po takiej podróży każdy potrzebuje rzucić coś na ząb prawda?
-
-Przepraszam czy znalazłby się jakiś nocleg wolny dla nas? Zaraz też chciałbym zamówić coś do jedzenia...
Obrazek
When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1242
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Sakebiko » 24 gru 2015, o 14:43

Westchnęła cicho wchodząc do środka. Powtarzała w duchu, że teraz będzie wszystko dobrze, a jej głodny brzusio przestanie narzekać na to, że nie ma czego trawić. Nie ma to jak pocieszać samą siebie, kiedy niezbyt chce mówić o tym co jej przeszkadza i co drażni, bo przecież głodna kobieta to zła kobieta... Albo nawet czasami gorzej.
Sakebiko przydreptała za swoim towarzyszem do karczmy. Rozejrzała się swoimi czerwonymi oczętami, kiedy to przekręcając głowę na bok uświadomiła sobie, że nadal nosi czapkę. Miała nad sobą sufit, co oznaczało, że wypadałoby jednak zdjąć kapelutek, co też po chwili zrobiła. Popatrzyła obok, ale Hikariego już nie było. Przez chwilę szukała go wśród obecnych, niemniej udało jej się go zauważyć jak właśnie zamawiał jakiś nocleg... I chyba jedzonko. JEDZONKO!! Króliczek Albinosek w te pędy znalazł się obok chłopaka, gapiąc się na niego swoimi wielkimi, czerwonymi ślepiami.
- Hika-kun... Jeść... - Zaskomlała, wpatrując się tak w Hikariego. Miała ochotę złapać go za rękę i energicznie potrząsać, jakby była małą dziewczynką... A z jej rozumem, to też zrobiła całkiem prędko, wcielając ten skromny plan w życie.
Sakebiko
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Kamiru » 24 gru 2015, o 22:40

W poszukiwaniu utraconego nieszczęścia [1/45]

Niezwykły duet wkroczył do lokalu, w którym, zdawałoby się, że całe wieki temu także gościła dwójka uzdolnionych osób. Co jeszcze bardziej zadziwiające, w obu przypadkach jedna osoba posiadała niezwykłe oczy, które płonęły czerwienią w chwili użycia. Czyż to nie przeznaczenie skierowało Hikariego i Sakebiko w to miejsce? O ile przeznaczeniem można nazwać głód i chęć do wygodnego położenia się. Jednak odpoczynek nie był im dany. Jeszcze nie, ale nawet o tym nie wiedzieli.
Otóż, jak to bywa w karczmach, panuje w nich lekki tłok. Czasem mniejszy, czasem większy, ale zasadniczo zdarza się, by jeden człowiek dotknął drugiego tylko dlatego, że nie miał innej możliwości. W Kurinuka-me było kilka, nawet kilkanaście osób, jednak nie ma mowy o ścisku. A mimo to ktoś zdołał zderzyć się z Hikarim, rzucając przy tym przepraszam. Ot, mało znaczący incydent w długim życiu shinobiego, które z pewnością zawierało ciekawsze epizody od niezdarności jakiegoś chłopaka, na oko rówieśnika. Ubrany w dobre, ale wysłużone już ciuchy, łatane i poplamione.
Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt, że po tym zderzeniu, czy też zdarzeniu, członek klanu Terumi stracił swoje oszczędności. Puf, było i ni ma, takie czary. Niby za nocleg, jedzenie i inne takie mogła zapłacić jego urocza towarzyska, ale przecież "tak nie wypada". No i złodziejom trzeba dać nauczkę! Albo nie trzeba, zależnie od moralności. A jeśli już wymierzyć karę, to jak go odnaleźć? Popytać? Pobiec? A może krwiste paczałki się na coś przydadzą? Któż to wieee...
Kamiru
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Hikari » 27 gru 2015, o 10:14

Hikari podszedł do lady, a także chciał zapytać zorientował się, że nie ma jego pieniędzy. Został okradziony w prawdopodobnie najstarszy numer świata, czyli przypadkowe wpadnięcie na siebie, a następnie zabranie gotówki! Był na siebie zły i lekko mu było głupio, ale wpadł na pomysł aby dziewczyna go znalazła. Chociaż nie chciał jej za bardzo wykorzystywać, a sama ona zobaczyła z pewnością, że coś jest nie tak. Mimo wszystko miał charakterystyczny wygląd. Jak to wytłumaczy dziewczynie, która trzyma go za rękę, skacze i mówi, że chce jeść? Jakoś musi mimo wszystko. Schylił się do niej i powiedział.
-
Wybacz chwilkę musisz poczekać. Ktoś ukradł moje oszczędności i muszę go znaleźć, aby je odzyskać. Jak chcesz to zapłać, a potem Tobie oddam pieniążki i poczekaj na mnie dobrze?

Uznał, że nie chce jej za bardzo angażować. Mimo wszystko nie chciał jej wykorzystywać tak samo jak mocy jej oczy, których nie rozumiał, chyba, że sama ona zdecyduje mu pomóc. Jednak mimo wszystko nie wiedział czy tak się zdarzy, jednak gdyby chciała pomóc to jej powiedział co wiedział. Oczywiście czy ona zechce udzielić mu wsparcia w tej sprawie, czy też nie skupił się wpierw na wyglądzie tej osoby. Widział ją krótko i nie skupiał się na niej za bardzo. Był osobą najprawdopodobniej w wieku chłopaka z heterochromią oczu. Miał na sobie dobre, jednak już poużywane ciuchy. Były też one poplamione, najwidoczniej ukradł bo musiał. To nie zmieniało faktu, że nienawidzi złodziei. Gdyby się zapytał to członek szczepu Terumi przekazałby mu trochę gotówki. Tak więc postanowił przejść się po karczmie w poszukiwaniu tego osobnika, szukając głównie na podstawie zapamiętanego ubrania.
Obrazek
When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1242
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Następna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość