Wioska Toshima

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Re: Wioska Toshima

Postprzez Chise » 3 kwi 2019, o 21:51

Grzecznie podziękowali właścicielowi karczmy za rozmowę i herbatę, tak jak się należało. Nawet jeśli był stary i nie pamiętał wszystkiego, to przynajmniej dzięki niemu mieli jakieś pojęcia w czym mogą szukać i o co pytać dalej. Widząc, że Oren i Tochi gdzieś musieli się przewinąć w tej tragicznej części historii wioski, kwestią czasu i odpowiedniej wytrwałości w zadawaniu pytań. Tej na szczęście jeszcze im nie brakowało.
Na szczęście oba kolejne cele były w domu. Keizo prowadził i nadał ton rozmowie. Uchiha jedynie uniosła brew na stwierdzenie dziewczyny, że obiad niegotowy. A to podobno ona w tym towarzystwie była ślepa! A jednak ona od razu rozpoznałaby kto wszedł do pomieszczenia, kobieta, mężczyzna, dziecko. Każdy miał inne kroki, inaczej oddychał.
Skłoniła się grzecznie kiedy Keizo ich przedstawił, nie komentując tej pomyłki. Musiała jednak przyznać, że propozycja Ogarka zaskoczyła także ją, zmarszczyła lekko brwi. Pomoc z obiadem? A co oni, na ploteczki wpadli, że teraz mają jej pomagać? Służbowo tu byli, psia ich mać.
Jednak skoro się zapytał, to jak dziewczyna kazała coś robić to Uchiha się za to zajęła. Miała nadzieje, że nie były to żadne zajęcia wymagające rozeznania wzrokowego czy jakiegoś większego zmysłu kulinarnego, bo ani jednego ani drugiego nie miała.
Keizo zadawał pytania na tyle ogólne, że aby coś dalej kontynuować musieli zaczekać na jej odpowiedź. Na szczęście nie była jedynym źródłem informacji w tym domu, więc nawet gdyby odmówiła rozmowy. Wtedy poprosiłaby o skierowanie do pana domu.
Chise
 

Re: Wioska Toshima

Postprzez Hitsukejin Shiga » 4 kwi 2019, o 14:48


Misja B Chise & Keizo 25/67
Can't you see?
We are free
To choose our destiny
And be the way we want to be
A second chance, you just need to believe


A jednak nasza dwójka z trzecim do bonusu, choć jego liczmy jako pół, bo on zachowuje się jak typowy szczur rangą i zachowaniami - przynieś podaj pozamiataj, skierowała się do Shichou czyli do sołtysa we wsi. Po tym jak dostali informacje i za nie ładnie podziękowali, oczywiście, od karczmarza i karczmarzowi. Ot, staruch ale przydatny nie? Całkiem. Drzwi były otwarte, nikt, ale to nikt nie zagrodził im drogi. A możnaby pomyśleć, że ktoś kto przeżył niewątpliwą traumę nie tak dawno, bo siedem lat gdy ma się ich około trzynastu czternastu to nie tak długi okres - wszystko się pamięta... No, że powinien ten ktoś być bardziej... zamknięty. Odcięty od świata. A na pewno nie zostawiać otwartych drzwi całkowicie ufając temu i tym, co ze świata mogą nadejść. A przecież do wioski mógł zajść każdy, nie była jakoś zbyt strzeżona.
Kiedy tylko zamiast głosu dziecka odpowiedział jej głos dużego dziecka w osobie Keizo, podskoczyła i odwrócila się - ale bez przesadnych emocji, bez łapania za noże, bez całego ambarasu.
-Tata jest na górze. - Stwierdziła nieco bez pardonu, zakładając, że przybysze w mundurach Shinsengumi nie mogą przecież mieć żadnego interesu do niej. Po chwilce jednak odchrząknęła i poprawiła swoje naganne maniery.
-Dzień dobry. Widać z daleka, że jesteście z muru - Dziewczę w postaci dość urodziwej kobiety w lekkiej koszuli i lnianych spodniach, o długich włosach opadających za tyłek, wskazało ręką od góry do dołu całą trójkę.
-No ona nie, bo płaszcz. Ale wy macie mundury czarnych. Więc albo shinsengumi, albo ktoś kto był dość silny ich zabić i okraść, a wtedy i tak nie ma nadziei dla wioski. - Zaśmiała się pobłaźliwie i odwróciła się do garów dalej mieszać potrawę którą gotowała.
-Chcecie spróbować? - Spytała, nabierając czerwonawego płynu do dużej chochelki. - Gotuje dla dzieciaków ze wsi i dla papy oczywiście. Pytania, pytania, A co ja tam mogę wiedzieć. - Początkowo zbyła problem, jednak kiedy Keizo zaoferował pomoc, dziewczę ujęło się pod bok, stając na jednej nodze jak żuraw.
-Nawet nie wiesz jakie to uczucie. Czy szacowne shinsengumi mogłoby przynieść drewna pod palenisko? - Rzuciła z powagą i wyższością dumne wypinając pierś. Piersi. Sporawe. A potem wybuchnęła od razu śmiechem, aż blond włosy osunęły się na jej twarz, przez co musiała odłożyć chochlę i poprawić fryzurę by cokolwiek widzieć. Kiedy jednak Keizo wziął się do krojenia warzyw...
-Zazwyczaj kroje je jak się wygotują. A to miało być na przetwory... - wskazała zmasakrowaną kunaiem marchew. - Dobra, wrzuć do gara, będzie jarzynowa. - Widać było, że mimo szczerych chęci Keizo jest o krok od dostania przez łeb za rządzenie się w nieswojej kuchni. Blondynka przerzuciła pokrojoną marchew i sama wzięłą się za kolejną, skoro samowolka kulinarna Keizo zmieniła nieco jej plany. Kiedy jednak padło pytanie dość dla niej ciężkie, zatrzymała się.

Dłoń zaciśnięta na warzywie, aż zbielały jej palce. Pochyliła się, pozwalając włosom opaść na twarz.
-Czego od niego chcecie? Ja nic nie wiem i nie planuje nic powiedzieć. Mój ojciec też nic wam nie powie. Nie pozwoliłam mu. Czarni często szukają zbiegów. Dwa lata prawie mijają, jak zniknął bez słowa. No, półtorej... Dziwne, że dopiero teraz przybyliście... Ale jeśli chcecie go znaleźć bo coś przeskrobał informuje was, że nawet na torturach nic nie pisnę, ani ja, ani mój ojciec. - Podniosła wzrok sponad lady, grożąc im... marchewką. W jej oczach pojawiły się skrzące kryształy.

Dwie, potężne łzy.

Ostatnio edytowano 5 kwi 2019, o 13:23 przez Hitsukejin Shiga, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Chise » 4 kwi 2019, o 16:11

- My nie tylko do Pani ojca - sprostowała ją na wstępie, tak samo bezpośrednio jak ona do nich. Bo co tu było owijać w bawełnę? Zamierzali obie strony przemaglować, aż w końcu będą mieli jakieś pojęcie co tu się dzieje. Jej odpowiedzi były im tak samo potrzebne co jej ojca.
Na następne jej słowa zmarszczyła brwi. Jak to, że ona nie wygląda na Strażnika? Powiedziałaby jej co o tym sądzi, ale na razie była im jeszcze potrzebna, nie zamierzała więc się o to kłócić. Wystąpiła o krok do przodu, próbując czerwonego płynu, po czym skrzywiła się lekko.
- Niesłone. I bez pieprzu - stwierdziła sucho. Kuchnia jak dla chorych, szpitalna, bueh. Nawet na Murze gotują lepiej, ale ratowało ją to, że sama stwierdziła, że obiad jest niegotowy, miał prawo być jeszcze niesmaczny. Nieprzyprawiony.
Ale dla biednych dzieci to i tak by pewnie nie zrobiło różnicy, nawet gdyby dostali jedzenie bez szczypty soli. Zawsze to ciepła strawa, taka czy inna. Byle zapchać brzuch.
Kiedy kobieta poprosiła o drewno Chise uniosła brew. Ciekawe ciekawe..
- To się nawet dobrze składa. Można by powiedzieć, że drewno jest specjalnością Ogara Keizo - rzuciła, nie odpowiadając na jej śmiech. Za to jej zaskoczenie kiedy w domu zacznie rosnąć jej drzewo będzie musiało być nieziemskie i to dopiero był powód do śmiechu.
Ponieważ jednak Pani domu nie poleciła im nic robić, dziewczyna zrobiła zgodnie z tym, czyli nie mieszała się do tego. W sumie to poczuła trochę ulgi, wiedząc, że nie będzie musiała kroić warzyw. Jako Szczur i tak miała takich zadań po uszy, do momentu gdy myślała, że kolejną marchewką wybije sobie dziurę w głowie, sobie lub kucharzowi.
- Na razie nic nie "przeskrobał", jak to pani ujęła. Nikt też nie zamierza nikogo torturować, nerwy są zupełnie zbędne - powiedziała Uchiha bez zbędnych emocji. Tych i tak było za dużo, za sprawą tej dziewczyny.
- Po ostatniej misji nijaki Oren odszedł za Mur walczyć z dzikimi, zostawiając tylko list. To praktycznie samobójstwo. Ponieważ ma rangę Wilka oczywista jest chęć odzyskania go. W tym celu musimy dowiedzieć się więcej o jego przeszłości, mamy powody sądzić, że mężczyzna nazywający się teraz Orenem jest tym samym człowiekiem, który panią obronił 7 lat temu. Dlatego pytamy panią - czysta prawda w surowej formie. Może była trochę oschła, ale nigdy nie lubiła łez i płaczliwości, a tym emanowała teraz kobieta. Nie straszyła jej, a co ważniejsze, ani nie potwierdziła ani nie zaprzeczyła słowom kobiety, że coś przeskrobał, ale jej wypowiedz miała nadzieję, że nieco ją uspokoi.
Chise
 

Re: Wioska Toshima

Postprzez Keizo » 4 kwi 2019, o 22:52

Keizo nie dziwił się emocjom tutejszej kobiety - mężczyzna obronił ją przed okropnym losem, a pytają o niego teraz faceci w czerni słynni z karania dezercji przez niezbyt estetyczne egzekucje. I mimo że zniknął podobno już ponad rok temu, to wszelkie informacje były bardzo cenne - nawet potwierdzenie tego, czy naprawdę nazywał się Oren... jeśli w ogóle pamiętał swoje prawdziwe imię.
Słysząc, że Chise znów przejęła funkcję "przepytywacza", Keizo zerknął na nią nieco niespokojnie. Dla kogoś obserwującego całą tę sytuację z zewnątrz mogła wydawać się przesadnie sucha i nieczuła. Chłopak - który nie miał doświadczenia w przesłuchaniach, tym bardziej tego rodzaju - podszedł do paleniska i złożył pieczęć, pozwalając by z podłogi wyrosło kilkanaście szczap idealnych do wrzucenia w ogień.
Mała sztuczka, a cieszy - pomyślał chłopak, dokładając do płomieni, strącając nieco spopielonych już gałązek z żaru. Spojrzał w pełzający po drewnie ogień, po czym syknął i wstał, nabierając nienaturalnie więcej powietrza.
- Nie ma powodów do obaw - powiedział do kobiety, wymuszając uśmiech i odsuwając się od paleniska. Wolał nie mówić nic więcej - Uchiha zapewne lepiej wiedziała co robi i Keizo wolał nie psuć jej planu co do przeprowadzenia rozmowy z mieszkanką Toshimy. Z karczmarzem jej się udało - tu nie chciał jej więc przeszkadzać.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 715
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Hitsukejin Shiga » 5 kwi 2019, o 13:22


Misja B Chise & Keizo 28/67
Can't you see?
We are free
To choose our destiny
And be the way we want to be
A second chance, you just need to believe


Dziewczyna mocno wzruszyła ramionami. Nie wyglądało na to by atakowanie jej czy jej czynów miało szansę odnieść jakikolwiek poważniejszy skutek.
-Dla dzieci ogólnie mniej doprawiam. Różne dzieci mają różne gusta, a takie delikatniejsze to każdy zje. Lepiej niż przesolone czy zbyt ostre. - Skwitowala bardzo dyplomatycznie tą brutalną krytykę ze strony niewdzięcznej Shinsengumi co to ma wszystko pod nosem hurr durr.
-Jak to drewno jest jego spec... - Rzuciła okiem na to, jak Keizo stworzył szczapy drewna, umieszczając je w palenisku. Na jej twarzy wymalowało się wielkie wow. Potem jednak, jak to ładnie uznał Keizo, niezbyt czuła Chise... Wbiła wielką jebitną siekierę w bardzo delikatny i wrażliwy punkt w życiu i charakterze kobiety. Czy to jakaś taka forma wydobywania szczerości? Przez szok i robienie komuś psychicznego auła auła? No to na razie udało się zrobić auła, auła. Chise nigdy nie była bardziej zagrożona tym, że marchewka odbierze jej cnotę. Dziewczyna trzymała to warzywo korzeniowe z nienawiścią. I nie pomagało opanowanie, którym Chise tylko zdawała się tylko kobiete bardziej napędzać. Bo wydawała się jej... zimna, nie spokojna i bez emocji, tylko zimna i bezlitosna.
-..Co? Oren? To nie jest.... To nie jest takie proste. - Kobieta usiadła przy stole, wbijając w niego wzrok, zasłonięte wlosami mając swe oblicze. - Siedem lat temu, miałam czternaście lat prawie. Na wioskę najechali bandyci z sogenijskich lasów. Jeden z nich do mnie przyszedł. POPROSIŁ o to, bym oddała biżuterię, co to miałam od ojca. - Ściszyła głos. Bardzo znacząco. - Wtedy pojawił się jego towarzysz. Powiedział, że ojciec zaszył się w swoim gabinecie i nie mogą się tam dostać. I że moje... krzyki go wywabią..

.
.
.

Zawiesiła głos, na bardzo długą chwilę. Na stół kapały łzy.
-Ten, który przyszedł po biżuterię wypchnął go z pokoju. Tamten zawołał jeszcze dwóch. Zamknął się ze mną w pokoju, kazał mi się schować w szafie. Widziałam przez uchylone drzwi szafy, jak ich.. prawie zabija, gołymi rękami i połamanymi drzwiami. Potem było ich więcej, przed domem... Ja wyszłam z szafy, on.. był ranny w głowę. Poprosił, by to co się stało zostało naszym sekretem. Ściągnął maskę i wrzucił ją do ognia po czym położył się na ziemi i udawał nieprzytomnego... - Coś, co było stosunkowo spójne, ta jedna wypowiedź, zajęła dziewczynie kilkanaście minut. Przeprosiła dwójkę na chwilę i poszła do swojego pokoju, po kolejnych nastu minutach wróciła z rysunkiem węglem na płótnie, na którym była narysowana postać, portret w skali mniej więcej 1:3. To nie był duży rysunek, lecz widać było po wytarciach na krawędziach, że kobieta wielokrotnie go dotykała.

Spoiler: pokaż
Obrazek


Dla Keizo stało się jasne, że patrzy na portrer Orena.
-Potem... został we wsi. Udawał, że stracił pamięć... - Dodała po chwili, zdradzając swój najcenniejszy sekret. Byle bronić... kogoś dla niej bardzo ważnego.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Keizo » 6 kwi 2019, o 14:31

Sprawa powoli wydawała się coraz jaśniejsza. Nie znaczyło to jednak, że wiedzieli już wszystko - mieli jednak już jakieś pojęcie o przeszłości Orena, tajemnicą wciąż pozostawało to, dlaczego tak źle wspominał Toshimę. No i gdzie się znajdował - oczywiście.
Gdy dziewczyna pokazała im portret mężczyzny, Senju tylko odwrócił się do Chise i mruknął "To on", zastanawiając się co Wilk porabiał w wiosce przez siedem lat i co skłoniło go do zaciągnięcia się na Mur. W przeszłości był bandytą - co prawda szlachetniejszym niż zwykły opryszek - jednak to nie mogło być bezpośrednim powodem chęci odpokutowania za swe czyny w czerni, skoro w międzyczasie Oren spokojnie żył sobie w Toshimie przez lat siedem. Do tego amnezja okazała się jedynie kłamstwem, mężczyznę złapać więc mogła jakaś jeszcze dawniejsza przeszłość, która przegoniła go na Mur. Choć odejście w chwilę po pożarze mogło być przypadkiem, z pewnością na coś takiego nie wyglądało - przeczucie że wydarzenie to w jakiś sposób zazębiało się z historią Orena...

Keizo dotknął policzka, pokrytego drewnianą maską. Zastanawiał się, czy mógł być kolejną osobą znaną Wilkowi która została (prawie) pochłonięta przez płomienie.
- Pożar - powiedział bezbarwnym tonem Ogar, odwracając wbity w palenisko wzrok w stronę córki sołtysa - Czy Orena łączyło coś ze zmarłymi? Cokolwiek? - zapytał, zdając sobie powoli sprawę, że jego myśli zaczęły wędrować w kierunku stwierdzenia, że dezerter mógł być w jakiś sposób odpowiedzialny za śmierć tutejszej rodziny, ocalały starszy brat przyjąłby wtedy gładko rolę Tochiego żądnego zemsty. Jednak dlaczego? W jaki sposób? Dziur wciąż było zbyt dużo, by w jakikolwiek sposób wyciągnąć definitywne wnioski.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 715
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Chise » 6 kwi 2019, o 15:39

Może była oschła, ale ne przyszli tutaj głaskać ludzi po głowach, tylko się czegoś dowiedzieć. No i tak się stało, definitywnie teraz wiedzieli więcej, chociaż nie wszystko.Nadal nie wiedzieli czemu Jashinista go ścigał i właściwie dlaczego po dwóch latach służby na Murze postanowił iść na samobójczą misję po jednej porażce.
To, że był bandytą dawało im tak naprawdę niewiele. Na Murze pewnie były osoby o gorszej przeszłości, to jeszcze nie był żaden powód. Kiwnęła głową, kiedy chłopak potwierdził jego tożsamość, teraz przynajmniej mieli pewność, że idą właściwym tropem.
Teraz musieli tylko drążyć.
Myśli Keizo chyba dryfowały w podobnym kierunku, co jej, bo jego kolejne pytanie dotyczyło pożaru. To musiało być to wydarzenie, które ostatecznie pchnęło go w odpowiednim kierunku i być może łącznik z Tochim. On przecież też musiał się w tej historii znaleźć, musiał mieć jakiś powód by udać się za nim aż na Mur i tak układać tak misterny plan tylko po to, by go pogrążyć i pognębić.
Chłopak zabrzmiał jednak dziwnie, przynajmniej jak dla niej. Wcześniej wydawał się być podobny i zaangażowany, a teraz.. Taki dystansowany. Być może przypomniał sobie o własnych oparzeniach? Chise stanęła obok niego i położyła mu dłoń na ramieniu, udzielając milczącego wsparcia. Sama przecież wiedziała najlepiej, jakie to mogą być męczące i przykre myśli. Uśmiechnęła się do niego, jeśli zwrócił się w jej stronę.
- Byłoby dobrze także, gdyby mogła nam pani powiedzieć jak się tutaj nazywał. Bo zmienił imię, prawda? - dodała Uchiha, przypominając sobie o tym. Dzięki temu będą mogli wypytać innych ludzi w wiosce, gdyby chcieli i jeszcze im brakowało jakiś elementów.
Chise
 

Re: Wioska Toshima

Postprzez Hitsukejin Shiga » 6 kwi 2019, o 16:03


Misja B Chise & Keizo 31/67
Can't you see?
We are free
To choose our destiny
And be the way we want to be
A second chance, you just need to believe


Ale tym Shinsegumi to nie dogodzisz. Ciągle mało, ciągle jakieś dziury w historii... Ale co, myślicie, że można podnosić głos, że można wywoływać w kimś łzy, bez żadnych konsekwencji?! Chise, dzięki swojej nieludzkiej percepcji usłyszała kroki. W momencie, kiedy padło pytanie dotyczące imienia. Kobieta spojrzała w stronę Chise, dostrzegając jakąś nieobecną dla zdystansowanego nagle Keizo nic porozumienia kobiety z kobietą.
-... Mój ukochany nazywał się Tomuwaru, nim opuścił wioskę. Musicie mi wybaczyć to jak go nazwałam, ale... Wiecie, jeśli ktoś przez więcej niż pięć lat jest blisko was, opiekuje sie i pomaga gdy wy przechodzicie przez okres dojrzewania, to nie dziwne, że staje się ideałem mężczyzny. - Zaśmiała się kobieta, słabo, przez łzy, odzyskując nieco humor. Widać było że... dopiero do niej dotarło co się tak naprawdę stało. Że najwazniejszy po ojcu mężczyzna w jej życiu bronił świata, tak jak obronił ją kilka lat nazad.
-Jest Shinsengumi? Jest ważny? Dobrze sobie radzi? Jest zdrowy? Co się tak naprawdę stało na murze? Czemu odszedł? Toshimę opuścił po pożarze... - I wtem, w drzwiach pojawił się pulchny, siwiejący i szpakowaty mężczyzna koło sześćdziesiątki. Kulejący, wsparty o misternie rzeźbioną laskę z istotą wyglądającą jak głowa orła na ciele lwa zamiast głowni. Jeśli Keizo spojrzy się na naprawdę ładne drewniane dzieło, sołtys Toshimy nie unosząc kącików swoich ust, mając dalej smutną minę i naprawdę zmęczony wyraz twarzy...
-Tak, Tomuwaru ją zrobił. To dobry człowiek. Prawdopodobnie najlepszy, jakiego miała Toshima. Prawdziwy mężczyzna. - Dziewczę aż podskoczyło na dźwięk głosu ojca. Zakrzyknęła "ojcze!" ale została uciszona gestem dłoni, by siadła i siedziała spokojnie.
-Nie wiedzieliśmy, że wyruszył na mur. Odszedł od nas niedługo po pożarze. Który sam wywołał. - Mężczyzna zawiesił głos. Na długą.
Zajebiście długą chwilę wydającą się trwać wieki.
-Na moje polecenie. Widziałem przez okno, że wychodzicie z karczmy. Pewnie Kogo powiedział wam o liczbie zabitych w pożarze, prawda? Te dziecko, spoza naszej osady...
Męzczyzna zacisnął dłoń na lasce. Słychać było jak jego oddech przyśpiesza. Serce waliło słyszalnie dla Chise nawet mimo odległości.
-Chciałbym was o coś prosić. Rozwikłam waszą zagadkę, jednak chce byście przysięgli na życie swoich bliskich, że jedynym kto poniesie konsekwencje za te czyny będę Ja, a Tomuwaru nie stanie się nic złego. Proszę was. - Mężczyzna wbił wzrok w Keizo i w Chise. Jego córka szepnęła "ojcze", ale nie spojrzał na nią.

Widać było, że sołtys Toshimy...
Tomuwaru zwany Orenem to nie jedyny człowiek, któremu przeszłość stoi chłodem kosy na karku.


Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Chise » 6 kwi 2019, o 16:39

Chise drgnęła brew, gdy dziewczyna nazwała go ukochanym. Z tego co pamiętała, to zanim opuścił wioskę to dziewczyna była nadal dużo młodsza od niej, a Oren o wiele starszy, więc pierwsza nasuwająca się myśl była.. Niezbyt ładna. Wręcz oślizgła. Dobrze, więc, że postanowiła to sprostować, że nie było między nimi relacji romantycznej z obu stron, a zwrot "ukochany", nieco na wyrost. Postanowiła nie drążyć dalej słów "pomagać w przechodzeniu przez okres dojrzewania", zakładając niewinne relacje między nimi. Choć delikatny niesmak pozostał.
Przechyliła lekko głowę w bok, słysząc kroki i starała się dyskretnie szturchnąć Keizo w bok, by nie został zaskoczony przez kolejną osobę. Nie sądziła, że osoba chodząca o lasce miała być jakimś problemem, ale i tak lepiej było trzymać fason i być ostrożnym.
Odpowiedz na pytania o Orenie pozostawiła Keizo, który strażnika znał, bo ona znała go tylko z opowieści i hisotrii. A w takich przypadkach lepiej było się nie bawić w głuchy telefon. Poza tym, sama nie wiedziała co ma powiedzieć. Przecież przekazała dziewczynie wieści o nim, które były dość.. Jednoznaczne? Miała ją teraz zapewniać, że jest zdrów?
Nie zaskoczył ją mężczyzna nadchodzący zza pleców. Spokojnie odwróciła się w jego stronę, kłaniając się. Nie wiedziała ile zdążył usłyszeć, postanowiła więc zacząć od podstaw.
- Jesteśmy z Shinsengumi. Ogar Keizo oraz Chise i Rashi, Szczury - przedstawiła ich grzecznie. Nie przerywała jednak starszemu mężczyźnie w jego opowieści, nawet gdy zatrzymał się na dłuższą chwilę.
Jednak kiedy mężczyzna zaczął żądać jakieś przysięgi, dziewczyna zmarszczyła brwi. Dość gniewnie. Starała się jednak nie unosić emocjami.
- Nie jesteśmy tu po to, by kogokolwiek ścigać czy wyciągać konsekwencje. Mur wybacza dawne winy, nie patrzy na przeszłość. Nie potrzeba tu żadnych przysiąg - nie zamierzała składać takich deklaracji, nawet jeśli miała najlepsze intencje i naprawdę nie zamierzała nikogo oskarżać. A już szczególnie na życie swoich bliskich.
Chise
 

Re: Wioska Toshima

Postprzez Keizo » 6 kwi 2019, o 17:06

Keizo odwrócił głowę w stronę okna. Wiedzieli coraz więcej i więcej - teraz z ujawnieniem całej prawdy zaoferował się sołtys, co rzeczywiście ułatwiało im całą sprawę, wyglądało jednak na to, że czekał ich niełatwy, moralny wybór.
- Or... Tomuwaru na Murze był Wilkiem, kapitanem kilkuosobowego zespołu - powiedział chłopak, odpowiadając na pytania dziewczyny - Ostatnie, niezbyt szczęśliwe wydarzenia, sprawiły jednak że postanowił odejść z Shinsengumi. Poszukujemy go więc, chcąc sprowadzić go z powrotem, gdyż zostawił list, który wskazywał na to, że nie był w zbyt dobrym stanie psychicznym - dodał, przypominając sobie liczne poprawki na papierze dostarczonym mu przez Rashiego.

- Nie jesteśmy sogeńskimi stróżami prawa - powiedział powoli Ogar, przechodząc do sekcji wypowiedzi skierowanej bezpośrednio do schichou. Co, jeśli sołtys zdecydował się zabić z jakiegoś błahego powodu całą rodzinę? Co powinien wybrać wtedy Senju, próbę ratunku towarzysza - którego szybkim nogom, de facto, zawdzięczał życie - czy zemstę za osoby, których nawet nie znał, w wiosce której był po raz pierwszy, przyjmując rolę jednocześnie sędziego, ławy przysięgłych i kata?
To z pewnością nie należało do rzeczy, które Keizo chciał robić kiedykolwiek.
- Na Murze dawnych czynów nikt nie ściga - No, chyba że szaleni Jaszenyści - Zaś dopóki Oren wróci z nami, podejrzewam że nie zostaną wyciągnięte wobec niego żadne poważne konsekwencje. Dalsze postępowanie nie będzie zależało jednak od nas - zakończył Ogar, mając nadzieję że wewnętrzny system sprawiedliwości Shinsengumi go nie zawiedzie, zaś takie zapewnienia wystarczą staremu mężczyźnie.
Przysięgam.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 715
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Hitsukejin Shiga » 7 kwi 2019, o 16:50


Misja B Chise & Keizo 34/67
Can't you see?
We are free
To choose our destiny
And be the way we want to be
A second chance, you just need to believe


Kiedy Chise zastanawiała się nad możłiwościami romantycznymi nastolatki i czterdziestolatka, plus minus, zapominając, że to może być całkowicie jednostronna i jej relacja, w której on po prostu był dobrym człowiekiem który pomaga i wspiera, a przez to uczy dziewczyne jaki jest idealny mężczyzna i jaki każdy facet powinien być... Ważyły się losy całej sytuacji. W końcu, jedyne na czym zależało i sołtysowi i jego córce to... bezpieczeństwo Orena. Przepraszam, Tomuwaru. Człowiek, którego sześcioletni pobyt naprawdę był okresem dobrobytu w ich wiosce, bo był to człowiek o niezrównanej sile ciała i serca, który był gotów wspierać kazdego potrzebującego, dla Siebie czerpiąc naprawdę najmniej. Praktycznie wolny od pokus i chciwości, żądz i podłości. Człowiek, który wtedy, kiedy był na dnie zawahał się przed przekroczeniem linii.
Który stojąc nad przepaścią zrobił piruet i z całą siłą ruszył w przeciwnym kierunku, nie zatrzymując się od tamtej pory ani na chwilkę...
Keizo był tutaj tym, który musiał zapewnić o tym, że Tomuwaru jest bardzo wartościowym człowiekiem. I że tam gdzie trafił, też jest... sobą. Szanowanym, potężnym o dobrym sercu. Ale wtedy pojawił się sołtys - dobrze, może Chise się rozerwie, skoro dla niej najwyraźniej nie było sensu się najmniejszego odzywać, skoro nie widziała Orena przed i Po, nie wiedziała o nim za wiele i na dobrą sprawę - niewiele go z nim łączyło. Prócz osoby Keizo, to przez niego bardziej tu była... I przez to, że dzięki temu w dość sprytny sposób będzie mogła powalczyć o awans w hierarchii. Odzyskanie wilka? To nie są przelewki! I to takiego wilka, z kluczowymi dla muru informacjami... Dziewczyna była... ucieszona i pełna podziwu na wieści o tym, że Tom jest szanowany i ma ludzi pod sobą, jednak jej ojciec musiał zmienić tutaj trochę narrację. Trochę bardzo.
-Nie chodzi tutaj do końca o winę Tomuwaru, bo jak mówiłem, to moja wina. Mam tylko nadzieję, że jeśli postanowicie mnie komuś wydać to dacie mi... pozałatwiać parę formalności. - Mężczyzna odchrząknął. - Jakby dwa lata to nie było dość czasu... - Powiedział dość kryptycznie, a jego słowa nie miały żadnego sensu dla shinsengumi. Na razie. Kazał córce dać sobie jej naszyjnik, schowany pod koszulką. Otworzył go i wyciągnął zeń mały kluczyk.

Wskazał ręką i kazał iść dwójce Shinsengumi za sobą, a córce iść do dzieci, opuszczając dom. Poprowadził ich do piwnicy, która była zadziwiająco... malutka? Po króciutkim przedsionku ich oczom ukazała się szafa. Mężczyzna poprosił by poczekali, po czym otworzył szafę, wsadził mały kluczyk w ukryty otwór i otworzył obiekt, przechodząc przez tylną fałszywą ścianę niczym przez drzwi. Kolejny metr przedsionka. Ciemno jak w piekle. Mężczyzna, jakby doskonale pamiętając, co robi i doskonale pamiętająć cały schemat niczym rutynę, sięgnął w bok i sięgnął krzesiwo i świecę. Zapalił ją, oświetlił ten malutki element podziemnego korytarza. Dookoła cegły. Dotknął jeden z nich, odsuwając ją w bok, wyciągnął - po włożeniu do powstałego otworu - klucz.

+18
Spoiler: pokaż
Ach właśnie, po co ten klucz. Gdy zapaliło się światło, Keizo zauważył drzwi. Z wielką kłódką. Chise słyszała, że to nie jest ściana, tylko drzwi i metal, rezonujący każdy dźwięk. Włożenie doń klucza, przekręcenie go...
Nagle najobrzydliwszy smród świata jaki tylko dało się sobie wyobrazić uderzył w nozdrza wszystkich zebranych. Paskudne, plugawe, heretyckie wręcz połączenie ludzkich odchodów z metalicznym zapachem krwi, doprawione zaduchem i stęchłą wilgocią. Sołtys wkroczył do pomieszczenia wielkości pięć metrów na około tyle samo, oświetlając je dość dobrze. W kącie siedział chłopak. Chudy, jak nieboskie stworzenie. Kości niemalże przebijające jego białą jak śnieg, pergaminową skórę, naciągnięte jak martwe płótno na druty. Ciemnoszare, brudne, skołtunione i przetłuszczone włosy. Sam chłopak jedynie w spodniach, pozlepianych od brudu.
Co widzi Keizo? Że chłopak ma obcięte dłonie, ma też zadane naprawdę wiele paskudnych ran, które są rozwarte elementami z próchniejącego drewna i rdzewiejącego metalu.
A Chise dodatkowo słyszy słaby oddech chłopaka. Związanego łańcuchami, liną, zostawionego jak nieudany eksperyment dziecka próbującego pokroić żabę. Cichy ruch. Chłopak słysząc kroki podnosi słabo głowę.
-Przy... prowadziłeś... gości... - Szepnął naprawdę cienkim, lecz szorstkim głosem. Z jego ust poleciała mieszanka krwi i śliny, zakrztusił się nią.

Chłopak:
Spoiler: pokaż
Obrazek


Sołtys ledwo stał na nogach, wspierając się laską. Wyglądało, że każda sekunda bycia w tym miejscu sprawiała mu fizyczny i psychiczny ból. A mimo to...
-To on. Ktoś we wsi dowiedział się, że najstarszy syn rodziny podróżuje do Ryuzaku, z ludźmi posługującymi się tym symbolem. - Wskazał wypalony na piersi chłopaka trójkąt w kole. - Dobrze wiecie, co on oznacza. Kazałem Tomuwaru spalić ich dom i upozorować na wypadek. Gdy wszyscy spłoneli, kazałem Tomuwaru pochować ich szczątki w lesie. Wtedy do mnie przybył... To... To coś przeżyło pożar. I jak widzicie, czego nie próbowaliśmy zdaje się nie umierać... - Z rany na brzuchu chłopaka sterczał nóż, z boku zwisała plama stopionego metalu, na szyi jeszcze luźno zwisały pęta, prawdopodobnie po próbie powieszenia.
-To mój największy grzech... I powód, dla którego Tomuwaru odszedł z osady. Nie mógł żyć w tym domu wiedząc co się pod nim znajduje. - Chłopak jedynie zachichotał na te wszystkie rewelacje opowiadane przez jego oprawcę.
-Najstarszy syn nie wrócił do osady, okazało się, że właśnie był w Ryuzaku gdy spaliliśmy jego dom. - Dodał słabnącym głosem sołtys, aż go... zakręciło w miejscu. Wszystko zaczynało mieć sens. Przerażająco dużo sensu. Na dobrą sprawę, Oren mógł nie mieć zbyt wielu okazji widzieć chłopaka, który wybywał na całe miesiace z rodzinnego domu. A może także to, że Tochi był dość brutalnie okaleczony i blizna zasłaniała znaczną część jego twarzy, co skrywał pod maską? Duże poświęcenie, okaleczać się tak tylko po to by nie zostać rozpoznanym...

Gdy jeden potwór chce ukarać drugiego potwora.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Chise » 8 kwi 2019, o 14:51

Powiedzieć, że Uchiha była skonfundowana to pewnie zbyt łagodne określenie. Z chwili na chwilę sprawa wydawał się coraz dziwniejsza. Chise była zagubiona. O czym on mówił? Faktycznie, przez dwa lata nie załatwił swoich spraw? Może nie spodziewał się, że ktoś zacznie zadawać pytania i drążyć sprawę, gdyby nie ucieczka Wilka pewnie by nikt się tu nie zjawił i nie próbował wyjaśnić. Nie było krewnych, którzy by drążyli sprawę rodziny, którzy by się tym zajęli. A pozostali? Pożar to pożar, zdarza się.
Prawda była nieco bardziej skomplikowana.
Ruszyli za mężczyzną, a Uchiha stawiała się bardziej nieufna. Piwnica? Przejście w szafie? Ukryte drzwi?
Buchnął smród, który fizycznie odrzucił ją od wejścia. Przycisnęła dłoń do nosa i ust, starając się z całej siły powstrzymać wymioty. Oddychała spazmatycznie, przy każdym hauście powietrza czując skręcające trzewia mdłości.
A najgorsze było to, że słyszała jakiś oddech. Miała nadzieję, a właściwie to starała się przekonać samą siebie, że to nie człowiek. Człowiek nie może tak śmierdzieć, nie może żyć w takich warunkach, nikt by tego nie przeżył..
Prawie nikt.
Poza Jashinistą.
Chłopak odezwał się, a Chise w szoku osunęła się po ścianie. Słabo się jej od tego robiło. Jak można było być tak okrutnym? Jak można było tak postąpić wobec drugiego człowieka? Był Jashinistą, ale, do diabła, nawet zwierzęcia nie powinno się trzymać w takich warunkach.
A ten miał.. Miał czelność jeszcze prosić ich o czas? Kazać przysięgać? W imię czego? Staruch.. Potwór opowiadał, a ona starała się nie wymiotować, choć pewnie nie zrobiłby to temu miejscu żadnej różnicy.
Powoli, opierając się o ścianę podniosła się na nogi.
- Rashi... Rashi, wyjdź stąd. Nie patrz na to - powiedziała słabo, starając się młodego szczura odsunąć od tego widoku. Odetchnęła płytko.
- Idź.. Idź na górę. Znajdź mu jakieś ubranie. I wodę. I jedzenie - potrzeb było tyle, że nie wiedziała od czego zacząć. Od umycia go? Opatrzenia? Nakarmienia?
No tak. Od rozkucia go.
- To.. To coś.. - zaczęła z wściekłością. Słabość uchodziła z niej, zastępowana złością.. Nie, to nie była złość. To była furia, czysta furia.
- To człowiek. Człowiek, którym ty nie jesteś - szarpnęła się w jego stronę, złapała za fraki, przycisnęła do ściany. W tym momencie puściły wszelkie bariery.
Jak głupia musiała być lidera, gdy sądziła, że pieczęć można wywołać zagrożeniem swojego życia. To jakby wbijać gwóźdź buldożerem. Ten szał, emocje.. To był prawdziwy klucz do pieczęci. Czarne znaki przypominające płomienie zaczęły rozchodzić się po jej ciele, oczy zrobiły się jednolicie czarne.
- Jak można.. Jak można być tak nieludzkim? - wycedziła przez zęby - Nie zasługujesz nawet na śmierć - uderzyła nim jeszcze raz o ścianę - Jesteś śmieciem. Wartym mniej od tych odchodów - szarpnęła nim, by wpadł do środka i przycisnęła jego twarz do odchodów - Tu jest twoje miejsce - przytrzymała go stopą na moment. Po czym przeszła w stronę chłopaka. Złapała za krępujące go łańcuchy, ryknęła wściekle i podjęła próbę rozerwania ich. A potem lin.
Starała się podnieść go w miarę delikatnie. Z Jashinistą na ręką, kopnęła jeszcze śmiecia, który leżał jej na drodze, zostawiając go tak na dole, razem z resztą śmieci.
Chise
 

Re: Wioska Toshima

Postprzez Keizo » 8 kwi 2019, o 22:15

Gdyby taka sytuacja zdarzyła się jakiś miesiąc temu, Keizo zwymiotowałby najpierw po poczuciu okropnego zapachu, a potem po zobaczeniu, co było jego źródłem.
I jeszcze trzeci raz, po usłyszeniu że chłopak siedzi w piwnicy przez dwa lata.
Teraz jednak Ogar jedynie zmarszczył nos i zaczął oddychać nieco płycej, zakrywając usta dłonią.

Reakcja Chise była - choć brutalna - w stu procentach usprawiedliwiona. I choć dziewczyna mogła darować sobie wycieranie sołtysem odchodów - poruszone cuchną jeszcze bardziej - to Senju nie współczuł mu zbytnio. Albo i w ogóle.
- Chise - mruknął jednak chłopak, gdy na ciele dziewczyny zaczęły pojawiać się czarne znaki, rozchodzące się we wszystkie strony. Jako że ta niezbyt się tym przejmowała, Keizo założył że było to jakieś jej specjalne jutsu, a może rzadko widziana zdolność klanu Uchiha. Ogar nie mógł jednak pozwolić, by dziewczyna w jakimś nagłym przypływie złości ukręciła schichou łeb - Wystarczy - podniósł w końcu głos, widząc że ta wymierza sołtysowi jeszcze soczystego kopniaka.

Keizo, kątem oka obserwując Chise, zwrócił się do mężczyzny.
- Czy to wszystko co może nam pan powiedzieć o Tomuwaru? - zapytał suchym tonem. Sam nie żywił szczególnej miłości do tych całych Jashinistów, jednakowoż rozumiał teraz poniekąd dlaczego Tochi zrobił to, co zrobił. Widocznie był on jednym z typów człowieka, nad którymi zastanawiał się w dniu śmierci Murino Keizo - chłodnym i kalkulującym, w obliczu tragedii planującym długą, acz satysfakcjonującą dlań zemstę - Jeśli zataja pan cokolwiek, w przeciwnym wypadku oprócz zarzutów bezprawnego przetrzymywania, sogeńska straż usłyszy także o pomocy nukeninowi-dezerterowi oraz działaniu na szkodę Muru - dodał, zerkając w stronę schodów. Mógł zostawić jednak Rashiego w kwaterach - nawet jeśli był Szczurem, to takie obrazki powinien oglądać jednak po drugiej stronie wielkiej, kamiennej bariery.
- Do tego zabieramy także to dziecko - powiedział wciąż rzeczowym tonem, zaskakując sam siebie. Zapomniał już prawie kiedy zająknął się ostatni raz - choć może ciężko jest się jąkać, kiedy w pomieszczeniu więcej jest smrodu niż powietrza - Nalegam na kooperację - rzekł, podnosząc starca do pozycji mniej więcej stojącej, wciąż jednak nie będąc pewnym czy uwalnianie chłopca było dobrym pomysłem - a przede wszystkim targanie go ze sobą. Mimo ciężkich ran i nieustannego bólu przez tak długi czas chichotał jak dziewczynka. Być może oszalał i zaraz rzuci się do gardeł ubranych w czerń ninja.
Cóż. To tak jakby Keizo i tak już nie był specem do głupich pomysłów.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 715
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Hitsukejin Shiga » 9 kwi 2019, o 17:17


Misja B Chise & Keizo 37/67
Can't you see?
We are free
To choose our destiny
And be the way we want to be
A second chance, you just need to believe


Sołtys kiedy zgodził się wyjawić Shinsengumi swój sekret chyba nie spodziewał się... tak nagłej reakcji. Ale nie uprzedzając faktów. Można powiedzieć, że Chise nie ogarniała. No, o ile Keizo widział, a i on widział za mało by od razu powiązać fakty, tak ona głównie słyszała. I mapowała otoczenie słuchem. I z jej perspektywy sołtys prowadził ją najwyżej do jakiegoś podziemnego bunkru. A teraz mała definicja, bo w ogółe to powinno się mówić schron. A schron to obiekt fortyfikacyjny typu zakrytego („bunkier” jest nazwą potoczną, nieużywaną w fachowej terminologii fortyfikacyjnej). Tylko teraz pytanie, dla kogo to był schron? Przed kim? Przed czym? Bo koleś definitywnie miał ukryty schron w domu, fałszywa szafa, kluczyki ukryte w cegłach...
Robiło się coraz dziwniej i biedna Chise nie mogła przewidzieć, że dopiero stoją nad przepaścią okropieństwa. I skoczą na główke, nurkując w samym sercu ciemności. Schron powinien służyć do ukrycia się przed złem świata.

Ale widzicie kochani, wszystko zależy od perspektywy. Dla sołtysa najwiekszym złem świata był ten chłopak, może kilkunastoletni, tak koło czternastu, piętnastu. Zło, które oparło się ogniu, które wierzy w plugawego Boga i które dzięki tej wiarze przetrwało wszystkie cierpienia. Wszystkie obrzydliwości i okropieństwa które mógł tylko ze swoimi ludźmi wymyślich Shichou były niczym krwawe piętno odciśnięte na ciele chłopaka, a mimo tego ten zdawał się... nie umierać. Albo już był martwy tylko nie mógł tego zaakceptować. Dla sołtysa był najgorszym co nosiła ziemia. Bo nikt nie powinien móc uciec ze szponów śmierci.
Nikt tak brudny i plugawy. A jednak z perspektywy Shinsengumi największy zły właśnie ich tutaj przyprowadził...

Mdłości u Chise zaatakowały dość potężnie, u Keizo nieco mniej - jego psychika była ciut mocniejsza. Uodpornił się widząc skrzywdzone i powieszone kobiety, samobójców z poderzniętym gardłem, stając żywcem w ogniu i wychodząc z niego... Tak, to definitywnie może znieczulić na zło świata.
Zło, które zdawało się skumulować na chłopcu, dla Chise było... dość bliskie. W końcu sama poznała Jashinistę, który dla niej był... dużo mniejszym potworem i dużo bardziej ludzką bestią nż niejeden człowiek... Keizo nie miał tej przyjemności, znając Tochiego, którego zemsta po takim czasie zaczęła być... nieco bardziej bliska.

W końcu, gdy wracasz do domu po nieobecności, a twojego domu nie ma, za to pod lasem jest grupowy grób ze spalonymi szczątkami twoich rodziców, braci i dziecka które dałeś pod opiekę...
No, to całkiem dobry powód by chcieć się zemścić prawda? To całkiem dobry powód, by marzyć całym sobą o tym, by sprawca tych rzeczy cierpiał na zawsze.

Rashi nie dał rady się ruszyć. Był niczym odrętwiały. Nogi były pod nim miękkie, a po chwili osunął się na kolana.
-Ludzie... ludzie robią takie coś po tej stronie muru? - Spytał bardzo kruchym, łamiącym się głosem. Dopiero kiedy Chise wydała mu polecenie, poszedł, powolutku, na górę. Znalazł ciuchy sołtysa. Od córki wziął kankę z wodą, zgarnął do michy wygotowanych rzeczy z wywaru, mięsa i warzyw... Ale nie udało mu się powstrzymać córki przed podążaniem za Sobą.

Kiedy on to robił, Chise robiła porządek z sołtysem.
-Wiem, że popełniłem błąd. Nie byłem skuteczny w zakończeniu żywota tego czegoś. - Dodał z obrzydzeniem patrząc na radośnie uśmiechającego się chłopaka. Kiedy tylko Chise go przycisnęła do ściany, przypieprzając w nią nim, uśmiech z ust Jashinisty zniknął. Kolejne uderzenie sołtysem o ścianę. Wtedy chłopak pochylił się do przodu, naciskając na łańcuchy całym swoim ciężarem. Pogłębiając swoje rany na ich oczach.
-Niech... Niech Pani nie robi mu krzywdy... - Wyszeptał chłopak słabym głosem. - Ja mu wybaczam. - W jego głosie była... szczerość. Dwa lata w samotności to dość dużo czasu by wszystko sobie w głowie poukładać. Ale i wystarczająco duzo czasu, by wszystko się totalnie w głowie poprzestawiało.
Ale to nie powstrzymało Chise. Wytarła sołtysem odchody, sprawiając mu od zajebania bólu bo subtelna nie była. A on milczał. Rzuciła się do chłopaka, gdy sołtys z odchodów podniósł glowę i odpowiedział Keizo "że wiedzą już wszystko". Obserwował co robi Chise, a ta gołymi rękami zerwała łańcuchy, jak gdyby były to zwykłe liny. Wzięła brudnego, zasuszonego chłopaka na ręce. Zaskakująco lekki. I gdyby nie to żelastwo które tylko ma otwierać jego rany by nie mógł się wyleczyć to pewnie ważyłby tyle co nie piętnastolatek, a siedmiolatek.
-Ojej. - Mruknął cichutko i słabo, gdy znalazł się na rękach Chise.

I WTEM.
Pojawił się Rashi. A z nim córka sołtysa. I Rashi z rzeczami wspomnianymi wcześniej. I córka sołtysa, wymiotująca przed Siebie na sam widok i zapach.
-Na bogów... Co tu się... ojcze, co to ma znaczyć... Kim jest to dziecko?! - podbiegła, mimo oporów i kolejnych fal wymiocin w gardle czekających na wyrzut, do Chise i chłopca, kładąc rękę na jego czole.
-Córko... Proszę... Zawiadom wszystkich w wiosce, że zdrajcy z shinsengumi chcą pozwolić uciec Jashiniście... - wyszeptał powoli sołtys, próbując samemu także skierować się do wyjścia. Był cały w odchodach... ale w jego oczach paliła się szaleńcza determinacja. Dziewczyna stoi tylko przerażona nie wiedząc czego jest na dobrą sprawę świadkiem. Mniej więcej tak jak i Rashi.

Krok w przód i mężczyzna jest na przy drzwiach. Będzie chciał uciec.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Chise » 9 kwi 2019, o 22:03

Jakiś robaczek próbował pełzać i uciekać. Na dodatek coś piszczeć? Chise nie pozwoliła robaczkowi wstawać, nie dawała pozwolenia. Jak tylko mężczyzna zaczął wykonywać jakieś podejrzane ruchy, Uchiha z radością położyła mu stopę na szyi i przycisnęła. Zawarczała na dziewczynę, która za bardzo zbliżyła się do chłopaka i kłapnęła zębami na rękę, którą ku niemu sięgała.
Mój szczeniak. Nie dotykać.
Potrząsnęła głową, starając się jeszcze jakoś załapać resztki rozsądku. Zmarszczyła brwi, przyciskając dzieciaka do siebie.
Cofnij się. No cofnij się! Dość!
Warkot umilkł jej w gardle, zamilkła, oddychając niespokojnie, starając się opanować. Potrzebowała jednak dłuższej chwili, zanim czarne znaki zaczęły znikać z jej skóry, oczy znów zrobiły się jednolicie białe, a Chise przestała poruszać niepokojąco szybko.
Opadła na nią fala zmęczenia. Nie było ono obezwładniające, ale spadek siły wraz z wycofującą się czakrą antykreatora był bardziej dotkliwy. Jednak wrócił jej rozsądek, co było też dobre.
Gdyby nie okoliczności, pewnie by się nawet ucieszyła z tego incydentu. To był pierwszy raz, gdy tak właściwie skorzystała z tej mocy, nie licząc tego razu gdy zrobiła to nieświadomie przy wybuchu notki wybuchowej. Teraz jednak mieli ważniejsze rzeczy na głowie.
- Uuuuuhh - jęknęła boleśnie, myśląc intensywnie - Dooobra. Wszyscy na górę. Poza nim - w tym momencie przypomniała sobie, że cały czas przyciskała go za gardło, więc zdjęła z niego nogę - Keizo, zamknijmy go tu - rzuciła propozycję, choć to nie do niej należała decyzja - Jak posiedzi tu z kwadrans to może trochę zmądrzeje. A my mamy do pogadania z jego córką. Na górze - głowa pulsowała jej od tego smrodu, ale nie potrzebowali na pewno krzyczącego o pladze jashinizmu wariata w czasie jakieś rozsądnej rozmowy. Tutaj zresztą nie dało się rozmawiać i priorytetem było zabranie stąd chłopca.
Jeśli Ogar się zgodził na jej plan, to przodem puściła Rashiego i dziewczynę przodem, wchodząc do kuchni postarała znaleźc się miejsce dla chłopaka, najlepiej jakiś stołek.
- Musisz zdjąć z siebie te szmaty - rzuciła cicho do niego - A potem umyjemy cię i spróbujemy powyciągać te żelastwo. Pewnie nie czujesz bólu, ale to może być nieprzyjemne tak czy siak - Jeśli było trzeba, sama mu pomogła to zdjąć, a dziewczynie rzuciła.
- Przygotuj coś do mycie, jakieś mydło i miskę - dodała. Wyjaśnienia sprawy zostawiła wyższym rangą, ona zajęła się myciem, zaczynając od góry i próbą w miarę delikatnego usuwania metalu.. Czasem także mniej delikatnego.
- Pewnie jesteś głodny. Zaraz coś ci damy zjeść. Załatwimy też inne.. Potrzeby - mruknęła do niego cicho. Oczywiście miała na myśli jashinistyczne potrzeby, jak składanie ofiary - Jak masz na imię? Ile masz lat? - dodała jeszcze ciszej. Jeśli udało się jej pozbyć brudu i żelastwa, to chciała go ubrać i zacząć karmić. Wątpliwe, czy dałby radę sam to zrobić.
Chise
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość